04.10.2026. – Kto rozpoczął wojnę na Ukrainie
Dziennikarz tygodnika ‚Do Rzeczy’ Maciej Pieczyński jest przekonany, że Rosja dokonała najazdu, a jako że Michał Klimek, niedawny kandydat Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Krakowa, uważa inaczej, pisze tekst, w którym stwierdza: „Wojna Rosji z Ukrainą nie jest wojną sprawiedliwą i prewencyjną. Donieck i Ługańsk w 2014 roku należały do Ukrainy i nic nie usprawiedliwia rosyjskiej interwencji, dokonanej rękami tamtejszych prorosyjskich zdrajców(?!). To samo dotyczy Krymu. Oczywiście, nastroje były w dużej mierze prorosyjskie. Ale świętym prawem każdego państwa jest obrona własnej integralności terytorialnej”.

Konsekwencje ataku dronów na rosyjski magazyn paliwa
Pisze dalej Pieczyński, że kompromitujące jest przyjmowanie punktu widzenia Moskwy, bo ten punkt widzenia jest oparty na fałszywym obrazie rzeczywistości. Twierdzi, że Rosja napadła na Ukrainę, nie odwrotnie. Rosja zajęła ukraińskie terytorium, nie odwrotnie. Nie da się logicznie uzasadnić takiego stanowiska.
To byłaby odpowiedź na twierdzenie M. Klimka, który w wywiadzie dla Kanału Zero powiedział: „Ukraina wywołała tę wojnę, bo prowokowała Rosję coraz bardziej zbliżając się do niej i wymordowując Ukraińców pochodzenia rosyjskiego w najbliższych Rosji terenach”.
Jak było faktycznie. Pisze na moim blogu Andrzej Szubert (opolczyk): „Rosja uzasadniła Specjalną Operację jednym z artykułów Karty ONZ (bodajże art. 51). Mówi on, że państwo trzecie może dokonać interwencji zbrojnej w innym państwie, jeśli jego władze prześladują, a tym bardziej mordują własnych mieszkańców. A tak było w Donbasie? – Kijowski reżim wymordował 14 500 mieszkańców tego regionu, o czym zresztą możemy przeczytać w Wikipedii. Dodajmy, że Rosjanie zamieszkujący tereny Ukrainy Wschodniej zbuntowali się m.in. przeciwko samowoli reżimu reprezentowanego przez nowe władze narzucone przez Zachód oraz neobanderowskie organizacje: Prawy Sektor czy bataliony Azow i Ajdar.
Ponadto tuż przed SOW władze Rosji uznały suwerenność republik Ługańskiej i Donieckiej, ich władze z kolei poprosiły Rosję o militarną pomoc przeciwko kijowskiej juncie i o włączenie ich w skład Federacji Rosyjskiej, co Rosja natychmiast uczyniła. Tak więc wojna w Donbasie, według wykładni Rosji toczyła się już na terytorium Federacji Rosyjskiej, a siły zbrojne kijowskiej junty były tam agresorem i okupantem.
Problem polega na tym, że wszelkie wyjaśnienia Rosji są przez kolektywny Zachód ignorowane i odrzucane. Tenże Zachód nagminnie łamie prawo międzynarodowe, zarzucając to Rosji. I niestety Rosja nie ma przebicia do zachodnich mediów i na tym polu na kolektywnym Zachodzie przegrywa. No i ciągle jest oskarżana o imperializm i zapędy do odtworzenia ZSRR”.
Nie jest więc „świętym prawem każdego państwa obrona własnej integralności terytorialnej”, szczególnie w sytuacji zbrojnego przewrotu dokonanego 22 lutego 2014 roku czy osiem lat później, gdy ukraińska armia codziennie ostrzeliwała mieszkańców Doniecka i Ługańska. Dzisiejsze media doszły do perfekcji w stosowaniu propagandy i w stwarzaniu narracji, która często niewiele wspólnego ma z faktami, a gdy idzie o SOW na Ukrainie, to już są tylko kłamstwa i przeinaczenia.
Pisze dalej Pieczyński, że najbardziej kompromitująca nie jest sama prorosyjska postawa takich polityków jak Klimek. Najgorsza jest hipokryzja. Jak można z jednej strony opowiadać się za pokojem, a z drugiej strony sympatyzować ze stroną, która wojnę rozpętała. Tak więc środowisko polityczne Klimka nie jest antywojenne, tylko antyukraińskie i prorosyjskie. Woła więc proukraiński dziennikarz: „Panowie ‚pacyfiści’ – przestańcie się wstydzić i zacznijcie wyrażać swoje poglądy z otwartą przyłbicą. Przyznajcie w końcu, że nie jest wam obojętne, kto wygra wojnę na Ukrainie…”.
Tu przyznam Pieczyńskiemu rację: nie ma się czego wstydzić.
Trzeba wyraźnie mówić jak Grzegorz Braun czy Michał Klimek: 1) Rosja podjęła interwencję w obronie Rosjan mieszkających w Donbasie; 2) W interesie Rosji (a także Polski) jest unicestwienie ukraińskiego nazizmu i militaryzmu; 3) To nie jest nasza wojna; nic nam do niej; 4) A jeśli wyrażamy swoją sympatię, to tym, którzy mają rację. A rację mają Rosjanie.
Zygmunt Białas