Zamknięcie Macaroniady – hołd dla Lucyfera!
Ceremonia zamknięcia Olimpiady 2024 była oczywistym hołdem złożonym Lucyferowi
Zamknięcie Macaroniady – hołd dla Lucyfera!
Ceremonia zamknięcia Olimpiady 2024 była oczywistym hołdem złożonym Lucyferowi
Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona
Komentarz Eleison nr DCCCXC (890) 3 sierpnia 2024 https://fsspxr.wordpress.com/komentarze-eleison/
ZDEFINIOWANE PRAWO
Desperackie próby Franciszka, by wykorzystać cały autorytet papieski do zniszczenia trydenckiego rytu Mszy Świętej i wyeliminowania go z Kościoła katolickiego raz na zawsze, słusznie zyskują coraz mniejszą akceptację wśród katolików. To, dlaczego Bóg Wszechmogący mógł pozwolić na to, by Jego Autorytet, który powierza Swoim wikariuszom na ziemi, był tak niewłaściwie wykorzystywany, pozostaje tajemnicą, ponieważ rzecz jasna daje go w ręce ludzi po to, by budowali oni Kościół, a nie po to, by go burzyli.
Wielu katolików jest tak udręczonych tym problemem, że uciekają się do prostego rozwiązania, jakim jest sedewakantyzm, ponieważ zgodnie z tą teorią nie było żadnego ważnego papieża od czasów Jana XXIII (1958-1963), wszystkich sześciu papieży od Soboru Watykańskiego II (1962-1965) w ogóle nie było papieżami. Jednak teoria ta, która wydaje się z taką łatwością rozwiązywać problem papieży soborowych, przybiera wiele sprzecznych form i może prowadzić do całkowitego porzucenia wiary przez katolików na tej podstawie, że nie może istnieć żadne ważne kapłaństwo, więc równie dobrze mogą pozostać w domu, zamiast chodzić na Mszę. Tak więc sedewakantyzm rodzi więcej problemów, niż wydaje się rozwiązywać.
Takie owoce wskazują, że sedewakantyzm może nie być właściwym rozwiązaniem poważnego problemu wywołanego przez wszystkich sześciu soborowych papieży, jednego po drugim, a którego kulminacją są wyjątkowe okropności Franciszka.
Może to być dobry moment, aby przypomnieć owocne rozwiązanie Arcybiskupa Lefebvre (1905-1991), tradycjonalizm, którego był wybitnym pionierem w dzisiejszym sprzeciwie wobec modernizmu Soboru Watykańskiego II.
Tradycja jest katolicyzmem, powiedział, a katolicyzm jest Tradycją. „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.” (Hbr 13, 8). Stulecia protestantyzmu i liberalizmu stworzyły nowoczesny świat, który jest tak czarujący i uwodzicielski, że w końcu nawet wikariusze Chrystusa na ziemi dali się przekonać, że Pan Jezus musi dostosować się do współczesnego człowieka, a nie odwrotnie. Ale Pan Jezus i Jego Kościół nie potrzebują modernizacji, wszystko, czego potrzebują, to być ukazani tak, jak zawsze czyniła to katolicka Tradycja w minionych czasach. A zdumiewający sukces założonego przez Arcybiskupa Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X na całym świecie, przynajmniej do jego śmierci w 1991 roku, dowiódł, że tradycyjna wersja Jezusa i Jego Kościoła może nadal kwitnąć, pomimo nowoczesności.
Co zatem Arcybiskup mówił o modernistycznym autorytecie katolickim? Powiedział, że nawet katoliccy papieże sami w sobie pozostają omylnymi ludźmi, chyba że zaangażują swój nieomylny autorytet, co mogą czynić na czterech ścisłych warunkach jasno określonych w uroczystej definicji nieomylności z 1870 roku.
Jeśli wszystkie te cztery warunki nie są spełnione – a soborowi papieże nigdy nie przedstawili wszystkich czterech podczas propagowania soborowych nowości – wówczas są tak samo zdolni do popełniania błędów, jak każda normalna istota ludzka. Tak więc wszystkie modernistyczne nowości Soboru Watykańskiego II w żaden sposób nie podlegają ochronie papieskiej nieomylności, która jest ograniczona w swoim praktycznym zastosowaniu.
Ale co z nakazami porzucenia tradycyjnego rytu łacińskiej mszy? Czyż nie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa? Nie, nie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa, ponieważ nie jest to polecenie zgodne z prawem, jak zawsze twierdził Arcybiskup Lefebvre i jak zawsze twierdził Kościół Katolicki. Papież nie ma od Boga władzy, by rozkazywać wszystko, co tylko przyjdzie mu do głowy. Definicja prawa jest taka, że jest to nakaz rozumu dla wspólnego dobra, wydany przez tych, którzy są odpowiedzialni za wspólne dobro. Jeśli więc nie służy ono wspólnemu dobru, jak każde prawo mające na celu zalegalizowanie aborcji, to nie jest to żadne prawo.
Dlatego, gdy chodzi o Ofiarę Mszy Świętej, o której Ojciec Pio powiedział, że Ziemia bardziej może obejść się bez światła słonecznego niż bez tej Ofiary, zastąpienie jej najbardziej czcigodnego i dostojnego obrzędu w języku łacińskim, skoncentrowanego na Bogu, nowym obrzędem w nowożytnych językach, doktrynalnie wątpliwym, pozbawionym godności, opracowanym w celu skoncentrowania się na człowieku, jest tak ewidentnie sprzeczne z prawdziwym wspólnym dobrem Kościoła katolickiego, że nie może być przedmiotem prawdziwego prawa Kościoła. Dlatego żadne takie udawane prawo nie musi być przestrzegane, niezależnie od tego, ile razy Paweł VI, Franciszek lub ich następcy będą próbowali narzucić takie monstrum.
Kyrie eleison.
Ledwo zimny ruski czekista Putin, rozpoczynając specjalną operację wojskową przeciwko Ukrainie, z dnia na dzień zakończył groźną epidemię, a właściwie pandemię, zafundowaną znękanej ludzkości przez biurokratyczny gang, pretensjonalnie i zmyłkowo określający się zuchwałym mianem “Światowej Organizacji Zdrowia”, a już dobroczyńcy ludzkości rozpętali kolejną histerię, tym razem związaną ze złowrogim klimatem.
Chodzi o to, że klimat się zmienia i to w dodatku samowolnie, za nic mając sobie politykę partii i rządu, przestrogi i zbawienne pouczenia, płynące nie tylko od niestabilnej emocjonalnie szwedzkiej panienki, która – mówiąc nawiasem – gdy zaczęła wchodzić w tak zwany “wiek rębny” (jak już informowałem, otrzymałem w prezencie “Przewodnik gajowego”, więc wiem, co mówię) – zwróciła swoje zainteresowania w całkiem inną stronę.
W międzyczasie jednak wodziła za łby może nie najmądrzejszych, ale za to największych światowych dygnitarzy, jak np. Pierwszego Sekretarza ONZ, czy Reichsfuhrerin Urszulę von der Leyen – aż wreszcie duraczenie zeszło pod strzechy i w rezultacie narodził się młodzieżowy ruch pod nazwą “Ostatnie pokolenie”, którego uczestnicy przyklejają się do jezdni i pasów startowych na lotniskach, żeby w ten sposób zmusić rządy do walki ze złowrogim klimatem.
Gdyby agendy rządowe, zamiast ich odklejać od asfaltu, czy betonu na pasach startowych, puściły na nich walce drogowe, to rzeczywiście mielibyśmy do czynienia z “ostatnim pokoleniem” i wojna z klimatem, podobnie jak wojna na Ukrainie, zaczęłaby wygasać z braku zainteresowania. Niestety eunuchy stojące na czele poszczególnych rządów nie mają wystarczającej odwagi, by chwycić byka za rogi i w rezultacie, sprawy w swoje ręce muszą brać zwykli obywatele.
No, może nie do końca zwykli, bo obywatel, który zaapelował do mnie w tej sprawie, nie jest bynajmniej zwykłym obywatelem, tylko właśnie niezwykłym. Nie tylko jest uczonym doktorem nauk medycznych, ale w dodatku pisze całkiem dobre wiersze, no i zaszczyca mnie swoją przyjaźnią, na dowód czego podczas epidemii dostarczył mi sporo amantadyny, którą porozdawałem wszystkim osobom zainteresowanym i – o ile mi wiadomo – wbrew ostrzeżeniom epidemicznych, skorumpowanych jastrzębi – nie tylko nikt z tego powodu nie umarł, ale nawet nie dostał kataru.
Nawiasem mówiąc, warto zapytać, co się stało z badaniami, jakie rząd “dobrej zmiany” rozpoczął nad zastosowaniem amantadyny przeciwko zbrodniczemu koronawirusowi, ile forsy do tej pory na nie wydano, kto ją sobie sprywatyzował, no i oczywiście – gdzie schował szmal?
Na wszelkie informacje na ten temat ktoś nałożył surdynę, a przecież – jak mówi poeta – “nie jest światło, by pod korcem stało!” Wracając tedy do zaprzyjaźnionego ze mną człowieka Renesansu, muszę dodać, że charakteryzuje się on też znakomitym poczuciem humoru, które sprawia, że nie jestem do końca pewny, czy zaproponowane przez niego remedium na samowolki klimatyczne, to na serio, czy dla tak zwanych “jaj”.
Moja niepewność bierze się stąd, że zaproponowane remedium milcząco zakłada, jakoby przyczyną klimatycznych samowolek był zbrodniczy dwutlenek węgla. Że jest to dogmat głoszony przez skorumpowanych “ekspertów”, którzy za pieniądze gotowi są poświadczyć dosłownie wszystko.
Ponieważ jednak ów mój Honorable Corespondant jest człowiekiem naprawdę uczonym, a poza tym – błyskotliwie inteligentnym, to nie bardzo chce mi się wierzyć, by on też podzielał wiarę w te bałamutne dogmaty. Tak czy owak, przedstawił remedium, które z kronikarskiego obowiązku tutaj zreferuję.
Otóż wychodząc z założenia, jakoby przyczyną klimatycznych samowolek był wspomniany, zbrodniczy dwutlenek węgla, zaproponował on, by ten złowrogi gaz zaabsorbować tak, żeby już nie mógł służyć klimatowi do dalszej wojny ze znękaną ludzkością.
Zamiast tedy nękać znękaną ludzkość, poddawać ją brutalnej tresurze, między innymi przez rozmaite “ostatnie pokolenia” i wiele innych gangów, a wreszcie – pozbawić ją własności prywatnej i w ten sposób zrealizować komunistyczną rewolucję – mój Honorable Correspondant proponuje, by wybrane wcześniej obszary oceanów zaczął nasycać żelazem – oczywiście żelazem przyswajalnym przez żywe organizmy.
Dostarczenie do oceanów tego pierwiastka spowoduje masowy wykwit sinic, które zaabsorbują zbrodniczy dwutlenek węgla z atmosfery ziemskiej, dzięki czemu “planeta”, która dzisiaj podobno “płonie”, zostanie uratowana, bez konieczności przeprowadzania rewolucji komunistycznej, która, zgodnie z nieubłaganymi prawami rozwoju dziejowego, musi zakończyć się, jak zawsze, to znaczy – klapą – ale zanim ona nastąpi, liczba ofiar tego eksperymentu znowu przekroczy setki milionów. A w jaki sposób dostarczać przyswajalne żelazo do oceanów? To proste, jak budowa cepa.
Wystarczy – pisze mój Honorable Correspondant – by statki, zarówno te handlowe, jak i pasażerskie, a także okręty wojenne, opróżniały zbiorniki z ekskrementami wprost do oceanu, zamiast przywozić je na ląd i dopiero tam poddawać skomplikowanej i kosztownej utylizacji. Do tych ekskrementów właśnie należałoby dodawać owo przyswajalne żelazo oraz środki spieniające, które sprawiałyby, że wszystko to utrzyma się w powierzchniowej warstwie wody.
No dobrze – ale co z sinicami? Jak wiadomo, nie są to rośliny, tylko organizmy samożywne, tak zwane autotrofy, które w dodatku mają zdolność fotosyntezy, a zatem – przy masowym wykwicie na skalę oceaniczną, bez trudu zaabsorbowałyby nadwyżkę zbrodniczego dwutlenku węgla z atmosfery. Ta sprawa zostałaby wprawdzie załatwiona, ale co dalej? Co zrobić z wykwitniętymi na skalę oceaniczną sinicami? Podobno są one szalenie odporne i zdolne do przetrwania na naszej nieszczęśliwej planecie właściwie w każdych warunkach.
W dodatku niektóre ich gatunki zawierają toksyny i dlatego nie tylko kąpiele w wodzie z sinicami są niebezpieczne, ale niebezpieczne bywa też przebywanie nad akwenami bogatymi w sinice, bo trujące mogą być również ich wyziewy. Czy jednak z tego powodu sinice powinny być bwzwzglednie skreślone z listy studentów?
Aż tak źle nie jest, bo jeśli już zostaną wyłowione z oceanu, to mogą użyźnić glebę, wzbogacając ją w związki azotowe, dzięki którym np. zbiory ryżu mogą wzrosnąć nawet o 20 procent. Zatem nie ma się co namyślać, tylko uderzyć w czynów stal, a “Ostatnie pokolenie”, zamiast przyklejać się do jezdni, czy pasów startowych na lotniskach, powinno zabrać się za wytwarzanie ekskrementów, przede wszystkim na statkach morskich i kolonialnych i w ten sposób przychodzić w sukurs “płonącej planecie”.
Autor: AlterCabrio , 12 sierpnia 2024 [z Legionu św. Ekspedyta]
Prezentujemy nasz, autorski krótki poradnik, opisujący współczesną edukację szkolną i wychowanie. Pokazujemy główne trendy, zjawiska i procesy, prostujemy pojęcia, obalamy mity, wskazujemy na zagrożenia. Nie ograniczamy się do mówienia, że jest źle. Wyraźnie pokazujemy, skąd wzięło się zło i komu służy. Największą wartością naszej skromnej pracy jest jednak wyraźne wskazanie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze.
−∗−
Prezentujemy nasz, autorski krótki poradnik, opisujący współczesną edukację szkolną i wychowanie. Pokazujemy główne trendy, zjawiska i procesy, prostujemy pojęcia, obalamy mity, wskazujemy na zagrożenia. Nie ograniczamy się do mówienia, że jest źle. Wyraźnie pokazujemy, skąd wzięło się zło i komu służy. Największą wartością naszej skromnej pracy jest jednak wyraźne wskazanie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze.
Nasz poradnik prezentujemy w postaci trzech artykułów, zawierających treść w odcinkach. Czwarty artykuł cyklu będzie zawierał odnośnik, za pomocą którego będzie można pobrać całość w postaci dokumentu pdf. W imieniu całej Redakcji portalu oraz osób, zaangażowanych w powstanie tego poradnika, prosimy o rozpowszechnianie i udostępnianie. Im więcej ludzi przyjmie tą treść, tym szybciej wyjdziemy z dna otchłani.
Pisaliśmy już o szkole:
Likwidacja polskiej szkoły już za 2 lata
Polscy rodzice, młodzież i dzieci są oszukiwane od niemal 80 – ciu lat. Od czasu wdrożenia w Polsce stalinowskich „reform” podstawia się nam błędne wzorce wychowania, edukacji, polityki i celów życiowych. Wiele sprzecznych opinii rozrywa rozum na strzępy, a ludzi odrywa od siebie i konfliktuje. W czasach, w których żyć nam przyszło szczególnie ważna jest zgodność poglądów pośród narodu, a tej być nie może, jeśli każdy będzie mówił co innego i rozumiał błędnie. Podejmujemy więc próbę zaprowadzenia ładu w chaosie informacyjnym, dotyczącym podstawowych kwestii – wychowania i edukacji.
Wymuszanie zmian.
Najnowsze zmiany w oświacie: zakaz prac domowych, zmniejszenie podstawy programowej, nowy przedmiot „edukacja o zdrowiu”, wprowadzane przez rząd warszawski są tylko wstępem. Tak samo wstępem do tego, co dzisiaj, i do tego, co ma nadejść była większość tzw. reform edukacyjnych, podejmowanych od 1995 r. Tym, co ma nadejść jest Europejski Obszar Edukacyjny – inicjatywa Unii Europejskiej, uchwalona w 2017 r., określona w 2020 r., realizowana obecnie. Komisja Europejska twierdzi, że Europejski Obszar Edukacyjny (dalej: EOE) powstanie w 2025 r., a rząd warszawski zapowiada, że Polska do niego wejdzie. Będzie to oznaczać całkowitą utratę kontroli narodu nad tym, czego są uczone polskie dzieci, a rodziców – nad tym, jak są wychowywane. EOE ma być zarządzany przez Komisję Europejską, a ona chce opiekować się wszystkimi ludźmi w Europie od urodzenia aż do śmierci i kontrolować całe ich życie. Dlatego już w 1992 r. przyjęła cele barcelońskie: ludzie w wieku emerytalnym nie powinni przechodzić na emeryturę, tylko nadal pracować, dlatego należy przesunąć średni wiek przechodzenia na emeryturę o 5 lat. Natomiast każda kobieta krótko po urodzeniu dziecka powinna trafiać na unijny rynek pracy, a każde dziecko krótko po urodzeniu ma wejść do systemu, w którym pozostanie przez całe życie. Docelowo każdy mieszkaniec Unii ma przejść przez następujące etapy: żłobek, przedszkole, szkoła podstawowa, szkoła ponadpodstawowa, dla części – studia, dla reszty – praca w gospodarce unijnej, tzw. nauka przez całe życie, mobilność, zarządzanie cyfrowe, eutanazja.
Nowy system
Cały system na wszystkich etapach kształcenia ma zmieniać naturalne postawy i zachowania. Zmiana ma sięgać głęboko i przerobić tożsamość i cele życiowe ludzi tak, aby były zgodne z interesami Unii, które z kolei zgodne są z interesami ONZ. Te interesy mają swoje kryptonimy: Zrównoważony Rozwój, transformacja ekologiczno – cyfrowa, gender. Każdy człowiek w UE ma więc odrzucić wszystko, czego dowiedział się od rodziców lub źródeł pozaunijnych, i całkowicie przyjąć unijne: tożsamość, wiedzę i cele. Dlatego likwiduje się zadania domowe dla dzieci i redukuje podstawę programową. Następnym krokiem będzie wprowadzenie nowego obowiązkowego przedmiotu: „wiedza o zdrowiu”. Ma on zawierać tzw. „edukację seksualną”, czyli seksualizację wg standardów WHO. Standardy te są określane jako prawa seksualne i reprodukcyjne. Obejmują m.in. instruktaż masturbacji, antykoncepcji, aborcji, otwartych zachowań seksualnych, afirmację seksualności LGBT, otwartość na zmianę tożsamości płciowej i seksualnej. Rząd zapowiedział, że od 2025 r. ten program trafi do polskich szkół.
Szkoła taka, jaką znamy ma zostać zlikwidowana i podmieniona. Mają pozostać budynki szkolne i pracownicy nazywani nauczycielami, natomiast w środku będzie się działo coś zupełnie innego. Komisja Europejska ma decydować o tym, jak będą wykształceni nauczyciele i czego będą naucza, a także, jak będą zarządzane szkoły. Wiedza ma zostać ograniczona do „poziomu podstawowego umiejętności podstawowych”, a resztę czasu wypełni narzucanie przez szkołę postaw prounijnych i zachowań, wpisanych w Agendę 2030, czyli Zrównoważonego Rozwoju. Najtrafniej tę politykę wyraża hasło: „nie będziecie mieli niczego i będziecie szczęśliwi”. Brak własności zaczyna się od braku wiedzy, i o to właśnie mają zadbać unijne szkoły. Nowy system edukacji, który zostanie wprowadzony w EOE to Edukacja Włączająca. Oznacza to włączenie do jednej klasy wszystkich dzieci z rejonu. Obejmie niepełnosprawnych intelektualnie, zaburzonych psychicznie, niedostosowanych społecznie, młodocianych przestępców, imigrantów. Szkoły specjalne mają zostać zmienione tak, aby nie zajmować się uczniami. Ci mają trafić do zwykłych szkół rejonowych, a szkoły specjalne będą odtąd szkolić nauczycieli i rodziców, jak sami mają sobie radzić z problemowymi dziećmi. Obecne szkoły specjalne to wysokiej klasy fachowa opieka, nauczanie i terapia. Mamy to jednak utracić, ale zyskać szkolenie – jak mamy sobie z tym radzić sami.
Skoro w jednej klasie znajdą się tak bardzo zróżnicowani uczniowie, trzeba będzie zmienić nauczanie. Unijna szkoła będzie równościowa, oficjalnie każdemu zapewni wysokie osiągnięcia. Jednak obok dzieci w normie będą tam takie, które nie widzą, nie słyszą, nie mówią, nie rozumieją języka, upośledzone, a każdemu system musi zapewnić sukces. Zrobi to na dwa sposoby: po pierwsze, samo uczęszczanie do szkoły będzie traktowane jako sukces; po drugie, wprowadzone zostanie Projektowanie Uniwersalne. Oznacza to, że wszystkie treści nauczania będą takie, aby mógł je zrozumieć każdy, będą więc dostosowane do możliwości uczniów upośledzonych. Oznacza to jakościowy zjazd do poziomu przedszkola. To właśnie dlatego EOE chce poprzestać na podstawowym poziomie umiejętności podstawowych.
Nowy system jednak zapewni każdego rodzica, że w pełni rozwinie potencjał jego dziecka i zadba o jego rozwój. Do tego posłuży Ocena Funkcjonalna. Do szkół trafią specjaliści – diagności w randze psychologów i pedagogów specjalnych. Będą oni mieli narzędzia cyfrowe – specjalne aplikacje do testów i pomiarów. Każde dziecko ma zostać poddane Ocenie Funkcjonalnej. Najpierw będzie Analiza Funkcjonowania, podczas której dziecko będzie badane pod kątem możliwości i ograniczeń intelektualnych, emocjonalnych, społecznych i zdrowotnych. Badana będzie również rodzina i sąsiedztwo dziecka. Sprawdzane będą warunki, w jakich mieszka i jak wychowywane jest dziecko oraz jakie procesy zachodzą w rodzinie. Światopogląd i religijność rodziców i rodziny również będą badane. Do badań diagnostycznych zostaną wykorzystane psychotesty, obserwacja, wywiady, ankiety. Po dokonaniu diagnozy system wygeneruje raport wynikowy, a algorytmy dopasują Program Wsparcia, skomponowany z elementów, dostępnych w systemie. Będzie to instrukcja postępowania z dzieckiem przez cały okres nauki szkolnej. Program Wsparcia będzie wiązał nauczycieli i rodziców – wszyscy oni będą musieli go realizować, a zespół specjalistów będzie to na bieżąco monitorował i poddawał ewaluacji. Ocena będzie więc ciągła, aby każdej chwili umożliwić interwencje specjalistów w proces nauczania i wychowania dziecka. Celem Programu Wsparcia ma być dobrostan, określony przez WHO. W jego skład, oprócz poczucia zadowolenia fizycznego i psychospołecznego wchodzą też prawa seksualne i reprodukcyjne. System będzie więc usuwał wszelkie przeszkody na drodze dziecka do dobrostanu. Jeśli wychowanie dziecka przez rodziców będzie taką przeszkodą, system zidentyfikuje to jako „przemoc w rodzinie” i wyśle tam specjalistów w celu „wsparcia” dziecka – psychologów, pracowników socjalnych, policję, kuratora.
System będzie więc zaspokajał wszystkie potrzeby dziecka – poznawcze, psychiczne, emocjonalne, społeczne, zdrowotne. Zrobi to w ten sposób, że najpierw określi, jakie w ogóle potrzeby mają ludzie, a potem – jakie konkretne potrzeby ma konkretne dziecko. Ten zakres zainteresowań obejmuje to, czym zajmuje się szkoła, rodzina, znajomi, przyjaciele, związki wyznaniowe, pomoc społeczna, ochrona zdrowia. Wszystko to będzie w szkole, a szkoła wypełni całe życie dziecka i jego rodziny – staną się oni częścią szkoły, a ta – częścią unijnego systemu. Dzieci staną się własnością publiczną, a ich wychowanie przestanie być wyłączną sprawą rodziców, zgodnie z hasłem że „wszystkie dzieci są nasze”. Zaspokajanie potrzeb zdrowotnych zapewne obejmie też różnorodne szczepienia, wedle decyzji WHO.
Wykształcenie zawodowe też bardzo interesuje Komisję. W ramach Programu Wsparcia każde dziecko ok. 12-go roku życia zostanie zdiagnozowane pod kątem przydatności zawodowej, a następnie system skieruje go do określonego przez siebie trybu szkolenia. Będzie to czysta wiedza praktyczna, bez teorii i wiedzy ogólnej. Następnie po osiągnięciu wieku zatrudnienia młody człowiek zostanie skierowany do wybranego przez system zakładu pracy, gdzie będzie wykonywał wyuczoną czynność. Technokraci wprost formułują założenie, że większość absolwentów będzie miała niskie kwalifikacje zawodowe. Każdy jednak będzie mógł, a raczej musiał uczyć się przez całe życie, do 64 – go roku życia. Przynajmniej raz w roku każdy weźmie udział kursie lub szkoleniu, połączonym z unijną indoktrynacją.
Jednym z kluczowych założeń unijnego systemu jest cyfryzacja. Wszystko będzie widziane, rejestrowane i przetwarzane przez system. Dane z Oceny Funkcjonalnej, czyli zapis życia dziecka i jego rodziny będzie udostępniany unijnym i globalnym interesariuszom. Każdy otrzyma indywidualne cyfrowe konto edukacyjne, na którym zapisywany będzie cały przebieg edukacji, wychowania i szkolenia. System będzie wyznaczał, komu przyznać uprawnienia do szkoleń. Cyfryzacja umożliwi kontrolowanie i sterowanie przebiegiem edukacji i wychowania każdego człowieka, a następnie umożliwi zdalne zarządzanie ludźmi w skali unijnej. Drugim bowiem kluczowym założeniem systemu jest mobilność – edukacyjna i pracownicza. Mobilność edukacyjna oznacza możliwość przemieszczania uczniów, studentów i nauczycieli między szkołami i uczelniami w różnych krajach Unii, a mobilność pracownicza – możliwość przemieszczania pracowników między różnymi miejscami pracy. W dokumentach unijnych ludzie są bowiem nazywani „siłą roboczą”. Kształcenie zawodowe ma zostać ograniczone do specjalności, związanych z podwójną transformacją: ekologiczno – cyfrową. Oznacza to, że polskie dzieci będą uczone tylko tego, co będzie przydatne wielkim globalnym korporacjom.
Mamy też stracić kontrolę nad uczelniami wyższymi, które zostaną zrzeszone w sieć, zarządzaną przez Komisję. Będą one wychwytywać zdolniejszych ludzi i wchłaniać do systemów Unii, w celu utrwalania jej władzy. Mają zostać ograniczone pełne studia magisterskie, a zamiast tego uczelnie skupią się na prowadzeniu krótkich kursów dla dorosłych, zakończonych mikro-poświadczeniem – certyfikatem cyfrowym. Do szkolenia nauczycieli zostaną powołane specjalne uczelnie. Unijny program Erasmus zostanie rozbudowany i przeznaczony do obsługi mobilności edukacyjnej. Zostaną do niej włączeni ludzie spoza UE, głównie z Afryki. Nowy system umożliwi wprowadzenie do państw członkowskich takiej liczby imigrantów, jaką ustali Komisja.
Edukacja zmieniająca pojęcie płci
We wrześniu 2022 roku w Nowym Jorku odbył się Transforming Educational Summit – globalny szczyt edukacyjny, zmieniający dotychczasową rzeczywistość. Zasady, sformułowane w ramach Szczytu zostaną wplecione w liczne globalne projekty, na które globalne korporacje wyasygnowały ogromne środki. Jest to największa w historii inwestycja w edukację. Nowe zasady będą wprowadzane do państw poprzez działania oficjalnych instytucji (ONZ, UNESCO, UNICEF, WHO, UE), a także prywatnych fundacji i korporacji. Główną zasadą przewodnią nowego globalnego porządku będzie Gender Transforming Education – „edukacja, zmieniająca pojęcie płci”. Zmianie mają ulec tradycyjne poglądy na temat płci i ról społecznych. Zniesione ma zostać wszystko to, co tworzy normalne życie narodów, a co globalna elita uznaje za stereotyp. W tym celu już od przedszkola dzieci poddawane będą równościowo – genderowej indoktrynacji. Na dalszych etapach edukacji zapanować mają parytety – zarówno na stanowiskach administracyjnych, jak i w przedmiotach naukowych. Te kierunki kształcenia, gdzie jest za mało kobiet, szczególnie techniczne zostaną administracyjnie nasycone piękną płcią. Systemy edukacji państw narodowych zostaną otwarte na nieograniczony napływ imigrantów oraz wszelkich dysfunkcji. Następnie zostaną ujednolicone i połączone w jeden nadsystem, zarządzany na dwóch poziomach: europejskim i globalnym. Rządy i narody nie będą wtedy miały już wpływu na to, co system robi z ich dziećmi. Celem nowej edukacji będzie przejęcie kontroli nad całym życiem dzieci i ich rodzin. Będzie ona zajmować się nie tylko nauczaniem, ale przede wszystkim wychowaniem i zarządzaniem. Wychowanie będzie tresurą posłusznego obywatela Unii Europejskiej i państwa światowego, a zarządzanie stanie się hodowlą niewolników.
Szkolna służba bezpieczeństwa
Na początku 2024 r. w szkołach rozpoczęło się zamieszanie, związane z nowymi standardami ochrony małoletnich. Oficjalnie chodzi tu o ochronę dzieci i młodzieży przed przemocą, molestowaniem, wykorzystywaniem i innymi formami krzywdzenia małoletnich. Jako głównego krzywdziciela wskazuje się rodzinę, szczególnie ojców, którzy wychowują. Jako drugorzędny opresor wskazywana jest szkoła w osobie nauczyciela, który wymaga i ocenia. W rzeczywistości pod hasłem ochrony małoletnich powstaje nowy system inwigilacji i kontroli rodzin. Już wcześniej nauczycielom przyznano status funkcjonariuszy państwowych. Teraz okazało się, dlaczego. Jako przedstawiciele władzy mają wkraczać do rodzin, a nowe standardy małoletnich wskazują wskazać, kiedy powinni to zrobić, i jakie służby angażować. Nauczyciel ma dokładnie obserwować uczniów i zwracać uwagę na każdy objaw przemocy wobec dziecka. Szczególną uwagę ma zwracać na przemoc psychiczną i zaniedbania. Jeśli dziecko jest smutne, czyli nie uczestniczy we wspólnych zabawach i nie robi tego, co wszyscy, jest podejrzenie o przemoc psychiczną. Jeśli pojawia się w zabrudzonym ubraniu lub nie ma dostępu do technologii cyfrowych – jest to zaniedbanie. Nauczyciel ma wówczas obowiązek pod karą kryminalną interweniować i zawiadamiać specjalistów i służby. Nauczyciele mają więc stać się nowoczesnymi czekistami unijno – globalnej władzy, taranem rewolucji, wdzierającym się do rodzin.
Pisaliśmy o nowym porządku Europy:
Nauczyciel nie pozostanie z tym zadaniem sam. Będzie miał wsparcie różnorodnych specjalistów szkolnych i pozaszkolnych, systemu ochrony zdrowia – fizycznego i psychicznego, opieki socjalnej oraz wymiaru sprawiedliwości. Policja, prokurator, kurator, sędzia, psycholog, psychiatra staną się stałymi partnerami wychowawczymi rodzin. W szkołach zostały już utworzone stanowiska sygnalistów. Będzie nim mógł być każdy pracownik szkoły, nie tylko nauczyciel, który będzie informował swoich przełożonych i władze wyższego szczebla o wszelkich sytuacjach łamania prawa i standardów etycznych. Sygnalista będzie miał immunitet, podobny, do trybuna ludowego w Rzymie – będzie całkowicie nietykalny i nieusuwalny. Taka osoba, mimo, że formalnie będzie jednym z pracowników, podlegających dyrekcji w rzeczywistości będzie od władz placówki całkowicie niezależna. W stosunku do dyrekcji i rodziców będzie niejako poza prawem, a wobec swoich kolegów i koleżanek – ponad stanem. Coś w rodzaju szkolnego rezydenta służby bezpieczeństwa. Ponieważ jednak szkoły są wszędzie, a wszystkie dzieci podlegają obowiązkowi szkolnemu, nowa bezpieka obejmie całe terytorium kraju i wszystkie rodziny. To jest właściwy cel inkluzji, czyli Edukacji Włączającej. To właśnie dlatego system chce, aby wszystkie dzieci były razem, żeby nie było szkół specjalnych ani edukacji domowej. Włączenie w edukacji jest potrzebne systemowi, aby wprowadzić powszechną bezpiekę, i żeby każda rodzina była włączona w jeden system. Szkoły już teraz zostały zmuszone do opracowania wewnętrznych procedur zarządzana donosami. Dzięki temu system tworzy warunki dyscyplinowania nauczycieli, aby wkraczali do rodzin jako funkcjonariusze publiczni. Daje to szerokie możliwości wzajemnego konfliktowania ze sobą nauczycieli, rodziców i uczniów. Jest to unowocześniony model systemowego donosicielstwa, znany z państw sowieckich.
Ciąg dalszy nastąpi.
_____________
Poradnik świadomych rodziców, cz. I z IV, Bartosz Kopczyński, 12 sierpnia 2024
13/08/2024przez antyk2013
13. dnia każdego miesiąca


