List do KEP. Ks. prof. Waldemar Rakocy pisze o judaizmie

List do KEP. Ks. prof. Waldemar Rakocy pisze o judaizmie [CAŁOŚĆ]

15 września 2026 ks. prof. Waldemar Rakocy CM 

pch24/list-do-kep-ks-prof-waldemar-rakocy-pisze-o-judaizmie

nawracanie-zydzi.jpg
Oprac. PCh24.pl

Ks. prof. Waldemar Rakocy CM wystosował do Konferencji Episkopatu Polski list na temat stanu dialogu katolicko-żydowskiego. Analizuje w nim pojawiające się błędy i proponuje korektę. Odnosi się między innymi do głośnego listu KEP na temat judaizmu z marca tego roku.

Portal PCh24.pl publikuje całość listu polskiego biblisty.

***

LIST OTWARTY 
KONFERENCJA EPISKOPATU POLSKI

Temat: Ocena dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i potrzeba nowego otwarcia

Wprowadzenie

W pierwszej połowie tego roku toczyła się w kręgach katolickich w Polsce ożywiona dyskusja na temat dialogu chrześcijańsko-żydowskiego oraz sytuacji religijnej judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa.  W powyższej dyskusji miałem swój udział, pisząc kilka tekstów.  Pragnę wrócić do tematu, przede wszystkim do kwestii dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, aby wskazać kierunek naprawy tego, co jest słusznie nieakceptowane przez większość wiernych i duchowieństwa w Polsce.  Obecny kształt dialogu stanowi poważne zagrożenie dla nauki i wiary chrześcijańskiej, co skłania mnie do poinformowania o tym organu Kościoła katolickiego w Polsce, jakim jest Konferencja Episkopatu Polski.

Niniejszy tekst piszę jako list otwarty, aby poszerzyć grono jego odbiorców.  Kieruję go do Czcigodnych Księży Biskupów, ale również kapłanów i wiernych.  List wysyłam na adres Sekretariatu KEP.  Księża Biskupi mogą rozesłać tekst kapłanom swoich diecezji.

Tekst składa się z czterech części: I. Sprzeniewierzenie się nauczaniu Nostra aetate, II. Błędna metodologia, III. Błędna teologia, IV. Nowe otwarcie.

Na wstępie pragnę uściślić, że przez judaizm rozumiem w tekście tę część Żydów, która nie uwierzyła w Chrystusa, a co określa się jako judaizm rabiniczny – rzadziej talmudyczny, bo ten jest częścią pierwszego.

I. Sprzeniewierzenie się nauczaniu Nostra aetate

1. Zgodnie z deklaracją soborową Nostra aetate (W naszych czasach) pkt 4 (1965) kontakty chrześcijańsko-żydowskie powinny być ukierunkowane na pogłębienie wzajemnych relacji.  Deklaracja tak określa ich główny cel: „[…] obecny święty Sobór pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i szanowanie, które można osiągnąć zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”.  Przez łaciński termin studia w tekście oryginalnym należy rozumieć proces zgłębiania tematu w duchu wiary, a niekoniecznie podejście czysto naukowe.

Sobór zachęca do obustronnego poznania się i szanowania.  Ma się to dokonać w pierwszej kolejności przez zgłębianie Bożego objawienia zawartego na kartach Starego i Nowego Testamentu (studia biblijne) oraz przez wzajemne poznawanie wyznawanej wiary (studia teologiczne).  Wzajemne zgłębianie tekstów Pisma św. i prawd wiary ma prowadzić do poznania się i szanowania, co znaczy, że ma być dzieleniem się przeżywaną wiarą („braterskie rozmowy”), a nie przekonywaniem do własnej wiary.  To drugie wzbudza nieufność i nie sprzyja budowaniu szacunku.

Deklaracja soborowa stwierdza wyraźnie, że proces poznawania się i szanowania ma mieć charakter obustronny („obustronne poznanie się i szanowanie”).  Strona katolicka ma zatem za zadanie zaprezentowanie stronie żydowskiej objawienia nowotestamentowego oraz przybliżenie prawd wiary chrześcijańskiej, aby zrealizować cel obustronnego poznania się.  To samo ma uczynić strona żydowska, czyli przedstawić własne rozumienie Bożego objawienia (Tanach) oraz tradycję rabiniczną – w tym talmudyczną.  Obustronne poznanie się ma prowadzić do wzajemnego szacunku.  Budowanie szacunku nie ma się ograniczać tylko do przedstawicieli obu stron prowadzonych rozmów, ale ostatecznie powinno objąć wyznawców chrześcijaństwa i judaizmu.

W szczerej relacji występuje gotowość na pełne wysłuchanie drugiej strony. 

Otóż strona żydowska utrudnia taką możliwość.  Nie życzy sobie mówienia o Chrystusie.  Strona żydowska ma jednak możliwość mówienia o swojej wierze i jej zaprezentowania, z czego korzysta (rozumienie Bożego objawienia, rabiniczna interpretacja ksiąg świętych, żydowskie święta, praktyki religijne itp.).  Taką samą możliwość powinna mieć strona chrześcijańska (katolicka).  Spotyka się takie przypadki, ale nie jest to stan ani powszechny, ani stały. 

Z racji oporu ze strony żydowskiej nie porusza się tematu Nowego Testamentu, prawd wiary chrześcijańskiej, ale również świąt chrześcijańskich czy praktyk religijnych.  Strona katolicka uległa naciskowi swego rozmówcy i realizuje jego agendę.  Cel deklaracji soborowej nie jest realizowany:  nie ma obustronnego (pełnego) poznawania się, a tym samym budowania wzajemnego szacunku.  Odbywa się to ze szkodą dla strony chrześcijańskiej.

Wykluczenie z rozmów osoby Chrystusa i objawienia nowotestamentowego (ale też świąt chrześcijańskich czy praktyk religijnych) sprawia, że obustronne spotkania tracą charakter ‘chrześcijańsko-żydowski’.  Nie ma podstaw do takiego ich określania.  Bez Chrystusa nie ma chrześcijaństwa ani chrześcijańskiego charakteru relacji.  Spotkania mają charakter żydowski.  Wyznanie żydowskie jest w nich traktowane z pełnym poszanowaniem.  Nieadekwatnym jest zatem określanie ich obecnej formuły jako ‘chrześcijańsko-żydowska’.  Nie wystarcza do tego fakt, że w spotkaniach biorą udział przedstawiciele obu stron.

Strona katolicka w kontaktach z judaizmem – w Polsce, ale też w innych krajach – godząc się na niepodejmowanie tematu objawienia nowotestamentowego i prawd wiary chrześcijańskiej, nie wywiązuje się ze swojego zadania: „obustronne poznanie się i szanowanie zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”.  Nie wywiązuje się z podstawowego zalecenia deklaracji soborowej.  Opór strony żydowskiej względem osoby Chrystusa nie tłumaczy tego stanu rzeczy, ale każe inaczej spojrzeć na obustronne kontakty.

2. W odpowiedzi na deklarację Nostra aetate nawiązano po Soborze Watykańskim II relacje z przedstawicielami judaizmu, a obustronne kontakty określono w wielu krajach mianem dialogu.

Według definicji ‘dialog’ jest rozmową przynajmniej dwustronną, w której strony dążą do osiągnięcia wspólnego punktu widzenia (na drodze przekonania albo kompromisu) lub przynajmniej do zbliżenia stanowisk.  Dialog w przypadku stron, jakimi są chrześcijaństwo i judaizm, w wymiarze religijnym jest niemożliwy.  Żadna ze stron nie jest gotowa na ustępstwa w wyznawanej wierze.  Kiedy dialog staje się niemożliwy, według definicji mówimy o rozmowach.  Deklaracja soborowa Nostra aetate zaleca rozmowy (colloquia).  Termin ‘dialog’ nie pojawia się w niej ani razu.  Deklaracja przewiduje, że dialog w relacjach z judaizmem nie jest właściwą formą.  Tak jak dzisiaj rozumiemy dialog, nie tylko jest on niemożliwy na gruncie religijnym (teologicznym), ale jest też niewłaściwy.  Zakłada on bowiem ustępstwa w celu zbliżenia stanowisk.

Deklaracja soborowa zaleca rozmowy, które dookreśla jako „braterskie rozmowy” (fraternis colloquiis), czyli szczerą, otwartą wymianę myśli, w której każda ze stron prezentuje drugiej swoją wiarę („obustronne poznanie się”).  Skoro strona żydowska nie godzi się na mówienie o Chrystusie i tradycji chrześcijańskiej, cel deklaracji, tj. braterskie rozmowy (o przeżywanej wierze), nie jest realizowany.  W tej sytuacji nie są to braterskie rozmowy, ale nie jest to też dialog z racji jednostronnego charakteru.  Możemy mówić jedynie o kontaktach z przedstawicielami judaizmu, spotkaniach, jakiejś postaci rozmów.  Należy ponownie i poprawnie nazwać wzajemne kontakty.

Wzajemne relacje w wielu krajach nazwano dialogiem.  Tak też wygląda to w przypadku ciała działającego w strukturach Konferencji Episkopatu Polski (Komitet ds. Dialogu z Judaizmem).  Powstała po Soborze Watykańskim II Komisja (pierwotnie Biuro) do kontaktów z judaizmem nigdy nie miała w swej nazwie słowa ‘dialog’.  Od początku była mowa o relacjach, kontaktach religijnych z judaizmem (ds. Relacji Religijnych).  Taka nazwa figuruje na oficjalnej stronie Komisji w ramach watykańskiej Dykasterii.  Relacje religijne dotyczą przeżywanej wiary, co ma być przedmiotem braterskich rozmów, lecz nie dążą do zbliżenia teologicznego (doktrynalnego), co dopuszcza czy nawet zakłada dialog.

Określanie obustronnych relacji mianem dialogu pociąga ze sobą poważne zagrożenie.  Jeżeli dialog dąży do zbliżenia stanowisk, a relacje chrześcijańsko-żydowskie mają wymiar religijny, znaczy to, że zbliżenie ma dokonać się na gruncie wyznawanej wiary, co stanowi zagrożenie dla wiary każdej ze stron.  Stąd za Nostra aetate poprawniej i korzystniej jest nazywać model wzajemnych relacji braterskimi rozmowami (na temat przeżywanej wiary bez próby przekonywania drugiej strony), bo to nie wzbudza podejrzliwości, a tym samym nieufności, ale buduje zaufanie i szacunek.

Czasami słyszy się narzekanie, że dialog z judaizmem pomimo upływu kilku dziesięcioleci nie posunął się do przodu ani o krok.  Skąd taki osąd?  Bo przez dialog rozumie się zbliżenie stanowisk, co obecnie jest niemożliwe.  Tymczasem nie ma to być dialog, ale braterskie rozmowy.  A te przy szczerych intencjach obu stron będą czyniły postępy (obustronne poznawanie się i coraz większe szanowanie).

Tam, gdzie strona żydowska we wzajemnych relacjach nie godzi się na mówienie o Chrystusie, czyli o tym, co stanowi sedno chrześcijaństwa, nie traktuje ona prowadzonych rozmów z pełnym szacunkiem dla strony chrześcijańskiej.  Prowadzone rozmowy nie są ani obustronne, ani braterskie, co zaleca deklaracja soborowa.  Nie widać zatem zasadności ich kontynuowania w dotychczasowej postaci.  Korzyść z nich odnosi tylko strona żydowska.  Strona chrześcijańska (katolicka) nie czerpie korzyści, bo ponosi największą z możliwych strat w postaci przemilczania istoty własnej wiary, Chrystusa.

Należy zatem poprawnie określić kontakty z judaizmem.  Obecnie nie są to braterskie rozmowy, jakie zaleca Sobór, ale nie ma to być też dialog.  Należy je nazwać odpowiednio do ich obecnego charakteru i dążyć do wdrożenia ich właściwej postaci.

3. Deklaracja soborowa Nostra aetate nigdzie nie zachęca do zbliżenia stanowisk na gruncie teologii (debata teologiczna).  Istotę różnicy między chrześcijaństwem a judaizmem stanowi osoba Chrystusa, co na obecnym etapie historii czyni takie zbliżenie niemożliwym.  Stąd – jak zostało wcześniej powiedziane – deklaracja nie zaleca dialogu, z czym mogą wiązać się ustępstwa w celu zbliżenia stanowisk, ale braterskie rozmowy.

W pewnym zakresie podobnie uważa strona żydowska, która odrzuca wszelką debatę teologiczną.  Różnica polega na tym, że według deklaracji soborowej rozmowy mają dotyczyć przeżywanej wiary – bez przekonywania drugiej strony do własnych poglądów.  Według strony żydowskiej (oficjalne stanowisko) rozmowy mają mieć charakter świecki, tj. wymiar społeczno-humanitarny, czyli dotyczyć wspólnego działania na rzecz sprawiedliwości społecznej, walki z antysemityzmem, etyki i pokoju.  Jednak strona żydowska korzysta z możliwości wyjaśnienia stronie chrześcijańskiej aspektów własnej wiary i tradycji religijnej (punkt 1).  Tak wygląda to w obecnych relacjach.  Mówienie o wyłącznie świeckim charakterze rozmów jest zabezpieczeniem się przed chęcią wprowadzenia do nich przez stronę chrześcijańską tematu Chrystusa.

Przy takim podejściu do sprawy przez stronę żydowską należy mieć świadomość tego, że jakiekolwiek zbliżenie teologiczne, czynione przez stronę chrześcijańską (głównie protestancką), będzie jednostronne i bezowocne, ale nade wszystko szkodliwe z punktu widzenia historii zbawienia, bo 1) utwierdzające Żydów w ich przekonaniach 2) kosztem wiary chrześcijańskiej (przemilczanie osoby Chrystusa).  Szkoda jest podwójna.  Stąd deklaracja soborowa nie zachęca nawet do minimalnego zbliżenia teologicznego.  Jeżeli mówimy o jakimś zbliżeniu, to na poziomie personalnym („obustronne poznanie się i szanowanie”), a nie teologicznym.

Deklaracja Nostra aetate jest świadoma powyższego problemu i zagrożenia, i w swej dalekowzroczności i mądrości nie proponuje zbliżenia stanowisk na drodze dialogu, ale braterskie rozmowy, które mają obejmować przeżywaną przez każdą ze stron wiarę.

Widzimy jednak odwrotną tendencję.  Strona żydowska nie chce otwartych, braterskich rozmów na temat wiary chrześcijańskiej, a strona chrześcijańska (protestancka, ale też coraz częściej katolicka) dąży do zbliżenia na gruncie teologii, czyli czyni pewne ustępstwa względem judaizmu (zob. poniżej w tym punkcie).  Mamy tu z obu stron poważne rozminięcie się z zaleceniem Nostra aetate.  Trudno oczekiwać od strony żydowskiej, żeby realizowała wytyczne deklaracji soborowej, ale strona katolicka powinna je realizować, a skoro tego nie czyni, podlega krytyce.  Strona żydowska ma prawo stawiać warunki rozmów.  Chodzi o to, aby strona chrześcijańska (katolicka) postępowała w tej sytuacji właściwie.  Czynienie ustępstw teologicznych jest najgorszym rozwiązaniem.

Przykładem tego jest dokument działającej przy Stolicy Apostolskiej Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]” tłum. z ang. oryg.), który we wstępie stwierdza, że poczynione w nim refleksje mają służyć „[…] pogłębieniu myśli teologicznej, aby wzbogacić i zintensyfikować wymiar teologiczny dialogu żydowsko-katolickiego”.  Po pierwsze, skoro ma to być dialog, a w tym dialogu poruszane mają być kwestie teologiczne, to jest to dążenie do zbliżenia stanowisk na gruncie wyznawanej wiary, co jest błędną i niebezpieczną propozycją rozmijającą się z linią deklaracji soborowej Nostra aetate.  W rezultacie dokument czyni ustępstwa teologiczne względem judaizmu. 

Po drugie, obustronne relacje zostają określone w katolickim dokumencie jako „żydowsko-katolickie”, a nie katolicko-żydowskie.  Znaczy to, że strona katolicka postrzega je najpierw z pozycji wyznania żydowskiego, co stanowi niesłuszne ustępstwo i błędne założenie.  Punktem wyjścia i dojścia każdej prawdy zbawczej jest Chrystus, w którym wszystko ma początek jako Bogu i ku któremu zmierza.  Chrystus jest zatem racją istnienia Starego Testamentu (dokument będzie omówiony oddzielnie z racji teologicznej wadliwości, punkt 7).

Czynione względem judaizmu ustępstwa ogniskują się wokół czterech głównych tez: 1) nie tylko Kościół stanowi kontynuację Izraela Starego Testamentu, ale również judaizm, co znaczy, że trwa on w wierze ojców Starego Testamentu pomimo nieprzyjęcia Chrystusa, 2) przymierze na Synaju nie zostało odwołane, czyli trwa nadal w przypadku Żydów, 3) Żydzi są nadal ludem (narodem?) wybranym, czyli ludem Bożym, korzystającym z przysługujących ludowi Bożemu przywilejów, 4) Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze lub naszymi ojcami w wierze, co znaczy, że trwają w tradycji ojców Starego Testamentu (patrz 1).

Tezy te (poglądy) sprzeciwiają się nauczaniu Nostra aetate: po pierwsze, bo wkraczają na obszar różnic teologicznych, starając się je „niwelować”;  po drugie, bo są nieprawdziwe teologicznie.  Wykroczono poza zalecenie Nostra aetate, że ma to być obustronne poznawanie się i szanowanie przez zgłębianie Bożego objawienia i wyznawanej wiary, a nie szukanie zbliżenia teologicznego.  Mówiąc inaczej, mają to być rozmowy o przeżywanej wierze, a nie niwelowanie różnic teologicznych.  Rozmowy o przeżywanej wierze ze strony chrześcijańskiej siłą rzeczy obejmują osobę Chrystusa, ale nie usiłują przekonywać do niej przedstawicieli judaizmu, bo to podważa wzajemne zaufanie i szacunek (nie oznacza to rezygnacji z misji ewangelizacyjnej Kościoła, ale chodzi o poprawne relacje w obustronnych kontaktach).  Nie stosując się do zaleceń deklaracji soborowej, wkroczono na obszar różnic teologicznych i przyjęto wyżej wymienione nieprawdziwe tezy.  Owe tezy mają podłoże ideologiczne, a nie teologiczne (punkt 6), dlatego także z tej racji powinny budzić zastrzeżenia.

Prowadzący rozmowy z judaizmem ze strony Kościoła katolickiego – którzy tak często powołują się na deklarację Nostra aetate i przypominają innym o potrzebie jej wdrożenia w życie – sami po raz kolejny naruszają jej nauczanie w kluczowym elemencie.  Skupiają się na temacie walki z antysemityzmem, krzywdach Żydów itp., a naruszają naukę i wiarę chrześcijańską, przemilczając Chrystusa i dążąc do zbliżenia teologicznego kosztem własnej wiary.

Podsumowanie punktów 1-3.  W świetle deklaracji Nostra aetate strona katolicka odpowiedzialna za kontakty z judaizmem dopuszcza się następujących wykroczeń: 1) nie dopełnia obowiązku przybliżania stronie żydowskiej chrześcijańskiej wiary i tradycji religijnej, tj. pism Nowego Testamentu, prawd wiary, głównych świąt itd. (punkt 1), 2) przekracza własne uprawnienia i szuka zbliżenia na gruncie teologii (punkt 3) oraz 3) obustronne relacje są nazywane dialogiem, co sprzyja czynieniu ustępstw teologicznych, a z powodu wykluczenia z rozmów tematu Chrystusa niepoprawnym staje się ich określanie jako ‘chrześcijańsko-żydowskie’ (punkt 2).  Mamy do czynienia z grzechami zaniechania i nadużycia.  Środowisko katolickie (nie tylko w Polsce) prowadzące rozmowy z judaizmem sprzeniewierzyło się nauczaniu deklaracji soborowej.

II. Błędna metodologia

4. Przejdę teraz do dokumentów kościelnych i wypowiedzi papieży na temat judaizmu powstałych po ogłoszeniu Nostra aetate, a dokładnie do tego, jaką mają one wartość w tym temacie.  Otóż wadliwa jest stosowana w nich metodologia.

Po pierwsze, należy wyjść od Nostra aetate.  Sobór Watykański II zrywa w punkcie 4 deklaracji z obraźliwym i potępiającym podejściem do judaizmu, do czego często dochodziło w minionych wiekach.  Jest to słuszne stanowisko – zgodne z duchem Ewangelii.  Odejście od potępiających ocen judaizmu przerodziło się w powstających po Nostra aetate dokumentach kościelnych w nadmiernie koncyliacyjne i przychylne podejście, a w przypadku wystąpień papieży kierowanych do Żydów – w kurtuazję.  Dla ścisłości, wspomniana deklaracja soborowa nie mówi ani o jednym, ani o drugim, bo niesie to ze sobą zagrożenia, które postaram się ukazać.

W konsekwencji po Soborze Watykańskim II prezentacja judaizmu w dokumentach kościelnych przeszła od wcześniej mocno krytycznej do nadmiernie łagodnej.  Przemilcza się często konsekwencje niewiary Izraela w Chrystusa (!), a podkreśla wspólne dziedzictwo, braterstwo, konieczność zwalczania antysemityzmu itp.  Mamy do czynienia z wyraźną asymetrią w randze poruszanych tematów.  Obraz sytuacji religijnej judaizmu w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci z racji jego mocnego złagodzenia jest najczęściej niepełny – pozbawiony obiektywnej oceny, jaką znajdujemy na kartach Nowego Testamentu.  Ocena judaizmu została złagodzona w takim stopniu, że nie oddaje jego rzeczywistej sytuacji!  Innymi słowy nie odpowiada ona prawdzie.  Według zaś Nostra aetate nowe podejście do judaizmu ma dotyczyć poprawy wzajemnych relacji, czyli poznanie się i szanowanie (wymiar personalny), a nie zmiany oceny jego rzeczywistej sytuacji religijnej (wymiar doktrynalny).

W konsekwencji niepełny obraz judaizmu, tj. wybiórczy i jednostronny (błąd metodologiczny), rzutuje na teologiczną wartość stwierdzeń na jego temat obecnych w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci.

Po drugie, ocena judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa, obecna w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży po Soborze Watykańskim II, z racji niepełnej, tj. mocno jednostronnej prezentacji, jest wadliwa teologicznie.

W tym  miejscu chodzi przede wszystkim o cztery tezy pojawiające się w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży, przytoczone w punkcie 3.  Wszystkie cztery są wadliwe teologicznie, ponieważ opierają się na niepełnej prawdzie o sytuacji religijnej judaizmu.  Ten fakt przesądza ich wartość.  Wybiórczy obraz judaizmu (pozbawiony pełnej oceny) obecny w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci kładzie się na nich cieniem i nie stanowi rzetelnej podstawy do poznania prawdy.  Religijne oceny judaizmu jako skażone metodologicznym błędem – tam, gdzie ma to miejsce – nie mają wartości teologicznej (jako prawda zbawcza ani naukowa), ale są osobistymi poglądami konkretnych osób (np. papieży) czy komisji kościelnych.  Widzimy to jasno w przypadku rozbieżności z tym, co stwierdza Nowy Testament.

Z racji wadliwości metodologicznej i następnie teologicznej stwierdzeń na temat sytuacji religijnej judaizmu w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci (zwłaszcza cztery w/w tezy) każdy ma prawo nie tylko mieć co do nich wątpliwości, ale zgodnie z własnym sumieniem może je podważać i odrzucić.

5. Postaram się teraz zaprezentować, jak wadliwe są dokumenty kościelne i wypowiedzi papieży ostatnich dziesięcioleci w prezentacji judaizmu, ale również jak niepełne jest w nich chrześcijańskie orędzie.  Uczynię to na przykładzie wystąpienia Jana Pawła II w synagodze rzymskiej dnia 13 kwietnia 1986 roku.

Nawiązując do deklaracji soborowej Nostra aetate, papież stwierdza w swoim wystąpieniu: „Sobór podkreślił, że nie można Żydom jako narodowi przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa.  Nie można jej przypisać wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym ani Żydom dzisiejszym”.  Papież przemilcza jednak poprzedzający fragment o odpowiedzialności części Żydów za śmierć Jezusa, który eksponuje deklaracja Nostra aetate: „[…] władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa”.  Jakaś część Żydów ponosi odpowiedzialność i winę za śmierć Jezusa, co potwierdzają Ewangelie.  Deklaracja daje pełną ocenę odpowiedzialności Żydów, czego nie ma w wystąpieniu papieża.

Jan Paweł II cytuje Nostra aetate: „[…] nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych, rzekomo na podstawie świętych Ksiąg”, lecz przemilcza powiązany z tym tematycznie fragment deklaracji: „[…] Jerozolima nie poznała czasu swego nawiedzenia i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu”.  Ponownie deklaracja daje pełny i obiektywny obraz sytuacji, czego nie ma w wystąpieniu papieża.  Według deklaracji Żydzi sprzeciwili się Bogu, nie przyjmując Chrystusa, czego skutkiem było m.in. prześladowanie pierwszych chrześcijan;  przykładem jest Szaweł z Tarsu, który zaciekle prześladował wyznawców Chrystusa (zob. Ga 1, 13-14).

Ponadto, w swoim wystąpieniu Jan Paweł II ani razu nie używa kluczowego dla chrześcijaństwa tytułu ‘Chrystus’ (jedynie ‘Kościół Chrystusowy’), a imienia ‘Jezus’ używa wprawdzie dwukrotnie, ale tylko w sensie historycznej postaci.  Nie ma zatem w wystąpieniu papieża mowy o Jezusie jako Zbawicielu, co stanowi istotę chrześcijańskiego przesłania.  Temat zbawienia nie pojawia się tam w ogóle.  Nostra aetate, której inne passusy cytuje papież, daje zaś wyraźne świadectwo: „Chrystus […] mękę swoją i śmierć podjął […] za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili zbawienia”.

Nie jest moim zamiarem krytykowanie Jana Pawła II za treść jego wystąpienia w synagodze w Rzymie, bo rozumiem jego kontekst.  Chcę tylko pokazać, jak wadliwe (wybrakowane) teologicznie są teksty powstające w tzw. dialogu z judaizmem!  Koncyliacyjne podejście, wola niezadrażniania drugiej strony, skutkuje niepełną prawdą o sytuacji religijnej judaizmu, ale nade wszystko okrojoną prawdą o zbawieniu w Chrystusie.  Z punktu widzenia naukowego takie teksty są metodologicznie wadliwe.  Nie można na nich budować dalszej argumentacji teologicznej, bo konkluzje będą błędne.  Teksty te niestety stają się później podstawą do kreowania i promowania nieprawdziwego obrazu judaizmu (np. w relacjach chrześcijańsko-żydowskich) i do całkowitego wybielania Żydów od winy, co jest poważnym wypaczeniem historii zbawienia.  Odrzucenie Syna Bożego – i tu nie tyle ukrzyżowanie, ile niewiara w Niego – stanowi największy z możliwych błędów i występków, dlatego w historii chrześcijaństwa zawsze oceniano to bardzo poważnie i dosadnie określano.

Podsumowanie.  Obraz judaizmu w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci z racji źle pojętego koncyliacyjnego podejścia (nieuzasadnione złagodzenie oceny teologicznej) jest niepełny, tj. pozbawiony rzetelnej oceny jego sytuacji religijnej, przez co stanowi wadliwą podstawę do wyprowadzania wniosków teologicznych.  Mówimy tu o błędnej metodologii, co skutkuje następnie błędnymi wnioskami teologicznymi.  Z tej racji głównym źródłem poznania sytuacji religijnej judaizmu jest Nowy Testament, a dokumenty kościelne ostatnich dziesięcioleci mają wartość o tyle, o ile nie stoją w sprzeczności z objawieniem nowotestamentowym.

Jednostronna i tym samym nieprawdziwa prezentacja judaizmu jest następnie wykorzystywana do kreowania i promowania jego obrazu przez stronę katolicką odpowiedzialną za kontakty chrześcijańsko-żydowskie.  Towarzyszy temu wyciszanie przesłania chrześcijańskiego, osoby i dzieła Chrystusa, aby nie zadrażniać strony żydowskiej.  Skutki tego są destrukcyjne dla chrześcijaństwa: jest to wypieranie się własnej wiary i historiozbawczo cofnięcie się do czasów Starego Testamentu (zawrócenie historii zbawienia).  Taki stan stoi w sprzeczności z deklaracją Nostra aetate: „[…] głosić krzyż Chrystusowy jako znak miłości Boga zwróconej ku wszystkim”.  Nawiązywanie relacji z judaizmem nie może dokonywać się kosztem wiary chrześcijańskiej.

Koncyliacyjne, pojednawcze podejście do judaizmu ma dotyczyć wzajemnych relacji, a nie doktryny.  Jeżeli etykieta wymagała, żeby wystąpienie Jana Pawła II w synagodze wyglądało w ten, a nie inny sposób, powinno być przyjęte, że na takich tekstach – z racji ich wskazanej wadliwości – nie można budować oceny religijnej judaizmu ani wykorzystywać ich jako argumentu w wywodach teologicznych.

III. Błędna teologia

6. Poglądy lansowane przez środowisko nazywane dialogiem chrześcijańsko-żydowskim (zwłaszcza w/w cztery tezy, zob. punkt 3) są błędne teologicznie z następujących powodów:

Po pierwsze, są błędne, bo wynikają z błędnej metodologii, o czym była mowa.  Błędne założenia, tj. źle pojęte koncyliacyjne podejście do judaizmu i związana z tym jego niepełna, w dużym stopniu jednostronna prezentacja, skutkują błędnymi wnioskami teologicznymi.

Po drugie, są błędne, bo zrodziły się z ideologii, a nie teologii.  Poglądy te doszły do głosu w Niemczech po drugiej wojnie światowej (niektóre z nich pojawiły się już wcześniej) jako gest względem judaizmu ze strony niektórych protestanckich teologów niemieckich z powodu zadanego Żydom cierpienia przez ich ojczyznę.  Chciano przedstawić w mniej negatywnym świetle sytuację religijną judaizmu i przez to uczynić bardziej przychylnym nastawienie chrześcijan do Żydów, aby nie doszło ponownie do Holokaustu.  Motyw ani uzasadnienie nie pochodzą z teologii, ale z ideologii.  Pobudki są szlachetne, ale tezy nieprawdziwe.  Zaproponowano tezy, które są wytworem ludzkiej myśli.  Dopiero wtórnie starano się je uzasadnić biblijne i teologicznie.

Po trzecie, są błędne, bo przyjęto błędne wyjściowe założenie zrodzone z ideologii, a nie z teologii, że nie tylko Kościół jest kontynuatorem starotestamentowego Izraela, ale również judaizm, który nie przyjął Chrystusa.  Skutkuje to ciągiem błędnych konkluzji: jeżeli judaizm pomimo nieprzyjęcia Chrystusa stanowi kontynuację Izraela Starego Testamentu, przymierze zawarte przez Boga na Synaju trwa nadal w przypadku Żydów;  skoro przymierze synajskie jest nadal aktualne, Żydzi pomimo nieprzyjęcia Chrystusa, pozostają na mocy przymierza ludem wybranym; z kolei jeżeli są uznawani za lud wybrany, korzystają z przysługujących mu przywilejów;  z tych przywilejów czy darów największym zapowiedzianym w Starym Testamencie jest zbawienie dokonane w Chrystusie;  wprawdzie judaizm nie przyjmuje Chrystusa, ale domyślnie ma mieć udział w tym darze jako stale będący ludem wybranym;  stąd nie ma przeszkód, aby niewierzących w Chrystusa Żydów uważać za naszych starszych braci czy ojców w wierze, ponieważ trwają oni w tradycji Starego Testamentu.  Błędne wyjściowe założenie prowadzi do ciągu fałszywych konkluzji, które domykają się wyjściową nieprawdą.  Została zatarta różnica, jaką między Kościołem a judaizmem wyznacza osoba Chrystusa.  Chrystus zostaje zmarginalizowany.

Nie przytaczam przedstawianych we wcześniejszych artykułach argumentów.  Można je przeczytać w Internecie przede wszystkim w obszernym opracowaniu autora tego tekstu, wpisując w Google jego nazwisko i tytuł Sytuacja religijna judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa.

Po czwarte, za największy teologiczny błąd należy uznać wykluczenie osoby Chrystusa z prowadzonych rozmów.  Zaprzecza to istocie chrześcijaństwa.  Chrystus inauguruje nowy porządek zbawczy, który apostoł Paweł nazywa „nowym stworzeniem” (Ga 6, 15; 2 Kor 5, 17a: Ef 2, 15), co znaczy, że rzeczywistość starotestamentowa ustaje wobec nowej rzeczywistości w Chrystusie.  Przez ‘nowe stworzenie’ należy rozumieć powołanie wszystkiego do istnienia od początku, od nowa: „To, co dawne minęło.  A oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5, 17b).  Św. Tomasz z Akwinu w hymnie eucharystycznym wyraża to w słowach: „Niech przed Nowym Testamentem starych praw ustąpi czas”.  Jest to prawda objawiona – potwierdzana przez dwa tysiące lat istnienia Kościoła.

W sprzeczności z powyższym stoi utrzymywanie, że porządek religijny Starego Testamentu w jakimś zakresie trwa nadal w przypadku Żydów (np. trwanie w przymierzu na Synaju czy bycie stale ludem wybranym).  W takim razie zbawcze dzieło Chrystusa nie ma wymiaru uniwersalnego.  Nie wszystko mu podlega.  Chrystus przestaje być Zbawicielem całego świata, bo Żydzi mają swój porządek zbawczy.  Taki stan narusza istotę chrześcijańskiej doktryny!  Jest cofnięciem się w historii zbawienia do czasów Starego Testamentu.  Wyciszanie osoby Chrystusa w rozmowach z przedstawicielami judaizmu jest ustępstwem, które owe rozmowy czyni wadliwymi merytorycznie.

Po piąte, są błędne, bo nie mają oparcia w pełnym przesłaniu Pisma św.  Mamy do czynienia z wybiórczym traktowaniem Pisma św., czyli z wybieraniem jednych tekstów (np. Rz 11, 28b i 29) i z pomijaniem innych (np. J 8, 44; Rz 9, 6b nn.; 11, 23. 28a; 2 Kor 3, 6-10; Dz 2, 40; 3, 23).  Kryterium doboru stanowi przyświecający cel przedstawienia judaizmu w przychylniejszym świetle.  Mamy do czynienia z utrwalaniem błędu metodologicznego, bo ocena judaizmu nie jest dokonywana w oparciu o pełne Boże objawienie, ale w oparciu o dowolnie dobierane teksty, z których niektórym jest ponadto nadawane inne przesłanie niż przyjmowana powszechnie interpretacja (np. Rz 11, 29 czy Hbr 8, 13).

Po szóste, są błędne, bo nie stosują się do nauczania deklaracji soborowej Nostra aetate, która postrzega judaizm w zgodzie z objawieniem Nowego Testamentu.  A) W deklaracji nie ma mowy o tym, że judaizm, który nie przyjął Chrystusa, trwa w tradycji ojców Starego Testamentu i realizuje Bożą wolę (potwierdzają to kolejne punkty B i C).  B) Przymierze na Synaju jest nazwane w deklaracji ‘starym przymierzem’, co znaczy, że w obliczu ‘nowego przymierza’ w Chrystusie („nowy Lud Boży”) należy do przeszłości, czyli wygasło;  inaczej występowałyby równolegle dwa porządki zbawcze.  C) Wszystkie wzmianki o ludzie wybranym odnoszą się w deklaracji wyłącznie do Izraela Starego Testamentu lub do Kościoła.  Deklaracja ani razu – i nie jest to przypadek – nie odnosi określenia ‘lud wybrany’ do judaizmu, czym potwierdza, że nie jest on kontynuatorem starotestamentowego Izraela (a propos, tekst oryginalny nie mówi w ogóle o narodzie wybranym, ale zawsze o ludzie; stąd za tekstem łacińskim tłumaczenia na jęz. obce mają ‘lud wybrany’).  D) Deklaracja nie stwierdza braterstwa w wierze z judaizmem (nasi starsi bracia) ani ojcostwa (nasi ojcowie w wierze), bo to skutkuje przyznaniem, że Żydzi trwają w tradycji ojców Starego Testamentu (ze wszystkimi tego konsekwencjami jak bycie ludem wybranym).  Mówi ona o duchowym dziedzictwie.  Wyraża się natomiast bardzo ciepło o Izraelu Starego Testamentu.

Po siódme, są błędne, bo w swej argumentacji odwołują się głównie do dokumentów kościelnych i wypowiedzi papieży ostatnich dziesięcioleci, które – jak wykazaliśmy – są wadliwe metodologicznie i błędne teologicznie w temacie oceny sytuacji religijnej judaizmu (przynajmniej w czterech wspominanych już przypadkach, zob. punkt 3).  Przyjęte błędne tezy są podbudowywane nieprawdziwymi argumentami (falsum per falsum).  Środowisko prowadzące rozmowy z przedstawicielami judaizmu tak chętnie powołuje się na dokumenty kościelne ostatnich dziesięcioleci, bo nie są one krytyczne względem judaizmu, jak krytyczny jest Nowy Testament.

7. Przykładem błędnego teologicznie myślenia w interesującym nas temacie jest wspomniany w punkcie 3 dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]”).

Dlaczego ten dokument jest wadliwy?  Bo przemyca za protestantyzmem tezy, które mają źródło w ideologii, jaka zrodziła się po drugiej wojnie światowej (punkt 6), a nie w teologii.  Owe tezy są błędne teologicznie, bo sprzeczne z przesłaniem Nowego Testamentu i z dwutysiącletnią tradycją Kościoła powszechnego.  Jeden aspekt wadliwości dokumentu został już przedstawiony w punkcie 3.

Dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem głosi, że judaizm stanowi podobnie jak Kościół kontynuację starotestamentowego Izraela, tj. trwa w tradycji ojców pomimo niewiary w Chrystusa (np. pkt 17).  Utrzymuje ponadto, że „Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia” dokonanego w Chrystusie (pkt 36), czyli zmierzają drogą do Boga, lecz bez Chrystusa, która to droga nie jest błądzeniem, ale domyślnym przyjęciem Chrystusa (pkt 17).  Autorzy dokumentu nie umieją jednak wyjaśnić, jak Żydzi mogą kroczyć do zbawienia drogą bez Chrystusa, gdzie droga do zbawienia – jak sami przyznają – jest tylko jedna i w Chrystusie!  Ten zagmatwany i wykluczający się stan Komisja konkluduje stwierdzeniem, że pozostaje to „niezgłębioną tajemnicą Bożą” (pkt 36).  Komisja zakłada stan rzeczy, którego nie jest w stanie dowieść i w tej sytuacji podpiera się Bogiem.  Stanowi to poważne uchybienie z punktu widzenia teologii jako nauki, ale również wystąpienie przeciwko Bogu, któremu przypisuje się pogląd przeciwny do objawionego przez Niego na kartach Nowego Testamentu.

Dokument stara się też wykazać, że przymierze na Synaju trwa nadal (pkt 34), że judaizmowi w dalszym ciągu przysługuje przywilej wybrania (pkt 22) i nazywa wprost Żydów naszymi starszymi braćmi (np. pkt 14).  Wszystkie wymienione tezy należy uznać za błędne, bo niemające uzasadnienia ani w przesłaniu Nowego Testamentu, ani w deklaracji soborowej Nostra aetate.  Nie znajdują one potwierdzenia w dwutysiącletniej tradycji Kościoła.

Na szczęście dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem jest dokumentem niskiej rangi.  W przedmowie do niego czytamy: „Tekst nie jest dokumentem Magisterium ani nauczaniem doktrynalnym Kościoła katolickiego, ale refleksją przygotowaną przez Komisję […]”.  Nie jest to nauczanie doktrynalne Kościoła, ale refleksja członków Komisji.  Refleksje są luźnymi myślami i mogą być całkowicie błędne.  I tak faktycznie jest w tym przypadku, co potwierdzają świadectwa Nowego Testamentu.  Dokument można zatem zignorować.

Wpływowi powyższego dokumentu uległ niestety Episkopat Polski.  Świadectwem tego jest jego list z dnia 12 marca 2026 roku (odczytany 22 marca tegoż roku) napisany z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej, który przytacza jako przekaz wiary najbardziej kontrowersyjny i błędny fragment dokumentu (pkt 36).

Podsumowując, dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]”) jest wyraźnym odejściem od linii deklaracji soborowej Nostra aetate i częściowo od objawienia Nowego Testamentu.  Zawiera w różnych miejscach błędne nauczanie, sprzeczne z Bożym objawieniem, i błędne podejście do judaizmu, bo 1) wybiela jego sytuację religijną i 2) stanowi próbę zbliżenia na gruncie teologii, co wyklucza deklaracja soborowa, zalecając jedynie „obustronne poznanie się i szanowanie”.

8. Na gruncie polskim odniosę się do publikacji Kościół katolicki wobec Żydów i judaizmu (red. G. Ryś – A. Perzyński i inni [WAM; Kraków 2025]) zawierającej dokumenty Stolicy Apostolskiej, a powstałej w środowisku utrzymującym kontakty z judaizmem.

W słowie wprowadzającym ks. kard. Grzegorz Ryś wymienia kilka tez, które jego zdaniem potwierdza deklaracja soborowa Nostra aetate.  Wśród nich wymienia też tezę, iż „Żydzi nie przestali być narodem wybranym” pomimo niewiary w Chrystusa.  Jego zdaniem w deklaracji znajduje się stwierdzenie (!), które to potwierdza.

Po pierwsze, deklaracja Nostra aetate nie może stwierdzać, że Żydzi są narodem wybranym, bo określenie ‘naród wybrany’ ani razu w niej nie występuje.  Deklaracja mówi o ludzie (populus) wybranym.  Termin ‘naród’ w odniesieniu do Żydów pojawia się tylko w polskim przekładzie – i jest to nieścisłość w tłumaczeniu.

Po drugie, deklaracja soborowa nie stwierdza też, że Żydzi są ludem wybranym.  Przywilej Bożego wybrania wiąże ona wyłącznie z Izraelem Starego Testamentu i Kościołem jako kontynuatorem tradycji starotestamentowej – ani razu nie stosuje go do Żydów, którzy nie uwierzyli w Chrystusa.

Po trzecie, bycia przez współczesnych Żydów (judaizm) ludem wybranym nie da się nawet wydedukować z tekstu Nostra aetate.  Miejscem w deklaracji, gdzie można by próbować to uczynić, jest cytowany przez nią tekst Rz 9, 4-5.  Apostoł Paweł wymienia tam różne przywileje Izraela, jakimi został on obdarowany przez Boga, ale pomija przywilej wybrania.  Apostoł przemilcza go umyślnie (z racji jego błędnego rozumienia przez Żydów), aby następnie wytłumaczyć, na czym polega Boże wybranie (ww. 6b nn.), tj. że samo pochodzenie z Izraela, urodzenie się Żydem, nie decyduje o Bożym wybraniu, ale odpowiedź na Boże wezwanie (obecnie jest to uwierzenie w Chrystusa).

Krótko mówiąc, nie jest prawdą, że deklaracja soborowa stwierdza, iż Żydzi są nadal narodem wybranym ani też, że są ludem wybranym.  Deklaracja nie stwierdza tego ani też nie da się tego z niej wydedukować.  Autor zaś słowa wstępnego, ks. kard. G. Ryś, stwierdza o nieistniejącym w Nostra aetate zapisie, że ma on – razem z innymi tezami – „charakter konstytucyjny: uroczysty, autorytatywny”.  Innymi słowy nie da się tego podważyć.  Co więcej, inne myślenie nazywa bałamutnym.  Używa on autorytarnych stwierdzeń na poparcie nieprawdziwej tezy.  Mamy tu przypadek siłowego narzucenia czytelnikowi nieprawdy.

Tymczasem Boże objawienie poucza ustami Mojżesza.  W imieniu Boga zapowiada on nowego Proroka (Pwt 18, 15. 18-19), co Nowy Testament odnosi do Jezusa Chrystusa, mówiąc: „Każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu” (Dz 3, 23).  Nieprzyjęcie Chrystusa jest pozbawieniem się udziału w ludzie Bożym, czyli usunięciem z ludu wybranego.  Stąd judaizm (rabiniczny) nie uczestniczy w przywileju Bożego wybrania i dlatego deklaracja soborowa nie stwierdza przeciwnego faktu.  Nieuczestniczenie przez judaizm w przywileju Bożego wybrania nie znaczy jednak, że można z tego powodu potępiać Żydów.  Deklaracja przestrzega przed tym.  Osąd sytuacji należy pozostawić Bogu.

W tym samym słowie wstępnym do publikacji Kościół katolicki wobec Żydów i judaizmu ks. kard. G. Ryś stwierdza, że znajdujące się w niej dokumenty są „nauczaniem Magisterium Ecclesiae”.  Zamieszczony tam dokument z 2015 roku – omawiany w punkcie 7 tego artykułu („’Dar i wezwanie Boże…”) – w przedmowie mówi sam o sobie, że „nie jest dokumentem Magisterium ani nauczaniem doktrynalnym Kościoła katolickiego”, ale refleksją Komisji.  Mamy tu kolejne przekłamanie lub niewiedzę.  Sam fakt pochodzenia dokumentu ze Stolicy Apostolskiej nie oznacza jeszcze, że jest on nauczaniem Magisterium Kościoła w sensie doktrynalnym.  Jedno nie musi się równać drugiemu.  Muszą być spełnione konkretne warunki.  Pozostałe opublikowane w w/w publikacji dokumenty, poza Nostra aetate, mają podobną czy zbliżoną rangę co dokument ’Dar i wezwanie Boże…’.  Czytelnik zostaje wprowadzony w błąd, że ma przyjąć wszystko, co owe dokumenty stwierdzają, bo jest to doktrynalne nauczanie Magisterium Kościoła katolickiego.  Tak jednak nie jest.

Czym jest motywowane takie działanie?  Otóż chęcią przeforsowania określonego myślenia na temat judaizmu.  Przykładem tego jest wspominany już dokument z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże…”).  W jego polskim tłumaczeniu – zamieszczonym w omawianej w tym punkcie publikacji – znalazła się manipulacja (pkt 20).  Z wypowiedzi Jana Pawła II w synagodze rzymskiej zostało usunięte względem angielskiego oryginału wyrażenie „w pewnym sensie”, kiedy papież mówił o Żydach „nasi starsi bracia”.  Papież stwierdził wówczas, że Żydzi są „w pewnym sensie” naszymi starszymi braćmi, czyli nie w sensie dosłownym.  Usunięcie z tekstu polskiego „w pewnym sensie” jest umyślnym działaniem w celu przeforsowania myślenia, że Żydzi są naszymi starszymi braćmi w sensie dosłownym, co znaczy wtedy, że trwają w wierze ojców Starego Testamentu – tym samym są nadal ludem wybranym.  Usunięcie z tekstu wyrażenia „w pewnym sensie” zmienia diametralnie obraz sytuacji religijnej judaizmu: od sprzeciwienia się Bogu do realizacji Jego woli.  Środowisko odpowiedzialne w Polsce za kontakty z judaizmem stosuje nieuczciwe praktyki, aby przekonać do własnych, błędnych tez.

Wszystkie wymienione przypadki są naganne, a ich pogłębioną ocenę pozostawiam Czytelnikom.  Dyskredytują one środowisko odpowiedzialne w Polsce za prowadzenie rozmów z judaizmem.

IV. Nowe otwarcie

9. Z przedstawionego wywodu wynika, że dotychczasowa formuła tzw. dialogu chrześcijańsko-żydowskiego jest wadliwa i w dużej mierze błędna.  W tym miejscu w oparciu o Boże objawienie (Pismo św.) i deklarację soborową Nostra aetate proponuję nowe otwarcie oparte na powrocie do źródeł.  Jest to perspektywa, która zapewnia poprawne relacje między chrześcijaństwem a judaizmem.

Po pierwsze, jako kluczowe w sprawie sytuacji religijnej judaizmu należy uznać to, co mówi Nowy Testament.  Chodzi o jego zobiektywizowane przesłanie, czyli takie, które istnieje poza subiektywnym doświadczeniem jednostki.  Chodzi o lekturę Kościoła jako wspólnoty wierzących, która odczytuje na kartach Biblii głos Boga.  Błędna lektura i interpretacja Pisma św. jest możliwa wtedy, kiedy nie jest to zobiektywizowana prawda, ale subiektywna lektura jednostki czy jednostek.  Przez powyższe należy też rozumieć, że nie może być to wybiórcze posługiwanie się tekstem biblijnym, ale pełny obraz judaizmu, jaki znajdujemy na kartach Nowego Testamentu.

Po drugie, z racji wagi deklaracji soborowej Nostra aetate należy odczytać ją ponownie jako wspólnota Kościoła, przez którą przemawia Duch Boży, aby wykluczyć wypaczenia i nadużycia w interpretacji jej treści.  Powinno się przyjąć, że deklaracja soborowa jest nieprzekraczalnym modelem relacji z judaizmem;  relacje te nie mogą odbiegać od linii wyznaczonej przez Sobór.  Deklaracja powstała w duchu dwutysiącletniej tradycji Kościoła katolickiego: zmienia, co prawda, nastawienie chrześcijan do judaizmu, ale nie ocenę teologiczną jego niewiary w Chrystusa.

Po trzecie, ocena niewiary Izraela utrwalona na kartach Nowego Testamentu ma nie tylko wartość teologiczną, ale również historyczną.  Są to świadectwa powstałe od dwudziestu do kilkudziesięciu lat po śmierci Jezusa – w znacznej mierze świadectwa naocznych świadków.  Ponadto, poza św. Łukaszem autorzy pism Nowego Testamentu są pochodzenia żydowskiego i jako Żydzi oceniają Żydów, którzy nie uwierzyli w Chrystusa.  Na kartach Nowego Testamentu wierzący w Chrystusa Żydzi oceniają niewierzących w Niego Żydów.  Żydzi oceniają Żydów.  Nie ma zatem mowy o uprzedzeniach etnicznych czy religijnych ani o jakiejkolwiek postaci antysemityzmu.  Trzeba powiedzieć, że nie mamy bardziej starożytnej ani też bardziej wiarygodnej oceny niewiary Izraela.  Nikt tak dobrze jak ówcześni Żydzi nie znał i nie rozumiał mesjańskich zapowiedzi Starego Testamentu.  Cechą zaś wspólną ich świadectwa na kartach Nowego Testamentu jest mocno krytyczna ocena niewiary Izraela w Chrystusa.

Z kolei Nostra aetate (pkt 4) z racji krótkości dokumentu nie daje rozbudowanej oceny niewiary Izraela w Chrystusa, jaką znajdziemy w Nowym Testamencie, ale ją stwierdza jako wydarzenie bolesne i wyraża nadzieję na jej naprawienie w przyszłości: „Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem”.

Po czwarte, dokumenty kościelne i wypowiedzi papieży na temat sytuacji religijnej judaizmu, powstałe po Soborze Watykańskim II, mają wartość o tyle, o ile nie stoją w sprzeczności z prawdą objawioną na kartach Nowego Testamentu i uwzględniają nauczanie deklaracji soborowej Nostra aetate, która nakazuje przedstawiać Żydów zgodnie „[…] z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym”.  To im, Bożemu objawieniu i deklaracji soborowej, należy się pierwszeństwo w kolejności ich wymienienia.  Błędem w ocenie sytuacji religijnej judaizmu jest powoływanie się w pierwszej kolejności, czy tym bardziej wyłącznie, na dokumenty kościelne i wypowiedzi papieży powstałe po Nostra aetate, z racji wskazanej wcześniej ich możliwej metodologicznej i teologicznej wadliwości.

Gdzie wypowiedzi dokumentów kościelnych czy papieży na temat judaizmu budzą wątpliwości (zwłaszcza w/w cztery tezy), należy je skorygować w świetle wymienionych powyżej źródeł.  Uchroni to w przyszłości przed rozbieżnościami między Bożym objawieniem a dokumentami kościelnymi.

Po piąte, według Nostra aetate celem kontaktów z przedstawicielami judaizmu jest wzajemne poznanie się i szanowanie (wymiar personalny).  Obie strony mają realizować ten cel zwłaszcza przez zgłębianie przesłania ksiąg świętych i wyznawanej wiary, i dzielić się tym między sobą („braterskie rozmowy”).  W szczerych, braterskich relacjach musi być miejsce na poznanie wiary drugiej strony – w wypadku Żydów na poznawanie chrześcijańskiej wiary i tradycji religijnej.  Wynika to z określenia obustronnych spotkań jako chrześcijańsko-żydowskie, czyli że dochodzi w nich do głosu istota wiary każdej ze stron.  W innym przypadku jest to niewywiązywanie się przez stronę katolicką z zalecenia deklaracji soborowej.  Opór zaś ze strony żydowskiej świadczy o nietraktowaniu obustronnych kontaktów jako partnerskich, opartych na równych zasadach, co podważa zasadność ich kontynuowania w obecnej postaci.

Po szóste, celem rozmów z przedstawicielami judaizmu nie jest zbliżenie na gruncie teologii (wymiar doktrynalny).  Deklaracja Nostra aetate w ogóle nie podejmuje takiego tematu, ponieważ kierunek jest błędny.  Nie znajdziemy w niej też potwierdzenia żadnej z czterech wcześniej wspominanych tez (punkty 3 i 6).  Zbliżenie doktrynalne – z racji różnic na tle osoby Chrystusa – jest niemożliwe, bo domaga się poważnych ustępstw godzących w wiarę każdej ze stron.  Należy porzucić wysiłki zmierzające w kierunku nawet minimalnych zbliżeń na gruncie teologii, bo skutkiem tego – jak widzimy to obecnie – jest relatywizowanie przez przedstawicieli strony chrześcijańskiej roli Chrystusa jako Zbawiciela świata.  Nawiązywanie relacji z judaizmem nie może dokonywać się kosztem wiary chrześcijańskiej.

Po siódme, obecne po Soborze Watykańskim II koncyliacyjne, pojednawcze podejście do judaizmu należy rozumieć jako budowanie braterskich relacji, a nie zmianę oceny jego rzeczywistej sytuacji religijnej.  Zbliżenie ma się dokonać na płaszczyźnie personalnej, a nie teologicznej (doktrynalnej).  Gdzie jednak etykieta wymaga złagodzenia stanowiska teologicznego (np. wystąpienie papieża w synagodze), powinno być przyjęte, że na takich tekstach – z racji ich metodologicznej i merytorycznej wadliwości – nie można budować oceny religijnej judaizmu, czyli wykorzystywać ich jako argumentu w prowadzonych dyskusjach ani w tekstach teologicznych.  Można jednak korzystać z tych treści, które dają pełny obraz zagadnienia.

Po ósme, należy zmienić formułę spotkań chrześcijańsko-żydowskich i ich nazwę.  To, co ma miejsce, nie jest dialogiem i nie powinno nim być.  Według Nostra aetate mają to być braterskie rozmowy.  Stronie katolickiej powinno zależeć na nieokreślaniu obustronnych relacji mianem dialogu, bo dialog dopuszcza ustępstwa – także w zakresie doktryny.  Poważne zastrzeżenia budzi również określanie wzajemnych kontaktów jako „chrześcijańsko-żydowskie”, bo w temacie chrześcijaństwa przemilcza się jego istotę, Chrystusa.  Bez Chrystusa nie ma chrześcijaństwa ani chrześcijańskiego charakteru relacji.

Po dziewiąte, nie należy łudzić się, że ustępstwa względem judaizmu mogą prowadzić do jego zbliżenia z chrześcijaństwem.  One jedynie utwierdzają Żydów w ich racjach, bo ustępujący przyznaje słuszność drugiej stronie.  Nie prowadzi to zatem do zbliżenia, ale do utwierdzenia się judaizmu w swoich przekonaniach.  Jego zbliżenie do chrześcijaństwa może zaś nastąpić przez studiowanie Bożego objawienia, czyli ksiąg Starego i Nowego Testamentu, do czego zachęca Nostra aetate.  Ze słowa Bożego można poznać Bożą prawdę.  Nie dążymy jednak do wzajemnego nawracania się, ale prowadzimy ze sobą szczere, braterskie rozmowy i wzajemnie się szanujemy.

Po dziesiąte, kształt prowadzonych rozmów z przedstawicielami judaizmu powinien być wypracowany przez wspólnotę Kościoła, która będzie popierała taką postać rozmów i się z nią identyfikowała.  Nie może tu dochodzić do wymuszeń na znacznej części wiernych.  Obecna formuła jest nieakceptowana przez większość wiernych – w tym duchowieństwa.  Błąd nie leży po ich stronie.  Należy uznać, że przemawia przez nich Duch Boży (sensus populi Dei).  Potwierdza to mocna krytyka obecnego kształtu relacji, tj. popełniane w nich poważne błędy oraz świadome przekłamania ze strony środowiska odpowiedzialnego za kontakty z judaizmem, co odbiera jego przekazowi wiarygodność.  Należy uwzględnić głos ludu Bożego.

Po jedenaste i jako wniosek końcowy, z racji poważnych błędów (w tym teologicznych) i wypaczeń wynikających z obecnej formuły prowadzenia rozmów ze stroną żydowską należy zawiesić dotychczasową postać kontaktów (nie same kontakty) i wypracować nową.  Należy być może zacząć obustronne relacje od początku, gdzie każda ze stron w równym stopniu wyraża wolę prowadzenia rozmów i określa ich równe zasady.  W wypadku strony katolickiej wypracowanie nowej formuły powinno opierać się na wytycznych deklaracji soborowej Nostra aetate.  Jej zalecenia zaradzają wszystkim dotychczasowym problemom.

Jeżeli strona żydowska nie wyrazi zgody na nową formułę kontaktów, będzie to oznaczało, że nie jest zainteresowana prowadzeniem rozmów na zasadach partnerskich.  Należy wówczas zdefiniować ich rzeczywisty charakter: byłyby to jedynie kurtuazyjne spotkania o charakterze świeckim, które można by określić jako polsko-żydowskie (przy czym ‘polski’ należy rozumieć w sensie kulturowym, a nie narodowym).

Zakończenie

Niniejszy tekst pragnie ustawić relacje chrześcijaństwa z judaizmem w zgodzie z nauczaniem deklaracji soborowej Nostra aetate oraz wykluczyć z nich w świetle Nowego Testamentu istniejące błędne poglądy teologiczne. 

Prowadzone dotychczas rozmowy przez stronę katolicką z przedstawicielami judaizmu negatywnie ocenia zdecydowana większość wiernych Kościoła katolickiego w Polsce (w tym duchowieństwa), co jest jasnym sygnałem, że zmiany są konieczne.

ks. prof. Waldemar Rakocy CM                                  

Kraków, dnia 15 września 2026 r.

Haniebne milczenie Kościoła katolickiego w Polsce

Haniebne milczenie Kościoła katolickiego w Polsce

Andrzej Szlęzak

W debacie publicznej jednym z głównych problemów są relacje polsko-ukraińskie. To dobrze, że coraz głośniej i coraz więcej mówi się o ukraińskim ludobójstwie pod znakami OUN-UPA na Polakach. Polskie społeczeństwo cały czas wie o tym za mało. Czas również pomyśleć w szczególny sposób o dotarciu z tą wiedzą do Ukraińców będących w Polsce.

Widzę w tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Możemy się w tym zapędzić czego efektem stanie się przekonanie, że odpowiedzialność za ludobójstwo spada na wszystkich Ukraińców. Tego zrobić nie wolno! Po pierwsze to nieprawda. Po drugie  nie można dopuścić, by w ten sposób zatruć stosunki polsko-ukraińskie, bo w przyszłości jakieś stosunki Polski z Ukariną muszą być i lepiej dla nas, by były one możliwie dobre. Droga do tego daleka, ale jak powiadają Chińczycy, kto chce przejść dwa tysiące mil, musi zrobić pierwszy krok.

Uważam, że w dyskusjach o ukraińskim ludobójstwie zbyt rzadko pojawiają się Ukraińcy, których rodacy zamordowali, ponieważ ostrzegali, ukrywali i w inny sposób pomagali przeżyć Polakom. Wiadomo, że tych Ukraińców były tysiące. Powstało o tym szereg publikacji, ale o ile mi wiadomo nikt nie zajmuje się tym od strony naukowej. To wielkie zaniedbanie polskiej historiografii.

Szczególnie trzeba zwrócić uwagę, że ci Ukraińcy będący symbolem i heroicznym przykładem chrześcijańskiego poświęcenia nie znajdują się w polu zainteresowania Kościoła katolickiego w Polsce ani ukraińskiej Cerkwi unickiej. Na skandal zakrawa sytuacja, w której świętym Kościoła katolickiego ma zostać ukraiński arcybiskup Andrzej Szeptycki, który co najmniej nie miał odwagi publicznie potępić ludobójstwa na Polakach, ale tenże Kościół katolicki w Polsce nie potrafił znaleźć ani jednego Ukraińca czy też ukraińskiej rodziny, którzy wzorem rodziny Ulmów chroniących Żydów, chronili Polaków przed zamordowaniem przez swoich rodaków i za to sami zostali okrutnie przez nich zamordowani.

To oni powinni być kandydatami na ołtarze, a nie Szeptycki. A już postawa ukraińskiej Cerkwi unickiej jest tu całkowicie haniebna. Z tej strony nie ma żadnej refleksji o wręcz zbrodniczej roli unickiego duchowieństwa w ludobójstwie na Polakach i tym bardziej ani słowa o Ukraińcach chroniących Polaków. Jak oni mają jeszcze czelność powtarzać, że chrześcijańską cnotą jest oddawanie życia za swoich bliźnich?

Na Ukrainie Cerkiew unicka jest cały czas jedną z najważniejszych instytucji krzewiących pamięć i kult ludobójczej OUN-UPA. W tej sprawie hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce wraz z hierarchami unickiej Cerkwi ukraińskiej powołują się na wizytę papieża Jana Pawła II we Lwowie i jego wezwaniu do wzajemnego wybaczenia i pojednania. Autorytet papieża Wojtyły ma tu zamykać sprawę. Tymczasem ten problem to jedna z głębszych rys na wizerunku Jana Pawła II. To, co zrobił ten papież świadczy o tym, że albo nie zrozumiał istoty tego, czym było to ukraińskie ludobójstwo, albo go to przerosło. Jak może być pojednanie, skoro nie było przyznania się do winy, szczerego żalu i woli chociaż moralnego zadośćuczynienia?

Ukraińcy chroniący Polaków i dlatego zamordowani przez swoich rodaków są szansą na autentyczne pojednanie obu narodów. Śmiem twierdzić, że jestem pierwszym w Polsce, który ośmielił się o tych Ukraińcach mówić publicznie. Powiedziałem o tym w czasie rekonstrukcji w Radymnie 21 lipca 2013 roku. W obecności kilkunastu tysięcy widzów powiedziałem między innymi, że ci Ukraińcy uratowali honor narodu ukraińskiego. Ten pogląd cały czas podtrzymuję.

Tak, jak rekonstrukcja w Radymnie była w skali ogólnopolskiej  przerwaniem tamy milczenia o ukraińskim ludobójstwie, tak nadanie odpowiedniej rangi sprawie Ukraińców pomordowanych w obronie Polaków jest szansą na ukazanie innej strony ukraińskiego ludobójstwa. Dlaczego polscy politycy nie mówią o tych Ukraińcach, przeciwstawiając im ludobójców. Powinni o tym mówić ukraińskim politykom i hierarchom kościelnym. Mamy w Polsce coraz więcej miejsc upamiętniających ukraińskie ludobójstwo. Pora byśmy zdobyli się na odwagę upamiętnienia tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. W 2013 roku byłem prezydentem Stalowej Woli. Chciałem by w Stalowej Woli powstał pomnik będący symbolem polskiej wdzięczności dla Ukraińców, którzy oddali życie broniąc Polaków. Niestety nie udało mi się tego dokonać. Może uda się w przyszłości. Takie miejsca pamięci powinny powstać w wielu miejscach w Polsce. Zwłaszcza tam, gdzie licznie osiedli Ukraińcy. Niech pytają ukraińskie duchowieństwo o chrześcijański wymiar śmierci tych swoich rodaków. Niech pytają działaczy Związku Ukraińców w Polsce dlaczego sławią ludobójców, a milczą o ich ukraińskich ofiarach.

Za sensowne i potrzebne uważam ustanowienie polskiego odznaczenia dla tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. Rozumiem, że zostało ich niewielu. Zdaję sobie sprawę, że ze względu na sytuację na Ukrainie i pleniący się banderyzm, pewnie bali by się takie odznaczenie przyjąć, ale przecież byłby to silny i bardzo wymowny akcent sprzeciwienia się temu banderyzmowi.

Uważam, że wszystko, co napisałem powyżej służy upowszechnianiu prawdy historycznej, ale również powinno stać się istotnym elementem polityki historycznej wobec Ukrainy. Dodajmy, że w odróżnieniu od różnych ośrodków na Ukrainie i w Polsce, polski rząd, partie polityczne oraz środowiska opiniotwórcze żadnej polskiej polityki historycznej w stosunku do relacji polsko-ukraińskich nie prowadzą. Na koniec chcę mocno zaakcentować, że pokazywanie tych zamordowanych Ukraińców przez swoich rodaków pogrąża moralnie bardziej ukraińskich ludobójców niż ich polskie ofiary.

Andrzej Szlęzak

Rada KEP ds. „Migrantów i Uchodźców” krytycznie o patriotycznych nastrojach w Polsce

Rada KEP ds. „Migrantów i Uchodźców” krytycznie o patriotycznych nastrojach w Polsce

Autor: CzarnaLimuzyna, 2 czerwca 2026

Powinniśmy być już przyzwyczajeni, że prawie każda polskojęzyczna Instytucja działająca w III RP postępuje na opak czyli działa przeciw polskiej racji stanu.

Tak też się stało 1 czerwca 2026 roku podczas  roboczego spotkania Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców, które odbyło się w Warszawie.

Rada „z przykrością odnotowała i jednoznacznie potępiła incydenty, świadczące o narastającej niechęci wobec przebywających w Polsce osób z Ukrainy” – czytamy w komunikacie.

Przypomniano, że obowiązkiem każdego proboszcza jest opieka nad uchodźcami i migrantami, przebywającymi na terenie parafii.

Rada wyraziła także uznanie i wdzięczność wszystkim, którzy angażują się w budowanie międzykulturowych mostów i międzyludzkiej solidarności, opartej na ewangelicznym nauczaniu.

Ślepcy i faryzeusze

Ślepota, a być może nawet i obłuda przejawia się w zamykaniu oczu na wzrost antypolskich nastrojów wśród Ukraińców oraz na realny problem związany z liczbą przestępstw dokonywanych przez intruzów pieszczotliwe nazywanych „uchodźcami”. A wszystko to z bałamutnym odniesieniem do Ewangelii.

Bełkotu  o  „budowaniu międzykulturowych mostów„ szkoda nawet komentować… chyba, że bardzo krótko: hieny i wilki w polskiej owczarni? To diabelski pomysł.

Ujawniła się autorka listu KEP. To Kasia. A Paweł Lisicki o tchórzostwie biskupów i „ideologii holo…”

Ujawniła się autorka listu KEP. Paweł Lisicki o tchórzostwie biskupów i „ideologii holo…”

Autor: Redakcja, 18 kwietnia 2026

Paweł Lisicki, demaskuje fundamenty „ideologii holokaustionizmu”. Obnaża również niewygodne fakty historyczne i punktuje teologiczną uległość hierarchów Kościoła Katolickiego.

=============================

Zanim Szanowny słuchacz “odpali” audycję – niespodzianka: Autorka niesławnego listu KEP “wiceprzewodnicząca Światowej Rady Chrześcijan i Żydów i Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, s. dr Katarzyna Kowalska NDS, kobieta dialogu, która będąc katolicką zakonnicą, poświęciła życie zbliżaniu do siebie Żydów, chrześcijan i muzułmanów, a doktorat obroniła na rabinackiej uczelni w Londynie”.

===========================

Niedorzeczne, absurdalne i szkodliwe…

Refleksje o naruszeniu godności duchowej diabła i nietykalności jego akolitów

Refleksje o naruszeniu

godności duchowej diabła

i nietykalności jego akolitów

Autor: CzarnaLimuzyna, 2 kwietnia 2026

Jawne zaprzeczanie Słowu Bożemu dokonane przez inspiratorów i heroldów ostatniej herezji dobitnie świadczy o tym, że wężowy język w inkryminowanym liście pochodzi od diabła.

Tak się kończy dialog z satanizmem – absurdalną albo w przypadku zaawansowanym, bo z takim mamy chyba tu do czynienia – diabelską konkluzją, że Chrystus nie był i nie jest potrzebny do zbawienia. Wypisz, wymaluj: czysty w swojej jednorodności i gęsty niczym smoła – satanizm.

Pozujący na gnostyków autorzy listu piszą:

„nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”

Rzuca się w oczy brak logiki. Z jednej strony „nie ma żadnych wątpliwości” czyli pewność, ale skąd wywiedziona? Pewność stojąca w sprzeczności ze słowami Chrystusa i Jego uczniów. Pewność, której głównym składnikiem jest  „niezgłębiona tajemnica”. Jaka tajemnica? „Boża”.

I tu mamy zasadniczy element herezji czyli powołanie się na „Boga”. Boga fałszywego, bo o prawdziwym Bogu mówił sam Jezusa Chrystus, o Bogu z którym stanowi nierozerwalną jedność woli i działania:

„Zanim Abraham stał się, JA JESTEM.”

„Ja i Ojciec jedno jesteśmy.” (J 10,30 )

„Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie.” (J 14,10)

„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym.” (J 6,44)

Reasumując: rozdzielenie Ojca od Syna jest herezją, a rzekoma tajemnica, która wyklucza Chrystusa jako Zbawiciela, nie pochodzi od Boga, lecz od Antychrysta. „Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca.”

Aspekt polityczny czyli satanizm pod ochroną

Rzekomy antysemityzm, o którym piszą heretycy pod szyldem Episkopatu jest w istocie antysatanizmem, który od pewnego czasu został decyzją prof. Diabelskiego ogłoszony nowym grzechem głównym. W liście jest określony mianem „śmiertelnego deficytu miłości”. Nie jest to prawda. Miłość w tym przypadku ma po prostu inny wektor, będąc nakierowana na ochronę Prawdy o której pisali jej świadkowie – Apostołowie – nasi najstarsi bracia w wierze.

Jak niektórzy być może wiedzą lub nie wiedzą, a powinni, 20 lat temu w ramach „przerabiania chrześcijańskiego normotypu cywilizacyjnego”, „prawda” została zastąpiona w hierarchii ważności „godnością”.

Polski Trybunał Konstytucyjny obwieścił w grudniu 2006 r. ustami swojego przewodniczącego, sędziego Jerzego Stępnia, taką oto zdumiewającą nowość: „Myśmy w swoich orzeczeniach powiedzieli, że najwyższą wartością jest godność, a nie prawda. […] Prawda nie jest w naszym porządku konstytucyjnym najwyższą wartością”. („O pojęciu kłamstwa i zasadzie prawdomówności” Prof. Bogusław Wolniewicz)

Od tej pory godnością wyższą są obdarzani, rosnący w siłę, przedstawiciele mniejszości moralnych: kłamiący razem, nienawidzący razem, kradnący razem, a nawet zabijający razem z silną nadreprezentacją nachodźców. Godnością najwyższą obdarzyli samych siebie zapiekli wrogowie Chrystusa, przeciwnicy Nowego Przymierza i Ludu Bożego Żydzi.

Czy będziemy spowiadać się z grzechu antysemityzmu?

Czy będziemy spowiadać się z grzechu antysemityzmu?

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-czy-bedziemy-spowiadac-sie-z-grzechu-antysemityzmu

Po wnikliwym zapoznaniu się z listem Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej z dnia 12 marca, sygnowanym przez pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce obecnych na 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, doszedłem do zaskakującego wniosku, że „antysemityzm” jest grzechem! 

Ponadto uznałem, że „podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic. A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi”.

Komuś bardzo zależało

W audycji Radia Wnet z 24 marca ksiądz prof. Waldemar Chrostowski wypowiedział się na temat listu polskich biskupów z dnia 12 marca. Profesor Chrostowski podkreślił, że sprzeciw wobec narracji o trwaniu Starego Przymierza w judaizmie wynika z troski o wiarę, a nie z antysemityzmu.

„W tym liście teologia relacji Kościoła z Żydami i judaizmem została w moim przekonaniu podporządkowana, stała się narzędziem do zwalczania antysemityzmu. (…) Wobec tego mamy do czynienia z przyjęciem przez autora, czy autorów tego listu żydowskiej agendy relacji z Kościołem. Otóż wielu zwolennikom tego tzw. dialogu z judaizmem jest dużo bliżej do Żydów, niż do swoich współwyznawców, którzy są w Kościele. (…) Tymczasem wszystkie komentarze krytyczne wobec tego listu pochodzą przede wszystkim z woli zrozumienia wiary chrześcijańskiej, z woli głębszej przynależności do Kościoła. Bo jeżeli judaizm jest tak atrakcyjny i jeżeli droga bez Chrystusa jest tak samo skuteczna jak droga z Chrystusem, to dlaczego właściwie jesteśmy chrześcijanami? (…) Nie wiadomo było i w gruncie rzeczy chyba do tej pory nie jest jasne, czy to ma być list do odczytania wiernym obowiązkowo podczas wielkopostnej liturgii, kolejnej niedzieli wielkiego postu, czy jak w niektórych diecezjach pojawiła się taka informacja, że to ma być do wykorzystania duszpasterskiego. (…) Więc jednym słowem wygląda na to, tak jakby ten list był, powiem krótko, w swój sposób wymuszony. Że komuś bardzo zależało, żeby jednak ten list przeszedł. Żeby jednak ten list się pojawił, wbrew zastrzeżeniom, które przedtem były zgłaszane, bardzo poważnym zastrzeżeniom” – mówił kapłan.

Teologicznie nie do obrony 

Doktor nauk filozoficznych Stanisław Krajski, absolwent Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, nauczyciel akademicki, który od 1994 pracował jako adiunkt na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w audycji z 26 marca zaprezentowanej na YouTube Kard. Ryś, rabin Heschel i kabała: list Episkopatu o Żydach. Biskupi mają odwiedzić synagogi, dokonuje wnikliwej analizy genezy nie tylko tego listu. Sięga bardzo głęboko wstecz, aż do przebiegu Soboru Watykańskiego II. Wskazuje na udział w nim wpływowego, prominentnego przedstawiciela judaizmu. Wyjaśnia jego wpływ na późniejszą zmianę w liturgii Kościoła katolickiego.

Analizę kończy odważnym stwierdzeniem, że zmierzamy w kierunku kabały i filozofii masonerii. 27 marca Stanisław Krajski zaprezentował ocenę teologiczną listu Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej, z dnia 12 marca, dokonaną przez profesora nauk teologicznych księdza Waldemara Stanisława Rakocego CM.

W audycji na YouTube Zamówiona przez Episkopat ocena teologiczna Listu o Żydach była druzgocąca. Ksiądz profesor Waldemar Stanisław Rakocy CM to polski prezbiter katolicki, misjonarz św. Wincentego a Paulo, teolog. W 2007 otrzymał tytuł profesora nauk teologicznych. W latach 2008–2013 członek Zarządu Stowarzyszenia Biblistów Polskich, w latach 1994–2017 nauczyciel akademicki Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Katolicki syjonizm 

Redaktor Paweł Lisicki, autor wielu poczytnych książek z zakresu religioznawstwa w tym książki Mesjasz i Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny, w audycji z 27 marca zaprezentowanej na YouTube List obudził demony antysemityzmu? Nie! Opór to dowód wiary, konkludując w 28 minucie powiedział: „Bo wszystko to o czym mówię, wszystkie te nowe nauki nie są oczywiście – nie tkwią, nie pojawiły się tutaj w próżni. One są dokładnie realizacją projektu, który możemy obserwować w Stanach Zjednoczonych budowania chrześcijańskiego syjonizmu; w tym przypadku chodzi o katolicki syjonizm. Czyli uznanie, że obecnie działający i funkcjonujący Izrael, ten który odrzucił Chrystusa, pozostaje narodem wybranym, że chrześcijanie mają się modlić i wspierać Izrael w swoim działaniu. Ten Izrael, który odrzuca Chrystusa. To jest dokładnie teza chrześcijańskich syjonistów ze Stanów Zjednoczonych i została, że tak powiem, wszczepiona w polski Kościół i nie znalazł się ani jeden sprawiedliwy który potrafiłby się publicznie przeciwstawić”.

Aspekt bliskowschodni

„Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii”twierdzi ks. Beniamin Sęktas. List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej z dnia 12 marca, sygnowanym przez Pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce obecnych na 404, Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski wprowadza spore zamieszanie w Kościele katolickim w Polsce. Mąci w głowach nie tylko polskich katolików.

W tym miejscu należy zadać pytanie komu zależy na tego typu sytuacji? Kto na tym korzysta? I jaki ma to związek z dynamicznie zmieniającą się sytuacją na Bliskim Wschodzie?

Eugeniusz Zinkiewicz

Logiki nie ma

Stanisław Michalkiewicz: logiki-nie-ma

   Co wzbudziło w naszym społeczeństwie większe emocje – czy mecz futbolowy z Albanią, czy List Pasterski Episkopatu Polski, skierowany do parafian z okazji rocznicy wycieczki Jana Pawła II do rzymskiej synagogi? Sama rocznica może nie byłaby warta aż takiej, a może nawet żadnej uwagi, gdyby nie pewne sformułowania Listu na temat kwestii żydowskiej. Otóż Księża Biskupi napisali tam, że od co najmniej “półtora tysiąca lat”, a więc dosyć długo, Kościół katolicki w kwestii żydowskiej się mylił.

To bardzo ważne, żeby nie powiedzieć – rewolucyjne stwierdzenie – bo jeśli Kościół mylił się w tej kwestii, to być może mylił się również w innych sprawach? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy – ale nie możemy tego wykluczyć, więc chyba bezpowrotnie tracimy pewność, co do prawdziwości nauczania Kościoła. W dodatku, skoro przez ostatnie półtora tysiąca lat Kościół w jednej sprawie się mylił, to skąd możemy mieć pewność, że nie myli się dzisiaj?

Skoro raz przydarzyła mu się pomyłka, to znaczy, że pomyłki są możliwe, a skoro tak, to nie możemy mieć pewności, czy dzisiejsze nauczanie Kościoła, na przykład w kwestii sodomczyków czy gomorytek nie stanowi sprośnego błędu Niebu obrzydłego? Kiedyś, w epoce wojen religijnych jakie wstrząsały Europą w wieku XVI i XVII, list Episkopatu Polski z pewnością wywołałby duży rezonans, a może nawet – religijną wojnę? Czy jednak coś takiego rzeczywiście mogłoby zdarzyć się w Polsce? To nie jest takie pewne, bo – jak pamiętamy z historii – w Polsce żadnych wojen religijnych nie było.

Oficjalne wyjaśnienie tego fenomenu jest takie, że jesteśmy narodem niezwykle tolerancyjnym – ale bliższe prawdy może być wyjaśnienie inne – że mianowicie subtelnościami teologicznymi mało kto u nas naprawdę się interesuje, a nie ma mowy, żeby się nimi przejmował. Co innego, gdy chodzi o to, by wypić i zakąsić. Do tych zagadnień podchodzi się u nas bardzo serio i można powiedzieć, że nawet kwestie teologiczne zostały temu w pewnym stopniu podporządkowane.

Świadczy o tym stary, chyba jeszcze z czasów saskich pochodzący, wielkanocny wierszyk: “Ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie. Jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie.” W tej sytuacji trudno się dziwić, że mecz futbolowy z Albanią, zwłaszcza że polskiej reprezentacji cudem udało się go wygrać, wywołał zainteresowanie większe, niż wspomniany List.

Być może również dlatego, że przedstawiciele Episkopatu po przegłosowaniu tego tekstu podczas Konferencji, z zagadkowych przyczyn nabrali wody w usta i nie próbują uspokajać zaniepokojonych parafian. Bardzo możliwe, że ta kunktatorska taktyka jest słuszna, że parafianie wkrótce o wszystkim zapomną i znowu będzie można spokojnie wypić i zakąsić.

   Ale większe zainteresowanie meczami futbolowymi też jest dziwaczne, jako, że z nich nic przecież nie wynika. To znaczy – wynika – ale raczej dla piłkarzy i działaczy związków sportowych, tradycyjnie u nas poobsadzanych przez bezpieczniaków. Oni rzeczywiście mogą na wygranym meczu skorzystać, zwłaszcza, gdyby polska drużyna zdobyła mistrzostwo świata – ale reszta towarzystwa nic z tego przecież nie będzie miała. Dlaczego zatem futbol wzbudza takie emocje zwłaszcza wśród kibiców – to jest jedna z tajemnic natury ludzkiej, podobna do tej, o której wspominał św. Jan Maria Vianney:

Zastanawiał się on kiedyś, dlaczego ludzie popełniają grzechy główne i od razu odpowiedział, że to oczywiste, bo każdy grzech główny dostarcza człowiekowi przynajmniej chwili przyjemności. Każdy – z wyjątkiem jednego: zazdrości – która nie tylko nie dostarcza grzesznikowi ani chwili przyjemności, tylko od samego początku – udrękę. Tymczasem ludzie ten właśnie grzech popełniają nagminnie, co więcej – tworzone są ideologie, jak socjalizm, czy komunizm, które ufundowane są na ekscytowaniu w ludziach zazdrości.

Warto zwrócić uwagę, że w tworzenie tych ideologii angażowali się i angażują Żydowie, których etyka ma charakter w znacznym stopniu trybalistyczny – ale dlaczego socjalizm, czy komunizm uwodzi również głupich gojów? To też jest tajemnica, którą Chińczycy tłumaczą, jako “chorobę czerwonych oczu” – pragnienie, żeby każdemu było tak źle, jak mnie.

   Wydaje się bardzo prawdopodobne, że nasz mniej wartościowy naród tubylczy cierpi na tę chorobę, że to jest prawdziwa epidemia, jeszcze groźniejsza od zbrodniczego koronawirusa. Weźmy na przykład taką demokrację. Jeśli uważnie wsłuchać się w opinie dobiegające z mediów głównego nurtu, a zwłaszcza – z mediów społecznościowych, to widać tam głębokie niezadowolenie z demokracji. Z demokracji nie są zadowoleni zarówno jej wyznawcy, np. działacze Volksdeutsche Partei, czy Prawa i Sprawiedliwości, nie mówiąc o sceptykach, czy wręcz jej przeciwnikach, których można znaleźć w obydwu Konfederacjach.

Tymczasem nie tylko pan prezydent Duda, ale również pan prezydent Karol Nawrocki sprawia wrażenie, jakby chciał zaprowadzić demokrację na przykład na Białorusi, chociaż naród białoruski, w odróżnieniu od takiego np. ukraińskiego, nic złego Polsce nie zrobił.

   Ale mniejsza już o te tajemnice ludzkiej natury, których – jak utrzymują Rosjanie – bez wódki nie da się wyjaśnić – bo ważniejszą rzeczą od futbolu wydaje się religia. Nie chodzi nawet o to, że wszystkie religie oferują ludziom delikatny towar zwany nadzieją – w tym przypadku – na życie wieczne – co na konsekwencje religii, na które ostatnio zwrócił uwagę ksiądz prof.  Andrzej Kobyliński. Napisał on, że obecna wojna izraelsko-amerykańsko-irańska, jest wojną religijną. Ja podejrzewałem to od dawna, ale co innego podejrzewać, a co innego, gdy te podejrzenia znajdą potwierdzenie ze strony autorytetu naukowego.

Otóż ksiądz profesor również twierdzi, że pierwotną przyczyną tej wojny jest idea “Wielkiego Izraela” z którą “czuje się związany” Beniamin Netanjahu. Idea “Wielkiego Izraela” wynika z żydowskiej sagi plemiennej, pretensjonalnie zatytułowanej “Starym testamentem” – że to niby Stwórca Wszechświata tę sagę zainspirował. Chodzi oczywiście o układ Stwórcy Wszechświata z mezopotamskim koczownikiem, któremu Stwórca Wszechświata obiecał, że uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu odda w arendę obszar“od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”.

Władze Izraela, wykorzystując potęgę militarną Ameryki, realizację tej idei już znacznie posunęły do przodu, obezwładniając politycznie państwa leżące na tym obszarze. Żeby jednak przejść do etapu następnego, to jest – aneksji i okupacji – muszą zrobić porządek z Iranem, który na doktrynę “Wielkiego Izraela” nie tyle kładzie lachę, to uważa ją za groźną dla swojej własnej przyszłości. Na domiar złego – na co zwraca uwagę ksiądz profesor – w Ameryce  są tak zwani “chrześcijańscy syjoniści”, którzy uważają, że nie będzie na świecie pokoju, dopóki władzy nad światem nie zdobędzie Izrael.

Nietrudno się domyślić, że Żydom w to graj, zwłaszcza, że gorliwym wyznawcą tej wiary jest sam szef Pentagonu. Wprawdzie ksiądz profesor tego wniosku już nie wyciąga, bo nie bardzo mu w jego sytuacji wypada, ale nasza sytuacja jest inna, więc możemy zauważyć, że z religii, zwłaszcza niektórych, też mogą wynikać wielkie nieszczęścia. W tej sytuacji futbol nie wytrzymuje porównania z religią, zwłaszcza gdy chodzi o konsekwencje. Na to wskazywałaby logika, ale u nas żadnej logiki nie ma, zarówno na odcinku religijnym, jak i futbolowym.

Żydzi wcale nie chcą katolików w swoich synagogach – kompromitacja autorów Listu KEP. Zwalające rozmowy telefoniczne.

Żydzi wcale nie chcą katolików

w swoich synagogach –

kompromitacja autorów Listu KEP

Autor: pokutujący łotr, 28 marca 2026

===============================

Koniecznie proszę wysłuchać poniższe rozmowy. To fascynujące. Mirosław Dakowski

====================================================

Świetna akcja Młodzieży Wszechpolskiej!

Pan Piotr Walczak dzwonił kolejno do Biura Prasowego KEP i do Sekretariatu Archidiecezji Poznańskiej, dokąd go grzecznie acz natarczywie odesłano z Biura Konferencji, wykręcając się, że to jest przecież tylko taki list “do dowolnego wykorzystania przez księży diecezjalnych”.

W Poznaniu, sekretarz (chyba) Archidiecezji mówiący zaczepnym tonem, wdał się w scysję z dzwoniącym gdy sekretarzowi nie spodobał się termin “wiarołomni żydzi”. Zakrzykując rozmówcę, jak nie przymierzając “redaktorki” TVN, oznajmił, że wobec takiego określenia żydów, jego i dzwoniącego drogi “się rozchodzą”.

Po czym okazało się, że nie ma pojęcia o zatwierdzonych nawet przez papieża Franciszka tekstach modlitw Wielkopiątkowych, na które się powoływał.

Jednak ostateczna kompromitacja autorów Listu czekała przy trzecim telefonie, do Gminy Żydowskiej w Krakowie.

Konformiści, czyli Follow Me (“Idź za mną”)

———————————

W stolicy diecezjalnej Kardynała Rysia, sekretarka Gminy, po krótkiej  konsultacji ze swym z szefem oznajmiła, że nic takiego jak jakieś modlitwy katolików z żydami w synagogach nie jest mile widziane.

====================================

Oto totalna osobista kompromitacja Kardynała Rysia i całej Konferencji Episkopatu Polski. Można powątpiewać, czy wiedzą,  co mówią i co podpisują, skoro na koniec okazuje się, że żydzi wcale nie chcą nas widzieć w swoich synagogach.

Po czymś takim, kardynał Ryś powinien dobrowolnie zrzec się zarządzania jakąkolwiek diecezją, bo okazuje się że jest niekompetentny, niedoinformowany i kompromituje swój Urząd oraz cały Kościół.  Tylko kto mu to powie?

Pokutujący Łotr

PS. Tropicielom “antysemityzmu polskiego” wyjaśniam, że piszę o “żydach” z małej litery jako wyznawcach religii, a nie narodzie (ten pisze się z dużej).

Nie tylko oburzenie, ale i wynagrodzenie Panu Bogu w Trójcy Jedynemu za zniewagę

Komunikat w sprawie listu Konferencji Episkopatu Polski z 12 marca br.

List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej, który w niedzielę 22 marca br. był odczytany w części kościołów w Polsce, zawiera bardzo poważne błędy teologiczne. Głosi on mianowicie trwanie Starego Przymierza (mimo jego oczywistego wypełnienia przez Pana Jezusa), skandalicznie imputuje Kościołowi katolickiemu, nowemu Izraelowi, depozytariuszowi nowego i wiecznego Przymierza, błędne nauczanie i błędne rozumienie Pisma Świętego oraz zarzuca niezmiennemu nauczaniu katolickiemu, że jest jedną z przyczyn antysemityzmu.

List ten, który zuchwale posuwa się nawet do tego, żeby zachęcać katolików do nawiedzania żydowskich bożnic w duchu stricte religijnym, spotkał się ze słusznym oburzeniem wielu Polaków.

Trzeba jednak pamiętać, że właściwą reakcją na ten oficjalny dokument powinno być nie tylko oburzenie, ale i wynagrodzenie Panu Bogu w Trójcy Jedynemu za zniewagę, jaką polscy biskupi uczynił Jemu, Jego Kościołowi i Jego świętym, w dodatku w najświętszym czasie roku liturgicznego, jakim jest okres Męki Pańskiej.

Wykorzystajmy ten szczególny czas łaski, jaki nam pozostał do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, aby zdwoić nasze wysiłki i umartwienia, przede wszystkim w wierności naszym obowiązkom stanu i stronieniu od ducha tego świata, i ofiarować je Panu Bogu w intencji znieważanego Kościoła Świętego, naszej matki, a także powrotu polskich hierarchów do pełni katolickiej wiary – wiary, która jest zasadniczą podstawą katolickiej jedności.

ks. Karol Stehlin FSSPX
Przełożony dystryktu Polski Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X
25 marca AD 2026, w święto Zwiastowania Pańskiego

Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

pch24.pl/tajne-glosowanie-i-tajemnica-jak-powstawal-list-kep-i-czego-sie-z-niego-nie-dowiemy

Jak powstał list KEP na 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w synagodze? Kto jest jego autorem i jak był procedowany przez biskupów? Zapytaliśmy o to episkopat, a o ustaleniach, w programie „Ja, katolik”, opowiada Krystian Kratiuk. W materiale ujawniamy także prawdę o intencjach modlitw w synagogach, do których odwiedzenia zapraszają purpuraci.

Ostatni list Konferencji Episkopatu Polski wzbudził niemałe emocje wśród wiernych. Redakcja PCh24.pl postanowiła sprawdzić u źródła to jak powstawał ów dokument, kto jest jego autorem i ilu biskupów było za jego przyjęciem.

Wysłałem następujące proste pytania. Po pierwsze, kto jest faktycznym autorem tego listu? Czy wyszedł on spod pióra któregoś z biskupów? Jeśli tak, to którego? A może to jest efekt pracy któregoś gremium? I tak dalej. Czy list był dyskutowany podczas 404. posiedzenia KEP? A może księża biskupi nie znali treści tego listu wcześniej i dostali go dopiero na posiedzeniu? A może przeciwnie, dostali go mejlem? Czy którykolwiek biskup na posiedzeniu KEP wypowiedział się przeciwko treści tego listu? W jaki sposób podjęto decyzję o przyjęciu tego listu? Przez aklamację czy przez głosowanie? Jeśli nad przyjęciem listu głosowano, zapytałem to, w jakiej proporcji głosów został on przyjęty, ilu biskupów głosowało za, ilu przeciw itd. – relacjonuje Krystian Kratiuk w programie „Ja, katolik” na kanale YouTube.

W odpowiedzi służby prasowe episkopatu wskazały, że projekt listu został przygotowany przez Komitet KEP ds. dialogu z judaizmem. Był on procedowany zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami listu w Konferencji Episkopatu Polski i przyjęty w głosowaniu tajnym.

Nie podpisała się żadna osoba, ja więc, powziąwszy te informacje, dopytałem, jak zatem wyglądają owe ogólne przyjęte zasady listu w Konferencji Episkopatu Polski. Wiem już, że głosowanie się odbyło, że było tajne, więc nie było tam aklamacji. Skoro głosowanie było tajne, to tajnym pozostaje rzecz jasna to, który z biskupów w jaki sposób głosował. No ale przecież nie wynik tego głosowania. Wiemy tylko, że większość głosów była za. Ale czy to była większość 51 do 49, czy 60 do 40, czy 99 do 1, czy 100 do 0, nie wiemy. Dopytałem więc i o to. No i raz jeszcze dopytałem, czy list podlegał dyskusji i czy ktokolwiek na forum publicznie wyrażał wątpliwości co do jego treści. Próbowałem się dowiedzieć. Czekałem dobę. Dzwoniłem… – relacjonuje Krystian Kratiuk. Kolejne połączenie… I kolejne zdawkowe zapewnienia, że odpowiedź będzie… Nadeszła. Już po realizacji programu… Równie zdawkowa – że więcej informacji nie będzie, pozostają one wewnętrzną sprawą KEP. 

Co zatem wiemy? Że było głosowanie, nie było aklamacji. Wiemy też, że te pewne ogólne zasady procedowania listów zostały wdrożone. Jakie to zasady? – Tutaj mamy konkretną informację, że przygotował to Komitet ds. dialogu z judaizmem. Jego przewodniczącym jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś – przypomina Kratiuk. Nie wiemy jednak czy list był przedstawiony Radzie Stałej KEP, czy pojawił się na forum całego KEP, nie wiemy czy i jak hierarchowie otrzymali ów list…

To są informacje, które zostały przed nami utajone. Potem, według praktyki przyjmowania listów KEP, wiemy, że odbywa się dyskusja na zebraniu plenarnym. I ona się odbywa właśnie podczas zebrania wszystkich biskupów, a formalnie dokument jest przyjmowany w głosowaniu. Zwykle wymagana jest większość głosów zwyczajna, czasami kwalifikowana. Jak było tym razem? Znowu, nie otrzymałem  odpowiedzi od Księdza Rzecznika. Głosowanie czasami bywa tajne (…) Oznacza to, że ktoś o tajność tego głosowania zawnioskował. I mogło to się z różnych przyczyn wydarzyć. Po pierwsze, dlatego, że sam np. kardynał Ryś uznał, że głosowanie w tej sprawie może być kontrowersyjne. I biskupi się będą wstydzili tego, jak podnoszą ręce. Mogło tak być, czy było? Nie wiemy, bo Rzecznik nam nie odpowiedział. Ale sądzę, że było inaczej. Dużo bardziej prawdopodobną wersją jest to, że niektórzy biskupi, sami wiedząc, że są przeciwko temu listowi, zaapelowali o to, żeby głosowanie było tajne. Czy tak się wydarzyło? To jest jakaś niesłychana tajemnica Rzecznika episkopatu – podkreślił.

Jak zauważył Krystian Kratiuk, to dość kuriozalna sytuacja, bo w najnowszych dziejach Kościoła, jak np. Sobór Watykański II, synody papieża Franciszka, zawsze głosowania, jeśli były tajne, to podawano do wiadomości publicznej stosunek głosów za i przeciw. Wiadomo też było zawsze kto przygotowywał dany dokument. – Tutaj mamy tajemnicę, której do tej pory nie rozwikłał rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Bardzo nad tym ubolewam – skomentował.

Mury przesiąknięte modlitwą. Ale o co?

W liście episkopatu, w ostatnim akapicie, pada zachęta do odwiedzenia synagogi i wspomnienia mężczyzn i kobiet, których modlitwami „przez wieki nasiąkały mury bożnic”. A jakimi modlitwami przesiąkały synagogi? O tym szczegółowo napisał prof. Gościwit Malinowski na swoim facebooku.

Zacytujmy tylko fragment:

„Dla odstępców niech nie będzie nadziei, jeśli nie powrócą do Twojego Prawa; a Minim niech zaraz wyginą; a wrogowie Twojego ludu niech będą usunięci; a zuchwałą władzę niezwłocznie wykorzeń, zniszcz i uniż za naszych dni; Nocrim i Minim niech zaraz wyginą; niech będą wymazani z Księgi Życia i ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani; a wrogowie Twojego ludu oraz jego prześladowcy niech będą usunięci; i złam jarzmo pogan z naszych karków i spraw, aby nasi wrogowie nie wracali do zdrowia; Błogosławiony jesteś Ty, Panie, który niszczysz występnych i ujarzmiasz zuchwałych”. Cały wpis można przeczytać TUTAJ.

Przemilczany akapit

Gospodarz programu zwrócił też uwagę na przemilczane w liście KEP zapisy watykańskiego dokumentu, na który ów list się powołuje. Chodzi o Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate” (artykuł 4), przygotowanego w 2015 r. przez Komisję ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, opublikowaną przez Stolicę Apostolską. Sprawę poruszył na stacja7.pl ks. Przemysław Śliwiński. W liście KEP znalazło się stwierdzenie o specjalnej, tajemniczej drodze zbawienia bez Chrystusa. Przemilczano zaś bardzo ważny element listu – podkreślający, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą zbawienia.

Właśnie dlatego sporne zdanie z listu nie może być odczytywane jako stwierdzenie, że istnieją dwie niezależne drogi zbawienia. Autorzy cytowanego tekstu nie negują wyjątkowości Chrystusa. Przeciwnie, bezpośrednio przed punktem 36 „Refleksji” cytowanym w liście KEP, w punkcie 35 tego samego dokumentu, zapisano wyraźnie, że „nie może być różnych dróg do zbawienia”, a teoria dwóch odrębnych dróg, żydowskiej bez Chrystusa i chrześcijańskiej z Chrystusem, „zagraża fundamentom wiary chrześcijańskiej”. Innymi słowy, dokument z 2015 r. najpierw odrzuca koncepcję dwóch równoległych dróg zbawienia, a dopiero potem stwierdza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia i że sposób, w jaki to się dokonuje bez wyraźnego wyznania Chrystusa, pozostaje tajemnicą Boga – napisał ks. Śliwiński.

Ten list jest o stosunku katolików do wyznawców judaizmu. I czytamy na koniec tego listu jako frazę, która ma nam najbardziej zapaść w pamięć, że nie ma wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia. Nie ma tutaj tego, o czym napisał ksiądz Przemysław, że w „Dominus Jezus” jest napisane co innego. Więc cieszymy się, że Chrystus nadal jest jedyną drogą zbawienia, potwierdzamy to, tylko żałujemy, że tego w tym liście nie było – skomentował Krystian Kratiuk, podkreślając, że paterze nie mogą pisać listów do wiernych w taki sposób, by ci musieli doczytywać, wyszukiwać zamierzonego znaczenia kierowanych do nich słów.

Jak ocenił, przywołany watykański dokument wskazuje, że Kościół i judaizm nie mogą być przedstawiane jako dwie równoległe drogi do zbawienia, a Kościół musi świadczyć o Chrystusie Odkupicielu wobec wszystkich. – Wiara chrześcijańska wyznaje, że Bóg chce doprowadzić wszystkich ludzi do zbawienia, że Jezus Chrystus jest powszechnym pośrednikiem zbawienia i że nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. To jest ten sam dokument! Nie ma tych treści w liście biskupów polskich do polskich wiernych. Za to jest wrażenie, że mamy iść do synagogi, gdzie przez lata, przez wieki ściany bożnic nasiąkały radosną modlitwą, a Żydzi są elementem Bożego zbawienia. Jak mają to zrozumieć wierni? W jaki sposób? Bez przypomnienia tego, co w dokumencie na ten sam temat Watykan, wyraźnie mówi. Jak wiele by to uspokoiło, gdyby ten list był skonstruowany na zasadzie „szanujmy naszych współbraci mieszkających w Polsce Żydów, ludzi narodowości żydowskiej, wyznawców innej religii, judaizmu”, gdybyśmy napisali go w ten sposób, a nie tak, jak zostało to napisane – dodał.

Zachęcamy do wysłuchania całego programu „Ja, katolik”

Apel polskiego kapłana do Polaków

Apel polskiego kapłana do Polaków

26.03.2026 Ks. Beniamin Sęktas nczas/apel-polskiego-kaplana-do-polakow

NCZAS.INFO | Kardynał Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, ze swoim umiłowanym rabinem Michaelem Schudrichem, naczelnym rabinem Polski. Foto: X
NCZAS.INFO | Kardynał Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, ze swoim umiłowanym rabinem Michaelem Schudrichem, naczelnym rabinem Polski. Foto: X

25 marca 2026 roku
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

APEL POLSKIEGO KAPŁANA DO POLAKÓW

Bracia i Siostry! Rodacy!

Zwracam się do was z gorącym apelem w związku z zaistniałą 22 marca 2026 roku historyczną hańbą. W licznych świątyniach w Piątą Niedzielę Wielkiego Postu został odczytany List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Wielu z was, wsłuchując się w jego treść, przeżywało zdziwienie, smutek i gniew.

Już na wstępie zadziwia okoliczność, dla której napisano ten list. Pasterze Kościoła w Polsce wezwali do uczczenia rocznicy, której nigdy wcześniej jako wspólnota wierzących nie obchodziliśmy. Nie było pierwszej ani dziesiątej rocznicy wizyty w synagodze, tym bardziej nie jest to stulecie ani tysiąclecie. Ponadto samo wydarzenie nie odbyło się w Polsce. Być może stosowne byłoby obchodzenie tej rocznicy w Rzymie i to tylko w gmachu nawiedzonej przez papieża synagogi oraz z inicjatywy jej gospodarzy.

Zaskakuje również i zasmuca przedstawienie przez autorów intencji publicznego zabrania głosu, którą jest wskazanie antysemityzmu Polaków jako „śmierci”, z której w ciągu ostatnich 60 lat „wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan”. W domyśle oznacza to, że powinniśmy pokoleniowo za niego pokutować.

W końcu oburza forma ogólnopolskiego listu pasterskiego o wizycie w synagodze do odczytania w kościołach i kaplicach w Polsce, które służą wyłącznej czci naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, i to w niedzielę poprzedzającą Wielki Tydzień.

Łatwo domyśleć się, kim jest pomysłodawca tego listu: kardynał Grzegorz Ryś, znany sympatyk środowisk żydowskich i – jak można wnioskować – wyraziciel ich interesów. Za swoje zaangażowanie w dialog żydowski wielokrotnie był nagradzany. Liczni katolicy gorszą się jego postawą i sposobem sprawowania posługi pasterskiej. W ostatnim czasie spotkał się z transseksualnym aktywistą Markiem Minakowskim, byłym ministrem obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska Bogdanem Klichem i rabinem Michaelem Schudrichem. Kardynał często gości w mediach sprzyjających żydowskiemu punktowi widzenia. Za napisanie listu potępiającego sprzeciw Polaków wobec przyjmowania nielegalnych imigrantów został nagrodzony zdjęciem na stronie tytułowej „Gazety Wyborczej”.

Mnożą się skandale z udziałem kardynała Rysia. Zatrważa jednak akceptacja tego przez resztę biskupów polskich, czego wyrazem jest ostatni ich wspólny list. Za ich przyzwoleniem i poparciem doszło do groźnej przecież prowokacji. Usłyszeliśmy z kościelnych ambon, że udziałem wierzących był i bywa antysemityzm. Kiedy zagłębiałem się w pierwsze akapity listu zamieszczonego na stronie KEP-u, przypomniałem sobie, czytany jeszcze w czasach kleryckich, Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi.

Był on reakcją biskupa katolickiego na zarzut antysemityzmu stawiany przez komunistów podziemiu niepodległościowemu. Narzucona Polakom komunistyczna władza przypisywała wówczas obrońcom narodu odpowiedzialność za lincze, które dokonały się w Kielcach 4 lipca 1946 roku, a których ofiarą padli żydowscy mieszkańcy miasta. Biskup Czesław Kaczmarek stanął w obronie pomawianych fałszywie Polaków będących jednocześnie powierzonymi jego duszpasterskiej pieczy. Raport Biskupa zawiera w sobie syntetyczny wykład o stanie relacji polsko-żydowskich w okresie powojennym. Rzuca on cenne światło na wspomniane przez autorów Listu KEP dziesięciolecia „wydobywania się z grzechu antysemityzmu”. W mojej ocenie rzutuje on również na współczesne stosunki polsko-żydowskie. Biskup Czesław Kaczmarek pisał wtedy:

Wszyscy współczuli Żydom, nawet ich najwięksi wrogowie. Wielu Żydów ocalili Polacy, boć przecież bez pomocy polskiej nie ocalałby żaden. Ratowano ich, choć były za to surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Tak było w roku 1944 i na początku roku 1945. Po wejściu wojsk sowieckich, po rozciągnięciu władzy rządu lubelskiego na całą Polskę ten stan rzeczy zmienił się gruntownie. Zaczyna się niechęć do Żydów, szerzy się szybko, ogarniając szerokie masy społeczeństwa polskiego – wszędzie, a więc i w Kielcach, Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni na całym obszarze Polski. Jest to zjawisko nieulegające najmniejszej wątpliwości. Nie lubią Żydów nie tylko ci Polacy, którzy nie należą do żadnej partii lub też są w opozycji, ale nawet wielu spośród tych, którzy oficjalnie należą do partii rządowych.

Powody tej niechęci ogólnej są powszechnie znane, w każdym razie nie wynikają one ze względów rasowych. Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli. Każdy Żyd ma poza tym dobrą posadę lub nieograniczone możliwości i ułatwienia w handlu i przemyśle, Żydów jest pełno w ministerstwach, na placówkach zagranicznych, w fabrykach, urzędach, w wojsku i to wszędzie na stanowiskach głównych, zasadniczych i kierowniczych. Oni kierują prasą rządową, mają w ręku tak surową dziś w Polsce cenzurę, kierują urzędami bezpieczeństwa, dokonują aresztowań. Niezależnie od szerzenia komunizmu, nie odznaczają się oni taktem, zwłaszcza w stosunku do ludzi o przekonaniach niekomunistycznych. Są często aroganccy i brutalni. Wielu z nich nawet nie pochodzi z Polski. Przybywszy z Rosji, słabo mówią po polsku, jeszcze słabiej orientują się w stosunkach polskich. Na podstawie powyższych powodów powiedzieć zatem można, że sami Żydzi ponoszą lwią część odpowiedzialności za nienawiść, jaka ich otacza. Przeciętny Polak sądzi (mniejsza o to, słusznie czy niesłusznie), że prawdziwymi i szczerymi zwolennikami komunizmu w Polsce są tylko Żydzi, bo olbrzymia większość komunistów Polaków – to zdaniem ogółu – ludzie interesu, bezideowi, którzy są komunistami tylko dlatego, że im się to sowicie opłaca”.

W świetle powyższych słów niezłomnego polskiego biskupa Czesława Kaczmarka, który dla obrony dobrego imienia Polski i Polaków wiele przecierpiał, którego pozbawiono dobrego imienia i wtrącono do więzienia, gdzie był torturowany, nie można zaprzeczyć, że zarzut antysemityzmu często stawiają Polakom nasi wrogowie. Na przykład Niemcy używają tego określenia wobec nas, aby zmniejszyć własną odpowiedzialność za zbrodnie podczas drugiej wojny światowej. Dla Sowietów i postkomunistów zarzut antysemityzmu ma na celu odrzucenie wielowiekowej spuścizny gościnności i heroizmu Polaków za pomocą wmówienia poczucia winy jako formy pedagogiki wstydu. Dla współczesnych lobbystów żydowskich tworzenie mitu Polaka-antysemity służy roszczeniom majątkowym ze względu tzw. mienie bezspadkowe.

Wobec tego wszystkiego mamy prawo zapytać naszych biskupów: Komu służy napisany przez nich mętny list z obrazoburczą tezą o antysemityzmie?! Dlaczego antysemityzm jest ujmowany w taki sposób, że trzeba go potępić za pomocą teologicznego wywodu? Uczciwość intelektualna domaga się zdefiniowania, jak autorzy listu pojmują żydowskość. Mamy przecież różnych Żydów. Niektórzy są obywatelami Izraela, a inni zaś to religijni ortodoksi, dla których państwo izraelskie jest przeklętym tworem zsekularyzowanych żydów, syjonistów. Żydowskie korzenie posiadają miliarderzy-filantropi, którzy za pomocą ogromnych nakładów finansują fundacje, instytuty i komitety, aby oddziaływać na globalne procesy polityczne, promując kosmopolityzm i liberalną demokrację.

W Polsce mamy formację ideową żydów o komunistycznym rodowodzie, którzy aktywnie biorą udział w aktualnym dyskursie politycznym. Kształtują oni polską politykę po transformacji ustrojowej, a łączy ich poczucie elitarności z racji wspólnych korzeni. W całej tej różnorodności wspólne jest odrzucanie osoby Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i chrześcijaństwa jako fundamentu polskości. Dla porządku życia zbiorowego oznacza to postawienie narcyzmu wybrania ponad osiem ewangelicznych błogosławieństw.

Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii. Wylicza on elementy prawdziwe w religiach niechrześcijańskich jako coś, co może wskazywać na Chrystusa, ale Go nie zastępuje.

Zbawcza wartość tych religii jest ostatecznie nikła ze względu na zmieszanie prawdy z fałszem. Mimo że Prawo i prorocy, ale już nie cały Stary Testament, bo judaizm odrzuca księgi deuterokanoniczne, stanowi wspólne materialne dziedzictwo chrześcijan i żydów, to jednak „starsi bracia” na podobieństwo Ezawa wyzbyli się go za miskę talmudycznej soczewicy. Odrzucili Pana Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego, a przylgnęli do komentarzy rabinów, które zaciemniły im prawdę Bożego Objawienia zawartą w pismach. Zaistniała w ten sposób cywilizacyjna odrębność chrześcijan i żydów.

Spotkanie z żydowskością jest zatem spotkaniem nie tylko z religią, ale z całokształtem myślenia i działania. Żydzi, nawet niewierzący w Boga, wierzą w swoje specjalne wybranie i przeznaczenie ponad inne narody. Jest to przyczyną ich zadufania w sobie i korzystania nawet z najniegodziwszych środków dla osiągnięcia swoich rasistowskich celów. W tej optyce dialog międzyreligijny zamienia się w wydawanie stronie chrześcijańskiej poleceń. Taka sytuacja miała miejsce podczas konfliktu w latach 1995-1999 wokół obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu rozgrywającego się o klasztor sióstr karmelitanek i obecność chrześcijańskich symboli.

Spór zakończył się kapitulacją władz kościelnych. Siostry opuściły klasztor, a episkopat odciął się od protestów społeczno-religijnych. Mimo to postawa pasterzy Kościoła nie zadowoliła w pełni środowisk żydowskich. Przykładem tego były słowa rabina Pinchasa Menechema Joskowicza wypowiedziane w polskim sejmie 11 czerwca 1999 roku do papieża Jana Pawła II: „Proszę, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu”.

Doświadczenia polskiego Kościoła z ostatnich dziesięcioleci domagałyby się zatem spojrzenia z większym realizmem na dialog chrześcijańsko-żydowski. Czyż nie grzeszy on naiwnością i słabością strony kościelnej? Takie postrzeganie spraw wzmacnia aktualna sytuacja międzynarodowa, gdzie za sprawą państwa Izrael toczą się liczne wojny zagrażające porządkowi światowemu. Czy zbrodnie na ludności cywilnej w Palestynie, w tym na licznych chrześcijanach, i napastnicze wojny na Bliskim Wschodzie nie powinny raczej skłaniać do odłożenia celebracji rocznicy wizyty w synagodze? Czyż w Polsce brakuje nam naszych świąt i rocznic? Przed nami Wielki Tydzień i Wielkanoc, pamiątka śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.

W liście episkopatu pojawia się stwierdzenie, że to chrześcijanie są winni śmierci Chrystusa. Jest to teologiczna konkluzja, która domaga się szerszego wywodu, którego próżno szukać w liście poza enigmatycznym powołaniem się na Sobór Trydencki, mimo że w cytowanym punkcie aktualnego Katechizmu jest w tym miejscu odniesienie do Katechizmu Rzymskiego, co osłabia dogmatyczność tezy na rzecz kontekstu pastoralnego. Czymś oczywistym jest, że grzechy wszystkich ludzi przyczyniły się do cierpienia ukrzyżowanego przez żydów rękami pogan Chrystusa. Jasne jest, że cierpienie i śmierć Chrystusa miały charakter odkupieńczy dla wszystkich narodów. Wszyscy żyjący przed Jego przyjściem mogli osiągnąć zbawienie dzięki dziełu Chrystusa.

Przekonanie, że wybraństwo żydów czy innych narodów na zasadzie pochodzenia materialnego, a nie przez wiarę, ich zbawi, nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Chrystus posłał apostołów, by pouczali narody o Królestwie Bożym. Od początku towarzyszył temu opór ze strony tych, którzy odrzucili Pana Jezusa w ramach narodu żydowskiego. Przeciwnicy Dobrej Nowiny nie poprzestawali na zamknięciu się na zbawczą prawdę, ale tworzyli antychrześcijański judaizm rabiniczny i opartą na nim cywilizację. Przykładem tego jest przyjęcie w VIII wieku religii żydowskiej przez Chazarów. Wtedy Kaganat Chazarski stał się wrogi dla swoich sąsiadów jako wyznawców innych religii. Musiało to doprowadzić do reakcji ze strony chrześcijańskich państw Rusi i Cesarstwa Bizantyjskiego. W X wieku Chazarowie zostali wyparci na tereny dzisiejszej Ukrainy.

Mniej więcej w tym samym czasie książę Mieszko I przyjął chrzest. Od 966 roku dzieje Polski na trwałe złączyły się z Kościołem katolickim, który przedłuża i zachowuje dzieło zbawienia. Wraz z tym opatrznościowym początkiem została postawiona tama handlowi słowiańskimi niewolnikami dokonywanemu przez żydowskich kupców na naszych ziemiach. Sam proceder został uwieczniony przez średniowieczną sztukę: drzwi gnieźnieńskiej katedry przedstawiają wśród scen z życia świętego Wojciecha wykup słowiańskich niewolników z rąk żydowskich.

Pod koniec swojego listu z 22 marca biskupi zaproponowali, żeby 13 kwietnia Polacy odwiedzali synagogi. Nie czyńmy tego aktu taniego naśladownictwa, teatralnego lub wręcz komediowego gestu „pójścia w ślady Jana Pawła II”! Dzień 13 kwietnia jest wigilią rocznicy Chrztu Polski i to wydarzenie raczej należy uczcić: pójściem do własnego kościoła parafialnego, aby przed chrzcielnicą podziękować za wiarę katolicką. Zamiast pochodów synagogalnych lepiej udać się na Mszę świętą, albo wybrać się w pielgrzymce do relikwii świętych Patronów Polski, uprzątnąć i udekorować krzyże i kapliczki, wywiesić polską flagę, odwiedzić pomniki i groby bohaterów, w tym miejsca pamięci żołnierzy niezłomnych, których dokładnie 14 kwietnia 1950 roku w zgniłym porozumieniu między komunistycznym państwem a Kościołem nazwano „bandytami”.

Niech 14 kwietnia, dzień Chrztu Polski wpisze się na trwałe w świadomość Polaków, a z głębi serc popłynie dziękczynne Ciebie Boga wysławiamy za Polskę, która jest chrześcijańska!

Ks. Beniamin Sęktas

—————————————–

Kościół Chrystusa w demolce, czyli kardynał Ryś i chuligani z episkopatu Polski

Kościół Chrystusa w demolce,

czyli kardynał Ryś i

chuligani z episkopatu Polski

Bazyli1969

=============================

„W polityce nie ma przypadków, ani zbiegów okoliczności. A jeśli są, to dobrze wyreżyserowane”. –  Kard. Richelieu

=====================================


salon24.pl/u/bazyli1969/kosciol-chrystusa-w-demolce-czyli-kardynal-rys-i-chuligani-z-episkopatu-polski

Czy zdrajca zdradza także siebie? A.    Kurosawa

===========================================

Są wśród nas abderyci. Posługujący się naszym językiem, wyglądający jak my i marszczący brew na skutek opowieści o zagrożeniach dla naszej Ojczyzny. Ot choćby taki dyżurny „katolik” o nazwisku T. Terlikowski. Klepie to i tamto, a zasadniczo nie ma nic do powiedzenia, gdyż jego elukubracje nadają się jedynie na podpałkę przy harcerskim ognisku. Taki dyżurny strażak Sam, którego zadaniem jest gaszenie ognisk zapalnych w zakresie sporów ideowych.  Problem w tym, że osoby pokroju Terlikowskiego potrafią namieszać w głowach sporemu gronu miejscowej ludności. Oczywiście nie tym świadomym, mający  pojęcie o wartościach, przyzwoitości i szanujących  samych siebie ale tym, którzy nie potrafią zliczyć do czterech, mają negatywny stosunek do wszystkiego co opiera się o fundamenty, nienawidzących miejsca w którym żyją  i kierujący się przekazem durniów oraz agentów z pierwszej linii wojny ideowej. Krzyż na drogę z nimi! Łatwo powiedzieć…

Oczywiście każdy normalny człowiek posiadający kręgosłup moralny i szacunek dla swoich przodków lekceważy brednie Terlikowskiego, ale gdy w podobnym tonie do wspomnianego hucpiarza wypowiada się Episkopat Polski, to sprawa nabiera poważnych rozmiarów. I z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w dniach ostatnich. O d razu zaznaczę, że nie trzeba być wiernych synem lub córką Kościoła i nauki chrystusowej, aby zauważyć, że „List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej” to co najmniej prowokacja albo nawet dywersja.

Nie będę wchodził szczegóły. Są od tego inni, lecz przesłanie tego listu jest dosłownie policzkiem wymierzonym przez biskupów w moją twarz. I to bez żadnego obcyndalania. Zwyczajnie i po prostu purpuraci żyjący nad Wisłą uznali, że ich „owieczki” to durnie i biomasa, pozbawieni jakichkolwiek odruchów samozachowawczych. Stwierdzili bowiem, że ich „trzoda” da się manipulować bez trudu i wszystko co wypełźnie z ust pierwszoplanowych postaci Episkopatu zostanie łyknięte bez popitki. Nawet to, że wiara milionów Polaków zostanie sponiewierana i sprowadzona do poziomu prymitywnego chłamu.

Przesadzam? A skąd! Wszak goście przybrani w fioletowe sutanny oświadczyli swoim owieczkom, że przez dwa tysiąclecia Kościół ich oszukiwał. Jakoś tak gadał – ustami Ewangelistów, Doktorów i Ojców Kościoła, że jedyną drogą zbawienia jest droga Chrystusowa. My jesteśmy Ludem Bożym. Zdaniem hucpiarzy z Episkopatu byliśmy w błędzie!

Na nic przekazy Ewangelistów. Na nic nauka św. Pawła. Na nic Tradycja. Dziś rabi…. Pardon! Kardynał Ryś przekazuje milionom polskich chrześcijan, że „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”. No proszę. Okazuje się  zatem, że dziesiątki pokoleń naszych przodków było w błędzie. Uznawali bowiem, iż jedyną droga do zbawienia jest naśladowanie Chrystusa.

Nic też nie znaczy, że Żydzi rozpychają się niczym Moskale na Bliskim Wschodzie i hurtowo wysyłają na tamten świat tysiące kobiet i dzieci. W  imię chorej fantasmagorii, czyli tzw. Wielkiego Izraela. Ale Grzegorz Ryś, wraz ze swymi akolitami, uważa inaczej. Czy w takim razie jego „autorytet” przewyższa autorytet Ojców Kościoła i samego Jezusa, który określał Żydów „plemieniem żmijowym” i zarzucał im odejście z drogi prawdy? Odpowiedź jawi się jako oczywista. Ale to nie wszystko.

Patrzę na samozaoranie nadwiślańskich purpuratów i przychodzą mi do głowy dwie wątpliwości. Otóż od dziś nie mam nawet grama zaufania do tego grona, ponieważ nie wykazało się ono żadną odwagą. Absolutnie żadną! Milczenie i brak kontrakcji wobec wspomnianego listu to dowód na to, że obecnie naszymi przewodnikami duchowymi są ludzie mali, miałcy, bez odwagi  honoru. Nie trzeba  wywlekać braku reakcji na wspomniany list, ale wystarczy przypomnieć, iż żaden (prawie żaden) z biskupów nie zajął jasnego stanowiska wobec łamania prawa w Polsce, mordów dokonywanych przez Izrael w Gazie, Libanie oraz Iranie i nie zdobył się pokazanie drogi ku naprawie Rzeczypospolitej.

Smutne to cholernie. Jestem pewien, że kardynał Wyszyński patrzy  na swych braci w kapłaństwie i przewraca się w grobie.   Po drugie, odnoszę wrażenie, że przywołany list ma oprócz przesłania religijnego ma także przesłanie polityczne. Powiem więcej… W dobie, gdy państwo Izrael zaatakowało Iran (daleko mi do pochwały panującego tam reżymu) i nie potrafi go pokonać, rysuje się jasno, że może zdarzyć się sytuacja, iż całe masy mieszkańców państwa położonego w Palestynie w wyniku zagrożenia zechcą poszukać miejsc bezpiecznych. Jednym z nich jest „Polin”. Wiem, że jako wspólnota nie życzymy sobie setek tysięcy bliskowschodnich i północnoafrykańskich inżynierów. Tu znaczna większość Polaków jest zgodna.

Czy jednak ta sama większość jest gotowa na przyjęcie dziesiątek lub setek tysięcy Izraelczyków? A ci z kraju położonego „tam gdzie chce” tysiącami pozyskują polskie paszporty… Rok w rok. Od dekad. No nie sądzę, aby podobało się mieszkańców Odrowiśla. Nawet tym popierającym uśmiechniętych dewastatorów.  A jednak kardynał Ryś, wraz z równie etycznymi kolegami, stara się nas oswajać z tą potencjalną sytuacją i skrycie namawia do odwiedzania synagog. Synagog! Zamiast zachęcać Żydów do odwiedzania kościołów, on zapędza chrześcijan do bożnic. Od niedzieli nie uważam księdza Rysia za katolickiego i chrześcijańskiego kapłana. Trudno, inaczej się nie da. 

Przyznam się otwarcie, że jestem człowiekiem wielkiego serca. Pomagam potrzebującym jak mogę, czyli na miarę moich możliwości. Widzę istotę ludzką w każdym. Również w tych, którzy kierują się w swym życiu paranoicznymi i rasistowskimi zasadami z Talmudu.  Nie godzę się jednak na gwałcenie mojej tradycji, przekonań i zdrowego rozsądku. Nie tylko dlatego, że nauczono mnie trzymania  moralnego azymutu. Zawsze i wszędzie. 

Również z tej przyczyny, że nie chcę aby dom moich przodków i potomków stał się placem zabaw, na którym każdy chętny może wywijać dowolne fikołki. Episkopat polski, który winien stać na straży wiary, tradycji chrześcijańskiej oraz dobrostanu swojej „trzody”, zwyczajnie i po prostu nas… zdradził. Zdradził, po trzykroć zdradził. Czemu? Tu – moim zdaniem – nie powinno być wątpliwości. Głupota lub interes. Tertium non datur.

Panie Ryś, przynosisz wstyd naszemu Kościołowi oraz wszystkim rozsądnym ludziom. Nawróć się pan albo zajmij się zbieraniem znaczków. 

PS Warto zaznaczyć, że poza kanałami internetowymi żadna większa telewizja nie zajęła się tym tematem. Włącznie z „Republiką” i „WPolsce24”. Wstyd!

=============================================================

Stykulis25 marca 2026,

Wprawdzie nie znamy póki co szczegółów tego, w jaki sposób pomysł Rysiowy przerodził się w list KEP. Jednak jest dość oczywiste, że to jemu udało się w jakiś sposób „przekonać” innych biskupów do tego pomysłu. Istotnym elementem tego „przekonywania” jest zapewne fakt, że on dzięki rządom bergogliańskim jest dość znacząco osadzony w Kurii Rzymskiej, gdyż należy do dykasterii ds. sprawa biskupów, która zajmuje się nie tylko nominacjami biskupów lecz także wykopywaniem ich z posad, co się działo nadzwyczaj często za owych rządów i bez wyjątku dotyczyło jedynie biskupów myślących po katolicku, których jedyną zbrodnią było nauczanie po katolicku, przez co popadli w niełaskę u bergogliańskiej bandy. 

Odpowiedni jest też poziom teologiczny tego tekstu, typowy dla jego właściwego autora. Po kolei.

1. 

„Śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest Łazarzowi.”

Ktoś tu gruntownie pomieszał. Śmierć Jezusa Chrystusa była po to, żeby Łazarz powrócił do życia doczesnego? Przecież to jest absurd na poziomie najwyżej pierwszych klas szkoły podstawowej. 

2. 

„Więcej: śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest każdej i każdemu z nas.”

O jakie życie chodzi? To jest istotne pytanie. Jeśli chodzi o życie wieczne, to nie zostało ono wrócone, gdyż z powodu grzechu pierworodnego nie mieliśmy go. A jeśli chodzi o życie doczesne – bo tylko ono może zostać przywrócone jak we wskrzeszeniu Łazarza – to z całą pewnością Jezus Chrystus nie umarł dlatego celu, a to chociażby dlatego, że KAŻDY człowiek w końcu umiera, nawet jeśli został wskrzeszony. To jest także absurd na poziomie najwyżej pierwszych klas szkoły podstawowej. 

3.

„Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej „śmierci” wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan – szczególnie w ciągu ostatnich 60 lat – dzięki wydarzeniom, które czujemy się zobowiązani wszystkim nam przypomnieć.”

Tutaj przede wszystkim brakuje definicji antysemityzmu, czy choćby opisu. Z kontekstu wynika, że według autora tekstu antysemityzmem jest katolicki, nauczany przez Kościół począwszy od pism Nowego Testamentu stosunek religii Chrystusowej do religii judaistycznej. A jest to nic innego jak oszczerstwo i bluźnierstwo, gdyż przypisuje się tutaj bliżej nie określone zło nazwane antysemityzmem nie tylko nauczaniu Doktorów Kościoła i papieży, lecz także natchnionym przez Ducha Świętego księgom Apostołów i Ewangelistów. Jest to zabieg perfidny, typowy zresztą dla wyznawców judaizmu, gdyż jest po pierwsze z gruntu fałszywy, a po drugie uderza w tożsamość chrześcijaństwa, która jest określona przez relację względem zarówno religii starotestamentalnej jak też judaistycznej czyli faryzejsko-rabinicznej.

kelkeszos25 marca 2026, 19:01

Tak swoją drogą – dziwi się Pan postawie „naszych” telewizji. Ja już od dawna mam je dobrze rozpoznane. Od czasów „zarazy” nie biorę pisma Karnowskich do ręki, a „Republiki” też już nie oglądam. Zresztą, wszystkie plagi  jakie organizowały naszą rzeczywistość ostatnich lat, zaczynają układać się w adekwatne związki przyczynowe.

A-Tem25 marca 2026,

@deda  święty przykład historyczny →  

Św. Jan Chryzostom, IV wiek

„Mowy przeciwko judaizantom i Żydom.” 

Przekład i opracowanie Jan Iluk, Wydawnictwo WAM Źródła Myśli Teologicznej 41, Kraków 2007, s. 330, 

Huaskar 25 marca 2026,

„W polityce nie ma przypadków, ani zbiegów okoliczności. A jeśli są, to dobrze wyreżyserowane”.

–  Kard. Richelieu

Analiza listu KEP z 12 bądź 21 marca 2026 roku

Krótka analiza listu KEP z 12 bądź 21 marca 2026 roku

Konrad Dan


salon24.pl/u/analiza-listu-kep-z-12-badz-21-marca-2026-roku

Piszę tę notkę dla siebie, żeby uporządkować myśli, Upubliczniam bo być może ktoś inny uzna ją za wartościową bądź będzie w stanie wskazać błędy w moim rozumowaniu.

1. Data listu i zarazem bardzo ważna kwestia – kiedy ten list powstał? 12 marca czy 21? Dlaczego nie był dyskutowany podczas 404 Konferencji Episkopatu Polski, tylko od ręki poddany pod głosowanie? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw? List nie został przyjęty jednogłośnie a quasi-oficjalne tłumaczenie jest takie, że głosowanie przerwano po upewnieniu się, że ponad 50% biskupów jest za. Jak się upewniono? Wizualnie? Kto liczył? Dlaczego list nie został podpisany przez konkretnych biskupów? Czy w ogóle odczytano go biskupom przed głosowaniem? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw?

To jest pierwsza, moim zdaniem bardzo ważna, konkluzja własna. Trzeba wymóc na EP podanie listy obecnych na 404 KEP. Niech się po kolei pochwalą, że głosowali za. No przecież tacy są z siebie dumni. To dlaczego nie chcieli się podpisać? Naprawmy to…

I dlaczego list został „przyjęty/opublikowany ale utajniony do godziny 18.00 21 marca (czyli efektywnie do niedzieli, która w Kościele Katolickim zaczyna się przecież po zachodzie słońca dnia w sobotę? Sobotnia Msza Święta o 18.00 jest już Mszą „niedzielną”).

2. Kolejna kwestia powiązana z poprzednią – dlaczego zdecydowano się opublikować taki właśnie, abstrahując od innych, jeszcze poważniejszych zarzutów, jątrzący i siejący ferment i niezgodę list w czasie Wielkiego Postu? To ważne! I można to wykorzystać praktycznie!

3. Powiązane z 2 ale ważne samo z siebie – Jeśli list naprawdę miał na celu przypomnienie wizyty JPII to przecież ta wizyta miała miejsce 13 kwietnia a nie 22 marca? 

4. Abstrahując od tego, że określenie dotyczyło niektórych Izraelitów sprzed wielu tysięcy lat, czyli czasów Starego Testamentu, to jaki naród wybrany? Przecież tak absurdalne sformułowanie występuje wyłącznie w języku polskim. Po łacinie, włosku, angielsku a pewnie i w suahili to LUD wybrany. Jak niby KEP chce to przenieść na cały naród żydowski? O tym, że Żydzi nie potrzebują Jezusa Chrystusa do zbawienia decyduje haplogrupa, linia krwi, obywatelstwo izraelskie czy wyznawanie judaizmu? W jakiej wersji?

Rozumiem, że problem nie dotyczy tylko listu KEP a również tego nic nie znaczącego dokumentu, nic nie znaczącej watykańskiej komisji synodalno-synagogalnej, na którą KEP się powołuje ale to przecież dalej ten sam problem – jak oni definiują lud/naród wybrany?

5. Tak, wiem. 

Temat jest bardzo poważny i sam się na poważnie zastanawiam co robić.

Moim zdaniem, najprościej i najrozsądniej chyba, wykorzystać narzędzia dostarczone przez … papieża Franciszka (motu propio Come una madre amorevole i dodatkowo Vos estis lux mundi) i złożyć skargę na „poważne zaniedbanie obowiązków pasterskich” przez kard. abp. Grzegorza Rysia bezpośrednio do Watykanu, żądając jego usunięcia za to i za sianie publicznego zgorszenia. Jeśli podejdziemy do tego poważnie, to naprawdę jest szansa na oczyszczenie bagna i odnowienie Kościoła w Polsce.

Potencjalne uzasadnienie takiej skargi:

„Uzasadnienie:

    Poważne zaniedbanie obowiązku strzeżenia i przekazywania integralnej wiary katolickiej (kan. 386 §1 KPK oraz kan. 392 §1-2 KPK)

Kard. Ryś od wielu lat konsekwentnie głosi tezy, które znalazły odzwierciedlenie w Liście pasterskim KEP z 12 marca 2026 r. (przyjętym pod jego wpływem). Fragmenty listu o Żydach jako „uczestnikach Bożego zbawienia bez wyraźnego wyznawania Chrystusa” (jako „niezgłębiona tajemnica Boża”), o „Izraelu pozostającym narodem wybranym” oraz nieodwołalności „Pierwszego Przymierza” powtarzają wcześniejsze publiczne wypowiedzi kard. Rysia (m.in. z 2023 r. i stycznia 2026 r.).

    Takie sformułowania wprowadzają dwuznaczność i relatywizację wyłączności zbawienia w Chrystusie (Dz 4,12; KKK 846-848), co stanowi zaniedbanie obowiązku nauczyciela wiary. Potwierdzają to ekspertyzy:  

        ks. prof. Waldemara Rakoczego CM (eKAI, luty 2026),  

        analiza „Parasynagogalne herezje listu KEP” (blog Teolog katolicki, marzec 2026).


    Sianie poważnego zgorszenia wśród wiernych, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu (kan. 1339 §2 KPK oraz kan. 1399 KPK)

    List odczytano w kościołach [w większości – nie odczytano md] w V Niedzielę Wielkiego Postu (22 marca 2026) – w okresie pokuty i kontemplacji Męki Pańskiej. Zamiast umacniać wiarę w Chrystusa Ukrzyżowanego jako jedynego Zbawiciela, dokument wywołał masowe zgorszenie, zamęt i podziały. Wierni czują się zdradzeni w fundamentalnej prawdzie o Nowym Przymierzu. Zgorszenie jest publiczne i udokumentowane w mediach, komentarzach oraz bojkocie odczytania listu przez część księży.

    Szkoda dla jedności Kościoła w Polsce (kan. 392 §1 KPK oraz motu proprio Come una madre amorevole z 4 czerwca 2016)

    Działalność kard. Rysia (modus operandi – konsekwentne promowanie tej linii teologicznej) oraz publikacja listu pod jego wpływem pogłębiły podziały, osłabiły zaufanie do Episkopatu i communio ecclesiale. Abp Wojda ponosi dodatkową odpowiedzialność za zaakceptowanie i rozpowszechnienie dokumentu.

6. Uzupełnienie – Właściwie kardynał Ryś się bardzo podłożył tym listem. Jeśli to dobrze rozegrać, to można teraz usunąć jego i innych prezentujących tę samą heretycką ale i jawnie absurdalną linię „teologiczną”, ze stołków.

List kardynała Rysia o Żydach? Szkoda, że żaden biskup tego nie zablokował

List kardynała Rysia o Żydach?

Szkoda, że żaden biskup

tego nie zablokował

Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu

Przeczytałem ten list kardynała Rysia (tak zakładam) o Żydach (upraszczam) który jutro, jako list całego Episkopatu, ma być podobno czytany w kościołach. Parę słów komentarza:

1) Wielka szkoda że żaden biskup tego nie zablokował (*jeśli* w KEP jest wymagana jednomyślność w sprawie takich listów). Może jeszcze jakiś biskup odetnie się od jego formy i jego treści.

2) Czytając go czułem się jakbym się cofnął o 25 lat. Albo więcej! Taka mentalna grupa rekonstrukcyjna klimatów z lat 90.

3) Jeśli macie wrażenie że ten list jest oderwany od bieżących wydarzeń, potrzeb, wyzwań, przeintelektualizowany i bełkotliwy to… macie rację!

4) Nie jestem teologiem więc nie oceniam ile w tym liście prawdy, a ile herezji, błędu, zamętu, niejasności, a ile dopuszczalnego żonglowania cytatami, faktami i koncepcjami po to żeby możliwie mocno zjudaizować przekaz wiary katolickiej, ale sam fakt że te pytania musimy sobie zadawać jest żenujący. Ekscelencje, ogarnijcie się! — jak Wam powiedział trafnie wczoraj redaktor Grzegorz Jankowski w Polsacie.

5) Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu.

6) Judeochrześcijanie lubią pozować na odważnych. Skoro tak to niech będą odważni. Odwaga i uczciwość intelektualna polegałbym na *pełnym* odniesieniu się do judaizmu czyli pokazaniu gdzie są potencjalne punkty wspólne i gdzie są różnice — a więc odniesienie się wprost do rozbieżności w kwestii boskości Chrystusa, do treści Talmudu, do treści Kabały i innych istotnych wątków współczesnego judaizmu, w tym jego faktycznych norm etycznych, a także do syjonizmu i jego konsekwencji.

7) Milczenie polskich biskupów na temat wojny Izraelsko-amerykańsko-irańskiej jest znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów. Ten list jeszcze to uwydatnia!

8) W ogóle to dlaczego to że papież kilkadziesiąt lat temu odwiedził jakąś synagogę ma być wspominane dziś na Mszach czy upamiętniane? Co ten gest nam przyniósł? Nic. Może zajmijmy się przypomnieniem postaci świętych, jeśli biskupi chcą zajmować się historią?

9) Tak w ogóle to czytanie listów KEP nie jest potrzebne do prawidłowego nauczania wiary, a słuchanie ich nie jest potrzebne do zbawienia. W Kościele te listy często są zwyczajnie ignorowane przez proboszczów.

10) Smutno że taki sygnał wychodzi. Nie mam obaw że to wpłynie na wiarę czy teologię. Nie wpłynie.

Mam obawy związane z dawaniem sygnału tak głębokiego oderwania od rzeczywistości i od tego czym żyją wierni. Mam nadzieję że ktokolwiek z Episkopatu otwarcie się zdystansuje od tego. Milczenie i jedność w marności i sianiu zamętu nie jest wartością!

=======================

mail:

Jakby nie zareagowali, to i tak zaciągnęli ekskomunikę! Zadziałała tu ekskomunika latae sententiae (z mocy samego prawa):

Na podstawie kan. 1364 § 1 KPK, dopuszczenie się herezji, apostazji lub schizmy skutkuje natychmiastowym zaciągnięciem kary.

W praktyce oznacza to, że biskup wyklucza się ze wspólnoty w chwili publicznego wygłoszenia błędnych nauk, natomiast późniejszy dekret hierarchii jedynie oficjalnie stwierdza zaistniały już stan faktyczny.

Ale w tym przypadku nie będzie żadnego dekretu. 

Zgorszyli wielu, ale pewnie liczne osoby też uwiedli… 

a

List postępowych, inkluzywnych biskupów, jest w swej wymowie tragiczny. A do czego są potrzebni goje?

Łukasz Winiarski, działający pod pseudonimem „Razprozak”.

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem

Odczytywany dziś w kościołach, list postępowych, inkluzywnych biskupów, jest w swej wymowie tragiczny. Jest przykładem wiernopoddaństwa albo naiwnej głupoty i ignorancji, podanej pod postacią szlachetności i tolerancji.

,,Zauważmy: Słowo nie mówi tu jedynie o nienawiści. Mówi o „braku miłości”, a więc także o obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy. Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM”.

Ale czemu wy to czytacie ludziom w Polsce…? W kraju, gdzie ludzie tłumnie chodzą na filmy ż Agnieszki Holland, córki ż komunisty. W kraju, który po 1989 roku ukształtowała gazeta syna ż komunistów. W kraju, w którym pieniądze na stworzenie najpopularniejszej telewizji prywatnej dał aktualny przewodniczący Światowego Kongresu Ż. Gdzie wy widzicie ten straszny antysemityzm…?

Polska Agencja Prasowa, że w Niemczech w samym tylko 2024 roku odnotowano 8627 (!!!) incydentów o podłożu antysemickim. Polska jest pod tym względem jednym z najbezpieczniejszych dla nich miejsc na świecie. Wygadywanie BZDUR o antysemityzmie, który trzeba zwalczać, to działanie na szkodę państwa. Równie dobrze możecie napisać list do wiernych, i pisać, że za dużo Polaków jest miliarderami, i że powinniśmy mniej pieniędzy wydawać na jachty i prywatne śmigłowce, a więcej na fundowanie sierocińców i szpitali. Nie, w Polsce nie ma problemu z nadmiarem miliarderów. I w Polsce NIE MA problemu z antysemityzmem. Chyba że antysemityzmem biskupi chcą nazywać każdą sytuację, w której Polak ma odmienne zdanie niż Ż.

W Polsce do tego stopnia nie ma problemu z antysemityzmem, że gdy jakiś leczony psychiatrycznie wariat, który wcześniej zaatakował kościół, rzucił kamieniem również w synagogę – natychmiast zebrali się rabini, TVN, Adamowicz i, jakżeby inaczej, przewrażliwieni przedstawiciele Kościoła, żeby walczyć z ,,antysemityzmem” i ,,nienawiścią”.

Oczywiście, gdy zaatakowano kościół katolicki, to żadnych kamer ani rabinów nie było, ani żadnej atmosfery skandalu. W Polsce realny antysemityzm jest zjawiskiem do tego stopnia marginalnym, że niektórym bardzo zależy żeby go podkręcać na chama. Żenujące jest obserwowanie, że przykładają do tego rękę biskupi.

W liście przytoczono też słowa z soboru: ,,Żydom jako narodowi nie można przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa”.

Ja może tylko przypomnę, że elementem naszej wiary jest grzech pierworodny – w którym wszyscy ponosimy zbiorową winę za grzech pierwszego człowieka. I wszyscy ponosimy – zbiorową – karę za jego grzech. Więc – ani ja, ani biskup, nie będziemy decydować o wspomnianej w liście kwestii. Ta decyzja należy tylko do Boga.

Kolejny fragment, stanowiący cytat: ,,Nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia”, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest– i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”.

Tyle że Jezus powiedział bardzo jasno i wyraźnie: ,,Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie”. Albo: „Kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, który Go posłał”. Albo: ,,Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym.”

Więc mamy do wyboru: albo wierzyć Jezusowi…

albo biskupom.

Na koniec – naczelnym rabinem Izraela jest Dawid Josef. Pomijam, że jego bliskim współpracownikiem jest człowiek skompromitowany i skazany za przyjęcie łapówki i oszustwa podatkowe.

Ale ojcem obecnego naczelnego rabina jest Owadia Josef. Autor słów:

,,Do czego są potrzebni goje? Do pracy. Do orania. Do zbierania plonów. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść. Jak władcy. Oto cel, dla którego zostali stworzeni goje. Z gojami jest jak z każdym innym, kiedyś muszą umrzeć, ale Bóg daje im długie życie. Po co? Wyobraź sobie, że komuś zdechnie osioł. To będzie się dla właściciela wiązało z dodatkowymi kosztami. Bo ten osioł był jego sługą. Powinien żyć długo, żeby dobrze pracować dla tego Żyda. GOJE RODZĄ SIĘ TYLKO PO TO, ŻEBY NAM SŁUŻYĆ. Inaczej ich obecność nie ma żadnego sensu. Ich jedyną misją jest służba ludowi Izraela”.

Szanowni biskupi, wysoka izbo – mało mi się podobają te słowa. Czy to już czyni ze mnie… antysemitę?

Czy obecny naczelny rabin Izraela, syn tego człowieka, odciął się już od tych skandalicznych słów ojca? Przeprosił za nie? Napisał list do wiernych, i potępił przekaz swojego ojca?

I czy w synagogach również są masowo odczytywane listy nawołujące do szacunku wobec chrześcijaństwa?

Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi…

Żyjemy w strasznych czasach, jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem. Głupota i naiwność podawane są jako szlachetność. Ale to nie powinno stanowić usprawiedliwienia dla porzucania wiary – wręcz przeciwnie. Przecież nawet w czasach Chrystusa żyli ,,uczeni w piśmie”, których Chrystus krytykował i napominał bardzo surowo, Pismo Święte nigdy nie ukrywało słabości duchowych nauczycieli. Nie ma w nim żadnego przesłania, że ,,rabin ma zawsze rację”. Nie ma więc sensu automatycznie zakładać, że biskup zawsze ją ma.

Warto słuchać mądrych księży i biskupów – nie trzeba słuchać każdego z nich, nawet jeśli któryś przemawia w imieniu całego Kościoła. Biskupi to ludzie – istoty niedoskonałe i grzeszne, a nie: nieomylne. Jedynym, któremu wierzący chrześcijanin jest winny bezwarunkowe posłuszeństwo, jest Bóg.

,,Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”.

=======================

mail:

Jakby nie zareagowali, to i tak zaciągnęli ekskomunikę! Zadziałała tu ekskomunika latae sententiae (z mocy samego prawa):

Na podstawie kan. 1364 § 1 KPK, dopuszczenie się herezji, apostazji lub schizmy skutkuje natychmiastowym zaciągnięciem kary.

W praktyce oznacza to, że biskup wyklucza się ze wspólnoty w chwili publicznego wygłoszenia błędnych nauk, natomiast późniejszy dekret hierarchii jedynie oficjalnie stwierdza zaistniały już stan faktyczny.

Ale w tym przypadku nie będzie żadnego dekretu. 

Zgorszyli wielu, ale pewnie liczne osoby też uwiedli… 

a

Prof. Bartyzel, dr Milcarek i wicemarszałek Bosak komentują List KEP. Mocne.

Prof. Bartyzel, dr Milcarek i wicemarszałek Bosak komentują List KEP. Padają mocne słowa

pch24.pl/mocny-komentarz-do-listu-kep

(Oprac. PCh24.pl)

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, prof. Jacek Bartyzel oraz filozof dr Paweł Milcarek skrytykowali treść listu Episkopatu dotyczącego Żydów. Wskazują, że jest to „list nieszczęśliwy”, który zawiera „jawną i oczywistą herezję”.

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że pisanie listu w 40. rocznicę odwiedzenia synagogi przez papieża nie jest istotnym wydarzeniem. Wyraził zdziwienie, że trzeba ten dzień dziś upamiętniać. Zwrócił uwagę, że ten gest sprzed 40 lat niczego nam nie przyniósł. Bosak dodał, że biskupi milczą na temat wojny izraelsko-amerykańsko-irańskiej co jest „znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów”.

W liście Episkopatu Polski przywołano również pojęcie antysemityzmu, które zostało określone jako „deficyt miłości”.

„Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu” – wskazał Krzysztof Bosak.

„Resztki nadziei zniknęły”

Bardzo mocno na list polskich biskupów zareagował prof. Jacek Bartyzel. Znany filozof idzie daleko w krytyce listu Episkopatu mówiąc, że „resztki nadziei zniknęły”. Wskazuje, że dokument zawiera „jawną i oczywistą herezję, iż istnieje kategoria osób – a mianowicie wyznających judaizm Żydów – które mogą uzyskać zbawienie bez przyjęcia Chrystusa, uznania Go za Mesjasza i Zbawiciela, będącego jedyną Drogą do Boga, i jeszcze przewrotnego uzasadnienia tej herezji „tajemnicą Bożą”.

Prof. Jacek Bartyzel w swoim wpisie zwraca uwagę na pojęcie antysemityzmu, które przez biskupów miałoby być określane „deficytem miłości”. To sformułowanie uznaje za „pospolite brednie”, które „się same kompromitują w kontekście politycznym izraelskich zbrodni wojennych”.

„Nadto jeszcze w tekście pada oskarżenie Kościoła nauczającego, że przez 1500 lat głosił jakoby błędną naukę na temat żydów – co jeśli byłoby prawdą, oznaczałoby, że Kościół nie jest nieomylny w swoim dogmatycznym nauczaniu, a więc stanowi to właściwie kolejną herezję” – wskazuje filozof.

Na koniec podkreślił, że nie zamierza skorzystać z sugestii i zaproszenia biskupów do odwiedzenia synagogi. „W takim razie to my, zwykli laici, którzy zachowali sensus catholicus, musimy powiedzieć: non possumus! Nie możemy słuchać waszej kacerskiej mowy, nie będziemy podążać za nią. Nie będziemy odwiedzać synagog, bo synagoga, która odrzuciła Chrystusa jest Synagogą Szatana” – skwitował.

„List nieszczęśliwy”

List Episkopatu w 40. rocznicę odwiedzin synagogi przez Jana Pawła II skomentował i skrytykował również dr Paweł Milcarek. Stwierdził, że to „list nieszczęśliwy”, zawierający gorszące fragmenty.

„List tworzący swoją konstrukcję na jednostronnych wyrażeniach wyjętych z przemówienia papieskiego w synagodze. Najbardziej niepotrzebny i gorszący jest w nim wrzucony na końcu tego listu fragmencik z dość drugorzędnego opracowania jednej z watykańskich komisji – w swoim najprostszym sensie sprzeczny z deklaracją Dominus Iesus i z Lumen gentium. Wstyd, że biskupi zechcieli sygnować dokument tak w sumie mylący i, biorąc pod uwagę spodziewany odbiór, oszukańczy – zapewne dlatego, że nikt z nich nie był rzeczą na tyle zainteresowany, żeby zobaczyć, że nie jest to po prostu słuszne ostrzeżenie przed antysemityzmem, lecz zachęta do zlekceważenia Ewangelii” – wskazał filozof.

Dr Paweł Milcarek w swoim komentarzu zwrócił uwagę na brak zainteresowania prawdą, a jedynie tym, „jak nas zobaczą”.

„Mści się jedna z podstawowych wad naszego czasu: brak zainteresowania prawdą, a zainteresowanie tylko tym „jak nas zobaczą” oraz reaktywność czysto polityczna. Sądzę bowiem, że biskupi puścili ten list, zredagowany przez jakiegoś eksperta oburzonego niedawną dyskusją na temat wybrania Żydów – ponieważ zostali zmotywowani rzeczywistym wzrostem nastrojów antyżydowskich. Chcąc jakoś się odnieść do tych nastrojów, zgodzili się na zły list. Jakby byli teologicznymi analfabetami” – ocenił dr Milcarek.

Źródło: Facebook, X.com WMa

==============================

Polscy biskupi zwariowali czy przyjęli judaizm? Judeofilski list zaprzeczający nauce Kościoła

Polscy biskupi zwariowali czy przyjęli judaizm? Judeofilski list zaprzeczający nauce Kościoła

22.03.2026 nczas/polscy-biskupi-zwariowali-czy-przyjeli-judaizm-juedeofilski-list-zaprzeczajacy-nauce-kosciola/

NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś.
NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś. / foto: PAP

Polscy biskupi albo stracili rozum, albo przeszli na judaizm. Nie można znaleźć innego wyjaśnienia na list Komisji Episkopatu Polski, który zostanie odczytany w niedzielę w polskich kościołach.

„13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy” – piszą polscy biskupi w Liście Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej.

Wg katolickich publicystów i komentatorów list KEP jest skrajnie judeofilski i zaprzecza nauce Kościoła katolickiego.

Paweł Chmielewski, publicysta katolicki, w komentarzu na profilu X podsumowuje to „dzieło” biskupów tak:

„List KEP szokuje. Nie wiem, jak go pogodzić z nauczaniem Kościoła katolickiego. Nawet II Sobór Watykański jest przeciwko treści listu. Choćby konstytucja „Lumen gentium” wyraźnie mówi, że to Kościół jest Nowym Izraelem.

List KEP głosi, jakoby Izrael był nadal narodem wybranym, imputuje błędy nauczaniu Kościoła, które głoszono przez 1500 lat… Jestem ciekawy, w jaki sposób ideologicznie prosemicka frakcja w KEP przeforsowała ten skandaliczny dokument.

Jego publikacja jest jednak kamieniem milowym. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by w liście KEP były tak ewidentne sprzeczności względem nauki Kościoła. To niewytłumaczalne bez odwołania do ideologii. O tym skandalu będą pisać podręczniki historii Kościoła. Niestety, nie będą to rozdziały poświęcone ortodoksji.”

W kolejnym wpisie Chmielewski dodaje:

„Kardynał Grzegorz Ryś już wiele tygodni temu zapowiadał, że powstanie taki list. Wszystko, co jest w nim obecne, było już wcześniej obecne w jego wypowiedziach.

Byłem wtedy na konferencji prasowej. Kardynał mówił, że planował pozyskać Stolicę Apostolską do ogólnoświatowych obchodów 40. lecia odwiedzi Jana Pawła II w synagodze, centrum tych obchodów miałoby być w Polsce.

Wydaje się, że Stolica Apostolska nie przychyliła się do planów kardynała. List jednak powstał. Jego treść jest doktrynalna skandaliczna. Przeczy „Lumen gentium”, przeczy nawet „Nostra aetate”, kluczowym dla tej kwestii dokumentom II Soboru Watykańskiego.

Proszę też zwrócić uwagę na kontekst: środek wojny w Iranie. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak biskupi mogli tego nie wziąć pod uwagę. Zaplanowali publikację listu na ten temat… i przeprowadzili plan, nie bacząc na to, że kontekst międzynarodowy jest skrajnie niewygodny. To się nazywa „rozeznanie”, nie ma co!”

Redaktor naczelny „Najwyższego CZASu!” Tomasz Sommer także nie kryje oburzenia.

„W kontekście skandalicznego listu episkopatu, który ma być odczytany w kościołach w niedzielę (jeśli rzeczywiście będzie odczytany) warto bez końca przypominać relację św. Pawła z 1 Listu do Tesaloniczan: ’15 Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim ludziom. 16 Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży9.’ Coś trzeba dodawać na ten temat?” – napisał Sommer na X.

W kolejnym wpisie Sommer dodał:

„Czyli jednak to prawda: polscy biskupi wysyłają katolików do synagog i twierdzą, że możliwe jest zbawienie bez Chrystusa i jutro to ogłoszą w kościołach. W przeddzień Wielkanocy. Nabieram podejrzenia, że to wszystko przebierańcy.”

List skomentował także Paweł Lisicki, katolicki publicysta i redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”.

Lisicki wskazał, że polski Episkopat formułuje list, którego głównym celem ma być „walka z antysemityzmem”, a to jest narzędzie, „którym lobby izraelskie i lobby chrześcijańskich syjonistów posługuje się jak maczugą”.

– Tą maczugą bije po głowie wszystkich tych, którzy krytykują obecną politykę Izraela. Brutalna prawda jest taka, że kto dzisiaj w Stanach Zjednoczonych krytykuje politykę Izraela, kto krytykuje tą agresywną ideologię syjonistyczną, natychmiast jest oskarżany o antysemityzm. (…) Polski episkopat nagle włącza się do tej operacji i okazuje się, że on też będzie walczył z antysemityzmem, czyli włącza się de facto w najbardziej dziwaczną, najbardziej nieodpowiedzialną kampanię propagandową, jaką sobie można było wyobrazić – mówi Lisicki.

Publicysta odniósł się do fragmentu listu, który mówi, że Żydzi są nadal narodem wybranym.

– Zdaniem autorów tego listu, przez 1500 lat Kościół się mylił. Mylili się papieże, doktorzy, święci, nauczyciele, wszyscy się mylili. Wszyscy kształtowali błędne postawy, wszyscy nauczali błędów, wszyscy nauczali nienawiści, wszyscy nauczali antysemityzmu. Gdybym ja chciał być na miejscu autorów tego listu i tak uważał jak oni uważają, że przez półtora tysiąca lat Kościół tkwił w błędzie, to nie mógłbym uczciwie uważać siebie za katolika – powiedział Paweł Lisicki.

– To jest nieprawda. To jest jawne, bezczelne, wręcz skandaliczne zaprzeczenie jasnym i wyraźnym naukom nie tylko całej tradycji Kościoła, ale wyraźnym naukom zawartym w Nowym Testamencie. Otóż jedynym narodem wybranym, o którym wie i słyszał Nowy Testament i o tym nauczali wyraźnie apostołowie, są w oczywisty sposób wyznawcy Chrystusa, czyli Kościół, czyli ciało mistyczne Chrystusa – mówił Lisicki podsumowując herezje listu biskupów.

Cały komentarz Pawła Lisickiego można obejrzeć:

List KEP w całości można przeczytać TUTAJ.

Zaszufladkowano do kategorii Religie | Otagowano