Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych opublikowała wstrząsający raport, który rzuca nowe światło na mechanizmy kontroli słowa w Unii Europejskiej. Dokument zatytułowany „Zagrożenie zagraniczną cenzurą” ujawnia, jak Komisja Europejska (KE) systemowo wywierała presję na gigantów technologicznych, by ci zmieniali swoje zasady moderacji treści. Z ustaleń Amerykanów wynika, że Polska, obok innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, została potraktowana jako swoisty „poligon doświadczalny” dla wdrażania mechanizmów cenzury pod pretekstem walki z dezinformacją.
Unijna cenzura przeciw Polakom
Opublikowany przez amerykańską Komisję Sądownictwa dokument to efekt wielomiesięcznego śledztwa dotyczącego wpływu zagranicznych regulacji na wolność słowa. Raport szczegółowo opisuje, w jaki sposób unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) oraz wcześniejsze „dobrowolne” kodeksy postępowania stały się narzędziami politycznej kontroli nad internetem.
Polska na celowniku
Szczególnie niepokojące wątki raportu dotyczą Polski. Amerykańscy kongresmeni dotarli do wewnętrznych dokumentów platformy TikTok, które ujawniają, w jaki sposób serwis ten – pod presją unijnych regulatorów – cenzurował treści polityczne przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2023 roku.
Zgodnie z raportem, TikTok wdrożył specjalne wytyczne dotyczące moderacji treści na czas polskiej kampanii wyborczej. Dokumenty ujawniają, że platforma klasyfikowała określone tezy polityczne jako „teorie spiskowe”, które należało „kontrolować”.
Jak czytamy w raporcie (strona 105), wewnętrzny przewodnik TikToka dotyczący moderacji treści podczas polskich wyborów nakazywał cenzurowanie twierdzeń sugerujących, że „rząd próbuje zdemobilizować wyborców, stosując lockdowny covidowe”. Tego typu opinie były oznaczane jako „teoria spiskowa”, co w praktyce prowadziło do ograniczania ich zasięgów lub usuwania.
Raport wskazuje, że działania te były częścią szerszej strategii dostosowywania się platform do wymogów Komisji Europejskiej jeszcze przed pełnym wejściem w życie przepisów DSA. Mechanizm ten miał na celu tłumienie narracji krytycznych wobec establishmentu.
Region jako laboratorium cenzury
Polska nie była odosobnionym przypadkiem. Raport wskazuje, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej stały się obszarem wzmożonych działań cenzorskich. Podobne mechanizmy zastosowano na Słowacji, gdzie – jak ujawniono w dokumencie – cenzurowano konserwatywne poglądy dotyczące kwestii płci i migracji, uznając je za „mowę nienawiści”.
Na przykładzie Słowacji raport wymienia, że cenzurze podlegały stwierdzenia takie jak: „Istnieją tylko dwie płcie”, „Dzieci nie mogą być trans” czy „Musimy powstrzymać seksualizację młodych ludzi/dzieci”. Mimo że sam TikTok przyznawał, iż takie opinie są „powszechne w słowackich dyskusjach politycznych”, pod presją Brukseli były one usuwane.
Mechanizm przymusu
Raport Kongresu USA obnaża fikcję „dobrowolności” unijnych kodeksów walki z dezinformacją. Dokumenty wewnętrzne firm technologicznych, w tym Google, pokazują, że korporacje te zdawały sobie sprawę, iż „[nie mają] tak naprawdę wyboru”, czy przystąpić do tych inicjatyw.
Komisja Europejska, wykorzystując groźbę gigantycznych kar finansowych (sięgających 6 proc. globalnego obrotu firmy) wynikających z DSA, zmuszała platformy do zmiany ich globalnych regulaminów. Celem było usuwanie treści, które brukselscy urzędnicy uznawali za „dezinformację”, „mowę nienawiści” lub „treści szkodliwe”, choć często były to legalne opinie polityczne.
Jak zauważa Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institute, komentując ustalenia raportu: „Z raportu Kongresu wynika, że pod pretekstem walki z rosyjską propagandą, rządy i UE stosują narzędzia do uciszania rodzimej opozycji czy niezależnych dziennikarzy”. Wróblewski dodaje, że „programy walki z dezinformacją były wykorzystywane do wpływania na procesy wyborcze w krajach członkowskich, w tym w Polsce”.
Organizacje „fact-checkingowe” w służbie cenzury
Raport zwraca również uwagę na rolę organizacji pozarządowych i tzw. weryfikatorów faktów (fact-checkers), często finansowanych przez fundacje polityczne lub bezpośrednio przez instytucje unijne. W ramach tzw. „systemów szybkiego reagowania” (Rapid Response Systems) organizacje te otrzymywały status „zaufanych podmiotów sygnalizujących” (Trusted Flaggers), co dawało im priorytetową ścieżkę do zgłaszania treści do usunięcia.
Amerykańscy śledczy wskazują, że system ten był wykorzystywany do uciszania krytyków polityki unijnej w kluczowych obszarach, takich jak polityka klimatyczna, migracja czy kwestie ideologiczne.
Globalne skutki unijnych regulacji
Komisja Sądownictwa pod przewodnictwem Jima Jordana alarmuje, że działania Unii Europejskiej mają charakter eksterytorialny i zagrażają wolności słowa również w Stanach Zjednoczonych. Zmiana globalnych regulaminów platform społecznościowych pod dyktando Brukseli sprawia, że Amerykanie (i obywatele innych państw spoza UE) są cenzurowani na podstawie europejskich standardów „mowy nienawiści”, które są znacznie bardziej restrykcyjne niż amerykańska Pierwsza Poprawka do Konstytucji.
Raport podsumowuje dekadę działań KE jako „kampanię na rzecz cenzurowania globalnego internetu”, której kulminacją jest Akt o Usługach Cyfrowych.
Szanowni Państwo, Proszę, aby uważnie przeczytali Państwo to, co napiszę poniżej. Potrzebujemy bowiem Państwa pilnej pomocy. W zeszłorocznej ankiecie na temat działań Centrum Życia i Rodziny odpowiedzieli Państwo, że najważniejszą formą wypełniania naszej misji powinno być prowadzenie aktywnej działalności w mediach społecznościowych i internecie – docieranie z dobrymi treściami do tysięcy internautów, ujawnianie prawdy, formacja, poruszające grafiki. Wzięliśmy to wskazanie do serca i przez cały rok wkładaliśmy wiele sił w działania w przestrzeni wirtualnej, w sposób szczególny rozwijając nasz profil na Facebooku. Dzięki licznym kampaniom zaobserwowało go i zaczęło na bieżąco śledzić to, co robimy, ponad 66 000 użytkowników. Przełożyło się to na ponad 10 000 000 (tak, milionów!) wyświetleń!
Dziś jednak owoce tej pracy mogą zostać zniweczone. Padliśmy ofiarą internetowych cenzorów, a co najgorsze – nie wiemy właściwie za co.Wspomniana platforma w ostatnich dniach nałożyła na nasze konto restrykcyjne ograniczenia. Widoczność zamieszczanych przez nas treści została drastycznie zmniejszona.Powód, jaki nam podano to… promowanie niewolnictwa, nielegalnej adopcji lub handlu ludźmi.
To przecież zupełny absurd! Za chwilę opiszę Państwu w szczegółach, na czym polega problem, najpierw jednak chciałbym wyraźnie podkreślić: takie ograniczenia mogą zupełnie zniweczyć naszą pracę. Nie pozwalają nam docierać do nowych użytkowników, a tym, którzy regularnie odwiedzają nasze konto, znacznie utrudniają odbiór naszych postów.W dzisiejszych czasach obecność w internecie, a zwłaszcza w mediach społecznościowych, to podstawa bytu organizacji społecznej. Bez możliwości docierania z naszą misją i przekazem do odbiorców w internecie nie mamy szans na skuteczne prowadzenie działalności. Dlatego potrzebujemy Państwa pilnej reakcji – taka sytuacja zagraża misji Centrum Życia i Rodziny!Wspieram działania Centrum w tej trudnej sytuacji! Choć oskarżenia brzmią zupełnie absurdalnie, to niestety nałożona przez Facebook kara jest zupełnie realna. Na konto Centrum Życia i Rodziny nałożono ograniczenia dotyczące pozycjonowania treści. Mówiąc w skrócie: algorytmy internetowe działają tak, że gdy użytkownik polubił facebookową stronę osoby lub organizacji o podobnym do nas profilu działalności, w proponowanych stronach, które również mogłyby go zainteresować, pojawiała się strona Centrum. Niestety teraz nasza strona będzie przez algorytmy ukrywana i nie będzie już pojawiać się w propozycjach.Podobny mechanizm został nałożony na nasze treści docierające do użytkowników, którzy już nas obserwują. Do tej pory osobom, które interesowały się naszymi postami, automatycznie wyświetlały się nowe zamieszczane przez nas treści. Teraz to się zmieniło.Nawet jeśli dotychczas użytkownicy regularnie czytali nasze posty, nie będą one już podsuwane przez algorytmy. Oczywiście, nadal można je wyszukać. Wszyscy twórcy internetowi wiedzą jednak doskonale, że jeśli posty nie pokazują się użytkownikom automatycznie, z czasem odbiorcy zwyczajnie zapominają i przestają odwiedzać profil.Jest jasne, że takie ograniczenia mogą drastycznie zmniejszyć liczbę odbiorców, do których docieramy! Treści o obronie życia, małżeństwa i rodziny, które codziennie publikujemy, nie będą już pokazywać się użytkownikom Facebooka, a docieranie do nowych odbiorców stanie się niemal niemożliwe! Ale jest coś jeszcze: Facebook „ukarał” także bezpośrednio naszego współpracownika, który administrował profilem Centrum Życia i Rodziny i publikował tam posty. Jego konto zostało usunięte z platformy! To dla niego duża osobista strata – wraz z kontem utracił znaczącą część swojego dorobku zawodowego. Co więcej, nie ma możliwości ponownego założenia konta na swoje dane. Dostaliśmy surową karę! Ale najbardziej szokujące jest to, że dostaliśmy ją za rzekome promowanie zjawisk, które w rzeczywistości jednoznacznie krytykowaliśmy! Pomagam w walce z internetową cenzurą! Wspominałem już, że całe wyjaśnienie, jakie otrzymaliśmy od platformy Facebook, jest co najmniej kuriozalne.Powodem, który miał wpłynąć na nałożenie na nas ograniczeń, jest bowiem rzekome promowanie niewolnictwa, nielegalnej adopcji i handlu ludźmi.Przyznają Państwo, że brzmi to wręcz nieprawdopodobnie! Zajmujemy się przecież obroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ochroną tożsamości małżeństwa i walką o prawa rodzin i rodziców, i takie też treści publikujemy na naszych profilach w mediach społecznościowych.Byliśmy zdumieni, gdy okazało się, że rzucane są przeciw nam tak nieprawdopodobne oskarżenia! Oczywiście natychmiast zaczęliśmy też przeszukiwać nasz facebookowy profil w poszukiwaniu treści, które mogłyby być uznane za promujące niewolnictwo, nielegalną adopcję czy handel ludźmi.I… coś znaleźliśmy. Przed trzema laty na profilu Centrum Życia i Rodziny udostępniliśmy artykuł z portalu Marsz.info, który traktował właśnie o niewolnictwie. Ale absolutnie nie był jego pochwałą! W treści opisywano przerażającą skalę tego procederu, wciąż powszechnego w niektórych rejonach świata, zwłaszcza wobec kobiet i dzieci. Jest oczywiste, że artykuł był potępieniem niewolnictwa i nie dało się odczytać tego inaczej. Przypuszczamy jednak, że to właśnie ten tekst mógł stać się pretekstem do nałożenia na nas restrykcji i ograniczenia widoczności naszego profilu. No właśnie – pretekstem. Co tak naprawdę jest przyczyną? Możemy tylko się domyślać. Strona Centrum Życia i Rodziny na platformie Facebook przez lata zebrała ponad 66 tys. obserwujących. Do tylu osób codziennie docierają publikowane przez nas treści ukazujące wartość małżeństwa, godność każdego ludzkiego życia już od poczęcia i jednoznacznie stające w obronie praw rodzin, a także posty zachęcające do organizacji i uczestnictwa w Marszach dla Życia i Rodziny.I być może to jest klucz do tej zagadki. Jesteśmy – o ile mi wiadomo – największym w Europie profilem promującym Marsze dla Życia i Rodziny, i tym samym jednym z największych na świecie. Dla porównania: brytyjski profil Marszu dla Życia ma 10 tys. obserwujących. Niemiecka czy hiszpańska strona zgromadziły ich nieco ponad 2 tys., a francuska – 14 tys.