Jak zawsze dnia 13. – o godz. 18 w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów będzie sprawowana Msza św. w intencji Ojczyzny, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15, a po Mszy św. będzie jeszcze nabożeństwo fatimskie.
Sierpień to szczególny miesiąc naszych narodowych zmagań o wolność – w pierwszym rzędzie duchowej walki ze zniewoleniem alkoholowym oraz innymi zgubnymi nałogami, ale także śmiertelnego boju z dwoma totalitarnymi systemami: z nawałą bolszewicką 1920 r. i zarazem największą w dziejach polskiego Kościoła krucjatą różańcową, która zaowocowała cudem nad Wisłą i objawieniem się Królowej Polski wniebowziętej jako Patronki Stolicy podczas Bitwy Warszawskiej 14 i 15 sierpnia AD 1920, oraz powstaniem warszawskim, które zarazem było niedokończoną krucjatą różańcową i duchowym zwycięstwem, lecz odłożonym w czasie. A rękojmią zwycięstwa było przeistoczenie stolicy z miasta moralnie zepsutego w ewangeliczny zaczyn, o którym czytamy w Dziejach Apostolskich: Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (IV, 32), jak również w Ewangelii: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J XV, 12-13); oraz: Amen, amen, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J XII, 24). Obie te karty dziejowe, które ściśle i wielorako się ze sobą wiążą, wcale nie są zamkniętymi rozdziałami historii, lecz zasiewem zwycięstwa, które ma przyjść przez Maryję, co daje się widzieć w świetle licznych objawień, które te wydarzenia zwiastowały.
Sierpień to także to miesiąc, w którym wypada szczyt ruchu pielgrzymkowego na Jasną Górę Zwycięstwa oraz uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, podczas której wspominamy złożenie u tronu Królowej Polski Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Zatem będziemy się modlić w stałej intencji: o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu, jak też w różnych intencjach, od których zależy rozwój Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę oraz urzeczywistnienie wszystkich niebieskich obietnic, jakie Polska nabyła za niebotyczną cenę wierności Barankowi, obwieszczonych przez mistyków i wieszczów, oraz wielkich duchowych przywódców Narodu od Prymasa Woronicza poprzez Prymasa Hlonda po największego z rodu Polaków, św. Jana Pawła II.
W godzinie Miłosierdzia – jak zawsze 13 sierpnia – odprawimy Drogę Krzyżową o trzeźwość Narodu.
Nasze sierpniowe czuwanie ma związek zwłaszcza z uroczystością Wniebowzięcia Niepokalanej, kiedy wspominamy rocznicę neapolitańskich objawień włoskiego mistyka, sługi Bożego o. Giulia Mancinellego SJ, któremu Matka Stworzyciela kazała nazywać Siebie Królową Polski, obiecując wielkie rzeczy dla swego królestwa, co stanowi oczywiste nawiązanie do Ewangelii czytanej w uroczystość Wniebowzięcia – tak w wieku XVII, jak i obecnie. Dlatego – zgodnie z treścią tych objawień – modlić się będziemy o pomyślność tej ziemi i zarazem tryumf Niepokalanego Serca Królowej Polski wniebowziętej, który dokona się nie inaczej, tylko na sposób, jaki Ona sama wyśpiewała:
«Magnificat anima mea Dominum (…), gdyż uczynił mi wielkie rzeczy Potężny i święte Imię Jego. (…) Uczynił kratos[‘potęgę’, ‘siłę’, ‘moc’, ‘potężny czyn’, ‘władzę’, ‘panowanie’] ramieniem swoim, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronów a wywyższył pokornych» (Łk I, 47-52).
A w sobotę 17 sierpnia w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha, o godz. 8 będzie sprawowana comiesięczna Msza św. o nowy cud za przyczyną sługi Bożego o. Giulia Mancinellego SJ, potrzebny do wznowienia jego procesu beatyfikacyjnego, ale nade wszystko potrzebny do przemiany świadomości tego pokolenia mówiących o sobie, że są Polakami. Najświętszą Ofiarę tradycyjnie poprzedzi różaniec za Ojczyznę.
Michał Pieczykolań
W tym szczególnym czasie zmagania o wolność naszą i innych narodów nie marnujmy żadnej okazji do zestrzelenia się w jednomyślność na wspólnej modlitwie w intencjach, od których zależy tryumf krwi męczenników polskich oraz Niepokalanego Serca Królowej Polski wniebowziętej!
12.08.2024 nczas/w-tym-kraju-po-gwalcie-na-lekarce-zastrajkowali-lekarze
Przemoc seksualna wobec kobiet jest dość powszechna w Indiach. W 2022 r. w tym kraju liczącym 1,4 miliarda mieszkańców, odnotowuje się średnio prawie 90 gwałtów dziennie. Czasami takie przypadki wywołują jednak daleko idące konsekwencje.
Lekarze pracujący w szpitalach publicznych w Indiach zawiesili w poniedziałek 12 sierpnia opiekę nad chorymi „na czas nieokreślony”. Nie dotyczy to tylko pilnych przypadków. Ma to być protest przeciwko zgwałceniu i zamordowaniu jednej z ich koleżanek.
Ciało 31-letniej kobiety z licznymi obrażeniami znaleziono w piątek w szpitalu publicznym, w którym pracowała. Brutalny mord miał miejsce w Kalkucie w stanie Bengal Zachodni. Sekcja zwłok lekarki potwierdziła, że doszło wcześniej do gwałtu.
Według lokalnych mediów policja aresztowała mężczyznę, który pracował w tym samym szpitalu co ofiara i zajmował się… ustawianiem kolejek do rejestracji. Mord wywołał jednak poruszenie w środowisku lekarskim, zwłaszcza, że ich pracownicy nie mogą się czuć bezpieczni nawet w swoich miejscach pracy.
Strajk rozpoczął się w Kalkucie, ale rozprzestrzenił się na cały kraj. Problem ten dotyczy bowiem niemal całych Indii. Ankieta przeprowadzona przez Indyjskie Stowarzyszenie Medyczne wykazała, że 75% lekarzy w Indiach spotykało się w swojej pracy z przemocą.
Źródło: Le Figaro




