Franco Prodi: Adhortacja “Laudate Deum” Franciszka “to strzał w kolano dla Kościoła”. Jest ona tylko ślepym powtarzaniem fałszywych teorii IPCC.

https://gloria.tv/post/qbSY6Jj4RZ9w1uM3zhgTJedT6

Adhortacja Laudate Deum Franciszka “to strzał w kolano dla Kościoła”

Franco Prodi, brat byłego Premiera Włoch, Romano Prodi, i czołowy włoski fizyk atmosferyczny, jest zażenowany katastrofizmem klimatycznym, jaki zaserwował nam Franciszek w swojej adhortacji Laudate Deum (LaNuovaBQ.it, 16 listopada).

• Brakuje naukowego konsensusu co do katastrofizmu klimatycznego.

• Za katastrofizmem klimatycznym stoi Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ONZ (IPCC).

• Zdaniem IPCC za globalne ocieplenie w 97% procentach odpowiada człowiek, co Prodi nazywa “niemożliwym do udowodnienia szaleństwem”.

• Nauka mówi o “wariacjach w składzie atmosfery”, a nie “zmianach klimatu”.

• Takie wariacje mogą mieć naturalne podłoże (interakcja atmosfery z oceanami, interakcja atmosfery z biosferą, wulkanami, zmiany na Słońcu), lub pochodzić od człowieka (gazy cieplarniane, aerozole, wycinanie lasów).

• Umiejscowienie w tym wszystkim udziału ludzkiej działalności jest niemożliwe ze względu na brak istotnych danych fizycznych.

• Obecne badania nad klimatem robi się pod kątem preferencji politycznych, zapominając o nauce.

• Naukowcy tańczą, jak zagra im IPCC, w obawie przed utratą funduszy i posad.


• Bankowość globalna przejmuje kontrolę nad rzeczywistą ekonomią i związku z tym musi inwestować z zyskiem potężne kapitały. Zamierzają tego dokonać, narzucając wszystkim “zieloną gospodarkę”, która nie będzie miała realnego wpływu na emisje, ale za to zniszczy najprawdziwszą gospodarkę.

• Adhortacja Laudate Deum pióra Franciszka to “strzał w kolano dla Kościoła”, ponieważ jest ona tylko ślepym powtarzaniem fałszywych teorii IPCC.

• Wspomniane tezy to “największe zwiedzenie, jakie kiedykolwiek zostało przeprowadzone na ludzkości” i “przez to Kościół nie wypadnie najlepiej”.

Postępy bezbożników: Nie będzie Bożego Narodzenia na Uniwersytecie UE? Ma być „święto zimy”. Died Moroz przybędzie!

Postępy bezbożników: Nie będzie Bożego Narodzenia na Uniwersytecie UE? Ma być „święto zimy”. Died Moroz przybędzie!

Władze myślą o zmianie w imię „inkluzywności”

25 października 2023 nie-bedzie-bozego-narodzenia-na-uniwersytecie-

(fot. Senfsaat, CC BY-SA 3.0

Zamienić nazwę Boże Narodzenie na przykład na „święto zimy” w imię „równości etnicznej i rasowej” i by „wyeliminować chrześcijańskie odniesienie” w materiałach i planach organizacyjnych – taka propozycja pojawiła się na prestiżowym Europejskim Instytucie Uniwersyteckim w Fiesole koło Florencji. Pomysł, o którym poinformowały włoskie media, powołując się na wewnętrzną korespondencję, wywołał, oburzenie, zdumienie i falę krytyki.

Uczelnia wyjaśniła, że sekularyzacyjna propozycja ten jest na razie „przedmiotem rozważań”.

Placówka, znana też jako Uniwersytet Unii Europejskiej, została założona w 1972 roku przez kraje członkowskie ówczesnej Wspólnoty Europejskiej. Jej celem jest kształcenie na poziomie doktoranckim i podoktoranckim, a także badania naukowe w dziedzinie humanistyki i nauk społecznych.

Agencja informacyjna włoskiego Episkopatu – SIR, podała, że władze uczelni postanowiły dostosować się do wymogów „planu równości etnicznej i rasowej” i dlatego – jak zaproponował prezes uczelni – „dawne święto Boże Narodzenie zostanie przemianowane, by wyeliminować chrześcijańskie odniesienie” oraz stać na straży „różnorodności” i „inkluzywności”.

Szef włoskiego MSZ, wicepremier Antonio Tajani podkreślił w tweecie, że jest zaskoczony stanowiskiem zarządu uniwersytetu.

„Jesteśmy dumni z poszanowania naszych chrześcijańskich korzeni; Europa jest na nich zbudowana” – dodał.

Jak zauważył Tajani, nie jest przypadkiem to, że Włochy wybrały na siedzibę Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego dawny klasztor Badia Fiesolana.

Inni politycy koalicji rządowej, a także opozycji, mówią, że propozycja władz uczelni jest kompletnie nie na miejscu.

„Nie tworzy się szacunku eliminując naszą historię” – to stanowisko opozycyjnego centrolewicowego ugrupowania Italia Viva.

Władze uniwersytetu w związku z polemiką wyjaśniły, że pomysł jest przedmiotem analiz. Zapewniły: „Nie przekreślamy obchodów świąt religijnych”. „ Przyjmujemy rosnącą liczbę studentów z całego świata. To środowisko autentycznie międzynarodowe potrzebuje polityki włączającej różne kultury”, dodawali zarządcy.

(PAP)/ oprac. FA

Energiewende, Europejski Zielony Ład i Fit for 55, to utopienie setek miliardów euro – w samych Niemczech.

Energiewende, Europejski Zielony Ład i Fit for 55, to utopienie setek miliardów euro w samych Niemczech. Europejski Zielony Ład (2.)

: Jacek Musiał europejski-zielony-lad-2

Energiewende, Europejski Zielony Ład i Fit for 55, zasygnalizowane w części 1. artykułu, to ciąg zdarzeń, którym tylko w samych Niemczech towarzyszyło bezpowrotne utopienie setek miliardów euro, i prawdopodobnie dodatkowe 3 razy tyle w pozostałych krajach UE

Dziś już, z perspektywy czasu, odnosi się wrażenie, jakby Energiewende pisane było pod dyktando Rosji, aby maksymalnie wyśrubować uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu ziemnego, a już rękami niemieckimi – uzależnić w podobny sposób pozostałe kraje Unii Europejskiej. Nie można odebrać Rosji uznania za długofalową, systematyczną i skuteczną politykę imperialną. 

Pomijając wpływy Rosji, z punktu widzenia Europy program dekarbonizacyjny opiera się na dwóch punktach:

  1. Własne paliwa kopalne na terenie Unii Europejskiej ulegają wyczerpaniu. Nieliczni tylko członkowie UE, jak np. Polska, posiadają własne zasoby paliw, których jednak wydobycie na polskie potrzeby wydaje się być opłacalne tylko na najbliższe 25 lat. 
  2. Dekarbonizacja Europy, rozumiana jako zastępowanie tradycyjnej energetyki węglowej (w tym węglowodorowej) wydaje się koniecznością wynikającą z niedoboru własnych źródeł, lecz nie może się opierać na kłamstwie ekologicznym, że to dwutlenek węgla jest przyczyną globalnego ocieplenia (gdy znane są inne, faktyczne tego przyczyny).

Społeczeństwo europejskie przywykło do wysokiego standardu życia. Jak zostało to przedstawione w artykule „Energia a dobrobyt”, dobrobyt jest ściśle powiązany z wielkością utylizowanej energii. Mieszkańcy Europy już mocno przyzwyczaili się do dobrobytu, a wyczerpanie własnych lub brak zewnętrznych stabilnych źródeł energii to perspektywa jego spadku. Raport Klubu Rzymskiego „Granice Wzrostu” („ Limits to Growth”) z 1972 roku, pomimo odkrycia od tego czasu wielu nowych złóż paliw kopalnych, nie stracił na aktualności. Rosja posiada największe na świecie złoża gazu ziemnego, sięgające 50 bilionów m3. Możliwy był wzajemny wzrost dobrobytu i Europy, a jeszcze bardziej Rosji przez najbliższe 50 lat. 

Na świecie obserwuje się pewien wzrost średniej temperatury, zwany potocznie „globalnym ociepleniem”. Ten wzrost przyczynia się do tego, że dotychczasowe złoża gazu ziemnego przykryte wieczną zmarzliną zaczynają się ulatniać. Jeśli to nastąpi samoistnie – nikt z niego nie skorzysta, ani nikt na nim nie zarobi. 

Zatem gaz ziemny jako źródło energii powinien być wykorzystywany w pierwszej kolejności i to pomimo faktu, że jego spalanie wnosi wyraźnie większy wkład w globalne ocieplenie, aniżeli spalanie węgla. Przypomnijmy: globalne ocieplenie postępuje niezależnie od dwutlenku węgla, zaś zastąpienie węgla innymi sposobami pozyskiwania energii, np. tzw. OZE, może to ocieplenie tylko przyspieszyć, co zostało przedstawione w szeregu artykułów, a wkrótce będzie opublikowane w książce o przyczynach globalnego ocieplenia. 

Wspomniany Raport Klubu Rzymskiego dał asumpt do tendencji wzrostowej światowych cen paliw. Protokół z Kioto z 1997 roku, który narzucił najbardziej rozwiniętym krajom rezygnację z węgla, spowodował zaniżenie ceny węgla na rynkach światowych, z czego najbardziej skorzystały Indie (ojczyzna byłego przewodniczącego IPCC przy ONZ, który szczególnie przyczynił się do forsowania wątpliwej teorii globalnego ocieplenia od dwutlenku węgla), Chińska Republika Ludowa (mająca kiedyś doskonałe układy z Maurice Strongiem, byłym Sekretarzem Generalnym d.s. Środowiska przy ONZ, poprzedniczki IPCC i współzałożycielem giełdy spekulacyjnego handlu świadectwami emisyjnymi CO2) i Rosja

Te trzy potęgi nie realizowały postanowień z Kioto, a dzięki taniemu węglowi i przenoszeniu przemysłu z Europy, Ameryki i Australii, stały się superpotęgami gospodarczymi, dystansując Zachód w zaledwie ćwierć wieku. 

————————————

Czy teoria globalnego ocieplenia od dwutlenku węgla ma poważne podstawy naukowe? To twór tzw. konsensusu polityków, a nie naukowców. Od szeregu lat prawi naukowcy świata zachodniego próbują wołać, że „król jest nagi”. Ich wołanie jednak pozostaje zakrzyczane przez lobbystów i zindoktrynowany tłum. 

Ponad tysiąc naukowców na świecie oprotestowało teorię CO2-centryczną. Na terenie Unii Europejskiej, a szczególnie w nadgorliwej w poprawności politycznej Polsce, ten fakt był jednak praktycznie cenzurowany. W Polsce przez dwadzieścia lat w próżnię trafiały działania profesorów Zbigniewa Jaworowskiego, Bronisława Barchańskiego, Mariana Miłka, Władysława Mielczarskiego, Mirosława Dakowskiego, inżynierów Marka Zadrożniaka, Marka Adamczyka i wielu innych. 

Jacek Musiał

Franciszek wziął udział w spotkaniu “Clinton Global Initiative”. Apelował o pilne zajęcie się „zmianami klimatu”. I lał sloganową zielonawą wodę.

Papież wziął udział w spotkaniu Clinton Global Initiative. Apelował o pilne zajęcie się „zmianami klimatu”. I lał sloganową zielonawą wodę.

Franciszek-o-global-pilne-zajecie-sie-zmianami-klimatu

Wpisuje się w powszechną mobilizację globalistów w celu przyspieszenia działań na rzecz realizacji celów Agendy 2030.

———————-

Franciszek 18 września wziął udział w „szczycie” organizowanym przez Fundację Clintona, apelując o pilne działania w sprawie „zmian klimatu” i uregulowania sytuacji migrantów i uchodźców. Wcześniej, 5 lipca gościł w Watykanie byłego prezydenta Billa Clintona i Aleksa Sorosa, syna “postępowego” miliardera George’a Sorosa.

„Przywódca” Kościoła katolickiego przemawiał – za pośrednictwem łącza wideo – podczas sesji „Keep Going” Clinton Global Initiative (CGI), apelując o natychmiastowe podjęcie działań w sprawie „zmian klimatycznych”, „zanim będzie za późno”.

Mówił, że konieczna jest wymiana myśli na temat tego, jak przyczyniać się do dobra wspólnego i nie pozostawiać dzieci w tyle. [??? md]

Podczas dwudniowego szczytu CGI administrację Bidena reprezentowali: sekretarz skarbu Janet Yellen i sekretarz spraw wewnętrznych Deb Haaland. Wśród innych prelegentów znaleźli się Hillary Clinton, gubernator Gavin Newsom z Kalifornii, gubernator Gretchen Whitmer ze stanu Michigan, była sekretarz prasowa Białego Domu Jen Psaki, emerytowany gracz NBA Dwyane Wade, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair i gospodarz Fox News Dana Perino.

Podczas rozmowy papieża z byłym prezydentem Clintonem poruszono sprawy migrantów i pracy szpitala dziecięcego Bambino Gesù. [??? md]

Clinton witając Ojca Świętego mówił o tym, że Franciszek przemawia do sali pełnej ludzi z całego świata, którzy „na swój sposób starają się postępować zgodnie z napomnieniem Izajasza, który powiedział nam, że musimy naprawić nieprawidłowości”. Były przywódca USA dodał, że świat jest pod wieloma względami zepsuty, ale też pełen możliwości i są ludzie, którzy próbują go naprawić. Zapytał więc papieża, jakie są „obowiązki zwykłych ludzi, aby coś zmienić, stawić czoła tym wielkim wyzwaniom, które są tak duże, że żadna osoba, bez względu na to, jak bogata jest lub potężna (…) nie mogłaby tego dokonać samodzielnie”.

Papież zaznaczył, że „ważne jest szerzenie kultury spotkania, kultury dialogu, kultury słuchania i zrozumienia”. Ponadto należy dzielić się przemyśleniami odnośnie tego, w jaki sposób można przyczyniać się do dobra wspólnego i jak nie pozostawić w tyle osób najsłabszych. – Wszyscy to wiemy. Żyjemy w zmieniającej się epoce. Tylko razem możemy wyjść z tego lepiej. Razem. Tylko razem możemy uzdrowić świat z globalizacji obojętności – komentował Franciszek.

