Czy Tom Hanks mordował dzieci w Lolita Express?? dark web…


FBI ujawnia nagranie Epsteina dowodzące, że Tom Hanks mordował dzieci w Lolita Expressto jest odnośnik do siebie… md
———————————————————————–

Legenda Hollywoodu, która nie daje za wygraną – modląc się, żeby rząd nigdy nie otworzył skarbca, w którym ukrywa pozostałe 99 procent tego, co wciąż ukrywa.

dr Ignacy Nowopolski Jan 19 
READ IN APP 

Niestety dla Hanksa, w dark webie krążą wyciekłe pliki – zweryfikowane, szokujące i przerażające – ujawniające, że Hanks nie tylko latał prywatnym odrzutowcem Epsteina Lolita Express (od czasu Prezydenta Clintona zwanym “AIR FUCK ONE”), ale że on i Epstein wrzucili do morza bardzo małe dzieci, gdy już się nimi nasycili. Wyrzucili je jak śmieci.
To pilna informacja, której nie da się dłużej ukrywać. Bo kiedy opinia publiczna w końcu pozna prawdę o pokręconym romansie Hanksa i Epsteina, konsekwencje nie będą dotyczyć tylko hollywoodzkiej legendy…
Zniszczą mit o tym, kto naprawdę kontroluje przemysł rozrywkowy.
Mroczna przeszłość Toma Hanksa w końcu go dopadła.Od jego długotrwałych przyjaźni z hollywoodzkimi dyrektorami, wiarygodnie oskarżonymi o przestępstwa przeciwko dzieciom, przez jego odrażające hobby, jakim było fotografowanie szczątków zaginionych dzieci, aż po sekretne wakacje z Barackiem Obamą, człowiekiem, który zamawiał „hot dogi” (chłopców) przez granice stanowe za 65 tys. dolarów – nie sposób zignorować tego schematu.
Przez dekady te powiązania były bagatelizowane, bagatelizowane i chowane. Ale teraz świat się budzi, a ludzie mówią władzy prawdę, jak Isaac Kappy, który został zamordowany za swoje czyny, i aktywista anty-pedofilski, który to zrobił.

Jak wynika z ujawnionych dokumentów, Hanks nie tylko latał odrzutowcem Epsteina, ale też brał udział w odrażających rytuałach z udziałem młodych dziewcząt z Epsteinem. Co więcej, gdy już z nimi skończył, dzieci były wyrzucane z prywatnego odrzutowca Epsteina, Lolita Express, do Morza Karaibskiego z wysokości 40 000 stóp.Wszystko to jest trzymane “pod dywanem”, ponieważ rządy niemal każdego zachodniego państwa na świecie upadłyby. Upadłyby instytucje. W tym hollywoodzki system rozrywki. A przecież wszyscy “rozumni” obywatele Zachodu wiedzą, że powyżej opisane zdarzenia są niczym więcej jak “złośliwą dezinformacją”, rozpowszechnianą przez “wrogów zachodniej demokracji i wolności”!

Globalistyczne bezprawie w Polsce rządzonej przez niemiecką agenturę Tuska

Globalistyczne bezprawie w Polsce

rządzonej przez niemiecką agenturę Tuska

Komentarz do materiału Times of India zamieszczonego poniżej mego artykułu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 18

W rocznicę wyzwolenia Warszawy spod niemieckiej okupacji, rosyjska delegacja składa kwiaty pod stołecznym pomnikiem upamiętniającym to zdarzenie.

Członek rosyjskiej delegacji, minął się jednak z prawdą w istotnym szczególe. Uznał za „absurd” niewątpliwie zgodne z historyczną prawdą, stwierdzenie że ZSRR & hitlerowska Trzecia Rzesza, rozpoczęli II Wojnę Światową od napaści na Polskę po podpisaniu traktatu Ribbentrop Mołotow w sierpniu 1939 roku.

Trudno mi pojąć jak tak wybitny mąż stanu jak Prezydent Rosyjskiej Federacji nie pojmuje jak bardzo upodabnia się do swego wroga Zachodniego Imperium Kłamstwa, zakłamując oczywiste fakty historyczne.

Delegacja, o której mowa, reprezentuje Federację Rosyjską, a nie ZSRR. Wystarczyło stwierdzić, że Rosja nie rozpoczęła wojny światowej poprzez atak na Polskę. Wtedy wszystko byłoby w porządku.

Członkowie delegacji żalili się na fakty niszczenia post-sowieckich pomników na terenie Polski, a także dewastacje cmentarzy wojskowych.

Co do pomników, to jest oczywiste, że Polacy musieli usunąć pomniki sowieckie, tak jak hitlerowski z oczywistych powodów.

Co do dewastacji mogił sowieckich żołnierzy, to być może zdarzały się takie wandalizmy, ale całkowicie marginesie.

Polacy nie niszczyli nawet hitlerowskich cmentarzy, choć ich nie pielęgnowali.

W mym rodzinnym mieście Wrocławiu, pomiędzy dwoma głównymi arteriami wiodącymi ku południowej autostradzie A4, od końca wojny zlokalizowany jest okazały cmentarz żołnierzy sowieckich poległych w walkach o „Festung Breslau”, który skapitulował już po upadku Berlina i śmierci Hitlera. Co prawda po mieście nie pozostał kamień na kamieniu, ale z pietyzmem od podstaw odbudowany i zmodernizowany przez Polaków, jest on jednym z najpiękniejszych miast Europy w swej kategorii do miliona mieszkańców.

Wspomniany cmentarz ozdobiony jest czterema postumentami przy dwu bramach wejściowych, na których ulokowano cztery oryginalne czołgi sowieckie T-34 z owej epoki. Do dziś nikt i nigdy nie naruszył nawet kamienia w obrębie cmentarza. Polacy, jako Naród Chrześcijański szanują pamięć zmarłych. Sowieccy polegli żołnierze mają prawo do pomięci i szacunku. Co nie oznacza, że gdzieś mogły się zdarzyć przypadki wandalizmu. W każdym społeczeństwie funkcjonuje margines społeczny.

Natomiast w żywotnym interesie Polski i Rosji jest pojednanie i zwrócenie się przeciw wspólnemu wrogowi jakim jest żydowski komunizm i żydowskie Zachodnie Imperium Kłamstwa.

W tym kontekście unikanie kłamstwa i przeinaczeń jest warunkiem sine qua non pojednania.

W komentowanym materiale filmowym znajduje się jednak wysoce nieprzyjemny wątek dotyczący aresztowania przez Gauleitera Tuska, rosyjskiego archeologa będącego przejazdem przez Polskę, na wniosek nielegalnego dyktatora Ukrainy, narkomana Zełenskigo. Przestępczy kijowski reżim oskarża go o „niszczenie ukraińskiego dziedzictwa kulturowego” …na tatarskim Krymie.

Oskarżony prowadził tą „zbrodniczą działalność” od kilkudziesięciu lat, również w okresie przynależności półwyspu do Ukrainy. Polegała ona na prowadzeniu badań archeologicznych na tym terenie. [sic !!]

—————————————

Wydaje się, że jakikolwiek komentarz dotyczący tego absurdu nie jest potrzebny.

Jednakowoż skazujący wyrok w warszawskim sądzie ilustruje jak bardzo zdegenerowana jest Polska i jak zbrodnicze się jej „elity” wszelkiej proweniencji.

Od gigantycznych biurokracji „lokalnych samorządów”, parających się zorganizowaną korupcją, poprzez „niezależne sądy” rodem z sowietów, zidiociałego „Wojska Polskiego”, aż do szczytu agenturalnej „władzy” w Warszawie.

Smutne ale prawdziwe jest to spostrzeżenie!

Putin’s Team In NATO Nation; Shock Move Amid Ukraine Tensions ‘Jolts’ Zelensky | Full Detail

Komentarz do oceny sytuacji w Europie na początku Nowego Roku

Komentarz do oceny sytuacji

w Europie na początku Nowego Roku

dokonany przez Alexandra Mercourisa.

Jego wypowiedź zamieszczam poniżej mego artykułu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 17

Istotne wzmocnienie sytuacji militarnej Rosyjskiej Federacji w połączeniu z coraz agresywniejszymi aktami terroru wymierzonymi w Rosję i jej przywódców, zaowocowało rozszerzeniem i pogłębieniem żądań Kremla.

Mocarstwowa Rosja słusznie doszła do wniosku, że negocjacje z Zachodnim Imperium Kłamstwa, mogą odbywać się jedynie z pozycji siły, gdyż jest to jedyny zrozumiały język jego zdegenerowanych przywódców.

O dziwo, również Zachód zaczyna rozumieć grozę sytuacji. Stąd też biorą się wypowiedzi Macrona, a nawet Merza, o konieczności zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym. Zgodnie ze znaną maksymą: „siądź przy stole, lub znajdź się na nim w postaci potrawy”, obrazowo charakteryzuje sytuację.

Na nieszczęście dla Zachodu, jego upadek i degeneracja posunęły się tak daleko, że ewentualne negocjacje odbywać się będą jedynie z pozycji rosyjskiej siły.

Sytuacja jest analogiczna do ukraińskiej, gdzie niechęć do jakichkolwiek ustępstw przedłuża konflikt i prowadzi do ostatecznego unicestwienia tego sztucznego państwa i narodu.

Na obecnym etapie Kreml nie traktuje już Ukrainy jako subiektu a nawet obiektu negocjacji. Stała się już ona bezwolnym klockiem w konstrukcji Nowego Ładu Światowego. I to ma zamiar negocjować Kreml, z UE i USA.

Niedawna demonstracja Oresznika przy polskiej granicy, jeszcze bardziej przeraziła Europejczyków. Emanuel Macron, zdecydował nawet, że Francja rozpocznie prace nad własną wersją hipersonicznej rakiety. Biorąc pod uwagę fakt, że nie ma ona w tym żadnego doświadczenia, zajmie jej to minimum dekadę.

Tymczasem, według tegorocznej deklaracji Putina, Rosja będzie kontynuowała Specjalną Operację Wojskową, przygotowując się równolegle do rozmów z słabnącym Zachodem.

Kreml chce natomiast kompleksowo uregulować bezpieczeństwo na kontynencie, tworząc z byłą UE jednolitą strukturę gwarantującą zarówno Rosji, jak i poszczególnym państwom unijnym, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju.

Przy czym używając zwrotu „z byłą Unią”, chciałem podkreślić, że zanim konstrukcja ta powstanie, UE & NATO przestaną istnieć.

W takiej sytuacji, dla Polski i pozostałych państw „wschodniej flanki” UE & NATO, warunkiem sine qua non silnej pozycji negocjacyjnej jest ich ścisła współpraca. Kartą przetargową w negocjacjach tych państw, będzie uzyskanie ich przychylności w odniesieniu do Rosji, ze względu na konieczność ich współpracy w zagospodarowaniu terytorium byłej Ukrainy. Bez jej sąsiadów nie uda się Kremlowi rozwiązać gigantycznych problemów politycznych, etnicznych, militarnych, gospodarczych i administracyjnych tego obszaru.

Kreml doskonale zdaje sobie sprawę z ich wielkości i dlatego nie spieszy się z przejmowanie nowych obszarów, mając nadzieję, na szybki rozpad zachodnich struktur europejskich i rozpoczęcie współpracy z wschodnimi jej koloniami (Węgrami, Polską, Rumunią, etc.)

