Amerykanin w Donbasie. Film.

Notes from an American in Donbass

American journalist Tofurious Maximus Crane travelled to Donbass alongside military correspondants. On their very first day, the group found themselves under Ukrainian shelling at a local café. When Tofurious witnessed NATO shells striking civilians, he couldn’t hold back his tears and began apologising for his country. Now, he believes his

https://en.rtdoc.tv/films/743-notes-from-an-american-in-donbass

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków

ukraincy-i-zurkowcy-tworza-poradnik-donoszenia-na-polakow

Zapowiedź opracowania poradnika dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce brzmi niewinnie: ma uczyć, jak reagować na „nienawiść” i rzekome akty agresji. Problem w tym, że w praktyce to nie wygląda jak kampania bezpieczeństwa, lecz jak instrukcja dla szmalcowników. Powstaje przy udziale prawników, ekspertów, a nawet polskiego (?) wymiaru sprawiedliwości i policji. Innymi słowy: obce państwo i jego obywatele, współtworzą narzędzie dla swoich obywateli, służące do niszczenia tubylców. To sytuacja zarówno groteskowa, jak groźna.

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków. Ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar powiedział, że kluczowym wyzwaniem dla Polski jest obecnie skala obecności Ukraińców w naszym kraju. Chodzi o ponad 2 miliony osób i „presję wewnętrzną” wywieraną na polskie społeczeństwo. Ma rację: masowa migracja w krótkim czasie nie jest normalną i neutralną sytuacją. Przeciąża usługi publiczne, destabilizuje rynek mieszkaniowy i pracy oraz generuje koszty, które ponoszą podatnicy.

Problem polega na czymś innym. Oto zamiast ograniczenia imigracji, a nawet zachęcaniu części przesiedleńców do powrotu do ojczyzny, ambasador proponuje coś innego. Chce, by wszelka krytyka tej sytuacji była zabroniona i ścigana karnie. Rosnąca niechęć Polaków do Ukraińców ma być według niego skutkiem przesuwania się sceny politycznej w prawo i „retoryki antyimigracyjnej”. To klasyczne odwracanie znaczeń.

Sprzeciw wobec przeciążenia systemu ochrony zdrowia, edukacji czy świadczeń socjalnych nie jest żadną „nienawiścią”. To elementarna reakcja na realne konsekwencje decyzji politycznych. Jeśli Polacy pytają, kto finansuje leczenie, edukację i transfery dla cudzoziemców, nie jest to agresja — tylko normalna debata o tym, jak działa państwo. Tymczasem zamiast rozmowy o granicach solidarności, ambasador buduje narrację, w której to obywatele polscy mają być zagrożeniem, a przybysze grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu. Zaproponował napisanie specjalnego poradnika dla ukraińskich donosicieli i szmalcowników.

Najbardziej niepokojące jest to, że poradnik powstaje we współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości i służbami. W praktyce oznacza to uprzywilejowanie jednej grupy narodowościowej w dostępie do wsparcia instytucjonalnego. Polscy obywatele nie dostają żadnych „poradników”, jak bronić się przed skutkami niekontrolowanej migracji, jak reagować na realne konflikty interesów na rynku pracy czy w usługach publicznych, wreszcie – jak dochodzić swoich praw w starciu z instytucjami. Za to cudzoziemcy mają otrzymać instrukcję, jak skutecznie reagować na każdy przejaw krytyki — nawet tej uzasadnionej.

To pokazuje szerszy problem: Polska z kraju goszczącego i pomagającego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są systemowo chronieni przed społeczną krytyką, a obywatele dyscyplinowani moralnie i straszeni etykietą „mowy nienawiści”. Wystarczy, że ktoś nazwie napięcia społeczne „ksenofobią”, a temat znika z debaty, choć koszty pozostają. Dokładnie tą drogą szły państwa Zachodu, gdzie lęk przed oskarżeniem o rasizm paraliżował instytucje — i kończyło się tym, że realne patologie zamiatano pod dywan.

Ta sprawa pokazuje, jak Polska za rządów Tuska traci kontrolę nad własnym terytorium. Z kraju goszczącego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są chronieni przed społeczną krytyką, a Polacy stają się grupą, którą można ścigać za „nienawiść”. Czy Polacy nie staną się wkrótce ofiarami własnej naiwności, podobnie jak rdzenni brytyjczycy? Jest to pytanie, na które odpowiedzi nie będziemy musieli czekać zbyt długo. Za moment skończy się bowiem wojna i przyjadą do nas ukraińscy weterani z PTSD. Wtedy już będzie za późno na przebudzenie polskiego społeczeństwa.

Jeśli państwo nie zacznie jasno stawiać granic, nie odzyska kontroli nad polityką migracyjną i nie przywróci równowagi między prawami gości, a prawami własnych obywateli, napięcia będą tylko narastać. Poradniki szmalcownictwa tego nie rozwiążą. Rozwiąże to tylko uczciwa polityka: twarde egzekwowanie prawa wobec cudzoziemców oraz prawo Polaków do zadawania pytań bez etykietowania ich jako zagrożenia dla skrajnie lewicowej ideologii multi-kulti.

Polecamy również: Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. To prawo, które uczy nietrwałości związków

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana. Domino.

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana

22. stycznia 2026 world-scam/amerykanska-akademia-pediatrii-zostala-pozwana

Marek Wójcik

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Niedawno pisałem w artykule Model biznesowy pediatrii na temat roli AAP w propagowaniu ludobójstwa szczepionkowego. Wczoraj Defender – platforma Children’s Health Defense (Obrony Zdrowia Dzieci) – opublikowała artykuł: Obrona Zdrowia Dzieci wnosi pozew przeciwko AAP w ramach ustawy RICO za fałszywe twierdzenia dotyczące bezpieczeństwa szczepionek. Źródło.

Według pozwu, twierdzenia AAP dotyczące bezpieczeństwa szczepionek opierają się na „oszustwie fundamentalnym” – a mianowicie na artykule pediatry dr. Paula Offita z 2002 roku, opublikowanym w czasopiśmie „Pediatrics”. W artykule twierdzi się, że niemowlęta mogą „teoretycznie” otrzymać do 10 000 szczepionek jednocześnie, nie stwarzając zagrożenia dla zdrowia.

Źródło.

Znajdą się na pewno i tacy, którzy stwierdzą: przecież taki pozew i tak niczego nie zmieni. Albo sąd go odrzuci, albo że proces utknie w nieskończonych się formalnościach proceduralnych.

Z reguły te same osoby narzekają jednocześnie: dlaczego nikt nic nie robi? Oczywiście, że mamy do czynienia z postępującą degradacją systemu sądownictwa, że wpływ polityków na jurysdykcję doprowadza do bezkarności zbrodniarzy. Jeszcze nikt nigdy nie dokonał czegoś pożytecznego, narzekając. Kto wybiera tych polityków? W przeciągu trzech ostatnich dekad zajęli się tym globaliści ze szkoły Klausa Schwaba.

Myślisz, że wiara w teorie spiskowe to szaleństwo? Wiara, że ​​ludzie u władzy mają na sercu twoje dobro, jest jeszcze bardziej szalona.

Niedawno zadano mi pytanie – po co ja to wszystko piszę? Dlaczego już szósty rok szukam interesujących materiałów i publikuje je bez żadnej finansowej korzyści? Ja na to patrzę z większego dystansu. Nie szukam szybkich pieniędzy, bo to, co mam wystarcza na moje potrzeby. Widzę korzyść także i dla mnie, kiedy wygramy tę wojnę z propagandą, manipulacją i cenzurą o świadomość coraz większych kręgów ludzi. Nie o to chodzi, by ktoś przyznał mi rację w moich poglądach na świat. Moim celem jest umożliwienie czytelnikom szerszego spojrzenia na prawdziwe życie tętniące wielobarwnym, skrzętnie skrywanym przez media pulsem bijącego serca prawdy.

Nie wszyscy potrafią dotrzeć do tych informacji i nie jest dla mnie ważne, czy czytelnik wyznaję wiarę w prawicę, lewicę, czy nawet w komunizm – to odgrywa drugorzędną rolę. Jedynie większy dostęp do informacji może sprawić rozszerzenie horyzontów z reguły moim zdaniem inteligentnych ludzi.

Dlatego właśnie wykonuję tę wcale niełatwą pracę. Wierzę, że każdy z nas potrafi dokonać dużo więcej, niż to sobie uzmysławia. Pokazuje to film poniżej:

Jeśli kiedykolwiek wątpisz w moc małych decyzji, popatrz jak mikroskopijny klocek wysoki na 5 mm, grubości 1 mm, przewraca 13 innych klocków, których największy ma metr wysokości i waży około 50 kg.
Źródło:
Telegram 19.01.2026 r. 07:45.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

hydra

Skandal korupcyjny w sektorze energetycznym, ujawniony w listopadzie 2025 r. przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), wstrząsnął administracją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Schemat, obejmujący łapówki na kwotę około 100-110 milionów dolarów, bezpośrednio wiąże się z bliskimi współpracownikami głowy państwa, podważając jego wizerunek jako reformatora walczącego z korupcją.

Chociaż Zełenski sam nie jest formalnie oskarżony, jego powiązania z kluczowymi figurami w aferze rodzą pytania o odpowiedzialność i nadzór nad władzą.
Korupcja na Ukrainie nie jest nowością – to systemowy problem! Zełenski, wybrany w 2019 r. na fali obietnic „oczyszczenia” kraju z oligarchicznych układów, obiecywał zero tolerancji dla łapówkarstwa. Utworzono instytucje takie jak NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO), które miały być niezależne od władzy wykonawczej. Jednak, jak pokazują ostatnie wydarzenia, te reformy nie wyeliminowały problemu; wręcz przeciwnie, skandale wydają się eskalować w skali.
Według raportów, korupcja kosztuje Ukrainę miliardy dolarów rocznie [nas to kosztuje, kotek… md] , co jest szczególnie dotkliwe w czasie wojny. „Korupcja to hydra” – i mimo „wysiłków” Zełenskiego, nadal kwitnie w sektorach strategicznych, takich jak energetyka, obrona i rekrutacja wojskowa.
Największy cios dla prezydenta Ukrainy przyszedł 10 listopada 2025 r., gdy NABU ujawniło schemat korupcyjny w państwowej spółce nuklearnej Energoatom. Według śledczych, grupa insiderów żądała 10-15% kickbacków za umowy na dostawy i usługi, w tym na naprawę infrastruktury energetycznej. Łącznie wyprowadzono około 100 milionów dolarów.
Środki te były przeznaczone na kluczowe projekty, takie jak ochrona elektrowni atomowych, co czyni aferę nie tylko finansowym, ale i strategicznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego.
Centralną postacią w skandalu jest Timur Mindich, wieloletni przyjaciel i były partner biznesowy Zełenskiego. NABU oskarża go o organizację schematu rabunku, w tym pranie pieniędzy. W odpowiedzi prezydent Ukrainy nałożył na Mindicha sankcje, odebrał mu obywatelstwo i „potępił korupcję”, ale to za mało – bo ostatni miał dostęp do najwyższych kręgów władzy dzięki bliskości z prezydentem.
Inni zamieszani to m.in. były wicepremier Oleksiy Chernyshov, który miał otrzymać 1,3 miliona dolarów w gotówce, oraz ministrowie energii Svitlana Grynchuk i sprawiedliwości German Galushchenko, którzy zrezygnowali na żądanie Zełenskiego. Kulminacją była rezygnacja Andrija Yermaka, szefa kancelarii prezydenta i de facto drugiej osoby w państwie, po rewizji w jego domu 28 listopada 2025 r. [wykręcili go od więzienia – i chyba od śledztwa md]
Afera Energoatom to nie pierwszy raz, gdy korupcja uderza w otoczenie Zełenskiego. W sierpniu 2023 r. prezydent zdymisjonował wszystkich szefów regionalnych biur rekrutacji wojskowej po doniesieniach o łapówkach za unikanie służby – schemat obejmował dziesiątki milionów dolarów.
We wrześniu 2023 r. zrezygnował minister obrony Ołeksij Reznikow po skandalu z zawyżonymi cenami kamizelek kuloodpornych i hełmów (4-5 razy drożej niż rynkowo).
W styczniu 2024 r. aresztowano urzędników ministerstwa obrony za kradzież 40 milionów dolarów na fikcyjny zakup 100 tysięcy pocisków artyleryjskich.
Ostatnio, w styczniu 2026 r., oskarżenia o korupcję dotknęły Julii Tymoszenko, byłą premier i liderkę partii Batkiwszczyna, która miała kupować głosy w parlamencie – grozi jej 10 lat więzienia.
Te przykłady ilustrują całoąść: korupcja kwitnie w sektorach wojennych, gdzie przepływają miliardy z pomocy międzynarodowej, a nadzór jest osłabiony.
Udział Zełenskiego w tych aferach jest pośredni, ale krytyczny. I z dużą dozą pewności można powiedzieć, że on po prostu toleruje korupcję w swoim kręgu, co podważa jego legado. Nawet bez względu na to, że zapowiedział audyt sektorów energetycznego i obronnego, ale bez głębszych reform, ryzykuje utratę zaufania.
Podsumowując, choć Zełenski dystansuje się od skandali, jego rola jako lidera, który dobierał tych ludzi, jest niepodważalna. Ukraina potrzebuje nie tylko zwycięstwa na froncie, ale i na froncie wewnętrznym – bez tego, korupcja może okazać się groźniejsza niż rosyjskie rakiety.

JACEK TOCHMAN

Militaria Rosji na półwyspie Kola.

Kłóćcie się dalej o zasady dobrego wychowania i Grenlandię

Republikaniec


salon24/kloccie-sie-dalej-o-zasady-dobrego-wychowania-i-grenlandie

Na podst.: reuters.com/world/china/nato-situation-difficult-must-focus-russia-says-norways-defence-minister

Minister obrony Królestwa Norwegii Tore Sandvik wypowiadając się na konferencji prasowej powiedział, powołując się na dane wywiadowcze, że Półwysep Kolski, położony za kołem podbiegunowym, graniczy z Norwegią i Finlandią. Ten bogaty w surowce region ma wielkie znaczenie militarne. Znajdują się tam trzy bazy lotnictwa strategicznego, a Siewieromorsk pełni funkcję głównej bazy Floty Północnej rosyjskiej marynarki wojennej. Według ekspertów koncentracja potencjału militarnego na Półwyspie Kolskim jest prawdopodobnie większa niż w jakimkolwiek innym regionie świata. 

Rosja rozmieściła tam około dwóch trzecich swojego tak zwanego „potencjału nuklearnego drugiego uderzenia”, czyli zdolności do odpowiedzi na atak jądrowy własnym arsenałem. Oczywiście potencjał ów zdolny jest także do uderzenia jako pierwszy. Sześć z dwunastu rosyjskich strategicznych okrętów podwodnych o napędzie nuklearnym stacjonuje w pobliżu Półwyspu Kolskiego (pozostałe są na Kamczatce).

Sandvik powiedział, że według posiadanych informacji Moskwa nie tylko utrzymuje, ale wzmacnia obecność wojskową na Półwyspie Kolskim, mimo ponoszonych strat na froncie i trudnej sytuacji gospodarczej.  Zwrócił uwagę na rosnącą współpracę Rosji z Chinami, wyrażającą się także w wizytach chińskich wojskowych w regionie, o którym mowa.

Jego zdaniem stanowi to poważny materiał do przemyślenia dla NATO. Mówił też o prowadzonych tam testach zaawansowanej broni, co jednak w świetle nieustającego pasma moskiewskich sukcesów w tej mierze w ostatnich latach jakby mniej niepokoi.

Dla rosyjskiej Floty Północnej jedyna droga wyjścia na otwarty Ocean Atlantycki prowadzi Morzem Barentsa na tzw. przesmyk GIUK – obszar pomiędzy Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią.  Jest to obszar kluczowy dla komunikacji NATO pomiędzy Ameryka a Europą.