Dodał, że „zmiany klimatyczne, kryzysy humanitarne dotykające migrantów i uchodźców, opieka nad dziećmi i wiele innych problemów”, w tym atmosfera wojenna, który odczuwalna jest na całym świecie – co określa mianem III wojny światowej – to tylko niektóre z wielkich wyzwań współczesności. – Potrzebujemy wielkiego i wspólnego przyjęcia odpowiedzialności. Żadne wyzwanie nie jest zbyt wielkie, jeśli mu sprostać, zaczynając od osobistego nawrócenia, osobistego nawrócenia każdego z nas, osobistego wkładu, jaki każdy z nas może wnieść, aby rozwiązać ten problem, oraz od świadomości tego, co czyni nas częścią jedności przeznaczenia – kontynuował Franciszek.

Dodał, że „trudności są częścią życia i najlepszym sposobem radzenia sobie z nimi jest zawsze szukanie uspokajającego dobra, nigdy samotnie, zawsze razem”. Jednak w ich obliczu ludzie winni wyzbyć się „egoizmu, narcyzmu i podziału”. Lepsza jest jedność niż konflikt. – Nadszedł czas, aby zaprzestać walki i powrócić do dialogu. Niech ustaną plany podboju i agresji militarnej. Dlatego powtarzam: nie dla wojny, nie dla wojny. Czas współpracować, aby powstrzymać katastrofę ekologiczną, zanim będzie za późno – mówił, nawiązując do nowego dokumentu, mającego zaktualizować encyklikę Laudato si’. Apelował o zajęcie się migracją, edukacją i zdrowiem dzieci migrantów i uchodźców. Franciszek wspomniał, że „papieski szpital” Bambino Gesù leczył ponad dwa tysiące małych pacjentów Ukrainy, którzy uciekli z kraju.

Clinton odparł, że niezwykle trudne jest przekonanie każdej osoby, że ma istotną rolę do odegrania w życiu publicznym. Były prezydent dopytywał Następcę św. Piotra, co ma jeszcze do przekazania, jakie kwestie są istotne? Na co papież odparł, że ważne jest zajęcie się zmianami klimatu zanim będzie za późno.

Fox News, komentując udział Franciszka w spotkaniu organizowanym przez Fundację Clintonów wskazał, że „choć papież podtrzymuje tradycyjny chrześcijański pogląd na aborcję, środki antykoncepcyjne i płeć kulturową (gender), w zeszłym miesiącu w przemówieniu ostro skrytykował niektórych konserwatystów w amerykańskim Kościele katolickim, oskarżając ich o przedkładanie ideologii nad wiarę i utrudnianie ewolucji doktryny katolickiej. Uznał także istniejące podziały w Kościele, wynikające z odmiennych poglądów na takie kwestie, jak aborcja i małżeństwa osób tej samej płci”.

Medium dodało, że „wielu konserwatystów krytykowało skupienie się papieża na sprawiedliwości społecznej i jego gotowości do rozważenia zmian, takich jak zezwolenie katolikom rozwiedzionym, którzy zawarli nowe związki, na przyjmowanie sakramentów”.

Inicjatywa fundacji Clintona wpisuje się w powszechną mobilizację globalistów w celu przyspieszenia działań na rzecz realizacji celów Agendy 2030. W dniach 18-19 września odbywał się w nowojorskiej siedzibie ONZ szczyt wysokiego szczebla politycznego poświęcony celom zrównoważonego rozwoju – SDG Summit.

Źródło: foxnews.com, clintonfoundation.org AS

Bill Gates finansuje program mający na celu wycięcie 28 milionów hektarów lasów w Ameryce Północnej.”Ratuje Gaję”…

https://www.globalresearch.ca/bill-gates-funding-scheme-cut-down-70-million-acres-forests-north-america/5831823

Bill Gates finansuje program mający na celu wycięcie 70 milionów akrów (28 milionów hektarów) lasów w Ameryce Północnej

Zachowajmy drzewa i pozbądźmy się miliarderów

Szaleństwo zbrodniarza w dystopijnym świecie…Najwyższy czas na interwencję Nieba…

Autor: Rhodę Wilson Za: Global Research, 8 września 2023 r

Bill Gates i inni inwestorzy piszą, że Kodama Systems może zredukować dwutlenek węgla w powietrzu poprzez ścinanie i zakopywanie drzew. Posunięcie to spowoduje wycięcie w ciągu następnej dekady 70 milionów akrów lasów, głównie w zachodniej części Stanów Zjednoczonych.

Po wycięciu drzew Kodama planuje je zakopać – aby ograniczyć globalne ocieplenie. Jednakże „globalne ocieplenie” jest oszustwem mającym umożliwić bogatym wzbogacenie się, a prawdziwym powodem niszczenia lasów jest chęć uzyskania nadających się do sprzedaży kompensacji emisji dwutlenku węgla.

Cykl węglowy

Poniższy tekst w tej sekcji pochodzi z encyklopedii National Geographic przeznaczonej dla dzieci w wieku od 10 do 13 lat.

Węgiel jest w ciągłym ruchu z miejsca na miejsce. Jest magazynowany w tak zwanych zbiornikach i przemieszcza się między nimi w wyniku różnych procesów, w tym fotosyntezy, spalania paliw kopalnych i po prostu uwalniania oddechu z płuc. Ruch węgla ze zbiornika do zbiornika nazywany jest obiegiem węgla.

Węgiel może być magazynowany w różnych zbiornikach, w tym w roślinach i zwierzętach, dlatego uważa się go za węglowe formy życia. Węgiel jest wykorzystywany przez rośliny do budowy liści i łodyg, które są następnie trawione przez zwierzęta i wykorzystywane do wzrostu komórek.

W atmosferze węgiel jest magazynowany w postaci gazów, takich jak dwutlenek węgla. Jest również magazynowany w oceanach i wychwytywany przez wiele rodzajów organizmów morskich. Niektóre organizmy, takie jak małże czy koralowce, wykorzystują węgiel do tworzenia muszli i szkieletów.

Większość węgla na planecie zawarta jest w skałach, minerałach i innych osadach zakopanych pod powierzchnią planety.

Ponieważ Ziemia jest systemem zamkniętym, ilość węgla na planecie nigdy się nie zmienia.

Obieg węgla jest niezbędny do życia na Ziemi. Natura ma tendencję do utrzymywania zrównoważonego poziomu węgla, co oznacza, że ​​ilość węgla naturalnie uwalnianego ze zbiorników jest równa ilości naturalnie absorbowanej przez zbiorniki. Utrzymanie równowagi węglowej pozwala planecie pozostać gościnną przez całe życie.

Przeczytaj więcej: Cykl węglowy dla klas 5-8 , wpis encyklopedyczny, National Geographic

Antropogeniczna zmiana klimatu to oszustwo

Powyższy wpis w encyklopedii National Geographic kończy się zdaniem:

„Naukowcy uważają, że ludzie zaburzyli tę równowagę [węglową] poprzez spalanie paliw kopalnych, co spowodowało przedostanie się do atmosfery większej ilości dwutlenku węgla niż zwykle i doprowadziło do zmiany klimatu i globalnego ocieplenia”.

National Geographic musi odnosić się do naukowców finansowanych przez korporacje lub naukowców zatrudnionych przez korporacje. Jak zobaczymy w następnej części, naukowcy naprawdę zaniepokojeni planetą i życiem na niej, ujawniają fakty.

Antropogeniczna lub spowodowana przez człowieka zmiana klimatu jest oszustwem i od początku było o tym wiadomo. Zostało to wyraźnie ujawnione światu w 2009 roku wraz z publikacją e-maili, które wyciekły pod nazwą Climategate .

Przechodząc do następnej sekcji, warto również zwrócić uwagę na otwierający oczy artykuł z 2013 roku opublikowany przez Forbesa , w którym wykorzystano cytaty alarmistów klimatycznych, aby ujawnić prawdę o programie zmian klimatycznych. Artykuł miał trafny tytuł: „ Własnymi słowami: alarmiści klimatyczni obalają swoją „naukę” .”.

Bill Gates planuje wycinać drzewa

Pod koniec lipca „Forbesowi” powierzono zadanie promowania najnowszego planu Gatesa dotyczącego niszczenia i wykorzystywania świata przyrody w imię „zmian klimatycznych” w artykule zatytułowanym: „ Wyciąć lasy, aby ocalić planetę?”. Może nie tak szalone, jak się wydaje ”. Tak, to jest tak szalone, jak się wydaje.

Przynajmniej „Forbes” był na tyle szczery, że wyjaśnił w nagłówku, dlaczego artykuł został opublikowany: „Bill Gates i inni inwestorzy zakładają, że Kodama Systems może zredukować dwutlenek węgla w powietrzu poprzez ścinanie i zakopywanie drzew. Oby tylko wujek Sam zgodził się także na ulgi podatkowe .

Ostatnie zdanie daje wskazówkę, o co chodzi w tym najnowszym oszustwie – o pieniądze. Zobaczmy, co ma do powiedzenia artykuł i jak Forbes manipuluje i wprost kłamie, próbując sprzedać pogląd, że Gates i inni inwestorzy robią to dla dobra planety.

Niedługo zacznie się artykuł, w którym Forbes łączy emisję dwutlenku węgla z handlem kredytami węglowymi i kompensacją emisji dwutlenku węgla:

Witamy w karcie kredytowej monitorującej CO2, która odcina Cię przy maksymalnej wartości emisji dwutlenku węgla

Tak, konwencjonalnym pomysłem jest sadzenie drzew, które pochłaniają dwutlenek węgla z powietrza, a następnie sprzedaż kredytów korporacjom, właścicielom prywatnych odrzutowców i innym osobom, które potrzebują lub chcą zrównoważyć swoje emisje. Naukowcy twierdzą jednak, że zakopywanie drzew może również zmniejszyć globalne ocieplenie – szczególnie jeśli w przeciwnym razie drzewa te spłonęłyby lub gniły, wyrzucając nagromadzony węgiel do powietrza.

Wycinać lasy, aby ocalić planetę? Może nie tak szalone, jak się wydaje , Forbes, 28 lipca 2023 r

Drzewa „wyrzucają” węgiel w powietrze. Naprawdę? To bezwstydna propaganda.

Forbes może odnieść korzyść z czytania encyklopedii dla dzieci National Geographic . A potem, jeśli autor poczuje, że poradzi sobie z treściami bardziej dla dorosłych, być może będzie mógł posłuchać, jak Patrick Moore wyjaśnia , że ​​pogląd, że CO2 jest substancją zanieczyszczającą, jest niebezpieczną propagandą. A może mógłby zbadać zdjęcia satelitarne, które pokazują, jak CO2 jako nawóz naturalny stale wzbogaca ziemską atmosferę.

A jeśli „Forbes” uzna za konieczne odwołanie się do domyślnej narracji o „kryzysie klimatycznym spowodowanym przez człowieka”, badanie przeprowadzone na danych z lat 1750–2018 wyjaśni mu tę kwestię. W badaniu oszacowano, że wartość stężenia antropogenicznego CO2pochodzenia kopalnego w atmosferze w 2018 r. wyniosła 46,84 ppm z łącznej wartości 405,40 ppm.

Następnie Forbes nawiązał do tematu pożarów, aby przedstawić argumenty na rzecz Billa Gatesa i innych inwestorów:

Ogromne pożary w Kalifornii w 2020 r. uwidoczniły ryzyko dla powietrza, mienia i życia, jakie stwarzają zarośnięte lasy… Aby pomóc rozwiązać ten problem, Służba Leśna Stanów Zjednoczonych zamierza w ciągu następnej dekady przerzedzić 70 milionów akrów zachodnich lasów, głównie w Kalifornii, w celu wydobycia ponad 1 miliard ton suchej biomasy.

Wycinać lasy, aby ocalić planetę? Może nie tak szalone, jak się wydaje , Forbes, 28 lipca 2023 r

Według Rogera Pielke , profesora w College of Arts and Sciences na Uniwersytecie Kolorado, tendencje związane z pożarami lasów w Kanadzie nie wykazują wzrostu w ostatnich dziesięcioleciach, w ubiegłych stuleciach pożary były znacznie bardziej rozległe, a pożary są częścią naturalnego ekosystemu.

Pożary na całym świecie, które z entuzjazmem nagłaśniały media finansowane przez korporacje, są wynikiem interwencji człowieka (podpaleń), ale nie spowodowanej przez człowieka zmiany klimatycznej, którą wspierają media korporacyjne.

Pożary w Grecji, Hiszpanii, Włoszech i lasach deszczowych Amazonii są najprawdopodobniej spowodowane podpaleniami. A jeśli chodzi o niedawne pożary na Hawajach – jest tak wiele pytań bez szczerych odpowiedzi dotyczących zniszczenia Lahaina na Maui, że nawet ludzie, którzy na co dzień ufają rządowi, zaczynają się zastanawiać, co się tam naprawdę wydarzyło.

(Już wiadomo, że była to z góry zaplanowana, zbrodnicza akcja podpaleń celowych z użyciem techniki laserowej – przyp. JR)

Następnie Forbes próbuje usprawiedliwić zakopywanie drewna w sztucznych magazynach, co powinno przynosić niezły zarobek. W rzeczywistości Yale Carbon Containment Lab („CC Lab”), partner Kodamy, ma nadzieję na zrobienie biznesu w „magazynach ziemnych” lub „magazynach biomasy”.

Zwyczajem jest, że po takim wyrębie lasu kłody o wielkości nadającej się do sprzedaży trafiają do tartaków, a większość pozostałej części składowana jest w stosach, a następnie spalana w kontrolowanych warunkach. Zamiast tego Kodama chce zakopać resztki w ziemnych grobowcach zaprojektowanych tak, aby utrzymać suche i beztlenowe warunki oraz chronić drewno przed gniciem i spaleniem.

Wycinać lasy, aby ocalić planetę? Może nie tak szalone, jak się wydaje , Forbes, 28 lipca 2023 r

CC Lab przyznaje, że składowanie biomasy nie jest opłacalne : „Największym ryzykiem dla tego projektu są wysokie koszty transportu drewna z rozproszonych źródeł do jednego miejsca składowania. Transport mokrego drewna jest znacznie bardziej czasochłonny i energochłonny niż pozostawienie go w lesie. Logistyka ma ogromny wpływ na rentowność projektu, nawet jeśli cena emisji dwutlenku węgla jest wysoka”. Ponadto „wartość zatrzymywania dwutlenku węgla wynikająca z zakopywania dużych ilości drewna może zostać częściowo lub całkowicie zrekompensowana przez węgiel uwalniany z gleby podczas kopania dołu magazynowego”.

Mimo to, jak zauważył MIT Technology Review , Merritt Jenkins, współzałożyciel i dyrektor naczelny firmy Kodama, twierdzi, że planuje ona uzyskiwać przychody z prac związanych z przerzedzaniem lasów, a także ze sprzedaży nadającego się do użytku drewna i kredytów węglowych z projektów pochówku.

Forbes podsumował potencjalne korzyści dla Kodamy i jej inwestorów:

Oprócz kapitału początkowego [venture capital] firma Kodama otrzymała już 1,1 miliona dolarów w postaci dotacji od kalifornijskiej agencji ds. pożarów lasów i innych podmiotów, a także zobowiązania do zakupu kredytów węglowych przypisanych do pierwszych 400 ton zakopanych przez siebie drzew. Na otwartym rynku te kredyty powinny kosztować 200 dolarów za tonę. Docelowo Kodama chce wycinać i zakopywać ponad 5000 ton drzew rocznie.

Jeśli chcesz wyciąć drzewa i granulować je w celu spalania zamiast węgla, na to również przysługują ulgi podatkowe. Ale na razie nie do ich chowania.

Wycinać lasy, aby ocalić planetę? Może nie tak szalone, jak się wydaje , Forbes, 28 lipca 2023 r

Możemy zatem stwierdzić, że pomysł jest taki, aby nie używać drewna, nie poddawać go recyklingowi i nie pozwalać, aby wzbogacało środowisko, po prostu wycinać i zakopywać drzewa. Czy brzmi to dla ciebie szalenie?

Mamy kryzys, ale nie jest to kryzys klimatyczny . Polityka ekologiczna zabija ludzi, gospodarkę i, w coraz większym stopniu, planetę. Cel polegający na ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych jest oszustwem mającym na celu umożliwienie bogatym wzbogacenia się kosztem biednych.

Inwestorzy

Jak napisano w MIT Technology Review, firma Kodama Systems z siedzibą w mieście Sonora u podnóża Sierra Nevada od chwili jej założenia działa w trybie ukrytym. “Tryb ukryty”? Czy to kolejny sposób na stwierdzenie, że Kodama nielegalnie pozyskiwała drewno, a następnie pozbywała się dowodów? Jeśli tak, nielegalni drwale zebrali od tego czasu miliony.

W grudniu 2022 r. firma Kodama ogłosiła, że ​​zebrała 6,6 mln dolarów w ramach rundy finansowania Series Seed, prowadzonej wspólnie przez wiodących inwestorów zajmujących się technologiami klimatycznymi, Breakthrough Energy Ventures i Congruent Ventures. Kodama otrzymała dodatkowo grant na rozwój działalności od kalifornijskich służb leśnych i przeciwpożarowych CAL FIRE w celu opracowania łączności i automatyzacji na potrzeby przerzedzania lasów, a także grant na badania i rozwój w zakresie usuwania dwutlenku węgla od Frontier Climate na pilotażowy projekt składowania biomasy we współpracy z Yale Carbon Laboratorium Przechowawcze.

Firma Breakthrough Energy Ventures („BEV”) została założona przez Billa Gatesa i jest wspierana przez wielu czołowych liderów biznesu na świecie. BEV zebrała kapitał o wartości ponad 2 miliardów dolarów, aby wesprzeć najnowocześniejsze firmy, które prowadzą świat do zerowej emisji netto. BEV to specjalnie zbudowana firma inwestycyjna, która stara się inwestować, uruchamiać i skalować globalne firmy, które tak szybko, jak to możliwe, wyeliminują emisję gazów cieplarnianych w całej gospodarce.

Congruent Ventures to wiodąca firma typu venture venture na wczesnym etapie, skupiająca się na współpracy z przedsiębiorcami w celu tworzenia firm stawiających czoła wyzwaniom związanym z klimatem i zrównoważonym rozwojem. Congruent jest jednym z najbardziej aktywnych amerykańskich inwestorów klimatycznych. W jej portfolio znajdują się firmy, które „pomogą w dekarbonizacji” każdego sektora gospodarki – energetyki, elektryfikacji floty, rolnictwa, nowych produktów spożywczych, zrównoważonych paliw lotniczych, produkcji i nie tylko. W kwietniu 2023 r. zarządzał aktywami o wartości ponad 700 mln dolarów .

Frontier Climate zostało założone przez Stripe, Alphabet, Shopify, Meta, McKinsey i dziesiątki tysięcy firm korzystających ze Stripe Climate. Frontier ma na celu działać jako pośrednik między kupującymi i sprzedającymi usługi usuwania dwutlenku węgla. Mówiąc prościej, oznacza to, że kupujący decydują, ile chcą wydać na usuwanie dwutlenku węgla każdego roku, Frontier agreguje budżety kupujących, a następnie płaci dostawcom za usunięcie dwutlenku węgla.

Przegląd technologii MIT podał , że 15 grudnia firma Stripe ujawniła, że ​​przekaże grant badawczy w wysokości 250 000 dolarów firmom Kodama i Yale Carbon Containment Lab w ramach  szerszego ogłoszenia dotyczącego usuwania dwutlenku węgla . Dotacja ta wesprze pilotażowy projekt mający na celu zakopanie biomasy odpadowej zebranej w lasach Kalifornii na pustyni w Nevadzie i zbadanie, „jak skutecznie zapobiega ona uwalnianiu gazów cieplarnianych powodujących zmiany klimatyczne”.

Stripe zgodził się także na zakup około 415 ton dwutlenku węgla ostatecznie skonfiskowanego przez Kodamę za kolejne 250 000 dolarów, jeśli ten projekt weryfikujący koncepcję osiągnie określone standardy.

Przez ostatnie kilka lat Stripe kupował w przedsprzedaży tony dwutlenku węgla, który start-upy mają ostatecznie pobrać z powietrza i trwale sekwestrować, starając się pomóc w rozwoju przemysłu usuwania dwutlenku węgla.

Zachowajmy drzewa i pozbądźmy się miliarderów

Nawet naukowcy, których przekupiono lub zindoktrynowano ideologią „kryzysu klimatycznego”, mają dość wybryków miliarderów. Niektórzy wzywali do wprowadzenia podatku od emisji dwutlenku węgla opartego na akcjonariuszach . Twierdzą, że 10 procent najbogatszych w USA jest źródłem 40 procent krajowej emisji gazów cieplarnianych w USA. Natomiast 1 procent najbogatszych gospodarstw domowych odpowiada za od 15 do 17 procent emisji.

Coraz częściej aktywiści klimatyczni skupiają się na 1 proc. Styl życia miliarderów jest niezrównoważony, mówią, że miliarderzy szkodzą planecie. Możemy się zgadzać z różnych powodów, ale zgadzamy się, że miliarderzy szkodzą planecie.

*Oryginalne źródło tego artykułu to 

The ExposePrawa autorskie © Rhoda Wilson , The Expose , 2023

Londyńscy “blade runners” zaczynają atakować furgonetki z kamerami kontrolującymi

Londyńscy “blade runners” zaczynają atakować furgonetki z kamerami kontrolującymi

babylonianempire

Date: 15 settembre 2023Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Anty-ULEZ “blade runners” zabrali się za cięcie opon i ogólne niszczenie szpiegujących furgonetek – używanych do wykrywania, czy samochody jeżdżące po Londynie spełniają normy emisji spalin.

Po przeprowadzeniu setek ataków na londyńskie kamery kontrolujące, w wyniku czego prawie tysiąc egzemplarzy zostało zniszczonych lub uszkodzonych, aktywiści sprzeciwiający się polityce burmistrza Sadiqa Khana – która obecnie rozszerzyła się na całą stolicę Wielkiej Brytanii – zaczęli atakować pojazdy wyposażone w kamery, mające zastąpić urządzenia stałe wyeliminowane z użytku.

Samochody dostawcze są wyposażone w kamery ANPR, które skanują tablice rejestracyjne przejeżdżających pojazdów, aby upewnić się, że są one zgodne z normami ULEZ. Jeśli nie, kierowca jest obciążany opłatą w wysokości 12,50 funtów dziennie.

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia furgonetek z kamerami, którym pocięto opony, rozbito przednią szybę, przykryto kamerę i namalowano na nich graffiti – jedno ze sloganem “NO ULEZ”.

Na samochodach dostawczych nie napisano bezpośrednio, że egzekwują one normy ULEZ, ale mają one oznaczenia Transport for London i podano, że są wyposażone w kamery ANPR.

InvictaX

@InvictaRegina

Can we all send our thoughts and prayers to this poor ULEZ spy van that’s looking rather… deflated……

Przetłumacz wpis

0:07 / 0:41

[filmiki w oryginale. MD]

·

30,3 tys. Wyświetlenia

ez-vandals-vans-graffiti-facebook-group.html https://www.thesun.co.uk/motors/23945617/anti-ulez-vigilantes-target-fleet-of-camera-vans/ https://www.lbc.co.uk/news/ulez-camera-vans-vandalised-tyres-slashed/

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/09/15/londyn-buntujacy-sie-przeciwko-miastom-15-minutowym-zwyciezaja/embed/#?secret=Hk5CyV0ub5#?secret=okFhEpYZ3x

Condividi:

https://widgets.wp.com/likes/index.html?ver=20230906#blog_id=130134912&post_id=12342&origin=babylonianempire.wordpress.com&obj_id=130134912-12342-6505b1784b43c

Londyn: Buntujący się przeciwko «Miastom 15 minutowym» zwyciężają

15 settembre 2023In “Senza categoria”

Czy magazynowanie CO2 pod ziemią lub w oceanach ma sens?

Czy magazynowanie CO2 pod ziemią lub w oceanach ma sens?

Jacek Musiał abcniepodleglosc

Człowiek emituje 1.2% CO2 znajdującego się w atmosferze. Duża część jest pochłaniana przez naturalne rezerwuary. Wzrost stężenia CO2 nie ma wpływu na klimat. Inwestowanie w jego podziemne magazynowanie nie ma najmniejszego sensu.

Kilka dni temu na portalu WysokieNapiecie.pl  ukazał się obszerny artykuł „Wyścig do złapania CO2 ruszył na dobre”. Jego autor, Tomasz Elżbieciak, z wykształcenia dziennikarz politolog, ubolewa nad małą aktywnością polskiego ustawodawcy odnośnie podziemnego składowania dwutlenku węgla oraz nad jego aktywnością w sprawie rezerw surowców strategicznych. 

Czytając tekst można odnieść wrażenie, że autor reprezentuje opcję torpedującą wszystko, co robi polski rząd. A zatem, trochę polemiki.

REZERWY STRATEGICZNE

Działania polskiego rządu są całkowicie spójne z pracami i projektami Komisji Europejskiej i Rady Europy. Tworzenie aktów prawnych ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i Polski i Unii Europejskiej, co ma szczególne znaczenie w niepewnej sytuacji politycznej na świecie. To, w sytuacji krytycznej, „być albo nie być Polski”. Nawet jeśli w powstających aktach prawnych występują jakieś nieścisłości, to droga do kolejnych nowelizacji jest otwarta.

SKŁADOWANIE CO2 

Sądziłem, że po moim tekście:  „Niebezpieczne pomysły IPCC składowania CO2”, opublikowanym na ABC Niepodległość 8.06.2023 a także wcześniejszych artykułach „Dwutlenek węgla po ludzku” cz. 1 i 2, Kurier WNET z października i listopada 2019, Polacy wycofają się z błędnej ścieżki. Część analiz i wyliczeń została zawarta w powyższych artykułach. Szacunki tam przedstawione były bardzo ostrożne. Bardziej realistyczne wyliczenia są miażdżące dla takich pomysłów. 

Nie jestem pierwszy, który o tym pisze. Już wcześniej w raporcie IPCC już można było znaleźć informacje o błędnej drodze, choć bez wyliczeń. Niestety, ilu ludzi w Polsce przeczytało choć jeden cały raport liczący tysiące stron? Większość  czytelników zna „wytyczne dla polityków”, stanowiące króciutkie, rzekomo „streszczenie Raportu”. Te wytyczne, moim zdaniem, wypaczają naukę.  Nawet, jeśli ktoś poświęcił wiele miesięcy na przetrawienie całego „Raportu IPCC”, to pewnie tam tego nie znalazł, bo obiektywna ocena CCS jest zawarta w jednym z wielu aneksów (o czym było we wcześniejszych artykułach).

PRZYPOMNIENIE O DWUTLENKU WĘGLA

Obecnie CO2 stanowi 0,04% objętości atmosfery.  Biorąc pod uwagę masę cząsteczkową CO2 , blisko 1,6 razy większą od uśrednionej masy cząsteczkowej powietrza, CO2 stanowi 0,063% masy atmosfery. Cała atmosfera ma ok. 5x10exp15 ton (czyli 5×1015).  Zawarty w niej dwutlenek węgla ma masę 3,15exp12 ton. 

Człowiek obecnie (tzn. w szczytowym w historii przemysłu momencie) emituje 37exp9 ton CO2 rocznie. Stanowi to 1,2% istniejącego tam już dwutlenku węgla. Duża część emitowanego przez człowieka dwutlenku węgla jest pochłaniana przez szereg rezerwuarów, z czego najpotężniejszym są oceany. 

Z uwagi na powoli wyczerpujące się złoża węgla i paliw węglowodorowych w najbliższych dziesięcioleciach w sposób naturalny emisje CO2 będą maleć i nie potrzeba do tego żadnych  ideologii. 

 W całej dwustuletniej historii przemysłowej ludzkości zawartość CO2 w atmosferze wzrosła z 300 do 400ppm (czyli z 0,03% do 0,04%). Pozornie dużo, w rzeczywistości i tak niewiele.  W książce przygotowanej do druku „Prawdziwe przyczyny globalnego ocieplenia” udało się wykazać, że przyczyny  wzrostu temperatury nie są związane z dwutlenkiem węgla. 

Trzeba powiedzieć wyraźnie: w obecnej atmosferze, wzrost stężenia dwutlenku węgla nie ma najmniejszego wpływu na istniejący i postępujący wzrost temperatury przypowierzchniowej warstwy atmosfery. 

CZY WYCHWYTYWANIE CO2 PRZEMYSŁOWEGO MA SENS?

Jak najbardziej ma: 

  1. Dwutlenek węgla jest najlepszym i najbezpieczniejszym konserwantem środków spożywczych.
  2. Dwutlenek węgla wykorzystywany jest jako atmosfera ochronna w wielu procesach.
  3. Dwutlenek węgla wykorzystywany jest w metodzie EOR, w której po zatłoczeniu do wyczerpanych szybów naftowych udaje się wydobyć nawet do 1/3 tej ilości ropy naftowej, wcześniej wydobytej.
  4. Dwutlenek węgla jest niezbędnym surowcem w procesach biologicznej produkcji paliw płynnych (patenty istnieją) z wykorzystaniem alg i innych drobnoustrojów, promieniowania słonecznego, ścieków i, oczywiście – dwutlenku węgla.

