1/3 pomocy nie dotarła na front

https://www.pravda.com.ua/eng/news/2023/10/20/7424983/

Out of 9,000 verified instances of humanitarian aid delivery to the military since the beginning of 2023, its arrival at military units was not confirmed in over 3,000 cases.

Source: joint checks by the Anti-Smuggling and Customs Rules Violations Department of the State Customs Service of Ukraine and the Internal Audit Department of the Ministry of Defence of Ukraine

Quote from the State Customs Service of Ukraine: „During the first nine months of 2023, by joint measures, over 9,000 instances of the delivery of humanitarian aid to 200 military units have been checked. It was determined that in more than 3,000 cases, it was not delivered to the military units.” 

Details: Such instances were determined using a special mechanism for the joint monitoring of humanitarian aid delivery to military units. The mechanism has made it possible to rapidly exchange information about the confirmation of receipt of such goods by military formations and identify risky customs clearances.

Customs officials have filed 387 reports about facts indicating signs of a crime to law enforcement agencies. Furthermore, 320 protocols on customs rules violations have been drawn up in which humanitarian aid items are the subjects of the offence.

„We are grateful to public organisations, volunteers and international donors who help Ukraine. At the same time, we stress that the import of commercial goods under the guise of humanitarian aid is a violation of current legislation and gives rise to criminal liability,” the State Customs Service noted.

Wymienimy na walutę Honor i pokutę!

https://dz.neon24.org/post/173783,wymienimy-na-walute-honor-i-pokute

dżon

Choć nie napawa optymizmem, prawdą po oczach wali, warto zatrzymać się na chwilę


Trio Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski oraz Zbigniew Łapiński na koncercie pod tytułem “Wojna Postu z Karnawałem” w 1992 roku zaprezentowali „Kantyczkę…”, Tekst Jacka Kaczmarskiego, muzyka Przemysława Gintrowskiego.

„Utwór nie napawa optymizmem, ale za to bije prawdą po oczach o tym jak społeczeństwo upada. A jeśli już wiemy co było nie tak to możemy (przynajmniej spróbować) to naprawić. Wkrótce minie 30 lat od koncertu, do którego z którego pochodzi załączone nagranie a przestroga jest ciągle aktualna, gdyż nie udało nam się opuścić równi pochyłej, albo nie chcieliśmy…, bo z górki łatwiej, szybciej?”

Jeśli ktoś nie zna, to teraz jest dobra okazja.

Nic więcej tu nie napiszę, bo i wszystko już napisane zostało.

„Z ludu bogobojnego, z którego przed laty wyrastali Rycerze, Husarze, Powstańcy, Elity
pragnące żyć po swojemu we własnym kraju staliśmy się próżni i pyszni,
a jak mówi stare przysłowie “pycha kroczy przed upadkiem”.

Dzisiaj wartości trzymające przy życiu tamte pokolenia stają się ówczesnym obywatelom coraz bardziej obce.
Zastępuje je pogoń za pieniądzem/sukcesem, życiem bez problemów “na życzenie”
a to niestety destrukcyjnie wpływa na nas pod wieloma względami.
Z egoizmu staliśmy się podatni na wrogą propagandę i wszelakie manipulacje.

Czy wkrótce oddamy resztki wolności za możliwość życia w klatce – jeśli nie fizycznej to na pewno mentalnej?
Co wówczas wymienimy na walutę?
Jeżeli nie zawrócimy z drogi, którą podążamy jako obywatele Polski w końcu ją sami sprzedamy„.



“Kantyczka z lotu ptaka”

Patrz mój dobrotliwy Boże
Na swój ulubiony ludek,
Jak wychodzi rano w zboże
Zginać harde karki z trudem.
Patrz, jak schyla się nad pracą,
Jak pokornie klęski znosi
I nie pyta – Po co? Za co?
Czasem o coś Cię poprosi:

Ujmij trochę łaski nieba!
Daj spokoju w zamian, chleba!
Innym udziel swej miłości!
Nam – sprawiedliwości!

Smuć się Chryste Panie w chmurze
Widząc jak się naród bawi,
Znowu chciałby być przedmurzem
I w pogańskiej krwi się pławić.
Dymią kuźnie i warsztaty,
Lecz nie pracą a – skargami,
Że nie taka jak przed laty
Łaska Twoja nad hufcami:

Siły grożą Ci nieczyste
Daj nam wsławić się o Chryste!
Kalwin, Litwin nam ubliża!
Dźwigniem ciężar Krzyża!

Załam ręce Matko Boska;
Upadają obyczaje,
Nie pomogła modłom chłosta
Młodzież w szranki ciała staje.
W nędzy gzi się krew gorąca
Bez sumienia, bez oddechu,
Po czym z własnych trzewi strząsa
Niedojrzały owoc grzechu.

Co zbawienie nam, czy piekło!
Byle życie nie uciekło!
Jeszcze będzie czas umierać!
Żyjmy tu i teraz!

Grzmijcie gniewem Wszyscy Święci!
Handel lud zalewa boży,
Obce kupce i klienci
W złote wabią go obroże.
Liczy chciwy Żyd i Niemiec
Dziś po ile polska czystość?
Kupi dusze, kupi ziemie
I zostawi pośmiewisko…(2x)

Co nam hańba, gdy talary
Mają lepszy kurs od wiary!
Wymienimy na walutę Honor i pokutę! (2x)

Jeden naród, tyle kwestii!
Wszystkich na raz – nie wysłuchasz!
Zadumali się Niebiescy
W imię Ojca, Syna, Ducha…(3x)

Co nam hańba, gdy talary…

Afroamerykanie stanowiący 13.4% populacji USA są sprawcami 43.2% przestępstw

Są nowe dane z raportu FBI Crime in the Nation Statistics 2022. Raport FBI 2022: Afroamerykanie, którzy stanowią 13,4% populacji USA są sprawcami 43,2% przestępstw

Suwalczanin skatowany przez nieletniego obywatela Ukrainy

Źródło:

https://www.suwalki.info/wiadomosci/z-zycia-miasta/suwalczanin-skatowany-przez-nieletniego-obywatela-ukrainy

Ciężko pobitego mężczyznę z licznymi urazami głowy znaleziono na początku października w Suwałkach. W sprawie zatrzymany został nieletni obywatel Ukrainy. 

Do zdarzenia doszło w nocy z 2 na 3 października. Z nieoficjalnych informacji wynika, że skatowanego 21-latka na podmiejskich polach znalazł przechodzień spacerujący z psem. Poszkodowany nie miał przy sobie żadnych dokumentów i był w takim stanie, że nie można było go zidentyfikować. Mężczyzna widniał w bazie policyjnej więc ostatecznie udało się go zidentyfikować po odciskach palców. Sprawcą miał być 16-letni obywatel Ukrainy. 

Sprawa trafiła do Wydziału Rodziny i Nieletnich w Sądzie Rejonowym w Suwałkach. Podejrzany, nieletni Vladyslaw L. został zatrzymany i przebywa w schronisku dla nieletnich. Czyn został zakwalifikowany z Art. 13 &1 Kodeksu Karnego jako usiłowanie zabójstwa. Nie ma wyznaczonej daty rozprawy. Jak poinformowała Ewa Radzewicz z Sądu Okręgowego w Suwałkach, obecnie zostały zlecone opinie biegłych w tej sprawie. Do tematu wrócimy. 

NA WSCHODZIE BEZ ZMIAN

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/na-wschodzie-bez-zmian,p1948868798

2023-10-20

Poruszani jesteśmy ciągle wydarzeniami kojarzonymi z proroctwami dni ostatecznych. Tak są  odbierane przez większość, bo przecież literatura apokaliptyczna wrosła w tradycje religijne zarówno chrześcijaństwa, judaizmu, jak i islamu. Przekłada się to w sposób oczywisty na niepokój o przyszłość  milionów ludzi wychowanych w tych religiach. Nie wiążmy jednak tych znaków z wolą Opatrzności. To tylko działania (nie) ludzkich degeneratów, którzy nie wahają się w drodze do swego celu przed truciem mieszkańców naszego globu, żerowaniem na dorobku innych, bombardowaniem szkół i szpitali.

Przekonany jestem, że podobnie, jak trzyletnia pandemia, ponad rok trwająca wojna na Ukrainie, poważny konflikt sprzed nieledwie miesiąca między Azerbejdżanem i Armenią, tak i niedawny rokosz palestyński, są precyzyjnie realizowanymi elementami Wielkiego Resetu. Największego w historii przekrętu finansowego, połączonego z likwidacją państw narodowych,   depopulacją i chęcią zniewolenia resztki ocalałych. Dziś krótko o temacie, który rozwinę w swoim najnowszym nagraniu z serii „Po Prostej”.

Na początku, niezbędny wstęp techniczny. Dzisiejsze samoloty wykorzystują w locie tzw. inercyjny system nawigacji (INS), opierający się na GPS. Nie będąc doskonałym, zwłaszcza, że obarczony naturalnymi błędami, jak m.in. znos, musi on korzystać z korekcji satelitarnej. Problem zaczyna się wówczas, gdy urządzenia bazujące na GPS otrzymują  błędne dane z tego właśnie systemu satelitarnego.

W ciągu ostatniego miesiąca przypadków tego typu pojawiło się nagle ponad 20 i to w rejonach szczególnie gorących politycznie. To drogi lotnicze wykorzystywane przez cywilne samoloty, przebiegające przy granicy Azerbejdżanu z Armenią oraz Iraku z Iranem. 

Jak podaje Washington Timeso ile dotychczas zdarzały się przypadki zakłócania sygnałów  GPS, o tyle obecnie mamy do czynienia z celowym ich fałszowaniem (tzw. spoofing). „Incydent ‘spoofingu’ to pierwszy przypadek wykrycia fałszywych sygnałów GPS przenikających do systemów samolotów. Wydarzenia w Iraku różnią się od wcześniejszych prób zagłuszania GPS. Zagłuszanie sygnałów GPS w samolotach cywilnych było wykrywane w przeszłości w innych miejscach, w tym w pobliżu Korei Południowej i na Bliskim Wschodzie. Według raportu, fałszywe sygnały GPS były odbierane przez najnowocześniejsze systemy nawigacyjne zwane inercyjnymi systemami odniesienia (IRS), które do tej pory uważano za odporne na fałszywe sygnały GPS. System ten zbiera sygnały z satelitów w regularnych odstępach czasu, aby zaktualizować czas i pozycję samolotu w locie. Fałszywe sygnały GPS najwyraźniej wskazywały, że samolot był poza kursem w stosunku do rzeczywistej pozycji o 69 do 92 mil – czytamy w raporcie”.

Jak informuje cytowany portal, „rodzaj elektronicznego spoofingu w ostatnich incydentach może wpływać tylko na systemy nawigacyjne samolotów cywilnych. Samoloty wojskowe wykorzystują specjalne odbiorniki GPS, które są zaprojektowane tak, aby były chronione przed zwodniczymi sygnałami. Jednak awionika cywilna jest podatna na spoofing i zagłuszanie”. 

Autor artykułu podkreśla, że „fałszowanie danych GPS jest uważane za szczególnie niebezpieczne w tym regionie, ponieważ samolot mógł zostać zestrzelony, gdyby wkroczył w przestrzeń powietrzną Iranu. Obszar, w którym doszło do incydentów, uważany jest za strefę konfliktu, a samoloty narażone są na ataki terrorystyczne. Mimo to kilka linii lotniczych, w tym przewoźnik europejski, kilku przewoźników z Bliskiego Wschodu i prywatne odrzutowce korzystają z tej przestrzeni powietrznej. Rzeczniczka Federalnej Administracji Lotnictwa i rzecznik Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego nie skomentowali incydentów. Rzecznik Centralnego Dowództwa USA nie udzielił komentarza.  Oprócz obszarów w pobliżu Erbil w Iraku, spoofing sygnału został wykryty przez samoloty w pobliżu północnego Iranu, wschodniej Turcji i w pobliżu Baku w Azerbejdżanie. Zgłoszone incydenty przebiegały według podobnego schematu. Podczas lotów fałszywy sygnał GPS był kierowany na samolot lub odbierany przez awionikę pokładową. Sygnały te powodowały, że sprzęt błędnie zgłaszał lokalizację samolotu. Fałszywe sygnały powodowały ‘awarie nawigacji’, myląc komputery sprzecznymi danymi”.

Przy tej okazji polecam przyjrzenie się, na bieżąco aktualizowanej mapie zewnętrznych ingerencji w system GPS, co jest niezwykle ciekawe i zapewne wiele osób zobaczy taką kompozycję po raz pierwszy. 

Nie wiemy, czy przypadki „spoofingu” były próbami uziemienia potencjalnych dronów przeciwnika w obliczu zbliżających się działań wojennych, czy sprowokowania wypadku samolotu pasażerskiego, jak miało to miejsce dziesiątki razy w historii, choćby w marcu 2014 r., kiedy przejęto samolot lecący z Kuala Lumpur do Pekinu (B-777, rejs MH370), na fali sporu między USA i Chinami o najbardziej wyrafinowaną na globie technologię póprzewodnikową, czy lipcu 2014, kiedy w najlepsze trwał już ukraiński majdan (B-777, rejs MH17), a wojna z Rosją czekała tylko na zapalną iskrę. Pisałem o tych zdarzeniach w książce „Operacja Terror”, a zamierzam rozwinąć ten wątek w kolejnej. 

Co ciekawe, wiele wskazuje na to, że obecnej administracji amerykańskiej nie zależy na eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Poza wszystkim innym, dużymi krokami zbliża się rok wyborczy. Zarządcy Wielkiego Resetu są prawdopodobnie, również z tego powodu,  podzieleni w kwestii dalszych działań. Stąd też lotniskowce przesunięte bliżej Izraela, ale też zachowawcze w tonie wypowiedzi sekretarza Blinkena na temat Iranu. Przypomnieć warto, że to poprzednia ekipa Białego Domu dążyła do „ostatecznego rozwiązania” kwestii irańskiej. Naturalnie, w tej, która dziś zarządza państwem za Wielką Wodą, ogromne wpływy mają trockistowskie „jastrzębie” czerpiące garściami z dochodów przemysłu zbrojeniowego, ale pęknięcia w tej strukturze zaczynają być widoczne. Zwykli Amerykanie mają już dość pompowania pieniędzy w Ukrainę, a tym bardziej nie chcą się włączać w kolejne wojny. Oczywiście, gdyby wydarzyło się coś na miarę 9/11,  nastawienie to mogłoby się zmienić. Z tego też powodu, należy z uwagą śledzić wszelkie wydarzenia w drogach lotniczych ogólnie pojętego Wschodu, zarówno bliższego, jak i dalszego.

Sławomir M. Kozak

serdecznie dziękując dotychczasowym darczyńcom

zachęcam do symbolicznego wsparcia mojej pracy

https://buycoffee.to/s.m.kozak

Gra wojenna Hamas kontra Izrael: coś nie gra w tej grze.

„Wydaje się, że na temat wydarzeń w Palestynie/Izraelu jako fałszywej flagi mało kto chce rozmawiać. Może dlatego, że jest to takie oczywiste?”


Jest takie pojęcie jak fałszywa flaga-false flag.
Jest to tajna operacja prowadzona w celu wprowadzenia w błąd, stworzenia wrażenia, 
że dana grupa, naród, państwo itp. jest rzekomo odpowiedzialna za pewne działania. 
Operacja false flag ma sprawiać wrażenie, że została przeprowadzona przez tych, 
których ma zdyskredytować.

Wydaje się, że na temat wydarzeń w Palestynie/Izraelu jako fałszywej flagi mało kto chce rozmawiać.
Może dlatego, że jest to takie oczywiste?

Poniżej lista argumentów publikowanych w Internecie, które uprawdopodobniają słuszność
 patrzenia na akcję Hamasu jak na fałszywą flagą.

1.Hamas zaopatrzył się w rakiety dalekiego zasięgu i broń przeciwpancerną,
ale jakoś zapomniał zaopatrzyć się w pociski przeciwlotnicze na NIEUNIKNIONE bombardowanie Gazy.
Ci, którzy dostarczyli Hamasowi broń, po prostu zapomnieli dostarczyć mu pociski przeciwlotnicze. 

Coś tu nie gra w tej grze.

2.Ci, którzy dostarczyli Hamasowi broń, nie chcieli zestrzelenia izraelskich odrzutowców, …
 Ciekawe, kto to mógł być? Większość zgadza się, że była to bardzo starannie obliczona operacja. 
Ale planowane przez kogo? Kto zapomniał o rakietach przeciwlotniczych?

Coś tu nie gra w tej grze.

3.Hamas wystrzelił tysiące pocisków na Izrael. Ale nigdy nie atakował lotnisk wojskowych.

Coś tu nie gra w tej grze.

4.A co z kilkuset tanimi dronami do atakowania samolotów wojskowych, zanim wzbiją się w powietrze?

Coś tu nie gra w tej grze.

5.Żadne zachodnie służby wywiadowcze nie przewidziały nadchodzącego ataku.

Coś tu nie gra w tej grze.

6. Niezależnie od tego, czy Hamas został stworzony przez Izrael, czy nie, 
niektórzy z czołowych ludzi Hamasu byliby izraelskimi śpiochami. 
Jak to się stało, że śpiochy nigdy nie podnieśli alarmu.

Coś tu nie gra w tej grze.

7.Nie było natychmiastowej reakcji na wtargnięcie Hamasu. 
Wszyscy spali (lub stali na nogach) przez znaczny (i podejrzany) okres.

Coś tu nie gra w tej grze.

8.Egipt twierdzi, że ostrzegł Izrael przed zbliżającym się atakiem Hamasu dziesięć dni przed jego dokonaniem itd.

Coś tu nie gra w tej grze.

 

źródło: https://zbigniew1108.neon24.org/post/173691,gra-wojenna-hamas-kontra-izrael-cos-nie-gra-w-tej-grze

komentarz z tejże strony pod postem autora – do przemyślenia – czas pokaże:

Doprowadzenie do zburzenia meczetu Al Aksa, który stoi na wzgórzu świątynnym, dokładnie w tym samym miejscu, w którym stała druga świątynia, a jeszcze dokładniej, w którym znajdowało się miejsce Najświętsze Świątyni Pańskiej.
Teraz żydzi mają już otwartą drogę do tego, by tego dokonać i po ostatecznym zlikwidowaniu kwestii palestyńskiej, meczet również zniknie.

Wszystko mają gotowe, naczynia, szaty …. Łącznie z czerwona jałówka bez skazy
Świątynie też . Czeka gotowa z wcześniej przygotowanych elementów. Wystarczy tylko ja złożyć, jak z przysłowiowych klockowa Lego.

Jeżeli zburzą meczet Al Aksa na wzgórzu świątynnym, to będzie wtedy oznaczało już tylko jedno, ze historia tego świata właśnie dobiegła swego końca i można zacząć już od razu odliczać dni do powtórnego przyjścia Chrystusa, które dosłownie zmiecie obecna rzeczywistość tego świata.
Żyjemy już na samej końcówce czasu i nie mamy już czasu, gdyż postawienie trzeciej świątyni będzie oznaczało rozpętanie globalnego pieklą na ziemi, dla tych, którzy nie uklękną przed tym, który zasiądzie niedługo w tej świątyni, i dla otwarcia drogi na jego nadejście, rozpętano teraz tę wojnę.

Uwaga na Octenisept!

Proszę poczytać…

Obecny pewnie w prawie każdym polskim domu. 

O tym ,że utrudnia gojenie się ran i może spowodować więcej szkód w strukturze tkanek niż korzyści, dowiedziałem się dwa lata temu w prywatnym gabinecie leczenia ran, gdy walczyłem z uporczywą kontuzją. 

Gabinet stosował do odkażania, preparaty oparte o związki chloru nigdy octanisept.  

Jednak ta wiedza mimo wielu świadectw i badań, nie jest powszechna. 

Preparat wciąż używany i ordynowany zarówno w państwowych jak i prywatnych miejscach opieki nad pacjentami. 

Pieniądze?  

Sponsoring sympozjów i zjazdów naprawdę jest ważniejszy od dobra pacjenta? 

Smutne to wszystko bo naraża potrzebujących na stratę czasu, zdrowia a często wiary w proces gojenia się.   

Octenisept (także Linoseptic) składa się z dichlorowodorku oktenidyny, alkoholu fenoksyetylowego oraz substancji pomocniczych octanu dimetyloamoniowego, kwasu amidopropylokokosowego, glukonianu sodu, wodorotlenku sodu, glicerolu i jeszcze paru innych dodatków.

Reasumując…

1. Octenisept w zastosowaniu na rany bywa często słabym preparatem np. na tężca (nie zabija jego przetrwalników).

2. Zawarta w nim Oktenidyna ogranicza powstawanie tzw. ziarniny i tym samym znacznie wydłuża i utrudnia gojenie się ran.

3. Fenoksyetanol – ten główny jego związek jeśli przedostanie się do płuc, wywołuje uszkodzenie nabłonków, ataki duszności, nieżyty i kichanie albo kaszel. Wchłania się w skórę i przy kilkakrotnym stosowaniu działa tam mutagennie . Fenoksyetanol przenika również do mleka matki działając neurotoksycznie na noworodka. Wyhamowuje układ immunologiczny organizmu. Często stosowany na skórę może spowodować upośledzenie odporności miejscowej na zakażenia. W razie zażycia wywołuje uszkodzenie i martwicę nerek, uszkodzenie serca, wątroby i układu nerwowego.

Poniżej przydatne informacje:

1. „Ciężkie działania niepożądane po podaniu przez Octenisept wnikliwych ran u dzieci. Hülsemann W1, Habenicht R.

(Ang.)

RESULTS:

All children showed more or less identical hand appearances. Hands were swollen caused by an interstitial oedema, compartment pressures were increased and hand function was completely suspended. The oedemas persisted for weeks and were hardly controllable. Especially serious were injuries at thenar level and in the first web space. Long-term sequelae were contractures caused by fibrotic muscle changes. Neither through bacteriological nor histological analysis were hints of bacterial or viral infections found. An allergic reaction to Octenisept could be excluded in the 3 most heavily affected children by an ROAT test.

CONCLUSION:

To prevent damage, contaminated wounds should be operatively debrided and not be irrigated with an antiseptic liquid. Octenisept seems to have a toxic effect in non-distinguished tissue. Because of a slow resorption it remains for a long time in the tissue. For therapy we recommend fasciotomy of the mid-hand and probably finger compartments, followed by compression treatment, physiotherapy with lymphatic drainage, dynamic and static splints.”

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19790020

(tłumaczenie na j. Polski)

WYNIKI:

Wszystkie dzieci miały mniej więcej identyczny wygląd dłoni. Ręce były opuchnięte na skutek obrzęku śródmiąższowego, wzrosło ciśnienie w przedziałach i nastąpiło całkowite zawieszenie funkcji ręki. Obrzęki utrzymywały się tygodniami i były trudne do opanowania. Szczególnie poważne były urazy na poziomie kłębu iw pierwszej przestrzeni pajęczej. Długoterminowymi następstwami były przykurcze spowodowane zmianami włóknistymi mięśni. Ani w analizie bakteriologicznej, ani histologicznej nie znaleziono śladów infekcji bakteryjnych lub wirusowych. Reakcję alergiczną na Octenisept można było wykluczyć u 3 najbardziej dotkniętych dzieci za pomocą testu ROAT.

WNIOSEK:

Aby zapobiec uszkodzeniom, zanieczyszczone rany należy operacyjnie oczyścić i nie przemywać płynem antyseptycznym. Wydaje się, że Octenisept ma działanie toksyczne na niewyróżniające się tkanki. Dzięki powolnej resorpcji długo pozostaje w tkance. Do terapii zalecamy fasciotomię przedziału środkowego i prawdopodobnie palca, następnie leczenie uciskowe, fizjoterapię z drenażem limfatycznym, szynami dynamicznymi i statycznymi.”

2. W weterynarii należy unikać octaniseptu.

„.. U czterech psów ciężka martwica i uporczywe zmiany w obrębie obszaru leczonego rozwinęły się po zastosowaniu dichlorowodorku oktenidyny. Przebieg kliniczny był porównywalny do powikłań opisanych wcześniej w medycynie człowieka. Terapia była przedłużona i skomplikowana przez wtórne zakażenie rany.

WNIOSEK I ZWIĄZKOWANIE KLINICZNE:

Nawadnianie głębokich ran, szczególnie ran zgryzu, stosowanie dichlorowodorku oktenidyny bez drenażu może powodować trwałe zmiany w obrzęku, reakcje zapalne i martwica. Niewłaściwe stosowanie dihydrochlorku oktenidyny w nawadnianiu ran należy unikać w weterynarii. ..”

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26353826

3. Rakotwórczość

W ramach przeprowadzonego na szczurach dwuletniego badania właściwości rakotwórczych oktenidyny dichlorowodorku stwierdzono podwyższoną liczbę rozsianych komórek nowotworowych trzustki. Podwyższony wskaźnik komórek nowotworowych łączy się z niewłaściwymi zjawiskami wtórnymi wywoływanymi antybakteryjną aktywnością oktenidyny dichlorowodorku…”

4. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21229225

SAMOLOT WYLĄDOWAŁ. PILOT BYŁ MARTWY OD 18 MINUT.

2023-10-13

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/samolot-wyladowal-pilot-byl-martwy-od-18-minut,p385420708

Na początku tego roku w felietonie dla Warszawskiej Gazety pisałem, że w roku ubiegłym pilotom „o 50% wydłużono obowiązujący dotąd tzw. interwał PR w badaniu EKG. Najprościej rzecz ujmując, odstęp PR reprezentuje czas, w którym impuls elektryczny przemieszcza się z jednej części serca do drugiej, jest to wskaźnik zdrowia serca. ‘Nowy normalny’ interwał odbiega od akceptowalnego dotąd w kardiologii limitu. Lekarze obawiają się, że jego zwiększenie może zagrozić zdrowiu pilotów i bezpieczeństwu pasażerów. Obawy te są szczególnie zasadne w obliczu doniesień o zatrzymaniach akcji serca i nagłych zgonach w powietrzu”. Wracam zatem do tego wątku, aby wykazać, jak rzecz wygląda z perspektywy tych kilku zaledwie miesięcy. Oto przypadki zebrane przez kanadyjski portal Global Research, które polecam Państwa uwadze.

Niedyspozycje wśród pilotów od stycznia do lipca 2023:

3 marca 2023 r. – samolot Virgin Australia VA-717 z Adelajdy do Perth lądował awaryjnie po tym, jak pierwszy oficer, 30 minut po starcie, doznał ataku serca.

11 marca 2023 r. – rejs UA2007 z międzynarodowego portu La Aurora w Gwatemali do Chicago,  linii United Airlines został przekierowany z powodu „niezdolnego do lotu pilota”, który miał bóle w klatce piersiowej.

13 marca 2023 r. – lot Emirates EK205 z Mediolanu do Nowego Jorku,  półtorej godziny po starcie został przekierowany z powodu choroby pilota.

18 marca 2023 r. – pierwszy oficer lotu Air Transat TS739 lecącego z lotniska Lamentin na Martynice do Montrealu, stracił świadomość około 200 km na południe od lotniska docelowego.

22 marca 2023 r. – lot Southwest WN6013 z Las Vegas do Columbus skierowano na lotnisko zapasowe, ponieważ pilot zasłabł wkrótce po starcie. Zastąpił go kolega z innej linii, który jako pasażer leciał akurat tym samolotem do miejsca pracy.

25 marca 2023 – Lot TAROM RO-7673 z rumuńskiej Timisoary do Hurghady w Egipcie, został przekierowany do Bukaresztu, gdyż 30-letni pilot poczuł silny ból w klatce piersiowej, a następnie zasłabł.

4 kwietnia 2023 – kapitan maszyny United Airlines, rejs 2102, lecącej z portu Boise do San Francisco okazał się nagle niezdolny do pracy i jego obowiązki przejął pierwszy oficer.

21 kwietnia 2023 r. – podczas rejsu 6469 linii Easyjet, z Londynu Gatwick do Agadiru w Maroku, pierwszy oficer zasłabł i kapitan lądował w portugalskim Faro.

4 maja 2023 r. – z powodu omdlenia pilota brytyjskiego lotu czarterowego TUI Airways BY-1424 z Newcastle do Las Palmas w Hiszpanii, samolot zawrócono do lotniska startu.

11 maja 2023 – w locie HiSKy H4474 z Dublina do Kiszyniowa w Mołdawii, 20 minut po starcie pilot stał się „niezdolny do działania”, a samolot został skierowany do Manchesteru.

4 czerwca 2023 r. – wypadek ten opisywałem w Warszawskiej Gazecie – Cessna Citation N611VG lecąca z Tennessee na Long Island zboczyła z trasy, piloci myśliwców poderwanej w powietrze pary dyżurnej zauważyli w kokpicie nieprzytomnego pilota, wkrótce potem samolot rozbił się i wszyscy na pokładzie zginęli.

7 czerwca 2023 r. – podczas lotu maszyny typu Bombardier CS-300, rejs Air Canada ACA692  z Toronto do St. John’s, pierwszy oficer stracił przytomność, a jego obowiązki przejął kapitan.

19 lipca 2023 – w samolocie Airbus A320 linii Eurowings, rejs 4Y-1205, z Heraklionu do Frankfurtu zasłabł kapitan. Pierwszy oficer przejął kontrolę i bezpiecznie wylądował.

Zgony wśród pilotów od marca do lipca 2023:

11 marca 2023 r. – pilot British Airways zmarł na atak serca w hotelu dla załogi w Kairze przed lotem do Londynu (nazwisko i wiek nie zostały ujawnione).

17 marca 2023 r. – 39-letni pilot linii WestJet – Benjamin Paul Vige zmarł nagle w Calgary.

13 kwietnia 2023 r. – zmarł nagle Phil Thomas, absolwent akademii lotniczej (Flight Training Europe Jerez) w Kadyksie, w Hiszpanii.

3 maja 2023 – pilot Air Transat i Air Canada – Eddy Vorperian, lat 48, zmarł nagle podczas międzylądowania w Chorwacji.

9 maja 2023 r. – pilot United Airlines oraz Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, ppłk Michael Fugett, lat 46, zmarł niespodziewanie w swoim domu.

Maj 2023 – 4 pilotów Singapore Airlines zmarło nagle w maju 2023 r. Doktor William Makis, kanadyjski lekarz specjalizujący się w radiologii, onkologii i immunologii oraz autor ponad 100 recenzowanych publikacji medycznych, w artykule na ten temat podkreślił, że wszyscy byli w pełni zaszczepieni na Covid-19.

16 lipca 2023 r. – Piper Meridian lecący z Westchester w stanie Nowy Jork, rozbił się na lotnisku Martha’s Vineyard po tym, gdy pilot doznał udaru w trakcie końcowego podejścia. Kontrolę nad samolotem próbował przejąć pasażer. Operacja ta zakończyła się wypadkiem,   który obaj przeżyli, jednak pilot, 79-letni Randolph Bonnist, zmarł w szpitalu.

To dane ujęte w okresie od marca do lipca, czyli pięciu miesięcy. Poniżej przedstawiam podobny wykaz w odniesieniu do dwóch ostatnich. 

Niedyspozycje i zgony wśród pilotów w sierpniu i wrześniu 2023:

7 sierpnia 2023 – wkrótce po lądowaniu samolotu TigerAIR, rejs IT237, lecącego z japońskiego Sapporo do Tajpej na Tajwanie, drugi pilot doznał zapaści.

9 sierpnia 2023 – pilot United Airlines UAL1309 z Sarasoty do Newark, podczas lotu miał zawał serca.

14 sierpnia 2023 r. – lot LATAM LA505 z Miami do Santiago w Chile – po dwóch godzinach lotu mającego trwać godzin osiem, 56-letni kapitan Ivan Andaur stracił przytomność  w toalecie, po czym zmarł. Samolot przekierowano do Panama City.

16 sierpnia 2023 r. – Qatar Airways, lot QR579 z indyjskiego Delhi do Doha w Katarze, 51-letni pilot tej linii, lecący w charakterze pasażera, zemdlał. Maszynę przekierowano  do Dubaju, jednak chorego nie udało się uratować.

17 sierpnia 2023 r. – mający lecieć samolotem linii IndiGo z Nagpur do Pune w Indiach, 40-letni pilot Manoj Subramanium, zmarł po upadku przy bramce wejściowej na pokład.

27 sierpnia 2023 – w locie Air Canada AC348  z Vancouver do Ottawy, jeden z pilotów poczuł się źle i stracił przytomność 50 minut przed lądowaniem.

22 września 2023 – Airbus A330 linii Delta Airlines wykonujący lot DL-291 z Paryża do Los Angeles w Kalifornii, znajdował się  około 440 NM na północ od Minneapolis, w kanadyjskiej przestrzeni powietrznej, gdy jeden z członków załogi stracił przytomność i został przeniesiony do kabiny pasażerskiej. Członek załogi, który w tym czasie odpoczywał, przejął obowiązki chorego pilota, załoga ogłosiła stan zagrożenia i skierowała się do Minneapolis, gdzie bezpiecznie wylądowała. Kanadyjskie władze podały, że pilot został zabrany do szpitala na badania.

23 września 2023 – pilot Alaska Airlines – 37-letni kapitan Eric McRae zmarł nagle w swoim pokoju hotelowym podczas przerwy w podróży. Tego rana miał kontynuować lot.

24 września 2023 – w trakcie lotu Austrian Airlines, rejs OS-188 ze Stuttgartu do Wiednia, kapitan stracił świadomość, a kontrolę nad samolotem przejął pierwszy oficer.

Pisałem, w przywoływanym już felietonie, że „wybitni specjaliści, w tym główny lekarz medycyny lotniczej Armii USA, płk. Theresa Long, wysyłają pisma do czynników oficjalnych, a jedyne co ich spotyka, to atak na nich samych. Stacje głównego nurtu milczą na ten temat. W zasadzie, o bezpieczeństwo pasażerów walczą tylko media niszowe”.

Być może, przynajmniej władze lotnictwa wojskowego uznają wreszcie racje pułkownik Long, ponieważ:

18 sierpnia 2023 r. – uczeń-pilot amerykańskiego centrum wyszkolenia lotniczego z Alabamy doznał zatrzymania akcji serca za sterami, w połowie lotu. Kiedy instruktor wylądował w bazie – pilot był martwy od  18 minut!

Jako naczelny tropiciel lotniczych przypadków obiecuję powrócić jeszcze do tej ponurej statystyki, by podsumować dokonania odpowiedzialnych za ten stan rzeczy geniuszy, w kontekście całego roku 2023.

Sławomir M. Kozak

  Sławomir M. Kozak
http://www.oficyna-aurora.pl/

Forsa i sojusze

No i stało się. Podczas gdy Polską wstrząsały spory, ilu było uczestników „marszu miliona serc” złamanych w Warszawie, albo reklama, jaką rząd „dobrej zmiany” zrobił za darmo pani reżyserowej, aż zdezorientowany Watykan przyznał jej też specjalną nagrodę, co może być wstępem do beatyfikacji – Unia Europejska podjęła decyzję w sprawie migrantów. Jest ona całkowicie zgodna z wnioskami, jakie pani Urszula von der Layen wciągnęła po obejrzeniu dantejskich scen na Lampedusie, gdzie wybrała się razem z włoską premier Giorgią Meloni. O ile pani Meloni wyciągnęła wniosek, że trzeba zatrzymać napływ migrantów do Europy, o tyle pani Urszula wyciągnęła wniosek inny, idący po myśli gangu brukselskich biurokratów, którzy myślą tylko o poszerzeniu swojej władzy, również kosztem Europy – że nie ma rady, tylko trzeba przyjąć rozwiązanie problemu w postaci relokacji, to znaczy – rozdzielaniu przybywających do Europy migrantów według brukselskiego rozdzielnika. I właśnie w dniach ostatnich – najwyraźniej nadchodzą zapowiadane „dni ostatnie” – ambasadorowie członkowskich bantustanów przegłosowali obowiązkową relokację migrantów – a jeśli jakiś bantustan nie będzie chciał przyjąć wyznaczonej przez brukselski gang kwoty – będzie musiał zapłacić 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta. Ambasadorowie Węgier i Polski głosowali przeciw, a trzech innych (czeski, słowacki i austriacki) wstrzymało się od głosu. Teraz, z inicjatywy Europeische Volksdeutsche Partei, do której należą posłowie PO i PSL, Parlament Europejski ma w podskokach przygotować odpowiednie przepisy w tej sprawie. W podskokach, bo – jak zauważył wiceszef Komisji Europejskiej, Grek Margarits Schinas – zwłoka sprawi, że sprawa migrantów stanie się wodą na młyn „wrogów demokracji”. A wiadomo, że demokracja, to rzecz święta, której trzeba przed wrogami bronić za wszelką cenę – toteż wszystkie członkowskie bantustany mają zostać zobowiązane do „solidarności”, to znaczy – do składania się na bantustany, które przez migrantów są szczególnie ukochane, m.in. Niemcy. Właśnie przez brak solidarności, to znaczy – przez niechęć niektórych państw do przyjmowania migrantów – powiadają, dotychczasowa polityka UE nie wypaliła. Gdyby wszyscy migrantów przyjmowali chlebem i solą, ewentualnie – kieliszkiem sznapsa – wszystko byłoby gites, tenteges.

Podczas sesji Parlamentu Europejskiego pani Beata Szydło żałośliwym głosem poinformowała, że Polska „nigdy” nie zgodzi się na przyjmowanie migrantów, ani na ich relokację. Jak pamiętamy z rozmowy Winstona Churchilla ze Stanisławem Mikołajczykiem, który brytyjskiemu premierowi powiedział, że Polska „nigdy” nie zgodzi się na oddanie Wilna i Lwowa – nikomu nie można zabronić wypowiadania tego słowa. Toteż pani Beata Szydło bez ceregieli z tego przyzwolenia korzysta. Czy jednak ma to oznaczać, że Polska nie zapłaci 20 tysięcy euro za każdego migranta, którego nie przyjmie? To już nie jest takie pewne, bo Komisja Europejska wypracowała skuteczne sposoby omijania polskiej nieustępliwości. Na przykład pod pretekstem nieprawidłowej reformy sądownictwa TSUE nałożył na Polskę karę w wysokości miliona euro dziennie, którą w kwietniu br. zmniejszył o połowę po tym, jak zlikwidowana została Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Od 27 października 2021 roku trochę się tego uzbierało, a jeśli Naczelnik Państwa po wyborach utrzyma władzę, albo Sejm zostanie rozwiązany i będą rozpisane nowe wybory, to licznik będzie bił przez cały czas. W ten sposób do kwoty ponad 500 mln euro, którą licznik nabił według starej taryfy, czyli miliona euro dziennie, dochodzi już ponad 100 milionów euro według taryfy nowej – a przecież to nie koniec walki o praworządność w Polsce, bo jeśli nawet Volksdeutsche Partei zlikwidowałaby nie tylko Izbę Odpowiedzialności Zawodowej SN, ale w ogóle – cały Sąd Najwyższy – to przecież Komisja Europejska znajdzie jakiś inny pretekst, a luksemburscy przebierańcy już tam powinność swojej służby zrozumieją. Jak wiadomo, kary te Unia Europejska potrąca sobie z pieniędzy, które miałyby Polsce przypaść, czy to z tytułu „odbudowy” po wariactwach towarzyszących epidemii zbrodniczego koronawirusa, czy to z innych tytułów. W ten sposób Polska może stać się płatnikiem netto jeszcze przed 2027 rokiem, kiedy to ma nim zostać urzędowo.

Tymczasem sprawa migrantów i ich relokacji jest przedmiotem przewidzianego na 15 października referendum, jakie ma się odbyć razem z wyborami. Jest chyba sprawą oczywistą, że jeśli nawet cały nasz mniej wartościowy naród tubylczy odpowiedziałby na to pytanie jak się należy, to znaczy – że nie – to nie miałoby to przecież żadnego wpływu na naliczanie Polsce 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta, które Komisja Europejska potrąci sobie z przypadających na Polskę unijnych pieniędzy. Ciekawe, w jaki sposób w tej sytuacji Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński będzie bronił „suwerenności” Polski, o której mówił na niedawnym wiecu w Bogatyni. Jak pamiętamy, powiedział wtedy, że w Unii Europejskiej jesteśmy i być chcemy – ale suwerenni. W dodatku, w czerwcu 2021 roku sam przyłożył rękę do przeforsowania ratyfikacji ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, na podstawie której Komisja Europejska uzyskała dwie nowe kompetencje: zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii oraz nakładania „unijnych” podatków. Dzięki ratyfikowaniu tej ustawy przez parlamenty wszystkich członkowskich bantustanów, Komisja Europejska pożyczyła 750 mld euro, z których utworzyła tzw. Fundusz Odbudowy, skąd środki miałyby być rozdzielone między poszczególne bantustany. Ale ze względu na wspomniane kary Polska żadnych środków z tego funduszu nie dostała, natomiast będzie musiała spłacić przypadającą na nią część zaciągniętego przez KE długu – niezależnie od składki członkowskiej.

Wspominam o tym również dlatego, że w tygodniku „Do Rzeczy” pan red. Tomasz Cukiernik opublikował artykuł, że Polska powinna z Unii Europejskiej wystąpić. Wywołał on wśród europejsów ogromny klangor – ale nie od strony merytorycznej, bo „koń jaki jest – każdy widzi” – tylko w postaci świętego oburzenia, jak autor, a także redakcja tygodnika, mogli dopuścić się takiego świętokradztwa. Okazuje się, że nie tylko za pierwszej komuny sojusze uchodziły za rzecz świętą. Wtedy na przykład, na zakończenie szkolenia wojskowego, dowództwo 7 kołobrzeskiego pułku piechoty hurtowo wystawiało podchorążym certyfikaty, że są „do krajów socjalistycznych ustosunkowani pozytywnie”. Jestem pewien, że tylko patrzeć, jak podobne certyfikaty będą wystawiały i władze wojskowe i wszelkie inne – że delikwenci są pozytywnie ustosunkowani do uczestnictwa Polski w IV Rzeszy.

Stanisław Michalkiewicz

A. Mularczyk: rząd niemiecki wymaga od swoich obywateli 300 euro za miejsce w samolocie z Izraela

Rząd niemiecki wymaga od swoich obywateli 300 euro za miejsce w samolocie z Izraela, a z drugiej strony płaci 790 000 euro niemieckiej organizacji pozarządowej na wsparcie operacji ratunkowych dla migrantów w środkowej części Morza Śródziemnego – stwierdził w czwartek wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk.

„Rząd niemiecki wymaga od swoich obywateli 300 euro za miejsce w samolocie z Izraela, a z drugiej strony płaci 790 000 euro niemieckiej organizacji pozarządowej Sos Humanity na wsparcie operacji ratunkowych dla migrantów i uchodźców w niebezpieczeństwie w środkowej części Morza Śródziemnego. Czego nie rozumiecie?” – napisał w czwartek w serwisie X wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk.

https://www.wnp.pl/parlamentarny/wydarzenia/a-mularczyk-rzad-niemiecki-wymaga-od-swoich-obywateli-300-euro-za-miejsce-w-samolocie-z-izraela,762304.html

Pokój będzie straszny?

Najwyraźniej wojna na Ukrainie powoli się wypala i zbliża do nieuchronnego końca. Nie tylko dlatego, że zapowiadana z takim przytupem ukraińska kontrofensywa okazała się niewypałem i w rezultacie niezwyciężona armia ukraińska ugrzęzła na rubieżach głęboko urzutowanej rosyjskiej obrony, zadając wprawdzie straty, ale również je ponosząc. Wprawdzie ukraiński sztab generalny, a za nim nasze niezależne media, pamiętające o obowiązku rzetelnego informowania, o żadnych ukraińskich stratach nie wspominają, ale z innych źródeł wiadomo, że liczba żołnierzy zabitych przekracza pół miliona, nie licząc tych, który stracili ręce lub nogi, no i tych, którzy uciekli za granicę, korzystając z kupionych za łapówki zwolnień od służby wojskowej. Ale nawet nie to jest główną przyczyną, dla której wojna na Ukrainie powoli się wypala i zbliża do nieuchronnego końca. Główną przyczyną są bowiem przyszłoroczne wybory w Stanach Zjednoczonych, w których z ramienia Partii Demokratycznej na prezydenta ma kandydować Józio Biden, co to najwyraźniej postanowił służyć światu i Ameryce do upadłego, a ze strony Partii Republikańskiej albo Donald Trump, albo Ron de Santis, albo Vivek Ramaswamy, multimilioner hinduskiego pochodzenia. Ci wszyscy republikańscy faworyci zgodnie głoszą konieczność zakończenia ukraińskiej awantury, wobec czego ta sprawa niewątpliwie będzie obecna w przyszłorocznej kampanii wyborczej, a może nawet ją zdominuje. Gdyby tak właśnie było, to przyszłoroczna kampania może być podobna do tej z 1968 roku, kiedy to Ameryka ugrzęzła w Wietnamie. Nie tylko ugrzęzła, ale w dodatku telewizje na wyścigi pokazywały obrazki z pierwszej linii, te wszystkie pourywane ręce i nogi, rozprute brzuchy z bebechami na wierzchu, które amerykańskie rodziny oglądały sobie na żywo każdego wieczora. Dopiero później tamtejsi Umiłowani Przywódcy poszli po rozum do głowy i już podczas „Pustynnej Burzy” dziennikarze telewizyjni siedzieli w hotelach, a gotowca dostarczali im pierwszorzędni fachowcy z wojska, dzięki czemu ginęli tylko Irakijczycy, aż przyjemnie było popatrzeć. W 1968 roku walka o wolność słowa dopiero się zaczynała, toteż wybory prezydenckie wygrał wtedy „sprytny Rysio”, czyli Ryszard Nixon, obiecując, że wojnę w Wietnamie zakończy – i tak zrobił. A skoro przyszłoroczna kampania może być podobna do tej z 1968 roku, to nie tylko Republikanie, ale i Demokraci będą musieli się do tego dostroić.

I właśnie się dostrajają. Administracja prezydenta Bidena nie tylko zamierza wysłać, czy może nawet już wysłała na Ukrainę komisję, która ma sprawdzić, co naprawdę stało się z prawie 140 miliardami dolarów amerykańskiej pomocy – bo różnie o tym gadają – a niezależnie od tego wystosowała dla Ukrainy coś w rodzaju ultimatum, że jeśli prezydent Zełeński najdalej w ciągu 18 miesięcy, a więc mniej więcej do momentu, w którym kolejny prezydent USA będzie rozpoczynał urzędowanie, nie przeprowadzi gruntownej kuracji przeczyszczającej, obejmującej wszystkie struktury państwa, to Ameryka wstrzyma pomoc. I wreszcie stało się to, czego mało kto się spodziewał. 30 września kończy się w USA rok budżetowy, a Kongres nie uchwalił nowego budżetu, z uwagi na obstrukcję Republikanów, którzy stawiali rozmaite warunki – również wstrzymania pomocy dla Ukrainy. Groziło to czymś w rodzaju paraliżu państwa, bo funkcjonariusze federalni nie mogliby dostać pensji, a najgorsze – że również żołnierze żołdu. Żeby tedy zapobiec najgorszemu, Kongres uchwalił doraźną ustawę o tymczasowym budżecie na najbliższe 45 dni, co sprawiło, że sekretarz obrony Lloyd Austin mógł odetchnąć z ulgą – ale w tym budżecie nie znalazły się pieniądze na pomoc dla Ukrainy. Co będzie w ustawie budżetowej – tego oczywiście dzisiaj jeszcze nie wiemy, ale jeśli kuracja przeczyszczająca na Ukrainie też ugrzęźnie, a na dodatek komisja dopatrzy się jakichś nieprawidłowości, to może się okazać, że Kongres zapomni umieścić środki na pomoc dla Ukrainy również tam – no a wtedy wojna będzie musiała się zakończyć prawdopodobnie „zamrożeniem konfliktu” – o czym wspominała jeszcze w połowie ubiegłego roku ambasadoressa USA przy NATO. Taka sytuacja byłaby szalenie trudna dla prezydenta Zełeńskiego tym bardziej, że w przyszłym roku wybory prezydenckie przewidziane są również na Ukrainie, a w charakterze rywali obecnego prezydenta mają stanąć do nich Witalij Kliczko i były prezydent Piotr Poroszenko. Zwłaszcza ten ostatni może podnieść sprawę odrzucenia przez prezydenta Zełeńskiego porozumień mińskich, których rezultaty były dla Ukrainy znacznie łagodniejsze, niż skutki dotychczasowej wojny, w następstwie której Ukraina straciła około 20 procent terytorium na rzecz Rosji, nie licząc tych obszarów państwa, które zostały zaminowane przez wojsko ukraińskie.

Jak to się może przełożyć na sytuację w Polsce, gdzie właśnie obserwujemy całkowite bankructwo dotychczasowego postępowania rządu „dobrej zmiany” wobec Ukrainy – bo tego postępowania w żadnym wypadku nie można nazwać polityką. Polityka bowiem powinna mieć jakiś cel – a tymczasem w postępowaniu rządu „dobrej zmiany” tego celu niepodobna się dopatrzeć – bo nie jest nim powtarzana jak mantra propagandowa teza ukraińskiego sztabu generalnego, że Ukraina „broni Europy” a Polski w szczególności. Ukraina niczego nie broni, tylko wysłuchawszy zachęty rządu amerykańskiego, pozwoliła się wkręcić w maszynkę do mięsa, no a teraz Amerykanie będą chcieli się z tej awantury wyplątać tym chętniej, że właściwie swoje cele osiągnęli. Rzeczywiście – udało im się uwikłać Rosję w trudną wojnę, podobną do tej w Wietnamie, dzięki czemu Stany Zjednoczone już nie będą musiały się denerwować na myśl, jak zachowa się Rosja w momencie, gdy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej. I o to właśnie chodziło – co otwartym tekstem przyznał w swoim czasie wspomniany sekretarz obrony Lloyd Austin.

Jeśli tedy wojna zakończy się jakimś oficjalnym, czy nieoficjalnym zawieszeniem broni, to znaczna część zmobilizowanych Ukraińców będzie chciała połączyć się z rodzinami w Polsce – czemu nikt nie będzie w stanie przeszkodzić. W tej sytuacji warto pamiętać, że na Ukrainie jest kilkadziesiąt tysięcy nieewidencjonowanych sztuk broni, a Polskę czeka kolejna fala przybyszów, kto wie, czy nie w ilości 100 tysięcy na dobę, których nikt nie będzie w stanie skontrolować. Jeśli dodać do tego – jak dowiedziałem się podczas ostatniego pobytu na Podkarpaciu – że SBU intensywnie penetruje nie tylko to województwo, ale również części innych, wchodzących w skład tzw. „zakierzonija”, to mamy się i my nad czym zastanawiać, bo najwyraźniej mamy do czynienia z jakimś planem.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5477

„Proces 2”– utajnione badanie firmy Pfizer pokazuje, że zatwierdzono zupełnie inną szczepionkę

„Proces 2”– utajnione badanie firmy Pfizer pokazuje, że zatwierdzono zupełnie inną szczepionkę

Międzynarodowi dziennikarze mediów alternatywnych badają dokładny proces opracowywania, testowania i dystrybucji tzw. „szczepionek” przeciwko Covid-19. Teraz nastąpił kolejny przełom, który całkowicie zmienia oficjalną wersję: tak zwany „Proces 2”, badanie przeprowadzone w ramach badania zatwierdzającego firmy Pfizer, było do niedawna pilnie strzeżoną tajemnicą. Z dokumentów wynika, że szczepionki dystrybuowane na całym świecie zostały wyprodukowane przy użyciu innej, znacznie bardziej niebezpiecznej i problematycznej metody produkcji niż zatwierdzona.

Wskazówki dotyczące „Procesu 2” były przez cały czas ukryte w badaniu klinicznym szczepionki przeciwko COVID firmy Pfizer. Ustalenia dziennikarzy War Room i DailyClout są zarówno przytłaczające, jak i szokujące. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) była świadoma, że niepożądane skutki uboczne występowały bardzo często u uczestników Procesu 2, ale nie ma dowodów na to, że agencja podjęła działania w oparciu o te alarmujące ustalenia.

„Próba w ramach procesu 2” została odkryta na początku tego roku w dziesiątkach tysięcy dokumentów firmy Pfizer opublikowanych przez FDA. Zespoły DailyClout przeglądały zeznania ekspertów dr Josh Guetzkow z Uniwersytetu Hebrajskiego w Tel Awiwie, które wykorzystano w procesie sądowym w Wielkiej Brytanii, i rozpoczęli poszukiwania dowodów dotyczących około 250 osób, które mogły wziąć udział w eksperymencie prowadzonym w imieniu Europejskiej Agencji Leków (EMA).

Wolontariuszka War Room/DailyClout, farmaceutka Erika Delph, zauważyła anomalię w liczbach randomizacyjnych, które zgadzały się z liczbami i datami w załączonym „badanie w ramach badania”. Analitycy danych i eksperci medyczni przeanalizowali te dane. To, co odkryli, jest szokujące: 502 osoby wzięły udział w „próbie w ramach badania” szczepionki przeciwko COVID firmy Pfizer i otrzymały lek zanieczyszczony niedopuszczalnie wysokim poziomem plazmidów DNA. Można by spróbować odrzucić to jako przeoczenie lub wypadek. Z zapisów dokumentacji wynika jednak, że było to celowe i że firma Pfizer wiedziała, że podała 252 pechowym badanym zupełnie inny zastrzyk niż ten, na który się zapisali. Już sam ten fakt narusza Kodeks Norymberski z 1947 r., który stanowi, że nielegalne jest przeprowadzanie eksperymentów na ludziach bez zgody po uzyskaniu szczegółowych i pełnych informacji.

Co to jest Proces 2 i po co to całe zamieszanie?

Terminy „Proces 1” i „Proces 2” były wymieniane przez firmę Pfizer w różnych iteracjach protokołu badania klinicznego tej nowatorskiej platformy leków, która była przeznaczona do stosowania na całym świecie. „Proces” odnosi się do sposobu, w jaki „szczepionka” została wyprodukowana.
W pierwotnym procesie produkcyjnym BNT162b2, „szczepionki” firmy Pfizer stosowanej w badaniach klinicznych przeciwko COVID, wykorzystano technikę replikacji (amplifikacji) informacyjnego RNA znaną jako PCR (reakcja łańcuchowa polimerazy). Zasadniczo działa jak kserokopiarka, w której oryginalny mRNA jest replikowany/klonowany. Nazywa się to „Procesem 1”.

Z komercyjnego punktu widzenia tego typu proces jest kosztowny i musiałby zostać znacznie przyspieszony, aby zapewnić dawki dla całego świata. Do komercyjnego skalowania produktu wykorzystano sprawdzony sposób masowej produkcji z wykorzystaniem m.in. bakterie coli. Ta technika produkcji masowej to „Proces 2”. Drażliwą kwestią było to, że w „Procesu 2” zastosowano zupełnie inny proces produkcyjny niż ten zastosowany w przypadku produktu w badaniu klinicznym (Proces 1), a zezwolenie na użycie w sytuacjach awaryjnych (EUA) dla „szczepionki” zostało wydane w oparciu o Proces 1. Ponadto Proces 2 nie był zgodny z Dobrą Praktyką Wytwarzania (GMP). Należy zwrócić uwagę na kontrakty krajowe FOIAed z firmą Pfizer zAfryka PołudniowaIAlbania.

Wyniki sekwencjonowania genetycznego pozostałości produktu w fiolkach wykonane w ramach Procesu 2 przez Kevina McKernana potwierdzają doniesienia innych grup, że istnieje znaczne zanieczyszczenie zmodyfikowanego mRNA wysokim poziomem fragmentów plazmidu DNA.
Zanieczyszczenie to przypisuje się zastosowaniu bakterii E.Coli podczas produkcji. Bakterie te występują naturalnie w ludzkiej florze jelitowej i są powszechnym środkiem masowej produkcji sekwencji mRNA. Wymagany gen jest wstawiany do pierścienia DNA, a bakterie w sposób ciągły replikują te plazmidy.

Plazmidy wytwarzane w tym procesie są oczyszczane przy użyciu enzymów (DNAazy) i mają uregulowaną górną granicę w produkcie końcowym ze względu na teoretyczne obawy dotyczące włączenia tego DNA do genomu ludzkiego gospodarza.
Chociaż składnik aktywny w Procesie 2 był identyczny z Procesem 1, Europejska Agencja Leków (EMA) odnotowała poziom skażenia plazmidami DNA i wyraziła zaniepokojenie, ponieważ znacznie przekraczał on wcześniej opublikowane poziomy bezpieczeństwa. EMA była tak zaniepokojona, że poprosiła firmę Pfizer i FDA o włączenie nowej procedury do końca badania klinicznego z udziałem około 250 uczestników.

Jakie wcześniej ukryte informacje odkryli badacze z War Room/DailyClout?

Zidentyfikowali unikalną kohortę na podstawie nieprawidłowych liczb randomizacyjnych, które nie miały sensu w porównaniu z sekwencjami stosowanymi w głównej części badania klinicznego. Zidentyfikowali także nieprawidłowe numery partii zawierających produkty opracowane w ramach Procesu 2. Tych 502 uczestników przebadano w czterech ośrodkach w Stanach Zjednoczonych, z czego 250 otrzymało placebo, a pozostałych 252 otrzymało produkt Procesu 2.

Produkt miał unikalny numer partii dostawcy „ EE8493Z ” określony w dokumencie inwentarza partii/partii firmy Pfizer ( https://www.phmpt.org/wp-content/uploads/2022/06/125742_S1_M5_5351_c4591001-interim-mth6-patient-batches .pdf

Kohortę oddzielono także od osób, które otrzymały Proces 1 oraz od niezaślepionej części badania po przyznaniu EUA, w której praktycznie cała grupa placebo z głównego badania otrzymała „szczepionkę”.

Powiększając dane Procesu 2, łatwiej jest dostrzec separację obiektów.

Wystąpiła istotna różnica w liczbie zdarzeń niepożądanych w grupie pacjentów Procesu 2. Powinno to wzbudzić alarm wśród organów regulacyjnych, ponieważ wyniki były znacznie bardziej niepokojące niż znaczące skutki uboczne, które wystąpiły w poprzednich badaniach klinicznych (Proces 1).

Chociaż działania niepożądane były „niewielkie”, istniała duża różnica między grupą otrzymującą placebo a grupą leczoną, 65 w porównaniu do 155, czyli 2,4 razy więcej. W związku z tym można było spodziewać się dalszych badań w celu ustalenia przyczyny, ponieważ była to nowa procedura mająca na celu globalne wdrożenie.

Co nowego i niepokojącego kryje się w odkryciach?

Doniesienia z Europy opierały się na zeznaniach świadków na temat „partii ratunkowej” EJ0553 zastosowanej u 11 pacjentów w czterech ośrodkach innych niż te objęte mini badaniem klinicznym (ośrodki 1001, 1002, 1003 i 1007). W dokumencie numeru partii firmy Pfizer produkt „Proces 2” ma również oznaczenie „Z”, które mogło zostać użyte do identyfikacji produktu wytworzonego przy użyciu nowego procesu. W przypadku Stanów Zjednoczonych nie należy stosować żadnego produktu wyprodukowanego poza granicami kraju. Istnieją jednak dowody pochodzące od australijskiego organu regulacyjnego, Therapeutic Goods Administration (TGA), w dokumencie ( FOI 3659, dokument 4) zatytułowany „BNT162b2 (PF-07302048) Comparability Report for PPQ Drug Product Partie” – zgodnie z nim partia EJ0553Z została wyprodukowana w Puurs w Belgii i wypuszczona jako „zaopatrzenie awaryjne”.

Nowe ustalenia dotyczące szczepionek i Procesu 2 opierają się na dowodach empirycznych, które zostały już opublikowane w dokumentach firmy Pfizer .

W rezultacie różne profile skutków ubocznych wykazały, że produkt Procesu 2 różnił się od produktu Procesu 1. Biorąc pod uwagę ten sygnał dotyczący bezpieczeństwa, FDA powinna była wziąć to pod uwagę i ustalić, że badanie kliniczne należy powtórzyć, ponieważ był to inny produkt o innym profilu bezpieczeństwa.

Wnioski

Proces 2 powinien był być przedmiotem oddzielnego badania klinicznego, ponieważ niewielka liczba uczestników przebadanych pod koniec badania klinicznego przed zatwierdzeniem przez EUA wyłoniła istotne sygnały dotyczące bezpieczeństwa. Zanieczyszczenie wykryte fragmentami plazmidu DNA wielokrotnie przekroczyło maksymalną wartość dozwoloną przez EMA.
Dane zawarte w dokumentach firmy Pfizer pokazują, że u wszystkich 502 pacjentów, którzy włączyli się do dodatkowego „badania w ramach badania”, wykazano silny sygnał dotyczący bezpieczeństwa ze względu na wyższy odsetek działań niepożądanych.
Przetestowany i zatwierdzony proces nigdy nie został publicznie rozpoczęty i udostępniony ludności świata. Zamiast tego społeczeństwo otrzymało jedynie produkt Procesu 2 zanieczyszczony plazmidami DNA.
Gdyby te twierdzenia udało się udowodnić w sądzie w oparciu o dowody z Daily Clout i War Room, zmieniłoby to wszystko – ponieważ szczepionki podawane na całym świecie nie mają nigdzie zgody – byłby to przypadek celowego oszukiwania społeczeństwa .

9 tys. ton śmierdzącej kukurydzy z Ukrainy zalega na bocznicy kolejowej w Dorohusku!

Odór gnijącej od miesięcy w wagonach kolejowych kukurydzy najpierw zatruwał życie mieszkańców w Chełmie, a teraz te same składy stoją na bocznicy kolejowej w Dorohusku, blisko przejścia granicznego z Ukrainą. Kto odpowiada za 9 tysięcy ton śmierdzącej kukurydzy?

Wagony z gnijącą kukurydzą przepychane z kąta w kąt

Na początku września mieszkańcy Chełma w woj. lubelskim, miejscowości położonej zaledwie 21 km od granicy z Ukrainą nagminnie skarżyli się na uciążliwy odór unoszący się w powietrzu. Wówczas władze lokalne zrzucały winę za tą sytuację na lokalną oczyszczalnię ścieków. Jednak zdaniem mieszkańców nie było to jedyne źródło nieprzyjemnego zapachu.

Zatruwający powietrze zapach siarkowodowru unosić się miał wówczas znad dwóch wahadeł kolejowych zasypanych sprowadzoną z Ukrainy kukurydzą. Pojechaliśmy na miejsce, by zbadać całą sytuację.

Po dotarciu naszej redakcji na miejsce okazało się, że wahadła z Chełma zniknęły. Kilka dni temu zostały przepchnięte kilkanaście kilometrów dalej, do oddalonego nieopodal Dorohuska.

9 tys. ton gnijącej kukurydzy

Na bocznicy kolejowej w Dorohusku zastaliśmy dwa składy towarowe zasypane, chociaż w tym przypadku bardziej zasadne byłoby użycie słowa „zalane” po brzegi kukurydzą. To co ujrzeliśmy pod plandeką przykrywającą wagony przeszło nasze oczekiwania. Cały towar był przemoknięty i zalany wodą, która nagromadziła się w wagonach jeszcze po ukraińskiej stronie, czekając na rozładunek w Polsce.

Już w kwietniu alarmowaliśmy o hałdach zgniłego zboża, które było ściągane z wierzchu transportu, przeznaczonego „rzekomo” na tranzyt na port. Zepsuty towar wysypywany był wówczas na przygraniczne pola uprawne.

Kto zapłaci za utylizację zepsutego ziarna?

Przepychane z miejsca na miejsce od kilku miesięcy wahadła uciążliwego jak się okazuje transportu to wg. ostrożnych szacunków blisko 9 tysięcy ton ziarna kukurydzy, które w porcie miałoby wartość nawet 7 milionów złotych. Warto zadać sobie pytanie, jakimi pieniędzmi dysponują firmy, które to zboże importują, skoro mogą pozwolić sobie na straty rzędu kilku milionów złotych oraz kto zapłaci za utylizację takich potężnych ilości zepsutego towaru?

O sytuacji fatalnej jakości zboża, które przyjeżdża z Ukrainy alarmowali od początku całej afery zbożowej rolnicy, m. in. przedstawiciele Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego.

– Jesteśmy w przededniu zbioru kukurydzy. Z doniesień medialnych wiemy o raporcie NIK, który mówi, że na 73 próbki importowanego z Ukrainy zboża w 17 stwierdzono występowanie salmonelli, w innych 17 – pestycydów, dodatkowo kukurydzę GMO, mykotoksyny oraz metale ciężkie – mówi Wiesław Gryn, wiceprezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego. – Widzimy, co się stanie z naszymi plonami, ceny będą katastrofalnie niskie. Na glebach lżejszych nawet nie pokryją kosztów produkcji.

Rolnik z woj. lubelskiego podkreśla, że w Polsce zalega 4 miliony ton zboża, które trzeba wyeksportować. Zwraca tez uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, które jest w takiej sytuacji bardzo zagrożone.

Jak dba się o zdrowie nas Polaków, Europejczyków, jeśli wprowadza się takie ilości nieprzebadanego zboża, które powinno być wycofane? Rolnicy w Polsce doskonale wiedzą, ile razy zdarza się, że zostajemy odesłani z kwitkiem z punktu skupu, bo mamy za mało białka, zbyt wilgotne zboże. Czy na granicy choć jeden wagon podjechał z Polski z powrotem, bo nie trzymał jakości? Nie, do nas wchodzi wszystko, stajemy się praktycznie śmietnikiem Europy.

Dlaczego zepsuty towar nie wróci z powrotem do Ukrainy?

Dzisiaj widzimy namacalny dowód w Chełmie, gdzie stoją całe pociągi zepsutej kukurydzy, która nie powinna wjechać do kraju i nie ma co opowiadać, że ta kukurydza się zepsuła po polskiej stronie. Jeśli to by była dobra kukurydza kontrahent by ją odebrał i teraz pytamy, dlaczego nikt tego nie wycofa z powrotem na Ukrainę? Tak się nie powinno dziać. Jeśli ja zawiozę do punktu, czy jakikolwiek rolnik, zboże niespełniające wymagań, od razu muszę to zabrać na swój koszt. Widzimy, że państwo nie działa, bo nikt tego nie odbiera – komentuje całą sytuację Wiesław Gryn.

W ujawnionych nieoficjalnie wynikach raportu Najwyższej Izby Kontroli można przeczytać, że od stycznia do maja 2023 roku obecność szkodliwych czynników stwierdzono w 35 proc. pobranych próbek.

Wunderwaffe czyli czas ołowiu

Inne spojrzenie na problem w kraju położonym w Palestynie.

http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/wunderwaffe-czyli-czas-oowiu

Głupota ludzka, jak wiemy, nie zna granic. Gorsza od tej głupoty jest pycha i przekonanie, że nic na świecie się nie zmienia. Dołożyć do tego można jeszcze pewność, że człowiek będzie żył wiecznie i mamy gotowy zestaw cech osobniczych i zbiorowych stanowiących podstawę wielkich tragedii.

Sobotnie wypadki w Izraelu, czyli otworzenie nowego frontu proxy – jak mawiał Bartosiak swego czasu – wojny pomiędzy Rosją i Chinami a USA, powinno do końca i ostatecznie przekonać wszystkich, dokąd zmierza ten świat. Tak zwani uchodźcy, uzbrojeni po zęby, nie tylko w broń automatyczną, ale także w doktrynę i fanatyzm religijny, a także w lewicową propagandę, która stanowi dla nich osłonową propagandę, posłużą Niemcom i Rosji do zapanowania nad Europą. I możecie sobie gadać ile chcecie, że w Izraelu żyje wielu emigrantów z Rosji i to wpływa na sytuację oraz czyni ją nieoczywistą. Jasne, że wpływa – na niekorzyść dla Izraela i zachodu. Rosyjski emigrant bowiem rozumie tylko język siły i pieniądza, wszelkie inne subtelności są poza jego percepcjami. To są dekoracje, które zawsze prowadzą go do demaskacji ostatecznych czyli do uznania, że liczy się siła i pieniądz. Przedwczoraj okazało się, że to co mówiono o izraelskiej armii i służbach nie do końca jest prawdą. Od razu też podniosły się głosy, że atak na tereny położone w pobliżu strefy Gazy to prowokacja i montaż. To na pewno nie jest prawda, a świadczą o tym głosy, które natychmiast odezwały się w kluczowych stolicach Europy i Bliskiego Wschodu. Szczególnie głos Erdogana, który powiedział, że musi powstać niepodległa Palestyna ze stolicą w Jerozolimie. To jest otwarte poparcie dla wojny na Bliskim Wschodzie, którego efektem nie będzie rzecz jasna powstanie niepodległej Palestyny ze stolicą w Jerozolimie, ale zalanie Europy uchodźcami z tejże Palestyny. I nie będą to mili oraz sympatyczni ludzie, choć tak będą wyglądali. Jak ci panowie z brzuszkami, co wywozili na motorach niczego nie rozumiejących Izraelczyków i gości odwiedzających do państwo, gdzieś w nieznane. W jakieś miejsca gdzie dokonywano zbiorowych gwałtów, morderstw i pobić. Nikomu bowiem, poza garścią bardzo prostodusznych Palestyńczyków, nie jest potrzebne palestyńskie państwo ze stolicą w Jerozolimie. Najmniej zaś jest ono potrzebne Erdoganowi, Putinowi i Scholzowi. Tym ludziom potrzebni są migranci, którzy zdestabilizują Europę całkowicie i uczynią piekło z życia jej mieszkańców. Na pierwszy ogień zaś pójdzie wolność słowa. Nikt nie będzie już spokojnie pisał krytyk w sieci, albowiem cenzura będzie powszechna i egzekwować ją będą organizacje terrorystyczne. Taką organizacją jest też Federacja Rosyjska, a więc mieszkający w Izraelu Rosjanie udający Żydów, w przeważającej większości lojalni wobec Moskwy i wtajemniczeń przez tę Moskwę proponowanych i lansowanych, doskonale się w takich rzeczywistości odnajdą. Świat bowiem bez wolności słowa podzielony zostanie na bezprizornych, politycznych i zeków. I cała ta ruska swołocz, która nosi tę klasyfikację w sercu, która wysysa ją z mlekiem matki, odetchnie wreszcie z ulgą. I będzie wiedziała jak się zachowywać. Arabowie w Europie rozpoczną zaś mozolną edukację naiwnych, którym się zdawało, że żyją w wolności. I potrzeba im jeszcze więcej wolności polegającej na tym, że nie można mówić źle o kolorowych i trzeba koniecznie wskazywać na własne winy wobec nich popełnione w epoce kolonialnej. Najlepiej zaś wskazywać na winy innych białych, którzy co prawda nikogo nie kolonizowali, ale są biali i to już wystarczy. Problemu tego nie będą mieć Niemcy, albowiem oni w tej aranżacji wiodą prym i działają z największą premedytacją. Tylko skończony głupek może myśleć, że Makreli chodziło o to, by pomóc uchodźcom. Ona traktowała ich tak samo instrumentalnie, jak Hitler wsad do konclagrów. Tylko, że jemy nie zależało na wizerunku medialnym. Jej zaś tak. Dziś zaś po prostu opadły maski. Tym wszystkim, którzy twierdzą, że za całą operacją może stać Mosad przypomnę jak wyglądały tatarskie najazdy na Rzeczpospolitą. Były to dobrze przygotowane operacje, które całkowicie zaskakiwały wojsko kwarciane. Były one tak dobrze przygotowane, że chłopi, których zabierano w niewolę, byli wręcz wypędzani na pola przez karbowych, żeby ich można było łatwiej pojmać. Rzeczpospolita była wtedy wielkim państwem, a Krym małym półwyspem, bardzo gęsto zaludnionym. Na tym półwyspie stale rezydował francuski ambasador, a tatarskie najazdy nie ustawały bynajmniej w czasach kiedy Francuzki były żonami polskich królów i realizowały na miejscu politykę Paryża. I nie było raczej mowy o tym, by panoszący się w Polsce francuscy agenci zrobili coś, co powstrzymałoby najazdy. I dziś jest tak samo. Tych najazdów nie powstrzymają ani Turcy, ani Niemcy, ani Rosjanie. Niemcy, zupełnie dla pucu, będą jeszcze wyrażać ubolewanie i troskę. Możemy też, na sobotnim przykładzie, uzmysłowić sobie co takiego robili Tatarzy z Krymu z porwaną ludnością, zanim ta trafiła na targi niewolników. Jak to ujmują pamiętniki z epoki – czynili im przykrości. Pod tym eufemizmem kryło się wszystko, czego ówczesna obyczajowość nie była w stanie ująć słowem. A jeśli próbowała, wyglądało to całkiem nieadekwatnie do faktów.

W tamtych czasach też zapewne byli tacy, którzy próbowali tłumaczyć światu, że system ekonomiczny działający w krajach islamskich po prostu wymaga pracy niewolniczej, nie możemy więc się tak bardzo oburzać na te porwania. Dziś ludzie na twitterze ekscytują się nową wojną tak, jakby chodziło o mecz piłkarski. – Ja kibicuję Palestyńczykom – pisze jeden, – a ja uważam, że Izrael przestrzelił – dodaje drugi. – A jak tam sytuacja Polski w tabeli – zastanawia się trzeci. To jest psychiatryk. I nie porównujcie sytuacji Palestyńczyków do sytuacji Polaków w XIX wieku, bo tego się porównać nie da. Głównie z tego względu, że Polakami nie rządziła w czasie zaborów zorganizowana mafia dozbrajana, w jej własnym interesie, przez mocarstwa wrogie zaborcom. Przygotowanie każdego powstania było złożoną operacją propagandową i wojskową, w którą angażowali się ludzie ryzykujący życie, majątek, wolność i stabilizację. Palestyńczycy mają jeden cel – zniszczyć Izrael i wierzą, że im się to uda. Jeśli tak, to wespół z Iranem, Moskwą i Berlinem. Tyle, że to będzie fatalna wiadomość dla nas. I z tego trzeba sobie zdać sprawę już teraz, zanim będzie za późno. Do Polski bowiem z całą pewnością nie trafią dzieci i kobiety ze strefy Gazy. Możecie o tym zapomnieć. One zostaną przewiezione do Niemiec, Turcji i Rosji i tam będą używane jako broń propagandowa. Przy ewentualnej relokacji przyjadą tu żołnierze lub poborowi, którzy będą się szkolić do dalszych akcji, przy milczącej akceptacji środowisk lewicowych, która narzucą nam cenzurę i poprawność polityczną o jakiej jeszcze nie słyszeliście. Mogę to nazwać jeszcze dobitniej – relokacja uchodźców do Polski oznaczać będzie zdegradowanie Polaków do poddanych drugiej kategorii. I podział kraju, o czym już pisałem. Bo ci uchodźcy będą dla Niemców tylko pretekstem do zajęcia ziem zachodnich. Ten plan jest realizowany konsekwentnie i właśnie zaczął się kolejny jego etap. Następnym są wybory w Polsce, które na pewno będą obfitować w niezwykłe i niebezpieczne wydarzenia. I nie czas doprawdy teraz na dyskusje o mieniu bez spadkowym i ustawie 447. No chyba, że ktoś zamierza współdziałać z tymi, co chcą relokacji. Jak sądzę jednak nie ma takich na tym blogu.

Szkocka policja utworzyła nową jednostkę do walki z „przestępstwami z nienawiści”, takimi jak mylenie płci i odmawianie mężczyznom dostępu do damskich toalet

https://www.scottishdailyexpress.co.uk/news/scottish-news/police-scotland-set-up-new-30983808

Specjalna jednostka zostanie uruchomiona w listopadzie, kiedy znienawidzone przepisy Humza Yousaf dotyczące przestępstw z nienawiści – które mogą skutkować karaniem ludzi za to, co myślą lub mówią we własnych domach – w końcu wejdą w życie w 2024 r.

Komentarz: Za chwilę w UK będą potrzebni Politruki i tęczowe NKWD. Na miejscu Polaków w UK wracałbym natychmiast do Polski – tam za parę lat będzie totalitaryzm jak w sowietach w latach 20. Bierność społeczeństwa przeraża.