Prezydent: Oddajemy historii okrągły stół. Cała, nie obcinana wypowiedź Prezydenta Nawrockiego

historii

Prezydent: Oddajemy okrągły stół historii

18 grudnia 2025 prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/prezydent-oddajemy-okragly-stol-historii

Dzień dobry, witam Państwa serdecznie w dniu ważnym dla Pałacu Prezydenckiego, dla polskiego Prezydenta, dla całej Kancelarii, dla tego gmachu.

Drodzy Państwo, przy okrągłym stole, który – jak widzicie – jest zwijany i wynoszony z Pałacu Prezydenckiego, 36 lat temu siedziały różne osoby reprezentujące różne interesy. Jedni za sprawą siedzenia przy tym meblu – przy okrągłym stole – chcieli przenieść komunistyczne wpływy polityczne, wpływy partyjne, wpływy finansowe do Polski, która była w czasie transformacji, miała być Polską suwerenną, niepodległą i demokratyczną, a ci, którzy siadali po jednej stronie okrągłego stołu, chcieli sprawić, aby Polska po roku 1989 była hybrydą: z jednej strony demokracja, z drugiej strony układy systemu komunistycznego. Drudzy siadali z dobrymi intencjami, aby na okrągły stół patrzeć jak na punkt strategiczny, pewien taktyczny moment w drodze do tego, aby Polska w istocie w krótkim czasie miała niezależne, w pełni wolne wybory i by była państwem suwerennym i niepodległym, odciętym od systemu komunistycznego.

Więc byli tacy, którzy siadali przy okrągłym stole, patrząc na to jak na moment strategiczny, na moment taktyczny. Byli też tacy, którzy wprawdzie przed 1989 rokiem byli przez system komunistyczny represjonowani, byli ofiarami systemu komunistycznego, ale niejako w efekcie tych negocjacji i tych rozmów pojawił się syndrom sztokholmski, w którym wybaczono wszystkie zbrodnie systemu komunistycznego i nadal wspierano tych – w wymiarze symbolicznym, partyjnym i politycznym – którzy mordowali Polaków; a jesteśmy w czasie obchodów rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i masakry Grudnia roku 1970.

Niezależnie od tego, drodzy Państwo, jak oceniamy Okrągły Stół, bo przecież dyskusje akademickie, naukowe, kolejne publikacje wciąż się pojawiają – z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać okrągły stół. Miejscem, w którym okrągły stół powinien się znaleźć, jest Muzeum Historii Polski. Mówimy o historii – oddajemy okrągły stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą się mogły odbywać debaty naukowe, akademickie, natomiast w najważniejszym gmachu w Rzeczypospolitej – w Pałacu Prezydenckim – okrągły stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości przede wszystkim.

Bo dziś, w XXI wieku, drodzy Państwo, młodzi Polacy – ci urodzeni w latach 90., w latach 2000., ale też moje pokolenie – nie muszą iść na żadne układy z byłymi dyktatorami, komunistami czy z postkomunistami. My nie chcemy ich w Polsce XXI wieku ani nie potrzebujemy. Myśląc o naszej przyszłości, o naszym sukcesie ekonomicznym, o naszym sukcesie gospodarczym, o rozwoju naszych technologii, nie musimy, drodzy Państwo, wsłuchiwać się w głos nie tylko dyktatury czasów komunistycznych i w głos tych, którzy mordowali, ale także nie możemy, drodzy Państwo, kolejnych pokoleń Polaków infekować przaśnością systemu komunistycznego.

Dziś wolną, niepodległą, suwerenną, ambitną Polskę stać na dużo więcej niż idealizowanie Okrągłego Stołu. Okrągłego Stołu nie można, drodzy Państwo, zapomnieć – bo jest to ważny element dyskusji historycznej i nim pozostanie – ale nie można go także idealizować, oddając mu hołd w Pałacu Prezydenckim.

Na sam koniec, drodzy Państwo, chciałbym może zacytować, a bardziej trawestować pewne słowa z roku 1989. Wprawdzie przedwcześnie, ale jedna z aktorek teatralnych i filmowych w roku 1989 z entuzjazmem, z dumą powiedziała w programie telewizyjnym: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 skończył się w Polsce komunizm”. Te słowa były wypowiedziane przedwcześnie, bowiem, jak wiemy, komunistyczni bohaterowie i komunistyczne elity, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa po roku 1989 odgrywali ważną rolę.

Ja – trawestując słowa tej aktorki z roku 1989 – chciałbym z dumą powiedzieć, i mam nadzieję, że nie przedwcześnie: Dziś, szanowni Państwo, skończył się w Polsce postkomunizm.

Niech żyje wolna Polska. Dziękuję.

Przekazanie Okrągłego Stołu do Muzeum Historii Polski

Przekazanie Okrągłego Stołu do Muzeum Historii Polski

prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/przekazanie-okraglego-stolu-do-muzeum-historii-polski,

001_Prezydent_Karol_Nawrocki_Okragly_Stol_przekazanie_Muzeum_Historii_Polski_20251218_MB1_9975.jpg

18 grudnia 2025

Okrągły Stół z Pałacu Prezydenckiego zostanie przekazany w użyczenie do Muzeum Historii Polski. Kancelaria Prezydenta RP nadal pozostanie jego właścicielem. – To bardzo ważny dzień dla polskiego Prezydenta, całej Kancelarii i tego gmachu – powiedział Karol Nawrocki.

Okrągły Stół będzie eksponatem stałej wystawy w Muzeum Historii Polski. Otwarcie wystawy planowane jest w 2027 roku.

002_Prezydent_Karol_Nawrocki_Okragly_Stol_przekazanie_Muzeum_Historii_Polski_20251218_MB1_0012.jpg

003_Prezydent_Karol_Nawrocki_Okragly_Stol_przekazanie_Muzeum_Historii_Polski_20251218_MB1_0028.jpg

008_Prezydent_Karol_Nawrocki_Okragly_Stol_przekazanie_Muzeum_Historii_Polski_20251218_MB1_0456.jpg

– Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, Pałac Prezydencki nie jest miejscem, gdzie nadal powinien stać. Miejscem, w którym powinien się znaleźć jest Muzeum Historii Polski, od roku 2027 będzie go można podziwiać jako eksponat historyczny. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły odbywać się debaty akademickie, naukowe – poinformował Prezydent.

Jak dodał: – Dzisiaj, myśląc o naszym sukcesie gospodarczym, rozwoju naszych technologii, nie musimy wsłuchiwać się w głos dyktatury czasów komunistycznych i tych, którzy mordowali, ale także nie możemy kolejnych pokoleń Polaków infekować przaśnością systemu komunistycznego.

Dziś wolną, suwerenną, niepodległą, ambitną Polskę stać na dużo więcej niż idealizowanie Okrągłego Stołu. Nie można go ani zapomnieć, bo to ważny element dyskusji historycznej, ale nie można go idealizować, oddając mu hołd w Pałacu Prezydenckim.

CAŁA WYPOWIEDŹ >>

004_Prezydent_Karol_Nawrocki_Okragly_Stol_przekazanie_Muzeum_Historii_Polski_20251218_MB1_0075.jpg [1,001.37 KB]

Sala Okrągłego Stołu została zaaranżowana w 2004 roku podczas prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego (otwarcie ekspozycji nastąpiło 30 sierpnia 2004 r.). Pierwotna koncepcja zakładała ekspozycję stołu wraz ze sprzętem nagłośnieniowym i tabliczkami z nazwiskami uczestników obrad. Inicjatywa dotycząca realizacji stałej ekspozycji stołu wyszła ze strony ówczesnej redakcji dziennika „Życie Warszawy”.

◊ Podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego na północnej ścianie Sali umieszczono fotografie dokumentujące obchody 20. rocznicy obrad z udziałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

◊ Od 2009 roku w Sali Okrągłego Stołu odbywały się lekcje historii dla młodzieży. Inicjatywę rozpoczęła akcja pt. „Dotknij historii!” – z okazji 20. rocznicy obrad. W ramach akcji młodzież ze szkół z całej Polski (głównie z Warszawy) uczestniczyła w godzinnych lekcjach od lutego do kwietnia 2009 r.

„Najbardziej ponura Chanuka” Agaty Passent. Co się stało?

„Najbardziej ponura Chanuka” Agaty Passent. Co się stało?

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

https://pch24.pl/najbardziej-ponura-chanuka-agaty-passent-co-sie-stalo

Zakończenie „wieloletniej tradycji” obchodów Chanuki w Pałacu Prezydenckim przez Karola Nawrockiego wywołało w Polsce falę komentarzy. Wśród krytycznych opinii w mediach społecznościowych szczególnie zwraca uwagę wpis Agaty Passent, dziennikarki i felietonistki żydowskiego pochodzenia, która w instagramowym wpisie stwierdziła: „Z wielu powodów trwa dla mnie najbardziej ponura Chanuka od dekad”. Co stało się powodem takiego jej odczucia?

Nie milkną echa decyzji Karola Nawrockiego o rezygnacji z wieloletniej [??? md] tradycji obchodów Chanuki w prezydenckiej rezydencji. W debacie publicznej nie zabrakło głosu przedstawicieli rodzimej lewicy, którzy w innych okolicznościach z uporem maniaka propagują ideę świeckości państwa. Wyjątkowo nieprzychylnie do aktu woli prezydenta Nawrockiego odniósł się na kanale Polsat News europoseł Robert Biedroń, argumentując, że Chanuka jest „świętem upamiętniającym zwycięstwo dobra nad złem”. Trudno ocenić, czy w pełni rozumiał sens wypowiadanych słów. Oznaczałoby to, że ceni sobie wartości takie jak: walka o wiarę czy odwaga stawania w obronie własnej tożsamości. Wygląda jednak na to, że wspomniane kategorie Biedroń uznaje jako pozytywne jedynie w kontekście dążeń narodu żydowskiego, ale już niekoniecznie w odniesieniu do najgłębszych aspiracji chrześcijan.

Krytyce działań przywódcy państwa towarzyszyła – a jakżeby inaczej – przestroga przed ich możliwym wpływem na szerzenie się postaw antysemickich. W podobnym duchu, choć w zdecydowanie delikatniejszy sposób, wypowiedział się urzędujący w Polsce ambasador USA. Praktykujący judaizm Thomas Rose wyraził jedynie ubolewanie z powodu zerwania z tradycją obchodów Chanuki w Pałacu Namiestnikowskim. Wskazał jednocześnie na głębsze znaczenie żydowskiego święta. Przy tym właśnie ostrzegł przed negatywnymi konsekwencji pewnych postaw na życie wyznawców religii mojżeszowej, odnosząc się do niedawnej strzelaniny na australijskiej plaży, w wyniku której śmierć poniosło kilkunastu świętujących Chanukę Żydów.

W otwartym tonie sprawę skomentowała żydowskiego pochodzenia polska germanistka, dziennikarka i felietonistka, Agata Passent. Na instagramomowym koncie udostępniła wpis, w którym czytamy: „Z wielu powodów trwa dla mnie najbardziej ponura Chanuka od dekad. Wiadomo, że mizerna nisza obchodzi to święto w Polsce, więc nigdy nie miałam złudzeń, że ktoś zauważa tę mniejszość wśród innych Polaków. Lecz jestem kompletnie zaskoczona, że pan Prezydent odwołał zapalanie chanukowych świec w pałacu. Po pierwsze to mężczyzna wysportowany, postawny – na trudne czasy, gdy liczą sie też argumenty siły. Tymczasem przestraszył się malutkiego gaśniczego. Po drugie miał być patriotą stawiającym opór rosyjskiej agresji. Szybko poszło. Na szczęście jestem optymistką i wierzę, że oliwy nam jeszcze starczy na wieki. Nie ma co się obrażać – duży chłop nie zawsze równa się odważny i uczciwy. Trzymajmy się naszych światełek” (cyt. w oryg.).

Niezmiernie trudno zrozumieć wewnętrzny smutek autorki przywołanych słów. To tak, jakby chrześcijanie mieszkający w Izraelu nie mogli cieszyć się Bożym Narodzeniem, tylko dlatego, że przedstawiciel władz państwowych nie zapalił symbolicznych świec adwentowych w swojej rezydencji. Dziwić może też „kompletne zaskoczenie” Passent na wieść o decyzji Karola Nawrockiego. Jeszcze jako kandydat na urząd głowy państwa Nawrocki zadeklarował dystans wobec zwyczaju zapalania chanukowych świec. Owo „kompletne zaskoczenie” należy zatem odczytywać w bardziej zniuansowanym znaczeniu: gest urzędującego prezydenta pokazał, że traktuje on poważnie słowa wypowiedziane w czasie kampanii, co mogło wprowadzić niektóre wpływowe środowiska w stan podwyższonej gotowości.

Na tym etapie prezydentury Karola Nawrockiego nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy decyzja o rezygnacji z obchodów żydowskiego święta w Pałacu Prezydenckim jest ukłonem w stronę prawicowego elektoratu, czy mamy do czynienia z człowiekiem respektującym nauczanie Kościoła. W świetle ukazanych w Nim prawd, Chrystus jest prawdziwą Świątynią, a Jego Wcielenie – prawdziwym poświęceniem Świątyni. Nie potrzebujemy więc zewnętrznych rytuałów, aby celebrować chanukę: Eucharystia, modlitwa, dobre uczynki i sprawiedliwe działania w świecie wypełniają tę samą funkcję, co Chanuka dla Żydów – to jest przynoszą poświęcenie i światło w ciemności. Warto wiedzieć, że przyjęcie takiej perspektywy w kwestii uczestnictwa w żydowskich obrzędach wiąże się automatycznie z nieprzychylną – mówiąc oględnie – reakcją środowisk skupionych wokół ruchu chasydzkiego spod znaku Chabad-Lubawicz, współorganizatorów pierwszych ceremonii zapalania chanukowych świec w Sejmie, stąd rodzi się pytanie o rzeczywiste motywy omawianej decyzji Karola Nawrockiego.

