List kardynała Rysia o Żydach? Szkoda, że żaden biskup tego nie zablokował

List kardynała Rysia o Żydach?

Szkoda, że żaden biskup

tego nie zablokował

Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu

Przeczytałem ten list kardynała Rysia (tak zakładam) o Żydach (upraszczam) który jutro, jako list całego Episkopatu, ma być podobno czytany w kościołach. Parę słów komentarza:

1) Wielka szkoda że żaden biskup tego nie zablokował (*jeśli* w KEP jest wymagana jednomyślność w sprawie takich listów). Może jeszcze jakiś biskup odetnie się od jego formy i jego treści.

2) Czytając go czułem się jakbym się cofnął o 25 lat. Albo więcej! Taka mentalna grupa rekonstrukcyjna klimatów z lat 90.

3) Jeśli macie wrażenie że ten list jest oderwany od bieżących wydarzeń, potrzeb, wyzwań, przeintelektualizowany i bełkotliwy to… macie rację!

4) Nie jestem teologiem więc nie oceniam ile w tym liście prawdy, a ile herezji, błędu, zamętu, niejasności, a ile dopuszczalnego żonglowania cytatami, faktami i koncepcjami po to żeby możliwie mocno zjudaizować przekaz wiary katolickiej, ale sam fakt że te pytania musimy sobie zadawać jest żenujący. Ekscelencje, ogarnijcie się! — jak Wam powiedział trafnie wczoraj redaktor Grzegorz Jankowski w Polsacie.

5) Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu.

6) Judeochrześcijanie lubią pozować na odważnych. Skoro tak to niech będą odważni. Odwaga i uczciwość intelektualna polegałbym na *pełnym* odniesieniu się do judaizmu czyli pokazaniu gdzie są potencjalne punkty wspólne i gdzie są różnice — a więc odniesienie się wprost do rozbieżności w kwestii boskości Chrystusa, do treści Talmudu, do treści Kabały i innych istotnych wątków współczesnego judaizmu, w tym jego faktycznych norm etycznych, a także do syjonizmu i jego konsekwencji.

7) Milczenie polskich biskupów na temat wojny Izraelsko-amerykańsko-irańskiej jest znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów. Ten list jeszcze to uwydatnia!

8) W ogóle to dlaczego to że papież kilkadziesiąt lat temu odwiedził jakąś synagogę ma być wspominane dziś na Mszach czy upamiętniane? Co ten gest nam przyniósł? Nic. Może zajmijmy się przypomnieniem postaci świętych, jeśli biskupi chcą zajmować się historią?

9) Tak w ogóle to czytanie listów KEP nie jest potrzebne do prawidłowego nauczania wiary, a słuchanie ich nie jest potrzebne do zbawienia. W Kościele te listy często są zwyczajnie ignorowane przez proboszczów.

10) Smutno że taki sygnał wychodzi. Nie mam obaw że to wpłynie na wiarę czy teologię. Nie wpłynie.

Mam obawy związane z dawaniem sygnału tak głębokiego oderwania od rzeczywistości i od tego czym żyją wierni. Mam nadzieję że ktokolwiek z Episkopatu otwarcie się zdystansuje od tego. Milczenie i jedność w marności i sianiu zamętu nie jest wartością!

Prof. Bartyzel, dr Milcarek i wicemarszałek Bosak komentują List KEP. Mocne.

Prof. Bartyzel, dr Milcarek i wicemarszałek Bosak komentują List KEP. Padają mocne słowa

pch24.pl/mocny-komentarz-do-listu-kep

(Oprac. PCh24.pl)

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, prof. Jacek Bartyzel oraz filozof dr Paweł Milcarek skrytykowali treść listu Episkopatu dotyczącego Żydów. Wskazują, że jest to „list nieszczęśliwy”, który zawiera „jawną i oczywistą herezję”.

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że pisanie listu w 40. rocznicę odwiedzenia synagogi przez papieża nie jest istotnym wydarzeniem. Wyraził zdziwienie, że trzeba ten dzień dziś upamiętniać. Zwrócił uwagę, że ten gest sprzed 40 lat niczego nam nie przyniósł. Bosak dodał, że biskupi milczą na temat wojny izraelsko-amerykańsko-irańskiej co jest „znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów”.

W liście Episkopatu Polski przywołano również pojęcie antysemityzmu, które zostało określone jako „deficyt miłości”.

„Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu” – wskazał Krzysztof Bosak.

„Resztki nadziei zniknęły”

Bardzo mocno na list polskich biskupów zareagował prof. Jacek Bartyzel. Znany filozof idzie daleko w krytyce listu Episkopatu mówiąc, że „resztki nadziei zniknęły”. Wskazuje, że dokument zawiera „jawną i oczywistą herezję, iż istnieje kategoria osób – a mianowicie wyznających judaizm Żydów – które mogą uzyskać zbawienie bez przyjęcia Chrystusa, uznania Go za Mesjasza i Zbawiciela, będącego jedyną Drogą do Boga, i jeszcze przewrotnego uzasadnienia tej herezji „tajemnicą Bożą”.

Prof. Jacek Bartyzel w swoim wpisie zwraca uwagę na pojęcie antysemityzmu, które przez biskupów miałoby być określane „deficytem miłości”. To sformułowanie uznaje za „pospolite brednie”, które „się same kompromitują w kontekście politycznym izraelskich zbrodni wojennych”.

„Nadto jeszcze w tekście pada oskarżenie Kościoła nauczającego, że przez 1500 lat głosił jakoby błędną naukę na temat żydów – co jeśli byłoby prawdą, oznaczałoby, że Kościół nie jest nieomylny w swoim dogmatycznym nauczaniu, a więc stanowi to właściwie kolejną herezję” – wskazuje filozof.

Na koniec podkreślił, że nie zamierza skorzystać z sugestii i zaproszenia biskupów do odwiedzenia synagogi. „W takim razie to my, zwykli laici, którzy zachowali sensus catholicus, musimy powiedzieć: non possumus! Nie możemy słuchać waszej kacerskiej mowy, nie będziemy podążać za nią. Nie będziemy odwiedzać synagog, bo synagoga, która odrzuciła Chrystusa jest Synagogą Szatana” – skwitował.

