Schody św. Józefa

Niezwykłe schody. Ponoć zbudował je sam… św. Józef! aleteia/schody-sw-jozefa

LORETTO CHAPEL STAIRCASE

Jim Buzbee | Shutterstock

Daniel Esparza – publikacja 13.06.20, aktualizacja 18.03.2024

W kaplicy Loretto w Santa Fe w Nowym Meksyku znajduje się wyjątkowe dzieło sztuki stolarskiej. To schody, które według przekazywanej tradycji miał zbudować sam św. Józef.

Wielki Post to czas modlitwy i ofiary.

Schody w kaplicy Loretto w Santa Fe w Nowym Meksyku wywołują wielkie zainteresowanie ze względu na przynajmniej dwie tajemnice: tożsamość autora oraz misterną konstrukcję. Nikt nie potrafi w pełni pojąć, jak to możliwe, że stoją bez żadnego podparcia. Jest i trzecia zagadka: choć wiadomo, że schody wykonano z drewna świerkowego, nikt nie ustalił, jaki to podgatunek świerka ani w jaki sposób trafiło do kaplicy.

LORETTO CHAPELGaleria zdjęć

Tajemnicze schody św. Józefa

W 1852 r. na polecenie biskupa Santa Fe Jean’a Baptiste Lamy wybudowano kaplicę Matki Bożej Światłości (zainspirowaną przez Sainte-Chapelle w Paryżu). Obiekt trafił pod opiekę sióstr Loretto, które przybyły z Kentucky, by założyć szkołę dla dziewcząt.

LORETTA CHAPEL

Kiedy kaplica była gotowa, budowniczowie napotkali na nieoczekiwany problemem: jak dostać się z nawy na chór na drugim piętrze? Tak, w projekcie wystąpił błąd, którego architekt Antonio Mouly, nie mógł już rozwiązać (nie dożył końca budowy). Siostry upierały się przy schodach, ale budowniczowie uznali, że to niemożliwe, zaś wstawienie tam drabiny zajmie za dużo miejsca. W końcu poradzili mniszkom, by wyburzyły chór.

Zamiast tego zakonnice zaczęły żarliwie modlić się do św. Józefa, patrona stolarzy, z prośbą o rozwiązanie.

Po zakończeniu nowenny, zgodnie ze świadectwami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie od połowy XIX w., u drzwi kaplicy pojawił się mężczyzna oferujący skonstruowanie schodów, ale pod jednym warunkiem. Chciał, by zagwarantowano mu możliwość pracy w całkowitej samotności. Nieznajomy zamknął się na trzy miesiące w kaplicy z piłą i kilkoma innymi prostymi narzędziami stolarskimi. Zniknął tuż po zakończeniu pracy, nie prosząc o jakąkolwiek zapłatę.

LORETTO CHAPEL

Schody, które zbudował sam św. Józef?

Schody mierzące ok. 6 metrów wysokości „robią” dwa pełne obroty wokół własnej osi. I sięgają chóru. Zostały zbudowane bez użycia choćby jednego gwoździa czy kleju, były pozbawione centralnego wsparcia.

Mówi się, że taka konstrukcja jest „niemożliwa”. Według niektórych powinna była zawalić się już w momencie skorzystania z niej przez pierwszą osobę. Inni uważają, że spiralne schody są wystarczająco wąskie, aby same działały jako centralne podparcie. Faktem natomiast jest, że schody nie były przymocowane do żadnej ściany aż do 1887 r., kiedy to dodano balustradę, a zewnętrzną spiralę przymocowano do pobliskiego filaru.

Zgodnie z przekazywaną tradycją tajemnica tożsamości cieśli nigdy nie została rozwiązana, nie ma też raportu z dostawy, który mógłby pomóc w rozszyfrowaniu pochodzenia drewna. W ciągu tych trzech miesięcy, kiedy powstała klatka schodowa, nikt nie widział kogoś wchodzącego lub wychodzącego z kaplicy.

Stolarz odszedł, zanim przełożona zdążyła zapłacić, więc siostry zaoferowały nagrodę każdemu, kto pomógłby ustalić jego tożsamość. Nikt się jednak nie pojawił. Od tamtego czasu wykonanie schodów… zostało przypisane samemu św. Józefowi!

