Pięściarka zmarła z powodu koronawirusa. Była dwukrotnie zaszczepiona
https://sportowefakty.wp.pl/boks/970751/piesciarka-zmarla-z-powodu-koronawirusa-byla-zaszczepiona
W wieku 31 lat zmarła Julie Le Galliard. Według zagranicznych mediów była mistrzyni Francji w wadze piórkowej zmagała się z powikłaniami po zakażeniu koronawirusem. Ostatnio przebywała na oddziale intensywnej terapii.
O śmierci Julie Le Galliard pisze m.in. dziennik „Le Parisien”. Francuska pięściarka występowała w kadrze narodowej w latach 2013-2016. W 2015 roku została mistrzynią swojego kraju w kategorii wagowej poniżej 57 kilogramów.
W poniedziałek tamtejsza federacja poinformowała o śmierci zawodniczki. „Z ogromnym smutkiem dowiadujemy się o śmierci 31-letniej Julie Le Galliard, która zmarła w niedzielny wieczór w szpitalu w Marsylii po dwumiesięcznej walce z komplikacjami spowodowanymi COVID-19” – czytamy w oświadczeniu Francuskiej Federacji Bokserskiej.
Według zagranicznych mediów Julie Le Gaillard przyjęła dwie dawki szczepionki przeciw koronawirusowi. Sama jakiś czas temu opublikowała post w mediach społecznościowych, który nie daje żadnych wątpliwości co do tego.
Miała to potwierdzić także jej przyjaciółka, która przyznała, że pięściarka jest zaszczepiona.
Bliscy z otoczenia zawodniczki są zdania, że szczepionka nie ma nic wspólnego ze śmiercią Le Gaillard. Sama miała mieć słabą odporność, co było główną przyczyną zgonu.
Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Kryminogenne ustawy
Izabela Brodacka
Wiele razy pisałam o ustawach, które choć zapewne powstały w szlachetnych intencjach powodują lub mogą powodować negatywne skutki, czyli są po prostu kryminogenne.
Taką ustawą jest na przykład ustawa nakazująca opuszczenie mieszkania przez sprawcę domniemanej przemocy domowej niezależnie od tego kto jest właścicielem tego mieszkania. Ustawa ta chroniąca w intencji ustawodawcy ofiary przemocy daje możliwość przejęcia mieszkania przez fałszywe oskarżenie jego właściciela o przemoc.
Ustawa dająca pierwszeństwo tak zwanemu „nabywcy w dobrej wierze” przed faktycznym właścicielem nieruchomości sprawia, że kupujący mieszkanie od złodzieja (od kogoś kto podawał się niezgodnie z prawdą za właściciela tego mieszkania) może przejąć to mieszkanie eksmitując prawdziwego właściciela. Chroniąc kogoś kto wpakował swoje oszczędności w podejrzaną transakcję ( takie mieszkania są na ogół dziwnie tanie) ustawodawca krzywdzi prawdziwego właściciela, który może nawet nie wiedzieć, że oszust wykorzystując jego dane sprzedał jego nieruchomość. Nabywca kradzionego samochodu ( czyli przedmiotu ruchomego) nie może liczyć na taką łaskawość prawa. Traci przedmiot kradziony niezależnie od tego czy kupował w „dobrej wierze” czy wiedział, że uczestniczy w kradzieży. Złodzieje cudzych kamienic przejmujący je na podstawie sfałszowanych pełnomocnictw natychmiast sprzedawali je jakiemuś deweloperowi, a ten był chroniony przez prawo przed odebraniem mu przedmiotu kradzieży.
Od grudnia ma wejść w życie ustawa zwiększająca mandaty i grzywny za przestępstwa drogowe, a nawet za wykroczenia drogowe. Projekt przewiduje zmianę w Kodeksie wykroczeń, zakładającą w przypadku wykroczeń drogowych podwyższenie maksymalnej wysokości grzywny z 5 tys. zł do 30 tys. zł. Zwiększona ma zostać równie wysokość grzywny, którą nałożyć można w postępowaniu mandatowym – do 5 tys. zł, a w przypadku zbiegu wykroczeń – do 6 tys. zł. Jeśli kierowca opłaci mandat podczas kontroli, to wtedy jego wysokość zostanie pomniejszona o 10 procent. Wielka łaska -zamiast 5000 zapłacisz 4500 lub zamiast 6000 -5400 .Kto zresztą wozi ze sobą średnią krajową pensję z przeznaczeniem na mandaty i drobne wydatki?
Przekraczanie dopuszczalnej prędkości o ponad 30 km/h ma skutkować minimalnym mandatem w wysokości 1,5 tys. zł, niezależnie od faktu, czy naruszenie zostało stwierdzone w obszarze zabudowanym czy też poza tym obszarem. Jeśli sprawca ponownie popełni takie wykroczenie w ciągu 2 lat, to zostanie ukarany grzywną nie niższą niż 3 tys. zł.
W swojej intencji ustawodawca czy projektant tej ustawy ma zamiar chronić potencjalne ofiary wypadku. Zastanówmy się jednak nad nieprzewidzianym efektem ubocznym zagrożenia przestępcy drogowego grzywną w wysokości 30 tysięcy. Otóż sprawcy wypadku drogowego zagrożeni tak wysoką karą będą częściej niż dotąd uciekać zostawiając bez pomocy ofiary. Opóźnienie pomocy bywa tragiczne w skutkach, ewentualny pościg policyjny też jest niebezpieczny zarówno dla przechodniów jak i dla policjantów. To powszechnie znany efekt zaostrzenia kar. W tych stanach USA, w których kary za gwałt były wyjątkowo surowe odnotowywano większa liczbę gwałtów połączonych z morderstwem, gdyż sprawca gwałtu zagrożony wysokim wyrokiem decydował się częściej na „uciszenie” ofiary.
Jak mówi znane przysłowie dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Zakaz zwalniania z pracy kobiet w ciąży powoduje, że pracodawcy niechętnie zatrudniają kobiety w wieku rozrodczym czyli ten zakaz obrócił się praktycznie przeciwko kobietom. Zakaz pokazywania zwierząt w cyrku spowodował masowe pozbywanie się przez właścicieli cyrków niepotrzebnych im zwierząt. Ogrody zoologiczne nie chcą przyjmować starych zwierząt, których utrzymanie jest bardzo kosztowne. Niektóre zwierzęta cyrkowe ratują więc na własną rękę prywatne osoby. Na przykład w schronisku w Korabiewicach pewna szlachetna starsza pani trzymała oprócz licznych psów kilka niedźwiedzi, które odebrano cyrkowcom. Był to między innymi niedźwiedź Borys, który 10 lat spędził w klatce w wozie cyrkowym i niedźwiedzica himalajska Balbina. Co ciekawe niedźwiedzie formalnie były własnością ZOO, które nie chcąc ich utrzymywać oddało je pod opiekę do Korabiewic. Starszą panią zamiast doceniania jej działalności spotkały tylko prześladowania ze strony samozwańczych obrońców zwierząt z różnych stowarzyszeń i fundacji, których nie satysfakcjonowały warunki panujące w schronisku. Ostatecznie schronisko trafiło w ręce fundacji Viva.
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych gdyby wszedł w życie spowodowałby natychmiastowe wymordowanie wszystkich przebywających w hodowlach zwierząt. Nikt przecież nie żywiłby setek fretek czy szynszyli dla zabawy albo dla przyjemności obrońców zwierząt.
Ludziom wydaje się że prostym dekretem można rozwiązać wszelkie trapiące świat problemy. Tragiczny w skutkach jest fakt, że różnej maści utopiści nie poprzestają na mrzonkach lecz próbują swoje wizje realizować natychmiast, tu i teraz. Co gorsza niektóry z nich poszukują rozwiązań ostatecznych (Endlösung) i te rozwiązania osiągnęliby – tylko za jaką cenę? Na przykład przeprowadzane przez Stalina wymordowywanie arystokracji i burżuazji raz na zawsze rozwiązałoby (przynajmniej zdaniem komunistów) problem nierówności społecznych, a wymordowanie Żydów projektowane przez Hitlera raz na zawsze zlikwidowałoby problem antysemityzmu na świecie. Wiem, że nie powinno się używać w dyskusji argumentów ad hitlerum czy ad stalinum są one jednak wyjątkowo nośne. Podejmując jakieś działanie trzeba się zawsze zastanowić jakim kosztem osiąga się pożądany efekt. Na przykład za zniechęcenie przez nieuchronność surowej wielu mężczyzn do gwałtu zapłaciły w USA życiem kobiety, które sprawcy zdecydowali się zamordować, aby uniknąć tej kary. Podobnie za zniechęcenie kierowców do wymuszania pierwszeństwa czy przekraczanie dozwolonej prędkości zapłacą ofiary wypadków pozostawione bez pomocy przy szosie. To właśnie spotkało ostatnio czteroletnie dziecko w Gorzowie Wielkopolskim.
Mamy do czynienia z kolosalnym podstępem, opartym na kłamstwie i oszustwie.
Abp Viganò: Rozważania na temat Wielkiego Resetu i Nowego Porządku Świata
Mariusz Matuszewski | 10 października 2021
Nikt nie zostanie częścią Nowego Porządku Świata.
jeśli nie dokona aktu uwielbienia Lucyfera.
Nikt nie wejdzie do New Age, jeśli nie otrzyma lucyferiańskiej inicjacji.
David Spangler
Od ponad półtora roku jesteśmy bezradnymi świadkami następujących po sobie i nieprzystających do siebie wydarzeń, dla których większość z nas nie jest w stanie znaleźć wiarygodnego uzasadnienia. Stan zagrożenia pandemią w szczególny sposób uwidocznił sprzeczności i nielogiczność środków, które nominalnie mają ograniczyć zarażenie – lokdałny, godziny policyjne, zamknięcia działalności handlowej, ograniczenia usług i szkolnictwa, zawieszenie praw obywatelskich. Wszystkie te wysiłki codziennie są dezawuowane przez sprzeczne doniesienia, przez wyraźne dowody nieskuteczności, przez sprzeczne oświadczenia tych samych organów służby zdrowia. Nie ma potrzeby wyliczać środków, które podjęły prawie wszystkie rządy na świecie, nie osiągając obiecanych rezultatów. Jeżeli ograniczymy się do domniemanych korzyści, jakie eksperymentalne serum genowe powinno było przynieść społeczności – przede wszystkim odporność na wirusa i odnowioną swobodę przemieszczania się – odkryjemy, że w badaniu Uniwersytetu Oksfordzkiego opublikowanym w The Lancet, stwierdzono, że wiremia osób zaszczepionych podwójną dawką jest 251 razy większa od pierwszych szczepów wirusa, pomimo deklaracji światowych przywódców, począwszy od włoskiego premiera Mario Draghiego, według którego „kto się zaszczepi, ten żyje, kto się nie zaszczepi, ten umiera„. Skutki uboczne serum genowego, sprytnie zamaskowane lub celowo nie rejestrowane przez krajowe władze sanitarne, zdają się potwierdzać niebezpieczeństwo przyjmowania szczepionki i niepokojącą niewiadomą dla zdrowia obywateli, z którą wkrótce będziemy musieli się zmierzyć.
Od nauki do scjentyzmu
Medycyna – która nie jest nauką, lecz stosowaniem zasad naukowych do różnych przypadków, na podstawie doświadczeń i eksperymentów – wydaje się, że wyrzekła się swojej roztropności w imię nagłej potrzeby, która urosła do rangi kapłaństwa religii – w rzeczywistości religii nauki – która, aby nią być, okryła się dogmatyzmem graniczącym z przesądem. Kapłani tego kultu ukonstytuowali się jako kasta nietykalnych, zwolnionych od wszelkiej krytyki nawet wtedy, gdy ich twierdzeniom zaprzeczają fakty. Zasady medycyny, uważane za powszechnie obowiązujące do lutego 2020 roku, ustąpiły miejsca improwizacji, do tego stopnia, że zaleca się szczepienia w szczytowym momencie pandemii, narzuca się obowiązek noszenia masek, mimo że są one bezużyteczne, arbitralnie nakazuje się stosowanie dziwacznych odstępów, zakazuje leczenia skutecznymi lekami i narzuca eksperymentalne terapie genowe z naruszeniem normalnych protokołów bezpieczeństwa. Tak jak pojawiają się nowi kapłani Covid, tak samo pojawiają się nowi heretycy, czyli ci, którzy odrzucają nową pandemiczną religię i chcą pozostać wierni przysiędze Hipokratesa. Nierzadko aura nieomylności, która otacza wirusologów i innych mniej lub bardziej utytułowanych naukowców, nie poddawana jest pod wątpliwość z powodu konfliktu interesów lub znacznych korzyści finansowych udzielanych przez firmy farmaceutyczne, co w normalnych warunkach byłoby działaniem skandalicznym i przestępczym.
Tym, czego wielu nie rozumie, jest niespójność między deklarowanymi celami a ciągle się zmieniającymi środkami, zmierzającymi do osiągnięcia tych celów. Jeżeli w Szwecji brak lokdałnów i masek nie doprowadził do wyższych wskaźników zakażeń niż w krajach, gdzie ludzie zostali zamknięci w domach lub gdzie maski zakładano im nawet w szkołach podstawowych, to fakt ten nie jest uznawany za dowód nieskuteczności tych środków. Jeśli w Izraelu lub w Wielkiej Brytanii masowe szczepienia spowodowały wzrost infekcji i uczyniły je bardziej zjadliwymi, to ich przykład nie skłania przywódców innych krajów do ostrożności w kampanii szczepień, ale raczej popycha ich ku obowiązkowi szczepień. Jeśli iwermektyna lub osocze hiperimmunologiczne okazują się się skutecznymi metodami leczenia, to nie są to wystarczające powody aby te specyfiki zatwierdzić do stosowania, a tym bardziej zalecać. A ci, którzy zastanawiają się nad przyczyną tej niepokojącej irracjonalności, w końcu powstrzymują się od osądu, dając coś w rodzaju fideistycznej akceptacji dla wypowiedzi kapłanów Covidu, lub z drugiej strony, uważają lekarzy za niewiarygodnych czarowników.
Jeden scenariusz pod jednym kierownictwem
Jak już wspomniałem, mamy do czynienia z kolosalnym podstępem, opartym na kłamstwie i oszustwie. To oszustwo zaczyna się od założenia, że uzasadnienia przedstawiane przez władze na poparcie ich działań są szczere. Mówiąc prościej, błąd polega na tym, że wierzymy, iż rządzący są uczciwi i zakładamy, że nas nie okłamują. Trwamy więc w wynajdywaniu mniej lub bardziej wiarygodnych uzasadnień, by nie przyznać się, że jesteśmy obiektem zaplanowanego w najdrobniejszych szczegółach spisku. Gdy próbujemy racjonalnie wytłumaczyć irracjonalne zachowania, gdy przypisujemy logikę nielogicznym działaniom tych, którzy nami rządzą, dysonans poznawczy prowadzi nas do zamykania oczu na rzeczywistość i prowadzi do wiary w najbardziej bezwstydne kłamstwa.
