warto posłuchać
Archiwum autora: Krzysztof Zabrzeski
Biedroń: Powinniśmy kochać dziki. MEM-y VI.







Ile to jest: 2+2? – A kupujemy czy sprzedajemy? MEM-y V.





Klub Dyskusyjny „Patriotyczna Stodoła”. Sławomir M. Kozak
Link: https://reduta.tv/
O handlu białymi niewolnikami Reduta.TV
link do Reduta.tv https://reduta.tv/
Pozabiblijne świadectwa historyczności Jezusa
Źródło: rebeliantka.neon24/pozabiblijne-swiadectwa-historycznosci-jezusa
Tekst ze znakomitego portalu Contra Gentiles.
W tekście znajdują się przykłady odwołań do starożytnych źródeł pogańskich oraz żydowskich, które choć są zwykle nieprzychylne Jezusowi, stanowią silny argument Jego historyczności. Tekst unaocznia, że rozmaite pozachrześcijańskie starożytne źródła potwierdzają autentyczność Jezusa, a także historyczną wartość źródeł biblijnych.
Redakcja Contra Gentiles: redaktor naczelny prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego dr hab. Piotr Bylica
W tekście „Biblijne świadectwa historyczności Jezusa” redakcja Contra Gentiles wykazała, że uznanie Biblii za źródło wiedzy o Jezusie jako postaci historycznej nie musi wiązać się z popadaniem w błędne koło. Niezależne badania naukowe potwierdzają historyczną wartość pism Nowego Testamentu. Racjonalnie myślącej osobie badania te nie pozwalają uznać, że Jezus nie istniał, a opowieści o Nim zostały zmyślone, choć nie oznacza to, że wszystkie szczegóły zawartych tam opisów muszą być zgodne z faktami. Innym elementem potwierdzenia historyczności Jezusa ‒ o którym w tekście Biblijne świadectwa historyczności Jezusa wspomniano ‒ jest odwołanie do pozabiblijnych źródeł i świadectw, w tym także nieprzychylnych dla Jezusa i chrześcijan lub obojętnych wobec nich. Poniżej znajdują się stosowne przykłady. Odwołano się zarówno do źródeł pogańskich, jak i żydowskich.
Tacyt (ok. 55 ‒ ok. 120)
Tacyt był rzymskim historykiem. Jego najważniejsze dzieła to Roczniki i Dzieje. Są przez współczesnych historyków powszechnie cenione jako źródło informacji o starożytnym Rzymie. Roczniki dotyczą okresu od śmierci Augusta do śmierci Nerona, czyli lat 14‒68. Dzieje natomiast są kontynuacją relacji ‒ do roku 96, gdy zmarł Domicjan. W Rocznikach (w części poświęconej panowaniu Nerona) Tacyt pisał między innymi o chrześcijanach oskarżanych przez Nerona o podpalenie Rzymu (64 r.) i o Chrystusie:
Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza i ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby ją więc usunąć, przedstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znów wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy.
Tacyt wskazywał więc na męczeństwo pierwszych chrześcijan, które jest argumentem na rzecz ich silnego przekonania o prawdziwości nowotestamentowych relacji na temat Jezusa. Przede wszystkim jednak wspominał o samym Jezusie jako założycielu religii chrześcijańskiej, pisał, że został On skazany na śmierć oraz o tym, że skazał Go Piłat, o którym wiadomo, że w latach 26‒36 piastował w Judei urząd prokuratora. Gdyby więc ktoś utrzymywał, że Jezus nie istniał lub że nie został skazany na śmierć przez Poncjusza Piłata w czwartej dekadzie I wieku, to musiałby mieć dostęp do bardziej autorytatywnego źródła niż dzieła największego historyka rzymskiego żyjącego w czasach tak bliskich Jezusowi, gdy spisywane były poszczególne księgi Nowego Testamentu, gdy św. Paweł właśnie pisał swoje listy do formujących się gmin chrześcijańskich, gdy życie za wiarę oddawali chrześcijanie, którzy mieli bezpośredni kontakt ze św. Piotrem – jednym z tych, którzy widzieli zmartwychwstałego Pana.
Lukian z Samosat (ok. 120 – ok. 190)
Lukian z Samosat był greckim satyrykiem. Kilkakrotnie w swoich dziełach wspominał on o chrześcijanach. Nie był im przychylny, ale jego słowa potwierdzają, że wiara chrześcijan opierała się na przekonaniu o historycznej prawdziwości nowotestamentowych relacji o Jezusie, jego życiu w Palestynie i śmierci krzyżowej:
Do dzisiaj czczą, jak wiadomo, tamtego wielkiego Człowieka, ukrzyżowanego w Palestynie za to, że wprowadził między ludzi te nowe obrzędy. […] Żywią bowiem ci nieszczęśliwi przekonanie, że po wsze czasy będą nieśmiertelni i że ich życie trwać będzie na wieki. […] pierwszy prawodawca wzbudził w nich przekonanie, że wszyscy nawzajem są braćmi, z chwilą, gdy się nawrócą, wyprą bogów helleńskich, uczczą tego ukrzyżowanego mędrca i będą pędzić życie wedle jego praw.
Pliniusz Młodszy (ok. 61 – ok. 113)
Pliniusz Młodszy był gubernatorem Bitynii w Azji Mniejszej. W jednym z listów do cesarza Trajana pytał, jak ma postępować z chrześcijanami: czy zabijać wszystkich, czy niektórych. Do tej pory zabijał wszystkich, ale ich liczba okazuje się tak znacząca, że naszły go wątpliwości. Chrześcijanie odmawiali kłaniania się przed pomnikiem Trajana i w żaden sposób nie udawało się zmusić ich, by „złorzeczyli Chrystusowi”. Z listu tego dowiadujemy się o praktykach pierwszych chrześcijan, ich zasadach moralnych i o tym, że traktowali Chrystusa jako Boga:
Zapewniali zaś, że największą ich winą czy też błędem było to, że mieli zwyczaj o określonym dniu o świcie zbierać się i śpiewać na przemian pieśni ku czci Chrystusa jako Boga, i że związali się przysięgą dotyczącą nie jakichś występków, lecz że nie będą popełniać kradzieży, rozbojów, cudzołóstwa, że nie będą składać fałszywej przysięgi ani zapierać się wobec żądających zwrotu powierzonej im własności .
Swetoniusz (ok. 69 – zm. po 122)
Gaius Suetonius Tranquillus, czyli Swetoniusz ‒ był sekretarzem kancelarii i kronikarzem na dworze cesarza Hadriana. Przyjaźnił się z Pliniuszem Młodszym, z którego korespondencji czerpiemy większość informacji na temat Swetoniusza. Swetoniusz napisał między innymi Żywoty cezarów. W Żywocie Klaudiusza (XXV, 4) pisał: „Żydów wypędził z Rzymu, bo bezustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa”4 . Swetoniusz wspominał tu wydarzenie, do którego doszło w roku 49. Potwierdzał więc obecność chrześcijan w Rzymie już około dwudziestu lat po ukrzyżowaniu Jezusa. Pisał też o torturowaniu chrześcijan za czasów Nerona. Potwierdzał tym samym, że byli oni gotowi do poświęcenia, które można uzasadnić ich przekonaniem, że Jezus i nowotestamentowe relacje o Nim nie są fikcją. Sprawa wygnania chrześcijan z Rzymu wspomniana została też w Dziejach Apostolskich (18,2). Dzieło Swetoniusza jest zatem jednym z wielu przykładów wskazujących na historyczny charakter tekstów Nowego Testamentu.
Tallus i Flegon z Tralles w sprawie ciemności, która zapanowała podczas ukrzyżowania Jezusa
Tallus i Flegon byli świeckimi historykami. Dokładne daty ich życia nie są znane, ale Tallus żył prawdopodobnie w I wieku, a Flegon w II wieku. Obaj wspominali o ciemności, która zapanowała podczas ukrzyżowania Jezusa. Obaj też zjawisko to tłumaczyli jako zaćmienie Słońca. Interpretacja ta budziła jednak wątpliwości już wśród wczesnych chrześcijan, na przykład u Juliusza Afrykańczyka (przytaczającego opinie tych historyków), który w tekście z około 221 roku stwierdzał, że przecież nie mogło dojść do zaćmienia Słońca w czasie pełni Księżyca (Jezus został ukrzyżowany podczas Paschy, gdy jest pełnia Księżyca). Niezależnie od problematyczności podawanego przez nich wyjaśnienia, ich słowa stanowią świadectwo na istnienie, a także ukrzyżowanie Jezusa.
Mara Bar-Serapion
Mara Bar-Serapion był prawdopodobnie syryjskim stoikiem. Około roku 70 został przez Rzymian wzięty do niewoli. Przebywając w więzieniu, napisał list do syna, w którym wspominał o Pitagorasie, Sokratesie i Jezusie. Skoro zaliczał Jezusa do grona mędrców, to znaczy, że nie był chrześcijaninem. W każdym razie wszystkich trzech Mara Bar-Serapion traktował jako autentyczne postaci historyczne:
Jaką korzyść odnieśli Ateńczycy z wydania Sokratesa na śmierć? Przyszedł na nich głód i zaraza jako pomsta za ich zbrodnię. Jaką korzyść wynieśli mieszkańcy Samos ze spalenia Pitagorasa? W jednej chwili ich kraj został zasypany piaskiem. Jaką korzyść osiągnęli Żydzi z tego, że skazali swego mądrego króla? Przecież wkrótce potem zniknęło ich królestwo. Sprawiedliwie Bóg pomścił tych trzech mędrców .
Józef Flawiusz (37/38 – po 100)
Józef Flawiusz był żydowskim historykiem opłacanym przez władze Rzymu. Jednym z jego dzieł są Dawne dzieje Izraela, które skończył pisać około roku 93. Czytamy tam o Jezusie:
W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeśli w ogóle można nazwać go człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmują prawdę. Zjednał sobie wielu Żydów, jako też Greków. On to był Chrystusem. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych z nas mężów Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał im się znów jako żywy, co o nim, jak i wiele innych zdumiewających rzeczy przepowiedzieli prorocy. Odtąd, aż po dzień dzisiejszy, istnieje plemię chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę .
Fragment ten nazywany jest „Testimonium” (czyli „świadectwo”), Budzi on wątpliwości, bo Józef Flawiusz był Żydem, a nie chrześcijaninem, a prezentuje tu właśnie świadectwo, którego można by się spodziewać po wyznawcach Chrystusa. Stąd podejrzenia, że jest to tekst dopisany do oryginalnego dzieła Flawiusza lub też że oryginalna wersja została znacząco przeredagowana przez kogoś przychylnego chrześcijanom. Kwestia ta jest jednak poboczna. Inni badacze wskazują, że nawet jeśli zostało tu coś dodane, to tekst ten wciąż stanowi przekaz tego, co Flawiusz chciał powiedzieć, ponieważ nie twierdził on, że zmartwychwstanie było faktem, tylko odwoływał się do historii o zmartwychwstaniu, by wyjaśnić, dlaczego wciąż istnieje społeczność chrześcijan.
O tym, że Flawiusz na pewno wspominał o Jezusie jako postaci historycznej, świadczy jeszcze inny fragment, nie budzący kontrowersji. Flawiusz pisał o Annaszu, najwyższym kapłanie, o którym też mówią Ewangelie, i przy tej okazji znów wspominał o osobie „zwanej Chrystusem”:
Młodszy Ananos (Annasz), który jak powiedzieliśmy, otrzymał godność arcykapłańską, był z usposobienia człowiekiem hardym i niezwykle zuchwałym. Należał do sekty Saduceuszów, którzy wyróżniali się spośród innych Żydów surowością poglądów, jak już o tym mówiliśmy. Otóż Ananos (Annasz) będąc człowiekiem takiego charakteru i sądząc, że nadarzyła się dogodna sposobność, ponieważ zmarł Festus, a Albinos był jeszcze w drodze, zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie Prawa i skazał na ukamienowanie .
Trudno zatem uważać, by dla Flawiusza Jezus nie był postacią historyczną.
Talmud
Talmud to szczegółowe komentarze i dopowiedzenia do przepisów prawa obowiązujących Żydów, zawartych są w Torze (Prawie, inaczej Pięcioksięgu, czyli w pierwszych pięciu księgach Biblii). Rozróżnia się Talmud Jerozolimski i Talmud Babiloński. Teksty Talmudu Jerozolimskiego zebrano w Jerozolimie między 350 a 425 rokiem po Chr., a Babilońskiego, rozszerzonego w Babilonii, około 500 roku. Prezentują one nauczanie przekazywane także ustnie przez całe stulecia poprzedzające wspomniane redakcje. Talmud Babiloński okazuje się też zawierać szereg nawiązań do Jezusa i faktów z Jego życia, aczkolwiek, co zrozumiałe, Jezus i jego uczniowie nie zostali przedstawieni w dobrym świetle. W tym miejscu jednak ważniejsze jest to, że zawarte w Talmudzie treści są argumentem na rzecz istnienia Jezusa i wydarzenia się różnych faktów z Nim związanych. Nie wszystko też, co o Jezusie można tam wyczytać, jest uznawane przez badaczy za wiarygodne, stąd wspomnimy tu tylko o niektórych fragmentach. Dotyczą one trzech spraw: istnienia i śmierci Jezusa, uczniów Jezusa i narodzenia z Dziewicy.
W Talmudzie czytamy:
Naucza się: W wigilię Paschy powiesili Jeszu. Herold chodził przed nim czterdzieści dni (mówiąc) »Będzie on ukamieniowany, gdyż uprawiał czary i zwodził, i prowadził Izraela na manowce. A ktokolwiek wie coś na jego korzyść, niech przyjdzie i niech się za nim wstawi«. Nie znalazłszy jednak nic na jego korzyść, powiesili go w wigilię Paschy .
Istnieje wersja tego tekstu, w której do imienia Jeszu dodane jest „Nazareńczyk”, co jednoznacznie wskazuje na Jezusa. Słowo „powieszono” to inny sposób na określenie ukrzyżowania. Wskazanie na wigilię Paschy jest zgodne z Ewangelią Jana. Mamy tu więc potwierdzenie istnienia Jezusa oraz Jego śmierci. Wzmiankę o czarach można uznać za odnoszącą się do cudów czynionych przez Jezusa.
Inny fragment Talmudu Babilońskiego potwierdza, że Jezus miał uczniów (mimo że podaje ich niepoprawną liczbę; wiadomo jednak, że analogicznie jest w przypadku występujących tam wzmianek o innych nauczycielach). Talmud mówi też o matce Jezusa, powtarzając oskarżenia faryzeuszy wobec Jezusa, że jest synem z nieprawego łoża, ale jednocześnie wskazując na jej, zgodne z Ewangeliami, królewskie pochodzenie: „pochodziła z rodu książąt i władców, żyła jak nierządnica z cieślami”9 . Józef, mąż matki Jezusa, był cieślą. Jeśli zaś Józef nie był ojcem Jezusa, jak utrzymują już pierwsi chrześcijanie, to z punktu widzenia Żydów Jezus pochodził z nieprawego łoża. Niezależnie od zawartej w Talmudzie interpretacji tego, kim Jezus był, nie ma wątpliwości, że jest On postacią autentyczną.
Co z tego wszystkiego wynika?
Otóż wynika, że utrzymywanie, iż Jezus nie istniał, wymaga silniejszych argumentów niż te zwyczajowo podawane przez historyków. Rozmaite poza chrześcijańskie starożytne źródła potwierdzają autentyczność Jezusa, a także potwierdzają historyczną wartość źródeł biblijnych (patrz Biblijne świadectwa historyczności Jezusa ).
Przypisy i linki do innych tekstów Contra Gentiles: tutaj (pod tekstem)
Zmarł Władysław Siemaszko. Uroczystość pogrzebowa.
