STOP bluźnierstwom w filmie „Benedetta” – Lesbijski film porno, w kinach PL tuż po Święcie Objawienia Pańskiego, 7 stycznia

Tym razem to nie Netflix błądzi, ale reżyser Paul Verhoeven i firma producencka Pathé Films AG z Zurychu. Jego film „Benedetta” był pokazywany w konkursie na festiwalu filmowym w Cannes i wkrótce wejdzie do kin.

W filmie, który można określić jako lesbijski film porno, zakonnica Benedetta jest mistyczką, która w wyniku otrzymanych, rzekomych objawień oddaje się aktom seksualnym z inną młodą zakonnicą-lesbijką, Batolomeą, z czego reżyser stworzył kolejny obraz lesbijskiego kina pornograficznego, w tym wypadku ubranego w scenerię XVII wiecznego klasztoru żeńskiego…

Ale to nie wszystko, producenci tego filmu – nieodpowiedniego według nich jedynie dla dzieci poniżej 12 roku życia – eksponują szczególnie scenę, w której owe „zakonnice” oddają się uciechom seksualnym z użyciem małej figurki Matki Boskiej.

Wiele z obrazów w tej produkcji jest szokujących o wiele bardziej niż częściowo prawdziwa historia, na której są one oparte. Jednak rzeczywistym celem tego „dzieła” jest, by po raz kolejny, oczernić katolicyzm oraz przy okazji strywializować i uczynić czymś powszednim pornografię, szczególnie w oczach młodzieży.

Niewiele osób zdaje się dziś przejmować bezinteresowną nienawiścią i bluźnierstwami wobec chrześcijaństwa. W tym samym jednak czasie nawet nieszkodliwe satyryczne przedstawienia Mahometa wywołują masowe publiczne oburzenie i oskarżenia o „islamofobię”, zaś otwarty atak na chrześcijaństwo nie spotyka się z żadną uwagą ze strony „dziennikarzy”, „polityków i „ekspertów”.

Gdyby fabuła tego rodzaju filmu rozgrywałaby się w świecie islamu, wielu aktywnych politycznych i medialnych komentarów byłoby pierwszymi, którzy potępiliby go za brak wrażliwości lub podsycanie nienawiści wobec mniejszości religijnej.

Przerwijmy milczenie i zaprotestujmy przeciwko temu bluźnierczemu i pornograficznemu obrazowi skierowanemu przeciwko uczuciom katolickich wiernych, który niedługo wejdzie na ekrany kin.

Prosimy o podpis pod petycję do Jérome Seydoux, wiceprezesa firmy producenckiej Pathé Films, by zaprzestał dystrybucji „Benedetty”!


Więcej informacji:

Film „Benedetta”, Paula Verhoevena, będzie walczył o Złotą Palmę w Cannes (PAP)

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C869107%2Cfilm-benedetta-paula-verhoevena-bedzie-walczyl-o-zlota-palme-w-cannes.html

Podpisz tę petycję teraz!

https://www.citizengo.org/pl/ot/204154-stop-bluznierstwom-w-filmie-benedetta?mkt_tok=OTA3LU9EWS0wNTEAAAGBpsMQakBz3U5oFbFRrtN7XA_KnckhHecP-B4DsBEVtNefxne9MnGbHcliCqGtXmDlq5MheMn8gfXySMJcrJligDIGYPr-Ql0eFryIXLVupmoB1dF-

Podpisując, akceptujesz Warunki korzystania CitizenGO i Politykę prypltności i zgadzasz się na otrzymywanie od czasu do czasu e-maili o naszych kampaniach. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Film „Benedetta” jest obrazą dla chrześcijan

Do Pana Jérome’a Seydoux, wiceprezesa Pathé Films

Szanowny Panie Seydoux,

jesteśmy zaniepokojeni Pańską decyzją o produkcji tego filmu, który nie ma na celu opowiedzenie trudnej dla życia zakonnego historii, ale głównie szokowanie widowni licznymi scenami pornograficznymi. Sceny pornograficzne między zakonnicami i wykorzystanie figurki Matki Boskiej jako seksualnego gadżetu głęboko ranią uczucia ponad 2 miliardowej społeczności chrześcijan na całym świecie. 
Państwa wyobrażenie na temat religii chrześcijańskiej jest tak absurdalne, że może być obraźliwe nawet dla tych, którzy nie są chrześcijanami, ale odnoszą się z szacunkiem do jej wyznawców.

Jesteśmy głęboko rozczarowani Państwa rażącym brakiem szacunku dla tak wielu ludzi na świecie, dla których obraz Jezusa Chrystusa w Państwa filmie ma charakter bluźnierczy, lekceważący i głęboko obraźliwy.

Prosimy o wstrzymanie dystrybucji tej produkcji i przeproszenie wszystkich chrześcijan, którzy zostali w ten sposób urażeni.

[Imię i nazwisko]

===================

W Polsce data premiery została wybrana tuż po Święcie Objawienia Pańskiego, czyli 7 stycznia 2022 roku.


https://www.citizengo.org/pl/ot/204154-stop-bluznierstwom-w-filmie-benedetta?mkt_tok=OTA3LU9EWS0wNTEAAAGBpsMQakBz3U5oFbFRrtN7XA_KnckhHecP-B4DsBEVtNefxne9MnGbHcliCqGtXmDlq5MheMn8gfXySMJcrJligDIGYPr-Ql0eFryIXLVupmoB1dF-

VI. NIE CUDZOŁÓŻ. Też w polityce !

Dzięki mieszankom cywilizacyjnym zapanowały w Europie dziwaczne poglądy na małżeństwo. Zapomniano zgoła, że małżeństwo ślubne jest sprawą publiczną, a tylko konkubinat prywatną. Wywrócono rzecz całą na odwrót i określono, jako małżeństwo stanowi sprawę prywatną; równocześnie narastało gorące zamiłowanie do „publikowania” konkubinatów, wcale ich zresztą nie ganiąc. Tu i ówdzie, w kątach Europy, zaczęło się nałożnictwo wyrabiać, jakby na jakąś instytucję prawa… publicznego, a państwo przyglądało się temu z życzliwą neutralnością.

Związki nieślubne zawsze istniały i nie ma na to rady; ale niechże siedzą cicho, niech się nie pchają naprzód. Chyba nie przesadne wymaganie? Pojęcia o prawie małżeńskim są u nas pod względem cywilizacyjnym pstrokate. Bierze się coś niecoś z katolickiego prawa kanonicznego (najchętniej samą ceremonię) domiesza się przynajmniej drugie tyle z żydowskiego prawa małżeńskiego, trzecią część dosypie się z bizantyjskiego, a czwartą według poglądów turańskich. Wielu wybitnym w państwowości osobom trudno było zdecydować się, po jakiemu mają być ożenieni. Jest to zamiłowanie do niewyraźności, żeby się ubezpieczyć (nieraz wielostronnie) co do zmiany „podwiki”.

Cywilizacja łacińska wymaga monogamii dożywotniej, a to jest właśnie nienawistne wszystkim osobom acywilizacyjnym, których liczba wzrastała w ostatnim pokoleniu w sposób przeraźliwy. Całe nasze prawo małżeńskie mogłoby się doskonale składać z jednego tylko paragrafu. „Państwo polskie uznaje i przyjmuje postanowienia kanoniczne prawa małżeńskiego co do katolików, tudzież poglądy tego prawa co do małżeństw innowierców”.

Innowiercy nie straciliby na tym, gdyż Kościół trzyma się przepisów danego wyznania w osądzeniu prawości związku małżeńskiego osoby innowierczej. U neofity uznaje Kościół ten związek, jaki w dniu jego chrztu był ważnym według wyznania poprzedniego. Jeżeli zachodzą wątpliwości, Kościół trzyma się zasady nierozerwalności małżeństwa także innowierczego. Toteż protestanci lub prawosławni nie przechodzą nigdy na katolicyzm celem zmiany żony, bo z katolicyzmem nie da się tego urządzać. Neofita musi przed „rewokacją” uzyskać rozwód w swym poprzednim wyznaniu; a skoro go uzyska, nie potrzebna mu zmiana wyznania dla względów płciowych; jeżeli zaś nie uzyska, Kościół będzie go uważać za związanego tym innowierczym małżeństwem aż do końca życia; a więc utraci prawo rozwodowe, które przysługiwało mu w protestantyzmie lub w prawosławiu. Co do Żydów, istnieje tzw. privilegium paulinum, mocą którego nie tracą prawa do rozwodu. Kościół bezwarunkowo nie dopuszcza do profanacji religii chęcią zmiany żony. Nie można zakazywać zmiany wyznania, lecz należałoby na pewien dłuższy czas zakazać zawierania małżeństwa w nowo przyjętym wyznaniu (udzielającym rozwodu). Prawdopodobnie dałoby się to osiągnąć zgodnymi a dobrowolnymi postanowieniami samych wyznań rozwodowych. Czyż nie uwłaczają im tacy „nawróceni”? Gdyby się zaś okazać miało, że chodzi tylko o dochody z rozwodów, państwo ma prawo, a raczej obowiązek, stłumić handel tak haniebny.

Wszyscy rozwodnicy, zmieniający wyznanie dla zmiany kobiety, porzucają tym samym cywilizację łacińską, ponieważ w tej cywilizacji nie można w żaden sposób mieć drugiej żony za życia pierwszej. Polsce zaś nie można być pożytecznym poza cywilizacją łacińską; nie powinno się przeto osobom takim powierzać funkcji publicznych.

Kwestie szóstego przykazania związane są wielce ze sprawą dobrobytu, albowiem przestałoby się plenić niejedno zło społeczne i wróciłoby do równowagi wiele stosunków, gdyby mężczyźni mogli się żenić młodo. Kobieta na ogół w zasadzie nie powinna zarabiać poza domem. Weszlibyśmy w to zagadnienie jak najciekawsze i niezmiernej wagi, lecz nie wykraczajmy poza progi dekaloguUwzględnić zaś należy, że rozszerzone możliwości zarobków niewieścich przydają kobiecie niezawisłości także moralnej. Z reguły każda niemal zarabiająca poza domem uważa to jednak za wykolejenie, i wolałaby wyjść za mąż, choćby średnio dobrze. Lata zarobkowe pozadomowe nie powinny trwać długo, mając służyć tylko do tego, żeby niewiasta młoda nie musiała wyjść za mąż jakkolwiek, żeby miała czas dobrać sobie męża według swej skłonności. Gdyby zarobki niewieście dały się uregulować w tej myśli, przyczyniłyby się nadzwyczaj do podniesienia godności małżeństwa, a stadła niedobrane zdarzałyby się tylko wyjątkowo.

Są to jednak marzenia próżne, dopóki każdy 28-letni mężczyzna nie będzie mógł ustalić się i być pewnym, że przy rządności nie zabraknie mu nigdy środków na utrzymanie rodziny. Nie można powoływać się na przykład na Żydów, u których małżeństwo jest obowiązkiem; wśród prawowiernych Żydów nie ma bezżennych, a więc ani niezamężnych. Niczego się od nich nie nauczymy, bo u nich kobieta „nie ma duszy” i tym poglądem wiele się u nich tłumaczy.

Przejdźmy do jeszcze jednej kwestii: Ubolewają wszyscy porządni ludzie nad rozpanoszeniem się pornografii. Wina tkwi w europejskich kodeksach karnych, które wyznaczają za to przestępstwa kary tak nieznaczne, iż doprawdy ustawodawstwa nasze (owoc mieszanki cywilizacyjnej) wyglądają jakby na protektora tych nikczemności.

Należy zapytać się ostro: jak długo jeszcze państwo będzie tak wyraźnie antymoralne? Wiadome też są zakręty od sztuki do pornografii i wynikająca stąd groźba degeneracji. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że degenerację sztuki i wszystkich dziedzin życia i nawet upadek danej cywilizacji sprowadzają objawy pochodzące z innych cywilizacji, gdy im się udzieli niepotrzebnie indygenatu. Strzeżmy się mieszanek cywilizacyjnych, a pornografia straci na pewno rozmach.. Tacy, którzy się będą trzymać mocno cywilizacji łacińskiej, nie będą pobłażliwi dla interesów pomograficznych. Jedna też tylko powinna istnieć cenzura: przeciwko pornografii.

Byłby huczek w imię „sztuki”, lecz ani jeden wielki malarz nie poczułby się zagrożonym w swej twórczości. Nie chodzi wcale o „akty”. Pornografia może zresztą być kompletnie ubrana.

=================

teksty Feliksa Konecznego z książki „Państwo i prawo

Poszczególne przykazania z tego cyklu [Dekalog] były już tu publikowane – ale zniszczyła je agresja na twarde dyski w mych serwerach w październiku 2021.