Powinniśmy byli zrozumieć – pisałem o tym już jakiś czas temu – że plan Wielkiego Resetu nie był wynikiem kaprysów jakiegoś „teoretyka spisku”, ale bezwzględnym dowodem zbrodniczego planu, obmyślanego przez dziesięciolecia i mającego na celu ustanowienie powszechnej dyktatury, w której mniejszość niezmiernie bogatych i potężnych ludzi zamierza zniewolić i podporządkować całą ludzkość ideologii globalistycznej. Zarzut „teorii spiskowej” być może miałby sens, gdy spisek nie był jeszcze oczywisty, ale dziś zaprzeczanie temu, co elity planowały od lat 50. jest nie do obrony. To, co Kalergi, Rothschildowie, Rockefellerowie, Klaus Schwab, Jacques Attali i Bill Gates mówią od II wojny światowej, jest opublikowane w książkach i gazetach, komentowane i podejmowane przez międzynarodowe ciała i fundacje, tworzone właśnie przez partie i większość rządów. Stany Zjednoczone Europy, niekontrolowana imigracja, obniżenie płac, ograniczenie roli związków zawodowych, zrzeczenie się suwerenności narodowej, wspólna waluta, kontrola obywateli pod pretekstem pandemii oraz redukcja populacji poprzez stosowanie szczepionek przy użyciu nowych technologii nie są niedawnymi wynalazkami, ale wynikiem zaplanowanej, zorganizowanej i skoordynowanej akcji – akcji, która wyraźnie dowodzi, że trzyma się ona jednego scenariusza pod jednym kierownictwem.
Zbrodniczy zamysł
Kiedy już zrozumiemy, że obecne wydarzenia zostały zaplanowane w celu uzyskania pewnych rezultatów, pewnych zamierzeń w imieniu mniejszości, z nieobliczalną szkodą dla większości – musimy również uczciwie uznać istnienie zbrodniczego zamysłu autorów tego planu. Ten zbrodniczy projekt pozwala nam również zrozumieć oszustwo popełniane przez władze świeckie, polegające na przedstawianiu pewnych środków jako nieuniknionej odpowiedzi na nieprzewidywalne wydarzenia, podczas gdy wydarzenia te zostały sztucznie wykreowane i wyolbrzymione, jedynie w celu legitymizacji rewolucji – którą Schwab określa jako czwartą rewolucję przemysłową – zamierzoną przez elity na szkodę całej ludzkości. Zniewolenie władzy jest natomiast wynikiem procesu, który rozpoczął się jeszcze wcześniej, wraz z rewolucją francuską, i który uczynił klasę polityczną sługą nie Boga (którego panowanie lekceważy) ani suwerennego ludu (którym gardzi i wykorzystuje jedynie do legitymizacji samej siebie), lecz potentatów gospodarczych i finansowych, międzynarodowej oligarchii bankierów i lichwiarzy, międzynarodowych koncernów i firm farmaceutycznych. W rzeczywistości, po bliższym przyjrzeniu się, wszystkie te podmioty należą do niewielkiej liczby znanych, bardzo bogatych rodzin.
Podobne zniewolenie jest również widoczne w mediach: dziennikarze zaakceptowali – bez żadnych skrupułów – prostytuowanie się przed potężnymi, posuwając się do cenzurowania prawdy i rozpowszechniania bezwstydnych kłamstw, nie próbując nawet nadać im pozorów wiarygodności. Jeszcze do zeszłego roku dziennikarze liczyli „ofiary” Covida, przedstawiając każdego, kto uzyskał wynik pozytywny, jako nieuleczalnie chorego. Dziś ci, którzy umierają po szczepieniu, są zawsze i tylko pokonywani przez nieokreśloną „chorobę”, a jeszcze przed sekcją zwłok oficjalnie orzeka się, że nie ma związku między śmiercią człowieka a podaniem serum genowego. Bezkarnie przekręcają prawdę, gdy nie potwierdza ona ich narracji, naginając ją do swoich celów.
To, co działo się przez ostatnie półtora roku, było szeroko zapowiadane, aż do najdrobniejszych szczegółów, przez samych twórców Wielkiego Resetu; tak samo jak nam zapowiedziano środki, które zostaną przyjęte. 17 lutego 1950 roku, zeznając przed Senatem Stanów Zjednoczonych, znany bankier James Warburg powiedział: „Będziemy mieli rząd światowy, czy się to komuś podoba, czy nie. Jedyne pytanie, jakie się nasuwa, to czy ten rząd światowy zostanie ustanowiony przez konsensus czy siłą.” Cztery lata później narodziła się Grupa Bilderberg, która zaliczyła do swoich członków takie postacie jak: włoski biznesmen Gianni Agnelli, Henry Kissinger, Mario Monti i obecny premier Włoch Mario Draghi. W 1991 r. David Rockefeller napisał: „Świat jest gotowy na rząd światowy. Ponadnarodowa suwerenność intelektualnej elity i światowych bankierów jest z pewnością lepsza od narodowego samostanowienia praktykowanego w minionych stuleciach.” I dodał: „Jesteśmy na skraju globalnej transformacji. Wszystko czego potrzebujemy to 'właściwy’ globalny kryzys, a narody zaakceptują Nowy Porządek Świata.” Dziś możemy potwierdzić, że ten „właściwy kryzys” zbiega się z pandemicznym stanem wyjątkowym i z „krokiem marszowym” nakreślonym od 2010 roku przez dokument Fundacji Rockefellera „Scenariusze dla przyszłości technologii i rozwoju międzynarodowego”, w którym przewidziano wszystkie wydarzenia, których jesteśmy obecnie świadkami.
Krótko mówiąc, stworzyli fałszywy problem, aby móc narzucić środki kontroli populacji jako pozorne rozwiązanie, zlikwidować małe i średnie przedsiębiorstwa za pomocą blokad i zielonej przepustki na korzyść kilku międzynarodowych grup, zniszczyć edukację poprzez narzucenie nauczania na odległość, obniżyć koszty siły roboczej za pomocą „inteligentnej pracy”, sprywatyzować publiczną ochronę zdrowia na rzecz Big Pharmy i pozwolić rządom na wykorzystanie stanu wyjątkowego do stanowienia prawa wbrew prawu i narzucić tak zwane szczepionki całej populacji, czyniąc obywateli identyfikowalnymi albo chronicznie chorymi lub wysterylizowanymi.
Wszystko, co elity chciały zrobić, już zrobiły. Niezrozumiałe jest to, że w obliczu dowodów tej straszliwej zbrodni z premedytacją przeciwko ludzkości, w której przywódcy prawie całego świata są wspólnikami, nie ma ani jednego sędziego, który otworzyłby przeciwko nim proces sądowy, aby ustalić prawdę i skazać winnych i współwinnych. Ci, którzy protestują, są nie tylko cenzurowani, ale wskazywani jako wrogowie publiczni, jako roznosiciele wirusa, jako nie-ludzie, którym nie przysługują żadne prawa.
Głębokie państwo i głęboki kościół
Teraz, w obliczu tego zbrodniczego planu, byłoby przynajmniej logicznym, aby go ujawnić i podać do wiadomości, aby następnie móc mu zapobiec i osądzić winnych. Lista zdrajców powinna zaczynać się od szefów rządów, członków gabinetów i urzędników, a następnie kontynuować od wirusologów i skorumpowanych lekarzy, dowódców sił zbrojnych niezdolnych do przeciwstawienia się łamaniu Konstytucji, zaprzedanych dziennikarzy, tchórzliwych sędziów i posłusznych związków zawodowych. Na tej długiej liście, która być może zostanie kiedyś sporządzona, powinni znaleźć się również przywódcy Kościoła katolickiego, począwszy od Bergoglio i licznych biskupów, którzy stali się gorliwymi wykonawcami woli księcia tego świata, wbrew mandatowi otrzymanemu od Chrystusa. Z takiej listy można by wysnuć zakres spisku i liczbę spiskowców, potwierdzający kryzys autorytetu i zepsucie władzy świeckiej i religijnej. Krótko mówiąc, byłoby łatwiejsze do zrozumienia, że skorumpowana część władzy świeckiej – głębokie państwo – i skorumpowana część władzy kościelnej – głęboki kościół – to dwie strony tej samej monety, obie instrumentalnie wykorzystywane do ustanowienia Nowego Porządku Świata.
Jednakże, aby zrozumieć ten sojusz pomiędzy władzą cywilną i religijną, konieczne jest uznanie duchowego i eschatologicznego wymiaru obecnego konfliktu, umieszczając go w kontekście wojny, którą Lucyfer, od czasu swego upadku, toczy przeciwko Bogu. Wojna ta, której wynik został rozstrzygnięty ab æterno poprzez nieuchronną klęskę Szatana i Antychrysta oraz przytłaczające zwycięstwo Niewiasty otoczonej gwiazdami, zbliża się obecnie ku końcowi. To dlatego siły ciemności są obecnie tak dzikie, tak niecierpliwe, aby usunąć imię naszego Pana z ziemi, aby nie tylko zniszczyć Jego namacalną obecność w naszych miastach przez burzenie kościołów, burzenie krzyży i tłumienie chrześcijańskich świąt, ale także przez eliminowanie pamięci, anulowanie chrześcijańskiej cywilizacji, fałszowanie jej nauczania i poniżanie jej kultu. Na przeszkodzie temu stałaby z pewnością obecność wiernej i odważnej Hierarchii, gotowej ponieść męczeństwo w obronie chrześcijańskiej wiary i nauki moralnej. Dlatego właśnie, już w początkowej fazie globalistycznego planu, konieczne było skorumpowanie tej Hierarchii w zakresie moralności i doktryny, infiltrowanie jej przez piąte kolumny i uśpione komórki dywersyjne, pozbawienie jej wszelkich nadprzyrodzonych tęsknot i uczynienie jej podatną na szantaż dzięki skandalom finansowym i seksualnym. Wszystko po to, by ją wykluczyć i wyeliminować na etapie osiągania zamierzonego celu, zgodnie z ustaloną praktyką.
Ta operacja infiltracji rozpoczęła się pod koniec lat 50-tych, kiedy projekt Nowego Porządku Świata dopiero nabierał kształtów. Rozpoczęła ona swoje dzieło przewrotu kilka lat później, wraz z Ekumenicznym Soborem Watykańskim II, w świetle którego wybór Roncalliego i wydalenie kardynała Siri, „delfina” Pacellego, czyli prawdopodobnego następcy Pacellego na stanowisku papieża, stanowiły powód do entuzjazmu, zarówno dla postępowego i modernistycznego elementu w Kościele, jak i dla komunistycznego, liberalnego i masońskiego elementu świata świeckiego. Sobór Watykański II był dla organizmu kościelnego tym, czym dla społeczeństwa obywatelskiego była Przysięga w sali do gry w piłkę w trakcie rewolucji francuskiej. O ile przy wielu okazjach zwracałem uwagę na wywrotowy charakter Soboru, o tyle dzisiaj uważam, że na uwagę zasługuje analiza historyczna, w której pozornie oderwane od siebie fakty nabierają niepokojącego znaczenia, wyjaśniając wiele spraw.
Niebezpieczne związki
Jak informował Michael J. Matt w niedawnym wideo na The Remnant, dziś zaczynamy składać wszystkie elementy mozaiki i odkrywamy – przez samo przyznanie się jednego z bohaterów – że Msgr. Hélder Câmara, arcybiskup Olinda i Recife w Brazylii, odbył w tamtych latach spotkanie z młodym Klausem Schwabem, założycielem Światowego Forum Ekonomicznego i teoretykiem Wielkiego Resetu. Schwab docenił Câmarę za jego opozycję wobec tradycyjnego Kościoła oraz za jego rewolucyjne i pauperyzujące teorie i zaprosił go na Forum w Davos, uznając jego udział w tym wydarzeniu za niezwykle ważny z punktu widzenia projektu Nowego Porządku. Wiemy, że Hélder Câmara był wśród organizatorów „Paktu z katakumb”, który został podpisany przez około czterdziestu ultra-progresywistycznych biskupów 16 listopada 1965 roku, na kilka dni przed zamknięciem Soboru. Wśród heretyckich tez tego dokumentu znajduje się również współpraca w ustanowieniu „innego, nowego porządku społecznego”, opartego na sprawiedliwości i równości. Nie dziwi nas, gdy dowiadujemy się, że wśród sygnatariuszy znalazł się również bp Enrique Angelelli, biskup pomocniczy Cordoby w Argentynie, „punkt odniesienia dla ówczesnego Ojca Jorge Mario Bergoglio”. Sam Bergoglio już na początku swojego pontyfikatu zadeklarował, że zgadza się z postulatami Paktu z Katakumb. 20 października 2019 roku, podczas Synodu amazońskiego, powtórzono celebrację paktu w Katakumbach Santa Domitilla, potwierdzając tym, że plan rozpoczęty na Soborze znalazł spełnienie właśnie w osobie Jorge Mario Bergoglio. Daleki od dystansowania się od ultra-progresywistów, którzy go popierają i którzy zadecydowali o jego wyborze na ostatnim konklawe, Bergoglio nigdy nie traci okazji, by dać dowód swojej doskonałej spójności z planem Nowego Porządku Świata, począwszy od współpracy watykańskich komisji i dykasterii z ekologizmem maltuzjańskiego matriksu i ich udziału w Radzie na rzecz Kapitalizmu Włączającego, globalnego sojuszu z Rotszyldami, Fundacją Rockefellera i wielkimi bankami. Tak więc z jednej strony mamy Davida Rockefellera z Komisją Trójstronną, a z drugiej strony mamy Klausa Schwaba, który jest spokrewniony przez małżeństwo z Rothschildami, ze Światowego Forum Ekonomicznego. Obaj ramię w ramię współpracują z głową Kościoła Katolickiego, aby ustanowić Nowy Porządek za pomocą Wielkiego Resetu, tak jak to było planowane od lat 50-tych.