„List nieszczęśliwy”

List Episkopatu w 40. rocznicę odwiedzin synagogi przez Jana Pawła II skomentował i skrytykował również dr Paweł Milcarek. Stwierdził, że to „list nieszczęśliwy”, zawierający gorszące fragmenty.

„List tworzący swoją konstrukcję na jednostronnych wyrażeniach wyjętych z przemówienia papieskiego w synagodze. Najbardziej niepotrzebny i gorszący jest w nim wrzucony na końcu tego listu fragmencik z dość drugorzędnego opracowania jednej z watykańskich komisji – w swoim najprostszym sensie sprzeczny z deklaracją Dominus Iesus i z Lumen gentium. Wstyd, że biskupi zechcieli sygnować dokument tak w sumie mylący i, biorąc pod uwagę spodziewany odbiór, oszukańczy – zapewne dlatego, że nikt z nich nie był rzeczą na tyle zainteresowany, żeby zobaczyć, że nie jest to po prostu słuszne ostrzeżenie przed antysemityzmem, lecz zachęta do zlekceważenia Ewangelii” – wskazał filozof.

Dr Paweł Milcarek w swoim komentarzu zwrócił uwagę na brak zainteresowania prawdą, a jedynie tym, „jak nas zobaczą”.

„Mści się jedna z podstawowych wad naszego czasu: brak zainteresowania prawdą, a zainteresowanie tylko tym „jak nas zobaczą” oraz reaktywność czysto polityczna. Sądzę bowiem, że biskupi puścili ten list, zredagowany przez jakiegoś eksperta oburzonego niedawną dyskusją na temat wybrania Żydów – ponieważ zostali zmotywowani rzeczywistym wzrostem nastrojów antyżydowskich. Chcąc jakoś się odnieść do tych nastrojów, zgodzili się na zły list. Jakby byli teologicznymi analfabetami” – ocenił dr Milcarek.

Źródło: Facebook, X.com WMa

==============================

Polscy biskupi zwariowali czy przyjęli judaizm? Judeofilski list zaprzeczający nauce Kościoła

Polscy biskupi zwariowali czy przyjęli judaizm? Judeofilski list zaprzeczający nauce Kościoła

22.03.2026 nczas/polscy-biskupi-zwariowali-czy-przyjeli-judaizm-juedeofilski-list-zaprzeczajacy-nauce-kosciola/

NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś.
NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś. / foto: PAP

Polscy biskupi albo stracili rozum, albo przeszli na judaizm. Nie można znaleźć innego wyjaśnienia na list Komisji Episkopatu Polski, który zostanie odczytany w niedzielę w polskich kościołach.

„13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy” – piszą polscy biskupi w Liście Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej.

Wg katolickich publicystów i komentatorów list KEP jest skrajnie judeofilski i zaprzecza nauce Kościoła katolickiego.

Paweł Chmielewski, publicysta katolicki, w komentarzu na profilu X podsumowuje to „dzieło” biskupów tak:

„List KEP szokuje. Nie wiem, jak go pogodzić z nauczaniem Kościoła katolickiego. Nawet II Sobór Watykański jest przeciwko treści listu. Choćby konstytucja „Lumen gentium” wyraźnie mówi, że to Kościół jest Nowym Izraelem.

List KEP głosi, jakoby Izrael był nadal narodem wybranym, imputuje błędy nauczaniu Kościoła, które głoszono przez 1500 lat… Jestem ciekawy, w jaki sposób ideologicznie prosemicka frakcja w KEP przeforsowała ten skandaliczny dokument.

Jego publikacja jest jednak kamieniem milowym. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by w liście KEP były tak ewidentne sprzeczności względem nauki Kościoła. To niewytłumaczalne bez odwołania do ideologii. O tym skandalu będą pisać podręczniki historii Kościoła. Niestety, nie będą to rozdziały poświęcone ortodoksji.”

W kolejnym wpisie Chmielewski dodaje:

„Kardynał Grzegorz Ryś już wiele tygodni temu zapowiadał, że powstanie taki list. Wszystko, co jest w nim obecne, było już wcześniej obecne w jego wypowiedziach.

Byłem wtedy na konferencji prasowej. Kardynał mówił, że planował pozyskać Stolicę Apostolską do ogólnoświatowych obchodów 40. lecia odwiedzi Jana Pawła II w synagodze, centrum tych obchodów miałoby być w Polsce.

Wydaje się, że Stolica Apostolska nie przychyliła się do planów kardynała. List jednak powstał. Jego treść jest doktrynalna skandaliczna. Przeczy „Lumen gentium”, przeczy nawet „Nostra aetate”, kluczowym dla tej kwestii dokumentom II Soboru Watykańskiego.

Proszę też zwrócić uwagę na kontekst: środek wojny w Iranie. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak biskupi mogli tego nie wziąć pod uwagę. Zaplanowali publikację listu na ten temat… i przeprowadzili plan, nie bacząc na to, że kontekst międzynarodowy jest skrajnie niewygodny. To się nazywa „rozeznanie”, nie ma co!”

Redaktor naczelny „Najwyższego CZASu!” Tomasz Sommer także nie kryje oburzenia.

„W kontekście skandalicznego listu episkopatu, który ma być odczytany w kościołach w niedzielę (jeśli rzeczywiście będzie odczytany) warto bez końca przypominać relację św. Pawła z 1 Listu do Tesaloniczan: ’15 Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim ludziom. 16 Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży9.’ Coś trzeba dodawać na ten temat?” – napisał Sommer na X.

W kolejnym wpisie Sommer dodał:

„Czyli jednak to prawda: polscy biskupi wysyłają katolików do synagog i twierdzą, że możliwe jest zbawienie bez Chrystusa i jutro to ogłoszą w kościołach. W przeddzień Wielkanocy. Nabieram podejrzenia, że to wszystko przebierańcy.”

