Żegnaj Kijowie, witaj Lazurowe Wybrzeże: Podczas gdy Zachód wysyła pomoc, oto jak skorumpowane elity Ukrainy czerpią zyski z konfliktu
Urzędnicy i oligarchowie przekierowali większość wsparcia finansowego wysyłanego do Kijowa.
Autor: Olga Sucharewskaja – była dyplomatka ukraińska
Od początku rosyjskiej ofensywy wojskowej na Ukrainie, USA, UE i ich sojusznicy udzielili Kijowowi pomocy o wartości 126 miliardów dolarów, co stanowi niemal równowartość całego PKB tego kraju. Ponadto miliony Ukraińców znalazło schronienie w UE, gdzie otrzymali mieszkania, żywność, pozwolenia na pracę i wsparcie psychologiczne. Zakres tej pomocy jest ogromny, nawet jak na zachodnie standardy. Biorąc pod uwagę, że blok finansował Kijów, zmagając się jednocześnie z własnym kryzysem gospodarczym i energetycznym, pomoc ta jest chyba szczególnie godna uwagi. https://www.ifw-kiel.de/topics/war-against-ukraine/ukraine-support-tracker/
Kijów uzasadnia swoje niekończące się prośby o dofinansowanie upadkiem swojej gospodarki, spowodowanym wojną, oraz koniecznością “odparcia agresji rosyjskiej”. Czy jednak pomoc dociera do wyznaczonego celu?
Batalion Monako
Podczas gdy Ukraina doświadczyła powszechnej mobilizacji obejmującej wszystkich mężczyzn poniżej 60 roku życia, wielu byłych i obecnych wysokich urzędników, polityków, biznesmenów i oligarchów przeniosło się w bezpieczne miejsce za granicę – głównie do UE.
Masowa ucieczka ukraińskich elit rozpoczęła się jeszcze przed konfliktem zbrojnym. 14 lutego 2022 roku nagle zniknęło 37 deputowanych z frakcji parlamentarnej prezydenta Ukrainy (Sługa Ludu).https://www.kp.ru/daily/27363/4545361/
Jako pierwsi ruszyli potentaci. Przedsiębiorca i poseł Vadim Novinsky, biznesmeni Vasily Khmelnitsky i Vadim Stolar, Vadim Nesterenko i Andrey Stavnitzer opuścili kraj lotami czarterowymi. Polityk-milioner Igor Abramowicz zarezerwował prywatny lot do Austrii dla 50 osób – na pokład zabrał krewnych, partnerów biznesowych i kolegów z partii. Oligarchowie polecieli z Kijowa do Nicei, Monachium, Wiednia, na Cypr i do innych miejsc w UE. Inna grupa biznesmenów wystartowała prywatnymi samolotami z Odessy. Właściciel banku Vostok odleciał do Izraela, a szef grupy Transship do Limassolu (Cypr). Kraj opuścił również były gubernator obwodu odeskiego, Władimir Niemirowski z firmy Stalkanat.
Latem i wczesną jesienią 2022 roku, Ukraińska Prawda przygotowała kilka filmów śledczych o nadających się do służby ukraińskich miliarderach i urzędnikach zauważonych na wakacjach na Lazurowym Wybrzeżu – w trakcie wojny. Film o ironicznym tytule “Batalion Monako” pokazuje ukraińskich oligarchów wypoczywających w swoich willach, rezydencjach i na jachtach. W pierwszej części widzimy biznesmena Konstantina Zhevago, który znajduje się na liście poszukiwanych przezInterpol https://ria.ru/20210715/rozysk-1741437113.html– relaksującego się na swoim prywatnym jachcie wartym 70 milionów dolarów. Jacht upiększa linię brzegową Lazurowego Wybrzeża, podczas gdy rodzina Zhevago schodzi z pokładu
Obok, widać płynącego jachtem charkowskiego przedsiębiorcę Aleksandra Jarosławskiego, który obiecał sprzedać swój jacht i przekazać środki na odbudowę Charkowa.
Dziennikarze “Ukraińskiej Prawdy” zauważyli również we Francji braci Surkisów, którzy obecnie wynajmują apartamenty o wartości 2 milionów euro rocznie. Tymczasem Bentley o wartości 300 000 dolarów należący do ukraińskiego biznesmena Vadima Ermolaeva został dostrzeżony w pobliżu kasyna w Monako, a Eduard Kohan, współzałożyciel Euroenergotrade, był widziany w jednym z eleganckich hoteli w Monte Carlo.
Wygląda na to, że cała kolonia ukraińskich oligarchów zamieszkała w elitarnej francuskiej gminie Cap-Ferrat. Deweloper Vadim Solar, oligarchowie Dmitry Firtash, Vitaly Khomutynnik i Sergey Lovochkin są wśród tych, którzy cieszą się luksusowym życiem na tle wojny. Willę Cap-Ferrat należącą kiedyś do króla Belgii Leopolda II kupił najbogatszy ukraiński oligarcha Rinat Achmetow. Jego sąsiadami są Aleksander Davtyan, prezes Grupy Inwestycyjnej DAD LLC orazWładisław Gelzin, były deputowany Donieckiej Rady Obwodowej.https://youtu.be/cxYvvUzP7Qw
Jak wielokrotnie podkreślają twórcy filmu, deputowani i biznesmeni “prorosyjskich” frakcji parlamentarnych opuścili kraj w czasie wojny. Jednak wielu aktywnych zwolenników obecnej władzy również woli bronić ojczyzny z zagranicy.
Ukraińskiej Prawdzie udało się przeprowadzić wywiad z Andrejem Kołodowem, deputowanym z partii Sługa Ludu Władimira Żeleńskiego, z jego obecnego miejsca zamieszkania w Wiedniu.
Członkowie ukraińskiego parlamentu nie spieszą się z uchwalaniem w czasie wojny żywotnie ważnych dla kraju ustaw. Według kanału Telegram “Volyn News” – na dzień 11 marca, ponad 20 deputowanych z nieokreślonych powodów przeniosło się za granicę. Geografia wybranych lokalizacji jest rozległa: Wielka Brytania, Polska, Katar, Hiszpania, Francja, Austria, Rumunia, Węgry, ZEA, Mołdawia, Izrael itd. https://t.me/volyn_news/15046 W marcu Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła śledztwo w sprawie działań sześciu parlamentarzystów, którzy pozostali za granicą. https://kyiv.media/news/deputativ-rady-yaki-vyyihaly-za-kordon-hochut-prytyagnuty-do-vidpovidalnosti
Najwyraźniej ani wojna, ani kary nie są w stanie zmusić ukraińskich ustawodawców do pracy. Na posiedzenie parlamentu 20 lipca stawiło się zaledwie 99 z 450 deputowanych. https://ukraina.ru/20210721/1031889498.html Prawdopodobnie są rozkojarzeni latem, Lazurowym Wybrzeżem, Malediwami i jachtami… Co do obrony samej Ukrainy – zostawmy to ochotnikom zagranicznym, stwierdzają.
Niektórzy zachodni darczyńcy zauważyli ostatnio, że większość pomocy wojskowej i humanitarnej nigdy nie dociera do ukraińskiej armii lub do zwykłych obywateli.
W autorskim filmie dokumentalnym CBS podało, że około 70% pomocy wojskowej nie trafiło do zamierzonych beneficjentów, a kraje darczyńcy często nie są w stanie kontrolować jej przeznaczenia. Według twórców raportu, część broni jest sprzedawana na czarnym rynku. Jak powiedział weteran Korpusu Piechoty Morskiej USA – Andy Milburn: “Mogę stwierdzić jednoznacznie, że do jednostek na linii frontu te rzeczy nie docierają. Drony, Switchblades, IFAKs. Nie ma ich, jasne. kamizelki, hełmy, jak zwał tak zwał”.
The Grayzone pisze, że broń i pomoc humanitarna dostarczana przez Zachód ukraińskiej armii jest po drodze rozkradana i nigdy nie dociera do żołnierzy. W tym samym czasie ukraińscy deputowani przyznali sobie niedawno 70-procentową podwyżkę płac. Autor artykułu twierdzi, że miliardy dolarów z otrzymane z UE i USA zostały przekierowane gdzieindziej. https://thegrayzone.com/2022/08/18/ukraine-veterans-us-aid-soldiers-war/
Ukraiński żołnierz o imieniu Iwan opowiedział dziennikarzom o zachodnich funduszach nigdy nie docierających na front: “Wyobraź sobie, że mówisz amerykańskiemu żołnierzowi, że na wojnie używamy naszych prywatnych samochodów i jesteśmy również odpowiedzialni za płacenie za naprawy i paliwo. Kupujemy nasze indywidualne kamizelki kuloodporne i hełmy. Nie mamy narzędzi obserwacyjnych ani kamer, więc żołnierze muszą wystawiać głowy, by zobaczyć, co nadciąga, co oznacza, że w każdej chwili rakieta lub czołg może urwać im głowę.”
Samantha Morris, lekarka z USA, zwróciła uwagę na kradzież środków medycznych i ogólną korupcję: “Lekarz prowadzący w bazie wojskowej w Sumach zamawiał w różnych momentach środki medyczne od i dla wojska, przy czym zdarzyło mu się, że 15 ciężarówek z zaopatrzeniem całkowicie zniknęło” – powiedziała. Lekarze nie byli w stanie zorganizować kursów dla asystentów medycznych, dopóki nie wstawił się za nimi przyjaciel gubernatora obwodu sumskiego.
CNN rozmawiała z emerytowanym pułkownikiem USA, który powiedział, że ukraińskim oddziałom brakuje zaopatrzenia. Broń strzelecka, sprzęt medyczny, szpitale polowe i wiele innych rzeczy znajduje się pod kontrolą struktur prywatnych – bardziej zainteresowanych kradzieżą pieniędzy niż ratowaniem życia swoich rodaków. https://maxpark.com/community/7300/content/7594219
Jak podkreślał Stephen Myers, były członek Komitetu Doradczego Departamentu Stanu USA ds. Międzynarodowej Polityki Gospodarczej, “niewiele stoi na przeszkodzie, aby dowódca polowy przekierował część sprzętu do nabywców, vel Rosjan, Chińczyków, Irańczyków lub kogokolwiek innego, jednocześnie twierdząc, że sprzęt i broń zostały zniszczone…” https://www.newsweek.com/billions-us-aid-vanished-afghanistan-will-ukraine-same-1733077
Tysiące ton pomocy humanitarnej są rozkradane. We wrześniu, Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) udowodniło, że za kradzieżą pomocy humanitarnej na dużą skalę w obwodzie zaporoskim stoją szef Kancelarii Prezydenta Andrej Jermak, jego zastępca Kirył Tymoszenko, szef partii Sługa Ludu Dawid Arakhamija oraz jego przyjaciel Vemir Davityan. https://rusdozor.ru/2022/09/29/na-ukraine-zapadnaya-gumanitarnaya-pomoshh-razvorovyvaetsya-v-promyshlennyx-masshtabax_1202292/ Zaporoscy urzędnicy: Staruch, Nekrasowa, Szerbina i Kurtev jedynie fragmentarycznie wykonywali zadania związane z dystrybucją pomocy. W ciągu sześciu miesięcy zorganizowali kradzież 22 kontenerów morskich, 389 wagonów kolejowych i 220 ciężarówek. Pomoc humanitarna była sprzedawana w ATB i Selpo – supermarketach należących odpowiednio do Giennadija Butkiewicza i Władimira Kostelmana. https://eadaily.com/ru/news/2022/09/06/ermak-i-arahamiya-popalis-na-grabezhe-gumanitarki-dlya-zaporozhya Oczywiście Tymoszenko, Nekrasowa i Davityan zostali “uchodźcami” i znaleźli azyl w Wiedniu. https://www.autoparus.by/publication/90729
Podobną historię opowiedziała wspomniana już wcześniej lekarka dr Morris: “Zadzwoniła do mnie pielęgniarka ze szpitala wojskowego w Dnieprze. Powiedziała, że prezes szpitala ukradł wszystkie leki przeciwbólowe, aby je odsprzedać i że leczeni tam ranni żołnierze nie mają środków przeciwbólowych. Błagała nas o przekazanie jej leków przeciwbólowych. Powiedziała, że ukryje je przed prezesem szpitala, aby trafiły do żołnierzy. Ale komu można zaufać? Czy prezes szpitala rzeczywiście kradł leki, czy też pielęgniarka próbowała nas oszukać, abyśmy dali jej leki przeciwbólowe, które mogłaby sprzedać lub wykorzystać? Kto to może wiedzieć. Wszyscy kłamią.”
Wojna dla jednych, Gucci dla drugich
Ogromne przepływy pieniężne z krajów zachodnich są stale przeznaczane przez skorumpowanych urzędników ukraińskich na osobiste wzbogacenie się oraz zakup luksusowych towarów.
W niedawno ujawnionym schemacie korupcyjnym, odescy celnicy przemycali pod przykrywką wyposażenia wojskowego koszulki, plecaki, buty sportowe, paski i inne luksusowe przedmioty firm Givenchy, Gucci, Polo, Dolce & Gabbana, Michael Kors, Chanel, Louis Vuitton i Armani. Dokumenty, deklarujące ładunek jako “przeznaczony dla Sił Zbrojnych Ukrainy”, były podpisywane przez pełniącego obowiązki szefa odeskiego urzędu celnego Witalija Zakolodyżnego. Zdaniem deputowanego Aleksandra Dubińskiego, jest to powszechny schemat kradzieży. “Praca celników nie spełnia oczekiwań, ponieważ podczas gdy jedni walczą na froncie, inni zarabiają pieniądze w mundurze celnika” – powiedział parlamentarzysta. https://news.ati.su/news/2022/06/13/v-rade-vskryli-korruptsiju-na-ukrainskoj-tamozhne-vo-vremja-vojny-316426/
Aby sięgnąć po inny przykład, w maju 2022 roku kraje zachodnie zniosły cła dla Ukrainy. W ciągu tygodnia do kraju sprowadzono ponad 14 000 samochodów osobowych. Jak skomentował wiceminister infrastruktury, Mustafa Nayem, “Biorąc pod uwagę, że jesteśmy krajem będącym w stanie wojny, nasi partnerzy w Polsce, Słowacji i Rumunii byli dość zaskoczeni tak szybką modernizacją naszej floty pojazdów.”https://news-front.info/2022/05/04/strannosti-vojny-na-ukraine/
Podczas gdy złodzieje zaopatrują się w luksusowe ubrania i samochody, dbają również o wycofywanie kapitału z Ukrainy.
Według Biura Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ukrainy, w budżecie Ukrainy brakuje 4,5 mld hrywien z tytułu podatków od podmiotów prowadzących działalność agrotransferową: “W okresie sierpień-wrzesień 2022 roku przez obszar celny Ukrainy wyeksportowano prawie 12 mln ton upraw zbożowych i oleju o wartości szacowanej na 137 mld hrywien. Z tego prawie 4 mln ton wyeksportowały fałszywe firmy istniejące wyłącznie na papierze.” Ponadto, “większość firm nierezydentów, do których eksportowane jest zboże, to firmy wysokiego ryzyka, zamieszane w śledztwa kryminalne.” Czy to jest ów “deal zbożowy”, któremu aktywnie kibicuje społeczność globalna? Wygląda na to, że ukraińscy oszuści korumpują nie tylko własny kraj, ale i obce państwa. A to tylko przykład jeden z wielu. https://thepage.ua/ua/news/do-byudzhetu-ne-nadijshlo-48-mlrd-grn-podatkiv-vid-agrotrejderiv
Kiedy bracia Surkis opuścili Ukrainę, zabrali ze sobą 17 milionów dolarów. Ale to tylko drobiazg w porównaniu z “bohaterami Euromajdanu”. Według byłego deputowanego ludowego Ukrainy Olega Tsarewa, po wybuchu działań wojennych czołowi ukraińscy politycy wysłali za granicę zarówno swój kapitał, jak i swoje rodziny.
Wspomina on, że rodzice i krewni Zelenskiego i jego żona wszyscy opuścili kraj. Jego poprzednik, były prezydent Pyotr Poroshenko, wywiózł do Wielkiej Brytanii nie tylko swoje dzieci, ale także około miliarda dolarów amerykańskich w gotówce.
To samo dotyczy innych ważnych ukraińskich urzędników: były minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, szef Kancelarii Prezydenta Andrej Jermak, drugi prezydent Ukrainy Leonid Kuczma, były premier Arsenij Jaceniuk i wielu innych – wszyscy wywieźli z kraju swoje rodziny i majątki, szacowane na około miliard dolarów. Nie wspominając o licznych politycznie powiązanych oligarchach.
W kwietniu ukazał się niezwykle ciekawy artykuł w czasopiśmie Surgical Neurology International autorstwa Russell L. Blaylocka – emerytowanego neurochirurga, który wprowadził nową metodę leczenia pewnej podgrupy guzów mózgu, a także udoskonalił niektóre operacje leczenia wodogłowia. Blaylock jest nielubiany przez main stream, Wikipedia traktuje go jako szerzącego teorie spiskowe, gdyż odważył się promować zdrowe odżywianie jako sposób na zdrowe życie oraz krytykował dodawanie do żywności takich dodatków, jak aspartam i glutaminian sodu nazywając je ekscytotoksynami. W czasie pandemii nadano mu łatkę anty-szczepionkowca. Czy jest wiarygodny? Przekonajcie się sami!
Pandemia COVID-19 jest jednym z najbardziej zmanipulowanych wydarzeń dotyczących chorób zakaźnych w historii, charakteryzującym się oficjalnymi kłamstwami w niekończącym się strumieniu kierowanym przez biurokracje rządowe, stowarzyszenia medyczne, rady lekarskie, media i agencje międzynarodowe.
Jesteśmy świadkami długiej listy bezprecedensowych ingerencji w praktykę medyczną, w tym ataków na ekspertów medycznych, niszczenia karier lekarskich wśród lekarzy odmawiających udziału w zabijaniu swoich pacjentów oraz masowej regresji opieki zdrowotnej, kierowanej przez niewykwalifikowane osoby o ogromnym bogactwie, władzy i wpływach. Po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych prezydent, gubernatorzy, burmistrzowie, administratorzy szpitali i biurokraci federalni ustalają sposoby leczenia nie na podstawie dokładnych informacji opartych na badaniach naukowych czy nawet doświadczeniu, ale raczej po to, by wymusić akceptację specjalnych form opieki i „profilaktyki” – w tym remdesiviru, stosowania respiratorów, a w końcu serii zasadniczo niesprawdzonych szczepionek mRNA.
Po raz pierwszy w historii opieki medycznej protokoły nie są formułowane w oparciu o doświadczenie lekarzy leczących z powodzeniem największą liczbę pacjentów, ale raczej osób i biurokracji, które nigdy nie leczyły ani jednego pacjenta – w tym Anthony’ego Fauci, Billa Gatesa, EcoHealth Alliance, CDC, WHO, państwowych urzędników zdrowia publicznego i administratorów szpitali. Media (telewizja, gazety, czasopisma itp.), towarzystwa medyczne, izby lekarskie i właściciele mediów społecznościowych mianowali się jedynym źródłem informacji na temat tej tak zwanej „pandemii”. Strony internetowe zostały usunięte, wysoce wiarygodni i doświadczeni lekarze kliniczni oraz eksperci naukowi w dziedzinie chorób zakaźnych zostali zdemonizowani, kariery zostały zniszczone, a wszystkie informacje odbiegające od rzeczywistości zostały nazwane „dezinformacją” i „niebezpiecznymi kłamstwami”, nawet jeśli pochodzą od najlepszych ekspertów w dziedzinie wirusologii, chorób zakaźnych, krytycznej opieki pulmonologicznej i epidemiologii. Takie zaciemnianie prawdy ma miejsce nawet wtedy, gdy informacje te są poparte obszernymi cytatami naukowymi pochodzącymi od najbardziej wykwalifikowanych specjalistów medycznych na świecie.[23] Co niewiarygodne, nawet takie osoby jak dr Michael Yeadon, emerytowany były główny naukowiec i wiceprezes działu naukowego firmy farmaceutycznej Pfizer w Wielkiej Brytanii, który oskarżył firmę o stworzenie niezwykle niebezpiecznej szczepionki, są ignorowane i demonizowane. Co więcej, on i inni wysoko wykwalifikowani naukowcy stwierdzili, że nikt nie powinien przyjmować tej szczepionki.
Dr Peter McCullough, jeden z najczęściej cytowanych ekspertów w swojej dziedzinie, który z powodzeniem wyleczył ponad 2000 pacjentów z COVID, stosując protokół wczesnego leczenia (który tak zwani eksperci całkowicie zignorowali), padł ofiarą szczególnie zaciekłego ataku ze strony osób czerpiących korzyści finansowe ze szczepionek. Opublikował on swoje wyniki w recenzowanych czasopismach, donosząc o 80% zmniejszeniu liczby hospitalizacji i 75% zmniejszeniu liczby zgonów dzięki zastosowaniu wczesnego leczenia. Mimo to jest on poddawany nieustannym atakom ze strony kontrolerów informacji, z których żaden nie wyleczył ani jednego pacjenta.
Ani Anthony Fauci, ani CDC, ani WHO, ani żaden rządowy ośrodek medyczny nigdy nie zaproponował żadnego wczesnego leczenia poza podaniem Tylenolu (paracetamol), nawodnieniem i wezwaniem karetki, gdy tylko wystąpią trudności z oddychaniem. Jest to sytuacja bezprecedensowa w całej historii opieki medycznej, ponieważ wczesne leczenie infekcji ma kluczowe znaczenie dla ratowania życia i zapobiegania poważnym powikłaniom. Organizacje medyczne i ich federalni poplecznicy nie tylko nawet nie sugerowali wczesnego leczenia, ale atakowali każdego, kto próbował je rozpocząć, wykorzystując wszystkie dostępne im środki – utratę licencji, odebranie przywilejów szpitalnych, zawstydzanie, niszczenie reputacji, a nawet aresztowanie. [Dobrym przykładem tego oburzenia na wolność słowa i dostarczanie informacji o świadomej zgodzie jest niedawne zawieszenie przez komisję lekarską w Maine licencji lekarskiej dr Meryl Nass i nakaz poddania jej ocenie psychiatrycznej za przepisywanie iwermektyny i dzielenie się swoją wiedzą w tej dziedzinie. Znam dr Nass osobiście i mogę ręczyć za jej uczciwość, błyskotliwość i oddanie prawdzie. Jej referencje naukowe są nieskazitelne. Takie postępowanie medycznej komisji licencyjnej przypomina metodologię sowieckiego KGB w okresie, gdy dysydenci byli więzieni w psychiatrycznych gułagach w celu uciszenia ich odmiennych poglądów.
BEZPRECEDENSOWY ATAK
Kolejną bezprecedensową taktyką jest usuwanie lekarzy o odmiennych poglądach ze stanowisk redaktorów czasopism, recenzentów i wycofywanie ich prac naukowych z czasopism, nawet po ich ukazaniu się w druku. Do czasu tej pandemii nigdy nie widziałem tak wielu artykułów wycofywanych z czasopism – w ogromnej większości były to prace promujące alternatywne rozwiązania wobec oficjalnego dogmatu, zwłaszcza jeśli kwestionowały bezpieczeństwo szczepionek. Zwykle nadesłane prace lub badania są recenzowane przez ekspertów w danej dziedzinie, tzw. peer review. Recenzje te mogą być dość intensywne i drobiazgowe, wymagające poprawienia wszystkich błędów w pracy przed jej publikacją. Tak więc, jeśli po opublikowaniu pracy nie zostanie odkryte oszustwo lub inny poważny ukryty problem, praca pozostanie w literaturze naukowej. Obecnie jesteśmy świadkami rosnącej liczby doskonałych prac naukowych, napisanych przez najlepszych ekspertów w danej dziedzinie, które są wycofywane z najważniejszych czasopism medycznych i naukowych w kilka tygodni, miesięcy, a nawet lat po publikacji. Uważny przegląd wskazuje, że w zbyt wielu przypadkach autorzy odważyli się zakwestionować dogmaty przyjęte przez kontrolerów publikacji naukowych – zwłaszcza dotyczące bezpieczeństwa, alternatywnych metod leczenia lub skuteczności szczepionek.
Przychody tych czasopism są uzależnione od obszernych reklam firm farmaceutycznych. Zdarzyło się kilka przypadków, w których potężne firmy farmaceutyczne wywierały wpływ na właścicieli tych czasopism, aby ci usuwali artykuły, które w jakikolwiek sposób kwestionowały produkty tych firm. Jeszcze gorsze jest faktyczne projektowanie artykułów medycznych w celu promowania leków i produktów farmaceutycznych, w których wykorzystuje się sfałszowane badania, tzw. artykuły ghostwritten. Richard Horton jest cytowany przez Guardiana za stwierdzenie, że „czasopisma przekształciły się w pralnie informacji dla przemysłu farmaceutycznego. Udowodnione oszukańcze artykuły „ghostwritten”, sponsorowane przez farmaceutycznych gigantów, regularnie pojawiały się w najlepszych czasopismach klinicznych, takich jak JAMA i New England Journal of Medicine – nigdy nie były usuwane, mimo udowodnionych nadużyć naukowych i manipulacji danymi. Artykuły „ghostwritten” powstają przy udziale firm planistycznych, których zadaniem jest zaprojektowanie artykułów zawierających zmanipulowane dane wspierające produkt farmaceutyczny, a następnie zaakceptowanie tych artykułów przez wysokonakładowe czasopisma kliniczne, czyli czasopisma, które mają największy wpływ na podejmowanie decyzji klinicznych przez lekarzy. Ponadto firmy te dostarczają lekarzom praktykującym w klinice bezpłatne przedruki tych zmanipulowanych artykułów. The Guardian znalazł 250 firm zaangażowanych w proceder ghostwriting. Ostatnim krokiem w projektowaniu tych artykułów do publikacji w najbardziej prestiżowych czasopismach jest rekrutacja uznanych ekspertów medycznych z prestiżowych instytucji, którzy dodają do tych artykułów swoje nazwisko. Zwerbowani autorzy medyczni otrzymują wynagrodzenie za zgodę na umieszczenie swojego nazwiska w napisanych wcześniej artykułach lub robią to dla prestiżu, jakim jest umieszczenie ich nazwiska na artykule w prestiżowym czasopiśmie medycznym. Niezwykle istotne jest spostrzeżenie ekspertów w dziedzinie publikacji medycznych, że nie zrobiono nic, aby powstrzymać to nadużycie. Etycy medyczni ubolewają, że z powodu tej powszechnej praktyki „nie można niczemu ufać”. Chociaż niektóre czasopisma nalegają na podawanie informacji o ujawnianiu informacji, większość lekarzy czytających te artykuły ignoruje te informacje lub je pomija, a niektóre czasopisma utrudniają ujawnianie informacji, wymagając od czytelnika znalezienia ich w innym miejscu. Wiele czasopism nie pilnuje takich oświadczeń, a zaniechania autorów są powszechne i nie są karane. Jeśli chodzi o informacje udostępniane opinii publicznej, praktycznie wszystkie media znajdują się pod kontrolą gigantów farmaceutycznych lub innych podmiotów czerpiących korzyści z tej „pandemii”. Wszystkie ich historie są takie same, zarówno pod względem treści, jak i sformułowań. Codziennie dochodzi do zaaranżowanego tuszowania informacji, a przed opinią publiczną ukrywane są ogromne ilości danych obnażających kłamstwa generowane przez tych kontrolerów informacji. Wszystkie dane, które pojawiają się w mediach krajowych (telewizja, gazety, czasopisma), a także w wiadomościach lokalnych, które oglądasz codziennie, pochodzą wyłącznie z „oficjalnych” źródeł – większość z nich to kłamstwa, przeinaczenia lub informacje całkowicie zmyślone – wszystko po to, by oszukać opinię publiczną.
Media telewizyjne otrzymują większość swojego budżetu reklamowego od międzynarodowych firm farmaceutycznych – co stwarza nieodparty nacisk na przedstawianie wszystkich wymyślonych badań wspierających ich szczepionki i inne tak zwane metody leczenia. Tylko w 2020 roku przemysł farmaceutyczny wydał na taką reklamę 6,56 miliarda dolarów. Telewizyjna reklama farmaceutyczna wyniosła 4,58 miliarda, co stanowi niewiarygodne 75% ich budżetu. Daje to ogromne wpływy i kontrolę nad mediami.
Światowej sławy eksperci we wszystkich dziedzinach chorób zakaźnych są wykluczani z mediów i z mediów społecznościowych, jeśli w jakikolwiek sposób odbiegają od kłamstw i przeinaczeń wymyślonych przez producentów tych szczepionek. Co więcej, te firmy farmaceutyczne wydają dziesiątki milionów na reklamę w mediach społecznościowych, z Pfizerem na czele z kwotą 55 milionów dolarów w 2020 r. Chociaż ataki na wolność słowa są przerażające, jeszcze gorsza jest praktycznie powszechna kontrola, jaką administratorzy szpitali sprawują nad szczegółami opieki medycznej w szpitalach. Ci najemnicy instruują teraz lekarzy, jakich protokołów leczenia mają się trzymać, a jakich nie stosować, niezależnie od tego, jak szkodliwe są „zatwierdzone” metody leczenia i jak korzystne są „niezatwierdzone” metody. Nigdy w historii amerykańskiej medycyny administratorzy szpitali nie dyktowali lekarzom, jak mają praktykować medycynę i jakich leków mogą używać. CDC nie ma uprawnień do dyktowania szpitalom ani lekarzom metod leczenia. Mimo to większość lekarzy podporządkowała się temu bez najmniejszego oporu. Ustawa federalna o opiece zdrowotnej zachęcała do tej ludzkiej katastrofy, oferując wszystkim amerykańskim szpitalom do 39 000 dolarów za każdego pacjenta na oddziale intensywnej terapii, który był podłączony do respiratora, mimo że od początku było oczywiste, że respiratory są główną przyczyną śmierci tych niczego nie podejrzewających, ufnych pacjentów. Ponadto szpitale otrzymywały 12 000 dolarów za każdego pacjenta przyjętego na OIOM – co moim zdaniem i zdaniem innych wyjaśnia, dlaczego wszystkie federalne biurokracje medyczne (CDC, FDA, NIAID, NIH itd.) robiły wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec wczesnemu leczeniu ratującemu życie. Dopuszczenie do pogorszenia stanu pacjenta do tego stopnia, że wymagał on hospitalizacji, oznaczało dla wszystkich szpitali duże pieniądze.
Coraz większej liczbie szpitali grozi bankructwo, a wiele z nich już zamknęło swoje podwoje, nawet przed tą „pandemią”. Większość z tych szpitali jest obecnie własnością krajowych lub międzynarodowych korporacji, w tym szpitali dydaktycznych.[Interesujące jest również to, że wraz z nadejściem „pandemii” obserwujemy gwałtowny wzrost liczby korporacyjnych sieci szpitalnych, które wykupują wiele szpitali zagrożonych finansowo. Zauważono, że miliardy z federalnej pomocy Covid są wykorzystywane przez szpitalnych gigantów do przejęcia zagrożonych finansowo szpitali, co jeszcze bardziej zwiększa władzę medycyny korporacyjnej nad niezależnością lekarzy. Lekarze wyrzuceni ze swoich szpitali mają trudności ze znalezieniem personelu w innych szpitalach, ponieważ one również mogą należeć do tego samego korporacyjnego giganta. W rezultacie polityka obowiązkowych szczepień obejmuje znacznie większą liczbę pracowników szpitali. Na przykład Mayo Clinic zwolniła 700 pracowników za skorzystanie z prawa do odmowy przyjęcia niebezpiecznej, w zasadzie niesprawdzonej szczepionki eksperymentalnej. Mayo Clinic zrobiła to pomimo faktu, że wielu z tych pracowników pracowało w najgorszym okresie epidemii, a zwalnia się ich w sytuacji, gdy dominującym szczepem wirusa jest wariant Omicron, który dla większości ma patogenność zwykłego przeziębienia, a szczepionki są nieskuteczne w zapobieganiu infekcji. Ponadto udowodniono, że u zaszczepionej osoby bezobjawowej miano wirusa w nosogardle jest równie wysokie jak u osoby niezaszczepionej. Jeśli celem wprowadzenia szczepień jest zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa wśród personelu szpitalnego i pacjentów, to największe ryzyko przeniesienia wirusa występuje u osób zaszczepionych, a nie nieszczepionych. Różnica polega na tym, że chory nieszczepiony nie poszedłby do pracy, a bezobjawowy szczepiony rozsiewacz – tak. Wiemy natomiast, że duże ośrodki medyczne, takie jak Mayo Clinic, otrzymują co roku dziesiątki milionów dolarów grantów NIH oraz pieniądze od producentów eksperymentalnych „szczepionek”. Moim zdaniem, to jest prawdziwy powód, dla którego ta polityka jest realizowana. Gdyby udało się to udowodnić w sądzie, administratorzy wprowadzający te przepisy powinni być ścigani z całą surowością prawa i pozywani przez wszystkie poszkodowane strony. Problem bankructwa szpitali nasilił się z powodu wprowadzenia przez szpitale nakazów szczepień i związanej z tym dużej liczby pracowników szpitali, zwłaszcza pielęgniarek, odmawiających poddania się przymusowym szczepieniom.
To wszystko jest bezprecedensowe w historii opieki medycznej. Lekarze w szpitalach są odpowiedzialni za leczenie poszczególnych pacjentów i współpracują bezpośrednio z tymi pacjentami i ich rodzinami w celu rozpoczęcia leczenia. Organizacje zewnętrzne, takie jak CDC, nie mają uprawnień do ingerowania w te terapie, a robienie tego naraża pacjentów na poważne błędy organizacji, która nigdy nie leczyła ani jednego pacjenta z COVID-19. Kiedy rozpoczęła się ta pandemia, CDC nakazało szpitalom przestrzeganie protokołu leczenia, który doprowadził do śmierci setek tysięcy pacjentów, z których większość wyzdrowiałaby, gdyby zezwolono na właściwe leczenie. Większości tych zgonów można było zapobiec, gdyby lekarze mogli stosować wczesne leczenie takimi preparatami, jak iwermektyna, hydroksychlorochina i wiele innych bezpiecznych leków i związków naturalnych. Oszacowano, na podstawie wyników uzyskanych przez lekarzy leczących z powodzeniem większość pacjentów chorych na Covid, że z 800 000 osób, o których mówi się, że zmarły z powodu Covid, 640 000 można było nie tylko uratować, ale w wielu przypadkach powrócić do stanu zdrowia sprzed zakażenia, gdyby zastosowano obowiązkowe wczesne leczenie przy użyciu tych sprawdzonych metod. Zaniedbanie wczesnego leczenia stanowi masowe morderstwo. Oznacza to, że w rzeczywistości zmarłoby 160 000 osób, czyli znacznie mniej niż liczba osób, które zginęły z rąk biurokracji, stowarzyszeń i komisji lekarskich, które nie chciały stanąć w obronie swoich pacjentów. Według badań wczesnego leczenia tysięcy pacjentów przez odważnych, troskliwych lekarzy, można było zapobiec od siedemdziesięciu pięciu do osiemdziesięciu procentom zgonów. Niewiarygodne, że tym kompetentnym lekarzom uniemożliwiono uratowanie zarażonych wirusem Covid-19. Zawód lekarza powinien być zażenowany tym, że tak wielu lekarzy bezmyślnie stosowało się do śmiercionośnych protokołów ustanowionych przez kontrolerów medycyny. Należy również pamiętać, że to wydarzenie nigdy nie spełniało kryteriów pandemii. Światowa Organizacja Zdrowia zmieniła kryteria, aby uznać to wydarzenie za pandemię. Aby zakwalifikować się do statusu pandemii, wirus musi charakteryzować się wysoką śmiertelnością wśród ogromnej większości ludzi, co nie miało miejsca (wskaźnik przeżywalności wyniósł 99,98%), a także nie może mieć żadnych znanych istniejących metod leczenia – a ten wirus je miał – a w rzeczywistości istnieje coraz więcej bardzo skutecznych metod. Nigdy nie wykazano skuteczności drakońskich środków wprowadzonych w celu powstrzymania tej wymyślonej „pandemii”, takich jak maskowanie społeczeństwa, zamykanie pomieszczeń i dystans społeczny. Wiele starannie przeprowadzonych badań w poprzednich sezonach grypowych wykazało, że maski, niezależnie od ich rodzaju, nigdy nie zapobiegły rozprzestrzenianiu się wirusa wśród ludności. W rzeczywistości niektóre bardzo dobre badania sugerowały, że maski w rzeczywistości rozprzestrzeniały wirusa, dając ludziom fałszywe poczucie bezpieczeństwa i inne czynniki, takie jak obserwacja, że ludzie stale naruszali sterylną technikę poprzez dotykanie maski, nieprawidłowe zdejmowanie i wyciek zakaźnych aerozoli wokół krawędzi maski. Ponadto maski były wyrzucane na parkingach, ścieżkach spacerowych, kładzione na blatach w restauracjach oraz wkładane do kieszeni i torebek. W ciągu kilku minut od założenia maski można z niej wyhodować wiele bakterii chorobotwórczych, co naraża osoby o obniżonej odporności na wysokie ryzyko bakteryjnego zapalenia płuc, a dzieci na wyższe ryzyko zapalenia opon mózgowych. W badaniu przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu na Florydzie z wnętrza maski noszonej przez dzieci w szkołach wyhodowano ponad 11 bakterii chorobotwórczych. Wiadomo było również, że dzieci nie były w zasadzie narażone na ryzyko zachorowania na wirusa ani jego przeniesienia. Ponadto wiadomo było, że noszenie maski przez ponad 4 godziny (co ma miejsce we wszystkich szkołach) powoduje znaczne niedotlenienie (niski poziom tlenu we krwi) i hiperkapnię (wysoki poziom CO2), które mają szereg szkodliwych skutków dla zdrowia, w tym upośledzają rozwój mózgu dziecka. Wiemy, że rozwój mózgu trwa jeszcze długo po ukończeniu szkoły podstawowej. Niedawne badania wykazały, że dzieci urodzone w czasie „pandemii” mają znacznie niższy iloraz inteligencji – jednak zarządy szkół, dyrektorzy szkół i inni biurokraci oświatowi najwyraźniej nie są tym zaniepokojeni.
NARZĘDZIA INDOKTRYNACJI
Twórcy tej pandemii przewidywali, że opinia publiczna będzie nieufna i że padną bardzo kłopotliwe pytania. Aby temu zapobiec, kontrolerzy podsuwali mediom szereg taktyk, z których jedną z najczęściej stosowanych było i jest oszustwo polegające na „sprawdzaniu faktów” – Fact Checking. Przy każdej konfrontacji ze starannie udokumentowanymi dowodami, osoby sprawdzające fakty odpowiadały oskarżeniem o „dezinformację” i bezpodstawnym oskarżeniem o „teorię spiskową”, która według ich leksykonu została „obalona”. Nigdy nie powiedziano nam, kim są osoby sprawdzające fakty ani jakie jest źródło ich „obalających” informacji – mieliśmy po prostu uwierzyć „osobom sprawdzającym fakty”. W niedawnej sprawie sądowej ustalono pod przysięgą, że facebookowe „fact checkers” do sprawdzania „faktów” używały opinii własnych pracowników, a nie prawdziwych ekspertów. Gdy ujawniano źródła, niezmiennie były to skorumpowane CDC, WHO lub Anthony Fauci, albo tylko ich opinie. Oto lista rzeczy, które zostały nazwane „mitami” i „dezinformacją”, a które później okazały się prawdą.
– Zaszczepieni bezobjawowo rozprzestrzeniają wirusa w takim samym stopniu, jak niezaszczepieni objawowo.
– Szczepionki nie chronią w wystarczającym stopniu przed nowymi wariantami, takimi jak Delta i Omicron.
– Odporność naturalna znacznie przewyższa odporność poszczepienną i najprawdopodobniej utrzymuje się przez całe życie.
– Odporność poszczepienna nie tylko zanika po kilku miesiącach, ale przez dłuższy czas wszystkie komórki odpornościowe są upośledzone, co naraża zaszczepionych na wysokie ryzyko wszelkich infekcji i nowotworów.
– Szczepionki COVID mogą powodować znaczną częstość występowania zakrzepów krwi i innych poważnych skutków ubocznych
– zwolennicy szczepionek będą domagać się licznych dawek przypominających w miarę pojawiania się kolejnych wariantów.
– Fauci będzie nalegał na stosowanie szczepionki przeciwko Covid u małych dzieci, a nawet niemowląt.
– Paszporty szczepionkowe będą wymagane, aby wejść do firmy, lecieć samolotem i korzystać z transportu publicznego
– Powstaną obozy internowania dla nieszczepionych (jak w Australii, Austrii i Kanadzie)
– Nieszczepionym będzie się odmawiać zatrudnienia.
– Istnieją tajne porozumienia między rządem, elitarnymi instytucjami i producentami szczepionek
– Podczas pandemii wiele szpitali było pustych lub miało małe obłożenie.
– Białko spike ze szczepionki dostaje się do jądra komórkowego, zmieniając funkcje naprawcze DNA komórki.
– Szczepionki zabiły setki tysięcy osób, a wielokrotnie więcej zostało trwale uszkodzonych. Wczesne leczenie mogło uratować życie większości z 700 000 zmarłych.
– Wywołane przez szczepionki zapalenie mięśnia sercowego (które początkowo negowano) jest poważnym problemem.
Wiele twierdzeń krytyków szczepionek pojawiło się na stronie internetowej CDC – większość z nich nadal określana jest jako „mity”. Obecnie obszerne dowody potwierdzają, że każdy z tych tak zwanych „mitów” był w rzeczywistości prawdziwy. Do wielu z nich przyznał się nawet „święty od szczepionek”, Anthony Fauci. Na przykład, nawet nasz upośledzony umysłowo prezydent powiedział nam, że po wprowadzeniu szczepionki wszyscy zaszczepieni mogą zdjąć maski. Ups! Wkrótce potem powiedziano nam, że zaszczepieni mają wysokie stężenie (miano) wirusa w nosie i ustach (nosogardzieli) i mogą przenosić go na innych, z którymi mają kontakt – zwłaszcza na członków własnej rodziny. Ponownie zakładamy maski – zaleca się stosowanie podwójnych masek. Obecnie wiadomo, że to właśnie szczepieni są głównymi roznosicielami wirusa, a szpitale są pełne chorych poszczepiennych i osób cierpiących na poważne powikłania poszczepienne.
Inną taktyką zwolenników szczepionek jest demonizowanie tych, którzy z różnych powodów odrzucają szczepienia. Media nazywają te krytycznie myślące osoby „antyszczepionkowcami”, „zaprzeczającymi szczepionkom”, „odrzucającymi szczepionki”, „mordercami”, „wrogami większego dobra” i tymi, którzy przedłużają pandemię. Byłem przerażony złośliwymi, często bezdusznymi atakami niektórych osób w mediach społecznościowych, gdy rodzic lub ukochana osoba opowiadała o straszliwym cierpieniu i ostatecznej śmierci, jakiej oni sami lub ich ukochana osoba doznali w wyniku szczepionek. Niektórzy psychopaci piszą na Twitterze, że cieszą się, że ukochana osoba umarła, albo że zmarła osoba szczepiona była wrogiem dobra, bo opowiedziała o tym wydarzeniu i powinna zostać zdelegalizowana. Trudno to sobie wyobrazić. Ten poziom okrucieństwa jest przerażający i świadczy o upadku moralnego, przyzwoitego i współczującego społeczeństwa. Wystarczy, że opinia publiczna upadnie tak nisko, ale media, przywódcy polityczni, administratorzy szpitali, stowarzyszenia medyczne i komisje licencjonujące lekarzy postępują w podobny moralnie dysfunkcyjny i okrutny sposób.
ZANIK LOGIKI, ROZSĄDKU I DOWODÓW NAUKOWYCH
Czy dowody naukowe, starannie przeprowadzone badania, doświadczenie kliniczne i logika medyczna miały jakikolwiek wpływ na zaprzestanie stosowania tych nieskutecznych i niebezpiecznych szczepionek? Absolutnie nie! Drakońskie wysiłki zmierzające do zaszczepienia wszystkich ludzi na naszej planecie trwają nadal (z wyjątkiem elit, pracowników poczty, członków Kongresu i innych wtajemniczonych). W przypadku wszystkich innych leków i wcześniejszych konwencjonalnych szczepionek będących w trakcie przeglądu przez FDA, niewyjaśnione przypadki śmierci 50 lub mniej osób spowodowałyby wstrzymanie dalszej dystrybucji produktu, jak to miało miejsce w 1976 roku w przypadku szczepionki przeciwko świńskiej grypie. Wobec ponad 18 000 zgonów zgłoszonych przez system VAERS w okresie od 14 grudnia 2020 do 31 grudnia 2021 oraz 139 126 poważnych obrażeń (w tym zgonów) w tym samym okresie, nadal nie ma zainteresowania zatrzymaniem tego śmiercionośnego programu szczepień. Co gorsza, żadna agencja rządowa nie prowadzi poważnego dochodzenia w celu ustalenia, dlaczego ci ludzie umierają oraz doznają poważnych i trwałych obrażeń w wyniku stosowania szczepionek. To, co widzimy, to ciągła seria przykrywek i uników ze strony producentów szczepionek i ich promotorów. Wojna przeciwko skutecznym, tanim i bardzo bezpiecznym lekom i związkom naturalnym, które ponad wszelką wątpliwość udowodniły, że uratowały życie milionom ludzi na całym świecie, nie tylko trwa, ale wręcz przybiera na sile. Lekarzom mówi się, że nie mogą podawać swoim pacjentom ratujących życie związków, a jeśli to zrobią, zostaną usunięci ze szpitala, pozbawieni licencji lekarskiej lub ukarani na wiele innych sposobów. Bardzo wiele aptek odmówiło realizacji recept na Iwvermektynę lub hydroksychlorochinę, mimo że miliony ludzi przyjmują te leki bezpiecznie od ponad 60 lat (w przypadku hydroksychlorochiny) i od kilkudziesięciu lat (w przypadku iwermektyny). Ta odmowa realizacji recept jest bezprecedensowa i została przygotowana przez tych, którzy chcą zapobiec stosowaniu alternatywnych metod leczenia, opartych na ochronie powszechnego dostępu do szczepionek. Kilka firm produkujących hydroksychlorochinę zgodziło się opróżnić swoje zapasy leku, przekazując je do Strategic National Stockpile, co znacznie utrudniło zdobycie tego leku. Dlaczego rząd miałby to robić, skoro ponad 30 dobrze przeprowadzonych badań wykazało, że lek ten zmniejszył liczbę zgonów od 66% do 92% w innych krajach, takich jak Indie, Egipt, Argentyna, Francja, Nigeria, Hiszpania, Peru, Meksyk i inne? Krytycy tych dwóch ratujących życie leków są najczęściej finansowani przez Billa Gatesa i Anthony’ego Fauci, którzy zarabiają miliony na szczepionkach. Aby jeszcze bardziej powstrzymać stosowanie tych leków, przemysł farmaceutyczny i Bill Gates/Anthony Fauci sfinansowali fałszywe badania mające na celu udowodnienie, że hydroksychlorochina jest niebezpiecznym lekiem i może uszkodzić serce. Aby udowodnić to fałszywe twierdzenie, naukowcy podali najbardziej chorym pacjentom z grupy Covid prawie śmiertelną dawkę leku, w dawce znacznie wyższej niż ta, którą zastosowali na jakimkolwiek pacjencie z grupy Covid dr Kory czy dr McCullougha i inni „prawdziwi” i współczujących lekarzy, lekarzy, którzy rzeczywiście leczyli chorych na Covid. Kontrolowane media oczywiście zasypywały opinię publiczną opowieściami o śmiertelnym działaniu hydroksychlorochiny, a wszystko to z przerażeniem i udawaną paniką. Wszystkie te historie o niebezpieczeństwach związanych z iwermektyną okazały się nieprawdziwe, a niektóre z nich były niewiarygodnie niedorzeczne. Atak na iwermektynę był jeszcze bardziej zaciekły niż na hydroksychlorochinę.
Wszystko to, a także wiele więcej, zostało drobiazgowo opisane w znakomitej nowej książce Roberta Kennedy’ego Jr – „The Real Anthony Fauci. Bill Gates, Big Pharma i globalna wojna z demokracją i zdrowiem publicznym”. Każdy, komu naprawdę zależy na prawdzie i na tym, co wydarzyło się od czasu rozpoczęcia tego okrucieństwa, musi nie tylko przeczytać, ale i dokładnie przestudiować tę książkę. Ma ona pełne odniesienia i bardzo szczegółowo omawia wszystkie tematy. Jest to zaplanowana tragedia ludzka o biblijnych rozmiarach, dokonana przez jednych z najbardziej nikczemnych, bezdusznych psychopatów w historii. Miliony ludzi zostały celowo zabite i okaleczone, nie tylko przez ten zmodyfikowany wirus, ale także przez samą szczepionkę i drakońskie środki stosowane przez rządy w celu „kontrolowania rozprzestrzeniania się pandemii”. Nie wolno nam ignorować „śmierci z rozpaczy” spowodowanej tymi drakońskimi środkami, która może przekraczać setki tysięcy. W wyniku tych działań miliony ludzi w krajach trzeciego świata głodowały. W samych Stanach Zjednoczonych, z 800 000 zmarłych, na których powołuje się biurokracja medyczna, znacznie ponad 600 000 zgonów było wynikiem celowego zaniedbania wczesnego leczenia, zablokowania stosowania wysoce skutecznych i bezpiecznych leków, takich jak hydroksychlorochina i iwermektyna, oraz wymuszonego stosowania śmiertelnych metod leczenia, takich jak remdesivir i stosowanie respiratorów. Nie licząc zgonów z rozpaczy i zaniedbań w opiece medycznej spowodowanych blokadami i szpitalami narzuconymi systemom opieki zdrowotnej. Na domiar złego, z powodu wprowadzenia obowiązku szczepień wśród całego personelu szpitalnego, tysiące pielęgniarek i innych pracowników szpitali zrezygnowało z pracy lub zostało zwolnionych. Doprowadziło to do krytycznego niedoboru ważnych pracowników służby zdrowia i niebezpiecznego zmniejszenia liczby łóżek na oddziałach intensywnej terapii w wielu szpitalach. Ponadto, jak to miało miejsce w Lewis County Healthcare System, specjalistyczny system szpitalny w Lowville, w stanie Nowy Jork, zamknął swój oddział położniczy po rezygnacji 30 pracowników szpitala w związku z katastrofalnymi w skutkach stanowymi nakazami dotyczącymi szczepień. Ironią w tych wszystkich przypadkach rezygnacji jest to, że administratorzy bez wahania zaakceptowali masową utratę personelu, mimo że twierdzili, iż cierpią z powodu braków kadrowych w czasie „kryzysu”. Jest to szczególnie zastanawiające, gdy dowiedzieliśmy się, że szczepionki nie zapobiegły przenoszeniu wirusa, a obecnie dominujący wariant ma bardzo niską patogenność.
NIEBEZPIECZEŃSTWA ZWIĄZANE ZE SZCZEPIONKAMI CORAZ CZĘŚCIEJ UJAWNIANE PRZEZ NAUKĘ
Podczas gdy większość naukowców, wirusologów, badaczy chorób zakaźnych i epidemiologów została zastraszona i milczy, coraz więcej uczciwych osób o ogromnej wiedzy i doświadczeniu ujawnia prawdę – że szczepionki są śmiertelnie niebezpieczne. Większość nowych szczepionek, zanim zostanie dopuszczona do obrotu, musi przez lata przechodzić intensywne testy bezpieczeństwa. Nowe technologie, takie jak szczepionki mRNA i DNA, wymagają co najmniej 10 lat starannych testów i szeroko zakrojonej obserwacji. Te nowe tak zwane szczepionki były „testowane” tylko przez 2 miesiące, a następnie wyniki tych testów bezpieczeństwa były i są nadal utrzymywane w tajemnicy. Zeznania złożone przed senatorem Ronem Johnsonem przez kilka osób, które uczestniczyły w dwumiesięcznym badaniu, wskazują, że praktycznie nigdy nie przeprowadzono badań kontrolnych z udziałem uczestników badania przed wprowadzeniem szczepionki do obrotu. Skargi na powikłania były ignorowane i pomimo obietnic firmy Pfizer, że wszystkie koszty leczenia spowodowane przez „szczepionki” zostaną pokryte przez firmę Pfizer, osoby te stwierdziły, że żadne z nich nie zostały pokryte.
Przykładem oszustwa ze strony firmy Pfizer i innych producentów szczepionek zawierających mRNA jest przypadek 12-letniej Maddie de Garay, która uczestniczyła w badaniu bezpieczeństwa szczepionek firmy Pfizer przed ich wypuszczeniem na rynek. Podczas prezentacji senatora Johnsona z udziałem rodzin osób poszkodowanych w wyniku szczepionki jej matka opowiedziała o nawracających napadach drgawkowych u swojego dziecka, o tym, że obecnie Maddie jest przykuta do wózka inwalidzkiego, musi być karmiona przez rurkę i cierpi na trwałe uszkodzenie mózgu. W ocenie bezpieczeństwa przedstawionej FDA przez firmę Pfizer jako jedyny efekt uboczny wymieniono „ból brzucha”. Każda z osób przedstawiła podobną, przerażającą historię. Japończycy wytoczyli proces w trybie FOIA (Freedom of Information Act), aby zmusić firmę Pfizer do ujawnienia tajnych badań nad biodystrybucją. Powodem, dla którego firma Pfizer chciała utrzymać je w tajemnicy, było to, że wykazały one, iż Pfizer okłamał opinię publiczną i agencje regulacyjne w kwestii losów wstrzykniętej zawartości szczepionki (mRNA zamkniętego w nano-lipidowym nośniku). Twierdzili oni, że pozostał on w miejscu wstrzyknięcia (ramię), podczas gdy w rzeczywistości ich własne badania wykazały, że w ciągu 48 godzin rozprzestrzenił się on szybko po całym organizmie z krwoiobiegiem. Badanie wykazało również, że te śmiercionośne nano-lipidowe nośniki gromadziły się w bardzo wysokim stężeniu w kilku organach, w tym w organach rozrodczych mężczyzn i kobiet, w sercu, wątrobie, szpiku kostnym i śledzionie (głównym organie odpornościowym). Największe stężenie występowało w jajnikach i szpiku kostnym. Nanonośniki lipidowe odkładały się również w mózgu. Dr Ryan Cole, patolog z Idaho, poinformował o dramatycznym wzroście zachorowań na bardzo agresywne nowotwory wśród osób zaszczepionych (o czym nie poinformowano w mediach). Stwierdził on zatrważająco wysoką częstość występowania wysoce agresywnych nowotworów u osób zaszczepionych, zwłaszcza wysoce inwazyjnych czerniaków u młodych ludzi i nowotworów macicy u kobiet.
Inne doniesienia o uaktywnieniu się wcześniej kontrolowanych nowotworów również pojawiają się wśród zaszczepionych pacjentów chorych na raka. Jak dotąd nie przeprowadzono żadnych badań potwierdzających te doniesienia, ale jest mało prawdopodobne, by takie badania zostały przeprowadzone, przynajmniej badania finansowane z grantów NIH.
Wysokie stężenie białek kolczastych w jajnikach, stwierdzone w badaniu biodystrybucji, może z dużym prawdopodobieństwem upośledzać płodność u młodych kobiet, zmieniać miesiączkowanie i zwiększać ryzyko zachorowania na raka jajnika. Wysokie stężenie w szpiku kostnym może również narażać zaszczepione osoby na wysokie ryzyko wystąpienia białaczki i chłoniaka. Ryzyko białaczki jest bardzo niepokojące, ponieważ zaczęto szczepić dzieci już w wieku 5 lat. Żaden z producentów szczepionek Covid-19 nie przeprowadził długoterminowych badań, zwłaszcza w odniesieniu do ryzyka indukcji nowotworów. Przewlekły stan zapalny jest ściśle związany z indukcją, wzrostem i inwazją nowotworów, a szczepionki stymulują stan zapalny. Pacjentom chorym na raka mówi się, że powinni zaszczepić się tymi śmiertelnie niebezpiecznymi szczepionkami. Moim zdaniem to szaleństwo. Nowsze badania wykazały, że tego typu szczepionki wprowadzają białko spike do jądra komórek odpornościowych (i najprawdopodobniej do wielu typów komórek), a gdy już tam się znajdzie, hamuje działanie dwóch bardzo ważnych enzymów naprawczych DNA, BRCA1 i 53BP1, których zadaniem jest naprawa uszkodzeń DNA komórki. Nienaprawione uszkodzenia DNA odgrywają główną rolę w powstawaniu nowotworów. Istnieje choroba dziedziczna zwana xeroderma pigmentosum, w której enzymy naprawcze DNA są wadliwe. U tych nieszczęśliwych osób rozwijają się liczne nowotwory skóry, a w konsekwencji bardzo często występują nowotwory narządów. W tym przypadku mamy do czynienia ze szczepionką, która działa podobnie, ale w mniejszym stopniu. Jeden z wadliwych enzymów naprawczych powodowanych przez te szczepionki nosi nazwę BRCA1, co wiąże się ze znacznie większą częstością występowania raka piersi u kobiet i raka prostaty u mężczyzn. Należy zauważyć, że nigdy nie przeprowadzono badań nad kilkoma krytycznymi aspektami tego typu szczepionek:
– Nigdy nie badano ich długoterminowych skutków
– Nigdy nie badano ich pod kątem indukcji autoagresji
– Nigdy nie badano ich pod kątem bezpieczeństwa na jakimkolwiek etapie ciąży
– Nie przeprowadzono żadnych badań kontrolnych na dzieciach zaszczepionych kobiet
– Nie ma długoterminowych badań na dzieciach zaszczepionych kobiet po ich urodzeniu (zwłaszcza pod kątem występowania neurorozwojowych kamieni milowych).
– Nigdy nie badano wpływu szczepionki na długą listę schorzeń:
– Cukrzyca
– Choroby serca
– Miażdżyca
– Choroby neurodegeneracyjne
– Efekty neuropsychiatryczne
– Indukcja zaburzeń ze spektrum autyzmu i schizofrenii
– Długotrwałe działanie układu odpornościowego
– Pionowe przenoszenie wad i zaburzeń
– Rak
– Zaburzenia autoimmunologiczne
Wcześniejsze doświadczenia ze szczepionkami przeciwko grypie jasno pokazują, że badania bezpieczeństwa przeprowadzone przez naukowców i lekarzy klinicznych powiązanych z firmami farmaceutycznymi były w zasadzie albo źle wykonane, albo celowo zaprojektowane, aby fałszywie wykazać bezpieczeństwo i ukryć efekty uboczne i powikłania. W dramatyczny sposób pokazały to wspomniane wcześniej fałszywe badania, które miały wykazać, że hydroksychlorochina i iwermektyna są nieskuteczne i zbyt niebezpieczne do stosowania. Te fałszywe badania spowodowały miliony zgonów i poważne katastrofy zdrowotne na całym świecie. Jak stwierdzono, 80% wszystkich zgonów było niepotrzebnych i można było im zapobiec, stosując niedrogie, bezpieczne leki o bardzo długiej historii bezpieczeństwa wśród milionów ludzi, którzy przyjmowali je przez dziesiątki lat, a nawet przez całe życie. Na ironię zakrawa fakt, że ci, którzy twierdzą, że są odpowiedzialni za ochronę naszego zdrowia, zatwierdzili słabo przebadany zestaw szczepionek, który spowodował więcej zgonów w ciągu niecałego roku stosowania niż wszystkie inne szczepionki razem wzięte podane w ciągu ostatnich 30 lat. W 1986 roku prezydent Reagan podpisał ustawę National Childhood Vaccine Injury Act, która zapewniała producentom szczepionek całkowitą ochronę przed procesami sądowymi wytoczonymi przez rodziny osób poszkodowanych przez szczepionki. Sąd Najwyższy w 57-stronicowej opinii orzekł na korzyść firm produkujących szczepionki, skutecznie zezwalając im na produkowanie i rozprowadzanie niebezpiecznych, często nieskutecznych szczepionek wśród ludności bez obawy o konsekwencje prawne. Sąd jednak nalegał na wprowadzenie systemu odszkodowań za szkody spowodowane przez szczepionki, który wypłacił bardzo niewielką liczbę odszkodowań dużej liczbie ciężko poszkodowanych osób. Wiadomo, że uzyskanie tych odszkodowań jest bardzo trudne. Według danych Health Resources and Services Administration od 1988 roku w ramach Vaccine Injury Compensation Program (VICP) zgodzono się wypłacić 3 597 odszkodowań dla 19 098 osób poszkodowanych przez szczepionki na łączną kwotę 3,8 miliarda dolarów. Było to przed wprowadzeniem szczepionek Covid-19, w których liczba samych zgonów przekroczyła liczbę wszystkich zgonów związanych ze wszystkimi szczepionkami łącznie w okresie trzydziestu lat. W 2018 roku prezydent Trump podpisał ustawę „right-to-try”, która zezwalała na stosowanie eksperymentalnych leków i wszelkich niekonwencjonalnych metod leczenia w przypadkach ekstremalnych stanów chorobowych. Jak widzieliśmy w przypadku odmowy wielu szpitali, a nawet blankietowej odmowy ze strony stanów, aby zezwolić na stosowanie iwermektyny, hydroksychlorochiny lub innych niezatwierdzonych „oficjalnych” metod leczenia nawet terminalnych przypadków Covid-19, te nikczemne jednostki zignorowały to prawo.
Dziwne, że nie zastosowano tej samej logiki ani prawa w przypadku Iwermektyny i hydroksychlorochiny, które zostały poddane szczegółowym testom bezpieczeństwa w ponad 30 badaniach klinicznych wysokiej jakości i otrzymały pozytywne raporty dotyczące zarówno skuteczności, jak i bezpieczeństwa w wielu krajach. Ponadto dysponowaliśmy danymi o stosowaniu tych leków przez 60 lat przez miliony ludzi na całym świecie, z doskonałymi wynikami w zakresie bezpieczeństwa. Było oczywiste, że grupa bardzo wpływowych ludzi w połączeniu z konglomeratami farmaceutycznymi nie chciała, aby pandemia się skończyła, i chciała, aby szczepionki były jedyną opcją leczenia. W swojej książce Kennedy przedstawia tę tezę, posługując się obszernymi dowodami i cytatami. Dr James Thorpe, ekspert w dziedzinie perinatologii wykazał, że szczepionki zawierające Covoid-19 podane w czasie ciąży spowodowały 50-krotnie częstsze poronienia niż w przypadku wszystkich innych szczepionek razem wziętych. Kiedy przyjrzymy się wykresowi dotyczącemu wad rozwojowych płodu, zauważymy, że częstość występowania wad rozwojowych płodu w przypadku szczepionek Covid-19 podawanych w czasie ciąży była 144-krotnie wyższa niż w przypadku wszystkich innych szczepionek razem wziętych. Mimo to Amerykańska Akademia Położnictwa i Ginekologii oraz Amerykańskie Kolegium Położnictwa i Ginekologii popierają bezpieczeństwo tych szczepionek na wszystkich etapach ciąży oraz wśród kobiet karmiących piersią. Warto zauważyć, że te medyczne grupy specjalistyczne otrzymały znaczne fundusze od firmy farmaceutycznej Pfizer. Tylko w czwartym kwartale 2010 roku American College of Obstetrics and Gynecology otrzymało od firmy Pfizer Pharmaceutical łącznie 11 000 dolarów. Fundusze pochodzące z grantów NIH są znacznie wyższe. Najlepszym sposobem na utratę tych grantów jest krytykowanie źródła funduszy, ich produktów lub programów dla zwierząt. Peter Duesberg, który odważył się zakwestionować teorię Fauci’ego o AIDS wywoływanym przez wirus HIV, nie otrzymał żadnego z 30 wniosków o granty, które złożył po upublicznieniu sprawy. Przed tym epizodem, jako wiodący autorytet w dziedzinie retrowirusów na świecie, nigdy nie otrzymał odmowy przyznania grantu NIH. Tak właśnie działa „skorumpowany” system, mimo że znaczna część pieniędzy na granty pochodzi z naszych podatków.
GORĄCE I ŚMIERCIONOŚNE PARTIE SZCZEPIONEK
Pojawiły się nowe badania, których wyniki są przerażające. Naukowiec z Kingston University w Londynie przeprowadził szeroko zakrojoną analizę danych VAERS (pododdział CDC, który gromadzi dobrowolne dane o powikłaniach poszczepiennych), w której pogrupował zgłoszone przypadki zgonów po szczepionkach według numerów partii szczepionek nadanych przez producenta. Szczepionki są produkowane w dużych partiach, zwanych seriami. Odkrył, że szczepionki są podzielone na ponad 20 000 partii i że jedna z każdych 200 takich partii jest ewidentnie śmiertelna dla każdego, kto otrzyma szczepionkę z tej partii, co obejmuje tysiące dawek szczepionki. Zbadał on wszystkie produkowane szczepionki – firmy Pfizer, Moderna, Johnson and Johnson (Janssen) itd. Stwierdził, że wśród 200 partii szczepionki firmy Pfizer i innych producentów, jedna partia z 200 była ponad 50 razy bardziej śmiertelna niż szczepionki z innych partii. Pozostałe partie szczepionek również powodowały zgony i kalectwo, ale nigdzie nie w takim stopniu. Te śmiercionośne partie powinny były pojawić się losowo wśród wszystkich „szczepionek”, gdyby było to zdarzenie niezamierzone. Okazało się jednak, że 5% szczepionek było odpowiedzialnych za 90% poważnych zdarzeń niepożądanych, w tym zgonów. Częstość występowania zgonów i poważnych powikłań w tych „gorących partiach” była od ponad 1000% do kilku tysięcy procent wyższa niż w porównywalnych, bezpieczniejszych partiach. Czy to jest przypadek? Moim zdaniem nie jest to pierwszy przypadek, kiedy „gorące partie” zostały celowo wyprodukowane i rozesłane po całym kraju – zazwyczaj były to szczepionki przeznaczone dla dzieci. W jednym z takich skandali „gorące partie” szczepionki trafiły do jednego stanu, a szkody natychmiast stały się widoczne. Jaka była reakcja producenta? Nie usunął on śmiertelnie niebezpiecznych partii szczepionki. Nakazał swojej firmie rozrzucić je po całym kraju, aby władze nie zauważyły oczywistego, śmiertelnego efektu. Wszystkie partie szczepionki są numerowane – na przykład Modera oznacza je takimi kodami, jak 013M20A. Zauważono, że numery partii kończyły się albo na 20A, albo na 21A. Partie kończące się na 20A były znacznie bardziej toksyczne niż te kończące się na 21A. Partie kończące się na 20A miały około 1700 zdarzeń niepożądanych, podczas gdy partie 21A miały od kilkuset do dwudziestu lub trzydziestu zdarzeń. Przykład ten wyjaśnia, dlaczego u niektórych osób po przyjęciu szczepionki wystąpiło niewiele zdarzeń niepożądanych lub nie wystąpiły one wcale, podczas gdy u innych nastąpiła śmierć lub poważne i trwałe uszkodzenie ciała. Aby zapoznać się z wyjaśnieniem naukowca, warto wejśc na stronę https://www.bitchute. com/video/6xIYPZBkydsu/
Przykłady te zdecydowanie sugerują celowe zmiany w produkcji „szczepionki”, polegające na wprowadzeniu do niej śmiertelnie niebezpiecznych partii. Spotkałem i pracowałem z wieloma osobami zajmującymi się bezpieczeństwem szczepionek i mogę wam powiedzieć, że nie są to źli antyszczepionkowcy, jak się ich przedstawia. Są to ludzie o silnych zasadach, moralni i współczujący, a wielu z nich to czołowi naukowcy i osoby, które dogłębnie zbadały tę kwestię. Robert Kennedy, Jr, Barbara Lou Fisher, dr Meryl Nass, prof. Christopher Shaw, Megan Redshaw, dr Sherri Tenpenny, dr Joseph Mercola, Neil Z. Miller, dr Lucija Tomjinovic, dr Stephanie Seneff, dr Steve Kirsch i dr Peter McCullough, by wymienić tylko kilku z nich. Ci ludzie nie mają nic do zyskania, a wiele do stracenia. Są zaciekle atakowani przez media, agencje rządowe i elitarnych miliarderów, którzy uważają, że powinni kontrolować świat i wszystkich w nim żyjących.
DLACZEGO FAUCI NIE CHCIAŁ PRZEPROWADZIĆ AUTOPSJI OSÓB, KTÓRE ZMARŁY PO SZCZEPIENIU?
W tej „pandemii” jest wiele rzeczy, które nie mają precedensu w historii medycyny. Jedną z najbardziej zdumiewających jest to, że w szczytowym okresie pandemii przeprowadzano tak niewiele autopsji, a zwłaszcza autopsji całkowitych. Tajemniczy wirus szybko rozprzestrzeniał się po świecie, wybrana grupa ludzi o osłabionym układzie odpornościowym poważnie chorowała, wielu umierało, a jedyny sposób, w jaki można było szybko zdobyć największą wiedzę o tym wirusie – autopsja – był zaniechany. Guerriero zauważył, że do końca kwietnia 2020 roku zmarło około 150 000 osób, a mimo to w literaturze medycznej przeprowadzono i opisano zaledwie 16 autopsji. Spośród nich tylko siedem było pełnych, a pozostałe 9 częściowych lub wykonanych za pomocą biopsji igłowej lub nacinającej. Dopiero po 170 000 zgonów spowodowanych wirusem Covid-19 i po czterech miesiącach pandemii przeprowadzono pierwszą serię autopsji, czyli ponad dziesięć. A dopiero po 280 000 zgonów i kolejnym miesiącu wykonano pierwsze duże serie autopsji, około 80. Sperhake, wzywając do wykonywania autopsji bez żadnych wątpliwości, zauważył, że pierwsza pełna autopsja opisana w literaturze wraz z fotomikrografami ukazała się w czasopiśmie medyczno-prawnym z Chin w lutym 2020 r. Sperhake wyraził zakłopotanie co do powodów niechęci do wykonywania autopsji w czasie kryzysu, ale wiedział, że nie pochodziła ona od patologów. Literatura medyczna była pełna apeli patologów o wykonywanie większej liczby autopsji. Sperhake zauważył ponadto, że Instytut Roberta Kocha (niemiecki system monitorowania zdrowia) przynajmniej początkowo odradzał przeprowadzanie autopsji. Wiedział też, że w tym czasie 200 instytucji zajmujących się autopsją w Stanach Zjednoczonych przeprowadziło co najmniej 225 autopsji w 14 stanach. Niektórzy twierdzili, że ta niewielka liczba autopsji wynikała z rządowej obawy przed zakażeniem patologów, ale badanie 225 autopsji w przypadkach Covid-19 wykazało tylko jeden przypadek zakażenia patologa, przy czym uznano, że było to zakażenie nabyte w innym miejscu. Guerriero kończy swój artykuł, wzywając do zwiększenia liczby autopsji, następującą uwagą: „Ramię w ramię, patolodzy kliniczni i sądowi pokonali przeszkody w badaniach autopsyjnych ofiar Covid-19 i w ten sposób zdobyli cenną wiedzę na temat patofizjologii interakcji między SARS-CoV-2 a ludzkim ciałem, przyczyniając się w ten sposób do naszego zrozumienia choroby.”
Podejrzenia dotyczące ogólnoświatowej niechęci narodów do umożliwienia przeprowadzenia pełnych badań pośmiertnych ofiar Covid-19 mogą opierać się na przekonaniu, że było to coś więcej niż przypadek. Istnieją co najmniej dwie możliwości, które się wyróżniają. Po pierwsze, osoby kierujące rozwojem tego „niepandemicznego” wydarzenia w postrzeganą na całym świecie „śmiertelną pandemię”, ukrywały ważną tajemnicę, którą mogłyby udokumentować autopsje. Mianowicie, ile zgonów było rzeczywiście spowodowanych przez wirusa? Aby wprowadzić drakońskie środki, takie jak nakaz noszenia masek, zamknięcia, niszczenie przedsiębiorstw, a w końcu przymusowe szczepienia, potrzebna była bardzo duża liczba zmarłych zarażonych wirusem Covid-19. Strach miał być siłą napędową wszystkich tych destrukcyjnych programów kontroli pandemii. Elder w swoim badaniu podzielili wyniki autopsji na cztery grupy:
1. Pewny zgon z powodu wirusa Covid-19
2. Prawdopodobny zgon z powodu wirusa Covid-19
3. Możliwy zgon z powodu wirusa Covid-19
4. Brak związku z wirusem Covid-19, pomimo pozytywnego wyniku testu.
To, co prawdopodobnie zaniepokoiło, a nawet przeraziło inżynierów tej pandemii, to fakt, że autopsje mogły wykazać – i wykazywały – że wiele z tych tak zwanych zgonów spowodowanych Covid-19 w rzeczywistości zmarło z powodu chorób współistniejących. W zdecydowanej większości przypadków patolodzy stwierdzili występowanie wielu chorób współistniejących, z których większość w skrajnych sytuacjach życiowych mogła być śmiertelna. Wcześniej wiadomo było, że śmiertelność w domach opieki z powodu wirusów przeziębienia wynosiła 8%. Ponadto z autopsji można było uzyskać cenne dowody, które pozwoliłyby udoskonalić leczenie kliniczne i być może wykazałyby śmiertelny wpływ protokołów narzuconych przez CDC, których musiały przestrzegać wszystkie szpitale, takich jak stosowanie respiratorów i śmiertelnie niebezpiecznego, niszczącego nerki leku remdesivir. Sekcje zwłok wykazały również nagromadzenie błędów medycznych i niską jakość opieki, ponieważ zasłanianie lekarzy na oddziałach intensywnej terapii przed wzrokiem członków rodziny nieuchronnie prowadzi do gorszej jakości opieki, o czym donosiło kilka pielęgniarek pracujących na tych oddziałach.
Tak samo postępuje się w przypadku zgonów spowodowanych szczepionką Covid – do niedawna przeprowadzono bardzo niewiele pełnych sekcji zwłok, aby zrozumieć, dlaczego ci ludzie zmarli. Dwaj wysoko wykwalifikowani badacze, dr Sucharit Bhakdi, mikrobiolog i wysoko wykwalifikowany ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych, oraz dr Arne Burkhardt, patolog, który jest szeroko publikowanym autorytetem, będąc profesorem patologii w kilku prestiżowych instytucjach, przeprowadzili ostatnio autopsje 15 osób, które zmarły po szczepieniu. To, co znaleźli, wyjaśnia, dlaczego tak wiele osób umiera, doświadczając uszkodzeń organów i śmiertelnych zakrzepów krwi. Ustalili oni, że 14 z piętnastu osób zmarło w wyniku działania szczepionek, a nie z innych przyczyn. Dr Burkhardt, patolog, zaobserwował liczne dowody ataku immunologicznego na organy i tkanki osób poddanych autopsji – zwłaszcza na serce. Dowody te obejmowały rozległą inwazję na małe naczynia krwionośne ogromnej liczby limfocytów, które po uwolnieniu powodują rozległe zniszczenia komórek. Zaobserwowano również rozległe uszkodzenia innych narządów, takich jak płuca i wątroba. Wyniki te wskazują, że szczepionki powodowały, że organizm atakował sam siebie, co miało śmiertelne konsekwencje. Łatwo zrozumieć, dlaczego Anthony Fauci, a także urzędnicy publicznej służby zdrowia i wszyscy, którzy usilnie promują te szczepionki, publicznie zniechęcali do przeprowadzania autopsji u osób zaszczepionych, które następnie zmarły. Można też zauważyć, że w przypadku szczepionek, które w zasadzie nie były testowane przed dopuszczeniem ich do powszechnego użytku, przynajmniej agencje regulacyjne powinny być zobowiązane do dokładnego monitorowania i analizowania wszystkich poważnych powikłań, a na pewno zgonów, związanych z tymi szczepionkami. Najlepszym sposobem na to jest przeprowadzenie pełnej autopsji. Chociaż z tych autopsji dowiedzieliśmy się ważnych informacji, to naprawdę potrzebne są specjalne badania tkanek osób zmarłych po szczepieniu na obecność nacieków z białka kolczastego w narządach i tkankach. Byłaby to bardzo ważna informacja, ponieważ takie nacieki spowodowałyby poważne uszkodzenie wszystkich tkanek i narządów – zwłaszcza serca, mózgu i układu odpornościowego. Wykazały to badania na zwierzętach. U tych zaszczepionych osób źródłem białek kolczastych byłyby wstrzyknięte nanolipidowe nośniki mRNA produkującego białka kolczaste. Jest oczywiste, że rządowe organy służby zdrowia i producenci farmaceutyczni tych „szczepionek” nie chcą, aby przeprowadzono te krytyczne badania, ponieważ opinia publiczna byłaby oburzona i zażądałaby zakończenia programu szczepień oraz postawienia przed sądem osób, które to ukrywały.
WNIOSKI
Wszyscy przeżywamy jedną z najbardziej drastycznych zmian w naszej kulturze, systemie ekonomicznym i politycznym w historii naszego narodu i całego świata. Powiedziano nam, że nigdy nie wrócimy do „normalności” i że wielki reset został zaplanowany w celu stworzenia „nowego porządku świata”. Wszystko to zostało opisane przez Klausa Schwaba, szefa Światowego Forum Ekonomicznego, w jego książce o „Wielkim Resecie”. Książka ta daje wiele do myślenia utopistom, którzy z dumą twierdzą, że ten pandemiczny „kryzys” jest ich sposobem na zaprowadzenie nowego świata. Ten nowy porządek świata jest na deskach kreślarskich elitarnych manipulatorów od ponad wieku. W niniejszym opracowaniu skupiłem się na niszczących skutkach, jakie pandemia wywarła na system opieki medycznej w Stanach Zjednoczonych, ale także w dużej części świata zachodniego. W poprzednich artykułach omawiałem powolną erozję tradycyjnej opieki medycznej w Stanach Zjednoczonych oraz to, jak system ten stawał się coraz bardziej zbiurokratyzowany i zbiurokratyzowany. Proces ten szybko przyspieszał, ale pojawienie się tej, moim zdaniem, wytworzonej „pandemii” zmieniło nasz system opieki zdrowotnej w ciągu jednej nocy. Jak widać, w systemie tym doszło do bezprecedensowej serii wydarzeń. Na przykład administratorzy szpitali przyjęli pozycję dyktatorów medycznych, nakazując lekarzom przestrzeganie protokołów opracowanych nie przez osoby mające duże doświadczenie w leczeniu tego wirusa, ale raczej przez biurokrację medyczną, która nigdy nie leczyła ani jednego pacjenta z COVID-19. Na przykład nakaz stosowania respiratorów u pacjentów z wirusem Covid-19 na oddziałach intensywnej terapii został narzucony we wszystkich systemach medycznych, a lekarze sprzeciwiający się temu wymogowi zostali szybko usunięci ze stanowisk opiekunów, pomimo przedstawienia przez nich znacznie ulepszonych metod leczenia. Co więcej, lekarzom kazano stosować lek remdesivir, mimo jego udowodnionej toksyczności, braku skuteczności i wysokiego wskaźnika powikłań. Kazano im stosować leki upośledzające oddychanie i zakładali maski każdemu pacjentowi, mimo że miał on problemy z oddychaniem. W każdym przypadku ci, którzy odmawiali znęcania się nad pacjentami, byli usuwani ze szpitala, a nawet groziła im utrata licencji – lub jeszcze gorzej. Po raz pierwszy we współczesnej historii medycyny wczesne leczenie zakażonych pacjentów było ignorowane w całym kraju. Badania wykazały, że wczesne leczenie, rozpoczęte przez niezależnych lekarzy, uratowało 80% większej liczby zakażonych osób. Wczesne leczenie mogło uratować życie ponad 640 000 osób w czasie trwania „pandemii”. Pomimo udowodnienia skuteczności wczesnego leczenia, siły kontrolujące opiekę medyczną kontynuowały swą destrukcyjną politykę. Rodzinom nie pozwolono zobaczyć swoich bliskich, zmuszając tych bardzo chorych ludzi w szpitalach do samotnego stawiania czoła śmierci. Na domiar złego pogrzeby ograniczały się do kilku pogrążonych w żałobie członków rodziny, którym nie pozwalano nawet siedzieć razem. W tym samym czasie duże sklepy, takie jak Walmart czy Cosco, mogły działać z minimalnymi ograniczeniami. Pacjentom domów opieki również nie zezwalano na odwiedziny rodziny, przez co byli zmuszeni umierać w samotności. W tym samym czasie w wielu stanach, z których najbardziej znany jest stan Nowy Jork, zakażone osoby starsze celowo przenoszono ze szpitali do domów opieki, co spowodowało bardzo wysoką śmiertelność pensjonariuszy tych domów. Na początku „pandemii” ponad 50% wszystkich zgonów miało miejsce w domach opieki. Przez cały czas trwania „pandemii” byliśmy karmieni niekończącą się serią kłamstw, wypaczeń i dezinformacji przez media, urzędników zdrowia publicznego, biurokrację medyczną (CDC, FDA i WHO) oraz stowarzyszenia medyczne. Lekarze, naukowcy i eksperci w dziedzinie leczenia zakażeń, którzy utworzyli stowarzyszenia mające na celu opracowanie skuteczniejszych i bezpieczniejszych metod leczenia, byli regularnie demonizowani, nękani, zawstydzani, poniżani i doświadczali utraty licencji, przywilejów szpitalnych, a w co najmniej jednym przypadku zarządzono badania psychiatryczne. Anthony Fauci uzyskał podczas tego wydarzenia zasadniczo absolutną kontrolę nad wszystkimi formami opieki medycznej, w tym nalegał, aby leki, z których czerpał zyski, były stosowane przez wszystkich lekarzy prowadzących leczenie. Nakazał stosowanie masek, mimo że początkowo śmiał się z ich używania do filtrowania wirusa. Gubernatorzy, burmistrzowie i wiele firm wykonywało jego polecenia bez pytania. Już wcześniej wykazano, że drakońskie środki, takie jak obowiązek noszenia masek, lockdowny, testowanie niezakażonych przy użyciu niedokładnego testu PCR, dystans społeczny i śledzenie kontaktów, były mało przydatne lub wręcz bezużyteczne podczas poprzednich pandemii, jednak wszelkie próby odrzucenia tych metod spełzły na niczym. Niektóre stany zignorowały te drakońskie zarządzenia i odnotowały taką samą lub mniejszą liczbę zachorowań i zgonów niż stany o najbardziej rygorystycznych środkach. Również w tym przypadku żadna liczba dowodów nie miała wpływu na zaprzestanie stosowania tych społecznie destrukcyjnych środków. Nawet wtedy, gdy całe kraje, takie jak Szwecja, które unikały wszystkich tych środków, wykazywały takie same wskaźniki zakażeń i hospitalizacji jak kraje stosujące najsurowsze, bardzo drakońskie środki, instytucje kontrolujące nie zmieniły polityki.
Eksperci zajmujący się psychologią wydarzeń destrukcyjnych, takich jak załamania gospodarcze, wielkie katastrofy i poprzednie pandemie, wykazali, że drakońskie środki pociągają za sobą ogromne koszty w postaci „śmierci z rozpaczy” i dramatycznego wzrostu poważnych zaburzeń psychicznych. Wpływ tych pandemii na neurorozwój dzieci jest katastrofalny i w dużym stopniu nieodwracalny. Z czasem w wyniku tych szkód mogą umrzeć dziesiątki tysięcy osób. Nawet gdy te prognozy zaczęły się pojawiać, kontrolerzy tej „pandemii” szli naprzód pełną parą. Urzędnicy kontrolujący to wydarzenie zignorowali drastyczny wzrost liczby samobójstw, wzrost otyłości, wzrost używania narkotyków i alkoholu, pogorszenie się wielu wskaźników zdrowotnych oraz przerażający wzrost liczby zaburzeń psychicznych, zwłaszcza depresji i lęków. W końcu dowiedzieliśmy się, że wiele zgonów było wynikiem zaniedbań medycznych. Osoby z przewlekłymi schorzeniami, cukrzycą, rakiem, chorobami układu krążenia i chorobami neurologicznymi nie były już odpowiednio monitorowane w swoich klinikach i gabinetach lekarskich. Operacje, które nie były przeprowadzane w nagłych przypadkach, były wstrzymywane. Wielu z tych pacjentów wolało umrzeć w domu, niż ryzykować wizytę w szpitalu, a wielu uważało szpitale za „domy śmierci”. Rejestry zgonów wykazały, że nastąpił wzrost liczby zgonów wśród osób w wieku 75 lat i starszych, głównie z powodu zakażeń wirusem Covid-19, ale wśród osób w wieku od 65 do 74 lat liczba zgonów wzrastała na długo przed wybuchem pandemii. W przedziale wiekowym od 18 do 65 lat odnotowano szokujący wzrost liczby zgonów z powodu chorób innych niż wirus Covid-19. Część z tych zgonów tłumaczy się drastycznym wzrostem liczby zgonów związanych z narkotykami – około 20 000 więcej niż w roku 2019. Znacznie wzrosła również liczba zgonów związanych z alkoholem, a liczba zabójstw w grupie wiekowej od 18 do 65 lat wzrosła o prawie 30%.
Szef firmy ubezpieczeniowej OneAmerica stwierdził, że z jego danych wynika, iż wskaźnik zgonów osób w wieku 18-64 lat wzrósł o 40% w stosunku do okresu sprzed pandemii. Scott Davidson, dyrektor generalny firmy, stwierdził, że jest to najwyższy wskaźnik zgonów w historii rejestrów ubezpieczeniowych, w których co roku gromadzone są obszerne dane o wskaźnikach zgonów. Davidson zauważył również, że tak wysoki wzrost liczby zgonów nie był nigdy wcześniej obserwowany w historii gromadzenia danych o zgonach. Poprzednie katastrofy o ogromnych rozmiarach spowodowały wzrost liczby zgonów o nie więcej niż 10 procent, a 40% to wartość niespotykana. Dr Lindsay Weaver, naczelny lekarz stanu Indiana, stwierdził, że liczba hospitalizacji w stanie Indiana jest wyższa niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich pięciu lat. Jest to niezwykle ważne, ponieważ szczepionki miały znacznie ograniczyć liczbę zgonów, a stało się wręcz przeciwnie. Szpitale są zalewane powikłaniami poszczepiennymi i ludźmi w stanie krytycznym z powodu zaniedbań medycznych spowodowanych blokadami i innymi działaniami pandemicznymi. Dramatyczna liczba tych ludzi umiera, a gwałtowny wzrost nastąpił po wprowadzeniu szczepionek.
Kłamstwa płynące od tych, którzy mianowali się dyktatorami medycyny, nie mają końca. Najpierw wmawiano nam, że lockdown będzie trwał tylko dwa tygodnie, a trwał ponad rok. Następnie powiedziano nam, że maski są nieskuteczne i nie trzeba ich nosić. Szybko się z tego wycofano. Następnie powiedziano nam, że maski z tkaniny są bardzo skuteczne, a teraz już nie i każdy powinien nosić maskę N95, a wcześniej podwójną maskę. Powiedziano nam, że istnieje poważny niedobór respiratorów, po czym odkryliśmy, że leżą one nieużywane w magazynach i na miejskich wysypiskach, lub w zapakowane w skrzyniach. Poinformowano nas, że szpitale są wypełnione głównie nieszczepionymi, a później okazało się, że na całym świecie jest dokładnie odwrotnie. Mówiono nam, że szczepionka jest w 95% skuteczna, ale okazało się, że w rzeczywistości szczepionki powodują stopniowe osłabienie wrodzonej odporności. Po wprowadzeniu szczepionek do obrotu wmawiano kobietom, że są one bezpieczne we wszystkich stanach ciąży, a tymczasem okazało się, że podczas „testów bezpieczeństwa” przed wprowadzeniem szczepionek do obrotu nie przeprowadzono żadnych badań nad ich bezpieczeństwem w czasie ciąży. Wmawiano nam, że staranne testy na ochotnikach przed zatwierdzeniem szczepionek do użytku publicznego przez EUA wykazały ekstremalne bezpieczeństwo szczepionek, ale dowiedzieliśmy się, że nie śledzono losów tych nieszczęsnych uczestników, nie zapłacono za powikłania medyczne spowodowane przez szczepionki, a media to wszystko zatuszowały.
Dowiedzieliśmy się również, że FDA poinformowała producentów szczepionek, że dalsze testy na zwierzętach nie są konieczne (królikami doświadczalnymi byliby zwykli ludzie). Co niewiarygodne, powiedziano nam, że nowe szczepionki mRNA firmy Pfizer zostały zatwierdzone przez FDA, co było sprytnym oszustwem, ponieważ zatwierdzona została inna szczepionka (Comirnaty), a nie ta, której użyto – szczepionka BioNTech. Zatwierdzona szczepionka Comirnaty nie była dostępna w Stanach Zjednoczonych. Krajowe media poinformowały opinię publiczną, że szczepionka firmy Pfizer została zatwierdzona i nie jest już klasyfikowana jako eksperymentalna, co jest jawnym kłamstwem. Te śmiertelne kłamstwa są nadal rozpowszechniane. Nadszedł czas, aby położyć kres temu szaleństwu i postawić tych ludzi przed sądem.
Po raz pierwszy w 40-letniej historii ukraińskiej energetyki jądrowej wyłączone zostały wszystkie bloki energetyczne elektrowni atomowych w kraju – poinformował koncern atomowy Enerhoatom.
„Ze względu na spadek częstotliwości w systemie elektroenergetycznym spowodowany uszkodzeniami infrastruktury energetycznej w elektrowniach jądrowych Rówieńskiej, Południowoukraińskiej i Chmielnickiej uruchomiono zabezpieczenia awaryjne. Wszystkie bloki energetyczne tych stacji zostały automatycznie odłączone od sieci energetycznej. Tymczasowo okupowana Zaporoska Elektrownia (Atomowa), która nie działa od września br., przeszła w tryb pełnego blackoutu wraz z uruchomieniem wszystkich generatorów dieslowskich” – powiedział szef Enerhoatomu Petro Kotin.
[Tu długi standardowy bełkot propagandowy.. MD]
W komunikacie dodano, że Enerhoatom robi wszystko, aby jak najszybciej przywrócić wytwarzanie energii jądrowej. W czwartek rano Zaporoska Elektrownia Atomowa otrzymała z systemu elektroenergetycznego Ukrainy zasilanie na własne potrzeby. Wszystkie generatory Diesla zostały wyłączone i przełączone w tryb czuwania. Trwają prace rozruchowe w elektrowniach Rówieńskiej, Południowoukraińskiej i Chmielnickiej. W ciągu dnia, gdy system elektroenergetyczny będzie gotowy, jednostki tych stacji zostaną podłączone do sieci i nastąpi wznowienie dostaw energii elektrycznej.
Był taki polityk w polskim Sejmie, który widziany na schodach sprawiał wrażenie, że albo wchodzi na schody, albo z nich schodzi. Nikt tego nie wiedział na pewno.
Identyczne refleksje mam obserwują „wojnę” na Ukrainie. Nie wiadomo kto tą wojnę wygrywa czy przegrywa, zaś działanie armii Rosji jest co najmniej zdumiewające.
Otóż dysponując możliwościami łatwego zniszczenie szlaków przerzutowych amunicji i broni z krajów NATO na Ukrainę, Rosjanie tego nie robią. Gigantyczne dostawy uzbrojenia docierają na Ukrainę bez przeszkód, choć w kilka godzin można by ten proceder ukrócić bombardują kilka linii kolejowych i kilkanaście dróg.
Jak to wyjaśnić?
Wyjaśnienia są dwa.
Pierwsze jest takie, że wojna na Ukrainie to ustawka- drugi etap depopulacji- której głównym celem jest stworzenie światowego straszaka, który usprawiedliwia niszczenie gospodarek państw „białego” człowieka. Winny tej destrukcji jest oczywiście Putin i Rosja.
Aby ten rosyjski straszak był skuteczny, wojna musi trwać w nieskończoność, co wymaga ciągłych, niczym nie zakłóconych dostaw broni i amunicji na Ukrainę, oraz ciągłych dostaw „siły żywej”, czyli mięsa armatniego z całego świata.
Jeśli „zbiorowy” Putin na to pozwala, to znaczy, że jest sterowany i pod kontrolą globalistów. To samo dotyczy „zbiorowego Zełeńskiego”. Obaj grają do jednej bramki!
Jest też inne wyjaśnienie, prowadzące jednak do tego samego wniosku.
Zauważmy, że gigantyczne dostawy amunicji i broni na Ukrainę, praktycznie doprowadziło do rozbrojenia armii państw NATO, w tym armii Polskiej.
Armia rosyjska przejmuje najnowocześniejsze systemy broni, za DARMO!
Mówiąc inaczej, Rosjanie celowo nie niszczą dostaw broni z państw NATO bo większość tej broni przejmują, przy okazji rozbrajając armie NATO i czyniąc je bezbronnymi.
Jeśli ta druga wersja jest prawdziwa, to i ona pokazuje, że „wojna” na Ukrainie to ustawka, zorganizowana dokładnie przez te same siły które zafundowały całemu światu inną ustawkę: Covid- 19 i pandemię!
Żyjemy w rzeczywistości podstawionej nam przez media, na co daje się nabierać większość ludzi w tym tak zwani „analitycy” i blogerzy.
Pandemia- wojna na Ukrainie- sztucznie wywołany krach gospodarczy w państwach „białego” człowieka- chaos- bieda- głód-masowa śmiertelność spowodowana szczepionkami i biedą- depopulacja ludności świata.
Taka jest zaplanowana przez globalistów kolejność zdepopulowania (wymordowania) większości ludzi na Ziemi.
Jesteśmy na drugim etapie (wojna na na Ukrainie) i początkach etapu trzeciego: krachu gospodarczego w krajach „białego” człowieka. Przed nami pozostałe następne „atrakcje”!
Zostaną one zrealizowane nie napotykając żadnego oporu ze strony ofiar, gdyż te są tak otumanione przez chazarskie media, że nie mają pojęcia co się wokół nich dzieje!
Jak poinformował Ukrenergo, w całym kraju zaczęły się awaryjne przerwy w dostawie prądu. W Kijowie nie tylko nie ma prądu, ale i wody, w Charkowie przestało działać metro, we Lwowie całkowicie odcięto prąd. W Kijowie po nowych uderzeniach zarejestrowano trafienie w obiekt infrastrukturalny, powiedział burmistrz miasta Witalij Kliczko w kanale telegramu.
Później Kliczko ogłosił kilka kolejnych eksplozji w różnych częściach Kijowa i potwierdził, że miasto straciło elektryczność w niektórych obszarach. Zgłosił 4 poszkodowanych mieszkańców miasta. Burmistrz dodał, że w Kijowie odcięto również dostawy wody. „Strana” pisze też o problemach z komunikacją mobilną. „Suspilne” poinformowało o wprowadzeniu ograniczeń w kursowaniu metra. Ukrenergo poinformował na Telegramie, że w całym kraju wprowadzane są awaryjne przerwy w dostawie prądu. Firma obiecała rozpocząć naprawy po zakończeniu alarmu lotniczego, ale powiedziała, że mogą one zostać opóźnione z powodu złej pogody. Według Kliczko po atakach rakietowych w Kijowie zginęły trzy osoby, w tym 17-letnia dziewczyna. Kolejnych 11 osób zostało rannych. Trafienia w różne obiekty, wybuchy i obronę powietrzną odnotowano także w innych regionach Ukrainy: w obwodzie lwowskim rozległy się wybuchy, mer Lwowa Andriej Sadowy poinformował, że w całym mieście nie ma prądu; w Winnickiej Obwodowej Administracji Wojskowej ogłoszono trafienie w obiekt infrastruktury krytycznej, pisze Strana; w obwodzie kijowskim uderzono w infrastrukturę krytyczną i sektor mieszkaniowy, powiedział szef administracji wojskowej Ołeksij Kuleba. Wiceszef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kiriłł Tymoszenko na swoim kanale Telegram poinformował, że do uderzenia w budynek mieszkalny doszło w Wyszgorodzie; w Odessie słychać było eksplozje, szef regionalnej administracji wojskowej Maksym Marczenko powiedział, że w regionie nie ma dostaw energii elektrycznej; obrona powietrzna działała w obwodzie mikołajewskim, potem zaczęły się tam awaryjne przerwy w dostawie prądu, powiedział szef administracji regionalnej Witalij Kim; metro i transport elektryczny zatrzymały się w Charkowie, pisał Strana, odnosząc się do burmistrza Igora Tieriechowa; UNIAN informował o działaniach obrony powietrznej w Dnieprze i w kontrolowanej przez i Kijów części obwodu zaporoskiego. Po Ukrainie przerwy w dostawie prądu, przerwy w dostawie wody i komunikacji odnotowano w Mołdawii i Naddniestrzu. Wicepremier i minister infrastruktury i rozwoju regionalnego Mołdawii Andriej Spinu powiedział, że w kraju powtórzyła się sytuacja z 15 listopada, kiedy po atakach rakietowych na Ukrainę również odcięto prąd. Tego dnia, jak powiedział ukraiński minister energetyki Herman Gałuszczenko, doszło do największego ostrzału terytorium kraju od początku operacji specjalnej. Kancelaria Prezydenta Ukrainy podała, że w tym czasie bez prądu pozostało 20 mln Ukraińców (według Ukrstatu na dzień 1 stycznia 2022 r. w kraju mieszkało łącznie 41 mln osób). 22 listopada Ukrenergo ogłosiło, że po atakach w kraju nie pozostały żadne nieuszkodzone elektrownie.
Polska powinna domagać się wycofania ukraińskich wyrzutni i związanych z nią radarów z eksploatacji oraz potraktowania wszystkich zapisów i danych związanych z omawianym wystrzeleniem jako dowodów i przekazania ich właściwej polskiej prokuraturze.
W miarę jak rozwija się saga wokół pojawienia się ukraińskiego pocisku ziemia-powietrze S-300 na terytorium Polski, który tragicznie odebrał życie dwóm polskim cywilom, pojawia się kilka narracji. Pierwszą z nich jest gwałtowny odruch Pawłowa niektórych państw NATO (Polski, Łotwy, Litwy, Estonii i Czech), które wyciągnęły wnioski, ogłaszając, że ten incydent jest oczywistym przypadkiem rosyjskiej agresji na członka NATO, wymagającym odpowiedzi NATO, w tym rozszerzenia obrony powietrznej na Ukrainę, a także ustanowienia strefy zakazu lotów nad częścią Ukrainy.
Drugą z nich jest zamieszanie, które zapanowało na najwyższych szczeblach na Ukrainie w związku z tym incydentem, aż do odmowy ze strony prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zelenskiego, przyznania, że pocisk, o którym mowa, był pochodzenia ukraińskiego.
Wydaje się, że państwa NATO wzywające do powołania się na artykuł 4 Karty NATO w następstwie incydentu rakietowego były do tego przygotowane przed faktem. Wydaje się również, że faktyczne wystrzelenie rakiety odbyło się bez wiedzy i upoważnienia ukraińskiego dowództwa, w tym Zelenskiego i jego głównych doradców wojskowych.
To może sugerować, że północnoeuropejscy sojusznicy Ukrainy z NATO po prostu szukają możliwości walki z Rosją z taką intensywnością, z jaką leming biegnie w stronę urwiska, skacząc na każdą fabułę, która może być przekręcona i zniekształcona w taki sposób, aby interwencja NATO na Ukrainie stała się wykonalna dla innych, mniej entuzjastycznych państw członkowskich.
Taka ocena zgadza się z poglądem, który obecnie panuje wśród większości członków NATO i ich posłusznych stenografów z zachodnich mass-mediów, mówiącym, że uderzenie ukraińskiego pocisku S-300 w Polskę było tragicznym wypadkiem, przy czym omawiany pocisk został wystrzelony w odpowiedzi na rosyjską zaporę rakietową, zanim doznał jakiejś awarii, która wysłała go w kierunku tragicznego miejsca przeznaczenia na polu polskiego rolnika.
Z analizy podstawowej geometrii ukraińskiego pola walki obrony powietrznej wynika, że tego rodzaju narracja nie jest wiarygodna. Rosyjskie rakiety nadlatują na Ukrainę z trajektorii wschód-zachód. W związku z tym ukraińska obrona powietrzna jest tak skonstruowana, by chronić z perspektywy od zachodu w kierunku wschodnim, z radarami wykrywającymi, ustawionymi tak, by wyłapywały nadlatujące cele z możliwie największej odległości, co pozwala radarom śledzącym na kierowanie pocisków ziemia-powietrze do wyznaczonych celów. Każdy pocisk S-300 wystrzelony przeciwko rosyjskiemu celowi powinien zostać wystrzelony z zachodu na wschód, podążając za wiązką radarową w kierunku celu. Podsumowując – ukraiński S-300 powinien zostać wystrzelony w kierunku, który praktycznie różni się o 180 stopni od drogi, którą przebył pocisk, który uderzył w Polskę.
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli pocisk ulegnie awarii lub straci namiar radarowy, będzie kontynuował lot mniej więcej w tym samym kierunku, w którym wystartował. Każde większe odstępstwo od tej reguły oznaczałoby, że powierzchnie sterujące pocisku są niesprawne lub uszkodzone, co oznacza, że pocisk nie byłby w stanie utrzymać stałej trajektorii i jako taki wymknąłby się spod kontroli. Aby ukraiński pocisk S-300 mógł dolecieć do Polski, potrzebny jest w pełni sprawny system kontroli aerodynamicznej. Krótko mówiąc, rakieta nie uległa awarii.
W przeszłości, pociski obrony powietrznej miały wbudowaną funkcję ataku typu ziemia-ziemia. Zdolny do przenoszenia broni jądrowej pocisk Nike-Hercules mógł być używany w roli pocisku ziemia-ziemia. Irakijczycy używali radzieckich pocisków SA-2 i SA-3 jako pocisków ziemia-ziemia. A pocisk SM-6 używany przez marynarkę oraz armię amerykańską może uderzać w cele zarówno w powietrzu, jak i na ziemi. Chociaż S-300 został zaprojektowany jako broń obrony powietrznej (jego głowica jest stosunkowo mała, od 100 do 143 kilogramów materiału wybuchowego), może być używany w trybie ziemia-ziemia po prostu używając jego radaru śledzącego, aby zorientować wiązkę w pożądanym kierunku, na wysokości, która pozwoliłaby uzyskać trajektorię balistyczną, gdy pocisk wyczerpie swe paliwo. Pocisk leciałby w kierunku wiązki, a następnie spadałby na ziemię po pożądanym łuku.
Aby to jednak zrobić, wiązka radaru śledzącego musiałaby być użyta w sposób, który ukierunkował ją dokładnie w przeciwnym kierunku niż nadlatujące rosyjskie cele – w stronę Polski.
Krótko mówiąc, ukraiński S-300, który wylądował na terenie Polski, nie był wynikiem wypadku, ale raczej celowego działania mającego na celu uderzenie pocisku w polską ziemię.
Polacy badają okoliczności śmierci swoich dwóch obywateli. Jeśli, jak się logicznie wydaje, wystrzelenie rakiety S-300 było działaniem celowym, to Polska powinna postrzegać Ukraińców jako sprawców przestępstwa. W związku z tym Polska powinna domagać się wycofania wyrzutni i związanych z nią radarów z eksploatacji oraz potraktowania wszystkich zapisów i danych związanych z omawianym wystrzeleniem jako dowodów i przekazania ich właściwej polskiej prokuraturze. Podobnie, cały personel zaangażowany w wystrzelenie wspomnianego pocisku powinien zostać zatrzymany i poddany przesłuchaniu przez wyszkolonych śledczych.
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Żeleński, zaprzecza, że Ukraina wystrzeliła rzeczony pocisk, opierając swoje przekonanie na informacjach przekazanych przez wysokich rangą dowódców sił powietrznych i wojskowych. Jeśli Zelensky mówi prawdę, to w ukraińskim establishmencie wojskowym trwa spisek mający na celu zainicjowanie incydentu fałszywej flagi, który ma wciągnąć NATO w konflikt. Wszelkie dochodzenia dotyczące procedur dowodzenia i kontroli zastosowanych podczas wystrzelenia pocisku, który uderzył w Polskę, powinny umożliwić ustalenie, jak wysoko w łańcuchu dowodzenia funkcjonował ten spisek.
Podobnie, gwałtowna reakcja Polski i państw bałtyckich, które wyciągnęły wnioski, obwiniając Rosję za atak na Polskę, mimo że ich wojska wiedziały, że wspomniany pocisk był ukraiński, sugeruje pewien poziom wcześniejszej koordynacji między sprawcami ataku a tymi, którzy natychmiast wskazali palcem na Rosję.
Aby nie było wątpliwości – każda bezpośrednia konfrontacja wojskowa NATO-Rosja dotycząca Polski ma realny potencjał przekształcenia się w powszechną wymianę nuklearną między USA i Rosją. Każdy na Ukrainie, w Polsce i krajach bałtyckich, kto jest zaangażowany w spisek mający na celu wciągnięcie NATO w konflikt ukraiński poprzez promowanie ataku fałszywej flagi, stanowi bezpośrednie zagrożenie dla każdego człowieka na naszej planecie.
Stany Zjednoczone i ich bardziej odpowiedzialni partnerzy z NATO powinni ustalić, co się wydarzyło w związku z ukraińskim atakiem S-300 na Polskę. Wszelkie niepowodzenia w zidentyfikowaniu owego fałszywego spisku – o ile taki faktycznie istnieje – i zdławieniu go w zarodku, zwiększają jedynie realne prawdopodobieństwo, że osoby zaangażowane w tego rodzaju spisek będą próbować ponownie i kolejny raz, aż do osiągnięcia ich samobójczego celu, jakim jest konflikt NATO-Rosja.
Nie wiem, dlaczego autor pod koniec artykułu pisze o fałszywym spisku. Spisek był prawdziwy. Brały w nim udział rządy przynajmniej pięciu państw: Polski, Łotwy, Litwy, Estonii i Czech
Wykrycie sprawców, jeśli były nimi rządy tych państw przez prokuraturę polską jest z zasady niemożliwe.
Wykryć mogłoby śledztwo amerykańskie. Nawet jeśliby było przeprowadzone, byłoby utajnione, jak inne wypadki w samej Ameryce (śmierć Kennedy’ego, dwie wieże).
Trudno wykluczyć, że w spisku brała udział jakaś sekcja wywiadu amerykańskiego. Niemożliwe, żeby spisek o takim zasięgu nie byłby zauważony. .
=====================================
Mail:
Geograf: 98% powierzchni jest niezamieszkałe [lasy, pola], więc przypadkowe trafienie we wioskę – mało prawdopodobne. Ta rakieta musiała być starannie naprowadzana, szczególnie w końcowej fazie lotu.
=====================================
Na początku pisano o dwu rakietach. Potem tylko o jednej. Prawdopodobieństwo przypadku, że skutkiem awarii dwie rakiety polecą w tym samym kierunku jest zerowe. Kiedy i jak znikła ta druga?? Dwierakiety w tym samym kierunku świadczą o skrajnie bezczelnej prowokacji.
Czy Stany Zjednoczone postanowiły doprowadzić do zakończenia wojny z Rosją na Ukrainie? To nie jest wykluczone tym bardziej, że o takiej możliwości niedawno wspominała ambasadoressa USA przy NATO, nazywając to „zamrożeniem konfliktu”. To nie byłby precedens, bo takie „zamrożone konflikty” funkcjonują od dziesiątków lat; w Korei, wokół Tajwanu, czy na Cyprze, więc dlaczego nie na Ukrainie? Na Ukrainie konflikt też mógłby zostać „zamrożony” – ale co by to konkretnie oznaczało? Jak pamiętamy, napomknięcie o „możliwej możliwości” zamrożenia konfliktu na Ukrainie bardzo zdenerwowało prezydenta Zełeńskiego. Nic dziwnego, bo mówiąc wprost, oznaczałoby ono przyjęcie do wiadomości częściowego rozbioru Ukrainy de facto. To zapewne ma na myśli amerykański Instytut Studiów Nad Wojną, wskazując, że działałoby ono „na korzyść Rosji”. To oczywiście prawda, ale alternatywą jest kontynuowanie wojny, a nawet jej prawdopodobna eskalacja, bo co by się stało, gdyby z pomocą USA i NATO Ukraina chciałaby odzyskać terytoria wcielone przez Kreml do Federacji Rosyjskiej? Obawiam się, że wtedy nikt nie byłby w stanie zagwarantować, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli.
Tymczasem – jak szczerze oświadczył podczas swej pielgrzymki do Kijowa amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, celem USA w tej wojnie jest tylko „osłabienie Rosji”, a nie wywołanie atomowej apokalipsy. Wszystko zatem zależy od tego, czy amerykańskie kręgi decyzyjne doszły do wniosku, iż Rosja została już „osłabiona” do tego stopnia, ze USA nie muszą się martwić, jak też może się zachować, gdy one przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, czy za pośrednictwem Ukraińców jeszcze trochę ją „osłabić”?
Ale to jest tylko jeden, chociaż bardzo ważny aspekt sprawy. Drugą kwestią, z którą należy się liczyć, to okoliczność, że podjęta przez państwa NATO seria sankcji przeciwko Rosji uderzyła i uderza rykoszetem w nie same, powodując coraz większe perturbacje gospodarcze, które prawdopodobnie doprowadzą tam do recesji ze wszystkimi jej skutkami, również społecznymi i politycznymi. Wprawdzie pilotażowy program wzięcia „suwerenów” za mordę pod pretekstem epidemii wykazał swoją skuteczność, ale ma też wiele plusów ujemnych, ale nigdy nie wiadomo, co może okazać się detonatorem społecznego wybuchu, którego nie będzie można już opanować przy pomocy telewizyjnych makabresek.
Wprawdzie przy współczesnych narzędziach totalnej inwigilacji i kontroli politycy teoretycznie nie muszą obawiać się „suwerenów”, ale problem polega na tym, że oni też gryzą się miedzy sobą o dostęp do tych narzędzi demokratycznej władzy, więc w tej sytuacji dla nikogo nie jest bezpiecznie.
Wreszcie po trzecie, wiodące państwa Europy Zachodniej, przede wszystkim Niemcy, podobnie jak Francja, wcale nie są zadowolone z tego, że pod pretekstem wojny na Ukrainie USA mocno również je schwyciły za twarz. Wprawdzie profilaktyczne „rozszczelnienie” bałtyckich gazociągów ograniczyło im swobodę manewru, ale warto przypomnieć, że Niemcy nie kupiły gazu od USA, tylko od Arabii Saudyjskiej, która w dodatku pozostała głucha na perswazje prezydenta Bidena, by nie ograniczała wydobycia ropy.
Tymczasem „współpraca transatlantycka” jest dla Ameryki wartością cenną, czemu dał wyraz ambasador Mark Brzeziński, kiedy nasi dygnitarze molestowali go w sprawie „dążenia” do reparacji od Niemiec. Jak pamiętamy, jego odpowiedź na te suplikacje była wprawdzie bardzo długa, ale wymijająca. Biorąc to wszystko pod uwagę, pomysł jakiegoś zakończenia wojny z Rosją do ostatniego Ukraińca nie jest wcale taki bezzasadny.
Toteż niedawno, ku pewnemu zdziwieniu, a nawet konsternacji naszych wzorowych ormowców, doszło do bezpośredniej rozmowy telefonicznej między sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem, a rosyjskim ministrem obrony Sergiuszem Szojgu. Niby chodziło tylko aby – jak w anegdocie umawiały się dwie pluskwy – „pozostać w kontakcie”, ale nie jest wykluczone, że rozmowa mogła dotyczyć wytyczenia linii demarkacyjnej, według której konflikt na Ukrainie zostanie „zamrożony”. Wprawdzie Rosja z jednej strony systematycznie dewastuje Ukrainę, osłabiając w ten sposób jej zdolności do prowadzenia długotrwałej wojny nawet przy pełnej pomocy NATO, ale jednocześnie sam Szojgu osobiście rozkazał rosyjskim wojskom wycofanie się z Chersonia na lewy brzeg Dniepru. Czyżby to właśnie uzgodnili obydwaj panowie podczas rozmowy telefonicznej? Na taką możliwość wskazywałyby naciski na prezydenta Zełeńskiego, by wykazał więcej skwapliwości do rozpoczęcia negocjacji z Rosją. On oczywiście boi się tego, jak ognia, bo jeśli rzeczywiście doszłoby do „zamrożenia konfliktu”, to prędzej czy później na Ukrainie ktoś postawi pytanie, po co w takim razie urządzony był ten cały „Majdan” i co właściwie takiego powiedział Putinowi Biden podczas rozmów w czerwcu i lipcu ubiegłego roku, że Putin 24 lutego „wkroczył”? Odpowiedź na takie pytanie może być bardzo trudna w sytuacji częściowego rozbioru kraju, jego dewastacji oraz strat w ludziach, zarówno wojennych, jak i migracyjnych.
Ale chociaż boi się tego, jak ognia, to przecież w negocjacjach może tylko prężyć amerykańskie muskuły, więc jeśli USA będą chciały zakończyć tę wojnę, to on nie będzie miał nic do gadania, ponieważ bez amerykańskiej pomocy żadna kontynuacja nie będzie możliwa. Czy Amerykanie wtedy go jakoś ochronią, zgodnie ze wskazówką z „Towarzysza Szmaciaka”, że „czas zmienić politykę rolną lecz ludzi krzywdzić nam nie wolno”, czy też pozostawią go na pastwę jakichś rezunów i to wcale nie rosyjskich – tego nie wie na pewno ani on, ani tym bardziej – my.
Skoro tedy tak go naciskają, by wykazał większą skwapliwość do rozpoczęcia negocjacji, to chyba w końcu da się namówić, zwłaszcza, gdy usłyszy propozycję nie do odrzucenia.
Taki jest bowiem los tych, którzy nieopatrznie dają się wciągać między ostrza potężnych szermierzy, a konkretnie – w maszynkę do mięsa. To prezydent Obama za 5 mld dolarów w 2013 roku zainicjował Majdan, a prezydent Biden musi jakoś tę sprawę zakończyć, przynajmniej prowizorycznie, a doświadczenie pokazuje, że prowizorki, również w postaci „zamrożenia konfliktu” bywają bardzo trwałe.
Z polskiego punktu widzenia taki finał nie byłby zły, bo za wschodnią granicą mielibyśmy Ukrainę dyszącą nienawiścią do Rosji i to bez żadnej zachęty z naszej strony – ale trwale niezdolną do wybicia się na pozycję mocarstwową, nawet w skali regionalnej. Ciekawe, z jakiego klucza ćwierkaliby wtedy samozwańczy demaskatorzy ruskich agentów, od których wprawdzie się roi – ale podobno tylko w Sejmie.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Walka izb lekarskich z niezależnymi lekarzami trwa.
14 listopada zapadł przed Okręgowym Sądem Lekarskim w Białymstoku niegodziwy wyrok skazujący pediatrę dr Dorotę Sienkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców na karę rocznego zawieszenia w prawach wykonywania zawodu za publikację „APELU DO MŁODYCH POLAKÓW” w sprawie szczepień przeciw Covid-19. Apel ostrzegał przed niebezpieczeństwem przyjęcia nieprzebadanej eksperymentalnej, genetycznej szczepionki przeciw C19.
Poważne wątpliwości w sprawie tych szczepień mają także inni prominentni lekarze. Np. szef Wojskowego Instytutu Medycznego prof. generał Grzegorz Gielerak, mówił w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna, wydanie 109 (5517) z dnia 9 czerwca 2021 (cytuję fragmenty):
Szczepionka, jak każde lekarstwo, jest obarczona ryzykiem działań niepożądanych. Argument, że dzieci są transmiterami wirusa, jest nietrafiony.
Dzieci nie chorują, a jeśli już, to dostępne dane pokazują, że ciężkie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko.
Spójrzmy na opracowanie brytyjskie, Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej oraz Uniwersytetu Oksfordzkiego. Zbadano, w jakim stopniu osoby poniżej 18. roku życia zwiększają ryzyko zakażenia koronawirusem wśród domowników. Okazało się, że wśród najmłodszych dzieci, w tym uczniów szkół podstawowych, jest ono minimalne. W przypadku uczniów szkół ponadpodstawowych zwiększają oni to ryzyko o 8 proc. Ale, co istotne, nie narażają dodatkowo bliskich na ryzyko hospitalizacji czy zgonu. Mamy też przykład Norwegii, gdzie utrzymano niski poziom transmisji mimo otwartych szkół.
Kilka dni temu ukazał się w USA raport Centers for Disease Control and Prevention dotyczący zakażeń wśród tamtejszych dzieci. Przyjrzano się hospitalizacji najmłodszych z powodu COVID-19 od stycznia do kwietnia tego roku. W całych Stanach do szpitala trafiło 204 dzieci. Co ciekawe, autorzy piszą, że nawet ta liczba jest przeszacowana. 70 proc. tych dzieci miało co najmniej jeden czynnik ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, jak astmę, otyłość, choroby neurologiczne. W ponad 60 proc. byli to Afroamerykanie i Latynosi, czyli grupy etniczne genetycznie obciążone gorszym rokowaniem w przypadku zakażenia SARS-CoV-2. Tylko 5 proc. wymagało oddechu wspomaganego, nikt nie umarł.
Szczepionka, jak każde lekarstwo, jest obarczona ryzykiem działań niepożądanych. W przypadku dorosłych mieliśmy w badaniu klinicznym 30 tys. osób. Wykazały powikłania łagodne, umiarkowane, pojedyncze ciężkie. Zaakceptowaliśmy je, uznając, że korzyści dla tej części populacji są większe. Nie zapominajmy też, że dziś o tych szczepionkach wiemy już więcej. Mamy dane z rejestru niepożądanych odczynów poszczepiennych. Stąd m.in. informacje dotyczące incydentalnych powikłań zakrzepowych po szczepionkach wektorowych. Są też dane, jakie niedawno opublikowała US Army, o 45 żołnierzach, którzy doświadczyli w 4–6 tygodnie po przyjęciu szczepionki matrycowej zapalenia osierdzia i/lub mięśnia sercowego. W tym przypadku, biorąc pod uwagę ryzyka związane z zakażeniem koronawirusem, taka sytuacja jest jeszcze akceptowalna. Jednak jeśli przełożymy to na populację dzieci, które – powtórzę – nie chorują lub chorują łagodnie, to możemy zderzyć się z poważnym dylematem, że ryzyko, o jakim mowa wyżej, jest w rzeczywistości trudne do zaakceptowania. Innymi słowy: leczenie może stać się gorsze niż choroba.
Panu profesorowi generałowi nikt nie zrobił (na szczęście) procesu. Oskarżono i skazano za to panią dr Sienkiewicz.
Proces przebiegał skandalicznie. Warto obejrzeć te filmy:[Sa w oryginale. MD]
Jak widać, sądy lekarskie orzekają w kwestiach „pandemicznych” z jeszcze większym, jeszcze bardziej ostentacyjnym naruszaniem procedur sądowych, niż niektóre skompromitowane sądy powszechne.
Cokolwiek by strona „obwiniona” nie zgłosiła jako dowód w tych sądach, jest odrzucane bez żadnego uzasadnienia, z naruszeniem zasady kontradyktoryjności.
W ostatnich miesiącach, od momentu rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę, daje się zauważyć pewien brak zrozumienia we wzajemnych stosunkach między Węgrami a Polakami. To nieporozumienie wywołała wojna na Ukrainie.
W tym artykule chciałbym szczerze rozstrzygnąć kilka zasadniczych kwestii, z których pomocą moglibyśmy wznowić wspólne myślenie. Szczerość jest najważniejsza w dialogu, zwłaszcza między starymi przyjaciółmi, bo szczerość rodzi zaufanie. Kiedy Węgrzy i Polacy patrzą na siebie z podejrzliwością, musimy zaufanie to odbudować.
Wierzę, że szczególna relacja między Polakami a Węgrami pozostanie i musimy ufać, że przyszłość Europy Środkowej wyznaczają stosunki polsko-węgierskie oraz przykład Węgrów i Polaków. W moim najszczerszym przekonaniu pojawiają się zatem następujące pytania.
Czy można pokonać Rosję?
Człowiek rosyjski z epoki nowożytnej – zapoczątkowanej rewolucją francuską – doszedł do wniosku, że Świętej Rosji nie da się pokonać. W końcu, jak mówią, to oni pokonali Napoleona, to oni obronili własną czerwoną dyktaturę przed interwencjonistami po I wojnie światowej, to oni niemal w pojedynkę pokonali hitlerowskie Niemcy w II wojnie światowej.
Obawiam się, że przesadzają z tym wszystkim. Dopiero I wojna światowa pokazała, że można ich pokonać. II wojna światowa pokazała, że nie mogliby przetrwać bez pomocy z zewnątrz (i oczywiście okrucieństwa i błędów politycznych Hitlera). Można powiedzieć, czerpiąc z polskich doświadczeń z 1920 roku, że Rosję można pokonać.
Jest jednak pewien haczyk. Rosja ma broń atomową. I to całkiem dużo. Jeśli dodamy do tego rosyjski fatalizm i religijne poczucie misji Putina, Ławrowa i ich kolegów, to nie będziemy mieli wątpliwości: użyją swojego arsenału nuklearnego, jeśli tylko poczują taką potrzebę. A w wojnie nuklearnej nie ma zwycięzców. Dopóki na Kremlu w Moskwie jest przycisk startowy, nie da się zadać Rosji całkowitej klęski.
Czy sankcje wobec Rosji mają sens?
Nowa komunistyczna dyktatura w Wenezueli została już objęta sankcjami i nic się nie stało. Fakt, że wiodące mocarstwo w Stanach Zjednoczonych kupuje ropę od Wenezueli, świadczy o nieskuteczności sankcji.
Ponadto Rosja jest autarkiczna. Autarkiczna w sensie ekonomicznym: mają paliwo, mają żywność i mają przemysł. Mają też do dyspozycji kopalnie z ważnymi dla gospodarki surowcami. Rosja nie jest zależna od świata postzachodniego, lecz odwrotnie. Ponadto jest ona autarkiczna też w innym sensie. Na próżno łudzić się, że na przykład „jeśli nie będzie iPhone’a, to rosyjska klasa średnia się zbuntuje”. Nie, nie zbuntują się, bo są mniej lub bardziej odporni na takie iluzje. A ich armia nie ustanie, tak samo jak ich produkcja wojskowa. Jeśli nie mają chipa, to opracują go z Chińczykami.
Nie zapominajmy: niekonwencjonalna, przewlekła wojna nie musi nawet wymagać zaawansowanego technologicznie sprzętu. I jak na razie okazuje się, że sankcje bardziej szkodzą krajom nakładającym sankcje niż Rosji. O tyle więcej, że europejski sen zamieni się teraz w koszmar, z zapaścią gospodarczą. Jeśli Europa nie potrzebuje rosyjskiej ropy, gazu ziemnego i węgla, Rosja zamiast tego znajdzie innych nabywców, podczas gdy z powodu rosnących cen lepiej im się powodzi przy niższych wolumenach sprzedaży.
Co stanie się z Rosją, jeśli zostanie pokonana? Kto zastąpi Putina? Albo co to znaczy totalne zwycięstwo?
Pojawiły się spekulacje, że Putin mógłby zostać obalony. Można podejrzewać, że ci, którzy na to liczą, liczą tylko na to, że jakiś inny, liberalny polityk zajmie jego miejsce. Nic bardziej mylnego. Najsilniejszą siłą opozycyjną Putina jest obecnie Partia Komunistyczna, a w kompleksie wojskowo-przemysłowym dominującą siłą w stosunku do Putina są „hardlinerzy”.
Jeśli przez jakiś zaskakujący zwrot Putin upadnie, umrze na skutek choroby lub zamachu, to prawdopodobnie jego miejsce na Kremlu zajmie polityk gorszy od niego pod każdym względem.
Podobnie jest z coraz popularniejszym scenariuszem rozczłonkowania Rosji. Wątpię, by można było to osiągnąć bez takiej totalnej klęski i totalnej okupacji, jakiej doświadczyły Niemcy pod koniec II wojny światowej. Ponadto, kto skorzystałby, gdyby Rosja została zastąpiona przez słabe, nierentowne, a może nawet muzułmańskie państwa? Chiny, Pakistan, Iran i być może Turcja. Ale nie my, Europejczycy.
Jakiej Ukrainy chcą bronić Polacy?
Przed wojną Ukraina była jednym z najbardziej skorumpowanych krajów nie tylko w Europie, ale i na świecie. Wiem, że kwestia „korupcji” jest trudna, ponieważ zarówno wasz kraj, jak i nasz jest często oskarżany o nią przez naszych przeciwników politycznych. Ale szkoda byłoby chować głowę w piasek. Korupcja na Ukrainie rzeczywiście była zjawiskiem trwałym, zarówno przed 2014 rokiem, jak i po. Nie mówiąc już o tym, że część broni i sprzętu przekazanego siłom zbrojnym Ukrainy była sprzedawana na czarnym rynku już przed wojną – to jak może wygląda sytuacja teraz?
Jednak, jak wspomniałem, korupcja jest czasem pojęciem względnym. Ale kiedy jest namacalna i towarzyszy jej skrajna bieda, jak na Ukrainie, to jest już zupełnie inna sprawa. Ukraina od 2014 roku nie poczyniła żadnych realnych postępów ani w ograniczeniu władzy oligarchów, ani w zwalczaniu ubóstwa. Sytuacja dochodowa na Ukrainie przypomina kraj z Czarnej Afryki. I tak też było, gdy w 2018 roku Węgry musiały wysłać chlor na Zakarpacie na prośbę gubernatora obwodu, bo państwo ukraińskie nie było w stanie zapewnić wody z wodociągów.
Wątpliwości budzi też sytuacja „demokracji”: jeszcze przed wojną nie było w pełni warunków do prowadzenia debaty publicznej. Państwo ukraińskie wykazywało potencjał na dwóch frontach: z jednej strony w budowaniu świadomości narodowej (gdzie postępy były godne pochwały), oraz w zakresie przygotowań wojennych (uzasadnionych oczywiście rosyjską aneksją Krymu i zbrojnym separatyzmem dwóch terytoriów separatystycznych).
Niestety, towarzyszyły im skutki uboczne: postęp sił ultranacjonalistycznych i kampania przeciwko mniejszościom narodowym. Węgry bezskutecznie proponowały, by 150-tysięczna mniejszość węgierska na Zakarpaciu mogła stanowić pomost między dwoma narodami i bezskutecznie prosiły o pozostawienie ich w spokoju, by mogły utrzymać swoją tożsamość narodową.
Jednak nie chodziło tylko o społeczność węgierską, której liczebność była znikoma w porównaniu z ludnością ukraińską, ponieważ wkraczające na scenę siły ultranacjonalistyczne wywołały cienie przeszłości. Pomyślmy tylko, że polski film Wołyń został po prostu zakazany przez Kijów!
Nie mnie oceniać ukraińską historię, ale np. na Węgrzech kilka lat temu ambasada amerykańska protestowała przeciwko postawieniu pomnika znanego naukowca i ministra edukacji – bo jako minister rzeczony historyk odegrał też rolę w ustawach żydowskich. A na Ukrainie postawiono pomniki ludziom, którzy w dość szczególny sposób służyli swojemu narodowi w czasie II wojny światowej. Nic nam nie wiadomo o podobnych protestach.
Co więcej, niektóre komentarze z oficjalnych ukraińskich kręgów zrównały okrucieństwa popełniane przez rosyjską armię z Holokaustem. Moim zdaniem jest to poważna obraza pamięci ofiar i podważa wartość historii jako nauki. Państwo ukraińskie przedstawia więc obraz bycia zdanym na łaskę własnego ekstremizmu w budowaniu narodu.
Z drugiej strony, od ośmiu lat Ukraina jest przekształcana nie tylko wewnętrznie, ale i zewnętrznie, w bezbronny kraj o ograniczonej suwerenności. Mam na myśli nie tylko ratujące życie pożyczki i dotacje, czy też nie tylko fakt, że bez działaczy/ szkoleniowców NATO i napływających zachodnich dostaw broni, które były aktywne w latach 2014-2022, Ukraina nie byłaby w stanie ani przez chwilę przeciwstawić się rosyjskiej agresji, kiedy ta się rozpoczęła, ale przede wszystkim fakt, że kraj ten stał się terenem łowieckim kilku pozbawionych skrupułów inwestorów.
Co ewentualne zwycięstwo Ukrainy oznaczałoby dla Polski?
W tym przypadku zwycięstwo Ukrainy jest interpretowane jako odzyskanie utraconych od 2014 roku części kraju i zmuszenie wyczerpanych sił rosyjskich do zawarcia rozejmu lub jakiegoś porozumienia pokojowego. To uświęci wszystko z perspektywy czasu. Uświęci i wzmocni np. rolę szowinistów. Uświęci przywoływanie mrocznych cieni przeszłości. Stany Zjednoczone, które kontrolują NATO, nie będą już miały za swój bastion numer jeden na wschodzie Polski, ale Ukrainę. A pozostałe fundusze rozwojowe z Unii Europejskiej (zubożoną przez sankcje), popłyną na Ukrainę.
Polska będzie miała sąsiada, który przejmie od Polski rolę „Chrystusa narodów”. Będzie nią Ukraina, której antypolskość, głęboko zakorzenioną w świadomości narodowej, można wywołać w każdej chwili. Kraj, który nie będzie miał najmniejszego zamiaru scedować na Polaków wiodącej roli w Intermarium. Czy w pełni uzbrojona i zradykalizowana, ale skorumpowana Ukraina naprawdę byłaby dobra dla Polaków?
Którego Zachodu Polacy chcą bronić na Ukrainie?
Czym jest dziś Zachód? W zasadzie wszystko, co jest zaprzeczeniem „zachodnich” wartości. Szkoda byłoby tu upiększać sprawę: konglomerat, który przecina i zaprzecza własnym korzeniom, który rozumie różnorodność jako marginalizację własnego dziedzictwa. Świat, w którym kolor skóry (biel) jest sam w sobie rzeczą podejrzaną, z którego to stanu żadna skrucha nie jest w stanie wydobyć obywateli urodzonych z jasnym kolorem skóry.
Dzisiejszy Zachód to świat, w którym pracuje nie tylko państwowy projekt szpiegowski Echelon, ale gdzie jesteśmy również obserwowani przez najróżniejsze prywatne firmy, z danymi zgromadzonymi kto wie, gdzie i sprzedanymi komu. To świat, w którym siły neokomunistyczne, teraz owinięte w zielony papier, chcą odebrać wolność obywatelom i regulować życie prywatne. Jest to świat, w którym nacisk na suwerenność ludową jest obecnie piętnowanym „populizmem”. Gdzie prywatne firmy promują absurdalne przekonanie, że biologię można pokonać, a człowiek jest istotą, którą należy rozumieć wyłącznie w kategoriach płci. Gdzie namaszczeni naukowcy głoszą nowy przepis na eksploatację własności, czyli „gospodarkę współdzieloną”.
Po rozpoczęciu rosyjskiej agresji, pasażerowie stojący na stacjach moskiewskiego metra, z zakłopotaniem wciskają w telefonach zablokowane aplikacje elektronicznych portfeli, co powinno być sygnałem ostrzegawczym. Można przeprowadzić analogię z kanadyjskimi protestującymi, których konta bankowe zostały zablokowane przez głęboko liberalny reżim! Kiedy Polska chce walczyć o Zachód, wierna swojej odwiecznej tradycji, nie jestem pewien, czy powinna to robić na Wschodzie. A przynajmniej nie tylko na Wschodzie. Zachód dziś musi być broniony przede wszystkim na Zachodzie.
Co można zrobić dla Ukrainy?
Członkostwo Ukrainy w UE jest popierane przez wszystkich. A jednak zadajmy sobie na chwilę pytanie: jeśli ani Portugalia, ani południowe Włochy, ani Grecja nie zdołały w ciągu ostatnich czterech dekad nadrobić zaległości gospodarczych, to czego możemy się spodziewać w przypadku członkostwa Ukrainy w UE? Jeśli Bułgaria po półtorej dekady członkostwa w UE nadal walczy o utrzymanie się na powierzchni, mając za sobą wspomniane wcześniej doświadczenia śródziemnomorskie, to co stanie się z Ukrainą?
Można powiedzieć: nowy plan Marshalla pomoże! Ale jeśli Ukraina odniesie totalne zwycięstwo, to dlaczego mistrzowie naszego zachodniego świata nie mieliby powiedzieć: po co plan Marshalla? Przecież Rosjanie nie stanowią już zagrożenia! A jeśli Ukraina zostanie zmuszona do pokoju ze stratami terytorialnymi, co nie jest jej na rękę, to kto będzie inwestował w kraju o niepewnym statusie, tracącym swój przemysł i najlepsze ziemie?
Największym zagrożeniem dla Ukraińców w dłuższej perspektywie jest rozczarowanie, które jest silniejsze niż jakakolwiek liczba rosyjskich dywizji. Pomimo tego, że prezydent Bush Jr prawie dwie dekady temu co najmniej sześciokrotnie krytykował Jałtę, naturze wielkich mocarstw nie jest obce targanie się na skórze małych narodów. Polacy zostali zawiedzeni przez wielkie mocarstwa w 1939 i 1944 roku. A może nawet po 1989 roku, kiedy nie było mowy o tym, byśmy sami potępili naszych komunistycznych zbrodniarzy.
Również w przypadku Ukrainy rezygnacja staje się coraz bardziej oczywista: ze względu na panujący postzachodni, lewicowo-liberalny paradygmat na kontynencie po prostu brakuje broni. Wobec braku broni nie ma zatem możliwości dostarczania wystarczającej ilości broni. Co więcej, bez wojny nuklearnej jest mało prawdopodobne, aby Rosja mogła zostać zatrzymana. Ale dlaczego Ukraina nie może być nową Austrią? Rosjanie pewnie by to zaakceptowali. Teraz moglibyśmy się dogadać i uzyskać pokój zamiast czekającego nas wiru. Dlaczego kraje Europy Środkowej nie mogłyby przedstawić własnego planu pokojowego, własnej propozycji pokojowej?
Dlaczego przewidywalna, jasna komunikacja Węgier jest tak obraźliwa wśród zalewu obietnic, których trudno dotrzymać?
Można podać wiele przykładów, jak wiele gestów i konkretnych działań podjęły Węgry, aby zademonstrować swoje zaangażowanie na rzecz niezależności, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. W połowie sierpnia 1991 roku – przed ogłoszeniem niepodległości Ukrainy! – napisał minister spraw zagranicznych Węgier: „Ukraińscy negocjatorzy wyrazili wdzięczność Węgrom za to, że jako pierwsze poparły suwerenność Ukrainy. Niezwykle ważne jest dla nas budowanie szczególnie dobrych stosunków z sąsiednią Ukrainą, naszym największym sąsiadem spośród republik członkowskich Związku Radzieckiego.”
Ta podstawowa zasada zdefiniowała postawę węgierską na następne trzy dekady. Dlaczego jednak nie zostało to odwzajemnione? Mniejszość węgierska na Zakarpaciu powoli traci prawa, które wywalczyła na początku lat 70-tych, w okresie Breżniewa, kosztem wielkich walk o prawa obywatelskie! Ich sytuacja jest podobna do sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi. Tymczasem Węgry udzielają znacznej pomocy humanitarnej uchodźcom wojennym i Ukrainie. Ale pomaga też w dostawach gazu (od początku lutego gaz z Węgier na Ukrainę płynie rurociągiem Bractwa w odwrotnym kierunku) i dostawach paliwa.
Od wybuchu wojny stanowisko Węgier było jasne: Potrzebujemy pokoju, musimy negocjować, sankcje będą nieskuteczne, a właściwie przynoszące efekt przeciwny. Podczas gdy wielu wskazuje palcem na Węgry, ponieważ kupują gaz, inne kraje nadal importują uran, a nawet zwiększyły konwencjonalny import energii z Rosji! Nie mówiąc już o tym, że Węgry nie należą nawet do pierwszej dwudziestki największych importerów energii z Rosji.
Zakończenie – co zrobić?
Rosja często zachowuje się jak tsunami żywiołów, które okresowo powraca ]. Tę elementarną katastrofę można zażegnać, a nawet jej zapobiec. Ale ta elementarna katastrofa przychodzi z zewnątrz, nie jest tak naprawdę częścią naszego świata, ani nie musi być jego częścią. Obecnie staje się to przeszłością: Rosję udało się zepchnąć na Chiny i Indie. Rosjanie nie są już Europejczykami, nawet jeśli niektóre z rosyjskich miast mają znacznie bardziej europejski wygląd niż wiele miast amerykańskich czy zachodnioeuropejskich.
Jednak w głębi duszy Rosjanie pragną uznania ich za Europejczyków. Aby uścisnąć im dłoń. Ich tragedia polega na tym, że nie są Europejczykami, a jednak mierzą się z Europą. Wszystko to razem oznacza, że klasy polityczne rządzące w Europie Środkowej muszą znaleźć z nimi modus vivendi. Ale oznacza to również, że ten modus vivendi jest możliwy.
Oczywiście wiemy, że Rosjanie rozumieją tylko argumenty siły. Nie szanują niczego bardziej niż siłę i nie gardzą niczym bardziej niż słabością. Czy są z tym sami wśród wielkich mocarstw? Nie sądzę. Ale pewne jest, że czasem małe narody mogą być bardzo silne, a siła narodów środkowoeuropejskich jest oparta na sile ich wspólnego frontu, a niekoniecznie na liczbie armii. Polska pokazała w latach 80-tych, że może wywierać większą siłę polityczną niż dowolna liczba okupacyjnych dywizji i kolaboracyjnych bojówek. A Europa Środkowa dziś mogłaby być niemal gigantem politycznym.
Oczywiście wszystko może potoczyć się inaczej, choć to byłby cud, jeśli Ameryka miałaby silnego prezydenta, oddanego amerykańskim wartościom, a jeśli Europa odnajdzie drogę powrotną do siebie, wówczas stosunki z Rosjanami można kształtować znacznie swobodniej. A jeśli to nie jest możliwe, to naszym zadaniem jest zachowanie naszego szczególnego środkowoeuropejskiego świata.
Jeśli Polska wybierze dziś eskalację konfliktu z Rosją, przy zachęcie i wsparciu obecnego post-zachodniego światowego reżimu liberalnego, to będzie to miało swoją cenę. Mianowicie zwiększona podatność na zagrożenia, upadek gospodarczy i zmniejszone pole manewru.
Polska może zapłacić za interwencję na Ukrainie swoją niepodległością.
Áron Máthé – węgierski historyk, socjolog, wiceprzewodniczący Komisji Pamięci Narodowej. https://dorzeczy.pl/
We wtorek (15.11.2022) na Polskę spadła rakieta, która zabiła dwóch mężczyzn przebywających na terenie suszarni zboża w miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim. W środę prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki wydali oświadczenie, w którym powiedzieli, że nie był to rosyjski atak na Polskę, tylko wypadek, do którego doszło, gdy Ukraina odpierała zmasowany atak rosyjskich rakiet na miasta w okręgach leżących przy polskiej granicy. Rakieta, która zabiła polskich obywateli, została wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną. Taką wersję podają też amerykańskie służby, do których Polska zwróciła się o pomoc w śledztwie.
We wtorek wieczorem, zanim jeszcze polskie władze wydały jakiekolwiek oświadczenie w tej sprawie, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zamieścił na Twitterze następujący wpis: RF zabija wszędzie tam, gdzie może dotrzeć. Dzisiaj dotarła do Polski. Ten atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim jest eskalacją. Zginęli ludzie. Moje kondolencje dla polskich braci i sióstr! Ukraina zawsze z wami. Należy powstrzymać terror RF. Solidarność to nasza siła!
Jak to możliwe, że prezydent Ukrainy bez wahania stwierdził, iż to była rosyjska rakieta i „atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim”, chociaż rząd RP jeszcze nie wypowiedział się w tej sprawie? Rozumiem, że dziennikarze, w tym amerykańscy, pisali o rzekomym rosyjskim ataku na Polskę. W końcu to tylko dziennikarze, którzy żyją z robienia sensacji i straszenia ludzi. Dziennikarze nakręcali kowidową hucpę, dziennikarze nakręcają klimatyczna hucpę, dziennikarze nakręcili panikę wojenną. Ale dlaczego Zełenski zadął w tę trąbkę?
Odpowiedź jest oczywista. Od lutego Ukraina robi, co w jej mocy, żeby wciągnąć NATO do bezpośredniej wojny z Rosją. Temu służył apel Zełenskiego o zamknięcie nieba nad Ukrainą, czyli o to, żeby samoloty NATO strzelały do samolotów rosyjskich. Temu służyła informacja puszczona w świat przez ukraińską armię o rzekomym udostępnieniu polskich lotnisk dla ukraińskich samolotów wojskowych wykonujących misje bojowe przeciw Rosji. Temu służył apel Zełenskiego o wykonanie prewencyjnych uderzeń zanim Rosja użyje broni jądrowej. I temu służył wpis Zełenskiego, w którym stwierdził, że na Polskę spadła rosyjska rakieta. Nie bez przyczyny Zełenski użył określenia „eskalacja” i zażądał, aby „powstrzymać terror” Rosji. Nie napisał, w jaki sposób ten terror ma być powstrzymany, ale mądrej głowie dość dwie słowie.
Prezydent Ukrainy poinformował też, że rozmawiał przez telefon z prezydentem Dudą. – Złożyłem kondolencje w związku ze śmiercią polskich ofiar rosyjskiego terroru rakietowego. Wymieniliśmy się dostępnymi informacjami i ustalamy wszystkie fakty. Ukraina, Polska, Europa i cały świat muszą być chronione przed rosyjskim terrorem – napisał Zełenski na Twitterze.
A co we wtorek wieczorem napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kuleba? Oto jego wpis: Rosja lansuje teraz teorię spiskową, że to rzekomo pocisk ukraińskiej obrony powietrznej spadł na polskie terytorium. Co nie jest prawdą. Nikt nie powinien kupować rosyjskiej propagandy, ani wzmacniać jej przesłań. Ta lekcja powinna była zostać wyciągnięta dawno po zestrzeleniu samolotu MH17.
I jeszcze wtorkowy wpis ambasadora Ukrainy w Polsce, Wasyla Zwarycza: Jesteśmy solidarni z Polską. Składam kondolencje rodzinom i bliskim ofiar eksplozji w Przewodowie. Rosja powinna ponieść sprawiedliwą karę za terroryzm i zbrodnie wojenne. Liczymy na stanowczą odpowiedź NATO i całego świata cywilizowanego. Prosimy o dalsze wsparcie Ukrainy.
Spójrzmy teraz na reakcję ukraińskich władz już po oświadczeniach prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego, którzy poinformowali, że nie był to atak rosyjski tylko rakieta wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną.
Prezydent Zełenski nie zamieścił żadnego wpisu na Twitterze. Milczy minister Kuleba. Milczy ambasador Zwarycz. Natomiast Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksy Daniłow ogłosił, że Ukraina żąda dopuszczenia do śledztwa. – Jesteśmy gotowi przekazać dowód rosyjskiego śladu, który posiadamy. Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których stwierdzono, że był to pocisk ukraińskiej obrony powietrznej – napisał Daniłow na Twitterze.
A teraz zobaczmy jak wygląda narracja polskich władz dotycząca odpowiedzialności za śmierć Polaków zabitych ukraińską rakietą. Narracja ta brzmi: winę za to wydarzenie ponosi Rosja, ponieważ gdyby Rosja nie atakowała Ukrainy, to Ukraina nie musiałaby używać obrony powietrznej i Polacy by nie zginęli.
Nikt nie oczekuje przeprosin od Ukrainy za niefortunne działanie ich opelotki, które kosztowało życie dwóch Polaków. Mam jednak nadzieję, że prezydent Duda zauważył w końcu, co wyprawia jego “wielki przyjaciel” Zełenski.
Z czym zatem mamy do czynienia? Mamy do czynienia z kolejną próbą wepchnięcia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją poprzez nacisk ze strony ukraińskiej, która posłużyła się kłamstwem. Jeśli ktoś myśli, że Ukraińcy żałują tych dwóch Polaków, to jest bardzo naiwny. Jeśli Ukraińcy czegoś żałują, to tego, że NATO nie kupiło ich zapewnień o rosyjskim ataku i nie przeprowadziło ataku odwetowego. Oczywiście oznaczałoby to III wojnę światową, ale przecież właśnie na tym zależy naszym ukraińskim „braciom i siostrom”. Nie łudźcie się, że byłoby im żal polskiej krwi. O nie! Polska krew przelewana za Kijów byłaby im bardzo na rękę.
A teraz pytam wszystkich polskich ukrainofilów omamionych wizją polsko-ukraińskiego braterstwa: Chcecie umierać za Kijów? Chcecie, żeby za Kijów umierały wasze dzieci? Chcecie, żeby za Kijów umierali wasi rodzice? Naprawdę tego chcecie, czy też wasza wyobraźnia jest zbyt uboga, żebyście potrafili zrozumieć, jakie będą konsekwencje wejścia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją?
Najwyższa pora zrozumieć, że Ukraińcy nie walczą o to, aby ruskie bomby nie spadły na Polskę. Ukraińcy walczą o Ukrainę, a ponieważ ruskie bomby spadające na Polskę pozwoliłyby im wciągnąć NATO do bezpośredniego udziału w konflikcie, to ruskie bomby spadające na Polską są im jak najbardziej na rękę. Dowodem na to są wtorkowe wpisy Zełenskiego, Kuleby i Zwarycza oraz środowy wpis Daniłowa. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzec.
Polski interes narodowy nie jest tożsamy z ukraińskim interesem narodowym. Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny z Rosją. Polska nie może na to pozwolić. Tymczasem jest grupa Polaków, którzy nie tylko bezmyślnie wymachują szabelką, ale opluwają tych, którzy ostrzegają, że to machanie może doprowadzić do tragedii. Tych wymachujących szabelką idiotów (bo inaczej nazwać ich nie sposób) należałoby zamknąć w jakimś ustronnym miejscu, gdzie dla nikogo nie stanowiliby zagrożenia. I to leży w polskim interesie narodowym, a nie tropienie „ruskich onuc” wśród osób, które wykazują umiar i rozsądek.
A jeśli chodzi o prowokacje, to należy zastanowić się nad tym, czy ta ukraińska rakieta naprawdę spadła w Polsce zupełnie przypadkowo. Nasi ukraińscy „bracia i siostry” nie mieli żadnych skrupułów, żeby wymordować co najmniej 100 tysięcy Polaków w ramach „walki o niepodległość” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Dziś ukraińscy zbrodniarze są ukraińskimi „herojami”. Jak można oczekiwać, że walczący dziś z Rosją Ukraińcy będą chcieli oszczędzać polską krew? Przecież nigdy tego nie robili. Wprost przeciwnie. Wszystkie te opowieści o polsko-ukraińskim braterstwie, to pic na wodę, fotomontaż. Gdyby to miało przynieść im zwycięstwo, Ukraińcy poświęciliby nas bez mrugnięcia okiem. Nie dajmy się im wciągnąć w tę wojnę. Nie pozwólmy, żeby Polacy umierali za Kijów.
Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym…
−∗−
Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat rzekomo spodziewanej potrójnej pandemii, czyli koinfekcji covid, grypy i wirusa RSV. /AlterCabrio – ekspedyt.org/
__________***__________
PRAWDZIWA historia kryjąca się za wirusem RSV i tak zwaną „tripledemic”
Źródła mediów głównego nurtu ostrzegają teraz przed współpandemią grypy, wirusa RSV i Covid… ale czy jest powód do obaw?
Według mediów głównego nurtu nadeszła „trójdemia”. Co to jest „trójdemia”, pytasz?
Najwyraźniej mamy wtedy jednoczesne pandemie grypy, Covid i wirusa RSV w tym samym czasie. A przynajmniej tak twierdzi LA Times:
„W Kalifornii obawiają się „trójdemii” grypy, wirusa RSV i COVID”
„«Trójdemia» w USA może przynieść zalew pacjentów w szpitalach”
Wszystkie te trzy historie – a jest też wiele innych – trafiły w tę samą pulę tematów do dyskusji.
Donoszą, że grypa powróciła po jej „tajemniczym” zniknięciu podczas „pandemii” Covid (The Alantic odnotowuje, że liczba przypadków grypy w USA spadła o ponad 90% i nazywa to „szczęściem”, to dwójmyślenie jest niewiarygodne).
Ostrzegają również, że Covid „wciąż jest w pobliżu” lub „nie skończył się” lub inne odmiany tych określeń.
Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym… więc pozwólcie, że wyjaśnię.
Wirus
Syncytialny wirus oddechowy (RSV) jest – zgodnie z teorią wirusów – jednym z wielu wirusów krążących w ogólnej populacji przez cały czas. Cytując stronę internetową Mayo Clinic [podkreślenie dodane]:
„Syncytialny wirus oddechowy (RSV) powoduje infekcje płuc i dróg oddechowych. Jest tak powszechny, że większość dzieci została zarażona tym wirusem przed upływem drugiego roku życia. Syncytialny wirus oddechowy (sin-SISH-ul) może również zarażać dorosłych. U dorosłych i starszych, zdrowych dzieci objawy wirusa RSV są łagodne i zazwyczaj naśladują zwykłe przeziębienie.”
A według CDC:
„Prawie wszystkie dzieci będą miały infekcję wirusem RSV do czasu swoich drugich urodzin […] Większość infekcji wirusem RSV ustępuje samoistnie w ciągu tygodnia lub dwóch.”
Tak więc, według oficjalnych źródeł, wirus RSV to nic poważnego w zdecydowanej większości przypadków i prawie każdy z nas już go miał.
W rzeczywistości, biorąc pod uwagę, że objawy są zarówno pospolite, jak i łagodne, istnieje prawdopodobieństwo, że mieliście je wiele razy w ciągu swojego życia i tak naprawdę nigdy nie wiedzieliście. Jest to po prostu jeden z wielu wirusów, o których wiadomo, że powodują coś, co nazywamy „przeziębieniem”.
Oszustwo
Jest tu jakiś trik i jak zwykle w dobie „pandemii” to trik językowy. Władza wykorzystuje niejednoznaczność językową, aby wywołać strach.
W większości krajów na świecie po prostu odnosimy się do „przeziębienia” lub „grypy” prawie zamiennie, aby opisać kilkanaście infekcji dróg oddechowych, których wszyscy doświadczamy przez całe życie.
Przez większość czasu nie wiemy, jaki konkretny wirus lub bakteria jest rzekomo przyczyną, nie mamy sposobu, aby się tego dowiedzieć i nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ objawy i leczenie są takie same: kaszel, gorączka, ból głowy – łóżko, sok pomarańczowy i środki przeciwbólowe.
Obecnie przede wszystkim to media wykorzystują tę wszechobecną dwuznaczność, przez nazywanie czegoś, co zawsze z nami było, ale udając, że jest to coś nowego.
„Rośnie liczba przypadków wirusa RSV: co wiemy o tym powszechnym i zaskakująco niebezpiecznym wirusie”
Zatem, chociaż nagłówek twierdzi, że wirus RSV jest „zaskakująco niebezpieczny”, artykuł wydaje się robić wszystko, aby udowodnić coś przeciwnego.
„Wirus jest tak powszechny, że prawie wszystkie dzieci zetknęły się z nim przed swoimi drugimi urodzinami”. _
„To jest tak wszechobecne” — mówi Flores. „Nawet dorośli są na niego wielokrotnie narażeni przez cały czas, więc rozwijamy na niego pewną odporność”. _
„Chociaż u zdrowych dorosłych i dzieci wirus RSV zazwyczaj objawia się jako zwykłe przeziębienie, z objawami podobnymi do tych powodowanych przez inne wirusy „przeziębienia”, takie jak rinowirusy, adenowirusy i kilka powszechnych koronawirusów”. _
„Dla przeciętnego człowieka wirus RSV to niewiele więcej niż utrapienie”
Artykuł wyraźnie ostrzega, że wirus RSV może być „szczególnie niebezpieczny dla noworodków i dorosłych w wieku powyżej 65 lat” oraz osób z obniżoną odpornością, ale to akurat dotyczy dosłownie każdego patogenu. I nawet wtedy dodają:
„tylko około 1 do 2 procent dzieci poniżej szóstego miesięca życia z wirusem RSV wymaga hospitalizacji (zwykle na kilka dni), a zgony nie są częste.”
To taktyka, którą wszyscy znamy – była rutynowa w całej narracji covidowej, w oficjalnych głosach, które mówiły nam, żebyśmy się bali, jednocześnie wyjaśniając, że nie ma się czego bać.
Takie podejście wyraźnie służy jakiemuś celowi, chociaż nie potrafiłbym z całą pewnością określić, co to może być.
Niezależnie od tego, oszustwo jest oczywiste i wyraźnie zamierzone.
Pytanie brzmi: po co?
Motyw
Podsumowując – nie ma powodu do obaw przed zakażeniem wirusem RSV. Media same o tym wiedzą, nawet jeśli ukrywają to pod warstwami histerycznych nagłówków.
To tylko jeden z wielu wirusów, które powodują – lub podobno powodują – objawy przeziębienia lub grypy, z których wszystkie stale krążą po całym świecie, szczególnie o tej porze roku.
ZAWSZE istnieje jakaś „tridemia” lub quadrodemia lub septodemia. Jedyna różnica polega na tym, że teraz przydają temu nazwę.
Biorą ograny numer i udają, że to coś wyjątkowego, po prostu by cię sprawdzić i przestraszyć.
Czemu?
Cóż, to raczej przewidywalne: by sprzedać szczepionki.
Tak, odetchniecie z ulgą, gdy dowiecie się, że tak jak wirus RSV po raz pierwszy w historii trafia na czołówki gazet, tak właśnie wyprodukowano pierwsze szczepionki przeciwko niemu.
„Nadchodzą nowe szczepionki przeciwko wirusowi RSV. To bardzo, bardzo dobra wiadomość.”
I stwierdza:
„Po dziesięcioleciach nieudanych prób wyprodukowania szczepionki przeciwko wirusowi RSV, kilka wysoce skutecznych jest w końcu o krok od zatwierdzenia.”
Tego samego dnia firma Pfizer ogłosiła „pozytywne dane najwyższej jakości” dla swojej nowej szczepionki przeciw wirusowi RSV, o czym doniosło CNN:
„Po obiecujących wynikach badań nad szczepionką przeciw wirusowi RSV dla matek, firma Pfizer twierdzi, że w tym roku wystąpi do FDA o zatwierdzenie”
Zgadza się, po dziesięcioleciach testów i dziesiątkach nieudanych prób, firmom farmaceutycznym udało się w końcu stworzyć nie tylko jedną, ale liczne skuteczne szczepionki przeciwko endemicznemu wirusowi… akurat gdy wirus trafił na pierwsze strony gazet.
To wszystko brzmi dość znajomo, prawda?
Jeśli nie daliście się nabrać ostatnim razem, to nie muszę was ostrzegać.
A jeśli jednak dałeś się nabrać na to ostatnim razem?
Narzędzie marketingowe c19 czyli skutki zostaną z nami na długo Czy można uwierzyć, że po tych wszystkich niekorzystnych informacjach, które pojawiły się na temat zagrożeń dla zdrowia i życia ze strony tzw. „szczepionki” przeciw Covid i jej nieskuteczności w walce […]
____________
Dwadzieścia milionów i nie koniec na tym Harrison Smith z American Journal omawia wypowiedź doktora Rogera Hodkinsona, szanowanego kanadyjskiego patologa, który szacuje, że obecna globalna liczba zgonów bezpośrednio przypisywanych szczepionce wynosi około 20 milionów, z około 2 […]
____________
Projekt Mercury czyli będzie nowa narracja Pomyślcie o tym: gdyby dostali to, czego chcieli, Zachód wyglądałby dokładnie tak, jak wyglądają teraz Chiny, lub jeszcze gorzej, bez możliwości udziału w życiu gospodarczym przy braku aktualnej przepustki covidowej. […]
– Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów. Możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność – tłumaczył w niedzielę wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.
Wicepremier w niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia odniósł się m.in. do kwestii funkcjonowania tzw. tarczy antyinflacyjnej i wynikających z niej obniżonych stawek podatków na niektóre dobra.
Sasin przyznał, że ze względu na decyzję Komisji Europejskiej, która zakwestionowała niektóre działania w związku z tarczą, polski rząd będzie musiał przywrócić wyższe stawki VAT na energię elektryczną czy paliwa. – Będziemy musieli niestety ten VAT przywrócić, nie tylko w tym zakresie (energii elektrycznej – PAP), ale w obszarze pozostałych surowców energetycznych, również nawozów – powiedział.
Minister podkreślił, że polski rząd otrzymał informację od Komisji, że obniżenie stawek VAT „jest niezgodne z prawem europejskim i musimy ten VAT przywrócić i akcyzę w przypadku chociażby rynku paliwowego, gdzie ona funkcjonuje”.
– Jedynym odstępstwem, które udało się nam uzyskać – tu walczyliśmy do samego końca jest – możliwość utrzymania zerowego VAT-u na żywność. To, że żywność będzie tańsza, to jest zasługa również naszego rządu, który taką odważną decyzję podjął, a potem wywalczył w Komisji Europejskiej zgodę na to. Natomiast w przypadku surowców energetycznych i również energii elektrycznej takiej zgody uzyskać się nie udało – dodał.
Na początku listopada Komisja Europejska, odpowiadając na pytania PAP, poinformowała, że obecne ramy prawne nie pozwalają na zastosowanie zerowej stawki VAT na gaz ziemny i nawozy, natomiast paliwa silnikowe nie mogą korzystać z żadnej obniżonej stawki VAT, nawet tymczasowo. (PAP)
[Odnośnik – w oryginale. Jakoś mi nie wchodzą. MD]
Zaskakująco szczery artykuł The New York Times’a zatytułowany“Western Allies Look to Ukraine as a Testing Ground for Weapons”https://archive.ph/ynKrL opisuje, jak imperialna machina wojenna wykorzystuje amerykańską wojnę proxy do testowania swej broni pod kątem przyszłego użycia.
“Ukraina stała się poligonem doświadczalnym dla najnowocześniejszej broni i systemów informacyjnych oraz nowych sposobów ich wykorzystania, które według przewidywań zachodnich urzędników politycznych i dowódców wojskowych mogą kształtować działania wojenne dla przyszłych pokoleń” – pisze Lara Jakes z NYT.
Jakes pisze, że “nowe postępy w technologii i szkoleniach na Ukrainie są ściśle monitorowane pod kątem sposobów, w jakie zmieniają oblicze walki.” Te nowe postępy technologiczne obejmują system informacyjny znany jako Delta, a także “zdalnie sterowane łodzie, broń przeciwdronową znaną jako SkyWipers oraz zaktualizowaną wersję systemu obrony powietrznej zbudowanego w Niemczech, którego niemieckie wojsko jeszcze nie użyło.”
Cytowany jest były prezydent Litwy który mówi: “Uczymy się na Ukrainie jak walczyć, uczymy się jak używać naszego sprzętu NATO”, dodając: “To wstyd z mojego punktu widzenia, ponieważ Ukraińcy płacą swoim życiem za te ćwiczenia dla nas.
Informacje o tym, że Zachód wykorzystuje Ukrainę do testowania systemów broni na potrzeby przyszłych wojen, pokrywają się z niedawnymi komentarzami dowódcy amerykańskiego arsenału jądrowego, że wojna zastępcza jest próbą przed znacznie większym konfliktem, który nadchodzi.
Tak więc oprócz wykorzystania jej do realizacji długoletnich celów geostrategicznych USA, najwyraźniej wojna ta jest również wykorzystywana do ostrzenia pazurów imperialnej machiny wojennej na zbliżającą się gorącą wojnę z Chinami i/lub Rosją. W takim konflikcie USA z pewnością miałyby przewagę dzięki prowadzonym przez lata testom wojskowym.
VIDEO: Dokument RAND z roku 2019 ostrzegał USA przed porażką podczas konfliktu na Ukrainie https://www.youtube.com/embed/uqVPM0KSUpo?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=it&autohide=2&wmode=transparent
Na marginesie warto zauważyć, że testowanie nowych zachodnich technologii zbrojeniowych prawdopodobnie wyjaśnia doniesienia ukraińskich astronomów, że niebo nad Kijowem “roi się od niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO)”. Wspomniany artykuł New York Times’a cytuje ukraińskiego wicepremiera Mychajło Fedorowa, który powiedział, że testy broni, które widział, przekonały go, że “wojny przyszłości będą polegały na maksymalnej ilości dronów i minimalnej ilości ludzi”.
Jednym z wielu powodów, dla których Stany Zjednoczone i ich skomplikowana sieć sojuszników, partnerów i aktywów toczą tak wiele wojen, jest fakt, że nowa technologia zbrojeniowa musi zostać przetestowana w walce, zanim zostanie uznana za skuteczną. W praktyce oznacza to wykorzystywanie ludzkich ciał jako obiektów testowych, tak jak naukowcy wykorzystują szczury laboratoryjne lub świnki morskie.
Scentralizowane imperium USA udaje, że troszczy się o życie Ukraińców, ale w rzeczywistości troszczy się o nie tylko w takim stopniu, w jakim naukowiec troszczy się o swoje szczury laboratoryjne. I zdokładnie tego samego powodu.
Co może być bardziej złowieszcze od tegoż faktu? – Cóż, agendy, dla których przygotowują owe testy, jak sądzę.
Australia’s birth rates for 2021, and their December 2021 statistics show that births dropped 72% over the previous December average for the past six years. This drop in births is reportedly about 9 months after the roll-out of the COVID vaccines.
It was also reported that Brisbane-based fertility specialist Dr Luke McLindon, who works with women who have fertility issues, had reported a jump in miscarriages from the ordinary 12% to 15% in his cohort of patients, to a whopping 74% among his ‘vaccinated’ patients.
Australia appears to be one of the first countries to publish birth rates for 2021, and their December 2021 statistics show that births dropped 72% over the previous December average for the past six years. This drop in births is reportedly about 9 months after the roll-out of the COVID vaccines.
George Christensen, a former member in the Australian parliament from 2010 to 2022, reports:
Data from the Australian Bureau of Statistics shows a more than 72 per cent drop in births for December 2021 as compared to the December average for the preceding six years.
The massive drop in births comes barely nine months after the COVID gene therapy injections stylised as mRNA ‘vaccines’ were rolled out to the general population of Australia.
Previously, Brisbane-based fertility specialist Dr Luke McLindon, who works with women who have fertility issues, had reported a jump in miscarriages from the ordinary 12 to 15 per cent rate in his cohort of patients, to a whopping 74 per cent amongst his ‘vaccinated’ patients.
Dr McLindon served as President of the Australian Institute for Restorative Reproductive Medicine yet was fired from his role with Brisbane’s Mater Hospital.
While Mater has told the mainstream media the reason for Dr McLindon leaving was state-imposed ‘vaccine’ mandates, the question of whether or not firing him was an attempt to stop his contentious research on the ‘vaccines’ and miscarriages has been raised.
“… I found those unvaccinated shared a historically low miscarriage rate of 13 per cent in comparison to those who had been vaccinated prior to conception, who shared a miscarriage rate in excess of 70 per cent,” Dr McLindon said.
WATCH DR MCLINDON PROVIDE MISCARRIAGE DATA ON HIS PATIENT COHORT HERE
The belief that these experimental COVID vaccines were never designed to prevent illness, but to reduce the world’s population, is looking less and less like a “conspiracy theory” every day as the facts continue to come in. The funeral industry is booming, while life and health insurance companies are suffering. (Source.)
Could these numbers from Australia be the start of a flood of data that will come in now showing dramatic deceases in births and fertility rates following the COVID-19 vaccines?
The U.S. Government’s Vaccine Adverse Events Reporting System (VAERS) was updated yesterday, and there are now 4,546 fetal deaths recorded in VAERS following COVID-19 vaccines given to pregnant and child-bearing women. (Source.)
Polska sługą narodu ukraińskiego – ogłosił swego czasu rzecznik MSZ Jasina i rzeczywiście, Polską rządzą sług(us)i Ukrainy.
[od Maruchy md]
To, co wyprawia to towarzystwo w imię Ukrainy nie ma precedensu w całej historii Polski. Żulia rządzi sejmem (niebywała, niedopuszczalna agresja na poziomie magla marszałek Gosiewskiej wobec posła Brauna), a prezydent, premier i cała reszta sług Ukrainy robi wszystko, żeby wytłumaczyć ohydną prowokację watażki z Kijowa.
Popatrzmy:
Andrzej Duda: „Nie tyle była to eksplozja rakiety, co eksplozja paliwa, które tam się znajdowało. Nic nie wskazuje na to, żeby to było działanie intencjonalne, żeby chciano doprowadzić do eksplozji na terenie Rzeczypospolitej. Nic, co można by uznać za atak wymierzony w Polskę. Prawdopodobnie był to nieszczęśliwy wypadek – poinformował podczas posiedzenia RBN prezydent Andrzej Duda”.
Rozumiem, że fakt, że to eksplozja paliwa a nie rakiety, ma uspokoić rodziny zabitych, które teraz powiedzą po prostu – „OK, uspokoił nas pan – nic się nie stało”. A pomyślmy, co by powiedział, gdyby to była rosyjska rakieta?
Ryszard Terlecki: „Bardzo poważnie podchodzimy do badań tego zdarzenia. Oczywiście całą winę za to ponosi Rosja, bo to ona przecież rozpoczęła wojnę” – podkreślił wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, pytany przez dziennikarzy o eksplozję w Przewodowie.
Zapewnił, że ukraińscy eksperci będą brać udział w badaniu tego miejsca i wszystkich okoliczności. „Tak że myślę, że cała sprawa się spokojnie wyjaśni”.
Czytając te brednie może ktoś postawić pytanie – kto w takim razie odpowiada za Katyń? Czy w tym wypadku Terlecki posłużyłby się podobną logiką? A co sądzić o dopuszczaniu do śledztwa notorycznych kłamców i oszustów ukraińskich, których szef nadal idzie w zaparte, pomimo kolejnej reprymendy nawet ze strony Joe Bidena i innych polityków zachodnich?
Biden po powrocie z Bali (G-20): „Słowa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego nie są żadnymi dowodami w sprawie wybuchu w Przewodowie”.
„To staje się śmieszne. Ukraińcy niszczą nasze zaufanie do nich. Nikt nie obwinia Ukrainy, a oni otwarcie kłamią. To jest bardziej destrukcyjne niż rakieta” – mówi w rozmowie z „Financial Times” dyplomata z kraju NATO w Kijowie.
Ian Bremmer, założyciel firmy analitycznej Eurasia Group, zamieścił na Twitterze środowe oświadczenie Zełenskiego, w którym prezydent Ukrainy ponownie mówi, że pocisk należał do strony rosyjskiej. „Zełenski powinien wycofać to oświadczenie. Podważa wiarygodność i pokazuje brak koordynacji w NATO”.
Jest to totalna KOMPROMITACJA władz warszawskich i całego systemu władzy post-solidarnościowej. W normalnej Polsce, władzy tej już by nie było, a hańba jaką sprowadziła na siebie i na Polskę nie pozwalałaby nawet o tym dnie dna zbyt często wspominać, żeby nie drażnić normalnych ludzi. Jednak nawet do kompromitacji trzeba dwojga, w tym sensie, że, żeby kompromitacja wywołała skutki musi być postrzegana jako taka, tj. wśród społeczeństwa musi być świadomość, że władza jest totalnie skompromitowana. I tu mam wątpliwość – czy otumanieni, ogłupieni Polacy mają tego świadomość? Czy skandaliczna prowokacja w Przewodowie obudzi ich z letargu? Jestem pesymistą…
Jeden z nowych sondaży: „Gdyby wybory odbywały się w listopadzie, 30 proc. poparcia uzyskałoby PiS, 28 proc. KO, 9 proc. Polska 2050, a 7 proc. Lewica – wynika z najnowszego sondażu Kantar Public. Pozostałe ugrupowania, w tym mające obecnie reprezentacje w Sejmie Konfederacja i PSL, nie przekroczyłyby progu wyborczego”.
Ratunek dla Polski leży w tylko i wyłącznie jednym rozwiązaniu – zanegowaniu CAŁEJ klasy politycznej pasożytującej na Polsce od 1989. Od nikogo spośród tej klasy nie można już oczekiwać niczego. Całej, tj. również Konfederacji, która na całej linii nie spełniła oczekiwań. Gdzie jednak świadomość Polaków, która pozwoliłaby taką operację wykonać? Świadomości brak. Stąd mój pesymizm.
Mówimy o jednorazowym uderzeniu ukraińskiej rakiety obrony przeciwrakietowej – taki pocisk nie osiągając celu powinien ulec samozniszczeniu; tu najprawdopodobniej coś nie zadziałało; sprawę muszą wyjaśnić śledczy – powiedział w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz.
W piątkowym wydaniu „GPC” opublikowano rozmowę z wiceszefem MON, w której zapytano go, czy wiadomo już, co dokładnie zdarzyło się w Przewodowie.
– Jedno, co można z całą pewnością stwierdzić to to, że była to rakieta produkcji rosyjskiej, czy jeszcze wcześniej – radzieckiej – powiedział Skurkiewicz.
Jak dodał, ze strony MON do wsparcia śledczych skierowani zostali eksperci z WAT oraz Wojskowego Instytutu Techniki i Uzbrojenia. – To są najlepsi fachowcy, którymi dysponuje minister obrony narodowej. W pełni angażujemy się w to, aby sprawa została dogłębnie wyjaśniona – powiedział wiceszef MON w rozmowie z „GPC”. Dodał, że wykluczyć nie można, iż w śledztwie weźmie udział również strona ukraińska.
– Proszę pamiętać, że mówimy o jednorazowym, jednopunktowym uderzeniu rakiety obrony przeciwrakietowej systemu ukraińskiego. Taki pocisk, nie osiągając celu – rakiety manewrującej – powinien ulec samozniszczeniu. Tutaj najprawdopodobniej coś nie zadziałało. Jak dokładnie do tego doszło, muszą wyjaśnić śledczy – zaznaczył Skurkiewicz.
„Nie o tym świadczą dowody” – powiedział prezydent USA Joe Biden, zapytany po powrocie ze szczytu G20 w Indonezji o słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że „eksplozji w Polsce nie spowodowała ukraińska rakieta”. Wypowiedź amerykańskiego przywódcy cytuje w czwartek agencja Reutera.
Zełenski powiedział w środę, powołując się na dane uzyskane od ukraińskich dowódców wojskowych, że „nie ma wątpliwości, że to była nie nasza rakieta, albo nie nasze uderzenie rakietowe”. Dodał, że Ukraina powinna otrzymać dostęp do miejsca wybuchu.
Jego wypowiedź dotyczyła wtorkowej eksplozji na terenie województwa lubelskiego, w której zginęły dwie osoby. Jak poinformował we wtorek prezydent Andrzej Duda, „absolutnie nic nie wskazuje, że zdarzenie w Przewodowie był to intencjonalny atak na Polskę” i najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek.
„Nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję, jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony” – powiedział prezydent.
Ukraina domaga się niezwłocznego dostępu do miejsca wybuchu rakiety w Polsce dla ukraińskich specjalistów – oświadczył sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksij Daniłow.
„To się robi śmieszne. Ukraińcy niszczą [nasze] zaufanie do nich. Nikt nie obwinia Ukrainy, a oni otwarcie kłamią. To jest bardziej niszczycielskie niż pocisk” – miał powiedzieć ukraińskiemu korespondentowi FT jeden z dyplomatów kraju NATO.
ŹRÓDŁO
===============================
Zełenski idzie w zaparte: Nie mam wątpliwości, że to nie nasz pocisk
17 listopada !!https://nczas.com/2022/11/17/zelenski-idzie-w-zaparte-nie-mam-watpliwosci-ze-to-nie-nasz-pocisk/
============================
prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zamieścił na Twitterze następujący wpis:RF zabija wszędzie tam, gdzie może dotrzeć. Dzisiaj dotarła do Polski. Ten atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim jest eskalacją. Zginęli ludzie. Moje kondolencje dla polskich braci i sióstr! Ukraina zawsze z wami. Należy powstrzymać terror RF. Solidarność to nasza siła!
W sobotę (12.11.2022) Rada Miasta Krakowa poinformowała, że tegoroczna nagroda im. Stanisława Vincenza, przyznawana przez władze Krakowa za wybitne osiągnięcia w popularyzacji kultury Europy Środkowo-Wschodniej, trafi do ukraińskiej pisarki, poetki i eseistki Oksany Zabużko. Uroczyste wręczenie nagrody odbędzie się 22 listopada podczas sesji otwierającej tegoroczny kongres Open Eyes Economy Summit. – To wyraz uznania dla ogromnej pracy na rzecz uświadamiania światu specyfiki historycznej, kulturowej i egzystencjalnej Ukrainy, a także dorobku literackiego przybliżającego wrażliwość naszego makroregionu – czytamy w uzasadnieniu.
Nagroda im. Stanisława Vincenza to wyróżnienie, którego tradycja sięga 2005 roku. Fundatorami wyróżnienia byli: w latach 2005–2007 Instytut Studiów Wschodnich, w latach 2008–2010 Prezydent Miasta Krakowa, a od 2011 roku nagroda przyznawana jest przez Radę Miasta Krakowa. Kandydatów do nagrody zgłaszają członkowie Kapituły Nagrody. Skład Kapituły ustala Przewodniczący Rady Miasta Krakowa.
W tym roku laureata wybierali: Rafał Komarewicz – Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Robert Piaskowski – Pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. Kultury, Katarzyna Olesiak – Dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Jacek Purchla – Prezes Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Csaba Kiss – politolog węgierski, działacz kulturalny, Krzysztof Czyżewski – Prezes Fundacji „Pogranicze”, Jerzy Hausner – Przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit, oraz laureaci poprzednich edycji nagrody: Jarosław Hrycak i Wojciech Ornat.
Nagrodzona w tym roku pisarka Oksana Zabużko to urodzona w 1960 roku doktor filozofii, która wykładała filologię ukraińską na uniwersytetach w USA. Jej książka „Badania terenowe nad ukraińskim seksem”, wydana w 1996 roku, została przetłumaczona na kilkanaście języków i przyniosła pisarce światowy rozgłos i popularność. Książki i artykuły Zabużko zostały przetłumaczone na wiele języków – w tym: polski, angielski, francuski, niemiecki, czeski, węgierski, chorwacki, bułgarski, rosyjski i perski. W Polsce ukazały się powieści „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” (2003) i „Muzeum porzuconych sekretów” (2012), zbiór opowiadań „Siostro, siostro” (2007), wywiad rzeka „Ukraiński palimpsest. Oksana Zabużko w rozmowie z Izą Chruślińską” (2013) oraz „Planeta Piołun” (2022).
W związku z uhonorowaniem Zabużko przez władze Krakowa wicedyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, Łukasz Adamski, przypomniał, że pisarka „jest admiratorką „geniuszu” Romana Szuchewycza i zwolenniczką radykalnej banderowskiej interpelacji Rzezi Wołyńskiej, za co ją wielokrotnie krytykował prof. Grzegorz Motyka”.
O banderowskich fascynacjach Zabużko napisał też prezes Ruchu Narodowego Lublin, Piotr Zduńczyk. Przypomniał, że pisarka krytykowała film „Wołyń”, a polska dumę narodową uważa za karykaturę rosyjskiego imperializmu. – Ludzie rozsiewający kłamstwo wołyńskie i kultywujące zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo powinni mieć zakaz wjazdu do naszego kraju – napisał Zduńczyk.
Czy są granice polskiej tolerancji dla ukraińskiej gloryfikacji banderyzmu? Jeśli nagrodę od władz polskiego miasta otrzymuje Ukrainka, która jest admiratorką dowódcy UPA odpowiedzialnego za bestialskie wymordowanie Polaków, to znaczy, że takich granic nie ma. Czy w ramach solidarności z Ukrainą walcząca z Rosją mamy zapomnieć o Wołyniu i zgodzić się na gloryfikację zbrodniarzy? To jest oburzające i niemoralne. To jest chore!
Długo zastanawiałem się, czy podjąć ten temat. Jednakże skala zjawiska, o którym dziś napiszę, jest tak duża i występuje praktycznie na całym globie, że nie mogłem tego tematu nie podjąć. Tak więc, jest coś, co teraz się dzieje na świecie. Coś bardzo dziwnego, wręcz przerażającego. To zjawisko zostało uchwycone przez kamery w różnych miejscach globu.
Początkowo myślałem, że jest to odosobniony przypadek, jednakże z czasem natrafiałem na kolejne dowody, świadczące o tym, że jest to zjawisko coraz bardziej powszechne. Dowody na to, że to samo dzieje się z różnymi osobami, w różnych miejscach w różnym czasie. I w takiej sytuacji nie można, nie zadać pytania: „co się dzieje”? Mówię o nagraniach, ukazujących ludzi, którzy dosłownie wpadają w jakieś napady, upadają na ziemię, dostają drgawek, a nawet kręcą się dookoła siebie wymachując nogami i rękami.
Jest wiele hipotez próbujących wyjaśnić to zjawisko, o którym w mediach „głównego nurtu” jest cisza, panuje pełna zmowa milczenia. Ciekawe dlaczego? Niemniej jednak nie ulega wątpliwości, że poziom zdrowia u człowieka maleje, odporność jest systematycznie niszczona (jak chociażby za pomocą tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19), ludzki organizm jest systematycznie podtruwany, czy to po przez produkty spożywcze, czy promieniowanie (na przykład 5G).Efektem tego jest to, że wielu ludzi (w tym ogromna część osób młodych i zdrowych) traci życie, ot tak nagle. Popularne w ostatnim czasie stało się powiedzenie: „nagła śmierć”. Zaiste jest i to, że owa „nagła śmierć”, weszła do masowego obiegu zaraz po przeprowadzeniu kilku fal tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19. Ale zapewne to przypadek, koegzystencja czasowa, taki sobie „mało ważny” szczególik. Prawda?
NIKT, podkreślam to: NIKT, tak naprawdę nie wie, co „oni” wstrzyknęli ludziom, którzy zdecydowali się poddać tak zwanemu „szczepieniu” na COVID-19. Każdy kto stwierdza, że zna pełen skład tak zwanego „szczepienia” na COVID-19, po prostu KŁAMIE. Każdy kto stwierdza, że to tak zwane „szczepienie” na COVID-19 jest w pełni przebadane i bezpieczne, także KŁAMIE.
Zatem, jedna z hipotez próbujących wyjaśniających zjawisko drgawek i konwulsji, które „nawiedzają” ludzi z całego globu, stwierdza, że to kolejny „efekt uboczny”, tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19.
Jest też hipoteza „aktywności paranormalnej”. Mam tutaj na myśli jakieś„opętanie”. Część z przypadków, o których tutaj dziś piszę, może mieć i zapewne ma podłoże „duchowe”. Spójrzcie na kadry, [niestety – w artykule brak tych odnośników. MD] na których osoba spogląda przez ramię, jak gdyby „coś” za nią stało, następnie następuje „atak”, a później paraliż całego ciała: Ci ludzie spadają na ziemię z otwartymi szeroko oczami, otwartymi szeroko ustami, dostają drgawek, pełzają, wpadają w różnego rodzaju konwulsje i wreszcie Następuje sam paraliż.
W każdym z przypadków przebieg jest praktycznie identyczny, zatem można wnioskować iż mamy tutaj do czynienia z jednym i tym samym napadem, to znaczy na tym samym tle i z tego samego powodu. Nietypowe ruchy, wskazują jednoznacznie, że coś jest „nie tak” z mózgiem danej osoby. Zaznaczam, że wielu niezależnych ekspertów ostrzegało i alarmowało, iż te tak zwane „szczepionki” na COVID-19, mogą destrukcyjnie wpływać na działanie ludzkiego mózgu, ludzkiego układu nerwowego. I wiecie co… To smutne, to bardzo smutne, że media „głównego nurtu” zajmują się praniem mózgów i nastawianiem jednych przeciwko drugim, zamiast podjąć tak ważne tematy. Tematy od których zależy życie tysięcy a może i nawet milionów ludzi.
Jedno jest pewne, otóż „coś” się zaczyna dziać, a media „głównego nurtu” nabrały wody w usta i zapanowała pełna zmowa milczenia. Natomiast my, osoby przebudzone, jesteśmy świadkami pewnego rodzaju „upadku i załamania”, jakie zaczyna dosięgać coraz większą liczbę ludzi a to dopiero początek. Dlatego bądźcie czujni, ostrożni, nie dajcie się zabić, nie dajcie się zastraszyć.