Święty Józef i jego zapomniana rola w doniosłym „Cudzie słońca”

Święty Józef i jego zapomniana rola w doniosłym „Cudzie słońca”

pch24.pl/swiety-jozef

Figura św. Józefa autorstwa braci Duthoit,

19 marca Kościół wspomina świętego Józefa. Ale mało kto pamięta, że Opiekun Najświętszej Rodziny miał również swój udział w fatimskim cudzie słońca. Wydarzenia związane z ostatnim objawieniem w Fatimie są kluczowe dla zrozumienia stanu dzisiejszego świata, a więc tym bardziej istotna jest w nich rola świętego Józefa.

Po Cudzie słońca i punkcie kulminacyjnym objawienia się Najświętszej Panny, św. Józef także pojawił się trzem młodym jasnowidzom. Ksiądz John de Marchi w swojej książce Prawdziwa historia Fatimy opisuje to w ten sposób:

„Po lewej stronie słońca pojawił się św. Józef, trzymając na lewej ręce Dzieciątko Jezus. Św. Józef wyłaniał się z jasnego obłoku tylko na wysokości klatki piersiowej na tyle wystarczająco, by unieść dłoń i trzy razy uczynić, razem z Dzieciątkiem Jezus, znak krzyża nad światem. Gdy św. Józef robił znak krzyża, Najświętsza Panna stała w blasku po prawej stronie od słońca, ubrana w błękitne i białe szaty Matki Boskiej Różańcowej. Tymczasem Franciszek i Hiacynta byli skąpani we wspaniałych barwach i znakach słońca, a Łucja miała przywilej wpatrywania się w naszego Pana przybranego w czerwień jako Bożego Odkupiciela, gdy błogosławił świat, jak przepowiedziała Matka Boża. Podobnie jak święty Józef, był widziany jedynie od klatki piersiowej w górę. Obok Niego stała Najświętsza Panna, ubrana teraz w fioletowe szaty Matki Bożej Boleściwej, ale bez miecza. W końcu Najświętsza Panna objawiła się ponownie Łucji w całym swym eterycznym blasku, ubrana w proste, brązowe szaty z Góry Karmel”.

To ostatnie objawienie w Fatimie wskazuje na trzy konkretne formy nabożeństwa do Matki Bożej, do których praktykowania wzywa się nas w czasie „ostatecznej bitwy” przeciwko szatanowi. Są to nabożeństwa do Pełnego Boleści i Niepokalanego Serca Maryi, Różańca świętego oraz Brązowego Szkaplerza.

Jednakże przeogromne znaczenie ma także zwrócenie uwagi na to, że ostatnie objawienie w Fatimie kieruje nas także ku wstawiennictwu św. Józefa, którego nasz Pan skojarzył blisko z samym sobą w swoim błogosławieństwie udzielonym światu.

Ksiądz de Marchi zauważył:

„Nasz Pan, już tak bardzo obrażony grzechami ludzkości, a w szczególności znęcaniem się nad dziećmi przez urzędników rejonu, mógłby z łatwością tamtego bogatego w wydarzenia dnia zniszczyć świat. Jednakże nasz Pan nie przyszedł, by zniszczyć, ale zbawić. Zbawił świat tamtego dnia poprzez błogosławieństwo dobrego świętego Józefa oraz miłość Niepokalanego Serca Maryi do Jej dzieci na ziemi. Nasz Pan zatrzymałby wielką wojnę światową, która wówczas szalała i dał światu pokój poprzez świętego Józefa – oświadczyła później Hiacynta – gdyby dzieci nie zostały aresztowane i zabrane do Ourém”.

W święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia 1870 roku, bł. papież Pius IX, w następstwie próśb otrzymanych od biskupów z całego świata, ogłosił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego „w tym szczególnie bolesnym czasie”, kiedy „sam Kościół jest osaczony przez wrogów z każdej strony i ciemiężony ciężkimi nieszczęściami tak, że bezbożni ludzie wyobrażają sobie, że bramy piekła wreszcie nad nim przeważają”.

Papież Leon XIII – któremu zostało objawione w roku 1884, że szatanowi będzie udzielona przez jakiś czas większa moc działania w celu zniszczenia Kościoła – ustanowił nowe nabożeństwo do św. Józefa w swojej encyklice Quamquam pluries, ogłoszonej w święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny 15 sierpnia 1889 roku. Papież pisał:

„W okresach napięcia i próby – zwłaszcza, gdy wydaje się, że moce ciemności mają zezwolenie na każdy akt bezprawia – Kościół ma w zwyczaju błagać ze szczególnym zapałem i wytrwałością Boga, swojego Stwórcę i opiekuna, z odwołaniem się do wstawiennictwa świętych – a przede wszystkim Najświętszej Dziewicy, Matki Boga – której protekcja zawsze była najskuteczniejsza”.