List skomentował także Paweł Lisicki, katolicki publicysta i redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”.

Lisicki wskazał, że polski Episkopat formułuje list, którego głównym celem ma być „walka z antysemityzmem”, a to jest narzędzie, „którym lobby izraelskie i lobby chrześcijańskich syjonistów posługuje się jak maczugą”.

– Tą maczugą bije po głowie wszystkich tych, którzy krytykują obecną politykę Izraela. Brutalna prawda jest taka, że kto dzisiaj w Stanach Zjednoczonych krytykuje politykę Izraela, kto krytykuje tą agresywną ideologię syjonistyczną, natychmiast jest oskarżany o antysemityzm. (…) Polski episkopat nagle włącza się do tej operacji i okazuje się, że on też będzie walczył z antysemityzmem, czyli włącza się de facto w najbardziej dziwaczną, najbardziej nieodpowiedzialną kampanię propagandową, jaką sobie można było wyobrazić – mówi Lisicki.

Publicysta odniósł się do fragmentu listu, który mówi, że Żydzi są nadal narodem wybranym.

– Zdaniem autorów tego listu, przez 1500 lat Kościół się mylił. Mylili się papieże, doktorzy, święci, nauczyciele, wszyscy się mylili. Wszyscy kształtowali błędne postawy, wszyscy nauczali błędów, wszyscy nauczali nienawiści, wszyscy nauczali antysemityzmu. Gdybym ja chciał być na miejscu autorów tego listu i tak uważał jak oni uważają, że przez półtora tysiąca lat Kościół tkwił w błędzie, to nie mógłbym uczciwie uważać siebie za katolika – powiedział Paweł Lisicki.

– To jest nieprawda. To jest jawne, bezczelne, wręcz skandaliczne zaprzeczenie jasnym i wyraźnym naukom nie tylko całej tradycji Kościoła, ale wyraźnym naukom zawartym w Nowym Testamencie. Otóż jedynym narodem wybranym, o którym wie i słyszał Nowy Testament i o tym nauczali wyraźnie apostołowie, są w oczywisty sposób wyznawcy Chrystusa, czyli Kościół, czyli ciało mistyczne Chrystusa – mówił Lisicki podsumowując herezje listu biskupów.

Cały komentarz Pawła Lisickiego można obejrzeć:

List KEP w całości można przeczytać TUTAJ.

Zaszufladkowano do kategorii Religie | Otagowano

Skandal wśród biskupów. Nie było nikogo, kto by wstał i zapytał – co wy robicie?

Nie było nikogo, kto by wstał i zapytał – co wy robicie?

, 22 marca 2026

W sprawie listu biskupów o wyznawcach judaizmu

Krystian Kratiuk opublikowane na X

A więc to nie był fejk, to nie był żart. Biskupi nie dość, że postanowili wysłać nas do synagog, to w dodatku powtarzają zdumiewające słowa o tym, że wyznawcy judaizmu idą drogą zbawienia bez Chrystusa. I że jest to możliwe w jakiś „tajemniczy” sposób. List ukazał się właśnie na stronie KEP.

Kończy się następującym akapitem: <<Pamiętając, że zawsze modlimy się za nich w liturgii wielkopiątkowej, prosząc Boga, aby lud, który On jako pierwszy nabył na własność, „wzrastał w wierności Jego przymierzu” i mógł „osiągnąć pełnię odkupienia”. Bo „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą>>.

=============================

md; A przecież taka jest modlitwa Wielkiego Piątku:

Oremus et pro perfidis Iudaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum; ut et ipsi agnoscant Iesum Christum, Dominum nostrum.

=================================================

List nie jest podpisany przez jednego, konkretnego biskupa, ale przez cały episkopat. To szczególnie dojmujące. Doprawdy nie było nikogo, kto by wstał i zapytał – co wy robicie?

Gdy pojawiły się pierwsze przecieki o treści tego listu, wielu z was w mediach społecznościowych, a także Paweł Lisicki na swoim kanale YT, mówiło już o herezji, namawianiu do apostazji, skandalu, hańbie itp. Ja jednak napiszę o czymś innym: o towarzyszącym mi w tej chwili dojmującym, przerażającym smutku. Smutku wynikającym z tego, że nikt z następców apostołów w Polsce nie zaprotestował. Głębokiego smutku, z którym trudno sobie poradzić, wynikającego – proszę wybaczyć, ale takie jest moje przeświadczenie – z ciosu w serce Chrystusa, ciosu w serce Tego, który powiedział o sobie, że nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez Niego, który JEST Drogą, Prawdą i Życiem. Biskupi piszą o deficycie miłości – owszem, zauważam tu olbrzymi deficyt miłości tak do Chrystusa jak i do wyznawców judaizmu. Oto wyklucza się z Serca Jezusowego naród, do którego On przyszedł.

Od lat niektórzy pragną ustanowienia innej drogi zbawienia dla żydów – tak jakby Chrystus nie był potrzebny do zbawienia każdemu bez wyjątku człowiekowi na świecie. Zamyka się tym samym dusze i serca tak wielu ludzi na miłość Chrystusa, na to, że On na nich czeka, że oto On stoi u ich drzwi i kołacze, a jeśli kto posłyszy Jego głos i drzwi otworzy, On wejdzie do niego i będzie z nim wieczerzał. To doprawdy smutne.

Szerzej nie będę się do tego odnosił, zamiast tego polecę państwu tekst Pawła Chmielewskiego o tym liście – już dostępny na naszej stronie, linkuję w komentarzu. Podobnie jak tekst Ojca Profesora Rakocego, napisany kilka tygodni temu, a dementujący informacje o tym, jakoby do wniosku o dwóch oddzielnych drogach zbawienia nauczał Sobór Watykański II. Również linkuję w komentarzu – zobaczcie jak długą drogę przebyła egzegeza soborowych dokumentów. Nie dalej jak w czwartek rozmawiałem o tym z o. Janem Strumiłowskim – pierwsze 25 minut programu jest właśnie o tym. Też wrzucam linka.