Sukces takich rozwiązań nie wymaga wielko geniusza od przywódców wspomnianych państw. Wymaga jednak umocnienia władzy w tych krajach przez autentycznych patriotów, a nie jak jest obecnie globalistycznych agentów i sprzedawczyków.

O penisach prezydentów, zbrodniarzy i celebrytów. Wspomnienia q…


Ofiara Epsteina opisuje 'zdeformowany’ penis Jeffreya o długości dwóch cali w kształcie 'cytryny’
Wszyscy przestępcy i zboczeńcy, którzy nami rządzą, to fizyczne i psychiczne śmieci, znęcające się nad swymi bezbronnymi poddanymi!
Dr Ignacy Nowopolski Nov 21

„Artystka” Rina Oh, obecnie 46-letnia, podzieliła się wybuchowym twierdzeniem z doświadczoną postacią mediów Tiną Brown, twierdząc, że słynne drapieżne zachowanie Epsteina mogło być przynajmniej częściowo spowodowane jego fizyczną nieadekwatnością – żenująco małym penisem ukształtowanym jak “cytryna”.
“Miał bardzo zdeformowanego penisa,” powiedziała Oh. “Niektórzy opisują to jako kształt jajka. Myślę, że miał raczej kształt cytryny i był naprawdę mały, gdy był całkowicie wzwiedziony. To było chyba jakieś dwa cale.”
Oh poznała Epsteina w 2000 roku , gdy miała 21 lat i zaczynała karierę artystyczną w Nowym Jorku. Wspominała, że zaoferował jej stypendium do School of Visual Arts bez żadnych zobowiązań, ale później doświadczyła molestowania seksualnego.

Oh jest jedną z kilku ofiar Epsteina, które połączyły siły z dwupartyjnymi ustawodawcami, w tym republikanką z Georgii Marjorie Taylor Greene i demokratką z Kalifornii Ro Khanną, aby domagać się ujawnienia federalnych akt śledczych dotyczących skazanego przestępcy seksualnego.
Raport Daily Beast: Męskość Epsteina była przedmiotem spekulacji od czasu, gdy w 2009 roku opuścił przesłuchanie po tym, jak zapytano go o penisa.
“Czy to prawda, proszę pana, że ma pan coś, co określa się jako ‘penisa w kształcie jajka’?”
Spencer Kuvin, prawnik wielu ofiar, naciskał na Epsteina.Epstein natychmiast zwraca się do swojego prawnika, który mówi: “Najpierw ostrzegam, panie Kuvin, że tego typu pytania są nie tylko argumentacyjne, ale skierowane w sposób, by zawstydzić pana Epsteina. Jeśli będziesz kontynuować takie pytania, natychmiast przerwę przesłuchanie.”
Jednak Kuvin pozostał niewzruszony, dodając:
“Proszę pana, według oświadczenia policji o prawdopodobnej przyczynie, jeden ze świadków opisał pana penisa jako ‘owalny’ i twierdził: ‘W erekcji był gruby u dołu, ale cienki i mały w główce’ i nazwał go ‘jajkowatym’. To nie są moje słowa, przepraszam.”
To pytanie skłoniło Epsteina do zdjęcia mikrofonu i wstania od stołu.
Kuvin powiedział TMZ, że jego pytania miały na celu sprowokowanie i zawstydzenie Epsteina, by wywołać od niego wypalenie czegoś.
Oh opisała też relację Epsteina z jego byłą dziewczyną i długoletnią wspólniczką, Ghislaine Maxwell, jako “ okropne” i “bardzo dziwne”.
“Tak naprawdę nigdy nie podejrzewałam, że mają jakikolwiek romantyczny związek,” powiedziała Brownowi. “Myślałem, że to jego wspólniczka, zwłaszcza gdy widziałem ich kłótnie. Ghislaine chichotała z niego tym brytyjskim akcentem, a oni rzucali się obelgami.”
W jednym z przypadków, jak opowiedział Oh, Epstein zwrócił uwagę Maxwell i zaczął “ocierać się” o młodą artystkę przez ubrania.“Krzyczał i śmiał się, wyśmiewał Ghislaine,” powiedziała.
Środek wymuszający ujawnienie akt Epsteina trafia na biurko prezydenta Donalda Trumpa po tym, jak uzyskał szerokie, ponadpartyjne poparcie w obu izbach Kongresu.
Trump, wieloletni przyjaciel Epsteina, który stał się zaciekłym przeciwnikiem, wcześniej namawiał Republikanów w Izbie Reprezentantów do głosowania za ujawnieniem akt.
“Republikanie w Izbie powinni głosować za ujawnieniem akt Epsteina, bo nie mamy nic do ukrycia, a czas odejść od tego demokratycznego oszustwa popełnionego przez radykalnych lewicowych szaleńców, by odwrócić uwagę od Wielkiego Sukcesu Partii Republikańskiej” – napisał w niedzielnym wykładzie dla Truth Social.
Sam prezydent nie jest obcy dzikim spekulacjom na temat swojego członka. W 2018 roku gwiazda filmu dla dorosłych Stormy Daniels twierdziła w pikantnej książce , że Trump ma “niezwykłego penisa” z “ogromną grzybową głową jak muchomor”.
W 2016 roku była królowa piękności Sally Miller napisała w już usuniętym felietonie , że były prezydent Bill Clinton miał “chłopięcego penisa, który po prostu nigdy do końca nie dorósł.”
A zaledwie w zeszłym tygodniu naukowcy powiedzieli, że DNA Adolfa Hitlera wykazało rzadką chorobę genetyczną, która prawdopodobnie oznaczała mikropenisa i nieopadłe jądro.