Igne Natura Renovatur Integra – Natura odnawia się w swej integralności przez ogień.



Ten Ruch, będący przecież kontynuacją starodawnej „wolnej woli” zjedzenia zakazanego owocu, ma ambicje bycia Ruchem Wiecznym.
I pewnie takim będzie, bo budowana przez nich architektura Piekła ma cechy trwałości. Ich Pan w rozpaczy swojej chce mieć, to jest zdążyć, zagarnąć, jak najwięcej niewolników, poddanych i pysznić się ich nienawiścią – nie tylko do Stwórcy, ale i wzajemną, a także i do niego samego.
Od czasów Starca z Gór i mistrza Templariuszy Ruch się umocnił 1000-krotnie i rozlał się po planecie. Ma swoje świątynie w jaskiniach Salamanki, zarządach korporacji, Unii Europejskiej, najróżniejszych lożach, no i oczywiście od niedawna w Watykanie, który został jego Władcy poświęcony w Capella Paulina w 1962 roku. Triumfując, przygotowują Ostatnią Walkę.
Jak słusznie zauważa Zofia Kossak, a wkłada to w rozważania Władcy Wiernych Saladyna, to nie Bóg zdradził chrześcijan, lecz chrześcijanie ciągle zdradzają Boga.
[przypominam zapominalskim… md]
28 listopada 2022 pch24.pl/franciszek-jestem-komunista-i-byl-nim-tez-jezus

(fot. EPA/MAURIZIO
„Kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus” – powiedział papież Franciszek w wywiadzie dla America Magazine, czasopisma wydawanego przez jezuitów w Stanach Zjednoczonych.
Franciszek w nawiązaniu do tego, że niektórzy uważają go za socjalistę bądź nawet komunistę odparł: „Staram się podążać za Ewangelią. Osiem Błogosławieństw to fragment, który bardzo mnie oświeca, ale przede wszystkim wyznacza normę, według której będziemy sądzeni: Mt 25. Byłem spragniony, a daliście mi pić. Byłem chory, a odwiedziliście mnie, byłem w więzieniu a przyszliście do mnie. Czy zatem Jezus jest komunistą?”.
Zdaniem papieża, problem polega na redukowaniu przesłania Ewangelii wyłącznie do wymiaru społeczno-politycznego. – Kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus – przyznał.

Data: 11 agosto 2024Author: Uczta Baltazara
(Księga Izajasza, 14, 12): “Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący Synu Jutrzenki? – Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?”.
================================
31 stycznia 2024 – czyli na długo zanim stał się sławny podczas Igrzysk Olimpijskich jako “kobieta” [to ten damski bokser, dostał za bicie kobiet „złoty medal’. md] – Imane Khelif został mianowany ambasadorem UNICEF, wybranym jako “wzór do naśladowania” – jeśli chodzi o prawa dzieci https://www.unicef.org/algeria/en/stories/top-female-boxer-imane-khelif-dreams-gold-inspire-young-people.
Jest to znaczący dowód na to, że Khelif już wcześniej stał się częścią systemu, który funkcjonuje w wymiarze daleko wykraczającym poza sport. Zatem to, co wydarzyło się w Paryżu, jest czymś zdecydowanie mniej przypadkowym, niż może się wydawać.
Stanowcza determinacja MKOl oraz bohaterów afery bokserskiej, by nie wyjaśniać wątpliwości co do płci Imane Khelif oraz Lin Yu-ting’a z Tajwanu ma stać się skutecznym narzędziem służącym zmianie powszechnego sposobu myślenia na temat tożsamości indywidualnej – sprowadzając definiowanie płci do aspektu drugorzędnego, tym samym mało ważnego. https://lanuovabq.it/it/khelif-e-lin-ecco-perche-non-ci-dicono-la-verita
Mamy do czynienia z przygotowaniami podobnymi do uroczystości otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie, które były zapowiedzią koronawirusa oraz prób zaprowadzenia Wielkiego Resetu.
The Olympic opening ceremony in London was a preview of the coronavirus and the Great Reset.
…………………………….

Przedstawiciel Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, arcybiskup Savva (Tutunov) z Zelenogradu, skomentował oficjalny plakat ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, przedstawiający świetlistą, męską postać spadającą na Ziemię umieszczoną na czarnym tle.
Na swoim kanale Telegram, duchowny zacytował wersy ze starotestamentowej księgi proroka Izajasza dotyczące Szatana spadającego z nieba (Księga Izajasza, 14, 12): “Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący Synu Jutrzenki? – Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?”.
Według arcybiskupa Savvy, plakat olimpijski:“Reprezentuje sobą obraz upadłego światła – obraz diabła”. https://smotrim.ru/article/4088987
BKP: Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele
Część 5: Każdy stanie przed sądem Bożym
wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22256 https://lu-bandera-cristu.wistia.com/medias/2i5l5fht6l
https://bcp-video.org/pl/analiza-wypowiedzi-5/ https://rumble.com/v59jkic-analiza-wypowiedzi-5.html
https://cos.tv/videos/play/54565736191923200
Proces pokazowy w Watykanie z arcybiskupem Viganem zmusił go do wyjaśnienia najpoważniejszych problemów dotyczących Kościoła, ale także współczesnego świata.
Cytat z arcybiskupa C. M. Vigano: „Jestem przekonany, że wśród biskupów i księży jest wielu, którzy przeżyli i nadal przeżywają rozdzierający konflikt wewnętrzny, czując się rozdartymi między tym, czego żąda od nich Chrystus Najwyższy Kapłan (a oni o tym wiedzą), a tym, co narzuca siłą, szantażem i groźbami ten, który przedstawia się jako Biskup Rzymu.
Do czego tzw. biskup Rzymu, apostata Bergoglio, siłą, szantażem i groźbami zmusza biskupów i księży? Aby błogosławili grzech homoseksualizmu i zaakceptowali zmianę paradygmatów! Nie prowadzi to jednak powierzonych dusz do zbawienia, lecz do zagłady. Dlatego wielu biskupów i księży, jak mówi abp Vigano, doświadcza dziś rozdzierającego konfliktu wewnętrznego. Wiedzą doskonale, czego żąda od nich Jezus Chrystus i że jest to sprzeczne z tym, czego żąda od nich pod groźbą ekskomuniki Bergoglio. Ten jawny heretyk przemienia ich w tych samych sługów szatana, jakim jest on sam. Jako precedens poświęcił się jemu w Kanadzie. Ostatecznym celem Bergoglio jest osiągnięcie samozniszczenia Kościoła.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek konieczne jest, abyśmy my, pasterze, obudzili się z naszego odrętwienia: Hora est iam nos de somno surgere (Rz 13, 11). Nasza odpowiedzialność przed Bogiem, Kościołem i duszami zobowiązuje nas do jednoznacznego potępienia wszystkich błędów i odstępstw, które zbyt długo tolerowaliśmy, ponieważ nie będziemy sądzeni ani przez Bergoglio, ani przez świat, lecz przez Naszego Pana Jezusa Chrystusa”.
Arcybiskup podkreśla, co jest największym obowiązkiem biskupów i księży, a to jest jednoznaczne potępienie wszelkich błędów i odstępstw, jakie do tej pory tolerowali. Przypomina, że wszyscy zostaną osądzeni nie przez Bergoglia, ale przez Jezusa Chrystusa na sądzie Bożym. Dziś za pośrednictwem arcybiskupa Bóg nawołuje: „Już pora wam powstać ze snu” (Rz 13,11).
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Jemu zdamy sprawę z każdej duszy straconej z powodu naszego zaniedbania, z każdego grzechu przez nią popełnionego z naszej winy, z każdego zgorszenia, wobec którego milczeliśmy z fałszywej roztropności, dla świętego spokoju czy też współdziałając”.
Arcybiskup Vigano podkreśla odpowiedzialność przed Bogiem. Nadejdzie czas sądu, kiedy biskup i kapłan odpowiedzą przed Bogiem za każdą duszę, zgubioną przez jego zaniedbanie lub milczenie na temat grzechu z fałszywej roztropności lub z pragnienia spokojnego życia.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Moja obrona nie jest zatem osobista, lecz dotyczy Świętego Kościoła Chrystusowego, w którym zostałem ustanowiony Biskupem i Następcą Apostołów, z wyraźnym mandatem strzeżenia Depozytu Wiary i głoszenia Słowa, nalegania w porę i nie w porę, wykazywania błędu, upominania, zachęcania ze wszelką cierpliwością i nauką (2 Tm 4, 2)”.
Arcybiskup stwierdza, że jego publiczna obrona nie jest obroną jego własną, ale przede wszystkim obroną Kościoła. Jako następca apostołów ma mandat i podstawowy obowiązek strzec skarbu wiary i głosić słowo Boże w porę i nie w porę.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Stanowczo odrzucam oskarżenie o rozdarcie jednorodnej tuniki Zbawiciela i uchylenie się od najwyższej Władzy Wikariusza Chrystusa. By odłączyć się od komunii kościelnej z Jorge Mario Bergoglio, musiałbym wcześniej być z nim w komunii, co nie jest możliwe, ponieważ sam Bergoglio nie może być uważany za członka Kościoła z powodu jego licznych herezji oraz jawnej obcości i niezgodności z rolą, którą nieważnie i bezprawnie pełni”.
Arcybiskup stanowczo odrzuca niesłuszne oskarżenie, że rzekomo spowodował schizmę poprzez oddzielenie się od jawnego heretyka, który uzurpował sobie stolicę Piotrową. Arcybiskup logicznie wyjaśnia, że gdyby miał odłączyć się od komunii kościelnej z Bergoglio, musiałby w niej być, dodając, że nie jest to możliwe, ponieważ ze względu na swoje jawne herezje Bergoglio, w przeciwieństwie do arcybiskupa Vigano, nie należy do Kościoła Chrystusowego.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Wobec moich współbraci w Episkopacie i całego ciała Kościoła, oskarżam Jorge Mario Bergoglio o herezję i schizmę, i jako heretyka i schizmatyka żądam, aby został osądzony i usunięty ze Stolicy, którą niegodnie zajmuje od ponad jedenastu lat. Nie stoi to w żadnej sprzeczności z zasadą „Prima Sedes a nemine judicatur” (Pierwsza Stolica nie jest przez nikogo sądzona), ponieważ jest oczywiste, że heretyk, jako niezdolny do objęcia papiestwa, nie stoi ponad hierarchami, którzy go osądzają”.
Działając z upoważnienia apostolskiego, arcybiskup publicznie oskarża uzurpatora Stolicy Piotrowej Jorge Bergoglio przed całym Kościołem katolickim i przed Bogiem, który będzie sądził żywych i umarłych. Wyjaśnia, że nie narusza to zasady „prima sedes a nemine judicatur”, gdyż jawny heretyk nie jest ważnym papieżem i dlatego nie stoi ponad prałatami, którzy go osądzają.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Oskarżam również Jorge Mario Bergoglio o spowodowanie, z wykorzystaniem prestiżu i autorytetu Stolicy Apostolskiej, poważnych skutków ubocznych, bezpłodności i śmierci milionów wiernych, którzy posłuchali jego uporczywego wzywania do przyjmowania eksperymentalnych szczepionek genetycznych, wyprodukowanych z abortowanych płodów, posuwając się nawet do opublikowania noty wskazującej jej użycie jako moralnie dopuszczalne. Za tę zbrodnię przeciwko ludzkości będzie musiał odpowiedzieć przed Bożym Trybunałem”.
Arcybiskup oskarża Bergoglia, oprócz herezji także o zbrodnie przeciwko ludzkości. Jego skargę potwierdzają wypowiedzi czołowych, nieprzekupnych ekspertów, a także widoczne śmiercionośne owoce zbrodniczych, eksperymentalnych szczepień. Co więcej, surowicę genową pobrano od drastycznie zabitych nienarodzonych dzieci, których tkanki zostały wyrwane jeszcze za życia, zanim zostały sadystycznie zabite.
Eksperci udowodnili, że oprócz niemoralnego charakteru szczepionka mRNA ma jeszcze inne, bardzo negatywne konsekwencje. Zmienia genom człowieka i ze względu na swoją zawartość stanowi już pewien wstępny etap chipowania. Ze swoimi nieprzewidywalnymi konsekwencjami dla organizmu ludzkiego wpisuje się w program zredukowania ludzkości do jednego miliarda. Bergoglio wiedział, że kampanie kowidowe opierają się na kłamstwach i masowej hipnozie, a mimo to stał się największym propagatorem tej zbrodni.
Bezczelna promocja eksperymentalnych szczepień przez Bergoglio posunęła się tak daleko, że nawet opublikował dokument, w którym fałszywie stwierdził, że szczepienia są moralnie dopuszczalne. Po raz kolejny w rażący sposób nadużył władzy papieskiej. W swoich przemówieniach sugestywnie promował hasła typu „szczepionki dla wszystkich!”, „trzeba to zrobić!” i manipulująco twierdził, że kto odrzuca szczepionkę mRNA, grzeszy przeciwko miłości do bliźniego. Wszystko to jest rażącym kłamstwem i oszustwem! W ten sposób Bergoglio udowodnił, że stoi na czele Głębokiego Kościoła, który realizuje projekty Głębokiego Państwa.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Uważam za powód do dumy bycie „oskarżonym” o odrzucenie błędów i odstępstw tzw. Soboru Watykańskiego II, który uważam za całkowicie pozbawiony autorytetu nauczycielskiego ze względu na jego niezgodność ze wszystkimi prawdziwymi soborami Kościoła, które to w pełni uznaję i przyjmuję, podobnie jak wszystkie akty nauczycielskie papieży rzymskich”.
Ze strony dogmatycznej II Sobór Watykański ogłosił herezję synkretyzmu z pogaństwem. Zamiast misji, wewnątrz Kościoła miała miejsce anty-misja. Najbardziej przyczyniła się do tego heretycka deklaracja „Nostra aetate”. Sobór użył dwuznacznego słownictwa, w jakim kodowano programy samobójcze. Jego aggiornamento zamieniło Ducha Chrystusa na ducha świata. Sobór otworzył także drzwi herezji modernizmu, który jest ściekeiem wszelkich herezji. W istocie kwestionuje boskie natchnienie Pisma Świętego, odkupieńczą śmierć Chrystusa na krzyżu, Jego prawdziwe i historyczne zmartwychwstanie oraz zaprzecza temu, co nadprzyrodzone w Biblii.
Moderatorami Soboru zostali mianowani przez Jana XXIII nosiciele ducha modernizmu. Duch posoborowy, nawet z herezją modernizmu, ucieleśniał się we wszystkich szkołach teologicznych. Poprzez zmianę Liturgii naruszono także sakralność przestrzeni liturgicznej i sakralność samej Najświętszej Ofiary. Ta desakralizacja nastąpiła zwłaszcza poprzez zwrócenie kapłana twarzą do ludu. Wywyższając to, co ludzkie, nad boskie, chrystocentryzm został zastąpiony antropocentryzmem.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Potępiam, odrzucam i nie uznaję heterodoksyjnych doktryn wyrażonych w tak zwanym „magisterium posoborowym”, wywodzącym się z Soboru Watykańskiego II, jak również niedawnych herezji dotyczących „kościoła synodalnego”, przeformułowania papiestwa w duchu ekumenicznym, dopuszczenia osób, żyjących w konkubinacie, do sakramentów oraz promowania homoseksualizmu i ideologii gender. Potępiam również poparcie Bergoglio dla oszustwa klimatycznego – szalonego neomalthuzjańskiego zabobonu zrodzonego przez tych, którzy nienawidząc Stwórcy, nie mogą nie nienawidzić także Jego Stworzenia, a wraz z nim człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże”.
Urząd ustanowiony przez samego Chrystusa w celu obrony Jego Ewangelii zbawienia, związanej z miłością do Boga i bliźniego, został przez Bergoglio absurdalnie nadużyty, aż do bezpośredniej nienawiści do Stwórcy i ludzkości; i przeciwnie, do miłowania i błogosławienia grzechu, który prowadzi człowieka do doczesnej i wiecznej nędzy. To naprawdę bezpośredni przejaw satanizmu, który Bergoglio potrafi tuszować pompatycznymi frazesami i ukrywać w pseudo-dokumentach, jak np. o tzw. ekologii w swoim „Laudato si”. Nawet tutaj mu chodzi o szacunek do tzw. matki ziemi, czyli o promowanie pogaństwa i kultu demonów, czego dowodem była intronizacja Paczamamy.
Arcybiskup Vigano zwraca uwagę, że destrukcyjne projekty masonów, których ostatecznym celem jest redukcja ludzkości, czyli autodestrukcja duchowa i fizyczna, są promowane przez uzurpowany urząd papieski. Bergoglio aktywnie propaguje spiski na temat kryzysu klimatycznego, ideologię gender, która służy okaleczeniu osoby za pomocą tzw. operacji zmiany płci – co ostatecznie potwierdził gestem całowania stopy transseksualisty – a także wszelkie inne projekty masonów, które są skierowane przeciwko chrześcijaństwu i ludzkości.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Wiernych katolików, zgorszonych i zdezorientowanych wiatrami nowości i fałszywymi doktrynami promowanymi i narzucanymi przez hierarchię zbuntowaną przeciwko boskiemu Mistrzowi, proszę o modlitwę i ofiarowanie swoich wyrzeczeń i postów pro libertate et exaltatione Sanctæ Matris Ecclesiæ (dla wolności i wywyższenia Świętej Matki Kościoła), aby Święta Matka Kościół po tym czasie męki odzyskała swoją wolność i mogła zatriumfować z Chrystusem. Niech ci, którzy otrzymali łaskę włączenia do niej przez chrzest, nie porzucają swojej Matki, dziś cierpiącej i upokorzonej: tempora bona veniant, pax Christi veniat, regnum Christi veniat (niech nadejdą dobre czasy, niech nadejdzie pokój Chrystusa, niech nadejdzie królestwo Chrystusa).
Pod koniec swojego „Oświadczenia”, które skierował przede wszystkim do biskupów i księży, arcybiskup Vigano nie zapomniał o was, drodzy wierni. Ma dla was wielkie współczucie. Boli go, że jesteście zdezorientowani i zgorszeni tym, co robi hierarchia, która przeciwstawiła się Bogu. Dziś, przyjmując „Fiducia supplicans”, hierarchia ta legalizuje wzywający do nieba grzech sodomii i w jedności z Bergoglio błogosławi grzeszny związek sodomitów.
Arcybiskup Vigano usilnie wzywa was do modlitwy, składania ofiar i postów w intencji oczyszczenia Kościoła i duchowego odrodzenia.
Dlatego zjednoczmy się przede wszystkim w modlitwie różańca w Godzinie Świętej od 20:00 do 21:00 we wspólnej intencji, aby Bóg dał nam w arcybiskupie Vigano prawowiernego papieża. On reprezentuje dzisiejszy Kościół Chrystusowy, w przeciwieństwie do Bergoglio, który pod tęczowym sztandarem maszeruje bez skruchy na wieczną zagładę.
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu
+ Metody OSBMr + Tymoteusz OSBMr
biskupi-sekretarze
21.07.2024
Arcybiskup Vigano oskarża pseudo-papieża Bergoglio


s-kreśl…








==============================



Radosne wspomnienie z Olimpiady

Aktualnie wspomnienie z Olimpiady



===========================







[???]

==========================

=====================================
MD: Wahałem się, czy to opublikować. Ale poważny znajomy z Paryża potwierdził wiarygodność sprawy, omawianej we Francji od paru lat. zmieniłem jedynie w tytule – z „dowodzą” – na „sugerują„
| DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 8 |
Dziwne zdarzenie przytrafia się dziennikarzom i weryfikatorom faktów, którzy postanowili obalić twierdzenie, jakoby żona Emmanuela Macrona, Brigitte, urodziła się mężczyzną. Uważali, że to śmieszna teoria spiskowa, którą łatwo będzie odrzucić i obalić.
Potem szybko zdali sobie sprawę, że się mylili. Bardzo się mylili…
Tak jak w USA istnieje mnóstwo dowodów na to, że Michelle, żona Baracka Obamy, to tak naprawdę mężczyzna o imieniu Michael Robinson, tak we Francji istnieje jeszcze więcej dowodów na to, że prezydent jest żonaty z mężczyzną, który uwiódł go, gdy był 14-letnim chłopcem, zanim zmienił płeć i zaczął działać jako opiekun przyszłego prezydenta.
Jeśli brzmi to niedorzecznie i śmiesznie, cóż… tak samo myśleli dziennikarze i weryfikatorzy faktów, zanim stali się głęboko przekonani, że Brigitte Macron, Pierwsza Dama Francji, jest transseksualną pedofilką, która przez 30 lat żyła jako mężczyzna, a teraz ukrywa się w świetle “politycznej sławy”.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ostro skrytykował śledczych, którzy odkryli dowody potwierdzające, że jego 70-letnia żona urodziła się jako mężczyzna.
Podobnie jak Michelle Obama w USA, która według oficjalnych dokumentów rządowych jest osobą transseksualną o imieniu „ Michael ”, Brigitte Macron również wydaje się mieć wyjątkowo męskie cechy fizyczne.
Zdarzało jej się też pojawiać publicznie z wybrzuszeniem w spodniach, które przypominało Michelle Obamę w programie Ellen, tyle że nie aż tak dużym.
Według Macrona, który zapowiedział, że pozwie każdego, kto będzie promował to, co nazwał „fałszywą i wymyśloną” teorią, „najgorszą rzeczą są fałszywe informacje i wymyślone scenariusze”.
Macron wkroczył na wojenną ścieżkę i wysłał francuskie służby specjalne, aby przesłuchiwały i zastraszały dziennikarzy i obywateli, którzy badają prawdę o mrocznej przeszłości jego żony.
Ale my w TPV odmawiamy ukłonu Młodym Liderom Światowym, gdy nakazują nam zaprzestać informowania o czymś.
Przyjrzyjmy się zatem rzeczywistym dowodom, bo uwierzcie mi, że jest o wiele więcej niż tylko podejrzane wybrzuszenia potwierdzające wiarygodne oskarżenia, jakoby Brigitte Macron urodziła się jako mężczyzna.
Istnieją tylko dwa zdjęcia, które kiedykolwiek zostały przedstawione jako dowód na to, że Brigitte Macron kiedykolwiek żyła jako kobieta przed ukończeniem 30. roku życia.
Oto pierwsze zdjęcie. Zdjęcie rodzinne, na którym rzekomo widać Brigitte jako małe dziecko siedzące na kolanach matki.
Co jest dziwne, bo dla każdego, kto spojrzy na to zdjęcie, Brigitte wygląda jak dziecko w kraciastej koszuli po lewej stronie ekranu.