Najlepsze jest to, że niezgadzających się z teologicznymi wnioskami wynikającymi z tego listu, zrazu łatwo będzie wrzucić do worka antysemitów – tak ten list jest przecież skonstruowany. W dodatku zostaje on opublikowany w wyjątkowym czasie – i nie myślę nawet o Wielkim Poście, ale o skomplikowanej sytuacji międzynarodowej, gorąco komentowanej także w Polsce. Wiemy, że istnieją poważne i głębokie podziały wśród samych Żydów — od zwolenników syjonizmu po jego zdecydowanych krytyków, zarówno wśród intelektualistów, jak i części ortodoksyjnych Żydów, co sprawia, że osobom spoza tej wspólnoty trudno właściwie uchwycić złożoność problemu. Brak świadomości tych różnic wśród wielu Polaków prowadzi do uproszczeń, w których wszyscy Żydzi są traktowani jako jednolita grupa utożsamiana z biblijnym Izraelem, co stanowi istotne zafałszowanie rzeczywistości. Nie uwzględnia się przy tym wyraźnych rozróżnień między Żydami epoki Starego Przymierza, współczesnymi nurtami judaizmu oraz państwem Izrael jako konkretnym podmiotem politycznym, co w konsekwencji może potęgować nieporozumienia i kontrowersje.

W tej sytuacji uważam, że list KEP — mimo prawdopodobnie dobrych intencji, które ciężko mi jednak zrozumieć — może w praktyce przynieść zupełnie odwrotny od zamierzonego skutek w stosunku Polaków do przedstawicieli tamtego narodu.

Strasznie to wszystko smutne.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Paweł Chmielewski

@PaChmielewski

List KEP szokuje. Nie wiem, jak go pogodzić z nauczaniem Kościoła katolickiego.

Nawet II Sobór Watykański jest przeciwko treści listu. Choćby konstytucja “Lumen gentium” wyraźnie mówi, że to Kościół jest Nowym Izraelem.

List KEP głosi, jakoby Izrael był nadal narodem wybranym, imputuje błędy nauczaniu Kościoła, które głoszono przez 1500 lat… Jestem ciekawy, w jaki sposób ideologicznie prosemicka frakcja w KEP przeforsowała ten skandaliczny dokument.

Jego publikacja jest jednak kamieniem milowym. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by w liście KEP były tak ewidentne sprzeczności względem nauki Kościoła.

To niewytłumaczalne bez odwołania do ideologii.

O tym skandalu będą pisać podręczniki historii Kościoła.

Niestety, nie będą to rozdziały poświęcone ortodoksji. Szczegóły – w PCh24 w tekście pt. “List KEP zaskakuje. Przecież to Kościół jest nowym Izraelem”

O co naprawdę chodzi z judaizmem?

Polscy biskupi mówią „NIE” działaniom MEN! Hierarchowie wzywają rodziców do walki w obronie „praw osób wierzących”

Polscy biskupi mówią „NIE” działaniom MEN! Hierarchowie wzywają rodziców do walki w obronie „praw osób wierzących”

https://pch24.pl/polscy-biskupi-mowia-nie-dzialaniom-men-hierarchowie-wzywaja-rodzicow-do-walki-w-obronie-praw-osob-wierzacych

Wobec działań MEN i braku woli porozumienia w sprawie kluczowej dla edukacji i wychowania polskich dzieci i młodzieży do wartości, wyrażamy stanowczy sprzeciw – czytamy w Komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wobec zmian wprowadzanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w organizacji lekcji religii w szkołach publicznych.

Poniżej publikujemy pełny tekst Komunikatu KEP:

Komunikat Prezydium Konferencji Episkopatu Polski
wobec zmian wprowadzanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej
w organizacji lekcji religii w szkołach publicznych

W ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami zakrojonego na szeroką skalę procesu zmian wprowadzanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w organizacji lekcji religii w szkołach publicznych. Z tak dużymi zmianami mamy do czynienia po raz pierwszy od 1989 roku. Zarówno te, które zostały przyjęte od września 2024 roku, jak i zapowiadane na wrzesień 2025 roku, nie tylko w sposób jednoznaczny stoją w sprzeczności z przepisami wyższego rzędu, ale przede wszystkim są krzywdzące i dyskryminujące dla wielu uczniów i nauczycieli religii. Zmiany te godzą również w prawa rodziców i opiekunów do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, co gwarantuje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (art. 53).

W opinii znacznej części rodziców i nauczycieli religii, co zostało wyrażone m.in. przez różne formy protestów i petycji ze strony środowisk wychowawczych, wprowadzone od września 2024 roku rozporządzeniem Ministra Edukacji zmiany dotyczące niewliczania oceny z lekcji religii do średniej ocen oraz łączenia klas dzieci i młodzieży w różnym wieku edukacyjnym w większe grupy, i to wyłącznie na zajęciach z religii, są szkodliwe z punktu widzenia wychowawczego. Uczniowie powinni bowiem mieć zapewniony dostęp do programu nauczania opartego na treściach adekwatnych do poziomu ich rozwoju oraz zdolności percepcyjnych i poznawczych w danym wieku. Ponadto zmiany te pozbawiają uczniów motywacji do uczestnictwa i angażowania się w lekcje religii. Trzeba w tym miejscu także podkreślić, że wspomniane zmiany zostały wprowadzone w życie bez wymaganego przez Ustawę o systemie oświaty „porozumienia z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych” (art. 12 ust. 2), co potwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 27 listopada 2024 roku.

Podobnie ma się rzecz z dalszymi zapowiadanymi przez MEN zmianami. Dotyczą one redukcji wymiaru nauczania religii do jednej godziny tygodniowo oraz nakazu organizowania lekcji religii przed lub po zajęciach szkolnych. Są one dyskryminujące, gdyż będą w sposób znaczący ograniczać prawo do dostępu do lekcji religii dla uczniów, których rodzice, lub oni sami, będą sobie tego życzyć. Nie uwzględniono również wprowadzenia okresów ochronnych dla nauczycieli religii. Wprowadzenie w życie tych rozwiązań również będzie bezprawne, gdyż nie osiągnięto w tym temacie wymaganego porozumienia ze stroną kościelną. Wprowadzane zmiany mogą w konsekwencji prowadzić do całkowitego wyeliminowania nauczania religii w polskich szkołach publicznych.

Podejmowane przez stronę kościelną rozmowy z Rządem RP nie doprowadziły do porozumienia. Kompromisowa propozycja strony kościelnej, polegająca na wprowadzeniu zasady obligatoryjności nauczania religii lub etyki ze względu na potrzebę aksjologicznej formacji uczniów, została przez stronę rządową odrzucona. Podobnie jeśli chodzi o rozłożenie na kilka lat stopniowej redukcji wymiaru nauczania religii w szkołach średnich, przy poszanowaniu praw pracowniczych nauczycieli religii. Wobec takich działań MEN i braku woli porozumienia w sprawie kluczowej dla edukacji i wychowania polskich dzieci i młodzieży do wartości, wyrażamy stanowczy sprzeciw.

Przypominamy, że nauczanie religii w szkole uznawane jest za standard w zdecydowanej większości państw europejskich, jest także jednym z symboli przemian wolnościowych w Polsce po 1989 roku. Dlatego też Kościół będzie podejmował dalsze stosowne kroki prawne mające na celu powstrzymanie wprowadzanych zmian.

Zachęcamy i prosimy rodziców oraz organizacje społeczne o zaangażowanie się w obronę uniwersalnych wartości i praw osób wierzących, które powinny być respektowane zawsze, niezależnie od politycznego kontekstu. Rodzicom, wychowawcom, nauczycielom religii, katechetom oraz wszystkim zatroskanym o pełny i harmonijny rozwój dzieci i młodzieży, udzielamy pasterskiego błogosławieństwa.

Komunikat do odczytania w ramach ogłoszeń parafialnych w Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, 1 stycznia 2025 roku.

BP KEP

Źródło: episkopat.pl TG

Policja próbuje wyprowadzić ks. Isakowicza-Zaleskiego i rodziny ofiar zbrodni na Wołyniu, bo stali z plakatem przed przedstawicielami episkopatów Polski i Ukrainy [VIDEO]

Skandal w Pałacu Arcybiskupów. Policja próbuje wyprowadzić ks. Isakowicza-Zaleskiego i rodziny ofiar zbrodni na Wołyniu, bo stali z plakatem przed przedstawicielami episkopatów Polski i Ukrainy [VIDEO]

policja-wyprowadzic-ks-isakowicza-zaleskiego-bo-stal-z-plakatem-przed-przedstawicielami-episkopatow-polski-i-ukrainy

Ilu policjantów jest potrzebnych, by uciszyć PRAWDĘ i jednego niewygodnego księdza? W sprawie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, kapłana obrządku ormiańskiego i przedstawiciela rodzin wołyńskich, interweniowała cała grupa.

Tymczasem kapłan i rodziny ofiar zbrodni na Wołyniu tylko stali z plakatem na przeciwko przedstawicieli episkopatów Polski i Ukrainy.

[A oni wysłali do „dyskusji” oddział policji.. md]

=======================

W piątek 7 lipca w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie rozpoczęły się trzydniowe obchody 80. rocznicy rzezi wołyńskiej, które zakończą w niedzielę w Łucku, w Ukrainie.

Podczas nabożeństwa liturgii Słowa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i arcybiskup większy kijowsko-halicki, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego abp Światosław Szewczuk podpisali wspólne orędzie.

W czasie trwania nabożeństwa pod Katedrą Warszawską trwała pikieta, w której udział wziął ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski – kapłan, który reprezentuje rodziny ofiar wołyńskich.

– Księża biskupi otrzymali wszyscy od nas listę podpisaną przez najróżniejsze stowarzyszenia, organizacje zrzeszające rodziny ofiar ludobójstwa, że muszą być spełnione trzy warunki, czyli: prawda o ludobójstwie, której nie ma, bo na zaproszeniu było napisane, że są obchody tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Nie było żadnych „tragicznych wydarzeń”, tylko było LUDOBÓJSTWO, więc już na samym zaproszeniu jest nieprawda – mówił ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Po nabożeństwie odbyła się wspólna konferencja episkopatów Polski i Ukrainy.

Ks. Isakowicz-Zaleski podczas konferencji – stanął przed biskupami Polski i Ukrainy z transparentem przypominającym o ofiarach. Na plakacie pojawił się apel o godny pochowek dla pomordowanych.

Niestety do niepokornego kapłana i jego otoczenia została wezwana policja. Cała grupa funkcjonariuszy interweniowała ws. ormiańskiego duchownego, który stał z „niewygodnym” transparentem.

– Na czym polega pojednanie, jeśli się policję nasyła na ludzi? – pytał ks. Isakowicz-Zaleski.

Skandal w Pałacu Arcybiskupów. Policja próbuje wyprowadzić ks. Isakowicza-Zaleskiego i rodziny ofiar zbrodni na Wołyniu, bo stali z plakatem przed przedstawicielami episkopatów Polski i Ukrainy [VIDEO]

======================================

Jeżeli arcybiskup zaprasza, to niech napisze: zapraszam na obchody… ofiar ludobójstwa, a nie „bolesnych wydarzeń” czy „tragicznych wydarzeń”. Trzeba żyć w prawdzie, a nie w takim kłamstwie. To jest oczywiście na rękę Rosji. Jakby cofnięto zakaz pochówku ofiar, który jest oficjalnie od 10 lat, to propaganda Putina nie miałby już co robić.

Jak można w XXI wieku nie pochować ofiar? Jedzie premier, bierze dwa kije, zbija krzyż, który jutro zostanie usunięty. Co to jest? Tam mają być cmentarze, ekshumacje, pochówki, imiona i nazwiska – mówił  kapłan. 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski skomentował później wydarzenia na Twitterze. „Różnych rzeczy się spodziewałem, ale nie tego, że urzędnicy Pałacu Arcybiskupów naślą policję na Rodziny Ofiar Ludobójstwa za ten transparent. Spisano mnie i p. Antoniego, którego w 1944 r. jako niemowlę uratowała matka. I to ma być „pojednanie i przebaczenie”?” – zapytał. 

Sommer: Kogoś porąbało

Sprawę skomentował za pośrednictwem mediów społecznościowych redaktor naczelny Najwyższego Czasu!- Tomasz Sommer.

Tomasz Sommer

Kogoś totalnie porąbało. Nasłanie policji na księdza przez urzędników Pałacu Arcybiskupów to akcja, która jeszcze nie była grana. A za wszystkim stoi oczywiście tchórzliwa wobec Ukrainy i antypolska postawa PiS.

Isakowicz-Zaleski @IsakowiczZalesk

Różnych rzeczy się spodziewałem, ale nie tego, że urzędnicy Pałacu Arcybiskupów @ArchWarszawska naślą policję na Rodziny Ofiar Ludobójstwa za ten transparent. Spisano mnie i p. Antoniego, którego w 1944 r. jako niemowlę uratowała matka. I to ma być „pojednanie i przebaczenie”?

Obraz

Kogoś totalnie porąbało. Nasłanie policji na księdza przez urzędników Pałacu Arcybiskupów to akcja, która jeszcze nie była grana. A za wszystkim stoi oczywiście tchórzliwa wobec Ukrainy i antypolska postawa PiS” – napisał na Twitterze dziennikarz. [Zapomniał, że w w Pałacu Arcybiskupów rządzi prymas i prezes Konferencji Episkopatu Polski ! Mirosław Dakowski]

Szafarki Komunii świętej w Polsce. [Przed sektą „soborową” – jeszcze kapłanki i biskupki??].

Nienaturalna Rewolucja przypieczętowała kolejną wiktorię

Akolitki i lektorki już od 12 grudnia staną się rzeczywistością w Kościele katolickim w Polsce. Reformę wprowadziła Konferencja Episkopatu, idąc za wytycznymi papieża Franciszka. Zmianę należy ocenić jednoznacznie negatywnie – i nie chodzi bynajmniej o krytykę ufundowaną na niepoprawnej mizoginii. W całej sprawie to bowiem nie kobiety są najważniejsze, ale raczej wykonanie kolejnego kroku na drodze konsekwentnego obdzierania katolickiej liturgii z sacrum.

Zmiana, jaka w Kościele katolickim w Polsce właśnie weszła w życie, jest w swojej istocie prostym zastosowaniem decyzji papieża Franciszka. Ojciec Święty otworzył posługę akolitatu i lektoratu dla kobiet po tym, jak takie oczekiwanie wyrazili wprost Ojcowie Synodalni Synodu Biskupów o Amazonii. Jak pamiętamy, słynne zgromadzenie biskupów w Rzymie jesienią 2019 roku tylko pozornie dotyczyło odległego regionu w głębi puszczy Ameryki Łacińskiej. W rzeczywistości Amazonia została brutalnie wykorzystana przez kościelnych rewolucjonistów z Europy lub rewolucjonistów uformowanych w Europie po to, by popchnąć naprzód proces upodabniania naszego świętego Kościoła do rzeczywistości świeckiej.

Słyszę bardzo często głosy oburzenia. „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”, piszą wściekli internauci, deklarując, że nigdy w życiu nie przyjęliby Komunii świętej z rąk kobiety – bo przecież na skutek dopuszczenia do posługi akolitatu w Polsce pojawią się niedługo żeńskie szafarki Ciała naszego Pana. Większość jest oczywiście bierna: będą szafarki, no to będą. Widocznie taka jest mądrość dziejowa. Może ktoś pogrymasi, ale wkrótce wszyscy się przyzwyczaimy. [Czyżby??? MD]

Obie postawy są niewłaściwe. Pierwszą cechuje szowinizm [??? md] , drugą intelektualne lenistwo lub też zwyczajna głupota. W istocie mamy bowiem do czynienia z chwilą symbolicznie bardzo istotną. Wprowadzenie do Kościoła katolickiego szafarek Komunii świętej można porównać do wbicia przez Rewolucji zwycięskiej flagi. Kolejny etap niszczenia substancji katolickiej ma już za sobą.

W całej sprawie można wyróżnić dwie płaszczyzny. Z jednej strony przecież stało się bardzo niewiele. Logika reformy papieża Franciszka i Konferencji Episkopatu Polski jest doskonale zgodna z logiką posoborowych zmian liturgicznych. Paweł VI w 1972 roku ogłosił motu proprio Ministeria quaedam, w którym zdecydował się na gest o niesamowitej mocy: brutalne rozerwanie związku między kapłaństwem a szeregiem czynności dokonywanych podczas liturgii. Papież Montini podpisując Ministeria quaedam zdecydował o zlikwidowaniu subdiakonatu oraz wszystkich czterech niższych święceń (ostiariatu, egzorcystatu, lektoratu i akolitatu), tworząc nowatorsko dwie posługi. Jego wolą było, aby posług tych Kościół święty udzielał już nie tylko katolikom przygotowującym się do święceń kapłańskich, ale także katolikom świeckim. Można zaryzykować tezę, że po zmianie z 1972 roku kolejny krok w postaci dopuszczenia kobiet do obu tych posług był jedynie kwestią czasu. Koryfeusze Rewolucji czekali po prostu, aż świadomość większości wiernych Kościoła katolickiego ulegnie dalszym przeobrażeniom, tak, by przyjęli bez większych oporów kolejny cios. Najwyraźniej na Synodzie Amazońskim zapadła decyzja, że właściwy czas już nadszedł. Spokój, z jakim przyjęto reformę papieża i KEP w Polsce pokazuje, że rozpoznanie sytuacji było słuszne. Protestów przecież nie ma, bo jak to protestować przeciwko kobietom? To byłoby takie nieegalitarne. 

Tego rodzaju symboliczne zatknięcie rewolucyjnej flagi na kolejnym obszarze zwiastuje, że wkrótce czeka nas praca nad kolejnym etapem. Nie mam cienia wątpliwości, że żeńskie szafarki nie są ostatnim punktem na tej drodze. To tylko przystanek. Na horyzoncie widzimy już widmo stałego diakonatu kobiet. Na łamach portalu PCh24.pl już wielokrotnie opisywałem, w jaki sposób może zostać przeprowadzona ta zmiana. Dzięki sprytnym wybiegom teologicznym nie nastręczy ideologom reformy Kościoła szczególnej trudności uznanie diakonatu właśnie za posługę, a nie za element sakramentu święceń.

Ktoś mógłby zapytać: dlaczego jednak przeszkadza autorowi tego tekstu fakt, iż kobiety będą w Kościele katolickim w Polsce rozdawać Komunię świętą? Dlaczego przeszkadza mu fakt, iż Komunię rozdają świeccy szafarze? Mówiąc inaczej: co miałoby być w tym złego, dlaczego miałoby to być niewłaściwe? Skupię się w poniższych akapitach na kwestii udzielania Komunii świętej, ale Czytelnik może w łatwy sposób te sam zastrzeżenia odnieść do innych czynności liturgicznych, które przekazywane są w ostatnich dziesięcioleciach świeckim mężczyznom i kobietom.

Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy banalnie prosta, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka wielu krytycznym wobec takiej postawy czytelnikom wydaje się nieakceptowalna: ponieważ tego rodzaju praktyki, abstrahując w tym momencie od ich godziwości czy dopuszczalności teologicznej, są zarazem przejawem, jak i motorem dramatycznego w skutkach procesu desakralizacji liturgii. Są pozbawianiem tego, co najświętsze, aury świętości – a w konsekwencji pozbawianiem nas, którzy to wszystko obserwujemy lub którzy w tym partycypujemy, przekonania o nieskończonej różnicy między tym a Tamtym światem.

Jeżeli przyjmuję Komunię świętą od kobiety albo od świeckiego szafarza, jeżeli przyjmuję ją nawet od kapłana, ale na rękę, to nawet jeżeli z całego serca miłuję naszego Pana – krok po kroku, stopniowo i niezauważalnie, zacieram różnicę między rzeczywistością zbawienia a rzeczywistością doczesną. Cicho i bezboleśnie sączę w swoje żyły jad laicyzmu, truciznę zapomnienia o bezwzględnym prymacie wieczności nad doczesnością.

Powtarzam: wiem, że dla wielu z Czytelników to bzdura. Uważają, że nic takiego się nie dzieje. Sądzę, że ich wiara pozostaje nienaruszona, ba, może nawet się wzmacnia dzięki tego rodzaju pomysłom. To przekonanie złudne i w swojej subtelnej złudności zabójcze. A dowodzi tego banalny fakt:

Komunia święta na rękę, świeccy szafarze obojga płci: to wszystko pojawiło się w Kościele katolickim dopiero wtedy, gdy zniszczeniu uległo niepodzielne panowanie w naszych sercach i umysłach cywilizacji chrześcijańskiej.

Nikt nie wpadał na tego rodzaju pomysły przed tysiącem lat. Nikomu nie postało to w głowie! Niemożności zaistnienia takiej myśli winny był nie jakiś klerykalizm, ale przekonanie tak proste, że aż niewysławialne, bo banalne i jakby oczywiste jak następowanie dnia po nocy: to, co najświętsze zasługuje na to, by być traktowane jak najświętsze: to znaczy inaczej niż wszystko inne.

Komunia święta – to prawdziwe Ciało naszego Pana, Jezusa Chrystusa. W istocie ŻADEN CZŁOWIEK nie jest godzien, by Go dotykać (Domine, non sum dignus…). Ani kapłan, ani biskup, ani nawet papież: żaden człowiek. Wszyscy jesteśmy niegodni. A jednak nasz Ojciec chce, abyśmy spożywali Ciało i Krew Jego Syna. Czyniliśmy to zatem dotąd z największym możliwym namaszczeniem, świadomi, co tak naprawdę się dzieje: Bóg udziela się nam, grzesznikom… Rozdając Komunię świętą do rąk, zapraszając do tego świeckich szafarzy, stawiając w tej roli kobiety nie odbieramy niczego naszemu Panu. Czynimy coś innego: pozbawiamy Go świętości w naszych własnych oczach. W dosłownym tego słowa sensie profanujemy to, co najświętsze: profanujemy, to znaczy ze świętego czynimy nieświętym (pro – fanum to po łacinie tyle, co „przedświątynne”).

Nie chcę przyjmować Komunii świętej na rękę; nie chcę przyjmować Ciała mojego Pana z rąk świeckiego; nie chcę przyjmować Najświętszego z rąk kobiety.

Nie dlatego, by „ręce były mniej godne od języka”, ludzie świeccy „gorsi” od kapłanów, a kobiety „nieczyste”. Dlatego, że chcę przyjmować Komunię świętą wyłącznie od kapłana, bo taki jest zgodny z Tradycją mojego świętego Kościoła porządek. Ten porządek działa na mój rozum i moje zmysły, uświadamiając mi, że mam do czynienia z czymś nie z tego świata. Czy to nie dosyć?

Na tym jednak nie koniec, bo sprawa nowych posług dla kobiet ma jeszcze drugą płaszczyznę.

Tak się tymczasem składa, że w moim świętym Kościele kapłanami są tylko mężczyźni. Dlaczego? Bo taki jest naturalny porządek rzeczy. Owszem, właśnie dlatego: taki jest naturalny porządek rzeczy. Nasz Pan, Jezus Chrystus, wybrał na swoich Apostołów wyłącznie mężczyzn. Dlaczego to uczynił? Czy był niewolnikiem poglądów swojej epoki? A może uważał, że kobiety mniej się do tego nadają z racji jakichś szczególnych przypadłości fizycznych bądź psychicznych? Lub inaczej jeszcze, po prostu nie wiemy, dlaczego tak zrobił, ale będąc Bogiem, mógł zrobić, co mu się żywnie podobało, więc mamy to po prostu zaakceptować?

Nie, nie i nie. Nasz Pan wybrał na swoich Apostołów mężczyzn właśnie dlatego, że taki jest naturalny porządek rzeczy. Św. Jan Paweł II w Familiaris consortio pisze, że Chrystus był w swojej decyzji wolny. Zbawiciel nie podał nam swoich motywacji, ale te przecież wydają się aż nadto jasno. Wiem, że współcześnie rzadko kiedy o tym pamiętamy, ale sprawy mają się w istocie banalnie prosto: kobiety powołane są z natury do tego, by być matkami. Będąc matką dziewięciorga dzieci doprawdy trudno byłoby głosić Ewangelię tak, jak głosić mógł ją mężczyzna! Tak, dziewięciorga; tym, którzy zapomnieli, jak się rzeczy mają, przypomnę, że to nie Pan Bóg stworzył prezerwatywy, ale diabeł, a i to udało mu się dopiero niedawno; w czasach naszego Pana kobiety zostawały matkami właśnie dziewięciorga (dziesięciorga, jedenaściorga…!) dzieci. Mężczyźni, oczywiście, ojcami. Znowu jednak: biologiczna rzeczywistość sprawia, iż ojciec tej gromadki dzieci nie jest do niej w sensie ścisłym przywiązany, to znaczy nie musi ich karmić piersią ani nie bywa w ciąży. Stąd zgodnie z naturą może wykonywać zadania, które nazwiemy umownie zewnętrznymi. Kobieta nie może, bo biologicznie jest do dzieci przywiązana. Co więcej, kapłan jako alter Christus winien odzwierciedlać płciową naturę Zbawiciela, jako że płciowość jest konstytutywną cechą osoby ludzkiej. Nie jest przypadkiem, że Bóg stał się człowiekiem-mężczyzną.

Ktoś powie: dobrze, ale jest przecież celibat. Skoro mężczyzna-kapłan żyje w celibacie, dlaczego w celibacie nie miałaby żyć kobieta? Takiemu krytykowi przypomnę, że choć praktyka celibatu jest ugruntowana na przykładzie życia naszego Pana oraz na listach św. Pawła, to zarazem nie jest nierozerwalnie związana z kapłaństwem – i w tym sensie, przy całej swej niezaprzeczalnej wartości, nie ma znaczenia pierwszorzędnego. Gdyby miała, to i Apostołowie musieliby żyć bezżennie; wszelako jednak nie żyli, podobnie jak i pierwsi ich następcy (mąż jednej żony etc.).

Podsumowując: najnowsza decyzja Konferencji Episkopatu Polski jest symbolicznym zwieńczeniem ciosów, jakie Rewolucja zadała katolickiemu porządkowi. Na gruncie posoborowej logiki jest zrozumiała i oczywista, ale na gruncie logiki chrześcijańskiej jest jednoznacznie błędna. Dlatego nie zamierzam przyjmować Komunii świętej z rąk żeńskiej szafarki. Podobnie [nie] zamierzam przyjmować Komunii świętej z rąk świeckiego szafarza, wszelako – symbole! – to drugie, choć zasadniczo niewłaściwe i niegodne, jest jednak lepsze od tego pierwszego, będąc bardziej naturalnym.

Być może Kościół katolicki w naszym kraju nie mógł inaczej, będąc niedostrzegalnie i nieświadomie zdominowanym przez współczesną kulturę [??. MD] Wierzę, że w przyszłości, gdy katolicyzm wyjdzie z obecnego kryzysu, sprawy wrócą do właściwego porządku – i pożegnamy się zarówno ze świeckimi szafarzami i szafarkami. Nawet jeżeli kryzys potrwa jeszcze sto, dwieście a może trzysta lat.

Paweł Chmielewski

=====================

[Przypominam, że w wiernym Chrystusowi Kościele zawsze można uniknąć anty- Bożego nowinkarstwa: https://www.piusx.org.pl/ MD]

ZBiR

 

Szanowni Państwo!
      Zbiórka na tacę w kościołach 21 listopada miała być przeznaczona na potrzeby „uchodźców”. Inaczej mówiąc, hierarchowie Kościoła Katolickiego w Polsce zbierają pieniądze na broń dla zbira. Najpierw wyjaśnijmy kim jest zbir. To oczywiście Związek Białorusi i Rosji. A czym jest ta broń? To Muzułmanie zwożeni na polską granicę i napuszczani przez Łukaszenkę. Oni pragną tylko wymusić polepszenie swojego bytu kosztem europejskich, zwłaszcza niemieckich podatników.
       W jaki sposób polski kościół chce wspomóc tych „biedaków”, którzy wykosztowali się na wycieczkę do Białorusi? Może przerzucając przez płot graniczny konserwy z tuszonką, w zamian za kamienie i buty, którymi obrzucają nas barbarzyńcy? Wszak konwoje humanitarne nie są na Białoruś wpuszczane. Gdyby któryś z biskupów chciał przygarnąć muzułmańskie rodziny w swoim pałacu, to nic nie stoi na przeszkodzie, a uznanie papieża Franciszka murowane i datki na ten cel są chyba zbędne.
       Wracając do zbirów, którzy nas atakują, to pomyślmy w jak komfortowej sytuacji się znajdujemy w porównaniu z tą sprzed osiemdziesięciu dwu lat. Wówczas, kiedy szkopy atakowały nas bezpardonowo, kacapy wbijały nam nóż w plecy. Teraz, kiedy odpieramy ataki ze Wschodu, za plecami mamy Zachód, który nas zaledwie podszczypuje. Co prawda wówczas piąta kolumna była mniej liczna niż obecna, ale ci dzisiejsi komunistyczni folksdojcze co i rusz potykają się o własne sznurowadła. Dlatego nie damy się żadnym zbirom na ulicy, ani z zagranicy.

Zdrowia i wolności
Małgorzata Todd https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=469&wysijap=subscriptions