Wydaje się bardziej prawdopodobne, że za deklarowaną przez Prezydenta „powagą w traktowaniu wartości chrześcijańskich” stoi decyzja o rezygnacji z gestów, które mogą być odbierane jako symboliczny ukłon wobec środowisk żydowskich. Może to wynikać zarówno z chęci budowania spójnego wizerunku polityka realizującego swoje zapowiedzi, jak i przyciągnięcia, utrzymania, a tym samym powiększenia grupy przyszłych wyborców. Niewykluczone, że takim działaniom przyświeca autentyczna potrzeba zachowania wewnętrznej integralności i wierności własnym przekonaniom. Jednak do sytuacji, w której najważniejszy urząd w państwie polskim sprawuje człowiek kierujący się w swoich poczynaniach autonomią, wpływowe środowiska różnych nacji nie są przyzwyczajone.

Być może z tego właśnie powodu Agata Passent obchodzi w tym roku „najbardziej ponurą Chanukę od dekad”. Już wiadomo, że Karol Nawrocki pod pewnymi względami nie będzie przywódcą na wzór poprzedników. Czas jednak pokaże, czy kierowane pod adresem pierwszego obywatela RP słowa Passent: „to mężczyzna wysportowany, postawny – na trudne czasy, gdy liczą się też argumenty siły” były typową dla frustratów złośliwością, czy trafnym opisem stylu urzędowania nowego prezydenta.

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

Demontaż Okrągłego Stołu. Na razie tylko w Pałacu Prezydenckim…

Demontaż Okrągłego Stołu.

Na razie tylko w Pałacu Prezydenckim

[VIDEO]

18.12.2025 nczas/demontaz-okraglego-stolu-na-razie-tylko-w-palacu-prezydenckim

Karol Nawrocki
NCZAS.INFO | Karol Nawrocki. / foto: PAP

W Pałacu Prezydenckim trwa demontaż Okrągłego Stołu. Jak podkreślił prezydent Karol Nawrocki, jego miejsce jest gdzie indziej. Historyczny mebel ma trafić do muzeum.

Z całą pewnością to nie jest miejsce, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół, miejscem tym jest Muzeum Historii Polski – wskazał prezydent Karol Nawrocki, który wygłosił oświadczenie, podczas gdy w tle pracownicy demontowali Okrągły Stół.

– Z całą pewnością Pałac Prezydencki, to nie jest miejsce, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć jest muzeum – Muzeum Historii Polski.

Mówimy o historii. Oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli, jako eksponat historyczny, podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polskipowiedział prezydent.

Dodał, że „wokół Okrągłego Stołu będą mogły nadal odbywać się debaty naukowe i akademickie”.

Natomiast w najważniejszym gmachu w Rzeczpospolitej, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości przede wszystkim, bo dziś, w XXI wieku młodzi Polacy (…), ale też moje pokolenie Polaków, nie musi iść na żadne układy z byłymi dyktatorami, komunistami, czy z postkomunistami – powiedział Nawrocki.

Chciałbym z dumą powiedzieć, i mam nadzieję, że nie przedwcześnie – dziś, Szanowni Państwo, skończył się w Polsce postkomunizm. Niech żyje wolna Polska powiedział prezydent.

W mediach społecznościowych Kancelarii Prezydenta pojawiło się nagranie z demontażu stołu. Widać na nim toczące się prace.

==================================

„W Pałacu Prezydenckim rozpoczął się proces przeniesienia Okrągłego Stołu do Muzeum Historii Polski” – oświadczono w poście.

Okrągły Stół do tej pory znajdował się w Sali Okrągłego Stołu w Pałacu Prezydenckim. To właśnie przy nim toczyły się negocjacje komunistów od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 r., dotyczące tzw. „zmian ustrojowych” w Polsce.

Prezydent Nawrocki u Stanowskiego. Bardzo ciekawy wywiad.

Nawrocki u Stanowskiego. Prezydent „chętnie władowałby” Żurkowi? „Ziobro nie może liczyć na…” [VIDEO]

7.12.2025 https://nczas.info/2025/12/07/nawrocki-u-stanowskiego-prezydent-chetnie-wladowalby-zurkowi-ziobro-nie-moze-liczyc-na-video/

karol nawrocki
NCZAS.INFO | Karol Nawrocki / fot. X / OficjalneZero

Prezydent Karol Nawrocki wystąpił w mikołajkowym programie Kanału Zero. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim poruszono wiele tematów, m.in. kwestię wet oraz kryptowalut. Pojawiło się także pytanie o ułaskawienie Zbigniewa Ziobry. Były też lżejsze kwestie, jak spowiedź Stanowskiego czy też komunikat od żony prezydenta.

Krzysztof Stanowski powiedział, że „na pewno” ogląda program żona Karola Nawrockiego, „bo poprosiła, żeby poprawił pan sobie koszulę, bo się źle układa”. Po tych słowach prezydent spoważniał na twarzy i zaczął poprawiać ubiór.

– Macie kontakt z moją żoną? – zapytał prezydent.

– Nie wiem, jak to się stało, dostałem na słuchawkę taką informację – odpowiedział Stanowski.

– Okej, to kto rządzi w tym kraju? Moja żona nadaje na słuchawkę do Stanowskiego – zażartował Nawrocki.

Nawrocki o wetach

W dalszej części prezydent Nawrocki mówił o swoich wetach. Jak przekonywał, „nie ma woli, by trzymać za gardło” rząd.

– Natomiast chciałbym, żeby urząd prezydenta Polski wybranego przez naród był szanowany przez stronę rządową. I przypominam jeszcze raz ten psychologizm, w którym się znaleźliśmy. Ja byłem takim underdogiem w czasie kampanii wyborczej, że od stycznia rząd po prostu myślał, że przygotowują rozwiązania legislacyjne dla zupełnie innego prezydenta. A ja nie mogę zostać prezydentem, złożyć obietnic wyborczych, mieć swojego planu 21 i nagle podpisać największe głupoty większości parlamentarnej – mówił Nawrocki.

– Wśród tych wet, które podjąłem […] są tak czasami absurdalne rzeczy, że mojego podpisu pod nimi nikt nie znajdzie. Ja to i zapowiadałem i mówiłem w czasie procesu legislacyjnego. Też do części tych ustaw w ogóle podchodziłem w sposób objęty głębokim dialogiem – przekonywał.

– Ja zapraszałem inicjatorów tych ustaw na etapie drogi parlamentarnej mówiąc, co jest dla mnie do zaakceptowania, a w którym momencie tej ustawy nie podpiszę. Tak samo toczą się dyskusje wokół statusu osoby najbliższej. Moja kancelaria jest cały czas w dialogu i są dyskusje, czego prezydent na pewno nie podpisze, a gdzie możemy dojść do porozumienia – twierdził prezydent.

https://twitter.com/i/status/1997396306898153550

Prezydent „chętnie władowałby” Żurkowi?

Stanowski zapytał Nawrockiego, co sądzi o wypowiedzi ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, „że wsadzi pana za kraty”, „przynajmniej doprowadzi przed Trybunał Stanu”.

– W ogóle się nie obawiam pana ministra Żurka, to po pierwsze. Po drugie, jestem zaniepokojony tym, że pan minister Żurek nie zna konstytucji i wyroków TK. Ostatnio widziałem człowieka, który jak aligator albo jak bohater stał w gronie kobiet z ręką w kieszeni i mówił nawet, że jest gotowy do tego, żeby się ze mną zmierzyć, w sensie fizycznym. Myślę, że my mamy do zajęcia się dużo poważniejsze z ministrem sprawiedliwości sprawy… – mówił Karol Nawrocki, na co wtrącił się prowadzący.

– Ale chętnie by mu pan władował, no powiedzmy sobie szczerze – powiedział Stanowski.

– Ale panie redaktorze, mamy dużo ważniejsze sprawy… – mówił Nawrocki, na co znów przerwał mu Stanowski.

– Ale w wolnym czasie – zachęcał prowadzący.

– Powtórzę jeszcze raz: Mamy dużo ważniejsze sprawy z ministrem sprawiedliwości, niż moje szybkie zgaszenie światła panu ministrowi sprawiedliwości. To nie o to chodzi. Tylko musimy trzymać się pewnego… przede wszystkim musimy trzymać się konstytucji – mówił prezydent Nawrocki.

———————————————

Nawrocki wyjaśnia weto ws. kryptowalut

Pojawił się też temat weta ws. kryptowalut.

– Analizując to prawo… zresztą wokół tego prawa doszło do tego mechanizmu, o którym mówiłem. Do konfrontacji ludzi o różnych stanowiskach. Ja nie wiedziałem przez długi czas, słuchając ekspertów, czytając analizy, rozmawiając z moimi ministrami, jaką podejmę dyskusję [zapewne chodziło o decyzję – red. nczas]. Więc doprowadziłem do dyskusji, do konfrontacji ludzi, którzy mają zupełnie odmienne poglądy na ten temat. I ta konfrontacja przekonała mnie do tego, że dobre dla Polski, dla rozwoju Polski, dla rozwoju start-upów nie jest wprowadzanie nadregulacji w zakresie implementacji prawa Mika. Bo jest to próba zupełnej rezygnacji państwa polskiego z usystematyzowania pewnej rzeczy, która staje się domeną naszych sąsiadów. Radzą sobie z tym inne państwa – wyjaśnił Nawrocki.

– Przecież należy ścigać przestępców. I tych, którzy płacą gotówką… – kontynuował, na co wtrącił się Stanowski.

– Wspomniani Czesi to w kryptowaluty jako państwo inwestują. Tymczasem u nas w ostatnich dwóch dniach z osób inwestujących w kryptowaluty zrobiło się niemalże przestępców – podkreślił.

„Nie walczy się z gotówką”

– I to jest przerażające, że tylko przez inercję państwa [niechęć, bierność – red. nczas], przez inercję polskiego rządu, przez brak umiejętności przygotowania dobrego prawa chce się załatwić sprawę pozwalając KNF na wyłączanie stron internetowych decyzją administracyjną bez możliwości odwoływania się do sądu, chce się po prostu wyeliminować całą branżę. Ja jestem prezydentem XXI wieku. Chcę, żeby start-upy, żeby kwestie technologiczne, także kryptowaluty i kryptoaktywa się rozwijały w Polsce. Ale nie chcę być obojętny wobec przestępców także w tym środowisku – powiedział prezydent.

Następnie przedstawił analogię do innych środków płatniczych.

– Czy dochodzi do opłacenia przestępstw za sprawą gotówki? – zapytał Nawrocki.

– Oczywiście, że tak – odpowiedział Stanowski.

– No to zlikwidujmy gotówkę. Czy dochodzi do przestępstw czy do regularnego finansowania wojny za sprawą transakcji bankowych? Dochodzi. No to zlikwidujemy banki i przelewy rachunkowe? No to jest rzecz, która pokazała zupełną inercję polskiego rządu. Jest problem wokół kryptoaktywów, bo jest… nie poinformowano mnie o tym, służby mnie o tym nie poinformowały. Ale jak rozumiem, za kilka dni będzie jakaś afera wokół kryptowalut, kryptoaktywów czy tych firm, w związku z tym państwo polskie nie ma odwagi właściwego wyregulowania tych kwestii. Tylko skoro tam są przestępcy, ale jest też wielu ludzi młodych, start-upów, ludzi sprawiedliwych, którzy prowadzą swoje biznesy i się realizując w kwestii XXI wieku i cyberwaluty, to wyrzućmy po prostu w przestrzeń całą tą branżę – mówił prezydent Karol Nawrocki.

– Tak się nie robi. Skoro gotówką ktoś płaci za przestępstwo, to nie walczy się z gotówką, tylko walczy się z przestępcą – wyjaśnił.

W programie pojawił się też wątek spowiedzi Krzysztofa Stanowskiego.

– Był pan redaktor w ogóle u spowiedzi?

– Byłem. Dałem słowo, byłem. Było ciężko, było długo – … i dodał, że „schudł ze stresu”.

Nawrocki o Ziobrze i ułaskawieniu

Padło też pytanie o Zbigniewa Ziobrę, który za granicą ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

– W przyszłości ułaskawi pan Zbigniewa Ziobrę? – zapytał prowadzący program.

– Nie wiem tego, nie ma takiego wniosku, nie mogę ułaskawić osoby, która nie została skazana, więc w ogóle nie ma dzisiaj, nie ma takiego tematu, nie dokonałem jeszcze żadnego ułaskawienia. Jeśli chodzi o Zbigniewa Ziobrę, to nie ma o czym rozmawiać, to nie jest osoba skazana – odpowiedział Karol Nawrocki.

– Ale może być […]. Podobno to jest szef grupy przestępczej – dopytywał Krzysztof Stanowski.

– No tak, oczywiście mamy świadomość jak wygląda kwestia łamania polskiej konstytucji i prawa. Mówiliśmy o tym, że nie mamy legalnie działającego w Polsce prokuratora generalnego. Minister sprawiedliwości zmienił sobie system losowania łamiąc konstytucję w kilku miejscach. Dlatego zgłosiłem to do TK, a szef mojej kancelarii Zbigniew Bogucki do prokuratury. Więc z całą pewnością Zbigniew Ziobro nie może liczyć na sprawiedliwy proces – przekonywał prezydent Nawrocki.

– Jak patrzy się na te zarzuty, część z nich jest zupełnie z kosmosu – kontynuował.

Poniżej cały program.

youtube/nawrocki

Źródło:X / YT / nczas.info

Och, Karol…

Och, Karol…

Jerzy Karwelis

muzg to

6 grudnia, wpis nr 1384 https://dziennikzarazy.pl/6-12-och-karol

Mamy do czynienia z pierwszą rysą na wizerunku prezydenta Nawrockiego. Mówię to oczywiście o grupie popierającej prezydenta w wyborach oraz tych, co to zrobili jako zwyczajowy w III RP „elektorat zaciśniętych zębów”. Jest to potrzebne rozróżnienie, gdyż dla grupy, mówiąc delikatnie, jego nie-zwolenników wizerunek Nawrockiego jest porysowany na amen już przez sam fakt startu przeciwko wymuskanemu kandydatowi, który miał system domknąć do końca. O dziwo, wydawać się mogło, że więcej rys nie da się już zmieścić na portreciku rysowanym przez mainstream, ale okazało się, że można. Obecnie eskalowany konflikt premier-prezydent, czy kwestionowanie korzystania z konstytucyjnych prerogatyw tego ostatniego jako działań niekonstytucyjnych, dowodzi jednego – można zawsze jeszcze dopalić, choć ukazuje się dno, zawsze można zapukać od dołu, co dowodzi, że piekło zapiekłego szaleństwa dna właściwie nie posiada. Ale Nawrocki zaczyna zawodzić swój elektorat.

Patrz na swój elektorat

Pal licho, że zawodzi głosujących na niego z przymusu „wyboru mniejszego zła”. Wszak to jemu zawdzięcza swoje zwycięstwo, to te ponad 3 miliona głosów usypało mu ścieżkę do Pałacu, ale wiadomo – wdzięczność polityków, zwłaszcza tuż po wyborach na pstrym koniu jeździ. Ale takie kalkulacje oznaczają jedno – wejście w buty PiS-u, który po wygranej broi przeciwko głównym grupom swego elektoratu, zaś w dniu wyborczym pokazuje, że nie ma na kogo porządny człowiek zagłosować. Tyle „wyborcy zaciśniętych zębów”. Ale oni pamiętliwi są, jak każdy kto poparł z musu brak alternatywy – bacznie przygląda się co z jego wypożyczonym głosem zrobił składany zwycięzca. I tu dla tego elektoratu potwierdzają się powoli obawy, że to pisowczyk, żadne tam nowe otwarcie.

Ale, jako się rzekło – pal licho warunkowych popieraczy. Od PiS-u odchodzi jego twardy elektorat, gdyż Kaczyński nie był w stanie zdyskontować zwycięstwa swego faworyta. Zaraz po prezydenckich wyborach mówiło się o szybkim odwojowaniu władzy, przyspieszonych wyborach, nowej Polsce i takich tam. I wszystko poszło w piach, ale nie pora tu o tym, nie o PiS-ie wszak mówimy tu dziś.

Mówimy o Nawrockim. Otóż jak Nawrocki będzie szedł w buty Kaczyńskiego, a właściwie Dudy, to ten proces przeniesie się na Pałac. A więc jak rozgrzani zobaczą, że nie ma szans na żadne nowe polityki, reformę i otwarcie PiS-u przez Pałac, żadnego tam ośrodka władzy u Nawrockiego, to zrobią to samo co robią teraz z PiS-em. Pójdą sobie gdzie indziej, tam gdzie już uciekają od PiS – do Konfederacji, a zwłaszcza do Brauna. To stamtąd Braunowi rośnie, bo wzrosty (niewielkie) Konfederacji mają swe źródła raczej w sierotach po Polsce 2050.

Przypadki czy znaki?

Podejrzenia, że nadzieje elektoratu na zmianę są naiwne pojawiały się już wcześniej. Wprawne ucho łowiło sygnały, ale te zakłócało bardzo dobre PR-owsko wejście Nawrockiego w pierwszym pół roku jego rządów. Szczególnie zasmucił skład kancelarii – żadnych nowych twarzy, paru pilnowaczy z Nowogrodzkiej, zbiórka ludzi z kancelarii Dudy i zaufane grono lojalnych z IPN-u. Słabo. Teraz zaczynają spływać dowody, nie poszlaki.

Gruchnęło z tą decyzją o odwołaniu spotkania w cztery oczy z Orbanem. Potworny błąd, bo zobaczmy jak rozkłada się bilans korzyści i strat. Właściwie bilans jest łatwy, bo to same straty. Jeżeli jest tak, jak przecieka Kancelaria, że Nawrocki zrobił to, by nie mieć kompromitujących zdjęć z Orbanem, który chwilę wcześniej rozmawiał z piekłoszczykiem Putinem, to jest fatalnie. Bo to chyba jedyna korzyść (?) z tego grubiańskiego gestu. Przy tej skali korzyści lądujemy znowu w pałacu… Dudy. Czyli polityce chwiejnej, nijakiej, skierowanej na dogadzanie wszystkim, z Unią i polskim salonem włącznie. To udeckie takie, to znaczy że i w nowym pałacu będą się oglądać na Michników i wargi wzdęte wyższościową kpiną sączoną przez mainstreamowe media. Wielu myślało, że Nawrocki ma większe cohones, a tu takie drobiazgi stanęły mu na drodze do spotkania z Orbanem, szerzej – uprawiania polityki różnicującej od priorytetów Unii.

Popatrzmy na to jak kancelaria tłumaczy odwołanie spotkania z Orbanem – tam jest wszystko. Oczywiście nie jest tam napisane, że Nawrockiemu było niewygodnie medialnie spotykać się z Orbanem. Jest jeszcze gorzej – jakieś typki z kancelarii zaczęły coś bełkotać o tym, że Nawrocki wysłał Orbanowi coś w rodzaju upomnienia, prawie, że ostrzeżenia. Tak? Ale najlepszy był lapsus dotyczący oficjalnego kontekstu tego afrontu. Z tweeta kancelaryjnego gościa od polityki międzynarodowej pana Marcina Przydacza (który – co znamienne – przeszedł do Nawrockiego z kancelarii Dudy, gdzie prowadził miękiszonowską politykę podobania się wszystkim – znać tu tę samą rękę), otóż z tweeta …. czytamy:

Toż to bełkot: skoro PKN „konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską” to jak to zrealizować nie spotykając się z Putinem? To znaczy, że PKN już się nigdy nie spotka z Trumpem? Ten gada przecież co chwila z piekłoszczykiem z Kremla, a więc mamy tu podwójne standardy? Putin już dawno wyszedł z fragmentarycznej izolacji i gada ze wszystkimi. Zaraz będzie gadał z europejskimi przywódcami, którzy wychodzą ze skóry, by się z nim spotkać, a już na pewno będą pielgrzymować do Moskwy po zawarciu rozejmu, co może nastąpić dość niedługo. Czyli kto się zbliży na odległość głosu do Putina, to nasz prezydent go zbojkotuje? W ten sposób, przy takiej nowej polityce, zostaniemy jeszcze bardziej sami na arenie międzynarodowej. Będziemy wysadzać pociągi w zakończonej wojnie, co grozi tym, że ugadane strony wspólnie założą nam kaftan bezpieczeństwa i dadzą pod międzynarodowy nadzór.

Dziecięce dylematy

To przypomina bajanie nagrzanych dziennikarzy, tyle, że w wymiarze polityki Pałacu. Z jednej strony mówi się o konieczności natychmiastowego zawarcia pokoju – z drugiej, że broń Boże nie rozmawiać o tym z władcą Kremla. To jak? Putin tej wojny co najmniej nie przegrywa, a więc nie jest to, pamiętane chyba tylko z filmów, bezwarunkowe poddanie się przegranych hitlerowców aliantom, tylko jakieś jednak warunki trzeba będzie uzgodnić, a jak tu uzgodnić takie warunki jak trzeba by zniżyć się i usiąść do stołu z ludobójcą. Nie siada się więc (znaczy się my nie siadamy, bo gdyby Putin gwizdnął tylko na zachodnich przywódców, to ci by się zlecieli na wyprzódki), czyli de facto przedłuża się ukraińską rzeźnię. Piękna faryzeuszowska postawa – wreszcie możemy poczuć się jak we wrześniu 1939 zachodni sojusznicy nasi, kiedy to myśmy się wykrwawiali, oni zaś słali nam dobre rady i wyrazy poparcia.

Nawrocki głosem swego urzędnika wspomina coś o tym, że odwołał spotkanie z Orbanem z powodu jakiegoś „kontekstu” wizyty Orbana u Putina. Zobaczmy jakiż to kontekst, czyli po co pojechał Orban do Putina? Otóż Orban pojechał do Putina zagwarantować Węgrom dostawy gazu i ropy na zimę. Czyn jakże szczytny, zwłaszcza, że Węgrzy, tak jak i Słowacy wiszą w tym względzie na Putinie, głównie ze względów logistycznych, ale i cenowych. Unia handluje ile wlezie z Putinem, zaś dlatego, że Orban chce to robić oficjalnie, nie przez Kazachstany i innych dealerów jak pouczająca go Europa, wydaje się go pod pręgierz obłudy szczekaczy. Węgry i Słowacja w kwestiach surowcowych załatwiły sobie zwolnienie z przyłączenia się do zabójczych dla nich sankcji na Putina.

Tak się gra panowie – dla własnego interesu zagrozili Unii wetem, pogadali z Trumpem i ugrali co chcieli. My – gdzież tam: w pierwszym szeregu walki o droższe i mniej bezpieczne dostawy gazu LNG. Wiadomo – rurociągami płynie nie ropa/gaz tylko ukraińska krew. Ale nasze gesty do niczego nie prowadzą, oprócz prymusowania w wątpliwym towarzystwie. Unia handluje z Putinem na boku, a wszyscy płacą drożej (my idziemy na rekord, ale my dbamy o prawidłowy „kontekst”, nawet za cenę koszmarnych podwyżek, którymi futrujemy naszych odwiecznych przyjaciół znad Potomaku). Nie jest to też (na dłuższą metę, ale to dla nas się ona będzie dłużyć bardziej) zbyt zjadliwe dla Putina, bo ten się obrócił na rynki południowe i może poczekać aż Europejczycy zamarzną i z takimi cenami energii w przemyśle osuną się do regionu niszowego, który jeszcze sobie dokłada do tego zielono-ładowe szaleństwo.

Skoro taka postawa Orbana nie podoba się Nawrockiemu z powodu „kontekstu” to znaczy, że Nawrocki by tak nigdy nie zrobił. A to niespodzianka dla niektórych jego wyborców. Ci bowiem mogli mieć do tej pory nadzieję, że nasz prezydent pojedzie choćby i do piekła, byle by Polacy nie marzli, by się przemysł kręcił, zaś w kieszeniach rodaków zostało więcej kasy. Okazuje się jednak, że priorytety są gdzie indziej – w wizerunkowych pierdołach robionych pod media, salon czy Brukselę. Żeby co? Żeby tak nie szczekali? I to ma być ten nasz silny człowiek? Słabo panie prezydencie. Jeśli Pana porwali i tak robić kazali, to niech Pan na najbliższej konferencji mrugnie dwa razy, to jakoś Pana uwolnimy…

Skórka za wyprawkę

Wyszliśmy od iluzorycznych korzyści tego gestu, a widać, że trzeba było się mocno namęczyć by coś tam znaleźć. Teraz pójdziemy do strat, a tu już łatwiutko, bo to nie słoń stojący w kącie salonu, którego udają, że nie widzą inni. To cała armia żołnierzy z terrakoty, która stoi na dziedzińcu i patrzy w okna Pałacu. Zacznijmy od najprostszych:

Salon, Sikorski czy Tusk otworzyli butelki szampana: nasz ci on jest. To się po więziennemu nazywa – przecwelony. Raz wystarczy, dostałeś pieczątkę, teraz już nie obronisz się pod żadnym politycznym prysznicem. I jeszcze satysfakcja jest skierowana do zawiedzionych zwolenników Nawrockiego – widzicie? Znikąd nadziej – będzie i tak po naszemu. Dziś odpuścił Orbana, jutro puści któreś z wet. I nawet nie o to chodzi, że tak się stanie, nie. Chodzi o to, że nikt już po stronie prawej nigdy już nie będzie pewien, że się tak kiedyś stać nie może.

Media poczuły „siłę i czas”. Wychodzi, że wystarczy Nawrockiego tylko postraszyć wstydem, podkampanić nienawiścią i najwięksi twardziele się złamią. I teraz można się zabawić w sadystyczne zapraszanie do mainstreamu geniuszy z kancelarii PKN, by się tłumaczyli przed ludem w pokrętnych hołubcach, że tak trzeba było, że Orban fe, że tak się nie godzi, przyłączając się do narracji obozu, przeciwko któremu głosowali wszyscy zwolennicy nowego prezydenta.

I jak tu się nie dziwić, że Braunowi rośnie – jeszcze parę takich numerów i niedługo Nawrockiemu przyjdzie zaprzysięgać jednookiego Grzegorza na premiera. Może to i dobrze, byłoby nawet fajnie, gdyby to był dwupiętrowy, chytry plan… Nawrockiego. Ale nie jest.

Co ciekawe – po ruchu prezydenta nie tylko strzeliły tuskowe korki od szampana, ale i w Brukseli, mało tego… na Kremlu. W Brukseli, wiadomo – rozsprzęga się tandem Polska-Węgry, naruszony rusofobiczną i proukraińska polityką Kaczyńskiego jeszcze z roku 2022, kiedy PiS jeszcze rządził na całego.

A dla Brukseli taka parka to było jak dwaj komandosi w środku walki, oparci plecami o siebie, mogący się nawzajem ubezpieczać: kiedy Bruksela dobierała się do Budapesztu – wetować mogła Warszawa, i na odwrót. Teraz Polska poszła do starszych i mądrzejszych, na szczęście dla Orbana w tę rolę weszła Słowacja, a mogła (po zmianach w Pradze) wejść i cała Grupa Wyszehradzka. I tu pojawia się Putin: ten się też musi cieszyć, bo ruch polskiego prezydenta rozsadza od razu potencjał nowego w Grupie Wyszehradzkiej, a ta mogła być platformą do trzymania się Europy Środkowej razem, poza orbitą szaleństw europejskich.

Putin chce takiej słabej Europy jaką ma dziś – pogrążonej w szaleństwie połączenia ideologii z butą niewybieralnych elit, z Ukrainą w jej środku, co już kompletnie rozwali resztki potencjału Starego Kontynentu. Dlatego dla Kremla Ukraina w UE – tak, zaś w NATO – broń Boże. A więc popatrzmy – cóż za cudo upichcił prezydent, że zadowoleni są i polscy uśmiechnięci, i europejscy p…nięci i Putin. No, cudo, panie prezydencie…

Andrzej 2.0?

Cały ten ruch osłabia do reszty Polskę na arenie międzynarodowej. Ratunkowe zeznania kancelarii prezydenta, będące wyrazem rozpaczliwego tłumaczenia na siłę ruchu Nawrockiego, który – uwaga – twierdzi (znowu ustami swych urzędników), że owszem, z Putinem można rozmawiać, ale może to czynić jako jedyny „przedstawiciel wolnego świata”, czyli Donald Trump, pokazują stan naszej racji stanu. Czyli należy rozumieć, że również o polskich sprawach będzie rozmawiał z Putinem Trump, a my o tym, co w naszej sprawie ustalono dowiemy się z mediów. I to ma być ta nowa jakość, panie Prezydencie? Jak słusznie wspomniał redaktor Lisicki, myśmy już kiedyś złożyli w ręce przedstawicieli „wolnego świata” nasze losy. W Jałcie.

Same szkody, samiutkie. Po drugiej stronie co? Przychylność mediów? Wyście się tam szaleju najedli? Przychylność mediów waszych zaciekłych wrogów? Przecież oni pójdą dalej, teraz jak przyjdzie okazja do zmiany postawy Nawrockiego, to oni będą wyli, że Nawrocki już tylko za blisko stał Orbana, kiedy się fotografowali na Grupie Wyszehradzkiej. Za blisko Orbana, który jeszcze ma na rękach ślady po uścisku dłoni Putina, który ma ręce zbrudzone zbrodniami ukraińskimi i pewnie zaraża na odległość putinizmem i onucyzmem. Takie to „korzyści” mamy po drugiej stronie. Nie dość, że kompletnie nierównoważne, to kompletnie naiwne.

Mamy więc wielki zawód i zgrzyt na rosnącej ścieżce popularki Nawrockiego. Wyraźny skłon w kierunku miękkiego Dudy, co to chciał podobać się wszystkim, w związku z czym nie podobał się nikomu. Ja rozumiem – nawet tak źle obliczone, takie ruchy Nawrockiego przed wyborami za pięć lat, ot tak, żeby (uwaga, uwaga!) nie podpaść liberalnym mediom, choć to naiwność. Ale chodzić na takie kompromisy z samym sobą i własnym, składanym elektoratem, zaraz na początku kadencji, kiedy ma się plusy dodatnie za wyraziste pierwsze pół roku, a na karku warunkowe poparcie od Mentzenów i Braunów i bagaż nadziei na zmianę? I z tym potencjałem wchodzić w buty… Dudy?

Mało tego, że Dudy – wykazywać się powrotem do zgranej przegranej polityczki PiS-u z 2022 roku? Ukraińskich gestów i poczynań w nadziei, że nas (choćby i medialnie) poklepią kiedyś po plecach? No to nas klepią, tyle, że po twarzy. Te wszystkie nadzieje, że Nawrocki odnowi oblicze PiS-u, tego PiS-u, ze stworzy jakiś obóz aktywizujący dla gnuśniejących kolejnych wersji bezwzględnych popleczników Kaczyńskiego, który wyraźnie się zakiwał – to wszystko legło w gruzach. Nie dość bowiem, że Duda 2.0, to jedziemy z pisowska agendą i to na poziomie populistycznym.

Otóż prezydent Nawrocki podpisał ustawę o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. To jakieś szaleństwo potwierdzające, że nie tylko PiS, ale i prezydent odcinają sobie kolejną grupę, której zawdzięczają władzę. W nagrodę przedsiębiorcy, którzy zwrócili się do PiS-u w latach wyborczych 2015 i 2023 dostali Nowy Ład, to rolnicy – następna grupa popierająca PiS – dostali od niego piątkę dla zwierząt, którą teraz klepnął i Donald, i okazuje się, że Nawrocki. Tak jak z tym Orbanem – jak się cieszą z czegoś dotychczasowi wrogowie, to znaczy, że mamy tu albo porozumienie ponad podziałami, albo wykorzystywanie ewidentnych błędów adwersarza wojny polsko-polskiej i pchania go w zgubną taktykę.

Futrowanie Polski

Te futerka to ewidentne szaleństwo – argumentacja para-humanitarna tego ruchu może bowiem dotyczyć (i będzie dotyczyć jak się patrzy na sekwencje zachodnie w tej sprawie) każdego rodzaju zwierzaka. Zaczynamy od milusińskich futerkowych, bo to na zasadzie bambizmu, szkoda takiego milaka, mięciutki w dotyku, oczka szkliste, ogonek fikuśny, w kreskówkach występuje. Ale co ze świnką z klasą, Bebe? Co z cielaczkiem Burbusiem, kaczką-dziwaczką, kurką dziobodziurką? A czym się różnią ich prawa od uratowanych (bo już nigdy nienarodzonych, w Polsce dodajmy, bo w zacofanej Danii to już tak) szynszyli? Niczym. A więc wykonaliśmy przełomowy pierwszy krok, który prowadzi nas do konsumpcji robali, które (uwaga – na razie!) praw swoich gwarantowanych nie mają.

Ale nie to u Nawrockiego poraża, że to klepnął. Poraża jego tłumaczenie tej decyzji: mamy tu dwa argumenty. Pierwszy to taki, że będą rekompensaty dla tych co stracą. Czyli za te kompletne fanaberie zapłaci podatnik i… wszystko ok. Nawet dla Nawrockiego – zniszczy się jedną z ostatnich dziedzin gospodarki i rolnictwa, w której przewodzimy (-śmy), inni to wezmą (ale nie my będziemy mordować futrzaki, tylko inni, coś jak z Zielonym Ładem w Chinach), rozwali się firmy ludziom co to robili całe życie, wysadzi w powietrze cały ekosystem żywieniowy, paszowy, przetwórczy, produkcyjny zaś koszty takich szaleństw pokryje obywatel. Pewnie nawet i ten – bo tak chodzą podatki – którego właśnie wysadziliśmy w powietrze, czyli właściciel farmy, producent pasz, czy producent futer. Coś jak z reparacjami, które według Tuska – mamy sobie sami wypłacić.

Drugi argument jest argumentem ostatecznym. Otóż chodzi o to, że Nawrocki swą decyzję uzasadnił tym, że dwie trzecie Polaków chce tej zmiany. Już nawet nie będę mówił jak takie badania opinii publicznej wyglądają, nawet nie będę się wyżywał nad stopniem świadomości ludzi, dla których mięso bierze się z zaplecza Biedronki, coś jak przekonanie dzieci, że prąd bierze się ze ściany.

Ale pokazuje to na ewidentny populizm argumentu Nawrockiego – lud tak chciał. A więc wychodzi na to, że politycy nie są od tego, by prowadzić politykę przydatną dla wykorzystanie potencjału kraju, którym rządzą, ale są od robienia badań i wcielania ich wyników w życie. A wtedy nie rządzi wbrew pozorom lud, tylko… ten co ustala pytania. Ich ważność, istnienie – bo niektórych pytań można nigdy nie zadać, omawiać wyniki jak się chce i wcielać te rezultaty jak się chce.

Skoro mamy mieć takie ciągłe „referenda opinii publicznej” w formie badań i wcielania tego w życie, to po co nam politycy? Wystarczy skromny ChatGPT, nawet ten w formie dostępnej za darmo. I to ma być, panie prezydencie, ta nowa jakość w polityce? Przecież to nawet krok do tyłu, populizm w czystej postaci, bo będziemy mówili ludowi tylko to co chce usłyszeć. A on chce raz tak, raz śwak. By wszyscy byli szczęśliwi, oprócz tego drugiego plemienia, zdrowi i bogaci. Z moich doświadczeń z marketingu pamiętam grupy fokusowe, gdzie ja siedziałem za lustrem weneckim i obserwowałem jak moi potencjalni klienci oceniają badaną wersję produktu. Po pierwsze głównym problemem było to, że ich oceny nie były wyrazem ich indywidualnej opinii, ale dynamiki grupy. Patrzyli się na siebie, pojawiali się samorzutni liderzy grupy, wypada-nie wypada i człowiek niczego się nie dowiadywał zza tego lustra.

Druga rzecz jest już tylko konsekwencją tej pierwszej. Z takich badań nie wynika jaki zrobić dla nich produkt. Wynikają tylko – jak wdać zakłócone i zniekształcone – opinie klientów (w polityce – rządzonych). I taka jest rola polityka, że musi on zaproponować w końcu jakiś produkt, oparty na takich wątpliwych danych. A więc i jest to kwestia intuicji, nie kalkulacji, i jest to kompletnie oddzielone od – w dodatku rozstrzelonych – gustów badanych. A więc co się robi? Wali się produkt z góry upatrzony, co nam zalega na magazynach, innego nie umiemy/możemy zrobić i wmawia się ludowi, że sam tak chciał, o niczym innym nie marzył, i że mamy na to badania. I, że jak ci się wydaje, że może być inaczej, to znaczy, że chcesz by mordowano futrzanych milusińskich. Gnoju.

Wreszcie pomysł na Polskę

Skoro rządzą opinie suwerena, to mam taki pomysł, panie prezydencie – idźmy dalej. Zróbmy takie oto badanie: zapytajmy się Polaków czy należy karać karą śmierci za urzędnicze malwersacje publicznego grosza i wcielmy ustawą w życie rezultat takiej opinii publicznej. Bo nie dopuszczam takiej myśli, że w jednej sprawie pan prezydent słucha się ludu, a akurat w tej –  nie słucha. Gdyby tak zrobić, zbadać i wcielić w życie rezultaty tego badania, to – uwaga, w świetle prawa! – wiele spraw w Polsce rozwiązałoby się szybko, c’nie?

Ale mam jeszcze szybszy sposób na rozwiązanie polskich spraw. Ostatnio na pewnym seminarium rozważaliśmy przypadek AI, która wspierała wojskową operację roju dronów na froncie. Pomagała ludzkiemu jak najbardziej centrum dowodzenia. Otóż w trakcie misji sztuczna inteligencja zaatakowała… centrum dowodzenia, jako element spowalniający całą akcję, w dodatku najeżony błędnymi decyzjami. To typowe dla myślenia maszynowego, które eliminuje bezwzględnie wszystkie przeszkody na drodze do wykonania zadania, nawet swego szefa i stwórcę.

Otóż mam propozycję. Zróbmy tak – wyszykujmy rój uzbrojonych dronów z misją naprawy Polski. Zarządzających tą misją najwyższych rangą polityków z całej sceny politycznej – wszak to dziejowa misja racji stanu i muszą w niej konsensusowo uczestniczyć wszyscy – posadźmy wszystkich powiedzmy w Sejmie, dajmy joysticki do ręki, podłączmy sztuczną inteligencję i niech się wszyscy zajmą tą misją. Niech drony wystartują, znajdą i wyeliminują wszelkie przeszkody w realizacji misji naprawy Polski. Jestem pewien, że drony (w przeciwieństwie do głosujących Polaków) zrobią co trzeba. I to może być dziejowy wkład Polski w wykorzystanie sztucznej inteligencji. Aplikowalny w dodatku pod każdą szerokością geograficzną. Ale pewnie prezydent by to zawetował…

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Trump, Xi Jinping i Modi [premier Indii], Polska będzie ich bojkotować?

istotny fragment z: https://nczas.info/2025/11/30/mentzen-reaguje-na-decyzje-nawrockiego-bedziemy-ich-teraz-wszystkich-bojkotowac

Jak poinformował w niedzielę szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, prezydent Nawrocki ograniczy program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu.

Przydacz zaznaczył, że stało się tak w związku ze zrealizowaną przez premiera Węgier Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem.

„Odwołując się w swej polityce do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślał, że bezpieczeństwo Europy zależy od solidarnego działania, także w dziedzinie energii, w związku ze zrealizowaną przez Premiera Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem, Prezydent K. Nawrocki zdecydował się ograniczyć program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu” – podał Przydacz.

Do decyzji Nawrockiego odniósł się Sławomir Mentzen. „Z Putinem w ostatnim czasie oprócz Orbana spotkali się Trump, Xi Jinping i Modi, przywódcy najpotężniejszych państw na świecie” – zaznaczył na początku. [Narendra Modi – Premier Indii.md]

„Będziemy ich teraz wszystkich bojkotować? Czy zbojkotowalibyśmy też rozmowy pokojowe z Rosją, gdyby ktoś jakimś cudem zaprosił nas do stołu?” – pyta jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość.

Mamy z Orbanem trochę wspólnych interesów i warto o nie dbać. Nie rozumiem tego demonstracyjnego odwołania spotkania z nim. Jeżeli nawet z Węgrami nie będziemy rozmawiać, to z kim w tej Unii możemy się dogadać?” – zakończył Mentzen.

Pałac Prezydencki czy Ministerstwo Głupich Kroków? A może Dudenstein 2.0?

Pałac Prezydencki czy Ministerstwo Głupich Kroków? A może Dudenstein 2,0?

Autor: CzarnaLimuzyna, 30 listopada 2025

Przyznam się szczerze, że od samego początku nie byłem pewien czy Karol Nawrocki ma zamiar zostać prezydentem „wszystkich Polaków” czy może odważy się spróbować drugiej opcji i stać się prezydentem Polaków normalnych.

Ostatnie kroki prezydenta belwederskiego, Nawrockiego skłaniają niektórych komentatorów do obaw, że za chwilę ujawni się nam, w pełnej krasie, kolejny polityczny Frankenstein w wersji “Dudenstein 2,0”.

Zerknijmy jeszcze na to, co opublikował na X sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, Marcin Przydacz

Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską. Odwołując się w swej polityce do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślał, że bezpieczeństwo Europy zależy od solidarnego działania, także w dziedzinie energii, w związku ze zrealizowaną przez Premiera Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem, Prezydent K. Nawrocki zdecydował się ograniczyć program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu. (…)

Odwoływanie się, po raz kolejny, do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zdrajcy lizbońskiego, nie wróży niczego dobrego dla Polski. Oznacza to chorobliwą fiksację blokującą racjonalne myślenie, a tym samym możliwość rozwinięcia samodzielnej, patriotycznej polityki nazywanej przez antypolskich politruków, w zależności od epoki, ale zawsze fałszywie: w latach 1944-56. – proimperialistyczną i proamerykańską, a dziś prorosyjską.

Ciekawe, czy pan Przydacz tylko udaje niewiedzącego czy naprawdę, z jakiś nieodgadnionych do dziś, tajemniczych powodów nie wie, że wojnę proxy na Ukrainie zainicjowały USA w 2014 roku, a atak wojsk rosyjskich w 2022 nie był jej początkiem, lecz kolejnym, tragicznym etapem?

Zwracam uwagę również na to sformułowanie: „także w dziedzinie energii”. Wtedy rzeczywiście mieliśmy problem z uzależnieniem energetycznym od Rosji, a dziś metodą “z deszczu pod rynnę” problem zwiększył się w dwóch aspektach. W formie uzależnieniu od droższych dostawców oraz w formie zakazu korzystania z tradycyjnych, tanich źródeł. I kto tu z kogo robi idiotę? Odpowiedzią na pytanie niech będzie poniższa grafika przedstawiająca Olaków.

AIX

W niewoli „dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego”

W niewoli „dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego”

Jan Engelgard https://myslpolska.info/2025/11/30/w-niewoli-dziedzictwa-lecha-kaczynskiego

„Odwołując się w swej polityce do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślał, że bezpieczeństwo Europy zależy od solidarnego działania, także w dziedzinie energii, w związku ze zrealizowaną przez Premiera Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem, Prezydent K. Nawrocki zdecydował się ograniczyć program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu” – napisał na profilu X Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta w „uzasadnieniu” odmowy spotkania z Viktorem Orbanem.

Na pana ministra posypał się grad negatywnych opinii wyrażanych przez zwolenników Nawrockiego. Oto kilka z nich: 

Niestety bardzo zła decyzja, pokazująca, że w Kancelarii Prezydenta nikt nie patrzy realistycznie na zakończenie wojny na Ukrainie, tylko dalej wierzy się w mrzonki o zwycięstwie Ukrainy. Orban to przyjaciel Polski,  Zełenski wróg.  I taka jest rzeczywistość”;

Żenujące. Andrzej Duda 2.0? Szybko się auto-degraduje Pan Prezydent. Wielka szkoda. Wpływ nawiedzonego rusofoba z małym rozumkiem-Cenckiewicza, czy już toksyczne ukąszenie polityczna poprawnością Gazety Wyborczej?”;

Bardzo, ale to bardzo zła decyzja… Przyjacielem się jest nie za coś, lecz pomimo czegoś. Zachowanie małego człowieka, zwyczajnie nam nie przystoi, tym bardziej jeżeli Polska ma być liderem Grupy Wyszehradzkiej i powinna dążyć do dialogu, a nie demonstrować focha”.

—————————————-

Pomimo tego, że Kancelaria wie, jakie są nastroje elektoratu Karola Nawrockiego – nie po raz pierwszy zachowuje się tak, jak w tym przypadku. Prezydent wydał już dwa oświadczenia zgodne z oczekiwaniami Donalda Tuska i Radosław Sikorskiego – potępiając „rosyjską” dywersję, mimo tego, że nie było żadnych dowodów na to, kto ją zlecił i przyłączając się do obłudnej kampanii po śmierci 7-letniej Amelki z Tarnopola, sugerując, że Rosja celowo zabija dzieci.

Z czego wynikają te posunięcia Nawrockiego i Kancelarii? Po pierwsze, jego otoczenie, zaplecze eksperckie i on sam to zbiorowisko ideologicznych rusofobów, niezdolnych do jakiejkolwiek zmiany myślenia o konflikcie na Ukrainie.

Po drugie, otoczenie Prezydenta panicznie boi się ataku ze strony rządowej propagandy już uznającej Nawrockiego za narzędzie Moskwy. Ten strach i takie a nie inne poglądy sprawiają, że Nawrocki traci szansę na sformułowanie innych priorytetów polityki polskiej jaką dają mu rządy Donalda Trumpa, przykład Węgier Viktora Orbana i zmiana nastrojów społecznych w Polsce.

Rację ma J. D. Vance, wiceprezydent USA, uważając że Polska razem z krajami skandynawskimi i bałtyckimi jest skrajnie rusofobiczna i nie jest przydatna dla Ameryki w jej wysiłkach zmierzających do zakończenia wojny. Rację ma także jeden z publicystów mainstreamu, że dopóki na czele PiS stoi Jarosław Kaczyński polityczna i ideologiczna rusofobia pod płaszczykiem „dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego” będzie kontynuowana.

PS: Nie wiem czy podczas wizyty w Budapeszcie Nawrocki, pod jakimś pretekstem, nie spotka się z Viktorem Orbanem, być może nawet to oświadczenie Przydacza jest jakąś formą „zasłony” dymnej – nie zmienia to jednak faktu, że Pan Prezydent wlecze się w ogonie Globalistycznej Partii Wojny.

Jan Engelgard

Komentarz ten ukaże się także w najnowszym papierowym numerze Myśli Polskiej (nr 49/50/2025)

Sejm blokuje ustawy prezydenta. Licznik zamrażarki bije, a kluczowe projekty czekają

Sejm blokuje ustawy prezydenta.

Licznik zamrażarki bije,

a kluczowe projekty czekają

29.11.2025 https://www.tysol.pl/a150282-sejm-blokuje-ustawy-prezydenta-licznik-zamrazarki-bije-a-kluczowe-projekty-czekaja

Od ponad stu dni prezydenckie inicjatywy czekają w Sejmie na jakiekolwiek procedowanie. Projekty dotyczą bezpieczeństwa, rodzin, energii, zdrowia i rozwoju państwa, jednak izba niższa nie kieruje ich nawet do prac komisji.

Na stronie prezydent.pl, uruchomiono również licznik tzw. zamrażarki sejmowej pokazujący, ile dni projekty czekają na rozpoczęcie procedowania.

Karol Nawrocki

Karol Nawrocki / Mikołaj Bujak KPRP

Wizja państwa przedstawiona w orędziu

W orędziu inauguracyjnym z 6 sierpnia prezydent Karol Nawrocki zapowiedział budowę Polski „suwerennej, bezpiecznej, praworządnej i normalnej, a także Polski dobrobytu i dużych inwestycji”. Jak przypomniano na stronie prezydent.pl, realizacja tej wizji odbywa się poprzez kierowanie do Sejmu kolejnych inicjatyw ustawodawczych.

Dlaczego projekty trafiają do zamrażarki

W Kancelarii Prezydenta przygotowano regulacje mające przyspieszać rozwój państwa, wzmacniać rodzinę, chronić polskie rolnictwo i wspierać ratowanie służby zdrowia.

Podkreślono, że inicjatywy te często odpowiadają na problemy, wobec których rząd nie przedstawia rozwiązań, a ich powstanie jest realizacją zobowiązań z kampanii popartych przez 10,6 mln wyborców.

Koalicja nie realizuje własnych obietnic

Zaznaczono, że obecna większość sejmowa nie tylko nie wdraża własnych zapowiedzi, lecz także utrudnia wprowadzanie prezydenckich regulacji.

Wskazano, że sam marszałek Sejmu zapowiedział obstrukcję wobec inicjatyw prezydenta, choć jego rolą jest organizowanie pracy nad wszystkimi projektami.

Jak napisano, rządzący krytykują stosowanie weta przez głowę państwa, podczas gdy własnym politycznym wetem obejmują wszystkie przedłożenia prezydenta.

Apel o rzetelną debatę

Prezydent zwrócił się do marszałka Sejmu, ugrupowań rządzących i całego parlamentu o podjęcie uczciwej debaty nad przesyłanymi projektami, z pełnym poczuciem odpowiedzialności za przyszłość kraju.

Ponad sto dni zwłoki. Lista zablokowanych inicjatyw

Jak przypomniano na prezydenckiej stronie, złożone w pierwszych dniach prezydentury projekty od ponad stu dni zalegają w izbie niższej. Obywatele czekają na ich rozpatrzenie. Na liście znajdują się:

  • Tak dla CPK – 07.08.2025
  • PIT Zero. Rodzina na Plus – 08.08.2025
  • Ochrona polskiej wsi – 09.08.2025
  • Mrożenie cen energii – 21.08.2025
  • Ustawa ukraińska – 25.08.2025
  • Technologie Przełomowe – 29.08.2025
  • Stop Banderyzmowi – 26.09.2025
  • Obywatelstwo polskie – 26.09.2025
  • Tak! Dla Polskich Portów – 17.10.2025
  • Godna Emerytura – 03.11.2025
  • Tani prąd –33 proc. – 07.11.2025
  • Prawo o ruchu drogowym – 07.11.2025
  • Fundusz Medyczny – 18.11.2025

Jak napisano, na stronie prezydent.pl, uruchomiono również licznik tzw. zamrażarki sejmowej pokazujący, ile dni projekty czekają na rozpoczęcie procedowania.

Minister: Sejm blokuje, a my nie możemy nawet uzasadnić projektów

Pokazujemy jak długo czekają prezydenckie inicjatywy ustawodawcze na rozpatrzenie ich przez Sejm

– wyjaśniał prezydencki minister Rafał Leśkiewicz, wskazując, że wiele z nich nie znajduje uznania u marszałka i posłów, a tym samym nie trafia pod obrady.

Nie mamy szans na to, aby zaprezentować merytoryczne uzasadnienie, dlaczego prezydenckie są dobre – dodał.

Nawrocki stawia ultimatum Tuskowi. Wojna?

Nawrocki stawia ultimatum Tuskowi. Szykuje się polityczna wojna

28.11.2025

karol nawrocki donald tusk
Karol Nawrocki i Donald Tusk / fot. PAP / Paweł Supernak

Karol Nawrocki postawił Donaldowi Tuskowi ultimatum w sprawie służb specjalnych. Dopóki premier nie zezwoli szefom służb na spotkanie z prezydentem, dopóty nominacje oficerskie i odznaczenia nie będą wręczane funkcjonariuszom. Szef rządu nie zamierza jednak ustąpić głowie państwa.​

Konflikt narastał przez kilka tygodni, a opinia publiczna usłyszała o nim, gdy prezydent Nawrocki odmówił podpisania wniosków dotyczących awansów dla młodych funkcjonariuszy służb specjalnych na pierwszy stopień oficerski. W odpowiedzi premier Donald Tusk oskarżył głowę państwa o sabotaż wymierzony w bezpieczeństwo państwa i próbę przejęcia kompetencji rządu.​

Prezydent Nawrocki odpowiada, że to premier podjął decyzję o zakazie spotkań szefów służb specjalnych z głową państwa. Odwołano cztery spotkania prezydenta z szefami służb, podczas których miały być omawiane kluczowe kwestie bezpieczeństwa oraz podejmowane decyzje dotyczące nominacji oficerskich. Nawrocki zarzucił również, że odmówiono udzielenia istotnych informacji przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium ds. służb specjalnych, co miało być kolejnym przypadkiem wykorzystania służb specjalnych w walce politycznej.​

Służby formalnie podlegają premierowi, ale dotychczas nikt nie robił większych problemów z organizacją spotkań z prezydentem. Nawrocki i jego otoczenie wychodzą z założenia, że prezydent może oczekiwać bezpośrednich raportów o stanie bezpieczeństwa państwa.

Nie wygląda na to, by któraś ze stron w najbliższym czasie odpuściła. Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, Kancelaria Premiera pozostaje w tej sprawie nieprzejednana. Tusk i spółka nie zgodzą się na spotkanie szefów służb specjalnych z Nawrockim.

A prezydent odpowiada, że skoro tak, to on nie podpisze nominacji dla osób wskazanych przez tzw. uśmiechniętą koalicję. Klincz będzie trwał.

Prezydent ostro o TV: Dezinformuje nas każdego dnia

Prezydent ostro o TVP: Dezinformuje nas każdego dnia

28.11.2025 https://www.tysol.pl/a150226-prezydent-ostro-o-tvp-dezinformuje-nas-kazdego-dnia

– My żyjemy w sytuacji, w której telewizja publiczna, na którą ja płacę podatki, i Wy płacicie podatki, dezinformuje nas właściwie każdego dnia – stwierdził w piątek podczas ECR Kongresu Młodych w Lublinie prezydent Karol Nawrocki.

Prezydent Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki / fot. Mikołaj Bujak / KPRP

———————————————

W piątek prezydent Karol Nawrocki bierze udział drugiej edycji ECR Kongresu Młodych 2025 pod hasłem „Silna Polska. Przyszłość jest w nas”. Podczas jednej z debat zabrał głos w sprawie Telewizji Publicznej.

Karol Nawrocki o Telewizji Publicznej

Zdaniem Karola Nawrockiego telewizja publiczna sieje dezinformację. Przypomniał sytuację z prezydenckiej kampanii wyborczej, kiedy to – jak stwierdził – sam padał ofiarą krytyki.

– My żyjemy w sytuacji, w której telewizja publiczna, na którą ja płacę podatki, i Wy płacicie podatki, dezinformuje nas właściwie każdego dnia. Na przykład, pozycjonując, potencjalne a niezgodne z prawdą i publicznie przeze mnie krytykowane czy pokazujące za moją sprawą, że to jest nieprawda, telewizja publiczna dezinformuje.

Żyjemy w sytuacji, w której telewizja publiczna, czy część telewizji komercyjnych, które kształtują świadomość dużej części Polaków, regularnie, każdego dnia, dezinformują o funkcjonowaniu organów państwa polskiego albo wpływają za sprawą swojej dezinformacji na kampanię wyborczą, proces wyborczy. Mówimy o instytucji publicznej – dodał.

Prezydent zapytany o cenzurę w internecie

Prezydent Karol Nawrocki zapytany o ustawę ws. blokowania nielegalnych treści w internecie stwierdził, że jest ona „nadregulacją” unijnych przepisów i dąży do zabierania Polakom możliwości dzielenia się w sieci swoimi opiniami. Dodał, że jako człowiek przywiązany do wolności widzi w ustawie zagrożenia.

– To jest chęć wprowadzenia głębokiej nadregulacji i zabrania głosu wielu z was, którzy pod imieniem i nazwiskiem dzielą się swoimi opiniami, które być może nie są mainstreamem, być może ktoś się z nimi nie zgadza – zaznaczył.

Gdyby Trzaskowski wygrał wybory

Gdyby Trzaskowski wygrał wybory

Zygmunt Białas

 zygmuntbialas/gdyby-trzaskowski-wygral-wybor

Droga do federalizacji Unii Europejskiej i totalitarnych rządów byłaby prostsza i szybsza. Łatwiej byłoby zneutralizować ‚maruderów’  z Europy Środkowej: Węgry, Słowację i ewentualnie Czechy. A pośpiech jest konieczny, by zdążyć zahamować upadek UE czy też przełomowe zmiany w obsadzie stanowisk w Brukseli.

Wygrał jednak Karol Nawrocki. Społeczeństwo Polski, widząc fatalne, półtoraroczne wówczas, rządy Tuska, zapobiegło monopolizacji władzy w rękach ludzi nieodpowiedzialnych. Także wielu z nas, którym z PiS-em nie całkiem jest po drodze, poszło do lokali wyborczych i oddało głos na obecnego prezydenta. Ja też.

Czy nasz głos był pomyłką? – Osobiście jestem zawiedziony, gdy słyszę antyrosyjskie wypowiedzi Nawrockiego i jego współpracowników. Czyżby oni nie czuli, że inne wiatry wieją, że ich sprzymierzeniec Donald Trump pertraktuje z Rosją i Białorusią? Że odwracanie się od Rosji jest nie tylko nieuzasadnione, ale też nie ma przyszłości?

W innych sprawach prezydent porządnie wykonuje swoją robotę. Jest przede wszystkim zaporą wobec unijnych zakusów, jak też prezentuje trzeźwe stanowisko wobec kijowskiego reżimu. To nie może podobać się Tuskowi, który dąży do zwarcia z głową państwa, jak dotąd bezskutecznie.

Rządowe media przedstawiają prezydenta w nader niekorzystnym świetle, podobnie jak kiedyś czyniły za pierwszych rządów Tuska wobec Lecha Kaczyńskiego. Zwerbowano do akcji nawet PiS-owskiego byłego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza:

„Ja to określę tak” – mówił Czaputowicz w programie ‚Newsroom’ – „pozycja prezydenta Polski, nie chcę tutaj obraźliwie tych słów użyć, ale jego rola, jego funkcja to jest taka funkcja pożytecznego idioty. Nie mówię o osobie, że jest idiotą, tylko o roli, która była już określona przez naukowców radzieckich za czasów Lenina, to znaczy działania na rzecz realizacji – wydaje się, że interesów Polski – a w rzeczywistości interesów, które służą Władimirowi Putinowi”.

W programie Moniki Olejnik wystąpił Roman Kuźniar, kiedyś rozsądny analityk z PRL-owskiej szkoły. Na pytanie, czy Karol Nawrocki powinien udać się do Kijowa, odpowiedział: „Ależ oczywiście, że tak! Jeżeli nie jedzie, to znaczy, że jest tchórzem tak jak Trump. Wszyscy przywódcy zachodni byli w Kijowie, z wyjątkiem tego tchórza Trumpa… Interes Polski wymaga, żeby nasz prezydent był w Kijowie”. – Jaki to interes, to jest chyba Kuźniarowi wiadome.

Dużo hejtu wobec prezydenta i jego rodziny. Nie oszczędzono nawet dziecka – jego córki. To za to, że zdołał wygrać wybory, psując szyki Tuskowi i Ursuli von der Leyen. Za wetowanie ustaw szkodliwych dla Polski. Dziś, wetując dwie rządowe ustawy, prezydent mówił:

„Chcę jasno powiedzieć, że korzystam z prawa weta wyłącznie wtedy, gdy wymaga tego interes obywateli, przejrzystość prawa oraz stabilność państwa. To obywatele powierzyli mi tę prerogatywę, wybierając mnie w wyborach powszechnych”.

Zygmunt Białas

Mocne wystąpienie Karola Nawrockiego w Dniu Niepodległości! Prezydent jasno o atakach na polskość

Mocne wystąpienie Karola Nawrockiego w Dniu Niepodległości! Prezydent jasno o atakach na polskość

https://pch24.pl/mocne-wystapienie-karola-nawrockiego-w-dniu-niepodleglosci-prezydent-jasno-o-atakach-na-polskosc

(fot. Piotr Nowak/PAP)

Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – mówił prezydent Karol Nawrocki.

Prezydent Karol Nawrocki przemawiał we wtorek 11 listopada na Placu Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Nie zabrakło jasnych, dobitnych słów na temat polskości i polskiej niepodległości. 

Prezydent Nawrocki podczas obchodów 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości podkreślił, że choć ojcowie niepodległości różnili się od siebie, to nie zawiedli „pięciu pokoleń, które pracowało na wolną i niepodległą Polskę”.

Zaznaczył, że udało się wytrzymać napór bolszewików ze wschodu, „bo wciąż w polskim żołnierzu i w polskim chłopie było to, co Maurycy Mochnacki nazwał jestestwem”.

Było przywiązanie do narodowych wartości i do naszej tożsamości, bo nie udało się międzynarodówce syrenim śpiewem przekonać polskiego chłopa, że tożsamość narodowa się nie liczy; bo chłop chciał ginąć za to, co polskie i żołnierz polski chciał ginąć za Polskę, za biało-czerwone barwy i za nasze narodowe jestestwo.

Przyznał, że choć scena polityczna II Rzeczpospolitej była mocno skonfliktowana, to jednak „nigdy nie oddała tego, czego potrzebuje cała narodowa wspólnota – swoich marzeń i ambicji – Centralnego Okręgu Przemysłowego, portu w Gdyni, polskiej złotówki, która była, jest i będzie symbolem polskiej suwerenności”.

Za największy sukces II Rzeczpospolitej prezydent Nawrocki uznał „wychowanie w polskiej szkole ucznia, który od początku do końca wiedział, że jest Polakiem i że ma obowiązki polskie”.

Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – powiedział Nawrocki.

Podkreślił także, że to „nie jest nasze, to niepolskie”. – Prezydent Polski nigdy nie pozwoli, abyśmy znów stali się pawiem i papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu – zadeklarował. Wskazał, że mówi to jako zwolennik Polski w Unii Europejskiej. – Ale mówiący przede wszystkim: Polska, przede wszystkim Polacy – oświadczył.

Prezydent zwrócił uwagę, że Polska wolna, niepodległa i suwerenna jest naszym zobowiązaniem. – O tym jest to święto – podkreślił Nawrocki.

Wskazał na doświadczoną walkami o granice i z bolszewikami II Rzeczpospolitą. – My współcześni Polacy, żyjący w niewspółmiernie lepszych czasach, chcemy powiedzieć tym z 11 listopada 1918 roku, że nie stać nas na nasze marzenia, na Centralny Port Komunikacyjny, na Polską Żeglugę Śródlądową, nie stać nas na rozwój polskich portów, polskiego atomu, nie stać nas na Centrum Technologii Przełomowych? – pytał prezydent.

Zaznaczył, że niepodległość to także sprawiedliwość. – Tak, Polacy oczekują sprawiedliwości. Polacy nie chcą politycznych, partyjnych szopek i teatrów – podkreślił prezydent.

Wskazał, że Polacy chcą móc dostać się do lekarza, zostać wyleczeni, taniej płacić za prąd i za artykuły spożywcze. – Nasza niepodległość, wolność i solidarność to także sprawiedliwość społeczna i tego jako prezydent w obliczu dzisiejszego święta zamierzam się domagać – powiedział. 

Kompromitacja rzecznika rządu Donalda Tuska niejakiego Szłapki

Kompromitacja rzecznika rządu Donalda Tuska Adama Szłapki na platformie „X”

08.11.2025 https://www.tysol.pl/a149202-kompromitacja-rzecznika-rzadu-donalda-tuska-adama-szlapki-na-platformie-x

W relacjach między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim doszło do kolejnego sporu – tym razem o zasady współpracy ze służbami specjalnymi. Prezydent poinformował, że premier zakazał szefom służb kontaktów z głową państwa, co Biuro Bezpieczeństwa Narodowego uznało za „groźne dla bezpieczeństwa Polski”. W związku z brakiem kontaktu z szefami służb Karol Nawrocki wstrzymał nominacje oficerskie.

Fake news Adama Szłapki

– Podpisywanie nominacji oficerskich to konstytucyjny obowiązek Prezydenta – zaszczytny, ale obowiązek. Nie łaska, nie dobra wola, nie kaprys.

– napisał rzecznik rządu Adam Szłapka.

Tymczasem w Konstytucji żaden zapis o takim obowiązku nie istnieje.

Za to w Ustawie o ABW istnieje zapis o konieczności niezwłocznego informowania Prezydenta RP.

– Art. 18.

1. Szefowie Agencji, każdy w zakresie swojej właściwości, przekazują niezzwłocznie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i Prezesowi Rady Ministrów informacje mogące mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Szefowie Agencji, każdy w zakresie swojej właściwości, przekazują niezwłocznie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej informacje, o których mowa w ust. 1, w każdym przypadku, kiedy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej tak zdecyduje. 

– czytamy w Ustawie.

Komentarze internautów

Tweet Adama Szłapki stał się obiektem powszechnych szyderstw.

– W Konstytucji nie ma nic o obowiązku

– pisze Cezary Gmyz.

– Człowieku, nogi umyj. Zrób to dla siebie. Bo dla Polaków nie masz nic do zaoferowania

– pisze Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska.

– Adaś, ty o Konstytucji? Serio?

– A ten jak zwykle ŁŻE JAK PIES!!! STARY OSZUŚCIE w Konstytucji RP NIC NIE MA o OBOWIĄZKU podpisywania czegokolwiek!!

– Gdzieś tu miałem nagrodę złotego goebbelsa za kłamstwa i propagandę.- piszą inni internauci.

Atak Donalda Tuska na Prezydenta RP

W piątek Donald Tusk przekazał, że nie mógł wziąć udziału w uroczystości wręczenia stopni oficerskich funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ponieważ – jak twierdzi – prezydent Karol Nawrocki nie podpisał nominacji. Premier skomentował to ostro, mówiąc: – Żeby być prezydentem, nie wystarczy wygrać wyborów.

– To nieprawda, że służby specjalne nie przekazują informacji prezydentowi. Otrzymuje on tak samo jak poprzednicy stosowne informacje, podobnie jak uprawnieni urzędnicy jego kancelarii. Współpracę prezydenta ze służbami specjalnymi regulują przepisy, które nie przewidują indywidualnych odpraw prezydenta z szefem służby. Obok przekazywanych  dokumentów formą współpracy prezydenta ze służbami jest Kolegium do spraw Służb Specjalnych, w którym zasiadają przedstawiciele prezydenta i BBN. Nigdy nie odmówiono im jakichkolwiek informacji (…)

– twierdzi minister członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Stanowisko rzecznika Prezydenta RP Rafała Leśkiewicza

– Po wczorajszym żenującym i kłamliwym stand – upie Pana Premiera Donalda Tuska dotyczącym promocji oficerskich w służbach specjalnych, w sukurs Panu Premierowi ruszyli jego podwładni. Powielając retorykę fałszu i manipulacji, rodem z podręczników szkoleniowych komunistycznej „bezpieki”. 

Tymczasem fakty są takie, że pierwszy raz w historii III RP szefowie służb specjalnych nie przyjęli zaproszenia Prezydenta RP na spotkania dotyczące istotnych spraw związanych z bezpieczeństwem państwa. Odcięto Pana Prezydenta od dostępu do informacji. 

Te spotkania miały także dotyczyć nominacji oficerskich. Prezydent chciał omówić z szefami służb skierowane do niego wnioski. Do spotkań nie doszło, bo Pan Premier zakazał  przyjęcia zaproszeń od Pana Prezydenta. Cóż, być może obawiał się, co powiedzą Panu Prezydentowi podczas spotkań w cztery oczy. 

Jak widać po wczorajszej kampanii dezinformacji uruchomionej przez rządzących, rozpoczętej tuż po prezentacji prezydenckiego projektu ustawy obniżającej ceny energii elektrycznej o 33 %, Pan Premier postanowił wykorzystać Bogu ducha winnych młodych funkcjonariuszy służb do swoich rozgrywek politycznych. 

Najgorsza jest w tym wszystkim postawa szefów służb specjalnych. Wysokich rangą oficerów, którym zabrakło poczucia odpowiedzialności i odwagi, by stawić się na zaproszenie Pana Prezydenta – najwyższego przedstawiciela RP odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa. Po to żeby zrealizować ich ustawowe obowiązki opisane w artykule 18 ustawy o ABW i AW a także w art. 19 ustawy o SKW i SWW.

Drodzy rządzący, pomyślcie czasem o Polsce…

– pisze Rafał Leśkiewicz.

Mocna odpowiedź Karola Nawrockiego

Na reakcję głowy państwa nie trzeba było długo czekać. Karol Nawrocki odpowiedział w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

– Pan premier Tusk musi zrozumieć, że nie jest królem, tylko szefem rządu – stwierdził.

Prezydent oskarżył szefa rządu o upolitycznianie służb. – Żeby być premierem, nie wystarczy wrzucanie postów na X. Trzeba jeszcze umieć rządzić i stawiać państwo ponad partyjne interesy. Pan premier w swoim stylu skłamał i nie wyjaśnił, co naprawdę się wydarzyło – mówił Karol Nawrocki.

Jak podkreślił, Donald Tusk miał uniemożliwić prezydentowi kontakt z najważniejszymi służbami.

– Donald Tusk podjął decyzję, że szefowie służb specjalnych mają zakaz spotykania się z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. W ten sposób po raz kolejny premier wykorzystał służby specjalne w walce politycznej – powiedział.

Nawrocki zaznaczył, że takie działania utrudniają mu wykonywanie konstytucyjnych obowiązków.

– W czasie, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, zdecydował, że prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, ma być pozbawiony dostępu do najważniejszych informacji o bezpieczeństwie państwa. Odmówiono udzielenia istotnych informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium do spraw Służb Specjalnych – wyjaśnił.

Dodał również, że w ostatnim czasie odwołano kilka kluczowych spotkań. – Odwołano cztery moje spotkania z szefami służb specjalnych. To właśnie na nich miały zostać omówione kluczowe kwestie dla bezpieczeństwa Polski. Miały też zapaść decyzje dotyczące nominacji oficerskich. Tak się jednak nie stało, bo pomylono interes państwa z interesem partyjnym. Na to nie może być i nie będzie mojej zgody – podsumował Karol Nawrocki.

Tusk kontra Nawrocki. Bezczelna reakcja premiera. „Prezydent w Polsce nie jest od tego”

Tusk kontra Nawrocki. Bezczelna reakcja premiera. „Prezydent w Polsce nie jest od tego”

8.11.2025 https://nczas.info/2025/11/08/tusk-kontra-nawrocki-bezczelna-reakcja-premiera-prezydent-w-polsce-nie-jest-od-tego

donald tusk
NCZAS.INFO | Donald Tusk / fot. PAP / Radek Pietruszka

Prezydent w Polsce nie jest od tego, żeby wzywać podległych rządowi urzędników państwowych – powiedział premier Donald Tusk, pytany o zarzut prezydenta Karola Nawrockiego o zakaz spotkań szefów służb specjalnych z głową państwa. – Są formaty przewidziane konstytucją i ustawami, jak RBN – dodał.

Premier Tusk zamieścił w piątek na portalu X nagranie, w którym zarzucił prezydentowi, że ten zablokował nominacje na pierwszy stopień oficerski 136 przyszłych oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak ocenił, to „dalszy ciąg wojny prezydenta z polskim rządem”.

Do sprawy – również w nagraniu na X – odniósł się prezydent Nawrocki. – Żeby być premierem, nie wystarczy wrzucanie postów na X; trzeba jeszcze umieć rządzić i stawiać państwo ponad partyjne interesy. Pan premier w swoim stylu skłamał i nie wyjaśnił, co wydarzyło się naprawdę – zarzucił Tuskowi Nawrocki.

Prezydent powiedział, że „Donald Tusk podjął decyzję, że szefowie służb specjalnych mają zakaz spotykania się z prezydentem RP”.

– Odmówiono udzielenia istotnych informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium ds. służb specjalnych. Odwołano 4 moje spotkania z szefami służb – to właśnie na nich miały zostać omówione kluczowe kwestie dla bezpieczeństwa Polski; miały też zapaść decyzje dotyczące nominacji oficerskich – zaznaczył Nawrocki.

Braun o tajemniczym spotkaniu Nawrockiego w USA. Z Lauderem ze Światowego Kongresu Żydów.

NASZ WYWIAD. Braun o tajemniczym spotkaniu Nawrockiego. „Kolejny policzek wymierzony w Polaków”

15.10.2025 Marek Skalski

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

Grzegorza Brauna zapytaliśmy o opinię w sprawie spotkania Prezydenta RP ze środowiskami żydowskimi w Nowym Jorku. Sprawa jest – jak zwykle – tajemnicza. Ponadto zwróciliśmy uwagę, że partia Brauna jako jedyna opcja polityczna nie otrzymała możliwości transmisji swoich materiałów na popularnym, internetowym Kanale ZERO, jak dotąd postrzeganym przez wielu Polaków jako medium niezależne, starające się być obiektywnym.

Marek Skalski: – Prezydent Karol Nawrocki, podczas swojej wizyty w USA, spotkał się z p. Ronaldem Lauderem ze Światowego Kongresu Żydów. Co mogło być tematem i przyczyną tych rozmów, jaki jest Twój komentarz w tej sprawie? Bo sprawa jest tajemnicza.

Grzegorz Braun: Sprawa się sama komentuje, bo jest to już praktyka wieloletnia, żeby nie powiedzieć wielopokoleniowa. W polityce postokrągłostołowej z Warszawy jeżdżą osoby pierwsze, drugie lub trzecie w państwie i spotykają się z Żydami, a nie chociażby z Polakami w Stanach Zjednoczonych. A jeśli spotykają się z Polakami, no to jest to oczywiście nieproporcjonalne, ponieważ rozmowy z liderami różnych organizacji żydowskich mają charakter zakulisowy. Nawet Kancelaria Prezydenta nie chwali się tym, a już na pewno nie zapowiada tych spotkań na swojej stronie. Natomiast spotkania z Polakami mają charakter publiczny, jawny. Ale to dlatego, że są to spotkania – z całym szacunkiem – do których politycznego znaczenia Warszawa nie przywiązuje wielkiej uwagi. Oczywiście znaczenie propagandowe jest istotne. Jakieś cepeliowskie kadry, jakieś stroje ludowe i też jakieś akcenty religijne. Ale to, jeśli trwa już kolejną dekadę, niestety jest kolejnym policzkiem wymierzonym w Polaków w kraju i za granicą. W Polsce, i w diasporze.

Bardzo dobre pytanie Pan postawił – „jaki był temat tej rozmowy?”. Czy z rozmowy z Ronaldem Lauderem będzie cokolwiek dla Polski?

Ja sądzę, że naprawdę już jest zbyt późno, żeby tutaj ulegać jakimkolwiek złudzeniom. Żydzi poprzez swoje państwo położone w Palestynie i również w diasporze – trzeba to jasno powiedzieć – prowadzą walkę z narodem polskim. Prowadzą walkę o nasze dobre imię! Prowadzą walkę o naszą majętność, nasze terytorium i – uwaga – rząd dusz, który sprawują za polskie pieniądze, egzekwując kolejne rytuały. Jeśli nie wprost religijne (patrz: świeczniki chanukowe w gmachach użyteczności publicznej), to quasi-religijne, obowiązkowe w kanonie poprawności politycznej. Znaki hołdu i służalczości (patrz: tekturowe żonkile w klapach marynarek), niebagatelne inwestycje – Muzeum Polin. Ale i tego im nie dosyć! Wrogo przejęte Muzeum Auschwitz-Birkenau realizujące żydowski program – hagadę holocaustu snującą międzynarodową radą oświęcimską. Nie dosyć i tego. W Warszawie za polskie pieniądze powstaje Muzeum Getta Warszawskiego.

Żeby ktoś nie myślał, że robi to tylko aktualna władza. Przypomnę, że poprzednia władza – pan minister Gliński przeznaczył 100 milionów na żydowski cmentarz w Warszawie. Który polski cmentarz, która polska nekropolia była otoczona taką troską rządzących w Warszawie?

Ostatnio też zainteresowały naszych dziennikarzy działania Kanału ZERO, popularnej telewizji internetowej. M. in. Tomasz Sommer umieścił w swoich mediach społecznościowych filmik, pt.: „Odwagi, Krzychu”! Chodzi o redaktora Krzysztofa Stanowskiego. Kanał ZERO, który według ustaleń, jakie miały miejsce kilka miesięcy temu, zaoferował, że każda z partii politycznych w Polsce otrzyma swoje „okienko” (czas dla siebie). I chciałbym wiedzieć, jak to wygląda z perspektywy Twojej i Konfederacji Korony Polskiej.

Każda partia ma okienko, tylko nie Konfederacja Korony Polskiej. Po prostu, Kanał ZERO doszlusował do kartelu przemilczenia i przekłamania. ZERO minut, ZERO sekund – takie memy widziałem na profilu Konfederacji Korony Polskiej. Ile razy można zrobić z gęby kalosz? Już wcześniej, przez lata, padały tam deklaracje o charakterze dezinformacji względem własnej publiczności, która najwyraźniej jakoś zauważała obowiązujący na mnie zapis. Redaktorzy wykręcali się sianem, do cenzorskiego zapisu dorabiali teorie.

To byłoby śmieszne – bo groteska rodzi efekt komiczny – gdyby nie było groźne. Nie ze względu na mnie osobiście, na Konfederację Korony Polskiej, ale ze względu na ćwiczenie wariantów gry, które prędzej czy później dotkną innych. I jeżeli jest przyzwolenie, jeżeli jednocześnie prowadzone jest polowanie z nagonką – kolejne wnioski na uchylenie mojego euro-immunitetu – to widać, że jest to szeroka akcja, która ma mi zorganizować czas. Tak, żebym w najbliższych sezonach maksymalną liczbę dni spędzał w sądach w Warszawie, czy w szerokiej Polsce.

Zapoznałem się z czterema takimi wnioskami. Jedna sprawa już jest procedowana, trzy następne w toku. Szanowni Państwo, to jest próba egzekucji, próba wykonania wyroku śmierci cywilnej na mnie. I powtarzam: nie idą po mnie, idą po Was! Jeżeli komuś się zdaje, że problem jest tylko w tym, że trzeba moderować własny przekaz i akomodować do warunków brzegowych; że można – tak to ujmijmy – zoptymalizować własne działanie na scenie politycznej, to znaczy że już nie tylko ma knebel, ale go nawet łyknął i uwewnętrznił.

Czy redakcja Kanału ZERO to jakoś umotywowała, wytłumaczyła? Czy nie było nawet takich prób?

Tam jest głuchy telefon. Nie ma odpowiedzi na korespondencję (którą nie ja prowadzę, tylko rzecznicy prasowi). Ludzie pozujący na niezależnych publicystów, redaktorów, liderów opinii, sami wystawiają sobie w ten sposób świadectwo. A jeszcze raz zapewniam, że to nie jest tak, że myśmy coś przegapili, wstawiliśmy lewą nogą czy się obraziliśmy, bo zapraszali nas, ale myśmy przespali – nic takiego nie zachodzi. My, Szanowni Państwo, zgodnie z ewangelicznym nakazem nastajemy w porę i nie w porę i w żadnym wypadku nie marnowalibyśmy okazji kontaktu z Państwem za pośrednictwem każdego medium. Ale właśnie jest, jak jest, dlatego cieszę się, że rozmawiamy w telewizji „Nczas”!, która jak to zdefiniował Norwid, „prawdom fałszywym się nie kłania”.

Ja to potwierdzam. Redakcja „Najwyższego Czasu!” nikogo nie będzie wykluczać. Mamy przedstawicieli różnych opcji. Oczywiście są takie opcje i tacy przedstawiciele, którzy w ogóle, nawet z obrzydzeniem, nie przyjęliby takiej propozycji. Ale jeśli chodzi o szeroko rozumianą prawicę, to jesteśmy bardzo otwarci.

=============================

Tu ludzie z NCz. podkłamują:

W energetyce mają swoich „guru”, dość wąsko myślących. Np. moich artykułów o magazynowaniu energii tak z EJ, jak i z odnawialnych – nie tylko nie publikują, ale nawet nie odpowiadają z jakich przyczyn. To nie tylko brak Kinderstube. Mirosław Dakowski

Panie Prezydencie, nie wolno dać się oszukać! Zatrzymajmy instytucjonalną homo-rewolucję

Panie Prezydencie, nie wolno dać się oszukać! Zatrzymajmy instytucjonalną homo-rewolucję

https://pch24.pl/panie-prezydencie-nie-wolno-dac-sie-oszukac-zatrzymajmy-instytucjonalna-homo-rewolucje

(Źródło: PAP /Marian Zubrzycki /Radek Pietruszka)

Prezydent Karol Nawrocki nie może pozwolić sobie, by zapisać się w dziejach narodu Polskiego jako ten, który wyraził zgodę na pierwszy krok instytucjonalnej homo-rewolucji.

Mógłbym napisać kolejny, tysięczny już tekst o wszystkich aspektach związanych z instytucjonalną homo-rewolucją, którą szykują nam rządzący. Ale Państwo, czytelnicy i dobrodzieje PCh24.pl, już te argumenty znają. Przedstawianie ich ministrom rządu Tuska, z oczywistych względów, mija się z celem, byłaby to zwykła strata czasu.

Dlatego przedstawiam je, nieco inaczej, Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Tu, na naszych łamach, gdyż nigdy nie miałem sposobności by z Panem Prezydentem rozmawiać. Żywię jednak głęboką nadzieję, że ktoś lepiej ustosunkowany, przekaże to głowie Państwa Polskiego.

Zwalczyć pokusę bieda-konserwatyzmu

Panie Prezydencie, wiem, że to kusi. Że podczas kampanii wyborczej, by pokazać się szerszej publiczności zdecydował się Pan na deklarację, że jest Pan gotów na rozmowy o ustawie o „statusie osoby najbliższej”. Wiem, że wokół Pana mogą znaleźć się osoby, które będą sugerować, że przyjmując ją, otworzy się Pan na nowy elektorat, a być może nawet zamknie Pan, przynajmniej na czas kolejnych wyborów, jeden z „niewygodnych” dla prawicy tematów, a więc temat związków partnerskich. Ale proszę pamiętać, to tylko mydlenie oczu.

Przedstawiciele rządu Donalda Tuska zapowiedzieli dziś, że zamierzają apelować do Pana o współpracę przy wprowadzaniu w życie nowego „prawa”. Oznajmili nawet, że trwają już jakieś „obiecujące rozmowy” między nimi a ludźmi z Pana otoczenia.

Apeluję – proszę nie dać się zwieść! Dali się zwieść chadecy na Zachodzie, nawet brytyjska Partia Konserwatywna i proszę zobaczyć jak skończyli. I jak skończyły ich społeczeństwa.

PODPISZ APEL DO PREZYDENTA RP!

To tylko pierwszy krok

Pan doskonale wie, że jakikolwiek krok prawny mający – choćby częściowo – upodobnić konkubenckie relacje osób dowolnej płci do przywilejów, jakimi cieszą się małżeństwa, stanowi zbliżenie się do przepaści, za którą czyhają homo-małżeństwa. Choćby nie wiem w jak piękne słówka swoje projekty ubierali przedstawiciele Lewicy, zawsze chodzi im przecież o to samo – o krok do instytucjonalnej homo-rewolucji. Zadaniem Prezydenta RP jest powstrzymanie tego marszu! 

Proszę pamiętać, że w większości państw, które dziś uznają małżeństwa jednopłciowe, droga do tego absurdalnego prawa była procesem stopniowym. Najpierw pojawiały się właśnie ustawy o związkach partnerskich – nawet jeśli projekt rządu Tuska tak się nie nazywa, to mówi dokładnie o tym. Rewolucjoniści przedstawiali to zawsze jako „kompromis między tradycją a rosnącą świadomością praw człowieka”. Taki model przyjęły między innymi Dania, Niemcy, Francja czy Szwecja. Związki partnerskie dawały część praw małżeńskich, ale bez symbolicznego i prawnego statusu małżeństwa. Z czasem jednak „okazywało się”, że różnice między obiema instytucjami są coraz trudniejsze do obrony, a społeczeństwa przyzwyczajone już do związków partnerskich, ulegały w końcu niesłabnącej przecież presji środowisk LGBTitp. 

Dokładnie to samo rząd najgorszego premiera w dziejach III RP – jak sam Pan go nazwał – chce zafundować Polakom. Ten „ewolucyjny” model” jest doskonale opisany przez socjologów i innych komentatorów życia politycznego – wprowadzanie zmian oswajało opinię publiczną, zmiękczało podłoże ewentualnych konfliktów politycznych i, jak piszą sami teoretycy homo-rewolucji, pozwalało „budować akceptację krok po kroku”. Dzięki temu wrogom rodziny udawało się przekonać całe zlaicyzowane narody, że przejście od „sformalizowanych konkubinatów” do małżeństw stanowić miało „logiczne następstwo, a nie rewolucję”. Kraje, gdzie lobby gejowskiemu od razu udało się zalegalizować tzw. małżeństwa jednopłciowe należą do mniejszości.

Są jednak jeszcze miejsca na Zachodzie, w tym w Europie, w których wciąż obowiązują ustawy o „związkach partnerskich”, łudząco podobne w nadawanych uprawnieniach do tego, co proponuje rząd Tuska. Ale presja lobby LGBTitp. w tamtych miejscach nie ustała, wręcz przeciwnie – prawicowi politycy wciąż są mocno naciskani przez środowiska gejowskie i globalistyczne, aby zrobić kolejny krok. Tylko w ubiegłym roku takim naciskom uległy parlamenty Estonii i Grecji, po zaledwie kilku latach obowiązywania prawa o „związkach partnerskich”. Winowajcami tego stanu rzeczy są nie tylko politycy, którzy głosowali teraz – ale także ci przedstawiciele władzy, którzy pozwolili jakiś czas temu na postawienie pierwszego kroku na drodze do instytucjonalnej homo-rewolucji.

Jestem przekonany, że Pan Prezydent nie chce zapisać się w historii Polski jako ten, który pozwolił na rozpoczęcie tego procesu.

Dlaczego ja mam przywileje, a oni nie?

Panie Prezydencie, doskonale wie Pan, czym jest małżeństwo. Związek ten nie jest jedynie prywatnym układem między dwiema osobami, lecz instytucją o fundamentalnym znaczeniu dla dobra wspólnego. To właśnie trwały związek kobiety i mężczyzny, otwarty na przekazywaniu życia, tworzy naturalne środowisko wychowania nowych pokoleń i przekazywania wartości kulturowych. Właśnie z tego powodu małżeństwo jest chronione przez Konstytucję RP. Państwo, jeśli ma działać w sposób racjonalny i odpowiedzialny, musi wspierać i chronić tę instytucję, ponieważ od jej stabilności zależy stabilność całej wspólnoty narodowej. Zrównywanie małżeństwa z innymi formami związków czy relacji oznaczałoby de facto odebranie mu szczególnego statusu.

Osoby LGBT nie żądają wcale „równych praw”, jak twierdzą. Oni żądają przywilejów – takich, jakimi cieszą się małżeństwa, lub przynajmniej częściowo takich, jakimi cieszą się małżeństwa. Ponieważ małżeństwa rzeczywiście są uprzywilejowane i powinny być uprzywilejowane. Oto przecież ulgi podatkowe, wspólne rozliczanie dochodów, prawo do dziedziczenia czy ochrona w kodeksie rodzinnym i wszystkie inne zapisy nie są kaprysem ustawodawcy, lecz logiczną konsekwencją tego, że małżeństwo służy dobru publicznemu. Małżonkowie wychowują dzieci, troszczą się o siebie nawzajem, ponoszą ciężary społeczne, których nie można porównywać z innymi relacjami. Uznanie tej roli przez prawo nie jest dyskryminacją kogokolwiek, ale wyrazem sprawiedliwości i odpowiedzialności państwa wobec tych, którzy tworzą fundament społeczeństwa.

Bez małżeństw nie będzie narodu polskiego! Wiemy przecież, jak bardzo Polacy narażeni są dziś na wymarcie – kto sobie jeszcze tego nie uświadomił, niech obejrzy film PCh24.pl „Polska umiera”. I niech przypomni sobie, że 70% polskich dzieci rodzi się w małżeństwach, 30% w konkubinatach, ale oczywiście dwupłciowych – a więc w związkach które mają pełne prawo zawarcia związku małżeńskiego, choć przecież nikt ich zmusić do tego nie może. W związkach jednopłciowych natomiast, co nie dziwi, dzieci się nie rodzą.

Panie Prezydencie, dziś, gdy ideologie relatywizmu próbują rozmyć pojęcie małżeństwa i rodziny, obrona tej instytucji staje się jednym z najważniejszych zadań. Jeśli zgodzimy się, że każda relacja dwojga osób może otrzymać część z pośród przywilejów małżeństwa, utracimy zdolność rozróżniania tego, co naturalne i budujące, od tego, co chwilowe i subiektywne. Historia pokazuje, że społeczeństwa, które podważały znaczenie małżeństwa i rodziny, szybko traciły wewnętrzną siłę, poczucie celu i ciągłość kulturową. Dlatego właśnie prawo powinno chronić małżeństwo nie ze względu na sentyment, lecz z obowiązku wobec przyszłych pokoleń.

PODPISZ APEL DO PREZYDENTA RP!

Nawrocki w Belwederze, czyli żadnych zmian w polityce międzynarodowej?

[Jednak usunąłem tego „Andrzeja” z tytułu – i dodałem pytajnik. To wyraz pewnej nadziei. md]

Andrzej Nawrocki w Belwederze, czyli żadnych zmian w polityce międzynarodowej

Były prezydent Polski Andrzej Duda prowadził politykę skrajnego kundlizmu wobec kijowskiego reżimu i Anglosasów. Wielu spodziewało się, że co prawda Karol Nawrocki nie będzie prowadził polityki wielowektorowej, aczkolwiek będzie się hamował w wielu kwestiach, ażeby mieć szanse na reelekcję w 2030 roku. 

Ja miałem podejście realistyczno-pesymistyczne w odniesieniu do prognoz co do prezydentury Nawrockiego w kontekście międzynarodowym. Spodziewałem się, że będzie się on póki co hamował, jeśli chodzi o serwilizm wobec Anglosasów i kijowskiego reżimu.  Niestety nie minęły dwa miesiące, a Karol Nawrocki jest kopią Andrzeja Dudy, jeśli chodzi o politykę zagraniczną. 

Antybanderyzm nieskuteczny

Pisałem już na łamach „Myśli Polskiej” na temat polityki Nawrockiego wobec Litwy i kijowskiego reżimu. Tytułem uzupełnienia: prezydent złożył projekt ustawy o penalizacji banderyzmu. Politycy kijowskiego reżimu zapowiadają odwet za to, a jednocześnie polski prezydent planuje już wizytę w Kijowie. Jak już pisałem, antybanderyzm jest nieskuteczny, jeśli chociaż nie gra się możliwością wykonania telefonu do Moskwy. 

Na kierunku białoruskim bez zmian

USA w ostatnim czasie znormalizowały swoje stosunki z Białorusią. Do Mińska przybył gen. Keith Kellog, prezydent USA Donald Trump złożył życzenia urodzinowe prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence. Jak sami Jankesi przyznają, Białoruś ma pełnić rolę pośrednika w rozmowach między USA a Federacją Rosyjską.

Tymczasem Karol Nawrocki spotkał się ostatnio z była kandydatką na prezydenta Białorusi Swiatłaną Cichanouską. Mało kto już bierze udział na świecie w operetce w postaci uznawania tej pani za prezydenta Białorusi. Dodajmy, że Cichanouska, finansowana przez rząd PiS, w kampaniach wyborczych wspierała „konkurentów” z PO. Parę dni później z byłą kandydatką na prezydenta Białorusi spotkał się Rafał Trzaskowski, konkurent Karola Nawrockiego z wyborów prezydenckich. Trzaskowski spotkał się wtedy także z Georgette Mosbacher, byłą ambasador USA w Polsce, która za rządów PiS de facto przez Twittera rządziła naszą ojczyzną. Karol Nawrocki w żaden sposób nie sprzeciwił się obłąkanej polityce zamykania granicy z Białorusią przez rząd Donalda Tuska.

Zaskakująco podobni

Nawrocki w ONZ produkował się na temat ważności prawa międzynarodowego w stosunkach międzynarodowych. Podobnie jak wcześniej Duda, dużo mówił o integralności terytorialnej, oczywiście w kontekście Ukrainy. Skoro dla Karola Nawrockiego to takie ważne, to gdyby był konsekwentny, złożyłby deklarację o tym że Rzeczpospolita Polska powinna cofnąć uznanie dla częściowo uznawanego na arenie międzynarodowej Kosowa. Politycy PiS i prezydent Nawrocki dużo mówią o reparacjach od Republiki Federalnej Niemiec. Tymczasem PiS i on sam atakują podżegacza wojennego, niemieckiego kanclerza Friedricha Merza za to, że za mało służy Ukrainie. W mediach związanych z PiS półgębkiem wspomina się, że Niemcy mogliby przeznaczyć reparacje dla Polski w postaci sprzętu dla polskiej armii czy dozbrojenia kijowskiego reżimu. 

Nie minęły dwa miesiące, a Karol Nawrocki idzie w ślady Andrzeja Dudy. Jego prezydentura niczym nie różni się od prezydentury poprzednika. Nawet ja jestem lekko zaskoczony, ponieważ spodziewałem się lekkiej korekty i tego, że pewne rzeczy będą robione bardziej po cichu. 

Kamil Waćkowski

Ganianie banderowskiego króliczka

Rękas: Ganianie banderowskiego króliczka

Konrad Rękas

Kolejna ustawa niby to mająca doprowadzić do zakazania w Polsce tego, co i tak jest zabronione – to tylko prymitywna sztuczka mająca odwrócić uwagę od podpisania przez prezydenta Karola Nawrockiego kolejnej ustawy przedłużającej przywileje podatkowe i socjalne ukraińskich nachodźców w Polsce.

Skończył się czas kampanii wyborczej i zachodni mocodawcy każą Polakom dalej płacić i za kontynuowanie wojny, i za utrzymywanie Ukraińców, którym fundujemy opiekę zdrowotną, świadczenia rodzinne i emerytury. Na pociechę zaś możemy się trochę połudzić, że czegoś kijowianom możemy zabronić lub coś nakazać. O prezydencie Andrzeju Dudzie mówiono, że jest ukraińskim wiceprezydentem (i sekretarzem stanu syjonistów). Prezydent Nawrocki płynnie wszedł w tę samą rolę. To jest ICH prezydent.

Banderyzm jest nazizmem

Do znudzenia też trzeba przypominać, że w polskim Kodeksie karnym istnieje zapis o brzmieniu: „Art.  256. [Propagowanie nazizmu, komunizmu, faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego] §  1.  Kto publicznie propaguje nazistowski, komunistyczny, faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. §  1a.  Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje ideologię nazistowską, komunistyczną, faszystowską lub ideologię nawołującą do użycia przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne. §  2.  Karze określonej w § 1 podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, zbywa, oferuje, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 lub 1a albo będące nośnikiem symboliki nazistowskiej, komunistycznej, faszystowskiej lub innej totalitarnej, użytej w sposób służący propagowaniu treści określonej w § 1 lub 1a.”.

Banderyzm JEST NAZIZMEM. Nie trzeba go dodatkowo zakazywać. Wystarczy ścigać i tępić – stawiać przed sądem, deportować, aresztować nazistów, ukraińskich czy każdych innych. To jest takie proste. To kwestia WOLI politycznej, nie zapisów. Tylko, że tej woli nie ma.

Polska pod okupacją

Współczesna Polska jest pod banderowską okupacją. Partyjne gierki tego nie zmienią. PiS i PSL przypominają sobie o zbrodniach ukraińskich szowinistów tylko, gdy są w opozycji i potrzebują głosów Kresowian. Nawet lider Konfederacji, Sławomir Mentzen, zagłosował ostatnio przeciw dodatkowej penalizacji banderyzmu, mętnie tłumacząc to swoim… amerykańskim podejściem do wolności słowa.

Tymczasem ważniejszy był zapewne telefon z amerykańskiej ambasady, ostrzegający, że bez popierania Kijowa Mentzen ani nikt z jego kręgu nie może liczyć na wejście na salony, na które nadal obowiązuje podwójna przepustka, sprowadzająca się do popierania obu nazizmów, tego w Kijowie i tego w Tel Awiwie.

Banderyzm był, jest i będzie w III RP propagowany jawnie i bezkarnie, bo gdyby nawet jakaś rzekomo antybanderowska ustawa została uchwalona – rząd, prokuratura, policja, ani sądy nie będą jej stosować, a następnie przegłosowane niesłusznie przepisy zostaną szybko usunięte, tak jak robiono to poprzednio, w 2019 r. decyzją PiS-owskiego Trybunału Konstytucyjnego. Bo przecież dla narodów Europy Wschodniej „są też dobre nazizmy” i bez wątpienia należy do nich banderyzm, jak kiedyś napisała Ann Applebaum, żona ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego, prawdopodobnie następnego kierownika anglosaskiego zarządu powierniczego nad Polską.

Nie mamy polskiego prezydenta

Nie znaczy to jednak, że nie można pograć zakazem banderyzmu w imię mikrogierek III RP i podtrzymania polaryzacji, bez której partyjna polityka państwa z dykty już dawno rozleciałaby się w pył. Dlatego właśnie PKN [Nawrocki] jedną ręką podpisuje ustawę sankcjonującą wydawanie kolejnych miliardów z budżetu państwa, a drugą macha świstkiem nie mającym już nawet większego znaczenia propagandowego. W końcu cóż szkodzi obiecać!

Skądinąd zresztą o wecie PKN do pierwszej ustawy o finansowaniu Ukraińców w Polsce dowiedzieli się wszyscy, bo naiwna blogosfera szlochała „Mamy wreszcie polskiego prezydenta!”.  O tym, że PKN ostatecznie ustawę podpisał nie dowie się nikt, bo ci wcześniej rozradowani teraz ze wstydu się nie odezwą, a uwagę reszty może da się odwrócić pozorowaniem antybanderyzmu.  

Co przy tej okazji zaś szczególnie zabawne, w usprawiedliwieniach dla podpisania przez PKN ustawy o dalszym utrzymywaniu ukraińskich nachodźców czytamy ostatnio rozbrajające “No bo przecież inaczej musieliby 1. października wracać do siebie!”. Pomijając, że to niestety nieprawda (bo obowiązują przecież ogólne zasady pobytu, pracy i świadczeń dostępnych dla cudzoziemców), to podstawowe pytanie brzmi na takie dictum: No i co? Gdzie jest słaby punkt? To nie o to chodzi, żeby wrócili do siebie?

Rozwiązałoby to wszak oba problemy na raz. Nie musielibyśmy już za nich płacić składek i nie miałby kto w Polsce propagować banderyzmu (no, może poza garstką funkcjonariuszy PiS i PO). A co z nazizmem i oligarchią na Ukrainie – to już i tak przecież zapewne zostanie załatwione za nas i oby bez naszego czynnego udziału.

Konrad Rękas