Dalej wyjaśniał:

„Widzimy, że wiara, korzeń wszystkich cnót chrześcijańskich, zmniejsza się w wielu duszach; widzimy, jak zanika miłosierdzie; młode pokolenie dorasta codziennie w deprawacji moralności i poglądów; Kościół Jezusa Chrystusa jest atakowany ze wszystkich stron przez jawne siły lub przez przebiegłość; jest prowadzona nieustająca wojna toczona przeciwko Następcy Pierwszego Papieża; a same fundamenty religii są podważane ze śmiałością, która codziennie coraz bardziej nabiera na sile. W rzeczywistości sprawy te są tak dobrze znane, że nie ma potrzeby rozwodzić się nad głębokościami, na które spadło społeczeństwo w tych dniach, lub wzorcami, które teraz pochłaniają umysły ludzi. W okolicznościach tak nieszczęśliwych i niespokojnych ludzkie środki są niewystarczające i staje się konieczne, jako jedyny środek, błaganie o wsparcie ze strony Bożej mocy”.

Ponad stulecie później od ogłoszenia tej encykliki, zła wskazane przez papieża Leona XIII nasiliły się w stopniu, który był niewyobrażalny dla większości ludzi w roku 1889. Każdego dnia morduje się tysiące niewinnych dzieci z aprobatą rządów, które powinny je bronić, świętość małżeństwa jest bezczeszczona rozwodami, cudzołóstwem i antykoncepcją, a więzi pomiędzy rodzicami a ich dziećmi stają się rozmyślnie celem przeznaczonym na zniszczenie przez najpotężniejsze państwa i instytucje na świecie.

A najgorsze ze wszystkiego jest to, że sam papież jest odpowiedzialny za szerzenie się herezji, które odwodzą stado od Chrystusa ku wiecznemu potępieniu.

Papież Leon XIII zachęcał wiernych, tak jak Najświętsza Panna uczyni to dwadzieścia osiem lat później w Fatimie, by zwalczali te zła poprzez modlitwę Różańca świętego:

„Biorąc pod uwagę zbliżający się miesiąc październik, który już poświęciliśmy Maryi Dziewicy, pod tytułem Matki Bożej Różańcowej, szczerze zachęcamy wiernych do wykonywania ćwiczeń duchowych tego miesiąca, jeśli to możliwe, z jeszcze większą pobożnością i stałością niż dotychczas. Wiemy, że istnieje pewna pomoc w matczynej dobroci Dziewicy, i jesteśmy bardzo pewni, że nie na próżno pokładamy w Niej naszą ufność. Jeżeli podczas niezliczonych okazji, pokazała Ona swoją moc niosąc pomoc chrześcijanom na całym świecie, dlaczego mielibyśmy wątpić w to, że teraz odnowi swoją pomoc w postaci mocy i łaski, jeśli będziemy ofiarować Jej pokorne i nieustanne modlitwy ze wszystkich stron? Nie, wolimy wierzyć, że Jej interwencja będzie tym bardziej cudowna, ponieważ pozwoliła nam modlić się do Niej przez tak długi czas przez specjalne wezwania”.

Ale wówczas, raz jeszcze antycypując Fatimę, skierował wiernych także ku świętemu Józefowi:

„Ale My podejmujemy inny cel, do którego, w zależności od zwyczaju, Czcigodni Bracia, będzie można przejść z zapałem. Aby Bóg bardziej łaskawie wysłuchał Naszych modlitw, i aby okazał dobroć i gotowość pomocy swojemu Kościołowi, uważamy za niezwykle użyteczne dla ludu chrześcijańskiego, stale odwoływać się z wielką pobożnością i ufnością, razem z Dziewicą – Matką Boga, do Jej cnotliwego Małżonka, Błogosławionego Józefa; i traktujemy to jako najpewniejsze, że będzie to najprzyjemniejsze dla samej Dziewicy”.