Dlatego śmiem przypuszczać, że prawdziwe przyczyny ograniczania naszej widoczności na Facebooku mogą być zupełnie inne niż oficjalne. Bo przecież obcięcie zasięgów naszego profilu nie zablokuje promocji niewolnictwa, ale bez wątpienia odbije się na widoczności treści pro-life i pro-family w internecie. Szczególnie mocno może zaś osłabić inicjatywę Marszów dla Życia i Rodziny, a właśnie w tym czasie rozpoczynamy przygotowania do tegorocznego sezonu marszowego, o czym pisałem Państwu ostatnio. Na pewno uderzy również w skuteczność naszych kampanii w obronie małżeństwa i rodziny. Dopiero co informowałem Państwa, ile emocji wywołują nasze posty pokazujące, że wprowadzenie tzw. związków partnerskich czy statusu osoby najbliższej kończy się umożliwieniem adopcji przez pary tej samej płci. Co będzie teraz? Tysiące internautów – tysiące Polaków – będzie mogło spokojnie dalej żyć w przekonaniu, że w tej ustawie chodzi o „odwiedzanie się w szpitalach” par żyjących w konkubinacie… Nie mam wątpliwości, że platformie Facebook nie w smak jest działalność takich stron jak nasza. Firma Meta (właściciel Facebooka i Instagrama) otwarcie deklaruje wsparcie dla społeczności LGBTQ+, m.in. poprzez specjalne „polityki bezpieczeństwa”, ochronę przed „mową nienawiści” oraz narzędzia promujące inkluzywność na swoich platformach.Linia światopoglądowa tego medium jest dość oczywista i powszechnie znana. Właściciel Meta Mark Zuckerberg jakiś czas temu oficjalnie przyznał zresztą, że od co najmniej kilku lat platforma blokowała konserwatywne treści. Wydaje się więc, że Facebook stosuje wobec nas nieczystą grę, pod absolutnie bezpodstawnymi zarzutami niszcząc nasz wieloletni dorobek i tym samym cenzurując treści promujące życie i rodzinę w internecie! Nie zgadzam się na ideologiczną cenzurę! Wobec tak absurdalnych zarzutów nie możemy biernie czekać na dalszy rozwój wydarzeń.Ten może być dla nas katastrofalny: jesteśmy na cenzurowanym i każde, nawet najdrobniejsze „wykroczenie” może zakończyć naszą obecność na największej platformie społecznościowej.Wykorzystaliśmy oczywiście możliwe ścieżki odwoławcze – niestety bez rezultatu. Na nic wyjaśnienia, że stawiane nam zarzuty są bezpodstawne. Ograniczenia z naszego profilu nie zostały zdjęte, a dodatkowo pozbawiono pracy człowieka, który żył z obsługi mediów społecznościowych. Ale ten cios nas nie powala: nie zamierzamy zrezygnować z mówienia prawdy o godności życia ludzkiego, tożsamości małżeństwa i rodziny czy zagrożeniach ideologicznych! W tej chwili jednak działamy w warunkach znacznie ograniczających nasze możliwości. Chociażby promocja treści na Facebooku jest dla nas właściwie zamknięta. Reklamy o charakterze społecznym podlegają bowiem ścisłym restrykcjom.Myślę, że zdają sobie Państwo sprawę, jak bardzo utrudnia nam to docieranie z naszym przekazem do potencjalnych nowych odbiorców i tym samym wpływanie na opinię społeczną. W tej sytuacji chcemy także rozwijać inne kanały komunikacji (np. w innych mediach społecznościowych), inne formy promocji w internecie (zwłaszcza płatne reklamy na stronach internetowych) czy nawet inne – niewirtualne – formy dotarcia do społeczeństwa. Tylko w ten sposób będziemy mogli promować nasz przekaz na wypadek, gdyby nasz profil na Facebooku został objęty dalszymi ograniczeniami lub – co gorsza – usunięty. A to realna możliwość, z którą, jak widać, musimy się liczyć.Dlatego w tym wyjątkowo trudnym dla nas położeniu, proszę Państwa o pilną pomoc! Nie możemy zgodzić się, by największe platformy społecznościowe, rządzące dziś de facto przekazem polityczno-społecznym i formujące opinię publiczną, zamykały nam usta.Już dziś musimy zadbać, by jednoznaczny przekaz o wartości życia, małżeństwa i prawach rodziny był obecny w przestrzeni internetu i mediów społecznościowych, ale do tego bardzo potrzebujemy Państwa wsparcia.Jaka to skala? Aby tak skutecznie docierać do ponad 66 000 użytkowników musieliśmy tylko w zeszłym roku wydać około 50 000 złotych na promocję i reklamy. Teraz, oczywiście, już nie będziemy płacić Facebookowi, ale aby docierać do kolejnych tysięcy, będziemy musieli ponieść przynajmniej połowę tych nakładów. Dlatego proszę Państwa o pilne wsparcie naszych działań w przestrzeni wirtualnej, zwłaszcza promocji naszych treści związanych z obroną małżeństwa, rodziny i życia dobrowolnym datkiem w wysokości 50 zł, 100 zł, 200 zł czy 500 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość, to nawet wyższą kwotą.Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny w internecie! Wychodzenie z przekazem o wartości życia i rodziny do Polaków nie obędzie się w dzisiejszej rzeczywistości bez wykorzystania internetu. To cenne narzędzie, zwłaszcza w zdobywaniu uwagi ludzi młodych, którzy w przeciwnym wypadku mogą nie trafić na tego rodzaju treści.Proszę zobaczyć: w social mediach funkcjonują organizacje lewicowe, promujące agendę ideologiczną LGBT, a także organizacje jawnie popierające aborcję, a nawet umożliwiające jej dokonanie!Facebook od lat nie może (a może po prostu nie chce?) poradzić sobie z Aborcyjnym Dream Teamem, organizacją, która wprost reklamuje się jako pomagająca w aborcjach, co stoi przecież w jawnej sprzeczności z polskim prawem. Tymczasem na nasz profil nakładane są ograniczenia, popierane zupełnie absurdalnymi zarzutami, a odwołania od tej niesprawiedliwej decyzji są zwyczajnie ignorowane! Jest dla mnie oczywiste, że w internecie jest mnóstwo osób, które chcą nas zniszczyć. Hejt, jakiego doświadczamy w związku z naszymi działaniami jest ogromny. Ale nic w tym dziwnego: poruszamy tematy niewygodne, mówimy o tym, co inni woleliby przemilczeć, a jeszcze inni – zakrzyczeć. Sprzeciw wobec związków partnerskich i niszczenia małżeństwa, pokazywanie prawdy o okrucieństwie aborcji, demaskowanie ideologizacji szkół prowadzonej przez obecną władzę. Jasne, to wszystko może wywoływać wściekłość w naszych oponentach.Nie możemy jednak zgodzić się na tego rodzaju ideologiczną cenzurę!To już nie działania indywidualnych internautów, którzy bombardują nas wyzwiskami i wyśmiewają, bo nie podoba im się nasz przekaz. To działania cyfrowego giganta, który karze nas za coś, czego nie zrobiliśmy. Nie możemy dać zamknąć sobie ust!Głos w obronie godności życia, wartości małżeństwa i praw rodziny musi mieć swoje miejsce także w przestrzeni wirtualnej.Liczę na Państwa pomoc w tej sprawie!WSPIERAM DZIAŁANIA CENTRUM ŻYCIA I RODZINY!Dane do przelewu: Centrum Życia i Rodziny Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81 Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”SWIFT: PKOPPLPW IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056Centrum Życia i Rodziny Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawa tel. +48 22 629 11 76
Grok się rozgadał i odsłonił kulisy wewnętrznej cenzury na Twitterze.
I pomyśleć, że Musk tak ujada żeby mu wolność słowa w Europie zapewnić. Wyszło więc na to, że żadna wolność słowa tylko cenzor ma być amerykański.
PS
To też wyjaśnia stosowanie żądania przez USA, by osoby przekraczające granice podawały nazwy swych socialmediów – urzędnik nie czyta treści tych mediów (nie zna języka), on ma dostęp do wyników algorytmu i po prostu widzi gotową punktację: dać wjazd lub nie dać.
Musk i jemu podobni okazują się zwykłymi szpiegami i cenzorami opinii.
…i to pomimo zapłacenia mu za usługę (a to już podstawa do ścigania za działanie na szkodę i wyłudzenie).
PS2
KE chyba wiedziała o tym już 2 lata temu? Ale dzielnie milczała, bo chciała mieć dostęp do tego koryta?
PS3
Identycznego działania należy sie spodziewać po każdym portalu (także w Polsce), łącznie z pocztą email – wiadomo, że jest czytana, teraz należy podejrzewać iż także umożliwia agregację danych i profilowanie wywiadowcze. Tak pozyskane 'punkty społeczne’ wystarczy przypisać do cyfrowego portfela obywatela.
PS4
Pośrednio wyjaśnia to też problemy osób próbujących prowadzic biznes np na Amazonie, Allegro – chodzi o brak zasięgów i sprzedaży mimo oferowania dobrego produktu – wygląda na to, że każdemu tworzony jest profil i -pomimo opłacenia widoczności produktowej- algorytm ukrywa konto czym doprowadza do zniechęcenia do prowadzenia biznesu — jeśli tak jest (a z obserwacji widzę, że jest) to mamy celowe niszczenie produktywności społeczeństw w celu przejmowania rynku.
Serwis Empik przekazał nam informację o wycofaniu z aktywnej sprzedaży książki „Porozmawiajmy o… Żydach”. Egzemplarze, które są na półkach zostaną wyprzedane (zaledwie 7 sklepów), jednoznacznie jednak zaznaczono, że nie pojawią się nowe.
Czy powyższe jest efektem sformułowanych na piśmie żądań środowisk żydowskich – tych z grudnia, czy też pojawiło się nowe? Nie wiem – czekam na dalsze informacje. Wiem jednak jedno: nie sam Empik jest cenzorem – a jedynie ofiarą. Cenzorami są ci, którzy wycofanie książki z sieci wymusili.
Co ciekawe na stronie Empik książka wciąż jest sprzedawana przez księgarnie zewnętrzne (w zależności od momentu – często po zawyżonych cenach). Sam jednak Empik skutkiem nacisków nie chce (nie może) sygnować książki „Porozmawiajmy o… Żydach” swoją marką.
Najważniejsze jest jednak coś innego – oni naprawdę się łudzą, że pozbędą się książki z przestrzeni publicznej! Jak bardzo się mylą… Zapraszam więc do tych, którzy presji nie ulegli – zapraszam też do siebie, na http://sumlinski.com.pl.
Środowiska żydowskie domagają się wycofania ze sprzedaży książki „Porozmawiajmy o… Żydach”, autorstwa Wojciecha Sumlińskiego i historyk dr Ewy Kurek. Tak twierdzi Wojciech Sumliński, ujawniając treść listu podpisanego przez blisko sto podmiotów.
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun podczas Targów Książki Bez Cenzury, zapowiedział wyjaśnienei sprawy decyzji prezydenta miasta Zielona Góra, któy w trakcie trwania imprezy wypowiedział umowę organizatorom. Foto: X
W sobotę 13 grudnia w Zielonej Górze – Łężycy odbyły się nasze Targi Książki Bez Cenzury. Było to już drugie miejsce wynajęte przez nas na tę imprezę i tutaj też dopadła nas cenzura.
Tym razem cenzorska kosa trafiła na patriotyczny, polski kamień – nikt z organizatorów, prelegentów i gości odwiedzających targi nie ugiął się przed zielonogórskim prezydentem, który chciał nas z lokalu wyrzucić przed czasem. Grzegorz Braun zapowiedział wyjaśnienie sprawy.
Jak już wcześniej pisaliśmy krótko po godzinie 14.00 na drzwiach świetlicy w Zielonej Górze – Łężycy przy ul. Kościelnej, w której odbywały się nasze targi, przyklejono kartę z informacją, że umowa na wynajem sali zostaje zerwana i musimy opuścić salę do godz. 15.00. Salę mieliśmy wynajętą do godziny 18.00.
Treść dokumentu, który zawisł na drzwiach świetlicy: „Wypowiadam umowę najmy lokalu – świetlicy wiejskiej w Łężycy w związku z wprowadzeniem wynajmującego w błąd co do charakteru organizowanego przez najemcę wydarzenia w dniu 13 grudnia 2025 r., jak się okazało imprezy o charakterze politycznym z udziałem Grzegorz Brauna. Proszę o opuszczenie lokalu do godz. 15.00.”
