Awantura o jadalne owady. PiS chce oznaczeń graficznych na produktach

Wraca awantura o jadalne owady. PiS chce oznaczeń graficznych na produktach

Tomasz Wypych https://www.salon24.pl/newsroom/1379931,wraca-awantura-o-jadalne-owady-pis-chce-oznaczen-graficznych-na-produktach


Dyskusja na temat jedzenia owadów cały czas rozgrzewa serca zwykłych ludzi i polityków. Jednych ona bawi, drugich przeraża, ale prawie nikogo nie pozostawia obojętnym.

Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy dotyczący wyrobów z białkiem owadów jadalnych. Projekt nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych przewiduje obowiązek zamieszczania specjalnego znaku graficznego na opakowaniach środków spożywczych, które zawierają nową żywność z owadów, w pobliżu wykazu składników. Miałby się on znajdować na białym polu „w sposób czytelny”.  

Grafika na produktach z owadami. Oto projekt 

Produkty spożywcze nie posiadające znaku miałyby być dopuszczone do obrotu jeszcze przez 6 miesięcy od dnia wejścia w życie nowych przepisów oraz mogłyby pozostawać w obrocie przez 12 miesięcy od momentu uchwalenia ustawy. W uzasadnieniu projektu napisano, że „celem nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych jest zapewnienie jednolitej, graficznej informacji krajowym konsumentom na temat obecności w środkach spożywczych nowej żywności (…) z owadów. Będzie to zrealizowane poprzez wprowadzany tym projektem obowiązek w oznakowaniu środka spożywczego znaku graficznego. Proponuje się, aby wzór znaku graficznego zawierał symboliczny rysunek przykładowego owada wraz z informacją słowną wskazującą na obecność w środku spożywczym owadów jadalnych będących nową żywnością”. Ustawa miałaby wejść w życie po 30 dniach od dnia jej ogłoszenia.

W unijnym wykazie nowej żywności dla ludzi już teraz znajdują się trzy rodzaje owadów: mącznik młynarek (w postaci suszonych larw), szarańcza wędrowna (mrożona, suszona i sproszkowana) oraz świerszcz domowy (mrożony, suszony i sproszkowany). Dodatkowo dopuszczone do obrotu na rynku unijnym zostały także larwy pleśniakowca lśniącego w postaci mrożonej, pasty, suszonej i sproszkowanej.  

image

Koszenila. Większość z nas to je

Bez względu na to, czy projekt ustawy wejdzie w życie warto pamiętać, że i tak już większość z nas je owady. Powszechnie występujący w żywności ciemnoczerwony barwnik o symbolu E120 to kwas karminowy, inaczej koszenila, otrzymywany z wysuszonych i zmielonych czerwców kaktusowych, owadów żyjących w Meksyku. Kiedyś produkowano go również z czerwców polskich. Żeby otrzymać kilogram barwnika poświęcić życie musi ponad 150 tys. owadów.

Koszenila to jeden z niewielu rozpuszczalnych w wodzie naturalnych barwników, które nie rozkładają się z upływem czasu. Do tego jest odporna na działanie światła, wysokiej temperatury, utlenianie i często bardziej trwała niż niektóre barwniki syntetyczne. Barwi się nią napoje alkoholowe, sosy, nadzienia do ciast i same ciasta, mięso, jogurty, a także cienie do powiek, tusze do rzęs i szampony. Maksymalne dzienne spożycie koszenili to 5 mg na 1 kg masy ciała. Zanieczyszczenia występujące w ekstrakcie z niej mogą wywołać wstrząs anafilaktyczny i pokrzywkę. Barwnika powinny unikać osoby uczulone na salicylany i chorzy na astmę. 

Przypomnijmy też, że w Polsce rusza wielka fabryka, która będzie produkować białko oraz olej z insektów, a także nawozy z owadów. Firma będzie miała gigantyczną własną fermę owadów. Zakład wytwarzania alternatywnego białka z owadów to największa tego typu inwestycja w Polsce. Należy do firmy HiProMine i powstaje w Karkoszowie pod Gorzowem Wlkp. Firma nie planuje produkcji białka z owadów jako dodatku do żywności dla ludzi. Jak do tej pory na świecie jest tylko kilka większych fabryk, które przerabiają owady na białko, wykorzystywane w paszach dla zwierząt. Takie duże zakłady znajdują się we Francji i w Holandii. Pozostałe wytwórnie działają w znacznie mniejszym zakresie. W Polsce tylko HiProMine działa w tej branży na większą skalę. 

Trójmiasto zrobione z Holandii, Belgii i Ruhry. Oni to planują – i robią.

Tristatecity czyli komu wadzą holenderscy rolnicy

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Gospodarka, Kontrowersyjne, News, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio , 22 września 2022 ekspedyt-tristatecity-czyli-komu-wadza-holenderscy-rolnicy

Tristatecity to projekt „inteligentnego miasta”, który zaczął pojawiać się jako koncepcja w 2015 roku. Wizją Petera Savelberga, holenderskiego “konsultanta”, jest stworzenie gigantycznego megalopolis od Holandii przez Belgię do Zagłębia Ruhry w Niemczech, obejmującego od 30 do 45 milionów ludzi.

−∗−

Tłumaczenie w zestawieniu kilku tekstów dotyczących planów budowy Tristatecity, megalopolis na bazie trzech państw i protestów holenderskich rolników. W materiałach zawarta jest próba odpowiedzi na ile te dwa wydarzenia są ze sobą powiązane. /AlterCabrio/

_____________***_____________

Czytelnicy mogą być zainteresowani wcześniejszym zapoznaniem się z tym, jak się wydaje, oryginalnym dokumentem [TRISTATECITY, A PRIVATE SECTOR PLACE BRANDING INITIATIVE, pdf] na temat planu Trójpaństwowego miasta dla Holandii, Belgii i Zagłębia Ruhry w Niemczech oraz krótkim filmem [13min].

Tristate City – The Reason to Bankrupt Dutch Farmers – The Netherlands https://www.youtube.com/embed/s45OeHX5veM

_____________***_____________

Elita buduje Megalopolis, gdzie plebs będzie zjadał owady

Jesteśmy w stanie wojny w Europie. Ale nie z Rosją. Wróg nie wysłał żołnierzy, czołgów, karabinów maszynowych ani bomb. Nie zobaczymy tego.