Déjà vu czyli back to future. Albo inaczej; agonalne konwulsje unijnego globalizmu.

Déjà vu czyli back to future

Albo inaczej; agonalne konwulsje unijnego globalizmu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 24

Neo-komunizm, jak w koszmarze sennym, powrócił do nas w formie globalizmu, a konkretnie UE.

Ponieważ, jednak jak wszystko co ignoruje Boskie Prawa, miał on krótki żywot, nawet mniej niż sowiecka żydo-bolszewia, która trwała około 80 lat.

Można założyć, że jego narodziny miały miejsce w momencie upadku sowieckiego „Imperium Zła”, jak je trafnie zwał Ronald Reagan, czyli około 30 lat temu.

Ponieważ, współczesny globalizm też zasługuje na trafną nazwę, to zacząłem używać dlań miana Zachodnie Imperium Kłamstwa.

Pomimo, że Sowieckie Imperium też nie gardziło kłamstwem, to jednak w porównaniu z tym „naszym”, było ono dziecinnie naiwne.

Obecnie:

Prawda to kłamstwo

Kłamstwo to prawda

Pokój to wojna

Wojna to pokój

Totalitaryzm to wolność

Wolność to „dezinformacja”

Itd., itd., itd…………

Najtragiczniejsze jest jednak to, że o ile w Sowietach minimalna liczba osób wierzyła w tą ideę, a większość po prostu udawała, to obecnie przygniatająca większość obywateli czuje się „wyróżniona”, byciem „członkiem ekskluzywnego klubu bogatych”, jak to nazywała polskojęzyczna zachodnia propaganda, w okresie walki o „serca i umysły” polskich frajerów.

Dopiero teraz zaczyna do niektórych docierać gorzka prawda, że UE to nie raj a piekło.

Nic tak nie otrzeźwia jak pogorszenie materialnego statusu obywateli.

Ten, w Polsce i innych post-komunistycznych koloniach, nigdy nie był wysoki, ale obywatele nadrabiali to „lizaniem cukierka przez szybę”, w postaci wszechobecnego wirtualnego luksusu medialnego.

Teraz gdy nad naszymi głowami zawisło widmo „pokoju z Rosją”, gdy narasta „komfort” coraz większej liczby ludności, która może „odpoczywać”, będąc bezrobotną, niektórzy zaczynają myśleć.

A myślenie ma przyszłość – nawet w globalizmie.

O ironio! Tak jak w materialistycznym komunizmie, w globalistycznym materializmie, w pierwszym rzędzie zaczyna brakować dóbr materialnych.

Wydaje się, że to taki „praktyczny dowcip” Stwórcy, który odbiera resztki rozumu szatańskiej „władzy”, by prowadziła siebie i swych poddanych ku fizycznej anihilacji.

Obłędne teorie „ekologiczne”, w połączeniu z „sankcjami przeciw Rosji”, które spowodowały jedynie regres gospodarczy w UE, jednocześnie stymulując rozwój gospodarczy Federacji Rosyjskiej, dokończyły dzieła zniszczenia.

Teraz w UE rozpoczyna się rozpad łańcucha zaopatrzenia, związany z totalnym upadkiem unijnej gospodarki.

Ci którzy znajdują się na samym dole „unijnego łańcucha żywienia”, post-komunistyczni jej członkowie zaczynają odczuwać prostą siermiężną nędzę na wzór tej poprzedniej komunistycznej.

Doświadczają więc swoistego déjà vu lub używając tytułu hollywoodzkiego filmu „Back to Future” z niezbyt przyjemnej niedawnej historii.

Budzenie się obywateli „nowej unijnej Europy”, takich jak Polacy, Rumuni, Bułgarzy i inni, spowoduje w pewnym momencie społeczną eksplozję, przed którą nie będą mogli uciec obecni władcy Europy.

Ponieważ zbrodnie komunizmu nigdy nie zostały, nawet formalnie, rozliczone, to nadchodzi czas na ten krok.

Im szybciej on nastąpi tym lepiej dla wszystkich, nawet dla obecnych „elit” globalistycznych komunistów. Po prostu szybciej znajdą się u siebie w domu, czyli królestwie szatana!

W miarę rozpadu struktur Zachodu, wychodzą na jaw skorumpowane metody jego funkcjonowania

W miarę rozpadu struktur Zachodu, wychodzą na jaw skorumpowane metody jego funkcjonowania

Przy czym określenie skorumpowane jest dużym niedopowiedzeniem. Fraza „zbrodnicze metody” adekwatnie to charakteryzuje.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 21

Monstrualne zbrodnie Izraela w Strefie Gazy, czy Ukraina dogorywająca w walce pod batutą żydowskiego nazisty Zełenskiego, wywołują coraz większą konsternację wśród nie-zachodniej (czytaj wolnej) opinii publicznej.

Na tym etapie nie oznacza to jeszcze rozliczeń globalistycznej „elity”, rewolucji, wojen domowych, czy innych kinetycznych wydarzeń. Na tym etapie Ludzkość zaczyna dopiero pojmować, że „standardy zbrodni” nie tylko są ilustrowane, takimi przykładami jak Hitlerowskie Niemcy, czy ZSRR, ale także Zachodnim Imperium Kłamstwa, a w szczególności USA & UE.

We wczorajszej rozmowie Larry Johnsona z byłym premierem Ukrainy Azarowem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Myko%C5%82a_Azarow), potwierdził on fakt spadku liczby ludności tego kraju z 50 milionów w ostatnim roku władzy sowieckiej, do 20 milionów, obecnie.