CZY WYCHWYTYWANIE CO2 CELEM SEKWESTRACJI MA SENS?

Nie ma:

  1. Dwutlenek węgla to niezwykle cenny surowiec, zbyt cenny, aby pogrążać go w sposób, który uniemożliwia jego pełne odzyskanie.
  2. Sekwestracja całego produkowanego dwutlenku węgla  na świecie, tzn. 37 mld ton, wymagałaby wytworzenia dodatkowej energii elektrycznej dwu lub trzykrotnie więcej, aniżeli produkuje się jej obecnie na całym świecie (szczegółowe wyliczenia mogę przedstawić w osobnej pracy lub np. na konferencji PRECOP28, o ile zostanę o taką prelekcję poproszony). 

WNIOSKI:

  1. Wychwytywanie CO2 dla wymienionych wyżej zastosowań niezbędnych technologicznie w sposób ograniczony ma sens.
  2. Niedopuszczalne jest traktowanie CO2 jako odpadu i tylko z tego powodu wydawanie bajońskich sum na pogrążanie go w oceanach lub w ziemi.
  3. Znana jest nieprzydatność tej metody od kilku lat – dziwi zainteresowanie firm polskich wydawaniem środków (publicznych?) na takie instalacje.
  4. Szaleństwo strachu przed CO2 wynika ze sfałszowanej teorii globalnego ocieplenia, podczas gdy znane są prawdziwe przyczyny wzrostu temperatury przypowierzchniowej warstwy atmosfery. Świadectwa emisyjne i związane z tym ciężary opierają się na zwykłym oszustwie.
  5. Polska i unijna gospodarka wymaga pilnego rozwiązywania prawdziwych problemów.  Tak się składa, że w Unii Europejskiej najłatwiej pozyskać środki na „walkę z klimatem”. 
  6. Inwestowanie obecnie w technologie CCS/CCU jest zwykłym marnotrawstwem. Dla Polski to falstart.
  7. Z uwagi na postęp technologiczny instalacje CCS/CCU (o ile będą potrzebne na dużą skalę) będą tanieć, w odróżnieniu od paliw węglowych, węglowodorowych i jądrowych, które w perspektywie czasu będą drożeć.
  8. Takie inwestycje powinny opierać się wyłącznie na prawach ekonomii, a nie ideologii i dotacjach.

Czy w działaniach kilku polskich firm nie chodzi o to, aby wyrwać ogromną kasę na synekury i kilka lat badań, które i tak doprowadzą do znanych wniosków? 

Środki unijne nie są niczyje. To w większości środki wyciągnięte z kieszeni polskich podatników. Część pochodzi z budżetów bogatszych państw Unii Europejskiej.  Środki przekazane przez nie na taką inwestycję, trafią do nich z powrotem, poprzez zakup technologii i maszyn. Z nadwyżką.

Jacek Musiał

Londyn: Buntujący się przeciwko “Miastom 15 minutowym” zwyciężają !

londyn-buntujacy-sie-przeciwko-miastom-15-minutowym-zwyciezaja

Date: 15 settembre 2023

Aktualizacja akcji Blade runners”:

“Blade runners” usunęli lub wyłączyli prawie 1000 kamer ULEZ (https://tfl.gov.uk/modes/driving/ultra-low-emission-zone). Kamery te służą do pobierania opłat za samochody na gaz starsze niż z roku 2006 i samochody z silnikiem diesla starsze niż z roku 2015, w wysokości 15 € dziennie – w związku z nowymi przepisami dotyczącymi emisji spalin. Czy ma to na celu ograniczenie możliwości przemieszczania się tych, których najmniej na to stać?

Wall Street Silver

@WallStreetSilv

‘Blade runners’ update: ‘Blade runners’ have removed or disabled nearly a 1000 of ULEZ cameras. These cameras are charging gas cars that are older than 2006 and diesel cars older than 2015, 15 € a day due to new emission laws. This is designed to limit the movement of those least able to afford it?

Zdjęcie

4,1 mln Wyświetlenia

===========================

Date: 15 settembre 2023Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

===================

BREAKING: Anglia jest na skraju rezygnacji z Agendy WEF Miasta 15 min po tym, jak prawie 100% kamer zostało zniszczonych, a 50 000 ludzi odmówiło zapłacenia grzywny

Kamery nie mogą być chronione, ponieważ zmniejszono środki finansowe dla policji.

Sądy nie są w stanie ścigać tak dużej liczby osób.

The White Rabbit Podcast

@AllBiteNoBark88

BREAKING: England is on the verge of giving up on the WEF Agenda 15 min city after almost 100% of the Camera’s have been destroyed & 50k people refused to pay the fines. Camera’s cannot be protected as they Defunded the Police. Courts cannot prosecute that number of people.

2 mln Wyświetlenia

==========================

Ten tekst był pierwszy:

Oto, jak Brytyjczycy radzą sobie z nadzorem totalitarnym…

babylonianempire.-jak-brytyjczycy-radza-sobie-z-nadzorem-totalitarnym

“Nie ma katastrofy klimatycznej – CO2 korzystne dla Ziemi” Nie ma powodu do niepokoju

“Nie ma katastrofy klimatycznej – CO2 korzystne dla Ziemi” Nie ma powodu do niepokoju

Andrzej Kumor goniec-nie-ma-katastrofy-klimatycznej

September 2, 2023

Naukowcy z wielu krajów wspólnie podpisali deklarację odrzucającą istnienie kryzysu klimatycznego i podkreślającą, że dwutlenek węgla jest korzystny dla Ziemi.

„Nie ma zagrożenia klimatycznego” – stwierdziła Global Climate Intelligence Group (CLINTEL) w swojej Światowej Deklaracji Klimatycznej  upublicznionej w sierpniu. „Nauki o klimacie powinny być mniej polityczne, a polityka klimatyczna powinna być bardziej naukowa. Naukowcy powinni otwarcie zająć się niepewnością i przesadą w swoich przewidywaniach dotyczących globalnego ocieplenia, podczas gdy politycy powinni beznamiętnie liczyć rzeczywiste koszty, a także wyobrażone korzyści swoich środków politycznych”.

Deklarację podpisało łącznie 1609 naukowców i specjalistów z całego świata, w tym 321 ze Stanów Zjednoczonych. Koalicja wskazała, że ​​klimat Ziemi zmieniał się od początku jej istnienia, a planeta przechodzi kilka faz zimnych i ciepłych. Twierdzą, że mała epoka lodowcowa zakończyła się dopiero w 1850 roku.

„Dlatego nie jest zaskoczeniem, że doświadczamy obecnie okresu ocieplenia” – stwierdzono w deklaracji. Ocieplenie postępuje „znacznie wolniej” niż przewidywał Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu. „Modele klimatyczne mają wiele niedociągnięć i w najmniejszym stopniu nie są wiarygodne jako narzędzia polityczne” – stwierdziła koalicja, dodając, że modele te „wyolbrzymiają wpływ gazów cieplarnianych” i „ignorują fakt, że wzbogacanie atmosfery CO2 jest korzystne”. Na przykład, chociaż panikarze klimatyczni określają CO2 jako szkodliwy dla środowiska, koalicja wskazała, że ​​gaz ten „nie jest substancją zanieczyszczającą”.

Dwutlenek węgla jest „niezbędny” dla wszelkiego życia na ziemi i jest „korzystny” dla przyrody. Dodatkowy CO2 powoduje wzrost globalnej biomasy roślinnej, jednocześnie zwiększając plony upraw na całym świecie.

CLINTEL odrzucił także narrację o powiązaniu globalnego ocieplenia ze zwiększoną liczbą klęsk żywiołowych, takich jak huragany, powodzie i susze, podkreślając, że „nie ma dowodów statystycznych” na poparcie tych twierdzeń.

„Nie ma stanu nadzwyczajnego klimatycznego. Dlatego nie ma powodu do paniki i niepokoju. Zdecydowanie sprzeciwiamy się szkodliwej i nierealistycznej polityce zerowej emisji CO2 netto zaproponowanej na rok 2050. Zamiast łagodzić, postaw na adaptację; adaptacja działa bez względu na przyczyny” – stwierdzono.

„Wiara w wynik modelu klimatycznego oznacza wiarę w to, co włożyli twórcy modelu. To jest właśnie problem dzisiejszej dyskusji klimatycznej, w której modele klimatyczne odgrywają kluczową rolę. Nauka o klimacie przerodziła się w dyskusję opartą na przekonaniach, a nie na solidnej nauce. Czy nie powinniśmy uwolnić się od naiwnej wiary w niedojrzałe modele klimatyczne?”

Wśród sygnatariuszy CLINTEL jest dwóch laureatów Nagrody Nobla – fizycy John Francis Clauser ze Stanów Zjednoczonych i Ivan Giaever, Amerykanin pochodzenia norweskiego.

„Popularna narracja o zmianach klimatycznych odzwierciedla niebezpieczne zepsucie nauki, które zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi” – stwierdził Clauser w oświadczeniu z 5 maja.

„Wprowadzająca w błąd nauka o klimacie przekształciła się w masową szokującą pseudonaukę dziennikarską. Z kolei pseudonauka stała się kozłem ofiarnym wielu innych, niepowiązanych ze sobą problemów.

Oświadczenie CLINTELA przeciwko narracji o zmianie klimatu przeciwstawia się propagandzie szerzonej przez alarmistów klimatycznych, którzy od dawna przepowiadają scenariusze zagłady wywołane globalnym ociepleniem, z których żaden nigdy się nie spełnił.

The Crisis of Pseudoscience. “Good science is always based upon good experiments.” On IPCC.

The Crisis of Pseudoscience. “Good science is always based upon good experiments.” On IPCC.

IPCC [the U.N.’s International Panel on Climate Change] is one of the worst sources of dangerous misinformation.

Nobel Prize Winning Physicist coinfirms, and the Number of Climate Skeptic Scientists Keeps Growing

by Edwin Benson nobel-prize-winning-physicist

——————————

“The world is coming to an end, and the climate is the reason.”

Code Red for Humanity

Ask almost anyone, and they will tell you the above statement is accurate. It must be true. There is, after all, an “overwhelming scientific consensus.” Children learn about it in school as they have for at least two decades. The news media take every possible opportunity to parrot this message. President Biden announces oncoming doom, as in this speech from July 2022.

“I come here today with a message: As President, I have a responsibility to act with urgency and resolve when our nation faces clear and present danger. And that’s what climate change is about. It is literally, not figuratively, a clear and present danger.”

Then, he applied one of the oldest rhetorical tricks in the book—the appeal to an absent authority.

“The U.N.’s leading international climate scientists called the latest climate report nothing less than, quote, ‘code red for humanity.’ Let me say it again: ‘Code red for humanity.’ It’s not a group of political officials—elected officials. These are the scientists.”
=====================================

“All the Scientists Say…”

President Biden would have you believe that all scientists agree with the sentence at the beginning of this article. The message is clear. The scientists know more than you do. Therefore, you should listen to them and give the politicians the power to deal with the crisis.

That power includes telling you how much electricity and water you can use, what kind of car you can drive and if you can continue to live in your home. In comparison to the incredible risk, individual freedoms count for nothing.

“I said last week, and I’ll say it again loud and clear: As President, I’ll use my executive powers to combat climate—the climate crisis in the absence of congressional actions, notwithstanding their incredible action.”

Apparently, the traditional separation of powers counts for nothing.

A Nobel Prizewinner

What President Biden, the news media and the sixth-grade teachers don’t tell you is that there are scientists who disagree. There are lots of these scientists, and some are very knowledgeable.

One of them is Dr. John Clauser. He is no ordinary scientist. He won the 2022 Nobel Prize for Physics.

On July 25, 2023, Dr. Clauser made a speech to the Brownstone Institute. Its title is intriguing, “The Crisis of Pseudoscience.”

Spreading Scientific Disinformation

Dr. Clauser begins with a fundamental scientific truth: “Good science is always based upon good experiments.” On the other hand, poorly done experiments lead in the wrong direction and “provide scientific disinformation.”

Once produced, that disinformation can be misused. “Its promotion by a commercial enterprise is called marketing…. When promotion is done by government or political groups, it’s called spin or propaganda.”

Then, the physicist aims at one of the most potent sources of politico-scientific propaganda.

“[I]n my opinion, the IPCC [the U.N.’s International Panel on Climate Change] is one of the worst sources of dangerous misinformation.”

Then he provides his conclusion.

“I believe that climate change is not a crisis.” 

No Tolerance for Dissenting Opinions

The academic establishment will not tolerate such opinions regardless of a scientist’s qualifications. According to Zero Hedge’s financial news site, he was scheduled to speak to the International Monetary Fund’s (IMF) “Independent Evaluation Office.” His topic sounds intriguing, “Let’s talk—How much can we trust IPCC climate predictions?”

The IMF is one of the most powerful non-government organizations in the world. Its self-description drips with self-satisfaction and power.

“The IMF works to achieve sustainable growth and prosperity for all of this 190 member countries. It does so by supporting economic policies that promote financial stability and monetary cooperation, which are essential to increase productivity, job creation, and economic well-being.”

Indeed, so important a group would want to know if the risks presented by climate change are real or phony, wouldn’t it?

Apparently not. The IMF canceled Dr. Clauser’s talk.

Dr. Clauser is not the IPCC’s only critic. Another is climatologist Judith Curry of the Georgia Institute of Technology, who was quoted by American Insider. According to Dr. Curry, the U.N. agenda was “manufactured.” Furthermore, its motivation was the socialist mentality prevalent throughout the organization.

The Roots of Climate Change “Science”

If anything, Dr. Curry’s background is even more applicable to this issue than Dr. Clauser’s. She has been a fellow of the American Meteorological Society since 1995 and a fellow of the American Geophysical Union since 2004. She co-authored Kinetics and Thermodynamics of Clouds and Precipitation and Thermodynamics of Atmospheres and Oceans.

“‘The origins go back to the U.N. environmental program,’ says Curry. U.N. officials were motivated by ‘anti-capitalism. They hated the oil companies and seized on the climate change issue to move their policies along.’”

Eliminating Opposition

“‘The IPCC wasn’t supposed to focus on any benefits of warming. The IPCC’s mandate was to look for dangerous human-caused climate change.’”

If you are looking for a way to end free market economics, climate change absolutism would be an excellent way to do it. The only way that reasonable people, in the absence of other constraints, will give up their natural, God-provided rights is in the face of some overwhelming threat. So the IPCC, aided by Marxist university administrators, set out to create such a threat.

The process was relatively simple. “Promote the alarming papers! Don’t even send the other ones out for review.” Then, ensure that budding scientists knew that acquiescence was the price of success. “If you wanted to advance in your career, like be at a prestigious university and get a big salary, have big laboratory space, get lots of grant funding, be director of an institute, there was clearly one path to go.”

World Climate Declaration

Fortunately, some scientists are willing to resist the prevailing sentiment. In 2019, the “Global Climate Intelligence Group” (CLINTEL) authored a “World Climate Declaration” that now claims over 1,609 signatories. Dr. Clauser added his signature in August 2023.

The Declaration makes six significant points:

  1. Natural as well as anthropogenic factors cause warming.
  2. Warming is far slower than predicted.
  3. Climate policy relies on inadequate models.
  4. CO2 is plant food, the basis of all life on Earth.
  5. Global warming has not increased natural disasters.
  6. Climate policy must respect scientific and economic realities.

There is little doubt that some of the 1,609 signatories are more qualified than others. Even with that caveat, however, that number alone should serve to make one point loudly and clearly. No matter what the climate absolutists say, there is no “overwhelming scientific consensus.”

Co za odlot! Bajdy Tokarczuk na imprezie Trzaskowskiego: Zabijanie na mięso to grzech. Może stąd się bierze tyle zła na świecie.

Co za odlot! Opowieści Tokarczuk na imprezie Trzaskowskiego: Zabijanie na mięso to grzech. Może stąd się bierze tyle zła na świecie.

tokarczuk-też-odjebało-pandemia?

  • ————————

Spotkanie z Olgą Tokarczuk zainaugurowało w piątek w Olsztynie trzecią edycję Campus Polska Przyszłości. Noblistka powiedziała, że kwestie natury, niszczenia zasobów przyrody oraz sposoby zaradzenia katastrofie klimatycznej są tematami bardzo jej bliskimi. Noblistka określiła siebie jako osobę, która „ma rodzaj depresji klimatycznej”, przyznała, że czasami budzi się w nocy i myśli o nadciągającej zagładzie klimatycznej, która teraz „pomrukuje w krajach południa Europy, czy na Hawajach”.

Produkcja mięsa

Tokarczuk przyznała, że rodzajem jej obsesji jest też mięso.

Dopóki będziemy hodowali inne żywe istoty na mięso, dopóty będziemy podejrzani sami dla siebie. Zabijanie na mięso to grzech, z którym sobie nie radzimy, (….), może stąd się bierze tyle zła na świecie – mówiła Tokarczuk, ale zastrzegła przy tym, że rozumie, że są ludzie, którzy muszą jeść mięso.

Rozumiem, że są takie odmiany człowieka, które muszą jeść mięso, choć jest udowodnione naukowo, że dzisiaj wcale nie musimy tego robić. W Indiach mieszka 800 mln ludzi, którzy nie jedzą mięsa i właśnie wylądowali na Księżycu, więc widać, że można żyć bez mięsa’.

Przyznała, że ma nadzieję, iż nauka w przyszłości opracuje możliwość jedzenia mięsa, które nie będzie wymagało zabijania zwierząt. Dodała, że ma na myśli mięso komórkowe.

Może w przyszłości będziemy mogli sobie kupić kapsułkę, którą włożymy do czegoś w rodzaju mikrofalówki i ci, którzy będą musieli, zjedzą sobie takie udko kurczaka. Odejście od zabijania zwierząt na mięso to będzie kamień milowy w rozwoju ludzkiej cywilizacji— dodała.

Tokarczuk wiele mówiła też o zatruwaniu środowiska, nadmiernego korzystania z zasobów natury. Przyznała, że w jej ocenie katastrofa klimatyczna powinna być kluczowym problem, jakim powinni się zająć ludzie.

Polityk, który nie rozumie kwestii katastrofy klimatycznej nie jest godny zaufania— podkreślała wielokrotnie.

Tokarczuk mówiła też wiele o kulturze, o tym, że jest ona sposobem porozumiewania się między ludźmi, kulturami. W tym kontekście przyznała, że twórcy już obserwują mieszanie się kultur w Europie.

Do Europy przybywa ostatnio dużo ludzi z Afryki i Azji. Oni mają swój głos i zaczynają nim mówić nawiązując do swoich sposobów myślenia. Widać np. w kinie jak można połączyć kartezjańską Francję z afrykańskim animizmem. To się łączy, przeplata, powstaje nowa jakość— powiedziała Tokarczuk dodając, że to ją fascynuje.

Spotkanie z uczestnikami Campus Polska Przyszłości Tokarczuk zakończyła stwierdzeniem, że w jej ocenie „polityka i demokracja są jednymi z najważniejszych rzeczy wpływania na świat i należy je po prostu wziąć w swoje ręce”.

W trakcie spotkania z noblistką w sali doszło do awarii prądu. Trwała kilka minut.

Wstęp Trzaskowskiego

Spotkanie z Tokarczuk poprzedził wstęp Rafała Trzaskowskiego, który podkreślał, że Campus Polska Przyszłości jest miejscem, w którym ścierają się różne poglądy, teorie i wszyscy się szanują.

Spotykają się tu młodzi ludzie o różnych poglądach – taka powinna być polityka, ale ona taka nie jest. Wy ją możecie zmienić, możecie pokazać, że polityka może polegać na rzeczowej rozmowie i dotyczyć rzeczy najbardziej istotnych, że można się szanować— mówił Trzaskowski.

Jako jednego z głównych organizatorów imprezy Trzaskowski wskazał Sławomira Nitrasa.

Spędźcie ten tydzień dobrze, stwórzcie przestrzeń, gdzie ludzie debatują szanując się nawzajem— mówił Nitras.

Barbara Nowacka i Agnieszka Pomaska mówiły, że Campus daje im na długie tygodnie sił i energię do działania.

Campus Polska Przyszłości potrwa do środy, do tego czasu będą się odbywać debaty i warsztaty, spotkania z politykami i ludźmi kultury, spektakle i koncerty. Gościem specjalnym będzie w sobotę mer Kijowa Witalij Kliczko.

Zielony socjalizm w Kanadzie: Wrogie mleko.

Zielony socjalizm w Kanadzie: Wrogie mleko…

@bambkb

This Canadian Dairy Farmer reached his quota, so the government of Canada makes him dump out the rest of his milk, because of “regulations” “Canadian milk is 7$ per litre this year!!! And they still make me DUMP 30 000 litres of milk once the quota is reached – This time I’m going PUBLIC, because I want you guys to see what’s going on” What the fuck? #JustinTrudeau #Canada #Farmers

Elektromobilna katastrofa ekologiczna. 500 „zielonych bomb” ciągle dryfuje sobie po Morzu Północnym i dymi.

Elektromobilna katastrofa ekologiczna. 500 „zielonych bomb” dryfuje sobie po morzu i dymi.

Płonący u wybrzeży Holandii frachtowiec transportował 497 samochodów elektrycznych

28 lipca 2023 elektromobilna-katastrofa-ekologiczna-plonacy-u-wybrzezy-holandii-frachtowiec

#elektromobilność #Fremantle Highway #katastrofa ekologiczna #pożar #samochody elektryczne

„Nie 25, ale 497 samochodów elektrycznych było transportowanych przez statek, płonący od kilku dni u wybrzeży Holandii. “Fremantle Highway” przewoził w sumie blisko 4 tysiące pojazdów z Niemiec do Egiptu”, informuje serwis RMF24.

Początkowo informowano, że na statku transportowanych było 3 tysiące samochodów, w tym 25 tak zwanych elektryków. [Po co tak kłamać, jeśli PRAWDA nie da się ukryć? md]

W czwartek okazało się jednak, że pojazdów na pokładzie jest nie 3 tysiące, tylko 4 tysiące, a aut elektrycznych nie 24 tylko 497! To właśnie na skutek zapalenia się jednego z nich miał powstać ogromnych pożar na frachtowcu.

Niderlandzkim służbom udało się uratować 22 z 23 członków załogi. Jedna osoba zginęła.

Istnieje realne niebezpieczeństwo, że na pokładzie frachtowca może dojść do eksplozji pojazdów elektrycznych, co grozi katastrofą ekologiczną – ostrzegają eksperci.

====================

mail:

200-metrowy specjalny statek do przewozu samochodów płynął z niemieckiej Bremy do Egiptu i zapalił się w nocy z 25 na 26 lipca, gdy znajdował się na Morzu Północnym ok. 30 km na północ od holenderskiej wyspy Ameland.

 Płonący statek dryfuje w kierunku zachodnim; 28 lipca rano znajdował się on około 17 km na północ od wyspy Terschelling.

===================

31 lipca:

Wciąż nie udało się go ugasić. Statki gaśnicze musiały przerwać swoją akcję ze względu na przechył frachtowca – dalsze polewanie go wodą mogłoby skutkować zatopieniem.

Ogień uszkodził boczne ściany kadłuba, pęknięcia mogą się powiększać i spowodować rozerwanie konstrukcji.

Fremantle Highway ma swoich zbiornikach 1600 ton mazutu. Ich rozszczelnienie oznaczałoby dla nabrzeża Holandii i Niemiec katastrofę naturalną.

Niemcy [i UE] w energetycznej [zielonej] pułapce. Czy pociągną za sobą Polskę? Mają skłonność do „rozszerzonego samobójstwa”.

Niemcy [i UE] w energetycznej [zielonej] pułapce. Czy pociągną za sobą Polskę?Skłonność do „rozszerzonego samobójstwa”.

Andrzej Krajewski niemcy-w-energetycznej-pulapce-czy-pociagna-za-soba-polske

Kolejne elementy pułapki dodawała już Angela Merkel, acz działo się to w ramach ogólnoniemieckiego konsensusu.

Pułapka, jaką sami na siebie zastawili Niemcy, to iście perfekcyjna konstrukcja, z której wydostać się będzie bardzo trudno.

Pozostaje nadzieja, że z tego powodu nie wrócą do tradycji popełniania rozszerzonego samobójstwa.

Niemcy na minusie

W tym tygodniu Republika Federalna Niemiec dostała to, na co konsekwentnie pracowała przez ostatnie dwadzieścia lat. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swej prognozie na rok 2023 dla grupy państw G7, każdemu z nich podniósł przewidywany wzrostu PKB. Nawet targana kryzysem Wielka Brytania wychodzi na plus (małe 0,4 proc.), niewiele lepiej miewająca się Francja również (0,8 proc.), czy zadłużone po sam uszy Włochy (przyzwoite 1,1 proc.). Jedynie w przypadku Niemiec nastąpiła korekta prognozy w dół. W tym roku gospodarka naszego zachodniego sąsiada skurczy się o 0,3 proc PKB.

Ten fakt media za Odrą komentują co najmniej z niepokojem, a rządząca koalicja mobilizuje się do stawienia czoła z przedłużającej się recesji.

Minister gospodarki Habeck znów walczy o cenę energii elektrycznej dla przemysłu” – donosi na swojej stronie internetowej tygodnik „Der Spiegel”, przy okazji środowej wizyty Roberta Habecka na terenie budowanej w Oberhausen wytwórni wodoru. Sam minister, stojąc przed kamerami programów informacyjnych przyznał, że prąd w Niemczech jest zbyt drogi. Przy tej okazji po raz kolejny podkreślił, że po odcięciu od dostaw gazu z Rosji, zastąpiono go „błękitnym paliwem”, kupowanym od dostawców m.in. z USA i Wielkiej Brytanii, po dużo wyższych cenach. Muszą się więc znaleźć środki na to, by obniżyć ceny energii dla przemysłu. Ale rząd federalny wciąż się waha.

Największy lęk Niemców

„Trzeba tu być szczerym: to są pieniądze, które zbieramy, które są pożyczonymi pieniędzmi, dlatego rozumiem, czemu minister finansów patrzy na to krytycznie. Ale pytanie brzmi: żadnych pieniędzy nie zebrać, czy też nie mieć już więcej żadnego przemysłu” – oświadczył mediom Habeck. Definiując największy lęk, jaki trawi Niemców.

W końcu fundamentami bogactwa ich kraju jest produkcja przemysłowa, skierowana głównie na eksport. Tak jak fundamentem niemieckiej demokracji od niemal siedemdziesięciu lat są: społeczny dobrobyt oraz poczucie bezpieczeństwa. Te trzy filary zaczęły trzeszczeć i kruszeć na naszych oczach.

Firmy przenoszą produkcję z Niemiec

Ankieta, jaką przeprowadziła miesiąc temu Federacja Przemysłu Niemieckiego (Der Bundesverband der Deutschen Industrie – BDI) przyniosła informację, że spośród zapytanych firm 16 proc. właśnie przenosi co najmniej część swej produkcji z Niemiec do innego kraju. Kolejne 30 proc. zaczęło to planować. Ten eksodus napędza wzrost kosztów energii.

„Cena energii elektrycznej dla przemysłu musi zostać niezawodnie i trwale obniżona do konkurencyjnego poziomu” – napisał na podsumowanie ankiety prezes BDI Siegfried Russwurm. Jeśli dodać, iż piąty rok z rzędu spada w Niemczech liczba nowych inwestycji zagranicznych, to widać, że postawienie fabryki między Odrą a Renem, to coraz bardziej ryzykowne przedsięwzięcie.

Tymczasem niemiecki eksport o wartości 1,58 bln euro w 2022 r. opierał się na trzech branżach przemysłowych: motoryzacyjnej (246 mld euro), maszynowej (210 mld euro) i chemicznej (164 mld euro). Pozostałe są dodatkami, generującymi wyraźnie mniejsze przychody. Te trzy wyżej wymienione branże to koła zamachowe całej gospodarki i gwarant niemieckiego dobrobytu. Chcąc skutecznie konkurować z producentami z Chin, USA, Japonii, Korei Południowej, etc. potrzebują taniej energii (przemysł chemiczny również taniego gazu jako surowca). Tyle tylko, że Berlin wpędził się w pułapkę, z której łatwego wyjścia nie widać.

Chory człowiek Europy

Zbudowano ją po cichu. Zaczęło się od tego, że po zjednoczeniu Niemiec gospodarka RFN zaczęła się dławić kosztami integracji nowych landów. I to tako mocno, iż w kwietniu 2004 r. dyrektor monachijskiego Instytutu Badań Gospodarczych Hans-Werner Sinn na łamach „Bild-Zeitung” nazwał swój kraj: „chorym człowieku Europy”. Przy tej okazji krytykując gabinet kanclerza Gerharda Schrödera za pakiet reform Agenda 2010. Zdaniem wpływowego ekonomisty plan deregulacji rynku pracy i przebudowy państwa opiekuńczego zupełnie nie gwarantował tego, że niemiecka gospodarka odzyska swój wielki wigor, jakim charakteryzowała się od lat 50. XX w.

Jednak w ciągu zaledwie trzech następnych lat stało się coś odwrotnego. Po długim zastoju RFN niemal podwoiła swój eksport, z 664 mld euro do 965 mld w roku 2007. Komentatorzy tego cudu gospodarczego wprost nie mogli się nachwalić Agendy 2010. Jej promotor sam sobie zapewnił nagrodę, przyjmując od Władimira Putina stanowisko szefa Rady Nadzorczej spółki Nord Stream AG, będącej własnością Gazpromu. Schröder w pełni na ten bonus zasługiwał, bo przekierował niemiecką gospodarkę na odbiór surowców energetycznych z Rosji. Jako, że szło to w parze z zacieśnianiem kooperacji politycznej, Putin oferował spore upusty cenowe. Przede wszystkim dzięki nim, a nie Agendzie 2010 przemysł RFN mógł produkować taniej. Dodatkową premię zapewniła strefa euro. Po porzuceniu marki, Niemcy zyskały walutę zawsze słabszą od ich potencjału ekonomicznego. To zaś dla produkcji idącej na eksport jest niczym porcja sterydów dla kulturysty. Wszystko rośnie jak na drożdżach.

Kolejne elementy pułapki dodawała już Angela Merkel, acz działo się to w ramach ogólnoniemieckiego konsensusu. Polega on na tym, że jeśli partie głównego nurtu oraz media dojdą w RFN do wniosku, że dana rzecz jest dla Niemiec dobra, to wcielanie jej w życie następuje potem z żelazną konsekwencją. Na krytykanctwo w polskim stylu nie ma wówczas zupełnie miejsca. Pani Kanclerz podczas swego długiego urzędowania przeprowadziła transformację energetyczną kraju, nazwaną Energiewende. Za jej sprawą średnio 40 proc. prądu uzyskiwane jest z OZE, a resztę potrzeb zaspokajają elektrownie gazowe oraz węglowe opalane węglem brunatnym. Jednocześnie przeprowadzono wygaszenie wszystkich rektorów jądrowych (ostatnie zamknął rząd Scholza). Tego bowiem domagali się Zieloni oraz SPD, a chadecy pod wodzą Merkel, wykorzystując jako pretekst katastrofę w Fukushimie, dostosowali się do konsensusu. Tym sposobem zlikwidowano elektrownie dostarczające ok. 20 proc. energii do systemu energetycznego RFN. Ich kluczowe znaczenie polegało na tym, że nie emitując dwutlenku węgla wytwarzały prąd, którego koszt produkcji był od 2,5 do nawet 4 razy niższy, niż ten z elektrowni węglowych. Co do farm wiatrowych i paneli słonecznych, ta różnica okazywała się jeszcze większa, ponieważ te generują energię elektryczną średnio 10 procent droższą w uzyskaniu niż elektrownie opalane węglem brunatnym.

W Berlinie specjalnie się tym nie przejmowano, bo trwała szybka rozbudowa bloków energetycznych zasilanych tanim gazem z Rosji. Chcąc mieć, gwarancję, że żadne spory między Moskwą a Kijowem, czy Warszawą nie zagrożą ciągłości dostaw Angela Merkel niczym czołg łamała wszelki opór sąsiednich państw, mogący uniemożliwić budowę czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i 2.

Pułapka budowana przez Niemców… na Niemców

Niemcy robiły też, co tylko mogły aby obrzydzić wszystkim w Europie energetykę jądrową.

Przy tej okazji ukuto ideę „Wandel durch Handel” (zmiany poprzez handel). Im bardziej Putin likwidował w Rosji resztki swobód obywatelskich i częściej zlecał mordowanie opozycjonistów, tym kanclerz Merkel głośniej powtarzała, że jedynie za sprawą gospodarczej kooperacji da się zdemokratyzować Rosję.

Uzależniwszy swój dobrobyt od Kremla Niemcy poszli o krok dalej i udoskonali pułapkę. Dokonano tego już na szczeblu Unii Europejskiej, śrubując plany redukcji emisji dwutlenku węgla do roku 2030 (obecnie poprzeczka jest już zawieszona na wysokości 55 proc.). To oznacza konieczność zamykania elektrowni węglowych. Jako, że energetyka jądrowa została w Berlinie obłożona klątwą, na terenie RFN zastąpić je muszą elektrownie gazowe oraz jeszcze droższe OZE. W tym mniej więcej momencie Władimir Putin domknął pułapkę, pracowicie budowaną przez Niemców na Niemców (a przy okazji resztę Unii Europejskiej), najeżdżając na Ukrainę.

Wałęsa taki zimny prysznic niegdyś nazywał – „przebudzeniem z ręką w nocniku”. Acz akurat tu była to nie tyle ręką, co cała głowa.

Pomimo tak niemiłego przebudzenia Niemcy dalej realizują w politycznym konsensusie i z niezmienną konsekwencją, to co wcześniej zaplanowali. Mianowicie wcielają w życie plany produkcji wodoru, by zastąpić nim węgiel i gaz ziemny. Pomijając kłopoty z magazynowaniem i przesyłam tego najmniejszego z pierwiastków, na pierwszy rzut oka wygląda to nawet sensownie. Acz pod warunkiem rezygnacji z czytania, takich opracowań, jak choćby raporty śledzącego przemiany na rynku energetycznym zespołu analityków BloombergNEF.

W dziale związanym z wodorem dowiadujemy się, że pozyskanie kilograma „zielonego” wodoru z wody kosztuje tak od 2,50 do 6,80 dolarów. Natomiast „szarego” wodoru, wytwarzanego z gazu ziemnego, to ok. 1,80 dolarów. Biorąc pod uwagę ile energii można uzyskać ze spalania wodoru, to aby wychodziło taniej niż zasilanie elektrowni gazem (przy obecnych jego cenach) należałoby zbić koszty pozyskiwania najmniejszego z pierwiastków poniżej dolara. A na dokładkę nie produkować go z gazu.

Jednym słowem przez ostatnie dwadzieścia lat Niemcy z podziwu godnym samozaparciem, zmieniali tanie źródła energii na drogie, a teraz zamierzają je zastąpić jeszcze droższymi. Tej strategii trudno nie nazwać samobójczą. Zważywszy, że już teraz aby obniżyć koszty energii dla przemysłu muszą się zapożyczać. Jednocześnie swą strategię rozwojową uparcie starają się wypromować w całej Unii Europejskiej. Psychologowie takie zachowania, gdy człowiek stara się zabrać ze sobą do grobu jak najwięcej innych osób, nazywają „samobójstwem rozszerzonym”.

Na tym złe wiadomości wcale się nie kończą. W przeszłości ilekroć Niemcy tracili swój dobrobyt lub poczucie bezpieczeństwa, błyskawicznie się radykalizowali. A wówczas ich skłonność do „rozszerzonego samobójstwa” jeszcze bardziej rosła. Czego de facto przykłady dali w pierwszej połowie XX wieku. Zaś Polska pozostaje niezmiennie ich blisko ulokowanym sąsiadem.

Niebezpieczne [i anty-naukowe] pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Niebezpieczne pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Jacek Musiał abcniepodleglosc-niebezpieczne-pomysly-ipcc

Arrhenius 120 lat temu prorokował, że gdyby dwutlenek węgla miał taką moc, by powodować globalne ocieplenie, byłoby ono błogosławieństwem dla krajów, leżących w większych szerokościach geograficznych, jak np. Szwecja, Norwegia …

Ponieważ w Polsce wciąż bezrefleksyjnie trwonione są środki na eksperymenty zatapiania dwutlenku węgla, chcieliśmy przypomnieć artykuł opublikowany już 3 lata temu, a który wkrótce będzie rozdziałem książki „Globalne ocieplenie – prawdziwe przyczyny” naszego autorstwa.

Ukazało się już kilka tysięcy opracowań różnej wartości, powołujących się na współpracę z IPCC (IPCC – International Panel on Climate Change – Międzynarodowy Zespół d.s. Zmian Klimatu przy ONZ). Okresowo ukazują się Raporty podsumowujące, przykładowo Piąty Raport IPCC z 2013 roku – to liczący blisko półtora tysiąca stron plus aneksy oraz Szósty Raport z 2022 roku liczący wiele tysięcy stron. Można w nich znaleźć m.in. beztroskie, adresowane do decydentów politycznych pomysły IPCC składowania dwutlenku węgla w oceanach i pod ziemią. Innym pomysłem  – dodatkowe nawożenie oceanów (o nawożeniu oceanów – traktuje obszerny, kilkuczęściowy rozdział –  Hipoteza Paryż).  Zatapianie CO2 w oceanach miałoby rzekomo służyć  „ratowaniu” klimatu (Climate Change 2013, The Physical Science basis, Summary for Policymakers, Technical Summary, pod red. Stocker T.F., Dake Q., Plattner G.-K., i in., Could Geoingineering Counteract Climate Change; z czego na język polski została przetłumaczona tylko wstępna część podsumowania dla polityków, która łatwo może wprowadzić czytelnika w błąd).

DYSONANS POMIĘDZY WYNIKAMI BADAŃ NAUKOWYCH A INTERPRETACJĄ PRZEZ ANIMATORÓW IPCC.

CCS – Carbon Dioxide Capture and Storage, oznacza wychwytywanie i przechowywanie dwutlenku węgla.  W innych dostępnych wcześniejszych pracach, wykonywanych też dla IPCC, jasno zostało wykazane, że składowane CO2 w oceanach i na lądach jest błędne. Można odnieść wrażenie, że pomimo dużej części dobrych opracowań naukowych i mniejszej liczby świetnych badań naukowych, kierownictwo IPCC (dalej określane mianem animatorów IPCC) wyciąga z tych badań „jedynie słuszne wnioski”  –  interpretacje niekoniecznie z nich wynikające lub wręcz sprzeczne, mające udowadniać poprawność teorii CO2-centrycznej, a formułowane tak, aby decydenci polityczni wyciągali z nich nie mniej błędne wnioski i podejmowali decyzje katastrofalne dla własnych krajów, a może i cywilizacji jako takiej.

Analizując propozycje IPCC na przyszłość, odnosi się wrażenie, że ta instytucja dobrze się bawi kosztem nieznajomości praw fizyki i chemii przez polityków – decydentów. Biorąc pod uwagę medialną  indoktrynację całego pokolenia – można powiedzieć, że jest to niemiła zabawa kosztem odbiorcy – szarych mas przełomu XX i XXI wieku.

Świat ogarnął powszechny lęk przed CO2.  Instytuty kilku krajów podejmują się doświadczalnego zatłaczania CO2 pod ziemię lub do oceanów, pomimo tego, że już we wcześniejszej, liczącej ponad 400 stron pracy dla IPCC, wykazano nieopłacalność i szkodliwości takich działań: IPCC Special Report on Carbon Dioxide Capture and Storage Prepared by Working Group III of The IPCC, Metz B., Davidson O., Coninck H., Loos M., Meyer L.J., i in., wyd. Cambridge University Press 2005, UK and NY, USA

Pomysł wychwytywania i przechowywania dwutlenku węgla w środowisku w sposób sztuczny zrodził się zapewne wskutek zastraszenia społeczeństw hipotezą globalnego ocieplenia, które miałoby być spowodowane antropogenicznym uwalnianiem CO2 do atmosfery, z domniemanym katastrofalnym wpływem na życie na ziemi. W tej części pomijamy problem poprawności rozumowania i wad całej teorii CO2-centrycznej.

ETAPY SKŁADOWANIA CO2 POD ZIEMIĄ I POD WODĄ

  • wychwytywanie CO2 z procesów, w których powstaje
  • być może wychwytywanie CO2 już z otaczającej atmosfery
  • sprężanie
  • transport
  • zatapianie lub pogrążanie w oceanach (morzach) lub w strukturach geologicznych.

Każdy z powyższych etapów wymaga dostarczenia energii.

BIZNESOWE OTOCZENIE POMYSŁU PODZIEMNEGO SKŁADOWANIA CO2

W innych rozdziałach zostało przytoczone, z jakiego powodu były wieloletni przewodniczący  IPCC – Rajendra  Pachauri, związany z lobby  gazowo-naftowym oraz prowadzący firmę zajmującą się wdrażaniem metody EOR, potrzebował znacznych ilości taniego dwutlenku węgla. Metoda  EOR (Enhanced Oil Recovery) – intensyfikacji wydobycia ropy naftowej pozwala z wyczerpanych kiedyś stanowisk pozyskać nawet jeszcze do 30% objętości wydobytego wcześniej surowca. Można do tego celu skorzystać z naturalnych zbiorników CO2, ale te są ograniczone, pod zbyt niskim ciśnieniem  i występują w zasadzie tylko w kilku lokalizacjach Ameryki Północnej. Rajendra Pachauri, zajmując najwyższe stanowisko w IPCC, organie ONZ, był dostatecznie wpływowy, aby tak pokierować badaniami naukowymi, bądź tak je interpretować, aby pokrywały się z podchwyconymi od rosyjskich uczonych (Budyki i Kondratiewa) hipotezami o złowrogim wpływie globalnego ocieplenia, które miałby spowodować dwutlenek węgla. Przy okazji pochodząca z przełomu XIX i XX wieku hipoteza  Arrheniusa o możliwym korzystnym wpływie takiego ewentualnego ocieplenia została wywrócona na wpływ niekorzystny i zgubny.

Gdyby ocieplenie miało być zgubne, to przecież tylko dla lobby paliwowego, a więc także interesów Pachauriego. Rajendra Pachauri (1942-2020) samotnie nie miałby możliwości tak skutecznego oddziaływania na rządy i manipulowanie opinią publiczną. Współpracował z innymi światowymi magnatami paliw płynnych, m.in. Mauricem Strongiem z Kanady (1929-2015), Gerhardem Schröderem (1944 -) z Niemiec/Rosji, mającymi wpływ na finanse światowe, w tym Bank Światowy i Deutsche Bank, a także byłym wiceprezydentem USA – Alem Gore’em, wcześniej –  dziennikarzem wojennym na wojnie w Wietnamie. Czy ktoś ma w tym miejscu wątpliwości, że taki korespondent powinien być mistrzem w kłamaniu z uśmiechem na ustach? Razem (a może jeszcze z kilkoma innymi wpływowymi ludźmi, bo powszechnie podejrzewa się np. jednego miliardera, pochodzącego z rodziny mającej kiedyś związki z Kominternem) wieloletnimi staraniami doprowadzili do indoktrynacji mas religią globalnego ocieplenia od węgla oraz korzystnych dla ich interesów zmian w polityce rządów i banków, które np. w Europie zbierają żniwo do dziś (tekst pochodzi z 2020 r.), chociażby blokując inwestycje energetyczne inne niż gazowe.

Dzięki Schröderowi Niemcy zrzekły się energetyki jądrowej, zobowiązały się do rezygnacji z węgla i podpisały z Rosją zawrotne, zniewalające kontrakty na dostawy gazu ziemnego. Al Gore i Strong (i najpewniej Pachauri – kontynuator polityki  Stronga w ONZ) wdrożyli pierwszy w świecie spekulancki system handlu emisjami CO2, pozwalający wyeliminować z rynku konkurencyjny dla gazu ziemnego surowiec, jakim jest węgiel. Co ciekawe, w Europie dokładnie ta sama giełda (EEC w Lipsku)  jednocześnie kontroluje handel gazem ziemnym, a po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii, staje się praktycznie monopolistą. 

Dwutlenkowi węgla przypisane zostało odium – domniemana wina za mającą wkrótce nastąpić katastrofę ekologiczną globalnego ocieplenia (czy to aby naprawdę byłaby katastrofa, a nie dobrodziejstwo?), która w prorokowanym przez Ala Gore’a i Rajendrę Pachauriego terminie wcale jednak nie nastąpiła i nic nie wskazuje, aby kolejne przesuwane terminy przepowiedni miały się spełnić. Emitent CO2, tak przestraszony i mobbingowany przez ekologistów,  ścigany  przez polityków – decydentów z własnych rządów, stara się za wszelką cenę pozbyć tego produktu (jak się okazuje – surowca zarazem), któremu przypisano łatkę  „śmierdzącego towaru”. Musi poszukiwać odbiorcy, nawet dopłacając do interesu. O to właśnie chodziło Rajendrze Pachauriemu – przewodniczącemu IPCC i jego firmie: Glori Oil Company w Teksasie, która potrzebowała znacznych ilości taniego CO2 i w dodatku najlepiej  już sprężonego do procesu intensyfikacji wydobycia ropy naftowej metodą EOR. To ważne, że sprężonego – bo, jak się okazuje, kompresja wymaga włożenia znacznej energii, przekładającej się na koszt pozostający po stronie emitenta dwutlenku węgla, a nie kupującego.

[Dalej – czytaj w oryginale M. Dakowski]

Sztuczne „mięso” czyli drożej i gorzej

Sztuczne „mięso” czyli drożej i gorzej

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Gospodarka, Kontrowersyjne, Polecane, Polityka, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio

, 22 lipca 2023

Naukowcy oszacowali ilość potrzebnej energii oraz emisję gazów cieplarnianych przy wytwarzaniu sztucznej wołowiny i porównali to z tradycyjną ekologiczną produkcją mięsa. Stwierdzono, że zwiększanie skali produkcji przy użyciu obecnych metod laboratoryjnych było bardzo energochłonne.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

__________***__________

Mięso hodowane w laboratorium prezentowane w Disgusting Food Museum w Los Angeles, Kalifornia, 6 grudnia 2018 r. (ROBYN BECK/AFP via Getty Images)

Sztuczne „mięso” hodowane w laboratorium może być nawet gorsze dla środowiska

Według ostatnich badań „mięso” hodowane w laboratorium może być potencjalnie gorsze dla środowiska niż prawdziwa wołowina i może dawać jeszcze większy ślad węglowy.

Wynika to z zatwierdzonej przez USDA decyzji FDA z 21 czerwca dającej zielone światło dla sprzedaży konsumentom amerykańskim mięsa hodowanego w laboratorium.

GOOD Meat, firma, która hoduje w swoich laboratoriach mięso na bazie komórek, ogłosiła w czerwcu zgodę USDA na sprzedaż swoich produktów.

Zwolennicy mięsa hodowanego w laboratorium, które jest hodowane z komórek zwierzęcych, było wychwalane przez aktywistów za to, że jest bardziej przyjazne dla środowiska niż wołowina, ponieważ zużywa mniej ziemi, wody i nie wytwarza gazów cieplarnianych w porównaniu do hodowli bydła.

Stany Zjednoczone dołączają do Singapuru jako jedynego kraju dopuszczającego mięso „hodowane na komórkach” do spożycia przez ludzi.

Na razie tylko kurczaki przeszły oficjalny proces zatwierdzania przez rząd, z oznaczeniem „bez zastrzeżeń”, które zezwala na dystrybucję, ale wieprzowina i wołowina będą musiały poczekać.

Jednak wstępne [nierecenzowane] badanie wykonane przez naukowców z University of California w Davis wykazało, że wpływ mięsa wytwarzanego w laboratorium lub mięsa „hodowanego” [cultivated] na środowisko prawdopodobnie będzie „o rząd wielkości” wyższy niż jego naturalnego odpowiednika, w oparciu o obecne i krótkoterminowe metody produkcji.

Sztuczne mięso może w rzeczywistości wymagać więcej energii niż mięso organiczne.

Amy Quinton z Wydziału Nauk o Żywności University of California w Davis ogłosiła wstępne wyniki badania wpływu na środowisko mięsa hodowanego w laboratorium w raporcie z 22 maja.

Naukowcy oszacowali ilość potrzebnej energii oraz emisję gazów cieplarnianych przy wytwarzaniu sztucznej wołowiny i porównali to z tradycyjną ekologiczną produkcją mięsa.

Stwierdzono, że zwiększanie skali produkcji przy użyciu obecnych metod laboratoryjnych było bardzo energochłonne.

Mięso hodowane w laboratorium jest produkowane przy użyciu wysoce rafinowanych lub oczyszczonych pożywek wzrostowych, które są składnikami używanymi do namnażania komórek zwierzęcych i jest podobne do tego, w jaki sposób firmy biotechnologiczne wytwarzają swoje leki.

Zespół University of California w Davis odkrył, że wpływ na globalne ocieplenie mięsa laboratoryjnego wytwarzanego przy użyciu tego procesu jest od czterech do dwudziestu pięciu razy większy niż średnia w przypadku wołowiny detalicznej.

„Jeśli firmy muszą oczyszczać podłoża wzrostowe do poziomu farmaceutycznego, zużywają więcej zasobów, co następnie zwiększa wpływ na globalne ocieplenie” – powiedział Derrick Risner, doktorant UC w Davis, główny autor badania.

„Jeśli ten produkt będzie nadal wytwarzany przy użyciu metody „farmaceutycznej”, będzie to gorsze dla środowiska i droższe niż konwencjonalna produkcja wołowiny” – dodał.

Naukowcy mają nadzieję, że produkcja sztucznego mięsa będzie bardziej energooszczędna

Konsorcjum UC Davis Cultivated Meat, które kierowało badaniem, to grupa naukowców, inżynierów, przedsiębiorców i edukatorów badających mięso hodowane w laboratorium.

Przemysł sztucznego mięsa planuje w przyszłości wytwarzać mięso hodowane w laboratoriach przy użyciu głównie składników lub kultur spożywczych, które wykorzystują mniej energochłonne składniki i procesy farmaceutyczne.

Liczą na to, że ulepszenia w rozwoju technologii, metodą „od farmacji do żywności” [pharma to food], udoskonalą wytwarzanie sztucznych produktów mięsnych.

Inne cele obejmują ustanowienie i ocenę linii komórkowych, które można wykorzystać do hodowli mięsa i poprawy struktury hodowanego mięsa.

D. Risner stwierdził, że jeśli laboratoryjne mięso nie stworzyło burgera bardziej przyjaznego dla klimatu, to nadal można wyciągnąć cenną naukę z tej próby.

„Może nie prowadzić do produkcji mięsa przyjaznego dla środowiska, ale może na przykład prowadzić do tańszych farmaceutyków” – dodał.

„Moje obawy budziłoby po prostu zbyt szybkie zwiększenie skali i zrobienie czegoś szkodliwego dla środowiska”.

W USA rozpoczęto produkcję

Na razie tylko w kilku miejscach będzie wytwarzane mięso z hodowli komórkowej do użytku publicznego.

Upside Foods oraz Good Meat z Kalifornii będą najpierw dystrybuować swoje produkty w Bar Crenn w San Francisco oraz w restauracji znanego szefa kuchni José Andrésa, China Chilcano, w Waszyngtonie.

China Chilcano po raz pierwszy zaserwuje „Anticuchos de Pollo” firmy Good Meat w tygodniu rozpoczynającym się 31 lipca w ramach ekskluzywnego menu degustacyjnego w cenie 70 USD za osobę, tylko w przypadku rezerwacji, a następnie będzie dostępne tylko w bardzo ograniczonych ilościach.

Dyrektor operacyjna firmy Upside Foods, Amy Chen, powiedziała Scientific American, że ich produkt będzie opatrzony regularną, okrągłą etykietą kontrolną USDA.

Sztuczne mięso będzie miało na etykiecie napis „hodowane na komórkach”.

Obie firmy twierdzą, że ich sztuczne mięso z kurczaka podczas produkcji będzie wykazywać o 92 procent mniejszą emisję dwutlenku węgla i zużywać o 95 procent mniej gruntów.

Tymczasem rzecznik Good Meat powiedział w wywiadzie dla Townhall, że proces produkcyjny jest nadal kosztowny.

„Bioreaktory i infrastruktura wspierająca wymagana do produkcji mięsa hodowlanego nie są tanie w projektowaniu, budowie i eksploatacji”, powiedział rzecznik, porównując technologię do przemysłu elektronicznego, gdzie „koszty spadną z czasem”.

Good Meat stwierdziło, że należy wykonać jeszcze kilka kroków, zanim ceny spadną.

Rzecznik powiedział, że ich laboratorium skupiło się na ulepszeniu procesu zwiększania gęstości komórek, projektowaniu większych pojemników do hodowli mięsa oraz tworzeniu bardziej przystępnych cenowo i wydajnych składników odżywczych do karmienia komórek.

Risner powiedział Townhall, że laboratoryjny przemysł mięsny skorzystałby na stworzeniu łańcucha dostaw aminokwasów, który mógłby zwiększyć obecne wielkości produkcji.

„Osiągnięcie masowej produkcji komercyjnej zajmie dużo czasu” – kontynuował rzecznik.

Good Meat wierzy, że gdy mięso z hodowli komórkowej wejdzie do masowej produkcji, sprzedaż wzrośnie, gdy opinia publiczna stanie się bardziej świadoma produktu.

Rzecznik powiedział, że potrawy sprzedawane w Singapurze otrzymały już powszechnie wysokie oceny od gości, po uzyskaniu zgody regulacyjnej w tym wyspiarskim kraju pod koniec 2020 roku.

_______________

Lab Grown Artificial ‘Meat’ May Actually Be Worse for the Environment, Bryan Jung, July 20, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Wegański fanatyzm czyli co z tym mięsem
Kiedy histeria klimatyczna jest nieskuteczna, te same grupy próbują odstraszyć ludzi od mięsa, wykorzystując fałszywe obawy zdrowotne. Widzieliśmy to ostatnio w kwestii mięsa, a także w przypadku urządzeń na gaz […]

Unia Europejska chce blokować Słońce. Cel: „ochrona klimatu”… Obłęd zielonych komunistów.

Unia Europejska chce blokować Słońce. Cel: „ochrona klimatu”… Obłęd zielonych komunistów.

unia-europejska-walczy-ze–sloncem

Eurokomuniści wpadli na kolejny wspaniały pomysł. Zaniepokojeni mizernymi efektami w walce z “globalnym ociepleniem”, chcą wesprzeć pomysł blokowania Słońca.

Unia Europejska zadeklarowana przyłączenie się do międzynarodowego projektu badawczego, dotyczącego odbijania promieni słonecznych i zmiany wzorców pogodowych na Ziemi. W ten sposób chce realnie zwalczać zmiany klimatyczne. „UE będzie wspierać międzynarodowe wysiłki na rzecz kompleksowej oceny ryzyka i niepewności związanych z interwencjami klimatycznymi, w tym modyfikacją promieniowania słonecznego” – czytamy w wydanym 28 czerwca 2023 roku dokumencie. Tego typu pomysły interwencji w klimat pojawiły się wraz z rosnącymi obawami zielonych komunistów, że państwa nie zrealizują celu, oczywiscie ograniczenia globalnego ocieplenia o 1,5 st. w ramach polityki klimatycznej UE.

Według krytykującego ten pomysł portalu straitstimes.com, rozpoczęcie badań skłania do debaty, czy tak zwana “geoinżynieria klimatyczna” jest pożyteczną nauką, czy tylko science-fiction z potencjalnie niebezpiecznymi implikacjami dla planety i jej atmosfery.  Krytycy twierdzą, że te pomysły w najlepszym razie odwracają uwagę od głównego czynnika wywołującego globalne ocieplenie: rosnących emisji gazów cieplarnianych. Ostrzegają, że ingerencje w klimat mogą mieć nieprzewidziane skutki uboczne, takie jak zmiana wzorców deszczowych.

======================================

mail:

W 1883 roku nastąpiła erupcja wulkanu Krakatau. Gazy uwolnione do atmosfery spowodowały, że przez około 3 lata słońce miało zabarwienie zielone, a księżyc niebieskie.  

Temperatura lata w roku następnym po wybuchu spadła średnio o 0.4 °C 

Koszmar komunikacyjny w Warszawie Trzaskowskiego. Cyrk za nasze pieniądze. Czy w stolicy są autobusy czy gimbusy?

Koszmar komunikacyjny w Warszawie rządzonej przez Trzaskowskiego. „Cyrk za nasze podatników pieniądze”.

Czy w stolicy to są autobusy czy gimbusy?

koszmar-w-warszawie-rzadzonej-przez-

Zarząd Transportu Miejskiego poinformował o wakacyjnych zmianach w rozkładzie jazdy. Warszawiacy ostro krytykują tę decyzję.

Od soboty zmieniły się rozkłady jazdy kilkudziesięciu linii autobusowych. Inaczej będą też jeździć tramwaje i metro, a kursowanie wybranych linii autobusowych zostanie zawieszone.

Korekta rozkładów spotkała się z krytyką wśród Warszawiaków, którzy swoje zdanie wyrażają we wpisach w mediach społecznościowych.

„Co roku ten sam cyrk – wakacje nie powodują, że nie musimy docierać do pracy, albo że ktoś nam płaci za dodatkowy czas, który spędzamy w transporcie. Jakiekolwiek cięcia na liniach 204 i 104 są kompletnie nieuzasadnione, jeśli obetniecie też 17 to nie będzie w ogóle opcji, żeby dostać się z ONZ na Mordor – tam już teraz ledwo daje się wejść. Płacimy w podatkach ciężkie pieniądze, żeby transport działał dla nas sprawnie cały rok. Pogarszanie go na dwa miesiące, tak żeby wam było wygodnie jest kompletnym nieporozumieniem” – pisze internautka.

„Nie wiem czy w stolicy to są autobusy czy gimbusy? Co wakacje, ferie, święta i to jeszcze zawsze z zakładką przed i po rozkład specjalny, czyli połowa połączeń i ścisk. Może bilety też powinny być wtedy za połowę ceny?” – komentuje kolejna.

Z kolei inny internauta zwraca uwagę, że decyzja ZTM o wypróbowaniu przebiegu nowych linii w okresie wakacyjnym jest nieracjonalna.

Z jednej strony piszecie, że okres wakacyjny to czas, kiedy miasto pustoszeje ergo mniej pasażerów, a z drugiej strony chcecie wypróbować nowe linie i trasy przy zmniejszonej liczbie pasażerów w mieście. Czyli z góry będzie wiadomo, że tych pasażerów na wybranych zmianach będzie mniej. Czy te liczby pasażerów będą więc reprezentatywne? Nie dało się tego zrobić wiosną przy normalnym ruchu?” – dopytuje.

Warszawiacy wytykają zawieszenie linii Z-4, zastępującej tramwaje wycofane z ul. Puławskiej, w związku z budową linii tramwajowej do Wilanowa.

Z kolei mieszkańcy wolskiego osiedla Koło są oburzeni likwidacją linii 249. „Linia 249 miała jeździć co 20 minut. Później zdecydowano że nie będzie jeździła w niedzielę. Następnie zmniejszono częstotliwość do 30 minut i teraz zdecydowano się w ogóle ją zawiesić. Dodatkowo bardzo krótkie godziny kursowania tylko do 21 sprawiają, że komunikacja po wschodniej stronie osiedla to jakaś tragedia. ZTM chyba bredzi, że po 21 nikt już na Koło nie wraca” – napisał mieszkaniec warszawskiej Woli.

Kolejny wpis i kolejna krytyczna opinia. „Wasze pomysły są coraz głupsze, wręcz niebywałe. Jaka jest celowość kierowania linii przyspieszonej 414, jadącej przez całe miasto i ogromne korki na moście Grota-Roweckiego, żeby obsłużyć lokalne potoki ruchu na dynamicznie rozwijającym się osiedlu? By tylko zawiesić lokalne 328?” – pyta. Internauta uważa, że linie przyspieszone nie powinny kursować w unikalnych relacjach, gdzie nie ma alternatywy w postaci linii zwykłej.

„Linia 517 na Torwarze, gdzie spotka się ze 187 – także z Ursusa – to chyba tylko przykład bezradności i braku lepszych pomysłów na wyzwolenie tej linii z korków na ul. Świętokrzyskiej. I też problem korków zamiast punktualności na krótszej linii 109. Dramat” – podsumowuje inny oburzony Warszawiak.

Podkreślił, że ZTM zdewastował komunikację na Bemowie. „Tramwaje stadami, 112-171-190 co pół godziny, 122 zawsze jadące razem ze 177, 523 stające wszędzie, wandalizacja rozkładów linii 105” – wymienił. „Nie umieliście (nie chcieliście) dogadać się z radnymi, stwarzając w zamian potworny projekt” – dodał.

W tych zmianach wakacyjnych popełniliście chyba wszystkie błędy, jakie można popełnić przy trasowaniu linii. Za nasze podatników pieniądze” – podkreślił internauta.

Wakacyjny rozkład ma obowiązywać do 3 września.

„Eksperci WEF”: Wyciąć 3/4 samochodów. – Może lepiej – powywieszać „ekspertów”?

„Eksperci WEF”: Wyciąć 3/4 samochodów – Może lepiej – powywieszać „ekspertów”?

„Eksperci WEF” ostrzegają: Trzeba ograniczyć liczbę aut na świecie.

Światowe Forum Ekonomiczne idzie po wasze samochody

Adam Majcherek eksperci-wef-ostrzegaja-trzeba-ograniczyc

Eksperci” fundacji WEF szukają sposobu jak przygotować miasta na zmieniające się warunki – mieszkaniowe i klimatyczne. Proponują ograniczenie liczby samochodów o 75 proc.
Szacuje się, że dziś po świecie porusza się ok. 1,5 miliarda samochodów. Według przewidywań – do 2050 r. będzie ich już 2,1 miliarda. Inne obliczenia przewidują, że do tego samego roku prawie 70 proc. światowej populacji będzie zamieszkiwać na obszarach miejskich. Analitycy Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum – WEF) twierdzą, że miasta trzeba do tego przygotować – zarówno ze względów ekologicznych, jak i komfortu życia i zdrowia mieszkańców.

2,1 miliarda samochodów będzie rocznie emitować do atmosfery 4,6 miliarda ton CO2. Dodatkowe samochody muszą mieć przestrzeń do poruszania się i parkowania. A ludzie chcą żyć zdrowo i wygodnie, co oznacza również swobodę przemieszczania się. Według ekspertów WEF to wszystko da się pogodzić, a wyjaśnienie jak osiągnąć ten cel opublikowano w raporcie The Urban Mobility Scorecard Tool: Benchmarking the Transition to Sustainable Urban Mobility.

Wyciąć 3/4 samochodów – do 0,5 miliarda

Choć trudno w to uwierzyć, WEF twierdzi, że z dróg na świecie mogłoby zniknąć 75 proc. z tych 2,1 miliarda samochodów, które mają jeździć w 2050 r. Pół miliarda samochodów jeździło po świecie w połowie lat 80. ubiegłego stulecia. Od tamtego czasu świat mocno się rozwinął, przybyło ok. 3 miliardy ludzi i każdy chciałby móc się swobodnie przemieszczać. 

Według ekspertów WEF pozwoli na to odpowiednie zarządzanie przestrzenią miejską i zmiany w infrastrukturze. Usunięcie 3/4 samochodów z dróg miałoby być osiągnięte dzięki doprowadzeniu do sytuacji, w której komunikacja w gęsto zaludnionych terenach miejskich zostałaby zoptymalizowana tak, by dla ludzi stała się wygodniejsza niż korzystanie z prywatnych aut.

W efekcie dałoby się zredukować emisję CO2 w transporcie o 80 proc., a przy okazji zmniejszyć koszty transportu o 40 proc. i zaoszczędzić 5 bilionów dolarów rocznie.

Rezygnacja z prywatnych aut – marchewką, nie kijem

Sposobem na osiągnięcie tego celu miałoby być odpowiednie przygotowanie infrastruktury, dzięki której:

  • transport stałby się dostępny dla wszystkich, niezależnie od ich zamożności oraz miejsca zamieszkania,
  • system zostałby zaprojektowany tak, by w naturalny sposób wykorzystywać różne środki transportu, uniezależniając ludzi od prywatnych samochodów,
  • zwiększenie udziału elektrycznych środków transportu w miastach wpłynęłoby korzystnie na zdrowie mieszkańców.

WEF zwraca uwagę, że nie ma jednego rozwiązania, które można by zaimplementować w dowolnym zakątku świata. Każda aglomeracja musi stworzyć swoje własne drogi, dopasowane do specyfiki danego miejsca.

Samochody elektryczne nie będą lekiem na całe zło

Co może zaskoczyć, eksperci WEF wcale nie twierdzą, że samochody elektryczne będą lekiem na całe zło. Zwracają uwagę, że wobec zapotrzebowania transportu na paliwa, które sięga 60 proc. zapotrzebowania na ropę w ogóle, przejście na samochody elektryczne jest istotne. Ale nie rozwiąże problemu korków czy braku przestrzeni do parkowania.

Mobilność w miastach w 2050 r. – co trzeba zmienić

Według WEF, żeby osiągnąć zakładane cele konieczne będzie wprowadzenie zmian w trzech zakresach: zarządzania, elastyczności i łączności. Pierwszy zakłada koordynację instytucyjną (przygotowanie odpowiednich planów zarządzania przestrzenią, inwestycji i zapewnienia budżetowania), a także wprowadzenie odpowiednich przepisów i wspieranie innowacyjności. Drugi filar ma odpowiadać za przygotowanie przemyślanej  infrastruktury miejskiej, z naciskiem na mikromobilność, transport publiczny i współdzielony, ale także troskę o strefy parkingowe, czy centra logistyczne, pozwalające na optymalną dostawę towarów.  Trzeci zakłada integrację różnych środków transportu w jeden wygodny system i stworzenie rozwiązań, dzięki którym korzystanie z nich będzie łatwe i dostępne dla każdego. 


Zmiana podejścia do transportu – czy to możliwe?

Pierwszymi miastami, które testowo przystąpiły do wytyczenia nowych ścieżek rozwoju zgodnie ze wskazówkami WEF, są Buenos Aires w Argentynie, Curridabat w Kostaryce i Singapur. W ramach prac nad tym projektem organizuje się tam miejskie “okrągłe stoły” w ramach których rządzący miastami konsultują ścieżki rozwoju ze stowarzyszeniami mieszkańców, przedsiębiorcami i dostawcami usług mobilnych. Projekt zakłada wskazywanie mocnych i słabych stron oraz tworzenie planów pozwalających na wprowadzanie zmian w podejściu do miejskiej mobilności.

Projekt WEF – fala krytyki

Jak można się domyślać, pomysły Światowego Forum Ekonomicznego nie są przyjmowane bezkrytycznie. Na łamach The Wall Street Journal w sekcji Opinie pojawił się felieton o wiele mówiącym tytule “Światowe Forum Ekonomiczne idzie po wasze samochody”. Zwrócono w nim uwagę, że majętni członkowie organizacji chcą odbierać ludziom możliwość swobodnego przemieszczania się, zachowując ją tylko dla podobnych sobie – innych majętnych, których będzie na to stać. Z różnych kierunków dobiegają głosy, że postanowienia WEF są niemożliwe do spełnienia, i że organizacja planuje “nową segregację klasową” i wprowadzanie ograniczeń wolności.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia włodarzy polskich miast, którzy zdają się wprowadzać zmiany raczej metodą kija niż marchewki, można się spodziewać, że propozycje WEF zostaną u nas przyjęte raczej chłodno. W końcu, jak podaje serwis lookapaplate.com, w Polsce na jednego mieszkańca przypada 0,77 samochodu, co stawia nasz kraj na 7. miejscu na świecie. Choć gdyby usunąć tzw. martwe dusze z bazy CEPiK, uplasowalibyśmy się znacznie dalej.

„Zielona” eko-dyktatura w Norwegii: Jedzcie cztery razy mniej mięsa !!!

„Zielona” eko-dyktatura w Norwegii: Jedzcie cztery razy mniej mięsa !!!

Ograniczenie spożycia mięsa w Norwegii

Na podst.: Katarzyna Karp ograniczenie-miesa-w-norwegii

Norwedzy muszą przestrzegać nakazów żywieniowych, jeśli „cele klimatyczne” mają zostać osiągnięte.

Naukowcy dbający o realizację „ambitnych celów klimatycznych” chcą, by ograniczyć spożycie mięsa o 75 procent. Redukcja ilości spożywanego mięsa staje się kluczowa w dążeniu do założeń wyznaczonych przez klimatystów.

Raport „Środki klimatyczne w Norwegii do 2030” Norweska Agencja Środowiska opublikowała 2 czerwca br. Jedzenie zgodne z zaleceniami dietetycznymi znajduje się na szczycie listy najważniejszych środków, które mają pomóc osiągnąć cele klimatyczne w ciągu siedmiu lat.

Okazuje się, że zielona Norwegia, która produkuje prąd głównie w elektrowniach wodnych, a po jej drogach jeździ najwięcej w Europie pojazdów elektrycznych musi zażądać od obywateli… zmiany diety. Dane Eurostatu z 2021 roku wskazują, że aż 15,5 procent samochodów w Norwegii to pojazdy w pełni elektryczne; dla porównania w Holandii plasującej się na drugim miejscu – samochody elektryczne stanowiły 2,8 procenta.

Przesłanie dla mieszkańców kraju fiordów jest klarowne: nikt nie powinien przekraczać aktualnych krajowych zaleceń żywieniowych i nie powinien spożywać więcej niż 500 gr czerwonego i przetworzonego mięsa tygodniowo (paczka mięsa mielonego ma wagę 400 gr). Zaleca się spożywanie większej ilości (norweskiego) zboża, roślin strączkowych, warzyw i owoców.

Autorzy raportu przeanalizowali 85 różnych środków, które mogą zmniejszyć krajowe emisje CO2 i doszli do wniosku, że tylko poprzez przeprowadzenie wszystkich działań, emisje w 2030 roku mogą być o 53 procent niższe niż w 1990 roku.

Do tej pory emisje zostały obniżone o mniej niż 5 procent. Zatem aby osiągnąć cel klimatyczny w ciągu siedmiu lat, musi nastąpić „bezprecedensowa przebudowa całego społeczeństwa”.

Nowa dieta, nowe społeczeństwo

„Obecnie niewiele jest instrumentów, które zapewniają zmianę diety w kierunku zaleceń dietetycznych, a barier jest wiele” piszą autorzy raportu.

Jak więc wpłynąć na nawyki i preferencje, które są trudne do zmiany?

W osiągnięciu celu pomoże zmiana popytu na żywność, która ma wpłynąć na produkcję. By do tego doszło, należy „przeprowadzić restrukturyzację w kilku częściach łańcucha wartości, w tym w rozwoju produktu i zmianie cen” – sugerują.

Chcą też jaśniejszej komunikacji, ze wskazaniem tego, czym jest zdrowa i zrównoważona dieta. 

Alternatywa dla mięsa? Już jest:

Owady na norweskich talerzach. Bądź konsumentem świadomym

– Opracowanie nowych narzędzi, zmiana zachowań i wdrożenie nowej technologii wymaga czasu. Jeśli ma być możliwe osiągnięcie tak dużych redukcji emisji tak szybko jak zakładaliśmy, potrzebny jest bardzo szybki rozwój polityki klimatycznej – przekazuje Ellen Hambro, dyrektorka Norweskiej Agencji Środowiska. – Można powiedzieć, że wszystko, co wskazaliśmy, musi zostać wykonane i wiele musi się wydarzyć równolegle, jeśli cele mają zostać osiągnięte.

Lider Partii Zielonych (MDG) Arild Hermstad chce, by rząd obniżył VAT na niektóre produkty spożywcze oraz obniżył ceny alternatyw dla mięs.

Wkrótce nowe zalecenia

Wspólna nordycka grupa ekspertów (zwana NNR2023) pracuje nad nowymi poradami dietetycznymi, które oprócz zdrowia uwzględnią cele środowiskowe.

Według wspomnianej grupy, mieszkańcy Norwegii powinni jeść maksymalnie 350 gramów czerwonego mięsa tygodniowo, czyli jeszcze mniej niż wynika z raportu Norweskiej Agencji Środowiska. Rada spotyka się z silnym sprzeciwem minister rolnictwa Sandry Borch (Sp).