To przebiegła, podstępna wielogłowa hydra kształtująca nasze życie, wspomagana przez tych, którzy mają nas reprezentować. Otworzyła się kluczowa linia frontu przeciwko temu amorficznemu wrogowi w sercu Europy. W Holandii.

Dzielni holenderscy rolnicy zmobilizowali swoje ciągniki, wozidła do obornika i bele słomy. Wyjechali na ulice, aby zaprotestować, jak już tutaj donosiliśmy, i nie dają za wygraną.

Po burzliwym lecie protestów rolników przeciwko tzw. przepisom dotyczącym „zanieczyszczenia” – rozporządzeniu rządu holenderskiego, który będzie wymagał od rolników ograniczenia emisji azotu nawet o 70 procent w ciągu najbliższych ośmiu lat – holenderski minister rolnictwa Henk Staghouwer zrezygnował po zaledwie dziewięciu miesiącach na stanowisku, mówiąc dziennikarzom, że nie jest odpowiednią osobą do tej pracy. Rzeczywiście.

Dobrze zrobimy śledząc to z uwagą. Protestują w naszym imieniu. Zmagają się z czymś, co trafnie opisano jako „skorporatyzowany program „zrównoważonego rozwoju” stworzony przy poparciu miliarderów przez „zieloną” elitę, która nie wywodzi się z żadnego popularnego okręgu wyborczego”.

Niewidzialne instytucje, takie jak Światowe Forum Ekonomiczne, Fundacja Billa i Melindy Gatesów, Fundacja Rockefellera, a także zgrupowanie ponadnarodowych korporacji, są kluczowymi „interesariuszami” tej ściśle powiązanej sieci. Są to niewybieralne postacie, które wpływają na politykę rządową w rzekomo suwerennych państwach na całym świecie.

Holenderski rząd planuje wydać 25 miliardów euro na wywłaszczenie 11 200 gospodarstw – rzekomo w celu zmniejszenia o połowę emisji azotu do 2030 roku. Będzie to oznaczać utratę 20 procent gospodarstw, a kolejne 33 procent będzie zmuszone do ograniczenia wielkości i redukcji inwentarza żywego.

Szaleństwo tych cięć ma miejsce w czasie światowych niedoborów żywności i nawozów, kiedy Holandia jest drugim co do wielkości eksporterem żywności po USA. Obecnie ryzykuje pójście w ślady Sri Lanki i zostanie głównym importerem, a nie eksporterem żywności.

Oprócz czasu tych działań, tym, co wzbudza podejrzenia holenderskich rolników, jest fakt, że redukcja emisji azotu nieproporcjonalnie spada na rolnictwo, podczas gdy przemysł i transport są również głównymi trucicielami. Jest w tym jednak logika, jeśli konkretnym motywem zawłaszczania ich ziemi i środków do życia jest Tristatecity [Trójpaństwowe miasto -tłum.].

Tristatecity to projekt „inteligentnego miasta”, który zaczął pojawiać się jako koncepcja w 2015 roku. Wizją Petera Savelberga, holenderskiego konsultanta, jest stworzenie gigantycznego megalopolis od Holandii przez Belgię do Zagłębia Ruhry w Niemczech, obejmującego od 30 do 45 milionów ludzi.

Jak w tej epoce świadomej emisji dwutlenku węgla taki projekt mógł przetrwać ekopobożność fanatyków środowiska? Nie jest oczywiste, w jaki sposób budowanie drapaczy chmur i pokrywanie dużych obszarów betonem może być bardziej zrównoważone niż ziemia uprawna, ale projekt chwali się, że wspiera wszystkie cele zrównoważonego rozwoju ONZ.

Oczywiście, że tak – na papierze. Chętnie promuje również agro-tech, skupiony w regionie Brabancji, w tym uprawę wertykalną (np. hydroponika). Być może nie jest przypadkiem, że według Financial Times, belgijski rząd również zaczął skupować grunty rolne, rzekomo w celu uniknięcia holenderskiego „kryzysu”. Innymi słowy, Trójpaństwowe miasto to klasyczna koncepcja „czwartej rewolucji przemysłowej” Światowego Forum Ekonomicznego.

Peter Savelberg jest wspierany przez holenderską organizację pracodawców VNO-NCW, fundusze emerytalne i deweloperów. Wierzą, że Tristatecity, z 45 milionami mieszkańców, będzie w stanie lepiej konkurować o inwestycje i talenty z innymi globalnymi megamiastami, zwłaszcza z Chinami. A więc, nieuchronnie, Tristatecity potrzebuje holenderskich gruntów rolnych na mieszkania.

Tymczasem mieszkańcy Tristatecity prawdopodobnie będą żywić się robakami – bo będzie tam mniej pól uprawnych, by produkować dla nich żywność. Stąd potrzeba uprawy pionowej. Nie byłoby dla nich żadnego innego przemysłu, w którym mogliby pracować, ponieważ paliwa kopalne potrzebne do funkcjonowania przemysłu wysychają.

Niemcy już teraz doświadczają oznak dezindustrializacji, gdy rosyjski gaz znika, a wysychający Ren jak na ironię uniemożliwia transport węgla. Zero-carbon staje się rzeczywistością.

Pomimo rosnącego sprzeciwu wobec programu ONZ „zrównoważonego rozwoju” Agenda 2030, przeciwko WEF i Wielkiemu Resetowi, rząd holenderski, być może zachęcony m.in. przez niedawne Forum Wysokiego Szczebla ONZ [UN High-Level Forum], w którym Holandia uczestniczyła tego lata, uciekł się do używania tak zwanych „zmian klimatycznych” i „ochrony przyrody” jako podstępnej i zwodniczej wymówki dla zdobycia ziemi potrzebnej do realizacji tych celów.

Widać, że szum marketingowy wokół samego Tristatecity ucichł (zaledwie kilkaset osób śledzi tę stronę na Facebooku), a projekt poczuł potrzebę wydania publicznego oświadczenia, że ​​nie ma związku z programami redukcji azotu.

Tutaj, w Wielkiej Brytanii, być może na razie uniknęliśmy losu holenderskich rolników, chociaż zachęta finansowa naszego rządu dla rolników do opuszczenia gospodarstw była oferowana aż do 11 sierpnia. Nadal istnieje potrzeba zachowania czujności.

Podczas gdy walijskie szkoły zachęcają dzieci do jedzenia robaków, Francja stała się krajem innowacji w produkcji owadów i mieści największe na świecie farmy owadów.

Start-up o nazwie Ynsect zebrał 224 miliony dolarów od inwestorów – w tym koalicji Footprint Coalition gwiazdy Hollywood Roberta Downey Juniora – na budowę drugiej farmy owadów w Amiens w północnej Francji.

Firma zajmuje się hodowlą larw mącznika, które produkują białka dla zwierząt gospodarskich, karmę dla zwierząt domowych i nawozy. Antoine Hubert, dyrektor generalny i współzałożyciel, obiecał, że „40-metrowy zakład o powierzchni ponad 40 000 metrów kwadratowych” będzie „najwyższą pionową farmą na świecie i pierwszą pionową farmą ujemną pod względem emisji dwutlenku węgla na świecie”.

Jesteśmy wciąż atakowani przez wielogłową hydrę na inne sposoby. Manipulacje [gaslighting] przybierają wiele form. Jednym z niedawnych przykładów było przyznanie głównej nagrody podczas Chelsea Flower Show ogrodowi, którego centralną cechą było przeżuwane przez bobry drewno, a nie kwiaty – tak jakby nietknięta natura przebijała uprawę i tworzenie.

W czerwcu omalże nie przeoczyliśmy utraty 700 000 akrów ziemi uprawnej, kiedy budżet na „odnowę krajobrazu” (czyli „odnowę dzikiej przyrody”) został zmniejszony z 800 milionów do 50 milionów funtów.

Ta wojna jeszcze się nie skończyła i powinniśmy wspierać naszych europejskich sojuszników, tak jak robiliśmy to podczas II wojny światowej.

Polecam obejrzeć apokaliptyczne ostrzeżenie Jordana Petersona o tym, co tak naprawdę oznacza „zrównoważony rozwój” oraz program Michaela Yona z lipca, kiedy towarzyszył on holenderskim rolnikom.

Ich walka jest naszą walką. „Bezużyteczni zjadacze” łączmy się. Widły w pogotowiu. https://www.youtube.com/embed/R7gAEkzIgvw

___________________

The elite are building Megalopolis, where the plebs will eat insects, Lucy Wyatt, September 14, 2022

−∗−

Michael Yon: korespondent wojenny, holenderscy rolnicy, światowy głód, New Paradigms w/Sargis Sangari EP #107

W poniedziałek, 25 lipca 2022, w 107. odcinku New Paradigms z Sargisem Sangari, Michaelem Yon: to najbardziej doświadczony korespondent wojenny w Ameryce, a ja rozmawiałem o jego ostatnich doświadczeniach gdy towarzyszył #DutchFarmers w #Holandia.

Michael mówił o faktycznych przyczynach rządowych nakazów przeciwko rolnikom oraz o skutkach tych kroków dla rozwijającego się światowego głodu i imigracji.

Michael wskazuje, że Holandia jest punktem wyjścia dla Światowego Forum Ekonomicznego (#WEF) oraz programu i projektu sieciowego #TristateCity. Nie jest to więc przypadek, że #Holenderski Premier, #MarkRutte, jest ulubieńcem #KlausSchwaba, założyciela WEF.

Głównymi fundatorami WEF jest około 1000 firm członkowskich, zazwyczaj globalnych przedsiębiorstw z obrotem przekraczającym 5 miliardów dolarów amerykańskich plus subwencje publiczne.

Dołącz do mnie, aby wysłuchać tego ważnego programu z Michaelem Yonem, który towarzyszył holenderskim rolnikom, walczącym z potężną WEF, międzynarodową organizacją pozarządową i lobbingową.https://rumble.com/embed/v1azd3j/?pub=4

___________________

________________

Michael Yon: War Correspondent, Dutch Farmers, Global Famine, New Paradigms w/Sargis Sangari EP #107, NEC-SE, July 25, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Świat według Klausa
Ty i ja nie będziemy jeść robaków. Ty i ja nie będziemy wiecznie nosić masek. Ty i ja nie będziemy odgrywać ról cyborgów. I ty i ja nie będziemy w […]

________________

Od Sri Lanki do Niderlandów czyli jak działać
Wiedzą, że kiedy ludzie stają się wściekłym, głodnym tłumem, mogą być kontrolowani jak zwierzęta. I tego typu reakcje są dokładnie tym, na co liczą ci globalistyczni oszuści. Dlatego niszczą światowe […]

________________

Dyptyk żywnościowy czyli apokalipsa, robaki i GMO
Byliśmy świadkami jak lockdowny roznoszą gospodarkę na kawałki, podczas gdy klasa miliarderów osiąga rekordowe zyski, a korporacyjne molochy rozszerzają swoje monopole, tak też każda proponowana polityka bezpieczeństwa żywnościowego przyniesie korzyści […]

Tagi:Belgia, farmerzy, głód, holandia, niderlandy, Niemcy, ocieplenie klimatu, produkcja żywności, RFN, rolnictwo, tristatecity, trójpaństwowe miasto, wef, zmiany klimatyczne

====================================

AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

PiS zagłosował w PE za wprowadzeniem jedzenia z robaków

PiS zagłosował w PE za wprowadzeniem jedzenia z robaków

pis-za-wprowadzeniem-jedzenia-z-robakow

To, że przedstawiciele PO popierają sprowadzenie Polaków do poziomu zwierząt jedzących robaki, nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Dlaczego jednak europosłowie PiS, która to partia mieni się patriotyczną, również poparli rezolucję wskazującą na rzekome plusy jedzenia przez gojów chityny? Patryk Jaki mówi o pomyłce, Kosma Złotowski w rozmowie z Interią zapowiada “zmianę głosowania”, a Andżelika Możdżanowska przekonuje, że jej decyzja była podyktowana “interesem polskich rolników”.

PiS zagłosował za wprowadzeniem jedzenia z robaków. Chodzi o niedawne głosowanie w Parlamencie Europejskim.