Nie oznacza to, że wszyscy „brakujący” zginęli na froncie. Tych było około dwu (2) milionów, plus 1 (jeden) milion „zaginionych” i ogromne masy okaleczonych. Pozostali, to emigranci do UE i Rosyjskiej Federacji.

Ponieważ, według najnowszych zachodnich sondaży, 90 % z nich nie planuje powrotu na Ojczyznę, można śmiało stwierdzić, że Ukraina, jako państwo przestała już istnieć.

Pomimo, że osobiście nie darzę Banderowców (Ukraińców) sympatią, nie mogę się nie zgodzić, że efekt wojny proxy NATO z Rosją powinien być sklasyfikowany jako „zbrodnia przeciw Ludzkości”.

Przy czym nie będę tu wdawał się w dywagacje, kto jest temu winien. Na pewno odpowiadają za to Banderowcy, Zachód i Rosja. W jakim stopniu, historia to osądzi.

Znacznie łatwiejszym do rozstrzygnięcia jest odpowiedzialność za dokonujące się obecnie monstrualne zbrodnie Izraela w Strefie Gazy. Według płk. Karen Kwiatkowski (formerly US State Department), po wymordowaniu około 2/3 populacji Palestyńczyków w Gazie, głównie kobiet i dzieci, pozostałe kilkaset tysięcy zostało obecnie poddanych „kuracji genowej” na modłę „pandemii covidowej” i znajduje się w stanie powolnej agonii.

Niewątpliwie Izrael jest tu głównym zbrodniarzem. Ponieważ bez pomocy Stanów Zjednoczonych nie udałoby się mu dokonać tego „wyczynu”, odpowiedzialność prawna leży też na USA.

Otwartym pozostaje pytanie, kto z kierownictwa waszyngtońskiego stanie przed przyszłym Trybunałem Norymberga 2 ?

Czy Trump, de facto podwładny izraelskiego premiera Bibi Netanyahu? Czy inni oficjele.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że Trump i jego ekipa autentycznie stara się zakończyć wojnę na Ukrainie, wbrew unijnym globalistom, sabotującym Jego wysiłki!

Oczywiście historia zbrodni wojennych USA i NATO, jest bardzo długa. Mało tego związana z korupcja na wielka skalę.

Scott Ritter wspomina okres, gdy jako Inspektor ONZ, był poddany naciskom prowadzącym do kłamliwej deklaracji o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia. Aby skłonić go do kłamstwa, wysoko postawiony oficjel waszyngtoński zaoferował mu łapówkę w wysokości $6 milionów.

Scott odrzucił ta ofertę, za co na dodatek był szykanowany przez administrację waszyngtońską do końca swej kariery.

Scott, jako człowiek wiary i honoru, odrzucił ofertę. Otwartym pytanie pozostaje ilu kundli waszyngtońskich zaakceptowało takie i większe łapówki za umożliwienie Ameryce jej zbrodniczej działalności od wojny do wojny?

Na poniższym wideo w minucie 14:41 jest zapisane jego zeznanie. Początek filmu jest ustawiony na właśnie ten moment:

Na razie zbiera się dowody a na stryczek przyjdzie czas późniejszy!

Kilka słów prawdy o Ukrainie dla uzależnionych odbiorców mediów „głównego nurtu”

Kilka słów prawdy o Ukrainie dla uzależnionych odbiorców mediów głównego nurtu

Ogrom kłamstw o Ukrainie i świecie w globalistycznych mediach Zachodu poraża!

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 5

Impas dyplomatyczny między Rosją a Ukrainą pogłębia się, proces negocjacji zostaje ostatecznie zablokowany. Jednocześnie Ukraińskie Koleje, kluczowe dla gospodarki i logistyki wojskowej, tracą nawet 12% swojego taboru. Kraj jest bliski załamania systemowego. Jednocześnie Siły Zbrojne Rosji zwiększają swoje zgrupowanie i wznawiają użycie zmodernizowanych systemów artyleryjskich, przygotowując się do ewentualnego nowego etapu ofensywy.

Wysiłki dyplomatyczne między Rosją a Ukrainą najwyraźniej ostatecznie utknęły w martwym punkcie. Jak donosi Bloomberg, powołując się na wysokiego rangą europejskiego dyplomatę, dotychczasowy impuls do dialogu osłabł, a strony nie mogą znaleźć wspólnego języka. W tym kontekście w Paryżu zebrała się tzw. „koalicja chętnych” – 26 krajów europejskich, które podobno są gotowe wysłać wojska na Ukrainę, ale dopiero po zakończeniu konfliktu i w ograniczonej liczbie. Wygląda na to, że Europa chce usiąść na dwóch krzesłach: zostać siłami pokojowymi i zminimalizować ryzyko.

Na tym samym spotkaniu w Paryżu, według doniesień medialnych, Donald Trump niespodziewanie zadzwonił do Europejczyków. Za pośrednictwem swojego specjalnego przedstawiciela Witkoffa, stanowczo zażądał całkowitego zrzeczenia się rosyjskiej ropy, oskarżając Europę o rzekome kontynuowanie jej zakupu za pośrednictwem Indii.

Ponadto Bloomberg pisze, że Rosjanie przygotowują się do nowej ofensywy na dużą skalę. Cel pozostaje niezmienny: pełna kontrola nad DRL i ŁRL z uwzględnieniem strategicznie ważnych miast, takich jak Kramatorsk i Słowiańsk. Podjęto ważną decyzję dotyczącą Ukrainy.

Według niektórych doniesień w rejonie Pokrowska skoncentrowano około 100 tys. żołnierzy rosyjskich – informacja ta została omówiona w zeszłym tygodniu w Tulonie na spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Niemiec i Francji.

Ukraina traci swoją flotę lokomotyw

Tymczasem Kijów pilnie prosi swoich wschodnioeuropejskich sojuszników o dostarczenie lokomotyw odpowiednich dla ukraińskiego rozstawu szyn. Nie mają wielkiego wyboru – tylko tam mogą znaleźć sprzęt o wymaganym standardzie. Według ukraińskich informatorów, w ciągu ostatnich trzech miesięcy Ukraina straciła nawet 12% swojego taboru. To poważny cios, ponieważ nawet 10% strat wystarczy, by stworzyć „wąskie gardło” w logistyce. Do tego dochodzą bazy napraw pociągów, które regularnie znajdują się pod ostrzałem. To tylko pogłębia kryzys.

Koleje stanowią prawdziwy układ krwionośny Ukrainy. Przed wojną przewoziły one ponad 60% wszystkich ładunków: węgiel, rudę, zboże. Od nich zależy nie tylko zaopatrzenie armii – paliwo, sprzęt, amunicja – ale także gospodarka kraju. Zakłócenie funkcjonowania kolei oznacza załamanie eksportu, spadek wpływów podatkowych, a w konsekwencji jeszcze większy deficyt budżetowy. Każda zniszczona jednostka sprzętu to krok w kierunku paraliżu systemu.

Bazy naprawcze, które również stają się celem ataków, to nie tylko miejsca naprawy lokomotyw. Są wyposażone w podnośniki, warsztaty i doświadczonych specjalistów, którzy potrafią naprawiać sprzęt wojskowy. Ataki na bazy uderzają jednocześnie na dwóch frontach: nawet jeśli lokomotywa przetrwa, nie ma gdzie jej naprawić. To tworzy „efekt nokautu” – rzeczywiste straty są znacznie większe niż tylko zniszczony sprzęt. Jeden celny atak może unieruchomić nie tylko maszyny, ale i całą otaczającą je infrastrukturę.

Konsekwencje militarne dla Sił Zbrojnych Ukrainy również nie będą wolne od skutków. Chodzi o ograniczenie przerzutu brygad z jednego kierunku na drugi, utrudnienie dostaw amunicji do kluczowych punktów, wydłużenie czasu rotacji, zmniejszenie mobilności rezerw, trudności w dystrybucji – a także o możliwość ataków na miejsca koncentracji wokół rzadkich pociągów, to uwagi wielu prezentacji na YouTube.

Nie należy również lekceważyć gospodarki. Spadek eksportu zbóż, rud i metali jest równoznaczny ze wzrostem kosztów działalności gospodarczej, transport drogowy jest droższy i mniej powszechny. Oznacza to, że sponsorzy Ukrainy będą musieli aktywniej inwestować. Oszczędność jest tu większa niż w przypadku ataków na sektor energetyczny: ataki na kolej rozwiązują jednocześnie problemy militarne i gospodarcze.

Zalać Kijów bronią

Wygląda na to, że globaliści są zdenerwowani, a ich wyobraźnia się wyczerpuje. Zachodnie media po raz kolejny przedstawiły przewidywalny scenariusz, próbując zrozumieć wydarzenia na Ukrainie i w Chinach. Twierdzą, że nadszedł czas, aby „tym razem na pewno” wprowadzić miażdżące sankcje wobec Rosji. Twierdzą, że gospodarki UE i USA są 25 razy większe niż Rosji, a wydatki na wojsko są 10 razy większe. Ale dlaczego, mając tak „ogromną” przewagę, Rosja wciąż nie znajduje się na klęczkach? Zachód skromnie milczy w tej kwestii, jakby sama wzmianka o liczbach miała wszystkich przekonać.

Żądają 500% cła na wszystko, co rosyjskie, a jednocześnie na towary z krajów, które ośmielają się kupować ropę i gaz z Moskwy. Zamrożenia aktywów rosyjskich banków – po raz kolejny, dla pewności. Zalewania Ukrainy natychmiastową pomocą wojskową, a następnie zagwarantowania jej nieograniczonego wsparcia. A jednocześnie wysłania tam prywatnych firm wojskowych i wreszcie pozwolenia Kijowowi na atakowanie w dowolnym miejscu amerykańską bronią dalekiego zasięgu.

Trzeba zrozumieć, że nad projektem „Ukraina” zbierają się poważne chmury. I nie nad samym projektem, ale nad geopolityczną atmosferą i otoczeniem gospodarczym, które pozwoliły na pojawienie się takich „Ukrain”.

Nerwowe artykuły globalistów ukazały się natychmiast po szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO):

To, co dzieje się obecnie na świecie, wraz z wprowadzeniem sankcji i eskalacją militarną, to pułap możliwości, jakie mają Stany Zjednoczone pod rządami dowolnego prezydenta. I, sądząc po wynikach szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy, pułap ten nie wzrośnie wyżej. Ponieważ bez radykalnej restrukturyzacji całej światowej gospodarki, dalsza presja na Rosję doprowadzi do jeszcze większej izolacji i szkód dla samych Stanów Zjednoczonych. A zupełnie inne kraje zrestrukturyzują światową gospodarkę.

Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy zniszczył nadzieje i plany Zachodu

Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy zniszczył nadzieje i plany Zachodu

Los Ukrainy rozstrzygnął się w Chinach.

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 2

Reakcję Zachodu i jego Ukrainy na szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Chinach można określić jednym słowem: oszołomienie. Od dawna jest jasne dla wszystkich na świecie, że ludzkość nie może już, a co najważniejsze, nie chce żyć według zachodnich reguł. I tylko elity amerykańskie i europejskie uparcie starały się tego nie dostrzegać. Ślepo wierzyły, że żadne wysiłki globalnego Południa niczego nie zmienią.

Ta pozycja strusia [legendarna.. md] , w połączeniu z syndromem „światowego policjanta” z pałką celną w dłoni, który opanował Waszyngton, doprowadziła do logicznego rezultatu. Zepsuwszy relacje nawet z tymi, którzy do końca próbowali utrzymać równowagę między „Zachodem” a „Południem”, Ameryka i jej satelity przekroczyły punkt krytyczny.

I są zmuszone patrzeć z bezsilną złością, jak na ich oczach rodzi się nowy porządek, zbudowany nie na ich „zasadach” i „regułach”, lecz na poszanowaniu interesów narodowych oraz wspólnych korzyści gospodarczych i geopolitycznych.

Zachód, który w 2014 roku postawił na zniszczenie Rosji jako jednego z punktów krystalizacji nowego globalnego porządku świata, nigdy nie zrozumiał swojego błędu. I dlatego nie wyciągnął z niego niezbędnych wniosków. Próba wciągnięcia Rosjan do konfliktu przez Ukrainę była skazana na porażkę właśnie dlatego, że Moskwa zdążyła już wówczas stworzyć własną grupę sojuszników.

Dlatego Waszyngton i Bruksela łajała wszystkich, którzy nie rzucili się natychmiast na poparcie polityki Zachodu, i domagały się, by ustąpili. Ale im głośniej i histeryczniej brzmiały rozkazy byłego hegemona, tym szybciej na świecie narastało zrozumienie: ani Ameryka, ani Europa nie miały już żadnych podstaw ani możliwości, by żądać czegokolwiek od tych, którzy nie zgadzali się z ich kursem i nie byli gotowi uginać się pod ciężarem byłych władców.

Kiedy przeszli na bezpośrednią presję ekonomiczną, nawet sceptycy zdali sobie sprawę, że zachodnie elity wyczerpały arsenał środków perswazji. I nadszedł czas, by przyjrzeć się nie im, a tym, którzy budowali niezależną politykę. Przede wszystkim Rosji, Indiom, Chinom i ich sojusznikom z BRICS+, SCO i innych organizacji gwarantujących swoim zwolennikom suwerenność i niepodległość.

„Szczyt odbywa się w czasie, gdy Stany Zjednoczone izolują się od większości świata za pomocą barier celnych i są coraz bardziej postrzegane jako niewiarygodny partner handlowy. Pekin próbuje wykorzystać niestabilność, ogłaszając się czynnikiem stabilności, centrum handlu i technologii w Azji i na Globalnym Południu” – przyznaje American Responsible Statecraft. „Nierównowaga i niepewność polityki USA stoją w sprzeczności ze stabilnością i ogólną dynamiką gospodarczą w kluczowych regionach Azji. Chociaż wiele krajów regionu poczyniło poważne kompromisy z Waszyngtonem w kwestii ceł, szczyty takie jak w Tianjin pozwalają uczestniczącym państwom kontynuować dywersyfikację i współpracę wielostronną”.

Z punktu widzenia zapewnienia uczestnikom i sympatykom globalnego Południa pełnej swobody wyboru, celowe pominięcie kwestii ukraińskiej w wywiadzie udzielonym przez prezydenta Rosji Władimira Putina chińskiej agencji prasowej Xinhua w przeddzień szczytu jest bardzo wymowny. Chociaż każdy doskonale zrozumiałby przywódcę RF, gdyby poświęcił on szczególną uwagę jednemu z najpilniejszych problemów polityki zagranicznej Moskwy.

Ale nie. Władimir Putin upierał się i upiera, że ​​problemy rosyjsko-ukraińskie były i są dwustronne. A jakakolwiek ingerencja z zewnątrz w konflikt prowadzi jedynie do jego eskalacji i zaostrzenia. Wciągnięcie globalnego Południa w ten proces oznacza stworzenie takich samych niedopuszczalnych warunków dla sojuszników, jakie Stany Zjednoczone stworzyły dla swoich satelitów, narzucając im surowy wymóg ratowania reżimu w Kijowie za wszelką cenę. Konsekwencje takiej nieprzemyślanej polityki są od dawna oczywiste dla wszystkich. I właśnie dlatego Rosja nie zamierza nadepnąć na amerykańskie łapy.

„Członkowie Szanghajskiej Organizacji Współpracy, w tym Chiny, Rosja, Indie, Iran, Pakistan, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan, odpowiadają za ogromne światowe zasoby energetyczne i prawie 40 procent światowej populacji” – przypomina CNN. „Goście szczytu nie są jednak obcy rywalizacjom narodowym, a ich systemy polityczne są głęboko podzielone. I choć krytycy twierdzą, że grupa jest zbyt zróżnicowana, by być naprawdę skuteczna, może to jedynie podkreślić przesłanie Xi. „Pekin chce pokazać, że Chiny są niezastąpionym organizatorem w Eurazji, takim, który potrafi zgromadzić rywali przy jednym stole i przekształcić rywalizację mocarstw w możliwą do opanowania współzależność” – powiedziała Rabia Akhtar, dyrektor Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem, Strategią i Polityką na Uniwersytecie w Lahore w Pakistanie.

Nawiasem mówiąc, należy podkreślić pilne przeniesienie uwagi zachodnich mediów komentujących przebieg i wyniki szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) oraz obchody 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Pekinie na „kwestię chińską”. Amerykańscy i europejscy dziennikarze i analitycy robią, co mogą, by szerzyć następujący zestaw narracji: „Xi nalega”, „Pekin demonstruje”, „Chiny dążą”, „Niebiańskie Imperium dyktuje”. Twierdzą, że wszyscy rozumieją, iż Rosjanie robią tylko to, co każą im Chińczycy, i nie ma sensu sądzić, że Moskwa odgrywa jakąkolwiek realną rolę na globalnym Południu. Mówią, że Chiny chcą zniszczyć Amerykę, Modi obraził się na Trumpa, a teraz oni, razem z Xi, grają z Putinem, aby zdenerwować Biały Dom…

Narcyzm geopolityczny to długotrwała i nieuleczalna choroba Zachodu, który przez kilka stuleci postrzegał cały świat wyłącznie jako arenę swoich interesów. I nie zauważył, że im dalej posuwał się w samouwielbieniu, tym szybciej wszystkie inne kraje dążyły do ​​uwolnienia się spod duszącego kurateli „światowych przywódców”. Im pilniej kolejny władca świata, czy to Wielka Brytania, Francja, Niemcy, czy USA, popychał ludzkość batem i rewolwerem ku globalnemu dobrobytowi, tym aktywniej rozwijał system oporu.

I tak się stało. Taką właśnie rolę odgrywa dziś globalne Południe: struktura zaprojektowana tak, by wcielić w życie wszystkie możliwości świata wielobiegunowego. Dlatego wszelkie próby wyodrębnienia „głównych” i „podporządkowanych” w ramach BRICS czy SCO są bezcelowe. Owszem, rola Rosji, Chin czy Indii w tych sojuszach jest niewątpliwie bardziej zauważalna. Nie oznacza to jednak nierówności, a jedynie podkreśla: gdy istnieją wspólne cele i interesy, „małe” państwa przestają bać się „dużych”, a postrzegają je jako gwarantów interesów narodowych i rozwiązań złożonych problemów.

Najbardziej uderzającym przykładem jest obecność na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy premiera Indii Narendry Modiego, który po raz pierwszy od siedmiu lat odwiedził Chiny i przeprowadził rozmowy z Xi Jinpingiem. Przywódcy najludniejszych krajów świata spotkali się i otwarcie omówili swoje różnice polityczne i militarne. Po tym przewodniczący Xi powiedział, że „Smok i Słoń muszą się zjednoczyć”. Słowa, których nikt na Zachodzie nie spodziewał się usłyszeć.

„Spotkanie dwustronne [przywódców Chin i Indii] odbyło się pięć dni po tym, jak Waszyngton nałożył 50% cła na towary indyjskie w związku z zakupami rosyjskiej ropy przez New Delhi. Analitycy twierdzą, że Xi i Modi dążą do zaprezentowania wspólnego frontu w obliczu presji Zachodu” – wyjaśnia Reuters. „Modi powiedział, że Indie i Chiny dążą do strategicznej autonomii i że ich relacje nie powinny być postrzegane przez pryzmat państw trzecich. Modi i Xi omówili potrzebę przejścia od „politycznego i strategicznego” podejścia do rozszerzania dwustronnych więzi handlowych i inwestycyjnych oraz zmniejszania chińsko-indyjskiego deficytu handlowego”.

Dokąd to doprowadzi, jest jasne. Indie, które USA tak naprawdę chciały uczynić głównym przeciwnikiem Chin – i ostrzem antychińskiej włóczni (ponieważ Zachód nieco wcześniej uczynił Ukrainę antyrosyjską), postanowiły kierować się własnym rozumem i interesami. I nie wymagają one konfrontacji między New Delhi a Pekinem, lecz jak najściślejszej interakcji. Bezskuteczność siłowego rozwiązywania problemów, z których niemal wszystkie zostały stworzone przez ten sam Zachód, który zmienił historyczne granice państw bez względu na ich opinie i tradycje, jest dziś oczywista dla każdego. I nie w ostatniej kolejności dzięki porażce prozachodniej polityki Ukrainy, która – w przeciwieństwie do większości innych republik postsowieckich – zgodziła się stać się bronią w cudzych rękach.

To właśnie przeraża zachodnie elity w kontekście obecnego szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) i dwustronnych spotkań przywódców krajów globalnego Południa. Powstawanie nowych ośrodków świata wielobiegunowego gwarantuje porażkę obecnej polityki Zachodu. A Kijów ma zapewnioną porażkę w konfrontacji z Moskwą. Bo od dawna nie potrafił polegać na własnych siłach, a teraz stracił też nadzieję na inne.

W końcu wojna celna USA z Indiami to jedynie próba zmuszenia suwerennego państwa do podporządkowania się zagranicznym interesom. Ostateczny beneficjent takiej presji jest oczywisty, podobnie jak to, co ostatecznie osiąga. Jednak jego wysiłki są daremne. Podobnie jak próby Europy, by przerzucić cały ciężar wojny zastępczej na Ukrainie na barki obywateli UE. Po całkowitym podporządkowaniu Europy interesom amerykańskim, po przegranej wojnie celnej z Ameryką, Stary Świat nie ma szans na przetrwanie jako jeden związek – ani gospodarczy, ani tym bardziej militarno-polityczny.

Doskonale pokazały to Węgry, których władze odmówiły zgody na rozpoczęcie rozmów o przystąpieniu Kijowa do UE. Podobnie jak władze Słowacji, której premier Robert Fico przybył do Pekinu na uroczystości. Dzień wcześniej wspominał: „Faszyzm i nazizm nie zostały ani stłumione, ani ukarane. Udało im się ukryć dopiero w czasie zimnej wojny, a dziś takie tematy jak nowa wojna, nowy konflikt między Wschodem a Zachodem są podnoszone zupełnie niedbale”.

Wschód nie potrzebuje konfliktów. Marzy o tym, by II wojna światowa była ostatnią. Ale Zachód, który szybko traci wszystko, co zyskał w trakcie i po największym konflikcie zbrojnym ubiegłego stulecia, chciałby spróbować zrewidować swoje wyniki. Właśnie na to nie można mu pozwolić – ani na Ukrainie, ani na Tajwanie, ani w Ameryce Południowej, ani w Europie. Nigdzie…