To jest wyraźnie jej twarz – nie sposób jej pomylić. Małe dziecko na kolanach matki w niczym nie przypomina Brigitte.
Podczas gdy Macronowie za wszelką cenę próbują przekonać świat, że to wszystko jest szaloną teorią spiskową, w rzeczywistości było to trzyletnie śledztwo prowadzone przez poważnych dziennikarzy śledczych, którzy współpracowali z ekspertami medycyny sądowej i genealogami, a ostatecznie opublikowali swoje ustalenia w rzetelnym, sześcioczęściowym artykule we francuskim magazynie Faits et Documents.
Ich ustalenia były jednoznaczne: Brigitte Macron nie istniała przez pierwsze 30 lat swojego życia.
Zastanówcie się chwilę… Nie ma żadnego dowodu na to, że żona prezydenta Francji istniała przez pierwsze 30 lat swojego życia.
Pomyśl o tym. Gdyby ktoś podszedł do ciebie i powiedział, że chyba nie istniałeś przez pierwsze 30 lat swojego życia, mógłbyś pokazać mu mnóstwo zdjęć z dzieciństwa, pamiątkowy album ze szkoły średniej, zdjęcia z rodziną i przyjaciółmi, którzy wszyscy by się zgłosili i poręczyli za ciebie.
Ale Brigitte nie może nic z tym zrobić.
Nie zapominajmy, że Brigitte Macron ma także trójkę dzieci.
Ale nie może dostarczyć zdjęć, na których jest w ciąży z żadnym z nich. Nie ma też żadnych oficjalnych zapisów, że urodziła. Nie może dostarczyć zdjęć siebie jako młodej matki.
Zamiast tego Macron wysyła Secret Service, aby zastraszyć dziennikarzy.
Podczas gdy Natacha Rey pracowała nad sześcioczęściowym raportem śledczym, została zatrzymana i przesłuchana, skonfiskowano jej telefon, a funkcjonariusze zażądali ujawnienia, jakie dowody zebrała i z kim się nimi podzieliła.
Tak się nie robi, gdy mówi się prawdę.
Natacha Rey nie jest jedyną ofiarą paranoicznych Macronów. Liberalna dziennikarka z francuskiego Le Nouvel Obs, która myślała, że łatwo będzie obalić raport, ponieważ Brigitte Macron jest ewidentnie kobietą, ze zdziwieniem odkryła, że nie może go obalić.
Jak donosiła, śledztwo było szczelne. Fakty były weryfikowalne i niezaprzeczalne. A wnioski wyciągnięte przez śledczych były niepodważalne.
Ją również wytropiła Secret Service, przesłuchał i zastraszył.
Cóż więc oznacza ta szczegółowa, rygorystycznie teoria, którą przedstawili dziennikarze i dlaczego elity tak za wszelką cenę chcą ją ukryć?
Elita próbuje nas przekonać, że zdrowy rozsądek jest szaleństwem, a szaleństwo jest zdrowe na umyśle.
Arcybiskup Viganò wypowiedział się w tym tygodniu przeciwko moralnemu upadkowi współczesnego społeczeństwa, podkreślając, że ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu jest symbolem wszystkiego, co złe we Francji rządzonej przez Macrona.
Arcybiskup Viganò, niedawno ekskomunikowany przez “papieża” Franciszka za śmiałość dzielenia się słowem Jezusa Chrystusa, nie szczędził krytyki Macrona, nazywając Brigitte Macron „transwestytą”.
Arcybiskup skierował swój gniew także w stronę Baracka Obamy, opisując jego żonę Michelle Obamę jako „umięśnionego mężczyznę w peruce”.
Mógł wspomnieć o żonie Chucka Schumera, Iris Weinshall, i wielu innych żonach przywódców politycznych o wątpliwej przeszłości.
Ale wróćmy do pierwszego rzekomego zdjęcia Brigitte Macron i sceny rodzinnej.
Teoria wysunięta przez francuskich śledczych głosi, że Brigitte Macron tak naprawdę urodziła się jako Jean Michel Trogneux.
To jest ten młody chłopiec, którego widzisz na zdjęciu po lewej stronie ekranu.
Oznaczałoby to, że Brigitte Macron byłaby o osiem lat starsza, niż prezentuje się obecnie publicznie.
Według śledczych Brigitte Macron przez 30 lat żyła jako mężczyzna, zanim przeszła transformację. Są to wiarygodne oskarżenia z wielu powodów.
Najpierw śledczy zebrali szereg wywiadów z Brigitte z jej trzydziestki i czterdziestki i znaleźli jedną wspólną cechę w większości wywiadów. Brigitte Macron najwyraźniej nie znała swojego wieku.
W jednym z wywiadów wspomniała, że w 1969 roku mieszkała sama w Stanach Zjednoczonych i oglądała w telewizji lądowanie na Księżycu.
Ale jeśli Brigitte Macron była naprawdę młodą dziewczyną na zdjęciu, miałaby wówczas 16 lat – zdecydowanie za mało, aby mieszkać samotnie w Stanach Zjednoczonych.
Jednak gdyby była to Jean Michel Trogneux, chłopiec, pod którego nazwiskiem rzekomo żyła Brigitte, miałby on 24 lata, co jest znacznie bardziej rozsądnym wiekiem, aby mieszkać w samych Stanach Zjednoczonych.
To tylko jeden przykład. Jest wiele przykładów, w których Brigitte wydaje się nie znać swojego wieku.
Nasuwa się więc pytanie, gdzie jest Jean Michel Trogneux?
Jeśli jest on rzeczywiście starszym bratem Brigitte, to czy mogłaby go zaprezentować, żeby plotki ucichły?
No cóż, zgadnijcie co… go nie ma.
Genealogom udało się znaleźć mnóstwo danych, które dowodziły, że żył do 30. roku życia… ale dokładnie w tym samym czasie, gdy na świecie pojawiła się Brigitte Macron, Jean Michel Trogneux zaginął.
Tego nie da się wymyślić.
Prawda o Macronach staje się bardziej oczywista, gdy zrozumiemy, kogo oni reprezentują.
Macron był bankierem Rothschildów, zanim został zrzucony na ziemię przez ukryte ręce i nie miał żadnej partii politycznej ani platformy.
Mniej znany jest fakt, że jego żona, osoba transseksualna Brigitte, jest Rothschildką w prostej linii, a jej „ojcem” był Mayer Amschel Rothschild.
Orwell ostrzegał nas, że elita będzie próbowała przekonać nas, że góra to dół, mężczyźni to kobiety, a wojna to pokój. Jakże miał rację.
KOMARY na WIDELCU Krzysztof Baliński
Ile razy słyszeliśmy, że wykupują nas Żydzi. Jest jeszcze gorzej – wykupują nas Ukraińcy, a po przejęciu polskiej firmy wyrzucają Polaków na bruk. Co poraża najbardziej? Polską własność wykupuje kapitał z kraju, w który Polska pompuje miliardową pomoc z kieszeni podatników, czyli tych wyrzuconych na bruk. Jeszcze bardziej bulwersuje to, że kiedy my łożymy na ukraińską armię i asekurujemy ukraiński system bankowy, to słyszymy komunikat, że na dzień 1 lipca rezerwy dewizowe Ukrainy wzrosły do rekordowej historycznie wielkości 39 miliardów dolarów. I jeszcze jedno – ukraińscy oligarchowie, obłowieni na pomocy z Polski, wyprowadzają kapitał z Ukrainy, a w Polsce napędzają rynek towarów luksusowych.
To nie tylko skandal. To także zagrożenie. To kapitał o charakterze korupcyjnym, powiązany z Rosją, pochodzący z kraju, gdzie największe segmenty gospodarki (jeśli w ogóle można mówić o czymś takim, jak „ukraińska gospodarka”) są ściśle powiązane kapitałowo z oligarchami rosyjskimi. Na Ukrainie właścicielami aktywów państwowych stali się ludzie stanowiący mieszankę weteranów Komsomołu, KGB i mafii, płynnie współpracujący z rosyjskimi oligarchami, te żydowskiego pochodzenia. Na Wschodzie nie ma „czystego” pieniądza. To kapitał pochodzący z przestępstw z udziałem mafijnym. I taki właśnie napływa do Polski. Nie po to, żeby produkować, ale przejąć, wydrenować firmę i powtórnie ją sprzedać.
Najnowsze dane statystyczne wskazują, że proces zasiedlania Polski przez Ukraińców ma charakter stał i że większość chce zostać w Polsce na stałe. Oficjalnie jest ich 3 miliony 400 tysięcy, a nieoficjalnie grubo więcej niż 5 milionów, co stanowi kilkanaście procent populacji Polski.
Czym to grozi? Uzależnieniem całych segmentów gospodarki od ukraińskiej siły roboczej, psuciem rynku pracy poprzez pogorszenie warunków zatrudnienie dla Polaków i tym samym zmuszanie ich do emigracji, bo nikt nie chce im dobrze płacić, tylko zatrudnia tanich parobków z Ukrainy.
Ktoś słusznie zauważył, że Konrad Mazowiecki sprowadzając do Polski trzystu Krzyżaków stworzył problem, z którym Polska borykała się przez trzysta lat. Przez ile zatem lat będziemy borykać się z problemem, które stworzył Mateusz Jakub Morawiecki, sprowadzając do Polski 3 miliony Ukraińców? Po 1989 r. mieliśmy szokową transformację gospodarczą, dziś mamy szokową transformację etniczną.
Nic, dosłownie nic im nie wychodzi, ale w transformacji Polski w kraj imigrantów są niezwykle sprawni. Pacyfikacja społeczeństwa i likwidacja polskiego państwa, to plan, dla którego realizacji został tu wysłany Donald Tusk – mówi Jarosław Kaczyński. „Chodzi o to, że będziemy terenem zamieszkałym przez Polaków, ale zarządzanym z zewnątrz”. Ale nie tylko zamieszkałym przez Polaków, także przez miliony Ukraińców, których sprowadził on sam. I nie tylko Ukraińców, bo 30-tysięczna mniejszość cygańska w Polsce, po otwarciu granicy z Ukrainą, zwiększyła się do 100 tysięcy.
Słusznie oburzamy się, że rząd Tuska podpisał umowę z Zełenskim. Ale i tak w proukraińskim amoku nie przebija Kaczyńskiego. Bo umowa jest podobna do tej, którą 2 grudnia 2016 podpisał Antek Macierewicz, a która też przez Sejm nie była ratyfikowana, była natomiast utajniona i zawierała zobowiązania, jakby to Polska przegrała wojnę i płaciła Ukrainie kontrybucje wojenne. Dla Ukraińców są gotowi uczynić wszystko. Zarówno KO jak i ostro zwalczająca go opozycja w sprawach Ukrainy przemawiają jednym głosem. Drobne animozje wynikają jedynie w licytowaniu się, kto jest bardziej proukraiński, kto da Ukraińcom więcej i kto głośniej nawołuje do wojny z Rosją.
Prawo stałego pobytu dla Ukraińców przyznawane jest szybko i taśmowo. Milowym krokiem będzie przyznanie im wszystkim obywatelstwa. Sytuacja stanie się nie do odwrócenia. W krótkim czasie Polska dorobi się kilkudziesięcio-procentowej mniejszość etnicznej, bo ci z obywatelstwem przyciągną, niczym magnes, kolejne setki tysięcy, a von der Leyen wymusi na nas ściągnięcie do Polski ich bliskich, w ramach procedury zwanej „łączenie rodzin”.
Polskie władze zachęcają do polskiego obywatelstwa – potwierdziła to Natalia Panczenko, która w RMF FM powiedziała, że przed wybuchem wojny w Polsce mieszkało 2,5 mln Ukraińców, „i te osoby już zaczynają te obywatelstwa dostawać”. Szybko dodała, że społeczność ukraińska jest świetnie zorganizowana, ale „dobrze by jednak było, gdyby Ukraińcy mieli swoją reprezentację w Sejmie”. A inkryminowana to nie byle kto – to liderka Ukraińców w stolicy, działaczka finansowanej przez Sorosa fundacji „Otwarty Dialog”, szefowa organizacji o wszystko mówiącej nazwie „Majdan-Warszawa”.
W Londynie i Paryżu wybory parlamentarne przyniosły zwycięstwo walnie wspieranym przez społeczności imigranckie, partiom, które stały się zakładnikiem tych społeczności. Wśród warunków stawianych przez imigrantów znalazły się postulaty dotyczące polityki zagranicznej, finansowania z budżetu państwa organizacji islamistycznych, tolerowania muzułmańskiej obyczajowości.
Tu postawmy pytania: Czy partie w Polsce nie zawrą z Ukraińcami paktu przewidującego zgodę na czczenie Bandery? Czy będzie można wygrać wybory w Polsce bez poparcia Ukraińców? Na kogo będą głosować w sytuacji, gdy wielu z nich miało dziadka w SS Galizien, a Tusk miał dziadka w Wehrmachcie? Za kilka lat w Sejmie, to nie PSL będzie języczkiem u wagi, ale mająca duże zdolności koalicyjne partia kierująca się interesem ukraińskim. Przy czym będzie to partia „centrowa”, co postawi ją w wygodnej pozycji do robienia politycznych geszeftów.
Wzdłuż granicy z Polską składowana jest broń i amunicja. Stamtąd przemycana jest na Zachód i trafia w ręce przestępczych syndykatów i organizacji terrorystycznych. Polska staje się krajem tranzytowym dla przemytu tej broni. Polsce zagraża nie tylko czarny rynek broni – staje się przestępczym centrum prania brudnych pieniędzy, handlu narkotykami i dziećmi. Lukratywnym zajęciem dla ukraińskich mafii stał się też przemyt nielegalnych imigrantów. „Uchodźcy” ukraińscy w Polsce zwiększyli liczbę przestępstw, w porównaniu do statystyk przedwojennych, z 7 tysięcy do 37 tysięcy. Można zatem śmiało stwierdzić, że Polska ma dużą szansę zostania przestępczą stolicą Europy.
Ukraina przegrywa wojnę, chyli się ku upadkowi. Jeśli dodamy, że między Rosją a Niemcami powstaje „państwo teoretyczne” i że rządzący tym „państwem” dusze swe zaprzedali Zełenskiemu, to radość z ukraińskiej przegranej nie będzie trwała długo. Szykuje się katastrofalny scenariusz – do Polski wtargną czambuły tysięcy zdemobilizowanych, oswojonych z bronią mężczyzn, którzy dołączą do już koczujących w Polsce 180 tysięcy Ukraińców w wieku poborowym. Tu refleksja – czy Legion Ukraiński, o którym mowa w porozumieniu Tusk-Zełenski nie wyszkoli i nie uzbroi za nasze pieniądze sotni ukraińskich bojców (a kto wie, czy nie strażników obozowych), z przeznaczeniem nie na front z Rosją, ale na front walki z Polakami? Wszystko to, przy wzroście ekstremizmu politycznego Ukraińców, rozzuchwaleniu przemytników broni oraz możliwych prowokacjach Rosji stwarza zarzewie chaosu i wojny domowej.
Po zakończeniu wojny, na Bałkanach powstało terrorystyczne państewko Kosowo oraz dwa pół państwa – Macedonia i Czarnogóra. Czy po przegranej wojnie z Rosją, na pozostałej części Ukrainy nie powstanie państewko w stylu Kosowa? A pół państwa Ukraińcy już mają, bo wszystko potwierdza, że obecne terytorium Polski służy także Ukraińcom. Czy to przypadek, że osiedlają się głównie na Ziemiach Zachodnich? Czy to prawda, że akcję koordynują żydobanderowcy w Kijowie, diaspora ukraińska w Kanadzie oraz Berlin, i że celem jest „odzyskanie” tych terenów dla Niemców? Jeśli dorzucimy to do roszczeń terytorialnych Ukrainy do kilkunastu powiatów na wschodzie Polski, to co wówczas z Polski zostanie?
Mamy sytuację niebywałą – Polską rządzą premier, który miał dziadka w Wehrmachcie i prezydent, który miał dziadka w UPA. Dwóch Ukraińców kręci Prokuraturą Generalną. Na czele MSW, służb specjalnych, Policji i Straży Granicznej stoi fanatycznie pro-ukraiński działacz Związku Ukraińców w Polsce. Stanowisko pełnomocnika ds. organizacji Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej objął generał Krzysztof Bondaryk. Program nauczania dla dzieci ukraińskich uzgodnił w Kijowie (w j. ukraińskim) wiceminister nauki Andrzej Szeptycki. A czy przypadkiem jest, że akcje kompromitujące raz po raz polskie wojsko montuje tercet Tusk-Bodnar-Siemoniak.
„Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy!” – taki kanon polskiego interesu narodowego wtłaczają nam do głów. Tymczasem w świetle słów znamienitego przywódcy OUN/UPA Stepana Bandery ,,Polacy nie chcą samostijnej Ukrainy, bo dobrze wiedzą, że tylko Ukraina może im zadać śmiertelny cios i rozwalić Polskę”. Zależność jest jasna: Wolna Ukraina może istnieć tylko na gruzach Polski. Wizję Ukrainy na trupie Polski snuje też uchwała OUN z 22 czerwca 1990 r., w której jednoznacznie stoi, że najważniejszym celem OUN jest doprowadzenie do rozbioru i ostatecznej likwidacji państwa Polskiego.
Ukraina nie ukrywa roszczeń terytorialnych do kilkunastu powiatów na wschodzie Polski. Szef amerykańskiej dyplomacji zamieścił kilka zdjęć ze spotkania ze swoim odpowiednikiem, wykonanych w siedzibie MSZ Ukrainy. Na jednym widać, jak Dmytro Kułeba pokazuje mapę, na której granice Ukrainy obejmują część obecnej Polski, między innymi Przemyśl, Chełm, Jarosław i część Polesia. „Pamiętaj Lasze, co do Wisły nasze” – podśpiewują sobie banderowcy spod Lwowa. A nad Wisłą, na kopcu Kościuszki w Krakowie powiewa sobie flaga ukraińska. To samo na fasadzie Sejmu i wszystkich polskich urzędów, w których urzędnicy nie wiedzą, dla jakiego państwa pracują. Coraz częściej słyszymy też od ukraińskich przesiedleńców, że są „u siebie”.
Kilka lat temu oburzenie mediów wywołał wpis Janusza Korwin-Mikkego: „Ja się nie boję Niemców pro-rosyjskich! Boję się Niemców pro-ukraińskich, którzy wczoraj popierali Stefana Banderę, a jutro razem z Ukrainą mogą ruszyć po Wrocław, Przemyśl, Szczecin, Rzeszów, Opole, Chełm, Koszalin, Zamość. Nawet gdyby w Rosji było okropnie i panowało tam ludożerstwo, byłbym za dobrymi stosunkami z Rosją, bo boję się rosnącej w potęgę Ukrainy”. Skąd w polskich politykach tyle pobłażliwości wobec Ukraińców, którzy roszczą pretensje do 1/3 terytorium Polski? Skąd tyle zawziętości wobec Rosji, która żadnych pretensji terytorialnych wobec Polski nie ma? W tym miejscu nachodzi refleksja: Gdyby w przyszłości przyszło nam rywalizować z Ukrainą, i gdyby Ukraina, jak tylko trochę odsapnie po wojence, skierowała lufy otrzymanych od Polski czołgów i haubic na Polaków, kto wtedy mógłby być naszym sojusznikiem? Hipotetycznie można też założyć, że gdyby Rosja zaatakowała Polskę, to Ukraińcy zajmą Przemyśl, Rzeszów i okolice?
Lider OUN, odsłonięcie pomnika w Domostawie skomentował tak: „Polacy nigdy nie zrozumieli, że obrażając uczucia narodowe Ukraińców, kopią grób dla Polski”. Piotr Tyma (Петро Тима), do 2021 r. prezes Związku Ukraińców w Polsce (ZUwP) i działacz Światowego Kongresu Ukraińców, fragment pomnika obrazujący polskie dziecko nabite na ukraińskie widły, porównał do „komara na widelcu”. I czy nie miał na myśli wszystkich Polaków upominających się o pamięć tak okrutnie pomordowanych? Nawiasem mówiąc, tenże Tyma w wywiadzie dla „Wyborczej” ujawnił, że dzięki grantom z Fundacji Batorego będzie monitorował wpisy w Internecie pod kątem „mowy nienawiści” wymierzone w Ukraińców.
Państwo Polskie nie tylko nie żąda potępienia zbrodni wołyńskiej, zgody na ekshumacje pomordowanych, zaprzestania kultu Bandery i Szuchewycza, ale aktywnie służy polityce historycznej Ukrainy. To nikt inny jak polski minister kultury w rządzie PiS, wyasygnował na ten cel 5 milionów euro. Dla porównania – na dziedzictwo kulturalne polskich Kresów przeznaczył dwa razy mniej, a na pomnik w Domostawie nie dał ani grosza i w dodatku robił, wszystko, żeby pomnik nie powstał. Krótko mówiąc – na promowanie katów wydają tyle, że na pamięć o ofiarach już im nie starcza.
Ukraińcy nawet nie proszą o pomoc w propagowaniu ukraińskiej narracji historycznej. Państwo Polskie z własnej inicjatywy, za własne pieniądze bierze czynny udział w tym antypolskim dziele. Przykład z ostatnich dni: Na obchodach 80. rocznicy, Duda porównał Powstania Warszawskiego do zburzenia Mariupola. Jakim trzeba być głupkiem albo kanalią, żeby przyrównać zburzenie milionowego miasta i wymordowanie 200 tysięcy jego mieszkańców do kilku rozwalonych ukraińskich chałup. Hańba domowa – tak Jacek Trznadel kiedyś nazwał kolaborację żydo-komunistycznych elit ze Stalinem w negowaniu zbrodni katyńskiej. Dzisiaj hańbą domową jest kolaboracja Dudów z potomkami Bandery. W stosunkach polsko- ukraińskich jest wiele tajemnic. Nie tylko nie wiemy, jaką wartość ma pomoc dla ukraińskich oligarchów, ale nie wiemy, jakim cudem zdołali skutecznie wmówić nam, że chazarski Żyd z Krzywego Rogu broni cywilizacji europejskiej przed Azjatą Putinem?
Propagandowa machina zastraszania Polaków rozpędziła się na dobre. Gdy się patrzy na ukraińskie flagi łopoczące na gmachach rządowych i na te wstydliwie powiewające z boku biało-czerwone, to nie może nie najść ponura refleksja, że już jesteśmy pod ukraińskim butem, pod okupacją oszustwa mającego ukryć, że nie jest to wojna z Rosją, ale wojna Ukraińców z Polakami i przy okazji wojna naszpikowanego Ukraińcami „polskiego” rządu z własnymi obywatelami. Wołyń znajduje się dziś poza granicami Rzeczypospolitej, Ale to nic. Bo gdy połączymy ukraińską okupację Polski, nienawiść panoszących się w Polsce Ukraińców, rozzuchwalenie przemytników broni, to drugim „Wołyniem” będzie cała Polska, a my wszyscy „komarami na widelcu”. To tylko kwestia czasu.
