Rozejm po żydowsku. Izrael demoluje południowy Liban. Świat milczy

Rozejm po żydowsku. Izrael demoluje południowy Liban. Świat milczy

1.06.2026 nczas/rozejm-w-zydowskim-wydaniu-izrael-demoluje-poludniowy-liban-swiat-milczy

NCZAS.INFO | Gruzy w Libanie. / Foto: Pexels
NCZAS.INFO | Gruzy w Libanie. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pexels

Izraelski premier Benjamin Netanjahu przyznał się do zajęcia historycznej twierdzy Beaufort w Libanie w niedzielę 31 maja. Przy milczeniu świata trwa tu eskalacja ataków. Wczesnym rankiem w niedzielę 31 maja izraelscy żołnierze wkroczyli do twierdzy Beaufort, średniowiecznego zamku krzyżowców z XII wieku. To miejsce symboliczne i strategiczne.

Położona na grzbiecie wzgórza 700 metrów nad poziomem morza, twierdza góruje nad całą doliną rzeki Litani. Teraz nd ruinami powiewa flaga Izraela. „Od teraz moje instrukcje brzmią: pogłębiać i rozszerzać naszą kontrolę nad obszarami kontrolowanymi przez Hezbollah ” – oświadczył premier Izraela Beniamin Netanjahu.

Pomimo zawieszenia broni z 17 kwietnia izraelska armia kontynuuje marsz na północ kraju. Oficjalnie chodzi o Hezbollah, ale ten kraj jest zamieszkały w dużej mierze przez chrześcijan. W ostatnią niedzielę kilka libańskich miast i wiosek na północ od strefy buforowej zostało zaatakowanych ponownie, w tym miasto Tyr.

Władze Libanu potępiają ataki, a mieszkańcy Bejrutu są zaniepokojeni. W odpowiedzi Hezbollah prowadzi ataki rakietowe i dronowe. Jednak okupacja Libanu budzi zaniepokojenie. Francja, która była przez wieki protektorem tych terytoriów nazwała wejścia ISF do twierdzy Beaufort „poważnym błędem”. Na prośbę Paryża odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Libanu.

Liban został zamieniony w ruinę. Krajobraz poraża i przeraża. Dominują w nim zburzone domy i szkoły – izraelska armia stworzyła „ziemię niczyją” w południowym Libanie. Francuskie media podają, że Siły Obronne Izraela „metodycznie niszczą libańskie miasta i wsie położone w pobliżu granicy”. Wioski zamieniły się w ruiny.

Analiza danych satelitarnych ujawnia, że ​​co najmniej 40–45% dawnego obszaru zabudowanego było zniszczone do 29 kwietnia, czyli przez dwa miesiące po wznowieniu działań wojennych.

Pomimo rozejmu zawartego z milicją szyicką 17 kwietnia, który został przedłużony o kolejne 45 dni 15 maja, izraelskie bombardowania nie ustały . Działania lądowe zostały przedłużone nawet „poza wysuniętą linię obrony”. Trwały tu wyburzenia za pomocą koparek i buldożerów, a państwo żydowskie dąży wymazania z mapy miejscowości, nad którymi przejęło kontrolę.

Według premiera Libanu Nawafa Salama, 68 miejscowości było okupowanych przez Izrael, a ich zniszczenia mogą stanowić zbrodnie wojenne w świetle prawa międzynarodowego, jako atakowanie infrastruktury cywilnej. Armia izraelska utrzymuje, że atakuje jedynie obiekty powiązane z Hezbollahem, ale wiele miast i wiosek okupowanych przez Izrael zamieniło się w sterty gruzów i pola minowe. Dotyczy to także dziedzictwa chrześcijańskiego. np. w historycznym centrum wioski Jaroun, „zniknęły” klasztor i szkoła Sióstr Zbawiciela.

Izrael zapowiada tymczasem rozszerzenie działań w Libanie i wzywa do ewakuacji całego obszaru na południe od rzeki Zahrani. To około 40 kilometrów od granicy z Izraelem.

Melchiccy biskupi: Izrael celowo niszczy wioski przy granicy z Libanem. Rujnowane szkoły, kościoły i domy

Melchiccy biskupi: Izrael celowo niszczy wioski przy granicy z Libanem. Rujnowane szkoły, kościoły i domy

9 maja 2026 melchiccy-biskupi-izrael-celowo-niszczy-wioski-przy-granicy-z-libanem-rujnowane-szkoly-koscioly-i-domy

Liban.jpg
fot. EPA/ATEF SAFADI Dostawca: PAP/EPA.

Wkraczając na terytoria południowego Libanu izraelska armia niszczy okoliczne wnioski. Według biskupów Greckiego Melchickiego Kościoła Katolickiego działania te mają zaplanowany charakter. Żydowskie wojsko celowo dewastuje szkoły, kościoły i domy mieszkańców. 

Hierarchowie wystosowali apel do rządu Libanu, ONZ i innych organizacji międzynarodowych o podjęcie działań mających chronić cywili we wsiach na południu Libanu.

Zdaniem duchownych żydowskie wojsko celowo niszczy zabudowę, kościoły i szkoły nawet we wsiach znajdujących się całkowicie pod kontrolą IDF i opuszczonych przez mieszkańców.

W opinii biskupów to element szerszej strategii destrukcji, jaką przyjęła izraelska armia. W jej obliczu hierarchowie wezwali do natychmiastowego zawarcia zawieszenia broni oraz umożliwienia mieszkańcom okupowanych wsi powrót do domu.

Źródło: opoka.org.pl

Tajny libański panoptikon brytyjskich służb specjalnych

Libańska dzielnica zamieniona w gruzy przez syjonistów.

Tajny libański panoptikon brytyjskich służb specjalnych

Przez Kit Klarenberg uncutnews-ch/das-geheime-libanesische-panoptikum-des-britischen-geheimdienstes

7 marca tajemnicza brytyjska firma wywiadowcza Siren Associates uruchomiła platformę „Monitor Libanu”. Ta „platforma do monitorowania sytuacji w czasie rzeczywistym” ma „pomóc osobom i organizacjom zrozumieć i poruszać się w dynamicznie zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa Libanu”. Narzędzie przeszukuje ogromne ilości „informacji ze źródeł otwartych” pochodzących z „agencji prasowych, zweryfikowanych kont w mediach społecznościowych, kanałów Telegram, inicjatyw monitorowania konfliktów i systemów danych o ruchu drogowym”. Prezentowane jako niezbędne źródło informacji, mające pomóc dziennikarzom, pracownikom pomocy humanitarnej, lokalnym firmom i zaniepokojonym obywatelom w zachowaniu bezpieczeństwa w obliczu nasilania się ludobójczej inwazji Izraela, rzeczywistość jest o wiele bardziej ponura.

Sercem platformy „Monitor Lebanon” jest stale aktualizowana interaktywna mapa, która wizualizuje „zgłoszone incydenty bezpieczeństwa i krytyczne informacje operacyjne”. Dane są bardzo szczegółowe i obejmują informacje o „obszarach dotkniętych incydentami, warunkach drogowych, lokalizacji szpitali i innych wskaźnikach, które pomagają użytkownikom zrozumieć, jak rozwój sytuacji może wpłynąć na mobilność i dostępność”. W komunikacie prasowym ogłaszającym uruchomienie platformy stwierdzono, że platforma Monitor Lebanon została pierwotnie opracowana w celu zapewnienia pracownikom Siren Associates „bardziej przejrzystego przeglądu” lokalnych wydarzeń przed udostępnieniem jej szerszej publiczności.

„Członkowie zespołu, którzy musieli opuścić swoje domy z powodu trwających działań wojennych, już korzystają z platformy, aby być na bieżąco z doniesieniami o atakach w pobliżu swoich domów i śledzić nakazy ewakuacji. Jednak wiele innych osób zmaga się z tą samą niepewnością, dlatego chcemy udostępnić to narzędzie wszystkim, którzy mogliby skorzystać z bardziej przejrzystych informacji w czasie rzeczywistym”.

Można słusznie zapytać, jak Siren był w stanie stworzyć tak szczegółowy projekt mapowania incydentów narodowych tak szybko po tym, jak syjonistyczna organizacja ponownie rozpaliła wrogość wobec Hezbollahu i dokonała inwazji na południowy Liban z zamiarem całkowitej aneksji.

Przez prawie dwie dekady firma – której personel pochodzi z brytyjskiego wojska, służb wywiadowczych i policji – działała w dużej mierze z dala od opinii publicznej, choć na jej oczach. Jak ujawnił ten dziennikarz we wrześniu 2021 roku, Siren otrzymuje od rządu brytyjskiego dziesiątki milionów funtów rocznie na „profesjonalizację” libańskich sił bezpieczeństwa.

Panel „Monitor Libanu”

Siren może zatem pochwalić się licznymi byłymi wysoko postawionymi pracownikami ISF i utrzymuje bliskie relacje z wysoko postawionymi politykami, ministerstwami oraz innymi jednostkami aparatu bezpieczeństwa, wojska i wywiadu w Bejrucie. Firma prowadzi również programy mające na celu identyfikację i rozwój przyszłych liderów ISF. W maju 2019 roku Siren utworzył na koszt Londynu pierwsze w Libanie centrum dowodzenia i kontroli. Obiekt ten zapewnia ISF „najnowocześniejszy sprzęt, systemy informatyczne i komunikacyjne, [a także] salę analiz i planowania”, aby wzmocnić potencjał szpiegowski Bejrutu.

Taka infiltracja, z definicji, daje również brytyjskiemu wywiadowi bezpośredni dostęp do wszystkich działań i śledztw ISF oraz wpływ na nie. Dane zebrane przez Siren na temat obywateli Libanu w kolejnych latach gwałtownie wzrosły, zarówno pod względem zakresu, jak i różnorodności. Na przykład, firma po cichu zbudowała COVAX, cyfrową infrastrukturę, która stała się podstawą wdrożenia szczepionki przeciwko COVID-19 przez libański rząd. Użytkownicy mogli się rejestrować, umawiać wizyty i otrzymywać certyfikaty szczepień. Z usługi skorzystało ponad cztery miliony osób, pozostawiając po sobie ogromną ilość danych osobowych.

„Kryzysy bezpieczeństwa”

To położyło podwaliny pod późniejszą, kompleksową cyfrową penetrację życia prywatnego Libańczyków przez Siren. W 2021 roku Bank Światowy przekazał Bejrutowi 246 milionów dolarów na złagodzenie lokalnych trudności gospodarczych. Siren wykorzystał swoje doświadczenie i infrastrukturę w ramach programu COVAX, aby stworzyć platformę o nazwie DAEM „w rekordowym czasie”. Umożliwiło to obywatelom ubieganie się o pomoc społeczną. Carole Alsharabati, wieloletnia dyrektor ds. badań w Siren, wyjaśniła: „Chodziło o wdrożenie systemu w pełni cyfrowego od A do Z, tak jak zrobiliśmy to w przypadku szczepionki”.

„Rejestracja, wybór, następnie płatność, przelew, weryfikacja, panel sterowania i tak dalej. Wszystko zostało zdigitalizowane. Korzystaliśmy z tych samych ram, tego samego ekosystemu, tych samych systemów, tych samych środków bezpieczeństwa i tego samego podejścia do zarządzania danymi, co w przypadku szczepionki”.

Alsharabati opisał ówczesny Liban jako „bardzo trudne środowisko” i stwierdził, że budowa DAEM była „dziką przejażdżką”. W kraju brakowało jednolitego systemu identyfikacji, mechanizmów identyfikacji cyfrowej, ustalonych zasad zarządzania danymi, a nawet wewnętrznych procedur i potencjału. Jednak „nic nie stanęło na przeszkodzie determinacji Siren w stawianiu czoła tym i wielu innym wyzwaniom”. Najwyraźniej rządy Wielkiej Brytanii i Libanu były zadowolone z rezultatów. Był to dopiero początek nowej roli Siren w Bejrucie: tworzenia głębokich, naruszających prywatność baz danych o obywatelach.

Prace te były powtarzane przez lata w wielu różnych obszarach, czego kulminacją było niedawne uruchomienie programu „Monitor Libanu”. Wiele z tych działań pozostawało całkowicie ukrytych przed opinią publiczną. Na przykład, dopiero w grudniu 2024 roku centralna rola Siren w programie COVAX została otwarcie uznana na oficjalnej stronie internetowej firmy. W tym samym miesiącu Siren ogłosił, że opracował dedykowane narzędzie dla ISF, które „gromadzi dane operacyjne w celu wspierania procesu decyzyjnego dotyczącego planowania rozmieszczenia, pozyskiwania zasobów i zarządzania nimi”.

W ramach projektu brytyjski wywiad utworzył sieć sześciu oddzielnych centrów dowodzenia i kontroli w całym kraju, połączonych cyfrowo z 22 regionalnymi centrami operacyjnymi. Opracował również „platformę cyfrową umożliwiającą gromadzenie i analizę danych o przestępczości i danych operacyjnych”. Również w grudniu 2024 roku Siren ogłosił, że „wdrożył narzędzia e-administracji łączące ponad 20 departamentów rządowych, 1000 gmin i 1500 mukhtarów [samorządów lokalnych]”. Nie wspomniano jednak o poważnym skandalu, który wybuchł dwa lata wcześniej, podczas inauguracji tej inicjatywy.

Al-Akhbar zarzucił, że platforma opracowana przez Siren była niebezpieczna i umożliwiała firmie gromadzenie danych od milionów użytkowników. Zasób o nazwie IMPACT ułatwiał obywatelom dostęp do szerokiego zakresu usług rządowych, w tym ubieganie się o świadczenia socjalne. Ambasada brytyjska w Bejrucie, która sfinansowała platformę kwotą 3 milionów dolarów, zaprzeczyła jakimkolwiek nadużyciom, podobnie jak Siren. Niemniej jednak lokalna organizacja zajmująca się prawami cyfrowymi SMEX wyraziła głębokie zaniepokojenie bezpieczeństwem prywatnych informacji przechowywanych przez IMPACT, które z natury były bardzo wrażliwe.

To, że Siren gromadzi ogromną ilość inwazyjnych danych osobowych w wyniku swojej pracy na rzecz i z ISF, potwierdza badanie przeprowadzone w kwietniu 2025 roku, finansowane przez brytyjski Departament Rozwoju Międzynarodowego. Zbadano w nim „nielegalną migrację morską z Libanu w ciągu ostatnich trzech lat” i umieszczono to zjawisko w kontekście „trwającego kryzysu politycznego, społeczno-ekonomicznego i bezpieczeństwa” w Bejrucie. Badania Siren miały na celu ustalenie, „kto migruje, dlaczego decyduje się na ucieczkę drogą morską i jakie zagrożenia mu grożą – szczególnie w odniesieniu do płci”.

„Nasi ludzie”

We wrześniu 2025 roku przedłużono kontrakt Siren z brytyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych na kontynuację „reformy” ISF – pod nazwą „Program Wsparcia Bezpieczeństwa Wewnętrznego Libanu”. Warto zauważyć, że gigantyczna kwota przyznana firmie na realizację tego projektu – 46 360 490 funtów – jest znacznie wyższa niż w latach ubiegłych. Należy zadać sobie pytanie, czy część tej ogromnej kwoty sfinansowała utworzenie Monitora Libanu w oczekiwaniu na dalszą agresję ze strony syjonistycznego ugrupowania przeciwko temu krajowi.

Niepokojące sygnały, że brytyjski wywiad kształtuje zachodnioazjatycki teatr działań w imię wojny totalnej z Iranem, narastają od 7 października 2023 roku. W listopadzie tego roku ujawniono, że Londyn zwrócił się do władz libańskich z wnioskiem o nieograniczony dostęp do libańskiego terytorium lądowego, powietrznego i morskiego w celu przeprowadzenia „misji nadzwyczajnych”. Siły brytyjskie miałyby prawo do podróżowania uzbrojone i umundurowane w dowolnym miejscu w kraju, korzystając z immunitetu przed ściganiem za popełnione przestępstwa.

Oburzenie opinii publicznej wobec planu z pewnością przyczyniło się do jego odrzucenia przez Bejrut. Jednak, chociaż nigdy nie doszło do formalnej brytyjskiej okupacji wojskowej Libanu, kraj i jego ludność są nieustannie monitorowane dzięki Siren Associates.

Korzyści militarne i bezpieczeństwa płynące z tej panoramy z perspektywy organizacji syjonistycznej nie mogłyby być bardziej oczywiste. Takie informacje mogłyby posłużyć do identyfikacji i namierzania członków Hezbollahu i ich zwolenników, a także innych lokalnych obywateli uznanych za problematycznych i przeznaczonych do eliminacji – podobnie jak predykcyjne platformy wywiadowcze Palantira.

To nie przypadek, że wiele cyfrowych zasobów rządowych Siren pokrywa się z usługami i wsparciem oferowanym przez Hezbollah. Brytyjski wywiad od lat prowadzi tajne operacje, aby neutralizować wpływy społeczne tej grupy oporu i tworzyć struktury równoległe do tych, którymi zarządza. Na przykład, w ramach tajnej inicjatywy na rzecz radykalizacji młodzieży, finansowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Londyn stworzył alternatywę dla Ministerstwa Młodzieży i Sportu zarządzanego przez Hezbollah w Bejrucie. Miało to doprowadzić do odrzucenia grupy przez „młodych, utalentowanych studentów i absolwentów” i stania się skutecznymi brytyjskimi informatorami.

Wyciekły dokument Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Niewiele jest dowodów na to, że te inicjatywy przyniosły owoce. Artykuł w „Daily Telegraph” z 23 marca, który został natychmiast wycofany, udokumentował, jak libańscy chrześcijanie całym sercem popierają Hezbollah i są zdeterminowani, by przeciwstawić się inspirowanym przez Zachód działaniom armii bejruckiej, mającym na celu rozbrojenie tej grupy oporu. „Jak my, chrześcijanie w tym regionie, moglibyśmy nie stanąć po stronie Hezbollahu?” – pytał gazetę jeden z mieszkańców wioski, która zdecydowanie popiera tę grupę.

„Oni chronią nasze kościoły. Pomagali nam w walce z ISIS. Podczas pandemii koronawirusa zapewnili nam bezpłatną opiekę w swoich szpitalach. Kiedy zabrakło prądu, zapewnili nam generatory. Na Boże Narodzenie ubrali nawet choinkę. Jak moglibyśmy teraz nie stanąć u ich boku?”

Chociaż rozbrojenie Hezbollahu jest praktycznie niemożliwe, jest to od dawna skrywana fantazja mocarstw zachodnich, która staje się coraz bardziej paląca od początku ludobójstwa syjonistycznego w Strefie Gazy. Brytyjski Parlamentarny Biuletyn Informacyjny z września 2025 roku wyrażał wielki optymizm, że wybór w tym roku byłego dowódcy LAF, Josepha Aouna, oznaczałby koniec zbrojnego skrzydła Hezbollahu, a w konsekwencji całej organizacji. W tym samym miesiącu Specjalny Przedstawiciel USA ds. Syrii, Tom Barrack, otwarcie zasugerował uzbrojenie LAF, „aby mogli walczyć przeciwko własnemu narodowi”.

Przyznał, że szaleńcza agresja Izraela na Palestyńczyków i ich sąsiadów od 7 października 2023 roku znacząco zwiększyła poparcie społeczne dla Hezbollahu, jednocześnie nie dając tej organizacji żadnej zachęty do dobrowolnego oddania broni. Wybór Aouna nie doprowadził do rozwiązania Hezbollahu, a organizacja syjonistyczna bezskutecznie próbuje dokończyć to zadanie. W miarę jak katastrofalne straty militarne Izraela rosną z dnia na dzień, ginie wielu niewinnych libańskich cywilów. Łańcuch odpowiedzialności za ich śmierć może prowadzić prosto do Londynu, dzięki Siren Associates.

Źródło: Tajny libański panoptikon brytyjskiego wywiadu

Świat może mieć pokój lub Izrael, ale nie oba

Świat może mieć pokój lub Izrael, ale nie oba

Izrael to ludobójcze państwo apartheidu, którego istnienie opiera się na strategii nieustannej przemocy i nadużyć na Bliskim Wschodzie. Dopóki to państwo będzie istniało w obecnej formie, pokój nigdy nie będzie możliwy.

Caitlin Johnstone

9 kwietnia 2026 r. hcaitlinjohnstone-com-au/the-world-can-have-peace-or-israel-but-not-both

Czytanie Tima Foleya :

Izrael już teraz agresywnie sabotuje dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, zawarte przez administrację Trumpa, dokonując masakry ogromnej liczby cywilów w Libanie, kraju, który jest wyraźnie wyłączony [przez katów… md] spod warunków zawieszenia broni uzgodnionych z Teheranem. Nie może zostać objęty żadnymi atakami. 

Stany Zjednoczone i Izrael próbują twierdzić, że Liban nie jest stroną porozumienia o zawieszeniu broni, ale Pakistan, wyznaczony przez USA do mediacji w tym porozumieniu, twierdzi, że to nieprawda . „New York Times” donosi , że Biały Dom brał udział w publicznym komunikacie Pakistanu, który wyraźnie uwzględniał Liban w warunkach zawieszenia broni, po czym zmienił zdanie po ataku Izraela.

Jak podano, Iran odpowiedział na te naruszenia ponownym wstrzymaniem ruchu przez Cieśninę Ormuz.

To kolejne przypomnienie, że świat może mieć pokój albo Izrael – ale nie może mieć obu. Izrael to ludobójcze państwo apartheidu, którego całe istnienie opiera się na strategii nieustannej przemocy i nadużyć na Bliskim Wschodzie. Dopóki to państwo będzie istniało w obecnej formie, pokój nigdy nie będzie możliwy.

Gdyby w twojej firmie zatrudniono faceta, który ciągle wdaje się w kłótnie z twoimi współpracownikami i twierdzi, że to dlatego, że są wobec niego rasistowscy, przez tydzień mógłbyś mu uwierzyć.

Po miesiącu miałbyś wątpliwości.

Po dwóch miesiącach zdasz sobie sprawę, że on najprawdopodobniej jest po prostu dupkiem.

Izrael robi to od osiemdziesięciu lat.

===================

md: No, ale realu – jest bezczelnym kłamcą i krwawym zbrodniarzem.

Rzeź Libanu w wykonaniu Izraela. ONZ: Skala zniszczeń jest przerażająca

Rzeź w wykonaniu Izraela.

ONZ: Skala zniszczeń jest po prostu przerażająca

9.04.2026 nczas/rzez-w-wykonaniu-izraela-onz-skala-zniszczen-jest-przerazajaca

Bejrut, zniszczenia po ataku Izraela na Liban.
NCZAS.INFO | Bejrut, zniszczenia po ataku Izraela na Liban. / Fot. PAP/Abaca

Zaledwie kilka godzin po wynegocjowaniu zawieszenia broni z Iranem, Izrael przypuścił potężny atak na Liban, w którym zginęły co najmniej 254 osoby. Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka wprost nazwał te działania „rzezią”.

Bilans najnowszych izraelskich ataków w Libanie wywołał ostrą reakcję ze strony Organizacji Narodów Zjednoczonych. Głos w sprawie dramatycznych wydarzeń zabrał Volker Türk, Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka.

Odnosząc się do faktu, że liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła już 250 osób, określił skalę zniszczeń i zabijania jako „po prostu przerażającą”.

Atak nastąpił w momencie, gdy ogłoszono dwutygodniowy rozejm na Bliskim Wschodzie. Izrael uznał jednak, że rozejm nie dotyczy Libanu.

„Taka rzeź, dokonana w zaledwie kilka godzin po zawarciu zawieszenia broni z Iranem, wymyka się pojmowaniu” – stwierdził Volker Türk. „Wywiera to ogromną presję na niezwykle kruchy pokój, którego ludność cywilna tak desperacko potrzebuje” – dodał.

W swoim oświadczeniu szef praw człowieka ONZ stanowczo przypomniał o żelaznych zasadach prowadzenia konfliktów zbrojnych. Türk podkreślił, że międzynarodowe prawo humanitarne jasno precyzuje obowiązek ochrony zarówno samych cywilów, jak i infrastruktury cywilnej.

„Zasady te nie podlegają żadnym negocjacjom i muszą być zawsze przestrzegane, niezależnie od okoliczności konfliktu zbrojnego” – podsumował Komisarz ONZ.

Żydzi zabili ponad tysiąc Libańczyków. Iran zaatakował instalacje gazowe – ceny w górę

Bliski Wschód:

Żydzi zabili ponad tysiąc Libańczyków. Iran zaatakował instalacje gazowe – ceny idą w górę

pch24.pl/zydzi-zabili-ponad-tysiac-libanczykow-iran-zaatakowal-instalacje-gazowe-ceny-w-gore

(fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH)

Polska Agencja prasowa podała podsumowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Irańskie ataki odwetowe na instalacje gazowe w Katarze spowodowały w czwartek wzrost cen gazu na światowych rynkach. Donald Trump zagroził, że w razie kolejnego ataku wysadzi irańskie złoże gazu South Pars. Liczba zabitych od początku izraelskiej agresji na Liban przekroczyła tysiąc.

W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru, Ras Laffan, wybuchł pożar, który spowodował „znaczne” szkody, jak podały władze katarskie. Obiekt, należący do QatarEnergy, zapewnia około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG). W 2025 roku QatarEnergy wyeksportował 80,97 mln ton LNG.

Prezes QatarEnergy Saad al-Kaabi, cytowany przez agencję Reutera, powiedział, że irańskie ataki zniszczyły 17 proc. katarskiego potencjału eksportowego LNG, powodując roczne szkody szacowane na 20 mld dolarów z tytułu utraconego dochodu i zagrażając dostawom do Europy i Azji.

Prócz Kataru Iran zaatakował też instalacje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak przekazały lokalne władze, praca terminala gazowego Habshan w emiracie Abu Zabi w ZEA została zawieszona, gdy w okolicy spadły odłamki pocisku, który został przechwycony przez obronę powietrzną ZEA.

W czwartek, jak przekazała AFP, Iran zaatakował także dwie rafinerie należące do Kuwejckiej Narodowej Spółki Naftowej (KNPC) oraz zakład przetwórstwa ropy naftowej w Janbu w Arabii Saudyjskiej

Agencja Bloomberga zwróciła uwagę, że ceny gazu w Europie bardzo mocno wzrosły w czwartek w związku z atakami Iranu. Jak zauważają maklerzy, cytowani przez agencję, poziom cen ropy także utrzymuje się na wysokim poziomie.

Irańskie ataki były odpowiedzią na izraelski atak, w wyniku którego w głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru. Znajdujące się tam złoża South Pars/North Dome to największe znane złoże gazu na świecie, dzielone przez Iran z Katarem. Dostarcza ono około 70 proc. gazu ziemnego zużywanego przez Iran, który eksploatuje je od końca lat 90. XX wieku.

Prezydent USA zapewnił w środę wieczorem, że nie wiedział o izraelskim ataku na irańskie złoże gazowe South Pars. Niemniej światowe media podają to w wątpliwość. Trump zapowiedział jednocześnie, że jeśli Iran jeszcze raz uderzy w katarskie obiekty LNG, to USA wysadzą w powietrze całe złoże South Pars.

„Izrael, rozzłoszczony tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, agresywnie uderzył w duży obiekt znany jako złoże gazowe South Pars w Iranie. Została zaatakowana stosunkowo niewielka część całości. Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku i Katar w żaden sposób ani w żadnej formie nie był w to zaangażowany, ani nie miał pojęcia, że do tego dojdzie” – napisał Trump w serwisie Truth Social.

Niemniej dziennik „Wall Street Journal” przekazał, powołując się na przedstawicieli władz amerykańskich, że Trump wydał zgodę na środowy izraelski atak na irański zakład gazowy South Pars, ale nie chce więcej uderzeń na obiekty energetyczne w Iranie w obawie o dalsze wzrosty cen.

Czynnikiem wpływającym na wysoki poziom cen ropy jest częściowa blokada cieśniny Ormuz wprowadzona przez Teheran w odpowiedzi na atak USA i Izraela. W normalnych warunkach przez ten wąski korytarz morski przechodzi ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej. Sześć państw – Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Holandia i Japonia – oznajmiło w czwartek, że są „gotowe wnieść wkład” w zapewnienie bezpieczeństwa w tej cieśninie.

Jak przekazała agencja Mehr, cytując irańskiego deputowanego Mohammada Mokbera, władze Iranu rozważają nałożenie opłat na statki przepływające przez cieśninę.

Unia Europejska deklaruje starania na rzecz znalezienia rozwiązania pogarszającej się sytuacji na rynkach energii. W związku z trwającą wojną na Bliskim Wschodzie zorganizowany czwartek szczyt UE Brukseli zdominował temat wpływu wojny na unijną gospodarkę. Przywódcy dyskutują m.in. o rozwiązaniach, które mają pomóc ochronić europejskie interesy.

Izrael nie wstrzymuje ataków na Liban, który został wciągnięty do wojny przez szyicką organizację Hezbollah, która zadeklarowała, że pomści ajatollaha Alego Chameneiego, który zginął w amerykańsko-izraelskim ataku 28 lutego.

Z danych opublikowanych w czwartek przez libańskie ministerstwo zdrowia wynika, że bilans zabitych od początku izraelskiej agresji na Liban przekroczył tysiąc osób. Wyliczenia są prowadzone od 2 marca, kiedy Izrael rozpoczął kampanie ataków na Liban, mające na celu zniszczenie Hezbollahu.

W atakach zginęło łącznie 1001 osób, w tym 118 dzieci, a 2584 jest rannych. Władze w czwartek doprecyzowały, że śmierć poniosło 79 kobiet i 40 pracowników służby zdrowia. Ostatni bilans podawany przez libański resort zdrowia wynosił 968 osób zabitych.

W Iranie służby zatrzymują osoby oskarżane o przynależność do opozycji lub wspieranie Izraela i USA. W czwartek resort spraw wewnętrznych w Teheranie przekazał, że zatrzymano 97 osób, którym zarzuca się współpracę z Izraelem. Według niezależnego portalu Iran International osoby te są podejrzane o planowanie zamieszek przy wsparciu „amerykańskich syjonistów”.

Ciągnąca się wojna z Iranem obciąża budżet USA. Przedstawiciele administracji Trumpa szacują, że pierwszych sześć dni wojny z Iranem kosztowało Stany Zjednoczone co najmniej 11,3 mld dolarów. W związku z tymi kosztami Pentagon zwrócił się do Białego Domu, by zatwierdził wniosek do Kongresu o przekazanie resortowi ponad 200 mld dolarów na prowadzenie wojny z Iranem, o czym poinformował w środę dziennik „Washington Post”, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela administracji.

Stacja CNN podała w czwartek, że amerykański myśliwiec F-35 lądował awaryjnie na Bliskim Wschodzie po tym, gdy został uszkodzony przez irańskie siły.

Jak podała telewizja, rzecznik CENTCOM kpt. Tim Hawkins powiedział, że myśliwiec „wykonywał misję bojową nad Iranem”, gdy został zmuszony do awaryjnego lądowania. Rzecznik dodał, że samolot wylądował bezpiecznie, a incydent jest badany.

Rzecznik izraelskiej armii ppłk Nadaw Szoszani oznajmił w czwartek, że izraelskie lotnictwo zaatakowało w nocy ze środy na czwartek irański port Bandar-e Anzali nad Morzem Kaspijskim, niszcząc kilka okrętów marynarki wojennej i infrastrukturę portową.

W nalocie zniszczono korwetę, cztery kutry rakietowe, kilka jednostek pomocniczych, a także centrum dowodzenia i stocznię. Niektóre okręty zostały zaatakowane w porcie, a inne na wodach Morza Kaspijskiego – podało wojsko w komunikacie.

Według niezależnych źródeł w nalotach na Iran zginęło ok. 1300 irańskich cywilów, 3,2 mln osób zostało tymczasowo przesiedlonych, a ponadto uszkodzono prawie 22 tys. budynków cywilnych.

W atakach odwetowych Iranu śmierć poniosło ok. 50 osób, w tym 13 amerykańskich żołnierzy i 17 izraelskich cywilów. Głównymi celami tych uderzeń są Izrael oraz państwa regionu Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się instalacje wojskowe USA.

Źródło: PAP

pap logo

Gites tengteges

Gites tengteges

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    8 października 2024 tekst=5695

Myszy harcują, gdy kota nie czują. Kiedy w bezcennym Izraelu dzień w dzień odbywały się demonstracje, żeby ktoś wreszcie wpakował premiera Beniamina Netanjahu do kryminału, ten wykombinował sobie, że zamiast kopsać się z demonstrantami, lepiej będzie wykonać manewr ucieczki do przodu, to znaczy – ucieczki w wojnę. Oczywiście w tym celu trzeba było stworzyć wrażenie, że bezcenny Izrael został napadnięty – między innymi gwoli dostarczenia alibi amerykańskim hipokrytom. Amerykanie bowiem, nawet jak robią świństwa, czy dopuszczają się zbrodni, starają się – podobnie jak Sowieciarze – sprokurować sobie coś w rodzaju pozoru moralnego uzasadnienia. Dzięki niemu mogą nieustannie pławić się w poczuciu pierwotnej niewinności.

Opisał ten mechanizm Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „ Caryca i zwierciadło”: „Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: Nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Taż w nich przetapia się historia! Niewoli topią się okowy!. Powstaje sprawiedliwszy świat! Rodzi się typ człowieka nowy!

Toteż Beniamin Netanjahu nakazał Mosadowi oślepnąć i ogłuchnąć, a może nawet – któż takie rzeczy może wiedzieć? – rozpocząć ostrzał bezcennego Izraela rakietami domowej roboty, wyrabianymi – czy aby nie przez palestyńskich konfidentów Mosadu? Dzięki temu cały świat mógł zobaczyć, że bezcenny Izrael został „zaskoczony” zdradzieckim atakiem, niczym Amerykanie w 1941 roku w Pearl Harbor.

W tej sytuacji już nie było mowy o pakowaniu Beniamina Netanjahu do kryminału. Przeciwnie. Amerykański prezydent Józio Biden przygalopował w podskokach do Tel Awivu, żeby złożyć izraelskiemu premierowi hołd lenny i uroczyście potwierdzić jego prawo do „samoobrony”. Dzięki temu nic już nie stało na przeszkodzie, by bezcenny Izrael rozpoczął w Strefie Gazy operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej, to znaczy – wybicia tych, których będzie można wybić i zmuszenia do ucieczki tych, którym uda się pozostać przy życiu. Miłujący wolność i pokój świat przyjął te cele do aprobującej wiadomości, dopraszając się tylko łaski, by bezcenny Izrael starał się zachować pozory humanitaryzmu, to znaczy – żeby bomby i pociski miały prawidłowe kalibery. Bezcenny Izrael chętnie na to przystał, bo cóż to dla niego za problem, kiedy przecież kontroluje zarówno „prasę międzynarodową”, która zawsze napisze, jak trzeba, jak i niezależne media amerykańskie? Toteż zarówno prezydent Józio Biden, jak i jego żydowscy i inni kolaboranci z Departamentu Stanu i innych instytucji doznali moralnego uspokojenia i tylko od czasu do czasu życzliwie napominali, by ostateczne rozwiązanie kwestii palestyńskiej przebiegało gites tenteges. Bezcenny Izrael upewniał wrażliwców, że wszystko jest gites tenteges i wszyscy byli zadowoleni – oczywiście z wyjątkiem Palestyńczyków – ale kto by sobie zawracał głowę jakimiś głupstwami, kiedy wszystko jest gites tenteges?

A tymczasem na amerykańskiej scenie politycznej nastąpiły przetasowania. Prezydent Józio Biden, który sprawiał wrażenie, że uparł się przewodzić Ameryce i światu do upadłego, nieoczekiwanie zrezygnował z kandydowania na prezydenta na rzecz pani Kamali Harris, która sprawia wrażenie, jakby była amerykańskim odpowiednikiem naszej posągowej pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ona również kandydowała na tubylczego prezydenta i pamiętamy, jak to stała przed mikrofonami, a zaraz za nią – Wielce Czcigodny poseł Pupka, który scenicznym szeptem podpowiadał jej, co ma mówić, a ona głośno to powtarzała. Podobno pani Kamala też tak robi, tyle tylko, że dyskretniej, bo przy pomocy specjalnych kolczyków-słuchawek, w związku z czym żadnych suflerów koło niej nie widać i amerykańscy twardziele myślą, że naprawdę jest taka wyszczekana i że nie ma rady – trzeba na nią głosować.

Ponieważ zamachy na Donalda Trumpa, zarówno te sądowe, jak i te karabinowe, się nie udały, w związku z czym kampania przed listopadowymi wyborami wychodzi na ostatnią prostą, bezcenny Izrael musiał dojść do wniosku, że „jeśli nie teraz – to kiedy i jeśli nie my – to kto?” – i w ramach ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej otworzył drugi front – tym razem uderzając na Liban pod pretekstem zrobienia porządku z tamtejszym Hezbollahem.

Bo w Gazie robi porządek z Hamasem, a w Libanie – z Hezbollahem. Na początek ubił przywódcę znienawidzonego Hezbollahu, jegomościa o egzotycznym nazwisku Nasrallah, a ledwo tylko świat oswoił się z tą wiadomością – „siły obronne” bezcennego Izraela „wkroczyły” do Libanu, by wyzwolić go od znienawidzonego Hezbollahu. Bo Żydowie nauczyli się od Sowieciarzy, że nie mają żadnej „armii”, tylko „siły obronne”. A co mogą w razie czego zrobić „siły obronne”. Żadnej wojny rozpętać przecież nie mogą, to byłaby sprzeczność sama w sobie. Mogą tedy najwyżej „wkroczyć”, ale nie tak zwyczajnie, tylko gwoli wyzwolenia tamtejszego zagniewanego ludu od ciemięzców, w tym przypadku – od znienawidzonego Hezbollahu. Toteż wyzwalają, jak tylko mogą, a Libańczykowie, którzy od tego wyzwalania dostają kołowacizny, uciekają na oślep przed siebie, co sprawia wrażenie chaosu.

Jednak amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, będący ostatnią instancją moralną na świecie, rodzajem Sądu Ostatecznego ustalił, że wszystko „gra i koliduje”, bo bezcenny Izrael ma prawo uwolnić się od presji ze strony znienawidzonego Hezbollahu. Nie tylko zresztą ustalił, ale żeby tym ustaleniom nadać odpowiedni ciężar gatunkowy, zapowiedział wysłanie w rejon Bliskiego Wschodu dodatkowych amerykańskich żołnierzyków, no i dwóch lotniskowców: „Prezydenta Trumana” i „Abrahama Lincolna”. Te lotniskowce to przede wszystkim po, to, by zniechęcić znienawidzony Iran do wtrącania się w wewnętrzne sprawy bezcennego Izraela, bo w przeciwnym razie będzie z nim brzydka sprawa.

Tymczasem strachliwy szef europejskiej dyplomacji Józef Borell alarmuje, że jesteśmy „na skraju wojny totalnej”. Jakiej tam znowu „wojny”? Po pierwsze to nie jest żadna „wojna”, tylko „operacja pokojowa”, taka sama, jak ta, za którą prezydent Obama dostał w swoim czasie pokojową Nagrodę Nobla, a po drugie – wcale nie jest „totalna”, bo – podobnie jak operacja w Strefie Gazy” – jest całkowicie zgodna z konwencjami; to znaczy – bomby i pociski mają prawidłowe kalibery, więc jeśli nawet ten czy ów Palestyńczyk czy Libańczyk w swoim mniemaniu dozna krzywdy, to sam sobie winien. Kto mu kazał być Palestyńczykiem, czy innym głupim gojem, który powinien słuchać starszych i mądrzejszych?

I tego się powinniśmy trzymać w naszych ocenach moralnych, bo inaczej zejdziemy na manowce.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Boży Liban. Umęczony kraj świętych (1)

Boży Liban. Umęczony kraj świętych (1)

Autor: pokutujący łotr , 2 października 2024 ekspedyt/bozy-liban-umeczony-kraj-swietych-1

    Trwa już drugi tydzień okrutna eskalacja wojenna Izraela przeciw Libanowi. Ostatni największy atak bezpośredni miał miejsce w piątek ub. tygodnia, gdy zbombardowano południowe przedmieścia Bejrutu niszcząc dziesiątki wielopiętrowych budynków mieszkalnych i zabijając kilkadziesiąt osób. Wśród nich znalazł się przywódca Hezbollahu Hasan Nasr Allah wraz ze swymi przybocznymi. To zwiastuje dalszą krwawą jatkę na tym terenie, wraz z planowaną w najbliższym czasie inwazją lądową Izraela na Liban, co stać się może zarzewiem konfliktu światowego.

     Należy zaznaczyć, że nie od dziś rozprawę ze swymi sąsiadami wszczyna Izrael z  bezwarunkowym wsparciem USA. Ciesząca się opieka kolejnych prezydentów USA kamaryla syjonistyczna wojenna skupiona jest dziś wokół psychopatycznego jak się wydaje, premiera Netanjahu.  Pod żelazną pięścią jego i podobnych mu współrządzących, stali się rozbestwioną soldateską, na która zdaje się już nikt  na świecie nie ma wpływu. Uwiedzeni żądzą  „danej im od Boga” władzy a także odwiecznym syjonistycznym mitem „Wielkiego Izraela” (Erec Israel) bez żenady wzorują się dziś na metodach  wojny totalnej i strategii ludobójczej wziętej od swych niegdyś, jak to się określa, prześladowców z Trzeciej Rzeszy, doprowadziwszy już do niebywałych zniszczeń i mordów w palestyńskiej Gazie. Teraz  rozszerzają swe działania o święta ziemię Liban – która wydała wielkich świętych Kościoła katolickiego i po której kroczyły  niegdyś stopy apostołów oraz samego Jezusa.

    Niech hołdem Legionu dla tej świętej ziemi świętych ludzi, przeżywającej teraz z rąk bezbożnego  najeźdźcy dni swej męki, będzie tekst niniejszy o pielgrzymce do Libanu pisarza Grzegorza Musiała, który we wrześniu 2014 r. towarzyszył jako tłumacz ks. dr. Dariuszowi D. (inicjał na jego prośbę) prowadzącemu w Polsce od paru lat ośrodek kultu św. Charbela w Gostyniu, w bazylice Filipinów na Świętej Gorze. Tekst, ukazał się fragmentami w 2-tygodniku diecezji kaliskiej „Opiekun” z 07.01.15 r. i następnie zamieszczony w całości w kwartalniku „Opiekuna” zatytułowanym „Okno Wiary”. Z powodu swej objętości zaprezentowany będzie w czterech częściach.

                                                                        Pokutujący Łotr 

03.10.24

——————————————————————-

Piękno Libanu: morze i pasma ośnieżonych gór. Port Tripoli.

Grzegorz Musiał

          LIBAN: PODRÓŻ DO ZIEMI ŚWIĘTYCH

                          SZARBELA I RAFKI (1)

        Od paru lat narasta w Polsce zainteresowanie osobą św. Charbela Makhloufa (po polsku św. Sarbeliusza) – jednego z największych świętych Kościoła katolickiego, urodzonego i działającego w XIX w. w Libanie. Mówi się już dziś o „modzie na św. Charbela”. Coraz więcej osób, popadłszy w tarapaty życiowe, odmawia Nowennę do św. Charbela czy aplikuje sobie na chore członki przywiezione z Libanu oleje, które zawierają eliksir wydobywający się od chwili śmierci świętego z jego szat.

Urodzony 8 maja 1828 r. w rodzinie gorliwych chrześcijan maronickich w biednej górskiej wiosce Bequaa Kafra, portrafił zdobyć znakomite wykształcenie filozoficzne i teologiczne, lecz mimo przygotowania do wielkiej kariery duchownej, wybrał życie tylko z Bogiem i dla Boga. Zamieszkał w górskiej pustelni należącej do zespołu klasztornego św. Marona w Annaja, potężnej budowli wzniesionej z kamiennych bloków na wysokości 1200 metrów w górskim paśmie Libanu, około 10 km powyżej portu  Byblos (będącągo fenickim centrum handlu drzewem cedrowym, transportowanym stąd m.in. do Egiptu faraonów a w późniejszych wiekach portu templariuszy, podbitego następnie przez Imperium Osmańskie).

Klasztor w Annaja, Liban.

Prawdziwie uboga pustelnia złożona z paru niskich izdebek i zlokalizowana powyżej klasztoru, na odludnym zboczu sąsiedniej góry, jest dziś miejscem pielgrzymek z całego świata. Już w chwili śmierci  świętego w 1898 r., nad grobem Charbela pojawiło się nadprzyrodzone światło. Zjawisko to trwało 45 dni i nocy, przyciągając rzesze wiernych. Z obawy przed profanacją grobu, trumnę  z ciałem zmarłego postanowiono przenieść do klasztoru, a wtedy okazało się, że ciało nie zesztywniało, jak to się dzieje po śmierci, ale  było nadal wiotkie i nie uległo rozkładowi. Wydzielało też miły zapach oraz surowiczy płyn zmieszany z krwią. W dniu 24.07.1927 r. włożono ciało świętego do metalowej trumny i ukryto ją  w marmurowym grobowcu w klasztorze Annaja. W roku 1950 wydano polecenie komisyjnej ekshumacji z uwagi na trwający nadal wyciek płynu z marmurowego sarkofagu, i znów – w obecności ekspertów – stwierdzono brak cech rozkładu ciała oraz stężenia pośmiertnego. Święty wyglądał jak w chwili śmierci. W dniu 07.08.1952 r. odbyła się ostatnia ekshumacja i nadal ciało zmarłego zachowywało się jak poprzednio, a płyn wydobywał się nieprzerwanie do 1965 r., kiedy to beatyfikacji o. Charbela dokonał papież Paweł VI.

Zdjęcie z 1950 r., na którym św. Charbel ujawnił swą twarz.

Prędko świat obiegła wieść o cudach – zwłaszcza uzdrowieniach ciała i duszy – jakie dokonują się za wstawiennictwem Charbela i cudownych właściwościach płynu, którego relikwie w postaci opakowanych w torebeczki ziarenek kadzidła ocieranego przez zakonników o miejsca emanacji płynu rozprowadzone są w klasztorze do dziś. Do wręcz nastroju sensacji doszło, kiedy opublikowano w 1950 r. jedyny wizerunek św. Charbela, jaki ukazał się po wywołaniu zdjęcia, które  zrobili sobie przy jego grobie czterej maroniccy misjonarze. Na pierwszym planie widać wśród nich postać brodatego mnicha z opuszczonymi oczami, jakby pogrążonego w modlitwie. Eksperci wykluczyli możliwość oszustwa. Zdjęcie to okazało sie przydatne także w procesie kanonizacji, do której doszło 9 października 1977 r. na Placu św. Piotra w Rzymie.

*

Trochę w cieniu św. Charbela jest postać innej wielkiej świętej Libanu:  św. Rafqui (po polsku zwanej „Rafką”). Była mniszką Zgromadzenia Córek Maryi i Zakonu Libańskich Mniszek Maronickich. Wymodliwszy u Boga łaskę cierpienia,  przez które pragnęła jak najbardziej upodobnić swój los do życia swego Mistrza, Jezusa Chrystusa, Rafka – ciesząca się zawsze doskonałym zdrowiem –  zapadła na choroby trapiące ją do końca długiego życia. W tym nadmierną łamliwość kości i obuoczne zapalenie naczyniówki, zakończone całkowitą ślepotą. Również i jej grób, po śmierci Rafki w 1914 r., zaczął promieniować jasnością i chorzy, którzy przybywali prosząc ją o wstawiennictwo, do dziś doznają niewytłumaczalnych uleczeń.

                                                                  Maronici

Podróż do Libanu odbyłem we wrześniu 2014 r. jako tłumacz towarzyszący księdzu D., szerzącemu od paru lat  kult św. Charbela w bazylice Filipinów w Gostyniu na Świętej Górze (będącej też miejscem kultu Matki Bożej w obrazie Świętej Róży Duchownej). Chętnie na jego propozycję przystałem, bo miałaby to być nie tyle banalna podróż turystyczna, ale pielgrzymka do błogosławionej krainy, którą uważa się za dalszy ciąg Ziemi Świętej. Po brukach miast wymienianych w Ewangeliach, Tyru czy Sydonu,  stąpały wszak stopy apostołów, a zapewne i samego Chrystusa. Ukrytą nadzieją dwóch wędrowców – księdza D. i jego tłumacza – było też zdobycie z rąk przeora relikwii dla powstającego w Gostyniu w Wielkopolsce centrum kultu św. Charbela w Polsce.

Przed wyjazdem zająłem się więc rekapitulacją niezbędnych faktów z historii i teraźniejszości  Libanu.  Choć  należy on do Ligi Arabskiej, nie jest państwem  czysto arabskim. W starożytności nazywał się Fenicją i zamieszkiwali go  głównie Fenicjanie, a także Semici, Persowie, ludy syryjskie,  chaldejskie i ormiańskie. Gdy w VII w. po Chrystusie teren ten był już w większości schrystianizowany, najechany został przez Arabów i poddany islamizacji, zyskując obecny tu do dzisiaj arabski nalot. Obecnie ludność Libanu liczy ok. 4 mln i jest w połowie muzułmańska, w drugiej połowie nadal chrześcijańska, a ściślej maronicka. Żyją ze sobą na ogół zgodnie, wyjąwszy okresy w historii, kiedy to – najczęściej z poduszczenia zewnętrznych sił, którym zależało na panowaniu nad skłóconą ludnością – „napuszczano” ich na siebie. Równowaga ta arabsko-maronicka znajduje odzwierciedlenie m.in. w libańskim prawie, które nakazuje, aby premierem Libanu raz był muzułmanin i  prezydentem maronita,  a w następnych wyborach odwrotnie. Od samych mieszkańców Libanu dowiem się niebawem, że system ten działa bez przeszkód i dla dobra kraju, dopóki nie zaczęły nim manipulować służby amerykańskie, izraelskie czy innych wrogich potęg rządzących światem.

*

Maronici są jednym z najstarszych kościołów chrześcijańskich na świecie, od tysiąca lat połączonym unią z Watykanem. Ich rdzeń stanowią potomkowie dawnych Żydów i nadmorskich Fenicjan, którzy przyjęli chrześcijaństwo w czasach Piotra Apostoła. Maronici głoszą z duma, że pierwsi z nich osobiście byli przez niego zostali chrzczeni i  włączeni do patriarchatu Antiochii, którego Piotr był pierwszym patriarchą, zanim udał się do Rzymu.

Krzyżowcy odkrywają wspólnotę maronitów w górach Libanu (autor nieznany)

Maronici pozostali wierni Chrystusowi przez 2 tysiące lat. Ich unia z Watykanem powstała podczas wypraw krzyżowych w ciekawych okolicznościach. Templariusze, stacjonujący w północnym Libanie w okolicy portu Trypolis, natknęli się podczas jednej z wypraw w jednej z górskich dolin na brodatych mężczyzn uzbrojonych w strzały i miecze, którzy choć wyglądali na Arabów, mówili po aramejsku, czyli w języku Apostołów. Czcili oni Jezusa i  Maryję, czcili też pamięć późniejszego świętego Kościoła katolickiego Abrahama z Cyr – biskupa Harranu oraz  jego ucznia, również późniejszego świętego katolickiego, Marona (zm. ok. 410 r. po Chr.). Od jego imienia przyjęli nazwę. Podczas inwazji islamu na chrześcijański Liban w VII w., maronici znaleźli schronienie w niedostępnych pieczarach doliny Quadisha, chroniąc się przed Arabami i przechowując depozyt chrześcijańskiej wiary nietknięty późniejszymi skażeniami licznych bliskowschodnich herezji, zwłaszcza monofizytyzmu.

Krzyżowcy, oszołomieni swoim „znaleziskiem” doprowadzili  do spotkania w Rzymie z papieżem Innocentym III starszyzny maronickiej pod przewodnictwem ich ówczesnego patriarchy Jeremiasza z Amszit.  Ojciec święty był pod wrażeniem czystej chrześcijańskiej wiary płonącej w sercach przybyszy z gór Libanu, a także ducha modlitwy, jakim byli napełnieni. Po przyjęciu ich uroczystego wyznania wiary katolickiej, zezwolono na udział patriarchy Jeremiasza w Soborze Laterańskim w 1215 r. i na zawarcie przez maronitów unii z Watykanem. Do Libanu zaczęli napływać mnisi z Europy, zaś do Rzymu zapraszano maronickich studentów, zwłaszcza odkąd w 1584 r. powstało Collegium Maronitum Romanum, zapoznające Zachód z liturgią syryjską i gromadzące zbiory orientalnego chrześcijaństwa.

Od tamtych czasów, maronici są pełnoprawnymi członkami Kościoła katolickiego i naszymi braćmi w wierze.

Grzegorz Musiał

(Koniec cz. 1)

Kanada, USA, Niemcy, Szwajcaria wzywają swoich obywateli do opuszczenia Libanu

Wojna między Izraelem a Hamasem rozszerzy się? Kilka krajów wzywa swoich obywateli do opuszczenia Libanu

26.06.2024 nczas/wojna-miedzy-izraelem-a-hamasem-rozszerzy-sie-o-liban

Flaga Libanu. Zdjęcie: Pixabay
Flaga Libanu.

Od ataku Hamasu z 7 października, dochodzi niemal codziennie także od wymiany ognia między Izraelem i Hezbollahem. ONZ ostrzegła, że ​​rozprzestrzenienie się wojny na Liban będzie „potencjalnie apokaliptyczne”.

W ostatnich dniach kilka krajów wezwało swoich obywateli do jak najszybszego opuszczenia Libanu ze względu na ryzyko eskalacji konfliktu między Izraelem a pro-irańskim Hezbollahem. Apel o wyjazd skierowały do swoich obywateli m.in. Niemcy.

Obywatele Niemiec proszeni są o jak najszybsze opuszczenie Libanu” – brzmi komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych wydany w Berlinie w środę 26 czerwca. Wyjaśniono, że „obecne napięcie na obszarze przygranicznym z Izraelem może w każdej chwili się rozszerzyć”.

Zwraca się uwagę, że w Libanie istnieje również „zwiększone ryzyko ataków terrorystycznych”, których celem mogą być obywatele państw zachodnich, a także np. duże hotele.

Podróżowanie do Libanu odradził swoim obywatelom także Federalny Departament Spraw Zagranicznych Szwajcarii (FDFA). Berno także spodziewa się „w każdej chwili znacznego pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa”.

Dzień wcześniej, we wtorek 25 czerwca, podobny apel do swoich obywateli wystosowała też Kanada.

USA wydały komunikat odradzający swoim obywatelom podróżowanie do Libanu „ze względu na sytuację bezpieczeństwa w regionie”.

Niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock wyrażała obawy, że może dojść do „wojny totalnej” między Izraelem a Hezbollahem w Libanie i wzywała do „znacznej powściągliwości”. Także Martin Griffiths, szef organizacji humanitarnych ONZ, ostrzegł, że jeśli na terytorium Palestyny ​​będą nadal trwały bombardowania i walki to może to być „iskrą, która zapali proch” i dodał, że obawia się „nieprzewidywalnych” konsekwencji konfliktu.

Tymczasem prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oskarżył kraje zachodnie o „wspieranie” izraelskiej ofensywy w Libanie przeciwko Hezbollahowi. „Wygląda na to, że Izrael, który zdewastował Gazę, teraz skupia się na Libanie. Widzimy, że mocarstwa zachodnie wspierają zakulisowo Izrael” – oświadczył turecki prezydent przed deputowanymi swojej partii.

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano