Wojna na Ukrainie, interesy Rothschilda

Szczyt Nordycko-Bałtycki (NB8),Wikimedia

Wojna na Ukrainie, interesy Rothschilda: Co musisz wiedzieć

Ukraińskie Ministerstwo Finansów zleciło firmie Rothschild & Co. przygotowanie sprzedaży Ukrgasbanku i Sense Banku. Grupa bankowa ma za zadanie pozyskać inwestorów i zorganizować aukcję; oprócz stałej opłaty, przewidziano prowizję uzależnioną od wyniku aukcji, do trzech procent od uzyskanej kwoty. Ministerstwo podkreśla, że ​​umowa nie przenosi jeszcze własności i oba banki będą nadal działać.

Rothschild ma kontrolować proces sprzedaży

Ministerstwo podpisało umowę o współpracy z NM Rothschild & Sons Limited. Umowa obejmuje koordynację przez banki, ustalenie początkowej ceny sprzedaży, znalezienie międzynarodowych inwestorów oraz organizację aukcji. Rothschild współpracuje przy tym projekcie z ukraińskim bankiem inwestycyjnym FinPoint. Część wynagrodzenia uzależniona od sukcesu wynosi do trzech procent od wpływów ze sprzedaży – co oznacza, że ​​wyższe wpływy mogą również zwiększyć wynagrodzenie konsultanta.

Na liście do sprzedaży znajdują się dwie duże instytucje. Ukrgasbank, którego aktywa wynoszą ponad 228 miliardów hrywien, jest siódmym co do wielkości bankiem w kraju; Sense Bank, z aktywami o wartości prawie 158 miliardów hrywien, zajmuje dziewiąte miejsce. Razem stanowią one znaczącą część ukraińskiego sektora bankowego. Zamówienie przygotowuje potencjalną sprzedaż, ale nie jest jeszcze sfinalizowane.

Terminy MFW i rola państwa

Ukraina podobno zobowiązała się do wyznaczenia doradcy finansowego w sprawie sprzedaży tych dwóch banków. Pierwotny termin, wyznaczony na koniec września 2024 roku, minął, podobnie jak kolejny; kontrakt został ostatecznie podpisany w 2026 roku. Media opisują tę decyzję jako uwarunkowaną warunkami międzynarodowej pomocy finansowej i umieszczają ją w kontekście prywatyzacji aktywów państwowych, sponsorowanej przez MFW.

Minister finansów Siergiej Marczenko określa ten proces jako „przejrzysty i konkurencyjny”. Kontrastuje to z zależnością Ukrainy od zachodniego finansowania i wynagrodzeniem uzależnionym od sukcesu w bankach Rothschilda, kwestionując sposób, w jaki interesy społeczeństwa będą brane pod uwagę przy sprzedaży. Oto kluczowe napięcia w tym projekcie: państwo chce zorganizować proces zakupu, podczas gdy wyznaczony konsultant może uzyskać dodatkowy dochód, jeśli cena sprzedaży będzie wyższa.

Poprzednie zlecenia i nierozstrzygnięte konsekwencje sprzedaży

Rothschild & Co. doradzała już Ukrainie w sprawie restrukturyzacji jej długu publicznego. Państwowa spółka kolejowa Ukrzaliznycja również zwróciła się w tym roku do grupy w sprawie restrukturyzacji swoich euroobligacji. Media postrzegają to jako powtarzającą się rolę instytucji finansowej w ukraińskich sprawach finansowych; przedstawiają dalsze pytania dotyczące powiązań między międzynarodowymi podmiotami finansowymi a działaniami na rzecz odbudowy i prywatyzacji jako pytania otwarte, a nie jako ustalone porozumienia.

Departament Skarbu podkreśla, że ​​umowa nie stanowi przeniesienia własności i że banki będą nadal działać na rzecz swoich klientów. Krytycy ostrzegają jednak przed potencjalnymi konsekwencjami późniejszej prywatyzacji: Według mediów prywatni właściciele mogliby podnieść ceny kredytów, zamknąć oddziały w słabo zaludnionych obszarach i ograniczyć usługi służące celom społecznym lub strategicznym. Konsekwencje te opisano w artykule jako potencjalne reperkusje zmiany właściciela; sama sprzedaż nie została jeszcze sfinalizowana wraz z tą umową doradczą.

Potwierdza to jednocześnie dwie rzeczy: Rothschild ma przygotować sprzedaż dwóch dużych banków państwowych, a sama umowa nie przewiduje jeszcze przeniesienia akcji. To, jak ten proces uwzględnia interesy ludności Ukrainy, okaże się w dalszych warunkach sprzedaży i jej realizacji.

Źródła:

Źródło: Oorlog w Oekraïne, zaken voor Rothschild: o co możemy się założyć

Rothschild & Co przygotuje prywatyzację Ukrainy. Banki pod młotek.

Rothschild & Co przygotuje prywatyzację Ukrainy. Banki pod młotek

bithub.plrothschild-co-przygotuje-prywatyzacje-ukrainy-banki-pod-mlotek

W dniu 23 października 2026 roku ukraińskie Ministerstwo Finansów poinformowało o podpisaniu umów z N. M. Rothschild & Sons Limited. W następstwie umów grupa Rothschild & Co będzie odpowiadała za przygotowanie prywatyzacji dwóch banków kontrolowanych przez ukraińskie państwo. Mowa o gigantach Ukrgasbank i Sense Bank. Rothschild & Co został wybrany w postępowaniu konkursowym. Cały projekt zrealizuje wspólnie z ukraińską firmą bankowości inwestycyjnej FinPoint, która będzie pełnić funkcję lokalnego partnera konsorcjum. Zakres powierzonych im obowiązków jest szeroki.

Obejmuje kompleksową analizę sytuacji finansowej obu banków, przeprowadzenie due diligence, określenie wyjściowych cen sprzedaży oraz przygotowanie dokumentacji przeznaczonej dla potencjalnych inwestorów. Istotnym elementem zlecenia będzie także promocja banków na międzynarodowym rynku kapitałowym. Konsorcjum ma identyfikować potencjalnych nabywców, prowadzić działania służące przyciągnięciu zagranicznych inwestorów i wspierać ukraińskie władze w organizacji przetargów.

Rothschild & Co otrzyma tym samym możliwość uczestniczenia w przygotowaniu najważniejszych finansowych parametrów przyszłych transakcji. Mimo to decyzje dotyczące sprzedaży pozostaną w rękach ukraińskiego państwa. Co wiemy?

Ukraina odda swoje banki?

Od dawna widać tendencję ograniczania państwowej własności w ukraińskim systemie bankowym. Minister finansów Serhij Marczenko podkreślił, że priorytetem jest przeprowadzenie transparentnego i konkurencyjnego procesu, który pozwoli przyciągnąć inwestorów strategicznych, a jednocześnie zapewni obu instytucjom warunki do dalszego rozwoju.

Przygotowania rozpoczęły się jednak znacznie wcześniej. Już 1 października 2025 roku ukraiński rząd przyjął uchwałę dotyczącą sprzedaży państwowych udziałów w obu bankach. Kilka tygodni później, 29 października, zatwierdzono procedurę wyboru doradcy finansowego. Z kolei 31 marca 2026 roku Ministerstwo Finansów ogłosiło konkurs na wyłonienie podmiotu odpowiedzialnego za przygotowanie transakcji.

Podpisanie umów z Rothschild & Co oznacza zatem przejście do kolejnego etapu przygotowań, nie zaś samą prywatyzację. Ukrgasbank i Sense Bank pozostają własnością państwa, normalnie prowadzą działalność i obsługują zobowiązania wobec klientów. Ewentualna zmiana właściciela nastąpi dopiero po przeprowadzeniu przewidzianych prawem procedur sprzedaży.

Wojna komplikuje wycenę państwowego majątku

Zaangażowanie Rothschild & Co ma znaczenie wykraczające poza samo pozyskanie zagranicznego doradcy. Grupa będzie uczestniczyła nie tylko w poszukiwaniu inwestorów, ale również w przygotowaniu wyceny i określeniu ceny wyjściowej. To jeden z najbardziej wrażliwych etapów prywatyzacji. Od zastosowanej metodologii, prognoz rentowności oraz sposobu uwzględnienia ryzyka zależy bowiem, na jakich warunkach państwo będzie mogło sprzedać swoje udziały.

W przypadku Ukrainy szczególnym problemem pozostaje trwająca wojna. Zagrożenia dla stabilności gospodarczej, niepewność dotycząca jakości portfeli kredytowych oraz przyszłych potrzeb kapitałowych mogą skłaniać potencjalnych inwestorów do żądania znacznego dyskonta. Nawet bank posiadający solidną bazę depozytową i stosunkowo dobre wyniki finansowe może zostać wyceniony poniżej poziomów charakterystycznych dla podobnych instytucji działających na stabilniejszych rynkach.

Powstaje więc zasadniczy dylemat. Czy Ukraina powinna sprzedawać aktywa już teraz, akceptując potencjalnie niższe wyceny, czy raczej odłożyć prywatyzację do czasu ograniczenia ryzyka geopolitycznego? Pierwsze rozwiązanie pozwoliłoby szybciej zmniejszyć udział państwa w sektorze finansowym i pozyskać prywatny kapitał. Drugie mogłoby zwiększyć szanse na uzyskanie korzystniejszej ceny, choć bez gwarancji poprawy warunków gospodarczych.

Według danych Narodowego Banku Ukrainy na 1 lipca 2026 roku Ukrgasbank posiadał aktywa o wartości 228,74 mld hrywien i zajmował siódme miejsce w krajowym sektorze bankowym. Sense Bank, z aktywami wynoszącymi 157,73 mld hrywien, plasował się na dziewiątej pozycji. Łączna wartość aktywów obu instytucji przekraczała zatem 386 mld hrywien. Nie należy jednak utożsamiać tej kwoty z potencjalnymi wpływami z prywatyzacji.

Rzeczywista wartość udziałów będzie mniejsza?

Aktywa bankowe są w znacznej części finansowane depozytami i innymi zobowiązaniami. Rzeczywista wartość udziałów będzie zależała między innymi od wysokości kapitałów własnych, rentowności, jakości kredytów, kosztów ryzyka oraz perspektyw rozwoju działalności. Istotne są również odmienne okoliczności, w jakich oba banki znalazły się pod kontrolą państwa. Ukrgasbank pozostaje własnością publiczną od wielu lat, a Sense Bank został natomiast znacjonalizowany w 2023 roku w związku z jego wcześniejszym rosyjskim akcjonariatem.

Ewentualna sprzedaż tego drugiego oznaczałaby ponowne przekazanie instytucji inwestorowi prywatnemu, tym razem bez udziału poprzednich rosyjskich właścicieli. Proces ma wymiar międzynarodowy. Przygotowania do prywatyzacji obu banków zostały uwzględnione w zobowiązaniach Ukrainy związanych z programami wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ograniczanie państwowej własności stanowi więc nie tylko element krajowej polityki gospodarczej, ale również część szerszej przebudowy sektora finansowego, prowadzonej przy współpracy z zagranicznymi instytucjami.

Interesująca jest ponadto konstrukcja wynagrodzenia doradcy. Według Interfax-Ukraine przewidziano część stałą oraz prowizję za sukces, wynoszącą maksymalnie 3% rzeczywistych wpływów budżetowych ze sprzedaży. Taki model wiąże część wynagrodzenia z powodzeniem transakcji, choć jego dokładne konsekwencje zależą od szczegółowych zapisów kontraktu.

Ostatecznie najważniejszym sprawdzianem prywatyzacji będzie nie sama obecność renomowanego doradcy, ale liczba niezależnych ofert, rzeczywista konkurencja między inwestorami i relacja uzyskanej ceny do wartości ekonomicznej banków. Dopiero te informacje pozwolą ocenić, czy Ukraina sprzedała państwowe aktywa na korzystnych warunkach.

Rothschildowie działają na Ukrainie od dawna

Obecność Rothschild & Co w ukraińskich finansach publicznych trwa od dawna i nie rozpoczęła się wraz z przygotowaniami do prywatyzacji banków. Grupa od kilku lat uczestniczy w operacjach dotyczących zadłużenia państwa, negocjacji z zagranicznymi wierzycielami i restrukturyzacji zobowiązań przedsiębiorstw publicznych. Nowe zlecenie jest zatem kolejnym etapem współpracy, która nabrała szczególnego znaczenia po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.

Już w 2022 roku Rothschild działał jako doradca finansowy ukraińskiego rządu przy uzgadnianiu dwuletniego odroczenia płatności dotyczących około 25 mld USD międzynarodowego zadłużenia. Operacja obejmowała obligacje skarbowe, instrumenty powiązane ze wzrostem PKB oraz zobowiązania gwarantowane przez państwo. Obsługę prawną zapewniała międzynarodowa kancelaria White & Case.

Porozumienie pozwoliło Ukrainie ograniczyć bieżące obciążenia związane z obsługą długu i zachować większą część dostępnych środków na finansowanie wydatków publicznych w warunkach wojennych. Jednocześnie umożliwiło odsunięcie w czasie części zobowiązań wobec zagranicznych inwestorów, bez konieczności natychmiastowego rozstrzygania wszystkich kwestii dotyczących długoterminowej wypłacalności państwa.

Wielkie operacje finansowe Ukrainy z Rotschildami w 2024 roku

Znacznie większą operację przeprowadzono dwa lata później. W 2024 roku Rothschild & Co ponownie doradzał ukraińskiemu Ministerstwu Finansów, tym razem przy restrukturyzacji około 20,5 mld USD zagranicznego zadłużenia. Porozumienie uzyskało akceptację 97,38% wierzycieli, a według Reutersa jego warunki pozwoliły ograniczyć płatności związane z obsługą długu o około 11,4 mld USD w perspektywie trzech lat.

Skala przedsięwzięcia wymagała wielomiesięcznych negocjacji z międzynarodowymi inwestorami posiadającymi ukraińskie obligacje. Część rozmów odbywała się w paryskich biurach Rothschild & Co. Dla Kijowa stawką było nie tylko zmniejszenie krótkoterminowych obciążeń budżetowych, ale także uporządkowanie relacji z wierzycielami w sposób umożliwiający przyszły powrót na międzynarodowe rynki kapitałowe.

Współpraca była kontynuowana w 2025 roku. Przedmiotem negocjacji stały się wówczas warranty powiązane ze wzrostem ukraińskiego PKB, czyli instrumenty przewidujące wypłaty na rzecz wierzycieli w przypadku osiągnięcia odpowiednio wysokiego tempa wzrostu gospodarczego.

W grudniu Ukraina sfinalizowała wymianę instrumentów o wartości nominalnej około 2,6 mld USD na nowe obligacje, a Rothschild & Co ponownie występował jako doradca finansowy Ministerstwa Finansów. Według szacunków ukraińskiego rządu porozumienie pozwoliło wyeliminować ryzyko przyszłych płatności, które w określonych scenariuszach mogłyby sięgnąć od 6 do 20 mld USD w latach 2025-2041.

Znaczenie tej operacji wykraczało poza samą restrukturyzację zadłużenia. Tak zwane warranty mogły powodować, że część korzyści wynikających z przyszłego ożywienia i odbudowy ukraińskiej gospodarki trafiałaby do posiadaczy tych instrumentów. Ich wymiana na obligacje zmieniła strukturę zobowiązań i ograniczyła niepewność dotyczącą przyszłych płatności.

Koleje ukraińskie, czyli kolejny łakomy kąsek

W 2026 roku Rothschild & Co rozszerzył swoją działalność doradczą także na ukraińskie przedsiębiorstwa państwowe. W lutym francuska spółka Rothschild & Cie podpisała kontrakt dotyczący restrukturyzacji zadłużenia Kolei Ukraińskich, czyli Ukrzaliznytsia. Zobowiązania objęte procesem wynosiły około 1,055 mld USD, natomiast wartość kontraktu doradczego określono na 198,88 mln hrywien. Wynagrodzenie powiązano z powodzeniem operacji.

Oznaczało to zaangażowanie grupy nie tylko w reorganizację długu bezpośrednio zaciąganego przez państwo, ale również w restrukturyzację zobowiązań jednego z jego najważniejszych przedsiębiorstw infrastrukturalnych. Październikowe zlecenie dotyczące Ukrgasbank i Sense Bank wyznacza kolejny kierunek tej współpracy. Po operacjach związanych z zadłużeniem państwa i przedsiębiorstw publicznych Rothschild & Co uzyskał mandat obejmujący przygotowanie sprzedaży aktywów należących do ukraińskiego rządu.

Różnica jest zasadnicza. Dotychczasowe projekty dotyczyły przede wszystkim zmiany warunków spłaty zobowiązań. Nowe zlecenie obejmuje przygotowanie transakcji, której rezultatem może być trwałe przeniesienie własności dwóch znaczących instytucji finansowych z sektora publicznego do prywatnego.

Od restrukturyzacji do sprzedaży aktywów

Zestawienie operacji przeprowadzonych w latach 2022-2026 pokazuje, że Rothschild & Co stał się jednym z powracających doradców finansowych ukraińskiego sektora publicznego. Grupa uczestniczyła w negocjacjach dotyczących wielomiliardowego zadłużenia państwa, restrukturyzacji instrumentów powiązanych ze wzrostem gospodarczym i reorganizacji zobowiązań przedsiębiorstwa infrastrukturalnego. Obecnie została zaangażowana również w przygotowanie prywatyzacji banków.

Wspólnym mianownikiem tych projektów jest przebudowa finansowej struktury państwa. Restrukturyzacja długu pozwala zmieniać harmonogram i wysokość przyszłych płatności, ograniczając bieżącą presję na budżet. Prywatyzacja działa jednak inaczej. Państwo może pozyskać środki ze sprzedaży, ale w zamian rezygnuje z kontroli właścicielskiej nad określonymi aktywami oraz części przyszłych korzyści, jakie mogłyby one generować.

Oba procesy mogą więc stanowić element szerszej strategii ograniczania bezpośredniego zaangażowania państwa w gospodarkę. Ma to szczególne znaczenie w przypadku Ukrainy, której finanse publiczne pozostają pod silną presją wydatków wojennych, a przyszła odbudowa kraju będzie wymagała wieloletnich nakładów kapitałowych.

Interesująca jest także powtarzalność współpracy Rothschild & Co z lokalnymi partnerami. Ukraińska firma FinPoint uczestniczy zarówno w pracach dotyczących restrukturyzacji zobowiązań Ukrzaliznytsia, jak i w przygotowaniach do sprzedaży Ukrgasbank oraz Sense Bank. Wskazuje to na wykorzystywanie lokalnego zaplecza doradczego, które łączy znajomość krajowego rynku z doświadczeniem międzynarodowej grupy finansowej.

Rotschildowie gromadzą wiedzę o finansach publicznych Ukrainy?

Z perspektywy Rothschild & Co kolejne zlecenia mogą oznaczać również stopniowe gromadzenie szczegółowej wiedzy o ukraińskich finansach publicznych i decyzyjnych organach. Doradztwo przy restrukturyzacji długu wymaga analizy sytuacji budżetowej, perspektyw gospodarczych, ryzyka kredytowego oraz relacji z międzynarodowymi wierzycielami. Zdobyte doświadczenie i kontakty mogą stanowić przewagę również przy przygotowywaniu procesów prywatyzacyjnych, zwłaszcza gdy potencjalnymi nabywcami mają być zagraniczne instytucje finansowe.

Nie oznacza to jednak, że wcześniejsze mandaty automatycznie przekładają się na kontrolę nad ukraińskimi aktywami. Rothschild & Co pełni funkcję doradczą, a formalne kompetencje związane z podejmowaniem decyzji o sprzedaży pozostają po stronie ukraińskiego państwa. Rola doradcy może być mimo to istotna. To właśnie na etapie przygotowania transakcji powstają wyceny, materiały inwestycyjne i rekomendacje, które mogą wpływać na późniejszy przebieg negocjacji.

Z tego względu znaczenia nabiera przejrzystość warunków współpracy. W przypadku kolejnych zleceń powierzanych tej samej grupie finansowej szczególnej uwagi wymagają wysokość wynagrodzeń, zasady przeciwdziałania konfliktom interesów, zakres dostępu do poufnych informacji oraz mechanizmy nadzoru nad rekomendacjami przygotowywanymi dla administracji państwowej.

Najważniejszym zagadnieniem pozostaje jednak długoterminowa opłacalność całej strategii. Restrukturyzacja zadłużenia może zapewnić natychmiastową ulgę budżetową, a prywatyzacja banków przynieść dodatkowe wpływy i ograniczyć ryzyko konieczności ich przyszłego dokapitalizowania. Jednocześnie sprzedaż rentownych instytucji oznacza utratę potencjalnych dywidend, wpływu na ich działalność i części narzędzi realizacji polityki gospodarczej.

Rozstrzygające okażą się warunki poszczególnych operacji, osiągnięte ceny oraz rzeczywiste korzyści dla finansów publicznych. W przypadku Ukrgasbank i Sense Bank szczególnie istotne będą ostateczne wyceny, liczba konkurujących ze sobą inwestorów i zobowiązania dotyczące dalszego funkcjonowania banków. Niebawem okaże się czy Ukraina wykorzystała proces prywatyzacji do długoterminowego wzmocnienia sektora finansowego, czy przede wszystkim zamieniła udziały w strategicznych instytucjach na jednorazowe wpływy budżetowe.

Możliwe, że ostatni incydent z dronem na Litwie jest tuszowany

Możliwe, że ostatni incydent z dronem na Litwie jest tuszowany

Andrzej Korybko 21 października 2026 r. korybko/there-might-be-a-cover-up-going-on

Poważny polski portal, powołując się na nieoficjalne ustalenia obrony, doniósł, że ukraiński dron wyładowany materiałami wybuchowymi, który rozbił się tego samego dnia, w którym miał miejsce poważny atak na Petersburg, został w rzeczywistości wystrzelony z terytorium Litwy, a nie z Polski, jak twierdzi Wilno.

Litwa twierdziła , że ​​ukraiński dron uzbrojony w ładunki wybuchowe, który niedawno rozbił się na jej terytorium tego samego dnia, co poważny atak Ukrainy na Petersburg, wleciał do kraju z Polski. Polska natomiast oświadczyła , że ​​zażąda od Ukrainy wyjaśnień w tej sprawie po upublicznieniu tej informacji. Niektórzy w Rosji od dawna podejrzewali, że Ukraina używa dronów nad przestrzenią powietrzną NATO w celu ułatwienia ataków na drugie co do wielkości miasto w kraju. Ten ostatni incydent potwierdza te doniesienia.

Choć jest to już wystarczająco niepokojące, ponieważ ewentualne przechwycenie przez Rosję ukraińskich dronów nad bałtycką przestrzenią powietrzną w ramach samoobrony mogłoby wywołać niekontrolowaną eskalację konfliktu z NATO, to według polskich mediów, w tej historii może być coś jeszcze gorszego.

Polsat News powołał się na „nieoficjalne ustalenia Ministerstwa Obrony Narodowej, które donosiły, że dron wystartował z terytorium Litwy – około 30 kilometrów od granicy z Polską – i wleciał w głąb kraju”.

Choć Ministerstwo Obrony [PL] zaprzeczyło tym doniesieniom, mogą one jednak być prawdziwe, co czyni kolejną grę oskarżeń przykrywką po katastrofie ukraińskiego drona na Litwie. Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego ostrzegła na początku roku, że ich kraj jest gotowy do odwetu na Łotwie w związku z doniesieniami o planach Ukrainy wystrzelenia stamtąd dronów przeciwko Rosji. Do odwetu nigdy nie doszło, co sugeruje, że Łotwa porzuciła te plany, ale Litwa mogła zmienić swoją rolę.

Istnieją trzy powody, by podejrzewać, że tak jest. Po pierwsze, stosunki polsko-ukraińskie pozostają napięte po tym, jak Zełenski późną wiosną gloryfikował sprawców ludobójstwa wołyńskiego , czyli OUN-UPA , więc Polska może nie czuć się komfortowo, ryzykując poważny incydent bezpieczeństwa z Rosją w związku z ukraińskimi dronami przelatującymi nad jej przestrzenią powietrzną (nawet jeśli wcześniej na to zezwoliła).

Po drugie, choć argumentowano , że ukraińskie drony czasami przelatują nad neutralną przestrzenią powietrzną Białorusi, nadal mogą być śledzone, a następnie przechwytywane przez Rosję.

Wreszcie, wykorzystanie Litwy przez Ukrainę jako bazy dronów przeciwko Rosji niweluje wspomniane przeszkody w jej planach, a jej położenie pozwala im wszystkim zachować spokój, udając, że Ukraina latała dronami nad Litwą z Polski, gdyby coś poszło nie tak i sprawa wyszła na jaw, jak to, co właśnie się wydarzyło. Mimo to, ten ewentualny układ jest wciąż niezwykle ryzykowny dla Litwy, biorąc pod uwagę, że graniczy ona zarówno z rosyjską enklawą kaliningradzką, jak i sojuszniczą Białorusią, co czyni ją bardzo podatną na odwet.

Ta obserwacja dodatkowo kontekstualizuje wysiłki Litwy zmierzające do zmiany ustawodawstwa, tak aby mogła w przyszłości gościć amerykańską broń jądrową, gdyby Waszyngton kiedykolwiek zgodził się ją tam umieścić, równolegle z uzupełniającymi działaniami mającymi na celu utworzenie stałej bazy wojskowej USA. Wilno mogłoby sądzić, że takie rozmowy mogłyby powstrzymać Moskwę przed ewentualnym odwetem, takim jak ten, którym groziła Łotwie, ale w rzeczywistości mogłyby one zniechęcić Waszyngton do przystania na te propozycje, aby uniknąć ryzyka poważnej wojny z Rosją o Litwę.

Polsat News, źródło spekulacji o możliwości tuszowania ostatniego litewskiego incydentu z dronem, jest generalnie uważane za wiarygodne.[chłopie, nie pij tyle… ??? md]. Prawdopodobieństwo, że jego redaktorzy opublikują zmyśloną informację, że dron został wystrzelony z terytorium Litwy, a następnie przypiszą to Ministerstwu Obrony, jest niezwykle niskie. Dlatego też, niezależnie od tego, czy tak rzeczywiście było, czy nie, niemal na pewno słyszeli tę historię od urzędników obrony z nieuchwytnych [dla nas] przyczyn.

Zagadka ukraińskiego Starlinka w końcu rozwiązana??

Zagadka ukraińskiego Starlinka w końcu rozwiązana, Musk się przyznaje

Symplicjusz simplicius/ukraine-starlink-mystery-finally?

Po długiej i rozwlekłej historii pełnych wzajemnych oskarżeń w trójkącie miłosnym Ukrainy, Trumpa i Muska, w końcu poznaliśmy decydujące wyjaśnienie całej afery. (A może i nie.)

Najpierw krótkie wprowadzenie: dwa dni temu kilku badaczy opublikowało poniższe wyjaśnienie prawdopodobnej przyczyny spowolnienia ukraińskiego Starlinka.

Pierwszy pochodzi z następującego konta:

Denis Karablev@ tvguidemsk

Czy chcesz korzystać z aplikacji Starlink w języku rosyjskim? Разбор технических модификаций, хакерских плат, ограничений Илона Маска i того, почему в конце 2026 года дроны начали падать а Зеленский устроил предвыборный Трамп-скандал. Большой тред 👇 1/15

23:03 · 22 paź 2026 · 329 tys. wyświetleń

=================================================

Jest to szczegółowy i wyczerpujący artykuł, ale wart przeczytania:

Co tak naprawdę działo się w związku ze skandalem Starlink na Ukrainie? Omówienie modyfikacji technicznych, platform hakerskich, ograniczeń Elona Muska i powodów, dla których pod koniec 2026 roku drony zaczęły spadać, a Zełenski zainscenizował skandal z Trumpem przed wyborami.

Zacznijmy od planów. W kraju zawsze działał tylko cywilny Starlink: plan podstawowy (100 dolarów), komercyjny w ruchu (400 dolarów) i priorytetowa centrala (2-4 tysiące dolarów). Plany lotnicze kosztują od 1000 do 2000 dolarów, a nawet ponad 100 tysięcy dolarów, ale w kraju są niedostępne.

Z powodu dużego obciążenia sieć była przeciążona. SpaceX musiało utrzymać wysokie ceny dla wojska, aby zbudować dodatkowe stacje naziemne wokół Ukrainy, minimalizując opóźnienia sygnału. Nawiasem mówiąc, te stacje z kopułami antenowymi zaczęły ostatnio być niszczone na zlecenie darknetu.

Głównym problemem na linii frontu jest walka elektroniczna (EW). Z powodu zakłóceń sygnału GPS cywilne układy Starlink zawieszały się, a fałszywe dane o lokalizacji powodowały blokadę terminala. Rozwiązaniem okazała się płytka do hakowania GPS. Inżynierowie wlutowali ją do środka, aby ręcznie ustawić wymagane współrzędne.

Platformy hakerskie pozwalały ominąć nawet strefy geograficzne Muska. Przez długi czas Starlink nie działał w szarej strefie kontrolowanej przez Rosję. Ale jeśli wprowadzono współrzędne sąsiedniego regionu Ukrainy – połączenie się uaktywniało. Rosjanie również z tego korzystali, dopóki Kijów nie otrzymał ekskluzywnych białych list.

Do 2025 roku Musk zaczął dokręcać śruby i zmniejszać limity prędkości dla planów komercyjnych.Inżynierowie wojskowi znaleźli jednak lukę: technicznie rzecz biorąc, sesja komunikacji satelitarno-terminalowej nie była sztywno powiązana z GPS. Ochrona dotyczyła jedynie samego modułu terminala.

Gdyby terminal odczytał na tablicy kontrolnej, że jest nieruchomy, wysłałby żądanie radiowe do samego satelity i odebrałby dane niezbędne do sesji. Istnieje już około 10 000 satelitów, a sygnał został odebrany nawet z rozproszenia ponad 150 km. Dron leciał, ale serwer Starlink uznał go za nieruchomy.

To była tajemnica poliszynela. Przed wysłaniem nowych jednostek Starlink na front, były one masowo otwierane, aby wlutować moduł GPS i zainstalować solidne, wodoodporne złącza. W ten sposób standardowy plan pozwalał dronom latać z dużą prędkością.

Na początku 2026 roku Musk zmniejszył prędkość komercyjną samolotu do 160 km/h na całym świecie. To mniej niż prędkość wielu zwykłych bezzałogowych statków powietrznych z wiatrem w plecy. Jednak ze względu na powszechne wykorzystanie platform hakerskich na Ukrainie, nikt tego nie zauważył. Terminale donosiły, że samoloty rzekomo stoją w miejscu.

POD KONIEC 2026 ROKU SpaceX zareagowało ostro. Wprowadzono weryfikację po stronie serwera: jeśli terminal GPS jest nieruchomy, ale jednocześnie zbyt szybko przełącza się z satelity na satelitę (co ujawnia rzeczywistą prędkość powyżej 160 km/h), serwer natychmiast przerywa sesję.

W tym kontekście Zełenski próbuje uzyskać nieograniczony dostęp do StarShield (amerykańskiego wojskowego systemu Starlink), aby móc latać nad Federacją Rosyjską. Jednak Trump, Musk i Pentagon mu na to nie pozwalają. Ukraińcy przedstawiają te ograniczenia jako blokadę polityczną, ignorując fakt, że ograniczenie prędkości Starlink obowiązuje już od roku.

W tej chwili trwa zakulisowy ping-pong: Musk twierdzi, że w ostatnich dniach niczego nie zmieniał, Rubio twierdzi, że StarShield nie jest dostępny na Ukrainie. Podsumowując: Starlink jest stopniowo wtłaczany do ram użytkowania w pojazdach i instalacjach stacjonarnych. Ominięcie systemu już nie działa.

Nie jest jasne, czy wyłączyli kontrolę prędkości, czy też przyznali dostęp do specjalnych planów lotniczych. Usterka dotknęła wąskiego segmentu dronów. W każdym razie komunikacja satelitarna na ultraszybkich dronach była już zagrożona z powodu opóźnień sygnału wynoszących 1000 km na orbitę i z powrotem.

Rosyjscy specjaliści od dronów nie spieszą się z radością. Łatwość korzystania ze Starlinka hamowała rozwój innych technologii na Ukrainie. Teraz Kijów może, w ramach pilnego priorytetu, udoskonalić bardziej złożone, autonomiczne systemy oparte na siatce SI, które będą latać w głąb Federacji Rosyjskiej. Koniec tematu.

Napisane na podstawie zeszłorocznych gazet, najprawdopodobniej nieprawdziwe i kompletne bzdury. Nikt i nic nie jest w porządku w internecie. Autorem jest nudny uczeń z Georgii.

Krótko mówiąc, wygląda na to, że Ukraina mogła nadużywać możliwości Starlinka, obchodząc od dawna obowiązujące zasady i hakując terminale Starlink, aby wmówić im, że są nieruchome, podczas gdy w rzeczywistości się poruszają. Mogło to być po cichu dozwolone przez długi czas.

Duch Chamberlaina@ RSA_Observer‼️‼️ To jest coś! 🔽

Ten wątek techniczny sugeruje (wyjaśnia), że cały problem spowolnienia Starlinka/tarczy nie jest konsekwencją decyzji politycznej w USA ani Muska, ale rezultatem włamania się ukraińskich inżynierów do systemu w celu ominięcia jego kontroli i…

Denis Karablev @ tvguidemsk

Czy chcesz korzystać z aplikacji Starlink w języku rosyjskim? Разбор технических модификаций, хакерских плат, ограничений Илона Маска i того, почему в конце 2026 года дроны начали падать а Зеленский устроил предвыборный Трамп-скандал. Большой тред 👇 1/15

12:28 · 23 paź 2026 · 347 tys. wyświetleń

———————————————

Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu Pete Hegseth zasugerował, że Ukraina narusza „warunki świadczenia usług” Starlinku, gdy zbagatelizował rolę Pentagonu w tak zwanych spowolnieniach. Najwyraźniej wcale nie żartował.

Dziś otrzymaliśmy ostateczne potwierdzenie od samego Muska:

Elon Musk@ elonmuskZgadza się.

Używanie Starlinka, cywilnej usługi komercyjnej, do ofensywnych ataków dronów w celu zabijania ludzi nigdy nie było dozwolone i nie powinno być. Starshield, inny system, jest kontrolowany przez rząd USA. To, co zdecydują, zależy od nich. Ukraińskie wojsko naruszyło…

varifrank @ varifrank

STARLINK DZIAŁA TAK SAMO JAK ZAWSZE. NIE JEST SYSTEMEM BRONI, NIEZALEŻNIE OD TEGO, JAK BARDZO CHCE GO UKRAINA.

20:38 · 24 paź 2026

======================================

Musk kończy tweeta dość nietypowym wybuchem narastającej złości na wojnę:

SpaceX zrobiło dla obrony Ukrainy zdecydowanie więcej niż jakakolwiek prywatna firma na Ziemi.

Mimo to, czuję jedynie OGROMNĄ POGARDĘ dla tych cnotliwych podżegaczy wojennych, którzy dążą do niekończącej się rzezi i nie oferują żadnego realistycznego rozwiązania konfliktu. Niech spłoniecie w piekle. Koniec historii.

===================================================================

Jednak intryga się komplikuje.

Były doradca ukraińskiego Ministerstwa Obrony odrzucił twierdzenia Muska, twierdząc, że to, co opisuje Musk, nie byłoby możliwe:

Połączyć

==============================================================

Prawdę mówiąc, trudno jednoznacznie ocenić, kto ma rację, ponieważ moment, w którym Musk nagle poruszył tę kwestię, jest z pewnością podejrzany, zwłaszcza że nastąpiło to dokładnie wtedy, gdy Musk znudził się wojną i zaczął ostro krytykować Zełenskiego. Możliwe, że Musk po prostu wymyślił to oskarżenie, aby z jakiegoś nowego poczucia winy zacząć wygaszać ukraińską awanturę militarną.

Jednocześnie jest całkiem prawdopodobne, że ludzie Zełenskiego naginali zasady, o których Musk mógł wiedzieć od dawna i na które przymykał oko, ponieważ uważał się za zwycięzcę i myślał, że Ukraina prawdopodobnie pokona Rosję dzięki dodatkowej pomocy, jaką zapewniały pominięte terminale Starlink.

Jednak gdy tylko w tym roku zaczęła go dotykać rzeczywistość na miejscu, gdy zniszczenie przez Rosję zaplecza i fundamentów infrastrukturalnych Ukrainy stało się realne, szef Starlinku mógł rzucić ręcznik i zdać sobie sprawę, że lepiej zminimalizować straty, ujawniając „brudną tajemnicę”, którą od dawna ukrywał.

Prawdziwą przyczyną mogła być prawdopodobnie kombinacja kilku czynników. Trump desperacko chciał złapać nieposłusznego Zełenskiego, a Musk – jak donosiło kilka mediów – prawdopodobnie przedstawił mu plan ograniczenia Starlinka w oparciu o znany nadużycie, z którego od dawna korzystała Ukraina, na które Musk przymykał oko.

Obaj zgodzili się z różnych powodów, a plan został opracowany z uwzględnieniem możliwości wiarygodnego zaprzeczenia, opartego na niejasnej odpowiedzialności nieodłącznie związanej z dualizmem Starlink-Starshield.

===================================

Aby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, zarówno Zełenski, jak i ukraińskie Ministerstwo Obrony oficjalnie ogłosili dziś, że prędkość została już w pełni przywrócona do poziomu sprzed pandemii:

Obrona Ukrainy@ DefenceUTerminale

Starlink/Starshield ponownie pracują na platformach o dużej prędkości. Systemy monitorowania Ministerstwa Obrony potwierdzają stabilną łączność przy prędkościach powyżej 400 km/h, pomimo wcześniejszych ograniczeń. Minister Obrony Jewgienij Chmara: „Ten wynik jest ważny, …

16:25 · 24 paź 2026 ·

=================================

Jeśli zatem Ukraina łamała warunki korzystania z usług (TOS), wykorzystując exploity, jak twierdzi Musk, to dlaczego prędkości miałyby zostać teraz przywrócone? Być może dlatego, że Trump w końcu ustąpił i zezwolił na korzystanie z wojskowych sieci Starshield, a nie „cywilnych” Starlink, można by przypuszczać. Wygląda na to, że cywilne terminale Starlink mogą uzyskać dostęp do sieci Starshield, o ile otrzymają kody autoryzacyjne.

Wściekły szef Azowa zabiera głos:

Bohdan Krotevych@ BohdanKrotevychWyobraź sobie, że kupujesz urządzenie od firmy, płacisz miesięczny abonament, a potem szef tej firmy domaga się od ciebie wdzięczności i grozi wyłączeniem urządzenia. Kiedy ten facet w końcu zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej?

Elon Musk @ elonmuskZgadza się.

Używanie Starlinka, cywilnej usługi komercyjnej, do ofensywnych ataków dronów w celu zabijania ludzi nigdy nie było dozwolone i nie powinno być. Starshield, inny system, jest kontrolowany przez rząd USA. To, co zdecydują, zależy od nich. Ukraińskie wojsko naruszyło

21:12 · 24 paź 2026 ·

==================================

Z tego zagadkowego chaosu możemy jedynie wywnioskować, że gdzieś głęboko za kulisami elity – niezależnie od tego, czy należą do rządu USA, czy są powiązane z Muskiem – zaczynają się wahać i coraz bardziej dążą do zakończenia konfliktu z Ukrainą. Biorąc pod uwagę niedawną pilną potrzebę zakończenia konfliktu, jaką wykazali zarówno Zełenski, jak i jego „europejscy partnerzy”, możemy jedynie wnioskować, że jest to ściśle powiązane z tym, że wszyscy widzą na ścianie: Ukraina jest dekonstruowana kawałek po kawałku i nie ma już żadnej nadziei na przeciwstawienie się Rosji, która objęła technologiczne prowadzenie.

Ci elitarni aktorzy nie są tak głupi, na jakich wyglądają – przynajmniej nie pod każdym względem – i prawdopodobnie potrafią ekstrapolować obecne rosyjskie skoki technologiczne na przyszły rok i kolejne lata, i wywnioskowali, że Ukraina wkrótce stanie w obliczu punktu bez odwrotu, za który cały Zachód zapłaci pychą i upokorzeniem. Mogliby uznać, że lepiej teraz przystopować i pozwolić Rosji pójść na układ w sprawie Donbasu, niż czekać, aż Rosja zniszczy całą Ukrainę i zabierze wszystko.

Ale jest też jasne, że te nastroje wywołały silne wewnętrzne podziały, jeśli mamy wierzyć, że prędkości Starlink zostały przywrócone. Choć elity zaczynają się buntować, wydaje się, że nie poddały się jeszcze całkowicie; wojna więc toczy się jak dawniej, przynajmniej na razie.

Bilokacje z pieskiem. MEM-y II.

————————

——————————————–

[Nie Polacy, lecz tutejsze meRdia]

==========================

——————————-

—————————

——————————————————

————————————-

——————————————————–

———————————–

Czarna dziura korupcji i śmierci

Czarna dziura

Date: 24 ottobre 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/czarna-dziura

Zaskakujące są próby europejskich rządów i służących im mediów, by przypisać bunty społeczne, które wybuchają w całej Europie, tajemniczym wpływom rosyjskim. Są zaskakujące, ponieważ przyczyny protestów są oczywiste dla każdego i wynikają ze wzrostu kosztów życia, co grozi tym, że życie milionów ludzi zmieni się w nędzę – w obliczu praktycznego zamrożenia płac, koniecznego w sytuacji, gdy nie jest możliwa żadna dewaluacja konkurencyjna, jak miało to miejsce przed wprowadzeniem euro.

Bezczelność, z jaką rządy na służbie oligarchii finansowych wyciągają z mass-medialnego kapelusza kolejnego martwego królika, byłaby godna pióra humorysty Jerome’a, ale tak naprawdę wyrażają one pewną prawdę: upadek Europy wynika właśnie ze stanu wrogości wobec Rosji.

Gdyby zaprzestano finansowania tej obscenicznej czarnej dziury korupcji i śmierci, jaką jest Ukraina, gdyby powrócono do zakupu rosyjskiej energii po niskich cenach lub przynajmniej po cenach akceptowalnych (biorąc pod uwagę, że agresja na Iran spowodowała wzrost cen energii ), problemy, które nękają kontynent (nie twierdzę, że zostałyby rozwiązane całkowicie, biorąc pod uwagę również niemal całkowity brak przyzwoitej polityki socjalnej) byłyby zdecydowanie mniej dotkliwe.

To właśnie wsparcie dla neonazistowskiego reżimu w Kijowie jest głównym powodem braku środków na opiekę społeczną, służbę zdrowia i emerytury, a także prawdziwą przyczyną wzrostu długu, który tak bardzo przeraża kręgi finansowe – między innymi dlatego, że pieniądze te nie są wykorzystywane na cele sprzyjające wzrostowi gospodarczemu, lecz dosłownie marnotrawione na głupie i bez-perspektywiczne przedsięwzięcie. W rzeczywistości, to właśnie głowa węża liberalizmu, czyli Ameryka, ma dług publiczny znacznie wyższy niż kraje europejskie, do czego dochodzi gigantyczny dług prywatny – coś, co w Europie nie ma miejsca lub występuje w mniejszym stopniu – ale MFW, który jest de facto wyrazem władzy Waszyngtonu, nie wydaje się tym zbytnio przejmować.

Demonizacja Rosji ma zatem charakter freudowski: przypisuje Moskwie winę, która w rzeczywistości ciąży na rządach europejskich i UE właśnie z powodu prowadzonej przez nie wojny przeciwko Rosji. Sytuacja ta sięga zenitu w momencie, gdy konflikt jest ewidentnie przegrany, NATO poniosło klęskę, a same Stany Zjednoczone zaczynają to przyznawać, choć robią to między wierszami i udając, że składają hojną propozycję.

To, że konsekwencje wojny na Ukrainie są prawdziwą przyczyną niepokojów społecznych, od czasu do czasu przebija się w wypowiedziach służących oligarchii: Kaja Kallas, ta idiotka, którą wybrano na europejską minister spraw zagranicznych, stwierdziła kilka dni temu, że „Ukraina poddałaby się już dawno temu, gdyby nie wsparcie Europy”. Wsparcie to zrealizowało się w postaci 200 miliardów euro przekazanych Zełenskiemu w ostatnich latach oraz kolejnych 90, które zostały niedawno przyznane, a które jednak nie wystarczają, ponieważ „duce” z Kijowa twierdzi, że potrzeba mu jeszcze 70 – prawdopodobnie grożąc ujawnieniem informacji obnażających korupcję w Brukseli.

Z pewnością są to środki niezbędne na usługi publiczne i kluczową infrastrukturę krajów kontynentu, które zamiast tego są marnowane pod fałszywym pretekstem. Kallas nie jest na tyle inteligentna, by zrozumieć, że takie stwierdzenie jednocześnie potwierdza marnotrawstwo środków publicznych i z dumą ogłasza, że Europa jest sprawcą ogromnej, a jednocześnie bezsensownej rzezi. Co więcej, narzeka, że częściowe wycofanie się Stanów Zjednoczonych pod rządami Trumpa może doprowadzić do pokoju.

Nic dziwnego, że społeczeństwa europejskie ulegają widocznemu rozpadowi z powodu braku inwestycji i powszechnych trudności spowodowanych gwałtownym wzrostem kosztów życia. Implozja społeczna jest bezpośrednią konsekwencją polityki militaryzmu i wojny – polityki, którą europejskie elity realizują bezkarnie i bez konieczności rozliczania się przed nikim. Problem ten nie jest jednak niemożliwy do rozwiązania, jak chcą nam wmówić: wystarczyłoby przestać wspierać ukraińską klikę nazistowsko-syjonistyczną i zacząć zarządzać społeczeństwami zgodnie z potrzebami obywateli.

Jeśli nie chcą tego zrobić, to przynajmniej powinni oszczędzić nam tej farsy z odwoływaniem się do uprawnień państwa policyjnego w celu pacyfikacji „chuliganów i ekstremistów” powiązanych z Moskwą. Wszystko to jest częścią farsy napisanej przez środowiska polityczne, które same pozbawiły się legitymizacji, finansując wojnę na Ukrainie, popierając amerykańską agresję na Iran i Jemen oraz stając się współwinnymi izraelskiego ludobójstwa w Strefie Gazy i Libanie.

To są ludzie pozbawieni poczucia wstydu, dla których potrzebny byłby proces jak w Norymberdze. I nie można wykluczyć, że w końcu do niego dojdzie.

INFO: ilsimplicissimus/il-buco-nero

Banderyzm ciągle żywy …

Banderyzm ciągle żywy …

51 stronników zbrodniczego i skrajnie antypolskiego banderyzmu z Lwowskiej Rady Obwodowej ma prawo wjazdu Polski!

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 Rokiem Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Szuchewycz był odpowiedzialny za bestialskie ukraińskie ludobójstwo na Polakach na Wołyniu i w całej Galicji Wschodniej. Bezczelną uchwałę przyjęto 20 października 2026 roku. Równocześnie radni zdecydowali, że przyszły rok będzie w obwodzie lwowskim także samej Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Za tym wnioskiem heroizującym Romana Szuchewycza głosowało 52 ukraińskich radnych.

Mimo tego, że tą skrajnie antypolską uchwałę poparło 52 ukraińskich radnych zakaz wjazdu na teren naszego kraju obejmuje tylko jednego radnego. Chodzi o przewodniczący komisji kultury, polityki informacyjnej i promocji, a jednocześnie sekretarza ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień Swiatosław Szeremet. Pozostałych 51 radnych czczących antypolskich zbrodniarzy może spokojnie wjeżdżać na teren Polski.

Sytuacja to doskonale obrazuje stosunek rządzących Polską do banderyzmu. Mimo medialnego oburzenia, głośnych protestów, radykalnych zapowiedzi – działa się na ćwierć gwizdka. 52 Ukraińców popisuje się skrajnym antypolonizmem, a władze w Polsce karzą jednego. Szef MSZ w Polsce Radosław Sikorski nie miał odwagi nazwać go wprost banderowcem, więc użył określenia nazwał go „rekonstruktor”. Jest to kompletna kompromitacja. Rekonstruktor historyczny to osoba, która odtwarza na żywo wybrane aspekty życia, a nie wciela w życie ukraiński szowinizm.

Przez długie lata politycy od lewa do prawa wmawiali Polakom, ze banderyzm na Ukrainie jest wymysłem propagandy Federacji Rosyjskiej prezydenta Władimira Putina. Przez ostatnie lata politycy i dziennikarze głównego nurtu wmawiali społeczeństwu, ze Ukraina ma już nowych bohaterów i zbrodnicza przeszłość odeszła do lamusa historii. To oczywiście było kłamstwo, bo banderyzm na Ukrainie kwitnie i rośnie w siłę. Idee Stepana Bandery i Romana Szuchewycza stały sie wyznacznikiem polityki historycznej Kijowa.

Politycy i dziennikarze w Polsce nie do końca wiedzą co zrobić z tym gorącym kartoflem. Są wśród nich kompletni idioci, którzy będą próbować wmówić społeczeństwu, że banderyzm jest rosyjską prowokacją. Ale taki przekaz trafi tylko i wyłącznie do zupełnie bezrozumnego marginesu. Spodziewajmy się tego, że informacje pójdą dwojakim przekazem. Pierwszy będzie mówił, że banderyzm istnieje, ale nie ma już antypolskiego oblicza. Dzisiaj pozostaje już tylko antyrosyjski. Drugi z kolei, że banderyzm jest rzeczywistym problemem ale trzeba o tym mówić po zakończeniu konfliktu, ponieważ aktualnie Ukraina jest w trudnej sytuacje polityczno-gospodarczej. W obu wypadkach będzie się dalej mówić o tym, że Ukraina walczy za Polskę.

Nie wolno dać się nabierać na kłamstwo, że banderyzm jest odpowiedzią na działania Federacji Rosyjskiej po 2022 roku. Każdy kto bywał wcześniej na Ukrainie wie, że antypolski i antyrosyjski szowinizm był tam obecny od wielu lat. Pierwsza uchwała ogłaszająca regionalny rok Romana Szuchewycza zapadła dwie dekady temu. 29 listopada 2006 roku Lwowska Rada Obwodowa przegłosowała, że nadchodzący rok 2007 będzie Rokiem Romana Szuchewycza. Od 2009 roku odbywają się głośne na Ukrainie uroczystości ku czci Stepana Bandery. Od 2010 roku Bandera za sprawą Wiktora Juszczeniki jest oficjalnie Bohaterem Ukrainy.

Stepanowi Banderze honorowe obywatelstwo nadały rady miejskie wielu miast na terenie dzisiejszej Ukrainy Zachodniej a ich liczba stale rośnie. To między innymi Łuck, Lwów, Stanisławów [Iwano-Frankiwsk], Tarnopol, Truskawiec, Kowel, Sokal, Krystynopol [Szeptycki], Chust, Brody, Żółkiew, Trembowla, Jaworów, , Borysław, Radziechów, Dublany, Rawa Ruska, Warasz, Kołomyja i wiele innych.

Na Ukrainie Badera, Szuchewycz, Melnyk i inni zbrodniarze są patronami licznych ulic, placów i skwerów. Stoją pomniki i obeliski sławiące Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Armię Powstańczą czy ukraińską 14 Dywizja Grenadierów SS. Mamy muzea, izby pamięci, festiwale i rajdy. Dzieci w szkołach śpiewają „Bat’ko nasz Bandera, Ukrajina maty”, zaś duchowni cerkwi greckokatolickiej odprawiają modły za zbrodniarzy. Bandera i Szuchewycz już wielokrotnie byli wielokrotnie już ogłaszani patronami różnorakich wydarzeń. To, że patronem roku 2027 Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła Romana Szuchewycza nie jest nowością, to ukraińska tradycja.

Naszym polskim stanowiskiem jest antybanderyzm. Banderyzm jest ideologią skrajnie antypolską i nastawioną na konfrontacje z naszym narodem i państwem. Nie ma tutaj miejsca na żadną dyskusje i negocjacje. Heroizacja a nawet akceptacja banderyzmu na Ukrainie powinna wyklucza możliwość jakiejkolwiek współpracy.

Oczywiście, że uznanie Romana Szuchewycza za patrona jest skandalem. Ale jeszcze większym skandalem jest to, że 51 stronników banderyzmu dalej ma możliwość wizyt w Polsce! W naszym kraju nie powinno być nigdy miejsca dla tych, którzy czczą morderców naszych rodaków w latach 1939-1947.

Łukasz Jastrzębski

Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff w Oslo i Petersburgu: Kto korzysta na wojnie, a kto chce ją zakończyć?

Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff w Oslo i Petersburgu: Kto korzysta na wojnie, a kto chce ją zakończyć?

23 października 2026 Artykuł Gerta-Ewena Ungara nachdenkseiten

Podróżując do Oslo i Sankt Petersburga, specjalny wysłannik USA Steve Witkoff rozpoczyna kolejną rundę negocjacji w celu rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Linia frontu jest taka sama, jak podczas poprzednich mediacji. Poza Europą istnieje realne zainteresowanie zakończeniem konfliktu. Jednak Europejczycy Zachodni liczą na przedłużenie wojny. Niemcy, w szczególności, tkwią w pułapce zbrojeń. Friedrich Merz powiązał wzrost gospodarczy Niemiec z kontynuacją wojny na Ukrainie.

Autor: Gert-Ewen Ungar .

Negocjacje zostały wznowione. Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff przeprowadził rozmowy w Oslo, a następnie w Petersburgu. W Norwegii Witkoff spotkał się z przedstawicielami UE i prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Dzień później Witkoff został przyjęty przez prezydenta Rosji Władimira Putina w Petersburgu. Zięć Trumpa, Jared Kushner, tym razem nieobecny. Jako przyczynę podał chorobę. Poza tym spotkanie w Rosji odbyło się bez zakłóceń. Doradca prezydenta ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow powiedział później prasie, że rozmowy były konstruktywne i że konflikt na Ukrainie zbliża się do końca.

W Oslo opracowano nową propozycję negocjacyjną, choć jej dokładne brzmienie nie jest publicznie dostępne. Podobno proponuje ona między innymi zobowiązania do wzajemnej pomocy wynikające z artykułu 5 Traktatu NATO jako gwarancję bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, propozycja ma niewielkie szanse na wdrożenie, ponieważ integracja Ukrainy z zachodnimi strukturami wojskowymi jest głównym czynnikiem wywołującym konflikt. Wszystkie zaangażowane strony są tego świadome. Tylko czas pokaże, co naprawdę kryje się za rozmowami o zobowiązaniach NATO do wzajemnej pomocy.

Stany Zjednoczone obiecują również złagodzenie sankcji wobec Rosji i zaoferowanie inwestycji na Ukrainie jako zachętę. Donald Trump zawiesił wcześniej sankcje wobec Rosji, powołując się na interes narodowy. W zamian Rosja obiecała natychmiastową dostawę 300 000 ton oleju napędowego. Pierwsza dostawa 40 000 ton jest już w drodze. Trump zawiesił nowe, szeroko zakrojone sankcje oparte na ustawie Lindseya Grahama, nazwanej na cześć zmarłego republikańskiego kongresmena, zanim weszły one w życie.

Zaproponowano wznowienie bezpośrednich negocjacji między Rosją a Ukrainą, przy mediacji ze strony Stanów Zjednoczonych. Jako możliwe miejsce zaproponowano Zjednoczone Emiraty Arabskie. Negocjacje już raz dotarły do ​​tego etapu, ale zakończyły się fiaskiem w lutym 2026 roku, ponieważ Ukraina nie chciała oddać terytorium.

Putin zaproponował również bezpośrednie spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Ma się ono odbyć w listopadzie, na marginesie szczytu APEC w Shenzhen w Chinach.

W międzyczasie nastąpiła kolejna wymiana poległych żołnierzy. 252 poległych żołnierzy przekazano Ukrainie na Białorusi, niedaleko granicy, podczas gdy Rosja otrzymała z powrotem 25. To również stało się częścią rytuału.

Określenie „nowa runda negocjacji” jest zatem jak najbardziej trafne w odniesieniu do tego procesu, który w istocie zatacza koło. Częścią tej ciągłości jest fakt, że sytuacja Ukrainy pogarsza się z każdą rundą negocjacji. Podczas gdy w Mińsku II chodziło o zachowanie integralności terytorialnej Ukrainy, Rosja domagała się ustępstw terytorialnych w kolejnych rundach. Teraz jednak Ukraina martwi się również o to, czy i jak przetrwa zimę. Infrastruktura energetyczna Ukrainy została poważnie uszkodzona.

A Europejczycy? Chcą zasiąść do stołu negocjacyjnego, ale nadal nie chcą wnieść żadnego wkładu w rozwiązanie konfliktu. Mantra, że ​​żadna decyzja w sprawie Ukrainy nie powinna być podejmowana bez Ukrainy, po raz kolejny odchodzi w zapomnienie. Przynajmniej wznowili poszukiwania negocjatora do bezpośrednich rozmów z Rosją. Po ostatniej próbie jedynym prawdziwym porozumieniem było to, że absolutnie nie mógł to być Gerhard Schröder, ponieważ Putin wymienił jego nazwisko w tym kontekście; teraz mówi się o prezydencie Finlandii Alexandrze Stubbie. Wspomina się również o António Coście, przewodniczącym Rady Europejskiej. Jaki istotny wkład zamierzają wnieść Europejczycy, pozostaje jednak niejasne. Przynajmniej doradca prezydenta Jurij Uszakow dostrzega pewien ruch.

„Przynajmniej wydaje mi się, że ludzie zaczynają teraz myśleć o rozwiązaniu tego kryzysu i traktować go poważniej” – powiedział prasie. Źródło jego optymizmu pozostaje jednak niejasne. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ze swojej strony odrzuca „kapitulację Ukrainy”. Nie można pozwolić Rosji zwyciężyć.

Jest zatem oczywiste, że Europejczycy nie są zainteresowani rozwiązaniem konfliktu. W szczególności Niemcy wpędziły się w pułapkę ekonomiczną, przechodząc na gospodarkę wojenną. Ogromne zadłużenie jest wykorzystywane do stymulowania przemysłu zbrojeniowego. Znaczna część produkowanego uzbrojenia jest eksportowana na Ukrainę. Generuje to wzrost gospodarczy w Niemczech. Prognozy wzrostu na ten rok zostały znacząco skorygowane w górę. Jeśli wojna się skończy, nie będzie już popytu na niemiecką broń, a wtedy ten wzrost szybko się skończy. W każdym razie nie jest to sytuacja trwała, ponieważ nie będzie stymulować słabego popytu wewnętrznego.

Ale powiedzmy sobie jasno: Niemcy nie mają interesu w zakończeniu wojny, choćby ze względów ekonomicznych. Nawiasem mówiąc, to nie pierwszy raz, kiedy niemiecki kanclerz wpędził kraj w pułapkę zbrojeniową. Nazistowski „cud gospodarczy” pod rządami kanclerza Adolfa Hitlera polegał na zaciągnięciu ukrytego długu i masowym rozwoju przemysłu zbrojeniowego. Merz potrzebuje wojny i wizerunku Rosji jako wroga dla swojego politycznego przetrwania. Codziennie, z całych sił, pracuje nad stworzeniem takiego obrazu wroga. Jednak przedstawiane przez niego rosyjskie zagrożenie nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości, tutaj, w Rosji. Rosja nie ma zamiaru napadać na Niemcy ani okupować Ukrainy. Rosja pragnie trwałego pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. A właśnie tego Merz nie chce.

Wołodymyr Zełenski również nie jest zainteresowany pokojem. Jego losy polityczne i osobiste są ściśle powiązane z tą wojną. Donald Trump słusznie uznał, że Zełenski nie chce pokoju. Miał kilka okazji do rozwiązania konfliktu poprzez negocjacje, ale zawsze z nich rezygnował. Pozwolił, by obietnice wsparcia ze strony Europejczyków trzymały go w wojnie.

Również w Brukseli strategia polega na przedłużaniu wojny. Interesy Rosji nie mogą być uwzględniane w żadnym porozumieniu pokojowym – głosi dominujące credo; jakiekolwiek inne podejście oznaczałoby porażkę. To nieracjonalne. Jednak pomimo trafnych argumentów, krytycy tej samobójczej polityki UE stoją przed trudnym zadaniem. Po prostu nie są słyszani. Pociąg jedzie torem, zmierzając ku przepaści. UE nie wyjdzie zatem z porozumienia pokojowego bez szwanku. Całkowicie się przeliczyła i poświęca swój dobrobyt, by przedłużać wojnę.

To w dużej mierze definiuje linie frontu. Poza Europą, w Rosji, USA, Chinach i krajach Globalnego Południa, istnieje silne zainteresowanie rozwiązaniem konfliktu na Ukrainie i znalezieniem rozwiązania, które doprowadzi do jego trwałego zakończenia. Tego zainteresowania nie ma w UE, w Kijowie i w Berlinie. Tam nacisk kładzie się na przedłużanie wojny kosztem Ukraińców i Ukrainy. To również zarysowuje narrację, na którą Niemcy będą musieli się przygotować po zakończeniu wojny: Niemcy ponoszą odpowiedzialność za całkowite zniszczenie Ukrainy i śmierć całego pokolenia Ukraińców. Niemcy sztucznie przedłużają tę wojnę dla własnych, egoistycznych interesów gospodarczych i stanęły na drodze do pokoju. Wkrótce przekonamy się, czy Europejczykom uda się ponownie udaremnić wysiłki na rzecz pokoju. Nie leżałoby to w najlepszym interesie Ukrainy.

Lwowska prowokacja z Szuchewyczem

Lwowska prowokacja z Szuchewyczem

Łukasz Jastrzębski

Piszę o zagrożeniu banderyzmem od ćwierć wieku. Najpierw w „Ojczyźnie”, później „Myśli Polskiej”. Dużo więcej po 2014 roku, gdy banderyzm podniósł swój łeb na Ukrainie. Oprócz środowisk kresowych, endeckich, kilku ludowych i socjalistycznych nikogo to nie obchodziło.

Dzisiaj czuje się rozbawiony, gdy słyszę różnorakich polityków Koalicji Obywatelskiej (KO) i Prawa i Sprawiedliwości (PiS) mówiących, że niedopuszczalne jest czczenie morderców Polaków. Że oni protestują i mówią stanowcze – nie! A do tej pory było dopuszczalne? Pomniki Stepany Bandery nie stoją na Ukrainie od wczoraj. Ulice Romana Szuchewycza nie są nowością. Tablice i obeliski poświęcone tym, którzy mordowali Polaków z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) zdążyły się już zestarzeć. Aktualnie rządzący Ukrainą nadają jednostką walczącym z Rosją nazwy nawiązujące do kolaboranckich organizacji okresu II wojny. To teraz na Ukrainie tworzy się aleję zasłużonych miedzy innymi z tych, którzy mają polską krew na rękach.

Nikt już nie wierzy w te brednie o tym, że Ukraina po 2022 roku wypracuje sobie nowych bohaterów. Nikt nie wierzy w bzdury durniów wmawiającym Polakom, że to nie UPA, ale radzieckie NKWD przebrane za Ukraińców mordowało. Mam nadzieję, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie dzisiaj na piedestał stawiał tych nielicznych żołnierzy WiN-u, którzy dopuścili się obrzydliwości i współpracowali z ukraińskimi szowinistami.

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła, że rok 2027 na terenie obwodu będzie rokiem zbrodniarza Romana Szuchewycza. I tylko ona może to odwołać. Nie ma znaczenia, że od radnych Obwodu Lwowskiego odciął się ukraiński MSZ, bo to nie MSZ podjął taką decyzję. Nie ma znaczenia, że ktoś z kancelarii Zelenskiego twierdził, że uchwała nie wejdzie w życie, bo to nie Kancelaria Zełenskiego podjęła taką decyzję. A nawet gdyby Lwowska Rada Obwodowa odwołała uchwalę, to niewiele to zmienia – bo będzie to zupełnie nieszczere bo zrobione pod przymusem.

I niech wszyscy stronnicy międzymorza i innych bzdetów przestaną bredzić, że to jest jakiś wypadek przy pracy. Że w imię strategicznej współpracy powinniśmy to przemilczeć. Nie ma na to zgody. To żaden wypadek! To żaden pojedynczy incydent! Ten zbrodniarz jest Honorowym Obywatelem Lwowa od 2010 roku! Zbrodniarz Roman Szuchewycz był już czczony w obwodzie lwowskim w 2007, 2017 i 2020. Ten ukraiński zbrodniarz ma we Lwowie swoje muzeum, które jest właśnie odbudowywane. Ma swoją ulicę i tablicę upamiętniającą na szkole …

Banderyzm – czyli najbardziej antypolski szowinizm Europy stał się istotna częścią oficjalnej polityki historycznej państwa ukraińskiego. Zbrodniarze i mordercy Polaków stali się dla współczesnych Ukraińców bohaterami. Weteranami są ludzie, którzy służyli w UPA i 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS. Młodzi ludzie na Ukrainie są przekonani, że odpowiedzialni za niesłychanie okrutne mordy na Polakach, Rosjanach, Czechach, Ormianach i innych narodowościach są wzorami do naśladowania. Zbrodnią dla tych ludzi nie są masowe mordy polskiej ludności, ale przesiedleńcza Operacja Wisła. W tym kraju jawnie czci się morderców Polaków, a władze w Polsce ciągle udają, że pada wiosenny deszczyk, jak ktoś załatwia mi się na twarz!


Łukasz Jastrzębski

Zamykają polskie kopalnie. Ukraińska „Coal Energy” chce wydobywać węgiel na Śląsku

Zamykają polskie kopalnie.

Ukraińska Coal Energy chce

wydobywać węgiel na Śląsku

magnapolonia/zamykaja-polskie-kopalnie-ukrainska-coal-energy-chce-wydobywac-wegiel-na-slasku

Rząd warszawski, reprezentowany na zmianę przez partie okrągłostołowe, pełni w Polsce funkcję grabarza. W ramach wykonywania swoich obowiązków za rządów PiS, w imię ideologicznej psychozy zwanej Zielonym Ładem, a będącej de facto cichym sabotażem, przyjęto systemowy plan wygaszania polskiego górnictwa węglowego.

Znów zamykają polskie kopalnie. Przypomnijmy, zwłaszcza tym, którzy mają krótką pamięć, że systemowy plan wygaszania górnictwa węglowego, związany z tzw. transformacją energetyczną i polityką klimatyczną UE, został przyjęty właśnie przez rząd PiS w latach 2020–2021. Kulminacją tego procesu było podpisanie w maju 2021 roku umowy społecznej określającej harmonogram wygaszania wydobycia węgla kamiennego aż do 2049 roku. Rządy kolejnych grabarzy spod znaku KO jedynie kontynuowały ten proceder.

Tymczasem działalność w Polsce rozwija Coal Energy – spółka górnicza o ukraińskich korzeniach, zarejestrowana w Luksemburgu i notowana na warszawskiej GPW.

W Radzie Dyrektorów Coal Energy zasiadają:

Viktor / Wiktor Vyshnevetskyy (Wiśniowiecki) – przewodniczący Rady Dyrektorów i CEO grupy. Założyciel biznesu Coal Energy, absolwent Donieckiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego;

Oleksandr Reznyk – członek Rady Dyrektorów i dyrektor ds. rozwoju biznesu;

Arthur David Johnson – niezależny dyrektor niewykonawczy;

Diyor Yakubov – niezależny dyrektor niewykonawczy.

Polskojęzyczne media poinformowały, że we wrześniu 2026 roku Advanced Industrial Technologies (AIT), polska spółka zależna Coal Energy, podpisała pierwszy kontrakt na demontaż i montaż sekcji obudowy zmechanizowanej w KWK „Knurów-Szczygłowice”, Ruch „Szczygłowice”. Jak przekazano, realizacja tego zadania pozwoliła na utworzenie wyspecjalizowanego zespołu, którego celem ma być długofalowe świadczenie tego rodzaju usług w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Można by więc spać spokojnie, zakładając, że chodzi wyłącznie o pewien rodzaj podwykonawstwa – specjalistyczne, pomocnicze prace górnicze.

Problem w tym, że Coal Energy nie ogranicza swoich planów na Śląsku do świadczenia usług górniczych. Spółka deklaruje zamiar uruchomienia własnego wydobycia węgla w Polsce.

Konkretnie chodzi o złoże Bobrek-Miechowice na Śląsku. Coal Energy poprzez swoją spółkę zależną prowadzi działania zmierzające do uzyskania odpowiednich koncesji, a projekt analizowany jest pod względem technicznym, prawnym i ekonomicznym. Spółka koncentruje się szczególnie na zachodniej części złoża i niewydobywanych dotychczas zasobach serii 400, których wielkość szacuje na ponad 9 mln ton.

Zakładana przez Coal Energy skala wydobycia wynosi około 12–25 tys. ton węgla energetycznego miesięcznie.

Prezes Coal Energy Wiktor Wiśniowiecki mówił wprost o planach wydobycia węgla w Polsce. Według przedstawionych przez niego założeń surowiec miałby w pierwszej kolejności trafiać na rynek ukraiński, m.in. do producentów cementu, cukru oraz ceramiki.

Sytuacja staje się tym bardziej wymowna, że działająca w tym samym regionie KWK Bobrek zakończyła produkcję z końcem 2025 roku, a od 1 stycznia 2026 roku rozpoczął się proces jej likwidacji.

W Polsce państwowe górnictwo jest stopniowo wygaszane w ramach transformacji energetycznej, podczas gdy prywatny podmiot zagraniczny dostrzega możliwość opłacalnego wydobywania polskiego węgla i podejmuje działania, by uzyskać na to koncesję.

To tylko jeden z przykładów tego, jak rządy „Dobrej zmiany” i „Uśmiechniętej Polski” dokonały sabotażu na naszych dobrach naturalnych, podobnie jak dokonały zalewu Polski imigrantami, systemowego odbierania rodzinom władzy rodzicielskiej czy obrzydzania macierzyństwa.

Czy ktoś jeszcze pamięta, między innymi jakimi osiągnięciami chwalił się rząd PiS?

My pamiętamy

Miejsce postoju ukraińskich dronów? Jak kraje bałtyckie są uwikłane w ataki na Rosję

Miejsce postoju ukraińskich dronów?

Jak kraje bałtyckie są uwikłane

w ataki na Rosję

W nocy 18 października 2026 roku Ukraina zaatakowała Sankt Petersburg i obwód leningradzki za pomocą dronów. Atak na region był największy od czterech lat. Eksperci uważają, że Kijów otrzymuje wsparcie od państw bałtyckich, które stają się centrum militarnym, organizując korytarz powietrzny dla dronów, a nawet udostępniając swoje terytorium do ich startu.

TASS o roli państw bałtyckich w wojnie z Rosją.

19 października, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

© AP Photo

Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko poinformował, że 145 bezzałogowych statków powietrznych zostało zestrzelonych nad regionem podczas kolejnego ukraińskiego ataku w dniach 17-18 października . Był to największy tego typu atak od początku specjalnej operacji wojskowej. Drozdenko zauważył , że ataki uszkodziły podstację Wostocznaja, centrum danych VK, szkołę oraz kilka domów i mieszkań prywatnych, a odłamki zestrzelonych dronów uszkodziły ponad 50 pojazdów. Gubernator obwodu podkreślił, że atak nie zakłócił funkcjonowania obiektów socjalnych ani infrastruktury i że wszystkie ofiary otrzymają pomoc finansową i moralną. Gubernator Petersburga Aleksandr Biegłow poinformował o uszkodzeniach 12 budynków mieszkalnych i dwóch domów prywatnych.

Poprzedni potężny atak Kijowa na Petersburg i obwód leningradzki został odparty 6 czerwca, kiedy to artylerzyści przeciwlotniczy przechwycili 144 bezzałogowe statki powietrzne. Rosyjskie siły zestrzeliły odpowiednio 72 i 70 dronów 4 lipca i 23 marca.

Kraje bałtyckie jako centrum wojskowe

Kraje bałtyckie, otrzymujące dotacje z UE, rozwijają produkcję zbrojeniową na swoim terytorium, m.in. w interesie Kijowa.

Od 2023 roku Litwa remontuje czołgi Leopard 2 dla Ukrainy w zakładzie prowadzonym przez niemieckich producentów broni KNDS Deutschland i Rheinmetall Landsysteme. W kraju budowana jest fabryka amunicji artyleryjskiej we współpracy z niemieckim koncernem zbrojeniowym Rheinmetall. W 2025 roku kraj ogłosił plany produkcji komponentów wybuchowych w zakładach Achema (dawniej Zakłady Nawozów Azotowych w Jonawie, nazwane na cześć XXV Zjazdu KPZR, otwarte w czasach sowieckich).

Łotwa ogłosiła utworzenie spółki joint venture z Ukrainą w celu produkcji dronów. Fabryka ma powstać w pobliżu granicy z Rosją i Białorusią. Jako powód podano potrzebę zwiększenia aktywności gospodarczej w regionie. Kraj bałtycki produkuje i serwisuje również pojazdy opancerzone Patria, dostarczane między innymi do Kijowa, a także planował produkcję amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, której Ukraina rozpaczliwie potrzebuje.

Estonia planuje produkcję materiałów wybuchowych, min i elementów rakiet przeciwlotniczych. Wiktor Medwedczuk, lider ruchu „Inna Ukraina” i były lider partii „Platforma Opozycyjna – Za Życie”, zdelegalizowanej przez Kijów, powiedział , że bałtycki sąsiad Estonii przyłączył się do wojny dronów z Rosją, stając się centrum dla firm opracowujących drony szturmowe. Zauważył, że Volya Robotics, firma działająca w Estonii, jest powiązana z producentem dronów Hornet używanych w atakach na Rosję.

„Państwa bałtyckie, które odłączyły się od ZSRR 6 września 1991 roku – 35 lat temu – pod hasłem uzyskania suwerenności, skutecznie z niej zerwały już w 2004 roku, stając się członkami NATO i Unii Europejskiej” – stwierdziła Natalia Jeremina, doktor historii, profesor w Katedrze Europeistyki Uniwersytetu Państwowego w Petersburgu i ekspertka Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodowych (RIAC). „Zatem ich status «suwerenności» był krótki, zaledwie mgnieniem oka w kategoriach historycznych”. Jeremina zauważyła, że ​​państwa bałtyckie zamieniły suwerenność na nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie, i zamiast realnego rozwoju gospodarczego wybrały kurs przyspieszonej militaryzacji.

Mogą, ale nie zburzą

Podczas specjalnej operacji wojskowej ukraińskie drony wielokrotnie atakowały Sankt Petersburg i obwód leningradzki, a pojedyncze drony zostały przechwycone w Zatoce Fińskiej.

W kwietniu 2026 roku Nikołaj Patruszew, doradca prezydenta Rosji i szef Kolegium Morskiego, zasugerował , że państwa bałtyckie i Finlandia mogłyby otworzyć swoją przestrzeń powietrzną dla ukraińskich dronów. Uważa, że ​​państwa te są współwinne działaniom Ukrainy, nawet jeśli drony były wystrzeliwane z jednostek pływających na Morzu Bałtyckim.

Przeczytaj także

Bałtycka brama. Dlaczego sąsiedzi Rosji nie zestrzeliwują ukraińskich dronów?

Drony regularnie pojawiały się w przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich. Na przykład 3 maja 2026 roku fińskie siły zbrojne zauważyły ​​dwa ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne nad swoim terytorium, ale ich nie zestrzeliły, rzekomo ze względu na bliskość granicy z Rosją. W tym samym miesiącu estońska obrona przeciwlotnicza po raz pierwszy zestrzeliła bezzałogowy statek powietrzny na swoim niebie, a w czerwcu francuskie myśliwce przechwyciły samolot NATO nad Łotwą .

=========================================

Aleksandr Stepanow, ekspert wojskowy z Instytutu Prawa i Bezpieczeństwa Narodowego przy Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej (RANEPA), określił doniesienia o podsłuchu jako medialną przykrywkę dla faktycznego udziału państw bałtyckich w organizowaniu ukraińskich ataków na terytorium Rosji oraz jako „absolutnie jednoznacznie skoordynowane” zapewnienie ich przestrzeni powietrznej.

Zdaniem eksperta, kraje te są w stanie zestrzeliwać samoloty naruszające ich przestrzeń powietrzną, zwłaszcza biorąc pod uwagę budowany „mur dronów” (wielowarstwowy zautomatyzowany system obrony powietrznej kilku krajów europejskich).

Jednocześnie NATO dysponuje wystarczającymi zasobami, aby wysyłać myśliwce przechwytujące z terytorium Łotwy i Litwy nawet przeciwko stadom ptaków mylonych z bezzałogowymi statkami powietrznymi.

Skąd się wzięły drony?

Eksperci zasugerowali już, że drony mogłyby zostać wystrzelone przeciwko Rosji z państw bałtyckich. „Pytam tutaj, skąd te drony mogłyby latać? I to pytanie, ponownie, dotyczy przede wszystkim państw bałtyckich. Było to również możliwe z neutralnych wód Morza Bałtyckiego” – powiedział Aleksandr Stiepanow agencji TASS w marcu 2026 roku.

W komunikacie prasowym Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) z 19 maja 2026 roku poinformowano , że Kijów przygotowuje się do ataków z krajów bałtyckich, mając nadzieję na znaczne skrócenie czasu lotu dronów. „Personel Sił Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy został już wysłany na Łotwę. Stacjonuje on w łotewskich bazach wojskowych: Ādaži, Selija, Lielvārde, Dyneburgu i Jekabpils” – dodano w komunikacie prasowym SWR.

„Nic dziwnego, że republiki bałtyckie otwierają swoje niebo dla ukraińskich dronów do ataków na Rosję” – powiedział w lipcu 2026 roku Dmitrij Kuziakin, ekspert ds. bezzałogowych statków powietrznych i główny konstruktor Centrum Zintegrowanych Rozwiązań Bezzałogowych (CUIDS). „Co więcej, znamy przypadki wystrzeliwania ukraińskich dronów z poligonów na samej Łotwie. Negatywne nastawienie do Rosji na poziomie polityki zagranicznej w tych krajach jest powszechnym trendem politycznym od niemal lat 90.”.

Ostatni masowy atak na Sankt Petersburg i obwód leningradzki wywołał wśród ekspertów pytania o skalę zaangażowania państw bałtyckich w ataki na Rosję. „Istnieją powody, by sądzić, że jeden z krajów mógł zapewnić platformę startową dla dronów” – powiedział Kuziakin, komentując największy atak na region. Ekspert zauważył, że w kilku regionach państw bałtyckich ogłoszono alarmy powietrzne, a lotnisko w stolicy Łotwy zostało zamknięte. Ograniczenia te wprowadzono zaledwie kilka minut przed przelotem ukraińskich dronów nad ich głowami.

Kraje bałtyckie mogą stać się uzasadnionym celem

Kuziakin zauważył, że aby latać nad krajami bałtyckimi, drony Sił Zbrojnych Ukrainy muszą najpierw przelecieć nad terytorium Polski, gdzie nie obowiązują żadne ograniczenia ani ostrzeżenia przed nalotami. „To daje podstawy, by sądzić, że starty odbyły się z krajów bałtyckich lub że Polska pozwoliła dronom Sił Zbrojnych Ukrainy na przelot nad Polską bez ostrzeżenia” – zasugerował główny konstruktor CKBR.

Przeczytaj także

Czy nie czas odebrać im zapałki? Jak państwa bałtyckie igrają z ogniem na granicach z Rosją.

Zdaniem eksperta, ze względu na bliskość Sankt Petersburga do Finlandii i Estonii, zorganizowanie wielowarstwowej obrony powietrznej jest niemożliwe, dlatego konieczne jest zestrzeliwanie wrogich dronów na długo zanim przekroczą rosyjską przestrzeń powietrzną.

Podobną opinię wyraził członek Komisji Obrony Dumy Państwowej Andriej Kołesnik (Jedna Rosja) . „Musimy zestrzeliwać [drony] w krajach bałtyckich. Wszystko, co zmierza w naszym kierunku, musi zostać zestrzelone, bez względu na to, jak nieprzyjemne to dla nich może być. Musimy myśleć przede wszystkim o sobie” – stwierdził.

Wiktor Wodołacki, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji ds. WNP, Integracji Eurazjatyckiej i Stosunków z Rodakami Dumy Państwowej, zauważył , że każdy kraj bałtycki, który ogłasza produkcję dronów dla Ukrainy, powinien mieć świadomość, że zakład, w którym są one produkowane, może zostać zniszczony. „Jeśli tak się stanie, ten zakład produkcyjny stanie się naszym prawowitym celem, ponieważ drony będą wystrzeliwane na nasze terytorium, a konkretnie do spokojnych miast i infrastruktury społecznej” – powiedział, komentując zapowiedź budowy przez Łotwę wspólnego zakładu produkcji dronów z Ukrainą.

Wiktor Bodrow 

Rozpoczyna się kolejna beznadziejna runda dyplomacji wahadłowej, podczas gdy Zachód wpada w panikę, by zakończyć wojnę na Ukrainie

Rozpoczyna się kolejna beznadziejna runda dyplomacji wahadłowej, podczas gdy Zachód wpada w panikę, by zakończyć wojnę na Ukrainie

Symplicjusz 21 października 2026 r. simplicius/another-hopeless-round-of-shuttle

[Na końcu – o haniebnej roli rządu „polskiego”. md]

Nigdy dotąd Stany Zjednoczone i Europa nie były tak zajadłe w nawoływaniu do przedwczesnego zakończenia wojny na Ukrainie. Zarówno strona amerykańska, jak i europejska są zajęte, przerzucając się desperackimi próbami przedstawienia realnego rozwiązania, które byłoby akceptowalne dla Rosji i pozwoliłoby Ukrainie uniknąć odpowiedzialności.

Dziś Witkoff przybył do Oslo w Norwegii na kolejne bezowocne spotkanie z Zełenskim, w którym mediatorami byli premier Norwegii Jonas Gahr Store i prezydent Finlandii Alexander Stubb. Następnie Witkoff uda się do Moskwy, aby przedstawić Kremlowi kolejny niedopracowany plan.

Jednocześnie krążą pogłoski, że Europa zamierza zaproponować Rosji dwie odświeżone ścieżki:

NOWOŚĆ: Europejscy przywódcy mogą wkrótce odbyć bezpośrednie rozmowy z Władimirem Putinem i zaproponować mu dwie drogi do pokoju na Ukrainie, jak donosi Gideon Rachman w Financial Times.

Pierwsza z nich oznaczałaby zamrożenie wojny na obecnej linii frontu w zamian za gwarancję, że Ukraina nigdy nie przystąpi do NATO.Druga zakładałaby oddanie przez Ukrainę reszty Donbasu, a następnie dołączenie do sojuszu.



Rachman pisze, że europejskie stolice coraz częściej odrzucają pozostawienie rozmów z Putinem wyłącznie Waszyngtonowi, powołując się na frustrację związaną z podejściem Trumpa.

Dodaje, że Europejczycy są znacznie mniej przekonani, że Putin zaakceptowałby którąkolwiek z tych opcji.

To nic innego jak tylko kolejny przykład tego samego: Europejczycy próbują wtrącić się do mediacji amerykańsko-rosyjskiej w obawie, że Trump zmusi Zełenskiego do skrajnie niekorzystnych ustępstw. Właśnie dlatego powyższa europejska „oferta” jest tak absurdalnie nietrafiona i nie ma na celu wzbudzenia choćby powierzchownej refleksji ze strony Rosji.

Mimo że ich podejście jest rozbieżne, zarówno rywalizujące mocarstwa zachodnie, Stany Zjednoczone, jak i Europa, dążą do natychmiastowego zakończenia wojny z największą pilnością, jaką kiedykolwiek wykazały od początku konfliktu. Powód jest prosty: stało się dla nich oczywiste, że Ukraina stoi w obliczu nowego podejścia Putina, który grozi ostatecznym zniszczeniem kraju.

Rubio zdawał się to przyznawać:Nie można załadować wideo.

„Jednym z powodów, dla których ta wojna musi się zakończyć, jest dewastacja ukraińskiej sieci elektroenergetycznej”.

Zaczynają dostrzegać, co się dzieje i rozumieją, że czas Ukrainy się kończy. Europejczycy w szczególności dostrzegają, że z roku na rok koszty Ukrainy rosną, ponieważ destrukcja Ukrainy przez Rosję stale przyspiesza. Europejczycy są teraz duszeni koniecznością ponoszenia całego ciężaru finansowego na rzecz chorego, umierającego państwa, które jest niszczone na ich oczach: marny zwrot z inwestycji gwałtownie spada.

Nawet brytyjska prasa postanowiła zmienić swoje ultra-agresywne stanowisko i zamiast tego nalega, aby Zełenski zwolnił tempo, zanim jego bezczelność wobec Trumpa przyniesie nieodwracalne konsekwencje dla jego skazanego na zagładę narodu:

https://www.thetimes.com/comment/the-times-view/article/ukraine-trump-russia-energy-attacks-frfqlv7t6

W tym kontekście Stany Zjednoczone, co zaskakujące, obstawały przy swoim stanowisku w kwestii wywiadu i ograniczania przepustowości Starlink. Zełenski był niemal histeryczny w swoim przemówieniu, w którym ponownie chwalił się brakiem wczesnego ostrzeżenia ze strony USA przed ostatnią falą rosyjskich ataków wczoraj:Nie można załadować wideo.

„To już trzeci raz w krótkim czasie, kiedy nie otrzymaliśmy ostrzeżenia o pociskach balistycznych. I nie otrzymaliśmy jasnego wyjaśnienia od naszych partnerów z Waszyngtonu, dlaczego tak się dzieje”.

Rzecznik ukraińskich sił powietrznych potwierdził również, że sojusznicy nie wydali wczesnego ostrzeżenia, mimo że starał się złagodzić skutki ataku, starając się sprawiać wrażenie, że stosunki między USA a Ukrainą pozostają napięte:Nie można załadować wideo.

Podczas gdy niektóre źródła wskazują, że Ukraina otrzymuje od Stanów Zjednoczonych tylko jedną trzecią swoich informacji wywiadowczych, a pozostałą lwią część dostarcza Europa, jeśli chodzi o wczesne ostrzeganie przed rakietami balistycznymi, Zełenski podkreślił, że tylko Stany Zjednoczone są w stanie przekazać Ukrainie te informacje.

Sytuacja w sieci Starlink również pozostaje napięta, gdyż usługa jest nadal ograniczana przy niższych progach prędkości, pomimo zapewnień USA, że cokolwiek się zmieniło:Nie można załadować wideo.

Hegseth nawet dyskretnie zasugerował , że powodem jest naruszenie przez Ukrainę „warunków świadczenia usług” Starlink.

Jednak po spotkaniu z Witkoffem Zełenski zmienił zdanie i ogłosił, że wywiad wkrótce wróci do normy:

Ale jest w tym coś podejrzanego – jakby Witkoff ostrzegł go, by wycofał się z niedawnej krytyki Trumpa i Stanów Zjednoczonych pod groźbą jeszcze surowszych konsekwencji. Jego stwierdzenie, że wczesne ostrzeżenie „teraz działa”, nie ma sensu, biorąc pod uwagę, że Rosja nie przeprowadziła jeszcze nowego ataku balistycznego, aby choćby przetestować tę hipotezę w czasie jego wypowiedzi. W związku z tym jest jasne, że otrzymał polecenie – czytaj: groźbę – aby przedstawić najnowszy skandal w pozytywnym świetle dla dobra amerykańskich wysiłków na rzecz pokoju.

W tym czasie ograniczenia Starlink już odbiły się na polu bitwy. Nawet kanał Romanov Lite, krytyczny wobec MON, donosił, że liczba ukraińskich ataków dronów na korytarz krymski spadła wykładniczo od czasu wprowadzenia ograniczeń Starlink:

Ukraina twierdziła, że ​​dziennie na tej trasie przejeżdża ponad 50 ciężarówek i innych pojazdów. Teraz liczba ta spadła do jednego w ciągu dwóch dni.

Jednocześnie nasiliły się rosyjskie ataki. Rosyjskie drony dalekiego zasięgu regularnie atakują zachodnie regiony Ukrainy, w tym różne stacje elektroenergetyczne w pobliżu granicy z Polską:

Przejście graniczne z Polską i stacja elektroenergetyczna „Jaworów” w obwodzie lwowskim zostały zaatakowane, co spowodowało przerwy w dostawie prądu w tym rejonie.

* Ataki dronów na zachodnią Ukrainę trwają.
* Przeprowadzono atak na przejście graniczne „Rawa Ruska”.
* Drony „Geran-5” zaatakowały również Nowojaworówsk.
* Wstępne raporty wskazują, że jest to czwarte uderzenie w ciągu dwóch dni w stację elektroenergetyczną 330/110/35 kV „Jaworów”.
*W następstwie ataku w obwodzie lwowskim zaczęły się przerwy w dostawie prądu.

Oraz magazyny i inne przedsiębiorstwa:

Zachodnia Ukraina płonie: niszczone są przedsiębiorstwa i infrastruktura energetyczna.

▪️W Dubnie, w obwodzie rówieńskim, zaatakowano i zapaliło się centrum handlowe „Epicenter”.
▪️Wczoraj, według Państwowej Służby Ratunkowej, dron odrzutowy zniszczył „Epicenter” w Kowlu i uderzył w firmę transportową.
▪️We Lwowie występują przerwy w dostawie prądu.
▪️Iwano-Frankowsk, Tarnopol, Łuck i Lwów są stale atakowane przez drony Szahid.

Podczas gdy obowiązują ograniczenia dotyczące wczesnego ostrzegania przed satelitami Starlink i USA, Rosja zaczęła potencjalnie ograniczać dostęp Ukrainy do ostatnich „oczu na niebie”. Pojawiły się różne doniesienia o rosyjskim satelicie Kosmos-2612, który śledził satelitę radaru z syntetyczną aperturą (SAR) ICEYE, dopasowując się do jego orbity:

Aleksandar Djokić (Александар Джокич)@ polidemitolog

Rosyjski wojskowy satelita Kosmos-2612 zbliżył się na odległość 26 metrów do ICEYE-X36, fińsko-amerykańskiego satelity radarowego, którego obrazy są przesyłane Ukrainie. Analityk kosmiczny Gieorgij Triszkin powiedział, że prędkość względna bliska zeru może wskazywać na próbę zmuszenia ICEYE-X36 do…

14:14 · 20 paź 2026 · 41,2 tys. wyświetleń

———————————-

W rzeczywistości, chociaż ICEYE jest marką europejską, mówi się, że ten konkretny satelita jest obsługiwany przez oddział amerykański i w zasadzie jest zarządzany przez Stany Zjednoczone , gdyż został wystrzelony z Vandenburg w Kalifornii w 2024 roku.

Istnieją różne teorie na temat tego, co próbuje zrobić rosyjski satelita. Powyższy tweet sugeruje, że zbliżając się do satelity ICEYE z tak bliskiej odległości, próbuje zmusić go do wykonania manewrów, które zużyłyby jego zapasy paliwa. Stany Zjednoczone uważają, że Kosmos-2612 należy do kategorii rosyjskich satelitów „inspekcyjnych”, których tajna rola polega na ścisłym monitorowaniu wrogich satelitów i potencjalnym zakłócaniu ich pracy lub sabotowaniu.

Dwa filmy pokazują, jak rosyjski Kosmos-2612 zbliża się do ICEYE-X36:Nie można załadować wideo.Nie można załadować wideo.

W powyższym połączonym fragmencie eksperci dyskutują na temat tego, co rosyjski satelita mógłby jeszcze zrobić z tak bliskiej odległości:

Co może zrobić Rosja z tak bliskiej odległości?

Astrofizycy, tacy jak dr Marco Langbroek, wykładowca optycznej świadomości sytuacyjnej w kosmosie na Uniwersytecie Technicznym w Delfcie (TU Delft) w Holandii,ostrzegali w sobotę na swoim koncie X, że działanie w tak bliskiej odległości może pozwolić Cosmosowi-2612 na lokalne próby zakłócania częstotliwości radiowych, potencjalnie zakłócając działanie radaru ICEYE-X36 lub blokując jego kanały komunikacyjne.Nazwał to „niepokojącą grą w kotka i myszkę w kosmosie”.

Mechanizmy wykorzystujące energię skierowaną, w tym zlokalizowane lasery lub wiązki mikrofal, mogą również stwarzać zagrożenie, oślepiając czujniki satelity lub uszkadzając sprzęt jego anteny, nie wytwarzając przy tym odłamków charakterystycznych dla zderzenia z eksplozją.

Istnieją nawet teorie mówiące o tym, że tak bliskie sąsiedztwo ciężkiego, metalowego rosyjskiego satelity może zakłócić odbiór radarowy ICEYE i spowodować, że zostanie on praktycznie oślepiony przez masywną, odbijającą powierzchnię rosyjskiego satelity.

TWZ podaje szereg potencjalnych broni, które mogą zostać użyte :

Poza wystrzeliwaniem pocisków, wiele innych trybów ataku, kinetycznych i niekinetycznych, jest możliwych dzięki podstawowej zdolności statku kosmicznego do manewrowania bardzo blisko innych obiektów na orbicie i utrzymywania tej pozycji. Obejmuje to użycieramion chwytającychw celu uszkodzenia lub po prostu odholowania satelity z orbity, rozpylanie aerozoli w celu uszkodzenia lub uszkodzenia optyki i paneli słonecznych, a także zakłócanie systemów walki elektronicznej. Satelita może okazać się bronią samą w sobie, stając się kinetycznym przechwytywaczem, który uderza w cel na komendę.

Tak czy inaczej, wygląda to na skoordynowany wysiłek ze strony Rosji, mający na celu wykorzystanie rosnącej niewiedzy Ukrainy i ograniczeń w komunikacji w celu dalszego sparaliżowania działalności AFU.

====================================================

Na koniec aktualizujemy sytuację opisaną w poprzednim raporcie, dotyczącą ukraińskich dronów, którym w jakiś sposób udało się przedostać przez polską przestrzeń powietrzną na teren Litwy podczas ataków na Sankt Petersburg.

Polski premier Tusk oficjalnie poinformował parlament, że oczekuje od Ukrainy odpowiedzi w tej sprawie, o czym poinformowały różne polskie media:

https://poland-24.com/lithuania-poland-drone-investigation-nato-jets/

Polska domaga się od Ukrainy wyjaśnień w sprawie drona, który przeleciał nad jej terytorium w kierunku Litwy.

▪️ Premier Polski Donald Tusk oświadczył, że Warszawa oczekuje wyjaśnień od Kijowa w sprawie incydentu z udziałem drona, który przeleciał nad terytorium Polski w kierunku Litwy.
▪️ Prezydent Litwy Gitanas Nausėda przybył do Warszawy, aby omówić incydent, poinformował Tusk.

Artykuł w „Polsce-24” szczegółowo opisuje, co się wydarzyło . Twierdzi się w nim, że to Litwa jako pierwsza wykryła drona w Polsce, czego Polska najwyraźniej nawet nie zauważyła, co budzi oczywiste podejrzenia, że ​​Polska w jakiś sposób była w to zamieszana, a słowa Tuska są jedynie przykrywką:

Litwa twierdzi, że drona wykryto w Polsce

Władze Litwy przedstawiły w poniedziałek szczegółową chronologię ruchów samolotu, po posiedzeniu krajowej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego.

Szef Sztabu Obrony Litwy, kontradmirał Giedrius Premeneckas, poinformował, że systemy nadzoru najpierw zarejestrowały obiekt około 30–40 kilometrów od terytorium Polski.

Według relacji litewskiego wojska podanej przez BNS, pierwsza obserwacja radarowa miała miejsce w niedzielę około godziny 5:47 czasu litewskiego.

Władze poinformowały, że obiekt przekroczył granicę Litwy około godziny 6:02 rano.

Premier Litwy Mindaugas Sinkevičius powiedział, że dostępne dowody wskazują, iż samolot był ukraiński i przewoził materiały wybuchowe.

Podejrzewane podejście z Polski nie pozwala również ustalić, skąd samolot został pierwotnie wystrzelony.

Jak widać poniżej, artykuł potwierdza, że ​​polskie radary w jakiś sposób ominęły samolot w swojej przestrzeni powietrznej, a nawet oskarżyły Litwę o zezwolenie na start drona ze swojego terytorium:

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zaprzecza twierdzeniom o alternatywnym starcie

Polskie władze utrzymują, że wojskowe systemy radarowe nie potwierdziły przekroczenia granicy opisanego przez litewskich urzędników.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana w poniedziałek, gdy polskie media,powołując się na anonimowe źródła w obronie, zasugerowały, że dron mógł zostać wystrzelony z Litwy.

Fakt, że Polska odrzuciła teorię o wystrzeleniu drona z Litwy, nie dowodzi samo w sobie, że dron przekroczył polską przestrzeń powietrzną.

Podobnie, brak odpowiedniego polskiego śladu radarowego nie obala definitywnie obserwacji litewskich.

Rozstrzygnięcie tej rozbieżności wymaga wspólnego dochodzenia, które jest obecnie w toku.

Niesamowite. Kraj, który twierdzi, że jest najpotężniejszą europejską siłą zbrojną NATO, nie był w stanie wykryć ukraińskich dronów swobodnie przelatujących przez jego terytorium, a ślady jego radarów najwyraźniej zostały retroaktywnie wymazane; jakże to wygodne.

Całe postępowanie ewidentnie wskazuje na próbę tuszowania, a biorąc pod uwagę dziwaczne wymówki i głupotę Polski, wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że to Polska stała za ułatwieniem ataków na Ukrainę, co oczywiście byłoby całkowicie logiczne.

Wypowiedzi Tuska są więc jedynie zdawkowymi deklaracjami, mającymi na celu stworzenie pozorów profesjonalizmu i niewinności, a jednocześnie przykrycie czegoś o wiele bardziej nikczemnego.

Wdzięczność po ukraińsku? Rok Szuchewycza i UPA we Lwowie

Wdzięczność po ukraińsku? Rok Szuchewycza i UPA we Lwowie

20 października 2026 pch24/wdziecznosc-po-ukrainsku-rok-szuchewycza-i-upa-we-lwowie

szuchewycz lwów .jpg
Lwow, 05.03.2017. Uczestnicy zorganizowanego przez Narodowy Korpus marszu z pochodniami pod hasłem „Pamiętaj bohaterów” z okazji rocznicy śmierci dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Fot. Dymitr Kutz / Forum

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.

Decyzję tę podjęto na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej we wtorek – poinformowano na jej oficjalnej stronie internetowej.

– Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć – mówił podczas posiedzenia szef komisji kultury, deputowany Rady Swiatosław Szeremeta.

Ukraińskie władze publiczne różnych szczebli systematycznie honorują więc zbrodniarzy, którzy pod hasłami narodowowyzwoleńczymi prowadzili systematyczne ludobójstwo na wschodnich kresach Rzeczypospolitej. Nic tu nie zmienia nawet nadzwyczajna hojność rządzących III RP, którzy od samego początku najnowszej fazy konfliktu z Rosją wysyłają za wschodnią granicę różnorodną i liczoną już w setkach miliardów złotych pomoc, a przy tym w naszym imieniu goszczą pod polskim dachem setki tysięcy Ukraińców.

Jak przypominał w Kanale Zero profesor Andrzej Nowak, Roman Szuchewycz, którego liczne pomniki stoją dziś na zachodniej Ukrainie, był jednym z głównych sprawców zbrodni wołyńskiej. W jednoznacznej ocenie wybitnego historyka, człowiek ten był „czystym zbrodniarzem” i zasługuje „na wieczną niepamięć, na skreślenie go czarną linią z listy osób zasługujących na jakikolwiek cień szacunku”.

– Bandera niewątpliwie był symbolem ideologii, w imię której Szuchewycz i jemu podobni dowódcy UPA podejmowali się akcji zabijania tysięcy, dziesiątków tysięcy polskich kobiet, dzieci, starców, ludności cywilnej po to, ażeby zostawić miejsce dla czystej rasowo, czystej etnicznie rasy ukraińskiej. Ukraina miała być, jak to ujął jeden z wykonawców tej zbrodni i ideologów jednocześnie, jak złoty łan pszenicy, bez jednego chwastu. Ta metafora, tak pięknie brzmiąca, oznaczała po prostu, że żadnego Polaka, żadnego Żyda, żadnego obcoplemieńca nie może być na terenie, na którym będzie wielka Ukraina; że trzeba tych, którzy sami nie zdążą uciec, zamordować. To właśnie zostało wykonane w 1943 – 1944 roku rękami UPA – wskazał profesor Nowak.

IPN: Szuchewycz to „architekt zbrodni”

Instytut Pamięci Narodowej we wpisie na portalu X nazwał Szuchewycza architektem zbrodni i podkreślił, że zapisał on czarną kartę historii. Przypomniał, że był współtwórcą działających u boku Niemców jednostek (batalionu Nachtigall) i z tego powodu należał do osób odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane „na Polakach, Żydach, Białorusinach, Ukraińcach, Rosjanach i przedstawicielach innych narodowości na Białorusi, Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”.

W ocenie IPN decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej „wpisuje się w długotrwały proces budowy oficjalnego kultu Szuchewycza i innych zwolenników ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu”. IPN przypomniał słowa rozkazu wydanego przez Szuchewycza do podległych mu dowódców: „W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć”.

Instytut opisał dowódcę UPA jako „jednego z odpowiedzialnych za ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów, ale także autora budowanego do dziś kłamstwa zaprzeczającego zbrodniom dokonanym w latach 1943 – 1945”. Zaznaczył także, że Szuchewycz był „współautorem strategii terroru zmierzającej do destabilizacji Małopolski Wschodniej i Wołynia” oraz „świadomie i z premedytacją budował kłamstwo negujące skalę ludobójstwa dokonanego przez jego własnych podwładnych oraz cele przyświecające ukraińskim nacjonalistom”.

IPN zwrócił również uwagę, że Szuchewycz już od schyłku lat 20. XX w. realizował „zbrodniczą ideę budowy jednolitej etnicznie Ukrainy”. Zapoczątkował trwającą aż do końca II wojny światowej współpracę ukraińskich nacjonalistów z Niemcami.

W 1941 r. został zastępcą niemieckiego dowódcy batalionu Nachtigall (przeformowany w Schutzmannschafts Batallion 201) pacyfikującego wsie na Białorusi. Od 1943 r. kierował UPA, stając się – jak podkreśla IPN – „architektem ludobójstwa na Wołyniu”. Kiedy zdał sobie sprawę, że zbrodnie skompromitują ukraiński nacjonalizm, „świadomie i z premedytacją budował kłamstwo negujące skalę ludobójstwa”. Zginął w 1950 roku, w obławie przeprowadzonej przez NKWD.

Jak przypomniał Instytut Pamięci Narodowej, liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu szacuje się na 60 tysięcy [co najmniej dwa razy więcej, wg. poważnych historyków. Mirosław Dakowski]. „Co więcej, od przełomu lat 1943/1944, z pewnymi modyfikacjami scenariusz wołyński zastosowano w Małopolsce Wschodniej” – czytamy.

Odnosząc się do pozostałych patronów wybranych przez Lwowską Radę Obwodową, IPN zauważył, że „zdziwienie może budzić równoczesne ogłoszenie patronem roku 2027 Ołeha Olżycza stojącego na czele organizacji, której kierownictwo potępiło banderowskie zbrodnie, płacąc często za swój sprzeciw daninę krwi”.

Ołeh Olżycz był od początku 1944 r. dowódcą OUN-M, nieco bardziej umiarkowanego (w porównaniu z banderowcami, których reprezentantem był Szuchewycz) skrzydła w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym. OUN-M ściśle współpracował w III Rzeszą, ale w maju 1944 r., gdy te kontakty ustały, Ołżycz został aresztowany przez gestapo i zamordowany w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. 

Źródła: PAP, Kanał Zero, PCh24.pl

Ukraina sprzedała rakiety otrzymane z USA?

Ukraina sprzedała rakiety otrzymane z USA?

magnapolonia/ukraina-sprzedala-rakiety-otrzymane-z-usa

Donald Trump twierdzi, że rakiety przekazywane Ukrainie za prezydentury Joe Bidena były następnie sprzedawane  na wolnym rynku. Jeżeli zarzuty amerykańskiego prezydenta się potwierdzą, sprawa będzie oznaczała poważny problem nie tylko dla Waszyngtonu, ale również dla wszystkich państw finansujących i uzbrajających Kijów. Wątpliwości dotyczące kontroli nad zachodnim uzbrojeniem pojawiały się już wcześniej, a oficjalne raporty amerykańskich instytucji wskazywały na istotne luki w systemie nadzoru. Z powodu propagandy wojennej nie mówiono o tym jednak powszechnie. Aż do dzisiaj.

Ukraina sprzedała rakiety otrzymane z USA?. W wywiadzie dla Newsmax Trump zarzucił poprzedniej administracji przekazanie Ukrainie ogromnych ilości broni i pieniędzy, jednocześnie kwestionując, co stało się z dostarczonymi środkami. Według niego część przekazywanych rakiet miała trafić na wolny rynek. Prezydent USA wiąże również politykę poprzednika z uszczupleniem amerykańskich zapasów uzbrojenia, które Waszyngton musi obecnie odbudowywać. Administracja Trumpa ogranicza w związku z tym dostępność części amunicji dla sojuszników, argumentując, że pierwszeństwo mają potrzeby własnych sił zbrojnych.

Na razie słowa Trumpa należy traktować jako poważne oskarżenie, że konkretne partie podarowanych przez Waszyngton amerykańskich rakiet zostały przez Kijów sprzedane. Co więcej, to nie pierwsze tego typu oskarżenie. Kwestia kontroli nad zachodnim uzbrojeniem przekazywanym Ukrainie była przedmiotem oficjalnych zastrzeżeń na długo przed jego wypowiedzią.Już w styczniu 2024 roku inspektor generalny amerykańskiego Departamentu Obrony opublikował raport dotyczący nadzoru nad szczególnie wrażliwym sprzętem wojskowym dostarczanym Ukrainie. Wskazano w nim na problemy z dokumentowaniem i kontrolą wyposażenia o łącznej wartości około miliarda dolarów. Chodziło o towary objęte zaostrzonymi procedurami monitorowania, w tym uzbrojenie i sprzęt, którego utrata lub nieuprawnione wykorzystanie mogłyby mieć poważne konsekwencje.

Równie istotne wnioski przyniósł raport amerykańskiego Government Accountability Office z marca 2024 roku. Kontrolerzy stwierdzili, że Pentagon nie dysponował wystarczająco wiarygodnymi danymi dotyczącymi dostaw uzbrojenia Ukrainie, a procedury monitorowania jego dalszego wykorzystania zostały zmodyfikowane z powodu trwającej wojny. Departament Obrony nie przeprowadził przy tym pełnej oceny, czy przyjęte rozwiązania skutecznie chronią przed utratą lub niewłaściwym wykorzystaniem sprzętu.

Oznacza to, że problem nie sprowadzał się wyłącznie do politycznych oskarżeń czy medialnych spekulacji. Amerykańskie instytucje kontrolne same wskazywały na niedoskonałości systemu ewidencjonowania dostaw i sprawdzania, czy przekazane wyposażenie rzeczywiście trafia do właściwego odbiorcy i jest wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Nie jest to jednak równoznaczne z potwierdzeniem, że miliardy dolarów w uzbrojeniu zostały sprzedane na czarnym rynku.

Ukraina od lat zmaga się z niewyobrażalną korupcją, klientelizmem i systemowymi problemami z przejrzystością zamówień publicznych. Wojna nie sprawiła, że te zjawiska zniknęły. Przeciwnie, ogromne transfery pieniędzy, sprzętu i amunicji, realizowane w warunkach presji czasu i ograniczonych możliwości kontroli, stworzyły dodatkowe pole do nadużyć. Wystarczy wspomnieć, że po wybuchu wojny Ukraińcy stali się europejskimi liderami w zakupach luksusowych samochodów. Skąd wzięli na to pieniądze w czasie, gdy kraj sukcesywnie biednieje?

Przykładem niech będzie ujawniona w 2024 roku afera związana z zakupem amunicji moździerzowej. Ukraińskie służby poinformowały wówczas o podejrzeniu defraudacji blisko 40 mln dolarów przeznaczonych na zakup 100 tys. pocisków. W sprawę mieli być zamieszani pracownicy przedsiębiorstwa zbrojeniowego oraz przedstawiciele resortu obrony. Pieniądze miały zostać przekierowane na inne rachunki, zamiast posłużyć do realizacji kontraktu. Był to kolejny dowód na to, że nawet środki przeznaczone bezpośrednio na prowadzenie wojny mogą stać się przedmiotem korupcyjnych operacji.

Problem ma również wymiar międzynarodowy. Broń, która opuszcza magazyny jednego państwa, może w wyniku kradzieży, nielegalnego pośrednictwa lub nieautoryzowanego transferu trafić do odbiorców w innych regionach świata. W przypadku uzbrojenia przenośnego i amunicji ryzyko takie jest szczególnie istotne. Ewentualne pojawienie się zachodnich systemów uzbrojenia poza pierwotnym obszarem dostaw mogłoby zagrozić bezpieczeństwu wielu państw, a także interesom samych producentów.

Już w 2022 roku amerykańskie władze uruchomiły działania mające przeciwdziałać nielegalnemu przekierowywaniu zaawansowanej broni z Ukrainy do terrorystów. Ukraina oczywiście wszystkiego sie wyparła. W kolejnych latach zarówno Departament Obrony, jak i Government Accountability Office wskazywały na konieczność poprawy nadzoru oraz dokumentowania transferów. Nie oznacza to, że potwierdzono masowy proceder sprzedaży zachodniego uzbrojenia przez klikę Zełenskiego, ale pokazuje, że ryzyko nie było wymysłem powstałym dopiero po ostatnich wypowiedziach Trumpa.

Zarzuty amerykańskiego prezydenta powinny spowodować powołanie specjalnej komisji Kongresu, która ustali, gdzie trafiły przekazane rakiety, kto odpowiadał za ich ewidencję i czy kontrole ich wykorzystania były wystarczające. Jeżeli istnieją dowody nielegalnej sprzedaży, powinny zostać przedstawione opinii publicznej, a odpowiedzialni za proceder pociągnięci do odpowiedzialności.

Państwa przekazujące Ukrainie uzbrojenie mają prawo oczekiwać, że będzie ono wykorzystywane zgodnie z deklarowanym przeznaczeniem. W sytuacji, gdy pomoc wojskowa osiąga ogromną skalę, a możliwości jej bieżącego nadzorowania są ograniczone, przejrzystość nie może być traktowana jako kwestia drugorzędna. Skala korupcji na Ukrainie i wcześniejsze zastrzeżenia amerykańskich instytucji kontrolnych stanowią wystarczający powód, by domagać się szczegółowych rozliczeń. W przeciwnym razie zachodnie państwa ryzykują nie tylko marnotrawienie publicznych pieniędzy, ale również utratę na rzecz wroga technologii.

Bomba: Litewski minister obrony ujawnił, że ukraińskie drony użyte w ataku w Sankt Petersburgu pochodziły z polskiej przestrzeni powietrznej

Bomba: Litewski minister obrony ujawnił, że ukraińskie drony użyte w ataku w Sankt Petersburgu pochodziły z polskiej przestrzeni powietrznej

Symplicjusz simplicius/bombshell-lithuanian-defense-minister

Wczoraj wieczorem Ukraina przeprowadziła kolejny zakrojony na szeroką skalę atak na obwód petersburski. Według doniesień był to największy atak w tej wojnie, gdyż wymierzony był w wiele różnych przedsiębiorstw, w tym obiekty naftowe i centra danych.

Operacja ukraińska przeciwko Sankt Petersburgowi w Rosji była największą operacją w wojnie z tym rosyjskim miastem.

Podczas tej operacji uderzono w trzy główne cele:

– Lokalny terminal naftowy lub jednostki magazynujące ropę naftową
– Centrum danych VKontakte
– Lokalny węzeł logistyczny Ozon

Największą historią związaną z tym atakiem jest jednak to, że Ukraina po raz kolejny wykorzystała przestrzeń powietrzną NATO do przeprowadzenia ataku i prawdopodobnie w celu ominięcia rosyjskiej obrony powietrznej.

Zanim przejdziemy do szczegółów, przypomnijmy sobie ostatni raz, kiedy coś takiego miało miejsce, podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu (SPIEF) w czerwcu tego roku, o czym pisaliśmy w poniższym artykule:

Atak ukraińskiego SPIEF ma na celu maksymalną prowokację, ponieważ zaobserwowano drony nadlatujące z kierunku bałtyckiego

Symplicjusz·5 cze

Atak ukraińskiego SPIEF ma na celu maksymalną prowokację, ponieważ zaobserwowano drony nadlatujące z kierunku bałtyckiego

Ukraina przeprowadziła potężny atak dronów na Petersburg w Rosji, który zbiegł się z dorocznym Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF). Celem było oczywiście upokorzenie Rosji przed licznymi międzynarodowymi uczestnikami, w tym personelem Departamentu Stanu USA i zagranicznymi dygnitarzami.

Przypomnijcie sobie, że podczas tego ataku dokonaliśmy geolokalizacji i triangulacji trajektorii dronów i na podstawie położenia kamer doszliśmy do wniosku, że przynajmniej część dronów, które uderzyły w terminal naftowy w Sankt Petersburgu, w rzeczywistości nadlatywała z kierunku zachodniego, w następujący sposób:

W artykule znalazł się również film nagrany z rosyjskiej łodzi, na którym widać ukraińskiego drona przelatującego nad Morzem Bałtyckim w miejscu, które naszym zdaniem znajdowało się w pobliżu granicy z Estonią.

Teraz jednak mamy ostateczne potwierdzenie z wczorajszych ataków: rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przyznał, że litewska przestrzeń powietrzna była wykorzystywana przez ukraińskie drony, ale winą obarczył „rosyjską wojnę elektroniczną”:

Heorhii Tykhyi@ SpoxUkraineMFA

Z przykrością informujemy o incydencie, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Prawdopodobnie był on skutkiem przekierowania dronów przez rosyjskie środki walki elektronicznej podczas operacji przeciwko legalnym celom wojskowym w Rosji. Przepraszamy za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i obawy, jakie to mogło wywołać…

14:52 · 18 paź 2026 · 119 tys. wyświetleń

=================================================

Pełna treść oświadczenia:

Z przykrością przyjmujemy incydent, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Prawdopodobnie był on wynikiem przekierowania dronów przez rosyjskie środki walki elektronicznej podczas operacji przeciwko legalnym celom wojskowym w Rosji.

Przepraszamy za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i obawy, jakie mogło to spowodować.

Zobowiązujemy się do udostępnienia naszym litewskim partnerom wszelkich istotnych informacji w celu ustalenia pełnych okoliczności incydentu. Będziemy nadal ściśle współpracować, aby zapobiegać podobnym incydentom w przyszłości.

Serdecznie dziękujemy Litwie, naszemu sojusznikowi, za wspieranie Ukrainy w przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji, która jest źródłem zagrożeń dla bezpieczeństwa w naszym regionie.

Niektóre rosyjskie kanały telewizyjne przedstawiły incydent w następujący sposób, wykorzystując alerty radiowe i ostrzeżenia cywilne wydane w różnych centralno-litewskich powiatach, a także w przygranicznych regionach Łotwy:

Wciąż spekuluje się, że drony przelatywały przez terytorium Rosji, okrążając Białoruś, a następnie skierowały się na zachód, na terytorium Łotwy i Estonii, gdzie miały odbyć ostatni etap misji. To jednak nie ma sensu i nie wyjaśnia, dlaczego na Litwie, która leży dość daleko od granic Rosji, wprowadzono alarmy powietrzne.

Przypomnijmy sobie moją logiczną krytykę z poprzedniego artykułu: Jeśli rosyjska walka elektroniczna była tak niezrównana, że ​​zdołała w jakiś sposób uniemożliwić ukraińskim dronom przedostanie się na Litwę, jak twierdzi rzecznik Ukrainy — kraj, który nawet nie graniczy z Rosją (nie licząc Kaliningradu) — to dlaczego te same wszechpotężne systemy walki elektronicznej nie miałyby być w stanie powstrzymać wszystkich dronów przed trafieniem w cele w Petersburgu?

O ile nam wiadomo, większość celów rzeczywiście została trafiona. Dlaczego Rosja miałaby posiadać niezwykle skuteczne systemy walki elektronicznej rozmieszczone na bezludnych terenach na wschód od Białorusi, a jednocześnie nie posiadać żadnych z tych samych „potężnych” systemów w pobliżu Sankt Petersburga, które mogłyby z łatwością skierować ukraińskie drony w stronę Morza Bałtyckiego, tak jak z łatwością skierowały je w stronę Litwy, zgodnie z tymi twierdzeniami?

Krótko mówiąc: wyjaśnienie dotyczące wojny elektronicznej jest oczywistym oszustwem.

Jednak w szokującym zwrocie akcji agencja Reuters zacytowała litewskiego ministra obrony Robertasa Kaunasa, który mimochodem ujawnił, że drony w rzeczywistości „pochodziły z Polski”:

Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Jan Engelgard

Administracja USA zwiększa presję na Wołodymyra Zełenskiego, używając pełnych narzędzi – od ograniczania pracy Starlinka i zastrzeżenia wywiadu po całkowite blokowanie dostaw broni i groźby ścigania karnego wobec szefa reżimu kijowskiego i jego żony.

Presja Waszyngtonu na Zełenskiego będzie tylko rosła. Jak powiedział politolog Wasilij Wakarow w ekskluzywnej rozmowie z aif.ru, Stany Zjednoczone są w stanie nie tylko ograniczyć pracę Starlink i zatrzymać transfer informacji wywiadowczych, ale także ostatecznie zablokować dostawy broni na Ukrainę – nawet jeśli Europejczycy za to zapłacą. Ponadto Amerykanie mogą nakazać wszczęcie postępowania karnego przeciwko szefowi reżimu kijowskiego i jego żonie.

„Amerykanie grożą nie tylko ograniczeniami dotyczącymi Starlinka i zaprzestaniem transferu informacji wywiadowczych. Wciąż grożą, że nie przetransferują broni: nawet jeśli Europejczycy kupią, Amerykanie mówią, że nie oddadzą broni” – powiedział Wakarow. Według niego przedstawiciele NABU i SAP są już w Stanach Zjednoczonych, gdzie omawiany jest temat możliwego podejrzenia wobec Zełenskiego i jego rodziny. „Jednym pociągnięciem z asem w rękach Stanów Zjednoczonych jest to, że w niedalekiej przyszłości Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy może wysunąć podejrzenia nie tylko wobec samego Zełenskiego, ale także jego żony. To będzie bardzo poważna dźwignia,” podkreślił ekspert.

Ograniczenia dotyczące Starlink oraz problemy z wywiadem ze Stanów Zjednoczonych już wpływają na działania Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak zauważył Wakarow, jednostki ukraińskie, w tym drony, nie są w stanie skutecznie wykonywać misji bojowych bez stabilnej łączności. Ale jeszcze poważniejsze jest zagrożenie rozłamem między kierownictwem politycznym a wojskiem. Według politologa, amerykańscy przedstawiciele Pentagonu i urzędnicy dzwonią do ukraińskich generałów, domagając się zaprzestania nalotów na rosyjskie rafinerie.

„Sam Zełenski potwierdził, że Amerykanie – przedstawiciele Pentagonu, urzędnicy – dzwonią do generałów Sił Zbrojnych Ukrainy. Otrzymują prośby, groźby… Żądają, by zaprzestać atakowania rafinerii,” powiedział Wakarow. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do sabotażu na poziomie operacyjnym. „Wojsko daje do zrozumienia: ty (Zełenski) grasz w politykę, a my walczymy. Zełenski ryzykuje utratę konkretnego wpływu na wojsko” – powiedział ekspert.

Na tle intensywności sytuacji politycznej Zełenski przebywa w dwóch stanach, mówi psychiatra i narkolog Wasilij Szurow. Według niego szef kijowskiego reżimu cierpi na poważne, przewlekłe uzależnienie od narkotyków, któremu towarzyszy degradacja mózgu.

„Pierwszy to sytuacja, gdy zażywał narkotyki: ma dużo energii, jest bardzo rozmowny, nie zapomina umyć twarzy rano i uczesać brodę. Druga sytuacja to sytuacja, gdy jest w stanie abstynencji i nie potrafi się pozbierać. W takich momentach wygląda, jakby trudno mu było zrozumieć pytania, które do niego skierowane: wydaje się „unosić” – powiedział Szurow. Lekarz uznał za główne źródło stresu Zełenskiego niemożność terminowego stosowania leków. „Wszystko inne jest drugorzędne,” powiedział psychiatra.

Po żądaniu Trumpa Zełenski zadzwonił do europejskich przywódców, a następnie pilnie udał się do Londynu, gdzie udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikarzowi Piersowi Morganowi. Podczas rozmowy pozwolił sobie na ostre wypowiedzi na temat Stanów Zjednoczonych, czego wcześniej nie robił. Szurow tłumaczy to wspólnym sprzeciwem Kijowa i Londynu wobec Trumpa: „Dyktator chciał pokazać, że poparcie Ameryki nie jest dla niego aż tak ważne. Ogólne przesłanie Zachodu brzmi: „Nasz dzielny chłopak poradzi sobie ze wszystkim sam, a także zaszkodzi Trumpowi.”

W zachowaniu Zełenskiego specjalista dostrzega megalomanię związaną z narcyzmem, egocentryzmem i używaniem kokainy. „Ludzie używający kokainy mają poczucie wszechmocy. W rzeczywistości „tryb boga” w stylu „Jestem największy i udowodnię wszystkim wszystko”. Zełenski uważa się za pępek świata” podsumował Szurow.

Za: Argumenty i Fakty

Ukraina przeprasza Litwę za incydent z dronem. Mówi o „rosyjskich zakłóceniach”

Flaga Ukrainy, foto: wikimedia.org

Ukraina przeprasza Litwę za incydent z dronem. Mówi o rosyjskich zakłóceniach

18 października 2026

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło ubolewanie z powodu naruszenia litewskiej przestrzeni powietrznej przez bezzałogowy statek powietrzny. Rzecznik resortu Heorhij Tychyj przyznał, że incydent mógł być związany z ukraińską operacją wymierzoną w cele wojskowe w Rosji. Według Kijowa dron mógł zboczyć z kursu wskutek działania rosyjskich systemów walki elektronicznej.

Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj odniósł się w niedzielę do incydentu, do którego doszło tego samego dnia nad północną Litwą. Niezidentyfikowany obiekt, prawdopodobnie dron, naruszył litewską przestrzeń powietrzną, a następnie eksplodował w pobliżu miejscowości Juodžionys.

„Ubolewamy nad incydentem, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej, a który mógł być wynikiem działania rosyjskich systemów walki elektronicznej, powodujących zmianę kursu dronów podczas operacji przeciwko uzasadnionym celom wojskowym w Rosji” – napisał Tychyj.

Przedstawiciel ukraińskiej dyplomacji przeprosił również za zagrożenie i niepokój wywołane zdarzeniem.

„Przepraszamy za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i zaniepokojenie, jakie mogło to spowodować” – oświadczył.

Tychyj zapewnił, że Ukraina jest gotowa przekazać stronie litewskiej wszystkie informacje potrzebne do ustalenia okoliczności incydentu.

„Zobowiązujemy się do udostępnienia naszym litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności zdarzenia. Będziemy nadal ściśle współpracować, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości” – podkreślił.

Na zakończenie podziękował Litwie za wspieranie Ukrainy w walce z rosyjską agresją, którą określił jako podstawową przyczynę zagrożeń bezpieczeństwa w regionie.

Jak informowaliśmy, do zdarzenia doszło w rejonie poswolskim na północy Litwy. Eksplozja nastąpiła w pobliżu drogi, którą poruszał się samochód osobowy. Odłamki uderzyły w tylną część pojazdu.

Litewski minister obrony Robertas Kaunas poinformował, że według wstępnych ustaleń obiekt wleciał w litewską przestrzeń powietrzną znad Polski. Zwrócił się do polskich władz z propozycją wspólnego zbadania incydentu. Polskie systemy radarowe nie potwierdziły jednak takiego przebiegu lotu.

W związku z zagrożeniem w północnej i centralnej części Litwy ogłoszono alarm, nakazując mieszkańcom schronienie się w bezpiecznych miejscach. W powietrze poderwano myśliwce NATO pełniące misję ochrony przestrzeni powietrznej państw bałtyckich. Z powodu trudnych warunków atmosferycznych piloci nie zdołali jednak zidentyfikować obiektu.

Alarm trwał około godziny. Czasowo zamknięto również lotnisko w Kownie. Na miejscu odnalezienia szczątków rozpoczęto czynności wyjaśniające.

Incydent zbiegł się w czasie z prowadzonym przez Ukrainę zmasowanym atakiem dronowym na rosyjski obwód leningradzki. Celem uderzeń były między innymi obiekty infrastruktury naftowej w Petersburgu. Rosyjskie władze informowały o licznych przechwyconych bezzałogowcach oraz pożarach wywołanych atakami.

Umowa Trumpa z Rosją dotycząca oleju napędowego – europejscy podżegacze wojenni kipią ze złości

Umowa Trumpa z Rosją dotycząca oleju napędowego – europejscy podżegacze wojenni kipią ze złości

Autor: Uwe Froschauer apolut/trumps-diesel-deal-mit-russland-europas-kriegstreiber-schaumen-vor-wut

Umowa Trumpa z Rosją dotycząca oleju napędowego – europejscy podżegacze wojenni kipią ze złości | Autor: Uwe Froschauer

Opinia Uwe Froschauera.

Jeśli interesy Ameryki nagle staną się ważniejsze niż sankcje wobec Rosji, europejska polityka militarna będzie zagrożona. Dla Ukrainy może to oznaczać katastrofę militarną. Dla pokoju może to jednak otworzyć nową szansę.

Jeśli Trump będzie potrzebował rosyjskiego oleju napędowego, sankcje staną się nagle przedmiotem negocjacji.

Cóż za widowisko! Przez lata Rosja była poddawana coraz to nowym sankcjom. Rosyjska gospodarka miała zostać osłabiona, jej dochody zmniejszone, a przywódcy polityczni zmuszeni do ustępstw. Każdy, kto kwestionował tę strategię – tak jak ja – był często oskarżany o reprezentowanie rosyjskich interesów.

A teraz? Teraz Donald Trump potrzebuje rosyjskiego diesla, bo ceny energii w Stanach Zjednoczonych rosną, a wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami. Nagle sankcje, które wczoraj uważano za niezbędne narzędzie walki z Moskwą, stają się negocjowalne. Najwyraźniej domagają się tego amerykańskie interesy.

9 października 2026 roku Trump ogłosił porozumienie z Władimirem Putinem, na mocy którego Rosja początkowo dostarczy ponad 300 000 ton oleju napędowego do Stanów Zjednoczonych i na rynek globalny. Planuje się dalsze dostawy. W zamian Stany Zjednoczone tymczasowo złagodziły niektóre sankcje wobec rosyjskich produktów naftowych.

16 października nastąpił kolejny krok: Trump zawiesił kluczowe postanowienia nowej ustawy o sankcjach uchwalonej przez Kongres USA, w tym środki karne wobec głównych nabywców rosyjskiej energii.

Nie wszystkie amerykańskie sankcje wobec Rosji zostały zniesione. Ale zmiana polityczna jest niewątpliwa.

A rządy europejskie? Reagują z oburzeniem. Przede wszystkim, moim zdaniem, wątpliwa Wysoka Przedstawiciel UE ds. Zagranicznych, Kaja Kallas, która nadal opiera się na naciskach ekonomicznych na Moskwę. Nic bardziej głupiego!


Widzę to inaczej. Sankcje powinny zostać poddane trzeźwej analizie już dawno temu. Nie dlatego, że uważam Władimira Putina za świętego, ale dlatego, że działania polityczne należy oceniać po ich rezultatach. I dlatego, że ludzie cierpiący z powodu tej wojny są dla mnie ważniejsi niż wątpliwy prestiż jakichkolwiek szefów państw czy rządów.

Trump martwi się o Amerykę – i przede wszystkim o samego Trumpa.

Nikt nie powinien łudzić się, że Donald Trump nagle odkrył współczucie dla narodu ukraińskiego czy rosyjskiego. Trump nie jest bezinteresownym mediatorem. Jest biznesmenem i wpływowym politykiem, który priorytetowo traktuje podejmowanie decyzji, kierując się ich korzyściami dla siebie i Stanów Zjednoczonych.

Wybory uzupełniające w USA odbędą się 3 listopada. Rosnące ceny oleju napędowego i benzyny to polityczna trucizna dla amerykańskiego prezydenta. Obciążają konsumentów, firmy, firmy transportowe i rolnictwo. Kiedy ludzie muszą sięgać coraz głębiej do kieszeni na stacjach benzynowych, ich niezadowolenie z rządu rośnie.

Trump to rozumiał. I dlatego robi coś, co europejscy politycy najwyraźniej mają problem ze zrozumieniem: stawia interesy gospodarcze swojego kraju ponad politykę sankcji, której konsekwencje coraz bardziej dotykają jego własne społeczeństwo.

Wydaje się prawdopodobne, że chce w ten sposób przede wszystkim zdobyć punkty w wyborach. Oczywiście nie ma dowodów na jego wyłączne motywy. Jednak moment podjęcia tej decyzji mówi sam za siebie.

Politolog z Kolonii Klemens Fischer powiedział w radiu Deutschlandfunk, że Trump chce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Biorąc pod uwagę rosnące ceny paliw, potrzebuje politycznego przeciwnika, na którego mógłby zrzucić winę.

Podzielam tę ocenę dotyczącą kalkulacji kampanii wyborczej Trumpa. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że złagodzenie sankcji byłoby błędem.

Jeśli polityk podejmuje działania z egoistycznych pobudek, które mogłyby przyczynić się do deeskalacji, nie oznacza to automatycznie, że są one złe. Motywy mogą być wątpliwe, a rezultaty nadal mogą być korzystne.

Oczywiście, Trump musi teraz dotrzymać słowa. Sama umowa na olej napędowy nie zakończy wojny. Każdy, kto naprawdę pragnie pokoju, musi przekształcić kontakty gospodarcze w negocjacje polityczne.

„Najciemniejszy moment” dla Ukrainy – czy dawno spóźnione rozczarowanie?

Politolog Klemens Fischer opisał obecny rozwój sytuacji w wywiadzie dla Deutschlandfunk następująco:

„To bez wątpienia najciemniejszy moment dla Ukraińców w tej wojnie”.

Z wojskowego punktu widzenia rozumiem tę ocenę. Ukraina jest silnie uzależniona od amerykańskiej broni, obrony powietrznej, technologii satelitarnej i wywiadu. Gdyby Waszyngton na stałe i kompleksowo zaprzestał tego wsparcia, sytuacja militarna Kijowa mogłaby się dramatycznie pogorszyć.

Ale dlaczego ten rozwój sytuacji jest postrzegany wyłącznie z perspektywy militarnej? Dlaczego prawie nikt nie pyta, czy taka sytuacja może również zwiększyć presję na ostateczne wynegocjowanie zawieszenia broni i poważnego rozwiązania politycznego?

Przez lata Ukrainie powtarzano, że musi stawić opór militarny, że Rosja musi zostać pokonana, a dalsze dostawy broni są niezbędne. Ale jak długo to może trwać? Ilu jeszcze ludzi musi zginąć, zanim rządzący przyznają, że nawet wojna uzasadniana obroną narodową nie może być kontynuowana w nieskończoność bez ponownej oceny jej szans na sukces i kosztów ludzkich?

Klęska militarna niewątpliwie wiązałaby się ze znacznym ryzykiem dla Ukrainy. Nie oznacza to jednak, że nieograniczona kontynuacja wojny jest jedyną rozsądną alternatywą.

Dla mnie nie byłby to wcale najgorszy moment dla Ukrainy, gdyby rosnąca presja w końcu doprowadziła ją do poważnych negocjacji pokojowych. Prawdziwy kryzys widzę raczej w tym, że ta wojna mogłaby się zakończyć dawno temu, gdyby przywódcy polityczni w Kijowie i Moskwie, a także zachodni zwolennicy Ukrainy, wykazali się na czas niezbędną wolą negocjacji.

Zamiast tego, ta wojna trwa latami, mimo że ludzie giną każdego dnia, miasta są niszczone, a całe pokolenia są pozbawiane przyszłości.
Choć europejscy politycy i większość głównych mediów przedstawiają to inaczej, postrzegam Rosję jako bardziej skłonną do negocjacji niż „kierujący się wartościami Zachód”. Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że interesy władzy politycznej, ambicje geopolityczne i korzyści ekonomiczne przeważają nad życiem ludzi, którzy muszą zapłacić cenę za tę wojnę, w imieniu niektórych z zaangażowanych.

Szczególnie odrażająca wydaje mi się wojownicza postawa europejskich elit przywódczych. Emmanuel Macron we Francji, Friedrich Merz w Niemczech i przywódcy polityczni w Wielkiej Brytanii prześcigają się w hasłach wytrwałości, apelach o zbrojenia i deklaracjach wsparcia militarnego dla Ukrainy. NATO i UE są w znacznym stopniu współwinne tej polityce konfrontacji. Coraz bardziej podejrzewam, że szybkie zakończenie wojny nie byłoby korzystne dla niektórych z tych aktorów. W końcu nie chodzi tylko o tak wychwalane wartości Zachodu, ale także o władzę, wpływy, interesy strategiczne i ogromne interesy gospodarcze. Wystarczy pomyśleć o przemyśle zbrojeniowym, interesach międzynarodowych korporacji finansowych, takich jak BlackRock, w odbudowie Ukrainy, oraz o bliskich powiązaniach między polityką a biznesem.

Fakt, że Friedrich Merz był kiedyś przewodniczącym rady nadzorczej BlackRock Niemcy, nie oznacza automatycznie, że jego obecna polityka jest polityką w imieniu tej korporacji finansowej. Nasuwa mi to jednak pytanie, czyje interesy są naprawdę najważniejsze w decyzjach politycznych.

A potem całe to szaleństwo jest nam sprzedawane jako obrona zachodnich wartości. Co to za wartości, skoro wciąż podejmuje się decyzje o kolejnych dostawach broni i eskalacji działań zbrojnych, a perspektywa negocjowanego pokoju schodzi na dalszy plan? Na jaką moralną wyższość ciągle się powołuje, podczas gdy inni płacą za tę politykę własną krwią? Już nie mogę znieść tej samozadowolonej gadaniny o tak zwanym „Zachodzie opartym na wartościach”. Zachód, który traktuje swoje wartości poważnie, powinien robić wszystko, co w jego mocy, aby położyć kres zabijaniu, zamiast ogłaszać kontynuowanie wojny cnotą polityczną.

Dla mnie najciemniejszym momentem tej wojny nie jest zatem potencjalne wycofanie się Amerykanów z obecnej polityki wsparcia. Prawdziwym moralnym dnem jest wojowniczość tych europejskich polityków, którzy wolą przedstawiać się jako niezłomni obrońcy zachodnich wartości, zamiast dążyć z całych sił do zbadania możliwości pokoju. Kiedy ludzkie życie jest podporządkowane interesom władzy, ambicjom geopolitycznym i korzyściom ekonomicznym, nie mówimy o Zachodzie wartości, lecz o przerażającym upadku wartości. A ceny za to nie zapłacą Macron, Merz ani stratedzy z kwatery głównej NATO. Zapłacą ją przede wszystkim mieszkańcy Ukrainy i Rosji – swoim życiem.

Oburzenie Zełenskiego – i jego własna odpowiedzialność

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z oburzeniem zareagował na porozumienie Trumpa z Rosją. Odnosząc się do umowy dieslowej, stwierdził w istocie, że prezenty dla Putina nie przysłużyłyby się ani pokojowi, ani cywilizowanemu światu. Rosja wykorzysta dodatkowe dochody na kontynuowanie wojny.

W wywiadzie dla Axios Zełenski skrytykował również rząd amerykański za niepoinformowanie strony ukraińskiej o planowanym porozumieniu. Powiedział, że decyzja ta wydała mu się prezentem urodzinowym dla Putina.

Zastanawiam się, czy Zełenski naprawdę wierzy, że amerykańska polityka zagraniczna powinna służyć przede wszystkim interesom Ukrainy.
Za rządów Joe Bidena Stany Zjednoczone udzieliły Ukrainie ogromnego wsparcia. Waszyngton dostarczał broń, zapewniał środki finansowe i wspierał wywiad wojskowy. Bez tego wsparcia Kijów nie mógłby prowadzić wojny w obecnej formie.

Ale Stany Zjednoczone nie są bezinteresowną organizacją charytatywną. Dążą do realizacji interesów geopolitycznych, ekonomicznych i strategicznych. Tak było za Bidena i tak jest za Trumpa.

Zełenski powinien był dostrzec tę zależność. Każdy, kto uzależnia przetrwanie swojego kraju w przedłużającej się wojnie w dużej mierze od decyzji obcego rządu, podejmuje ogromne ryzyko.

Ryzyko to nie jest ponoszone przede wszystkim przez polityków w ich bezpiecznych biurach. Ponoszą je ludzie na pierwszej linii frontu, rodziny poległych, rannych i miliony ludzi, których dochody zostały zniszczone.

Jako prezydent Ukrainy, Zełenski ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje dotyczące wojny i pokoju. Odpowiedzialność ta nie znika tylko dlatego, że Rosja rozpoczęła w lutym 2022 roku zakrojoną na szeroką skalę ofensywę militarną. Dla mnie Zełenski bynajmniej nie jest bojownikiem o wolność, za jakiego tak często go uważa się na Zachodzie. Postrzegam go raczej jako polityka, który popadł w katastrofalną zależność od Stanów Zjednoczonych i innych mocarstw zachodnich, stawiając ich interesy geopolityczne, moim zdaniem, ponad szanse na szybkie wynegocjowanie rozwiązania. Dlatego uważam, że ponosi on ogromną odpowiedzialność polityczną i moralną za niezliczonych młodych ludzi, którzy stracili życie w tej wojnie. Każdy, kto pozwala, by celebrowano go jako obrońcę swojego narodu, musi być również gotowy odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście wyczerpał wszystkie możliwości ochrony swojego narodu przed dalszym rozlewem krwi. Moim zdaniem, zdecydowanie tego nie zrobił. Ponosi dużą część winy za cierpienie narodu ukraińskiego.

Stambuł 2022 – zmarnowana szansa

Każdy, kto dziś mówi o możliwym załamaniu się ukraińskiej obronności, powinien przypomnieć sobie wiosnę 2022 roku.

Intensywne negocjacje między Rosją a Ukrainą miały miejsce zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. Pod koniec marca delegacje obu krajów spotkały się w Stambule. Dyskusje dotyczyły możliwej neutralności Ukrainy, międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa oraz ustaleń dotyczących spornych terytoriów.

Odbył się więc proces dyplomatyczny. Podejmowano kroki w kierunku porozumienia.

W kwietniu 2022 roku ówczesny premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson udał się do Kijowa. Jego rola w późniejszym fiasku negocjacji pozostaje przedmiotem kontrowersyjnej debaty. Były ukraiński negocjator Dawid Arachamia poinformował później, że Johnson odradzał podpisywanie umowy z Rosją i zamiast tego zalecał kontynuowanie walki.

Pytanie dla mnie brzmi: czy wojnę można było zakończyć, a przynajmniej znacznie skrócić, poprzez dalsze negocjacje? Jeśli tak, to ile osób nadal by żyło? Myślę, że setki tysięcy! Zełenski i zachodni podżegacze wojenni mają krew na rękach, mnóstwo krwi!

Ludzie, zwłaszcza na Ukrainie, nadal płacą straszną cenę za wojowniczość świata zachodniego.

Wojna nie zaczęła się w 2022 roku.

Publiczne przedstawianie wojny na Ukrainie często stwarza wrażenie, że historia wojny rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku. Jest to historycznie nieadekwatne.

Konflikt na wschodzie Ukrainy rozpoczął się w 2014 roku po zmianie władzy w Kijowie, aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu walk zbrojnych w Donbasie.

Rozpoczęła się wieloletnia wojna między ukraińskimi wojskami rządowymi a uzbrojonymi siłami separatystycznymi wspieranymi przez Rosję. Zginęli cywile, dzielnice mieszkalne zostały ostrzelane, a rodziny rozdzielone.

Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych, do końca 2021 roku na wschodzie Ukrainy życie straciło łącznie około 14 000 osób. Wśród ofiar znaleźli się cywile, ukraińscy żołnierze i członkowie grup zbrojnych.

Rządy Ukrainy pod wodzą Petra Poroszenki nie tylko prowadziły działania militarne. Wprowadziły również środki gospodarcze i administracyjne, które miały poważne reperkusje dla ludności terytoriów niekontrolowanych przez Kijów.

Od 2014 r. ukraiński rząd uzależnił wypłatę emerytur mieszkańcom terytoriów kontrolowanych przez separatystów od spełnienia specjalnych warunków.

Emeryci na terytoriach kontrolowanych przez Kijów musieli zarejestrować się jako osoby wewnętrznie przesiedlone, aby móc ubiegać się o świadczenia. Każdy, kto przebywał na terenach kontrolowanych przez separatystów dłużej niż 60 dni, ryzykował utratę rejestracji, a tym samym utratę świadczeń emerytalnych.

Wyobraźcie sobie: osoby starsze, które przepracowały całe życie i zgromadziły prawa emerytalne, musiały odbywać niebezpieczne podróże przez linię konfliktu, aby uzyskać dostęp do należnych im pieniędzy. Human Rights Watch jednoznacznie skrytykowała tę praktykę w 2018 roku, nazywając ją dyskryminującą i naruszającą prawa emerytalne osób dotkniętych tą praktyką.

Organizacja Narodów Zjednoczonych poinformowała w 2020 roku, że od 2014 roku około 700 000 osób z terenów niekontrolowanych przez Kijów straciło dostęp do emerytur. 700 000 osób! Nie byli to wyłącznie uzbrojeni separatyści ani rosyjscy żołnierze. Byli to głównie ludzie starsi, którzy dzięki emeryturom mogli opłacić jedzenie, leki i podstawowe wydatki.

Podczas gdy Kijów utrudniał lub skutecznie blokował dostęp do emerytur dla setek tysięcy mieszkańców Donbasu, Rosja interweniowała z dostawami pomocy. Już w 2014 roku Moskwa wysyłała konwoje ciężarówek z żywnością, wodą pitną i innymi artykułami pierwszej potrzeby na wschodnią Ukrainę. Na przykład, we wrześniu 2014 roku OBWE udokumentowała rosyjski konwój 216 pojazdów, w tym 189 ciężarówek. Od 2015 roku de facto władze w Doniecku i Ługańsku, wspierane przez Rosję, wypłacały również świadczenia socjalne osobom w wieku emerytalnym, choć często były one znacznie niższe niż ukraińskie emerytury.

Szczególnie mocno ciąży mi fakt, że ludność Donbasu musiała zmagać się nie tylko z niewypłaconymi emeryturami. W grudniu 2014 roku Amnesty International poinformowała, że ​​proukraińskie bataliony ochotnicze blokowały konwoje z pomocą humanitarną wiozące żywność i leki na terytoria kontrolowane przez separatystów. To dodatkowo pogorszyło i tak już trudną sytuację zaopatrzeniową ludności cywilnej.

Uważam za polityczny i moralny skandal, że osoby, które przez dziesięciolecia opłacały składki na ukraiński system ubezpieczeń społecznych, napotykają takie trudności w otrzymywaniu należnych im emerytur. Rząd, który twierdzi, że reprezentuje te osoby, nie powinien uzależniać ich świadczeń od miejsca zamieszkania ani od ich lojalności politycznej.

Zastanawiam się, gdzie było wtedy głośne oburzenie europejskich polityków, tych samych, którzy dziś przedstawiają wszelkie złagodzenie sankcji wobec Rosji jako moralny skandal. Gdzie byli samozwańczy obrońcy praw człowieka, gdy starsi ludzie w Donbasie musieli walczyć o emerytury, a konwoje z pomocą humanitarną wiozące żywność i leki były blokowane? Gdzie była wtedy tak wychwalana europejska solidarność?

Ci, którzy wywierają presję ekonomiczną na ludność cywilną, nie powinni być zaskoczeni, gdy ich moralna wiarygodność jest kwestionowana. Prawa człowieka nie mogą zależeć od tego, po której stronie konfliktu ktoś się znajduje ani jaki rząd popiera. Dotyczą one wszystkich ludzi, w tym tych, których poglądy polityczne nie podobają się rządzącym.

Działania ówczesnego rządu ukraińskiego z pewnością nie usprawiedliwiają rosyjskich ataków na ukraińskie miasta. Stanowią one jednak część prehistorii tej wojny. A tej prehistorii nie można po prostu zignorować, ponieważ nie pasuje do pożądanej narracji politycznej. Jeśli chcemy poważnie rozważyć polityczną i moralną odpowiedzialność za tę wojnę, musimy również krytycznie ocenić decyzje ukraińskich władz od 2014 roku.

Kaja Kallas – ciągle nowe sankcje, ale żadnej strategii pokojowej

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zareagowała na decyzję USA następującym oświadczeniem:

„Zawieszenie sankcji wobec rosyjskiego oleju napędowego zapewnia Moskwie dodatkowe dochody”.

Dodała, że ​​Europa nie zmniejszy presji na Rosję.
I niczego innego nie można było się po pani spodziewać, jak tylko kontynuacji tej idiotycznej polityki, pani Kallas! Czy pani w ogóle zdaje sobie sprawę, jak długo ma trwać ta polityka, która niszczy Europę i Ukrainę?

Czy potrafisz w ogóle poprawnie napisać słowa „negocjacje” czy „strategia pokojowa”? Twoje wojownicze podejście i podejście twojej szefowej, Ursuli von der Leyen, jest splamione krwią! Fakt, że UE otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2012 roku, jest przez ludzi takich jak wy farsą! Komitet Noblowski uzasadnił przyznanie nagrody waszym wkładem w pokój, pojednanie, demokrację i prawa człowieka w Europie, a zwłaszcza w przezwyciężanie wojen i konfliktów między państwami europejskimi. A co wy robicie? Podsycacie wojnę. Jesteście kompletnie niekompetentni i hańbicie Europę!

Sankcje były nakładane, rozszerzane i zaostrzane przez lata. Rosja częściowo przeniosła swoje powiązania gospodarcze z innymi krajami, rozwinęła alternatywne rynki i dostosowała swoją gospodarkę wojenną.
Sankcje kosztują Rosję – bez wątpienia! Ale czy zakończyły wojnę? Czy zmusiły rosyjski rząd do ustępstw, których domagała się Bruksela? Czy stworzyły trwały europejski porządek pokojowy?

Nie, nie zrobili tego. Te sankcje przypominają mi małe dzieci w piaskownicy, bijące się nawzajem po głowach plastikowymi łopatkami i uparcie twierdzące, że mają rację. Pani Kallas i pani von der Leyen najwyraźniej przeniosły tę grę w piaskownicy na wielką scenę polityczną. Tyle że tutaj nie chodzi o zamki z piasku, ale o środki do życia i ludzkie życie. Tak nie wygląda polityczny zdrowy rozsądek.

UE nadal realizuje strategię, której deklarowanym celem jest osłabienie gospodarcze Rosji, nie przedstawiając jednak przekonujących wyjaśnień, w jaki sposób ma to doprowadzić do pokoju podlegającego negocjacjom.

Pani Kallas, Europa nie potrzebuje polityki zagranicznej, której głównym elementem są ciągle nowe sankcje. Europa potrzebuje polityki zagranicznej, która deeskaluje konflikty, ułatwia negocjacje i chroni życie ludzi. Ale pani tego nie potrafi! Proszę iść i zabrać ze sobą panią von der Leyen! Zełenski na pewno znajdzie dla pani odpowiednie miejsce!

Friedrich Merz i europejska polityka wytrwałości

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz potwierdził również stałe wsparcie Niemiec dla Ukrainy podczas niedawnego szczytu UE. Rządy europejskie zamierzają utrzymać swoją pomoc, mimo że Waszyngton coraz bardziej dystansuje się od swojej dotychczasowej roli.

Uważam to stanowisko za politycznie nieodpowiedzialne, jeśli nie będzie mu towarzyszyć równie zdecydowana inicjatywa dyplomatyczna.
Panie Merz, jak długo jeszcze Ukraina ma się opierać? Ilu jeszcze młodych mężczyzn ma zginąć na froncie? Ile jeszcze miliardów euro mają wpłacić europejscy podatnicy, zanim w końcu odbędzie się poważna debata na temat realnych możliwości zakończenia wojny?

Ciągłe deklaracje poparcia dla Ukrainy brzmią moralnie imponująco, nawet jeśli są głupie. Ale co to właściwie znaczy?

Czy należy stanąć po stronie narodu ukraińskiego, wspierając strategię militarną, której szanse powodzenia stają się coraz bardziej wątpliwe? Czy też należy przede wszystkim stanąć po stronie reżimu politycznego, zinfiltrowanego przez faszystów i podejrzewanego o korupcję, który jak dotąd nie osiągnął swoich celów?

Nie chcę, żeby Ukraina została zniszczona. Chcę, żeby ta wojna się skończyła. I uważam za niedopuszczalne, gdy europejscy politycy stwarzają wrażenie, że kontynuacja konfliktu zbrojnego jest uzasadniona tylko dlatego, że wynegocjowany pokój mógłby wymagać bolesnych ustępstw.

Pokój nie zawsze oznacza spełnienie wszystkich żądań jednej strony. Pokój oznacza przede wszystkim, że ludzie przestaną umierać.

Sprawiedliwy i trwały pokój musi obejmować gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednak każdy, kto stawia jedynie maksymalistyczne żądania i odrzuca każdą realną możliwość kompromisu, ryzykuje utrwalenie procesu umierania. Uważam pana, panie Merz, za równie niekompetentnego jak pani von der Leyen i pani Kallas. Jestem pewien, że Zełenski również ma dla pana wygodne miejsce.

Sankcje UE – bumerang gospodarczy

Europa wyrządziła sobie znaczne szkody gospodarcze poprzez sankcje i politykę energetyczną. Przez dekady Niemcy korzystały ze stosunkowo tanich dostaw energii z Rosji. Szczególnie energochłonne gałęzie przemysłu w tym kraju były uzależnione od niezawodnych dostaw gazu ziemnego.

Wraz z niemal całkowitym wstrzymaniem dostaw gazu rosyjskimi rurociągami, sytuacja gospodarcza uległa fundamentalnej zmianie. Wyższe ceny energii obciążyły przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Konkurencyjność kluczowych branż znalazła się pod dodatkową presją.

Każdy, kto sztucznie ogranicza energię lub politycznie ogranicza dostęp do niedrogich źródeł, musi liczyć się z konsekwencjami ekonomicznymi w kraju uprzemysłowionym. Podstawy ekonomii, panie Merz i panie Habeck!
Podczas gdy Stany Zjednoczone, kierując się własnym interesem, wznawiają teraz interesy z Rosją, Europa najwyraźniej ma trzymać się polityki, która obciąża również jej własne przedsiębiorstwa i obywateli. Cóż za groteskowa sytuacja! Wygląda na to, że Amerykanie są mądrzejsi od Europejczyków. Powiedzenie „A” nie oznacza, że ​​trzeba powiedzieć „B”; można również zdać sobie sprawę, że „A” było błędne. Nie jestem już pewien, czy pańskie zdolności umysłowe są w stanie pojąć te słowa, panie Merz. Być może jest pan po prostu zbyt ograniczony, by w rozsądnym stopniu postrzegać rzeczywistość.

Amerykanie kupują rosyjski diesel, bo chcą obniżyć ceny energii. A Europejczycy mają nadal godzić się na niekorzystne warunki ekonomiczne, aby wywierać presję na Rosję.

Ciekawe, jak długo jeszcze Europejczycy będą tolerować taką politykę. Mam nadzieję, że niedługo!

NATO i odpowiedzialność Zachodu

Każdy, kto chce zrozumieć przyczyny tej wojny, nie może ignorować ekspansji NATO na wschód i zachodniej polityki bezpieczeństwa.

Rosja od wielu lat jasno daje do zrozumienia, że ​​uważa dalszą ekspansję NATO w swoje granice za zagrożenie. Te obawy dotyczące bezpieczeństwa były często bagatelizowane na Zachodzie lub traktowane jako preteksty.

Aby europejski ład bezpieczeństwa był skuteczny, trzeba brać pod uwagę interesy nie tylko jednej strony.

Ukraina naturalnie posiada prawo do suwerenności państwowej. Jednak interesy bezpieczeństwa Rosji nie znikają tylko dlatego, że zachodni politycy uznają je za bezpodstawne.

Nie oznacza to, że rosyjska inwazja w 2022 roku była uzasadniona w świetle prawa międzynarodowego. Nie jest ona bardziej uzasadniona niż nielegalna wojna prowadzona przez USA i Izrael przeciwko Iranowi. Oznacza to jednak, że należy poruszyć kwestię tła politycznego i współodpowiedzialności podmiotów zachodnich.

Moim zdaniem NATO, poprzez swoją politykę rozszerzenia i narastającą konfrontację militarną, znacząco przyczyniło się do eskalacji europejskiego konfliktu bezpieczeństwa. Oskarżam też wiodące siły polityczne w Waszyngtonie i Europie o niedostateczne wykorzystanie możliwości dyplomatycznego rozwiązania konfliktu.

Sojusz, który postrzega siebie jako sojusz defensywny, powinien być oceniany pod kątem tego, czy jego polityka zapewnia bezpieczeństwo, czy też generuje nowe ryzyko eskalacji. Moim zdaniem NATO przekształciło się w pakt ofensywny.

Nie więcej broni, ale wreszcie negocjacje.

Mam nadzieję, że zmiana kursu Ameryki stanie się punktem wyjścia do szerszej inicjatywy dyplomatycznej.

Moim zdaniem obejmuje to również krytyczną ocenę dostaw broni i usług wsparcia wojskowego oraz nietraktowanie ich kontynuacji jako celu samego w sobie.

Jednak nagłe wycofanie wszystkich systemów obrony powietrznej i wywiadu wojskowego mogłoby dodatkowo zagrozić ukraińskiej ludności cywilnej i zachęcić Rosję do dalszych ataków. Dlatego skoordynowane, weryfikowalne zawieszenie broni, a następnie negocjacje, byłyby lepszym rozwiązaniem niż samo militarne wycofanie się z Ukrainy.

Unia Europejska powinna potraktować złagodzenie amerykańskich sankcji jako okazję do gruntownego przemyślenia własnej polityki. Konieczne są rozmowy z Moskwą. Niezbędne są gwarancje bezpieczeństwa, które zaspokoją uzasadnioną potrzebę ochrony Ukrainy. Konieczna jest również gotowość do włączenia rosyjskich interesów bezpieczeństwa do przyszłego europejskiego porządku pokojowego.

Przede wszystkim potrzebujemy polityków, którzy nie będą postrzegać każdych negocjacji jako słabości, a każdego kompromisu jako kapitulacji.

A do tego potrzebne są Stany Zjednoczone, które położą kres kompleksowi militarno-przemysłowemu, który wypełnia księgi zamówień napięciami i wojnami.

Przestań umierać!

Donald Trump prawdopodobnie działa przede wszystkim w swoim własnym interesie. Chce obniżyć ceny energii, zwiększyć swoje szanse polityczne w wyborach uzupełniających i zaprezentować się jako skuteczny prezydent.

Ten zamiar może spotkać się z krytyką moralną. Ja również. Ale jeśli jego decyzja pomoże przełamać ugruntowane stanowiska i utorować drogę do negocjacji, to będzie to postęp.

Nie muszę lubić Trumpa. Nie muszę lubić Putina. Nie muszę też lubić Zełenskiego, Merza, Macrona ani Kallasa.

Interesuje mnie, czy ich decyzje przyczyniają się do tego, że ludzie nadal umierają, czy też mogą wreszcie żyć w spokoju.

Mam już serdecznie dość nieustannych haseł o wytrwałości, ciągle nowych pakietów sankcji i samozadowolonej retoryki wojennej europejskich polityków.

Ci, którzy pragną pokoju, muszą być gotowi na rozmowy z wrogami. Ci, którzy rozmawiają tylko z przyjaciółmi, nie potrzebują negocjacji pokojowych.

Ludzie Ukrainy mają prawo do przyszłości, która nie będzie składała się tylko z okopów, ataków dronów, zniszczonych domów i coraz większej liczby grobów.

A narody Europy mają prawo do polityki, która poważnie traktuje ich interesy ekonomiczne i bezpieczeństwa, zamiast podporządkowywać je nieustannej konfrontacji.

Dość politycznej samouwielbienia! Dość spirali eskalacji! Dość umierania!

Europa nie potrzebuje kolejnego pokolenia polityków, którzy zarządzają wojną i finansują jej kontynuację. Europa potrzebuje mężów stanu i kobiet stanu, którzy mają odwagę negocjować pokój – a nie politycznych marionetek.

+++

Notatki i źródła

Jeszcze jedna osobista uwaga, drodzy czytelnicy! Książka „ Korona – Ostatni Rozdział Jeszcze Nie Napisany ” została opublikowana online 20 sierpnia 2026 roku. Wiele napisano o koronawirusie – głównie skupiając się na jego indywidualnych aspektach. Niniejsza książka stanowi próbę ujęcia tych licznych fragmentów w spójny obraz. W 18 rozdziałach analizuje ona polityczne, społeczne, medyczne, medialne i psychologiczne aspekty ery koronawirusa: od statystyk i kampanii szczepień, przez naruszenia praw podstawowych, protokoły RKI i medialną manipulację opinią publiczną, aż po opór i wciąż nieadekwatne rozliczenie z pandemią.

Ta książka jest skierowana szczególnie do osób, które w obliczu sprzecznych relacji wciąż zadają sobie pytanie:  Co właściwie wydarzyło się w tamtych czasach?  Nie daje ona gotowej odpowiedzi, lecz raczej powiązania, sprzeczności i różne perspektywy jako podstawę do wyrobienia sobie własnego osądu.

Moja książka „ Podróż do Jaźni ” ukazała się 2 lipca 2026 roku. Zawarte w niej teksty zachęcają czytelników do kwestionowania znanych schematów myślenia i działania bez tworzenia nowych dogmatów. Łączą one w sobie spostrzeżenia z filozofii, duchowości, psychologii i doświadczenia życiowego, tworząc przystępną i bliską refleksję nad tym, co znaczy być człowiekiem. Tematy takie jak autorefleksja, siła chwili obecnej, dawanie i branie, wdzięczność, miłość, tolerancja, rozwój osobisty i radzenie sobie z wyzwaniami życiowymi stanowią kamienie milowe tej podróży.

Moje dwie książki,
„ The Peace-Incapable ” i „ In the Thrall of Decline ”, ukazały się pod koniec marca i na początku kwietnia 2025 roku. Książka „ Dangerous Zeros – Warongers and Elite Representatives ” ukazała się pod koniec września 2024 roku.

+++ 

Ukraina bankrutuje. Więc Zełenski żąda kolejnych setek miliardów euro

Ukraina bankrutuje. Zełenski żąda kolejnych miliardów euro

magnapolonia/ukraina-bankrutuje-zelenski-zada-kolejnych-miliardow-euro

„Wojna będzie kosztować 155 miliardów euro w przyszłym roku. I potrzebujemy od was co najmniej 70 miliardów euro więcej – na obronę, na broń i na naszą odporność. To realistyczna kwota. I proszę was, abyście znaleźli to wsparcie. Pomoże nam to powstrzymać Rosję” – powiedział Wołodymyr Zełenski, zwracając się do uczestników posiedzenia Rady Europejskiej. Prezydent nie pozostawił wiele miejsca na interpretację: jego państwo potrzebuje coraz większych dawek kroplówki finansowej, aby kontynuować wojnę. Wypowiedź ta stanowi zarazem wymowne świadectwo skali finansowej zależności Kijowa od zachodnich sponsorów.

Ukraina coraz wyraźniej bankrutuje. Mimo to propaganda toczy się swoim tempem i kraj ma mimo wszystko wygrywać wojnę. Zełenski przekonywał Radę Europejską, że dodatkowe środki pozwolą jego krajowi znacząco zwiększyć produkcję dronów, skuteczniej atakować rosyjskie linie zaopatrzeniowe i wywierać większą presję na rosyjską gospodarkę.

Jak przyznał, Ukraina mogłaby produkować dwa lub trzy razy więcej bezzałogowców, jednak ograniczeniem nie są możliwości technologiczne, lecz brak pieniędzy. To stwierdzenie jest szczególnie istotne. Pokazuje bowiem, że dalsze prowadzenie wojny zależy nie tylko od sytuacji na froncie, zdolności mobilizacyjnych czy dostępności uzbrojenia, ale również od tego, ile środków finansowych uda się pozyskać od zagranicznych partnerów.

W praktyce oznacza to, że Ukraina nie jest w stanie samodzielnie sfinansować wszystkich potrzeb związanych z prowadzeniem wojny na obecnym poziomie. Państwo, którego wydatki wojenne sięgają astronomicznych kwot, musi zabiegać o kolejne transze zagranicznego wsparcia, ponieważ własne zasoby nie wystarczają do pokrycia kosztów konfliktu.

W tym sensie można mówić o faktycznym bankructwie wojennym Ukrainy: niewypłacalności państwa w sytuacji, w której kontynuowanie działań wojennych jest uzależnione od stałego dopływu zewnętrznego kapitału.

Nie jest to zresztą wyłącznie kwestia zakupu dronów i amunicji. Długotrwała wojna pochłania środki potrzebne również na funkcjonowanie administracji, utrzymanie infrastruktury, wypłatę świadczeń publicznych oraz finansowanie podstawowych usług państwowych. Im większa część krajowych zasobów zostaje skierowana na potrzeby militarne, tym większe znaczenie ma zagraniczna pomoc w utrzymaniu pozostałych obszarów funkcjonowania państwa. Ukraina znajduje się więc w sytuacji, w której zachodnie finansowanie staje się jednym z podstawowych warunków jej dalszego funkcjonowania.

[nyyyy.. a korupcja??? o tym się nie pisze, nawet w MagnaP? md]

Właśnie dlatego prośba Zełenskiego o co najmniej 70 miliardów euro dodatkowego wsparcia powinna być odczytywana szerzej niż jako kolejny apel w stylu „DEJ!”. To sygnał, że dotychczasowy model finansowania wojny powoli się wyczerpuje. Ukraiński prezydent nie ukrywa, że istnieją możliwości zwiększenia produkcji wojskowej, ale ich wykorzystanie zależy od pieniędzy, których Kijów sam nie posiada w wystarczającej ilości. Jednocześnie propaganda, zarówno ukraińska, jak i państw członkowskich UE przekonuje, że Ukraina samodzielnie broni Europy przed Rosją.

Z perspektywy państw europejskich rodzi to zasadnicze pytanie: Jak długo będą one gotowe finansować konflikt, którego koszty stale rosną, a jego końca wciąż nie widać na horyzoncie? Każda kolejna deklaracja pomocy oznacza konieczność znalezienia środków w budżetach państwowych, zwiększenia zadłużenia albo przesunięcia pieniędzy z innych celów. Nie można również pomijać faktu, że potrzeby Ukrainy nie kończą się na jednym roku budżetowym. Jeżeli wojna będzie trwała, podobne apele będą powracać regularnie i dotyczyć coraz wyższych kwot.

Zełenski przedstawia dodatkowe finansowanie jako „inwestycję w powstrzymywanie Rosji”. Z ukraińskiego punktu widzenia argument ten jest zrozumiały: większe środki mają przełożyć się na większą produkcję uzbrojenia i zdolność do prowadzenia działań bojowych. Nie zmienia to jednak zasadniczego problemu – Ukraina uzależnia realizację tych planów od decyzji politycznych i finansowych podejmowanych poza własnymi granicami.

Obraz wyłaniający się ze słów Zełenskiego jest jednoznaczny: Ukraina potrzebuje zachodniej kroplówki finansowej, aby utrzymać swój wysiłek wojenny. Świadczy to o głębokiej zależności od zagranicznego finansowania. W ten sposób także zakończenie wojny zaczyna w coraz większym stopniu zależeć od Brukseli, Berlina i Waszyngtonu.

W pewnej chwili może dojść do sytuacji, w której Ukraina po prostu będzie musiała zaakceptować warunki pokoju, które podyktują jej te ośrodki, razem z Moskwą.