Z cyklu:
będąc młodą lekarką łaziłam dużo po szpitalu i…oto co zaobserwowałam , czyli proza i groza polskich szpitali…
Szpital, czyli zdrowotnie nielogiczny kloc z czerwonej cegły.
Pracując w oddziale wewnętrznym nieustannie odnoszę wrażenie, że pracuję w absurdalnie idiotycznym miejscu.
Tyczy się to nie tyle pojedynczego oddziału, ile całego funkcjonowania procedur szpitalnych.
Tutaj podzielę się moją osobistą tzw. refleksją.
Z definicji SJP czytamy- szpital to: «zakład lecznictwa zamkniętego, w którym bada się i leczy chorych wymagających stałej opieki lekarskiej i pielęgniarskiej».
I w związku z tym, w owym szpitalu w ramach opieki i leczenia chorego pacjenta:
- Dajemy mu najbardziej ścierwiaste żarcie, jakie widziała ludzkość, od margaryn, po konserwy, z ujemną zawartością mięsa, czy chleb, który mąki nie widział.
- W sklepikach szpitalnych oferujemy głownie słodycze, lub odgrzewane żarcie z mikrofali, lub hod dogi ala Orlen.
- Stawiamy chorym automaty po kątach na korytarzach pełne batonów i słodzonych napojów, gdyby czasem cukrzykowi spadła glukoza….
- Pobieranie krwi przez pielęgniarki ustalamy na 5:30 – 6:30 rano, bo po co pacjent ma się wyspać, najlepiej zafundować mu hiper wczesną pobudkę z atakiem igieł i wenflonów jeszcze przed świtem.
- W końcu najważniejsze jest to, że zmiana pielęgniarska jest wcześnie rano, więc krew musi być już pobrana… bo tak.
- Dla części pacjentów oferujemy miejsca, gdzie nie ma alarmu zdarzeniowego – tak jakby zaczęli umierać, to żeby nie przeszkadzali….
- Kładziemy chorych, umęczonych pacjentów na wieloosobowych salach, by dochodzili do siebie w akompaniamencie wrzasków i chrapania innych chorych na sąsiednich łóżkach. .
- Robimy wszystko by się nie wyspali. Prócz ww. porannych ataków pielęgniarek i sal jak w wariatkowie, koniecznie dorzucamy im kilka pikczących non stop kardiomonitorów.
- W lato układamy ich w salach bez klimatyzacji, przy oknach od strony południowej. 30st w sali chorych w lato, to normalny widok. ..
- Do zawartości punktu 8. dorzucamy wybór, leżenie w 30st. w zasikanym prześcieradle, lub paskudnym pampersie, albo w ogóle z fujarą na wierzchu…. lub przykrycie się kołdrą z pierzem, która zagrzałaby na śmierć nawet Bieleckiego na 7 tys. m. na K2.
- Jak już pacjent jest nieprzytomny, lub niebędący w stanie samodzielnie jeść, głodzimy go kroplówkami z solą fizjologiczną.
- Niezakażonych pacjentów do diagnostyki obrazowej kładziemy razem z chorymi z patogenami alarmowymi – bo nie ma izolatek.
- Z braku personelu nie reagujemy jak chory krzyczy.
- Przetrzymujemy dłużej niż trzeba pacjentów w szpitalu – wśród opornych patogenów – tylko po to, żeby NFZ zapłacił za ich diagnostykę
- W wielu szpitalach zapewniamy gorsze możliwości leczenia różnymi antybiotykami, niż można otrzymać od rodzinnego na receptę. W związku z czym leczenie jest mniej precyzyjne. Są szpitale, które funkcjonują tylko na: amoksycylinie, ciprofloksacynie i biotraksonie.
14 . Pomimo ogromnej gamy opatrunków dostępnych na rynku zapatrujemy owrzodzenia i odleżyny za pomocą Octeniseptu i gazików, bo w zasadzie w mniejszych szpitalach nie ma nic innego.
SUDOKREM jest NIEŚMIERTELNY!
15. Zapewniamy fatalne warunki przeciwodleżynowe u pacjentów leżących. Jak taki zadbany przez rodzinę nieszczęśnik z niedowładem trafi na internę – jest niemal pewne, że wyjedzie z odleżyną do domu po paru dniach.
16. Gdyby pacjent miał za dużo osobistej godności, damy mu do zrozumienia, że jest już stary i w sumie to mógłby umrzeć, bo leczenie starców nie ma sensu.
17. Do tego w sali 6-8 osobowej rozbierzemy go parę razy dziennie i zmienimy pampersa przy wszystkich, zacewnikujemy, czy poprzerzucamy jak workiem od kartofli po łóżku, lub też pozwolimy zesikać się w łózko, krzycząc na jego prośbę pójścia do WC „zaraz”… 20 razy.
18. I to jest najbardziej przerażające, ten brak izolatek dla pacjentów „brudnych”, skolonizowanych Clostridium, New delhi (o ile ktoś raczył oznaczyć) czy innym patogenem alarmowym, po OIOM z nabytą tam florą, od pacjentów czystych , czy też skolonizowanych innym patogenem…
19 . W sumie pacjenta z Clostridium można położyć na łóżku obok pacjenta z Acinetobacter (mają szansę wymienić z się florą), a do tego 1 pielęgniarka wchodząca na salę ( rzadko zmieniająca rękawiczki i dezynfekująca ręce pomiędzy salami), bo w sumie rękawiczki mają „chronić pielęgniarkę”, a nie zapobiegać szerzeniu się zakażeń szpitalnych…
20. Równie fajnie kładzie się obok siebie pacjenta z gruźlicą lekooporną i ze zwykłą gruźlicą, i w krótkim czasie mamy już kolejnego z gruźlicą lekooporną…
21. No i bym zapomniała o tych … odpustowych, żenujących straganach, wystawianych często w przedsionku, czy holu głównym szpitala. Skąd to dziadostwo się wzięło? Kto wygoni tych handlarzy ze Świątyni..? Jezus?
Szpital…. ach szpital…. nic tylko zdrowieć.
Na podstawie własnych przemyśleń zmieniłbym tę definicję szpitala w SJP:
«zakład zamknięty służący do podawania leków i wypełniania formularzy administracyjnych”
Na koniec tytuł artykułu red. Pietrzaka z majowego 2017, wydania dwutygodnika „Bez Cenzury” –
„ W tym roku w polskich szpitalach zostanie zabitych około 25 000 pacjentów”
Minął rok….czy Min. Zdrowia wytoczył red. Pietrzakowi, lub redakcji proces za pomówienie?
młoda lekarka tzw. wewnętrzna
cd. nastąpi
==============================
Przesłał mi b. ordynator.
Ja kiedyś zostałem karetką zawieziony na SOR, z diagnozą dużego zawału. Leżałem siedem godzin, nim przyszła na moje wrzaski zaspana lekarka – zapytała „…to na co się pan skarży”. Jak widać, przeżyłem. Mirosław Dakowski


Fundacja Pro – Prawo do życia


To wszystko jest możliwe, gdyż polskie prawo jest bardzo wadliwe, a aborcja na życzenie dokonywana z formalnej przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego” matki ma pełne przyzwolenie rządu PiS i aktywne poparcie lokalnych polityków takich jak Rafał Trzaskowski. Musimy działać aby to powstrzymać. W najbliższym czasie planujemy intensyfikację akcji informacyjnych pod szpitalami, skierowanych do sumień i świadomości pacjentów oraz personelu szpitali. Zamierzamy także przeprowadzić kolejne mobilne akcje furgonetkowe i kampanie billboardowe. Potrzebujemy na ten cel ok. 12 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację niezależnych kampanii informacyjnych i ostrzec Polaków przed konsekwencjami aborcji, zanim dojdzie do kolejnych morderstw na niewinnych dzieciach.