Plan światowej depopulacji
Do współpracowników tego pactum sceleris należy zaliczyć również niektórych członków Papieskiej Akademii Życia, której struktura organizacyjna została ostatnio zmieniona przez samego Bergoglio, który usunął z niej członków najbardziej wiernych Magisterium, zastępując ich zwolennikami depopulacji, antykoncepcji i aborcji. Nie powinno zatem dziwić poparcie Stolicy Apostolskiej dla szczepionek. W czerwcu 2011 roku Sovereign Independent na pierwszej stronie zamieścił nagłówek: „Depopulacja z zastosowaniem przymusowych szczepień: Zerowa emisja CO2!„. Obok nagłówka, fotografii Billa Gatesa towarzyszył cytat z niego: „Świat liczy dziś 6,8 miliarda ludzi i zmierza do około 9 miliardów. Teraz, jeśli poważnie skoncentrujemy się na nowych szczepionkach, ochronie zdrowia, usługach reprodukcyjnych [aborcja i antykoncepcja], możemy obniżyć to o być może 10 lub 15 procent.” Takie słowa wypowiedział jedenaście lat temu Bill Gates. Dziś jest on jednym z udziałowców grupy Black Rock, która finansuje firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki, jednym z głównych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), a także niezliczonej liczby publicznych i prywatnych podmiotów związanych ze zdrowiem. U jego boku, co ciekawe, znajdziemy George’a Sorosa, „filantropa” Open Society, który wraz z Fundacją Billa i Melindy Gatesów zainwestował ostatnio w brytyjską firmę produkującą wymazy do testów Covid. A skoro mówimy o kwestiach ekonomicznych, chciałbym przypomnieć, że Stolica Apostolska posiada udziały o wartości około 20 milionów euro w dwóch firmach farmaceutycznych, które wyprodukowały środek antykoncepcyjny, a ostatnio zainwestowała w fundusz, który gwarantował bardzo wysokie zyski w przypadku kryzysu geopolitycznego lub pandemicznego dzięki spekulacji na walutach międzynarodowych. Fundusz „Geo-Risk” zarządzany był przez bank inwestycyjny Merrill Lynch, który musiał go zamknąć z powodu gwałtownie rosnących zysków po pierwszych kilku miesiącach pandemii. Inny kapitał, pochodzący ze zbiórki „Peter’s Pence”, był wykorzystywany do finansowania różnych innych inicjatyw, nawet we współpracy z [włoskim biznesmenem] Lapo Elkannem, którego przedsięwzięciem jest Rocketman, autobiograficzny film o Eltonie John’ie. Nie mówiąc już o spekulacjach na rynku nieruchomości i zakupie londyńskiego budynku przy 60 Sloane Avenue, o którym obficie donosiła prasa, zakupie, o którym wiem z wiarygodnego źródła, zadecydował sam Bergoglio. Dochodzą do tego jeszcze Chiny. Zawsze się znajdą tacy, którzy uwierzą, że porozumienie przygotowane przez jezuitów i byłego kardynała Theodore McCarricka celem uzyskania znacznych funduszy od komunistycznego reżimu w Pekinie w zamian za milczenie Watykanu w sprawie prześladowania katolików w Chinach i łamania praw człowieka, zawarto w imię „spójności” i „Kościoła ubogich dla ubogich”
Ingerencja głębokiego państwa
Istnieją liczne przykłady ingerencji głębokiego państwa w życie Kościoła. Nie możemy zapomnieć o mailach Johna Podesty i Hillary Clinton, które wskazują na zamiar odsunięcia Benedykta XVI, a tym samym zainicjowania nowej „wiosny Kościoła”, która byłaby progresywistyczna i globalistyczna, co później zaowocowało rezygnacją Benedykta i wyborem Argentyńczyka. Nie można też pominąć ingerencji podmiotów i instytucji, które nie są bliskie religii, takich jak B’nai B’rith, w dyktowanie kierunku „odnowy” Kościoła po Vaticanum II, a przede wszystkim w czasie obecnego pontyfikatu. Wreszcie, należy pamiętać z jednej strony o pogardliwych odmowach udzielania audiencji konserwatywnym politykom i działaczom społecznym, a z drugiej strony o pełnych pasji i uśmiechu spotkaniach z liderami lewicy i progresywizmu, wraz z wyrazami entuzjastycznego zadowolenia z okazji ich wyboru. Wielu z nich zawdzięcza swój sukces temu, że uczęszczało na uniwersytety prowadzone przez Towarzystwo Jezusowe lub te kręgi katolicyzmu, które we Włoszech nazwano by dossettiańskimi, gdzie sieć społecznych i politycznych powiązań stanowi rodzaj postępowej masonerii i zapewnia błyskotliwe kariery tak zwanym „dojrzałym katolikom”, tym, którzy używają nazwy „chrześcijanie”, nie zachowując się w służbie spraw publicznych zgodnie z chrześcijańską wiarą i moralnością: Joe Biden i Nancy Pelosi; Romano Prodi, Mario Monti, Giuseppe Conte, i Mario Draghi; by wymienić tylko kilku. Jak widzimy, współpraca między głębokim państwem a głębokim kościołem trwa od dawna i obecnie przyniosła rezultaty, na które liczyli jej zwolennicy, wyrządzając bardzo poważne szkody zarówno państwu, jak i religii.
Zamknięcie kościołów na początku 2020 roku, jeszcze zanim władze świeckie wprowadziły blokady; zakaz odprawiania Mszy i udzielania sakramentów w czasie zagrożenia pandemią; groteskowa ceremonia odprawiona 27 marca 2020 roku na Placu Świętego Piotra; naleganie na szczepionki i promowanie ich jako moralnie uzasadnionych, mimo że zostały wyprodukowane z linii komórkowych pochodzących z abortowanych płodów; deklaracje Bergoglio, że surowica genetyczna stanowi „moralny obowiązek” każdego chrześcijanina; wprowadzenie paszportu zdrowotnego „Green Pass” w Watykanie, a ostatnio w szkołach katolickich i niektórych seminariach duchownych; Stolica Apostolska zabraniająca biskupom ogłaszania, że są przeciwni obowiązkowi szczepień, szybko popartemu przez niektóre Konferencje Biskupów – to wszystko są elementy, które pokazują podporządkowanie głębokiego kościoła rozkazom głębokiego państwa, oraz sposób, w jaki kościół Bergoglio jest integralną częścią globalistycznego planu. Jeśli połączymy to wszystko z bałwochwalczym kultem pachamamy tuż pod sklepieniami Bazyliki Świętego Piotra; naleganiem na ireniczny ekumenizm, pacyfizm i pauperyzm; poparciem etyki sytuacyjnej i merytoryczną legitymizacją cudzołóstwa i konkubinatu w Amoris Laetitia; deklaracją, że kara śmierci jest moralnie niedozwolona; poparciem lewicowych polityków, przywódców rewolucji i aktywistów aborcyjnych; słowami zrozumienia dla kwestii LGBT, wspieraniem homoseksualistów i transseksualistów; milczeniem w sprawie legalizacji związków homoseksualnych i jeszcze bardziej niepokojącym milczeniem w sprawie błogosławienia sodomickich par przez niemieckich biskupów i księży; oraz zakazem odprawiania mszy trydenckiej wraz ze zniesieniem Motu Proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI – zdamy sobie sprawę, że Jorge Mario Bergoglio wykonuje zadanie powierzone mu przez globalistyczną elitę, która chce, aby był on likwidatorem Kościoła katolickiego i założycielem filantropijnej i ekumenicznej sekty o inspiracji masońskiej, która ma stanowić Uniwersalną Religię wspierającą Nowy Porządek. Niezależnie od tego, czy działania te są prowadzone z pełną świadomością, ze strachu, czy pod szantażem, nic nie umniejsza powagi tego, co się dzieje, ani odpowiedzialności moralnej tych, którzy je promują.
Lucyferiański matriks Nowego Porządku Świata
W tym miejscu należy wyjaśnić, co należy rozumieć przez „Nowy Porządek Świata”, a raczej co mają na myśli jego twórcy, niezależnie od tego, co mówią publicznie. Bo z jednej strony prawdą jest, że istnieje taki projekt, że pewni ludzie go wymyślili i są odpowiedzialni za jego realizację; ale z drugiej strony prawdą jest również, że zasady tego projektu nie zawsze są ujawniane, a przynajmniej nie można otwarcie przyznać, że są one ściśle związane z tym, co dzieje się dzisiaj, ponieważ takie przyznanie wzbudziłoby sprzeciw nawet tych, którzy są najbardziej pokojowo nastawieni i umiarkowani. Jedną rzeczą jest narzucenie „zielonej przepustki” pod pretekstem pandemii; ale zupełnie inną jest uznanie, że celem paszportu jest przyzwyczajenie nas do bycia śledzonymi; a jeszcze inną stwierdzenie, że ta całkowita kontrola jest „znamieniem Bestii”, o którym mówi Księga Apokalipsy (Ap 13:16-18). Czytelnik wybaczy mi, jeśli dla wykazania mojej argumentacji będę musiał uciec się do użycia cytatów tak smutnych i niegodziwych, że wzbudzą one zdumienie i przerażenie – ale jest to konieczne, jeśli mamy zrozumieć, jakie są prawdziwe intencje architektów tego spisku i jaka jest prawdziwa natura walki, którą prowadzą przeciwko Chrystusowi i Jego Kościołowi.
Aby zrozumieć ezoteryczne korzenie myśli leżącej u podstaw Organizacji Narodów Zjednoczonych, o której marzył niegdyś [XIX-wieczny włoski działacz polityczny] Giuseppe Mazzini, nie możemy nie wziąć pod uwagę takich postaci jak Albert Pike, Eliphas Levi, Helena Bławatska, Alice Ann Bailey czy inni uczniowie sekt lucyferiańskich. Ich pisma, publikowane od końca XIX wieku, są dość odkrywcze.
Albert Pike, przyjaciel Mazziniego i kolega mason, wygłosił w 1889 r. we Francji przemówienie do najwyższych szczebli masonerii, które następnie zostało przedrukowane 19 stycznia 1935 r. przez angielskie czasopismo The Freemason. Pike oświadczył:
„To, co musimy powiedzieć tłumowi, to że czcimy boga, ale jest to bóg, którego się wielbi bez przesądów […]. Religia masońska powinna być utrzymywana w czystości doktryny lucyferycznej przez nas wszystkich, którzy jesteśmy wtajemniczeni na najwyższych stopniach. Gdyby Lucyfer nie był Bogiem, to czy Adonay [sic] [Bóg chrześcijan], którego czyny dowodzą jego okrucieństwa, perfidii i nienawiści do człowieka, barbarzyństwa i wstrętu do nauki, czy Adonay i jego kapłani rzucaliby na niego oszczerstwa?„
„Tak, Lucyfer jest Bogiem, i niestety Adonay jest również Bogiem. Wieczne prawo mówi bowiem, że nie ma światła bez cienia, piękna bez brzydoty, bieli bez czerni, bo absolut może istnieć tylko jako dwóch bogów: ciemność jest niezbędna światłu, aby służyć jako jego zasłona, tak jak cokół jest niezbędny posągowi, a hamulec lokomotywie… doktryna satanizmu jest herezją; a prawdziwą i czystą religią filozoficzną jest wiara w Lucyfera, równego Adonayowi; lecz Lucyfer, Bóg Światła i Bóg Dobra, walczy o ludzkość z Adonayem, Bogiem Ciemności i Zła.„
To wyznanie wiary w boskość szatana jest nie tylko przyznaniem się do tego, kim jest prawdziwy Wielki Architekt, którego uwielbia masoneria, ale także bluźnierczym projektem politycznym pasującym do ekumenizmu Vaticanum II, którego pierwszym teoretykiem była masoneria:
„Chrześcijanin, Żyd, muzułmanin, buddysta, wyznawca Konfucjusza i Zoroastra mogą zjednoczyć się jako bracia i połączyć się w modlitwie do jedynego boga, który jest ponad wszystkimi innymi bogami” (por. Albert Pike, Morals and Dogma, wyd. Bastogi, Foggia 1984, t. VI, s. 153).
Tożsamość „jedynego boga, który jest ponad wszystkimi innymi bogami” została dobrze wyjaśniona w poprzednim cytacie.
W innym liście, Pike tak pisał do Mazziniego:
„Spuścimy ze smyczy nihilistów i ateistów i sprowokujemy potężny kataklizm społeczny, który jasno pokaże narodom, w całej swej grozie, skutek absolutnego ateizmu, źródło barbarzyństwa i krwawego przewrotu. Wówczas ludzie na całym świecie, zmuszeni do obrony przed światową mniejszością rewolucjonistów, […] otrzymają prawdziwe światło dzięki powszechnemu ujawnieniu czystej nauki Lucyfera, ostatecznie przedstawionej oczom opinii publicznej; ujawnieniu, po którymj nastąpi zniszczenie chrześcijaństwa, a także ateizmu, który zostanie jednocześnie pokonany i zmiażdżony!„(por. List z 15 sierpnia 1871 r. do Giuseppe Mazziniego, Biblioteka British Museum, Londyn).
Nie unika uwadze, że „wielka herezja separatyzmu” brzmi dziwnie zgodnie z ekumenizmem potępionym przez Piusa XI w encyklice Mortalium Animos. Ekumenizmem, który został przyjęty przez Deklarację Dignitatis humanae, a ostatnio połączył się z doktryną „inkluzywizmu” sformułowaną przez tych, którzy pozwolili na oddawanie bałwochwalczego kultu pachamamie w Bazylice Świętego Piotra. Jest rzeczą oczywistą, że termin „separatywność” ma na celu oznaczenie w kluczu negatywnym koniecznego oddzielenia dobra od zła, prawdy od fałszu, które stanowią kryteria moralnej oceny ludzkich zachowań. „Inkluzywność” przeciwstawia się temu rozróżnieniu, pozwalając na świadome skażenie się złem, aby zafałszować dobro, zrównując to, co prawdziwe i fałszywe, aby zepsuć pierwsze i uprawomocnić drugie.
Wspólne korzenie ideologiczne ekumenizmu
Jeśli ktoś nie rozumie, że ideologiczne korzenie ekumenizmu są nieodłącznie związane z masońskim lucyferycznym ezoteryzmem, nie może pojąć związku, który łączy doktrynalne wypaczenia Vaticanum II z planem Nowego Porządku Świata. Rewolucja 1968 roku była smutnym przykładem tych pacyfistycznych i ekumenistycznych ambicji, w których „Era Wodnika” była celebrowana przez musical Hair (1969), a następnie przez Johna Lennona z Imagine (1971):
„Wyobraź sobie, że nie ma Niebios. To łatwe, jeśli się postarasz.
Nie ma Piekła pod nami. Nad nami tylko niebo.
Wyobraź sobie wszystkich ludzi, żyjących dla dnia dzisiejszego.
Wyobraź sobie, że nie ma państw. To nie jest trudne do zrobienia.
Nie ma za co zabijać ani umierać, nie ma też religii.
Wyobraź sobie wszystkich ludzi, żyjących w pokoju.
Możecie powiedzieć, że jestem marzycielem, ale nie tylko ja.
Mam nadzieję, że pewnego dnia dołączysz do nas, a świat będzie jeden.
Wyobraź sobie brak własności. Ciekawe, czy potrafisz.
Bez potrzeby chciwości czy głodu, braterstwo ludzi.
Wyobraź sobie wszystkich ludzi, dzielących się całym światem.”
