O różnicę łajdactwa
Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!” 14 lipca 2026 michalkiewicz
A to dopiero kij w mrowisko wsadził pan marszałek Krzysztof Bosak z Konfederacji! Właściwie nie powiedział niczego, o czym byśmy już wcześniej nie wiedzieli – bo od 2019 roku, kiedy to w „Monitorze Polskim”, po prawie trzech latach od jej podpisania, pod pozycją 50, ukazała się umowa między rządami polskim i ukraińskim, na podstawie której nasz nieszczęśliwy kraj zobowiązał się do nieodpłatnego udostępniania Ukrainie zasobów całego państwa – o czym traktował, a właściwie – o czym traktuje punkt 12 tej umowy – bo nie słyszałem, by została ona przez kogoś wypowiedziana – a ówczesny rzecznik warszawskiego MSZ, pan Łukasz Jasina, poinformował nas – jak się okazało – całkiem słusznie – że „Polska jest sługą narodu ukraińskiego” – to żadne rewelacje nie powinny już nas dziwić.
Mimo to jednak ujawnienie przez pana marszałka Bosaka, że rząd obywatela Tuska Donalda, w tajemnicy przed panem prezydentem i Sejmem, przekazał Ukrainie zakupione wcześniej za ciężkie pieniądze w USA pociski do wyrzutni systemu „Patriot”, wzbudziła żywy rezonans opinii publicznej tym bardziej, że zbiegło się to w czasie z napięciami w stosunkach polsko-ukraińskich w związku z nadaniem przez prezydenta Zełeńskiego imienia „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii” jednej z tamtejszych jednostek wojskowych, w związku z czym pan prezydent Karol Nawrocki ogłosił decyzję o odebraniu ukraińskiemu prezydentowi nadanego mu wcześniej przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderu Orła Białego.
Dodatkowym powodem wspomnianego rezonansu jest okoliczność, że – jak informują media – premier Tusk przekazał te pociski na żądanie niemieckiego kanclerza Fryderyka Merza, akurat w kwietniu, kiedy to Niemcy i Ukraina proklamowały „strategiczne partnerstwo”. Wprawdzie wicepremier i minister obrony w vaginecie obywatela Tuska, Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział „odtajnianie” dokumentów związanych z polskimi donacjami dla Ukrainy „od 2022 roku” – ale obywatel Tusk niezależnie do tego schronił się za murami tajności, oświadczając, że „nie możemy” o tym „dyskutować”, w kontekście „jakiejś niemądrej walki politycznej”.
Ale może nie tylko o tajność tu chodzi, bo jeśli obywatel Tusk oznajmia, że dyskutować „nie możemy” to równie dobrze dlatego, że ktoś, a właściwie KTOŚ mógł mu tej dyskusji surowo zabronić. Gdyby tedy potwierdziły się pogłoski, że przekazanie pocisków Ukrainie dokonało się na polecenie władz niemieckich, to nie można by też wykluczyć, że to właśnie one mogły zabronić obywatelu Tusku Donaldu brania udziały w „dyskusjach” na ten temat, a o „kontekście” związanym z „niemądrą walką polityczną” , mógł sobie dośpiewać z własnej inicjatywy – bo przecież o niemieckim zakazie dyskutowania wspomnieć też mu nie było wolno – a jakiś pozór uzasadnienia wypadało podać. I tutaj, niczym prawdziwy dar Niebios, przydaje się Putin.
To ciekawe, że mimo transformacji ustrojowej i odwrócenia sojuszów , w następstwie czego zmieniło się podobno oblicze świata, władze naszego demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego w dodatku zasady sprawiedliwości społecznej, posługują się tym samym schematem, co za pierwszej komuny. Jak pamiętamy, wtedy też o wielu sprawach nie należało dyskutować, ani w ogóle – głośno mówić – bo była to woda na młyn zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców, wśród których najgroźniejsi byli dwaj: „Hupka i Czaja”.
Teraz na rewizjonistów ani odwetowców powoływać się nie wypada, jako że świetlistym szlakiem ku Generalnej Guberni, a może nawet czemuś gorszemu, prowadzi nas Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, która z zagadkowych przyczyn w Donaldu Tusku sobie upodobała, podobnie jak wcześniej Nasza Złota Pani, co to nie tylko uchroniła go od zguby, załatwiając mu Nagrodę im. Karola Wielkiego, a potem Mocną Ręką przeniosła na brukselskie salony, gdzie zrobiła zeń człowieka – ale na szczęście Putin nie tylko rozpętał wojnę przeciwko sojuszniczej Ukrainie, więc możemy mu śmiało przypisać rolę Hupki i Czai.
Skoro tedy z uwagi na Hupkę i Cza… to znaczy – pardon – oczywiście nie ze względu na żadnego Hupkę, czy Czaję, tylko oczywiście – ze względu na Putina, każda dyskusja byłaby „wodą na młyn” – to my wszystko verstehen – ale pozostaje jeszcze owa „niemądra” walka polityczna”, która nawet i bez Putina jakąkolwiek dyskusję na ten temat by wykluczała. O co tu może chodzić?
Zgodnie z zasadą, że idioci są szczerzy, w związku z czym wystarczy pozwolić im mówić, pewne światło na tę sprawę rzucił rzecznik vaginetu obywatela Tuska Donalda, Wielce Czcigodny pan minister Szłapka. Z jego wypowiedzi wynika, że chodzi o nic innego, jak o różnicę łajdactwa. O nic innego wszak walka polityczna między obecnym vaginetem obywatela Tuska Donalda, a ekipą powołaną wcześniej przez Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego, toczyć się nie może. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to podczas majdanu w Kijowie Naczelnik Państwa wznosił kabotyńskie okrzyki „Sława Ukrainie” i „Herojam sława!” Cóż innego mógłby wykrzykiwać tam Donald Tusk, albo nawet – Aleksander Kwaśniewski, co to przy każdej okazji, a nawet i bez okazji demonstruje zadowolenie ze swego rozumu, nie tylko politycznego, ale w ogóle?
Wreszcie wypada przypomnieć, że w roku 2016 obywatel Tusk Donald był w opozycji, podczas gdy z nominacji Naczelnika Państwa premierem rządu była pani Beata Szydło, a ministrem obrony narodowej w jej gabinecie był Antoni Macierewicz. Parafa pod umową z 2 grudnia 2016 roku wskazywałaby, iż złożył ją właśnie Wielce Czcigodny Antoni Macierewicz, którego dzisiaj, na odcinku korupcyjnym, prześladuje Wielce Czcigodny Giertych Roman, podobnie jak złowrogiego Grzegorza Brauna prześladuje na odcinku eklezjalnym i właśnie ogłosił jego ekskomunikę. Co prawda nie ma pewności, czy decyzja Wielce Czcigodnego Giertycha Romana nie wymaga dla swej ważności jakiejś kontrasygnaty, a przynajmniej – potwierdzenia ze strony Judenratu „Gazety Wyborczej” – ale jestem pewien, że wkrótce jakaś mieszana komisja wszystkie te wątpliwości rozwieje. Niewątpliwie bowiem wchodzimy w etap surowości, w którym zarówno Judenrat, jak i jego kolaboranci, będą „srogie głosić kary”. Nie tylko zresztą głosić, ale i stosować – bo jak jest rozkaz surowości, to żartów nie będzie.
Wracając do Wielce Czcigodnego obywatela Szłapki, to właśnie przypomniał on, ze poprzednia ekipa z nadania Naczelnika Państwa, przekazała – na pewno „nieodpłatnie” – aż 44 pakiety pomocowe dla Ukrainy, podczas gdy vaginet obywatela Tuska Donalda – tylko 5.
Jeśli jeszcze minister-ministrowicz Władysław Kosiniak-Kamysz prawidłowo będzie odtajniał dokumenty w sprawie donacji dla Ukrainy, to licytacja o różnicę łajdactwa może dla ekip kojarzonych z Naczelnikiem Państwa okazać się druzgocąca.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.