Między Polską a Ukrainą nie ma granicy. Problemy sąsiada stały się naszymi problemami, ukraińscy bandyci polskimi bandytami, a oligarchowie polskimi oligarchami. Powstała V kolumna, wroga wobec polskiej sprawy, agresywna, działająca obok i przy poparciu banderowców skupionych w Związku Ukraińców w Polsce. Robią, co im się żywnie podoba. Korzystając ze słabości Państwa, niszczą polskie obyczaje. Świadomi swej dominującej pozycji, poczuli się uprawnieni do wtrącania w nasze sprawy, pouczania, szantażowania. A rządzący Polską, zamiast stanąć twarzą w twarz z wyzwaniem, uciekają przed nim, i panaceum widzą w nadawaniu Ukraińcom kolejnych przywilejów oraz w obsadzaniu rządowych stanowisk Ukraińcami.
Dlatego żądajmy od Państwa Polskiego: Monitorowania ukraińskiego zagrożenia. Uporządkowania pobytu Ukraińców w Polsce. Skończenia z pomocą i przywilejami dla nich. Wydalenia tych, którzy nie pracują. Przywrócenia sytuacji, kiedy między Polską a Ukrainą była granica. Zabezpieczenia granicy przed następnymi falami „uchodźców”. Sporządzenia ewidencji Ukraińców w Polsce, ilu ich jest, gdzie mieszkają, gdzie pracują, jaką polityczną aktywność prowadzą. Monitorowania banderowskich jaczejek, które już powstały. Skończenia z tolerowaniem banderyzmu i ścigania go z urzędu. Wzięcia pod kontrolę Związku Ukraińców w Polsce. Zlikwidowania nacjonalistycznego podziemia edukacyjnego, wychowującego w opozycji do państwa polskiego. Tego musimy się domagać. Bo to Polska Racja Stanu.
Sprawę wielce komplikuje to, że nie wszystko zależy od nas, bo naszym państwem kierują kompradorskie elity, wykonujące polecenia z zewnątrz, i to z nie jednego źródła. Trudno wyobrazić sobie autora słów „Polska to nienormalność” w roli obrońcy Polaków. Tylko pomarzyć można, aby Radek Sikorski-Applebaum powiedział: Jesteśmy sługami narodu polskiego. Na obronę Polski z pozycji innej, niż „sługa narodu ukraińskiego” nie można też liczyć ze strony autora słów „Tu jest Polin”.
Są tacy, którzy ratunek widzą w puszczeniu z dymem polskich urzędów, na których powiewa ukraińska flaga i którymi rządzą działacze ZUwP. Są i tacy, którzy zbawienia wypatrują w garnizonie rosyjskich sołdatów w Przemyślu i w rosyjskiej Dumie, gdzie ktoś kiedyś o Polakach powiedział: „Niech giną, niech zdychają, niech przyjdą i proszą nas o pomoc”. Jeszcze inni pokładają nadzieje w Donaldzie Trumpie, który Tuska zostawi z ręką w ukraińskim nocniku. Za kilka lat Polska będzie nie do poznania, nie będzie nasza. Najwyższy czas na samoobronę, bo jeśli istnieje jakiś powód do wyjścia na ulice, to jest nim ukraińska kolonizacja.
Krzysztof Baliński
Stanisław Michalkiewicz tygodnik „Goniec” (Toronto) • 11 sierpnia 2024 michalkiewicz.
W związku z wakacyjną przerwą, podczas której Wielce Czcigodni posłowie porozjeżdżali się na wakacje, jazgot i potępieńcze swary z sali plenarnej Sejmu przeniosły się do niezależnych mediów głównego nurtu, które urządzają rozmaite „debaty” i inne walki kogutów. Piszę o jazgocie i potępieńczych swarach, bo nasi Umiłowani Przywódcy uprawianie prawdziwej polityki, a już zwłaszcza – polityki zgodnej z polskim interesem państwowym – mają od Naszych Sojuszników surowo zakazane, a że namiętności, jakim i oni przecież podlegają, muszą znaleźć jakieś ujście, toteż znajdują je w mniej lub bardziej zażartych pyskówkach, z których wszelako nic nie wynika, bo wyniknąć nie może.
Powoli ucichają tedy swary związane z inauguracją Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, towarzyszącym im skandalem oraz „zawieszeniem” pana red. Przemysława Babiarza przez totalniaków z rządowej telewizji. Nawiasem mówiąc, ku dość sporemu zaskoczeniu światowej opinii publicznej, na skandaliczną inaugurację Igrzysk w Paryżu zareagował turecki prezydent Recep Erdogan, oświadczając, że nie tylko chrześcijanie zostali obrażeni, ale i my; – „my” czyli muzułmanie, dla których Jezus Chrystus jest jednym z ważnych proroków, może nie tak ważnym, jak Mahomet, niemniej jednak – no i zapowiedział interwencję u papieża Franciszka, żeby wspólnie coś z tym skandalem zrobić. Odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że Watykan, który do tej pory siedział cicho, jak mysz pod miotłą – ale po takiej – jak mawiają gitowcy – „poważnej zastawce” już mu cicho siedzieć nie wypadało, więc odważył się wyrazić „ubolewanie”. Jeśli chodzi o pana red. Babiarza, to wszystko też skończyło się wesołym oberkiem, bo po bardzo krytycznych wobec telewizyjnych totalniaków reakcjach różnych środowisk, również dziennikarskich, został od „odwieszony” i nawet wrócił do Paryża komentować Igrzyska.
Inna rzecz, że chyba coraz mniej ludzi je ogląda, nie tylko ze względu na skandaliczną inaugurację, ale również na ekscesy – na przykład – dopuszczenie mężczyzn do bokserskich walk z kobietami pod pretekstem, że „uważają się” oni za kobiety. W takich widowiskach rzeczywiście gustować mogą tylko jacyś zboczeńcy, a ci chyba – jak zresztą sami mówią – znajdują się u nas w mniejszości. We Francji może oczywiście być inaczej. Tymczasem totalniacy z rządowej telewizji wykazali się refleksem szachisty i dopiero po odwieszeniu pana red. Babiarza zorganizowali tak zwany „odpór”. Przybrał on postać ataku, jaki na red. Babiarza przypuściły „nowe gwiazdy TVP”: pani Katarzyna Kasia i pan Grzegorz Markowski, dotychczas zatrudnieni przez Propaganda Abteilung w TVN, których teraz totalniacy zanęcili do telewizji rządowej. Otóż schłostali oni pana red. Babiarza, że w „okresie minionym” dopuszczał się sprośnych błędów Niebu obrzydłych, a konkretnie – „stał za Kurskim” – kiedy ten przyszedł do rządowej telewizji, w dodatku nie stał zwyczajnie, tylko – jak zauważył pan Markowski – „z uśmieszkiem pełzającym w kąciku ust”. No rzeczywiście, „w kąciku ust” – tego już za wiele!
Toteż na mieście krążą fałszywe pogłoski, że pani Kasia i pan Markowski mają zbierać podpisy autorytetów moralnych pod deklaracją wiecznego potępienia pana red. Babiarza, a kto się nie podpisze, nie tylko straci certyfikat przyzwoitości, ale przez Judenrat „Gazety Wyborczej” zostanie skreślony z listy autorytetów moralnych. Jak tam będzie, tak tam będzie, natomiast przypadek pani Katarzyny Kasi jest znakomitą ilustracją coraz bardziej upowszechniającego się u nas zjawiska dziedziczenia pozycji społecznej: dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami, dzieci konfidentów – konfidentami, dzieci ministrów – ministrami, a dzieci filozofów – filozofami. Pani Kasia jest bowiem córką filozofa, prof. Andrzeja Kasi, który przyjaźnił się z Janem Himilsbachem. Kroniki towarzyskie odnotowują, jak to Himilsbach, po jednej czy drugiej „nieprzespanej nocy znojnej” i jeszcze w nirwanie, w towarzystwie przygodnych kompanów, odwiedzał pana prof. Kasię w jego mieszkaniu i przedstawiał go swoim towarzyszom tak: wiesz żłobie, kto to jest? To jest pan profesor; on zaraz pójdzie na zajęcia ze studentami, którym będzie tłumaczył filozofię! Pani Katarzyna natomiast ma inne ambicje – żeby mianowicie „otworzyć Polakom dostęp do informacji”. W tym właśnie celu kierujący rządową telewizją totalniacy ją wynajęli – bo niby w jakim innym?
Tymczasem w ramach nakazanego przez Naszego Złotego Pana z Berlina przyspieszenia dintojry, ścisłe kierownictwo Volksdeutsche Partei wykombinowało sobie, by zamiast rozdrabniania się na umieszczanie za kratami poszczególnych wrogów demokracji, zlikwidować znienawidzone PiS za jednym zamachem. W tym celu podjęło próbę podbechtania Państwowej Komisji Wyborczej, żeby zakwestionowała sprawozdanie finansowe PiS z kampanii wyborczej w roku 2023, pozbawiła ją pieniędzy i w ten sposób położyła kres jej istnieniu. Jest to bowiem konieczne dla rozwoju demokracji, która – jak zauważył wybitny przywódca socjalistyczny Adfolf Hitler, najlepiej się rozwija, gdy towarzyszy jej potrójna jedność: ein Volk, ein Fuhrer, ein Reich. Państwowa Komisja Wyborcza nie mówi: „nie”, ale uchyliła się przed spełnieniem oczekiwań „bull-terriera” Donalda Tuska, czyli Wielce Czcigodnego pana mec. Romana Giertycha, który nalegał na natychmiastowe podjęcie stosownej decyzji. Doszło nawet do wymiany zdań między panem mec. Giertychem, a panem mec. Ryszardem Kaliszem. Pan mec. Giertych zaapelował do PKW, żeby nie „:rżnęła głupa”, jakoby nie miała dowodów na wyborcze przekręty finansowe PiS, bo przecież on może jej je dostarczyć w dowolnej ilości, między innymi dzięki „sygnalistom”, którzy poświadczą, co tylko będzie trzeba.
Prawdziejom z rządowej telewizji, a także z żydowskiej telewizji nierządnej TVN, takie dowody w zupełności wystarczą, jednak pan mec. Ryszard Kalisz z PKW wezwał pana mec Giertycha, żeby „wziął sobie na wstrzymanie”, a PKW odłożyła podjęcie decyzji do końca sierpnia. Być może, by dać dodatkowy czas „sygnalistom”, by przypomnieli sobie, co tam jeszcze trzeba, ale być może również dlatego, że od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej PiS może odwołać się do Sądu Najwyższego, gdzie aż się roi od rozmaitych „neo-sędziów” i innych przebierańców, którzy przecież będą sądzili, jak się należy, a gdyby nawet i tam coś poszło nie tak, to jeszcze – do trybunału europejskiego. W tej sytuacji zgromadzone przez pana mec. Giertycha dowody na użytek telewizyjny mogą nie wystarczyć i stąd ten tempus deliberandi. Jak bowiem oskarżać, to oskarżać – żeby problem demokracji rozwiązać raz na zawsze, a nie tylko markować jego rozwiązywanie. Ciekawe, że ten punkt widzenia podziela również Jarosław Kaczyński twierdząc, że jeśli PKW odbierze PiS-owi prawie 26 mln złotych subwencji, to będzie to „koniec demokracji w Polsce”.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
Stanisław Michalkiewicz • 7 sierpnia 2024 sygnalisci
W swoim „Dzienniku 1954” Leopold Tyrmand wspomina, jak to w Warszawie odbywał się zjazd rewolucjonistów z całego świata. Zakwaterowano ich w Hotelu Sejmowym i stało się, że jeden z nich, Grek nazwiskiem Apostolos Grozos, zaniemógł. Wezwany do pacjenta doktor Dobrzański próbował się dowiedzieć, co mu dolega. Próbował po angielsku, po francusku i po niemiecku, ale Grek żadnego z tych języków nie rozumiał. Zdesperowany doktor Dobrzański spróbował zatem dogadać się po rosyjsku, ale Grek, łypnąwszy okiem na obecną przy badaniu nadzorczynię o manierach ruskiego generała, po rosyjsku też nie rozumiał. Rada w radę uradzono, żeby zawołać rewolucjonistkę z Argentyny, która znała wszystkie języki. Zagadała ona do Greka w narzeczu, które doktor Dobrzański zapamiętał z młodości, kiedy bywał na warszawskich Nalewkach. Okazało się, że pacjent dostał niestrawności, więc zrobił mu stosowny zastrzyk i pożegnał życzliwym ”a giten cześć!”
Komentując ten incydent Tyrmand zauważył, że ten objazdowy „cyrk Stalina”, w charakterze egzotycznych rewolucjonistów, zatrudnia tubylczych absolwentów komunizmu z ulicy Gęsiej lub Smoczej. Prawdziwym rewolucjonistom, dajmy na to z Malajów, czy amazońskiej dżungli, trzeba by od podstaw tłumaczyć zawiłe pryncypia marksizmu-leninizmu, podczas gdy ci absolwenci od razu znają prawidłowe odpowiedzi na wszystkie pytania, niczym pani red. Monika Olejnik, czy pani red. Agnieszka Gozdyra, co to sztorcują swoich gości, jeśli ci prawidłowych odpowiedzi na pytania nie znają. Taniej i bezpieczniej jest zatem angażować właśnie takich, co znakomicie upraszcza sprawę.
A tu Wielce Czcigodny pan mecenas Roman Giertych, który dotychczas eksploatował w charakterze „sygnalisty” niejakiego pana Mraza, wynalazł w korcu maku kolejnego „sygnalistę” w osobie pana sędziego Arkadiusza Cichockiego. Pan sędzia Cichocki najpierw dokazywał w tak zwanej „aferze hejterskiej”, ale kiedy zaczęło mu się się robić gorąco, to znaczy, pardon – wcale nie zaczęło mu się robić gorąca, tylko głos sumienia przypomniał mu o umiłowaniu praworządności – jednym susem przeskoczył na jasną stronę Mocy, nawiasem mówiąc – podobnie, jak w swoim czasie uczynił to Wielce Czcigodny pan mecenas, no i teraz w swoich opowieściach wychodzi naprzeciw aktualnemu społecznemu zapotrzebowaniu. Jestem przekonany, że opowie wszystko, jak się należy, nawet bez konieczności podłączania go do prądu, bo w ten sposób odsuwa od siebie widmo, nie tyle może stryczka, bo to już nie te czasy, co za Stalina, ale krat – to już prędzej. Jak się okazuje, chyba nie da się zadośćuczynić oczekiwaniom pana komisarza Didiera Reyndersa, który uwziął się, żeby w naszym bantustanie przywrócić praworządność, zgodnie z przykazaniami Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen inaczej, jak przez sięgnięcie do nieprzebranego rezerwuaru „sygnalistów”.
No dobrze – ale gdzie właściwie mieści się ten rezerwuar? A gdzieżby, jeśli nie w kryminałach, do których za ancien regime’u niezawisłe sądy powtrącały rozmaitych obywateli? Nie wszyscy co prawda w równym stopniu się na „sygnalistów” nadają, ale myślę, że jedna kategoria nada się, jak mało kto. Mam na myśli oszustów. Któż lepiej od nich potrafi stworzyć wrażenie szczerości i spontaniczności? Wprawdzie i panu sędziemu Arkadiuszowi Cichockiemu nie brakuje zdolności, ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być jeszcze lepiej. W tej sytuacji nie ma co się zastanawiać, tylko pan minister Adam Bodnar powinien ogłosić werbunek „sygnalistów” właśnie z tego środowiska, a proces rozliczeń pójdzie jak z płatka. Za obietnicę wyjścia na wolność, a kto wie, czy nie dołączenia do korpusu autorytetów moralnych – bo przecież z jednego oszusta nawróconego na praworządność większa będzie radość w Niebiesiech, niż z dziesięciu sprawiedliwych – taki „sygnalista” potwierdzi ze szczegółami wszystko, czego tam wyuczy ich jeśli nawet nie Wielce Czcigodny pan mecenas Roman Giertych, to jakiś inny koryfeusz praworządności. I to jest najważniejszy argument za jak najszybszym przeprowadzeniem zaciągu, bo czyż można zaniedbać czegokolwiek, gdy w grę wchodzi praworządność? Jasne, że nie można zaniedbać niczego tym bardziej, że przecież Nasz Złoty Pan, podczas ostatniej gospodarskiej wizyty w Warszawie, chyba musiał ofuknąć pana premiera Donalda Tuska za zbyt ślamazarne tempo dintojry. Jak wiadomo, z listopadowymi wyborami prezydenckimi w Ameryce na dwoje babka wróżyła, więc wszystko powinno zostać dopięte na ostatni guzik w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, bo nie wiadomo przecież, czy pod koniec stycznia przyszłego roku przysięgi prezydenckiej nie złoży w Waszyngtonie wróg całej postępowej i miłującej pokój ludzkości Donald Trump? Wprawdzie stary finansowy grandziarz Jerzy Soros dał podobno aż 50 mln dolarów na kampanię wyborczą pani Kamali Harris, a inni grandziarze też sypnęli złotem, ale przecież w ostatniej chwili do demokratycznych procedur może wmieszać się zimny ruski czekista Putin i sprawy mogą się skomplikować.
Wprawdzie Donald Trump na pewno przypomniał sobie spostrzeżenie Michaela Corleone z filmu „Ojciec chrzestny”, iż historia nauczyła nas jednego – że mianowicie każdego można zabić – ale nawet u niego polityczne namiętności mogą wziąć górę i przypomni sobie swoją deklarację z lipca 2017 roku, że projekt Trójmorza bardzo mu się podoba i że Stany Zjednoczone będą go wspierały. Wtedy, jak pamiętamy, spowodowała ona zapalenie w Berlinie czerwonej lampki alarmowej, w następstwie czego Niemcy zgłosiły akces do Trójmorza, z czego ucieszył się pan prezydent Andrzej Duda – wobec tego teraz trzeba dmuchać nawet na zimne i kuć żelazo praworządności, póki gorące. Jednak bez masowego zaciągu „sygnalistów” w wiadomym rezerwuarze może się to nie udać, a wtedy ryzykujemy nie tylko perturbacjami w przywracaniu praworządności w naszym bantustanie, ale nawet tym, że świat może się zawalić.
W obliczu takiej dramatycznej alternatywy w kąt muszą pójść pięknoduchowskie obiekcje, że oto pan minister Adam Bodnar przy pomocy Wielce Czcigodnego pana mecenasa Romana Giertycha, będzie do przywracania praworządności wykorzystywał kryminalistów. Już Robert Penn Warren w słynnej powieści „Gubernator” wkładał w usta gubernatora Willa Starka spostrzeżenie, że dobro można robić przede wszystkim ze zła. Podobnie uważał pułkownik Kuklinowski z „Potopu”, doradzając panu Kmicicowi, że jeśli mu cnotka przeszkadza, to powinien ją wycharknąć.
Stanisław Michalkiewicz
Część 4: Vigano trzyma sztandar Kościoła Chrystusowego, Bergoglio trzyma tęczowy sztandar antykościoła
wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22237 https://bandila-ni-kristo.wistia.com/medias/qqrv5c9pr1
https://bcp-video.org/pl/analiza-wypowiedzi-4/ https://youtu.be/vhsBSbwxc4o
https://rumble.com/v591wlh-analiza-wypowiedzi-4.html cos.tv/videos/play/54478033502639104
Byliśmy świadkami pokazowego procesu karnego arcybiskupa Carla Marii Vigano. Schizmatycka sekta oskarżyła go o tzw. schizmę, co właściwie jest niemożliwe, gdyż Kościół nie ma obecnie papieża. Fakt ten wynika z rzeczywistości, że Bergoglio jest jawnym heretykiem. Był heretykiem już przed objęciem tronu papieskiego, dlatego też jego wybór jest również nieważny. Potwierdza to bulla dogmatyczna Pawła IV. Ci, którzy wydali nieważny wyrok na arcybiskupa Vigano, sami nie tylko są w schizmie, ale przez swoją apostazję ekskomunikowali się z Kościoła.
Arcybiskup mówi:
„Sekta schizmatycka oskarża mnie o schizmę – to powinno wystarczyć, by dowieść dziejącego się przewrotu. Jaką bezstronność osądu może bowiem zachować sędzia zależny od tego, kogo ja oskarżam o uzurpację. Ponieważ sprawa ta jest symboliczna, chcę, by wierni – którzy nie muszą znać zasad funkcjonowania trybunałów kościelnych – zrozumieli, że o schizmie nie można mówić, gdy istnieją uzasadnione powody, by kwestionować wybór papieża. Są to w tym przypadku wątpliwości co do ważności zgody (vitium consensus) oraz nieprawidłowości lub naruszeń zasad regulujących konklawe” (por. Wernz-Vidal, Ius Canonicum, Rzym, Pont. Univ. Greg., 1937, t. VII, s. 439).
Pokazowy proces pokazuje, że arcybiskup jest sądzony przez tego, którego oskarżył o uzurpację najwyższego urzędu. Arcybiskup przypomina, że proces nad nim ma charakter symboliczny. Oznacza to, że podobny pokazowy proces zostanie przeprowadzony przez uzurpatora Bergoglio na każdym prawowiernym biskupie, który nie chce dopuścić się zdrady Boga i dlatego odmawia błogosławienia grzechu sodomii. Jeśli jednak tchórzliwy biskup podda się Bergoglio i zacznie błogosławić grzech, zostanie na zawsze potępiony w piekle.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Bulla Cum ex apostolatus officio Pawła IV ustanawia na wieczność nieważność nominacji lub wyboru jakiegokolwiek hierarchy – włącznie z papieżem – który popadł w herezję przed wyniesieniem do godności kardynała lub Biskupa Rzymu. Określa ona takie wybór lub wyniesienie jako nulla, irrita et inanis (nieważną, nieobowiązującą i bezwartościową), nawet dokonane w zgodzie i jednomyślnie przez wszystkich kardynałów.
Wybór ten bądź wyniesienie nie może być także uznane, ani nie uzyska ważności czy to na drodze przyjęcia obowiązków, ani przez konsekrację, ani przez objęcie władzy…, ani przez rzekomą koronację papieską…, ani przez wyrażenie powszechnej obediencji, w żadnym czasie, ani w żadnym razie nie może być uznane za zgodne z prawem. Paweł IV dodaje, że wszystkie akty dokonane przez taką osobę należy uznać za równie nieważne, a jego poddani, zarówno duchowni, jak i świeccy, są zwolnieni z posłuszeństwa wobec niego… Z tego powodu, z czystym sumieniem uważam, że błędy i herezje, którym Bergoglio hołdował przed, w trakcie i po swoim wyborze, a także intencja towarzysząca rzekomemu przyjęciu papiestwa, czynią jego wyniesienie na Tron Piotrowy nieważnym”.
Arcybiskup Vigano powołuje się na dogmatyczną bullę i udowadnia, że Jorge Bergoglio jest papieżem nieważnym. Oprócz bulli dogmatycznej samo Pismo Święte – Ga 1,8-9 – mówi, że kto głosi inną ewangelię, niech będzie anatema, czyli ekskomunikowany – przeklęty. Bergoglio głosi inną naukę – sodomską antyewangelią! To jest bunt przeciwko Bogu. Jego antyewangelia jest diametralnie sprzeczna z ewangelią Chrystusa i całą tradycją kościelną. Również święci ojcowie Kościoła Cyprian, Atanazy, Augustyn, Hieronim i nauczyciele kościoła św. Robert Bellarmin, św. Franciszek Salezy, św. Alfons Liguori zgadzają się z tą prawdą i wyraźnie wyrażają, że papież, który jest jawnym heretykiem, sam ekskomunikował się z Kościoła i nie będąc członkiem Ciała, nie może być jego głową.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Wszystkie akty rządów i nauczania Jorge Mario Bergoglio, zarówno w treści, jak i formie, wydają się obce, a nawet sprzeczne z działaniami typowymi dla papieża. Nawet zwykły wierny czy niekatolik dostrzega nietypowość roli, jaką Bergoglio odgrywa w globalistycznym i antychrześcijańskim projekcie realizowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne, agencje ONZ, Komisję Trójstronną, Grupę Bilderberg, Bank Światowy i inne organizacje globalistycznej elity. Podkreślanie i demaskowanie tych anomalii w żaden sposób nie świadczy o mojej woli schizmy”.
Arcybiskup zwraca uwagę, że zbrodnie popełnione przez uzurpatora papiestwa Jorge Bergoglio są na tyle oczywiste, że muszą je zobaczyć nie tylko księża i biskupi, ale nawet zwykli wierzący i niekatolicy. Oni także widzą tę anomalię, którą reprezentuje fałszywy papież. Arcybiskup wskazuje na głęboką współpracę Głębokiego Kościoła z Głębokim Państwem, czyli na współpracę Bergoglio i jego sekty z organizacjami kontrolowanymi przez elity globalistyczne. Ta współpraca realizuje cele antychrześcijańskie i globalistyczne. Wskazując na tę rzeczywistość, która jest już dla wszystkich oczywista, abp Vigano powoduje schizmy w Kościele. Pokazowy proces przeciwko niemu jest skandaliczny.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Mimo to jestem atakowany i osądzany, gdyż niektórzy łudzą się, że potępiając mnie i ekskomunikując, osłabią znaczenie moich oskarżeń o zamach stanu. Ta próba uciszenia krytyki niczego nie rozwiązuje, a wręcz obciąża winą tych, którzy próbują ukryć lub bagatelizować problemy niszczące Kościół”.
Arcybiskup Vigano oskarża tych, którzy zorganizowali pokazowy proces „ekskomuniki”, o łudzenie się, że uciszy to jego głos prawdy, który demaskuje watykański zamach stanu. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej ujawnił ukryte przerzuty.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „Jeśli papiestwo rzymskie – mam tu na myśli papiestwo Piusa IX, Leona XIII, Piusa X, Piusa XI, Piusa XII – jest uważane za przeszkodę w dialogu ekumenicznym, a dialog ten jest traktowany jako absolutny priorytet „kościoła synodalnego” Bergoglio, w jaki inny sposób mógłby ten dialog się urzeczywistnić, jeśli nie przez usunięcie tych elementów, które czynią papiestwo z nim niekompatybilnym, a tym samym manipulując nim w sposób całkowicie bezprawny i nieważny?”.
Bergoglio od dawna realizuje ukryty plan zniesienia instytucji papiestwa, ponieważ stanowi to przeszkodę w dialogu ekumenicznym, który jest promowany jako absolutny priorytet „synodalnego antykościoła” Bergoglio. Paradoks staje się tym bardziej absurdalny, gdy odstępca Bergoglio karze prawowiernych katolików jakąś nierealną schizmę.
Cytat arcybiskupa C.M. Vigano: „Od jakiego „kościoła” miałbym się odłączyć, jakiego „papieża” miałbym odmówić uznania, jeśli kościół ten określa się jako „kościół soborowy i synodalny” w przeciwieństwie do „kościoła przedsoborowego” – czyli Kościoła Chrystusowego?”.
Arcybiskup wskazuje na rzeczywistość dwóch Kościołów. Tutaj pod szyldem Kościoła katolickiego jest soborowy, synodalny kościół Bergoglio, który jednak ma inne paradygmaty i inną ewangelię i jest przeciwieństwem Kościoła Chrystusowego. Kościół Chrystusowy to Kościół zbudowany na Ewangelii oraz na Tradycji apostołów i świętych. Reprezentuje go arcybiskup Vigano. Bergoglio oddzielił się od Kościoła Chrystusowego poprzez herezje i znajduje się w schizmie, a jednocześnie w apostazji, to znaczy jest poza Kościołem Chrystusowym.
Cytat arcybiskupa C. M. Vigano: „A jakiego papieża miałbym odmówić uznania … jeśli papież dowodzi, że uważa papiestwo za swoją osobistą prerogatywę, którą może modyfikować i zmieniać według uznania, zawsze zgodnie z błędami doktrynalnymi Soboru Watykańskiego II i posoborowym „magisterium”?”.
Rzeczywistość jest taka, że Bergoglio w 2022 roku w Kanadzie publicznie poświęcił się szatanowi. Następnie przekształcił Kościół katolicki w synagogę szatana, zarówno poprzez motu proprio „Ad theologiam promovendam” w sprawie zmiany paradygmatów, jak i poprzez deklarację „Fiducia supplicans”, błogosławiąc grzech sodomii. W tym antykościele Bergoglio, który okupuje zewnętrzną strukturę Kościoła, nie można już wybrać prawowiernego papieża. Jednocześnie Bergoglio zniósł instytucję papiestwa.
Dziś konieczne jest, aby każdy prawowierny biskup zdał sobie sprawę z prawdziwej sytuacji i jak najszybciej oddzielił się wraz ze swoją diecezją od sekty Bergoglio. Biskup, który oddzieli się wraz ze swoją diecezją, zostanie zniesławiony tak samo jak arcybiskup Vigano. Będzie to jednak znak, że jest wraz z arcybiskupem Vigano w prawdziwym Kościele Chrystusowym, którego bramy piekielne nie przemogą. Biskupi, którzy wraz ze swoimi diecezjami dołączą do arcybiskupa Vigano, mają prawo w tej niezwykłej sytuacji przyjąć go jako prawowiernego papieża. To także przywróci instytucję papiestwa.
Carlo Maria Vigano trzyma sztandar Kościoła Chrystusowego, a Jorge Bergoglio tęczowy sztandar antykościoła. Pod jakim sztandarem dzisiaj staniesz ty?
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu
+ Metody OSBMr + Tymoteusz OSBMr
biskupi-sekretarze
18.07.2024
Bergoglio trzyma tęczową flagę antykościoła
vkpatriarhat.org/en/?p=24607 /english/
vkpatriarhat.org/fr/?p=17878 /français/
BKP: Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele
Część 3: Konfrontacja z wrogami Chrystusa
wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22244 https://drapeau-ti-christ.wistia.com/medias/ytha5bscfh
https://bcp-video.org/pl/analiza-wypowiedzi-3/ https://youtu.be/zOo5XDKZWcg
https://rumble.com/v5937zx-analiza-wypowiedzi-3.html cos.tv/videos/play/54483237820993536
Kiedy apostoł Paweł był atakowany i kwestionowano jego władzę, wskazywał na łaski, którymi obdarzył go Bóg, i świadczył o cierpieniach, jakie znosił dla Chrystusa. Był pięciokrotnie chłostany przez swój własny naród i nieustannie prześladowany. I nawet poganie go kamienowali. W obronie Ewangelii apostoł nie wahał się mówić o niezwykłych darach, jakie otrzymał, a nawet o wizjach i objawieniach, gdy uważano go za mało duchowego. Wreszcie wiemy, że kiedy przybył do Jerozolimy, religijny Sanhedryn domagał się jego śmierci. Na każdym etapie jego życia towarzyszyła ostra konfrontacja z wrogami Chrystusa, z duchem faryzeizmu i duchem pogaństwa, czyli z fałszywą duchowością.
W podobnej sytuacji wiernego bojownika o Chrystusa jest Arcybiskup Vigano. Pracował w służbie Watykanu niemal pół wieku i dotarł do najwyższych kręgów. Tutaj był świadkiem, jak wrogowie Boga poprzez zdradzieckich prałatów przygotowywali drogę do samozagłady Kościoła. Teraz, gdy arcy-heretyk Bergoglio, poprzez sfabrykowany proces, próbuje stworzyć wrażenie, jakby Vigano został wyrzucony z Kościoła katolickiego za tzw. zbrodnię schizmy, arcybiskup przemawia publicznie i wyjaśnia najpoważniejsze problemy Kościoła. Jego słowa są świadectwem oddania Chrystusowi i Jego mistycznemu Ciału. Nie interesuje go jego obrona, ale obrona Kościoła. Jednocześnie pokazuje, jak duchowa trucizna przedostała się do najgłębszych wnętrz Kościoła poprzez masonów, korupcję i sodomię.
Posłuchajmy jego świadectwa:
„Moja konfrontacja z kościelnymi przełożonymi rozpoczęła się, gdy pełniłem funkcje Delegata ds. Reprezentacji Papieskich, następnie Sekretarza Generalnego Gubernatoratu, a wreszcie Nuncjusza Apostolskiego w Stanach Zjednoczonych. Moja walka z korupcją moralną i finansową wywołała gniew ówczesnego Sekretarza Stanu, kardynała Tarcisio Bertone. Zgodnie z moimi obowiązkami Delegata ds. Reprezentacji Papieskich, ujawniłem korupcję kardynała McCarricka i sprzeciwiłem się wynoszeniu do godności biskupiej skorumpowanych i niegodnych kandydatów proponowanych przez Sekretarza Stanu. W odpowiedzi Bertone przeniósł mnie do Gubernatoratu, twierdząc, że „przeszkadzałem mu w mianowaniu biskupów według jego uznania”.
To właśnie Bertone, przy współudziale kardynała Lajolo, utrudniał moje wysiłki mające na celu zwalczanie powszechnej korupcji w Gubernatoracie, mimo że osiągnąłem tam znaczące, przekraczające wszelkie oczekiwania rezultaty”.
Сo arcybiskup zasłużył za swoją wierność Chrystusowi i Kościołowi ze strony skorumpowanych prałatów, którzy byli de facto narzędziami masonerii i dążyli do odwrotnego celu, czyli stopniowego rozkładu Kościoła, a wszystko to w duchu Soboru Watykańskiego II? Co nastąpiło? Arcybiskup Vigano kontynuuje:
„Ostatecznie, Bertone i Lajolo przekonali papieża Benedykta, by usunął mnie z Watykanu i wysłał do Stanów Zjednoczonych. W USA musiałem zmierzyć się z bulwersującymi występkami kardynała McCarricka, w tym jego niebezpiecznymi powiązaniami z przedstawicielami administracji Obamy-Bidena oraz z problemami na arenie międzynarodowej. Bez wahania informowałem o tych sprawach Sekretarza Stanu Parolina, który jednak całkowicie ignorował moje doniesienia”.
Przecież obowiązkiem Sekretarza Stanu było podjęcie działań proporcjonalnych do zawiadomienia przekazanego mu przez nuncjusza amerykańskiego Vigano w sprawie zbrodni moralnych popełnionych przez McCarricka, a nawet jego niebezpiecznych stosunków z pracownikami politycznymi. Tutaj jednak ukazano niezdolność zdradzieckich prałatów do stanięcia w obronie sprawy Bożej. Arcybiskup Vigano był w ciągłym konflikcie z wrogami Boga i Kościoła, natomiast skorumpowanym prałatom udało się gładko uniknąć każdego konfliktu i woleli sto razy zdradzić Chrystusa, swoje sumienie i Kościół, niż ryzykować utratę kariery. Na zewnątrz ci zdrajcy przedstawiają się jako tzw. najwierniejsi słudzy Kościoła Chrystusowego, ale w rzeczywistości są sługami masonów. Teraz, w wyniku sfabrykowanego procesu, wszyscy jednoczą się przeciwko prawdziwie wiernemu apostołowi, który służy Chrystusowi i Kościołowi.
Arcybiskup Vigano w swojej życiowej walce o oczyszczenie Kościoła zdobył doświadczenie, które doprowadziło go do zrozumienia ukrytych powiązań, jak sam zaświadcza:
„To skłoniło mnie do spojrzenia w innym świetle na wiele wydarzeń, których byłem świadkiem podczas mojej kariery dyplomatycznej i duszpasterskiej. Zacząłem dostrzegać, że składają się one na spójny plan, który ze swojej natury nie mógł być wyłącznie polityczny ani wyłącznie religijny.Plan ten obejmował bowiem globalny atak na tradycyjne społeczeństwo oparte na doktrynalnym, moralnym i liturgicznym nauczaniu Kościoła”.
Arcybiskup Vigano dalej podaje powód, dla którego z szanowanego nuncjusza apostolskiego on stał się niewygodnym arcybiskupem:
„Z szanowanego Nuncjusza Apostolskiego – którego lojalność, uczciwość, prawość i wzorową skuteczność potwierdził niedawno sam kardynał Parolin – stałem się niewygodnym arcybiskupem. Nie tylko dlatego, że domagałem się sprawiedliwości w procesach przeciwko skorumpowanym hierarchom, ale przede wszystkim dlatego, że ukazałem korupcję w hierarchii kościelnej jako narzędzie kontroli, manipulacji i szantażu, wymuszania działania wbrew Bogu, Kościołowi i duszom wiernych”.
Arcybiskup Vigano wyjaśnia, dlaczego po Soborze Watykańskim II na biskupów nie wybierano wiernych sług Bożych, ale głównie księży skorumpowanych i pozbawionych charakteru. Korupcja wśród najwyższych prałatów kościelnych jest warunkiem koniecznym planu masonów, aby móc ich szantażować. To samo dzieje się z politycznymi przedstawicielami państw.
„Ten modus operandi (sposób działania) – opisany szczegółowo przez masonerię przed infiltracją struktur kościelnych – odzwierciedla metody stosowane również w instytucjach świeckich. Tam przedstawiciele społeczeństw, szczególnie ci na najwyższych szczeblach, są w dużej mierze podatni na szantaż z powodu własnego zepsucia. Ich uległość wobec szalonych pomysłów globalistycznych elit prowadzi narody do ruiny, zniszczenia, choroby i śmierci – nie tylko ciała, ale i duszy. Prawdziwy projekt Nowego Porządku Światowego, któremu Bergoglio jest podporządkowany i od którego czerpie swoją legitymizację od możnych tego świata, ma charakter zasadniczo szatański. W nim dzieło Stworzenia Ojca, Odkupienia Syna i Uświęcenia Ducha Świętego jest nienawidzone, wymazywane i fałszowane przez sima Dei (małpę Boga – szatana) i jego sługi”.
Arcybiskup wskazuje na duchowe podłoże walki królestwa ciemności z królestwem Bożym. Przypomina proroctwo Matki Bożej z La Salette z 1846 roku, w którym Matka Boża przepowiedziała, że „Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą antychrysta”. Podobnie trzecia tajemnica fatimska świadczy o tym głębokim upadku.
Arcybiskup mówi:
„Obserwujemy całkowite wywrócenie boskiego porządku i rozprzestrzenianie się piekielnego chaosu przy gorliwym współudziale watykańskich elit i episkopatu. To uświadamia nam, jak przerażające są słowa Maryi Panny z La Salette: „Rzym utraci wiarę i stanie się siedzibą antychrysta”. Pokazuje też, jak ohydną zdradą jest apostazja pasterzy, a jeszcze bardziej, niewyobrażalna zdrada tego, który zasiada na Tronie Świętego Piotra”.
Arcybiskup Vigano z krwawiącym sercem patrzy na bolesną zdradę wielu, zbyt wielu prałatów i wyznaje, że gdyby w obliczu tej zdrady zachował milczenie, złamałby przysięgę złożoną w dniu święceń kapłańskich. Dlatego nawet za cenę moralnej dyskredytacji ze strony wrogów Chrystusa, jeśli nie bezpośrednio ryzykując życiem, daje świadectwo Ewangelii. Po całym życiu doświadczeń naprawdę wskazuje na źródło tego kryzysu, jakim jest Sobór Watykański II. Jako następca apostołów nie może i nie chce zaakceptować systematycznego niszczenia Kościoła, połączonego z potępieniem wielu dusz. Nie chce zamieniać obrony katolickiej prawdy na tchórzliwe milczenie i spokojne życie.
„Gdybym milczał w obliczu tej zdrady, dokonującej się przy tchórzliwym współudziale wielu, zbyt wielu hierarchów, niechętnych do uznania Soboru Watykańskiego II za główną przyczynę obecnej rewolucji, a wypaczenia Mszy katolickiej za źródło duchowego i moralnego rozkładu wiernych, złamałbym przysięgę złożoną w dniu moich święceń i ponowioną podczas konsekracji biskupiej. Jako następca apostołów nie mogę i nie chcę bezczynnie przyglądać się systematycznemu burzeniu Kościoła Świętego i potępieniu tak wielu dusz, nie próbując wszelkimi środkami się temu przeciwstawić. Nie mogę też uznać, że tchórzliwe milczenie dla świętego spokoju jest lepsze od dawania świadectwa Ewangelii i obrony katolickiej prawdy”.
Wszyscy szczerzy katolicy są wdzięczni, że Bóg dał nam w tym trudnym czasie takiego odważnego świadka wiary, jak arcybiskup Vigano. Rzeczywiście wskazuje na zatrute korzenie, których wielu nie chce widzieć, a które są przyczyną katastrofalnego stanu Kościoła. Dziś ksiądz i biskup [ulegli Watykanowi md] muszą nawet pobłogosławić jeden z najcięższych grzechów – sodomię. Największą winę za ten katastrofalny stan ponosi Sobór Watykański II i uzurpator papiestwa Jorge Bergoglio.
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu
+ Metody OSBMr + Tymoteusz OSBMr
biskupi-sekretarze
Autor: CzarnaLimuzyna , 9 sierpnia 2024
Piekło dzieci powstaje z udziałem ludzi chorych psychicznie, mających opinię osób zaburzonych, uważanych często za „zboczeńców”.
Neoliberalny świat jest dla nich łagodny, a nawet, w niektórych przypadkach, obdarowuje przywilejami. Dość często pojawia się argument na poziomie ćwierć inteligencji: „normalni też mordujom i gwałcom”.
Zanim nauka nie uległa konsensusom oraz skokom i susom za pieniędzmi, było wiadome, że dzieci są bezpieczne w normalnych rodzinach. Ryzyko dysfunkcji i krzywdy dziecka wzrastało po rozwodach, z matką samotnie wychowującą dziecko, co dziwne z „wyższym wykształceniem”, w konkubinatach oraz o czym się coraz częściej dowiadujemy, w parach homoseksualnych.
Ostatniego przypadku nie udało się ukryć.
4-letni chłopczyk padł ofiarą długotrwałej przemocy ze strony pary lesbijek – jego biologicznej matki i jej konkubiny. (…)Kobiety są w areszcie, usłyszały zarzut znęcania się nad dzieckiem. Malutki Ignaś uciekł z domu w samych butkach i błąkał się po ulicy. Miał na ciele ślady długotrwałej, sadystycznej przemocy. Osoba postronna odnalazła go i zaprowadziła na komendę Policji. /ratujzycie.pl/
Nie będę przytaczać innych drastycznych przypadków. Kto chce może zapoznać się ze szczegółami pod powyższym linkiem. Dodam jeszcze, cytując:
„W sprawie z Gliwic pojawiają się nowe, szokujące informacje. Okazuje się, że Ignaś ma dwie przyrodnie siostry – biologiczne córki Patrycji J. Lesbijki nie znęcały się nad dziewczynkami, a wręcz przeciwnie: dbały o nie i zapewniały im wszystko, czego potrzeba. Ofiarą sadystycznych praktyk padał tylko chłopczyk. Przypominają się sprawy z zagranicy, gdzie schemat był identyczny: przemoc ze strony lesbijek wobec chłopca. Trudno nie dopatrzeć się tutaj wpływu ideologii, która wywodzi się z głoszonej przez feministki walki płci. W myśl tej ideologii męskość jest złem i należy z nią walczyć.
Co więcej, Ignaś był dzieckiem z niepełnosprawnością. Cierpiał na wrodzoną łamliwość kości i już w wieku czterech lat był po kilku operacjach. Mimo to lesbijki biły go, rzucały nim o ścianę i katowały fizycznie i psychicznie w wymyślny sposób. Co za patologia!”.
Dzieci są krzywdzone niezależnie od płci. Reakcje na doniesienia o prawdziwych przestępstwach wobec dzieci często spotykają się ze strony lewicy z reakcją typową dla poniższego komentarza osoby mającej przy zdjęciu 5 wymownych flag i symboli.
Część lewicy walczy o “przysposobienie dzieci” dla środowisk lgbt+p. Słowo przysposobienie jest również używane w środowiskach przestępczych i oznacza przysposobienie porwanej kobiety do prostytucji lub przysposobienie dziecka dla pedofilów
Tagi:krzywda dzieci, patologia lgbt, przemoc lgbt
Wpisy poważne i satyryczne
11 sierpnia 2024 pch24/skandaliczne-slowa-wiceminister-sikory
#homoseksualizm #ideologia gender #ideologia LGBT #krzywdzenie dzieci #transwestyci #zboczeńcy

(Oprac. GS/PCh24.pl)
Na marszu homoseksualistów i osób promujących zaburzenia psychiczne na tle płciowym w Gliwicach pojawiły się dwie osoby reprezentujące rządową i samorządową politykę. Po pierwsze niejaka Monika Sikora, wiceminister funduszy i polityki regionalnej w rządzie warszawskim D. Tuska, a po drugie prezydent Gliwic, Katarzyna Kuczyńska-Budka.
Z ust obu kobiet padły zatrważające w swej beztrosce słowa o tym, że należy wpuścić zboczeńców przebierających się za kobiety do szkół i umożliwić im tym samym gorszenie i demoralizowanie polskich uczniów oraz o tym, że dyskusja na temat akceptacji dla zboczeń powinna być w ogóle wykluczona.
Wypowiedzi nagrało lokalne medium, portal TARNOGORSKI.info. W rozmowie z dziennikarzem wiceminister Sikora odpowiedziała na pytanie czy popiera występy „drag queen” w szkołach, odpowiedziała: „Tak”.
W spontanicznej przemowie przed kamerą członkini rządu warszawskiego D. Tuska dziękowała organizatorom „tęczowego” spędu gwałcącego moralność publiczną, mówiąc, że Gliwice „były są i będą tolerancyjne”. Następnie uderzyła w rządy minionej ekipy w Warszawie: Cieszę się, że po tylu latach naprawdę szczucia i nagonki na osoby LGBT to miasto też może dołączyć do miast, które organizują marsze
– Miesiąc temu urodziłam córeczkę i cieszę się, że będzie mogła żyć w Polsce, w której każdy może kochać kogo chce, gdzie zmierzam ku lepszemu, najpierw ze związkami partnerskimi, i będziemy dalej walczyć o równość małżeńską –
Następnie przemówiła prezydent Gliwic, która uczyniła kuriozalną i de facto totalitarną w swojej wymowie przemowę na temat czegoś, co określiła jako „prawa człowieka”. – Prawa człowieka to jest taki zbiór praw, nad którym moim zdaniem nie powinno się dyskutować, a szczególnie nie powinno się ich w jakikolwiek sposób podważać. To jest taka część naszego systemu wartości, o której dyskutowanie myślę, że jest jednak sprzeczne z ideą człowieczeństwa – przekonywała.
Wychodzi zatem na to, że mówienie prawdy o ludzkiej naturze i o grzechu sodomskim, który woła o pomstę do nieba, należy uważać za… nieludzkie.
Następnie Kuczyńska-Budka sięgnęła po haniebny w swojej kłamliwości argument odwołujący się do… chrześcijaństwa. – A jeśli większość Polaków uważa się za osoby związane z chrześcijaństwem, to przypomnę, że w normach chrześcijańskiej nie mieści się nienawiść do drugiego człowieka, nie mieści się brak tolerancji i brak akceptacji – mówiła.
Owe kurioza komentuje publicysta Ludwik Pęzioł na platformie X: Część fajnopolaków, żeby tylko uniknąć podejrzeń o zaściankowość i kołtuństwo posłałaby swoje (i cudze) dzieci nawet na lekcje z pedofilami, gdyby była taka potrzeba.