Przypomnijmy: wiosną br. wybuchła afera jedzenia robaków. Wówczas to politycy tzw. “Zjednoczonej Prawicy” (PiS i Suwerenna Polska) ostrzegali, że eurokołchoz nakaże Polakom jeść robaki. Przez kilka tygodni alarmowali m.in. wielkimi ilustracjami czy filmikami owadów, które zamieszczali w mediach społecznościowych. Sugerowali, że tylko oni bronią polskiej godności i polskiego talerza na którym jest normalne mięso.

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przyjął rezolucję dotyczącą europejskiej strategii w zakresie białka. “Za” było 307 parlamentarzystów, w tym zdecydowana większość europosłów Prawa i Sprawiedliwości.

W dokumencie, który odnosi się w większości do wykorzystania białka pochodzącego z owadów w sektorze rolnym. Czytamy w niej m.in. o rosnącym potencjale białka pochodzącego z owadów przeznaczonego do spożycia przez ludzi, a zwłaszcza do żywienia zwierząt. Jest tam też sporo innych odniesień do jedzenia białka pochodzącego z owadów przez ludzi.

Jak się okazuje, za rezolucją zagłosowali niemal wszyscy politycy Zjednoczonej Prawicy z PE, w tym Beata Kempa, Patryk Jaki, Joachim Brudziński, Tomasz Poręba, Andżelika Możdżanowska, Beata Szydło, Anna Zalewska, Ryszard Czarnecki i Kosma Złotowski.

-Przede wszystkim chodzi o żywienie tym białkiem zwierząt. Miała to być domieszka do pasz, a nie do surówek, które ludzie zjadają. Chodziło głównie o to, dlatego głosowaliśmy za – tłumaczył dla Interii europoseł PiS Kosma Złotowski. -Prawdopodobnie jednak zmienimy nasze głosowania, póki jeszcze możemy. Mamy na to kilka dni – zapowiadał.

Zaatakowany przez Konfederację europoseł Patryk Jaki stwierdził, że po prostu się pomylił. “Jak zwykle kłamiecie. Po prostu tak jak często wasi posłowie, pomyliłem się w głosowaniu, co szybko poprawiłem. Mój głos jest na “NIE”” – napisał na X, wskazując, że Robertowi Winnickiemu też zdarzyła się kiedyś pomyłka. Wpis można przeczytać tutaj.

Co ciekawe, zdania w sprawie głosowania nie zamierza zmieniać Andżelika Możdżanowska, która deklaruje, że gdyby miała zagłosować jeszcze raz, postąpiłaby dokładnie tak samo.

-Nie pomyliłam się, to była jasna strategia w obronie polskiego rolnika. Mieliśmy bowiem do czynienia nie tylko z robakami, czyli strategią białkową, ale też kilkoma innymi obszarami: to budowa bezpieczeństwa żywnościowego w UE, wzmacnianie niezależności od importu białka w celu zwiększenia dochodu m.in. naszych rolników, wspierania produkcji białka, jasna informacja dla konsumentów dotycząca pochodzenia produktu, ale też kwestia biogazowni. Gdybyśmy głosowali przeciwko, byłoby to wbrew polskiemu rolnikowi – przekonywała europoseł PiS.

Europosłanka tłumaczyła wiosenną narrację swojej partii dotyczącą robaków “wymogami kampanii wyborczej”.  -Staram się skupiać bardziej na merytorycznych kwestiach, a nie piarowskich. Jak wiemy, kampania rządzi się swoimi prawami, dotarcie do wyborców również, ale ja stoję na straży zapisów, które są adekwatne do wdrażanych rozwiązań.

NASZ KOMENTARZ: Cieszymy się, że przynajmniej pani Moższanowska wykazała się szczerością i przyznała, że sprzeciw PiS wobec zrobienia z Polaków zjadaczy robaków, był tylko chwytem wyborczym. W rzeczywistości po raz kolejny okazuje się, że PIS = PO. Program tych partii to w skrócie: Polak nie będzie w Polsce gospodarzem, tylko gojem i nędzarzem. Jak na goja, czyli zwierzę człekokształtne przystało, Polak ma też zjadać robaki.

Ukraińska firma zamierza hodować w Polsce owady i robaki. Uzyskali wsparcie finansowe w Polsce.

Ukraińska firma zamierza hodować w Polsce owady i robaki. Uzyskali wsparcie finansowe w Polsce.

Ignacy Michałowski ukrainska-firma-polsce-owady-i-robaki

Ukraińska firma EcoCulture, która produkuje owady na skalę przemysłową, zdecydowała się na inwestycję w Polsce po tym, jak musiała szukać nowych miejsc do lokowania swoich zakładów w związku z rosyjską agresją. Wybrała okolice Legnicy na Dolnym Śląsku.

Według informacji podanych przez firmę, ich działania obejmują wiedzę[?? jak to? Działanie – obejmuje wiedzę?? MD] w zakresie skutecznej hodowli kolonii owadów, a ich obecna linia produktów obejmuje gatunki owadów zapylających i roztoczy drapieżnych do zwalczania szkodników w ogrodnictwie i uprawach ozdobnych, a także dystrybucję biostymulatorów, biopestycydów, pułapek na szkodniki i feromonów.

EcoCulture ma siedzibę główną i zakłady produkcyjne na Ukrainie, ale posiada również magazyny w Kazachstanie, Kirgistanie i Azerbejdżanie.

Ukraińska firma zamierza hodować owady i robaki do jedzenia w Polsce

Ta spółka biotechnologiczna działa na poziomie międzynarodowym i zajmuje się „produkcją pożytecznych owadów” w skali przemysłowej oraz wdrażaniem proekologicznych metod ochrony roślin przed chorobami i szkodnikami.

– Decyzja o wsparciu dla ukraińskiej firmy wydana przez Legnicką Specjalną Strefę Ekonomiczną, ułatwi firmie przystosowanie się do nowej rzeczywistości biznesowej, – wskazał cytowany w komunikacie Przemysław Bożek, prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Zwrócił uwagę, że w ostatnich latach „rośnie świadomość ekologiczna” – także wśród biznesu. 

– Mam nadzieję, że ta inwestycja przyniesie korzyści dla sektora rolniczego nie tylko w Legnicy, ale i na całym Dolnym Śląsku. Cieszę się, że oprócz wiodącej w LSSE branży automotive, coraz częściej współpracujemy m.in. z przedsiębiorstwami spożywczymi, czy jak dziś – biotechnologicznymi – dodał.

Ukraińska spółka będzie poszukiwać specjalistów

Według Sergii Antonenkova, prezesa zarządu EcoCulture, decyzja o uzyskaniu wsparcia finansowego od Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej przyczyni się do poprawy efektywności organizacji produkcji przez firmę.

– Wyremontujemy budynek, który stał pusty przez ponad dwa lata, odbudujemy infrastrukturę i uporządkujemy otoczenie. Inwestycja obejmuje zakup i instalację systemów klimatycznych na powierzchni ponad 1000 m2, organizację czystych stref do pracy laboratoryjnej oraz utworzenie ponad 20 nowych miejsc pracy dla wykwalifikowanych specjalistów – wyjaśnił dodając, że inwestycja szacowana na ponad 2,3 mln zł ma zostać zrealizowana do końca I kwartału 2024 r.

EcoCulture to firma biotechnologiczna, która zajmuje się „produkcją pożytecznych owadów” i wdrażaniem proekologicznych metod ochrony roślin przed chorobami i szkodnikami. Firma oferuje know-how w zakresie skutecznej hodowli kolonii owadów i ma w swojej linii produktowej gatunki owadów zapylających oraz roztoczy drapieżnych do zwalczania szkodników w ogrodnictwie i uprawach ozdobnych.

Ponadto oferuje dystrybucję biostymulatorów, biopestycydów, pułapek na szkodniki oraz feromonów. Siedziba główna oraz zakłady produkcyjne firmy znajdują się na Ukrainie, a firma posiada również magazyny w Kazachstanie, Kirgistanie i Azerbejdżanie.

Prezes zarządu EcoCulture, Sergii Antonenkov, podkreślił, że wsparcie od Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej pozwoli firmie na wydajniejszą organizację produkcji.

„Robaczywe” jedzenie w Carrefour. Ceny – kosmiczne.

„Robaczywy” asortyment w Carrefour. Batony, chipsy i suszone owady u handlowego potentata

Filip Adamus robaczywy-asortyment


Promowane przez „ideologicznych” przeciwników diety mięsnej produkty spożywcze z insektów pojawiły się już w kilku warszawskich sklepach francuskiej sieci Carrefour. Pięć placówek koncernu na półki wprowadziło mąkę ze świerszczy oraz przekąski na jej bazie. Nie zabraknie też samych suszonych insektów odpychających samym wyglądem. 

Odpowiadając na (…) trend, Carrefour Polska rozszerza swoją ofertę o kolejne produkty firm Foodbugs oraz Robaki z Paki, które klienci mogą znaleźć już w pięciu warszawskich sklepach, m.in. w Westfield Mokotów oraz Westfield Arkadia”, czytamy w komunikacie zagranicznej firmy.

Klienci, którzy odważą się spróbować promowanej przez ekologicznych fanatyków „żywności”, mogą wybierać spośród kilku produktów – w asortymencie znajdzie się „mąka proteinowa” ze startych świerszczy, produkowanych na jej bazie batonów, „robaczywych” chipsów, czy samych suszonych insektów z dodatkiem różnorodnych przypraw, dostarczanych przez firmę „robaki z paki”. Wśród „rarytasów” producenta znaleźć można m.in. larwy mącznika młynarka.

Jak poinformował dyrektor Działu Rozwoju Formatów i Konceptów Handlowych w polskiej filii Carrefoura, Piotr Lubiewa, jeszcze w fazie testowej sprzedaż jadalnych robaków dała obiecujące zysk rezultaty. – Dlatego też zdecydowaliśmy się na rozszerzenie naszego asortymentu i wprowadzenie go do kolejnych sklepów Carrefour – mówił cytowany przez portal businessinsider.com.pl mężczyzna.

Pomimo zgody unijnych instytucji na obrót produktami z insektów na terenie zrzeszonych w niej państw członkowskich kontrowersję wciąż wzbudza niepewny wpływ spożycia owadów na zdrowie konsumentów. Niepokoją m.in skutki spożycia niestrawnej dla człowieka chityny. 

Źródło: businessinsider.com.pl FA

===================

mail:

…Suszone świerszcze o smaku śmietany. Opakowanie 20 g kosztuje 15 zł.

Nie tylko świerszcze w mące. Wszy [czerwie] w szminkach i wydzieliny robaków w kremach

Nie tylko świerszcze w mące. Wszy w szminkach i wydzieliny robaków w kremach

https://www.salon24.pl/newsroom/1284034,nie-tylko-swierszcze-w-mace-wszy-w-szminkach-i-wydzieliny-robakow-w-kremach

Wiele emocji wzbudziła decyzja Komisji Europejskiej dopuszczająca do jedzenia w krajach członkowskich UE produktów, które zawierają mąkę ze świerszczy. Tymczasem w przemyśle kosmetycznym przetwarzanie owadów funkcjonuje od dawna. Smarujemy się robakami, nawet o tym nie wiedząc.

Wszy są szczególnie popularne w szminkach

Odpowiedzialna za to substancja nazywa się karmin (koszenila, oznaczona jako E120) i znajduje się we wszystkim, co ma być jaskrawoczerwone: szminkach, różach do policzków, cieniach do powiek i lakierach do paznokci.

Owady (czerwce, które wyglądają jak wszy) są zbierane, a następnie suszone, gotowane i mielone. Wysuszone zmielone owady traktowane są amoniakiem lub roztworem węglanu sodu. W zależności od metody ekstrakcji otrzymuje się barwnik w różnych odcieniach, m.in. takich jak: szkarłat, czerwień, pomarańcz.

Aby uzyskać ok. 1 kg koszenili potrzeba ponad 150 000 owadów.

Koszenila występuje również w jedzeniu. Barwnik ten znajdziemy w: alkoholach, napojach owocowych, deserach, biszkoptach z nadzieniem owocowym, kisielach, jogurtach pitnych owocowych, wyrobach piekarniczych, słodyczach a także w niektórych produktach mięsnych (np. salami, kiełbasy) i w nabiale. Wiele popularnych żelek zawiera właśnie koszenilę, np  Haribo, M&Ms czy Smarties.

Wydzieliny z owadów w tuszach do rzęs

Inna substancja pochodząca z owadów na półkach z kosmetykami do makijażu to szelak (E 904). Wydzieliny owada łuski lakowej zwanego czerwcem są często używane w lakierach do paznokci, sprayach do włosów lub tuszach do rzęs.

Na początku szelak stanowi mieszankę żywicy, kawałków gałązek, szczątków owadów i innych zanieczyszczeń. Po zmieleniu i przesianiu szelak jest moczony w wodzie przez kilka godzin. Następnie namoczony ugniata się stopami w celu otwarcia ziarenek, z których wydostanie się barwnik oraz nastąpi oddzielenie szczątków owadów od żywicy. Jednolitą masę płucze się, aby usunąć barwnik i pianę. Szelak, który zostanie na dnie zbiorników, jest suszony na słońcu.

Według organizacji praw zwierząt PETA, szelak jest używany do “wszystkiego, co powinno świecić i nie rozpuszczać się zbyt szybko”. Należą do nich np. “Kinder Schoko-Bons” od Ferrero, cukierki Tic-Tac czy kulki Kit-Kat.

Pancerzyki owadów w kosmetyczce

W produktach kosmetycznych znajduje się również chityna. Kawałki skorupek są wykorzystywane jako środki zagęszczające i nawilżające w różnych produktach do pielęgnacji skóry i włosów. Chitosan jest produkowany komercyjnie poprzez moczenie pancerzy skorupiaków wodorotlenkiem sodu, wypłukującym grupy acetylowe w chitynie.

Udowodniono, że dodawanie do kosmetyków chityny chroni skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Chityna jest neutralna dla naszej skóry i można ją mieszać z innymi substancjami w kosmetykach, których zadaniem jest ochrona skóry przed promieniowaniem UV oraz uzupełnianie brakujących substancji odżywczych.

Chitynę możemy znaleźć także w pastach do zębów, płynach do płukania, niciach do jamy ustnej oraz gumach do żucia.

Perfumy z wymiocin wieloryba

Z kolei jedwab z jedwabników stosowany jest w kosmetykach do makijażu, kremach i produktach do pielęgnacji włosów, które mają szczególnie wygładzać i wiązać wilgoć.

Wprawdzie nie jest to substancja z insektów, ale nie mniej obrzydliwy wydaje się fakt, że pewien drogocenny składnik w perfumach to wymiociny wieloryba. Naturalna ambra to właśnie wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota.

Podobnie jak w przypadku produktów spożywczych, również produkty kosmetyczne podlegają obowiązkowemu oznakowaniu pod kątem substancji pochodzących z owadów. Zła wiadomość jest taka, że niektóre składniki pochodzenia zwierzęcego są ukryte za kryptonimami. Na przykład karmin można zidentyfikować tylko po oznaczeniu CI 75470 na opakowaniu.

Polska zwiększa produkcję robaków. Ambitne plany PiS. Ogórki z robaków, ale z Biedronek.

Polska zwiększa produkcję robaków. Ambitne plany PiS

CzarnaLimuzyna

Malkontenci narzekający na zmniejszające się pogłowie zwierząt hodowlanych mają trudny orzech do zgryzienia. Konkretnie, nie chodzi o orzechy, lecz o robaki. Realizując wytyczne “zrównoważonego niedorozwoju” PiS postanowiło wyjść na czoło unijnej stawki i śmiałą dotacją w wysokości 14,4 mln zł wesprzeć budowę zakładu produkującego robaczaną biomasę. Firma HiProMine, która mieści się w podpoznańskim Robakowie już jakiś czas temu zwróciła uwagę ekspertów z Davos hodowlą larw owada zwanego czarną muchą (Hermetia illucens).

“czarna mucha” /commons.wikimedia/ Muhammad Mahdi Karim

Tak było wczoraj, a dziś plany producenta “alternatywnego białka i tłuszczu” sięgają dalej. Pod koniec ubiegłego roku pojawiła się informacja, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii dofinansuje budowę nowego zakładu produkcji pasz z biomasy owadów kwotą 14,4 mln zł.  Projekt jest konsekwencją strategii UE „od pola do stołu”. Zwolennicy Wielkiego Resetu uzasadniając plany włączenia robaków w skład paszy spożywanej przez ludzi i zwierzęta argumentują, że w warunkach naturalnych różne gatunki owadów są naturalnym pożywieniem dla ptaków, ssaków i ryb. Ważkim argumentem jest wielkość śladu węglowego, a ten przy produkcji robaków jest o wiele mniejszy niż przy hodowli zwierząt.

Nowe zrównoważone menu

Foto: Margo/TT

W mediach społecznościowych pojawiły się już pierwsze spory o nowe zrównoważone menu. W grupie zagorzałych przeciwników można zauważyć pewną prawidłowość. Grupy antyrobaczanych fanatyków na ogół składają się z antyszczepionkowców, antybanderowców i ogólnie: qrwofobów. Wklejają oni złośliwe memy, a nawet prawdziwe zdjęcia produktów spożywczych z robakami w środku. Z kolei zwolennicy nowego pożywienia argumentują, że w nowych produktach robaki nie będą widoczne. Zgodnie z nowym unijnym standardem będą dokładnie rozgniecione lub zmielone na proszek.

Pojawił się też spór w gronie lewicy.

Zwolennicy ochrony praw robaka cytują wypowiedź pani Środy:

Jest taka propozycja, żeby zwierzętom przydzielić obywatelstwo. Są zwierzęta udomowione, które powinny być traktowane jak współobywatele. Potem są zwierzęta liminalne, te, które żyją z nami, na przykład szczury, albo karaluchy, albo coś takiego… I one powinny mieć status uchodźców. I są zwierzęta dzikie, które powinny mieć status obywateli państw suwerennych.

“Robaki dla ludzi, ludzie dla robaków, robak też obywatel, robaki są ludźmi, wszystkie robaki są równe, a tylko niektóre główne” – to tylko niektóre z haseł rozgrzewających światopoglądowy spór…

Pasikonik na przekąskę. Jedzcie robaki. One mniej pierdzą !

Pasikonik na przekąskę. Jedzcie robaki. One mniej pierdzą !

[Umieszczam, bo po moim poprzednim artykule [„Domieszka” z robaków jest dodawana do pizzy, makaronów i płatków śniadaniowych w całej UE.] o decyzjach UE w sprawie mąki z robaków – paru porządnych, uczciwych Polaków powiedziało: „Nie wierzę ci. Niemożliwe”. Więc dla tych strusi, co z głową w piasku wystawiają dupę pederastom z UE – publikuję. Mirosław Dakowski]

26.01.2023 Alicja Dołowska https://prawy.pl/123822-pasikonik-na-przekaske-felieton/

Doczekaliśmy czasów gdy chrabąszcze, szarańcza, koniki polne i dotąd pogardzane insekty zagoszczą na naszych talerzach jako pełnowartościowa żywność i alternatywa dla mięsa. Na razie oficjalnie w postaci mączki, która od 24 stycznia może za zgodą Unii Europejskiej pojawiać się już na sklepowych półkach. A mąkę ze świerszczy będzie można wykorzystać przy produkcji chleba, ciastek, herbatników, chipsów, krakersów czy pizzy.

I bez oficjalnego namaszczenia Brukseli smażone owady były już od jakiegoś czasu serwowane np. we francuskich restauracjach, Zajadali się nimi ciekawi odkrycia nowego smaku zwłaszcza ludzie młodzi, gardzący zwierzęcym mięsem. I nawet chwalili, że usmażony świerszcz przypominał im smak pestek dyni. W ojczyźnie zjadaczy ślimaków, żabich udek i łykania żywych małż takie żywieniowe eksperymenty pewnie się przyjmą. Jednak czy w polskiej kulturze kulinarnej, gdzie nadal królują potrawy z wieprzowiny, pieczone szarańcze i larwy mącznika zastąpią schabowego czy grillowanego burgera? Śmiem wątpić. Chociaż na takie ekstremalne doznania na pewno znajdą się amatorzy.

UE od stycznia dopuściła do sprzedaży na  swoim obszarze produkty spożywcze, w których wykorzystuje się proszek ze  świerszcza domowego. Z takiej mąki można wypiekać chleb, dodawać ją do wyrobu ciastek, pizzy czy pierogów.

Konsumpcję owadów i insektów promują też ekolodzy ze względu na fakt, że produkują one mniej dwutlenku węgla niż krowy.  Poza tym do hodowli bydła potrzebne są duże obszary ziemi, podczas gdy insekty czy owady można hodować w niewielkich, zamkniętych pomieszczeniach. Warto nadmienić, że miliarder Bill Gates, który chce nam urządzać lepszy świat, testuje już w Australii aparaturę do niwelowania krowich bąków, czyli metanu. Tak daleko już odlecieli lewicowi zbawcy świata, przy tej okazji robiąc „mimochodem” gigantyczny biznes.

Aby zachęcić konsumentów do zmiany diety, producenci owadów i robaków wyłożyli sporą kasę na reklamę i popularyzację owadożerności, zatrudniając znaną australijską i hollywoodzką aktorkę filmową Nicole Kidman. Na reklamowym filmie Nicole namawia oglądających, aby jedli owady. W ten sposób świat ma sobie poradzić z niedoborem żywności i śladem węglowym. Gwiazda Hollywood dołączyła do elity, która przekonuje ludzkość, by przestała jeść steki a zaczęła konsumować robaki. Nagrywając film promocyjny dla „Vanity Fair”, Nicole błogim wyrazem twarzy pokazała tłumom, że żywność taka jak larwy, świerszcze i koniki polne jest pyszna. Mówi, że rogatki  (gatunek chrząszcza), są smakowo „niesamowite” , a świerszcze „tak wspaniałe, że dotąd nic lepszego nie jadłeś” .Nie mówiąc już o smażonych konikach polnych na deser, które są według gwiazdy po prostu wyśmienite.

Pod koniec maja zeszłego roku firma Aspire Food Group ogłosiła , że ​​w Londynie w prowincji Ontario w Kanadzie otworzyła największą na świecie  fabrykę żywności „białka alternatywnego” , w której głównym składnikiem są świerszcze. „Nowa fabryka Aspire produkowałaby 9000 ton świerszczy rocznie do spożycia przez ludzi i zwierzęta. Stanowi to około dwóch miliardów owadów, które będą dystrybuowane każdego roku w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych ”- informuje raport firmy. Aspire chwali się, że ma już zamówienia, które zapewnią jej zbyt przez najbliższe kilka lat. Takich firm jak Aspire przybywa jak grzybów po deszczu.

Firma twierdzi, że świerszcze są bogate w białko i powinny być uważane za następną  „super-żywność” . To bogate w błonnik źródło żywności można już znaleźć w sklepach spożywczych i restauracjach,  i jak podkreśla Aspire,  „zostawia mniejszy ślad środowiskowy niż tradycyjne źródła białka ” .

Lewicowy miliarder Bill Gates również namawiał do jedzenia robaków i owadów. Gates próbował również nakierować ludzi na żywność syntetyczną. Dwa lata temu jego apel trafił na nagłówki gazet, kiedy nalegał, aby świat przestał jeść wołowinę i zastąpił ją syntetycznymi produktami mięsnymi.

W Wielkiej Brytanii naukowcy[dlaczego takie brednie żurnaliści przypisują NAUCE? MD] usiłują skłonić brytyjski rząd do rozpoczęcia podawania pochodzącej z owadów żywności uczniom w szkołach publicznych. „Naukowcy planują karmić owadami, takimi jak świerszcze domowe i larwy mącznika, dzieci w wieku od pięciu do jedenastu lat w czterech szkołach podstawowych w Walii ” –  donosił kilka miesięcy temu dziennik „The Daily Mail”.

Syntetyczna żywność i owady jako produkty do spożycia przez ludzi to propozycja lewicowych zbawców świata, której celem jest uratowanie planety. Mało kto się zastanawia, że równolegle w tym przedsięwzięciu jednak chodzi o wielki biznes.  I wielkie pieniądze, tak wielkie, że w argumentach lewicowi aktywiści powołują się nawet na Ewangelię i zapisaną  tam wiadomość, że Jan Chrzciciel też żywił się szarańczą.

Co jeszcze zrobią by zmusić nas do jedzenia robaków dla uratowania planety?


„Domieszka” z robaków jest dodawana do pizzy, makaronów i płatków śniadaniowych w całej UE.

„Domieszka” z miażdżonych robaków jest dodawana do pizzy, makaronów i płatków śniadaniowych w całej UE.

‘Większość ludzi nawet nie będzie wiedziała’ czyli co zmielić do chleba

AlterCabrio

,

„Zgodnie z decyzją, w której powołano się na opinię naukową Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, dodatek jest bezpieczny w stosowaniu w całej gamie produktów, w tym między innymi w batonikach zbożowych, herbatnikach, pizzy, produktach na bazie makaronu i serwatce w proszku”.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Summit News na temat wprowadzenia przez UE nowych regulacji dotyczących specyficznych dodatków do żywności. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

___________***___________

„Domieszka” z miażdżonych robaków jest teraz dodawana do pizzy, makaronów i płatków śniadaniowych w całej UE

Większość ludzi nawet nie będzie wiedziała, że ​​to je.

Od wczoraj dodatek do żywności ze sproszkowanych świerszczy zaczął pojawiać się w produktach spożywczych, od pizzy, przez makarony, po płatki zbożowe w całej Unii Europejskiej.

Tak. Naprawdę.

Odtłuszczone domowe świerszcze są w menu Europejczyków na całym kontynencie, a zdecydowana większość z nich nie wie, że to jest teraz w ich jedzeniu.

„Dzieje się tak dzięki orzeczeniu Komisji Europejskiej przyjętemu na początku tego miesiąca”, donosi RT.

„Zgodnie z decyzją, w której powołano się na opinię naukową Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, dodatek jest bezpieczny w stosowaniu w całej gamie produktów, w tym między innymi w batonikach zbożowych, herbatnikach, pizzy, produktach na bazie makaronu i serwatce w proszku”.

Ale nie martw się, ponieważ świerszcze muszą najpierw zostać sprawdzone, aby upewnić się, że „pozbyły się zawartości jelit”, zanim zostaną zamrożone.

Cudowna sprawa.

Krytycy sugerowali, że gdy robaki staną się powszechnie akceptowane jako dodatek do żywności, ich spożycie zostanie znormalizowane we wszystkich dziedzinach.

„Liberalny Porządek Świata zdecydował, że maluczcy muszą jeść robale, aby zapobiec wahaniom klimatu, zgodnie z ideologią klasy rządzącej” — pisze Dave Blount.

„Jednak zamiast bezmyślnie słuchać “Ekspertów”, jak większość z polityką Covid, ludzie stawili opór. Więc nasi lewaccy panowie i władcy ukradkiem przemycają owady do jedzenia”.

„To pozwoli im ujawnić w niedalekiej przyszłości, że już jemy robale, więc nie ma powodu, aby sprzeciwiać się zamykaniu farm i narzucaniu nowej diety”.

Unia Europejska również niedawno zatwierdziła wykorzystanie Alphitobius diaperinus, znanego również jako larwa mącznika, do spożycia przez ludzi.

Jak wyczerpująco to udokumentowaliśmy, globalistyczni technokraci i działacze na rzecz zmian klimatu konsekwentnie lobbują, aby ludzie zaczęli jeść robale w celu walki z globalnym ociepleniem, mimo że praktyka ta jest powiązana z infekcjami pasożytniczymi.

Wątpię, czy elitarystyczni technokraci, którzy niedawno odwiedzili Davos, przestawią się na dietę z owadów, bez względu na to, jak bardzo zastraszają nas zmianami klimatycznymi spowodowanymi przez człowieka.

W listopadzie „Washington Post” poradził Amerykanom, aby zamiast tradycyjnego obiadu w Święto Dziękczynienia, na który obecnie nie stać jednej czwartej rodzin, rozważyli jedzenie robaków.

I to wszystko podczas gdy hodowcy bydła w Holandii są eliminowani ze względu na zmiany klimatyczne, dzieci w wieku szkolnym są indoktrynowane do jedzenia robaków, a kolejna niemiecka szkoła całkowicie zakazała mięsa.

_________________

Crushed Bug ‘Additive’ is Now Included in Pizza, Pasta & Cereals Across the EU, Paul Joseph Watson, 25 January, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Złe jest dobre, dobre jest złe – dieta insektowa
W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami pojawienia się i usilnego propagowania w mediach np. amerykańskich programu zjadania robaków przez ludzkość, innymi słowy – globalnego przesterowania codziennej diety człowieka z przetworów roślinnych, […]

_________________

Sztuczne mięso i nuklearne drożdże czyli co fermentuje na COP27
Szczyty ONZ – zwłaszcza szczyty klimatyczne – zawsze stanowią mały przedsmak nadchodzących narracji. I chociaż „reforma żywnościowa” może nie być jedynym, ani nawet najważniejszym punktem programu… to zdecydowanie jest przeważającą […]

_________________

Warzywne jajka czyli czym zalać robaka
Za mediami promującymi spożywanie robaków kryje się nowa energia. Ale ten reklamowany wielki ruch jest niewątpliwie punktem zwrotnym w kierunku hodowanego w laboratoriach mięsa i nabiału. Propaganda płynie szerokim strumieniem. […]

_________________

Dyptyk żywnościowy czyli apokalipsa, robaki i GMO
Byliśmy świadkami jak lockdowny roznoszą gospodarkę na kawałki, podczas gdy klasa miliarderów osiąga rekordowe zyski, a korporacyjne molochy rozszerzają swoje monopole, tak też każda proponowana polityka bezpieczeństwa żywnościowego przyniesie korzyści […]

Tagi: dodatki do żywności, inekty, jedzenie owadów, Klaus Schwab, liberalny porządek świata, LPŚ, LWO, mąka z owadów, NWO, UE

=================================

MĄKA Z ROBALI:

https://www.facebook.com/watch/?extid=CL-UNK-UNK-UNK-AN_GK0T-GK1C&mibextid=2Rb1fB&v=1416088492256781

9 minut

Mąki od-zwierzęce, od-robale. Mamy już w bułeczkach, chlebach? Korporacje robią to dla pieniędzy, przeciw zdrowiu.

========

Robaki domowe, nieproszeni goście w naszych mieszkaniach