Uroczystość pogrzebowa Władysława Siemaszki
Reduta.TV Sławomir M. Kozak
11 grudnia 2025 roku zmarł w Warszawie Władysław Siemaszko, urodzony w roku 1919 w Kurytybie. Kombatant Armii Krajowej ps. Wir, polski prawnik, badacz ludobójstwa na Wołyniu w okresie II wojny światowej. Kawaler Orderu Orła Białego. Syn polskiego dyplomaty. Mieszkał na Wołyniu w latach 1924–1944.
W 1940 skazany przez sąd sowiecki na karę śmierci, zamienioną później na 10 lat łagru. Osadzony w więzieniu w Łucku do czerwca 1941, uniknął masowej egzekucji przeprowadzonej przez funkcjonariuszy NKWD przed wycofaniem wojsk sowieckich z terenu Wołynia pod naporem wojsk niemieckich.
W latach 1942–1944 walczył w szeregach Armii Krajowej jako oficer 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty. W 1945 aresztowany ponownie przez władze radzieckie, a następnie przekazany polskim władzom komunistycznym. W więzieniu przebywał do 1948. Po wojnie ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.W 1984 po opublikowaniu na łamach czasopisma „Nurt” artykułu Jerzego Tomaszewskiego, w którym autor oskarżył Armię Krajową o mordowanie ukraińskich cywilów, środowisko kombatanckie żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej przystąpiło do zbierania relacji świadków na temat wydarzeń z okresu 1943–1944.
Efektem zainicjowanych wtedy prac dokumentacyjnych było dzieło Władysława Siemaszki oraz jego córki Ewy Siemaszko „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”, za które autorzy otrzymali Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza w 2002 roku. Nie zapomniał o Rodakach, którzy pozostali na Wołyniu. Angażował się w udzielanie temu środowisku pomocy materialnej.18 grudnia 2025 roku odbył się pogrzeb Władysława Siemaszki.
Relacje z Mszy Żałobnej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego oraz pochówku z Cmentarza Wojskowego na Powązkach dostępne są na platformie Reduta TV.
Sławomir M. Kozak Jacek Frankowski
https://reduta.tv/nagranie/pogrzeb-wladyslawa-siemaszki-msza-zalobna-18-12-2025
I ty jesteś antysemitą! – Krzysztof Baliński – Reduta TV Sławomir M. Kozak
Model matematyczny prawdopodobieństwa wybuchu III Wojny Światowej. Sławomir M. Kozak
Tępe głowy = tępe noże
12/12/2025 | Artykuły
W Wielkiej Brytanii przyspieszają działania w celu całkowitej likwidacji noży kuchennych z ostrymi sztychami. Wszystkie noże kuchenne w kraju mają mieć tępy, okrągły sztych. W okresie przejściowym ostre noże mają zostać obłożone wysokim podatkiem. Trwa również monitoring sklepów połączony z naciskami, aby wycofywały ostre noże kuchenne z oferty.
W Londynie odbyła się niedawno duża konferencja „anty-nożowa” z udziałem ministrów, polityków, psychologów i aktywistów. Wydarzenie odbywa się w sytuacji, kiedy w całym kraju trwa masowa konfiskata „przedmiotów z ostrzami”, których posiadanie zabronione jest nawet we własnym domu. Policja i administracja prowadzą przy tym kampanie społeczne zachęcające do oddawania swoich noży w ręce władzy oraz do donoszenia na swoich znajomych i sąsiadów jeśli podejrzewamy, że mają oni w swoich domach „przedmioty z ostrzami”.
To jednak zwolennikom współczesnej odmiany niewolnictwa nie wystarcza. W trakcie konferencji jeden z jej uczestników, były sędzia, zaproponował, aby obłożyć wszystkie noże kuchenne w kraju z ostrymi sztychami podatkiem w wysokości 20 funtów. Podatek miałby obowiązywać wszystkie ostre noże produkowane w Wielkiej Brytanii lub do niej importowane, a jego celem ma być zmuszenie producentów, dystrybutorów i użytkowników noży do przerzucenia się na używanie kuchennych noży z tępym, okrągłym końcem. W trakcie konferencji jeden z paneli dyskusyjnych był zatytułowany „Designing Safer Knives – product innovation to reduce risk” i dotyczył konstruowania bardziej bezpiecznych noży. „Bezpieczny” nóż normalnemu człowiekowi kojarzy się np. z wysokiej jakości blokadą składanego ostrza lub posiadaniem elementów takich jak jelec. Uczestnikom konferencji chodziło jednak o coś innego – „bezpieczny” nóż to po prostu tępy nóż. Modelu z blokadą ostrza i tak już nie można posiadać – są zakazane.
Tego typu działania brytyjskiej władzy i służb wspierane są od dawna przez organizacje rozmaitych aktywistów anty-nożowych, które prowadzą kampanie w mediach i przestrzeni publicznej na rzecz totalnego rozbrojenia społeczeństwa, zachęcając do oddawania swoich noży policji, nie noszenia przy sobie żadnej broni oraz pozbywania się noży z domów. W odpowiedzi na kolejną „mądrość etapu”, jaką jest plan likwidacji noży kuchennych z ostrymi sztychami, w Wielkiej Brytanii powstała niedawno kolejna organizacja. Grupa „No Point Knives” stawia sobie za cel usunięcie ze sklepów ostrych noży i zastąpienie ich okrągłymi. Założyciel grupy motywuje działania organizacji „bezpieczeństwem” – jego matka miała zostać zamordowana za pomocą ostrego noża kuchennego. W związku z jego logiką, wszyscy mieszkańcy Wielkiej Brytanii mają mieć zakaz posiadania ostrych noży. Aktywiści z „No Point Knives” działają w mediach społecznościowych oraz prowadzą „społeczny monitoring” sklepów i supermarketów wywierając presję na właścicieli sklepów, aby wszystkie sprzedawane noże były wyłącznie w zamkniętych na klucz gablotach. Aktywiści przyznają, że reagują na „donosy sympatyków” i monitorują sklepy wskazane przez komentujących. Namawiają także sklepy do wycofywania ostrych noży z oferty i zastępowania ich tępymi.
Fundacja Ad Arma regularnie informuje polskich Czytelników i Słuchaczy na temat sytuacji w krajach takich jak Wielka Brytania, Kanada czy Australia, które przodują w tworzeniu nowoczesnych, postępowych, XXI wiecznych gułagów. Nie piszemy jednak o tym, aby śmiać się „ale głupi ci Brytyjczycy”, tylko po to, aby zmobilizować Polaków do działania.
Wielka Brytania wyznacza kierunek działania dla innych krajów Zachodu, w których co prawda obserwujemy te same tendencje, ale które nie są jeszcze tak „postępowe” i które nie dorosły do takich standardów „demokracji” jak brytyjska, kanadyjska czy australijska. Jeżeli nic nie będziemy robić, to te same zjawiska dotrą do Polski. Już teraz widać liczne „balony próbne” tych działań, takie jak np. pojawiające się artykuły w mediach proponujące wprowadzenia w Polsce ograniczeń noży na wzór brytyjski oraz prawno-polityczne naciski na dalszą reglamentację broni palnej.
Co robić, aby się bronić?
Nie wolno utrzymywać status-quo. Akceptacja status quo = zgoda na dalsze rozbrojenie Polaków na wzór Brytyjski. Należy działać na rzecz poszerzania dostępu do broni. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, nawet prawo UE dopuszcza, aby w Polsce dostępna bez pozwoleń była m.in. cała broń historyczna zaprojektowana przed 1900 rokiem (a więc np. rewolwery produkowane do dziś przez S&W takie jak Model 10, Mausery, Mosiny, Lebele i inne rodzaje broni powtarzalnej oraz strzelby). Należy także uwalniać dostęp do takich przedmiotów jak kastety, nunczaka, ukryte ostrza, kusze czy mocne wiatrówki.
Jeżeli zgadzacie się Państwo to:
1) Uświadamiajcie innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce.
2) Sami posiadajcie broń i noście ją przy sobie.
3) Wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:
Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma
Polin wchodzi z futryną
Trzech jeźdźców paniki…
Pistolet do wynajęcia – Rafał Gan-Ganowicz
NOWY PORZĄDEK ŚWIATA – Jan Pospieszalski i Bartosz Kopczyński
W kolejnym odcinku podcastu “Jan Pospieszalski Rozmawia #155” rozmawiamy z Bartoszem Kopczyńskim, autorem książki “Poradnik świadomego narodu”, o zagrożeniach dla polskiej edukacji i społeczeństwa. Gość wyjaśnia, jak globalne plany destrukcji prowadzą do zubożenia intelektualnego narodu poprzez manipulację systemem szkolnym. Gość omawia również rolę masonerii, gnostyków oraz rewolucji kulturowej w niszczeniu tradycyjnych wartości. Podcast zachęca do refleksji nad obroną suwerenności i tożsamości narodowej. Bartosz Kopczyński to prawnik, z zawodu przedsiębiorca. Badacz współczesnych prądów ideologicznych w edukacji. Prezes Towarzystwa Wiedzy Społecznej w Toruniu oraz członek Ruchu Ochrony Szkoły. Współzałożyciel Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia.
Marian Banaś – służby poza kontrolą….
Do kogo należy Marsz Niepodległości

Zdjęcie tytułowe: Marsz Niepodległości 2011 https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Warszawa,_Marsz_Niepodleg%C5%82o%C5%9Bci_2011_33.jpg
źródło: https://wtowarzystwie.pl/do-kogo-nalezy-marsz-niepodleglosci/
Kolejny, szesnasty już Marsz Niepodległości przeszedł ulicami Warszawy. Jeden z liczniejszych i bodaj najspokojniejszy. Frekwencja około 300 tysięcy ludzi, pomimo przeszkód i zamknięcia Dworca Centralnego.
Czytaj też:
koniec po-pis-u część pierwsza
Spokój, bo w tym roku nie było zwyczajowych lewackich prowokacji wzdłuż trasy Marszu, jak również nie było agresywnych działań służb porządkowych. Widać, że jeśli obce siły zostawią Polaków w spokoju, Polacy zachowują spokój i robią wielkie rzeczy w pokoju. Każde doświadczenie Marszu jest wielkim przeżyciem osobistym i wspólnotowym, a tegoroczne było szczególnie sympatyczne.
Na Marszach w latach ubiegłych działy się różne rzeczy, z zamieszkami łącznie. Zawsze jednak były to jakieś bezczelne prowokacje lewackich grupek, reprezentujących zagraniczny kapitał, lub działania służb, współpracujących z lewactwem i wysługujących się temu samemu kapitałowi. W 2020, w apogeum plandemii, gdy polskojęzyczna władza zabroniła wychodzenia z domu i ograniczyła swobodę Marszu, ludzie i tak przyszli i poszli znaną trasą. Zostali wtedy zaatakowani na rogu Alei Jerozolimskich i Nowego Światu, najpierw kamieniami i butelkami z dachu budynku, potem przez zbrojnych funkcjonariuszy służb porządkowych, wyraźnie dążących do wywołania zwady. Drugi atak nastąpił w okolicy dworca Warszawa Stadion. Milicjanci użyli broni palnej, granatów hukowych, gazu i pałek. Za te haniebne czyny i za wydanie haniebnych rozkazów nikt jak dotąd nie został rozliczony, ani nawet nie powiedział zwykłego „przepraszam”. W tygodniach poprzedzających Marsz 2020 roku też działo się dużo. Służby rozpędzały demonstracje antyplandemiczne, traktując ludzi broniących wolności ze szczególną brutalnością. Wtedy też ulice dużych miast Polski, w szczególności Warszawy ujrzały pandemonium masowego rozwydrzenia i zepsucia: tak zwany strajk tak zwanych kobiet, cykl rewolucyjnych poruszeń, wyraźnie sterowanych z zewnątrz. Wówczas, mimo że dzicz demolowała miasto, łamiąc wszelkie zasady i ograniczenia, mimo że hordy zdziczałych ludzi zaatakowały zabytki, że wylały się na ulice najbardziej ohydne i plugawe zachowania post-ludzkiej czerni, domagającej się prawa do składania ofiar z ludzi Molochowi, służby były bardzo asertywne i zasadniczo nie przeszkadzały dzikusom w demolowaniu miast. Dopiero gdy patrioci przyszli spokojnie uczcić Święto Niepodległości, wówczas polskojęzyczne służby dały upust swoim frustracjom i agresji. Ludzie odpowiedzialni za te haniebne czyny brali udział w tegorocznym Marszu, szczególnie jeden starzec, któremu raczej bliżej do masońskich świątyń Brukseli, niż do polskiej niepodległości. Co robił tam ten człowiek, nie wiedział pewnie on sam, być może ktoś mu kazał, pardon, zalecił, aby się tam pojawił i udawał polskiego patriotę.
Sukces Marszu Niepodległości polega na tym, że jest to oddolna i spontaniczna, a zarazem planowa inicjatywa ludzi, którzy z całej Polski zjeżdżają się tam dlatego, bo chcą, a nie dlatego, bo ktoś im płaci. Dlatego Marszu nikt nie przejął ani nikt nie zwalczył – nie da się bowiem przejąć ludzkiej woli, jeśli człowiek chce z niej korzystać. Nie da się przejąć ludzkich pragnień, jeśli człowiek ma świadomość, czego pragnie on sam, a nie ci, którzy chcą nim sterować. Jeszcze kilka lat temu, przed plandemią wielu Polakom wydawało się, że dusza polska została już trwale zmieniona. Wzorce nowego Polaka lansowane były w mediach: ludzie nijacy i zboczeńcy bez tożsamości, zajmujący się osobistą wygodą, doraźnym jedzeniem i piciem, byle jaką rozrywką i sfałszowaną informacją. Zdrowy rozsądek, patriotyzm i wiara przodków zostały według tych przekazów skazane na niebyt, chwilowo jeszcze kultywowane przez niedobitki zacietrzewionych prostaków na wymarciu. Te nowe poglądy utwierdzane były przez liczne tęczowe sotnie płatnego lewactwa, będącego narzędziem międzynarodówki globalistów-kabalistów w małych czapeczkach. Tymczasem okazało się, że świadomość narodowa Polaków, mimo, że tłamszona i rozrywana, odżywa wciąż i wesoło świeci jasnym płomieniem. Wraz z tożsamością rośnie świadomość sytuacyjna i pojawiają się projekty odzyskania i utrzymania niepodległości. Marsz bowiem nie idzie tak naprawdę jako święto tego, co jest, ale jako wezwanie do zrobienia tego, czego jeszcze nie ma.
Nie udało się więc wrogom zlikwidować polskiej duszy lub jej przejąć. Wciąż jest dość wielu Polaków, którzy chcą być Polakami, wyznają wiarę swoich przodków i chcą swoje idee przenieść na następne pokolenia. Rozpoznają tez zdrajców i fałszywych patriotów, nawet, jeśli musi to potrwać jakiś czas. Obcy Udający Swoich i zdrajcy utracili zasłony, ich fałszywe tożsamości i zdrady wyszły na jaw, i nie zdołają już odzyskać rządu dusz nad Polakami. Ci zaś przestali już bezkrytycznie oddawać cześć satanistycznej Unii i masońskiej Ameryce i nie dali się wciągnąć do wojny ukraińskiej w obronie Głównego Złodzieja Ukrainy. Polacy w przyspieszonym tempie przestają wierzyć oszustom i poszukują swojej własnej drogi. To już jest pewne i wiadome – szataniści, masoni i małoczapeczkowi utracili rząd dusz nad Polakami, który dzierżyli przez większość ostatniego stulecia.
Do rozpatrzenia będą następujące kwestie: jaka będzie rola Nawrockiego, kto wyleci z prawicy, a raczej kto na niej pozostanie, i jaką drogą ta pozostała, autentyczna, ideowa prawica podąży. Kwestia Nawrockiego jest prosta: czy będzie prezydentem, czy preżydentem, to się okaże w ciągu około 2 lat. Kto wyleci, a kto zostanie na prawicy, to kwestia fundamentalnego sporu, z którego nie zdają sobie sprawy nawet ludzie, będący w jego centrum. Jest to spór między światopoglądem liberalnym a narodowym. Są to dwie przeciwne sobie postawy życiowe, na dłuższą metę nie do pogodzenia, liberał nie będzie bowiem wrażliwy na nic, w czym nie będzie miał osobistego zysku w krótkim horyzoncie czasowym. Liberał jest bowiem wyznawcą idei Lukrecjusza, że prawdziwe jest to, co można skonsumować zaraz, nie będzie więc przejmował się jakimś interesem narodowym i wiarą przodków, to są dla niego mrzonki i fikcje. Liberał prędzej czy później pójdzie za pieniądzem, czyli do małoczapeczkowych, którzy go kreują. Dopóki te dwie postawy nie zostaną oddzielone, a ich wyznawcy nie opowiedzą się jasno po jednej z dwóch stron: bożka zysku Mammona lub narodu, prawica nie będzie prawdziwą prawicą. Trzecia kwestia będzie najważniejsza: jaką drogą podąży prawdziwa prawica, oczyszczona z pseudoprawicy. Potrzebna jest wiodąca idea, która połączy ludzi i pokieruje ich działaniami. Nad tą wiodącą ideą prace trwają i są już bardzo zaawansowane. Kto więc będzie prawdziwym patriotą, kto na poważnie będzie chciał budować Wielką Polskę, ten się nie zawiedzie.
Więcej o tym w kolejnych księgach Poradnika świadomego narodu:
Księga I: Historia debilizacji: https://sklep.instytutws.pl/ksiazki/20-poradnik-swiadomego-narodu-9788397591301.html
Księga II: Rewolucja bachantek: https://sklep.instytutws.pl/ksiazki/61-poradnik-swiadomego-narodu-ksiega-2-rewolucja-bachantek-bartosz-kopczynski-9788397591325.html
Smartony Samsunga z obowiązkową aplikacją z Izreaela. Użytkownicy boją się o dane

Social media zalewa fala postów twierdzących, że Samsung instaluje na telefonach Galaxy (serie A i M) „nieusuwalne izraelskie oprogramowanie szpiegujące”. W centrum burzy znalazła się aplikacja AppCloud, narzędzie znane od lat, stworzone jako platforma marketingowa mająca promować inne aplikacje. Nie zmienia to jednak faktu, że użytkownicy ponownie odkrywają jej obecność i zadają pytania o prywatność oraz przejrzystość działań producenta.
Początek zamieszania wiąże się z listem otwartym do Samsunga przygotowanym przez SMEX, organizację działającą na rzecz praw człowieka w cyfrowej sferze na obszarze Azji Zachodniej i Afryki Północnej. Autorzy zaapelowali o zaprzestanie wstępnego instalowania bloatware związanego z firmą o izraelskich korzeniach. W efekcie szybko pojawiły się spekulacje o możliwych powiązaniach AppCloud z państwowym gromadzeniem danych.
Aplikacja powstała w izraelskim ironSource, firmie przejętej przez amerykańskie Unity, znanej głównie z narzędzi dla branży gier i interaktywnych doświadczeń. Mimo to w niektórych środowiskach geopolitycznych sam fakt pierwotnego pochodzenia aplikacji uruchomił lawinę emocjonalnych reakcji.
Zarzuty dotyczące nieusuwalności
SMEX twierdzi, że AppCloud jest mocno zespolony z systemem i trudny do usunięcia bez roota. Po dezaktywacji miał powracać po aktualizacjach, co dodatkowo ma wywołać podejrzenia u użytkowników dbających o prywatność. Zarzut braku kontroli nad aplikacją powraca jak bumerang w dyskusjach o praktykach producentów urządzeń mobilnych.
Równolegle w sieci pojawiły się niepotwierdzone tezy o rzekomym przekazywaniu danych użytkowników do instytucji powiązanych z Izraelem. Brak dowodów nie powstrzymał jednak próby zbudowania narracji o rzekomym oprogramowaniu szpiegowskim.
Brak transparentności utrudnia obronę
Największym problemem AppCloud nie jest sama funkcja marketingowa, lecz brak łatwo dostępnej polityki prywatności. Nie ma możliwości sprawdzenia, jakie dane aplikacja może zbierać i przetwarzać, co dodatkowo podważa zaufanie użytkowników.
Kolejnym elementem układanki jest reputacja ironSource. Firma w przeszłości prowadziła program InstallCore, znany z instalacji niechcianych komponentów i omijania ostrzeżeń bezpieczeństwa. Choć AppCloud działa w innych ramach, historia firmy wraca przy każdej wzmiance o kwestiach prywatności.
Wrażliwe regiony reagują mocniej
Kraje WANA, w których obowiązują restrykcje dotyczące produktów firm izraelskich, traktują obecność AppCloud w telefonach producenta z Korei Południowej jako problem polityczny. W czasach zwiększonego napięcia na linii Izrael–Palestyna każdy element powiązany z izraelską technologią staje się tematem debat publicznych.
Społeczność wzywa Samsunga do reakcji. Oczekiwania obejmują możliwość całkowitego usunięcia AppCloud, pełną dokumentację dotyczącą danych i jasną deklarację o braku powiązań aplikacji z gromadzeniem informacji na poziomie państwowym. Rosnąca presja sprawia, że obserwatorzy rynku oczekują oficjalnego komunikatu producenta.
Samsung na razie milczy. W związku z lawiną spekulacji wiele wskazuje na to, że oświadczenie stanie się koniecznością, zanim sytuacja zostanie rozdmuchana poza poziom kontroli.
Żydowski Repnin na Marszu Niepodległości
Według definicji hipokryzja to „zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści”. Krótko mówiąc: jedno mówimy, inne robimy.
Pasuje to do opisu pewnego pana, który udał się na Marsz Niepodległości roku bieżącego, aby świętować niepodległość Polski, jednocześnie, miesiące wcześniej, a także kilka dni temu, domagając się realizowania przez rząd RP polityki obcego kraju. Ale robił coś jeszcze. Coś dużo gorszego. Bo mnie raczej średnio interesuje stosunek obcego dyplomaty do obecnego rządu warszawskiego, jakkolwiek wtrącanie w sprawy polskie jest oczywiście czymś niedopuszczalnym. Żydowski Repnin, ambasador Stanów Zjednoczonych Thomas Rose, nazwał najbardziej obecnie patriotyczną, prawicową i mającą związki z ideologią narodową partię polityczną w Polsce, Konfederację Korony Polskiej, a konkretnie jej przedstawicieli, „nienawistnymi kretynami”.

Czy wyobrażacie sobie państwo nazywać uczestników Marszu Niepodległości nienawistnymi kretynami i uczestniczyć w tym pochodzie? Czy wyobrażacie sobie państwo dyktować rządowi RP, jakim ten rząd by nie był, bo przecież Stany Zjednoczone ingerowały poprzez swoją ambasador Georgette Mosbacher także w politykę rzekomo prawicowego rządu PiS-u. A więc nawet wtedy nie chciały polskiej niepodległości, lecz podległości – wobec samych siebie. Wyobrażacie sobie państwo więc domagać się podległości Rzeczpospolitej wobec innego kraju i iść w Marszu NIEPODLEGŁOŚCI? Otóż żydowski Repnin, Thomas Rose, dokonał tego.
Kto to jednak był Mikołaj Repnin? Cóż to za osobistość, że ją wymieniam w tytule i wstępie do artykułu?
Mówiąc szczerze przed napisaniem tego tekstu wahałem się. Wahałem się, czy Thomasa Rose’a nazwać Repninem czy też Stackelbergiem. Dla osób, które niestety nie znają dosyć dobrze naszej historii od razu wyjaśnienie: ambasadorowie Repnin i von Stackelberg to dwaj ambasadorowie Imperium Rosyjskiego w Polsce w okresie rządów Katarzyny Wielkiej. A więc w XVIII wieku. Pomiędzy nimi była pewna różnica, aczkolwiek wcale nie taka duża. Otóż jeden z nich, a więc Repnin, wykonywał zadania polecone przez carycę Katarzynę. Ambasador Rosji Stackelberg natomiast rządził Polską w drugiej połowie wieku XVIII. O ile Repnin był przykładem obrzydliwego dyplomaty, który ingeruje w polskie sprawy i ustawia politykę zagraniczną i wewnętrzną Polski pod dyktando Rosji, o tyle ambasador Stackelberg po prostu rządził Polską, kiedy ta stała się krajem zależnym od Rosji. Był więc kimś znacznie gorszym niż Mikołaj Repnin, ambasador w latach 1764-1769. A z całą pewnością w pierwszym okresie obecności w Polsce Repnina.
Miałem więc pewien dylemat czy Rose’a określić Repninem czy też Stackelbergiem. Ponieważ jednak jeszcze całkowicie się nie skompromitował nachalnym ustawianiem do pionu Polaków, czy to z rządu, czy z opozycji (ale oczywiście zmierza w tym kierunku), jeszcze nie określiłem go Stackelbergiem, a więc najgorszym określeniem, jakie można nadać ambasadorowi obcego państwa rezydującemu w Polsce. Bo przecież nie każdy rosyjski ambasador carycy Katarzyny był Repninem albo Stackelbergiem. Ambasador Bułhakow na przykład był zupełnie inny, ale z powodu tego, iż w trakcie jego obecności w Rzeczpospolitej Rosja prowadziła wojnę na dwóch frontach. A więc potrzebowała przychylności Polaków dużo bardziej niż za rządów nad Wisłą von Stackelberga.
Jeszcze poczekamy więc kilka czy kilkanaście miesięcy i zobaczymy, czy awansuje do miana Stackelberga czy pozostanie Repninem. Żydowskim Repninem.
O ambasadorze Repninie z pewnością napiszę jeszcze dłuższy artykuł, gdyż jest to postać niezwykle interesująca w polskiej historii. A poza tym jest to postać, na której wzorują się obecnie dyplomaci (czy raczej pseudodyplomaci) z innych krajów. Warto więc ją opisać w bardziej rozbudowany sposób. Zwłaszcza w oparciu o XIX-wieczne polskie źródła, gdzie został on omówiony najobszerniej.
W tekście porównującym Repnina do Rose’a nie można jednak nie powiedzieć w skrócie skąd Repnin wziął się w Polsce i dlaczego. Wynika to oczywiście z konieczności porównania obu dyplomatów, aby czytelnik mógł sobie uzmysłowić, że obaj panowie w działaniu bynajmniej nie odbiegają zbyt mocno od siebie.
Postać Repnina wiąże się ściśle ze śmiercią króla Augusta III Sasa i zestarzeniem się poprzedniego ambasadora Rosji Kejserlinga. Po tym jak August umarł, w Rosji doszło do narady, w której zdecydowano, że to Petersburg wybierze przyszłego króla Rzeczpospolitej. Ma być on jak najbardziej polski, bez jakichś zagranicznych Esterek przy boku, czy to Habsburżanki, Niemki czy chociażby Rosjanki rzecz jasna, i ma swoją elekcję zawdzięczać wyłącznie Rosji i być jej bezgranicznie oddanym.
Dlaczego jednak wybrano Repnina jako pomocnika starzejącego się Kejserlinga, jako de facto ambasadora (bo przecież Kejserling już tylko de iure, po sprowadzeniu Repnina, pełnił funkcję rosyjskiego najwyższego przedstawiciela w Polsce)? Cóż, po pierwsze, bo był młody. Po drugie, bo jego żona wywodziła się z polskiej szlachty. Wreszcie po trzecie i być może najważniejsze: znał się ze Stanisławem Augustem, agentem rosyjskim (ale także brytyjskim), którego Rosjanie wybiorą na tron Polski. Nie raz nie dwa balował z nim w Petersburgu. Mieli podobno także wspólne kochanki.
Caryca Katarzyna wybrała więc do ustawienia elekcji swojego kochanka Stanisława jego dobrego znajomego – Mikołaja Repnina. Człowieka, który tak naprawdę niewiele znał Polskę. Wiedział o niej tyle, co każdy inny Rosjanin. Ponieważ jednak znał Stanisława i wiedział, że będzie łatwą do sterowania marionetką, to właśnie jego delegowała do Polski rosyjska władczyni.
Rosjanie nie byli subtelni w swoich działaniach na rzecz elekcji Stanisława. Po prostu korumpowali polskie elity, tak polityczne jak i duchowe. Takie właśnie wytyczne otrzymywała rosyjska dyplomacja. I wywiązywała się ze swoich zobowiązań.
Ważnym elementem zabiegów na rzecz elekcji Stanisława Poniatowskiego była także osłona wojskowa Rosji dla stronnictw sprzyjających ich interesom. Te domagały się wsparcia Petersburga, a kiedy je otrzymywali, wywiązywali się z obietnic realizacji rosyjskiej racji stanu.
Repnin przybył do Polski 21 grudnia 1763 roku. Już dzień później poinformował Stanisława, że caryca udziela mu wsparcia. Kolejnego dnia doszło do narady w mieszkaniu przyszłego polskiego monarchy co do właśnie wysłania wojsk przeciwko politycznej konkurencji stronnictwa rosyjskiego. W dyspucie tej udział wziął Stanisław Poniatowski, jego brat, Czartoryscy, z których przecież wywodzili się Poniatowscy, oraz rosyjscy dyplomaci. Zaczęło się także korumpowanie przyszłego monarchy. Otrzymał on 3000 dukatów oraz obietnicę spłaty każdego długu wobec Rosjan. W zamian za realizowanie celów imperium.
Oprócz korumpowania polskich elit oraz wzywania im z pomocą rosyjskiego wojska, Repnin, już po elekcji rzecz jasna, w ordynarny sposób ingerował w polskie sprawy, wiedząc, że na czele państwa stoi skorumpowany przez niego człowiek, w dodatku słaby, chwiejny i kochający ponad wszystko Katarzynę Wielką, a więc przełożoną Repnina. Ta miłość była silny lewarem, którym Rosjanie rozgrywali polską politykę okresu drugiej połowy XVIII wieku.
Nie będziemy wspominać o każdym przykładzie takiej jawnej i ordynarnej ingerencji. Wymieńmy tylko kilka z nich. Te najbardziej znane i być może najważniejsze.
Po elekcji Stanisława Poniatowskiego na króla Polski Kejserling umiera a Repnin już de iure zostaje rosyjskim ambasadorem. Caryca Katarzyna przekazała mu 100 000 rubli na dalsze korumpowanie polskiej elity na rzecz Rosji. Ważnym elementem ingerencji była jednak kwestia dysydentów – mniejszości religijnych. Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę, że aby osłabić Polskę i wejść głębiej w jej politykę, należy osłabić kościół katolicki. Później swoją politykę zrewidowali — rewidowali ją kilka razy zresztą. Gdyż uznali, że za dużo protestantów w polskich władzach to za dużo wpływów Berlina. Ale instrukcje dla Repnina z początku były takie, aby sprawa dysydentów została przez niego wystawiona na sejm i aby kwestia ta została rozwiązana na korzyść Rosji a na niekorzyść spójności polskiej elity, jako elity wyłącznie katolickiej.
Ukraińcy będą przyszłą elitą Polski – znamy te słowa opcji amerykańskiej w Polsce z XXI wieku? Natalia Panczenko z polskim obywatelstwem, wysłana na szkolenia do USA? Czemu nie.
Sprawa dysydentów na sejmie koronacyjnym bardzo szybko upadła. Przywiązanie do kościoła okazało się zbyt duże. Jednak Rosjanie zaingerowali w polskie sprawy w jeszcze inny sposób. Aby osłabić związki Polski z zachodnimi ośrodkami władzy, konkurencyjnymi wobec Rosji, starali się, poprzez Repnina, nie dopuścić do ożenku Stanisława z Habsburżanką, promując portugalską infantkę. Rosjanie blokowali także wysyłanie polskich dyplomatów do Francji. Wpływów tego katolickiego kraju Petersburg również sobie nie życzył. Blokowali także przysyłanie zachodnich przedstawicieli do Polski.
Jednak najważniejszą znaną ingerencją w polską politykę Repnina było po prostu tworzenie nowego rosyjskiego stronnictwa w Polsce, wobec przejścia familii Czartoryskich, elekcyjnych stronników Rosji, na pozycje rosyjskosceptyczne. Owym stronnictwem była po prostu zawiązana w grudniu 1767 roku Konfederacja Radomska, która miała osłabić familię (początkowo agenturę rosyjsko-brytyjską) oraz rozwiązać sprawę dysydentów na niekorzyść Polski. Dzięki Konfederacji Radomskiej Polska stała się protektoratem Imperium Rosyjskiego.
Jeszcze przed zawiązaniem owej Konfederacji Repnin wprost groził wysłaniem na Polaków wojsk rosyjskich, gdyby cele polityki zagranicznej Petersburga nie zostały spełnione. Groził także detronizacją króla, czyli na dzisiejsze zamachem stanu, w Polsce. Król Stanisław, pomimo bycia produktem tajnej polityki Rosji, był akurat w tej sprawie mocno przeciwko rosyjskim interesom. Stąd groźby.
Inną znaną ingerencją Repnina w sprawy polskie było nakłonienie króla do tego, aby nowym prymasem Polski, po śmierci skorumpowanego przez Rosjan prymasa Łubieńskiego, został Gabriel Podoski. I oczywiście został nim.
O tym co działo się po Konfederacji Radomskiej pisać zbyt dużo nie będę. Polska, stając się rosyjskim protektoratem, stała się zależna od polityki zagranicznej Petersburga. To temat na inną, dłuższą dyskusję. Najważniejszą rzeczą wynikającą z powyższych ingerencji Repnina jest to, że poprzez swoje działania uczynił nasz kraj niesuwerennym. Tak skończyło się dla Rzeczpospolitej pobłażanie na butę, arogancję i ingerencję obcych dyplomatów w jej wewnętrzne sprawy. Teraz powiedzmy sobie trochę o żydowskim Repninie Rosie. Moglibyśmy w tym miejscu wspomnieć też o jego poprzedniczce Mosbacher ale zostawmy już tę kwestię. Wszyscy wiemy, że ją także możemy nazwać Repninem, tyle że amerykańskim, i Repninem w spódnicy. Zajmijmy się tym bezczelnym człowiekiem, który polskich patriotów, protestujących przeciwko zamienianiu ofiar żydowskich komunistów na jedną spaloną przez Niemców stodołę, nazywa „nienawistnymi kretynami”.
Niewiele wiem o Rosie. Niewiele materiału wszak jest o nim dostępnego w źródłach ogólnie dostępnych. Z tego co jednak udało mi się ustalić, był w przeszłości blisko żydowskich neokonserwatystów, byłych komunistów-trockistów, liberałów, lewaków i socjalistów, którzy zostali tzw. prawicowcami, aby realizować interesy izraelskie. Oraz czysto żydowskie, rzecz jasna, bo jedno nie wyklucza drugiego, a nawet się z nim wiąże.
Wiem, że Rose był doradcą wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, gorliwego syjonisty, ds. polityki względem Izraela. A więc pilnował, aby administracja Trumpa 1.0 nie zbaczała z proizraelskiej ścieżki, jako były wydawca „Jerusalem Post”. Pence i Rose mają się znać od 1991 roku. Podobno współpracował z Pencem przy okazji przemówień w Kongresie USA.
Czy jednak cokolwiek łączy Rose’a z polskimi elitami, tak jak Repnina łączyło ze Stanisławem Augustem? Wytropiłem jeden fakt z życia prezydenta Andrzeja Dudy, który wiąże go z Rosem.
Otóż w 2019 roku, przy okazji antyirańskiej konferencji w Polsce, sponsorowanej przez polskich podatników, Pence udał się do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, towarzysząc prezydentowi i jego małżonce. Rose udał się tam razem z nim. Był z nimi także Jared Kushner, którego Pence nazywa w swojej książce pt. „Tak mi dopomóż Bóg” (cóż za świętokradztwo) wnukiem „bojowników ruchu oporu podczas [tzw.] Holokaustu”. Kim byli naprawdę dziadkowie Jareda Kushnera?
Otóż byli członkami bandy terrorystyczno-rabunkowej zwanej otriadem Bielskich, który brał udział w mordach na polskiej ludności cywilnej na terytorium dzisiejszej Białorusi. Oraz w zabijaniu żołnierzy Armii Krajowej. Pisać w książce z Bogiem w tytule o członkach leśnej bandy współpracującej z komunistami i zabijającej cywilów i AK-owców jako o „bojownikach ruchu oporu” to trzeba mieć tupet. Albo być ignorantem (niepotrzebne skreślić).
Jest to jeden z nielicznych związków Rose’a z polskimi elitami sprzed 2024 roku, który udało mi się wytropić. Czy więc miał on wpływ na wysłanie go do Polski? Nie wiem i w tej sprawie nie pomogę. Co ciekawe prezydent Duda spytany o Rose’a w lutym bieżącego roku, ani słowem nie wspomniał o tym, że miał z nim pewne kontakty wiele lat wcześniej. Wspomniał jedynie o kontaktach sprzed kilku miesięcy.
Poza tym ważną kwestią odnośnie Rose’a jest to, że jego dyrektorem w gazecie „Jerusalem Post” był niejaki Richard Perle, jeden z czołowych neokonserwatystów Busha juniora oraz zwolenników konfliktów militarnych na Bliskim Wschodzie w interesie Izraela. Można się domyślać więc, że jeżeli dojdzie kiedyś, w trakcie obecności Rose’a w Polsce do kolejnego tego typu, to będzie on silnie lobbował na rzecz wsparcia go przez stronę polską.
Zaiście interesujące jest to, że nie ma go na angielskiej „Wikipedii”, a jest na polskiej wersji tej internetowej encyklopedii. Nic jednak tam ciekawego o nim nie napisano.
Rose, zanim jeszcze przybył do Polski po tym jak amerykański Kongres zaakceptował jego nominację, zdążył już wielokrotnie zaingerować w polskie sprawy, jakkolwiek nie pełniąc jeszcze wówczas funkcji ambasadora rzecz jasna. Np. wygrażając w sprawie wprowadzenia podatku cyfrowego, domagając się niewprowadzania go. Czy też robiąc to samo w kwestii przyjazdu do Polski, ściganego przez międzynarodowe sądy za ludobójstwo Palestyńczyków, Netanjahu. Dlatego też na razie otrzymał ode mnie jedynie przydomek Repnin pomimo jego wpisu na „X” z 13 listopada, w którym zasugerował Polsce konkretną politykę, zbieżną z interesem własnego kraju, pełniąc już de iure funkcję najwyższego przedstawiciela dyplomatycznego USA w Polsce. Bo do von Stackelberga jednak trochę jeszcze mu brakuje.
Nie można wszak przejść obojętnie wobec wydawania poleceń rządowi RP, jakikolwiek by on nie był, tym bardziej że jego poprzedniczka Mosbacher robiła to samo. A zwłaszcza wobec tego, że żydowski Repnin Rose nazywał przywództwo czwartej siły politycznej w Polsce, z około 10% poparciem, w tym chyba najbardziej patriotycznej i niepodległościowej siły, „nienawistnymi kretynami” tylko dlatego, bo ci zorganizowali legalny protest na terytorium Rzeczpospolitej. Protest przeciwko przykrywaniu żydowsko-komunistycznych zbrodni na narodzie polskim stodołą w Jedwabnym spaloną przez Niemców w okresie II wojny światowej. Wiem, że być może organizatorzy tej manifestacji i tego happeningu nie uważali, że Żydzi zamieniają i przykrywają swoje zbrodnie na Polakach spaloną stodołą (nie wiem tego zresztą) jednak do tego sprowadza się jedwabna narracja. Polacy mają czuć się winni spalonej przez Niemców stodoły i zapomnieć o tym, że Żydzi bili, torturowali i skazywali na śmierci polskich patriotów i niepodległościowców w okresie stalinizmu.
Bo byliśmy jedynym narodem Europy, który w okresie II wojny światowej nie podjął się zorganizowanej kolaboracji z Niemcami. I za to dostaliśmy UB-owskie katownie i kule w potylice dla resztek polskiej elity, której nie wybili Niemcy. Zachód Europy kolaborował, więc żydostwo ma na nich lewar w postaci konieczności ciągłego kajania się i przepraszania za współpracę z Hitlerem. Na Polaków lewara nie było, więc trzeba go było stworzyć. I dokręcać nim śrubę Polakom, aby chodzili przed Żydami i Amerykanami na kolanach. A przeciwników tego należy zwyzywać od najgorszych, aby ten lewar podtrzymać przy życiu, zwłaszcza w okresie żydowskiego ludobójstwa narodu palestyńskiego, rzeczy wyjątkowo obrzydliwej.
Jaka jednak jest konkluzja z obecności neo-Repnina w Polsce i jego przedambasadorskich oraz już ambasadorskich ingerencji oraz opluwania polskich patriotów? Cóż, konkluzja może być tylko jedna. Obecność Mikołaja Repnina w Rzeczpospolitej i jego ordynarne wtrącanie się w jej sprawy doprowadziło do uczynienia Polski protektoratem, krajem zależnym, Rosji. Krajem, którego politykę prowadziło obce mocarstwo. Rose nawet nie ukrywa, że nie chce, aby było inaczej i dzisiaj. Próbuje ustawiać do pionu obecny rząd warszawski, aby ten nie zbaczał z kursu realizującego interesy Waszyngtonu nad Wisłą, jednocześnie lżąc najbardziej patriotyczną opcję polskiej sceny politycznej.

Takiemu człowiekowi powinno się, w przypadku kontynuowania tego typu działań i prób zamiany stanowiska ambasadora na gubernatora kolonii podziękować i odesłać do miejsca zamieszkania. Chcesz wydawać rozkazy? Wstąp do amerykańskiego (albo żydowskiego) wojska i daj sobie spokój z dyplomacją. I co najważniejsze, daj spokój Polsce. Bo w tym kraju żyją jeszcze ludzie, którzy wiedzą, czym był terror okresu stalinizmu. I czasem wydarzyć się może, że ktoś podliczy liczbę tych ofiar i przemnoży przez 40% stanowisk kierowniczych. I przez odpowiednią sumę. Więc nie próbuj także wznawiać narracji 447.
Autorstwo tekstu i zrzutów ekranów: Terminator 2019
Źródło: WolneMedia.net
Źródłografia
5. https://wiadomosci.wp.pl/nowy-ambasador-usa-zna-historie-polski-jak-malo-kto-7122957271186240a
10. https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/thomas-rose-przyszly-ambasador-usa-w-polsce-sympatyzuje-z-naszym-krajem-andrzej-duda
14. https://x.com/USAmbPoland/status/1989010606624506162
16. Kraushar A., „Książę Repnin i Polska w pierwszem czteroleciu panowania Stanisława Augusta”, Kraków 1897.
17. Pence M., „So Help Me God”, Nowy Jork 2022.
18. Zamoyski A., „Ostatni król Polski”, Warszawa 2025.
=============================
mail:
Wg autora artykułu (akapit jedenasty):
Repnina ” żona wywodziła się z polskiej szlachty”
Tymczasem wg wikipedii:
Repnin „był mężem siostrzenicy ministra rosyjskiego Nikity Panina.”
Natomiast starał się o względy Izabeli Czartoryskiej.
Wg wikipedii :
„Armand Louis de Gontaut, książę de Lauzun, przyznawał się w swych Pamiętnikach do romansu z Izabelą Czartoryską. Francuz wspomina o rosyjskim ambasadorze Repninie jako o pokonanym rywalu o jej względy.”
Drastyczny spadek poparcia wobec przyjmowania Ukraińców
Bloomberg wyraża zaniepokojenie, a wraz z nim także polskojęzyczne media. Tyczy się to spadku entuzjazmu u Polaków, którzy mieliby nie wyrażać już takiej chęci jak na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej w sprawie pomocy Ukraińcom. Od Bloomberga dowiadujemy się więc o tym, że wsparcie Polski dla Ukraińców załamuje się w niebezpiecznym momencie. Nic dziwnego, gdy obecnie wedle CBOS-u Ukraińskich uchodźców chciałoby przyjmować zaledwie 48 proc. Polaków, podczas gdy w 2022 r. miało to być 94 proc. Praktycznie więc nastąpił spadek o połowę, co jest klęską proukraińskiej linii politycznej w Polsce.
Koniec wielkiej miłości
Polsat alarmuje, że rośnie wrogość wobec Ukraińców. Połowa Polaków uważa, że pomoc wobec tego kraju jest zbyt duża. Jak więc głosi tytuł w tym jednym z głównych mediów “fala poparcia się wyczerpała”. Oprócz spadku poparcia wobec przyjmowania uchodźców z Ukrainy, rośnie również głos sprzeciwu, gdyż przeciwników jest 45 proc. “Polska policja poinformowała, że w 2024 roku w Polsce odnotowano 651 przypadków przestępstw popełnionych na obywatelach Ukrainy z powodu ich narodowości, a w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku – 477”. Polsat wskazuje, że oprócz tego wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki, który prezentuje stanowisko odmienne od rządowego. On to zawetował ustawę, która przyznawać miała świadczenie 800 plus każdej rodzinie ukraińskiej. Sprzeciwił się do tego przystąpieniu Ukrainy do NATO oraz Unii Europejskiej. Tradycyjnie mówi się w tym przypadku o wykorzystywaniu tych nastrojów przez Rosję i jej propagandę.
Winni sami Ukraińcy oraz uległa Polska
Tym czasem przecież nie brakuje przesłanek, aby wskazać że to sama Ukraina daje dużo powodów do tego aby z upływem czasu zniechęcać do siebie coraz więcej Polaków. Banderyzm jako oficjalna ideologia kraju, co najmniej dziesiątki miliardów złotych pomocy dla Ukrainy w formie sprzętu wojskowego, czy też darmowej opieki zdrowotnej dla Ukraińców Polsce, ostatnia sprawa z żołnierzami ukraińskimi leczącymi się w szpitalu w Stalowej Woli, obrażanie w prymitywny sposób polskiego prezydenta przez ukraińskiego prezydenta Witalija Mazurenkę nie mogły pozostać bez odpowiedzi zwykłych Polaków. To przekłada się na wyniki sondaży. To przecież ledwie część tego jak nieadekwatnie do wielkości pomocy reaguje Ukraina wobec Polski i Polaków. Z drugiej strony poraża uległość polskich władz zarówno poprzedniego rządu Zjednoczonej Prawicy, jak i obecnej uśmiechniętej koalicji. A jednocześnie odsyła się ludzi ze szpitali, gdyż brakuje pieniędzy na koniec roku na świadczenia zdrowotne, podczas gdy pieniądze znajdują się na pomoc naszemu sąsiadowi. Wielu do dzisiaj zapewne pamięta o tym jak Łukasz Jasina deklarował, że jesteśmy “sługami narodu ukraińskiego”. Najwidoczniej przekroczona została pewna granica, a polskojęzycznym mediom pozostało zamiast krytykować rząd i brak wdzięczności wobec naszej ofiarności ze strony ukraińskich władz przykrywać to jakimiś rzekomymi intrygami ze strony rosyjskiej propagandy. Tak jakby na codzień nie było propagandy ukraińskiej, amerykańskiej, brytyjskiej czy niemieckiej. Nie mówiąc już o okładaniu się propagandą przez medialne ośrodki związane z dwoma głównymi ugrupowaniami, de facto zgodnie działającymi zgodnie z interesem ukraińskim, a nie polskim.
Bartłomiej Doborzyński
MEMY 5 typów polityków….







=============================

=====================================

———————————————–


———————————

——————————–


———————————————-

———————————