Ten manifest masońskiego nihilizmu można uznać za hymn globalizmu i nowej uniwersalnej religii. Nie przypadkiem został użyty jako pieśń przewodnia Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku, a ostatnio w Tokio. Dusza, która nie została sprowadzona na manowce, może jedynie odczuwać przerażenie z powodu tych bluźnierczych słów. Podobnie jest ze słowami niemniej bluźnierczej piosenki Lennona God (1970):
„Bóg jest pojęciem, według którego mierzymy nasz ból. […]
Ja po prostu wierzę w siebie.”
Rozumiem, że dla wielu przykro jest przyjąć do wiadomości, że Hierarchia mogła dać się zwieść swoim wrogom, czyniąc ich żądania swoimi w kwestiach, które dotykają samej duszy Kościoła. Jest pewne, że na SWII obecni byli masońscy hierarchowie, którym udało się skrycie wprowadzić swoje idee do Soboru i czynili to z pełną świadomością, że doprowadzą one nieuchronnie do zburzenia religii, co stanowić będzie przesłankę do ustanowienia Nowej Ery – Ery Wodnika – w której Nasz Pan zostanie wygnany ze społeczeństwa, aby powitać Antychrysta. Można więc zrozumieć pobłażliwe spojrzenie wielu osobistości katolickich na masonerię – myślę tu o kardynałach Martini i Ravasi, wśród wielu – i ich sprzeciw wobec ekskomuniki, którą papieże odnowili wobec sekty masońskiej. Rozumie się także przyczyny entuzjazmu lóż masońskich z powodu wyboru Bergoglio, i odwrotnie, ich źle skrywaną nienawiść do Benedykta XVI, uważanego za kathèkon [„tego, który powstrzymuje” (por. 2 Tes 6, 7)], i który ma być wyeliminowany.
Należy również przypomnieć, z pewnym zażenowaniem, że niektóre wypowiedzi Ratzingera sugerują próbę „chrystianizacji” projektu globalistycznego, bez potępiania go jako antychrystycznego i antychrześcijańskiego:
„Pozwólcie, aby Dziecię z Betlejem wzięło was za rękę! Nie lękajcie się, zaufajcie Mu! Życiodajna moc Jego światła jest zachętą do budowania nowego porządku świata.„
Słowa te potwierdzają niestety błędy myśli heglowskiej, która wpłynęła na postawę Ratzingera od czasów jego profesury w Tybindze aż po tron papieski. Z pewnością brak zajęcia zdecydownego stanowiska przez papieża pozwoliło uznać go w pewnym sensie za sprzymierzeńca globalistycznego planu, skoro prezydent Włoch Giorgio Napolitano w przemówieniu do narodu włoskiego na zakończenie roku 2006 mógł stwierdzić: „Istnieje zgoda między papieżem Benedyktem a mną w popieraniu Nowego Porządku Świata” (31 grudnia 2006). Z drugiej strony, heglowski proces teza-antyteza-synteza jest echem dewizy alchemii, Solve et Coagula, która została przejęta przez masonerię i ezoteryzm lucyferyczny. Jest to dewiza, która widnieje na ramionach Baphometa, piekielnego bożka uwielbianego przez najwyższe warstwy sekty masońskiej, jak przyznają jej najbardziej autorytatywni jej członkowie. W swoim eseju Lucifer Rising, Philip Jones precyzuje, że dialektyka heglowska „łączy pewną formę chrześcijaństwa jako tezę z pogańskim spirytualizmem jako antytezą, czego wynikiem jest synteza bardzo podobna do babilońskich religii tajemnych.„
Globalistyczny panteizm Theilarda de Chardin
Ekumenizm jest jednym z kluczowych tematów myśli globalistycznej. Potwierdza to Robert Muller, który był asystentem sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych: „Musimy jak najszybciej zmierzać w kierunku jednego rządu światowego, jednej światowej religii i jednego światowego przywódcy„. Przed nim, jeden z orędowników Ligi Narodów, Arthur Balfour, stworzył „Towarzystwo Syntetyczne”, którego celem było stworzenie „jednej religii światowej”. Sam Pierre Theilard de Chardin, jezuicki heretyk potępiony przez Święte Oficjum, a dziś znany teolog progresywizmu, uważał Narody Zjednoczone za „progresywistyczne, instytucjonalne wcielenie swojej filozofii”, wyrażając nadzieję, że „ogólne zbliżenie różnych religii do uniwersalnego Chrystusa, który wypełnia je wszystkie…. wydaje mi się jedynym możliwym nawróceniem świata i jedyną formą, w jakiej można wyobrazić sobie religię przyszłości„, aby „zmniejszyć przepaść między panteizmem a chrześcijaństwem poprzez włączenie tego, co można by nazwać chrześcijańską duszą panteizmu lub panteistycznym aspektem chrześcijaństwa„. Nie umknie uwadze, że pachamama i przypisywanie Matce Ziemi konotacji maryjnych przekłada te koncepcje Theilarda de Chardin w niepokojącą rzeczywistość. A to jeszcze nie wszystko. Wspomniany Robert Muller, teoretyk rządu światowego, który jest również uczniem teozofki Alice A. Bailey, oświadcza: „Teilhard de Chardin wpłynął na swojego towarzysza [jezuitę Ojca Emmanuela Saguez de Breuvery, który zajmował ważne stanowiska w ONZ], który z kolei zainspirował swoich kolegów, a oni z kolei zapoczątkowali bogaty proces globalnej i długoterminowej myśli w Organizacji Narodów Zjednoczonych, który wpłynął na wiele narodów i ludzi na całym świecie. Teilhard wywarł na mnie głęboki wpływ„. W swojej książce Przyszłość człowieka, Teilard pisze: „Nawet jeśli forma tego nie jest jeszcze widoczna, jutro ludzkość obudzi się w pan-zorganizowanym świecie.” Muller był założycielem World Core Curriculum, którego celem było „ukierunkowanie naszych dzieci na globalne obywatelstwo, przekonania skoncentrowane na ziemi, wartościach socjalistycznych i kolektywnym sposobie myślenia, które stają się wymogiem dla siły roboczej XXI wieku” (New Man Magazine). Jeśli z dumą wymienia Alice A. Bailey wśród swoich inspiratorów, to odkrywamy, że była ona uczennicą Ruchu Teozoficznego założonego przez Helenę Bławatską, zdeklarowaną lucyferiankę. Aby właściwie zrozumieć charakter Bławatskiej, poniżej podajemy kilka cytatów z jej pism:
„Lucyfer reprezentuje Życie, Myśl, Postęp, Cywilizację, Wolność, Niepodległość… Lucyfer jest Logosem, Wężem, Zbawicielem.„
I na koniec, ale nie mniej ważne:
„To szatan jest bogiem naszej planety, jedynym bogiem. „
To Alice A. Bailey założyła Lucifer Publishing Company, która obecnie znana jest jako Lucis Publishing Company, blisko związana z Lucis Trust, dawniej Lucifer Trust, uznaną przez ONZ za organizację pozarządową. Jeśli dodamy do tej sterty piekielnych bredni słowa Davida Spanglera, dyrektora Projektu Inicjatywy Planetarnej ONZ, uświadomimy sobie, jak straszne jest zagrożenie, które wisi nad nami wszystkimi:
„Nikt nie będzie częścią Nowego Porządku Świata, jeśli nie dokona aktu uwielbienia Lucyfera. Nikt nie wejdzie w New Age, jeśli nie otrzyma lucyferiańskiej inicjacji” (Reflections on the Christ, Findhorn, 1978).
Alice A. Bailey tak pisze o New Age:
„Osiągnięcia nauki, podboje narodów i podboje terytorialne wskazują na metodę Wieku Ryb [wieku Chrystusa], z jego idealizmem, wojowniczością i separatyzmem we wszystkich dziedzinach – religijnej, politycznej i ekonomicznej. Lecz nadchodzi wiek syntezy, integracji i zrozumienia, a nowa edukacja Wieku Wodnika [wiek Antychrysta] musi bardzo delikatnie zacząć przenikać do ludzkiej świadomości„
Dziś widzimy, jak metody nauczania sformułowane przez Mullera w World Core Curriculum zostały przyjęte przez prawie wszystkie narody, włączając w to ideologię LGBT, teorię gender i wszelkie inne formy indoktrynacji. Potwierdza to były dyrektor WHO, dr Brock Chisolm, wyjaśniając, co chciałaby osiągnąć polityka edukacyjna ONZ:
„Aby osiągnąć rząd światowy, konieczne jest usunięcie z umysłów ludzi ich indywidualizmu, wierności tradycjom rodzinnym, patriotyzmu narodowego i dogmatów religijnych” (por. Christian World Report, Marzo 1991, Vol. 3).
Przyjrzyjmy się raz jeszcze tej nici, łączącej nie tylko Klausa Schwaba z Hélderem Câmarą, ale także Roberta Mullera i Alice A. Bailey z Pierre Theilardem de Chardin i Emmanuelem Saguez de Breuvery, zawsze w kluczu globalistycznym i pod złą inspiracją myśli lucyferiańskiej. Dogłębna analiza tych niepokojących obserwacji pozwoli rzucić światło na prawdę i ujawnić współudział i zdradę licznych ludzi Kościoła, zniewolonych przez wroga.
Nasza odpowiedź wobec kryzysu autorytetu
Zepsucie władzy jest tak wielkie, że bardzo trudno jest – przynajmniej w kategoriach ludzkich – wysunąć hipotezę pokojowego wyjścia z tej sytuacji. W historii reżimy totalitarne były obalane siłą. Trudno myśleć, że z dyktaturą pandemiczna, która została ustanowiona w ostatnich miesiącach, można walczyć inaczej, skoro wszystkie siły państwa, wszystkie centra informacji, wszystkie międzynarodowe instytucje publiczne i prywatne, wszyscy potentaci gospodarczy i finansowi są współwinni tej zbrodni.
W obliczu tego ponurego scenariusza zepsucia i konfliktu interesów, konieczne jest, aby wszyscy ci, którzy nie podporządkowują się globalistycznemu planowi, zjednoczyli się w zwarty i spójny front, aby bronić swoich praw naturalnych i religijnych, swojego zdrowia i zdrowia swoich bliskich, swojej wolności i swoich dóbr. Tam, gdzie władza nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a wręcz zdradza cel, dla którego została powołana, nieposłuszeństwo jest nie tylko legalne, ale i obowiązkowe: nieposłuszeństwo bez użycia przemocy, przynajmniej na razie, ale zdecydowane i odważne. Nieposłuszeństwo wobec bezprawnego i despotycznego dyktatu władzy kościelnej, gdziekolwiek okazuje się ona być wspólnikiem piekielnego planu Nowego Porządku Świata.
Wnioski
Pozwólcie, że zakończę tę refleksję krótkim rozwazaniem duchowym. Wszystko, co wiemy, odkrywamy i rozumiemy na temat globalnego spisku, który obecnie się rozwija przed naszymi oczami, ukazuje nam rzeczywistość, która jest jednocześnie groźna i jasno określona. Istnieją dwie strony, strona Boga i strona szatana, strona dzieci światłości i strona dzieci ciemności. Nie jest możliwe pogodzenie się z Nieprzyjacielem, ani służenie dwóm panom (Mt 6, 24). Słowa naszego Pana muszą być wyryte w naszych umysłach: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie, a kto nie gromadzi się ze Mną, rozprasza się” (Mt 12, 30). Nadzieja na zbudowanie rządu światowego, w którym Boskie Królowanie Jezusa Chrystusa jest zdelegalizowane, jest szalona i bluźniercza, i nikt, kto ma taki plan, nigdy nie osiągnie sukcesu. Gdzie króluje Chrystus, tam panuje pokój, harmonia i sprawiedliwość; gdzie Chrystus nie króluje, tam szatan jest tyranem. Rozważmy to dobrze, ilekroć będziemy musieli wybierać, czy zawierać porozumienia z przeciwnikiem w imię fałszywego pokojowego współżycia! Niech się nad tym dobrze zastanowią także ci hierarchowie i przywódcy świeccy, którzy uważają, że ich współudział dotyczy tylko kwestii ekonomicznych lub zdrowotnych, udając, że nie wiedzą, co się za tym wszystkim kryje.
Zwróćmy się do Chrystusa, który jest Królem serc, rodzin, społeczeństw i narodów. Ogłaszajmy Go naszym Królem, a Maryję Najświętszą naszą Królową. Tylko w ten sposób może zostać pokonany niegodziwy projekt Nowego Porządku Świata. Tylko w ten sposób Kościół Święty może zostać oczyszczony ze zdrajców i renegatów. Oby Bóg wysłuchał naszej modlitwy.
+ Carlo Mario Viganò, Arcybiskup
28 sierpnia 2021
Świętego Augustyna, Biskupa, Wyznawcy i Doktora Kościoła
Tłum. Sławomir Soja Za: Bibula.com
Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety. Książka.
Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty
– Dr Karina Reiss, Dr Sucharit Bhakdi – niemiecki bestseller dostępny już w Polsce
Instytut Ordo Medicus, który jest zrzeszeniem lekarzy i naukowców na rzecz zdrowia, wolności, prawdy i niezależnej nauki oddaje do rąk czytelników pierwszą wydana przez Instytut książkę.
Organizacja ta powstała w odpowiedzi na jednostronną, nienaukową i propagandową narrację dotyczącą tzw. pandemii koronawirusa. Narrację, która narzucana jest całym społeczeństwom przez rządzących, media głównego nurtu oraz tzw. ekspertów rządowych, którzy nie uzasadniają naukowo i medycznie swoich działań, dotyczących kwestii takich jak lockdown, testy diagnostyczne PCR, masek czy szczepionki.
Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców również stanowczo sprzeciwia się takiej narracji.
Zachęcamy Państwa do zapoznania się z tą cenną publikacją.
Niniejsza książka prof. Kariny Reiss i prof. med. Sucharita Bhakdiego jest niezależnym i kompetentnym medyczno-naukowym głosem dotyczącym obecnej sytuacji. Prof. Reiss od 15 lat zajmuje się badaniami naukowymi w dziedzinie biochemii, biologii komórki i medycyny. Prowadzi również wykłady w tym zakresie. Jej zawodowe kwalifikacje są poświadczone przez wyróżnienia i ponad 50 oryginalnych artykułów w międzynarodowych czasopismach naukowych, które były cytowane ponad 3500 razy.
Można zakupić ją w sklepie Instututu Ordo Medicus online:
https://ordomedicus.org/produkt/pandemia-zdemaskowana/
Idzie ku lepszemu. Maski (nie maseczki, oczywiście) opadły.
Szanowni Państwo!
Marsz Niepodległości pokazał nam (i im), jaką wartością jest naród. Bezpańskie psy, pod postacią Europejczyków polskiego pochodzenia, ujadały tu i ówdzie, ale biało-czerwona karawana szla dalej. Podobnie sprawy mają się na wschodniej granicy. Białoruskie KGB wyposaża sprowadzonych muzułmanów w obcęgi do cięcia drutu, kije, łopaty i kamienie. Przechwyceni przez polską straż graniczną nielegalni „biedni uchodźcy”, okazują się często przeszkolonymi w Rosji terrorystami, nad którymi opozycja totalna roni krokodyle łzy, nie ze szczerego żalu, tylko żeby utrudnić normalne rządzenie naszym krajem.
Maski (nie maseczki, oczywiście) opadły. Kto jest kim wiadomo od dawna i czas najwyższy wyciągnąć z tego wnioski. Przestańmy udawać, że sprzedawczyki, to partnerzy do rozmów. Przestańmy się cackać z bezmózgowymi celebrytami, którzy rozsiewają podłe kłamstwa o nas po całym świecie. Prawda sama z siebie nie ma takiej siły, żeby pokonać kłamstwa głoszone przez wrogów Polski, zwłaszcza wszędzie tam, gdzie ludzie o Polsce mało wiedzą. Próbujmy docierać z prawdą do tych, którzy jej rzeczywiście nie znają, a poznać ją chcą i powinni.
Na moim małym podwórku też idzie ku lepszemu. Znowu mogę wysyłać link do cotygodniowego magazynu, a być może wkrótce uda się powrócić do dawnej formy, czyli bezpośredniej wysyłki bez korzystania z linku.
Zdrowia i wolności
Małgorzata Todd
Is anyone talking about this? Czy jest ktoś, kto mówi o tym?
Is anyone talking about this? 👇🏼
Czy jest ktos., kto mowi o tym?
Fakty:
33 year old pro dancer Santo Giuliano suffers heart attack 5 days after vaccine
32 year old Olympic Tennis player Joachim Gerard collapses during match with heart problems
19 year old Football player Jalen Leavey dies at campus after the game
23 year old Baseball player Daniel Brito suffers stroke during game
19 year old Football player Tirrell Williams dies following on-field collapse
21 year old Football player Okafor Kelechi dies during training
29 year old Football player Lee Moses dies during training session
15 year old Footballer Stephen Sylvester collapsed and dies during conditioning practice
18 year old Football player Emmanual Antwi dies after collapsing on the field
13 year old Football player Cajetan Chinoyelum Nsofor dies during practice
15 year old Soccer player Moira Claire Arney died during practice
Junior High School Baseball Pitcher Andrew Roseman died suddenly and unexpectedly, no further information given
17 year old Footballer Nickolas Lawrinas died suddenly and unexpectedly, cause given by media, unclear
17 year old Footballer Miquel Lugo collapsed and died during practice
16 year old Football player Devon DuHart mysteriously died in July 2021
16 year old Footballer Ivan Hicks dies of Cardiovascular Disease during Scrimmage
19 year old Footballer Joe Bradshaw dies mysteriously off campus, not conclusion of death
16 year old Football player Drake Geiger collapses and dies during game
15 year old Football player Joshua Ivory collapses and dies during game
19 year old Football player Quandarius Wilburn collapses during practice and later dies
17 year old Football player Dimitri McKee passes out and dies after practice
28 year old Rugby play Tevita Bryce collapses during game from heart attack
29 year old Rugby player Dave Hyde collapses and dies after match
27 year old Baseball player Yusuke Kinoshita collapses and dies during practice
32 year old Champion Speed Skater Kjeld Nuis suffered Pericarditis after the vaccine
24 year old Olympic Cyclist Olivia Podmore dies suddenly and mysteriously in her room and during that week another athlete sprinter Cameron Burell also dies mysteriously
23 year old China Olympics Champion Gilbert Kwemoi collapsed in his home and died on the way to hospital
37-year-old former French professional footballer Franck Berrier dead
Germany goalkeeping coach of SV Niederpöring suffers heart attack
24 years Bordeaux pro Samuel Kalu suffers cardiac arrest
25 years old Belgian soccer player Jente Van Genechten suffers cardiac arrest
31 years old Fabrice N’Sakala Besiktas Istanbul collapses on the field
29 years old Pedro Obiang Italian first division after vaccination has myocarditis
30 year old Venezuelan National Marathon Champion Alexaida Guedez dead
29 years old José dos Reis (Luxembourg) collapses on the field and has to be resuscitated
Germany C-League Dillenburg a player from Hirzenhain collapses, the game is canceled
16 years old Diego Ferchaud from ASPTT Caen suffers a cardiac arrest
Austria player of ASV Baden collapses on the field and has to be revived
16-year-old unnamed football player in Bergamo suffers cardiac arrest
27 years old Belgian amateur soccer player Jens De Smet dead
13-year-old soccer player from the Janus Nova club collapses on the field with cardiac arrest
17 year old soccer player Dylan Rich dies of a double heart attack during a game
Player from Birati Club Münster suffers cardiac arrest
24 years old Lucas Surek from BFC Chemie Leipzig suffers from myocarditis
49 years old Ain / France: Frédéric Lartillot succumbs to a heart attack in locker room
45 years old Andrea Astolfi, sporting director of Calcio Orsago dead with no previous illness
22 years old Abou Ali collapses with cardiac arrest during a two-tier game in Denmark
19 years old ice hockey player Sebastiaan Bos dead. Passed away suddenly and unexpectedly
40 years old A half marathon runner collapsed during the race and died a little later
Germany Anil Usta from VfB Schwelm breaks on the field with heart problems
33 years old Dimitri Liénard from FC Strasbourg collapses with heart problems
37 years old Ex-NFL professional Parys Haralson dies suddenly and unexpectedly
25 years old Kingsley Coman from FC Bayern Munich, operation on the heart after an arrhythmia
25 years old Canadian university football player Francis Perron dead shortly after a match
19 year old FC Nantes soccer player suffers cardiac arrest during training
Germany volleyball trainer Dirk Splisteser from SG Traktor Divitz collapses dead on the sidelines
Austria, 64 years old former goalkeeper Ernst Scherr dead suddenly and unexpectedly
Germany, 42 years old Alexander Siegfried dead suddenly and unexpectedly
A 17-year-old athlete from Colverde collapses while training with cardiac arrest
France, 49 years oldSC Massay player dead of heart attack during the game
Mexico, Caddy Alberto Olguin collapses on the golf course after a heart attack
29 years old Shrewsbury striker Ryan Bowman treated with defibrillator during play with extreme heart problems
Italy, 18 year old soccer player suddenly faints on the field
France, 40 years old A Saint-James player suffers a heart attack after warming up
Italy, 59 years old long-distance runner from Biella dies of heart failure during a race
Germany, Women’s League match, a player collapses shortly before the end without any opposing influence
25 years German goalkeeper Lukas Bommer dies suddenly and unexpectedly
Mexico, 16 years old student Hector Manuel Mendoza dies of a heart attack while training
Brazil, 18 years old pro footballer Fellipe de Jesus Moreira has double heart attack and is fighting for his life
Italy, 27 years old cycling champion Gianni Moscon has to undergo an operation because of severe cardiac arrhythmias
Augsburg referee of a Kreisliga Augsburg game in Emersacker collapses with heart problems
English lineswoman Helen Byrne, heart problems has to be carried off the pitch at world cup
Germany Game abandoned due to cardiac arrest of the referee in a game of Lauber SV
Italy, 20 years old young rider suffers a heart attack
17-year-old soccer player of the JSG High Hagen has revived during game
53-year-old football coach Antonello Campus dead16 years old collapses while playing soccer and dies a little later
Germany Team leader Dietmar Gladow suffers a fatal heart attack before the game
USA a high school football player collapsed during practice and died in the hospital
Germany player collapsed during the A 2 regional league game suffered cardiac arrest
Germany 15 years old goalkeeper Bruno Stein dead
Italy, 53 years old AH footballer suffers a heart attack while training
USA, 14-year-old soccer player Ava Azzopardi collapsed on pitch, is fighting for her life in an artificial coma
France, 54 years old AH player Christophe Ramassamy died of a heart attack during a match
France, 41 years old soccer player collapsed on the field and died due to cardiac arrest
Austria, 26 years old Raphael Dwamena collapsed with severe heart problems
Germany, Hertha BSC co-trainer Selim Levent dies suddenly and unexpectedly
USA, 12 year old Jayson Kidd collapsed during basketball practice and later died
Spain, 33-year-old striker Kun Agüero had to be replaced in a game due to heart problems
USA 21 year old Senior student athlete John Stokes suffers with Myocarditis
22 year old Cyclist Greg Luyssen forced to end his career after vaccine due to heart problems
Niepodległości nie będzie – bez Polaków
Mariusz Dzierżawski
Kilka dni temu przeżywaliśmy Święto Niepodległości. Przeżywaliśmy je w sytuacji zorganizowanego ataku na wschodnią granicę Polski, a także trwającego od lat ataku na polską tożsamość ze strony Unii Europejskiej.
Nie trzeba nadzwyczajnych zdolności, aby dostrzec, że sytuacja na granicy z Białorusią wynika z zaangażowania wielu potęg, których celem jest destabilizacja Polski. W tej sytuacji zdziwienie budzi fakt, że tak wielu polityków widzi w wydarzeniach na granicy jedynie kryzys humanitarny. Trzeba być ślepym, by nie dostrzec, że tysiące ludzi na granicy Białorusi z Polską znalazły się tam w wyniku zaplanowanej operacji.
Skąd więc bierze się skłonność masowych mediów i wielu polityków do widzenia jedynie problemów humanitarnych? Źródłem tej postawy jest trwający od lat, tym razem od strony zachodniej, atak na polską tożsamość. Z kontrolowanych przez zagranicę mediów wylewają się oskarżenia o antysemityzm, rasizm, ksenofobię i wszelkie inne przewiny. W skrócie: „polskość to nienormalność”.
Trzeba zadać pytanie skąd bierze się ta nienawiść? Odpowiedź brzmi: prawie cały Zachód wyparł się swojej chrześcijańskiej tożsamości, oficjalnie odrzucił zasady moralne, a Polska jest jedynym istotnym krajem, który na swoją katolicką tradycję nie pluje i zasad moralnych wypływających z Dekalogu wprost nie odrzuca.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że politycy „europejscy” szybko uporają się z chrześcijańską tradycją Polski, ale mimo propagandowego prania mózgów, Polacy okazali się odporni na tego rodzaju „modernizację” i wynieśli do władzy ugrupowania opowiadające się za tradycją i zasadami moralnymi. Od tego czasu presja modernizatorów nasiliła się. Nie będzie przesady w przywołaniu określenia Kulturkampf.
Ostatnim przejawem nowego Kulturkampfu jest rezolucja Parlamentu Europejskiego z 11 listopada, w której europosłowie domagają się przywrócenia w Polsce legalności aborcji dzieci niepełnosprawnych. Postulaty europosłów w zadziwiający sposób zgadzają się z planami Hitlera wobec Polek: „W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji”. Mawiał również: „Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych”.
Rządzący Polską aborcyjnym postulatom płynącym z Brukseli wprost się nie poddają, ale też nie czynią nic, aby aborcyjną mentalność i praktykę powstrzymać. Aborcyjne grupy przestępcze działają w Polsce jawnie i jawnie reklamują swoją działalność. Przyznają się do ponad 30 000 ofiar rocznie. Rząd nic w tej sprawie nie robi, a szef klubu PiS zapowiedział odrzucenie obywatelskiego projektu, który likwiduje lukę prawną pozwalającą na bezkarne zabijanie polskich dzieci.
Demograficzna zapaść Polski trwa od lat 90’ ubiegłego stulecia, a kolejne rządy albo nic w tej sprawie nie robią albo proponują nieskuteczne rozwiązania. Materialne zachęty do posiadania dzieci nie działają od dziesięcioleci w Europie Zachodniej, więc stosowanie ich w Polsce może wynikać albo z ignorancji, albo ze złej woli.
Konieczna jest rewolucja moralna, która przywróci Polakom radość z wychowywania dzieci i odbuduje cnoty obywatelskie. Rząd oczywiście tej rewolucji nie przeprowadzi, ale może wskazać kierunek, formułując dobre prawo. Fundamentem tej rewolucji, a raczej kontrrewolucji musi być zniesienie bezkarności zabijania najsłabszych.
Dzisiejszym władcom wydaje się, że kwestia aborcji nie jest istotna dla dzisiejszej sytuacji na granicy. Przywódcy narodu powinni jednak patrzeć dalej. „Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości” przestrzegał Papież Polak. Pouczająca jest pod tym względem historia Imperium Rzymskiego. Kiedy Rzymianie odrzucili trudy rodzenia i wychowania dzieci, a aborcja i dzieciobójstwo stały się powszechne, do wojska zaczęli rekrutować Germanów, którzy niedługo potem zniszczyli ich państwo.
Czy dzisiejsi politycy PiS myślą o tym, kto będzie strzegł polskich granic za kilkadziesiąt lat?
Szef szpitala w Chemnitz popełnił samobójstwo.
https://legaartis.pl/blog/2021/11/14/szef-kliniki-w-chemnitz-popelnil-samobojstwo-przyczyne-tej-decyzji-poznasz-w-artykule/
Niemiecka prasa donosi, że nie żyje szef Kliniki Chemnitz dr. Thomas Jendges. Przyczyną śmierci był skok z dachu szpitala, w jakim pracował.
W liście pożegnalnym podobno uzasadnił swój krok faktem, że nie mógł już dłużej znosić „nieustannych kłamstw i oszustw dotyczących rzekomo nieszkodliwych szczepień” związanych z Covid.
W swoim obszernym liście pożegnalnym, który dr. Thomas Jendges napisał przed swoim samobójstwem i zażąda jego publikacji, ostro skrytykował politykę informacyjną rządów w radzeniu sobie z niebezpieczeństwem szczepień przeciwko Covidowi.
Ciągle okłamywanie i oszukiwanie pacjenta, że szczepienia są rzekomo nieszkodliwe, miało być zbyt dużym obciążaniem dla niego. Z listu wynika, że nie mógł dłużej tego znieść.
Wcześniej burmistrz zagroził, że go zwolni, jeśli nie pozostanie na linii i odmówi szczepienia pacjentów w klinice, prawdopodobnie Jendges nie miał żadnych innych możliwości.
Rozpoznanie walką
Rozpoznanie walką
Stanisław Michalkiewicz
Komentarz • tygodnik „Goniec” (Toronto) • 14 listopada 2021
Ósmego listopada nastąpiła eskalacja wojny hybrydowej, jaką przy pomocy egzotycznych turystów prezydenta Łukaszenki prowadzi Białoruś z Rosją w tle przeciwko Litwie i Polsce. Jeśli chodzi o prezydenta Łukaszenkę, to motywem jego działania może być pragnienie zemsty na Polsce i Litwie za uczestniczenie w próbie jego obalenia przy pomocy pani Swietłany Cichanouskiej. Ta zabawa w mocarstwowość nie przyniosła spodziewanego rezultatu. Pani Cichanouska jest obecnie znacznie dalej od prezydenckiego fotela w Mińsku, niż była podczas kampanii wyborczej, jej zwolennicy zostali spacyfikowani na oczach bezradnych przyjaciół, a polscy działacze na Białorusi – wyaresztowani. Motywy rosyjskie są z pewnością bardziej rozległe i bardziej ambitne, bo ta wojna hybrydowa to rodzaj rozpoznania walką zarówno polskiej determinacji w obronie swoich granic, jak i gotowości zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO do pomagania swoim sojusznikom.
Czy to, że eskalacja wojny hybrydowej przeciwko Polsce nastąpiła niemal zaraz po dintojrze, jaką w amerykańskim Kongresie urządziła przeciwko Polsce prezeska German Marschall Fund, będącej dalszym ciągiem dintojry urządzonej wcześniej przeciwko Polsce w Parlamencie Europejskim, jest rzeczą przypadku, czy też ruscy szachiści wszystko to sobie starannie wykalkulowali? Moskwa mogła uznać tę dintojrę za rodzaj zachęty ze strony sojuszników do podniesienia agresji przeciwko Polsce na wyższy poziom, no i podniosła. Dotychczas bowiem granicę białorusko-polską próbowały forsować stosunkowo nieliczne grupy egzotycznych turystów prezydenta Łukaszenki. 8 listopada pojawiła się wataha licząca ponad 1000 osób, która podjęła próbę przełamania granicy szturmem. Straż Graniczna, policja i żołnierze udaremnili tę próbę m.in. dzięki użyciu gazu łzawiącego, ale według doniesień płytkiego wywiadu, w stronę granicy ciągną kolejne watahy, ściągane na Białoruś z Bliskiego i Środkowego Wschodu, miedzy innymi – Kurdowie.
To by tłumaczyło udział w całej operacji również tureckiego prezydenta Erdogana, który chętnie i pod każdym pretekstem odeśle możliwie najwięcej Kurdów możliwie jak najdalej od granic Turcji. W tej sytuacji należy spodziewać się kolejnego zwiększenia naporu na polską granicę, naporu, który coraz trudniej będzie odeprzeć stosowanymi dotychczas łagodnymi środkami. Zachętą do takich działań może być to, że zarówno Unia Europejska, jak i NATO, jak dotąd groźnie kiwa palcem w bucie, oferując pomoc w postaci wątpliwej jakości usług urzędasów z „Frontexu”. Ta unijna agenda teoretycznie ma chronić granice Unii przed podobnymi zamachami, ale – jak pamiętamy z apogeum kryzysu migracyjnego z roku 2015 roku – Frontex stał się absolutnie niewidoczny, a piastująca stanowisko unijnego ministra spraw zagranicznych włoska komunistka Federika Mogherini, w kulminacyjnym momencie się rozbeczała. W tej sytuacji udział Frontexu mógłby być wykorzystany jedynie do stworzenia wrażenia, iż przejął on nadzór nad polskim terytorium.
Mikołaj Machiavelli napisał w „Księciu”, że Rzymianie nie pozwalali dojrzewać niebezpieczeństwom przez uchylanie się od wojny. Wtedy bowiem wojnę i tak trzeba będzie prowadzić, ale już nie na warunkach własnych, tylko podyktowanych przez nieprzyjaciela. I właśnie z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia. Inicjatywa jest po stronie prezydenta Putina i prezydenta Łukaszenki, a Polska próbuje tylko jakoś odpowiadać na ich posunięcia. Tymczasem na tę agresję trzeba było zareagować od razu i w taki sposób, by uświadomić agresora, że on sam zostanie wciągnięty w sytuację, którą może przestać kontrolować. Możliwości były dwie; po pierwsze – ogłosić zaminowanie granicy polsko-białoruskiej i rzeczywiście ją zaminować. Niestety ta możliwość była czysto teoretyczna, bo w 1999 roku Polska lekkomyślnie podpisała konwencję o zakazie używania min przeciwpiechotnych. W tej sytuacji pozostawała możliwość druga w postaci ogłoszenia, że każda próba nielegalnego sforsowania granicy spotka się z otwarciem ognia. Myślę, że tego rodzaju deklaracja, zwłaszcza gdyby pojawiły się jakieś ofiary, podziałałaby mitygująco na amatorów egzotycznej turystyki na Białoruś, bo kiedy ktoś jest tam wabiony możliwością przeszwarcowania do Niemiec, gdzie na koszt tamtejszych podatników prowadziłby tak zwane „godne życie”, to możliwość gwałtownego przerwania podróży wielu skutecznie by zniechęciła. Dzięki temu można byłoby również uniknąć ganiania się z posłami, a już na pewno – przerwać operację niszczenia urządzeń granicznych przez pana Bartosza Kramka. Dlaczego tak się nie stało? Myślę, że z kilku powodów. Po pierwsze, pana Kramka z zagadkowych powodów boi się cała Polska, a na swoje usługi ma on niezawisłe sądy, gotowe dla niego na wszystko. Po drugie, podjąć taką decyzję mogliby podjąć politycy podobni do Małgorzaty Thatcherowej, ale dzisiaj w Europie i Ameryce takich już nie ma. Wreszcie, nasi Umiłowani Przywódcy przyzwyczaili się w swojej działalności do kierowania się obawą, co też tam powiedzą o nich w Paryżu czy gdzie indziej. Tymczasem i w Paryżu i gdzie indziej mówią to, co się z nimi wcześniej załatwi. Być może podniosłyby się jakieś hałasy przeciwko Polsce, ale – po pierwsze – po to mamy dyplomację, by na takie hałasy nakładać surdynę, a jeśli już nie można, to zawsze można wynająć takich, którzy też by hałasowali, ale już według naszych wskazówek. To z pewnością byłoby tańsze od stawiania 180-kilometrowego płotu, a poza tym już na samym początku moglibyśmy rozpoznać prawdziwe zamiary naszych sojuszników.
Na domiar złego okazało się, że dochowaliśmy się całych zastępów pożytecznych idiotów, którzy nie przepuszczą żadnej okazji do zaprezentowania swego serca gorejącego. Pół biedy, gdy takie demonstracje urządzają na odpowiednim etapie. Nie zawsze jednak czujność rewolucyjna im dopisuje – jak to miało miejsce w przypadku pani Barbary Kurdej-Szatan. W kierunku Straży Granicznej bluznęła „k…wami”, ale to jeszcze nic, bo najgorsze było to, że bluznęła akurat w momencie, gdy rzecznik Departamentu Stanu USA obsypał Polskę komplementami i złożył gorące wyrazy solidarności.
W takiej sytuacji nawet medialna tuba obozu zdrady i zaprzaństwa się zreflektowała, że bluzganie na Straż Graniczną, wojsko i policję na tym etapie jest zakazane. Toteż pani Barbara została – jak to mówią gitowcy – z f…tem w garści, bo nie pojawił się żaden głos poparcia. Przeciwnie – podniosły się głosy krytyki, że w swoich bluzgach jest mało finezyjna, że jest monotonna, że szkoda, iż przynajmniej nie zacytowała byłego ministra spraw wewnętrznych, pana Sienkiewicza, który krytykował naszą biedną ojczyznę w sposób znacznie bardziej wyrafinowany, choć też dosadny. Na domiar złego prokuratura wszczęła przeciwko niej postępowanie, które jednak na pewno zakończy się wesołym oberkiem, bo czyż jest taki niezawisły sąd, który odważyłby się zrobić pani Barbarze krzywdę, skoro przecież chciała dobrze?
Jednak niezaszczepieni nie przenoszą?
Jednak niezaszczepieni nie przenoszą?
AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2021/11/15/jednak-nie-przenosza/
Można założyć, że gdyby CDC zamierzało zmiażdżyć prawa obywatelskie i indywidualne osób z naturalną odpornością przez wydalenie ich ze szkoły, zwolnienie z pracy, odwołanie ze służby wojskowej lub jeszcze coś gorszego, to CDC miałoby przynajmniej jakiś dowód na to, że istnieje chociaż jeden przypadek niezaszczepionego, naturalnie odpornego osobnika przenoszącego wirusa COVID-19 na inną osobę. Jeśli tak myślisz, popełniasz błąd.
−∗−
W menu na dziś kolejne danie o odporności. Jak może wynikać z poniższego felietonu, CDC (odpowiednik polskiego sanepidu) w sposób niebezpośredni przyznało, że osoby niezaszczepione, które przeszły chorobę noszącą nazwę covid i uzyskały naturalną odporność ozdrowieńca, prawdopodobnie nie zarażają już innych osób. A przynajmniej CDC nie posiada dowodów, aby było inaczej.
Zapraszam do lektury.
_______________________***_______________________
Brak dowodów, że osoby z naturalnie nabytą odpornością przenoszą COVID-19
Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) twierdzi, że nie posiada żadnych danych o osobach z naturalnie nabytą odpornością, które przenosiłyby wirusa wywołującego COVID-19.
Jesienią CDC otrzymało prośbę od prawnika w imieniu Informed Consent Action Network o dokumenty „odzwierciedlające każdy potwierdzony przypadek osoby, która: (1) nigdy nie otrzymała szczepionki przeciwko COVID-19, (2) była wcześniej zarażona COVID-19, wyzdrowiała, a następnie była ponownie zarażona oraz (3) przeniosła SARS-CoV-2 na inną osobę po ponownym zakażeniu”.
SARS-CoV-2 to inna nazwa wirusa KPCh (Chińska Partia Komunistyczna), który powoduje COVID-19.
Wiadomo również, że osoby, które wyzdrowiały z COVID-19, mają pewien stopień naturalnej odporności na wirusa.
W odpowiedzi z 5 listopada, która została niedawno opublikowana, CDC stwierdziło, że nie ma żadnych dokumentów dotyczących tego zapytania. CDC również potwierdziło The Epoch Times, że ich Centrum Operacji Kryzysowych nie znalazło żadnych zapisów odpowiadających na to zapytanie.
Agencja odmówiła podania informacji, czy w okresie od 5 do 12 listopada znaleziono jakąkolwiek dokumentację, informując The Epoch Times, aby złożyło wniosek o dostęp do informacji na podstawie Freedom of Information Act [FOIA – Ustawy o dostępie do informacji]. The Epoch Times złożyło taki wniosek.
„Można by założyć, że gdyby CDC zamierzało zmiażdżyć prawa obywatelskie i indywidualne osób z naturalną odpornością przez wydalenie ich ze szkoły, zwolnienie z pracy, odwołanie ze służby wojskowej lub jeszcze coś gorszego, CDC miałoby przynajmniej jakiś dowód na to, że istnieje chociaż jeden przypadek niezaszczepionego, naturalnie odpornego osobnika przenoszącego wirusa COVID-19 na inną osobę. Jeśli tak myślisz, popełniasz błąd” – powiedział w poście na blogu Aaron Siri, prawnik, który szukał danych w imieniu sieci [ICAN].
To ujawnienie ze strony CDC spowodowało odpowiedzi od kilku ekspertów medycznych, w tym dr Marty Makary’ego [Instytut Johnsa Hopkinsa], który powiedział, że to uwypukla, jak mało danych udostępniła agencja na temat ozdrowieńców. Makary wezwał CDC do upublicznienia danych na temat wszelkich reinfekcji, które doprowadziły do hospitalizacji lub śmierci, w tym informacji na temat chorób współistniejących u pacjentów lub ich braku.
„Działania CDC powinny być przejrzyste, jeśli chodzi o dane dotyczące naturalnej odporności. Zamiast tego otrzymujemy jakieś okruchy z wniosków FOIA takich jak ten” – napisał na Twitterze.
CDC ustala niewiele sztywnych zasad, ale jej wytyczne okazały się niezwykle wpływowe podczas pandemii COVID-19. Praktycznie wszyscy urzędnicy narzucający nakazy szczepień przeciwko COVID-19 usunęli możliwość odmowy szczepionki przez osoby, które mogą udowodnić, że przeszły COVID-19 i wyzdrowiały, choć wielu powołuje się właśnie na stanowisko CDC jako powód odmowy.
Urzędnicy w całym kraju wezwali ludzi do zaszczepienia się, twierdząc, że ochroni to osoby wokół nich.
„Zaszczepienie się to najlepszy sposób, aby chronić siebie i innych wokół siebie, zwłaszcza że bardziej zaraźliwa odmiana Delta rozprzestrzenia się w całym kraju” – stwierdziła dr Rochelle Walensky, dyrektor CDC, w oświadczeniu wydanym latem.
Ale już niedługo potem, podczas wystąpienia telewizyjnego, powiedziała, że szczepionki „nie mogą już zapobiegać przenoszeniu” wirusa.
Ponad 100 badań potwierdza charakter naturalnej odporności, która prawdopodobnie zapewnia podobną lub nawet lepszą ochronę w porównaniu ze szczepionkami przeciw COVID-19, w tym izraelskie badania w warunkach codziennej praktyki lekarskiej [real-world study]. Ale urzędnicy agencji promowali dwa własne badania, argumentując, że nawet ci, którzy mają naturalną odporność, powinni zostać zaszczepieni, gdyż [jak twierdzili] naturalna odporność nie okazała się tak trwała jak szczepienie.
Eksperci są podzieleni w tej sprawie. Niektórzy zgadzają się ze stanowiskiem CDC, podczas gdy inni twierdzą, że osoby z naturalną odpornością powinny jednak rozważyć przyjęcie pojedynczej dawki szczepionki. Ale są też tacy, którzy zalecają, aby większość lub wszyscy z naturalną odpornością nie poddawali się szczepieniu.
W informacji opublikowanej na początku tego miesiąca, CDC stwierdziło, że naturalna odporność i szczepionki zapewniają ochronę przez co najmniej sześć miesięcy. W swoim krótkim oświadczeniu nie wspomnieli nic o transmisji wirusów.
__________________
CDC: No Record of Naturally Immune Transmitting COVID-19, Zachary Stieber, November 13, 2021
Uzupełnienia:
92 badania naukowe potwierdzają naturalnie nabytą odporność na covid-19
Nie powinniśmy narzucać nikomu szczepionek przeciw covid, gdy dowody wskazują, że naturalnie nabyta odporność jest równa lub silniejsza i lepsza od istniejących szczepionek. Zamiast tego powinniśmy szanować prawo do integralności […]
__________________
Naturalna czy poszczepienna alias czego się boją gangsterzy
Kluczowe pytanie w tej bańce brzmi: czy odporność nabyta w sposób naturalny, uzyskana przez zakażenie wirusem, jest równoważna lub lepsza od odporności nabytej w wyniku szczepienia? Odpowiedź na to pytanie […]
__________________
Odporności stadnej nie będzie czyli państwo (nad)opiekuńcze w akcji
Obecnie występuje kolejny problem z logiką powszechnych szczepień i jest to problem polegający na tym, że to, co w rzeczywistości robimy, to selekcja wirusów poprzez ewolucję. Wybieramy wirusy tak, aby […]
Urzędnicy CDC, NIH nie chcą ujawnić poziomu wyszczepienia swoich pracowników
Urzędnicy CDC, NIH nie chcą ujawnić poziomu wyszczepienia swoich pracowników
Amerykańska federalna agencja „Centra Kontroli i Prewencji Chorób” (Centers for Disease Control and Prevention – CDC), stała się, szczególnie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy podczas tzw. pandemii tzw. koronawirusa, polityczną organizacją wcielającą w życie życzenia lobby przemysłu farmaceutycznego i globalnych tajemnych sił zmierzających do światowego „resetu”.