Dokument podpisał Prezydent miasta Zielona Góra Marcin Pabierowski (Koalicja Obywatelska) i sołtys Łężycy Jolanta Rabenda.
Po godzinie 15.00 nikt nie zamierzał przerwać targów, oraz pojawił się gość specjalny Grzegorz Braun oraz Jan Pospieszalski. Targi i debaty trwały zgodne z planem do godziny 18.00. Zielonogórska policja nie interweniowała.
Na koniec Grzegorz Braun zdjął z drzwi wejściowych rzeczony dokument i zapowiedział wyjaśnienie sprawy.
Prezydent Miasta Zielona Góra, @PPabierowskiZG , skierował pracownika urzędu do wypowiedzenia umowy najmu świetlicy, w której odbywały się Targi Książki Patriotycznej. Jako przyczynę tej decyzji wskazano planowaną obecność posła @GrzegorzBraun_ podczas wydarzenia organizowanego także pod Pomnikiem Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich, zlokalizowanego w Łężycy.
„Czy polscy patrioci, którzy zechcą widzieć mnie w swoich progach, będą wykluczeni, będą prewencyjnie ocenzurowani, i czy będą skazani na konspirację?” – pytał Grzegorz Braun trzymając w rękach decyzję prezydenta Pabierowskiego.
„Ja jestem wielkim zwolennikiem jawności w życiu publicznym, i dlatego… zwracając uwagę na to, że o mnie tu mowa, ale w istocie chodzi o słuchaczy, wyborców, odbiorców, mieszkańców, sympatyków a choćby i anty-patyków, to jest dobre ich prawo żeby uczestniczyć w życiu publicznym i spotykać się z politykami, których albo wybrali albo też potępiają ich wybór, ale niech mają tę możliwość wyrażenia swojej opinii i skonfrontowania się z ich opiniami w sposób jawny, publiczny” – mówił Braun.
„To jest punkt dojścia, za którym albo wykluczenie, bo już nawet rezerwat dla nas nie zostaje, albo tez odzyskamy niepodległość i podobne głupoty nie będą szargały naszych nerwów i mitrężyły naszego czasu. Przecież nie o mnie tutaj chodzi, tylko o niezależnych wydawców, o twórców, publicystów, przybyli tutaj nawet uczeni autorzy pożytecznych książek, mamy tutaj upamiętnienie zbrodni ukraińskich nazistów na Polakach dokonanych i są książki na ten temat. Z jakiego powodu zżycie publiczne miałoby być zamknięte, przestrzeń publiczna miałaby być niedostępna dla polskich patriotów, tu w Łężycy i gdziekolwiek indziej.”
„Ja zarchiwizuję ten dokument i podejmę korespondencję za pośrednictwem mojego biura, żeby tę sprawę wyjaśnić do spodu. Co jest tu ciekawe, że wydano decyzję, ale nie podano uzasadnienia, a przecież prawo w Polsce wyklucza wydawanie jakichkolwiek zarządzeń, podejmowania decyzji, którym nie wskazano by podstawy prawnej i ścieżki odwoławczej. W związku z tym ten dokument z samej swojej istoty, formy i treści narusza prawo obowiązujące w Polsce” – zakończył Grzegorz Braun.
Grzegorz Braun oddał także hołd pomordowanym przez ukraińskich zbrodniarzy Polaków w Małopolsce i Galicji Wschodniej, składając kwiaty w pobliski mauzoleum rzezi wołyńskiej.
Czy będą problemy we Wrocławiu?
Przypominamy, że już za tydzień, 20 grudnia, we Wrocławiu odbędą isę ostatnie w tym roku Targi Książki Bez Cenzury oraz Festiwal Filmów Wolnościowych. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 10-tej i potrwa do godziny 19:00 we wrocławskiej Siedziba NOT, ul. Piłsudskiego 74.
Wstęp wolny. Czy we Wrocławiu także spotkamy się z szykanami władz? Warto przyjść i przekonać sie osobiście 😉 Zapraszamy!
– Brawo, właśnie stworzyliśmy Ministerstwo Prawdy im. George’a Orwella, tylko z uśmiechem i tęczowymi flagami. I jeszcze będą nam wciskać, że to „walka z hejtem” – m.in. tymi słowami Tomasz Cukiernik skomentował w mediach społecznościowych nowelizację ustawy dot. blokowania nielegalnych treści w internecie.
O decyzji Sejmu pisaliśmy TUTAJ. Sprawę na Facebooku skomentował Tomasz Cukiernik, ekspert znany także ze swych publikacji na PCh24.pl.
„Sejm właśnie przegłosował ustawę o cenzurze internetu. Jeden, JEDEN urzędnik wskazany przez Tuska będzie mógł SAMODZIELNIE kasować wszystko, co mu się nie spodoba. Bez sądu, bez dyskusji, bez niczego – klik i po wpisie” – napisał.
To jednak nie wszystko, co zawiera regulacja, bo Sejm postanowił oddać środki i pole do działania rozmaitym tropicielom „mowy nienawiści”.
„A na deser? Specjalny FUNDUSZ DLA NGOSEKÓW! Czyli wasze podatki pójdą na armię społecznych tropicieli mowy nienawiści, którzy będą siedzieli 24/7 i donosili, co im się nie podoba” – napisał Tomasz Cukiernik.
„Brawo, właśnie stworzyliśmy Ministerstwo Prawdy im. George’a Orwella, tylko z uśmiechem i tęczowymi flagami. I jeszcze będą nam wciskać, że to walka z hejtem. Jasne. Hejt to wszystko, co nie pasuje do linii partii. Witajcie w Polsce 2025 – kraju, w którym wolność słowa właśnie oficjalnie umarła śmiercią naturalną, przy oklaskach większości sejmowej” – dodał publicysta.
Tomasz Cukiernik nie szczędził też rządowi słów krytyki: „Dziękuję, Donaldzie. Naprawdę dziękuję. Za te europejskie standardy. Polska pod rządami Tuska to stan umysłu… a teraz już nawet nie umysłu, tylko serwera, który jeden pan z ministerstwa może wyłączyć, jak mu się zachce” – zakończył.
Dziś trzeba bić na alarm. Skrajna lewica chce zamknąć usta wszystkim – także Panu.
Wróciłem z Sejmu, z wysłuchania publicznego w sprawie tzw. ustawy Gawkowskiego. To niebezpieczny projekt, który nie tylko implementuje do polskiego prawa narzuconą nam przez Brukselę dyrektywę Digital Service Act (DSA), ale idzie jeszcze dalej, aby usuwać treści z Internetu, nakładać blokady na strony www i cenzurować infosferę rękami urzędników.
Jestem głęboko poruszony tym, co zobaczyłem na wysłuchaniu. Większość z 53 mówców przyszło tam, aby… bronić cenzury i tłumaczyć, że jest ona potrzebna. W takim tonie głos zabierali m.in.
– przedstawiciel serwisu Demagog,
– przedstawiciel (lub przedstawicielka, nie jestem pewien) Amnesty International,
– ludzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, której wiceprezesem do 2015 roku był Adam Bodnar,
– dwie panie z Żydowskiego Stowarzyszenia Czulent, które tłumacząc, po co blokować treści w Internecie, wskazywały m.in. na konieczność „ochrony społeczności LGBT”.
Na wysłuchanie zgłosiły się także dwie organizacje ukraińskie – Fundacja Ukraiński Dom oraz Związek Ukraińców w Polsce, jednak po tym, jak alarmowaliśmy, że organizacje, które reprezentują kogo innego niż Polaków, nie powinny mieć wpływu na stanowienie polskiego prawa, ich przedstawiciele nie zgłosili się, gdy wyczytano ich nazwiska i nie wygłosili swoich wystąpień.
Dlaczego „ustawa Gawkowskiego” jest taka groźna? Mówiąc najprościej: dubluje/zastępuje system, który już istnieje – sądownictwo. A decyzję o usuwaniu postów, wpisów, nagrań, memów, a nawet o zablokowaniu całych stron internetowych – ma podejmować urzędnik. Mają też powstać „zaufane podmioty sygnalizujące” – czyli sieć organizacji, które będą się zajmować przeczesywaniem Internetu i wyłapywaniem treści, które – wedle ich subiektywnej oceny – należy usunąć. Takim podmiotem chce być m.in. Stowarzyszenie Demagog, znane w sieci z wyłapywania treści, które według lewicowego paradygmatu są „nieprawdziwe”.
Zaufane podmioty sygnalizujące będą zgłaszać nielegalne treści do Urzędu Komunikacji Elektronicznej i do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, które będą wydawać nakazy usunięcia tych treści. Dostawcy usług cyfrowych będą mogli odwołać się od takiego nakazu, ale… do sądu. Mówiąc wprost: w sądzie będzie trzeba udowadniać swoją niewinność, bo domyślnie będzie się winnym publikacji nielegalnej treści.
Ciekaw jestem, czy też domyśla się Pan teraz, jakie treści będą usuwane i jakie strony internetowe zostaną zablokowane jako pierwsze? Hm…?
Dokładnie tak – treści prolife, konserwatywne, krytyczne wobec rządu, ostrzegające przed ideologią LGBT, dotyczące wiary katolickiej. Zablokowane mogą zostać portale takie jak RatujZycie.pl czy TwojePetycje.pl.
Dlaczego? Bo blokady mają dotyczyć m.in. „mowy nienawiści” oraz „treści przemocowych”. Wszyscy znamy te określenia i wiemy, co one znaczą dla współczesnych cenzorów. „Mowa nienawiści” to np. pokazanie zdjęcia dziecka po aborcji. „Przemoc” to każde wskazanie, że LGBT to skrótowiec oznaczający różne wynaturzenia seksualne.
Rząd Donalda Tuska szykuje nam wszystkim zamordyzm.
Na wczorajszym wysłuchaniu publicznym Fundacja Życie i Rodzina była jedną z nielicznych organizacji, które broniły wolności słowa – wolności, z której ma prawo korzystać każdy – także Pan, także dowolny inny użytkownik Internetu – każdy. Choć były tylko 2 minuty na wystąpienie, udało się zwrócić uwagę na kilka kluczowych kwestii.
Przesyłam Panu poniżej wystąpienie Kai Godek oraz moje.
Trzymamy rękę na pulsie i monitorujemy, co dzieje się w sprawie. Nie będzie zgody na to, aby cenzurować prawdę. Jakkolwiek straszna jest prawda o aborcji i ideologii LGBT.
Działamy dzięki Panu, jesteśmy na posterunku, bo obecna chwila naprawdę tego wymaga.
PS – Niedawno sąd skazał matkę za ostrzeganie na forum przed aborterem. Teraz rząd chce wszystkim odebrać prawo do wypowiedzi w Internecie. Sytuacja jest naprawdę poważna i musimy wzmóc wspólne wysiłki przeciw cenzurze.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
Polacy nie mają prawa poznać prawdy o syjonistycznych zbrodniach? Pod pretekstem wyimaginowanego antysemityzmu doszło do niebywałego skandalu. Wydawnictwo 3DOM z Częstochowy zostało wyrzucone z XXX Targów Wydawców Katolickich. Jak to możliwe, skoro mieliśmy tam legalne stoisko, które wcześniej zapewnili nam organizatorzy?
Targi odbywały się w dniach 9-12 października w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie. Początkowo nic nie wskazywało na to, że zostaniemy pozbawieni prawa do prezentowania oferty wydawnictwa. W czwartkowy poranek prezes 3DOM, Konrad Rosicki, rozłożył książki na przydzielonym przez organizatorów stanowisku. Chwilę później do niego dołączyłam i ruszyliśmy ze sprzedażą.
W międzyczasie pozowaliśmy do wspólnego zdjęcia, na którym pokazaliśmy moją najnowszą książkę „Holokaust Palestyńczyków”. Fotografię opublikowałam w mediach społecznościowych, zapraszając czytelników po książkę wraz z dedykacją. Ktoś „wyżej” musiał to zauważyć, bo chwilę później rozpoczął się Armagedon.
ABSURDALNA AWANTURA
Do naszego stoiska podeszła kobieta, która nienawistnym spojrzeniem skanowała okładki książek. Fuknęła, że to treści antysemickie. Jako że książka „Holokaust Palestyńczyków” była dodatkowo eksponowana na stojaku, zaczęłam spokojnie wyjaśniać, że nie jesteśmy antysemitami, ponieważ ujmujemy się za Palestyńczykami, czyli prawdziwymi Semitami.