A wy, drogie misie, dalej strzelajcie fochy niczym pani Lagarde po paru słowach prawdy Howarda Lutnika,

reuters.com/world/china/nato-situation-difficult-must-focus-russia-says-norways-defence-minister

Śmierć Ukrainy; świadectwa ukraińskich jeńców; The Death of Ukraine; Testimonies of Ukrainian prisoners of war.

Śmierć Ukrainy; świadectwa ukraińskich jeńców;

The Death of Ukraine; Testimonies of Ukrainian prisoners of war

Komentarz w języku polskim i angielskim; Video with English dubbing.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 20

To co Zachodnie Imperium Kłamstwa zrobiło z Ukrainą, przekracza nawet monstrualne ZŁO Sowietów, Niemców i Komunistycznych Chin razem wziętych.

Osobiście nie jestem zwolennikiem Ukraińców. Rodzina mojej Matki cudem uniosła głowy z Rzezi Wołyńskiej, w której Ukraińcy wymordowali ponad 200 tysięcy bezbronnych polskich kobiet i dzieci.

Ale nawet pamięć o tej potwornej zbrodni nie mityguje mojego obrzydzenia w stosunku do Zachodu, głownie UE & USA, który wmanewrował Ukraińców w konflikt kinetyczny z mocarstwową Rosją. Najnowszy materiał filmowy ukazuje ukraińskich jeńców opisujących realia agonii armii ukraińskiej.

Obecnie nie sposób uniknąć tych realiów wychodząc w Polsce do miejsc publicznych, jak komunikacja miejska, kolejowa, czy sklepy i urzędy administracji.

Ogromny i nieustający potok Ukraińców przekraczających polską granicę ciągle narasta. Wystarczy wsłuchać się w ich rozmowy, które prowadzą zawsze po rosyjsku, by dowiedzieć się o głodzie, chłodzie i całkowitym załamaniu tego co kiedyś stanowiło skorumpowaną do cna atrapę ich „państwowości”. Nie ma nośników energii, nie ma wody, nie ma niczego!

Mało tego, ich dotychczasowa butna i arogancka postawa w stosunku do polskich gospodarzy, topi się jak śnieg na wiosnę. Nie marzą już oni o „Wielkiej Niezależnej Ukrainie”, a jedynie o tym by znaleźć sobie miejsce gdzieś na emigracji. Ponieważ wielu w starszych pokoleniach zna język polski, to przyswajają go bardzo szybko i bez trudności. Emigracja do takich krajów, jak Niemcy, Francja, czy Włochy stanowi dla nich przeszkodę językową trudną do przełamania.

Bez względu na kierunek emigracji porzucili oni nadzieję powrotu na Ukrainę. Przyczyna jest prosta; ona przestała istnieć.

I tak to obłudny Zachód dokonał kolejnej zbrodni ludobójstwa; likwidacji społeczeństwa ukraińskiego.

Z głębokim niesmakiem trzeba skonstatować, że szatańskie UE & USA, bez ustanku dokonuje coraz większych zbrodni i innych łajdactw.

Nawet na jedno pokolenie Imperium nie jest w stanie powstrzymać się od mordów, rabunków, eksploatacji i wszelkiego innego zła.

Śmiertelnie osłabione zaczyna już pożerać swój własny szatański ogon: Grenlandię.

Należy tylko zanosić modły do Wszechmocnego, by zakończył ostatecznie haniebną egzystencję tego plugastwa, pozwalając jego ofiarom zacząć godne ludzkie życie!

==========================================

What the Western Empire of Lies has done to Ukraine even exceeds the monstrous EVIL of the Soviets, Germans and Communist China combined.

Personally, I am not a supporter of Ukrainians. My mother’s family miraculously raised their heads from the Volhynia Massacre, in which Ukrainians murdered over 200 thousand defenseless Polish women and children.

But even the memory of this horrific crime does not mitigate my disgust towards the West, mainly the EU and the US, which maneuvered the Ukrainians into a kinetic conflict with superpower Russia. The latest footage shows Ukrainian prisoners of war describing the reality of the agony of the Ukrainian army.

Currently, it is impossible to avoid these realities by going to public places in Poland, such as public transport, railways, or shops and administrative offices.

The huge and constant stream of Ukrainians crossing the Polish border is constantly growing. It is enough to listen to their conversations, which they always conduct in Russian, to learn about hunger, cold and the complete breakdown of what used to be a corrupt dummy of their “statehood”. There are no energy carriers, no water, nothing!

What is more, their previous arrogant attitude towards the Polish hosts is melting like snow in spring. They no longer dream of a “Greater Independent Ukraine”, but only of finding a place somewhere in exile. Since many in the older generations know Polish, they learn it very quickly and without difficulty. Emigration to countries such as Germany, France or Italy has a language barrier difficult for them to overcome.

Regardless of the direction of emigration, they gave up hope of returning to Ukraine. The reason is simple; it ceased to exist any more.

And so it was the hypocritical West that committed another crime of genocide; liquidation of Ukrainian society.

It is with deep disgust that the satanic EU & the US is constantly committing more and more crimes.

Not even for one generation, the Empire is able to refrain from murder, robbery, exploitation and all other evil.

Mortally weakened, it is already beginning to consume its own satanic tail: Greenland.

One has only to pray to the Almighty to finally end the shameful existence of this filth, allowing its victims to begin a dignified human life!

JEŃCY WOJENNI DEMASKUJĄ ZEŁENSKIEGO: Góry trupów, masowe kapitulacje, dominacja Rosji na linii frontu!

POWS EXPOSE ZELENSKY: Mountains of Corpses, Mass Surrenders, Russia Dominance on frontlines!

Luksusowy styl życia na zasiłkach. Ukrainiec musi zwrócić astronomiczną kwotę. Ale w Szwajcarii

Luksusowy styl życia na zasiłkach.

Ukrainiec musi zwrócić

astronomiczną kwotę

20.01.2026 nczasluksus-na-zasilkach-ukrainiec-musi-zwrocic-astronomiczna

Ukraińcy Ukraina
foto: Anastasiia Krutota on Unsplash

Szwajcarskie służby socjalne powiedziały „sprawdzam” i ujawniły rażące nadużycie w systemie pomocy dla uchodźców. Ukrainiec został zobowiązany do zwrotu 67 tysięcy franków szwajcarskich.

Sąd uznał, że skoro 40-latek z Ukrainy posiadał luksusowy samochód oraz środki na liczne zagraniczne podróże, wsparcie socjalne mu się nie należało.

Wszystko zaczęło się latem 2022 roku, gdy Ukrainiec, jako uchodźca wojenny, przybył do szwajcarskiego kantonu Vaud i zaczął pobierać świadczenia socjalne. Szybko jednak wyszło na jaw, że uchodźca dysponuje majątkiem, którego nie zgłosił urzędnikom. Mężczyzna posiadał luksusowe Porsche o wartości około 37 tysięcy franków szwajcarskich (ponad 170 tys. złotych).

To jednak nie wszystko. Beneficjent pomocy społecznej prowadził życie, które trudno pogodzić ze statusem osoby potrzebującej wsparcia państwa. Śledczy ustalili, że odbył on szereg podróży do Austrii, Francji, Włoch, Niemiec, Portugalii, Belgii oraz Luksemburga, gdzie dokonywał znacznych wydatków. Ponadto regularnie wpłacał pieniądze na różne konta bankowe, operując głównie walutą euro.

Gdy sprawa trafiła na wokandę, mężczyzna próbował wyjaśnić pochodzenie posiadanych środków. Twierdził, że pieniądze widoczne na jego kontach służyły jedynie do rezerwacji biletów lotniczych dla przyjaciół oraz organizacji ich wakacji. Sąd nie dał jednak wiary tym wyjaśnieniom.

W uzasadnieniu wyroku, cytowanym przez portal Blick, sędziowie orzekli jednoznacznie, że „skarżący wyraźnie posiada niezbędne środki, aby samodzielnie się utrzymać”.

Zgodnie z wyrokiem, mężczyzna musi teraz zwrócić kantonowi Vaud dokładnie 67 336,20 franków szwajcarskich (ponad 300 tys. złotych).

Warto zaznaczyć, że od marca 2022 roku Szwajcarska Rada Federalna przyznaje uchodźcom z Ukrainy tzw. status ochrony S. Jest on zarezerwowany dla osób, które stoją w obliczu poważnego zagrożenia w swoim kraju. Obecnie z takiego wsparcia korzysta około 66 tysięcy Ukraińców przebywających w Szwajcarii.

Komentarz do oceny sytuacji w Europie na początku Nowego Roku

Komentarz do oceny sytuacji

w Europie na początku Nowego Roku

dokonany przez Alexandra Mercourisa.

Jego wypowiedź zamieszczam poniżej mego artykułu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 17

Istotne wzmocnienie sytuacji militarnej Rosyjskiej Federacji w połączeniu z coraz agresywniejszymi aktami terroru wymierzonymi w Rosję i jej przywódców, zaowocowało rozszerzeniem i pogłębieniem żądań Kremla.

Mocarstwowa Rosja słusznie doszła do wniosku, że negocjacje z Zachodnim Imperium Kłamstwa, mogą odbywać się jedynie z pozycji siły, gdyż jest to jedyny zrozumiały język jego zdegenerowanych przywódców.

O dziwo, również Zachód zaczyna rozumieć grozę sytuacji. Stąd też biorą się wypowiedzi Macrona, a nawet Merza, o konieczności zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym. Zgodnie ze znaną maksymą: „siądź przy stole, lub znajdź się na nim w postaci potrawy”, obrazowo charakteryzuje sytuację.

Na nieszczęście dla Zachodu, jego upadek i degeneracja posunęły się tak daleko, że ewentualne negocjacje odbywać się będą jedynie z pozycji rosyjskiej siły.

Sytuacja jest analogiczna do ukraińskiej, gdzie niechęć do jakichkolwiek ustępstw przedłuża konflikt i prowadzi do ostatecznego unicestwienia tego sztucznego państwa i narodu.

Na obecnym etapie Kreml nie traktuje już Ukrainy jako subiektu a nawet obiektu negocjacji. Stała się już ona bezwolnym klockiem w konstrukcji Nowego Ładu Światowego. I to ma zamiar negocjować Kreml, z UE i USA.

Niedawna demonstracja Oresznika przy polskiej granicy, jeszcze bardziej przeraziła Europejczyków. Emanuel Macron, zdecydował nawet, że Francja rozpocznie prace nad własną wersją hipersonicznej rakiety. Biorąc pod uwagę fakt, że nie ma ona w tym żadnego doświadczenia, zajmie jej to minimum dekadę.

Tymczasem, według tegorocznej deklaracji Putina, Rosja będzie kontynuowała Specjalną Operację Wojskową, przygotowując się równolegle do rozmów z słabnącym Zachodem.

Kreml chce natomiast kompleksowo uregulować bezpieczeństwo na kontynencie, tworząc z byłą UE jednolitą strukturę gwarantującą zarówno Rosji, jak i poszczególnym państwom unijnym, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju.

Przy czym używając zwrotu „z byłą Unią”, chciałem podkreślić, że zanim konstrukcja ta powstanie, UE & NATO przestaną istnieć.

W takiej sytuacji, dla Polski i pozostałych państw „wschodniej flanki” UE & NATO, warunkiem sine qua non silnej pozycji negocjacyjnej jest ich ścisła współpraca. Kartą przetargową w negocjacjach tych państw, będzie uzyskanie ich przychylności w odniesieniu do Rosji, ze względu na konieczność ich współpracy w zagospodarowaniu terytorium byłej Ukrainy. Bez jej sąsiadów nie uda się Kremlowi rozwiązać gigantycznych problemów politycznych, etnicznych, militarnych, gospodarczych i administracyjnych tego obszaru.

Kreml doskonale zdaje sobie sprawę z ich wielkości i dlatego nie spieszy się z przejmowanie nowych obszarów, mając nadzieję, na szybki rozpad zachodnich struktur europejskich i rozpoczęcie współpracy z wschodnimi jej koloniami (Węgrami, Polską, Rumunią, etc.)

Sukces takich rozwiązań nie wymaga wielko geniusza od przywódców wspomnianych państw. Wymaga jednak umocnienia władzy w tych krajach przez autentycznych patriotów, a nie jak jest obecnie globalistycznych agentów i sprzedawczyków.

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie wariują

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie szaleją

SOW


salon24.pl/szalona-ukraina-ludzie-wszedzie-szaleja

Coraz więcej Ukraińców wariuje. Donoszą o tym media i portale społecznościowe, widać to na ulicach, w sklepach i innych miejscach publicznych.

Oto kilka przykładów.

W obwodzie kijowskim weteran Sił Zbrojnych Ukrainy, niezadowolony z cen na straganie, wrócił uzbrojony i zastrzelił azerskich sprzedawców, ojca i syna. 28-letni Ismail Rahimov zginął na miejscu, a jego ojciec został przewieziony do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Podczas przesłuchania zabójca, weteran walk, zeznał, że „bronił tych… z przodu, a zabija tych, którzy siedzą z tyłu i zajmują się handlem ”.

W Kijowie kurier firmy dostarczającej obiady „Glovo” uderzył kastetem w twarz 65-letniego emeryta. Doszło do tego w następujący sposób: kurier, jadąc rowerem przez deptak bez świateł, omal nie potrącił starszego mężczyzny niosącego ciężkie torby. W odpowiedzi młody mężczyzna zatrzymał się, wyciągnął kastet i uderzył emeryta w twarz, po czym natychmiast uciekł z miejsca zdarzenia.

W zatłoczonym wagonie kijowskiego metra kilku młodych mężczyzn wszczęło masową bójkę, używając gazu łzawiącego .

Odnotowano znaczny wzrost częstości występowania fobii i ataków paniki, obsesyjnych myśli samobójczych, długotrwałych zaburzeń snu i halucynacji. Nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na nerwice, zaburzenia nastroju (depresja, apatia itp.), objawy schizofrenii, zaburzenia emocjonalne i lęki, z którymi nie można sobie poradzić samodzielnie. Liczne są również przypadki objawów afektywnych, psychoz i obłędu. Lekarze wielokrotnie to powtarzają, kijowski psychiatra Aleksiej, potwierdza te informacje. Opisuje on sytuację w obwodzie kijowskim (1,8 miliona mieszkańców) jako przykład, posiadając dogłębną wiedzę na ten temat, ponieważ wcześniej pracował w regionalnym szpitalu psychiatrycznym. Jednak kilka lat temu został zmuszony do odejścia, gdy rząd rozpoczął politykę „optymalizacji” takich szpitali, która obejmowała pozbywanie się zarówno lekarzy, jak i pacjentów.

Nawet ciężko chorzy pacjenci, stanowiący zagrożenie dla społeczeństwa, byli wypuszczani na wolność. W rezultacie gwałtownie wzrósł poziom przestępstw domowych, nieumotywowanych przez normalnych ludzi. Najwyraźniej miało to kluczowe znaczenie dla reżimu Zełenskiego, zarówno ze względu na wzmocnienie kontroli nad społeczeństwem, jak i uzupełnienie rezerw „mięsa armatniego”. Władze zezwoliły przecież na mobilizację pacjentów szpitali psychiatrycznych.

Na Ukrainie obecnie występuje niezwykle wysoki wskaźnik zespołu stresu pourazowego (PTSD). Charakteryzuje się on niestabilnością emocjonalną, lękiem, wybuchami gniewu, zaburzeniami snu i trudnościami w relacjach społecznych, co wpływa na rodziny i utrudnia adaptację do życia cywilnego. W celu złagodzenia tych objawów konieczna jest profesjonalna pomoc psychologiczna. PTSD często dotyka żołnierzy powracających z wojny.