CDC kierowana jest przez bezwolnych bądź cynicznych aparatczyków, wydających zalecenia i „rekomendacje” zupełnie sprzeczne z faktami i nauką, wprowadzała w błąd opinię publiczną, środowiska naukowe i lekarskie oraz polityków, którzy z kolei powołując się na te „zalecenia” zaprowadzali terror, zamykając ludzi w domach, nakazując noszenie na twarzy bezużytecznych i groźnych dla zdrowia szmat oraz oczywiście promując niebezpieczne preparaty o przewrotnej nazwie „szczepionka przeciwko Covid-19”.
Szeregowi pracownicy każdej agencji rządowej nie zawsze podzielają opinie kierownictwa swego pracodawcy, lecz często zmuszani są do podejmowania decyzji sprzecznych z wyznawanymi wartościami. Tak też jest w przypadku tzw. szczepionek przeciwko Covid-19, które w pośredni lub bezpośredni sposób były narzucane, albo jako warunek normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, albo jako konieczność kontynuowania pracy, zarobkowania, egzystencji.
Obecna dyrektor CDC, dr Rochelle Walensky – pochodząca z dobrej żydowskiej rodziny Bersoff, a z mężem Loren znani są jako „oddani judaizmowi” – wielokrotnie dała się poznać jako osoba zupełnie niekompetentna w zakresie rzetelnego nadzoru nad instytucją statutowo zobowiązaną do „zapobiegania chorobom, monitorowania i zwalczania zagrożeń zdrowotnych”, natomiast niezwykle kompetentną w zakresie manipulowania danymi i wprost oszukiwania opinii publicznej. Przy tym, zdając sobie doskonale sprawę z rosnącego sceptycyzmu coraz większych grup społeczeństwa wobec oficjalnych pustych sloganów („bezpieczna i skuteczna szczepionka”), brnie w kłamstwa i niedomówienia.
Prawda o niebezpieczeństwie produktów rozprowadzanych jako „szczepionki przeciwko Covid-19” jest bowiem coraz bardziej powszechna, udokumentowana i nawet pracownicy kluczowych agencji rządowych, unikają podjęcia tej życiowej, mogącej doprowadzić do śmierci bądź serii nieuleczalnych chorób w przyszłości, decyzji o zaszczepieniu się.
Warty obejrzenia fragment przesłuchania, a jeszcze ciekawsze są wpisy pod video (cały czas dostępnym na Youtube): oczywiście nie mieliśmy cierpliwości przejrzeć wszystkich dotychczasowych ponad 33 tysięcy wpisów (sic!), ale nie znaleźliśmy ani jednego pozytywnego bądź wspierającego panią Wallensky czy obecną administrację tudzież pandemiczno-kowidową narrację. Napawa nadzieją, że ludzie budzą się i odrzucają steki kłamstw serwowanych przez dwa lata
Podczas przesłuchania senackiej komisji do spraw zdrowia 4 listopada br., dyrektor CDC, dr Rochelle Walensky po raz kolejny nie potrafiła odpowiedzieć na najprostsze pytania. Na pytanie senatora Billa Cassidy (przedstawiciel Partii Republikańskiej z Luizjany): „Jaki procent pracowników CDC jest zaszczepionych?”, dr Walensky zaczęła okrężnie odpowiadać:
„Zachęcamy aktywnie do szczepień wszystkich naszych pracowników i prowadzimy wiele działań edukacyjnych i informacyjnych, aby w pełni zaszczepić naszą agencję.”
Senator Cassidy nie odpuszczał i zapytał: „Ale ile procent?”, na co dr Walensky odpowiedziała z szyderczym uśmiechem: „Nie mam tej informacji dzisiaj.”
Aby dowiedzieć się nieco więcej i skorelować możliwy poziom zaszczepienia się z grupą osób cały czas pracujących z domu, senator Cassidy kontynuował: „Powiedziano mi, że powyżej 75 procent pracowników centrali CDC pracuje z domu. Czy to prawda?”, na co dr Walensky ponownie zaczęła owijanie w bawełnę: „Przestrzegamy przepisów i HHS (Health and Human Services) za pośrednictwem rządu federalnego.”
Senator Cassidy nie dawał zbijać się z tropu: „Nie, to nie jest moje pytanie. Przepraszam, że jestem niegrzeczny… ale zadaję bardzo proste pytanie. Powiedziano mi, że powyżej 75 procent pracowników w centrali CDC pracuje zdalnie, czy to prawda?”
„Senatorze, tak z prosto głowy to nie potrafię podać tej liczby.” – odpowiedziała Walensky.
„No dobrze, ale kiedy spojrzysz na korytarze [w biurze], to czy widzisz tam puste biurka?” – dociekał Cassidy. „Czy ponad 50 procent biurek jest pustych?”
„Senatorze, nie potrafię podać tej liczby.” – powtórzyła Walensky i kontynuowała biurokratyczną nowomowę jak nakręcony i zaprogramowany robot: „Powiem tylko, że ściśle współpracujemy z HHS i administracją, aby przestrzegać rządowych zasad dotyczących powrotu do pracy.”
Wyraźnie sfrustrowany senator Cassidy podsumował sarkastycznie: „Mówię to, ponieważ chcę, aby zostało to usłyszane, że musimy dawać przykład w rządzie federalnym, gdyż jeśli nasze agencje zdrowia publicznego nie mają wystarczającego zaufania do szczepień i środków ochrony indywidualnej aby w tej walce z chorobami zakaźnymi wrócić do pracy, to będzie to powodem poważnego podważania chęci dalszego finansowania sektora zdrowia publicznego.”
Podobnie wyglądały „odpowiedzi” na wszystkie zadane przez senatora Cassidy pytania: w ciągu całego przesłuchania dyrektor CDC Wallensky nie odpowiedziała na żadne pytanie, poza potokiem słów, wyuczonych formułek i uników.
Nie po raz pierwszy dyrektor CDC uciekła od odpowiedzi na podobne pytanie. Gdy w maju br., jeszcze przed ogłoszeniem przez Joe Bidena, okupanta Białego Domu, obowiązkowego zaszczepienia pracowników federalnych, pytanie zadał inny senator, Richard Burr (R, Północna Karolina), dr Wallensky również powiedziała, że „nie wiemy” ile osób zaszczepiło się. Nie wiedziała pół roku temu, nie wie dzisiaj, czyli abo nie potrafi kierować powierzoną jej instytucją, albo jednak odwrotnie: doskonale zdaje sobie sprawę z rzeczywistych liczb, lecz – jako niezgodne z przekazem politycznym – nie chce ich ujawniania.
Podobna sytuacja wyglądała w tym czasie w kierowanym przez lekarza Antoniego Fauciego Narodowym Instytucie Alergii i Chorób Zakaźnych (nb. Fauci jest zwykłym lekarzem rodzinnym nie praktykującym od ćwierćwiecza bądź dłużej, nie ma doktoratu, nie był nigdy profesorem, lecz od niemal czterech dekad jest biurokratą), który tak samo nie potrafił podać poziomu wyszczepienia swoich pracowników, mówiąc, że „prawdopodobnie nieco ponad połowa, może 60%” pracowników NIH zaszczepiło się, ale „nie jest pewny tego na sto procent”.
Jak wiemy, również nawet u samego producenta najbardziej reklamowego preparatu genetycznego o nazwie „szczepionka przeciwko Covid-19”, czyli wśród pracowników firmy Pfizer, nie wprowadzono obowiązkowego zaszczepienia się. (Zob. „Firma Pfizer… nie wymaga od swoich pracowników zaszczepienia się„)
Obowiązku, narzuconego przez obecne stalinowsko-syjonistyczne rządy w Waszyngtonie wszystkim pracownikom firm zatrudniającym powyżej 100 osób, nie nałożono dotychczas na sektę polityczną i sędziowską (Zob. „USA: Obowiązkowe szczepienia nie dotyczą… członków Kongresu i sędziów„)
Oprac. www.bibula.com https://www.bibula.com/?p=129081
2021-11-15
KTO JEST ANTYSEMITĄ, A KTO NIE?
Krzysztof Baliński
Kto jest antysemitą, a kto nie? Tego wyraźnie nigdy się nie mówi. Potencjalnie ma nim być każdy. Definicję antysemityzmu rozciągają szeroko, by można było pod nią podciągać wszelką krytykę poczynań Żydów, a nalepkę „antysemita” przyklejać każdemu, kto zagraża ich interesom. Odrzucają jakąkolwiek debatę na temat źródeł antysemityzmu, prowadziłaby bowiem nieuchronnie do konkluzji, że ma on swoje racjonalne powody. Nic też dziwnego, że definicji antysemityzmu mamy co niemiara. Antysemityzmem jest prześwietlanie interesów obywateli obcego państwa „tylko dlatego, że są Żydami”. „Łączenie reakcji Izraela na nowelizację ustawy z kwestią majątków pożydowskich jest jaskrawym przykładem antysemickiego fake newsa” – to definicja ambasador Izraela. Antysemickie jest mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy i ich rozbijaniu – tak stwierdził w Muzeum Polin młody żydowski naukowiec. Tenże „naukowiec” jest autorem „naukowej” definicji: „Kto zaprzecza, że jest antysemitą – ten jest antysemitą wtórnym”. Według niego samo pytanie, czy Polacy mają prawo do obrony przed takim oskarżeniem wyczerpuje znamiona antysemityzmu (podobnie jak to, że się przed tym oskarżeniem nie bronią). Jak poznać antysemitę, doradza Jan Hartman: Antysemici powszechnie uważają się za wolnych od rasowych, religijnych i etnicznych rzesądów, i dlatego jednym z kryteriów antysemityzmu jest deklarowanie przez daną osobę, że nie jest antysemitą. Przy okazji profesor najstarszej polskiej uczelni odkrył, że antysemityzm przejawia się „w postaci skrępowania i zawstydzenia, gdy mówi się o żydostwie”. Wg „Haaretz” wszelkie protesty i żądania sprostowań co do „polskich obozów” są dowodem niechęci do rozliczenia się z antysemityzmem, a każde mówienie o polskich ofiarach, a nie o zagładzie Żydów to antysemicka propaganda. „Agresja Polaków przeciwko rządom komunistycznym zawsze była podszyta antysemityzmem” – to definicja profesor Uniwersytetu w Berlinie. TVN za antysemickie uznała hasła „Bóg, honor, ojczyzna”. Krytykowanie globalizacji jest antysemickie – taką definicję wypracowała rabinka Rachel Barenblat, bo „globalista to termin nierozerwalnie związany z historią antysemityzmu i często odbierany jest jako synonim Żyda, a związek między globalistami a Żydami jest starym antysemickim wymysłem”. Zdaniem Anne Applebaum, hasło „kupuj polskie” przypomina to przedwojenne antysemickie „nie kupuj u Żyda”, a najbardziej jaskrawym dowodem na antysemityzm jest to, że rządowe instytucje przestały prenumerować „Gazetę Wyborczą”.
Jeszcze inną definicję ma prof. Ivor Benson: „Jest to słowo specjalne, słowo kłamstwo, odwrócona prawda. Fałsz w takiej formie, która eliminuje sprzeciw do minimum – ponieważ, jak najbardziej przypomina prawdę. Tak jak rękawiczka z lewej ręki podobna jest do tej z prawej – tak właśnie słowo antysemityzm w rzeczywistości oznacza dokładnie jego odwrotność, czyli – antygoizm”. Antysemitą może zostać Żyd. Przykładem Norman Finkelstein, bo powiedział, że są w Polsce ludzie, którzy uważają, że każda krytyka Żydów to antysemityzm, że robią to dla kasy i za przykład podał Grossa. Gross powiedział też: „Antysemityzm głęboko tkwi w chrześcijańskim przesłaniu”. Tymczasem zaistniał dużo wcześniej przed chrześcijaństwem. Przykładem Cycero i Seneka. Wyznawali go także Diderot i Voltaire, którzy z chrześcijaństwem nie mieli nic wspólnego. Żydowski pisarz Bernard Lazare pisał: „Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów, pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje […] toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli”.
Podobnego zdania był Theodor Herzl: „Antysemityzm jest zrozumiałą reakcją na żydowskie wady. Według mnie antysemici mają do tego pełne prawo”. Samo pojęcie antysemityzmu pojawiło się w wiek XIX, tj. w okresie emancypacji Żydów. Wobec braku „prześladowań”, zaistniała potrzeba wynalezienia nowego zjawiska i określenia pozwalającego terroryzować nie-Żydów – i co też ważne – dyscyplinować Żydów. Bakunin, jeden z nielicznych rewolucjonistów pochodzenia nie-żydowskiego wykazywał, że termin wykuty został w czasie, gdy Żydzi przechwycili kierownictwo rewolucji światowej i głównym celem było odstraszenie od dyskusji na ten temat. Tu dodajmy słowa Isaaka Beshevisa Singera: „Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzm gdzieś nie istnieje, on go stworzy”. I Alfreda Lilienthala: „Ani religijni ani świeccy przywódcy licznych żydowskich organizacji nie chcą stracić tej potężnej broni, jaką jest uprzedzenie rasowe do obcoplemiennych i przywiązanie do wiary […] Jest to spisek rabinatu, żydowskich nacjonalistów, jak i innych przywódców zorganizowanego Żydostwa, trzymającego zawsze oręż uprzedzenia rasowego w zanadrzu”.
Odpowiedź tamtej strony jest niezmienna. Wg Elie Wiesela jest to „nieracjonalna choroba”, a źródło antysemityzmu pozostaje tajemnicą. Przy innej okazji powiedział: Świat zmienił się w ostatnich 2000 lat, a pozostał tylko antysemityzm, ‘jedyna choroba’, na którą nie znaleziono leku. Dla Abrahama Foxmana antysemityzm też jest „chorobą duchową i psychiczną, bo jest nieracjonalny”. Po prostu chorobą, i nie ma żadnego związku z zachowaniem Żydów. O „chorobie” mówi też Jarosław Kaczyński – gdy zgodne z wolą środowisk żydowskich, Sejm zmienił ustawę o IPN i gdy wywołało to oburzenie zwolenników PiS, pouczał: „dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu – tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać”. A walkę z „chorobą” nakazywał Polakom wówczas, gdy byli lżeni przez Żydów i gdy powinien był apelować do Żydów o odrzucenie „ciężkiej choroby antypolonizmu”.