Dalej papież wyjaśnia:

„Dom Boga, którym rządził Józef dzięki władzy ojca, zawarł w swoich granicach urodzony w niedostatku Kościół. Z tego samego faktu, że Najświętsza Dziewica jest Matką Jezusa Chrystusa jest Ona Matką wszystkich Chrześcijan, których urodziła na Górze Kalwarii wśród największych boleści Odkupienia; w ten sposób Jezus Chrystus jest pierworodnym wśród chrześcijan, którzy przez adopcję i Odkupienie są Jego braćmi. I z tych powodów Błogosławiony Patriarcha troszczy się o rzesze chrześcijan, którzy tworzą Kościół, jako o zawierzonych specjalnie jego powiernictwu – tę nieograniczoną rodzinę rozprzestrzenioną po całej ziemi, nad którą, ponieważ jest małżonkiem Maryi i Ojcem Jezusa Chrystusa, posiada, tak jak posiadał kiedyś, ojcowską władzę. Jest więc naturalne i godne, że Błogosławiony Józef, który zaspokajał wszystkie potrzeby Rodziny w Nazarecie i otaczał ją swoją ochroną, powinien teraz okryć płaszczem swojej niebiańskiej opieki i bronić Kościół Jezusa Chrystusa”.

W związku z tym Ojciec Święty ustanowił nową modlitwę do odmawiania po Różańcu świętym przez miesiąc październik. W jego zamierzeniu modlitwa ta miała być odmawiana nie tylko w październiku 1889 roku, ale w październiku każdego roku. Gdy przygotowujemy się do stulecia Cudu słońca, skorzystajmy z lekcji objawienia się św. Józefa w Fatimie i skierujmy do niego po pomoc i opiekę.

Święty Józefie, postrachu demonów, módl się za nami!

Matthew McCusker Źródło: LifeSiteNews Tłum. Jan J. Franczak 

***

Modlitwa do Świętego Józefa – napisana przez Papieża Leona XIII

Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogurodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.

Litania do św. Józefa

Kyrie eleison,
Chryste eleison,
Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, jedyny Boże,
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święty Józefie,
Przesławny Potomku Dawida,
Światło Patriarchów,
Oblubieńcze Bogurodzicy,
Przeczysty Stróżu Dziewicy,
Żywicielu Syna Bożego,
Troskliwy Obrońco Chrystusa,
Głowo Najświętszej Rodziny,
Józefie najsprawiedliwszy,
Józefie najczystszy,
Józefie najroztropniejszy,
Józefie najmężniejszy,
Józefie najposłuszniejszy,
Józefie najwierniejszy,
Zwierciadło cierpliwości,
Miłośniku ubóstwa,
Wzorze pracujących,
Ozdobo życia rodzinnego,
Opiekunie dziewic,
Podporo rodzin,
Pociecho nieszczęśliwych,
Nadziejo chorych,
Patronie umierających,
Postrachu duchów piekielnych,
Opiekunie Kościoła Świętego,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

P: Ustanowił go panem domu swego.
W: I zarządcą wszystkich posiadłości swoich.

Módlmy się:
Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, spraw, abyśmy oddając Mu na ziemi cześć jako Opiekunowi, zasłużyli na jego orędownictwo w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Święty Józef – ratunek przed cywilizacją Piotrusiów Panów i odtrutka na kryzys męskości. Co jednak stało się z mężczyznami?

(Guido Reni, fragment obrazu pt. św. Józef z Dzieciątkiem Jezus.)

Święty Józef według znanego określenia Jana Dobraczyńskiego jest „cieniem ojca”. Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny pełnił funkcję ojca ziemskiego Syna Człowieczego w sposób tak doskonały, perfekcyjny i oddany, że w pełni zasługuje na to, żeby być patronem katolickiego Dnia Ojcamówi w rozmowie z PCh24.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.

Czy 19 marca, w uroczystość św. Józefa – Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny – katolicy powinni obchodzić Dzień Ojca?

Jak najbardziej! To świetny pomysł i od wielu lat gorąco go popieram. Święty Józef według znanego określenia Jana Dobraczyńskiego jest „cieniem ojca”. Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny pełnił funkcję ojca ziemskiego Syna Człowieczego w sposób tak doskonały, perfekcyjny i oddany, że w pełni zasługuje na to, żeby być patronem katolickiego Dnia Ojca.

Którą cechę charakteru św. Józefa uważa Ksiądz profesor za najważniejszą?

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. Z jednej strony mamy bowiem bardzo niewiele dokładnych informacji na temat biografii świętego Józefa, ale z drugiej strony te informacje, które mamy mówią o nim bardzo wiele.

Zwróciłbym uwagę w pierwszej kolejności na określenie, które pojawia się w Ewangelii według świętego Mateusza, że będąc człowiekiem prawym św. Józef zamierzał oddalić poślubioną sobie kobietę potajemnie.