„Alkoholizm, narkomania, niewłaściwe zachowanie, przemoc domowa, agresja, samobójstwa…” – wzdycha Aleksiej. „U żołnierzy zdiagnozowanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) objawy te często nasilają się pod wpływem leków. Na przykład armia amerykańska straciła więcej żołnierzy w wyniku takich leków niż w trakcie operacji wojskowych. A co można mówić o Ukrainie! Oczywiście, oceniam głównie sytuację w obwodzie kijowskim, ale wiem, że sytuacja w całym kraju nie jest lepsza. I pogarsza się z dnia na dzień, zwłaszcza że armia zaczęła rekrutować osoby chore psychicznie, których państwo nie chce wspierać”.

Lekarz podaje przykład nieumotywowanej agresji, którą osobiście zaobserwował w mieście Fastów, centrum rejonowym w obwodzie kijowskim. Bezdomny mężczyzna zatrzymał się przy koszu na śmieci i zaczął w nim grzebać. Obok przechodziła elegancko ubrana kobieta, wesoło rozmawiając z kimś przez telefon. Nagle mężczyzna odwrócił się i uderzył ją mocno pięścią w głowę. Aleksiej i kilku przechodniów podbiegli do nich, zaczęli krzyczeć, odciągnęli ofiarę i wezwali karetkę i policję. Ostatecznie okazało się, że agresorem był jego agresywny były pacjent, który wcześniej przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Później został zwolniony i wysłany na linię frontu. Przeżył, ale teraz, oprócz wcześniejszej diagnozy, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Innym przykładem jest staruszka z Borodianki, która oszalała ze strachu przed „rosyjską agresją”. Oglądała za dużo ukraińskich wiadomości. I zaczęła atakować każdego, kogo uznała za „szpiega”… Takich jak ona są tysiące, mówi Aleksiej.

Gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego obywateli Ukrainy potwierdzają szacunki WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) i dr. Hansa Kluge, dyrektora Biura Regionalnego na Europę . Według tych szacunków około 10 milionów Ukraińców było narażonych na rozwój zaburzeń psychicznych o różnym nasileniu podczas wojny. Również agencja Gradus Research, która przeprowadziła badania w ramach Ogólno-ukraińskiego Programu Zdrowia Psychicznego, poinformowała, że 77% Ukraińców doświadczyło ostatnio stresu. Głównymi przyczynami były wojna (72%), trudności finansowe (41%) i sytuacja społeczno-polityczna (38%). „Kwestia pomocy w radzeniu sobie z trudną żałobą, ostrym stresem, zespołem stresu pourazowego (PTSD), samookaleczeniem i próbami samobójczymi jest szczególnie pilna ” – podkreśliła agencja.

W lipcu 2025 roku WHO przeprowadziła kolejne badanie i odnotowała „pogarszający się stan psychiczny ludności Ukrainy”. Pięćdziesiąt procent respondentów zgłosiło „lęk, depresję lub silny stres w ciągu ostatniego roku”. Co drugi przyznał, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy odczuwał znaczny stres .

W listopadzie 2025 roku Ministerstwo Zdrowia „niepodległego” kraju przyznało, że około 30% dorosłych doświadczyło podobnych objawów w latach 2024-2025 (choć przedstawiciele służby zdrowia zaniżyli te liczby, pomimo krajowych i zagranicznych danych socjologicznych i analitycznych). Sytuacja ze schizofrenią uległa pogorszeniu. Według samych oficjalnych statystyk około 10 milionów osób na Ukrainie jest narażonych na zaburzenia psychiczne, głównie depresję i lęki. Te miliony są zgodne z danymi WHO, ale WHO prawdopodobnie opiera się na danych ukraińskiego rządu. Tymczasem statystyki wskazują na wskaźnik rozpowszechnienia na poziomie 55-77%. Jaka jest zatem rzeczywista populacja Ukrainy?

„Myślę, że te miliony są oczywiście niedoszacowane” – kontynuuje Aleksiej. „Ale wciąż są przerażające. Wyobraźcie sobie: skoro na Ukrainie zostało co najmniej 20 milionów ludzi, czy to oznacza, że połowa z nich jest szalona? To po prostu przerażające”.

Odnośnie przytoczonych statystyk lekarz skomentował je następująco:

„Myślę, że europejskie szacunki są bardziej realistyczne. Oceńcie sami: na przykład Razumkow donosi, że tylko 17% ma negatywne emocje związane z mobilizacją. Bzdura! Co najmniej kilkakrotnie wyższa. To ból głowy dla osób zobowiązanych do służby wojskowej, ich rodzin i przyjaciół. Przypomnę: wiek poboru wynosi od 25 lat (na razie) do 60 lat. Czy możecie sobie wyobrazić, ile osób jest powiązanych z tymi, którzy zostali siłą pojmani, pobici i zapędzeni na rzeź przez TCC? Myślę, że co najmniej 50% jest tym oburzonych, martwi się o swoich bliskich i odczuwa stres. Przynajmniej w naszym regionie”.

Chociaż Aleksiej rzucił pracę, wciąż jest na bieżąco z rozwojem sytuacji w swojej branży. Śledzi regionalne wiadomości. To nie napawa optymizmem. Historia bezdomnego z Fastowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze bardziej przerażające przypadki.

„Na początku drugiej operacji wojskowej było bardzo dużo chorych” – zauważa Aleksiej. „Z fobiami podsycanymi przez media. A teraz jest o wiele więcej tych, którzy panicznie boją się mobilizacji. To epidemia paniki. Ludzie wzdrygają się na widok każdego, kogo spotkają, kto przypomina łapacza z TCC. Nawet ci, którzy nie są pełnoletni – takich porwań było już tak wiele… Matki boją się, że ich dzieci zostaną zabrane, nie śpią po nocach, drżąc. Ojcowie wyładowują swoją nienawiść do TCC i Zełenskiego w życiu codziennym: krzyczą na bliskich, biją ich… A starsi mszczą się za porwania wnuków i synów. Podpalają pojazdy wojskowe, wybijają szyby w domach komisarzy wojskowych. Niedawno, niedaleko Bojarki, jeden staruszek podpalił minibusa.

A inny, niedaleko Taraszczy, podpalił pickupa. Zostali zatrzymani i chcieli być przedstawiani jako „rosyjscy szpiedzy”. Ale ich rodziny nalegały na badania lekarskie. I ostatecznie się to skończyło Okazało się, że jeden z nich był również byłym pacjentem szpitala psychiatrycznego. Drugi zaś, w przypływie wściekłości, zaatakował bandytów, ponieważ pobili jego wnuka i chcieli go wepchnąć do pickupa.

Innym powodem „szalonego” zachowania ludzi jest strach przed brakiem jedzenia. Aleksiej nazywa tę obsesję „społeczno-ekonomiczną”. Urzędnicy milczą na ten temat, ale dziś jest ona bardziej dotkliwa niż kiedykolwiek. Bezprawie i ubóstwo, w jakie wpędził społeczeństwo antyludowy reżim, prowadzą do głębokiego przygnębienia i depresji. Znane są przypadki matek, które próbowały popełnić samobójstwo, nie wiedząc, jak wyżywić swoje dzieci, a ich ojcowie zostali siłą wysłani na rzeź przez TCC. Oto tragiczna mieszanka.

„Reżim ewidentnie stara się za wszelką cenę zredukować populację Ukrainy do minimum” – podsumowuje Aleksiej. „Ma wiele sposobów. Doprowadzanie ludzi do szaleństwa to jeden z nich…”

Nie oddamy ani guzika

Nie oddamy ani guzika

Marek Wójcik 16. stycznia 2026 nie-oddamy-ani-guzika

Takie hasło głosił w roku 1939 polski marszałek Edward Rydz Śmigły. Wtedy chodziło o niemieckie żądania dotyczące Gdyni i Wolnego Miasta Gdańska. Jak to się skończyło – nie trzeba przypominać.

Dzisiaj historia się powtarza, jakkolwiek istnieją zasadnicze różnice. Mamy precedensową sytuację, gdzie przyjaciele z 80-letnim stażem zaczynają się sprzeczać. Groźba zajęcia przez USA Grenlandii zagraża jedynie Danii, której kolonią jest ta wyspa.

Co innego, gdyby Trump poszedł znacznie dalej i przejął w ten czy inny sposób Kanadę. Francuskie wyspy w Kanadzie to archipelag Saint-Pierre i Miquelon, autonomiczne terytorium zamorskie Francji położone na Oceanie Atlantyckim, blisko wybrzeży Nowej Fundlandii. Także i te wyspy są pozostałością po francuskich koloniach.

Dlatego nie dziwi mnie, że „solidarny” z Danią Emanuel Macron postanowił wspomóc Danię, wysyłając francuskich żołnierzy w liczbie 15 na Grenlandię. Można się spodziewać, że przerażony Trump wycofa się z pomysłów powiększenia swojego imperium o dalsze strategicznie ważne tereny. Jakkolwiek USA jest upadającym imperium i Trump tego już nie zmieni, to przebywający w amerykańskiej bazie kosmicznej Pituffik na północy Grenlandii 150 żołnierzy USA bez wzywania posiłków pokonają współczesną „armię” następcy wielkiego Napoleona.

Nawet UE wydaje się przygotowywać grunt pod kapitulację. Podczas gdy Macron oświadczył, że Grenlandia „należy do Unii Europejskiej”, urzędnicy w Brukseli wysyłają sprzeczne sygnały co do tego, czy wyspa jest objęta klauzulą wzajemnej obrony zawartą w traktacie UE. Komisarz ds. obrony Andrius Kubilius stwierdził, że „zdecydowanie” jest ona objęta tą klauzulą, podczas gdy przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen odmówiła komentarza w tej sprawie. Macron i jego europejscy koledzy „mogą grozić, mogą wpadać w furię i wydawać dowolne oświadczenia”, powiedział amerykański dziennikarz John Varoli w wywiadzie dla RT, „ale Waszyngton zawsze postawi na swoim”.

Cytat pochodzi z wczorajszego artykułu na RT (Russia Today – Dzisiejsza Rosja) pod tytułem: Jak daleko posunie się Macron, aby bronić Grenlandii? Źródło. Dla tych czytelników, którzy chętnie sprawdzają źródła (ten artykuł został napisany w języku angielskim) zalecałbym w tym przypadku zastosowanie przeglądarki TOR, która doskonale daje sobie radę z zachodnioeuropejskim zabezpieczeniem chroniącym zachodnią propagandę przed tą z Kremla. Tak przy okazji – obie strony bezsprzecznie kłamią. Dlatego uparte niesłuchanie kłamstw strony przeciwnej prowadzi do znacznego zubożenia możliwości wyłowienia prawdy w tym gąszczu fałszu i zakłamania.

Koalicja chętnych do wszelkich szaleństw, zawsze była bandą zaprzedanych globalistom śmiesznych kukiełek. Mamy z tego przynajmniej jeden pożytek: jest z czego się pośmiać. Kiedy zadufani w sobie nieudacznicy w rodzaju Macrona i łudząco podobnych pupilków Światowego Forum Ekonomicznego, w większości krajów mumijnych, rzucają groźby wsparte na potędze kilkuosobowej armii, to otrzymujemy darmowy spektakl, którego nie powstydziłby się najlepszy kabaret polityczny.

Źródło.

Także tragiczne wydarzenia, jak wojna na Ukrainie mogą być przedstawione w tak bezmyślny sposób, że pozostaje nam tylko się śmiać.

Również dramatyczna sytuacja ekologiczna, której obronę oddaliśmy w ręce tych, których interes leży w dalszym niszczeniu środowiska naturalnego, może budzić w nas jedynie pusty śmiech.

Z powodu niesprzyjającej pogody, propaganda klimatyczna została odroczona do odwołania.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte. Teatr absurdu wokół Grenlandii

Teatr absurdu wokół Grenlandii

Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte:

„I znowu, moją rolą jest dopilnowanie, aby sojusz jako całość zrobił wszystko, co konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo całego sojuszu”.


geo-polityka/teatr-absurdu-wokol-grenlandii

Świat może odetchnąć z ulgą! Grenlandia jest już bezpieczna! Europa wysyła kontyngent wojskowy na największą wyspę świata, co z pewnością złagodzi napięcie wokół niej. I mowa tu o kilku krajach naraz.

Największy kontyngent będzie pochodził z Niemiec – począwszy od dziś! Według oświadczenia niemieckiego Ministerstwa Obrony, na wyspę przybywa 13 żołnierzy. Nie, nie, nie przeoczyłem słowa „tysiące” – dokładnie 13. A zaledwie wczoraj, według premiera Szwecji Ulfa Kristerssona, wojska jego kraju wyruszyły na Grenlandię. „Kilku” – napisał premier, najwyraźniej niepewny, czy mówi o dwóch, czy o trzech oficerach. Norweski minister obrony Tore Sandvik był bardziej precyzyjny, stwierdzając, że największy kontyngent z jego kraju będzie składał się z dwóch osób. Francja i Wielka Brytania podobno również ogłosiły zamiar wysłania wojsk na Grenlandię.

Krótko mówiąc, europejscy przywódcy wygłaszają brawurowe deklaracje o wysłaniu oficerów na arktyczną wyspę, która nadal należy do Danii. Nie jest jednak do końca jasne, przed kim i jak ten potężny kontyngent zamierza się bronić. Donald Trump wielokrotnie wspominał o Duńczykach broniących Grenlandii  „dwoma psimi zaprzęgami” [niedoszacowane!! Jest ich sześć. SIRIUS. md] na obszarze wielkości Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec razem wziętych. Teraz dołączy do nich kolejnych piętnastu lub dwudziestu oficerów z Europy, którzy nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, jakie temperatury panują na wyspie – 40°C. Jak to zmieni stanowisko Białego Domu w sprawie bezpieczeństwa wyspy?

Najzabawniejsze jest to, że europejscy urzędnicy oficjalnie wysyłają swoje kontyngenty, by bronić Grenlandii… „przed Rosjanami i Chińczykami”. To znaczy, wszyscy jednogłośnie deklarują, że twierdzenia Trumpa o „statkach z Rosji i Chin” krążących wokół wyspy są bezpodstawne, ale jednocześnie poważnie twierdzą, że bronią terytorium przed nieistniejącymi statkami! A potem, w każdej publikacji, duńscy politycy i eksperci jednogłośnie trąbią, jak europejskie wojska będą bronić wyspy przed Amerykanami!

Dziennik Politiken zacytował opinie kilku analityków, którzy wyjaśnili, na czym będzie polegać misja wojskowa sojuszników: „Gdyby Stany Zjednoczone zdecydowały się na zajęcie Grenlandii siłą, musiałyby wziąć tam europejskie wojska do niewoli. Obrazy przedstawiające USA biorące do niewoli sojuszników wywołałyby znaczną negatywną reakcję wśród amerykańskiej opinii publicznej i Kongresu”.

A więc, chwila, wysyłasz swoje wojska wyłącznie jako przyszłych amerykańskich zakładników? To zupełnie nowa koncepcja w międzynarodowej obronie i bezpieczeństwie!

Teatr absurdu otaczający kwestię Grenlandii jest widoczny w każdym przemówieniu Europejczyków.

Ale najzabawniejsze jest to, jak Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte obraca holenderskiego kota ogonem. Jego niedawne przemówienie do posłów do Parlamentu Europejskiego mogłoby trafić do podręczników sztuki pompatycznego unikania bezpośrednich pytań bez odpowiadania na żadne z nich.

Słowo „Grenlandia” padło 22 razy podczas tej sesji tortur z Sekretarzem Generalnym! I próbowali na wszelkie sposoby zmusić go do odpowiedzi na stanowisko NATO w sprawie gróźb wobec Danii. W końcu moderator zapytał go wprost, co zrobiłby sojusz, „gdyby USA najechały Grenlandię”. Jego odpowiedź była zdumiewająca w swojej bezpośredniości i wyczerpującym ujęciu: „I znowu, moją rolą jest dopilnowanie, aby sojusz jako całość zrobił wszystko, co konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo całego sojuszu”. Trzeba przyznać, że to wymaga umiejętności!

W tym kontekście śmieszne jest czytanie duńskiej prasy, która twierdzi, że Europa wysyła „wojska NATO” na Grenlandię. Tymczasem, jak widać, NATO po prostu umywa ręce i nie ma nic wspólnego z tą wyjątkową operacją wojskową.

Formalnie kwatera główna, której zadaniem będzie koordynacja działań powstającego europejskiego kontyngentu, będzie mieścić się w Kopenhadze. Nikt jeszcze nie potrafi sobie wyobrazić, co dokładnie będzie koordynować. Być może będzie walczyć o godne warunki dla europejskich żołnierzy w niewoli. Zalecam, aby natychmiast wydrukowali notatkę dla swoich oficerów na temat: „Jak prawidłowo poddać się Amerykanom, nie niszcząc sobie fryzury ani munduru”.

System „Lucyfer” dla wojskowych systemów strategicznych sztucznej inteligencji.

Czy ci ludzie są normalni? Czyli system Lucyfer dla wojskowych systemów strategicznych sztucznej inteligencji.
PrisonPlanet.pl 2026-01-10 prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/czy_ci_ludzie_sa
Nauka i technologia

Obecnie na masową skalę wdraża się systemy sztucznej inteligencji Ai do wielu branż. Jedną z nich jest wojsko, które wprowadza te systemy przynajmniej od lat 90-tych. Do lat 2030-35 te wojskowe systemy mają osiągnąć poziom autonomii gdzie będą w stanie samodzielnie podejmować decyzje i współpracować w rojach.

Więcej informacji na ten temat w zakładce „Przyszłość pojazdów bezzałogowych”:

https://www.prisonplanet.pl/files/bannery/986_archive515b.zip/index.html

=========================================

Aby systemy te były w pełni autonomiczne wprowadza się wiele rozwiązań na poziomie sprzętu i oprogramowania. Jednym z zaproponowanych obecnie przez naukowców Microsoftu (Microsoft Ai Frontiers) systemów software’owych jest Lucyfer (LUCIFER Language Understanding and Context-Infused Framework for Exploration and Behavior Refinement). Ma on pozwolić na budowanie pętli zadaniowych w które będą wplecione modele językowe, systemy aktualizujące bieżący kontekst w danej przestrzeni i ludzcy operatorzy. System miałby działać bez potrzeby uczenia go jak ma reagować na nowe sytuacje.

lucf

Wstęp do badania opisującego ten system podaje „W dynamicznych środowiskach szybkie dezaktualizowanie się wcześniejszych informacji o otoczeniu prowadzi do rozbieżności między wewnętrznym modelem agenta a ewoluującą rzeczywistością jego kontekstu operacyjnego. Ta różnica między wcześniejszym a zaktualizowanym ocenianiem środowiska zasadniczo ogranicza skuteczność autonomicznego podejmowania decyzji. Aby zniwelować tę lukę, niezbędne staje się uwzględnienie kontekstowej perspektywy ludzkich interesariuszy, którzy dzięki bezpośredniej, bieżącej obserwacji naturalnie gromadzą cenne spostrzeżenia. Przekładanie ich subtelnych, bogatych w kontekst wskazówek na użyteczną inteligencję dla systemów autonomicznych pozostaje jednak otwartym wyzwaniem.”

Badanie pokazuje schematy działań bojowych w kontekście działania Lucyfera:

Jeden z autorów badania pracujący dla Microsoft Ai Frontiers:

„W odpowiedzi proponujemy LUCIFER (Language Understanding and Context-Infused Framework for Exploration and Behavior Refinement) – framework niezależny od domeny, łączący hierarchiczną architekturę podejmowania decyzji z uczeniem ze wzmocnieniem (RL) i dużymi modelami językowymi (LLM) w jeden spójny system.

Struktura ta odzwierciedla sposób, w jaki ludzie dekomponują złożone zadania, pozwalając osobie planującej wysokiego szczebla na koordynację wyspecjalizowanych pod-agentów, z których każdy koncentruje się na odrębnych celach i powiązanych w czasie działaniach. W odróżnieniu od tradycyjnych zastosowań, w których LLM pełnią tylko jedną rolę, LUCIFER wykorzystuje je w dwóch synergistycznych funkcjach: 1. jako ekstraktory kontekstu – przekształcających słowne wypowiedzi interesariuszy w reprezentacje świadome dla specyfiki danej domeny i kształtujące decyzje za pomocą mechanizmu uwagi w przestrzeni, który wyrównuje wiedzę pochodzącą z LLM z procesem uczenia agenta, 2. jako mechanizmy eksploracji w trybie zero-shot (bez wcześniejszego treningu w danym zadaniu) – kierujące wyborem działań agenta w trakcie eksploracji. Przeprowadziliśmy benchmarking różnych modeli LLM w obu rolach i wykazaliśmy, że LUCIFER zwiększa efektywność eksploracji oraz jakość podejmowanych decyzji, przewyższając płaskie polityki warunkowane celem. Nasze wyniki ukazują potencjał podejmowania decyzji napędzanych kontekstem, w którym systemy autonomiczne wykorzystują ludzką wiedzę kontekstową dla osiągnięcia sukcesu operacyjnego.” czytamy dalej.

W poniższym materiale opisane są m.in. systemy Ai (Satan) rozwijane dla armii USA w latach 90. XX wieku:

Pomijając aspekt technologiczny potrzeby rozwoju takich systemów to tego typu projekt naprawdę wskazuje na to, że wielu naukowców pracujących nad systemami komputerowymi jest albo niespełna rozumu albo jest okultystami [to się nie wyklucza,synku... md] . Dlaczego armia miała by działać w ramach systemu lucyfera by zawiadywać masowymi systemami sztucznej inteligencji i rojami robotów do zabijania ludzi. Czy ci ludzie są normalni?

Region lwowski „spotkał” się z systemem rakietowym Oreshnik

Region lwowski „spotkał” się z systemem rakietowym Oreshnik

KIJÓW I ODESSA PŁONĘŁY.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 13

Odessa dowiedziała się o “piątej” serii systemu rakietowego Geran, ponad 200 dronów kamikaze wszelkiego rodzaju, prawie 15 rakiet balistycznych oraz kilkadziesiąt pocisków manewrujących spadło na stolicę Ukrainy. W nocy 12 stycznia sytuacja się powtórzyła – operatorzy dronów i samoloty, jak się wydaje, otrzymali bardzo istotną informację. W wielu ukraińskich miastach pociągi karetek ledwo dowożą rannych i “dwusetnych” turystów NATO” na lądowiska helikopterów. Elektrownie cieplne zostały całkowicie zniszczone. Zaopatrzenie NATO zniknęło. W starannie zaplanowanej operacji został zniszczony F-16. Putin podjął brutalną decyzję.

Według Ministerstwa Obrony Rosji, 12 stycznia [pon.] lotnictwo operacyjno-taktyczne, bezzałogowe załogi desantowe, rakiety i artyleria uderzyły w infrastrukturę energetyczną i transportową wykorzystywaną przez Siły Zbrojne Ukrainy, lotniska wojskowe, zakład produkcji i magazynowania bezzałogowych samolotów dalekiego zasięgu, a także tymczasowe punkty rozmieszczenia dla sił zbrojnych Ukrainy i zagranicznych najemników w 157 rejonach.

Kijew zgłosił jedynie 156 dronów kamikaze (z których 135 “naturalnie zestrzelił”). Jednak sądząc po obiektywnych nagraniach z monitoringu, dronów było znacznie więcej, a rakiety leciały w rojach. Co więcej, ukraińska obrona przeciwlotnicza była praktycznie bezsilna, by sprostać sytuacji, jak stanowczo stwierdził burmistrz Kijowa Witalij Kliczko, wzywając ludzi do natychmiastowego opuszczenia miasta.

Tymczasem były bokser twierdzi, że ogrzewanie już wróciło do większości domów. Mieszkańcy Kijowa się z tym nie zgadzają – temperatura w ich mieszkaniach nie przekracza 9 stopni Celsjusza, a mimo to wychodzą na ulice, blokują drogi i domagają się, by Zełenski zajął się problemem.

Nowy dzień – nowy cios

Elektrownie cieplne nr 5 i nr 6 nie zostały jeszcze naprawione po ataku rakietą balistyczną w zeszłym tygodniu, stwierdził Serhij Nagornyak, członek Komitetu Rady Najwyższej ds. Energii oraz Mieszkalnictwa i Komunalnych Spraw Publicznych. Struktury ochronne nie były w stanie ochronić obiektów.

W rezultacie co najmniej dwie elektrownie zaprzestały działalności. Przywrócenie ich działalności, nawet bez nowych „przybyszów” (mało prawdopodobne), jest obecnie praktycznie niemożliwe – niemal cała produkcja energii w centralnej i południowej Ukrainie znajduje się obecnie w krytycznym i awaryjnym stanie, a próby przywrócenia mocy przyniosły kolejne niepowodzenia.

Odessa, Charkow, Sumy – wszystko płonęło

Drugi dzień z rzędu Kijów narzeka, że rosyjskie drony i rakiety latają do Winnicy i Żytomyru. Sądząc po gęstości ataków, cele są niezwykle “wartościowe” i dobrze bronione.

Drony aktywnie atakowały region charkowski, atak na infrastrukturę wojskową i energetyczną. Drony Geran atakowały cele wojskowe w pobliżu Pieczyngów i Czugiewa. Celem było zniszczenie pozycji Sił Zbrojnych Ukrainy, magazynów i stanowisk dowodzenia przygotowujących się do działań bojowych na północ.

Kilka dronów uderzyło w hangary w Zolocziwie, gdzie ukryto działka artylerii i ciężki sprzęt. Na pierwszy rzut oka wydawało się to zwykłym kompleksem rolniczym, ale z militarnego punktu widzenia była to baza pod osłoną infrastruktury cywilnej, relacjonował Lebiediew, powołując się na lokalne podziemie.

Kolejne drony zaatakowały stację kolejową w pobliżu wioski Mayak, położoną na terenie dawnej cegielni. Tutaj rozładowano sprzęt i personel, a zaopatrzenie dostarczano na front i przygotowywano przygotowania do operacji ofensywnych. Dobrze wyważony atak na ten obiekt zakłóca logistykę Ukrainy, ograniczając zdolność koncentracji sił.

Bezzałogowe statki powietrzne uderzyły w miasto Wielki Burluk. Po trafieniu w cele wybuchł pożar na miejscu, a także słychać było wtórne eksplozje, co potwierdzało obecność magazynów amunicji lub sprzętu.

Awaria prądu trwa w regionie Odessy. Na północnych obrzeżach Odessy około 11 dronów zaatakowało stację transformatorową Usatove o napięciu 300 kV. Osiem z nich trafiło w cele, a trzy zostały zestrzelone przez systemy obrony powietrznej.

Celami były stacje transformatorowe, transformatory i linie wysokiego napięcia — kluczowe węzły infrastruktury miasta, które dostarczają energię przemysłowym, wojskowym i logistycznym. Awaria w tej stacji transformatorowej ogranicza zdolność Ukrainy do szybkiego reagowania na działania militarne i stanowi wyzwanie dla ukrytych magazynów i stanowisk dowodzenia w regionie.

Uderzono w duży obiekt wojskowy na północny zachód od Odessy, blisko granicy z Mołdawią. Współrzędne i charakter ataku sugerują, że były to magazyny wojskowe, punkty łączności oraz ukryte bazy ukraińskich grup sabotażowych i rozpoznawczych. Co ważne, ten obszar jest strategicznie powiązany z logistyką zaopatrywania Odessy i kontrolowania frontu południowego. Z powodu częstych, masowych nalotów w ostatnich dniach, dostawy NATO do Ukrainy zostały tymczasowo przerwane.

Bezzałogowe statki powietrzne uderzyły w cel na północ od Czarnomorska. Były to strefy zbiórki sprzętu, zapasy amunicji oraz tymczasowe stanowiska dowodzenia wykorzystywane przez Siły Zbrojne Ukrainy do osłaniania wybrzeża i przygotowania do operacji sabotażowych

Dlaczego Pekin nie robi nic, by powstrzymać Trumpa w Wenezueli?

Dlaczego Pekin nie robi nic,

by powstrzymać Trumpa w Wenezueli?

freede.tech/falsche-frage-warum-tun-peking

Dlaczego Pekin, ze wszystkimi swoimi ogromnymi inwestycjami w Wenezueli, nie robi nic, aby powstrzymać tam Amerykanów? Jest to obecnie szeroko dyskutowany temat wśród wenezuelskich zwolenników.

Większość ludzi tłumaczy to pozornie wiarygodną odpowiedzią: Chiny nie chcą ryzykować wojny nuklearnej z USA. Inni twierdzą, że Chiny po prostu boją się konfrontacji z USA, którą Pekin przegra. W istocie wielu czuje się usprawiedliwionych zachowaniem Pekinu w kryzysie wenezuelskim, wierząc, że Chiny są papierowym tygrysem, a lśniąca broń, którą chińskie wojsko prezentuje na międzynarodowych wystawach, jest w rzeczywistości bezsilna wobec broni amerykańskiej.

Obie odpowiedzi na pytanie, dlaczego Chiny ‚nie robią nic’, to nonsens, który ostatecznie schlebia amerykańskim fantazjom o potędze. Chiny powstrzymują się od konfrontacji militarnej z USA w Wenezueli, ponieważ w wojnie po drugiej stronie globu – na historycznym podwórku Ameryki – nie miałyby szans na zwycięstwo z czysto logistycznych powodów. Nawet gdyby tak nie było, taka operacja po drugiej stronie globu nie ma strategicznego sensu dla Pekinu. Pekin nie ma na Karaibach grup uderzeniowych lotniskowców, baz logistycznych ani kontrolowanych sojuszy regionalnych.

Chińskie siły zbrojne są rozmieszczone w Azji Wschodniej: bronią jej wybrzeży, wyzwalają Tajwan, zabezpieczają szlaki morskie i dominują nad przyległymi obszarami morskimi. To nie tchórzostwo. To geografia. Tak jak Amerykanie zdali sobie teraz sprawę, że nie mają szans na zwycięstwo z równie silnym przeciwnikiem, jakim jest Rosja, na swoim własnym podwórku, na Ukrainie.

Co więcej, potęga Chin opiera się na innym systemie wartości niż neokolonialny kolektywny Zachód, a zwłaszcza imperialna Ameryka, która najwyraźniej nie może istnieć bez niekończących się wojen. Z kolei potęga Chin nie opiera się na interwencjach wojskowych za granicą ani zmianach reżimów w innych krajach w celu eksploatacji.

Siła i wpływy Chin…

… opierają się na budowie portów, pożyczkach infrastrukturalnych i obopólnie lukratywnych kontraktach energetycznych. Pod tym względem Wenezuela była dobrym partnerem dla Chin – dostawcą ropy naftowej poza kontrolą USA, głosem sprzeciwiającym się sankcjom USA – ale Wenezuela wciąż nie przedstawia dla Chin wystarczającej wartości, by uzasadnić narażanie na szwank jej globalnego handlu, łańcuchów dostaw czy kluczowych interesów.

Chiny jednak jednoznacznie potępiają powrót USA do bezwzględnych zachowań kolonialnych, gdzie potężni imperialiści biorą, co im się podoba. Zamiast angażować się w kosztowny konflikt zbrojny z USA, Chiny ponoszą gorzką odpowiedzialność za Wenezuelę, restrukturyzują swoje zadłużenie i szukają nowych dostawców ropy. Nie angażują się w kosztowny konflikt zbrojny z USA, którego Pekin nie może wygra. Chiny nie palą szachownicy tylko po to, by uratować jedną figurę.

Jeśli kiedykolwiek dojdzie do konfliktu zbrojnego między Chinami a USA, stanie się to na polu bitwy wybranym przez Pekin, gdzie USA nie mają żadnych szans. Zatem początkowe pytanie – a mianowicie, dlaczego Chiny – i dotyczy to również Rosji – nie interweniowały przeciwko amerykańskim szantażom i porywaczom w Wenezueli – jest całkowicie błędne. Prawidłowe pytanie brzmiałoby, dlaczego wenezuelskie wojsko nie walczyło, dlaczego nad Caracas nie zestrzelono ani jednego amerykańskiego śmigłowca, mimo że wenezuelska obrona powietrzna dysponuje wysoce skutecznymi rosyjskimi systemami, takimi jak S-300.

Powolne śmigłowce są również łatwym łupem dla rosyjskich ręcznych, odpalanych z ramienia pocisków przeciwlotniczych Strieła. Dlaczego nie odpalono ani jednej Streli? To nieuchronnie prowadzi do wniosku, że Rosja i Chiny nie będą w stanie chronić swoich partnerów dostarczaną przez siebie bronią, jeśli wenezuelskie wojsko nie będzie walczyć z USA.

W związku z tym narastają dowody na korupcję na najwyższych szczeblach rządu Maduro, na to, że Maduro został sprzedany Amerykanom, a kilku czołowych wenezuelskich wojskowych i urzędników państwowych z dnia na dzień w Caracas wzbogaciło się na dolarowych milionach, a willa w Miami była tylko bonusem.

Kolejne pytanie, praktycznie nieobecne w debacie publicznej, przynajmniej na Zachodzie, brzmi: dlaczego USA atakują Wenezuelę właśnie teraz i w tak niewiarygodny sposób, stawiając Grenlandii i Danii skandaliczne żądania, a jednocześnie grożąc zamachem politycznym i religijnym przywódcom Iranu, w tym ajatollahowi Chamenei?

Czy te lekkomyślne polityczne awantury Waszyngtonu świadczą o pewnym siebie i opanowanym supermocarstwie? Czy to dowód wielkiej mądrości politycznej, że niszczymy suwerenność i międzynarodowe normy prawne, których Waszyngton tak niedawno przysiągł przestrzegać? Czy to znak przywództwa i solidarności w ramach NATO, gdy Waszyngton grozi sojuszniczemu wasalowi w sprawie nieruchomości w Arktyce?

To raczej ostatnie tchnienia hegemona, coraz bardziej osaczonego przez własne niepowodzenia, a jednocześnie obwiniającego innych za problemy, które sam sobie wyrządził; którego dominacja dolara na rynkach walutowych chyli się ku upadkowi, którego dawna kontrola nad coraz bardziej zdywersyfikowanymi globalnymi rynkami energii legła w gruzach, a którego miękka siła na globalnym Południu wyparowała. Zamiast tego kraje Południa szukają bezpieczeństwa i po cichu dystansują się od nieprzewidywalnego tyrana na arenie międzynarodowej. Chiny nie muszą oddawać ani jednego strzału, aby nadal zyskiwać na znaczeniu – po prostu budują kolejne alternatywy dla podupadającego hegemona i jego wasali z UE.

Waszyngton desperacko eskaluje więc swoje działania tam, gdzie wierzy, że wciąż może to zrobić: na własnej półkuli, w strategicznych wąskich gardłach i wobec symbolicznie opornych państw, takich jak Wenezuela i Iran. To nie siła! To panika. Umierające imperia zawsze uciekają się do przemocy. Przekształcają swoją walutę, sądy i politykę fiskalną w broń i próbują zrekompensować utratę miękkiej siły za pomocą wojskowych sił specjalnych, aby odzyskać utracone wpływy polityczne i gospodarcze.

Stany Zjednoczone nie są już hegemonem, za jakiego wciąż uważa je wielu członków waszyngtońskiego establishmentu. Gospodarka USA jest coraz bardziej wydrążona, wewnętrzna legitymacja amerykańskiego przywództwa kruszy się od lat, a nieustanna amerykańska machina wojenna przekształca chaos w kraju i za granicą w maszynkę do zarabiania pieniędzy dla tych na samym szczycie, kosztem ludności. Nie należy jednak zapominać, że Stany Zjednoczone nadal mogą wywierać miażdżącą siłę, ale tylko w regionach takich jak półkula zachodnia i część Arktyki.

Chiny, z drugiej strony, pomimo wszystkich sprzeczności, nadal utrzymują stabilność systemową, zapewniają swojej ludności stale rosnący dobrobyt i rozwijają globalne relacje gospodarcze i handlowe. Jednocześnie legitymacja przywódców politycznych w Pekinie i wśród ludzi pozostaje niepodważalna, a wszystko to bez ciągłych zagranicznych awantur i wojen, bez których system amerykański najwyraźniej nie może już istnieć. Chiny budują zamiast bombardować. Czekają zamiast marnować zasoby. To właśnie ta cierpliwość tak naprawdę przeraża jastrzębi w Waszyngtonie. To prawdziwa siła Chin, której Waszyngton nie jest w stanie odtworzyć.

Chiny są regionalną potęgą militarną o globalnym zasięgu gospodarczym. Wzrosły dzięki fabrykom, a nie placówkom wojskowym. Oferują pożyczki rozwojowe, a nie pociski manewrujące. Ich siła ma charakter strukturalny: industrializacja przede wszystkim, dyplomacja infrastrukturalna, długoterminowe kontrakty i asymetryczne retorsje w innych miejscach. Absorbują straty dziś, aby zapewnić sobie przyszłość. Chiny nie muszą zdobywać Wenezueli, Grenlandii ani Iranu na polu bitwy. Muszą po prostu nadal podważać jednobiegunowy ‚porządek’  USA – jeden port, jedna pożyczka, jeden alternatywny system płatności za drugim.

To nie jest symetryczna rywalizacja mocarstw. Ta wielobiegunowość oznacza nierówne, asymetryczne centra władzy o różnych horyzontach czasowych i zróżnicowanym poziomie tolerancji ryzyka. O historii nie zadecydują efektowne operacje specjalne, takie jak ta w Wenezueli, ale to, który system utrzyma się bez załamania. Stany Zjednoczone nie zdają tego testu. Chiny już go zdały.

freede.tech/falsche-frage-warum-tun-peking

Napisał: Rainer Rupp

** * * * * *

„O historii nie zadecydują efektowne operacje specjalne, takie jak ta w Wenezueli, ale to, który system utrzyma się bez załamania. Stany Zjednoczone nie zdają tego testu. Chiny już go zdały”. – I będzie to omówione w jednej lub dwóch następnych wpisach.

Opracował: Zygmunt Białas

Wojna z Rosją to wojna o władzę nad światem

Wojna z Rosją to wojna o władzę

Autor: Alvaro Zapata apolut.net/der-krieg-gegen-russland-ist-ein-krieg-um-ordnungsmacht

Ukraina i Nord Stream jako instrumenty nowej polityki interesów USA

Punkt widzenia Alvaro Zapaty.

Badania RAND „*Extending Russia: Competing from Advantageous Ground*” (2019) i „Overextending and Unbalancing Russia: Assessing the Impact of Cost-Imposing Options” (Rozszerzanie/Rozciąganie Rosji: Konkurowanie z Przewagi)*, oba autorstwa Brenta D. Williamsa dla RAND Corporation,

  • opierają się na jasnej logice strategicznej: Rosji nie należy pokonać militarnie, lecz systematycznie ją przeciążać. Celem jest zmuszenie Moskwy do reakcji politycznych, gospodarczych i militarnych, które ostatecznie będą kosztować kraj więcej, niż jest w stanie udźwignąć. Nie chodzi tu o stabilność ani deeskalację, ale o wykorzystanie strukturalnych słabości Rosji z rzekomo lepszej pozycji wyjściowej Zachodu.

Centralnym narzędziem jest polityka energetyczna. Rosję opisuje się jako gospodarkę zależną od surowców, której budżet państwa w dużej mierze opiera się na dochodach z ropy naftowej i gazu. Badania zalecają zatem celowe osłabienie tych dochodów, w tym poprzez odłączenie Europy od rosyjskiej energii, rozbudowę alternatywnych łańcuchów dostaw, takich jak LNG, oraz świadomą akceptację wyższych cen energii dla państw europejskich. Fakt, że środki te zaszkodzą Europie gospodarczo, nie jest negowany, ale wyraźnie uznawany za akceptowalny, o ile relatywne szkody dla Rosji będą większe. W tej logice Europa nie jawi się jako niezależny aktor, lecz raczej jako przestrzeń geopolityczna, której odporność ekonomiczna może być strategicznie wykorzystana.

Kolejnym tematem jest prowokacja w polityce bezpieczeństwa poniżej progu wojny. Rozszerzanie sojuszy zachodnich, zwłaszcza NATO, wsparcie militarne dla państw sąsiednich Rosji oraz polityczna integracja krajów postsowieckich ze strukturami zachodnimi mają na celu zmuszenie Rosji do kosztownych działań odwetowych. Otwarcie przyznaje się, że niesie to ze sobą ryzyko eskalacji, ale ryzyko to jest skalkulowane i akceptowane. W tym kontekście Ukraina nie jest traktowana jako niezależny byt polityczny, lecz jako strategiczna dźwignia do trwałego związania Rosji, przekierowania zasobów i wywierania presji w zakresie bezpieczeństwa.

Strategię tę uzupełniają środki polityki informacyjnej i narracyjnej. Celem jest dalsze zaszkodzenie międzynarodowej reputacji Rosji, delegitymizacja jej porządku politycznego i ograniczenie jej możliwości w zakresie polityki zagranicznej. Również w tym przypadku nacisk kładziony jest nie na dialog czy zaangażowanie, lecz na izolację i szkody wizerunkowe w ramach kompleksowego scenariusza presji.

Istota obu badań jest jasna: pokój nie jest parametrem docelowym, lecz czynnikiem destrukcyjnym. Nie dąży się do stabilności, lecz przedstawia się ją jako rezultat skutecznego przeciążenia Rosji. Szkody gospodarcze dla sojuszników, zwłaszcza Europy i Niemiec, nie są postrzegane jako problem strategiczny, lecz jako akceptowalna cena w rywalizacji o globalną dominację. W tej logice Europa jest areną działań, a nie partnerem, a zależność energetyczna nie jest ryzykiem, lecz narzędziem.

Wszystko to zostało już podsumowane w oficjalnym dokumencie strategicznym amerykańskiego think tanku w 2019 roku – na długo przed wojną na Ukrainie, na długo przed wybuchem Nord Streamu, na długo przed tym, jak te wydarzenia zostały publicznie przedstawione jako „reakcja” lub „samoobrona”.

Alvaro Zapata

rand.org/content/dam/rand/pubs

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 11 stycznia 2026 roku na stronie: apolut.net/der-krieg-gegen-russland-ist-ein-krieg-um-ordnungsmacht

Wcześniejsze artykuły powiązane z tym tematem:

1

bibula.com/?p=133772

dakowski.pl/nie-chodzi-o-to-by-pomoc-ukrainie-ale-o-to-zeby-oslabic-rosje

2

dakowski.pl/roczna-produkcja-amunicji-amerykanskiej-a-gospodarka-rosji

bibula

3

dakowski.pl/stany-zjednoczone-wypowiadaja-wojne-ue

wolnemedia.net/stany-zjednoczone-wypowiadaja-wojne-europie

RAND nie tylko analizuje scenariusze wojny – RAND je przygotowuje.

Wstęp od tłumacza :

Jako, że temat wydaje mi się niezwykle ważny pozwalam sobie na napisanie tego krótkiego wstępu. RAND Corporation wystąpiło w polskich tekstach chyba tylko w moim tłumaczeniu tekstu Rainera Ruppa z 29 kwietnia 2022 roku.

Linki do tego przetłumaczonego artykułu to :

Był jeszcze jeden średniej jakości tekst na https://myslpolska.info , który był tłumaczeniem z węgierskiego (sic!) ale nie mogłem go znaleźć. Jeśli ktoś znajdzie ten tekst to proszę umieścić link w komentarzach. Poza tym wygląda na to, że w kraju 38 000 000 ludzi nikt nie śledzi jednego z głównych rozgrywających w skali globalnej.

Warto też przeczytać kolejny tekst Rainera Ruppa z 1 lipca 2022 roku, w którym opisał dokładnie jak wygląda wojna na wyniszczenie, kto produkuje więcej amunicji i w lipcu 2022 roku pokusił się o stwierdzenie kto tą wojnę wygra.

Linki do tego tekstu tutaj:

Warto też przeczytać poprzedni artykuł autora dzisiejszego tekstu, w którym opisuje, jak USA zapewniły sobie przewagę, na chłodno wtrącając Europę w przepaść. Linki tutaj:

https://wolnemedia.net/stany-zjednoczone-wypowiadaja-wojne-europie

A teraz już dzisiejszy tekst.

===============================================================

Kto pisze plany wojenne Ameryki? | Autor: Michael Hollister

Od badania RAND do Strategii Bezpieczeństwa Narodowego:

Jak think tanki piszą plany wojenne Ameryki

Punkt widzenia Michaela Hollistera.

W listopadzie 2025 roku administracja Trumpa opublikowała Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Wyróżniają się trzy kluczowe stwierdzenia: UE nie jest już wiarygodnym partnerem, Rosja nie jest już głównym wrogiem, a strategiczna uwaga skupia się teraz na Pacyfiku. To, co wydaje się geopolitycznym zwrotem, jest w rzeczywistości wdrożeniem szczegółowego planu wojennego, który RAND Corporation przedstawił już w 2016 roku.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego 2025: Zwrot ku Pacyfikowi jako doktryna

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych (NSS), opublikowana w listopadzie 2025 roku, stanowi punkt zwrotny w amerykańskiej polityce zagranicznej – przynajmniej na papierze. Podczas gdy administracja Trumpa w praktyce wypowiedziała wojnę Europie i nie definiuje już Rosji jako swojego głównego wroga, Waszyngton otwarcie koncentruje się teraz na tym, do czego od lat nawołują wewnętrzne dokumenty strategiczne: powstrzymaniu Chin na Indo-Pacyfiku. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego (NSS) stwierdza to dość jasno:

Indo-Pacyfik jest już źródłem prawie połowy globalnego PKB… Aby odnieść sukces na rynku wewnętrznym, musimy tam skutecznie konkurować”.

Kontynuuje: „Priorytetem jest odstraszanie od konfliktu o Tajwan, najlepiej poprzez utrzymanie przewagi militarnej”.

Strategia staje się jeszcze bardziej klarowna na stronie 24:

Zbudujemy armię zdolną do odparcia agresji w dowolnym miejscu na Pierwszym Łańcuchu Wysp”.

Te sformułowania nie są nowe. Nie są też oryginalną doktryną Trumpa. Są one dosłowną implementacją rekomendacji opracowanych przez RAND Corporation – jeden z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych think tanków na świecie – w ramach kilku badań przeprowadzonych w latach 2016 i 2017.

RAND Corporation: Centrum Planowania Wojny z akademicką powłoką

RAND Corporation to nie jest zwykły think tank. Założony w 1948 roku jako wspólny projekt Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i Douglas Aircraft Company, RAND dysponuje rocznym budżetem przekraczającym 350 milionów dolarów i zatrudnia rzeszę wysoko wykwalifikowanych ekspertów: strategów wojskowych, fizyków, analityków danych, ekonomistów i politologów – wielu z nich z doświadczeniem w administracji rządowej lub wywiadzie.

Jego głównymi klientami są Pentagon, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, różne agencje wywiadowcze i państwa partnerskie NATO. RAND nie działa w sposób politycznie neutralny, lecz opracowuje „opcje, prawdopodobieństwa, ryzyka” – w oparciu o symulacje, analizę danych i wojskowe studia wykonalności. Rekomendacje z badań RAND nie są jedynie modelami teoretycznymi, lecz regularnie stanowią podstawę realnej polityki.

Organizacja odegrała kluczową rolę w rozwoju koncepcji takich jak doktryna Wzajemnego Zapewnionego Zniszczenia (Mutual Assured Destruction) i ukształtowała myślenie strategiczne w czasie zimnej wojny, czego dziedzictwo trwa do dziś. Matematycy RAND, tacy jak Herman Kahn, opracowali obliczenia „megadeath” – cyniczne traktowanie milionów ofiar śmiertelnych jako zmiennej strategicznej.

War with China: Thinking Through the Unthinkable(2016)

W 2016 roku RAND opublikował badanie, które stanowiło punkt zwrotny: „Wojna z Chinami: Przemyślenie Nie do pomyślenia”. Jego główne przesłanie było jednoznaczne:

Chiny mogą nie wygrać dużej wojny ze Stanami Zjednoczonymi w 2025 roku, a wręcz mogą ją przegrać”.

To sformułowanie jest kluczowe. Implikuje ono zamykanie się okna możliwości – im dalej w czasie, tym mniejsza amerykańska przewaga. Badanie ostrzegało przed „konwencjonalną zdolnością kontrataku”: obie strony dysponują coraz większymi środkami umożliwiającymi wzajemny atak na siły zbrojne, co stwarza zachęty do ataków wyprzedzających.

Ramy czasowe były alarmujące:

Obecnie straty Chin znacznie przewyższałyby straty USA. Jednak do 2025 roku ta różnica może być znacznie mniejsza”.

RAND systematycznie obliczał koszty, dynamikę eskalacji, czas trwania i potencjalne kierunki wojny – dochodząc do wniosku, że przedłużająca się wojna byłaby katastrofalna dla obu stron, ale szczególnie kosztowna dla Chin. Logika była jasna: jeśli Stany Zjednoczone chciały działać, musiały to zrobić szybko – z pozycji siły, póki jeszcze istniały.

„Conflict with China Revisited” (2017) : Kurczące się okno możliwości

Aktualizacja z 2017 roku jeszcze bardziej wyostrzyła analizę: „Zasięg i potencjał chińskiej obrony powietrznej i morskiej stale rosną, co zwiększa podatność amerykańskich baz na ataki, a bezpośrednia obrona interesów USA w regionie może być potencjalnie bardziej kosztowna”.

Wymiar czasowy stał się jeszcze bardziej oczywisty:

„Stany Zjednoczone powinny konstruktywnie współpracować z Chinami w szeregu potencjalnych punktów konfliktu raczej wcześniej niż później – zanim ich wpływ w regionie jeszcze bardziej osłabnie”.

To sformułowanie sugeruje, że Stany Zjednoczone powinny działać z pozycji siły, póki jeszcze mogą. Jaki jest ukryty termin? Mniej więcej dekada przed tym, jak potencjał militarny Chin uniemożliwi bezpośrednią obronę interesów USA na zachodnim Pacyfiku.

RAND systematycznie analizował czynniki wywołujące konflikt w kolejności malejącego prawdopodobieństwa:

Korea: Upadek reżimu lub eskalacja konfliktu z Koreą Północną, w której Chiny mogłyby interweniować

Morze Południowochińskie: Starcia o sprzeczne roszczenia terytorialne

Tajwan: Blokada lub inwazja ze strony Chin, która sprowokowałaby interwencję USA

Cyberprzestrzeń: Operacje ofensywne z potencjałem eskalacji

Japonia: Spory na Morzu Wschodniochińskim

W badaniach jako największe wyzwanie opisano scenariusze dotyczące Tajwanu. W 2017 roku RAND wyraźnie zalecił: „Modernizacja i rozbudowa tajwańskiej floty pocisków manewrujących przeciwokrętowych może spowodować, że koszty próby desantu morskiego ze strony Chin będą nieakceptowalnie wysokie”.

Zalecenie to zostało już wdrożone – Tajwan masowo dokonuje zakupów mobilnych pocisków przeciwokrętowych i asymetrycznych systemów obrony.

Od dokumentu do doktryny: bezpośrednia korelacja

Paralele między badaniami RAND z lat 2016/2017 a Strategią Bezpieczeństwa Narodowego z listopada 2025 roku nie są subtelne – są dosłowne.

RAND 2016/2017:

„Odstraszanie od konfliktu o Tajwan… poprzez zachowanie przewagi militarnej”

NSS 2025 (strona 23):

„Odstraszanie od konfliktu o Tajwan, najlepiej poprzez zachowanie przewagi militarnej, jest priorytetem”

RAND 2017:

„Stany Zjednoczone powinny zbudować armię zdolną do odparcia agresji w dowolnym miejscu w Pierwszym Łańcuchu Wysp”

NSS 2025 (strona 24):

„Zbudujemy armię zdolną do odparcia agresji w dowolnym miejscu w Pierwszym Łańcuchu Wysp”

RAND 2017:

„Stany Zjednoczone powinny działać prędzej niż później – zanim ich pozycja mocarstwa w regionie ulegnie dalszemu pogorszeniu”

NSS 2025 (strona 19):

„Indo-Pacyfik jest już i będzie nadal jednym z kluczowych pól bitew gospodarczych i geopolitycznych następnego stulecia”

Te sformułowania nie są przypadkowe. Nie są to istotne paralele. To kopie.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych miejscami brzmi jak plagiat badań RAND, a dokładniej: jak ich autoryzowane wdrożenie w oficjalnej polityce rządu.

Powiązania instytucjonalne

Powiązania między RAND a rządem USA są oczywiste i systematyczne:

  • RAND otrzymuje setki milionów dolarów rocznie od Pentagonu i innych agencji obronnych.
  • Wysoki rangą personel regularnie przemieszcza się między RAND, rządem i przemysłem obronnym.
  • Analitycy RAND bezpośrednio informują komisje kongresowe, personel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i dowódców wojskowych.
  • Badania są często zlecane przez konkretne agencje rządowe.

To nie jest neutralne doradztwo polityczne. To zinstytucjonalizowany kanał komunikacyjny od think tanku do polityki rządowej. RAND formułuje opcje strategiczne, Pentagon wybiera, a rząd je wdraża.

Zagrożenie” ze strony Chin: Gdzie USA zostały wyprzedzone

Badania RAND systematycznie analizują obszary, w których Chiny stanowią wyzwanie dla USA lub je przewyższają:

Ekonomiczne: Badanie z 2017 roku przewidywało: „Do 2030 roku chiński produkt krajowy brutto może przewyższyć produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych”. Chiny są już największym partnerem handlowym dla większości krajów na świecie.

Przemysłowe: Chiny posiadają największe na świecie moce produkcyjne w przemyśle stoczniowym, są liderem w technologii 5G, kontrolują ponad 80% produkcji pierwiastków ziem rzadkich i mają rosnącą dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Geopolityczne: Chińska Inicjatywa Pasa i Szlaku obejmuje trzy kontynenty, baza wojskowa w Dżibuti rozszerza ich obecność, a rosnąca współpraca z Globalnym Południem podważa amerykańskie sieci wpływów.

Wojskowe: Chiny opracowały systemy „Anti-Access/Area Denial” (A2AD) – sieć pocisków rakietowych, czujników i okrętów podwodnych, których celem jest utrzymanie sił USA z dala od peryferii Chin. RAND odnotował w 2016 roku: „Chiny nabyły jeden operacyjny lotniskowiec, zapowiedziały drugi i planują budowę od trzech do czterech dodatkowych lotniskowców w ciągu najbliższych 20 lat”.

NSS 2025: Wdrażanie jest w toku

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego 2025 pokazuje, że kilka strategii RAND jest już wdrażanych:

Pozycjonowanie wojskowe: „Wzmocnimy i wzmocnimy naszą obecność wojskową na zachodnim Pacyfiku” (NSS, s. 24) – wzmacniając bazy USA w Japonii, na Filipinach i w Australii

Militaryzacja Tajwanu: sprzedaż broni i wizyty na wysokim szczeblu, zgodnie z zaleceniami RAND z 2017 roku

Oddzielenie gospodarcze: „Przywrócimy równowagę gospodarczą Ameryki z Chinami, stawiając na pierwszym miejscu wzajemność i uczciwość” (NSS, s. 20)

Kontrola technologii: NSS wyraźnie wzywa do „dostosowania działań naszych sojuszników i partnerów do naszego wspólnego interesu w zapobieganiu dominacji jakiegokolwiek pojedynczego państwa konkurencyjnego” (NSS, s. 21)

Pakt AUKUS (2021): Okręty podwodne o napędzie atomowym dla Australii – wdrożone już przed NSS 2025, ale teraz oficjalnie potwierdzone

Sankcje dotyczące układów scalonych (2022-2024): Kompleksowa kontrola eksportu technologii półprzewodników

Czy RAND zaleca działania militarne?

Analizy RAND nie zalecają niesprowokowanej wojny agresywnej, ale opracowują szczegółowe scenariusze „nieuniknionych” konfliktów. Z badania z 2017 roku:

W miarę upływu czasu i poprawy chińskich możliwości, Stany Zjednoczone prawdopodobnie będą zmuszone przejść od odstraszania przez odmowę do odstraszania przez karę, w oparciu o groźbę eskalacji”.

Najbardziej bezpośrednią opcją eskalacji militarnej dla Stanów Zjednoczonych – najbardziej wiarygodną i jednostronną w skutkach – są konwencjonalne, precyzyjne ataki na cele bojowe i wspierające wojnę na terytorium Chin kontynentalnych”.

Badanie z 2016 roku sformułowało logikę działań wyprzedzających: „Postęp technologiczny stwarza warunki, w których każda ze stron dysponuje środkami do ataku na siły zbrojne przeciwnika, a tym samym motywacją do szybkiego, a nawet pierwszego, wykonania tego zadania”.

To język wojny wyprzedzającej, otulony akademicką trzeźwością.

Ukraina jako dowód: zalecenia RAND są wdrażane

Ukraina dostarcza empirycznego dowodu na to, że strategie RAND są nie tylko czytane, ale także wdrażane.

Badanie RAND z 2019 roku „Nadmierne rozszerzenie i zachwianie równowagi Rosji” (pisałem o tym tekście i umieściłem linki we wstępie – przypis tłumacza)    zawierało istotne rekomendacje:

Udzielanie Ukrainie śmiercionośnej pomocy wykorzystałoby największą zewnętrzną słabość Rosji”.

Autorzy ostrzegali, że wsparcie militarne

musiałoby być starannie skalibrowane, aby zwiększyć koszty dla Rosji bez prowokowania znacznie większego konfliktu”.

Analiza RAND określiła następujące działania jako „wysoce skuteczne”:

  • Zwiększenie produkcji energii w USA (prawdopodobieństwo sukcesu: wysokie, koszt: niski)
  • Zaostrzenie sankcji handlowych i finansowych (prawdopodobieństwo sukcesu: wysokie)
  • Wsparcie militarne dla Ukrainy (prawdopodobieństwo sukcesu: umiarkowane, ryzyko: wysokie)

Rzeczywistość od 2022 roku: Europa odzwyczaiła się od rosyjskiego gazu, USA stały się największym eksporterem LNG, a Ukraina otrzymuje stale rosnące wsparcie militarne, liczone w setkach miliardów. Dostosowanie rekomendacji RAND do rzeczywistej polityki jest prawie kompletne.

Teraz, w NSS 2025, Rosja nie jest już definiowana jako główny przeciwnik. Dlaczego? Ponieważ strategia RAND okazała się skuteczna – Rosja jest „przeciążona”, a USA mogą teraz skupić się na Chinach.

Krytyczna Dekada: 2025–2035

Wszystkie analizowane przez RAND badania zbiegają się w jednym horyzoncie czasowym: dekada między 2025 a 2035 rokiem stanowi krytyczne okno możliwości, w którym Stany Zjednoczone mogą nadal twierdzić, że mają przewagę militarną na zachodnim Pacyfiku.

Analiza z 2017 roku wielokrotnie podkreśla pilną potrzebę:

Zalecamy, aby Stany Zjednoczone podjęły działania raczej wcześniej niż później – zanim ich pozycja w regionie ulegnie dalszemu osłabieniu”.

Ta logika stwarza niebezpieczne bodźce: jeśli równowaga sił będzie się nadal przechylać na korzyść Chin, może pojawić się pokusa sprowokowania konfliktu, podczas gdy Stany Zjednoczone nadal będą miały przewagę.

W tym momencie podnoszą się również głosy w samych Stanach Zjednoczonych:

Adm. Phil Davidson (INDOPACOM, 2021): „Zagrożenie ujawni się w tej dekadzie – w ciągu najbliższych sześciu lat”.

Gen. Mike Minihan (USAF, notatka z 2023 r.): „Przeczucie podpowiada mi, że będziemy walczyć w 2025 roku. Mam nadzieję, że się mylę”. (wewnętrzny rozkaz, wyciek)

Fundacja Heritage: „Wciąż mamy czas, aby odzyskać odstraszanie do 2027 roku”.

Te stwierdzenia nie są odosobnionymi opiniami. Stanowią one część strategicznego konsensusu w amerykańskich elitach bezpieczeństwa, opartego bezpośrednio na analizach RAND.

Samospełniająca się przepowiednia

Najważniejsze pytanie: Czy te analizy służą zapobieganiu wojnie, czy też torują drogę do samej eskalacji, której rzekomo zapobiegają?

Kiedy chińscy stratedzy czytają dokumenty RAND szczegółowo opisujące, jak USA zamierzają powstrzymać wzrost Chin, wzmacnia to w Pekinie przekonanie o nieuniknieniu konfliktu. Prowadzi to do przyspieszonego zbrojenia – dokładnie przed takim scenariuszem ostrzega RAND.

Badanie z 2016 roku przyznaje: „Chińscy decydenci są jedną z docelowych grup odbiorców”.

RAND wie więc, że Pekin podsłuchuje. RAND wie, że Pekin się zbroi. RAND wie, że to zwiększa prawdopodobieństwo wojny. A jednak RAND to publikuje.

To nie jest analiza. To prowokacja pod płaszczykiem akademizmu.

Historia się powtarza: Irak, Ukraina, teraz Chiny.

Analiza badań RAND ujawnia niepokojący schemat:

Irak: W latach 90. RAND badał konsekwencje zmiany reżimu, opracowywał scenariusze budowania narodu i przewidywał napięcia etniczne i wyznaniowe. Administracja USA wykorzystała wiele z tych ocen, aby uzasadnić wojnę w Iraku w 2003 roku.

Ukraina: Badanie RAND „Overextending and Unbalancing Russia” (2019)    (znowu tekst o którym pisałem we wstępie. Tym razem użyto angielskiej nazwy przyp tłum) zostało niemal w całości wdrożone od 2022 roku.

Chiny: Badania z lat 2016/2017 stają się obecnie – w 2025 roku – oficjalną doktryną USA.

We wszystkich trzech przypadkach RAND dostarczył fundamentów koncepcyjnych. We wszystkich trzech przypadkach zalecenia stały się polityką. W Iraku skończyło się to katastrofalnie. Na Ukrainie wynik jest wciąż niepewny. W Chinach przyszłość porządku globalnego jest zagrożona – i potencjalnie może dojść do wojny między mocarstwami nuklearnymi.

RAND nie tylko analizuje scenariusze – RAND je przygotowuje.

Kluczowym pytaniem nie jest to, czy analizy RAND są technicznie solidne – niewątpliwie są. Pytanie brzmi, czy ich fundamentalne założenia – hegemonia USA jako pewnik, Chiny jako zagrożenie egzystencjalne, przewaga militarna jako konieczny cel – powinny być w ogóle kwestionowane.

RAND nie jest neutralną instytucją badawczą. RAND to departament planowania Pentagonu z akademicką otoczką. RAND nie opracowuje „opcji” – RAND opracowuje plany wojenne, które następnie rząd przedstawia jako „bezalternatywne”.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego 2025 jest tego dowodem. To, co zaczęło się w 2016 roku jako model akademicki, stanie się oficjalną doktryną USA do 2025 roku. Korelacje są zbyt precyzyjne, by były przypadkowe. Są zbyt systematyczne, by mogły być jedynie inspiracją.

NSS 2025 to RAND w rządowej prozie.

Wniosek: Przepływ informacji z think tanku do polityki

To, co następuje, to nie tylko test dla Indo-Pacyfiku, ale także pytanie, czy Stany Zjednoczone, jeśli zajdzie taka potrzeba, ponownie zabezpieczą swoją globalną hegemonię środkami militarnymi – w oparciu o naukowe, choć wysoce polityczne symulacje.

W świetle licznych globalnych kryzysów i narastającej konfrontacji między blokami, centralne pytanie nie powinno brzmieć:

Jak Stany Zjednoczone mogą utrzymać swoją dominację?”

A raczej:

Jak największe mocarstwa świata mogą współpracować, aby zapewnić przetrwanie ludzkości?”

RAND nie zadaje tego pytania. I właśnie to czyni te analizy tak niebezpiecznymi.

To, co przedstawia się jako trzeźwa analiza scenariuszy, jest w rzeczywistości symulacją eskalacji – wojną w laboratorium, która pochłonie prawdziwe ofiary.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego 2025 pokazuje:

Wojna nie jest już teorią. Jest doktryną.

RAND dostarczył plan. Waszyngton go wdraża. Pytanie nie brzmi już, czy USA dążą do konfliktu z Chinami. Pytanie brzmi, czy temu konfliktowi można jeszcze zapobiec – czy też logika RAND zmusi USA do wojny, której nikt nie może wygrać.

Nota biograficzna:

Michael Hollister służył sześć lat w niemieckich siłach zbrojnych (SFOR, KFOR) i posiada wiedzę na temat wewnętrznych mechanizmów strategii wojskowych. Po 14 latach pracy w dziedzinie bezpieczeństwa IT analizuje militaryzację Europy, politykę interwencjonizmu Zachodu oraz geopolityczne zmiany sił, wykorzystując źródła pierwotne. Jego praca koncentruje się na Azji, a zwłaszcza na Azji Południowo-Wschodniej, gdzie bada zależności strategiczne, strefy wpływów i architektury bezpieczeństwa. Hollister łączy wiedzę operacyjną z bezkompromisową krytyką systemową – wykraczając poza dziennikarstwo opiniotwórcze. Jego prace są publikowane dwujęzycznie na stronie www.michael-hollister.com, na Substack pod adresem https://michaelhollister.substack.com oraz w krytycznych mediach w krajach niemiecko- i anglojęzycznych.

+++

Michael Hollister od wielu lat analizuje globalne struktury władzy w polityce i gospodarce. Koncentruje się na strategiach geopolitycznych, sieciach wpływów i historycznych korzeniach obecnych konfliktów.

+++

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 9 stycznia 2026 roku na stronie: https://apolut.net/wer-schreibt-amerikas-kriegsplane-von-michael-hollister

==================================================

Źródła:

National Security Strategy of the United States of America (November 2025). The White House, Washington. https://www.whitehouse.gov

RAND Corporation (2019): Overextending and Unbalancing Russia: Assessing the Impact of Cost-Imposing Options. RR-3063-A. https://www.rand.org/pubs/research_briefs/RB10014.html

RAND Corporation (2016): War with China: Thinking Through the Unthinkable. RR-1140-A. https://www.rand.org/pubs/research_reports/RR1140.html

RAND Corporation (2017): Conflict with China Revisited: Prospects, Consequences, and Strategies for Deterrence. PE-248-A. https://www.rand.org/pubs/perspectives/PE248.html

RAND Corporation (2011): Conflict with China: Prospects, Consequences, and Strategies for Deterrence. OP-344-A. https://www.rand.org/pubs/occasional_papers/OP344.html

USNI News (2021): Davidson: China could try to take control of Taiwan in „next six years”. https://news.usni.org/2021/03/09/davidson-china-could-try-to-take-control-of-taiwan-in-next-six-years

Air & Space Forces Magazine (2023): Read for yourself: The full memo from AMC Gen. Mike Minihan. https://www.airandspaceforces.com/read-full-memo-from-amc-gen-mike-minihan

Heritage Foundation (2025): Are we beyond the event horizon of war in the pacific? https://www.heritage.org/defense/commentary/are-we-beyond-the-event-horizon-war-the-pacific

National Security Archive (NSA): US Nuclear Weapons Posture During Cold War – Compilation of Core Primary Sources. https://nsarchive.gwu.edu/briefing-book/nuclear-vault/2020-05-22/us-nuclear-weapons-posture-during-cold-war-compilation-core-primary-sources

MSZ Rosji: Zachodni żołnierze na Ukrainie będą uzasadnionymi celami

MSZ Rosji: zachodni żołnierze na Ukrainie będą uzasadnionymi celami

https://pch24.pl/msz-rosji-zachodni-zolnierze-na-ukrainie-beda-uzasadnionymi-celami

(Siergiej Ławrow UN Geneva)

Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji oświadczyło w czwartek, że wszyscy żołnierze wysłani przez rządy krajów zachodnich na Ukrainę będą „uzasadnionymi celami bojowymi”, a „militarystyczne deklaracje” wspierającej Ukrainę koalicji chętnych stają się coraz bardziej niebezpieczne.

Nowe militarystyczne deklaracje tzw. koalicji chętnych i reżimu w Kijowie sprawiają, że stają się one prawdziwą osią wojny – powiedziała rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

To pierwsza reakcja Moskwy na decyzje ogłoszone podczas wtorkowego szczytu koalicji chętnych w Paryżu. Przedstawiciele uczestniczących w tym spotkaniu 35 państw, głównie europejskich, uzgodnili rozmieszczenie wielonarodowych sił w Ukrainie i udział w monitorowaniu potencjalnego zawieszenia broni pod przywództwem USA po zawarciu hipotetycznego porozumienia z Rosją. Wielka Brytania i Francja podpisały przy tej okazji deklarację intencyjną z Ukrainą, w której wyrażają gotowość do wysłania swoich żołnierzy w przypadku zawieszenia broni.

Wszystkie te jednostki i obiekty będą traktowane jako uzasadnione cele bojowe dla sił zbrojnych Rosji. Ostrzeżenia te były wielokrotnie powtarzane na najwyższym szczeblu i pozostają aktualne – dodała Zacharowa.

Rosja podkreślała w przeszłości, że wszelkie działania wojskowe na Ukrainie stanowią dla niej czerwoną linię.

Źródło: PAP

Kiedy w Polsce powróci obowiązek wizowy dla Ukraińców ?

Kiedy w Polsce powróci obowiązek wizowy dla Ukraińców ?

goralo-baca123 salon24/kiedy-w-polsce-powroci-obowiazek-wizowy-dla-ukraincow


Proste pytanie. Związane z naszym bezposrednim bezpieczenstwem , ktore stawiaja miliony Polakow na ten jakze wazny temat a nadal nie ma zadnej oficjalnej odpowiedzi ze strony Rzadu czy Kancelari Prezydenta nie mowiac o Ukrainskiej Partii w Polsce PIS..

Jestesmy zaniepokojeni faktem , ze tzw ” ukraincy ” z Ukrainy i bylych Sowieckich Republik , ktorzy zakupili Paszporty Ukrainskie w Kijowie ( proceder ten trwa od 2020 po dzisiaj ) wjezdzaja do Polski bez potrzebnej i ciagle obowiązującej Wizy Schengen , ktorej to potrzebe posiadania Polska zniosla..

Z niejasnych komunikatow Rzadu i Prezydenta wynika , ze jest nieznany termin od kiedy obowiazek posiadania Wizy na wjazd go Polski zacznie znowu ich obowiazywac..

Jest sie czego obawiac  powiem brak potrzeby posiadania Wizy stworzyl okazje zdemobilizowanym zolnierzom ” ukrainskim ” w liczbie 700 000 tysiecy , ktorzy  „walcza „? na froncie ( nikt nie wie jak tam naprawde jest ) z Rosjanami pod Czarno-Czerwona Narodowa flaga i insygniami SS jak np SS-mani i ” ukrainscy ” neo-nazisci z formacji militarnej Azov ( okolo 80 000 tys ) wraz z różnymi międzynarodowymi „ochotnikami” w liczbie circa 15 000 nieograniczonego wjazdu do Polski..

Nie potrzeba wielkiej wyobrazni aby przewidziec co sie stanie jak obowiazek posiadania Wizy nie zostanie ponownie przywrocony.

Od czerwca ub. roku Militarny Dwor Zelenskiego zniosl zakaz wyjazdu z Ukrainy osobom miedzy 18-21 rokiem zycia.

Od tego czasu po dzien dzisiejszy trwa inwazja przyjazdow wymienionych 

Ocenia sie ze wjechalo do Polski okolo 120 000 mlodych ” ukraincow ” niektorzy z nich Afrykanskiego i Latyno-amerykanskiego pochodzenia..

Mafijne przyczolki sa juz w Polsce utworzone i pracuja pelna para..od przemytu narkotykow, broni , nielegalnych migrantow po Cyber-crime zwiazanych z call-center w Kijowie, Lwowie, Odessie , Charkowie..oraz  handlem i przerzutem do Ukrainy kradzionych samochodow i dobr z Zachodniej Europy..

Zorganizowane ” ukrainskie ” grupy przestepcze w Polsce zajmuja sie rowniez aktami sabotazu i terroru na zlecenie..

Mozna wiele pisac na ten temat..Rozwiazanie jest bardzo proste i darmowe

Ustawa o przywróceniu Obowiązku Wizowego dla wszystkich bez wyjątków..

Gdzie jest Panstwo ? gdzie jest Prezydent ? jakie sa powody ? ze takiej ustawy nadal nie ma ? 

Czy potrzebne beda kolejne trupy , ofiary przestepstw , gwaltow , kradziezy ? aby w koncu zabezpieczono nam Polakom bezpieczenstwo we wlasnym kraju  za ktore to  my Polascy podatnicy placimy ..

Hi, rabusie na Ukrainie górą! Klauzula o audycie, który miał ujawnić nadużycia i korupcję – znikła..

Grzegorz Płaczek @placzekgrzegorz

W Polsce media uparcie milczą, Warszawa i Bruksela siedzą cicho – ale warto, żeby Polacy to usłyszeli. Zgodnie z doniesieniami, które jako pierwszy opisał The Wall Street Journal, podczas prac nad amerykańskim planem „pokojowym” dla Ukrainy miało dojść do sytuacji kuriozalnej. Zanim świat zobaczył pierwszy 28-punktowy projekt, w obiegu miała być klauzula o obowiązkowym audycie całej dotychczasowej międzynarodowej pomocy – audycie, który mógłby ujawnić nadużycia i korupcję na Ukrainie. Ukraina miała jednak naciskać, by ten zapis… usunąć.

Następnie w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że zapis o audycie na Ukrainie został „zmiękczony” i został zastąpiony inną klauzulą – aż w końcu ZNIKNĄŁ z ostatecznej wersji ujawnionej opinii publicznej.

To budzi uzasadnione pytania. I nie chodzi tutaj o żadną „złośliwość” wobec Ukrainy. Chodzi o elementarną uczciwość wobec podatników państw, które finansowały dotychczasowe wsparcie i o polską rację stanu. Jeśli kolejne miliony i miliardy mają dalej płynąć – na co naciska Warszawa – audyt i realna kontrola dotychczasowego wsparcia muszą być warunkiem! Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach pojawiały się kolejne doniesienia o śledztwach i skandalach korupcyjnych na wysokich szczeblach na Ukrainie. Mówimy o setkach milionów dolarów.

Polski rząd w tej sytuacji – niezależnie od opracowywanego planu pokojowego – powinien natychmiast postawić sprawę jasno: zero kolejnych przelewów do Kijowa bez audytu dot. dotychczasowej pomocy i bez mechanizmów kontroli nowych transz!

Bo inaczej politycy będą ludziom sprzedawać bajki o „wartościach”, a rachunek – jak zwykle – zapłacą obywatele. Także polscy. Jesteśmy suwerennym krajem, czy już całkiem nam polska władza odleciała?

Zdjęcie

·

24,5 tys. wyświetlenia

Dugin: Koniec prawa międzynarodowego i powrót wojny światowej?

Koniec prawa międzynarodowego i powrót wojny światowej

theburningplatform/the-end-of-international-law-and-the-return-of-world-war

Alexander Dugin wyjaśnia, jak upadło prawo międzynarodowe i dlaczego walka między jednobiegunową dominacją a wielobiegunowym porządkiem świata już zmierza w kierunku Trzeciej Wojny Światowej.

————————————

Jestem pewien, że teraz – będąc świadkiem tego, co dzieje się w globalnej polityce – każdy w końcu zrozumiał, że prawo międzynarodowe już nie istnieje. Jego już nie ma.

Prawo międzynarodowe to traktat między wielkimi mocarstwami zdolnymi do obrony swojej suwerenności w praktyce. To oni określają zasady dla siebie i dla wszystkich innych: co jest dozwolone, a co zabronione. I podążają za nimi. Takie prawo działa w fazach – tak długo, jak długo utrzymywana jest równowaga między głównymi mocarstwami.

System westfalski, który uznaje suwerenność państw narodowych, ukształtował się z powodu impasu w równowadze sił między katolikami a protestantami (do którego dołączyła antyimperialna Francja). Gdyby katolicy wygrali, Stolica Rzymska i Cesarstwo Austriackie ustanowiłyby zupełnie inną europejską architekturę. Dokładniej, zachowaliby poprzednią, średniowieczną.

W pewnym sensie to protestanci z europejskiej północy skorzystali z pokoju westfalskiego w 1648 roku, ponieważ pierwotnie kierowali się w kierunku monarchii narodowych przeciwko papieżowi i cesarzowi. Nie osiągając całkowitego zwycięstwa, mimo to zapewnili sobie bramkę.

Formalnie system westfalski przetrwał do dziś, ponieważ konstruujemy prawo międzynarodowe na zasadzie państw narodowych – dokładnie to, na co nalegali protestanci w wojnie trzydziestoletniej. Ale w istocie, w XVII wieku dotyczyło to tylko państw Europy i ich kolonii, a później nie każde państwo narodowe posiadało prawdziwą suwerenność. Wszystkie narody są równe, ale narody europejskie (Wielkie Mocarstwa) są „bardziej równe” niż inne.

W uznaniu suwerenności narodowej dla słabych krajów istniał pewien element hipokryzji, ale został on w pełni zrekompensowany przez teorię realizmu. W pełni skrystalizował się dopiero w XX wieku, ale odzwierciedlał obraz stosunków międzynarodowych, które ukształtowały się dawno temu. Tutaj nierówność krajów jest równoważona możliwością tworzenia koalicji i „szachowym” porządkiem sojuszy – słabe państwa zawierają umowy z silniejszymi, aby oprzeć się możliwej agresji innych silnych mocarstw. To miało miejsce i nadal się dzieje w praktyce.

Liga Narodów próbowała nadać prawu międzynarodowemu opartemu na systemie westfalskim bardziej stanowczy charakter, dążąc do częściowego ograniczenia suwerenności i ustanowienia uniwersalnych zasad – opartych na zachodnim liberalizmie, pacyfizmie i pierwszej wersji globalizmu – której miały przestrzegać wszystkie kraje, duże i małe. W istocie, Liga Narodów została pomyślana jako pierwsze zbliżenie w kierunku Rządu Światowego. To właśnie wtedy szkoła liberalizmu w stosunkach międzynarodowych w końcu nabrała kształtu, rozpoczynając długi spór z realistami. Liberałowie wierzyli, że prawo międzynarodowe prędzej czy później zastąpi zasadę pełnej suwerenności państw narodowych i doprowadzi do stworzenia jednego systemu międzynarodowego. Realiści w stosunkach międzynarodowych nadal nalegali na swoje stanowisko, broniąc zasady absolutnej suwerenności – bezpośredniego dziedzictwa pokoju westfalskiego.

Jednak w latach 30. XX wieku stało się jasne, że ani liberalizm Ligi Narodów, ani nawet sam system westfalski nie odpowiadał równowadze sił w Europie i na świecie. Nazistowskie dojście do władzy w Niemczech w 1933 roku, faszystowska inwazja Włoch na Etiopię w 1937 roku i wojna ZSRR z Finlandią w 1939 roku skutecznie ją zniszczyła, nawet formalnie. Chociaż został oficjalnie rozwiązany dopiero w 1946 roku, pierwsza próba ustanowienia prawa międzynarodowego jako nadrzędnego, obowiązkowego systemu załamała się już w latach 30. XX wieku.

W istocie w latach 30. XX wieku pojawiły się trzy bieguny suwerenności – tym razem na gruncie czysto ideologicznym. Liczyła się nie formalna suwerenność, ale prawdziwy potencjał każdego bloku ideologicznego. II wojna światowa była dokładnie testem żywotności wszystkich trzech obozów.

Jeden obóz zjednoczył kraje burżuazyjno-kapitalistyczne – przede wszystkim Anglię, Francję i USA. Był to obóz liberalny, który jednak został mimowolnie pozbawiony swojego internacjonalistycznego wymiaru. Liberałowie zostali zmuszeni do obrony swojej ideologii w obliczu dwóch potężnych przeciwników: faszyzmu i komunizmu. Ale ogólnie – jeśli wykluczyć „słabe ogniwo”, Francję, która szybko skapitulowała po rozpoczęciu II wojny światowej – blok burżuazyjno-kapitalistyczny wykazał wystarczający poziom suwerenności: Anglia nie poddała się atakom Hitlerowskich Niemiec, a USA walczyły (stosunkowo) skutecznie przeciwko Japonii na Pacyfiku.

Drugim obozem był europejski faszyzm, który stał się szczególnie silny podczas podboju Europy Zachodniej przez Hitlera. Prawie wszystkie kraje europejskie zjednoczyły się pod sztandarem narodowego socjalizmu. W takiej sytuacji nie można było mówić o suwerenności – nawet w przypadku reżimów przyjaznych Hitlerowi (takich jak faszystowskie Włochy czy Hiszpania Franco). Co najwyżej niektóre kraje (Portugalia Salazara, Szwajcaria itp.) były w stanie zapewnić sobie warunkową neutralność. Tylko Niemcy były suwerenne – a dokładniej hitleryzm jako ideologia.

Trzeci obóz był reprezentowany przez ZSRR i chociaż był tylko jednym państwem, opierał się konkretnie na ideologii: marksizmu-leninizmu. Ponownie, nie chodziło tak bardzo o naród, jak o istotę ideologiczną.

W latach 30. XX wieku prawo międzynarodowe – którego ostatnią wersją były umowy wersalskie i normy Ligi Narodów – upadło. Od tego czasu ideologia i siła decydowały o wszystkim. Co więcej, każda z ideologii miała swój własny pogląd na przyszły porządek świata, co oznaczało, że działały z własnymi wersjami prawa międzynarodowego.

ZSRR wierzył w rewolucję światową i zniesienie państw (jako zjawisko burżuazyjne), co reprezentowało marksistowską wersję globalizacji i proletariackiego internacjonalizmu. Hitler ogłosił „Tysiącletnią Rzeszę” z planetarną dominacją samych Niemiec i „rasą aryjską”. Nie przewidziano suwerenności dla nikogo poza światowym narodowym socjalizmem. I tylko burżuazyjno-kapitalistyczny Zachód – zasadniczo czysto anglosaski – utrzymywał ciągłość z systemem westfalskim, obliczając przyszłe przejście do liberalnego internacjonalizmu i, ponownie, do rządu światowego. W rzeczywistości Liga Narodów, która formalnie przetrwała, choć była niefunkcjonalna, była w tamtym czasie pozostałością po starym globalizmie i prototypem przyszłego.

W każdym razie prawo międzynarodowe zostało „zawieszone” – zasadniczo zniesione. Rozpoczęła się epoka przejściowa, w której wszystko było decydowane wyłącznie przez powiązanie ideologii i siły, co pozostało do udowodnienia na polu bitwy. W ten sposób podeszliśmy do II wojny światowej jako kulminacji tej konfrontacji ideologii siły. Prawa międzynarodowego już nie było.

Konkretny wynik konfrontacji władzy i ideologii między liberalizmem, faszyzmem i komunizmem doprowadził do zniesienia jednego z biegunów – europejskiego narodowego socjalizmu. Burżuazyjny Zachód i antyburżuazyjny socjalistyczny Wschód stworzyły koalicję antyhitlerowską i wspólnie (z większą częścią należącą do ZSRR) zniszczyły faszyzm w Europie.

W 1945 roku powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych jako podstawa nowego systemu prawa międzynarodowego. Do pewnego stopnia było to odrodzenie Ligi Narodów, ale gwałtowny wzrost wpływów ZSRR, który ustanowił całkowitą ideologiczną i polityczną kontrolę nad Europą Wschodnią (i Prusami Zachodnimi – Niemiecką Republiką Demokratyczną), wprowadził wyraźną cechę ideologiczną do systemu suwerenności narodowych. Prawdziwym nosicielem suwerenności był obóz socjalistyczny, którego państwa zjednoczył Układ Warszawski, a gospodarczo COMECON [Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej]. Nikt w tym obozie nie był suwerenny oprócz Moskwy, a co za tym idzie, KPZR [Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego].

Na biegunie burżuazyjno-kapitalistycznym miały miejsce zasadniczo symetryczne procesy. USA stały się rdzeniem suwerennego liberalnego Zachodu. W świecie anglosaskim centrum i peryferia zamieniły się miejscami – przywództwo przeszło z Wielkiej Brytanii do Waszyngtonu. Kraje Europy Zachodniej i, szerzej, obóz kapitalistyczny, znalazły się w pozycji wasali Ameryki. Zostało to utrwalone przez utworzenie NATO i przekształcenie dolara w światową walutę rezerwową.

W ten sposób ONZ zakotwiczyła również system prawa międzynarodowego – formalnie oparty na uznaniu suwerenności, ale w rzeczywistości na równowadze sił między zwycięzcami II wojny światowej. Tylko Waszyngton i Moskwa były naprawdę suwerenne. W konsekwencji powojenny model utrzymywał związek z ideologią, znosząc narodowy socjalizm, ale znacznie wzmacniając obóz socjalistyczny.

To jest świat dwubiegunowy, który rzutował swój wpływ na wszystkie inne regiony planety. Każde państwo – w tym nowo wyzwolone kolonie Globalnego Południa – stanęło przed wyborem: który (z dwóch!) modeli ideologicznych przyjąć. Jeśli wybrali kapitalizm, przenieśli suwerenność na Waszyngton i NATO. Jeśli socjalizm, to oddali ją Moskwie. Ruch Państw Niezaangażowanych próbował ustanowić trzeci biegun, ale brakowało mu zarówno zasobów ideologicznych, jak i władzy, aby to zrobić.

Epoka powojenna ustanowiła system prawa międzynarodowego oparty na rzeczywistej korelacji sił między dwoma obozami ideologicznymi. Formalnie suwerenność narodowa została uznana; w praktyce tak nie było. Zasada westfalska była utrzymywana nominalnie. W rzeczywistości wszystko zostało rozstrzygnięte poprzez równowagę sił między ZSRR a USA i ich satelitami.

W 1989 roku, podczas upadku ZSRR – z powodu destrukcyjnych reform Gorbaczowa – blok wschodni zaczął się rozpadać, a w 1991 roku ZSRR rozpadł się. Dawne kraje socjalistyczne przyjęły ideologię swojego przeciwnika z czasów zimnej wojny. Rozpoczął się świat jednobiegunowy.

Oznaczało to, że prawo międzynarodowe zmieniło się jakościowo. Pozostała tylko jedna suwerenna władza, która stała się globalna – USA lub zbiorowy Zachód. Jedna ideologia, jedna siła. Kapitalizm, liberalizm, NATO. Zasada suwerenności państwa narodowego i sama ONZ stała się reliktem przeszłości, tak jak kiedyś Liga Narodów.

Prawo międzynarodowe zostało odtąd ustanowione tylko przez jeden biegun – zwycięzców zimnej wojny. Pokonani (dawny obóz socjalistyczny i przede wszystkim ZSRR) zaakceptowali ideologię zwycięzców, zasadniczo uznając wasalną zależność od kolektywnego Zachodu.

W tej sytuacji liberalny Zachód dostrzegł historyczną okazję do połączenia międzynarodowego liberalnego porządku z zasadą hegemonii władzy. Wymagało to dostosowania prawa międzynarodowego do rzeczywistego stanu rzeczy. Tak więc od lat 90. rozpoczęła się nowa fala globalizacji. Oznaczało to bezpośrednie podporządkowanie państw narodowych organowi ponadnarodowemu (ponownie rządowi światowemu) i ustanowienie bezpośredniej kontroli nad nimi przez Waszyngton, który stał się stolicą świata. Unia Europejska została stworzona w tym duchu jako model takiego ponadnarodowego systemu dla całej ludzkości. Migranci zaczęli być masowo sprowadzani właśnie w tym celu – aby pokazać, jak powinna wyglądać uniwersalna międzynarodowa ludzkość przyszłości.

W takiej sytuacji ONZ straciła swoje znaczenie:

Po pierwsze, została zbudowana na zasadzie suwerenności narodowej (która już niczemu nie odpowiadała).

Po drugie, specjalne stanowiska ZSRR i Chin oraz ich miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ stanowiły relikt epoki dwubiegunowej.

Dlatego w Waszyngtonie rozpoczęły się rozmowy na temat stworzenia nowego – otwarcie jednobiegunowego – systemu stosunków międzynarodowych. Nazywano to „Ligą Demokracji” lub „Forum Demokracji”.

Jednocześnie, w samych Stanach Zjednoczonych, globalizm podzielił się na dwa nurty:

⁃ Ideologiczny liberalizm, czysty internacjonalizm (Soros ze swoim „otwartym społeczeństwem”, USAID, wokeizm itp.);

⁃ Bezpośrednia amerykańska hegemonia polegająca na NATO, którego bronili neokonserwatyści.

Zasadniczo, oba nurty były zbieżne, ale ci pierwsi upierali się, że głównym priorytetem jest globalizacja i pogłębienie liberalnej demokracji w każdym kraju na świecie, podczas gdy ci drudzy nalegali, aby USA bezpośrednio kontrolowały całe terytorium ziemi na poziomie wojskowo-politycznym i gospodarczym.

Jednak przejście od dwubiegunowego modelu prawa międzynarodowego do jednobiegunowego nigdy nie nastąpiło w pełni, nawet pomimo zniknięcia jednego z biegunów władzy ideologicznej. Zapobiegł temu synchroniczny wzrost Chin i Rosji pod rządami Putina, kiedy kontury zupełnie innej architektury świata – wielobiegunowości – po raz pierwszy zaczęły się wyraźnie manifestować. Po przeciwnej stronie globalistów (zarówno lewicowych, czystych liberalnych internacjonalistów, jak i prawicowych neokonserwatystów) pojawiła się nowa siła. Chociaż nie jest jeszcze jasno zdefiniowana ideologicznie, to jednak odrzuca ideologiczny wzór liberalno-globalistycznego Zachodu. Ta początkowo niejasna siła zaczęła bronić ONZ i przeciwdziałać ostatecznej formalizacji jednobiegunowości – to znaczy przekształceniu władzy i ideologicznego status quo (rzeczywistej dominacji kolektywnego Zachodu) w odpowiedni system prawny.

W ten sposób znajdujemy się w sytuacji przypominającej chaos. Okazuje się, że pięć systemów operacyjnych stosunków międzynarodowych funkcjonuje obecnie na świecie jednocześnie, tak samo niekompatybilne jak oprogramowanie różnych producentów:

Przez bezwładność, ONZ i normy prawa międzynarodowego uznają suwerenność państw narodowych, które w rzeczywistości straciły swoją siłę prawie sto lat temu i istnieje ona jako „ból fantomowy”. Niemniej jednak suwerenność jest nadal uznawana i czasami staje się argumentem w polityce międzynarodowej.

Również przez bezwładność, niektóre instytucje zachowują ślady dawno zawartego układu dwubiegunowego świata. To niczemu nie odpowiada, ale od czasu do czasu daje o sobie znać – na przykład w kwestii parytetu nuklearnego między Rosją a USA.

Zbiorowy Zachód nadal nalega na globalizację i ruch w kierunku rządu światowego. Oznacza to, że wszystkie państwa narodowe są zaproszone do odstąpienia swojej suwerenności na rzecz ponadnarodowych instancji – takich jak Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka lub Trybunał Haski. UE nalega, by być wzorem dla całego świata w zakresie wymazywania wszystkich zbiorowych tożsamości i pożegnania z państwowością narodową.

USA – zwłaszcza pod rządami Trumpa – pod wpływem neokonserwatystów, zachowują się jak jedyny hegemon, uważając „prawo” za wszystko, co leży w interesie Ameryki. To mesjanistyczne podejście częściowo sprzeciwia się globalizmowi, lekceważy Europę i internacjonalizm, ale równie ostro nalega na stratęsuwerenności wszystkich państw – przez prawo siły.

I wreszcie, kontury wielobiegunowego świata pojawiają się coraz wyraźniej, gdzie posiadaczem suwerenności jest cywilizacja państwowa – taka jak współczesne Chiny, Rosja lub Indie. Wymaga to jeszcze innego systemu prawa międzynarodowego. Prototypem takiego modelu może być BRICS lub inne regionalne platformy integracyjne – bez udziału Zachodu (ponieważ Zachód przynosi ze sobą własne, bardziej wyartykułowane i sztywne modele).

Wszystkie pięć systemów działają jednocześnie i naturalnie zakłócają się nawzajem, powodując ciągłe awarie, konflikty i sprzeczności. Dochodzi do logicznego zwarcia sieci, tworząc wrażenie chaosu lub po prostu braku jakiegokolwiek prawa międzynarodowego. Jeśli istnieje pięć równoczesnych praw międzynarodowych, które wzajemnie się wykluczają, to w istocie nie ma żadnego.

Wniosek z takiej analizy jest dość niepokojący.

Takie sprzeczności na poziomie globalnym, tak głęboki konflikt interpretacji, prawie nigdy w historii (szczerze, w ogóle) nie został rozwiązany pokojowo. Ci, którzy nie chcą walczyć o swój porządek świata, zostają natychmiast pokonani. I będą musieli walczyć o czyjś porządek świata, już w statusie wasali.

W związku z tym trzecia wojna światowa jest bardziej niż prawdopodobna. A w 2026 roku jest to bardziej prawdopodobne niż w 2025 roku lub wcześniej. To nie znaczy, że jesteśmy na to skazani; to tylko, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Z definicji wojna światowa dotyczy wszystkich lub prawie wszystkich. Dlatego nazywa się to wojną światową. Ale mimo to, w każdej wojnie światowej, są podstawowe podmioty. Dzisiaj są to:

Zbiorowy Zachód w obu jego wcieleniach (liberalno-globalistyczny i hegemonistyczny);

Wschodzące bieguny świata wielobiegunowego (Rosja, Chiny, Indie).

Wszyscy inni są na razie tylko instrumentem.

Jednocześnie Zachód ma ideologię, podczas gdy świat wielobiegunowy nie. Sama wielobiegunowość już ogólnie się manifestowała, ale ideologicznie nie jest jeszcze sformalizowana. Prawie wcale.

Jeśli prawo międzynarodowe nie istnieje, a z definicji niemożliwa jest obrona świata Jałty, starej ONZ i bezwładności dwubiegunowości, to musimy wysunąć nasz własny nowy system prawa międzynarodowego. Chiny podejmują pewne próby w tym kierunku („Społeczność Wspólnego Przeznaczenia”), my w mniejszym stopniu (wyjątkami są Teoria Świata Wielobiegunowego i Czwarta Teoria Polityczna). Ale to oczywiście nie wystarczy.

Być może w tym roku będziemy musieli uczestniczyć w planetarnej „walce wszystkich przeciwko wszystkim”, podczas której przyszłość, odpowiedni porządek świata i system prawa międzynarodowego zostaną określone. W tej chwili nie ma żadnego. Ale musi istnieć prawo międzynarodowe, które pozwala nam być tym, kim musimy być – państwem-cywilizacją, rosyjskim światem. To jest to, co musi być konceptualizowane tak szybko, jak to możliwe.

Tłumaczenie: Ryszard Kulczyński

theburningplatform/the-end-of-international-law-and-the-return-of-world-war