Niszczenie Bułhakowa [na Ukrainie]

Niszczenie Bułhakowa

Wysłane przez: Marucha w dniu 2026-01-17 niszczenie-bulhakowa

Trwa wojna władz w Kijowie z rosyjskimi dziedzictwem Ukrainy. Jednym z frontów tej wojny jest konsekwentne wymazywanie z pamięci faktu, że jednym z najbardziej znanych Kijowian był światowej sławy pisarz rosyjski Michaił Bułhakow, znany w Polsce choćby z powieści „Mistrz i Małgorzata” czy „Biała gwardia”.

Jak donosi ukraiński opozycyjny wobec Zełenskiego portal strana.ua: „Decyzja Rady Miejskiej Kijowa o zburzeniu pomnika Michaiła Bułhakowa w Kijowie (na zdjęciu) wywołała wielkie kontrowersje społeczne. Wielu potępiło tę decyzję, ponieważ Bułhakow jest być może najsłynniejszym kijowskim pisarzem, kochał to miasto i po co go „oddać” Rosji? Nie ma potrzeby dawać takich talentów Moskwie.

Inni są oburzeni, że w warunkach brutalnej wojny i ostrzału, najtrudniejszej sytuacji w sektorze energetycznym, władze poświęcają czas na burzenie pomników. Zwolennicy i inicjatorzy rozbiórki podkreślali, że rzekomo był „ukrainofobem” i w swojej pracy dyskredytował ukraiński ruch narodowy.

Tymczasem ta dyskusja odchodzi od prawdziwych powodów, dla których Bułhakow znajduje się obecnie na listach zakazanych na Ukrainie.

Zacznijmy od faktu, że Bułhakow nie był ukrainofobem. Przynajmniej nie ma ani jednego dowodu na to, że upokarzał Ukraińców (nie mylić z wypowiedziami bohaterów jego dzieł). Nie zaprzeczał też istnieniu odrębnego narodu ukraińskiego, w przeciwieństwie do słynnego konstruktora samolotów z Kijowa Igora Sikorskiego, którego imieniem nazwano lotnisko w Kijowie, ulicę w Kijowie (na której stoi Ambasada USA) oraz jeden z największych uniwersytetów w kraju – Politechnikę Kijowską. Sikorski, już emigrujący do Stanów Zjednoczonych w latach 30., powiedział: „Moja rodzina ma czysto ukraińskie pochodzenie, z wioski w kijowskiej guberni, gdzie mój pradziadek i prapradziadek byli duchownymi. Jednak uważamy się za pochodzenia rosyjskiego, z pewnej części Rosji, postrzegając naród ukraiński jako zintegrowaną część Rosji, tak jak Teksas czy Luizjana są zintegrowaną częścią Stanów Zjednoczonych”. Ale pamięć o Sikorskim nie została wymazana w Kijowie.

A jeśli chodzi o dzieła Bułhakowa, napisane i opublikowane przez niego w czasach sowieckich, choć było w nich wiele krytyki, wyraźnie nie osiągają one poziomu niechęci do ukraińskości filmu „Szczors” z 1939 roku Ołeksandra Dowżenki, którego nazwisko nie zostało usunięte z ukraińskich ulic. Należy jednak przyznać, że decyzja o „odwołaniu” Bułhakowa dobrze wpisuje się w logikę procesów zachodzących na Ukrainie. I dzieją się one od dawna.

Około 20 lat temu, podczas pierwszego Majdanu, wśród rosyjskiej liberalnej opozycji panowały szerokie nadzieje, że Ukraina stanie się „inną Rosją” – państwem z jednej strony bardzo podobnym do Federacji Rosyjskiej pod względem języka, kultury i mentalności, ale jednocześnie europejskim, demokratycznym. Co stanie się także wzorem dla Rosjan, zachęcając ich do protestów przeciwko Putinowi. Istniały ku temu pewne powody. Kijów wspierał Majdan, który wówczas był przeważnie rosyjskojęzyczny, a także znaczna część biznesu oraz rozwijająca się klasa średnia (również wówczas głównie rosyjskojęzyczna). Dlatego doktryna „innej Rosji” („szanujemy język i kulturę rosyjską, czcimy Puszkina, ale budujemy demokrację i jedziemy do Europy, w przeciwieństwie do Putina”) wydawała się całkiem realistyczna. Jednak nie znalazła swoich zwolenników na Ukrainie.

W obozie „pomarańczowym” dominowało stanowisko nacjonalistów. Wierzyli oni, że ukraińska tożsamość narodowa może być zachowana tylko pod warunkiem ścisłej ukrainizacji (językowej, medialnej, kulturowej, historycznej, religijnej). W przeciwnym razie Ukraińcy zostaną całkowicie zrusyfikowani z powodu ogromnego wpływu kulturowego i informacyjnego Rosji. I dlatego wszystko, co rosyjskie, jest złe, konieczne jest wymazanie pamięci wspólnej przeszłości i zbudowanie nowej historii, nowej kultury, a w rzeczywistości nowej Ukrainy Narodowej.

Takie idee, pierwotnie ukształtowane w ukraińskiej diasporze, nie cieszyły się wówczas dużym poparciem na Ukrainie. Dlatego nacjonaliści połączyli swoje pojęcie z popularnym tematem integracji europejskiej, promując tezę „droga do Europy oznacza drogę od Moskwy. Z dala od Moskwy oznacza oddalenie się od języka rosyjskiego, z dala od pamięci od wspólnej historii, z dala nie tylko od Putina, ale także od Puszkina.” Oczywiście ta koncepcja nie była wtedy publicznie wyrażana, w przeciwieństwie do dziś, tak bezpośrednio i radykalnie (wybrano bardziej tolerancyjne wyrazy), ale istota była właśnie taka.

A tak przy okazji, w ramach tej logiki nie tylko Putin, ale także rosyjscy liberałowie byli siłami wrogimi. Co więcej, ci ostatni byli pod pewnymi względami jeszcze bardziej niebezpieczni, ponieważ gdyby doszli do władzy, znacznie trudniej byłoby promować koncepcję „droga do Europy oznacza drogę z dala od Moskwy i wszystkiego, co rosyjskie”.

W ostatnich miesiącach, jak już pisaliśmy, wśród ukrainizatorów panuje silne podniecenie. Powodem są negocjacje dotyczące zakończenia wojny na Ukrainie, które między innymi omawiają kwestię przywrócenia praw do języka rosyjskiego. Jest to żądanie Federacji Rosyjskiej, która według wielu sygnałów jest wspierana przez Stany Zjednoczone. 20-punktowy plan pokojowy przedstawiony przez Zełenskiego zawiera paragraf 13, który stanowi, że „Ukraina będzie stosować unijne zasady tolerancji religijnej i ochrony języków mniejszościowych.” Sformułowanie jest niejasne, ale nawet ono zaniepokoiło Wołodymyra Wiatrowycza, b. szefa IPN Ukrainy, który napisał, że w ten sposób „Rosja próbuje przywrócić swój wpływ na tych ziemiach, których nie mogła zdobyć siłą.” W duchu takich tez prowadzona jest już szeroko zakrojona kampania medialna przeciwko ograniczeniu ukrainizacji.

Ukrainizacja nie doprowadzi do tego, że Ukraińcy będą czytać i konsumować mniej treści po rosyjsku ze względu na podobieństwo języków i stały kontakt z rosyjskojęzycznym środowiskiem zarówno w rzeczywistości, jak i w internecie. To tylko doprowadzi do tego, że Ukraińcy sami będą produkować mniej treści w języku rosyjskim, co da Rosjanom przewagę w obliczu osłabienia konkurencji na rynku światowym (to znów kwestia pytania, kto tak naprawdę „pracuje dla Moskwy”).

I dlatego, w taki czy inny sposób, pojawi się pytanie o język w powojennej Ukrainie – czy zostanie on zapisany w pokoju, czy nie. Będzie się bronić niezależnie od Rosji. Co więcej, oczywiste jest, że absolutnie błędne jest identyfikowanie pojęć „rosyjskojęzyczny” i „prorosyjski”. Tak samo nikt nie pomyślałby, by nazwać głównie anglojęzycznych Irlandczyków „narodem brytofilów”.

Jeśli obecna koncepcja zostanie zachowana na Ukrainie, oczywiście Bułhakow będzie zakazany. Ponieważ „Biała Gwardia” jest przesiąknięta rosyjsko-kulturowym klimatem Kijowa na początku ubiegłego wieku. I nie powinno być śladu tego klimatu w ramach tej koncepcji. Jest całkowicie wrogi i musi zostać przeklęty oraz zapomniany. Jakby nigdy nie istniał.

Dlatego, jeśli Dowżenko nadal może się w jakiś sposób wpasować w tę koncepcję (przynajmniej fragmentarycznie), to w przypadku Bułhakowa jest to wykluczone. I nie tylko dla niego. Ale na przykład o rosyjskojęzycznych pisarzach z Odessy.

Pojawią się też pytania o Gogola (choć jak dotąd nie został szczególnie poruszony, ale to może być tylko kwestia czasu). Ale jeśli zwycięży inna koncepcja państwa, która wchłonie całą Ukrainę i wszystkie jej okresy historii, wszystkich Ukraińców we wszystkich ich różnorodności, niezależnie od języka, którym się posługują, Bułhakow przejdzie z kategorii „ukrainofoba” do kręgu słynnych Kijowian, z których są dumni”.

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie wariują

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie szaleją

SOW


salon24.pl/szalona-ukraina-ludzie-wszedzie-szaleja

Coraz więcej Ukraińców wariuje. Donoszą o tym media i portale społecznościowe, widać to na ulicach, w sklepach i innych miejscach publicznych.

Oto kilka przykładów.

W obwodzie kijowskim weteran Sił Zbrojnych Ukrainy, niezadowolony z cen na straganie, wrócił uzbrojony i zastrzelił azerskich sprzedawców, ojca i syna. 28-letni Ismail Rahimov zginął na miejscu, a jego ojciec został przewieziony do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Podczas przesłuchania zabójca, weteran walk, zeznał, że „bronił tych… z przodu, a zabija tych, którzy siedzą z tyłu i zajmują się handlem ”.

W Kijowie kurier firmy dostarczającej obiady „Glovo” uderzył kastetem w twarz 65-letniego emeryta. Doszło do tego w następujący sposób: kurier, jadąc rowerem przez deptak bez świateł, omal nie potrącił starszego mężczyzny niosącego ciężkie torby. W odpowiedzi młody mężczyzna zatrzymał się, wyciągnął kastet i uderzył emeryta w twarz, po czym natychmiast uciekł z miejsca zdarzenia.

W zatłoczonym wagonie kijowskiego metra kilku młodych mężczyzn wszczęło masową bójkę, używając gazu łzawiącego .

Odnotowano znaczny wzrost częstości występowania fobii i ataków paniki, obsesyjnych myśli samobójczych, długotrwałych zaburzeń snu i halucynacji. Nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na nerwice, zaburzenia nastroju (depresja, apatia itp.), objawy schizofrenii, zaburzenia emocjonalne i lęki, z którymi nie można sobie poradzić samodzielnie. Liczne są również przypadki objawów afektywnych, psychoz i obłędu. Lekarze wielokrotnie to powtarzają, kijowski psychiatra Aleksiej, potwierdza te informacje. Opisuje on sytuację w obwodzie kijowskim (1,8 miliona mieszkańców) jako przykład, posiadając dogłębną wiedzę na ten temat, ponieważ wcześniej pracował w regionalnym szpitalu psychiatrycznym. Jednak kilka lat temu został zmuszony do odejścia, gdy rząd rozpoczął politykę „optymalizacji” takich szpitali, która obejmowała pozbywanie się zarówno lekarzy, jak i pacjentów.

Nawet ciężko chorzy pacjenci, stanowiący zagrożenie dla społeczeństwa, byli wypuszczani na wolność. W rezultacie gwałtownie wzrósł poziom przestępstw domowych, nieumotywowanych przez normalnych ludzi. Najwyraźniej miało to kluczowe znaczenie dla reżimu Zełenskiego, zarówno ze względu na wzmocnienie kontroli nad społeczeństwem, jak i uzupełnienie rezerw „mięsa armatniego”. Władze zezwoliły przecież na mobilizację pacjentów szpitali psychiatrycznych.

Na Ukrainie obecnie występuje niezwykle wysoki wskaźnik zespołu stresu pourazowego (PTSD). Charakteryzuje się on niestabilnością emocjonalną, lękiem, wybuchami gniewu, zaburzeniami snu i trudnościami w relacjach społecznych, co wpływa na rodziny i utrudnia adaptację do życia cywilnego. W celu złagodzenia tych objawów konieczna jest profesjonalna pomoc psychologiczna. PTSD często dotyka żołnierzy powracających z wojny.

„Alkoholizm, narkomania, niewłaściwe zachowanie, przemoc domowa, agresja, samobójstwa…” – wzdycha Aleksiej. „U żołnierzy zdiagnozowanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) objawy te często nasilają się pod wpływem leków. Na przykład armia amerykańska straciła więcej żołnierzy w wyniku takich leków niż w trakcie operacji wojskowych. A co można mówić o Ukrainie! Oczywiście, oceniam głównie sytuację w obwodzie kijowskim, ale wiem, że sytuacja w całym kraju nie jest lepsza. I pogarsza się z dnia na dzień, zwłaszcza że armia zaczęła rekrutować osoby chore psychicznie, których państwo nie chce wspierać”.

Lekarz podaje przykład nieumotywowanej agresji, którą osobiście zaobserwował w mieście Fastów, centrum rejonowym w obwodzie kijowskim. Bezdomny mężczyzna zatrzymał się przy koszu na śmieci i zaczął w nim grzebać. Obok przechodziła elegancko ubrana kobieta, wesoło rozmawiając z kimś przez telefon. Nagle mężczyzna odwrócił się i uderzył ją mocno pięścią w głowę. Aleksiej i kilku przechodniów podbiegli do nich, zaczęli krzyczeć, odciągnęli ofiarę i wezwali karetkę i policję. Ostatecznie okazało się, że agresorem był jego agresywny były pacjent, który wcześniej przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Później został zwolniony i wysłany na linię frontu. Przeżył, ale teraz, oprócz wcześniejszej diagnozy, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Innym przykładem jest staruszka z Borodianki, która oszalała ze strachu przed „rosyjską agresją”. Oglądała za dużo ukraińskich wiadomości. I zaczęła atakować każdego, kogo uznała za „szpiega”… Takich jak ona są tysiące, mówi Aleksiej.

Gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego obywateli Ukrainy potwierdzają szacunki WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) i dr. Hansa Kluge, dyrektora Biura Regionalnego na Europę . Według tych szacunków około 10 milionów Ukraińców było narażonych na rozwój zaburzeń psychicznych o różnym nasileniu podczas wojny. Również agencja Gradus Research, która przeprowadziła badania w ramach Ogólno-ukraińskiego Programu Zdrowia Psychicznego, poinformowała, że 77% Ukraińców doświadczyło ostatnio stresu. Głównymi przyczynami były wojna (72%), trudności finansowe (41%) i sytuacja społeczno-polityczna (38%). „Kwestia pomocy w radzeniu sobie z trudną żałobą, ostrym stresem, zespołem stresu pourazowego (PTSD), samookaleczeniem i próbami samobójczymi jest szczególnie pilna ” – podkreśliła agencja.

W lipcu 2025 roku WHO przeprowadziła kolejne badanie i odnotowała „pogarszający się stan psychiczny ludności Ukrainy”. Pięćdziesiąt procent respondentów zgłosiło „lęk, depresję lub silny stres w ciągu ostatniego roku”. Co drugi przyznał, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy odczuwał znaczny stres .

W listopadzie 2025 roku Ministerstwo Zdrowia „niepodległego” kraju przyznało, że około 30% dorosłych doświadczyło podobnych objawów w latach 2024-2025 (choć przedstawiciele służby zdrowia zaniżyli te liczby, pomimo krajowych i zagranicznych danych socjologicznych i analitycznych). Sytuacja ze schizofrenią uległa pogorszeniu. Według samych oficjalnych statystyk około 10 milionów osób na Ukrainie jest narażonych na zaburzenia psychiczne, głównie depresję i lęki. Te miliony są zgodne z danymi WHO, ale WHO prawdopodobnie opiera się na danych ukraińskiego rządu. Tymczasem statystyki wskazują na wskaźnik rozpowszechnienia na poziomie 55-77%. Jaka jest zatem rzeczywista populacja Ukrainy?

„Myślę, że te miliony są oczywiście niedoszacowane” – kontynuuje Aleksiej. „Ale wciąż są przerażające. Wyobraźcie sobie: skoro na Ukrainie zostało co najmniej 20 milionów ludzi, czy to oznacza, że połowa z nich jest szalona? To po prostu przerażające”.