Ewangelista podkreśla, że św. Józef był człowiekiem prawym, a określenie to cechowało już w Starym Testamencie ludzi najwyżej rangi. Być człowiekiem prawym znaczyło: żyć zgodnie z wolą Bożą, zgodnie z Dekalogiem i tym wszystkim do czego człowiek został powołany przez Stwórcę.

Święty Józef był, jak dowiadujemy się z Ewangelii, człowiekiem na wskroś wiernym Bogu i jednocześnie otwartym na głos Pana. Nie był on zamknięty wyłącznie w jakiejś ustalonej tradycji, ale był otwarty na dynamikę zdarzeń. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może brzmieć to bardzo ogólnikowo, ale chciałbym zwrócić uwagę, że w biografii świętego Józefa jest moment, w którym będąc człowiekiem wiernym Tradycji i Prawu stanął on w obliczu dramatycznej sytuacji: poślubiona przez niego kobieta jest w stanie błogosławionym, jest brzemienna.

I w tej sytuacji św. Józef zamierza ją oddalić, ponieważ chce ją uchronić przed karą za domniemane cudzołóstwo, a więc karą ukamienowania. Święty Józef chce więc postąpić zgodnie ze swoją największą wrażliwością sumienia i troską. Jednocześnie w momencie, kiedy rozważa, co ma uczynić, przychodzi do niego głos Boga przemawiający przez anioła i św. Józef modyfikuje swoje plany. Powtórzę więc: święty Józef będąc wiernym tradycji jest otwarty na głos Stwórcy.

W mojej ocenie jest to wyraz jego wierności, odwagi i wrażliwości. Te cechy zarówno łącznie jak i osobno zasługują na zauważenie i odniesienie do ojcostwa.

Od siebie dodałbym jeszcze jedną cechę, jaką charakteryzuje się św. Józef, a jest nią odpowiedzialność, której szczególnie dzisiaj brakuje bardzo wielu mężczyznom i ojcom…

Zdecydowanie zgadzam się z Panem i powiem więcej – odpowiedzialność jest kluczem do wspomnianych przeze mnie cech świętego Józefa. To, że święty Józef był człowiekiem odpowiedzialnym potwierdza się w jego trosce, gdy razem z Maryją udali się do Betlejem i w samym Betlejem, a także w przymusowej emigracji do Egiptu. We wszystkich tych momentach św. Józef jest przy Chrystusie i Maryi, a są to niezwykle dramatyczne momenty w życiu Świętej Rodziny. To, że św. Józef nie dezerteruje, nie ucieka, nie załamuje się tylko chroni swoich bliskich jest właśnie wyrazem jego odpowiedzialności i męstwa.

Warto zwracać na to uwagę zwłaszcza w odniesieniu do współczesnych czasów, ponieważ dzisiaj bardzo wielu ojców ma status „wielkich nieobecnych” w swoich domach przez co tracą oni realną możliwość odpowiedzialności za swoją rodzinę – żonę i dzieci.

Niejednokrotnie na łamach PCh24.pl miałem okazję rozmawiać z Księdzem profesorem o kryzysie macierzyństwa i „zabijaniu kobiety w kobiecie”, czego chcą spadkobiercy Marksa i Engelsa. Czy w XXI wieku mamy również do czynienia z kryzysem męskości i ojcostwa i to nie tylko ze względu na to, że ojciec, jak Ksiądz profesor powiedział bardzo często jest „wielkim nieobecnym”?

Kryzys, o który Pan pyta nie pojawił się wczoraj, a trwa od bardzo wielu lat. Jedną z jego przyczyn jest inwazja radykalnego feminizmu, która zepchnęła tematykę ojcostwa w jakiś wielki niebyt.

Pozwolę sobie przypomnieć, że kiedy w ramach wielkiego jubileuszu tysiąclecia św. Jan Paweł II zapowiadając przygotowanie modlitewno-duchowe do tego wydarzenia ogłosił pierwszy rok tychże przygotowań „Rokiem Boga Ojca”, to spotkało się to z wielkimi oporami ze strony niektórych teologów, którzy nie chcieli podkreślać roli ojcostwa Boga…

Dlaczego?

Ponieważ część z nich po prostu uważała, że nie ma sensu tego podkreślać, że może to zagrozić ekumenizmowi, że lepiej mówić o Bogu jako Stwórcy, ale nie jako o Ojcu. To był dla mnie dowód, że mamy do czynienia z potwornym kryzysem ojcostwa, ponieważ nie jest ono rozumiane i to przez niektórych ludzi, którzy powinni promować ojcostwo po katolicku na wzór św. Józefa.

Wspomniany przeze mnie „Rok Boga Ojca” był swoistym przełomem, ponieważ z jednej strony pokazał, że mamy do czynienia z ogromnym problemem, a z drugiej pomógł u części mężczyzn i ojców odnowić świadomość tego, że ojciec jest równie ważny jak matka. Powiem więcej i to narażając się na zarzut myślenia patriarchalnego: jest on postacią pierwszoplanową, ponieważ to ojciec jest odpowiedzialny za całą swoją rodzinę i powinien dzierżyć prymat tej odpowiedzialności.

Niestety mimo wielu starań kryzysu ojcostwa nie udało się przezwyciężyć w odpowiednim stopniu. Kryzys ten, to nie tylko kwestia tej nieustannej nieobecności. To przede wszystkim kwestia wyzbywania się przez wielu ojców wszystkich klasycznych cech, które cechowały ojców w tradycji chrześcijańskiej. Obecnie zostały one zdewaluowane, zbezczeszczone i zamknięte w szafie m.in. przez radykalny feminizm.

Co jednak stało się z mężczyznami? Dlaczego wielu z nich za wzór stawia sobie nie świętego Józefa, tylko Piotrusia Pana?

Oprócz wymienionego przeze mnie radykalnego feminizmu jedną z przyczyn jest dechrystianizacja świata, jaki znamy. Dechrystianizacja sprawia, że wyzbywając się tego, co przez wieki było ostoją naszej cywilizacji pozbywamy się również tego, co jest najgłębiej ludzie i najgłębiej odpowiadające naszemu powołaniu życiowemu, czyli drodze do zbawienia siebie i innych, szczególnie najbliższych.

Druga sprawa: nie da się ukryć, że model św. Józefa jest niezwykle wymagającym i głęboko angażującym. Św. Józef to człowiek ciężko pracujący, modlący się, oddany Bogu i rodzinie. To także człowiek, który nie boi się stawiać czoła wyzwaniom i dla ochrony rodziny porzucić świat, jaki znał i ruszyć w nieznane. Dla wielu nie jest to na pewno model do zaakceptowania zwłaszcza biorąc pod uwagę współczesną kulturę natychmiastowości, lekkości, łatwości i przyjemności, w której tak wielu zostało wychowanych.

Właśnie dlatego dla wielu wzorem jest Piotruś Pan, bo on jest najprostszą ucieczką od wszystkiego. Będąc Piotrusiem Panem mężczyzna nie musi być ojcem tylko co najwyżej człowiekiem grającym czy też udającym ojca. Tego chce współczesny świat. Mało tego: świat wmawia mężczyznom, że to jest atrakcyjne i tak trzeba żyć! Bez odpowiedzialności, bez odwagi, bez wrażliwości, bez żadnego zaangażowania etc. Jest to jednak drogą donikąd, która w rzeczywistości pozostawia za sobą zgliszcza i zniszczenie.

Jak to przezwyciężyć? Jak przekonać mężczyzn, żeby powiedzieli TAK świętemu Józefowi oraz NIE Piotrusiowi Panu?

Odpowiedź jest prosta i jest nią jak zawsze gorąca modlitwa.

Proszę zauważyć, że od kilku lat mamy do czynienia z odrodzeniem mężczyzn w Kościele, a co za tym idzie – Odrodzenie ojcostwa w Kościele. Mam tutaj na myśli np. Męski Różaniec, Rycerzy Kolumba, Wojowników Maryi czy Rycerzy św. Jana Pawła II. To są wszystko formacje męskie, które coraz dobitniej dają o sobie znać.

Sam przed paru laty uczestniczyłem w niezapomnianej dla mnie pielgrzymce mężczyzn w Międzyrzeczu. To nie są tereny szczególnie urodzajne pod względem katolicyzmu, a jednak byłem zauroczony, że w tym wydarzeniu zorganizowanym zupełnie oddolnie przez dwóch duszpasterzy wzięło udział około 1000 mężczyzn w każdym wieku.

W mojej ocenie warto promować tego typu ruchy. Warto również tam gdzie ich nie ma organizować i inicjować duszpasterstwa mężczyzn, pokazywać wzory mężczyzn, którzy nie boją się bronić rodziny, Kościoła i wiary, takich jak św. Józef i ci wszyscy, którzy proszą o jego wstawiennictwo. To są ludzie, którzy dają mi nadzieję, że przezwyciężymy kryzys ojcostwa i pokazują, że mężczyźni mogą odrodzić dzisiaj Kościół!.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek