Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie

Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie: Jego przemówienie musi zostać odczytane.

Spotykamy się w tej formule co roku. Wiem, że organizacje, które reprezentujecie, departamenty naszego ministerstwa, kierownicy departamentów i ich pracownicy, a także wiceministrowie odpowiedzialni za poszczególne obszary, utrzymują ze sobą kontakt i wymieniają się informacjami.

Zgodnie z tradycją panującą na corocznych wydarzeniach, skupimy się na otwartej i interaktywnej dyskusji na tematy międzynarodowe, które są wszystkim znane i które mają wpływ na ważne i wysoko cenione przez Państwa działania.

Jeśli się zgadzasz, powiem kilka słów na temat naszej oceny ostatnich wydarzeń międzynarodowych, po czym rozpoczniemy interaktywną dyskusję.

Prezydent Putin wielokrotnie podkreślał, że świat wkroczył w erę bezprecedensowych zmian. Podobne oceny publicznie wygłosił prezydent Chińskiej Republiki Ludowej, Xi Jinping. Jak zauważył prezydent Putin, Rosja odgrywa kluczową rolę w tych burzliwych procesach ze względu na swoją historię, geografię i tożsamość cywilizacyjną.

Jak mawiają nasi chińscy przyjaciele, kryzys to gra niebezpieczeństwa i wielkiej szansy. Taki jest świat. Takie okresy zdarzały się już wielokrotnie w historii.

Polityka kolektywnego Zachodu stanowi główne zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Nadal nazywamy ją „kolektywną”, mimo że aspekt kolektywny jest obecnie rozdarty przez spory. Ich cel strategiczny pozostaje jednak niezaprzeczalnie ten sam: dominować, dominować i nadal dominować za wszelką cenę, utrzymując swoją hegemonię tak długo, jak to możliwe, jednocześnie hamując rozwój nowych globalnych centrów i konkurentów w krajach stanowiących większość świata w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej.

Codziennie jesteśmy świadkami i na bieżąco widzimy, że w celu utrzymania hegemonii i osiągnięcia tych nieuczciwych celów stosowane są nielegalne sankcje, grabieże, kradzież suwerennych aktywów innych krajów, wymuszenia, groźby i oczywiście użycie siły militarnej, jak to miało miejsce w Wenezueli, a teraz w Iranie – wszystko to w rażącym pogwałceniu prawa międzynarodowego.

Ocena, że ​​niesprowokowana agresja Amerykanów i Izraelczyków na Iran poważnie zdestabilizowała sytuację na Bliskim Wschodzie, jest dalece nietrafiona, ponieważ sytuacja destabilizuje się obecnie na całym świecie, a wszystkie kraje dokonują ponownej oceny swoich perspektyw rozwoju gospodarczego, dostaw energii itd. Kontynuacja konfliktu (który, jak się wydaje, jest daleki od zakończenia) będzie miała najbardziej negatywne konsekwencje dla całej społeczności międzynarodowej, dla sytuacji gospodarczej większości ludzkości i dla globalnego bezpieczeństwa.

Wszystko to nie dzieje się w próżni. Trwająca dekady ekspansja Zachodu na kontynent euroazjatycki, zwłaszcza w regionach, w których Rosja historycznie miała silne wpływy i uzasadnione tradycyjne interesy, jest kolejnym istotnym czynnikiem globalnej destabilizacji.

Ta nieustanna presja, która w ostatnich latach otwarcie wyrażała się pod hasłem zadania Rosji strategicznej klęski, odzwierciedla długotrwałą, a jak się okazuje, wielowiekową strategię. W pewnym momencie naszej historii, po powstaniu ONZ i OBWE oraz po upadku Związku Radzieckiego, perspektywy współistnienia, a nawet współpracy z Zachodem wydawały się całkiem realne. To wszystko jest już historią.

Wojna przeciwko nam została otwarcie wypowiedziana. Reżim w Kijowie jest wykorzystywany jako szpica. Jednak wszyscy wiedzą, że ta szpica jest bezużyteczna bez zachodnich dostaw broni, danych wywiadowczych, systemów satelitarnych, szkoleń wojskowych i wielu innych. Reżim w Kijowie i państwo ukraińskie są otwarcie wykorzystywane jako geopolityczny taran. Kilka dość gadatliwych osób, jak sądzę w belgijskim Sztabie Generalnym, publicznie oświadczyło, że przygotowują się do wojny z Rosją i że Ukraina kupuje im czas. Jak sami mówią, nie mogliby wyrazić się jaśniej.

Aby usprawiedliwić swoją politykę, Zachód – a zwłaszcza międzynarodowa biurokracja w Brukseli (zarówno UE, jak i NATO, które coraz bardziej się jednoczą), a także Berlin, Paryż i oczywiście Londyn – próbuje demonizować wszystko, co rosyjskie, i otwarcie omawiać z nami przygotowania do wojny w najbliższej przyszłości. Szef sztabu belgijskich sił zbrojnych, Frederik Vansina, oświadczył, że mają jeszcze kilka lat i że Ukraina kupuje im czas. Ten sam tok myślenia wyraził w oświadczeniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, opisując atak Izraela na Iran, a właściwie wszystko, co robi Izrael, jako wykonywanie przez Izrael brudnej roboty poprzez walkę z Hamasem, Hezbollahem i innymi organizacjami „terrorystycznymi”, bez uwzględnienia ich historii. Historia ta jest bezpośrednio związana z jawną odmową wdrożenia rezolucji ONZ w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego.

Pomimo trudnych okoliczności, będziemy nadal realizować naszą politykę zagraniczną i bronić naszych żywotnych interesów narodowych, tworząc jak najbardziej sprzyjające warunki zewnętrzne dla zrównoważonego rozwoju naszego kraju jako wieloetnicznego, suwerennego państwa, wzmacniając naszą suwerenność we wszystkich dziedzinach. To niemal dosłowny cytat z koncepcji polityki zagranicznej, zaktualizowanej i zatwierdzonej przez prezydenta Rosji w 2023 roku. Pozostaje ona w mocy i nadal jest aktualna.

Nasze priorytety obejmują wspieranie sprawiedliwych i wzajemnie korzystnych partnerstw ze wszystkimi, którzy chcą współpracować na równych zasadach, w oparciu o powszechnie uznane zasady Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego w ogóle, a także dążenie do sprawiedliwej równowagi interesów, aby osiągnąć cele rozwoju wewnętrznego i wzmocnić naszą suwerenność. Kontrastującym przykładem są nasi koledzy z USA, którzy promują swoje interesy narodowe tak, jak je rozumieją, i pojmują je jako swoją dominację, co obecnie znajduje odzwierciedlenie w ich polityce zdobywania kontroli nad niemal całym globalnym sektorem energetycznym. Jesteśmy tego świadkami każdego dnia.

Logika Amerykanów w relacjach z większością krajów (nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tak mówił w dialogach z nami i mam nadzieję, że nigdy nie usłyszę) jest taka, że ​​jeśli nie zrobisz tego, co mówię, ukarzę cię. Innymi słowy, niczego nie obiecuję, ale musisz dać mi to, czego chcę; a jeśli tego nie zrobisz, ukarzę cię. To nie jest wyważenie interesów, a już na pewno nie jest to szczera rozmowa.

Nasza polityka obrony sprawiedliwości i kategoryczny sprzeciw wobec zastępowania prawa międzynarodowego tego typu arbitralnością są dobrze rozumiane przez większość naszych partnerów z Globalnego Południa, którzy również są zainteresowani wzmocnieniem swojej suwerenności i sprawiedliwszymi stosunkami międzynarodowymi, ale nie zawsze mogą o tym otwarcie mówić, ponieważ grożą im „karą”, jeśli sprzeciwią się swoim nadrzędnym partnerom.

Z jednej strony upraszcza to sytuację. Staje się jasne, kto jest kim. Wielu naszych analityków politycznych zauważa, że ​​prezydent Trump otwarcie mówi o swoich planach; nikogo nie oszukuje. Potrafi często i szybko zmieniać swoje poglądy w zależności od sytuacji, ale nie maskuje swoich dość surowych planów retorycznymi ozdobnikami, które mogłyby zmylić dyskusję.

W tej walce (stosunki międzynarodowe są zawsze walką) o sprawiedliwość, o status i reputację kraju, który uczciwie prowadzi swoje sprawy, zamierzamy nadal polegać na naszych instytucjach publicznych i organizacjach non-profit. Wnoszą one bowiem istotny i cenny wkład w realizację polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.

Chciałbym podkreślić, że reprezentujecie Państwo mniejszość liczebną na arenie międzynarodowej w różnych instytucjach ONZ, OBWE i innych, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Zachód, a wykluczymy ruchy społeczne na Globalnym Południu. Możemy o tym porozmawiać później. Oczywiście, organizacje zachodnie i prozachodnie znacznie przewyższają liczebnie te reprezentowane tutaj, a także Państwa kolegów z innych krajów, którzy podzielają podobne podejście.

Nadal jednak wierzymy, że siła tkwi w prawdzie. To zostało powiedziane i te słowa nigdy się nie zmienią. A ci, którzy narzucają swoją „prawdę” siłą, są historycznie skazani na zapomnienie. Doceniamy również fakt, że w kontaktach międzynarodowych za granicą i podczas goszczenia u siebie kolegów, często prowadzicie poufne rozmowy z partnerami międzynarodowymi. Jest to również pomocne, również w odniesieniu do krajów (chcielibyśmy odejść od określenia „kraje nieprzyjazne”), których rządy prowadzą obecnie nieprzyjazną politykę wobec Rosji.

Taki dialog oparty na zaufaniu i utrzymywanie atmosfery poufności, mający na celu wzmocnienie wzajemnego zrozumienia i rozwój dialogu między cywilizacyjnego i międzykulturowego na poziomie społeczeństwa obywatelskiego, jest niezwykle korzystny, a jego znaczenie rośnie w obliczu obecnych okoliczności.

Dzisiejsze realia geopolityczne sprawiają, że dyplomacja publiczna jest coraz częściej rozwijana w tych krajach Azji, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w których istniała już wcześniej, a także w tych państwach, w których tradycyjnie nie odgrywała żadnej roli w polityce zagranicznej.

Warunki umożliwiające rozwój kontaktów między społeczeństwem obywatelskim a organizacjami non-profit są również tworzone poprzez naszą działalność międzyrządową. Mam na myśli BRICS, regularne Forum Rosja-Afryka, Szanghajską Organizację Współpracy (SCO) i Globalny Instytut Współpracy (GGW). We wszystkich tych instytucjach promowany jest równoległy, dwutorowy dialog między przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Dołożymy wszelkich starań, aby wzmocnić ten dialog, z Państwa udziałem, zarówno na tych platformach wielostronnych, jak i na innych forach. Odpowiednie departamenty Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za Szanghajską Organizację Współpracy, BRICS i przestrzeń postsowiecką są zawsze do Państwa dyspozycji.

Chciałbym szczególnie podkreślić wymiar afrykański. W ostatnich latach relacje z naszymi afrykańskimi partnerami poczyniły ogromne postępy we wszystkich dziedzinach.

Wspomniałem wcześniej o Waszych kolegach z krajów zachodnich. Wielu z nich nie akceptuje rusofobii, darzy Rosję sympatią, kocha język, kulturę i literaturę rosyjską oraz podziela wartości duchowe i moralne typowe dla naszego wielonarodowego społeczeństwa. Wspomniałem również o organizacjach takich jak ONZ i OBWE, które promują współpracę ze społeczeństwem obywatelskim za pośrednictwem specjalnych komitetów i grup. Cieszylibyśmy się, gdyby do reprezentowanych tu organizacji, które mają już takie doświadczenie, dołączyło więcej uczestników.

Na uwagę zasługuje również aspekt społeczeństwa obywatelskiego w agendzie G20. Reprezentuje on najbardziej skoncentrowany przekrój współczesnego świata, w którym zachodnie kraje G7 i ich sojusznicy – ​​Japonia i Korea Południowa (łącznie dziesięć krajów) – są reprezentowane na równi z drugą grupą dziesięciu, składającą się z krajów BRICS i naszych partnerów dialogu w tym formacie. Otwiera to obiecujące perspektywy na rozpoczęcie bezpośredniego dialogu między przedstawicielami globalnej większości a zachodnią mniejszością.

Ukraina to kwestia, która interesuje wszystkich i jest obecnie przedmiotem bezpośredniej konfrontacji między nami a Europą. Amerykanie oczywiście są przede wszystkim zainteresowani realizacją własnych interesów, ale tylko oni – jak już wspomniałem – publicznie przyznali się do istnienia głębszych przyczyn tego konfliktu. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie argumentował, że Ukraina powinna zapomnieć o NATO, które było jedną z głównych przyczyn konfliktu, ponieważ Ukraina, poprzez serię wydarzeń na Majdanie, zamachy stanu i odwołane wybory (2004), przygotowywała się do wykorzystania swojego terytorium do rozmieszczenia nowoczesnych, zaawansowanych technologicznie środków militarnych stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju bezpośrednio u naszych granic.

Jednocześnie Amerykanie deklarują gotowość zaakceptowania realiów na miejscu, takich jakie są teraz, po referendach. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek inny powiedział, że jest gotowy uznać wyniki referendum i wynikające z nich podziały terytorialne. Popierają nawet ideę, że cały Donbas – obwody doniecki i ługański (nikt już nawet nie rozważa kwestionowania statusu Krymu) – powinien zostać uznany za część Federacji Rosyjskiej, zgodnie z naszą konstytucją.

Zachód ogarnęła histeria. Zełenski twierdzi, że nie opuści obwodu donieckiego, który jest częścią jego gwarancji bezpieczeństwa. Innymi słowy, postrzega wojnę jako część tych gwarancji bezpieczeństwa. Zachód mówi mu, że priorytetem jest teraz zaprzestanie działań wojennych – po prostu zamrożenie sytuacji i udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, w tym, zgodnie z marzeniem Francuzów i Brytyjczyków, rozmieszczenia wielonarodowych sił stabilizacyjnych. Oznacza to jedno: chcą dać gwarancje bezpieczeństwa reżimowi nazistowskiemu.

Zełenski niedawno udał się na Cypr i spotkał się z przedstawicielami UE, aby omówić gwarancje utrzymania władzy przez niego i jego klikę, przy założeniu, że wszystko pozostanie niezmienione. To stało się kolejną kluczową przyczyną obecnej sytuacji: rozpętanej wojny i prawnego unicestwienia wszystkiego, co związane z Rosją – języka rosyjskiego w edukacji, mediach i kulturze, a także zniszczenia kanonicznego prawosławia. Jest to również element cywilizacyjnej agresji Zachodu na Federację Rosyjską, ponieważ Zachód zaplanował i zaczął tworzyć zagrożenia cywilizacyjne na naszych granicach, w samym sercu rosyjskiego świata.

Ten sam rodzaj agresji cywilizacyjnej był widoczny w zachęcaniu reżimu Zełenskiego do eliminacji wszystkiego, co rosyjskie, i Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. To również element agresji przeciwko nam, przeciwko Rosji jako cywilizacji. W ten sposób Zachód wykorzystuje reżim nazistowski na Ukrainie. Mówią nam, że powinniśmy jakoś rozwiązać problem Donbasu i że być może uda im się namówić Zełenskiego do ustępstw, albo może Rosja pójdzie na ustępstwa i wszystko będzie dobrze. Nic nie będzie dobrze. Zachód otwarcie oświadczył, że opracowuje gwarancje bezpieczeństwa dla reżimu, który jest postrzegany jako długoterminowe zagrożenie dla naszego kraju i ma być między innymi wykorzystywany do dalszych militarnych awantur. Oświadczyli, że wszystko to rozpocznie się w latach 2029-2030.

Dlatego doceniamy fakt, że Stany Zjednoczone, pomimo specyfiki swoich działań, zajmują stanowisko publicznego nakreślenia leżących u ich podstaw przyczyn (w sposób zbliżony do ich rzeczywistego rozumienia) i – co najważniejsze – podejmują konkretne kroki: brak rozszerzenia NATO i przystąpienie do porozumień osiągniętych na szczycie na Alasce. Zbliża się pierwsza rocznica szczytu w Anchorage. W tym czasie Europejczycy – trzeba im oddać sprawiedliwość – oraz Zełenski zrobili wiele, aby odwieść Amerykanów od obranego przez nas kursu i kontynuować gry mające na celu zniszczenie geopolitycznego konkurenta.

Języka rosyjskiego nie da się zniszczyć. Obserwujemy to również na Ukrainie. Im bardziej jest zakazany, tym częściej się nim mówi, nawet wśród przedstawicieli reżimu Zełenskiego podczas spotkań. Czują się swobodniej mówiąc po rosyjsku niż po ukraińsku, którego wielu z nich zaczęło się uczyć dopiero, gdy weszli do polityki.

W tym kontekście chciałbym podkreślić powstanie Międzynarodowej Organizacji Języka Rosyjskiego (IORL) z inicjatywy prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa. W zeszłym miesiącu zorganizowaliśmy pierwszą konferencję ministerialną IORL i przedstawiliśmy plany dotyczące pierwszego etapu rozwoju tej nowej i obiecującej organizacji. Liczymy na Państwa wkład w organizację wspólnych wydarzeń i rozwój wspólnych projektów.

Jednocześnie, podobnie jak w latach ubiegłych, będziemy współpracować z naszymi organizacjami non-profit, aby zintensyfikować działania mające na celu przeciwdziałanie historycznej agresji (będącej częścią szerszej agresji cywilizacyjnej przeciwko Rosji), zapobieganie próbom przepisywania historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i II wojny światowej oraz rewizję uznanych przez społeczność międzynarodową rezultatów naszego Wielkiego Zwycięstwa.

W tym roku, 19 kwietnia, po raz pierwszy, dekretem Prezydenta Rosji, obchodzono Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego – ludobójstwa popełnionego przez nazistów na wszystkich narodach ZSRR podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wierzymy, że ta data daje nam i naszym przyjaciołom z organizacji społecznych non-profit dodatkowy impuls do konsekwentnego dążenia do sprawiedliwości. Będziemy również zabiegać, w tym na forum międzynarodowym, o uznanie zbrodni popełnionych na narodzie radzieckim wszystkich grup etnicznych za ludobójstwo. W tym względzie nie można przecenić roli patriotycznych organizacji non-profit, które promują obiektywną informację i realizują projekty mające na celu zachowanie i utrwalenie pamięci w naszym narodzie i w narodach Europy, które wyzwoliliśmy.

Na zakończenie chciałbym potwierdzić nasze zaangażowanie w dalszą współpracę z organizacjami non-profit we wszystkich dziedzinach. Poparliśmy inicjatywę Rossotrudniczestwa i Rosyjskiego Stowarzyszenia Współpracy Międzynarodowej, aby ustanowić 5 kwietnia w Rosji Dzień Dyplomacji Ludowej. To przełomowe wydarzenie, które niewątpliwie stanie się nowym punktem centralnym dla konsolidacji naszych wysiłków i wzmocnienia dyplomacji publicznej. Doceniamy ważną rolę, jaką odgrywacie w promowaniu historycznych i uzasadnionych interesów naszego państwa oraz realizacji polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.

Źródło: Przemówienie otwierające ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa na spotkaniu z liderami organizacji non-profit, Moskwa, 24 kwietnia 2026 r.

Siergiej Lavrov w natarciu; konferencja prasowa dla korpusu dyplomatycznego w Moskwie

Siergiej w natarciu;

konferencja prasowa

dla korpusu dyplomatycznego w Moskwie

Lavrov: Deklaracja nowego kanclerza Niemiec Merza o tym, że nadszedł czas dla Berlina znów przewodzić Europie, budzi niepokój.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 24
 
READ IN APP
 

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Kanclerz Niemiec apeluje do Xi Jinpinga. Chce zwrócić go przeciwko Rosji. Zmiany, niespotykane od 100 lat

Friedrich Merz w parlamencie w Berlinie, 14 maja 2025 r.

========================================

Hipokryzja to główna “dyplomatyczna” cecha współczesnej Europy- stwierdził Sergiej.

Najlepiej ilustruje ją bezwarunkowe poparcie dla najbardziej zbrodniczego i skorumpowanego reżimu w Kijowie- kontynuował.

Dla Polaków najistotniejszą wydaje się kolejna konstatacja Kremla, o uczestnictwie III RP w “małym sojuszu” z Bałtami i dużym sojuszu, “koalicji chętnych” (Niemiec, Brytanii, Francji, III RP) , które to oba mają agresywnie konfrontacyjny kierunek ku konfliktowi zbrojnemu z supermocarstwem nuklearnym i konwencjonalnym, jakim mieni się być FR.

Ostatnią rzeczą, której nam potrzeba to “Dragn nach Osten” (parcie na wschód) w wykonaniu WP jako zastępcy (proxy) Wehrmachtu. Skończyć się to może jedynie zupełną katastrofą, na podobieństwo ukraińskiej.

Ze słów Lavrova wynika jasno, że Kreml nie zamierza zatrzymać się w pół drogi do zupełnego pokonania Kijowa i jego banderowskiego reżimu.

Siergiej podkreśla też, germańskie korzenie banderyzmu, który został wyhodowany w Austrii przed I Wojną Światową i skierowany był przeciw ludności rosyjskiej, polskiej i węgierskiej na terenie zaboru austriackiego tzw. Galicji. Już w trakcie I Wojny ŚWIATOWEJ, owocował on zbrodniami ludobójstwa na wspomnianych mniejszościach etnicznych.

Taka ocena sytuacji międzynarodowej przez Lavrova, pokrywa się z opiniami samych opozycyjnych Europejczyków, którzy uznają Merza, za najniebezpieczniejszą figurę pseudo-polityczną od czasów Hitlera:

Sabiene Jahn: „Merz jest najniebezpieczniejszym niemieckim przywódcą od czasów Adolfa Hitlera”
DR IGNACY NOWOPOLSKI·APR 25
 Sabiene Jahn: „Merz jest najniebezpieczniejszym niemieckim przywódcą od czasów Adolfa Hitlera”
Historia powraca nie jako farsa, lecz jako wyrachowane szaleństwo w garniturze szytym na miarę. Friedrich Merz, wyznaczony na kanclerza, prezentuje się z coraz większą determinacją jako watażka w formacie zachodnim. Jego niedawna propozycja dostarczenia Ukrainie niezwykle precyzyjnych niemieckich pocisków manewrujących Taurus ma nie tylko potencjał mili…
Read full story

Dodatkowy fakt, że III RP kieruje jego agent Tusk, musi budzić nastroje alarmistyczne u każdego w miarę inteligentnego Polaka!

AMERYKAŃSKI WYWIAD W MOSKWIE [uzupełniony]

źródło: https://gf24.pl/41736/amerykanski-wywiad-w-moskwie/

epa11759931 An undated handout photo made available by the Russian Foreign Ministry Press Service on 06 December 2024 shows Russian Foreign Minister Sergei Lavrov (R) giving an interview to US journalist Tucker Carlson (back to camera) in Moscow, Russia. EPA/RUSSIAN FOREIGN MINISTRY PRESS SERVICE HANDOUT — MANDATORY CREDIT –HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Dostawca: PAP/EPA.

Na początku grudnia tego roku kontrowersyjny dziennikarz Tucker Carlson (tak mówią o nim media w Polsce) poleciał zrobić kolejny wywiad do Moskwy.

Tym razem konserwatywny Carlson (tak piszą o nim media poza Polską), który przetarł sobie szlak słynną rozmową z Władimirem Putinem, miał okazję usiąść twarzą w twarz z ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiejem Ławrowem. Ten kolejny wywiad na ziemi rosyjskiej miał już inny charakter, ponieważ Carlson w ciągu paru miesięcy zdążył przeobrazić się z dziennikarza w osobę mającą status nie tylko medialnej twarzy prezydenta elekta USA, ale też jego zaufanego doradcy.

Takie spotkanie jest naturalną konsekwencją wygranych przez Donalda Trumpa ostatnich wyborów prezydenckich. Nastąpiło miesiąc po nich, kiedy świat zdążył się z ich wynikiem oswoić, w jak najlepszym ku temu momencie. Można je uznać nie tylko za próbę sondażu intencji władz Federacji Rosyjskiej wobec palących problemów w kilku miejscach świata, ale przede wszystkim jako podglebie dla normalizacji obustronnych stosunków zrujnowanych przez obecną, będącą rządzić jeszcze przez kilka tygodni, administrację amerykańską.

Na pytanie Carlsona „Czy uważa Pan, że Stany Zjednoczone i Rosja są obecnie w stanie wojny?”, minister Ławrow odrzekł: „Nie powiedziałbym tak. W każdym razie my tego nie chcemy. Chcielibyśmy mieć normalne stosunki z naszymi sąsiadami, ale ogólnie ze wszystkimi krajami, zwłaszcza z tak wielkim krajem jak Stany Zjednoczone. Prezydent Władimir Putin wielokrotnie wyrażał swój szacunek dla Amerykanów, dla amerykańskiej historii, dla amerykańskich osiągnięć na świecie, i nie widzimy żadnego powodu, dla którego Rosja i Stany Zjednoczone nie mogłyby współpracować dla dobra całego świata”.

Naturalnie rosyjski minister jest wybitnym dyplomatą i – podobnie jak wcześniej Putin w wywiadzie z amerykańskim dziennikarzem – starał się przede wszystkim przekazać światu rosyjską wizję współpracy „dla dobra całego świata”.

W trakcie rozmowy Ławrow w zasadzie powtórzył tezy zgłoszone przez prezydenta Putina latem tego roku, choć z niewielkim ustępstwem poczynionym wobec czynników chcących „zamrożenia” działań wojskowych na terytorium Ukrainy, czym wykazał dyplomatyczny gest wobec przyszłej administracji. Nie wspomniał bowiem o wytaczaniu granic administracyjnych czterech spornych obwodów, choć przypomniał, że stanowią one część Rosji. Przywołał ówczesne słowa Putina o zdecydowanym braku zgody nie tylko na włączenie Ukrainy w struktury NATO, ale też obecności Paktu w tym rejonie. To zdecydowane stanowisko, sprzeczne z wizją zarówno J.D. Vance’a, przyszłego wiceprezydenta, jak i Keitha Kellogga, mającego być specjalnym wysłannikiem Trumpa dla rokowań z Rosją w sprawie Ukrainy.„Żadnego NATO. Absolutnie. Żadnych baz wojskowych, żadnych ćwiczeń wojskowych na ukraińskiej ziemi z udziałem obcych wojsk. I to jest coś, co [prezydent Putin] powtórzył. Ale oczywiście powiedział, był kwiecień 2022 r., teraz minęło trochę czasu, a realia w terenie będą musiały zostać wzięte pod uwagę i zaakceptowane. Realia w terenie to nie tylko linia frontu, ale także zmiany w rosyjskiej konstytucji po przeprowadzeniu referendum w republikach donieckiej, ługańskiej oraz obwodach chersońskim i zaporoskim. Zgodnie z konstytucją są one teraz częścią Federacji Rosyjskiej. I to jest rzeczywistość. I oczywiście nie możemy tolerować porozumienia, które utrzymywałoby ustawodawstwo zakazujące języka rosyjskiego, rosyjskich mediów, rosyjskiej kultury, ukraińskiej cerkwi prawosławnej, ponieważ jest to naruszenie zobowiązań Ukrainy wynikających z Karty Narodów Zjednoczonych i należy coś z tym zrobić”.

Tym sformułowaniem Ławrow doprecyzował niejako oczekiwania Rosji wobec USA, które określane były na wcześniejszym etapie, potwierdzając tym samym wolę prezydenta Putina na porozumienie. Badany niewinnym pytaniem Carlsona na temat oczekiwań Federacji Rosyjskiej wobec zachodnich sankcji, odrzekł dosyć buńczucznie.„Powiedziałbym, że prawdopodobnie wiele osób w Rosji chciałoby, aby był to warunek. Ale im dłużej żyjemy pod sankcjami, tym bardziej rozumiemy, że lepiej jest polegać na sobie i rozwijać mechanizmy, platformy współpracy z »normalnymi« krajami, które nie są nieprzyjazne i nie mieszają interesów gospodarczych i polityki, a zwłaszcza polityki. Wiele nauczyliśmy się od wprowadzenia sankcji. Rozpoczęły się za prezydenta Obamy. Kontynuowano je w bardzo dużym stopniu za pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Sankcje nałożone przez administrację Bidena są absolutnie bezprecedensowe. Ale co cię nie zabije, to cię wzmocni. One nigdy by nas nie zabiły, więc czynią nas silniejszymi”.

Myślę, że wskazał w tym momencie rozpoznanie przez Rosję ciągłości polityki amerykańskiej prowadzonej w zasadzie przez urzędników obu tych minionych administracji, sygnalizując jednocześnie, że jej kontynuacja nie ma przyszłości. Nawiązując do tamtego okresu, Carlson, najwidoczniej sondując rozmówcę w kwestii ewentualnego odwrotu od polityki zbliżenia z krajami Azji, pytał: „Ale koncepcja, którą ci sami decydenci polityczni w Waszyngtonie mieli 20 lat temu, brzmi: dlaczego nie wprowadzić Rosji do bloku zachodniego, jako swego rodzaju równowagi przeciwko rosnącemu wschodowi. Czy uważa Pan, że jest to nadal możliwe?”.

Ławrow w odpowiedzi dał wyraz rozczarowaniu prezydenta Putina wobec polityki stosowanej od lat przez kolektywny Zachód.„Nie sądzę. Kiedy niedawno prezydent Putin przemawiał w Klubie Wałdajskim do politologów i ekspertów, powiedział, że nigdy nie wrócimy do sytuacji z początku 2022 r. Wtedy właśnie zdał sobie sprawę (…), że wszystkie próby współdziałania na równych warunkach z Zachodem zawiodły. Zaczęło się to już po upadku Związku Radzieckiego. Nastąpiła euforia, jesteśmy teraz częścią »liberalnego świata«, demokratycznego świata, »koniec historii«. Ale bardzo szybko stało się jasne dla większości Rosjan, że w latach 90. byliśmy traktowani jako, w najlepszym razie, młodszy partner, może nawet nie, jako partner, ale miejsce, w którym Zachód może organizować wszystko tak, jak chce, wchodząc w układy z oligarchami, kupując zasoby i aktywa. I wtedy prawdopodobnie Amerykanie zdecydowali, że Rosja jest w ich kieszeni. Borys Jelcyn, Bill Clinton – kumple, śmieją się, żartują. Ale już pod koniec kadencji Borys Jelcyn zaczął uważać, że nie jest to coś, czego chciałby dla Rosji. I myślę, że było to kiedy mianował Władimira Putina premierem, a następnie odszedł wcześniej i pobłogosławił go jako swojego następcę w nadchodzących wyborach, które Putin wygrał. Ale kiedy Władimir Putin został prezydentem, był bardzo otwarty na współpracę z Zachodem. Wspomina o tym dość regularnie, gdy rozmawia z dziennikarzami lub podczas międzynarodowych wydarzeń”.

Sprytny gracz, jakim jest Ławrow, nie omieszkał przy tej okazji wysłać do oglądających go urzędników przyszłego gabinetu Donalda Trumpa oczekiwań w kwestii zapowiadanej przez prezydenta elekta zdecydowanej wojny celnej, choć nie odwołał się do niej wprost:„W 2013 r. prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz wynegocjował z Unią Europejską umowę stowarzyszeniową, która znosiła cła na większość ukraińskich towarów do Unii Europejskiej i odwrotnie. W pewnym momencie, kiedy spotykał się z rosyjskimi partnerami, powiedzieliśmy mu, że Ukraina jest częścią strefy wolnego handlu Wspólnoty Niepodległych Państw. Bez ceł dla wszystkich. A my, Rosja, negocjowaliśmy porozumienie ze Światową Organizacją Handlu przez ok. 17 lat, głównie dlatego, że targowaliśmy się z Unią Europejską. Osiągnęliśmy pewną ochronę dla wielu naszych sektorów, rolnictwa i innych. Wyjaśniliśmy Ukraińcom, że jeśli zejdą do zera w handlu z Unią Europejską, będziemy musieli chronić naszą granicę celną z Ukrainą. W przeciwnym razie towary europejskie z zerową taryfą zaleją nasz przemysł, który staraliśmy się chronić. I zasugerowaliśmy Unii Europejskiej: panowie, Ukraina jest naszym wspólnym sąsiadem. Chcecie mieć lepszy handel z Ukrainą. My chcemy tego samego. Ukraina chce mieć rynki zarówno w Europie, jak i w Rosji. Dlaczego nie usiądziemy we trójkę i nie przedyskutujemy tego jak dorośli? Szefem Komisji Europejskiej był Portugalczyk, José Manuel Barroso. Odpowiedział, że to nie nasza sprawa, co robią z Ukrainą. Wtedy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zwołał swoich ekspertów. I powiedzieli mu, że nie byłoby zbyt dobrze, gdyby otworzyli granicę z Unią Europejską, a granica celna z Rosją zostałaby zamknięta. I będą tego pilnować. Tak, aby nie wpłynęło to na rynek rosyjski. W listopadzie 2013 r. ogłosił on, że nie może natychmiast podpisać umowy i poprosił Unię Europejską o odroczenie jej do przyszłego roku. To był bodziec dla Majdanu, który został natychmiast wywołany i zakończony zamachem stanu. Chodzi mi więc o to, że albo-albo (…) W tym czasie, kiedy to wszystko miało miejsce i wrzało, europejscy przywódcy publicznie mówili, że Ukraińcy muszą zdecydować, czy są z nami, czy z Rosją”.

Dziennikarz, trochę niefortunnie porównując kraje stowarzyszone w BRICS, który nie jest paktem wojskowym ani nawet politycznym, a głównie gospodarczym układem państw, zripostował: „Ale to jest sposób, w jaki zachowują się duże kraje. Chodzi mi o to, że istnieją pewne orbity, a teraz są to BRICS kontra NATO, USA kontra Chiny”. I kontynuując, wyprowadził pytanie będące właściwie stwierdzeniem: „Wygląda na to, że sojusz rosyjsko-chiński jest trwały”. Odpowiedź Ławrowa można określić mianem w pełni dyplomatycznej, bo odrzekł krótko: „Cóż, jesteśmy sąsiadami. I oczywiście geografia jest bardzo ważna”.W trakcie rozmowy Ławrow wykazał się także poczuciem humoru, kiedy Carlson zapytał go o to, kto jego zdaniem podejmuje w Stanach Zjednoczonych decyzje dotyczące polityki zagranicznej.

„Nie zgadłbym. Nie widziałem Antony’ego Blinkena od lat. Kiedy to było ostatni raz? Chyba dwa lata temu, na szczycie G20. To było w Rzymie czy gdzieś? Na marginesie. Reprezentowałem tam prezydenta Putina. Jego asystent podszedł do mnie podczas spotkania i powiedział, że Antony chce porozmawiać, dosłownie przez 10 minut. Wyszedłem z pokoju. Uścisnęliśmy sobie dłonie, a on powiedział coś o potrzebie deeskalacji i tak dalej. Mam nadzieję, że nie będzie na mnie zły, skoro to ujawniam. Ale spotkaliśmy się w obecności wielu osób obecnych w pokoju i powiedziałem: »Nie chcemy eskalacji. Chcecie zadać strategiczną klęskę Rosji«. Odpowiedział: »Nie. To nie jest strategiczna porażka w skali globalnej, a tylko na Ukrainie«”.

Podobnie na pytanie o to, czy rosyjski minister utrzymuje jakieś relacje z urzędnikami administracji Bidena, odpowiedział przytomnie: „Nie chcę zrujnować ich kariery”.W drugiej części wywiadu amerykański dziennikarz skierował rozmowę na tematy dotyczące ostatnich wydarzeń, zaczynając od słów: „Więc twierdzi pan, że w 2016 r., w grudniu, w ostatnich chwilach administracji Bidena, utrudnił on relacje między Stanami Zjednoczonymi a Rosją”, co Ławrow sprostował, mówiąc: „Obama. Biden był wiceprezydentem”.

Carlson przypomniał, że w trakcie pierwszej kadencji Trump otrzymał w spadku po poprzedniku wiele trudnych do rozbrojenia min, a nie inaczej dzieje się obecnie. Podał przykład problemów politycznych związanych z wyborami w Gruzji czy Rumunii i najbardziej dramatycznych, czyli starć w Syrii. Było to na trzy dni przed porażką sił rządu Baszara al-Asada, a Tucker Carlson zapytał wprost: „Więc kto płaci rebeliantom?”. Minister Ławrow odpowiedział:„Cóż, mamy pewne informacje. Chcielibyśmy przedyskutować ze wszystkimi naszymi partnerami w tym procesie sposób na odcięcie kanałów ich finansowania i uzbrajania. Informacje, które są rozpowszechniane i znajdują się w domenie publicznej, wymieniają m.in. Amerykanów, Brytyjczyków. Niektórzy twierdzą, że Izrael jest zainteresowany pogorszeniem sytuacji. Żeby Gaza nie była pod ścisłą kontrolą. To skomplikowana gra. Zaangażowanych jest w nią wiele podmiotów”.

Na pytanie o ocenę Donalda Trumpa Ławrow powiedział, że spotkał go kilka razy, zarówno podczas konferencji z prezydentem Putinem, jak i w trakcie dwóch wizyt w USA, kiedy Trump przyjął go w Gabinecie Owalnym Białego Domu.„Myślę, że to bardzo silna osoba. Osoba, która chce wyników i nie lubi z niczym zwlekać. Takie jest moje wrażenie. Jest bardzo przyjazny w dyskusjach. Ale to nie znaczy, że jest prorosyjski, jak niektórzy próbują go przedstawiać. Sankcje, które otrzymaliśmy pod rządami Trumpa, były bardzo duże. Szanujemy każdy wybór dokonany przez ludzi podczas głosowania. Szanujemy wybór Amerykanów. Jak powiedział prezydent Putin, jesteśmy i przez cały czas byliśmy otwarci na kontakty z obecną administracją. Mamy nadzieję, że zrozumiemy to po inauguracji Donalda Trumpa. Piłka, jak powiedział prezydent Putin, jest po tamtej stronie. Nigdy nie zerwaliśmy naszych kontaktów, naszych więzi w gospodarce, handlu, bezpieczeństwie, czymkolwiek”.

Na koniec Carlson powrócił do pytania otwierającego, chcąc się dowiedzieć, czy możliwa jest eskalacja konfliktu pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Usłyszał, że:„Stany Zjednoczone nie są przyzwyczajone do poszanowania suwerennej równości państw, kiedy mówią, że nie mogą pozwolić Rosji wygrać na Ukrainie, ponieważ podważyłoby to oparty na zasadach porządek świata. A porządek świata oparty na zasadach to amerykańska dominacja. (…) Nie chcemy wojny z nikim. Jak już wspomniałem, w styczniu 2022 r. pięć państw nuklearnych zadeklarowało na najwyższym szczeblu, że nie chcemy konfrontacji i że będziemy szanować wzajemne interesy oraz obawy w zakresie bezpieczeństwa. Stwierdzono również, że wojny nuklearnej nigdy nie można wygrać, a zatem wojna nuklearna nie jest możliwa. To samo zostało powiedziane dwustronnie między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, kiedy Putin i Biden spotkali się w Genewie, w czerwcu 2021 r. Zasadniczo powtórzyli oświadczenie Reagan-Gorbaczow z 1987 r. – »żadnej wojny nuklearnej«. Jest to absolutnie w naszym żywotnym interesie i mamy nadzieję, że leży to również w żywotnym interesie Stanów Zjednoczonych”.

To dobrze rokujące podsumowanie tego wyważonego i dobrze przygotowanego, trwającego ponad półtorej godziny wywiadu o większym znaczeniu geopolitycznym aniżeli medialnym.

Sławomir M. Kozak

===================

mail, nie sprawdzałem:

cały wywiad, polski lektor  https://rumble.com/v5wu8wn-tucker-carlson-x-sergey-lavrov-lektor-pl.html?e9s=src_v1_ucp