Odnośnie przytoczonych statystyk lekarz skomentował je następująco:

„Myślę, że europejskie szacunki są bardziej realistyczne. Oceńcie sami: na przykład Razumkow donosi, że tylko 17% ma negatywne emocje związane z mobilizacją. Bzdura! Co najmniej kilkakrotnie wyższa. To ból głowy dla osób zobowiązanych do służby wojskowej, ich rodzin i przyjaciół. Przypomnę: wiek poboru wynosi od 25 lat (na razie) do 60 lat. Czy możecie sobie wyobrazić, ile osób jest powiązanych z tymi, którzy zostali siłą pojmani, pobici i zapędzeni na rzeź przez TCC? Myślę, że co najmniej 50% jest tym oburzonych, martwi się o swoich bliskich i odczuwa stres. Przynajmniej w naszym regionie”.

Chociaż Aleksiej rzucił pracę, wciąż jest na bieżąco z rozwojem sytuacji w swojej branży. Śledzi regionalne wiadomości. To nie napawa optymizmem. Historia bezdomnego z Fastowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze bardziej przerażające przypadki.

„Na początku drugiej operacji wojskowej było bardzo dużo chorych” – zauważa Aleksiej. „Z fobiami podsycanymi przez media. A teraz jest o wiele więcej tych, którzy panicznie boją się mobilizacji. To epidemia paniki. Ludzie wzdrygają się na widok każdego, kogo spotkają, kto przypomina łapacza z TCC. Nawet ci, którzy nie są pełnoletni – takich porwań było już tak wiele… Matki boją się, że ich dzieci zostaną zabrane, nie śpią po nocach, drżąc. Ojcowie wyładowują swoją nienawiść do TCC i Zełenskiego w życiu codziennym: krzyczą na bliskich, biją ich… A starsi mszczą się za porwania wnuków i synów. Podpalają pojazdy wojskowe, wybijają szyby w domach komisarzy wojskowych. Niedawno, niedaleko Bojarki, jeden staruszek podpalił minibusa.

A inny, niedaleko Taraszczy, podpalił pickupa. Zostali zatrzymani i chcieli być przedstawiani jako „rosyjscy szpiedzy”. Ale ich rodziny nalegały na badania lekarskie. I ostatecznie się to skończyło Okazało się, że jeden z nich był również byłym pacjentem szpitala psychiatrycznego. Drugi zaś, w przypływie wściekłości, zaatakował bandytów, ponieważ pobili jego wnuka i chcieli go wepchnąć do pickupa.

Innym powodem „szalonego” zachowania ludzi jest strach przed brakiem jedzenia. Aleksiej nazywa tę obsesję „społeczno-ekonomiczną”. Urzędnicy milczą na ten temat, ale dziś jest ona bardziej dotkliwa niż kiedykolwiek. Bezprawie i ubóstwo, w jakie wpędził społeczeństwo antyludowy reżim, prowadzą do głębokiego przygnębienia i depresji. Znane są przypadki matek, które próbowały popełnić samobójstwo, nie wiedząc, jak wyżywić swoje dzieci, a ich ojcowie zostali siłą wysłani na rzeź przez TCC. Oto tragiczna mieszanka.

„Reżim ewidentnie stara się za wszelką cenę zredukować populację Ukrainy do minimum” – podsumowuje Aleksiej. „Ma wiele sposobów. Doprowadzanie ludzi do szaleństwa to jeden z nich…”

O. Mikołaj Ferenc – kapucyn z Markowej

o-mikolaj-ferenc-kapucyn-z-markowej

O. Mikołaj Ferenc – kapucyn z Markowej

May 24, 2022 by vrs

“W podhajeckim powiecie odbyła się masowa rzeź Polaków we wsi Markowej. 15 I 1944 zamordowano administratora ks. Ferenca – otrzymał dwa strzały karabinowe i trzy uderzenia siekierą w szyję; zginęło tam również 30 Polaków, 6-ciu ciężko rannych” (z listu ks. Adama Łańcuckiego do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 28.01.1944 r.)

“(…) W dniu 15 bm, o godz. 7 wieczorem, został zamordowany ks. Mikołaj Ferenc administrator w Markowie. Otrzymał 3 kule rew. w piersi i cięcie siekierą w szyi na głębokość 5 cm. Pogrzeb jutro tj. 19/I 44. Tej samej nocy zamordowano 32 osoby (…)” (z listu ks. Antoniego Kanii do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 18.01.1944 r.)

“(…) Ks. Ferensa zabito w łóżku – mówił do katów w te słowa: Bracia w Chrystusie Panu, ja wam żadnej krzywdy nigdy nie zrobiłem. Ks. Ferens był dla nich niesłychanie grzeczny – nawet pozdrawiał ich w ich języku, czym parafianie jego gorszyli się bardzo, ale i to nic nie pomogło.

Tego samego dnia był u miejscowego ks. Szczurowskiego [proboszcz grekokatolicki Markowej – przyp. wł.] u spowiedzi, o czym sam na ambonie mówił (…) Ks. Szczurowski (…) ostatniej niedzieli tj. 30/I zapowiedział, że opuszcza wieś albowiem: nie chcę wśród bandytów umierać. Szkoda mojej 30-letniej pracy (…)” (z listu ks. Antoniego Kanii do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 04.02.1944 r.)

“Na pogrzebie 31 ofiar w Markowej brało udział 7 księży z Ks. Jońcem z Monasterzysk na czele (od niego mam tę wiadomość)” (z listu ks. Kazimierza Bilczewskiego do ks. Z. Hałuniewicza z 26.01.1944 r.)

“(…) w sprawie zamordowania śp. ks. Mikołaja Ferensa przez tak zwanych banderowców podaję co następuje. Już od początku wojny zaznaczali ukraińcy wielką nienawiść do polaków. Działo się to zwłaszcza w tych miejscowościach, gdzie znajdowały się kościoły polskie, a które były solą w oku wspomnianych wrogów polskości. Hasłem do mordowania księży w tamtych stronach była tragiczna śmierć ks. Marcina Bosaka, proboszcza w Mariampolu. Nienawiść tę spotęgowały jeszcze bardziej ukraińskie manifestacje dokonywane przy sypaniu mogił w każdej prawie wsi, przy których nie obeszło się bez mów podburzających a często wygłaszanych przez ukraińskich księży. (…) Na ten czas został zamianowany administratorem w Markowej ks. Mikołaj Ferens. Był to człowiek spokojny a przy tym wielki ugodowiec. Sądził on, że tą polityką potrafi ułagodzić wzburzone umysły wśród ukraińców (…) Był częstym gościem u okolicznych księży ruskich. Kiedy zwracano mu na to uwagę, odpowiadał: Chcę być tą wodą, która by zgasiła ogień nienawiści. Jak szedł na rękę ukraińcom, najlepszym dowodem jest to, że zbierał rozmaite zioła lecznicze, kupował różne lekarstwa i dawał każdemu zgłaszającemu się choremu a szczególnie ukraińcom.

Nie znalazł jednak uznania u tych zbirów. 16/I 1944 roku, jak grom z jasnego nieba padła wiadomość o zamordowaniu ks. Mikołaja Ferensa. Zaraz po sumie pojechałem do Markowej. Cóż się dowiedziałem? W nocy z 15-go na 16-go [I] 1944 r. zebrali się bandyci z Markowej i okolicznych wiosek i na dany znak strzałami karabinowymi wpadli na probostwo rzym-kat. Ksiądz już spał. Wywaliwszy drzwi, weszło kilku do sypialni księdza. Kiedy ksiądz przebudziwszy się, z przerażeniem zobaczył co się dzieje, zaczął błagać: Wszystko bierzcie, tylko darujcie mi życie. Na to mordercy odpowiedzieli: Nam własne o toto żytie chodit!

Nagle jeden z siekierą w ręku rąbnął księdza tak silnie w kark, że głowę prawie całkiem odrąbał. Tymczasem inni bandyci zaczęli go rąbać siekierami po rękach i ogólnie po całym ciele. Krew tak się lała, że pod łóżkiem powstało wprost jezioro krwi. Świadkiem tego mordu była jego gospodyni (ukrainka), którą również zranili. Kiedy z trudem ubierano zamordowanego księdza, musiano przywiązać mu głowę. Dokonawszy tego mordu udali się bandyci do kuchni, gdzie mieszkał jeden biedny reemigrant z Ameryki i jego również w straszny sposób zamordowali. Równocześnie inni bandyci rozbiegli się po wsi, gdzie zamordowali, o ile sobie przypominam, 37 osób.

Pogrzeb Księdza i nieszczęśliwych ofiar odbył się 19/I w sam dzień Jordanu. W ceremoniach żałobnych tłumy ludności polskiej z okolicy. Wrażenie było straszne. W trumnach pomordowanych leżały obok korpusów poodrębywane bądź głowy, bądź ręce lub nogi. Na pogrzeb przyjechała milicja ukraińska i żandarmeria niemiecka, która bezustannie fotografowała zwłoki śp. Księdza i pomordowanych (…) Kondukt prowadził ks. Antoni Joniec (…) Żadnych mów nie było, gdyż płacz osieroconych zagłuszał wszelkie wyrazy (…)”

(z listu ks. Józefa Błotnickiego do Abp Metropolity z 24.01.1949 r.)

za: ks. J. Wołczański: Eksterminacja Narodu Polskiego i Kościoła Rzymsko-Katolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945

z relacji Janiny Czubak:

“Jedna kobieta, może była to gospodyni księdza, mówiła do zebranych: »Ksiądz mógł żyć, gdyż ukraiński ksiądz [wspomniany już ks. Szczurowski – przyp. wł.] posyłał trzy razy swojego diaka, prosząc, żeby koniecznie przyszedł do niego, gdyż grozi mu niebezpieczeństwo«. Niestety, prośba ta nie odniosła skutku. Za trzecim razem przekazał przez diaka: »Wieś cała jest otoczona. Proszę ratować swe życie. Przechowam księdza. U mnie będzie bezpieczny«. Ale proboszcz z Markowej odpowiedział:
»Nie mogę opuścić moich parafian. Co ich czeka, to i mnie niech nie ominie«. (…) Podziękował ukraińskiemu księdzu za troskę o jego życie”.

Siekierka S. i inni w: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim podają następujący opis wsi: “Markowa, wieś sołecka, siedziba parafii, Toustobaby. W 1921 r. wieś miała 233 zagrody i 1047 mieszkańców, w tym: 599 Rusinów, 439 Polaków, 8 Żydów. W 1931 r. liczba zagród wzrosła do 280, a mieszkańców do 1164 osób. W nocy z 14 na 15 stycznia 1944 r. banderowcy zarówno z okolicznych wsi i miejscowi, dokonali napadu na wybrane zagrody polskie i po włamaniu się do domów mordowali przeważnie mężczyzn przy użyciu różnych narzędzi. Broni palnej nie używali ze względu na to, że mogłoby to wywołać alarm w samej wiosce i w okolicy m. in. obawiali się stacjonującego w Zawałowie posterunku niemieckiego.”

O. Mikołaj Ferens OFM Cap. urodził się w roku 1894, w roku 1927 uzyskał święcenia kapłańskie. Podczas okupacji ukrywał m.in. dwójkę Żydów. Wg relacji o. Ferens był ostrzegany przez greko-katolickiego księdza o grożącym mu niebezpieczeństwie, lecz nie chciał opuścić parafian.

Miliardy płyną na Ukrainę. Polska wydudkana.

Miliardy płyną na Ukrainę.

Rekordowa pomoc w 2025 r.

Agnieszka Łakoma wpolitycemiliardy-plyna-na-ukraine-rekordowa-pomoc-w-2025


Ukraina w ubiegłym roku otrzymała rekordową pomoc z zagranicy – ponad 52 miliardów dol. Choć liderem jest Unia, to jednak USA najskuteczniej zabiegają o swoje interesy gospodarcze.

Bank Centralny Ukrainy poinformował o stanie rezerw walutowych na koniec 2025 roku, wskazując na ich znaczący – ponad 30-procentowy wzrost. W 2026 rok Ukraina weszła z rezerwami w wysokości 57,3 mld dol., o czym informują ukraińskie media. Dzięki zagranicznemu wsparciu obecnie Ukraina ma najwyższe – od czasu odzyskania niepodległości – rezerwy walutowe.

USA głównym rozgrywającym

Tylko w grudniu ubiegłego roku kraj otrzymał 3,9 mld dol. z Banku Światowego i 2,7 mld dol. z Unii Europejskiej. Ponadto zdołał pozyskać niemal 304 mln dol. dzięki emisji obligacji. W całym 2025 roku Ukraina wyemitowała papiery dłużne na kwotę 3,3 mld dol. Bank Centralny poinformował również o rekordowo wysokiej pomocy finansowej, jaką otrzymał kraj w 2025 roku. Głównym źródłem były państwa Unii Europejskiej, które przekazały 32,7 mld dolarów, kolejnym Bank Światowy – 13,2 mld dol., i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – 900 mln dol. Znaczące było także zaangażowanie Kanady – 3,4 mld dol. Co ciekawe, Bank Centralny nie wymienił Stanów Zjednoczonych. Unia Europejska najpewniej także w tym roku będzie liderem pomocy finansowej dla Ukrainy. Kraj ten otrzyma bowiem przynajmniej 45 mld euro czyli połowę tzw. pożyczki, o udzieleniu której w grudniu – przy wielu kontrowersjach – zdecydowało 24 z 27 przywódców państw Wspólnoty. Zgodzili się oni na kolejny wspólny unijny dług (w latach 2026-2027) dla Ukrainy w wysokości 95 mld euro, a jego spłatą obciążone zostaną 24 państwa UE, w tym Polska (chyba, że Rosja zapłaci po wojnie Ukrainie reparacje).

Gdy Unia oferuje największą pomoc finansową Ukrainie, to jednak głównym rozgrywającym w rozmowach pokojowych pozostają Stany Zjednoczone. Wspólnota przekazuje bezpośrednią pomoc finansową Kijowowi, ale także zobowiązała się do zakupu na jego rzecz sprzętu wojskowego – w dużej mierze z USA, co  wywołuje spór między Berlinem i Paryżem.

Polski nie widać

Choć niektóre firmy z UE próbują inwestować na Ukrainie, a wiele z zachodniej Europy liczy na lukratywne kontrakty na odbudowę po wojnie, to okazuje się, że w to Amerykanie uzyskać mogą największe korzyści gospodarcze. Do tzw. planu pokojowego, jaki Donald Trump omawia z przedstawicielami Kremla, wpisał bowiem cały szereg projektów zapewniających Stanom Zjednoczonym inwestycje (szczególnie surowcowe) na Ukrainie.

W ostatnich dniach media amerykańskie ujawniły z kolei, że  konsorcjum z USA już przejęło kontrolę nad największym złożem litu na Ukrainie (chodzi o Dobra Lithium Holdings – jest to  joint venture TechMet, firmy zajmującej się wydobyciem surowców z siedzibą w Dublinie, wspieranej przez rząd USA, i The Rock Holdings). Umowa dotyczy inwestycji w złoża Dobra w obwodzie kirowohradzkim. Spółka wygrała latem przetarg ogłoszony przez władze w Kijowie, a jego wartość to minimum 179 mln dol. Według ustaleń NYT, rząd w Kijowie jest bliski zatwierdzenia umowy z tymi partnerami, gwarantującej część zysków także Ukrainie. Umowa ma o tyle szczególny wymiar, że jednym z inwestorów jest Ronald S. Lauder, miliarder i przyjaciel prezydenta Donalda Trumpa. To niezwykle wpływowy biznesmen, który – według medialnych doniesień – miał być jednym tych, którzy „podpowiedzieli” Donaldowi Trumpowi, by zainteresował się Grenlandią.

Przypomnijmy, że w czołówce europejskich państw pomagających Ukrainie jest także Polska, która przyjęła 2 mln Ukraińców i  przekazuje nie tylko finansowe i wojskowe wsparcie, ale stworzyła także główny hub działający na rzecz Kijowa.

Tymczasem jednak nie ma żadnych informacji świadczących o tym, by któraś z polskich firm miała choćby cień szansy na inwestycję w złoża ukraińskie.

Kolejny skandal na Ukrainie – Julia Tymoszenko podejrzana o korumpowanie posłów i sprzedawanie ustaw

Kolejny skandal na Ukrainie

– Julia Tymoszenko podejrzana

o korumpowanie posłów

i sprzedawanie ustaw

15/01/2026 mianynaziemi/kolejny-skandal-na-ukrainie-julia-tymoszenko-podejrzana-o-korumpowanie-poslow-i

Źródło: kadr z X

W nocy z 13 na 14 stycznia 2026 roku ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) wraz ze Specjalizowaną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) przeprowadziło przeszukania w biurze partii Batkivshchyna („Ojczyzna”). Akcja wywołała prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi w Kijowie, gdy śledczy przedstawili podejrzenie szefowej jednej z frakcji parlamentarnych – wszystkie źródła wskazują na Julię Tymoszenko.

Według oficjalnego komunikatu NABU, podczas przeszukania funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli znaczne kwoty w dolarach amerykańskich. Materiały wideo udostępnione przez służby pokazują moment konfiskaty pakietów z gotówką, starannie zapakowanych w koperty. Sprawa dotyczy podejrzenia o zorganizowanie systemu przekupstwa posłów z innych frakcji parlamentarnych, głównie z prezydenckiej partii „Sługa Narodu”.

Śledczy twierdzą, że odkryli długoterminowy, systematyczny mechanizm korupcyjny. Polityk miała proponować posłom regularne wypłaty w zamian za głosowanie zgodnie z instrukcjami, wstrzymywanie się od głosu lub nieuczestniczenie w kluczowych głosowaniach. Opublikowane przez NABU nagrania audio zawierają rozmowy, w których kobiecy głos (według śledczych należący do Tymoszenko) omawia szczegóły procederu, wspominając o „dziesięciu za dwie sesje” na osobę, co interpretowane jest jako 10 000 dolarów miesięcznie lub za dwa tygodnie posiedzeń parlamentarnych.

Na nagraniach słychać również dyskusje o „zabijaniu ustaw”, blokowaniu inicjatyw większości prezydenckiej oraz głosowaniach przeciwko nominacjom rządowym. Posłowie objęci procederem mieli otrzymywać szczegółowe instrukcje za pośrednictwem zaszyfrowanego komunikatora Signal.

Julia Tymoszenko, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci ukraińskiej sceny politycznej, stanowczo odrzuca wszystkie oskarżenia. W oficjalnym oświadczeniu potwierdziła fakt przeszukań w biurze swojej partii, jednak kategorycznie zaprzeczyła, jakoby głos na nagraniach należał do niej. Polityk określiła całą sprawę jako „polityczną rozprawę” i „PR-akcję” mającą na celu wyeliminowanie konkurencji politycznej. Zapowiedziała również, że będzie walczyć o udowodnienie swojej niewinności przed sądem.

Kontekst sprawy jest szczególnie interesujący, ponieważ do zatrzymań doszło zaledwie kilka tygodni po tym, jak w grudniu 2025 roku NABU rozbiło inną grupę parlamentarzystów przyjmujących łapówki za głosowania. Co więcej, Tymoszenko w 2025 roku otwarcie popierała inicjatywy mające na celu ograniczenie lub całkowite zniesienie niezależności zarówno NABU, jak i SAP, używając przy tym niezwykle ostrych słów wobec tych instytucji.

Wielu analityków politycznych w Kijowie zastanawia się, czy mamy do czynienia z autentyczną walką z korupcją na najwyższych szczeblach władzy, czy raczej z wewnętrznym konfliktem w ukraińskich elitach politycznych. Niektórzy sugerują, że sprawa może być elementem szerszej strategii osłabiania wpływów określonych grup politycznych na korzyść innych.

Warto podkreślić, że postępowanie znajduje się obecnie na bardzo wczesnym etapie. Przedstawienie podejrzenia to dopiero początek procesu, który obejmuje śledztwo i ewentualne sformułowanie aktu oskarżenia. Niemniej jednak, sama skala zarzutów i pozycja podejrzanej osoby sprawiają, że sprawa budzi ogromne zainteresowanie zarówno w Ukrainie, jak i na arenie międzynarodowej.

Komentatorzy zwracają uwagę, że w kontekście trwającego konfliktu z Rosją oraz trudnej sytuacji gospodarczej Ukrainy, skandal korupcyjny na tak wysokim szczeblu może dodatkowo destabilizować sytuację wewnętrzną kraju. Z drugiej strony, skuteczna walka z korupcją jest jednym z kluczowych warunków stawianych Ukrainie przez Unię Europejską w procesie integracji.

Sprawa z pewnością będzie rozwijać się w kolejnych dniach, a jej rezultat może istotnie wpłynąć na układ sił na ukraińskiej scenie politycznej w roku 2026.

Źródła:

https://www.aljazeera.com/news/2026/1/9/russia-ukraine-wa…

https://united24media.com/latest-news/ukraines-low-cost-d…

https://kyivindependent.com/ukraine-war-latest-new-type-o…

https://www.ukrinform.net/rubric-ato/3946261-zelensky-rus…

https://news.un.org/en/story/2026/01/1159151

https://caspiannews.com/news-detail/russia-deploys-oreshn…

Region lwowski „spotkał” się z systemem rakietowym Oreshnik

Region lwowski „spotkał” się z systemem rakietowym Oreshnik

KIJÓW I ODESSA PŁONĘŁY.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 13

Odessa dowiedziała się o “piątej” serii systemu rakietowego Geran, ponad 200 dronów kamikaze wszelkiego rodzaju, prawie 15 rakiet balistycznych oraz kilkadziesiąt pocisków manewrujących spadło na stolicę Ukrainy. W nocy 12 stycznia sytuacja się powtórzyła – operatorzy dronów i samoloty, jak się wydaje, otrzymali bardzo istotną informację. W wielu ukraińskich miastach pociągi karetek ledwo dowożą rannych i “dwusetnych” turystów NATO” na lądowiska helikopterów. Elektrownie cieplne zostały całkowicie zniszczone. Zaopatrzenie NATO zniknęło. W starannie zaplanowanej operacji został zniszczony F-16. Putin podjął brutalną decyzję.

Według Ministerstwa Obrony Rosji, 12 stycznia [pon.] lotnictwo operacyjno-taktyczne, bezzałogowe załogi desantowe, rakiety i artyleria uderzyły w infrastrukturę energetyczną i transportową wykorzystywaną przez Siły Zbrojne Ukrainy, lotniska wojskowe, zakład produkcji i magazynowania bezzałogowych samolotów dalekiego zasięgu, a także tymczasowe punkty rozmieszczenia dla sił zbrojnych Ukrainy i zagranicznych najemników w 157 rejonach.

Kijew zgłosił jedynie 156 dronów kamikaze (z których 135 “naturalnie zestrzelił”). Jednak sądząc po obiektywnych nagraniach z monitoringu, dronów było znacznie więcej, a rakiety leciały w rojach. Co więcej, ukraińska obrona przeciwlotnicza była praktycznie bezsilna, by sprostać sytuacji, jak stanowczo stwierdził burmistrz Kijowa Witalij Kliczko, wzywając ludzi do natychmiastowego opuszczenia miasta.

Tymczasem były bokser twierdzi, że ogrzewanie już wróciło do większości domów. Mieszkańcy Kijowa się z tym nie zgadzają – temperatura w ich mieszkaniach nie przekracza 9 stopni Celsjusza, a mimo to wychodzą na ulice, blokują drogi i domagają się, by Zełenski zajął się problemem.

Nowy dzień – nowy cios

Elektrownie cieplne nr 5 i nr 6 nie zostały jeszcze naprawione po ataku rakietą balistyczną w zeszłym tygodniu, stwierdził Serhij Nagornyak, członek Komitetu Rady Najwyższej ds. Energii oraz Mieszkalnictwa i Komunalnych Spraw Publicznych. Struktury ochronne nie były w stanie ochronić obiektów.

W rezultacie co najmniej dwie elektrownie zaprzestały działalności. Przywrócenie ich działalności, nawet bez nowych „przybyszów” (mało prawdopodobne), jest obecnie praktycznie niemożliwe – niemal cała produkcja energii w centralnej i południowej Ukrainie znajduje się obecnie w krytycznym i awaryjnym stanie, a próby przywrócenia mocy przyniosły kolejne niepowodzenia.

Odessa, Charkow, Sumy – wszystko płonęło

Drugi dzień z rzędu Kijów narzeka, że rosyjskie drony i rakiety latają do Winnicy i Żytomyru. Sądząc po gęstości ataków, cele są niezwykle “wartościowe” i dobrze bronione.

Drony aktywnie atakowały region charkowski, atak na infrastrukturę wojskową i energetyczną. Drony Geran atakowały cele wojskowe w pobliżu Pieczyngów i Czugiewa. Celem było zniszczenie pozycji Sił Zbrojnych Ukrainy, magazynów i stanowisk dowodzenia przygotowujących się do działań bojowych na północ.

Kilka dronów uderzyło w hangary w Zolocziwie, gdzie ukryto działka artylerii i ciężki sprzęt. Na pierwszy rzut oka wydawało się to zwykłym kompleksem rolniczym, ale z militarnego punktu widzenia była to baza pod osłoną infrastruktury cywilnej, relacjonował Lebiediew, powołując się na lokalne podziemie.

Kolejne drony zaatakowały stację kolejową w pobliżu wioski Mayak, położoną na terenie dawnej cegielni. Tutaj rozładowano sprzęt i personel, a zaopatrzenie dostarczano na front i przygotowywano przygotowania do operacji ofensywnych. Dobrze wyważony atak na ten obiekt zakłóca logistykę Ukrainy, ograniczając zdolność koncentracji sił.

Bezzałogowe statki powietrzne uderzyły w miasto Wielki Burluk. Po trafieniu w cele wybuchł pożar na miejscu, a także słychać było wtórne eksplozje, co potwierdzało obecność magazynów amunicji lub sprzętu.

Awaria prądu trwa w regionie Odessy. Na północnych obrzeżach Odessy około 11 dronów zaatakowało stację transformatorową Usatove o napięciu 300 kV. Osiem z nich trafiło w cele, a trzy zostały zestrzelone przez systemy obrony powietrznej.

Celami były stacje transformatorowe, transformatory i linie wysokiego napięcia — kluczowe węzły infrastruktury miasta, które dostarczają energię przemysłowym, wojskowym i logistycznym. Awaria w tej stacji transformatorowej ogranicza zdolność Ukrainy do szybkiego reagowania na działania militarne i stanowi wyzwanie dla ukrytych magazynów i stanowisk dowodzenia w regionie.

Uderzono w duży obiekt wojskowy na północny zachód od Odessy, blisko granicy z Mołdawią. Współrzędne i charakter ataku sugerują, że były to magazyny wojskowe, punkty łączności oraz ukryte bazy ukraińskich grup sabotażowych i rozpoznawczych. Co ważne, ten obszar jest strategicznie powiązany z logistyką zaopatrywania Odessy i kontrolowania frontu południowego. Z powodu częstych, masowych nalotów w ostatnich dniach, dostawy NATO do Ukrainy zostały tymczasowo przerwane.

Bezzałogowe statki powietrzne uderzyły w cel na północ od Czarnomorska. Były to strefy zbiórki sprzętu, zapasy amunicji oraz tymczasowe stanowiska dowodzenia wykorzystywane przez Siły Zbrojne Ukrainy do osłaniania wybrzeża i przygotowania do operacji sabotażowych

Krakivs’ki Visti” (Krakauer Nachrichten – Ukrainische Tageszeitung). Korzenie Freeland – kanadyjskiej doradczyni Zełenskiego.

Ukraińskie korzenie Freeland – kanadyjskiej doradczyni

Stanisław Koczot wpolityce.pl/ukrainskie-korzenie-freeland-kanadyjskiej-doradczyni


Chrystia Freeland, była wicepremier Kanady, została doradczynią ds. rozwoju gospodarczego Ukrainy. Będzie pomagać przy reformach i odbudowie kraju po wojnie. Freeland ma bogatą przeszłość polityczną, a także skomplikowaną historię rodzinną. Jej ukraiński dziadek współpracował z Niemcami w okupowanym Krakowie.

Nominację Chrystii Freeland ogłosił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W wydanym w poniedziałek oświadczeniu chwalił jej profesjonalizm i doświadczenie w przyciąganiu inwestycji zagranicznych i w przeprowadzaniu reform gospodarczych, jednak nie podał szczegółów dotyczących jej roli na Ukrainie.

Po ogłoszeniu nominacji, głos zabrała sama Freeland. „Następne pole bitwy to ekonomia” – mówiła doradczyni Zelełenskiego, cytowana przez „The New York Times”. „Ukraina ma szansę przeznaczyć odwagę, patriotyzm i ducha przedsiębiorczości, które wykazała przez cztery lata wojny, na równie istotną misję odnowy gospodarczej”.

Kryptonim „Frida”

Według „The New York Times”, decyzja Zełenskiego jest pierwszą podczas wojny nominacją znanego zachodniego polityka na stanowisko rządowe. Dziennik przypomina, że Chrystia Freeland była zastępcą premiera Justina Trudeau, pełniła w jego rządzie, a także w administracji premiera Marka Carney’a, funkcje ministerialne, a podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa negocjowała ze Stanami Zjednoczonymi reformę Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (North American Free Trade Agreement). Prowadziła wówczas rozmowy z Jaredem Kushnerem, zięciem Trumpa, który obecnie uczestniczy w negocjacjach pokojowych na Ukrainie. Redakcja „NYT” nazywa Freeland „orędowniczką Ukrainy oraz zachodniej pomocy krajowi toczącemu wojnę z Rosją, która uważa, że wsparcie dla tego kraju jest potrzebne, by powstrzymać ryzyko rosyjskiej ekspansji dalej na zachód w Europie”.

Chrystia Freeland jest żoną Grahama Bowleya, reportera pracującego w “The New York Times”. Sama zresztą przez dłuższy czas, zanim rozpoczęła karierę polityczną, do 2013 roku, była dziennikarką. Podczas studiów w Kijowie w latach 1988–1989, gdzie trafiła w ramach wymiany ze swoja uczelnią – Uniwersytetem Harvarda – nawiązała współpracę z Billem Kellerem z „The New York Times”, razem dokumentowali komunistyczną zbrodnię w Bykowni, współpracowała z ukraińskimi działaczami, dostarczała im sprzęt i pieniądze. Była na tyle aktywna, że KGB nadało jej kryptonim ”Frida”, obserwowała ją i podsłuchiwało, a radzieckie gazety atakowały Freeland jako cudzoziemkę mieszającą się w sprawy wewnętrzne Związku Radzieckiego. Po zmianie ustroju, pracowała na Ukrainie jako korespondentka w prestiżowych redakcjach „Financial Times”, „The Washington Post” i „The Economist”. Jest autorka książek o Rosji, dobrze zna historię regionu, a także Ukrainy.

W domu mówili po ukraińsku

Jej zainteresowanie Ukrainą i wschodem Europy ma głębokie korzenie rodzinne. Urodziła się w 1968 roku w Peace River w północno-zachodniej Albercie w Kanadzie, matka – Halyna Chomiak – była Ukrainką, trzecim dzieckiem Aleksandry i Mychajła Chomiaka (później anglicyzowanego na Michael Chomiak), Ukraińców, którzy poznali się i pobrali w Krakowie, po wojnie trafili do obozu dla przesiedleńców w Bad Wörishofen w Niemczech, a następnie, w 1948 roku, wyjechali do Kanady.

Donalda Freelanda, swojego przyszłego męża, Halyna Chomiak poznała podczas studiów prawniczych na University of Alberta. Urodziły się im dwie córki – Chrystia i dwa lata później Natalka. Rozwiedli się w 1978 roku. Halyna Chomiak była wziętą prawniczką, a także aktywistką promującą feminizm i prawa kobiet. Intensywnie pracowała na rzecz ukraińskiej diaspory. Jak pisze „The Alberta Women’s Memory Project”, założyła Peace River Ukrainian Society, współtworzyła Canadian Institute of Ukrainian Studies na Uniwersytecie Alberty, pełniła funkcję przedstawicielki w Ukraińskim Komitecie Kanadyjskim. Pomagała także w założeniu Hromada Housing Co-op w Old Strathcona – historycznej dzielnicy w Edmonton, gdzie przez pewien czas mieszkała wraz ze swoimi córkami, które wychowywała na dwujęzyczne i zachęcała do prowadzenia domu mówiącego po ukraińsku. Portal nazwał ją „ukraińską socjalistyczną feministką”. W 1992 roku, już w niepodległej Ukrainie, na prośbę ówczesnego prezydenta Leonida Krawczuka, została dyrektorem wykonawczym organizacji non-profit – Ukraińskiej Fundacji Prawnej. Według „The Alberta Women’s Memory Project”, pomagała przy tworzeniu Konstytucji Ukrainy, Kodeksu Postępowania Cywilnego i Karnego, Ukraińskiego Centrum Praw Człowieka. Zmarła w 2007 roku.

Zaproszenie do SS-Galizien

To tylko część ukraińskich korzeni doradczyni prezydenta Zełeńskiego. Ciekawa przeszłość, ale niechętnie przez nią wspominana, wiąże się z jej dziadkiem ze strony matki i ojcem Halyny Chomiak – Mychajłem Chomiakiem. Urodził się w 1905 roku we wsi Stroniatyn, ukończył gimnazjum we Lwowie, dyplom prawniczy otrzymał na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Po wybuchu wojny osiedlił się w Krakowie, w roku 1940 został mianowany przez Niemców redaktorem naczelnym ukraińskiej gazety „Krakivs’ki Visti” (Krakauer Nachrichten – Ukrainische Tageszeitung). Funkcje tę pełnił do końca wydawania gazety, czyli do 1945 roku. Dziennik, według badań historyków, uprawiał nazistowską propagandę, publikował antyżydowskie i antypolskie artykuły. Na jego łamach ukazywały się ogłoszenia wzywające do wstąpienia do SS-Galizien.

Polacy na emigracji w Londynie, a także podziemie w kraju, mieli pełną świadomość ukraińskiej aktywności wydawniczej i prasowej. Rząd na uchodźctwie był szczegółowo informowany o  politycznie motywowanych artykułach w „Krakivs’ki Visti”, zwłaszcza, że gazeta prezentowała linię Ukraińskiego Komitetu Centralnego (UTsK) – oficjalnej organizacji Ukraińców jawnie kolaborującej z Niemcami. UTsK powstał w Krakowie w oparciu o jedną z dwóch frakcji OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) – OUN-M, czyli melnykowców. Byli oni mniej radykalni od drugiej frakcji – banderowców. Na powstanie UTsK zgodził się gubernator Hans Frank (według niektórych historyków, organizacja powstała nie za zgodą, ale na żądanie Niemców).

Polski rząd na emigracji i podziemie postrzegały twórcę UTsK, Wołodymyra Kubiiowicza, jako czołowego ukraińskiego kolaboranta w Generalnym Gubernatorstwie, który był wykorzystywany przez Niemców do pogłębiania polsko-ukraińskich antagonizmów w nadziei na uzyskanie autonomii Ukrainy. Jak pisze Paweł Markiewicz w “The Ukrainian Central Committee, 1940-1945: A Case of Collaboration in Nazi-Occupied Poland”, jego jawnie proniemieckie stanowisko uznano za zdradę. Markiewicz cytuje jeden z raportów, według którego „Kubiiowycz zaliczał do ‘ukraińskiego terytorium etnograficznego’ wszystkie polskie tereny, na których mieszkała choćby minimalna ukraińska lub rusińska mniejszość. W ten sposób [jego] wyobrażone ‘ukraińskie terytorium etnograficzne’ sięgało praktycznie Białegostoku, Warszawy i Krakowa.

Polski epizod UTsK, „Kraiński Visti” i Mychayły Chomiaka skończył się w 1945, kiedy cała ekipa wraz z Niemcami uciekła na Zachód. Zmarł w 1984 roku.

Cień przeszłości

Jego historia wypłynęła w 2017 roku, kiedy wnuczka Chomiaka, Chrystia Freeland, została kanadyjską minister spraw zagranicznych. Informacje o niechlubnej przeszłości dziadka pojawiły się w zachodnich mediach, a ponieważ wypłynęły w czasie wzmożonej aktywności politycznej Freeland, wiązano je z aktywnością rosyjskiego wywiadu, który chciał zaszkodzić kanadyjskiej polityk. Sama Freeland twierdziła, że nie znała przeszłości swojego dziadka. Podczas konferencji prasowej w marcu 2017, na pytanie o działalność Mychayły Chomiaka w okupowanej Polsce, odpowiedziała, że po stronie rosyjskiej podejmowano próby destabilizacji zachodnich demokracji, i nie powinno dziwić, jeśli te same działania zostały użyte przeciwko Kanadzie.

Tymczasem – jak pisał w tym czasie „Globe and Mail” – minister spraw zagranicznych Chrystia Freeland wiedziała od ponad dwóch dekad, że jej ukraiński dziadek ze strony matki był redaktorem naczelnym nazistowskiej gazety”. „Ottawa Citizen” przypomniał notatkę, znajdującą się w Archiwach Akt Ukrainy przechowywanych przez Prowincję Alberta, w której pojawia się informacja o pracy Chomiaka w gazecie „Krakivski Visti”.

Cień niechlubnej przeszłości pojawił się po raz kolejny stosunkowo niedawno, 22 września 2023, kiedy podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Kanadzie, został uhonorowany w Izbie Gmin Jarosław Hunka, były żołnierz Dywizji SS Galizia.

Hunka otrzymał dwie owacje na stojąco, a bijącym brawo był m.in. premier Kanady Justin Trudeau, i wicepremier, Christia Freeland. „Morning Star” nazwał widok wiwatujących posłów i uśmiechniętych przedstawicieli rządu „przerażającym”.

Incydent z Hunką zakończył się międzynarodowym skandalem, przeprosinami rządu i dymisją szefa Izby Gmin. Uhonorowanie Hunki Chrystia Freeland nazwała „strasznym błędem”.

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/750098-ukrainskie-korzenie-freeland-kanadyjskiej-doradczyni

Wojna z Rosją to wojna o władzę nad światem

Wojna z Rosją to wojna o władzę

Autor: Alvaro Zapata apolut.net/der-krieg-gegen-russland-ist-ein-krieg-um-ordnungsmacht

Ukraina i Nord Stream jako instrumenty nowej polityki interesów USA

Punkt widzenia Alvaro Zapaty.

Badania RAND „*Extending Russia: Competing from Advantageous Ground*” (2019) i „Overextending and Unbalancing Russia: Assessing the Impact of Cost-Imposing Options” (Rozszerzanie/Rozciąganie Rosji: Konkurowanie z Przewagi)*, oba autorstwa Brenta D. Williamsa dla RAND Corporation,

  • opierają się na jasnej logice strategicznej: Rosji nie należy pokonać militarnie, lecz systematycznie ją przeciążać. Celem jest zmuszenie Moskwy do reakcji politycznych, gospodarczych i militarnych, które ostatecznie będą kosztować kraj więcej, niż jest w stanie udźwignąć. Nie chodzi tu o stabilność ani deeskalację, ale o wykorzystanie strukturalnych słabości Rosji z rzekomo lepszej pozycji wyjściowej Zachodu.

Centralnym narzędziem jest polityka energetyczna. Rosję opisuje się jako gospodarkę zależną od surowców, której budżet państwa w dużej mierze opiera się na dochodach z ropy naftowej i gazu. Badania zalecają zatem celowe osłabienie tych dochodów, w tym poprzez odłączenie Europy od rosyjskiej energii, rozbudowę alternatywnych łańcuchów dostaw, takich jak LNG, oraz świadomą akceptację wyższych cen energii dla państw europejskich. Fakt, że środki te zaszkodzą Europie gospodarczo, nie jest negowany, ale wyraźnie uznawany za akceptowalny, o ile relatywne szkody dla Rosji będą większe. W tej logice Europa nie jawi się jako niezależny aktor, lecz raczej jako przestrzeń geopolityczna, której odporność ekonomiczna może być strategicznie wykorzystana.

Kolejnym tematem jest prowokacja w polityce bezpieczeństwa poniżej progu wojny. Rozszerzanie sojuszy zachodnich, zwłaszcza NATO, wsparcie militarne dla państw sąsiednich Rosji oraz polityczna integracja krajów postsowieckich ze strukturami zachodnimi mają na celu zmuszenie Rosji do kosztownych działań odwetowych. Otwarcie przyznaje się, że niesie to ze sobą ryzyko eskalacji, ale ryzyko to jest skalkulowane i akceptowane. W tym kontekście Ukraina nie jest traktowana jako niezależny byt polityczny, lecz jako strategiczna dźwignia do trwałego związania Rosji, przekierowania zasobów i wywierania presji w zakresie bezpieczeństwa.

Strategię tę uzupełniają środki polityki informacyjnej i narracyjnej. Celem jest dalsze zaszkodzenie międzynarodowej reputacji Rosji, delegitymizacja jej porządku politycznego i ograniczenie jej możliwości w zakresie polityki zagranicznej. Również w tym przypadku nacisk kładziony jest nie na dialog czy zaangażowanie, lecz na izolację i szkody wizerunkowe w ramach kompleksowego scenariusza presji.

Istota obu badań jest jasna: pokój nie jest parametrem docelowym, lecz czynnikiem destrukcyjnym. Nie dąży się do stabilności, lecz przedstawia się ją jako rezultat skutecznego przeciążenia Rosji. Szkody gospodarcze dla sojuszników, zwłaszcza Europy i Niemiec, nie są postrzegane jako problem strategiczny, lecz jako akceptowalna cena w rywalizacji o globalną dominację. W tej logice Europa jest areną działań, a nie partnerem, a zależność energetyczna nie jest ryzykiem, lecz narzędziem.

Wszystko to zostało już podsumowane w oficjalnym dokumencie strategicznym amerykańskiego think tanku w 2019 roku – na długo przed wojną na Ukrainie, na długo przed wybuchem Nord Streamu, na długo przed tym, jak te wydarzenia zostały publicznie przedstawione jako „reakcja” lub „samoobrona”.

Alvaro Zapata

rand.org/content/dam/rand/pubs

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 11 stycznia 2026 roku na stronie: apolut.net/der-krieg-gegen-russland-ist-ein-krieg-um-ordnungsmacht

Wcześniejsze artykuły powiązane z tym tematem:

1

bibula.com/?p=133772

dakowski.pl/nie-chodzi-o-to-by-pomoc-ukrainie-ale-o-to-zeby-oslabic-rosje

2

dakowski.pl/roczna-produkcja-amunicji-amerykanskiej-a-gospodarka-rosji

bibula

3

dakowski.pl/stany-zjednoczone-wypowiadaja-wojne-ue

wolnemedia.net/stany-zjednoczone-wypowiadaja-wojne-europie

BEZKARNE POŁAJANKI Polski przez UKRAIŃCÓW

BEZKARNE POŁAJANKI UKRAINCÓW

krzysztof mielewczyk salon24/kmiel/bezkarne-polajanki-polski

Minister Żurek buduje prokuratorskie zespoły ścigające niechęć do Ukraińców. Tymczasem rządowa tuba propagandowa gloryfikuje pogardę Kijowa dla wszystkiego co polskie. Mamy być mięsem armatnim spalonej ziemi Donbasu – oczekuje Zelensky i kasta Ciamajdanu

 Portal ONET drukuje dziś wywiad z ukraińskim generałem, który twierdzi, że Polska popełnia błąd nie chcąc wysyłać swoich żołnierzy na tereny, które Ukraina chciałaby zawłaszczyć. Świadomie nie używam określenia ,,utrzymać,, , bo tylko w budowanej latami świadomości bezczelnej deformacji faktów można Ukrainie przypisywać niezbywalne prawo do regionów, które łaskawie im ofiarowano. Koalicja Chętnych i centrala w Brukseli są ślepe na prawdę historyczną i krwawy nacjonalizm, bo to wbrew wizjom ich biznesów. Głupota z tego tytułu płynie oczywiście więc nie z Warszawy, ale to tu od pokoleń mają miejsce orgie społecznej destrukcji, zawsze bardzo chwytnie nazywane.

Kiedy minę w podnoszonym powyżej medialnym tytule, klasyczną brukselską ,,gadzinówką,, pojawia się kolejny wywiad, opinia, komentarz, artefakt i inne bzdety, które każą Polakom wkuwać mądrości nacji, która nigdy nie była w stanie dostroić się swoimi skrajnościami do naszej tolerancji, to są lepsze jaja od proklamowanej w lipcu 1944-ego roku wolności w Lublinie.

Ukraina w kształcie obecnie rozszarpywanym przez nich samych powstała tak jakoś w 1954ym roku i czego socjalizm tam nie zbudował albo zmiana stalinowskich granic nie zostawiła, np. polskiego Lwowa, to sukcesów więcej nie ma. Jeśli czytamy, że polskie władze wydadzą Ukrainie ruskiego archeologa, bo prowadził nielegalne wykopki na Krymie, zatem Żurek minister nie sięgnął nawet wikipedii, żeby powziąć wiedzę, kto i kiedy tam historię budował. Zatrzymanie w Polsce dyrektora petersburskiego ERMITAŻU, który gościł u nas w drodze i zadość żądaniom państwa terrorystów nie skończy się dobrze. U Żelenskiego cokolwiek by znaleźli od razu trafiłoby pod młotek na czarnym rynku. Ukraińcy, którzy zawinęli się do Polski mówią otwarcie, że nigdy tam nie wrócą i nie dlatego, że wojna. Po prostu to cywilizacja wykluczająca normalność w naszym rozumieniu.

Zapowiadany na marzec koniec specustawy będzie narzędziem Żelenskiego do kolejnego szantażu.Trzeba się liczyć, ze rękami milionów Ukraińców osadzonych w naszym kraju. Poza przestępczą patologią Ukraina ulokowała nie tylko w Polsce siatki terroryzmu i wywiadu, ale też rezydentów ośrodków propagandy określanych ,,blaskiem wolności”. Jak wielką dezinformację sieją i usiłują przekonywać o tej jedynej prawdzie pokazuje rzeczywistość na rosyjsko-ukraińskim froncie.

Oni tą wojnę przegrali gdy jeszcze się nie zaczęła. Ale czy potrafią żyć pokojem? Polacy z każdym dniem bardziej negują jakąkolwiek symbiozę z ciamajda nem, co potwierdzają sondaże i ulica. Latem byłem w luksusowym ośrodku wypoczynkowym, który udostępniono również Ukraińcom. Podczas słonecznej kąpieli w parku wodnym cała ich grupa głośno i radośnie twierdziła, że Polacy będą się za nich na froncie łomotać. Nie precyzuję  reakcji naszych ziomków. Mniej więcej na to samo teraz zasługuje wspomniany portal, ciekawe przez kogo finansowany? Ciekawe pod co podciągnąłby to  Żurek.

Not Drugs, Not Democracy: The Unspoken Reasons for the Attacks on Venezuela

Not Drugs, Not Democracy: The Unspoken Reasons for the Attacks on Venezuela

We write this from a place of profound love—love for the America conceived in liberty for the radical idea that a nation should be governed by laws, not men. We pray God grants POTUS wisdom to protect

THE TRUTH ABOUT CANCER JAN 10
 
READ IN APP
 

Before you read a single word of the analysis that follows, we need to be clear about what this is and what it is not.

This is not an article about whether we “support” or “oppose” Donald Trump. That binary—pro or anti, for or against—is a false dichotomy, a psychological trap crafted by the political machine to short-circuit critical thought and engineer blind tribal loyalty. It demands that you choose a team first and justify their actions second.

We reject that premise entirely.

We are not “pivoting” from supporting Trump to opposing him. We do not blindly support any person. We observe, analyze, and judge actions, principles, and consequences.

Our position is, and has always been, rooted in a simple, unwavering standard: The Constitution, national sovereignty, peaceful foreign policy, and transparent government. If any leader (be it Trump, Biden, or anyone else) advances policies that align with these principles, we will acknowledge it. If any leader violates these principles—by launching unconstitutional wars, engaging in corrupt resource grabs, or betraying the public trust—we will call it out with the same vigor.

This article, therefore, is not an emotional polemic. It is a forensic presentation of facts, timelines, financial data, and geopolitical patterns surrounding the military intervention in Venezuela that began on January 3, 2026. We have connected these dots using public statements, financial records, and geopolitical analysis. You are free to dismiss these connections. You are free to arrive at different conclusions. But you cannot dismiss the facts themselves.

Our only goal is to ensure you are informed, so that your judgment, whatever it may be, is based on evidence, not emotion or allegiance.

The question this article poses is not “Do you like Trump?” We like Trump, but this is irrelevant. The question is: “What was this action, what were the possible reasons, who did it truly serve, and what precedent does it set for our republic and the world?”

Judge the action. The rest will follow.

=========

On New Year’s Eve, President Trump wished for “peace on earth“ as his sole resolution for 2026. Forty-eight hours later, we woke to the news of a pre-dawn military strike on Venezuela, the kidnapping of President Nicolás Maduro, and the declaration that the United States would now “run the country“ and get “very strongly involved“ in its oil industry.

But before we proceed, a necessary, if uncomfortable, thought. We must ask: is the man himself the sole architect here? For those of us who voted for him—three times—this requires a brutal honesty that cuts deeper than politics.

We know Donald Trump. We see the man who campaigned on an “America First” platform of sovereign borders, an end to foreign entanglements, and a disdain for the globalist wars that bankrupt and bleed this nation. We rallied behind the fighter who promised to “drain the swamp,” a swamp we all know is real, deep, and populated by creatures with unimaginable power. His 2016 promise was unambiguous: We will stop racing to topple foreign regimes that we know nothing about, that we shouldn’t be involved with.”

So, what are we to make of this 180-degree turn? For a man who loves winning above all else, why would he willingly become the face of a policy that is the antithesis of his brand and that might alienate his most loyal base?

Could it be that the swamp doesn’t get drained, but instead, it consumes?

The forces arrayed against any president who threatens the permanent establishment—the intelligence agencies, the military-industrial complex, the globalist banking cartels—are not theoretical. Their tools of coercion are legendary and, in the digital age, absolute: blackmail, financial ruin, threats against his family, and the ever-present, unspoken threat. We’ve watched for years as the “deep state” has thrown every legal, media, and bureaucratic weapon at him. Is it so unthinkable that they might have finally found the lever to force compliance? That a man who values his family, his legacy, and his freedom might be staring at an ultimatum he cannot refuse?

In our search for truth, we must be willing to look at the most painful possibilities. The tragedy would be doubled if the man we voted for to break the system has been broken by it instead, transformed into a puppet for the very interests he vowed to destroy. Is Trump executing his own policy, or is he being forced to execute theirs? In a system this corrupt, sometimes the figurehead is not the master of the ship, but its most prominent hostage.

A Constitutional Violation? Where’s the Outrage?

Regardless of motive, the first casualty of this operation may have been the U.S. Constitution. Article I, Section 8 is explicit: Congress holds the power to declare war. Bombing Venezuela, a sovereign nation, and kidnapping its leader is likely an act of war, and it was conducted without congressional authorization. To be frank, presidents have not always respected this balance of constitutional power. Especially since the Cold War, some have pushed the limits of what they can construe as “defensive” force, which is Trump’s likely position on these attacks. But Secretary of State Marco Rubio claimed this “isn’t the kind of mission you do congressional notification for.” This is laughable. Since when does the type of mission determine whether you follow the supreme law of the land?

Ask yourself: If Joe Biden had launched a similar attack on a sovereign nation, kidnapped a foreign leader, and immediately started talking about how American companies would take over that country’s oil reserves, what would your reaction be? If you’re honest, you’ll admit that you would probably be (rightly) up in arms. You would probably be shouting about constitutional violations, imperialism, and crony capitalism until you were blue in the face.

Share The Truth About Cancer

The Myth of the “Drug War” Justification 🎭

The official story is that this is about stopping Maduro’s “narco-terrorism.” It’s a fairy tale, and the plot holes are big enough to fly a B-2 bomber through.

  • Why Venezuela and Not the Real Sources? If this is a sincere war on drugs, why invade Venezuela, a minor player, instead of Colombia, the world’s primary source of cocaine? Why not China, the sole producer of the fentanyl precursors devastating American communities? The geography of this “war” only makes sense if the target isn’t the drugs at all. If this were about drugs, Mexico would already be invaded.
  • A Pardoned Kingpin and a Terrorist Guest. Just last month, Trumppardoned former Honduran President Juan Orlando Hernández, a man convicted by U.S. prosecutors of trafficking 400 tons of cocaine into the United States. Meanwhile, in November, Trump rolled out the red carpet at the White House for Syrian President Ahmad al-Sharaa, a former al-Qaeda-linked commander recently scrubbed from the U.S. terrorist list. So which is it? Are we killing drug lords or pardoning them? Are we fighting terrorists or hosting them for tea?
  • The CIA’s Dark, Documented History. The idea that U.S. agencies are strangers to the drug trade is willful ignorance. Investigative journalist Gary Webb’s “Dark Alliance” series for the San Jose Mercury News exposed how CIA-backed Contra rebels in Nicaragua helped flood U.S. cities with crack cocaine in the 1980s. Webb’s reporting was viciously attacked by the mainstream press, and he later died from two gunshot wounds to the head, officially ruled a suicide. If Webb killed himself with two shots from a .38, then we’ve got a bridge we’d like to sell you in the Arizona desert.

The “drug war” narrative is a smokescreen, a “weapons of mass destruction“ lie for a new generation. Just ask Pat Tillman—oh, wait, you can’t. He’s dead.

Tillman, the NFL star turned Army Ranger, became a potent propaganda tool until he saw the Iraq war for the “illegal and unjust” disaster it was. He was planning to meet with Noam Chomsky and speak out. Shortly thereafter, he was killed in Afghanistan by “friendly fire”—three bullets to the forehead from an M-16 at close range. Army doctors suspected fratricide, but their request for an investigation was denied. His critical voice was permanently silenced.

🏦 The Real Target: Not Just Oil (It’s the Entire Vault) 💎

Forget the fairy tale. This is definitely an oil grab—the Iraq playbook reloaded. It’s one of the grievances that Tillman was allegedly going to share with Chomsky before he was killed. You see, Venezuela has more oil than any country on earth—over 300 BILLION barrels.

When asked about Venezuela’s future, Trump didn’t first speak of democracy or liberty. He said, “We’re gonna be very strongly involved in [the oil industry]. That’s all. What can I say?“ He added that U.S. oil companies would “spend billions of dollars” and that “the money coming out of the ground” would reimburse the United States.

But the prize is even bigger than just “black gold” in the ground. This operation was a multi-resource raid:

  • Silver Smelter: The U.S. had just secured a critical silver smelter deal to process Latin American metals, a venture financed by JP Morgan and 40% owned by the U.S. Department of Defense. This isn’t a coincidence; it’s a corporate-military takeover of strategic resources.
  • The JP Morgan Bailout: This attack wasn’t just geopolitics; it was a multi-trillion-dollar bailout. JP Morgan was on the brink due to catastrophic $8 trillion short positions in silver paper. By securing physical silver and smelting capacity, this military operation directly props up a failing pillar of the Wall Street establishment.
  • The Banking War: Venezuela’s central bank is a national bank, not subservient to the globalist banking cartel of the IMF and World Bank. This independence is an existential threat to the Rothschild-led financial system. Think Saddam Hussein (who moved oil sales to euros), Muammar Gaddafi (who planned a gold-backed African currency), and Bashar al-Assad.
  • The Crypto Takeover: For years, Nicolás Maduro and his inner circle may have systematically plundered Venezuela, siphoning billions from its oil revenues, draining its gold reserves, and selling off state assets. According to intelligence sources with direct knowledge of these operations, a significant portion of this stolen national wealth was not hidden in traditional offshore accounts but was instead converted into cryptocurrency, creating a secret, liquid, and untraceable fortune far from the reach of international sanctions. While official figures are obscured, analysts from Whale Huntsuggest the Maduro regime constructed a massive BTC “shadow reserve” during the height of sanctions, with the actual figure of its holdings potentially as high as 600,000 Bitcoin—a digital war chest worth roughly $60 billion. This staggering hoard would make Venezuela the fourth-largest sovereign holder of BTC in the world, a stash nearly double the U.S. government’s known holdings, placing it behind only Satoshi Nakamoto, BlackRock, and MicroStrategy.

💵 The Petro-Dollar & The Monroe Doctrine ⚔️

Beyond the immediate resource grab lies a deeper, more systemic geopolitical struggle—one that provides a compelling, if unsettling, strategic rationale for the timing and ferocity of the Venezuela operation. From this perspective, the attack was not merely about seizing oil, silver, and other assets, but about executing a preemptive strike against an existential threat to U.S. financial supremacy and hemispheric control.

For decades, the U.S. dollar’s status as the world’s reserve currency has been propped up by the “petro-dollar“ system, wherein global oil sales—particularly from OPEC giants like Saudi Arabia—are conducted in dollars. This creates perpetual global demand for dollars, allowing the U.S. to finance staggering debts and maintain economic hegemony. That pillar is now crumbling. In 2024, Saudi Arabia began accepting Chinese yuan for oil. Venezuela, possessing the world’s largest proven oil reserves, began selling its oil in yuan. This was not merely a shift in currency preference; it was a direct, coordinated assault on the dollar’s bedrock.

If the world’s largest oil exporters abandon the dollar, the entire architecture of American financial power collapses. From this vantage point, allowing Venezuela to continue as a yuan-based oil state was an unacceptable surrender. The attack becomes a brutal reclamation project: to forcibly wrench Venezuela’s oil sales back into the dollar system and send a shock-and-awe message to any other nation contemplating a similar defection.

The rise of BRICS (Brazil, Russia, India, China, South Africa) also threatens the U.S. dollar’s preeminence. This alliance has been actively developing an alternative financial infrastructure, including frameworks for digital currency and trade settlement systems designed to bypass the dollar and the SWIFT network entirely. Venezuela was in the process of joining BRICS. Its integration would have provided the alliance with the ultimate strategic resource base—vast oil and mineral wealth—to underpin and legitimize its competing system. By decapitating the Venezuelan state and installing a compliant regime, the U.S. operation did more than seize resources; it aimed to surgically remove a critical, resource-rich node from the BRICS network. It may have been a strike designed to cripple the alliance’s momentum and demonstrate the fatal cost of challenging dollar supremacy.

The strategic panic over dollar displacement is compounded by a primal doctrine of American foreign policy: The Monroe Doctrine. Proclaimed in 1823, it declared the Western Hemisphere a U.S. sphere of influence, off-limits to Old World colonization. In the modern era, the doctrine has been interpreted as forbidding hostile military powers from establishing strategic footholds. Russia and China have done precisely that in Venezuela, supplying it with fighter jets, air defense systems, and helicopters through long-term agreements.

Their presence transforms Venezuela from a mere nuisance into a potential forward operating base for adversaries within what Washington D.C. considers its rightful domain. The nightmare scenario for Pentagon planners is not a Venezuelan army, but a scenario where Russian Spetsnaz and Chinese military advisors operate from Venezuelan soil, or where China replicates its “Pearl of the West” strategy from Cuba. The pre-dawn strike, therefore, may be seen as the ultimate enforcement of the Monroe Doctrine—a violent reset to expel rival powers and reassert absolute regional dominance before their foothold became unassailable.

This analysis provides a coherent reason for the attack, grounded in national interest as defined by decades of U.S. policy, not an excuse for the actions. It is possible that from a certain hawkish perspective, Trump was not initiating a new war but fighting an unavoidable one—a first strike in a silent financial and hemispheric war that America was already losing. The attack on Venezuela may have been a desperate, brutal attempt to save the dollar, break the BRICS ascent, and prevent the Americas from becoming a new theater for great power conflict.

The problem is that the U.S. government has such a bad track record of LYING to us over the past 50 years that we can’t trust what they say. They lie about almost everything. If these were the actual, strategic reasons for risking war and constitutional crisis, why not articulate them? Why hide behind the absurd “drug war” fairy tale? The use of a transparent false narrative destroys public trust and ensures that even an action potentially rooted in a defensible (if ruthless) strategic imperative is received as just another criminal lie. The government’s chronic dishonesty has robbed it of the ability to have an honest debate about national survival, forcing it to conceal major geopolitical defenses behind the cloak of petty, fabricated falsehoods.

The invasion of Venezuela did not end with the capture of Nicolás Maduro or the declaration of a new protectorate. On January 7, 2026, U.S. naval forces intercepted, boarded, and seized the Bella 1 Marinera, a Russia-flagged oil tanker attempting to leave Venezuelan waters. According to reports from NBC News, CNN, and the New York Post, the vessel was carrying over 600,000 barrels of Venezuelan crude oil—oil that, under the new U.S. occupation, was now considered American property. Many are asserting that this act was an extension of Trump’s enforcement of the “Monroe Doctrine,” signaling that Washington will not tolerate any infringement on its “Western Hemisphere hegemony,” even by a major power. But the cargo was not the only prize seized. U.S. forces detained the entire 30-person Russian civilian crew.

By directly threatening Russian nationals and property, the administration has potentially ignited a crisis with an adversary, gambling that Putin will back down rather than risk a broader conflict. But Russia isn’t backing down. Just last night, on January 8, 2026, Russia launched a massive, coordinated overnight bombardment of Ukraine. The attack involved hundreds of drones and, critically, dozens of Oreshnik hypersonic missiles, which fly at ten times the speed of sound and are, by design, unstoppable by any current Western defense system.

The timing is not coincidental. The seizure of the Bella 1 Marinera was an act of war. Russia has now answered with a calibrated but devastating show of ultimate strategic force—a weapon explicitly designed to render our most advanced missile defenses obsolete. The “Oreshnik” is more than a missile; it is a statement. The message is unambiguous: future actions against Russia may be met with a hypersonic response we cannot stop. May we find the wisdom to de-escalate before the next barrage is not a demonstration, but a decapitation. 🙏

Speaking of Russia, remember back in 2022, following Russia’s invasion of Ukraine, the global reaction from Western institutions was swift and severe. A central, symbolic punishment was Russia’s expulsion from international sports. FIFA, the governing body of world soccer, issued a statement declaring that the invasion “violates the Olympic Charter and the fundamental principles of sport.” Russia was banned from competing in the 2022 World Cup. Their athletes were forced to compete as neutrals in other events. The message was clear and universally championed by the same political class now justifying Venezuela: Invading a sovereign nation carries consequences. You will be made a pariah. You will be excluded from the community of nations.

Fast forward to January 2026.

The United States invades Venezuela—a sovereign nation—in a pre-dawn raid, bombs its capital, and kidnaps its president. By any objective measure, this is a far more direct and audacious act of invasion than Russia’s initial moves in Ukraine.

So we ask: where is the FIFA ban for the United States? Where are the calls for a neutral flag? We do not desire these penalties for our own country; we cite their absence to expose the profound double standard, proving that the rules are not universal, but are selectively enforced to penalize only those outside the consortium of power.

The Possible Coming Catastrophe: Famine, Insurgency, and Global Financial Shockwaves 💥

This is not a “clean” victory. It is the detonation of a geopolitical fault line, and the tremors are already being forecast with terrifying clarity. An analysis by Mike Adams of the likely global ramifications paints a picture of a self-inflicted wound of historic proportions.

For Venezuela and the Region: The U.S. occupation may trigger a catastrophic humanitarian crisis. The breakdown of civil administration will lead to famine and rampant disease. What follows will not be gratitude, but a bloody, protracted insurgency—a hybrid war uniting loyalists, nationalists, and criminal networks. They will deploy commercial drones against U.S. bases, launch cyber-attacks on “our” oil infrastructure, and engage in systematic sabotage of the very mines we came to steal. We are not liberators; we are instigators of a new hell, creating millions more refugees to flood and destabilize Colombia and Brazil.

For the Global Economy and the U.S. Consumer: The financial shockwaves will be immediate and severe. China, cut off from Venezuelan silver, will panic-buy, causing a historic rupture between “paper” silver prices and physical reality. The premiums for actual metal will skyrocket. Gold and other precious metals will surge as safe havens, shattering all previous records as nations and institutions flee the Western financial system.

The stock market will tell the true story of who benefits and who suffers. Expect a “war contango” in futures markets and extreme volatility: Defense contractors (Lockheed Martin, Raytheon) and oil service firms (Halliburton) will rally on war profits. Meanwhile, the global automotive, electronics, and manufacturing sectors will face a multi-standard-deviation crash as the cost of critical metal inputs explodes. The American consumer, already strained, will be hit with soaring prices for everything from cars to computers. This war is a direct attack on the pocketbook of every working American.

The Israel Connection and the Nobel Peace Prize for War 🔄

While Nicolás Maduro was condemned for calling out Gaza, his U.S.-backed replacement received a Nobel Peace Prize for advocating his overthrow—proving the award is now a geopolitical tool for laundering interventions.

To analyze the Venezuela operation without the Israel connection is to diagnose a patient while ignoring the tumor. It is the central, throbbing motive the official narrative desperately avoids. The sequencing and beneficiaries are not coincidental; they are the objective.

Nicolás Maduro was not a random dictator. He was, in the years leading to the invasion, one of the most consistent and vocal world leaders condemning Israel’s military campaign in Gaza. He labeled it a “genocide“ and positioned Venezuela as a political leader of the Global South’s opposition to what it views as Western-backed aggression. This stance made Caracas a thorn in the side not just of Washington, D.C., but also of its closest ally.

Enter María Corina Machado. The opposition figure chosen by the U.S. to lead the “proper transition” is no mere democratic alternative. She is a documented and celebrated ally of Israeli interests. Her political circles have deep, long-standing ties to pro-Israel lobby groups and U.S. neoconservative architects of the Iraq War. Her vision for Venezuela aligns perfectly with a pro-Western, pro-market reorientation that would instantly terminate the country’s support for Palestinian causes and open its vast resources to partnerships agreeable to U.S. and Israeli strategic goals.

The financial leverage is unmistakable. Miriam Adelson, heir to the Las Vegas casino fortune and perhaps the most influential pro-Israel donor in U.S. politics, was a top contributor to Donald Trump’s campaigns.Her public and private advocacy for maximalist pro-Israel policies is well-known. The Adelson agenda has long included neutralizing vocal international critics of Israel. To believe that a donor of such magnitude, with such a singular focus, had no input or that her priorities did not align perfectly with the decision to remove Maduro requires a willful suspension of disbelief. This was a two-for-one geopolitical deal:secure resources and silence a critic.

The Greenland Gambit

The pattern of action in Venezuela ceases to look like an anomaly when viewed alongside another of President Trump’s stated ambitions: the acquisition of Greenland.

In 2025, Trump reiterated that the United States “must take Greenland and make it ours,” framing it as a real estate deal for strategic advantage. Let’s examine the facts this statement ignores:

  • FACT: Greenland has been a territory of Denmark since 1721, over half a century before the United States existed.
  • FACT: The United States has zero legal, historical, or political claim to Greenland’s sovereignty.
  • FACT: Denmark is a founding NATO ally, bound to the U.S. by a mutual defense treaty.

When asked, Trump stated he was not ruling out military action to acquire it. This is not a policy. It is the declaration of a potential unprovoked war of aggression against a treaty-bound ally.

This gambit provides the final, chilling piece of context for Venezuela and exposes the governing philosophy: If the United States can invade Venezuela for its oil and silver and crypto, and threaten to invade a NATO ally for its territory and minerals, then on what conceivable moral or legal authority does it stand?

How can we lecture Russia on the sanctity of borders after Ukraine?

How can we menace China over the status of Taiwan?

How can we demand adherence to a “rules-based international order” when we demonstrate, repeatedly, that the only rule is our own appetite?

If we decide to “take” Greenland, the message to the world will no longer be subtle: There are no rules. There is only power. Alliances, treaties, and sovereignty are inconveniences to be dismissed by the strong.

A Challenge to Patriots

To our friends and fellow patriots—including those of us who voted for this administration three times—this moment demands brutal, non-partisan honesty. True conservatism is not reflexive loyalty to a person, but steadfast allegiance to the principles of limited government, national sovereignty, and constitutional restraint.

Picture a world where the precedent we just set is turned against us. Imagine waking to news that China, citing our own government’s legal theory, had bombed Washington, captured our president, and announced it would now “run” the United States to manage our technology sector for its benefit. The very idea is revolting—an unthinkable act of war that would shatter global order. Yet, by conducting this exact operation in Venezuela, we have not only committed that act but have handed the blueprint to every authoritarian regime on earth.

The question for every true patriot is this: Will you defend the Constitution and the republic it defines, or will you cheer for the latest flag-draped seizure while they auction off the very foundations of our liberty? Please consider the very real possibility that when America abandons the rules and embraces raw power, it does not make us stronger; it makes the world a lawless jungle where our own security is permanently forfeit.

This is not about left or right. This is about forever.

We write this not from a place of hatred, but from profound love—love for the America conceived in liberty, for the radical idea that a nation should be governed by laws, not men. We pray for President Trump and all our leaders, that they may be granted wisdom and courage—not the courage to wage war, but the courage to wage peace; not the wisdom to conquer, but the wisdom to build and protect.

Our concern is for the inheritance we leave. We desire a prosperous, peaceful future for our children and grandchildren—an America that leads not through fear and force, but through the unwavering strength of its principles, the fairness of its dealings, and the shining example of its freedom. Let America be the nation that others aspire to be, not the empire they unite to resist.

Dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu

Stanisław Michalkiewicz magnapolonia/dzielenie-skory-na-zywym-niedzwiedziu/

   W święto Trzech Króli odbył się w Paryżu “szczyt” “koalicji chętnych” z udziałem prezydenta Ukrainy oraz reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Celem tego spotkania miało być przedstawienie gwarancji, jakich “koalicja chętnych” zamierza udzielić Ukrainie, żeby prezydent Zełeński nie martwił się, że pokój będzie aż taki straszny. Warto zwrócić uwagę, że dotychczasowe rozmowy toczą się w gronie sojuszników Ukrainy – a mimo to sprawiają wrażenie trudnych. W przeciwny razie jakże można by rozumieć komunikaty, że nastąpiło “zbliżenie stanowisk” i temu podobne?

Gdyby ukraiński prezydent negocjował z prezydentem Federacji Rosyjskiej, to takie komunikaty byłyby bardziej zrozumiałe, jako że język dyplomatyczny służy nie tyle do wyrażania myśli, co do ich ukrywania. Na przykład jeśli komunikat głosi, że rozmowy przebiegały w atmosferze wzajemnego zrozumienia, to w przełożeniu na język ludzki oznacza, że strony w żadnej sprawie nie doszły do porozumienia – i tak dalej.  Więc wyniki narady “koalicji chętnych” z ukraińskim prezydentem też wyglądają “obiecująco” i “coraz bardziej konkretnie”.

Jeśli chodzi o te “konkrety”, to Wielka Brytania”, która ma podpisane z Ukrainą “stuletnie partnerstwo” oraz Francja, wyraziły gotowość wysłania swoich wojsk, które po zakończeniu wojny nadzorowałyby zawieszenie broni.

   Co z tego wynika? Ano to, że prezydent Żełeński najwyraźniej musiał przyjąć do wiadomości, że “zawieszenie broni”, a raczej – “zamrożenie konfliktu” – będzie się wiązało z utratą przez Ukrainę co najmniej 20, a może nawet 25 procent terytorium państwowego. Podczas spotkania z prezydentem Trumpem  na Florydzie  prezydent Zełeński wprawdzie już przyjmował do wiadomości konieczność pogodzenia się ze stratami terytorialnymi – ale podkreślał, że konieczne jest przeprowadzenie na Ukrainie w tej sprawie referendum.

Nietrudno się domyślić, jakie byłyby wyniki takiego referendum, organizowanego siłą rzeczy pod nadzorem SBU – więc niepodobna potraktować tego warunku inaczej, jak próby odwleczenia tego, co nieuchronne.

Rzecz bowiem w tym, że prezydentowi Zełeńskiemu też  pali się ziemia pod nogami, zwłaszcza po skandalu korupcyjnym, który objął jego najbliższych kolaborantów; Timura Mindycza, co to przytulił sobie co najmniej 100 mln dolarów i uciekł do Izraela oraz Andrzeja Jermaka, co do którego nie wiadomo nie tylko – ile sobie przytulił, ale również – a może przede wszystkim – czy zrobił to za wiedzą, czy jeszcze gorzej – z udziałem prezydenta Zełeńskiego, czy też “bez jego wiedzy i zgody” – żeby użyć również w tej sprawie formuły, która wykazuje swoją użyteczność nie tylko przy lustrowaniu autorytetów moralnych.

Na skomplikowaną sytuację na szczytach ukraińskiej władzy wskazuje również wyrzucanie przez prezydenta Zełeńskiego za burtę ukraińskiej rządowej pirogi na pożarcie krokodylom, kolejnych murzyńskich chłopców i zastępowanie ich innymi, widać bardziej strawnymi zarówno dla prezydenta Zełeńskiego, jak i tamtejszych oligarchów. Nie możemy bowiem tracić z oczu tego, jakim państwem jest Ukraina – że to oligarchia oligarchów.

Różni się ona od Federacji Rosyjskiej tym, że wprawdzie i w Rosji są oligarchowie, ale tam, to prezydent decyduje, kto może być oligarchą, podczas gdy na Ukrainie to oligarchowie decydują, kto może być prezydentem. Znakomitym przykładem tego mechanizmu jest sam prezydent Zełeński, będący wynalazkiem żydowskiego oligarchy Igora Kołomojskiego, który nie tylko go wylansował, ale sfinansował mu kampanię wyborczą.

   Wracając do paryskiego szczytu, to ma on wszystkie znamiona dzielenia skóry na niedźwiedziu – bo jak wspomniałem – “trudne” negocjacje toczą się w gronie sojuszników Ukrainy, bez udziału Rosji, która w sprawie sposobu zakończenia konfliktu, czy przynajmniej – warunków jego “zamrożenia” – też chyba  będzie miała coś do powiedzenia.

Na przykład – skoro jednym z warunków, od którego Rosja nie zamierza odstąpić – jest zablokowanie uczestnictwa Ukrainy w NATO, to trudno sobie wyobrazić, by Rosja zgodziła się na nadzorowanie rozejmu na Ukrainie przez wojska państw NATO, które w ten sposób siłą rzeczy przybliżyłoby się do granic Federacji Rosyjskiej tak, jakby Ukraina została do NATO przyjęta. W tej sytuacji paryskie “gwarancje” ze strony “koalicji chętnych” trzeba uznać za próbę zablokowania zakończenia wojny na Ukrainie – niezależnie od tego, jakie są prawdziwe zamiary prezydenta Donalda Trumpa w tej kwestii.

   Ostatnia akcja amerykańska w Wenezueli, wprawdzie wywołała krytyczne komentarze w Rosji i Chinach – ale niezależnie od tego przywódcy obydwu tych państw mogą w ukryciu zacierać ręce z radości.  Amerykańska operacja w Wenezueli pokazuje, że prezydent Trump potraktował doktrynę Monroe dosłownie, a to z kolei sprawia, że system polityczny stworzony po II wojnie światowej odchodzi w przeszłość.

Z kolei na naszych oczach rysuje się nowy system polityczny, przewidziany przez Jerzego Orwella w profetycznej książce “Rok 1984”, gdzie czytamy o permanentnej wojnie między trzema potęgami: Eurazją, Oceanią i Wschódazją. Na tym tle szczególnie groteskowa wydaje się obecna sytuacja Organizacji Narodów Zjednoczonych. Staje się ona scenę kabaretową – bo jakże inaczej potraktować deklarację amerykańskiego ambasadora  w ONZ, że USA nie prowadzą z Wenezuelą żadnej “wojny”, ani jej nie “okupują”, a schwytanie Mikołaja Maduro to był akt “egzekwowania prawa”?

W tej sytuacji Ameryce trudniej będzie moralizować Rosję z powodu wojny na Ukrainie, bo Rosja przecież od samego początku utrzymuje, że nie prowadzi żadnej “wojny” tylko “specjalną operację wojskową”. Najwyraźniej  nadchodzą czasy, gdy to, co było anegdotą, staje się polityczną rzeczywistością. Mam oczywiście na myśli anegdotyczną odpowiedź Radia Erewań na pytanie zaniepokojonego słuchacza, czy będzie wojna. Żadnej wojny oczywiście nie będzie – odpowiedziało Radio Erewań – za to rozgorzeje taka walka o pokój, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu.

Toteż nawet zapowiedź prezydenta Trumpa, że teraz USA będą “rządziły” Wenezuelą i za pośrednictwem potężnych amerykańskich koncernów położą rękę na tamtejszych zasobach, która wcześniej z pewnością zostałaby nazwana “okupacją”, dzisiaj nazywa się przygotowaniem do “sprawiedliwej transformacji”. Nie wiadomo jeszcze do końca, czy twarzą tej “sprawiedliwej transformacji” będzie “twardogłowa tygrysica”, Delcy Rodriguez, czy laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Maria Machado.

Gdyby bowiem ją amerykańscy komandosi osadzili na stolcu prezydenta Wenezueli, byłby to nieomylny znak, że demokracja tam zwyciężyła. W takiej jednak sytuacji trudno byłoby uprawiać moralizanctwo nawet wobec Aleksandra Łukaszenki, więc nic dziwnego, że prezydent Putin może mieć powody do zadowolenia. Zadowolony jest również obywatel Tusk Donald, któremu powiedziano, że Polska będzie “państwem wiodącym”, to znaczy – będzie za darmo futrowała Ukrainę, jak dotychczas. I to jest ten najważniejszy konkret.

MSZ Rosji: Zachodni żołnierze na Ukrainie będą uzasadnionymi celami

MSZ Rosji: zachodni żołnierze na Ukrainie będą uzasadnionymi celami

https://pch24.pl/msz-rosji-zachodni-zolnierze-na-ukrainie-beda-uzasadnionymi-celami

(Siergiej Ławrow UN Geneva)

Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji oświadczyło w czwartek, że wszyscy żołnierze wysłani przez rządy krajów zachodnich na Ukrainę będą „uzasadnionymi celami bojowymi”, a „militarystyczne deklaracje” wspierającej Ukrainę koalicji chętnych stają się coraz bardziej niebezpieczne.

Nowe militarystyczne deklaracje tzw. koalicji chętnych i reżimu w Kijowie sprawiają, że stają się one prawdziwą osią wojny – powiedziała rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

To pierwsza reakcja Moskwy na decyzje ogłoszone podczas wtorkowego szczytu koalicji chętnych w Paryżu. Przedstawiciele uczestniczących w tym spotkaniu 35 państw, głównie europejskich, uzgodnili rozmieszczenie wielonarodowych sił w Ukrainie i udział w monitorowaniu potencjalnego zawieszenia broni pod przywództwem USA po zawarciu hipotetycznego porozumienia z Rosją. Wielka Brytania i Francja podpisały przy tej okazji deklarację intencyjną z Ukrainą, w której wyrażają gotowość do wysłania swoich żołnierzy w przypadku zawieszenia broni.

Wszystkie te jednostki i obiekty będą traktowane jako uzasadnione cele bojowe dla sił zbrojnych Rosji. Ostrzeżenia te były wielokrotnie powtarzane na najwyższym szczeblu i pozostają aktualne – dodała Zacharowa.

Rosja podkreślała w przeszłości, że wszelkie działania wojskowe na Ukrainie stanowią dla niej czerwoną linię.

Źródło: PAP

Kiedy w Polsce powróci obowiązek wizowy dla Ukraińców ?

Kiedy w Polsce powróci obowiązek wizowy dla Ukraińców ?

goralo-baca123 salon24/kiedy-w-polsce-powroci-obowiazek-wizowy-dla-ukraincow


Proste pytanie. Związane z naszym bezposrednim bezpieczenstwem , ktore stawiaja miliony Polakow na ten jakze wazny temat a nadal nie ma zadnej oficjalnej odpowiedzi ze strony Rzadu czy Kancelari Prezydenta nie mowiac o Ukrainskiej Partii w Polsce PIS..

Jestesmy zaniepokojeni faktem , ze tzw ” ukraincy ” z Ukrainy i bylych Sowieckich Republik , ktorzy zakupili Paszporty Ukrainskie w Kijowie ( proceder ten trwa od 2020 po dzisiaj ) wjezdzaja do Polski bez potrzebnej i ciagle obowiązującej Wizy Schengen , ktorej to potrzebe posiadania Polska zniosla..

Z niejasnych komunikatow Rzadu i Prezydenta wynika , ze jest nieznany termin od kiedy obowiazek posiadania Wizy na wjazd go Polski zacznie znowu ich obowiazywac..

Jest sie czego obawiac  powiem brak potrzeby posiadania Wizy stworzyl okazje zdemobilizowanym zolnierzom ” ukrainskim ” w liczbie 700 000 tysiecy , ktorzy  „walcza „? na froncie ( nikt nie wie jak tam naprawde jest ) z Rosjanami pod Czarno-Czerwona Narodowa flaga i insygniami SS jak np SS-mani i ” ukrainscy ” neo-nazisci z formacji militarnej Azov ( okolo 80 000 tys ) wraz z różnymi międzynarodowymi „ochotnikami” w liczbie circa 15 000 nieograniczonego wjazdu do Polski..

Nie potrzeba wielkiej wyobrazni aby przewidziec co sie stanie jak obowiazek posiadania Wizy nie zostanie ponownie przywrocony.

Od czerwca ub. roku Militarny Dwor Zelenskiego zniosl zakaz wyjazdu z Ukrainy osobom miedzy 18-21 rokiem zycia.

Od tego czasu po dzien dzisiejszy trwa inwazja przyjazdow wymienionych 

Ocenia sie ze wjechalo do Polski okolo 120 000 mlodych ” ukraincow ” niektorzy z nich Afrykanskiego i Latyno-amerykanskiego pochodzenia..

Mafijne przyczolki sa juz w Polsce utworzone i pracuja pelna para..od przemytu narkotykow, broni , nielegalnych migrantow po Cyber-crime zwiazanych z call-center w Kijowie, Lwowie, Odessie , Charkowie..oraz  handlem i przerzutem do Ukrainy kradzionych samochodow i dobr z Zachodniej Europy..

Zorganizowane ” ukrainskie ” grupy przestepcze w Polsce zajmuja sie rowniez aktami sabotazu i terroru na zlecenie..

Mozna wiele pisac na ten temat..Rozwiazanie jest bardzo proste i darmowe

Ustawa o przywróceniu Obowiązku Wizowego dla wszystkich bez wyjątków..

Gdzie jest Panstwo ? gdzie jest Prezydent ? jakie sa powody ? ze takiej ustawy nadal nie ma ? 

Czy potrzebne beda kolejne trupy , ofiary przestepstw , gwaltow , kradziezy ? aby w koncu zabezpieczono nam Polakom bezpieczenstwo we wlasnym kraju  za ktore to  my Polascy podatnicy placimy ..

Rok 2026 rokiem Stiepana Bandery

Rok 2026 rokiem Stiepana Bandery

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-rok-2026-rokiem-stiepana-bandery/

We Lwowie 1 stycznia miała miejsce ukraińska uroczystość poświęcona 117. rocznicy urodzin Stepana Bandery, jednego z symboli ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego XX wieku. 

Uczestnicy obchodów zebrali się przy pomniku Stiepana Bandery i przemaszerowali ulicą Horodotską pod pomnik Tarasa Szewczenki, paląc pochodnie i skandując banderowskie slogany. Pochód odbył się jako forma uczczenia „pamięci, tożsamości narodowej i walki o niepodległość Ukrainy”.

Applebaum wciska Ukraińcom nacjonalizm

Jakie znaczenie dla Ukraińców ma kontynuowanie tradycji ukraińskiego nacjonalizmu, których fundamenty ideologiczne stworzył Bandera – wyjaśnia Anne Applebaum. W internetowym wydaniu „The New Republic”, w obszernym w artykule z 13 maja 2014 roku Nationalism Is Exactly What Ukraine Needs (Nacjonalizm jest dokładnie tym, czego potrzebuje Ukraina) czytamy obszerną analizę ukraińskiego nacjonalizmu, z której w konkluzji dowiadujemy się, że nacjonalizm może zainspirować do ulepszenia swojego kraju, aby móc żyć zgodnie z wizerunkiem, jaki chcesz, aby miał. Ukraińcy potrzebują więcej tego rodzaju inspiracji, a nie mniej – chwil takich jak ostatni Sylwester, kiedy o północy na Majdanie ponad 100 000 osób odśpiewało hymn narodowy. Potrzebują więcej okazji, aby móc krzyczeć „Sława Ukraini – Herojam Sława” „Chwała Ukrainie, chwała bohaterom”, co było wprawdzie hasłem kontrowersyjnej Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach czterdziestych XX wieku, ale zostało przyjęte do nowego kontekstu. A potem oczywiście muszą przełożyć te emocje na prawa, instytucje, przyzwoity system sądowy i akademie szkoleniowe policji. Jeśli tego nie zrobią, ich kraj ponownie przestanie istnieć. Innymi słowy, klucz do „być albo nie być” Ukrainy tkwi w ukraińskim zmodyfikowanym nacjonalizmie!

Probanderowska Bojke

Z kolei Arleta Bojke z Kanału Zero w proukraińskim programie stwierdziła, że banderyzm to „kult narodowy” na Ukrainie, i nie jest on wymierzony przeciwko Polakom. Proukraińskie wystąpienie Bojke przeanalizował Tomasz Piekielnik w audycji na YouTube (Kanał Zero i Arleta Bojke Szokują! Czy Mamy Akceptować Banderyzm i Zbrodnie Ukraińców na Polakach?). Piekielnik twierdzi, że Arleta Bojke z Kanału Zero przekroczyła granice proukraińskości oraz antypolskości. Tłumaczy, czym naprawdę był banderyzm: ideologia OUN-UPA, rozkazy Szuchewycza, Dekalog Ukraińskiego Nacjonalisty i fakty o rzezi wołyńskiej – bez pudrowania i bez wygładzania historii. Analizuje też czy mamy do czynienia tylko z ignorancją, czy z przemyślaną psychomanipulacją: konflikt dla zasięgów, wybielanie zbrodni, oswajanie Polaków z fałszywą narracją o „normalnym kulcie Bandery”.

Zakerzonie 

Natomiast z artykułu Jana Engelgarda, redaktora naczelnego „Myśli Polskiej” (nr 31-32 z 28 lipca ubr.) „Ikona” banderyzmu zastrzelona we Lwowie, o zmarłej Irynie Farion, między innymi przeczytamy o roszczeniach terytorialnych wobec Polski, wysuwanych przez nacjonalistów ukraińskich: „Twierdziła, że Rzeczpospolita Polska okupuje 19,5 tys. kilometrów kwadratowych etnicznych ziem ukraińskich i fakt ten stanowi wciąż nie zagojoną ranę na ukraińsko-narodowej duszy. Ponadto chciała zapobiegać ‚opolaczeniu’ Ukraińców”.

Oto jedna z jej wypowiedzi: „Przed Wielkanocą ja i poseł Rady Najwyższej Ukrainy Oleh Tiahnybok, którego większościowy okręg wyborczy częściowo graniczy z tak zwanymi ziemiami Zakerzonia (tj. włączonymi do Polski ukraińskimi etnicznymi terytoriami Łemkowszczyzny, Podlasia, Nadsania, Sokalszczyzny, Rawszczyzny, Chełmszczyzny) – wyruszyliśmy do serca ukraińskiej oświaty, zespołu Ogólnokształcących Szkół nr 2 im. Markijana Szaszkiewicza w Peremyszliu, który ze względu na tragiczne okoliczności historyczne i polityczne w latach 40- 50-tych stał się Przemyślem”. Artykuł ten też jest dostępny w internecie:

Banderowskie pozdrowienie w polskim Sejmie

Rok 2025 obfitował w polskim (?) Sejmie zawołaniami posłanek z „uśmiechniętej Polski” KO. Dariusz Matecki w krótkim filmiku (Zełenski w Sejmie witany przez posłanki) pokazał żenujący spektakl, w którym główną rolę odegrały posłanki z tego ugrupowania będącego u władzy w Polsce.

Skandując „Sława Ukrajini!” (Слава Україні!), czyli „Chwała Ukrainie!”, to ukraińskie narodowe pozdrowienie i okrzyk bojowy używany przez Ukraińców, które z mównicy Sejmu RP po raz pierwszy wybrzmiały 24 lipca 2025 roku z ust posłanki wrocławskiej lalkarki, Klaudii Jachiry z PO w trakcie 39. posiedzenia Sejmu X kadencji. 

IV rozbiór?

Skoro w Sejmie już nie kryją się ze swoimi sympatiami politycznymi, to śmiem twierdzić, że rok 2026, będzie rokiem Stiepana Bandery. W jakim kierunku zmierza współczesna Polska w wywiadzie na kanale Waldman-LINE, izraelskiego dziennikarza Aleksandra Waldmana, wypowiedział się Jakow Kedmi, emerytowany generał izraelskich służb specjalnych „Nativ” (Я.КЕДМИ: Ясно, что атаку на резиденцию Путина сделал не Зеленский и не украинская армия). W części (od 38:12) o oświadczeniu Donalda Tuska w sprawie wprowadzenia amerykańskich wojsk na Ukrainę, między innymi powiedział, że Polskę czeka IV rozbiór! Poddaje on też ostrej krytyce polską politykę prowadzoną przez obecnego premiera.

Goście dyktują warunki Polakom

Ukraińcy już obecnie wobec Polski i Polaków, czują się pewni swojej roli „senior partnera”, próbując nam narzucić pewne standardy w stosowaniu w Polsce, wobec Polaków prawa (sic!), o czym pisałem felietonie Lobotomia.

Moja konstatacja, w której zwróciłem się wprost do szefa ukraińskiego MSZ Andrieja Sybihy: „Szanowny Panie ministrze, przypominam, że nikt w Polsce na siłę nie przetrzymuje Ukraińców! Jeżeli jest Wam – Ukraińcom, w Polce tak bardzo źle, to droga otwarta! Wracajcie do Waszej samostijnej Ukrainy”. W czym problem?

Wywołała wściekłość u pewnej części internetowych komentatorów pod tym felietonem. Do tego stopnia, że jeden z nich, najbardziej zacietrzewiony, zaproponował mi wyjazd z Polski. Nie wyjaśniając w jaki sposób mam to zrobić, czy też może chodzi o inny „wyjazd”? Tego nie sprecyzował. Dożyliśmy tego, że goście dyktują Polakom warunki pobytu w Polsce. Stąd też rok 2026 będzie rokiem Stiepana Bandery et consortes.

Eugeniusz Zinkiewicz

Hi, rabusie na Ukrainie górą! Klauzula o audycie, który miał ujawnić nadużycia i korupcję – znikła..

Grzegorz Płaczek @placzekgrzegorz

W Polsce media uparcie milczą, Warszawa i Bruksela siedzą cicho – ale warto, żeby Polacy to usłyszeli. Zgodnie z doniesieniami, które jako pierwszy opisał The Wall Street Journal, podczas prac nad amerykańskim planem „pokojowym” dla Ukrainy miało dojść do sytuacji kuriozalnej. Zanim świat zobaczył pierwszy 28-punktowy projekt, w obiegu miała być klauzula o obowiązkowym audycie całej dotychczasowej międzynarodowej pomocy – audycie, który mógłby ujawnić nadużycia i korupcję na Ukrainie. Ukraina miała jednak naciskać, by ten zapis… usunąć.

Następnie w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że zapis o audycie na Ukrainie został „zmiękczony” i został zastąpiony inną klauzulą – aż w końcu ZNIKNĄŁ z ostatecznej wersji ujawnionej opinii publicznej.

To budzi uzasadnione pytania. I nie chodzi tutaj o żadną „złośliwość” wobec Ukrainy. Chodzi o elementarną uczciwość wobec podatników państw, które finansowały dotychczasowe wsparcie i o polską rację stanu. Jeśli kolejne miliony i miliardy mają dalej płynąć – na co naciska Warszawa – audyt i realna kontrola dotychczasowego wsparcia muszą być warunkiem! Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach pojawiały się kolejne doniesienia o śledztwach i skandalach korupcyjnych na wysokich szczeblach na Ukrainie. Mówimy o setkach milionów dolarów.

Polski rząd w tej sytuacji – niezależnie od opracowywanego planu pokojowego – powinien natychmiast postawić sprawę jasno: zero kolejnych przelewów do Kijowa bez audytu dot. dotychczasowej pomocy i bez mechanizmów kontroli nowych transz!

Bo inaczej politycy będą ludziom sprzedawać bajki o „wartościach”, a rachunek – jak zwykle – zapłacą obywatele. Także polscy. Jesteśmy suwerennym krajem, czy już całkiem nam polska władza odleciała?

Zdjęcie

·

24,5 tys. wyświetlenia

Ukraina: Co tam wojna. Jeździmy luksusowo na nartach ! £1.2 billion ski resort…

Ukraine’s incredible new £1.2bn resort

While its eastern front is fighting off the Russian invasion, Ukraine is building a huge new holiday resort on the other side of the country.

Feb 15, 2025 express.co.uk/ukraines-incredible-new-1-2bn-resort

Rendering of the lift infrastructure at GORO Mountain Resort in the Ukraine

Rendering of the lift infrastructure at GORO Mountain Resort in the Ukraine (Image: https://gororesort.com/ by OKKO Group )

While the country is fighting off the Russian invasion at the east of Ukraine, a £1.2 billion ski resort is being built in the west close to the border with Poland.

The construction of the GORO Mountain ski resort has started in the Lviv region, which will build 25 hotels, 5,500 rooms stretching across a total area of 2,965 acres, with 41 46.6-mile-long ski slopes with 846 acres of snow cove, over 10 miles of ski lifts, two modern gondola lifts and 11 chairlifts.

Construction started in October and the first phase of construction is scheduled to be completed for 2028-2029.

OKKO Group CEO, Vaysl Danylyak said in a statement: „The construction of the first hotel complex is a strategically important stage in the implementation of the holistic concept for an international year-round holiday resort.”

„GORO will become one of the largest recreational infrastructure facilities in Ukraine, which will affect the state’s position in the European tourism arena.”

Ski slopes on a beautiful day

OKKO Group is currently building the £1.2 billion ski resort (Image: Getty)

The completion of the project is expected to take 15 years.

The massive development will include five hotel complexes, plus a variety of recreational amenities such as a spa, swimming pools, restaurants, and areas for children and business activities.

The GORO Mountain Resort project, initially proposed in 2017, was set to begin in spring 2022 but was delayed due to the Russian invasion.

OKKO Group is the biggest network of gas stations in Ukraine and has partnered with world-class experts, including ILF Group, known for their work on ski resort expansions at the Remarkables in New Zealand and Pitztal-Ötztal in Austria, as well as snow-making infrastructure at Austria’s largest resorts like Sölden, Saalbach-Hinterglemm, St. Anton, and Kitzbühel.

Danylyak added: „These are strategic investments in the recovery and future of Ukraine. We do see the prospect, even despite the challenges of war, and understand the importance of such ambitious projects for the social and economic development of Lviv region.

„The new mountain recreational project should become a magnet for Ukrainian and foreign tourists and potential investors, putting a modern Ukrainian mountain location on the tourist map of Europe.

„GORO Mountain Resort will be a place not only for active recreation but also for health improvement and psychological rehabilitation.”

=================================

Prawda historyczna w świetle bestialstwa na Polakach dokonanego przez „bodnarowców” z OUN-u, -UPA.

Prawda historyczna w świetle bestialstwa na Polakach dokonanego przez „bodnarowców z OUN-u

krzysztofjaw hprawda-historyczna-w-swietle-bestialstwa-na-polakach-dokonanego-przez-bodnarowcow-z-oun-upa


Być może jest to jeden z ostatnich momentów, w którym można publicznie i swobodnie wyrażać swoje opinie, poglądy i przemyślenia. Mamy bowiem jeszcze wolność słowa, która już niedługo może będzie drastycznie ograniczona przez prokuratorskie, ale pozaprawne (tj. bez ustawowych podstaw a jedynie w drodze rządowego rozporządzenia) ściganie tzw. „mowy nienawiści”, po części będącej w istocie formą swobodnej cenzury rządzących. Swobodnej tzn. takiej, w której za „mowę nienawiści” uważane będzie to, co rządzący za takową subiektywnie uznają.

———————————-

UWAGA! Poniższy tekst przeznaczony jest dla OSÓB DOROSŁYCH!!!

I to nie wszystkich, bo m. inn.:: jak-ukraincy-mordowali-polakow-lista-tortur-na-polakach

362 metody tortur stosowanych na Polakach

———————————

Wielokrotnie pisałem, że jakakolwiek normalizacja wzajemnych międzynarodowych stosunków dwustronnych musi być oparta na prawdzie historycznej. Tylko prawda i szacunek do historii oraz jednoznaczny do niej stosunek dają możliwość pojednania między narodami, niezależnie jak trudna to jest historia.

Najgorszym z możliwych działań jest próba zamilczania lub wybielania przez jedną ze stron negatywnych przeszłych zdarzeń lub też odwracanie ich kontekstowego, międzynarodowego historycznego znaczenia i nazywanie np. morderców bohaterami… Rodzi to u drugiej ze stron pewnego rodzaju bunt etyczno-moralny, który może rodzić zwielokrotnioną niechęć do określonego narodu, zdecydowanie intensywniejszą niż gdyby prawda była przez wszystkich powszechnie przyjmowana i akceptowana.

Jakże więc ważne jest aby stosunki polsko-ukraińskie były oparte też na prawdzie historycznej i w żaden sposób nie wybielały ani negowały przeszłości.

Niestety… z polskiego punktu widzenia gloryfikowanie przez Ukrainę formacji OUN oraz UPA i kreowanie ich przywódców na bohaterów narodowych nie może być podstawą prawidłowych stosunków polsko-ukraińskich opartych na prawdzie.

A ta prawda jest trudna, szczególnie dla Ukrainy i narodu ukraińskiego. To oni są odpowiedzialni za ludobójstwo Polaków na Wołyniu (luty 1943 – luty 1945 na polskich ziemiach okupowanych przez niemiecką III Rzeszę) i Galicji Wschodniej/Małopolsce Wschodniej (lata 1943–1945 na ziemiach polskich okupowanych przez III Rzeszę i ZSRR). Ukraińscy szowiniści z OUN-UPA wspierani w dużej części przez ukraińską ludność cywilną dokonali wtedy na Polakach bestialskiego, etnicznego ludobójstwa, które przyniosło – wedle różnych szacunków – od 150 do 300 tys. polskich ofiar (są też opinie, że zamordowano ok. 500 tys. Polaków + 100 tys. Żydów). Mordowano też m.in. samych Ukraińców, którzy w jakikolwiek sposób przejawiali przychylny stosunek do Polaków a także Rosjan i – i jak wspomniałem – Żydów. Dodatkowo ukraińskie akty terroru zmusiły do ucieczki z własnych domostw ponad 500 tysięcy tysięcy naszych rodaków przy czym mordy Ukraińców na Polakach, strach przed nimi i konieczność ucieczki trwały jeszcze nawet w latach 50-tych XX wieku… Zdarzały się również akcje odwetowe Polaków, ale ich skala była stosunkowo niewielka.

Sam fakt etnicznego ludobójstwa winien być a’priori przesłanką do historycznej negatywnej oceny OUN-UPA i stać się tym samym fundamentem budowy poprawnych i przyjaznych stosunków między naszymi państwami i narodami… szczególnie w obecnej trudnej sytuacji geopolitycznej.

Rzeź wołyńska (i galicyjska) to chyba najokrutniejsze ludobójstwo na Polakach w czasie ich wielowiekowej historii lub też jedno z większych.

Budowanie naszych relacji na prawdzie historycznej jest tym bardziej konieczne, że owe mordy – niezależnie od wieku i płci – dokonywane były w sposób okrutny i bestialski.

A. Korman doliczył się aż 362 metod tortur stosowanych na Polakach przez ukraińskich, nacjonalistycznych (szowinistycznych) morderców z OUN-UPA. Były to m.in.: [1], [2].

– Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy

Reklama

– Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie)

– Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy

– Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło

– Wyrzynanie na czole „orła”

Reklama

– Wbijanie bagnetu w skroń głowy

– Wyłupywanie jednego oka

– Wybieranie dwoje oczu

– Obcinanie nosa

Reklama

– Obcinanie jednego ucha

– Obrzynanie obydwu uszu

– Przebijanie kołami dzieci na wylot

– Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha

– Obrzynanie warg

– Obcinanie języka

– Podrzynanie gardła

– Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz

– Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty

– Wybijanie zębów

– Łamanie szczęki

– Rozrywanie ust od ucha do ucha

– Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar

– Podcinanie szyi nożem lub sierpem

– Zadawanie ciosu siekierą w szyję

– Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy

– Skręcanie głowy do tyłu

– Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą

– Obcinanie głowy sierpem

– Obcinanie głowy kosą

– Odrąbywanie głowy siekierą

– Zadawanie ciosu siekierą w szyję

– Zadawanie ran kłutych w głowie

– Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców

– Zadawanie innych ran ciętych na plecach

– Zadawanie ciosów bagnetem w plecy

– Łamanie kości żeber klatki piersiowej

– Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca

– Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś

– Obcinanie kobietom piersi sierpem

– Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą

– Obrzynanie sierpem genitaliów ofiarom płci męskiej

– Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską

– Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem

– Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem

– Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych

– Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha

– Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku – kipiącej wody

– Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki

– Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła

– Wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp

– Wkładanie do pochwy – waginy rozżarzonego żelaza

– Wkładanie do waginy szyszek sosny od strony wierzchołka

– Wkładanie do waginy zaostrzonego kołka i przepychanie aż do gardła, na wylot

– Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od waginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz

– Wieszanie ofiar za wnętrzności

– Wkładanie do waginy szklanej butelki i jej rozbicie

– Wkładanie do otworu analnego szklanej butelki i jej stłuczenie

– Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami

– Odrąbywanie siekierą jednej ręki

– Odrąbywanie siekierą obydwóch rąk

– Przebijanie dłoni nożem

– Obcinanie palców u ręki nożem

– Obcinanie dłoni

– Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej

– Odrąbywanie pięty

– Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej

– Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem

– Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem

– Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami

– Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą

– Obcinanie piłą obie nogi

– Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem

– Przybijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi

– Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami

– Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio głową do podłogi

– Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu

– Rąbanie siekierą całego tułowia na części

– Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie

– Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim

– Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół

– Rozpruwanie brzuszka dzieciom

– Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu

– Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi

– Łamanie stawów nóg dziecka

– Łamanie stawów rąk dziecka

– Zaduszenie dziecka przez narzucenie na niego różnych szmat

– Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem

– Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku

– Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec

– Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele

– Wbijanie dziecka na pal

– Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią przez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała

– Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi

– Wieszanie na drzewie głową do góry

– Wieszanie na drzewie nogami do góry

– Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska

– Zrzucanie w dół ze skały

– Topienie w rzece

– Topienie przez wrzucenie do głębinowej studni

– Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni

– Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku

– Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii

– Wbijanie koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi

– Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej

– Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie

– Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyi, zwanym arkanem

– Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi

– Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi

– Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów

– Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego

– Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszego dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka, przywiązano nogę dziecka najmłodszego

– Przebicie tułowia na wylot lufą karabin

– Ściskanie ofiary drutem kolczastym

– Ściskanie razem dwóch ofiar drutem kolczastym

– Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym-

– Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwania bólu i cierpienia

– Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie

– Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą

– Rozrywanie tułowia na wpół przez konie

– Rozrywanie tułowia na wpół przez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie

– Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku

– Podpalanie ofiary oblanej uprzednio naftą

– Okładanie ofiary dookoła słomą-snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób pochodnię Nerona

– Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary

– Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia

– Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy

– Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra

– Wieszanie na kolczastym drucie

– Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą

– Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami

– Wiązanie – skuwanie rąk drutem kolczastym

– Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą

– Przybijanie rąk do progu mieszkania

– Wleczenie ciała po ziemi, za nogi związane sznurem

– Przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. „wianuszki”.

Owe metody tortur swoją okrutną wymyślnością przewyższały tortury stosowane przez ludobójcze hitlerowskie Niemcy czy ludobójczą sowiecką Rosję.

Nie można o tych faktach zapominać i je wybielać. Nie można gloryfikować historycznych, okrutnych i bestialskich ludobójców na bohaterów narodowych. W przeciwnym razie może niestety narastać wzajemna nienawiść polsko-ukraińska. Z jednej strony może ona być podstawą odradzającego się ukraińskiego skrajnego nacjonalizmu, w którym „Lachy” (czyli Polacy) uważani byli za głównego wroga Ukrainy, a – z drugiej strony – w Polakach budzić niechęć do Ukraińców i sympatię do wszystkich, którzy w jakiś sposób szkodzą Ukrainie (np. Rosji).

Wydawało mi się wcześniej, że agresja Rosji na Ukrainę to nie był najlepszy moment na aż takie szczegółowo faktograficzne i szokujące przedstawienie elementów banderowskiego okrucieństwa Ukraińców a już fakt, że Polska i Polacy gremialnie otworzyli swoje serca i portfele na pomoc Ukraińcom w tym koszmarnym dla nich czasie wojny z Rosją powodował u mnie pewien moralny dyskomfort zawierający się w odpowiedzi na pytanie: Czy w obliczu agresji Rosji na Ukrainę był czas na przypomnienie Ukraińcom ich zbrodni na Polakach na Wołyniu i Galicji Wschodniej?

Natomiast wojna Ukrainy z Rosją rozpoczęła się przecież 24 lutego 2022 roku i być może faktycznie w pierwszych kilku miesiącach jej trwania tego drażliwego tematu nie należało poruszać. Ale wojna trwa nadal i może właśnie jest to czas, kiedy wreszcie Ukraina winna zacząć nas szanować i na bardzo trudnej prawdzie historycznej zbudować dobre długofalowe relacje między naszymi państwami, tym bardziej, że dziś w Polsce Ukraińców jest bardzo dużo (i tych przedwojennych przybywających do Polski ze względów finansowych, jak i już emigrantów wojennych uciekających przed rosyjskimi barbarzyńcami) i tak naprawdę mamy z nimi oddolne raczej dobre i ludzkie relacje.

Przecież w momencie agresji rosyjskiej to Polska i Polacy jako pierwsi zainicjowali bezinteresowną pomoc Ukraińcom i to zupełnie oddolnie, jak i państwowo. Szacuje się, że pomoc Polaków dla Ukrainy i Ukraińców wyniosła do tej pory ponad 25 mld Euro (105-110 mld zł).

Jesteśmy krajem frontowym graniczącym z Ukrainą, ale wcale nasza reakcja nie musiała być tak korzystna dla Ukraińców. U nas nie stworzono obozów dla uchodźców wojennych, bo Ukraińcy znajdowali schronienie u osób i rodzin polskich a dodatkowo pomagało też państwo polskie, samorządy, organizacje humanitarne (w tym Caritas), itd. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tą zbiorową postawą skierowaną na pomoc Ukrainie i Ukraińcom zadziwiliśmy świat i sądzę, że też… samych Ukraińców…

Sądziłem tedy, że nasza przychylność i pomoc Ukraińcom w obecnej ich wojnie z Rosją sprawią, że skrajny nacjonalizm (szowinizm) ukraiński będzie miał coraz mniejsze poparcie ukraińskiego społeczeństwa i sami Ukraińcy poszukując swojej tożsamości narodowej zmierzą się w końcu z historią OUN-UPA, w której w dużym stopniu dotychczas upatrują ruchu wolnościowego walczącego za suwerenność i niepodległość Ukrainy. Myślałem, że właśnie ta obecna wojna sprawi, iż ta tożsamość narodowa zostanie zbudowana na jej fundamencie i heroiczna obrona przed rosyjskim agresorem stworzy nowych bohaterów Ukrainy oraz scali społeczeństwo ukraińskie wokół nowych bohaterów.

Niestety myliłem się i chyba stało się odwrotnie: na Ukrainie powoli odrasta hydra banderowskiego szowinizmu i antypolonizm!

Bardzo źle to wróży obopólnym dobrym relacjom między naszymi narodami i ogólnie państwami. Ruch pojednania jest w ukraińskich rękach… Czy będzie ich na taki ruch stać? Tego nie wiem, choć jestem coraz większym pesymistą!

A może jednak zwycięży u nich społeczno-polityczny rozsądek i będą dążyć do normalizacji z nami wzajemnych relacji opartych na prawdzie historycznej? Jeżeli tak będzie, to na pewno nie będą miały miejsca nacechowane wrogością do Ukraińców polskie wypowiedzi czy działania. Jeżeli tak będzie, to na pewno ulice ukraińskich miast nie będą nosiły nazw UPA czy OUN i nie będzie stawiało się pomników m.in. S. Banderze, który umownie stał się symbolem rzezi Polaków.

Zarówno Polakom, jak i Ukraińcom winno dzisiaj zależeć na jak najlepszych kontaktach i wzajemnej przyjaźni, ale powtarzam: tylko powszechnie akceptowana prawda i jednoznaczny do niej stosunek mogą być podstawą dobrych relacji między naszymi narodami.

[1] http://www.polskatimes.pl/artykul/942193,zbrodnia-wolynska-ludobojstwo-dzikie-i-okrutne-bestialstwo-upa-362-metody-tortur-18,1,id,t,sa.html – strona została wyłączona,

[2] http://www.fakt.pl/jak-ukraincy-mordowali-polakow-lista-tortur-na-polakach-,artykuly,220178,1.html (dr. A. Korman w: Na Rubieży (Nr 35, 1999 r.),

Zostaw za sobą dobra, miłości, mądrości i prawdy ślady…

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

Rozkwit przestępczości na Ukrainie i przemytu ludzi i narkotyków do Polski…

Rozkwit przestępczości na Ukrainie i przemytu ludzi do Polski..

goralo-baca123


salon24/maximilianschonbucher/rozkwit-przestepczosci-na-ukrainie-i-przemytu-ludzi-do-polski

Rozkwit przemytu ludzi przez Ukraińców i Ukraińska administracje państwowa na Ukrainie oraz jak post-sowiecka Ukraińska przestępczość zorganizowana czerpie korzyści z wojny.

Od bagien Polesia po centra cyberprzestępczości nad Dnieprem, od lasów Karpat po doki Odessy, konflikt zbrojny otworzył nowe szlaki dla postsowieckich ukraińskich mafii, zapewniając im ogromne zyski i umacniając ich lokalną pozycję. Służby wywiadowcze demaskują sieci działające w tym nowym środowisku.

Niemal cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji, grupy przestępcze na Ukrainie dostosowują swoje modele biznesowe w obliczu przesiedleń, rosnącego ryzyka handlu i przemytu  ludźmi i zwiększonego popytu na narkotyki syntetyczne – poinformowało Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC).

Raport analizuje ewolucję struktur przestępczości zorganizowanej w kraju i koncentruje się na sześciu odrębnych obszarach: handlu i produkcji narkotyków, oszustwach internetowych, handlu bronią, przestępczości gospodarczej, handlu i przemytu ludzi oraz ułatwianiu nielegalnego opuszczania kraju i uchylania się od służby wojskowej.

„Wojna nie tylko zadała niewypowiedziane cierpienie narodowi ukraińskiemu, ale także wywołała znaczącą ewolucję przestępczości zorganizowanej – co może mieć głębokie konsekwencje dla procesu odbudowy i rekonstrukcji kraju” – stwierdziła ONZ.

Chociaż przemyt kokainy i heroiny przez Ukrainę nieznacznie zmniejszył się od 2022 roku, produkcja i przemyt narkotyków syntetycznych, takich jak katynony i metadon, drastycznie wzrosły.

Rozwój handlu katynonami w ostatnich latach ułatwił darknet, w szczególności platformy handlowe takie jak Hydra.

W odniesieniu do metadonu, w raporcie zauważono, że większość ukraińskiej produkcji jest przemycana do Polski i Rumunii, ponieważ w tych krajach rośnie zapotrzebowanie na ten narkotyk.

Wojna przyczyniła się również do zwiększenia dostępności broni na Ukrainie, przede wszystkim za sprawą masowego napływu uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych i krajów Unii Europejskiej , które sa następnie przerzucane do sąsiadujących z Ukraina krajów i rozprowadzane przez obecne tam odgałęzienia Mafii Ukraińskiej , która współpracuje z Mafia Rosyjska..

W wyniku wojny przesiedlonych zostało około 14 milionów osób, a niektóre grupy przestępcze wykorzystują tę sytuację, zwabiając uchodźców i cudzoziemców do schronisk lub miejsc zakwaterowania podszywających się pod organizacje humanitarne, gdzie są oni zmuszani do pracy przymusowej i prostytucji, a także przemycani przez granicę do Polski, Słowacji i Rumunii.

Kaczyński , Morawiecki , Duda , Ziobro…Służby wam mówiły o konsekwencjach otwarcia  granic Polski dla milionów.. a mimo tych ostrzeżeń otworzyliście Polskie granice dla przestępców i Mafii Ukraińskiej, Rosyjskiej , Gruzińskiej i post-sowieckich narażając nas Polaków na wszelkie niebezpieczeństwa z tym związane.

Zadam postawienia was przed Sadami za ta wasza nieodpowiedzialność !!

==============================

Frajerze, przecież to nie „nieodpowiedzialność”, a celowe działania

„Niech kradną, ale nie z naszych pieniędzy”. Słowa przewodniczącego parlamentu. Rabusie oburzeni. Pełny tekst przemówienia.

„Niech kradną, ale nie z naszych pieniędzy”.

Burza po słowach przewodniczącego parlamentu.

Ukraińcy oburzeni

[pisałem o tym, ale to ważne, dodaję całe życzenia md]

3.01.2026 nczas/niech-kradna-ale-nie-z-naszych-pieniedzy-burza-po-slowach-przewodniczacego-parlamentu-ukraincy-oburzeni/

Tomio Okamura.
NCZAS.INFO | Przewodniczący czeskiej Izby Poselskiej Tomio Okamura. / Fot. PAP/CTK

Przewodniczący czeskiej Izby Poselskiej Tomio Okamura wywołał polityczną burzę. Noworoczne wystąpienie, w którym w kontekście Ukrainy powiedział m.in. „niech kradną, ale nie z naszych pieniędzy”, a rządzących tam ludzi określił mianem „złodziei budujących złote toalety”, spotkało się z wielkim oburzeniem Kijowa i czeskiej opozycji.

W opublikowanym noworocznym orędziu lider Ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) nie przebierał w słowach. Okamura skrytykował militarną pomoc dla Kijowa, nazywając wojnę „całkowicie bezsensowną”. Jego zdaniem środki publiczne powinny trafiać do czeskich emerytów, osób niepełnosprawnych i rodzin, a nie być marnowane na zbrojenia pod dyktando „prowojennej propagandy”.

Polityk przekonywał, że nie można rozdawać pieniędzy czeskich obywateli cudzoziemcom, a zachodnia pomoc służy jedynie firmom zbrojeniowym produkującym „mało skuteczną broń”, niszczoną przez Rosjan „jeszcze przed dotarciem na front”.

Najostrzejsze oskarżenia padły jednak pod adresem ukraińskich władz. Przewodniczący czeskiej izby niższej parlamentu mówił o „juncie Zełenskiego” i „ukraińskich złodziejach”, którzy budują sobie złote toalety. Okamura sformułował tezę, że Czechy muszą „wyskoczyć z brukselskiego pociągu”, który – jego zdaniem – zmierza w kierunku trzeciej wojny światowej. Podsumował swoje wywody stwierdzeniem, że Ukraińcy mogą kraść, „ale już nie z naszych pieniędzy”, dodając, że taki kraj nie powinien należeć do Unii Europejskiej.

Reakcja strony ukraińskiej była błyskawiczna. Ambasador Ukrainy w Pradze Wasyl Zwarycz określił te słowa mianem niegodnych, całkowicie niedopuszczalnych i – a jakże – ukształtowanych pod wpływem rosyjskiej propagandy. Dyplomata wyraził oczekiwanie, że czeskie władze oraz społeczeństwo odpowiednio ocenią postawę polityka pełniącego tak wysoką funkcję państwową. Do krytyki dołączył również przewodniczący ukraińskiego parlamentu Rusłan Stefanczuk.

Minister spraw zagranicznych Czech Petr Macinka przekazał agencji CTK, że nie uważa za stosowne, aby ambasador obcego państwa publicznie oceniał wypowiedzi jednego z najwyższych przedstawicieli czeskiego państwa. Jeśli jakakolwiek misja dyplomatyczna ma zastrzeżenia lub pytania, istnieją standardowe kanały dyplomatyczne. Polityka czeska jest sprawą obywateli Czech i ich demokratycznie wybranych przedstawicieli – zaznaczył Macinka.

Oburzona jest także czeska „opozycja”. Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) zapowiedziała zainicjowanie procedury odwoławczej. Padają określenia o „hańbie całych Czech”, a nawet o „kolaboranckich wypowiedziach” Okamury.