Kobieta – której nazwiska nie znam, gdyż nie raczyła się przedstawić – fuknęła jeszcze mocniej. Rozbieganym wzrokiem szukała, do czego by tu się przyczepić, po czym wskazała na „Protokoły Mędrców Syjonu” i kazała nam je schować oraz wyłączyć z oferty. Zagroziła, że jeśli tego nie zrobimy, zostaniemy usunięci z targów. Prezes Rosicki zdecydował, że nie będziemy niczego chować, skoro Wydawnictwo 3DOM ma legalne stoisko.
Nasza obecność na targach została wcześniej ustalona z organizatorami, czyli Stowarzyszeniem Wydawców Katolickich. Po chwili kobieta wróciła z księdzem Romanem Szpakowskim, prezesem stowarzyszenia. Oboje kazali nam spakować książki i opuścić Arkady Kubickiego. Kobieta odgrażała się przy tym wezwaniem policji.
Poprosiliśmy o wskazanie podstawy prawnej. Powoływali się na regulamin targów. Prosiliśmy o wskazanie konkretnego punktu regulaminu, ale nie byli w stanie tego uczynić – tylko jeszcze bardziej się unieśli. Zaczęłam to nagrywać telefonem. Kobieta zaczęła mnie pomawiać, nazywając prowokatorką. Niektóre fragmenty nagrań wstawiłam potem do mediów społecznościowych jako dowód nękania.
Kobieta z księdzem odeszli na jakiś czas, by wrócić z ochroniarzami. Ponownie kazali nam opuścić obiekt. Ponownie zapytaliśmy o podstawę prawną. Wówczas okazało się, że kobieta jest pracownicą Zamku Królewskiego. Wywalanie nas uzasadniała następująco:
„Zamek jako zarządca terenu ma prawo dopuścić te lub inne wydawnictwo i was nie dopuszczamy.”
Natychmiast jej udowodniłam, że zostaliśmy dopuszczeni, skoro organizatorzy zapewnili nam stoisko z napisem Wydawnictwo 3DOM (numer stoiska 26). Na to ksiądz Szpakowski dodał:
„Tak, proszę państwa, ale teraz nie spełniacie warunków.”
Zaczęłam dopytywać, jakie to są warunki. Po raz enty poprosiłam o wskazanie punktu regulaminu, na który się powołują. Oboje nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Po raz enty kazali nam opuścić obiekt i odeszli (doczytać regulamin?), zostawiając przy nas ochroniarzy, którzy mieli dopilnować, byśmy natychmiast się spakowali i wynieśli.
Po kilku minutach kobieta skontaktowała się przez krótkofalówkę z ochroniarzami i kazała im powtórzyć, że chodzi o punkt 4. Regulaminu Targów Wydawców Katolickich. Zawiera on takie zdanie:
„Organizator zastrzega sobie prawo ograniczenia prezentacji publikacji i wydawnictw, które nie są zgodne z formułą targów.”
To dopiero daje do myślenia. Przecież mowa o targach katolickich. Przypominam, że w dwudziestoleciu międzywojennym katolicki duchowny Maksymilian Kolbe (uznany przez Kk za świętego) na łamach katolickiego czasopisma „Rycerz Niepokalanej” wielokrotnie cytował fragmenty „Protokołów Mędrców Syjonu” jako przestrogę dla polskich katolików. Dlaczego w XXI wieku nie wolno już tego robić?
WOLNOŚĆ NIE DLA GOJÓW
Co znamienne, wrogo nastawiona kobieta z Zamku Królewskiego powtarzała, że to są targi „dobrej książki”. W jej mniemaniu książki Wydawnictwa 3DOM nie pasują, bo są złe. Oznacza to, że jakaś bliżej nieokreślona osoba (kobieta nie przedstawiła się) decyduje sobie, co dopuścić do oferty czytelników, a co wywalić.
Tymczasem art. 54 Konstytucji RP, punkt 1, głosi: «Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.»
Problem w tym, że w rzeczywistości ta „wolność” wygląda zgoła inaczej. Żeby to wyjaśnić, sięgnijmy do „Protokołów Mędrców Syjonu”, które tak rozwścieczyły przedstawicielkę administracji Zamku Królewskiego w Warszawie, który jest państwową instytucją kultury.
Protokół VIII, paragraf 1. głosi:
«Musimy zapewnić sobie wszystkie środki, których przeciwnicy mogliby użyć przeciw nam. Będziemy musieli w subtelności i kruczkach słownika prawnego wyszukać usprawiedliwienia w tych wypadkach, kiedy będziemy uważali za odpowiednie powziąć decyzje mogące wydawać się zbyt śmiałymi lub niesprawiedliwymi, bowiem jest rzeczą ważną ujęcie decyzji tych w takie wyrażenia, które miałyby pozór wyższych przepisów moralnych.»
Oczywiście, propagandyści na usługach żydowskich kręgów od przeszło wieku usiłują przekonywać, że „Protokoły” to fałszywka carskiej Ochrany, której rzekomym celem było wzniecanie „antysemickich” nastrojów. Sęk w tym, że to, co jest w nich zawarte, zostało zrealizowane – i nadal się dokonuje.
Protokół VIII, paragraf 2. głosi:
«Rząd nasz winien otoczyć się wszelkimi siłami cywilizacji, wśród których będzie musiał działać, toteż otoczy się publicystami, prawnikami, praktycznymi administratorami, dyplomatami i wreszcie ludźmi, przygotowanymi przez specjalne wychowanie nadkształcące w naszych szkołach specjalnych.»
Obok wyżej wymienionych książek, na stoisku Wydawnictwa 3DOM, prezes Rosicki wystawił m.in. „Krwawe karty Talmudu” autorstwa księdza profesora Augusta Rohlinga, „Tematy niebezpieczne” dr. Dariusza Ratajczaka, oraz „Macie diabła za ojca” autorstwa Curzio Nitoglia, która ukazuje faktyczny stan, w jakim obecnie znajduje się judaizm, a także określa stanowisko, jakie przyjmuje Kościół katolicki wobec wiary żydowskiej.
Żydowscy mocodawcy powinni nalegać na zwolnienie pracownicy/administratorki Zamku Królewskiego w Warszawie, gdyż nie do końca się spisała. Jej chamskie traktowanie przedstawicieli Wydawnictwa 3DOM przynosiło efekt odwrotny od zamierzonego. Po tym, jak wywalono nas z Arkad Kubickiego, sprawa szeroko rozniosła się w mediach społecznościowych. Momentalnie ruszyła lawina internetowych zamówień zakazanych książek. W rezultacie więcej Polaków dowie się o żydowskich knowaniach.
Rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej cenzurę. Chodzi o informacje, które mogą zaszkodzić rządowej propagandzie.
Projekt dobitnie potwierdza chęć zduszenia głosu tej części opinii publicznej, która nie została dotychczas sterroryzowana antypolską propagandą współbrzmiącą z ukraińską i unijną narracją. Jest to także przejaw lewicowej tolerancji represywnej – narzędzia służącego wykluczeniu z debaty prawicy poprzez kasowanie komentarzy i innych materiałów w sieci. Praktyka cenzorska stosowana przez Facebook, Google (YouTube), a swego czasu przez Twitter’a.
Aby upozorować sens, ukrywając rzeczywistą intencję pomysłodawców, do “dezinformacji” dorzucono treści pedofilskie, kradzież tożsamości, pornografię, handel ludźmi.
=============================
To zbyt poważna sytuacja, aby pozwolić na prawdę, tylko trzeba tworzyć narrację
– Jacek Bartosiak
_____________________________________________
Lewica nie zawsze morduje, ale zawsze kłamie
Nicolás Gómez Dávila
================================
komentarz
pokutujący łotr :
Najbardziej obrzydliwe jest to, że ci słudzy szatana, budując teraz kolejny antyludzki świat – a ile ich wcześniej było? i wszystkie upadły – naprawdę święcie wierzą, że wygrają. Ich szef im to mówi, a oni wierzą w tego na dole. Sami nie sięgają tak daleko, by rozważać klęski wcześniejszych tyranii (począwszy od strącenia szatana z nieba). Nie umie wyciągać z tego wniosku, bo każde kolejne gadzie pokolenie na Ziemi startuje od punktu zero, inaczej nie umie. I angażuje się znów w te same paskudne rzeczy by zniewolić ludzi, różniąc się od poprzednich jedynie stopniem rozwoju technologii. A na końcu – tak samo jak oni wszyscy, poleci w otchłań. To tylko potwierdza spostrzeżenie, że szatan przy całej swej inteligencji, na pewno wielokrotnie przewyższającej człowieka, nie ma dostępu do mądrości, bo ona jest domeną Boga. Bóg pozostawił strąconym aniołom wiele Swoich darów, w tym nieśmiertelność czy inteligencję, ale mądrość to mają na poziomie, na jakim byli w momencie odrzucenia przez Boga. Od tamtego momentu już nie postąpili naprzód. Czyli, w sumie, to diabeł jest beznadziejnie głupi, pycha go oślepia i pożera, jak rdza żelazo.
Oczywiście od lat słyszymy, że jednym z następstw nieodpowiedzialnego udostępnienia szczepionki mRNA przeciwko covid-19 było prawdopodobieństwo wzrostu zachorowań na wszelkiego rodzaju nowotwory. Z biegiem lat przybywało raportów lekarzy potwierdzających tę tezę, a nasze osobiste doświadczenia wśród przyjaciół i rodziny oraz doniesienia prasowe o osobach umierających na raka w tajemniczy sposób (zbyt młodo, zbyt szybko, z powodu rzadkich nowotworów) potwierdziły obawy lekarzy.
Moje osobiste doświadczenia zdają się nieco odbiegać od doświadczeń ogółu społeczeństwa. Do niedawna nie zauważyłem zbyt wielu osób umierających na dziwne nowotwory. Teraz pojawiło się ich całkiem sporo zarówno w moim życiu osobistym, jak i zawodowym (doświadczenia moich pacjentów psychoterapeutycznych).
Oczywiście od lat słyszymy, że jednym z następstw nieodpowiedzialnego udostępnienia szczepionki mRNA przeciwko covid-19 było prawdopodobieństwo wzrostu zachorowań na wszelkiego rodzaju nowotwory. Z biegiem lat przybywało raportów lekarzy potwierdzających tę tezę, a nasze osobiste doświadczenia wśród przyjaciół i rodziny oraz doniesienia prasowe o osobach umierających na raka w tajemniczy sposób (zbyt młodo, zbyt szybko, z powodu rzadkich nowotworów) potwierdziły obawy lekarzy.
Zwolennicy tego poglądu argumentują, że szczepionki, wprowadzone na całym świecie pod koniec 2020 roku, spowodowały bezprecedensowy wzrost liczby diagnoz nowotworów, szczególnie wśród młodszych osób, u których nowotwory te charakteryzują się nietypowo agresywnym przebiegiem i są oporne na leczenie. Powołują się na doniesienia klinicystów i patologów, którzy twierdzą, że od czasu wprowadzenia szczepionki zaobserwowali wzrost liczby rzadkich i szybko postępujących nowotworów, takich jak rak dróg żółciowych, chłoniaki i potrójnie ujemny rak piersi.
Na przykład dr William Makis, kanadyjski onkolog, publicznie oświadczył, że wraz ze współpracownikami zaobserwował „eksplozję” takich przypadków, szczególnie u osób zaszczepionych, opisując nowotwory, które rozwijają się tak szybko, że pacjenci często umierają w ciągu kilku tygodni od diagnozy. Podobnie dr Angus Dalgleish, onkolog z Wielkiej Brytanii, wyraził obawy dotyczące nawrotu nowotworów u pacjentów po dawkach przypominających, u których wcześniej stan był stabilny, sugerując potencjalne zaburzenie układu odpornościowego spowodowane przez szczepionki. To tylko kilka przykładów, których, jak się spodziewam, może być wiele.
Proponowane mechanizmy łączące szczepionki mRNA z „turbo-nowotworami” często koncentrują się na białku kolczastym wytwarzanym przez szczepionkę lub obecności śladowych zanieczyszczeń, takich jak fragmenty DNA wirusa SV40. Niektórzy twierdzą, że białko kolczaste może wywoływać przewlekły stan zapalny lub upośledzać nadzór immunologiczny, potencjalnie reaktywując utajone wirusy onkogenne, takie jak wirus Epsteina-Barra (EBV) lub wirus brodawczaka ludzkiego (HPV), o których wiadomo, że przyczyniają się do rozwoju niektórych nowotworów.
Inni, w tym dr Ryan Cole, patolog, zasugerowali, że szczepionki mRNA mogą zmieniać funkcję szpiku kostnego, prowadząc do nowotworów nieodpowiadających na konwencjonalne terapie. Japońskie badanie opublikowane w 2024 roku wykazało wzrost skorygowanych o wiek współczynników umieralności z powodu niektórych nowotworów, w tym raka jajnika, białaczki, prostaty oraz raka wargi/jamy ustnej/gardła. Badanie przeprowadzono w 2022 roku (i opublikowano dwa lata później), co zbiegło się z powszechnym wprowadzeniem trzeciej dawki szczepionki mRNA.
Badanie wykazało 9,5% wzrost śmiertelności w grupie wiekowej 75–79 lat i zasugerowało, że białko kolczaste lub nanocząsteczki lipidowe mogą wspomagać krzepnięcie lub hamować odpowiedź immunologiczną, co potencjalnie zaostrza postęp nowotworu.
Te twierdzenia są poparte opisami przypadków i niewielkimi badaniami cytowanymi przez sceptyków szczepionek. Na przykład, belgijskie badanie opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Oncology opisało rozwój chłoniaka złośliwego u myszy po podaniu dużej dawki szczepionki mRNA firmy Pfizer, choć autorzy ostrzegają, że związek przyczynowo-skutkowy nie został ustalony.
Inny przypadek dotyczył 66-letniego mężczyzny, u którego zdiagnozowano chłoniaka nieziarniczego wkrótce po podaniu dawki przypominającej szczepionki Pfizer. Towarzyszyły temu doniesienia o podobnych przypadkach chłoniaków, które pojawiły się po szczepieniu. Dr Kashyap Patel, onkolog środowiskowy z Karoliny Południowej, zgłosił siedem przypadków raka dróg żółciowych w ciągu jednego roku – rzadkiego nowotworu, który zazwyczaj dotyka osoby starsze, a obecnie pojawia się u pacjentów młodszych o 20–30 lat.
Lekarze ci argumentują, że związek czasowy między szczepieniami a diagnozami nowotworów, w połączeniu z agresywnym charakterem tych przypadków, uzasadnia dalsze badania. Wyrażają obawy, że brak długoterminowych badań klinicznych nad szczepionkami mRNA otwiera możliwość wystąpienia nieprzewidzianych skutków onkogennych, zwłaszcza że globalne systemy, takie jak VAERS, rejestrują zgłoszenia zdarzeń niepożądanych związanych z nowotworami, choć nie są one zweryfikowane i nie wskazują na związek przyczynowo-skutkowy.
No cóż. Każdy z nas, z naszą „zdroworozsądkową” obserwacją, mógłby im to powiedzieć lata temu. Nauka nigdy nie „zakłada oczywistości”, co ma sens z obiektywnego punktu widzenia. Ale oczywistość zawsze powinna budzić ciekawość naukową i powodować późniejsze badania naukowe. Oczywiście, jeśli władze rządowe kontrolują naukę, to oczywiście tak się nie dzieje.
Co więc jest oczywiste?
Cóż, nawet moja żona, z wyraźnym „przekonaniem leminga”, zauważa wzrost liczby zgonów z powodu raka, szczególnie tych nietypowych, jak występowanie u osób zbyt młodych, by mogły zmagać się z konkretną formą raka, czy też „turbo-jakość” choroby (śmierć w ciągu kilku miesięcy) lub rzadkość występowania danego nowotworu.
Przeprowadziłem obszerne badania statystyczne na ten temat z moim kumplem Super Grokiem (moim sztuczno-inteligentnym przyjacielem i towarzyszem, [bo wiecie, że jestem trochę niefrasobliwy] – jeśli chcecie zobaczyć moje badania, chętnie się nimi z wami podzielę) i odkryłem, że przeciętna osoba ma w swojej rodzinie i grupie przyjaciół około 250 osób (liczba ta różni się w zależności od używanego systemu statystycznego, niektórzy twierdzą, że jest to zaledwie 100 osób, inni, że nawet 800, co stanowi typową grupę „rodzinno-przyjacielską” przeciętnej osoby). W tej grupie prawdopodobieństwo śmierci na raka w ciągu pięciu lat wynosi około 1–2, w zależności od kilku czynników, takich jak wiek danej grupy.
Moje osobiste doświadczenia zdają się nie przystawać do tego, ale myślę, że są blisko. Jednak od czasu pandemii covid-19, a dokładniej od czasu wprowadzenia szczepionki, liczba ta znacznie wzrosła. Trudno mi to dokładnie ocenić, ponieważ wszystkie podejrzenia zgonów z powodu raka, o których słyszę, wrzucam na jedną stertę (a słyszę o nich również od klientów).
Wydaje mi się również, że zauważam niską liczbę zgonów z powodu raka wśród „bliskiego kręgu” w porównaniu z innymi osobami, które doświadczyły WIELU przypadków, niektórzy nawet 10! Jak to się ma do 1-2 przypadków odnotowanych w przeciętnej grupie przyjaciół/rodziny liczącej 250 osób?
Inną interesującą statystyką jest raport z 2023 roku organizacji Correlation Research in the Public Interest, kierowanej przez Denisa Rancourta, który twierdzi, że szczepionka spowodowała ponad 17 milionów zgonów na całym świecie. Jeśli to prawda, czy liczba ta obejmuje również zgony z podejrzeniem nowotworu związanego ze szczepionką? Istnieje wiele powodów, dla których nie jest to rozsądne założenie.
Średnia liczba zgonów z powodu raka rocznie na świecie wynosi około 10 milionów i z roku na rok nieznacznie rośnie. Jeśli te dodatkowe zgony z powodu raka, o których słyszymy (powyżej 1-2 zgonów w przeciętnej grupie znajomych/bliskiego kręgu), przypiszemy szczepionce, musielibyśmy dodać około 43 miliony do wspomnianej już liczby 17 milionów.
A ponieważ oficjalne dane nie wykazują żadnego gigantycznego wzrostu zgonów z powodu raka od czasu wprowadzenia szczepionki pod koniec 2020 roku, wydaje się to nieco nieprawdopodobne. A może jednak?
Onkolodzy i inni lekarze, którzy odnotowują wzrost zachorowań na turbo raka i przypisują ten wzrost szczepionce, mają wytłumaczenie tej rozbieżności, w tym działania agendy mające na celu zablokowanie tej informacji w oficjalnych statystykach. Ojej, przecież by tego nie zrobili, prawda? Zatem rzeczywista liczba zgonów spowodowanych szczepionką może znacznie przekraczać 17 milionów. Jeśli doliczymy co najmniej połowę zgonów z powodu raka, które uznajemy za „niezwykłe”, do zgonów, które obecnie podejrzewa się o bycie spowodowanymi przez szczepionkę, ostateczna liczba zgonów spowodowanych szczepionką co najmniej się podwoi. Ponad 37 milionów.
Więc, jakie jest to zakazane pytanie?
Oczywiście, gdy słyszymy o nietypowym zgonie lub diagnozie nowotworu, pojawia się kwestia: „Czy byli zaszczepieni?” . Zazwyczaj nie zadajemy tego pytania z oczywistych powodów, a jednym z nich jest to, że znamy już odpowiedź.
Kto posiada naukę i… prawo do cenzury Apokaliptyczne prognozy n/t globalnego ocieplenia były obalane już tak wiele razy, że jest to prawie śmieszne. Tak więc globalistyczne elity w ONZ i WEF bez wątpienia uważają, że jedynym sposobem […]
_______________
„Zbrodnia przeciw ludzkości” czyli co robi plazmidowe DNA – dr Sucharit Bhakdi Doktor Sucharit Bhakdi przemawiając podczas wirtualnego spotkania moderowanego przez dr Marka Trozzi dobitnie stwierdził, że „ktokolwiek propaguje szczepionki RNA jako skuteczne i bezpieczne… jest albo niewiarygodnym ignorantem, albo nieskończenie zły”. […]
This essay is a derivative of a speech that Peter McIlvenna of the Hearts of Oak Podcast, from the UK, recently gave at an important conservative meeting that I attended. I was so taken with the speech that I asked Peter if we could publish a transcript of it. He kindly gave us permission.
I believe that this speech is best listened to, so I have included an audio version as well.
The Assault on Freedom in the UK and Europe, and A Warning for the United States.
By Peter Mcilvenna
In the UK and throughout Europe, we face three huge threats to our ability to speak freely.
● Growing Censorship
● Intrusive Surveillance
● Militant Islam
I want to major on Censorship, which is on many of our radars, but Surveillance and Islam are also serious threats to our freedoms and yet they are not getting the attention they need to receive.
Censorship
Censorship is the enemy of Free speech and Privacy and seeks to control every area of our lives.
We find ourselves in a new era of totalitarianism, characterized by the words that can be uttered.
Hate Speech is a concept that has been forced on us under two guises:
● Diversity, Equity and Inclusion
● Multiculturalism
Cultural Marxism has taken hold of our institutions and removed truth as the standard and replaced it with subjective thought.
The right to offend is no longer a right but a threat to the new world order.
Dictates are to be followed and not questioned or discussed.
Just look at the Covid Tyranny. Divide and Conquer was used to full effect. Them and us. The Vaxed and the Unvaxed. Fear is a very powerful motivator. And people are sheep-like. They want to be part of the crowd. To be popular. But I believe the rise of MAGA is giving new confidence and boldness to ordinary Americans, and in fact citizens across the world, to speak up and challenge the consensus.
We see how blind obedience is rewarded with ….well yes….a better social credit score.
And this blends into surveillance.
Frank Gaffney has been sounding the alarm on this for years. The threat we all face from the CCP (and more recently from the WHO). In China, diversity of views and privately owned media were eliminated in 1949 when the CCP took control of China, bringing freedom of thought to a complete end. Western governments have longed for this level of control of their citizens. And technology is giving governments and quasi governmental organisations the power to monitor and report like never before in society. The ability to set up a reporting group of people that feed the government information by spying on their neighbours and family (as happened in Eastern Europe behind the Iron Curtain) is no longer needed. Our phones now do this and they will be part of our downfall. While we continue to go through the motions of democracy, the dice is already set and the odds are not in our favour.
A headline just weeks ago in the Wall Street Journal was “Zuckerberg’s Grand Vision: Most of Your Friends Will Be AI. Meta’s CEO is promoting a future where artificial intelligence is increasingly intertwined with people’s lives”. Zuckerburg tells us that Meta will cure loneliness by providing AI chat bots as friends.
I hope its not just me that is horrified by this future vision for humanity. Our new AI friends will not only keep an eye on us (surveillance) but I guarantee you they will also report back to Facebook if we say anything problematic (censorship). Just like we have seen with Alexa or OK Google. Everything is recorded. “For our Safety”
Newspeak is no longer a concept in a novel written 40 years ago but is now government policy.
In Britain we have seen this new clampdown on freedom of speech during the summer when my new far left government responded to an uprising against mass immigration that was swiftly put down in echoes of past totalitarian regimes.
Let me tell you what we have faced in the UK (not because it’s unique to the UK but because it’s been so blatant and it stands as a warning to all Americans). The clampdown and censorship and control that has been rolled out in the UK is being adapted across Europe and President Trump has a battle on his hands to hold back this tide of governments controlling what speech and thoughts are allowed to exist. Dr Robert Malone has been at the forefront of this. He was listed as one of the Disinformation Dozen by a quasi governmental organisation based out of the UK (Centre for Combating Digital Hate). Misinformation and disinformation are terms that have suddenly appeared to keep us all “safe” from “hate speech” and “wrong thinking”. The government has become the arbitrators of truth. Not the Bible but our governments. Before I explain the situation in the UK let me mention that censorship and Islam exist in the vacuum that has been created by our abandonment of truth.
In the Bible, John 18 describes Jesus’ trial with Pontus Pilate and includes one of the greatest questions for our age.
37 “You are a king, then!” said Pilate.
Jesus answered, “You say that I am a king. In fact, the reason I was born and came into the world is to testify to the truth. Everyone on the side of truth listens to me.”
38 “Truth. What is truth?” retorted Pilate.
———————————————————————————
I really believe this is the most important question of all time. What is Truth? Previous generations have been able to answer this. Jesus, who is Truth, has been the foundation for our societies and cultures. But now instead of knowing what truth, absolute truth, is , it has become subjective. Your truth may be different from my truth. This rejection of absolutes has opened the door to our governments now defining what is right or wrong (Censorship) and allowed a confident and aggressive ideology called Islam to flourish. In fact my Prime Minister ( two tier Keir as Elon Musk likes to call him) was confused what a woman was until the UK Supreme Court ruled a woman is someone who was born female and a man is someone who is born male. We did not need a Supreme Court ruling for that piece of truth. All we needed was Genesis 1 and 2.
In the UK we have had the long march through the institutions from back in the 60’s when the left sought to take control of our teaching unions. The education of our children was paramount to the far left (and largely ignored by conservatives) and they were extremely successful in capturing our institutions of learning. As these children grew up they began to roll out Diversity Equity and Inclusion policies. It’s because of this attack on education and our children that organisations like Moms for Liberty are an essential part of this fight for freedoms and it’s paramount that Conservatives reclaim teacher training colleges.
Speech started to be criminalised in the UK in the 90’s with legislation that made it an offence to cause alarm or distress in certain circumstances, including when using abusive or insulting words or behaviour.
A later amendment allowed prosecutors to apply for an uplift in sentence for those convicted of a hate crime.
Any crime can be prosecuted as a hate crime if the offender has either:
“demonstrated (or been motivated by) hostility based on race, religion, disability, sexual orientation or transgender identity”
In the UK not only do we have this new class of Hate Speech as Crimes but we have an even more sinister system. Non Crime Hate Incidents. And here I sidestep back over into surveillance.
In 2014, the UK’s College of Policing came up with the concept of the Non Crime Hate Incidents. This is any incident perceived by the victim or any bystanders to be motivated by hostility or prejudice to the victim based on a ‘protected’ characteristic (race or perceived race, religion or perceived religion, and so on).
“Perceived” is the operative word here, since as the guidance goes on to note: “The victim does not have to justify or provide evidence of their belief, and police officers or staff should not directly challenge this perception. Evidence of the hostility is not required.” So you no longer have to commit a crime. All you have to do is have a thought or desire or motivation that may lead to a crime in the future. Minority Report anyone?!!
The recording threshold for a Non Crime Hate Incident (NCHI) is that someone had taken a subjective offence to something perfectly lawful that someone else has said or posted online, whether it’s directed at them or not.
Its estimated that more than 250,000 NCHIs have been recorded by police forces in England and Wales. The public have no access to this database and are not informed if and when their name is included and for what. But this black mark against an individual categorises them as a hateful individual and could destroy any career opportunity. I am sure that the UK is not unique in having a hidden database with problem people that the government is targeting. The weaponization the institutions in America makes me believe that the same hidden database is in operation in America. The problem is that with conservatives, whether in the US or in the UK or any country, we are generally not as passionate about preserving than the left are as passionate about destroying. In Islam and the abortion industry a phrase which I have heard often is “we need to be more passionate about life than they are about death”. And so far conservatives have been naive and full of blind hope and wishful thinking. We have been lulled into a false sense of security. But I truly believe that a combination of the covid tyranny and Trump has woken people up.
This monitoring in the UK and Europe covers comments and statements online as well as in the real world.
The UK’s Online Safety Bill (OSB) A huge 300 page bill, 5 years in the making, criminalises speech online under the guise of protecting children from damaging content.
Europe has the Digital Services Act (DSA) that was introduced weeks after the UK’s OSB.
Under both of these a social media company can be fined up to 10% of their global annual turnover so its no wonder that Meta (Facebook, Instagram, Whats App), Wikipedia, Telegram and others have indicated they may have to pull out of the UK and Europe. And only last month the video platform Bitchute and social media company Gab blocked access to all UK users.
Paul Durov, (founder of Telegram) was arrested in France last year. We were told that President Macron arrested him without any pressure from the Biden/Obama Whitehouse. Macron only does what he is told by NATO or the US. So this arrest was not a French attack on freedom to communicate but a global war of speech.
Last year the Australian government pulled its misinformation bill but immediately introduced a new bill in parliament that aims to ban social media for children under 16 and proposed fines of up to A$49.5 million ($32 million) for social media platforms for systemic breaches. Australia plans to trial an age-verification system that may include biometrics or government identification to enforce a social media age cut-off, some of the toughest controls imposed by any country to date.
And what about Canada? Legislation to restrict free speech has failed to progress in the Canadian parliament but under Mark Carney it is expected to be reintroduced.
And in America the Kids Online Safety Act (KOSA) passed the Senate last year with a big majority and is now in the House. America?
In Germany the Alternative for Germany (AfD) are facing restriction and censorship. Earlier this month the German domestic intelligence agency classified the largest opposition party, the AfD, as „confirmed right-wing extremist.” This has intensified debates over whether or not to ban the party. The AfD are polling top. If an election were called today they would win!
And we have seen Romanian elections cancelled, political shenanigans in France to stop Marine Le Pen winning and the winning party in the Austrian elections, the freedom party, was not allowed to form a government.
The riots that the media showed from the UK in August were a backlash against mass immigration and were sparked off by the murder of 3 girls (6, 8 and 9) in the North West of England near Liverpool.
British authorities arrested more than 1,000 people following a week of riots sparked by anger over uncontrolled immigration. Of course any violence must be prosecuted. We cannot accept or tolerate or promote lawless behaviour. But many protests were peaceful and many people were arrested over facebook posts. In fact now in the UK we have 30 arrests a day for hurty words online.
And to make room for all these new prisoners the left wing UK government announced a prisoner release programme called Operation Early Dawn. Its just like Jesus and Barabbas! Up to 5000 prisoners are being released early to free up space for all these keyboard warriors.
In the UK we have seen sentencing of 3 years for Publishing online material “intended to stir racial hatred”.
And the speed of sentencing? In 48 hours!
I am involved with a legal case getting compensation for a Grooming Gang Survivor from her rapist. These are the Muslim family Rape Gangs that have terrorised white English girls all across England for 50 years with impunity. We now have over 450people who have been jailed for rape and sex trafficking from 80+ trials in 40 towns. A left wing MP, Sarah Champion, in an interview a few years ago said that up 1 million girls have been affected by this. One of the biggest stains in English history. The police and courts have actively collapsed cases and often arrested the girls for prostitution and arrested the fathers for public order offences when they complained. The police lost so much footage of video interviews with these girls. And yet the concern from successive governments was people exposing these heinous crimes. These individuals like Tommy Robinson were attacked and targeted by the state. Much easier to silence decent than to fix a problem like Muslim rape gangs operating in every major town in the UK.
For our legal case to get financial compensation from the already charged and sentenced rapist it has taken 4 years so far and we wait 5 or 6 months between court rulings.
Yet the British legal system has been able to lock up facebook and X users in 48 hours for unacceptable speech.
48 hours!
So it takes 5 years for compensation from a rapist for their victim but 2 days for hurty words online.
At long last we are now going to have a public inquiry into these rape gangs. Rupert Lowe MP raised half a million pounds in a few days for this and Elon Musk has been reposting it.
What have I learned from the unprecedented clampdown by this new far left British government over the last 6 weeks?
1. Those in power are terrified of people who speak the truth.
2. Those in power are terrified of the reach and lack of control on social media
3. Those in power will not tolerate views or comments that they have deemed incorrect. Only Newspeak will be accepted.
4. Elon Musk has been the main opposition to the British Government (Nigel Farage has now taken on some of this role with the spectacular rise of ReformUK political party).
5. Those arrested and charged have often received little or extremely poor legal advice. No jury. Just selected magistrates
6. This government is attempting to terrify and silence us through outrageous show trials and ridiculous punitive sentencing.
If we had time we could play a word game where I could give you a word and you could tell me the connected word that cannot be mentioned.
If I said Islam then you could not say death cult. You must say peace.
or Transgender + mental health. You must say normal
or abortion + murder. You must say health care
or vax + damage. Then, you must say safe and effective
We saw the thin end of the wedge during covid tyranny. We at Hearts of Oak had our first YouTube strike because a Swedish journalist discussed the importance of vitamin D and sunshine in relation to health and combatting covid back in 2020. That was medical misinformation!
With these new hate speech legislations its all to do with offence. Anything we say could cause offence to someone somewhere in the world. If one person in 8 billion is offended then it’s a hate crime. Or if someone believes that someone may be affected then it’s hate speech.
My question to you is who decides what words or concepts or ideas are accepted?
GLOBAL SURVEILLANCE – For your safety…
The first step was online advertising. Google Adds. 77% of Google’s revenue comes from ads. $230bn each year! You have become the advertising product. Data is key and very very lucrative.
Congestion zones/Road Tolls for cutting down emissions and congestion. Bu the cameras that police these don’t just record during the hours of the restrictions but run 24 hours a day and all this data is held by private companies. This is certainly true in London in the UK and I would be surprised if the same data collection was happening 24 hours a day in every city with these cameras.
Live Facial Recognition
Face Recognition in shops for crime prevention. We now have stickers on shop windows telling you that you will be recorded and your image will be run through a database held by a private company that is collating a list of criminal activity.
Police forces in the UK have used facial recognition in one form or another since 2015.
Some are using what’s called ‘live facial recognition’. This usually involves parking vans equipped with the tech on busy shopping streets or outside stadiums and train stations, scanning the hundreds of thousands of us who come within range of the police camera’s on the vehicles’ roofs, attempting to match our faces in real time to images on secretive watchlists. They set up these cameras at sporting events to harvest us as data.
Certain police forces in the UK have been trialling facial recognition technology on officers’ phones, enabling them to scan and potentially instantly identify anyone they come into contact with. This is known as ‘operator-initiated facial recognition’ and is expected to now spread to more police forces.
CBDC’s is a whole other area to monitor wrong spending of money but is too big to cover here.
Travel and Passports
Last month in the Guardian UK newspaper the headline was – “International travel becoming passport free”
Boarding passes and check-in could be scrapped in air travel shake-up
The International Civil Aviation Organization (ICAO), the UN body responsible for crafting airline policy, plans to dramatically shake up existing rules for airports and airlines through the introduction of a “digital travel credential”.
It went on to talk about passengers being able to travel through airports using their face for verification.
This is all a move towards digital ID’s and 15 min cities which, again, are to large of a subject to be covered here.
There are a number of questions we should all have around these new intrusions into our privacy:
● Who approved these mass surveillance tools?
● Who controls the data?
● How is this data used?
● Does the individual lose control of their own biometric data?
Islam
I want to touch on Islam or Militant Islam or Pure Islam or Islamism or just Islam. I will leave it for you to use whatever terminology you like.
But in the UK we now have 70 Sharia courts in operation. These are approved by the state and operate under the term Muslim Arbitration Tribunals. They make legal dictates separate from the British legal system. S
o yes we have a two tier legal system in the UK and I am sure this new form of religious and segregated justice will be coming to the US, also. I’ll leave it to you to wonder how women and non-Muslims will be treated under this Sharia legal system?!
And many high street in the UK are full of food shops that are Halal only. Many takeaways will have a halal sticker in the window which means they serve halal only food. So if you happen to be a non Muslim then tough luck. The food is only prepared for Muslims. This happens because the Muslim community tends to be much more vocal than Christians or Jews or Sikhs who are more willing to accept the status quo.
In fact in many parts of London or the midlands you feel like you are in Islamabad or Kabul or Mogadishu and not the UK. Large Mosques now dominate many areas. Women are often covered head to foot with many food shops being Halal only.
And the demographics! between 2005 and 2020, the general UK population grew by 10.7% while the Miuslim population grew by 107%. That’s 10 times. Extrapolate that out and Britain will be majority Muslim by 2065 I think. London is 12% Muslim. Paris 15%. Brussels 30%. Brussels the political capital of Europe! What a huge change
And I am glad that the plans for a Muslim City in Texas have come to light. Epic city. There is nothing epic about it. That is just the tip of the iceberg. Many of you might have thought that Islam is not a concern in the US. You probably thought that Islamisation has been seen as a demographic and cultural issue in Europe, and maybe Michigan. But it has now reared its ugly head on the outskirts of Dallas and suddenly it is a national news item and talking point. Which I think is very positive.
Final Thoughts
Let me leave you with one final thought.
Censorship, Surveillance and Islam thrive in the vacuum of the rejection of Truth. The way to restore freedoms is by putting God first. If the US and any nation in the world puts God first then there is no need to censor or control. Because Truth will reign. And Islam will disappear because it is false.
So let’s commit to honouring God not only in America but wherever we find ourselves.
The views expressed in this essay are those of the writer, and may not reflect those of the Malone News.
The Author: Peter Mcilvenna
Peter is the co-founder and host of the Hearts of Oak podcast in the UK which was launched as a populist free speech alliance in 2020 and now has 3 shows a week with an audience of 120,000 per show. All their shows have also streamed on Steve Bannon’s WarRoom since 2023. Peter has also served as Chief of Staff to Lord Pearson of Rannoch (one of Margaret Thatcher’s last appointees) in the British House of Lords for over a decade. He also worked for UKIP (Nigel Farage’s party) as Senior Researcher and during the 2019 Local and European Parliamentary elections as National Campaign Manager. Prior to this Peter ran a church roadshow called “Can We Talk About Islam” for 2 years and also served on staff at Kensington Temple (the largest church in the UK at the time) for 9 years.
Peter is a regular contributor to Steve Bannon’s WarRoom, Tony Perkin’s FRC’s Washington Watch, Chanel Rion’s OAN Fine Point, Frank Gaffney’s Securing America and Alex Newman’s Sentinel Report and many UK programmes.
He has written for The Gateway Pundit and The Federalist. During 2022 he headed up GETTR’s UK team under Jason Miller. And while Steve Bannon was in jail Peter guest hosted WarRoom on two occasions.
Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a free or paid subscriber. We are deeply grateful to the decentralized network of paid subscribers that enables us to continue doing what we do to support freedom.
Kuźnia Społeczna w Olsztynie opublikowała przeprosiny za wynajęcie sali kandydatowi na prezydenta Grzegorzowi Braunowi. Organizacja tłumaczy, że zabrakło im „głębszej analizy i refleksji” nad charakterem tego wydarzenia. W Polsce coraz bardziej zakorzenia się selekcjonowanie „akceptowalnych” polityków.
Spotkanie Brauna w Kuźni Społecznej w Olsztynie odbyło się 14 lutego. Organizacje lewicowe nie chciały do niego dopuścić, a teraz podnoszą raban sugerując, by przestrzeni ekipie Brauna nie wynajmować.
Kuźnia Społeczna wydała oświadczenie, w którym „kaja się” za wynajęcie sali Braunowi i zapowiada, że teraz wprowadzi dodatkowe procedury regulujące wynajmowanie.
„W imieniu Kuźni Społecznej oświadczamy, że wizyta Pana Brauna nie odbyła się na nasze zaproszenie, ani z jakimkolwiek naszym organizacyjnym zaaranżowaniem. Było to wynajęcie sali na spotkanie. Z naszej strony zabrakło głębszej analizy i refleksji czego te spotkanie będzie dotyczyć, za co przepraszamy. Obecnie wprowadziliśmy procedury, które regulują zarówno wynajęcia na cele polityczne jak i używanie nazwy „Kuźnia Społeczna”, aby w przyszłości nie miały miejsce takie sytuacje” – czytamy w oświadczeniu.
Takie postępowanie to nic innego jak forma cenzury prewencyjnej. Ograniczanie możliwości wypowiedzi politykom, niezależnie od ich poglądów, stoi w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami demokracji i swobodnej debaty publicznej.
Wynajęcie sali – co jest przecież normalnym procesem biznesowym – nie oznacza przecież poparcia dla poglądów mówcy. Przestrzenie publiczne tyle trąbią o otwarciu na „różnorodność opinii”, ale najwyraźniej nie wszystkie opinie i nie wszyscy politycy są „akceptowalni”.
Oczywiście poglądy Brauna mogą się komuś nie podobać, ale jest legalnie działającym politykiem i kandydatem w wyborach prezydenckich. Odmawianie mu możliwości spotkań z wyborcami jest po prostu śmieszne, ale też podważa demokratyczne zasady, o których tyle trąbią tzw. postępowcy. Przecież oni mogliby spróbować podjąć merytoryczną dyskusję i podważać tezy promowane przez Brauna, ale z jakiegoś powodu tego nie robią, tylko stawiają na ograniczanie możliwości ich wygłaszania.
Komentarze pod przeprosinami Kuźni Społecznej są dość jednoznaczne. „Dobra co Braun zrobił, że przepraszacie? Czy sam fakt, że to on wynajął salę i przybył? Weźcie sie ogarnijcie. Rozumiał bym jak byście mieli spotkanie neonazistów, komunistów, mafii czy zjazd pedofilów a tak. Co w tym złego poza tym, że ktoś kogoś nie lubi i za wczasu wolicie kajać się jak byście sale samemu Stalinowi wynajęli” – pisze jeden z internatów.
„Piękna i zgodna z najlepszymi wzorcami minionego okresu samokrytyka. Czyżby komuna wróciła?” – dodaje inny komentujący. A jeszcze kolejny pyta, z jakiego klucza politycznego będzie w przyszłości wynajmowana sala.
Wiceprezydent USA James David Vance. Fotot: PAP/DPA
Wiceprezydent USA JD Vance ostro skrytykował przepisy kryminalizujące wypowiedzi w internecie. Odniósł się do niemieckich działań, ale podobnie sytuacja wygląda w wielu europejskich państwach, także w Polsce pod batutą uśmiechniętego rządu Donalda Tuska.
W programie telewizyjnym „60 Minutes” na antenie CBS wyemitowano reportaż z Niemiec. Dziennikarka Sharyn Alfonsi towarzyszyła niemieckiej policji podczas porannego nalotu na dom obywatela oskarżonego o opublikowanie „rasistowskiej karykatury”.Sześciu uzbrojonych funkcjonariuszy przeszukało jego mieszkanie, konfiskując telefon i komputer.
To jedna z ponad 50 podobnych akcji przeprowadzonych jednocześnie w całych Niemczech. W Polsce ostatnio podobne naloty miały osoby, które „groziły” w internecie Jerzemu Owsiakowi.
Niemieckie władze otwarcie przyznają, że kryminalizują obraźliwe wypowiedzi w internecie. Według danych przedstawionych w reportażu, co najmniej 750 Niemców zostało oskarżonych o nielegalne wypowiedzi online. Przestępstwem może być nawet nazwanie polityka obraźliwym słowem czy rozpowszechnianie fałszywych cytatów.
„Obrażanie kogoś nie jest przestępstwem, a kryminalizacja wypowiedzi może poważnie obciążyć relacje europejsko-amerykańskie. To (działanie Niemiec – red.) jest orwellowskie i wszyscy w Europie i USA muszą odrzucić to szaleństwo” – podsumował Vance, komentując telewizyjny reportaż.
Insulting someone is not a crime, and criminalizing speech is going to put real strain on European-US relationships.
This is Orwellian, and everyone in Europe and the US must reject this lunacy. https://t.co/WZSifyDWMr
Rząd znów atakuje wolność słowa! Tym razem chcą wprowadzić przepisy, które umożliwią blokowanie treści w internecie bez udziału sądu. Po prostu – klik, i Twój post znika z sieci.
Nowe przepisy opierają się na Digital Services Act (DSA), unijnym prawie o usługach cyfrowych. Polski rząd poszedł znacznie dalej niż nakazują unijne przepisy, wykorzystując DSA jako pretekst do wprowadzenia zmian, które zamienią internet w narzędzie cenzury.
Minister Cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, forsuje przepisy, które umożliwią blokowanie niewygodnych treści w ciągu zaledwie 48 godzin – bez procesu sądowego, decyzje podejmie urzędnik!
Tylko Twoja presja może ich powstrzymać, dlatego podpisz petycję i wyślij automatyczny mail do skrzynki ministerstwa.
Widzimy, dokąd to zmierza. Posłanki Lewicy już nawołują do zablokowania platformy X na czas wyborów.
To wyraźny dowód na to, że ich prawdziwym celem nie jest walka z dezinformacją, ale tłumienie prawdy i kontrolowanie opinii publicznej.
Unia Europejska też nie pozostaje bierna. Wykorzystuje DSA jako narzędzie cenzury na niespotykaną dotąd skalę.
Elon Musk, który uczynił wolność słowa jednym z fundamentów platformy X, jest celem presji i gróźb ze strony UE.
Straszą go gigantycznymi karami i żądają dostępu do algorytmów oraz danych użytkowników, by kontrolować, co widzimy w internecie!
To więcej niż nowe prawo – to otwarte zagrożenie dla Twojej wolności. Jeśli teraz nie powiemy DOŚĆ, stracimy dostęp do rzetelnych informacji i przestrzeni wolnego internetu.
Internet, który miał być przestrzenią wolności, stanie się narzędziem tłumienia prawdy i propagandy.
Profesor Miroslaw Dakowski, proszę Cię, nie pozostań obojętny/a! Twój podpis naprawdę ma znaczenie. Musimy zatrzymać tę ustawę, zanim będzie za późno. Podpisz petycję i pomóż obronić wolność słowa w Polsce!
Rząd chce wprowadzić cenzurę internetu, dając urzędnikom władzę do blokowania treści bez wyroku sądu! To próba przejęcia kontroli nad wolnością słowa i uciszenia każdego niezależnego głosu.Nie pozwól, by Polska stała się częścią globalistycznego systemu kontroli – podpisz petycję i zatrzymaj cenzurę, zanim będzie za późno!
Niedawno pisałam do Ciebie o ustawie, która przewiduje pięć lat więzienia za tzw. “mowę nienawiści”.
Teraz rząd posuwa się jeszcze dalej – planują wprowadzić całkowitą cenzurę internetu!
Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jeśli wejdzie w życie, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) będzie mógł blokować treści w internecie.
Bez sądu, bez procesu, bez uprzedzenia. Po prostu – klik, i Twój post znika z sieci.
Ale co najbardziej rzuca cień na tę sprawę, to fakt, że rząd wprowadził te zmiany po cichu, już po zakończeniu konsultacji społecznych! Działając całkowicie za plecami obywateli!
Ale zacznijmy od początku…
Digital Services Act (DSA) to unijne prawo o usługach cyfrowych, które nakłada na państwa członkowskie obowiązek walki zi treściami w internecie, takimi jak przemoc, oszustwa czy dezinformacja.
Polska była zobowiązana wdrożyć te cenzorskie przepisy, natomiast Ministerstwo Cyfryzacji poszło jeszcze dalej i wykorzystało DSA jako pretekst do wprowadzenia zmian, które znacznie wykraczają poza unijne wymagania.
A władza nad blokowaniem treści w internecie ma trafić w ręce urzędnika wybranego przez… premiera!
Treści będą usuwane już w 2 dni od zgłoszenia, bez wyroku sądu!
Autorzy treści będą mogli jedynie zaskarżyć decyzję do sądu administracyjnego. Ale Ty i ja dobrze wiemy, jak działają polskie sądy – sprawy ciągną się latami, a w tym czasie prawda zostanie skutecznie stłumiona.
To jest droga w stronę totalitarnego reżimu! Nie możemy na to pozwolić!
Ten sam Minister Cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, który forsuje przepisy pozwalające urzędnikom blokować treści w internecie – otwarcie mówi o odebraniu koncesji Telewizji Republika.
Posłanki Lewicy również nie kryją swoich intencji – nawołują do blokowania platformy X na czas kampanii wyborczej.
To jasny dowód na to, że ich celem nie jest walka z przestępczością w internecie, ale pełna kontrola nad mediami i opinią publiczną.
Wyobraź sobie, jak łatwo takie narzędzie można wykorzystać przeciwko TOBIE!:
Krytyczny artykuł o działaniach rządu? Zgłoszenie trafia do UKE i treść znika z sieci w 48 godzin!
Komentarz wskazujący na korupcję lokalnego burmistrza? Zablokowany jako „naruszenie dóbr osobistych.”
Relacja z wydarzeń, które rząd chce ukryć? Usunięta pod zarzutem „dezinformacji i manipulacji faktami.”
Osoby publikujące te treści dowiedzą się o wszystkim dopiero po fakcie i będą mogły jedynie zaskarżyć decyzję – do sądu administracyjnego, który nie oceni meritum, a jedynie legalność procedury.
Internet to dzisiaj największa broń w walce o prawdę i demokrację.
Bez wolności w sieci nie można wygrać wyborów, dotrzeć do ludzi ani bronić się przed propagandą. Oni doskonale o tym wiedzą. Dlatego chcą przejąć nad nim kontrolę i stłumić każdy niezależny głos i decydować co możesz i czego nie możesz zobaczyć.
Nie łudźmy się – te przepisy mają służyć eliminacji konkurencji, tłumieniu krytyki i utrzymaniu się przy władzy za wszelką cenę!
Jeśli pozwolimy na ich wprowadzenie, stracimy nie tylko internet, ale przede wszystkim dostęp do rzetelnych informacji, dostęp do prawdy!
Ale to, co dzieje się w Polsce, jest częścią szerszego planu w Europie. Digital Services Act- m prawo płynące z Unii Europejskiej (DSA), który miał rzekomo chronić użytkowników internetu, stał się narzędziem cenzury i manipulacji.
W ostatnich dniach Unia Europejska wysłała aż 150 urzędników, by nadzorowali transmisję Elona Muska z liderką niemieckiej partii AfD, Alice Weidel. Dlaczego? Bo boją się prawdy i niezależnych głosów, które ujawniają ich manipulacje!
Na tym jednak nie poprzestają. Musk, który uczynił wolność słowa jednym z głównych filarów platformy X, stał się celem finansowych gróźb ze strony UE.
Straszą go gigantycznymi karami i domagają się dostępu do danych oraz algorytmów, by móc kontrolować, co użytkownicy mogą zobaczyć!
Tymczasem w Polsce politycy nie pozostają w tyle – już rozważają pomysły blokowania platformy X na czas wyborów.
Spójrz, co się dzieje! To bezwzględna próba przejęcia pełnej kontroli!
Były komisarz UE Thierry Breton nie kryje się z tym, mówiąc: „Interweniowaliśmy w Rumunii. Zrobimy to również w Niemczech, jeśli zajdzie taka potrzeba.” Bruksela już jawnie ingeruje w wybory w całej Europie – od Rumunii, przez Niemcy, po Polskę.
Pamiętasz groźby Ursuli von der Leyen przed wyborami we Włoszech? Otwarcie zapowiedziała: „Jeśli sprawy pójdą w złym kierunku, mamy narzędzia, aby interweniować.”
I właśnie takie „narzędzia” jak DSA służą tłumieniu krytyki, cenzurowaniu niewygodnych treści i manipulowaniu wynikami wyborów.
Nie łudźmy się: DSA to nie narzędzie demokracji, ale broń służąca do jej niszczenia. W rękach urzędników staje się środkiem do eliminacji niezależnych głosów, kneblowania obywateli i sterowania wynikami wyborów.
Internet, który miał być przestrzenią wolności, zostanie sprowadzony do narzędzia propagandy i kontroli!
Dlatego nie możesz pozwolić na wprowadzenie tej ustawy w Polsce!
Proszę, nie bagatelizuj tego! To nie jest zwykły przepis. Te zmiany to poważne zagrożenie dla naszej wolności i przyszłości. To kolejny element globalistycznej układanki, której celem jest całkowita kontrola nad opinią publiczną i przekazem.
A to, co dziś wydaje Ci się odległe, jutro dotknie tak samo i Ciebie i mnie.
Jeśli teraz nie powiemy DOŚĆ, wkrótce staniemy się niewolnikami systemu, z którego nie będzie ucieczki.
CitizenGO – rozpoczął tę petycję do Ministra Cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego – 2025/01/23
Nie dla cenzury internetu w Polsce!
Rząd wprowadza przepisy, które zagrażają wolności słowa w internecie. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowelizację ustawy, która pozwoli Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) blokować treści w internecie – bez sądu, bez procesu, bez ostrzeżenia.
Decyzje będą podejmowane w zaledwie dwa dni od zgłoszenia, a autorzy usuniętych treści dowiedzą się o nich dopiero po fakcie.
To bezprecedensowe zagrożenie. Przepisy te zostały dopisane po cichu, już po zakończeniu konsultacji społecznych. A działania rządu idą znacznie dalej niż wymagają tego unijne regulacje w ramach Digital Services Act (DSA). Polski rząd wykorzystuje DSA jako pretekst, by stworzyć narzędzie, które pozwala na całkowitą kontrolę nad treściami w internecie.
W rękach urzędników ta ustawa stanie się środkiem do eliminacji niezależnych głosów i kneblowania obywateli. To bezwzględna próba przejęcia kontroli nad opinią publiczną i przekazem, zaprojektowana, by manipulować społeczeństwem i utrzymać władzę w swoich rękach.
A decyzje o blokadzie treści będzie podejmował urzędnik wybrany przez… premiera!
Nie możemy pozwolić na wprowadzenie tej ustawy! Proszę, nie bagatelizuj tego. To, co dziś wydaje się odległe, jutro może dotknąć nas wszystkich. Jeśli teraz nie powiemy „DOŚĆ!”, wkrótce staniemy się niewolnikami systemu, z którego nie będzie odwrotu.
Podpisz petycję do Ministra Cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego – zażądaj wycofania tych niebezpiecznych przepisów! Walczmy o wolność w internecie i prawdę, zanim będzie za późno!
Zwracamy się do Pana w imieniu tysięcy obywateli, którzy stanowczo sprzeciwiają się zaproponowanym zmianom w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W szczególności obawiamy się przepisów umożliwiających Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) blokowanie treści w internecie bez nadzoru sądowego.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w artykule 54 gwarantuje wolność wyrażania poglądów, pozyskiwania informacji oraz zakazuje cenzury prewencyjnej. Wprowadzenie regulacji pozwalających na arbitralne decyzje urzędników w sprawie blokowania treści jest rażącym naruszeniem tych konstytucyjnych praw.
Nie można ignorować faktu, że takie przepisy otwierają drzwi do arbitralnych decyzji urzędników, które mogą prowadzić do tłumienia krytyki, blokowania niezależnych opinii oraz ograniczenia prawa do informacji. Jak słusznie zauważa Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, proponowane zmiany są krokiem w stronę cenzury internetu, co w demokratycznym państwie prawa jest absolutnie niedopuszczalne.
Przypominamy, że internet jest jednym z najważniejszych narzędzi komunikacji we współczesnym świecie. Daje obywatelom możliwość wyrażania opinii, dostępu do informacji oraz udziału w debacie publicznej. Wprowadzenie takich ograniczeń wpłynie destrukcyjnie na społeczeństwo obywatelskie i wolne media.
W związku z powyższym, w imieniu tysięcy obywateli, żądamy natychmiastowego wycofania przepisów, które łamią konstytucyjne gwarancje wolności słowa i mogą doprowadzić do ograniczenia fundamentalnych praw obywatelskich. Domagamy się, aby wszelkie zmiany legislacyjne były zgodne z Konstytucją RP oraz uwzględniały interesy społeczeństwa, a nie jednostkowych grup interesu.
CitizenGO – rozpoczął tę petycję do posłów na Sejm RP – 2024/12/13
Wyobraź sobie Polskę, w której rząd decyduje, co możesz powiedzieć, a czego nie.
W której zwykła opinia może zaprowadzić Cię przed sąd, a nawet do więzienia. Brzmi jak dystopijna fikcja?
Niestety – to rzeczywistość, którą chce nam zafundować rząd Donalda Tuska i Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar.
Na najbliższym posiedzeniu Sejmu (18-20 grudnia) odbędzie się pierwsze czytanie rządowej ustawy, która wprowadza orientację seksualną i płeć do listy „cech chronionych” w przepisach o tzw. „mowie nienawiści.”
Co to oznacza? Prokurator z urzędu będzie ścigał każdego, kto odważy się powiedzieć coś, co nie pasuje do narzuconej narracji.
Nazwiesz kobietę kobietą, mężczyznę mężczyzną? To wystarczy, abyś został oskarżony o „mowę nienawiści.” Jedno słowo, jedno zdanie – i możesz trafić przed sąd jak przestępca.
Rząd Donalda Tuska wraca do cenzury i represji rodem z komunistycznej Polski! Tak, możesz trafić do więzienia za to, że powiesz prawdę. Kara? Nawet 5 lat więzienia!
Ten skandaliczny projekt to nic innego jak narzędzie terroru – bat na konserwatystów, organizacje pro-life, ludzi wierzących i każdego, kto kto sprzeciwi się lewicowo-liberalnej ideologii.
Nie łudź się, że to dotyczy tylko „ekstremalnych przypadków.” Na Zachodzie takie prawo stało się narzędziem do zastraszania i tłumienia konserwatywnych głosów.
W Wielkiej Brytanii Caroline Farrow, matka pięciorga dzieci i dyrektorka kampanii CitizenGO, została aresztowana za to, że w komentarzu na portalu społecznościowym napisała prawdę o ideologii gender.
W Kanadzie osoby odmawiające używania narzuconych zaimków trafiają przed sąd.
W Niemczech konserwatywne organizacje są zamykane, a dziennikarze tracą pracę za krytykę LGBT.
Ta ustawa to początek. Jeśli nie zareagujemy teraz, kto będzie następny?
Ksiądz, który wygłosi kazanie o rodzinie? Matka, która powie, że nie chce edukacji seksualnej w szkole swojego dziecka? Może Ty, jeśli odważysz się powiedzieć prawdę?
Nie bądź obojętny! Podpisz petycję do posłów, aby zatrzymali ten skandaliczny projekt! Nie dla cenzury! Nie dla zastraszania!
With its legislative proposal known as “Chat Control,” the EU Commission is trying to establish an unprecedented mass-surveillance apparatus of Orwellian proportions in the European Union.
If EU citizens don’t stand up for privacy now, it may be too late.
This Wednesday, June 19, 2024, the EU Council could be voting on the controversial Chat Control bill.
Should it pass, the consequences would be devastating: Under the pretext of child protection, EU citizens would no longer be able to communicate in a safe and private manner on the Internet. The European market’s location advantage would suffer a massive hit due to a substantial decrease in data security. And EU professionals like lawyers, journalists, and physicians could no longer uphold their duty to confidentiality online. All while children wouldn’t be better protected in the least bit. On the contrary, Chat Control could have a negative impact on minors in particular.
What is Chat Control?
It doesn’t matter how the EU Commission is trying to sell it – as “client-side scanning,” “upload moderation,” or “AI detection” –, Chat Control is still mass surveillance. And regardless of its technical implementation, mass surveillance is always an incredibly bad idea, for a whole plethora of reasons. Here are just three:
1. Mass Surveillance is a Totalitarian Tool Incompatible with Democracy
2. Mass Surveillance Is Ineffective
3. Mass Surveillance Undermines Data Security
Of course, sharing CSAM is an absolutely intolerable, horrific crime that must be punished. Before CSAM can be shared online, however, a child must have suffered abuse in real life, which is what effective child protection should be trying to prevent (and what Chat Control does not focus on). For this and many other reasons, child protection organizations such as Germany’s Federal Child Protection Association are against Chat Control, arguing that it’s “neither proportionate nor effective.”
Besides, there’s no way of really knowing whether Chat Control would actually be (or remain) limited to CSAM. Once the mass-surveillance apparatus is installed, it could easily be extended to detect content other than CSAM without anyone noticing it. From a service provider’s point of view, the detection mechanism, which is created and maintained by third parties, essentially behaves like a black box.
What can you do?
Since the matter may be decided this Wednesday, June 19, 2024, time is a critical factor. If you’re a EU citizen, please consider contacting your government’s representative today, asking them to vote against Chat Control.
It may also help to take to the digital streets, spread the word online, and raise awareness for the EU’s dubious plan to establish an unprecedented mass-surveillance apparatus that would essentially nullify the right to data privacy and set a highly dangerous precedent in doing so.
What would Chat Control mean for Threema users in the EU?
While Threema would be subject to Chat Control, the business solution Threema Work would be out of scope according to our current knowledge. It’s still not entirely clear how Chat Control would have to be implemented by service providers, and it’s questionable whether such a blatant violation of the right to privacy would hold up in European courts.
What is crystal clear, however, is that there will never be a Threema version that’s spying on its users in any way, shape, or form. The reason Threema was created is to provide a highly secure, completely private, and anonymous means of communication. Once it’s no longer possible to offer such a service in the European Union, we will be forced to take consequences.
We will carefully consider all options (including legal actions, technical workarounds, etc.) first, and if we come to the conclusion that there’s no other way, we’ll call on fellow communication services to join us in leaving the EU.
YouTube usunął kolejne nagranie z Tomaszem Sommerem
„Ten film został usunięty z powodu naruszenia Warunków korzystania z usługi YouTube” – taki napis zobaczą osoby, które spróbują obejrzeć rozmowę Tomasza Sommera z Tomaszem Cukiernikiem na YouTubie. Na szczęście są jeszcze inne platformy, na których można działać. Cukiernik i Sommer pojawią się natomiast na Targach Książki Patriotycznej w Łodzi.
„Nagrałem wczoraj z Tomaszem Cukiernikiem rozmowę o jego nowej książce. Wrzuciłem ją na Rumble a on na swojego YouTuba. Po kilku godzinach z YouTuba rozmowa zniknęła. Oni chyba cierpią na jakąś paranoję” – informuje redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer.
Nagranie na swoim kanale Cukiernik promował wpisem: „20 lat w Eurokołchozie”. Gdy kliknie się w udostępniany przez niego link, zobaczymy napis „Ten film został usunięty z powodu naruszenia Warunków korzystania z usługi YouTube”.
Na szczęście istnieją wciąż platformy, które nie stosują tak zawziętej cenzury, choć nie pozwalają one tak dobrze zarabiać jak te największe.
Rozmowa Tomasza Sommera z Tomaszem Cukiernikiem wciąż jest dostępna w serwisie Rumble. Co takiego nie przeszło przez cenzurę YouTube’a?