Tymczasem zapowiedzi eliminacji antysemityzmu Żydów nie cieszą! A może jest im potrzebny? A może potrzebne im są jedynie deklaracje filosemitów, że antysemityzm w Polsce istnieje? A może chodzi im o wzniecanie i podsycanie nastrojów antysemickich oraz świadome budzenie niechęci do Żydów? A może w obrzucaniu Polaków epitetem „antysemita” chodzi o socjologiczną manipulację, o „pedagogikę wstydu”, która ma na celu wymuszenie wypłacenie odszkodowań za zbrodnie na Żydach? Z pełnym przekonaniem można zatem stwierdzić, że wynaleźli perpetuum mobile: oskarżają nie-Żydów o antysemityzm, budzą przez to ich niechęć do siebie i tak machina napędza się sama. I jeszcze jedno – gdyby Żydom w Polsce nie udało się wyczarować antysemityzmu, musieliby w końcu wziąć się za jakąś uczciwą robotę, co byłoby dla nich prawdziwą tragedią. Wszak czerpią z akcji polowania na „antysemitów” ogromne zyski. I tu wierszyk Adama Asnyka: Antysemityzm często hodują handlarze, z których każdy dla siebie pewien zysk w nim widzi; kiedy się interesem korzystnym ukaże, ujmą go w swoje ręce niezawodnie Żydzi. A tak w ogóle, jak można mówić o antysemityzmie w kraju w przeważającej mierze katolickim, w którym prezydentem został syn żydowskiego NKWD-isty, a ministrem spraw zagranicznych syna rabina, w którym Pierwsza Dama zwie się Kornhauser, w którym tylu Żydów było i jest ministrami, posłami, biskupami, w którym ludzie zaczytują się w gazecie redagowanej przez Michnika!
Rząd zaakceptował międzynarodową definicję antysemityzmu – taka informacja znalazła się na stronie Ministerstwa Kultury kilkanaście dni temu. W oświadczeniu, które jako pierwsza zaważyła izraelska „Haarec”, mowa o definicji przyjętej przez IHRA, Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście, który – jak stoi w jego deklaracji założycielskiej – „jednoczy rządy i ekspertów, aby umacniać, rozwijać i promować edukację, pamięć i badania na temat Holokaustu na całym świecie”. Do dziś definicję przyjęły 33 kraje. Polska uczyniła to na spotkaniu IHRA w Malmoe. Jest krótka, enigmatyczna. Taki worek, do którego można wszystko wrzucić. Taka pałka, którą każdego można uderzyć: „Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać, jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej”. Do definicji załączono przykłady współczesnych przejawów antysemityzmu. Większość nie ma związku z antysemityzmem, a odnosi się do Izraela i do własności żydowskiej. Wniosek może być tylko jeden – ma odwrócić uwagę od centralnego pojęcia antysemityzmu, a jej prawdziwym celem nie jest obrona Żydów przed antysemityzmem, ale obrona Izraela i biznes holokaustu przez wszelką krytyką.
W grudniu 2020 roku Rada Unii Europejskiej przyjęła „Strategię w sprawie zwalczania antysemityzmu i wspierania życia żydowskiego”. Tak, jak w komentarzach do definicji IHRA, tak i w Strategii wielokrotnie pojawiają się odniesienia do „własności” żydowskiej, a definicję i Strategię z entuzjazmem przyjęła czołowa agenda biznesu holokaustu – Światowy Kongres Żydów. No i mamy: większą pomoc finansową dla organizacji działających na rzecz szerzenia kultury żydowskiej; uruchomienie funduszy unijnych na krajowe strategie zwalczania antysemityzmu; utworzenie ogólnoeuropejskiej sieci organizacji żydowskich oraz zaufanych podmiotów sygnalizujących pojawianie się w Internecie nienawistnych wypowiedzi; powołanie portali zwalczających antysemickie treści; przekazanie 24 milionów euro na lepszą ochronę przestrzeni publicznych i miejsc żydowskiego kultu, by zapewnić Żydom poczucie bezpieczeństwa; tworzenie sieci miejsc, w których dokonała się zagłada, np. kryjówek lub miejsc egzekucji; fundusze na utworzenie europejskiego centrum badań nad współczesnym antysemityzmem oraz życiem żydowskim. Przy udzielaniu wsparcia z funduszy unijnych KE ma dopilnować (tak, jak w przypadku „pieniędzy za praworządność”), by fundusze zewnętrzne UE nie trafiły do osób i instytucji, które mogłyby je wykorzystać na działania podżegające do nienawiści i przemocy skierowanej przeciwko Żydom. Przewiduje też (tak, jak w przypadku „funduszu odbudowy”), że strategie krajowe w tym zakresie zostaną przyjęte do końca 2022 r., a do końca 2023 r. zostaną poddane ocenie przez Komisję. Opublikuje też – tak, jak Kongres USA w przypadku ustawy 447 – kompleksowe sprawozdania z realizacji Strategii w latach 2024 i 2029. Jest też inne, wielce znaczące odniesienie do „biznesu holokaustu”. „Pandemia pokazała, jak stare antysemickie uprzedzenia mogą się odrodzić i podsycać nowe teorie spiskowe. Żydzi byli jedną z najbardziej atakowanych społeczności. Podczas pandemii zostali bezpodstawnie obwinieni za stworzenie wirusa i opracowywanie szczepionek w celu osiągnięcia zysku” – czytamy w unijnej strategii. Krótko mówiąc – jeśli myślałeś, że pandemia powstrzyma roszczenia „biznes holokaustu”, to myliłeś się podwójnie.
Ale to nie wszystko. Oni w półśrodki nie bawią się. W lutym 2018 r., podczas konferencji zorganizowanej przez Europejski Kongres Żydów, uniwersytety z N. Jorku, Tel Awiwu, Wiednia, Centrum Szymona Wiesenthala i wiedeńską lożę B’nai B’rith (i papieża Franciszka, co znalazło wyraz w jego pisemnej laudacji) wypracowano Katalog wytycznych do walki z antysemityzmem. Jego lektura jeży włos na głowie. Wszystkie państwa powinny przeznaczyć 0,02 procent PKB, a społeczności religijne, organizacje międzynarodowe i instytucje 1 procent swych budżetów na walkę z antysemityzmem. Można też było przy tym odnieść wrażenia, że „nasi” politycy i „nasz” Episkopat do realizacji „wytycznych” wiedeńskiej konferencji przystąpił, i to z wielkim zaangażowaniem. No, bo gdyby podliczyć, ile już płacą, to okaże się, że dużo więcej niż 0,02 procenta.
Wygadał się wicepremier Gliński: „Z każdym rokiem jesteśmy świadkami coraz większej liczby instytucji, organizacji i ich cennych projektów poświęconych pamięci, życiu i kulturze Żydów w Polsce. Polska ma wiele zrealizowanych zobowiązań i obietnic, takich jak zrewitalizowane miejsca pamięci, nowe muzea, ekspozycje i centra dla zwiedzających, takie jak Muzeum Getta Warszawskiego, nowe muzeum w Sobiborze, Treblince, Gross-Rosen, Płaszowie i Auschwitz-Birkenau. […] wdrożyliśmy bardzo rozbudowany program identyfikacji i oznakowania 1200 cmentarzy żydowskich na terenie Polski. W ciągu ostatnich czterech lat polskie Ministerstwo Kultury zainwestowało dużo w projekty związane z historią, życiem i kulturą Żydów. Wystarczy wspomnieć: 100 mln dolarów na dotacje dla muzeów i instytucji kultury; ponad 25 milionów dolarów na wsparcie ochrony największego cmentarza żydowskiego w Polsce przy ul. Okopowej w Warszawie; ponad 41 milionów dolarów wydanych na produkcje filmowe, filmy dotyczące historii Zygielbojma, Nowaka-Jeziorańskiego czy Pileckiego; także setki koncertów, spektakli, spotkań, publikacji były możliwe dzięki wsparciu Państwa Polskiego”.
Gliński (chyba tylko przez wrodzoną wstydliwość) nie „wspomniał” w Malmoe o: finansowaniu przez państwowych mecenasów niezliczonych imprez kulturalnych związanych z rocznicą wydarzeń marca ’68. Nie wspomniał o dotacjach dla żydowskich pism, fundacji i organizacji pozarządowych polujących na antysemitów. Nie powiedział nic o 150 milionowej dotacji na rewitalizację i adaptację kamienicy przy ul. Próżnej 14, która stanie się siedzibą Teatru Żydowskiego. Nic nie powiedział o Muzeum Polin, na które polski podatnik wyłożył już 400 milionów, i które otrzymuje rokrocznie od ministra kultury dotację podmiotową w wysokości 8,9 miliona oraz liczne dotacje celowe, i że do dziś w formie takich dotacji Muzeum dostało przeszło 200 milionów. Nie wspomniał, że w ciągu ubiegłych 70 lat polski podatnik wydał na utrzymanie muzeum Auschwitz-Birkenau 1 miliard złotych. A co z przekazaniem majątku przedwojennych gmin żydowskich o wartości 5 miliardów? A co z pokryciem kosztów pobytu 350 gości z Izraela, którzy 27 stycznia 2014 r. na Wawelu odbyli bezprecedensową, pierwszą za granicą sesję Knesetu? A co z milionami za wydanie przez nowojorskich Żydów „certyfikat koszerności”? I jeszcze jedno – dlaczego w rozmowach tyczących zwrotu mienia pożydowskiego uczestniczy ministerstwo kultury?
Gliński „wspomniał”, że od 2009 r. polska Policja realizuje „Program zwalczania przestępstw z nienawiści dla funkcjonariuszy organów ochrony porządku publicznego” oraz „Trening przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści dla funkcjonariuszy organów ścigania”, i że do 2019 r. szkolenia te ukończyło łącznie ponad 100 tys. funkcjonariuszy, czyli praktycznie cała kadra. Nie „wspomniał” jednak, kto szkolenia prowadził i za ile. Podał, że zainicjował program „Poznaj Polskę” skierowany do nauczycieli i uczniów, i że wszystkie szkoły otrzymają dodatkowe fundusze na organizację wycieczek do miejsc pamięci o Holokauście i muzeów poświęconych kulturze żydowskiej. „Wspomniał” też: „Rozpoczęliśmy współpracę z przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów Ronaldem S. Lauderem, której celem jest współprodukcja filmu, mającego na celu podniesienie świadomości o Holokauście wśród młodzieży szkolnej. Film zostanie rozesłany do wszystkich szkół w Polsce. Nie podał jednak, ile ta „współpraca” kosztowała, i że w akcję wypłacania haraczu twórcom definicji antysemityzm i kupowania „certyfikatu koszerności” wciągnął Polską Fundację Narodową, ze jej olbrzymim budżetem futrowanym przez spółki skarbu państwa.
Gliński udzielił 6 mln dotacji na film „Wesele2” (a właściwie „Weseלe” z hebrajską czcionką) – najbardziej antypolski film, jaki dotychczas sfinansował. Jeśli komuś się wydaje, że słowo „antypolski” zdewaluowało się, to niech film zobaczy na własne oczy. Filmy Goebbelsa pokazywały część mieszkańców Polski pozytywnie. Wojciech Smarzowski nie certoli się – Polacy to świnie, głupki, prostytutki, rasiści. Wszystko, co polskie jest głupie i brudne. Za to Żydzi i Niemcy czyści i mądrzy. Wszyscy Polacy to antysemickie prymitywy. Nawet dzieci opowiadają rasistowskie wierszyki i śpiewają antysemickie piosenki, a koledzy pana młodego to kibole z wytatuowanymi swastykami. Gdy polska dzicz bije pałkami spędzonych na rynek Żydów, a w podpalaniu stodoły biorą udział uśmiechnięte szczerbate baby i brudne polskie dzieci, Niemcy siedzą przy stole na uboczu i rozprawiają o muzyce Wagnera. Do czego jest im potrzebny antysemityzm i dlaczego sami go wywołują, poświadczył sam Smarzowski. „Robiąc ten film, miałem świadomość, że wyleją się na mnie pomyje. Prawdopodobnie na lata stanę się nadwornym Żydem polskiej kinematografii”.
Podczas uroczystej premiery filmu „Śmierci Zygielbojma”, reżyser Ryszard Brylski wygłosił oświadczenie – zarzucił ministrowi kultury niegodziwe „wykorzystywanie najwyższej ofiary, jaką złożył Zygielbojm do politycznych manipulacji”. A chodziło o stwierdzenia, że „walorem filmu jest ukazanie, po której stronie stał świat, gdy Polacy i Żydzi, wespół ginący w Holokauście, alarmowali go w trudnych chwilach”, a także „obraz podkreśla także, że żaden czynny udział Polaków w zagładzie Żydów nie był możliwy”. Krótko mówiąc, „artysta”, kasę wziął, skopał ministra, który w całości sfinansował mu film, na premierze wyszedł na scenę i zwymiotował na Państwo Polskie. À propos „artystów” – gdy na początku tzw. transformacji ustrojowej Bagsik i Gąsiorowski założyli w Cieszynie spółkę „Art-B”, i wywieźli z Polski do Izraela 600 mln USD, utrzymywali, że skrót Art-B pochodzi od „artyści biznesu”.
Smarzowski przedstawia Polaków, jako świnie, brudasy i antysemici. Pasikowski przybija Polaka lubiącego Żydów do stodoły. Gliński (reżyser, brat wicepremiera) w „Kamieniach na szaniec” obrazuje ślubowanie AK jako leśną zabawę w ganianego z Niemcami. No i dożyliśmy czasów, kiedy sama wzmianka o polskiej tradycji, polskich bohaterach, o Polsce po prostu, jest wyśmiewana przez artystów, jako obskurancka i antysemicka. Jeśli Gliński myślał, że definicją IHRA i milionami wyłożonymi na antypolskie filmy wywinie się z oskarżeń o antysemityzm, to się myli. W Malmoe sekretarz stanu USA Antony Blinken, w nagranym przemówieniu, potraktował Glińskiego „na wesoלo”: „Zagrożenia związane z Holokaustem nie są jedynie problemem przeszłości. Antysemityzm nasila się w wielu częściach świata. W zeszłym tygodniu wandale zdewastowali część obozu koncentracyjnego Auschwitz w Polsce”. A chodziło o naniesione na ściany drewnianych baraków obozowych napisy w nienagannym języku niemieckim, dokładnie w czasie, kiedy w Muzeum otwierana była nowa wystawa pokazująca ofiary austriackie.
Na razie kłopoty

..Ale odzyskujemy Stronę. Więc tymczasem – taki notatnik, by uspokoić czytelników.
Dotychczasowa wersja zachowała się w dużej części tu :
https://web.archive.org/web/20211021004954/https://dakowski.pl/
A kontakt do mnie: dakowy@o2.pl
Szanowną Publiczność prosi się o nie strzelanie do pianisty. Robi, biedaczek, co może.
==========================================