ŻUL czy KUL? Oto jest pytanie.

ŻUL czy KUL? Oto jest pytanie.

Zaskoczyła i ucieszyła naszą redakcję wieść, że kultywowanie talmudycznego kultu w imieniu uniwersytetu lubelskiego im. Jana Pawła II przez akademicką grupę judaizantów w końcu spotkało się z reakcją (późno bo późno ale zawsze coś), sprzeciwem i potępieniem od wielu pracowników naukowych i studentów. Ośmieszanie i podrywanie autorytetu uczelni przez oficjalne i nagłośnione medialnie praktykowanie pogańskich obrzędów sprawiło, że już od wielu lat nie nazywaliśmy lubelskiej uczelni KUL-em ale ŻUL-em. Spolegliwość wobec żydostwa ośmieszała i podrywała autorytet uczelni tradycyjnie nazywanej „katolicką”. Ale miało to bardzo poważne poza symbolicznymi konsekwencje: powodowało wyrzucanie pracowników naukowych za „antysemityzm”, cenzurowanie wolności naukowych badań i twierdzeń, dyskryminacja i likwidacja nauki broniącej doktryny, obyczajów, liturgii katolickiej, fałszerstwa i przemilczanie faktów historycznych, by wiedzę historyczną nagiąć do żydowskiej dominacji ideologicznej nad doktryną katolicką. Przykładem żydowskich szykan wobec polskiej nauki jest los ks. prof. Tadeusza Guza, wobec którego judaiści talmudyczni rozpętali kilka lat temu istne medialne piekło, mające go zdyskredytować, pozbawić dobrego imienia, zniszczyć naukowo. Żydostwo i towarzystwo fałszywych ekumenistów czyniło to politycznie i medialnie, oraz podporządkowanymi żydostwu mediami, gazetami, artykułami w internecie a także pozwami sądowymi. Trzeba wspomnieć o wyrzuceniu wiele lat temu z KUL-u dr. Stanisława Koczwary za „antysemityzm”, który za mówienie prawdy niejednokrotnie był prześladowany, a nagonka żydostwa spowodowała, że został usunięty z KUL-u i obecnie jest profesorem na wileńskiej uczelni, przez co Polska i Lublin straciły jedną z największych indywidualności nauk humanistycznych, wierzącego, odważnego kapłana i rzetelnego naukowca i profesora. Wiemy skądinąd, że nie są to jedyne ofiary poprawności politycznej, których zniszczyły, pozbawiły stanowisk na KUL-u środowiska judaizatorów.

Musiało to być bolesne dla osób, które KUL wybierały na swą uczelnię mając katolicką wiarę i na tyle wiedzy i uczciwości, że umiały rozpoznać żenujący upadek manifestujący się przez publiczne karanie i poniżanie katolików, Polaków, naukowców, przeprowadzane przez lubelskich, wysoko postawionych judaizatorów na stanowiskach, również uczelnianych i hierarchicznych. Akty te były przeprowadzane na życzenie bezczelnych talmudystów przez tchórzliwych urzędników uczelni, którzy najczęściej usprawiedliwiali się możliwością utraty dotacji rządowych i „dziwnych” dotacji organizacji i fundacji pozarządowych.

Poniżeniem Polaków było w minionym roku wyrzucenie wydawnictwa Capital przez rektora KUL-u z organizowanych na uczelni Targów Wydawców Katolickich, z powodu obecności na nich książki Ks. dr Stanisława Trzeciaka, zwanego przez Gazetę Wyborczą „czołowym antysemitą”. Opinię publiczną w Polsce zbulwersował fakt, że usunięto stoisko niewygodne dla judaizantów, choć nie przeczące historycznej i naukowej prawdzie. Czy to gazeta żydowska dla Polaków ma decydować o tym, co prezentuje Polak Polakowi i katolik katolikowi na „katolickim” uniwersytecie? Są to objawy zatrucia nauki polskiej gwałtem judaistycznym na polskim umyśle a palenie chanuki na uczelni jest tego manifestem i objawem.

Problem tkwi w tym, że wyrzekając się wiedzy, która katolikom od pierwszych dni Kościoła towarzyszyła a promując śmieszne i infantylne żydowskie obrzędy, będące obrazem żydowskiej dominacji politycznej i ideologicznej, uczelnia poniżała prawdziwą religię katolicką. Nie pozostawiała miejsca na pobożne i duchowe przeżycie adwentu ale mieszała je z talmudycznym brudem, herezją niszczącą jasność oczekiwania na Chrystusa, którego Żydzi odrzucili. Palenie chanuki w takim czasie jest wyrazem żydowskiej perfidii, która nakłada swoje obrzędy na katolicki kult, i wyrazem odstępstwa, zdrady wiary tych urzędników Kościoła i uczelni, którzy do tego dopuścili.

Ma to o wiele wyraźniejsze konsekwencje, niż symboliczny akt. Jest to podmienianiem kultury, obyczaju i nauki, to zmiana świadomości Polaków. Zniszczenie intelektualne polskiej myśli naukowej, żeby nie można było powoływać się na kulturę łacińską, żeby nie można było powoływać się na obiektywizm prawa naturalnego będącego podwaliną kultury łacińskiej, a którego absolutnie nie uznaje współczesny talmudyzm.

Nie zabijaj – prawo naturalne, pogwałcone przez segregację na ludzi-żydów, i gojów-zwierzęta w ludzkim ciele mające służyć żydom. Oto wkład żydowski z sprawy społeczne Polski. Tu wpisują się słowa Gizeli Jagielskiej, że jest żydówką i ateistką, więc będzie wykonywać aborcję (na gojach).

Przemysł farmaceutyczny bazujący na szczątkach abortowanych ludzi, z których tkanki i części ciała rozwozi się do laboratoriów i używa do produkcji kosmetyków. Czy to nie przypomina rytualnych mordów, po których krew ofiar zabitych w rytualny sposób zostawała w częściach rozwożona po miejscach zamieszkania żydów, albo suszona na proszek i rozdzielana pomiędzy wiele kahałów? Czy dodawanie tych śladowych ilości krwi chrześcijańskiej do żydowskiej macy nie przypomina jako żywo farmacji homeopatycznej? Niby bzdurna rzecz, ale wieki wypraktykowały a współczesna farmacja naukowo potwierdza, że to działa.

Dokonywanie aktów rytualnego zamęczania chrześcijańskiego chłopca z pozyskiwaniem jego krwi jako żywo tłumaczy głośne w ostatnich latach bestialskie pozyskiwanie adrenochromu przez wielkich tego świata, którzy krew tak pozyskaną traktują jak narkotyk.

Mamy więc zepsute nauki, bo najpierw musi być ideologia ekumenizmu, aby udawać, że to zażydzenie medycyny, kosmetologii, farmacji jest zgodne z zasadami cywilizacji łacińskiej. Czy dlatego Ks. dr Stanisław Trzeciak jest „czołowym antysemitą”, że ma wiedzę na temat prawdziwego oblicza judaizmu po odrzuceniu Chrystusa i pogardzeniu Jego Kościołem?

Jakie prawa ma synagoga do dyktowania katolikom, co mają myśleć, mówić i jak celebrować katolickie obrzędy? Niestety od Soboru Watykańskiego II żydzi i judaizanci zmieniają katolicką liturgię, wymazując każde wspomnienie historycznej walki na śmierć i życie pomiędzy Chrystusem a diabłem, między Kościołem a synagogą. A że diabeł pod własną postacią byłby zbyt oczywisty, katolików omamił ideologią ekumenizmu, który dyktuje katolikom co mają myśleć, jak się modlić i wpycha w praktyki sodomii, segregacji ludzi, eutanazji, aborcji, używania zamordowanych dzieci jako produktów dla nauk medycznych i kosmetologii. Palenie chanuki na uczelni katolickiej, która otwiera wydział medyczny, jest nie tylko symbolem, jest owocnym w przeklęte konsekwencje aktem zniszczenia polskiej nauki po zepsuciu polskiej, katolickiej duszy.

Osobiście nie mogliśmy wybaczyć KUL-owi który od lat zwiemy ŻUL-em z powodu oficjalnego przejęcia przez żydostwo, że wiele już lat niszczy uroczystość pierwszego Męczennika Św. Szczepana, zakatowanego za wiarę w Chrystusa przez Żydów, listami rektora KUL, które w zasadzie nie mają nic wspólnego z doktryną katolicką, a są propagandą ideologii i żebractwem o finansowe wsparcie od pogardzanego narodu gojów. Wiele już lat nie słyszeliśmy prawdziwej homilii ani kazania, które odnosiłoby się do realiów, do wydarzeń historycznych, które są prawdziwe i aktualne do dziś. Nie mogliśmy wybaczyć, że Adwent, ten przepiękny i święty okres liturgiczny przez takie spektakle, jak palenie chanuki na KUL-u był wybrudzony, zadymiony infantylnymi obrzędami talmudystów, które fałszowały i zaciemniały jasność wiary Chrystusowej. Nagromadzenie listów „pasterskich” w tym od Rektora KUL w okresie świątecznym skutecznie niszczy co roku świąteczne przeżycie narodzenia jedynego Zbawiciela ludzkości. Wracając do Św. Szczepana ukamienowanego przez Żydów, którego Kościół w Polsce już praktycznie nie wspomina, wychodzi na to, że nadmierne pompowanie pytania, kto zamordował Jezusa Chrystusa znajduje niepodważalną odpowiedź w fakcie śmierci św. Szczepana. To wydarzenie raz na zawsze likwiduje żydowskie, pseudonaukowe wątpliwości, dlatego też od lat nie mogło być komentowane w kościołach polskich.

Złość żydowska zamordowała Syna Bożego i Jego pierwszego Męczennika, św Szczepana.

Te i inne rzeczy sprawiły, że odezwaliśmy się w tej sprawie. W kontekście wielu agresywnych reakcji na chanukowe prowokacje na całym świecie (patrz chanuka w Sydney 2025) pragniemy ostrzec środowiska KUL-owskie, zanim zostanie zastosowana procedura infamii i persony non grata, o narastającym gniewie oszukanego i wykpionego narodu polskiego, który jakkolwiek jest bardzo powolny i potulny, ostatecznie może domagać się satysfakcji w sposób niezwiązany z kategoriami pokojowymi (patrz wielka zniżka dla kupujących taczki w Lublinie i okolicach). Nie moglibyśmy sobie wybaczyć, gdybyśmy nie ostrzegli, co zresztą czyniliśmy wcześniej. Dziś fałszywi historycy mówią o spalonych synagogach, ale zamilczają o zaginionych polskich i chrześcijańskich dzieciach, które poprzedzały płomienie zemsty. Żydzi umieją zrobić z tego biznes i sami prowokują takie zachowania perfidią i bezczelnością, ale nie zmienia to faktu, że był czas, kiedy mniej potulne narody od polskiego, wyganiały ich nie bez powodu ze swych granic (por: A quo primum ) i tak się należało. Czy bez tego trzymania ich w ryzach da się odnowić kulturę, powrócić do katolickiej liturgii, zachować nieskażoną wiarę, przywrócić katolickie obyczaje? Na pewno nikt o talmudycznej duchowości nie powinien pełnić żadnych urzędów, ani w Kościele, ani na uczelniach, ani jako medyk, ani farmaceuta, ani notariusz, ani prawnik, bo nie może mieć judaizant nic wspólnego z obiektywną prawdą i prawem naturalnym, które jest podstawą wszelkich innych praw.

Król Zygmunt Stary zakazuje żydom w Płocku handlu detalicznego.

Dlatego też w oczach gremium naszej redakcji ktokolwiek organizował, popierał i uczestniczył w obrzędach sekty żydowskiej na KUL-u zasługuje dozgonnie na uniwersytecką infamię bez prawa do rewokacji. (Czy za zdradę wiary dotyczy to także metropolity lubelskiego, bez którego wiedzy na ołtarzu katedralnym nie leżałby tałes zamian obrusa i nie byłoby palenia chanuki, zamiast przeżywania adwentu?) Zasługuje na ogłoszenie go personą non grata, nie tylko w oficjalnych strukturach Kościoła ale również w narodzie polskim w kraju i za granicą.

Sygnatariuszom Listu Otwartego, w którym sprzeciwiają się judaizacji KUL-u, i łączeniu celebracji adwentu z chanuką gratulujemy odwagi cywilnej, cnoty męstwa, cierpliwości i roztropności. Cieszymy się, że spod plugawego czerepu ŻUL-u wydostał się prawdziwy polski i katolicki głos, ratujący choć odrobinę honor lubelskiej, tradycyjnie polskiej i katolickiej uczelni.

„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestują przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu.

„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu

Paweł Ozdoba


pch24.pl/zrodlo-zgorszenia-studenci-kul-protestowali-przeciwko-wspolnym-obchodom-chanuki-i-adwentu

Studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zaprotestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki oraz adwentu, które miały miejsce na uczelni w grudniu minionego roku. W uroczystościach organizowanych na KUL wzięli udział m.in. kantor Szymcha Keller oraz bp Mieczysław Cisło.

Sprzeciw studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został wyrażony poprzez wystosowanie oficjalnego listu protestacyjnego, który został wystosowany do Rektora oraz Kanclerza uczelni. Oprócz studentów podpisali go również absolwenci oraz pracownicy naukowi wykładający na KUL. W liście protestacyjnym wskazano, że wspólne obchody Chanuki i katolickiego adwentu są „źródłem zgorszenia”.

O sprawie poinformował portal magazynu „Najwyższy Czas”, który opublikował fragmenty apelu skierowanego do Rektora oraz Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

„My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni” – napisano w liście, który podpisali studenci, ale poparli go również absolwenci oraz pracownicy naukowi KUL.

=================================

por: Kardynalne błędy judaizantów. Dalszy ciąg sprawy chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

========================================================

Autorzy listu protestacyjnego wskazali również, że działalność na rzecz pokoju między ludźmi, nie może być uznawana za wyższą wartość niż „świętość naszej wiary i jej nadprzyrodzony charakter”.

Zwrócono również uwagę, że to wiara w Jezusa Chrystusa ma wymiar nadprzyrodzony. Wskazano na konieczność świadomości, że chrześcijaństwo ma uniwersalną i wyłączną zdolność zbawczą dla każdego człowieka.

„W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu. Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także Żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów” – napisano w apelu.

Źródło: dorzeczy.pl, Najwyższy Czas

Kardynalne błędy judaizantów. Dalszy ciąg sprawy chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

Kardynalne błędy judaizantów.

Dalszy ciąg sprawy chanuki

na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

21.01.2026 kardynalne-bledy-judaizantow

NCZAS.INFO | Jedno zdjęcie, tyle symboli... Świecznik chanukowy i wieniec adwentowy, w otoczeniu bożonarodzeniowych choinek, pod flagami Polski i Ukrainy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Foto: KUL/Tomasz Koryszko
NCZAS.INFO | Jedno zdjęcie, tyle symboli… Świecznik chanukowy i wieniec adwentowy, w otoczeniu bożonarodzeniowych choinek, pod flagami Polski i Ukrainy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Foto: KUL/Tomasz Koryszko

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się uroczystość zapalenia świec chanukowych i adwentowych. Na szczęście jeszcze nie wszystkim katolikom podobają się takie działania.

Wczoraj informowaliśmy o liście otwartym w tej sprawie, który wystosowali pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dzisiaj publikujemy obszerną opinię teologiczną do ww. listu.

Opinia ks. dra Dariusza J. Olewińskiego wyraźnie pokazuje jakie kardynalne błędy popełniają ludzie próbujący wciskać na siłę judaizm do katolicyzmu. Poniżej pełna treść opinii, pisownia oryginalna, pogrubienie pierwszych zdań akapitów dla lepszej czytelności – redakcja.

Opinia teologiczna do Listu Koła Naukowego Teologów KUL z dnia 19.XII.2025 (zredagowanego przez ks. dra Karola Godlewskiego)

1. Nieprawdziwe jest twierdzenie, jakoby chrześcijaństwo wyrosło z judaizmu „jak gałąź z pnia”. Pod względem zarówno historycznym jak też teologicznym nie należy mylić judaizmu z religią starotestamentalną. Niestosowność tego utożsamienia wynika nie tylko ze źródeł chrześcijańskich (zarówno pism biblijnych Nowego Testamentu jak też pism patrystycznych jak chociażby List Barnaby, pisma św. Ignacego z Antiochii, św. Justyna, Tertuliana, św. Jana Chryzostoma, św. Izydora z Sewilli itd), lecz także ze źródeł żydowskich. Przykładem jest chociażby powszechnie ceniony historyk żydowski Heinrich Graetz, który w swojej słynnej wielotomowej „Historii żydów” mówi, że protoplaści i twórcy judaizmu, którymi są faryzeusze, „na swój własny sposób interpretowali” Pięcioksiąg i z tej swojej interpretacji wywodzili nowe przepisy prawa żydowskiego czyli religii judaistycznej, które następnie jako Talmud „uzupełniały, zmieniały i poprawiały” przepisy prawa Mojżeszowego zawartego w biblijnych księgach Starego Testamentu (H. Graetz, Volkstümliche Geschichte der Juden, München 1985, Bd. 12, s. 47; Bd. 3, s. 15). Powszechnie uznaną wiedzą jest (por. A. McCaul, The Old Paths or the Talmud Tested by Scripture, London 1880, s. 3), że źródłami judaizmu, którym ta religia przypisuje boskie pochodzenie, jest nie tylko Pięcioksiąg Mojżeszowy (w faryzejsko-rabinicznej interpretacji), lecz także tzw. tradycja ustna (ujęta z czasem w Talmud).

W pojęciu chrześcijańskim natomiast tradycje faryzejskie (talmudyczne) są jedynie ludzkimi, nie pochodzącymi od Boga (por. Mk 7,8; Mt 15,6). Oprócz tej zasadniczej różnicy źródłowej zachodzi także fundamentalna sprzeczność w rozumieniu swojej tożsamości: podczas gdy Kościół uważa siebie za właściwą kontynuację i spełnienie religii Starego Testamentu czyli mozaizmu – a nie religiii talmudycznej czyli judaizmu -to judaizm podaje siebie jako tożsamy z religią Patriarchów (od Abrahama, poprzez Izaaka i Jakuba do Mojżesza), a temu zaprzecza Nowy Testament. Dowodem są chociażby słowa Jezusa Chrystusa według Ewangelii św. Janowej (8, 38.54-55): „W odpowiedzi rzekli do Niego: «Ojcem naszym jest Abraham». Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. (…) Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: „Jest naszym Bogiem”, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam.” Te dwa rozumienia wykluczają się. Jeśli ktoś przyjmuje rozumienie judaistyczne – a jest ono zawarte w cytowanej na wstępie metaforze botanicznej – to tym samym odrzuca katolickie (i ogólnie chrześcijańskie) rozumienie związku między Starym a Nowym Testamentem.

2. Bezpodstawne jest twierdzenie, jakoby Pan Jezus świętował święto chanukki.

Nie wynika to bynajmniej z przytaczanego fragmentu z Ewangelii św. Janowej (10,22-23), gdyż przechadzanie się w tzw. Portyku Królewskim usytuowanym na oddalonej krawędzi kompleksu świątynnego z całą pewnością nie stanowi elementu świętowania ani w znaczeniu ściśle kultycznym ani w znaczeniu ogólnym. Zresztą nie ma jakichkolwiek źródeł, które by poświadczały istnienie wówczas jakichkolwiek obrzędów w świątyni związanych z tym świętem. Historycy są zgodni co do tego, że za czasów Pana Jezusa – i aż do czasów współczesnych, konkretnie do drugiej połowy XX w. – tzw. święto odnowienia świątyni jerozolimskiej nie było świętem religijnym lecz jedynie politycznym (związanym z dynastią Hasmoneuszy), jak mówią wyraźnie źródła żydowskie.

Pewne jest, że obecnie znane zwyczaje jak zapalanie świec chanukkowych połączone z pewnymi śpiewami pojawiły się dopiero w czasach nowożytnych, niemal współczesnych. Charakter tego świętowania wyraża znamienny hymn Ma’oz Tzur, którego ostatnia zwrotka w tłumaczeniu na język polski brzmi następująco: „Obnaż swoje święte ramię i przynieś koniec zbawienia. Dokonaj zemsty na (krwi) niegodziwego narodu, w imieniu Twoich wiernych sług. Bo wybawienie było zbyt długo opóźnione; A złe dni nie mają końca. O, odrzuć wroga w cień bałwochwalstwa i postaw nam siedmiu pasterzy.”

Należy mieć na uwadze, że judaizm uważa chrześcijan za bałwochwalców, jak mówi chociażby powszechnie ceniony uczony żydowski Majmonides (Miszne Tora, ks. I,rozdz. 9, 4), który zresztą wprost złorzeczy Jezusowi Chrystusowi (tamże, rozdz. 10, 1). Włączenie się w świętowanie chanukka jest więc uczestniczeniem w pogardliwych oszczerstwach i złorzeczeniach odnoszących się do chrześcijan oraz do samego Jezusa Chrystusa.

3. Utożsamianie braku akceptacji obchodów chanukki w przestrzeni publicznej i katolickiej (czyli kościelnej) z brakiem szacunku dla obchodów chanukki przez żydów w swoim gronie jest elementarnie nielogiczne i nieprawdziwe. Nikt nie zabrania i nie chce zabronić świętowania żydom ich świąt czy to kultycznych czy politycznych. Czym innym jest natomiast wprowadzanie ich obchodów do przestrzeni publicznej i katolickiej, a do nich należy teren będący własnością Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ufundowany i utrzymywany przez katolików dla celów służących misji ewangelizacyjnej Kościoła, a nie sprzecznych z tą misją. Powiązanie tychże obchodów z takim terenem jest wewnętrznie sprzeczne i niezgodne z ich przeznaczeniem, gdyż sugeruje poparcie społeczności katolickiej dla judaizmu jako takiego, który jest zanegowaniem misji Jezusa Chrystusa.

4. Twierdzenie, jakoby chanukka upamiętniała wierność Bogu, jest przynajmniej nieporozumieniem, nawet jeśli judaiści tak głoszą. Takie głoszenie sugeruje, że to oni są dziedzicami tych, którzy sprzeciwiali się pogaństwu, a świętowanie chanukki manifestuje wierność Bogu objawionemu w Starym Testamencie. Tutaj natrafiamy ponownie na sedno stosunku Kościoła do judaizmu i odwrotnie. Otóż są tylko dwie wykluczające się nawzajem możliwości: albo to Kościół Chrystusowy jest spełnieniem i dziedzicem Starego Testamentu, albo jest nim judaizm. Tertium non datur. Kto twierdzi, jakoby judaizm był wierny Bogu objawionemu przez Stary Testament, ten przeczy nie tylko odwiecznemu nauczaniu Kościoła, lecz już nawet księgom Nowego Testament oraz całej Tradycji Kościoła, i jest tym samym apostatą.

5. Sugerowanie, jakoby świętowanie chanukki było wręcz obowiązkiem dla katolika, analogicznym do wspominania bohaterów poległych za niepodległość ojczyzny, także polega przynajmniej na nieporozumieniu. Otóż nieprzypadkowo w Kościele nie było nigdy świętowania chanukki nawet w rozumieniu pierwotnym czyli jako upamiętnienia oczyszczenia świątyni z elementów kultu pogańskiego, mimo wielu nawiązań liturgii Kościoła do świąt starotestamentalnych. Obojętność akurat na to święto – które także w rozumieniu judaizmu ma charakter polityczny, nie religijny – wynikała wprost z istoty Nowego Testamentu, konkretnie ze stosunku samego Pana Jezusa do świątyni jerozolimskiej oraz ogólnie do kultu starotestamentalnego, którego centrum i symbolem jest ta świątynia: „Zaprawdę powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu” (Mt 24,2; Mk 13,2); „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21,6); „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19); „nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca” (J 4,21). Przywiązanie zarówno do świątyni jerozolimskiej jak też ogólnie do kultu starotestamentalnego jako takiego jest więc obce chrześcijaństwu, przy całym szacunku w odpowiednim rozumieniu, na który wskazałem.

6. Mówienie o „dialogu wewnątrzreligijnym” sugeruje, jakoby chrześcijaństwo i judaizm stanowiły jedną religię, co oczywiście nie jest prawdą, zarówno historycznie jak też teologicznie. Judaizm – jak wskazane powyżej – przypisuje chrześcijaństwu bałwochwalstwo i tym samym stanowczo się odcina od chrześcijaństwa, już począwszy od czasu Pana Jezusa i Apostołów. Choćby biorąc pod uwagę nowoczesne naukowe kryteria religioznawcze jak doktryna, ustrój, kult i osoba założyciela, nie można w żaden sposób mówić o tej samej religii. Tym bardziej jest to niemożliwe w świetle kryteriów teologicznych jak pojęcie Boga, Wcielenie Syna Bożego, ustrój hierarchiczny, kult, nauczanie moralne itp., mimo pewnych elementów wspólnych czy podobieństw.

7. Fałszywa jest także analogia między związkiem chrześcijaństwa z Tradycją Kościoła a stosunkiem judaizmu do religii starotestamentalnej (czyli mozaizmu). Dowodem są proste fakty: podczas gdy w chrześcijaństwie Biblia i Tradycja są zarówno genetycznie jak też treściowo ściśle powiązane i nierozłączne jako dane raz na zawsze Boże Objawienie (Biblia jest właściwie zapisem Tradycji ustnej, a Tradycja jest niezbędnym kryterium prawidłowej interpretacji Biblii), to mozaizm istniał na długo przed judaizmem, zaś judaizm dość daleko odszedł od religii starotestamentalnej i nadal podlega istotnym zmianom (o rzekomo boskim pochodzeniu), czego dowodem są sprzeczności między Talmudem a Starym Testamentem, a także sprzeczności w łonie współczesnego judaizmu, w którego skład wchodzą zarówno ugrupowania odrzucające Talmud czy to na rzecz nowszych nauk (kabała, chasydyzm, sabbatianizm itd.) czy też samego Pięcioksięgu (jak karaimi), jak też różne szkoły talmudyczne oraz judaizm liberalny, aż do areligijnego syjonizmu. Z całą pewnością nie jest tak, jakoby obecny judaizm był religią biblijną na wyższym stopniu rozwoju osiągniętym poprzez dodanie do Pięcioksięgu tradycji w znaczeniu Talmudu, nawet jeśli tak to przedstawiają obecnie główni przedstawiciele judaizmu. Tutaj znowu judaistyczny punkt widzenia jest ewidentnie sprzeczny z ujęciem chrześcijańskim (czyli prawdziwym), według którego to chrześcijaństwo jest dokonanym raz na zawsze spełnieniem i dziedzicem religii Mojżeszowej, a nie judaizm.

8. Twierdzenie, jakoby Talmud nie powstał z nienawiści do chrześcijaństwa, ponieważ był „literaturą wewnętrzną”, jest znowu nielogiczne, gdyż jedno nie wyklucza drugiego. Wprost nieprawdziwe jest twierdzenie, jakoby w Talmudzie nie było elementów nienawiści nie tylko do chrześcijan lecz przede wszystkim do samego Jezusa Chrystusa i Jego Matki (zob. wyżej). Ponadto nasuwa się pytanie, w jaki sposób do przetrwania judaizmu konieczna była i jest pogarda dla osoby Jezusa Chrystusa, Jego Matki i Jego uczniów. Zaś nawet jeśli była taka konieczność, to powstaje pytanie, co jest ważniejsze: prawda czy przetrwanie judaizmu? Tak więc albo należy się zgodzić z Talmudem co do pogardy dla Jezusa Chrystusa czyli uznać ją za słuszną, albo przyznać, że autorzy Talmudu posłużyli się zakłamaną nienawiścią w interesie własnej religii. Te i podobne pytania są istotne i niezbędne w szczerym i uczciwym dialogu z judaizmem.

9. Podobnie rzecz się ma ze zrównaniem zawartych w Talmudzie wyrazów pogardy i nienawiści do Jezusa Chrystusa z rzekomym „antysemityzmem” Ojców Kościoła. Trzeba by tu oczywiście mówić o konkretach, a tego brakuje, zwłaszcza w perspektywie prawdy zarówno historycznej jak też teologicznej. W każdym razie istotne i nieuchronne są przede wszystkim pytania: – czy należy się zgodzić z tym, co Talmud mówi o Jezusie Chrystusie, a jeśli nie należy się zgodzić, to – na jakiej podstawie wolno twierdzić, że Ojcowie Kościoła mówili nieprawdę o żydach. Odpowiedź wymaga oczywiście pozostania na płaszczyźnie rzeczowości, czyli faktów źródłowych i racjonalnej argumentacji, bez uciekania w emocje.

10. Błędna jest sugestia, jakoby judaizm stanowił czy reprezentował starotestamentalny „naród wybrany”. To nie wynika ani z cytowanych fragmentów z Listu do Rzymian (11,28-29), ani nawet z „Nostra aetate” i podobnych dokumentów. Otóż w żadnym z nich nie ma utożsamienia judaizmu z religią starotestamentalną. Wręcz przeciwnie: modne po „Lumen gentium” nazywanie Kościoła „ludem Bożym” jest – teologicznie rzecz biorąc – niczym innym jak słusznym twierdzeniem, że od dzieła zbawienia w Jezusie Chrystusie to Kościół jest ludem Bożym i że właśnie w nim trwają „dary i wezwania łaski”. Oto kluczowy fragment (LG 9): „W każdym wprawdzie czasie i w każdym narodzie miły jest Bogu, ktokolwiek się Go lęka i postępuje sprawiedliwie (por. Dz 10,35), podobało się jednak Bogu uświęcić i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył. Przeto wybrał sobie Bóg na lud naród izraelski, z którym zawarł przymierze i który stopniowo pouczał, siebie i zamiary woli swojej objawiając w jego dziejach i uświęcając go dla siebie.

Wszystko to jednak wydarzyło się jako przygotowanie i jako typ owego przymierza nowego i doskonałego, które miało być zawarte w Chrystusie, oraz pełniejszego objawienia, jakie dać miało samo Boże Słowo, stawszy się ciałem. „Oto dni nadchodzą, mówi Pan, i zawrę z domem izraelskim przymierze nowe… Położę zakon mój we wnętrznościach ich i na sercu ich napiszę go, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem… Bo wszyscy poznają mnie, od najmniejszego do największego, mówi Pan” (Jr 31,31-34). Chrystus ustanowił to nowe przymierze, a mianowicie nowy testament we krwi swojej (por. 1 Kor 11,25), powołując spośród Żydów i pogan lud, który nie wedle ciała, lecz dzięki Duchowi zróść się miał w jedno i być nowym Ludem Bożym. Albowiem wierzący w Chrystusa, odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego przez słowo Boga żywego (por. 1 P 1,23), nie z ciała, lecz z wody i Ducha Świętego (por. J 3,5-6), ustanawiani są w końcu „rodzajem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym…, co niegdyś nie był ludem, teraz zaś jest ludem Bożym” (1 P 2,9-10). Lud ów mesjaniczny ma głowę Chrystusa, „który wydany został za grzechy nasze i zmartwychwstał dla usprawiedliwienia naszego” (Rz 4,25), a teraz, posiadłszy imię, które jest ponad wszelkie imię, chwalebnie panuje w niebie.” Tym samym nieprawdziwe jest głoszenie, jakoby Kościół od Vaticanum II odrzucił tzw. teorię substytucji czyli prawdę, że Kościół zastąpił lud starotestamentalny w dziele Zbawienia.

11. Niedorzeczne jest skojarzenie „teologii zastępstwa” z „neo-marcjonizmem” i antysemityzmem. Podstawą tego kojarzenia jest fałszywa teza, jakoby współczesny judaizm reprezentował czy był wręcz tożsamy z religią starotestamentalną. Z faktu, że tak twierdzi judaizm, nie wynika, że jest to teza prawdziwa. Bezkrytyczne jej przyjmowanie jest niegodne człowieka myślącego, a tym bardziej teologa. Otóż powiązanie judaizmu ze Starym Testamentem oznacza przeciwstawienie tego drugiego Nowemu Testamentowi (który reprezentuje chrześcijaństwo czyli Kościół), a właśnie takie przeciwstawienie jest heretyckim poglądem Markjona. Jest więc dokładnie odwrotnie niż twierdzi ks. Godlewski: to nie teologia zastępstwa zawiera herezję marcjonizmu lecz jej odrzucenie.

12. Manipulacją jest utożsamiane sprzeciwu wobec świętowania chanuki w przestrzeni publicznej z antysemityzmem. To raczej takie nachalne świętowanie – powiązane de facto z promowaniem rasistowskiej sekty Chabad Lubawicz, która to właśnie upowszechnia i nalega na publiczne obchody – jest pożywką dla antysemityzmu czy antyjudaizmu. Być może chodzi właśnie o sprowokowanie sprzeciwu dla identyfikacji sił społecznych, czyli dla ustalenia tego, kto ulega temu promowaniu, a kto nie ulega.

13. Nie jest prawdą, jakoby dopiero Sobór Watykański II odrzucił antysemityzm. Papieże najpóżniej począwszy do św. Grzegorza Wielkiego i Kaliksta II (bulla „Sicut Iudaeis”) sprzeciwiali się wszelkiego rodzaju uprzedzeniom i niechęciom wobec żydów. Odrzucili także nowożytny antysemityzm nazistowski (Pius XI, encyklika „Mit brennender Sorge”, Pius XII, encyklika „Summo Pontificatus”). W tzw. Katechizmie Rzymskim (wydanym po Soborze Trydenckim) jest wprost powiedziane, że winę za śmierć Jezusa Chrystusa nie ponoszą żydzi kolektywnie lecz każdy grzesznik (co odnosi się oczywiście także do żydów). Takie jest stałe nauczanie Kościoła, które naturalnie nie oznacza zaniechania czy zaniedbywania nauczania żydów wiary katolickiej oraz przyjmowania ich – na podstawie szczerej wiary w jedynego Zbawiciela Jezusa Chrystusa – na łono Kościoła Chrystusowego. Na tym właśnie polega różnica między tradycyjnym katolickim odrzuceniem antysemityzmu i antyjudaizmu, a obecną fałszywą ideologią wykluczenia żydów z nawracania na wiarę katolicką.

14. Dość oryginalnym pomysłem jest potępienie tzw. symetrycyzmu (w znaczeniu żądania wzajemności), a to posługując się swoistym pomieszaniem liturgicznego gestu epiklezy (czyli wyciągnięcia ręki nad darami dla przywołania Ducha Świętego) ze zwykłym wyciągnięciem ręki. Po pierwsze: czyż wyciągnięcie do kogoś ręki nie jest wezwaniem czy przynajmniej oczekiwaniem na wyciągnięcie ręki przez drugą stronę? Czyż więc „symetrycyzm” nie jest czymś naturalnym, zrozumiałym i właściwie niezbędnym w relacjach międzyludzkich? Po drugie: czy rozumienie gestu wyciągnięcia ręki jako epiklezy wzywającej Ducha Świętego nad nimi jako darami ofiarnymi – jak to wynika ze słów ks. Godlewskiego – zostało w ten sposób przedstawione i wyjaśnione uczestnikom wspólnego obrzędu chanukki pracowników KUL i przedstawicieli judaizmu? Czy zapytano tych ostatnich o zgodę na wzywanie nad nimi Ducha Świętego w geście ofiarnym? Czy może ten konstrukt myślowy (tzn. odrzucenie symetrycyzmu gwoli gestu epiklezy) jest raczej sofizmatem przeznaczonym tylko dla katolików?

15. Sugerowanie jakoby symetrycyzm był sprzeczny z dekretem „Unitatis redintegratio” jest oczywiście znowu niedorzeczne, gdyż nie ma podstaw ani w tymże, ani w żadnym innym oficjalnym dokumencie Kościoła. Zasada wzajemności w dobrem jest oczywista nie tylko w normalnej mentalności lecz także według elementarnego poczucia sprawiedliwości i respektowania wolności drugiej osoby. Jeśli wyciągam do kogoś rękę, a nie spotyka się to ze wzajemnością, to szacunek dla tej osoby wymaga zaprzestania tego z mojej strony. Próba podważenia tej zasady – przezwanej pogardliwie „symetrycyzmem” – jest i musi być chybione. Ten przykład ukazuje, jak bardzo irracjonalnie wielbiciele świętowania chanukki w przestrzeni publicznej chcą chronić żydów przed domaganiem się od nich wzajemności. Można się domyślać, czym to jest uwarunkowane.

16. W tym kontekście zagadkowe jest mówienie o jedności jako celu „dialogu” z żydami. Zagadkowe jest także, na jakiej podstawie i w jaki sposób przyjmowanie przybyszów spoza naszego kręgu wyznaniowego ma do tego celu prowadzić. Jasne jest jedynie, iż według ks. Godlewskiego świętowanie chanukki w polskiej przestrzeni publicznej ma być przygotowywaniem przyjmowania przybyszów, a nawet już ich przyjmowaniem. Czyżby miał on na myśli stworzenie wspólnej religii z żydami? Co taka religia mówiłaby o Jezusie Chrystusie, o Trójcy Przenajświętszej, o sakramentach itp.? Tutaj nie wystarczy sypanie ideologicznych frazesów wziętych z wypowiedzi hierarchów Kościoła, które ze swej natury nie należą do Magisterium Kościoła, lecz są najwyżej ich prywatnymi poglądami, gdyż nie spełniają warunków istotnych i niezbędnych dla rangi magisterialnej, mianowicie – materialnie – zgodność z Bożym Objawieniem przekazanym w Piśmie św. i w Tradycji Kościoła oraz – formalnie – podanie w formie oficjalnego dokumentu skierowanego do całego Kościoła. Wypowiedzi, które nie spełniają tych warunków, nie stanowią i nie mogą stanowić nauczania Kościoła, nawet jeśli pochodzą od osób sprawujących najwyższe urzędy kościelne.

17. Gdy ks. Godlewski twierdzi w kontekście obchodów chanukki, że Jezus Chrystus jest w tym Siewcą, który sieje ziarno także na „nieżyzną glebę, to czy uważa on, że – jak wynikałoby z kontextu – tą glebą są żydzi? Czy miałby on odwagę powiedzieć to w oczy żydom, którzy przychodzą na świętowanie chanukki na KUL? Wszak Jezusowi Chrystusowi nie udzielono głosu podczas świętowania chanukki, gdyż pilnie wystrzegano się nawet wspomnienia o Nim, nie mówiąc nawet o głoszeniu uczestnikom Jego nauki.

18. Specyficzne jest posługiwanie się w tym kontekście hasłem „dialogu”. Jest to jedno z czołowych haseł „ekumenicznych”. W kulturze europejskiej to pojęcie jest związane z „Dialogami” Platona, ale także wielu autorów chrześcijańskich jak chociażby św. Justyna „Dialogiem z żydem Tryfonem”. Problem polega na tym, że w klasycznym rozumieniu tego pojęcia chodzi o dysputę, której celem jest przedstawienie prawdy i przekonanie do prawdy, nie o pogadanie sobie dla samego pogadania i tworzenia miłych wrażeń, jak to ma miejsce faktycznie w „dialogu ekumenicznym”.

19. Zupełnie nietrafne jest w tym kontekście powiązanie dialogu z Trójcą Przenajświętszą, a to wielorako. Otóż pod względem teologicznym w Boskiej Trójcy nie ma dialogu, lecz jest monolog, gdyż Syn Boży jest jedynym Słowem Ojca. Osoby Boskie z całą pewnością nie prowadzą z sobą debaty dążącej do prawdy czy mającej przekonać do prawdy. Przypisywanie Bogu dialogiczności jest więc bluźnierstwem, które nie ma nic wspólnego z katolickim pojęciem Boga, a raczej ma korzenie talmudyczne i kabalistyczne.

20. Wobec tego zaskakuje, gdy ks. Godlewski na koniec przywołuje słowa z Ewangelii św. Jana, gdzie Pan Jezus mówi o Sobie, że jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Gdyby dialog ekumeniczny i międzyreligijny trzymał się tych słów, to by było oczywiście dobrze. Problem w tym, że tak nie jest. Jest powszechnie wiadome, że w całym świętowaniu chanukki nie ma nawet wzmianki o Jezusie Chrystusie jako Synu Bożym i Zbawicielu świata, a tym bardziej nie pojawiają się Jego słowa z Ewangelii. Wręcz przeciwnie: w całym owym „dialogu” zasadniczo, generalnie, gruntownie i konsekwentnie wyrzucone zostało nie tylko słowo „prawda”, lecz nawet pytanie o prawdę, o prawdziwość poszczególnych doktryn. Tym bardziej ci „dialogujący” unikają jak ognia powiedzenia, że jedyną drogą Zbawienia jest Jezus Chrystus i że tylko w Nim jest życie wieczne. Podsumowując: Mamy tutaj typowy przykład charakterystycznego gadulstwa perswazyjnego, który ma sprawić pozór katolickiej uczoności, a w rzeczywistości jest niczym innym jak mieszaniną wątpliwych haseł, błędów i fałszów.

Tego nie zmienia quasi rytualne powoływanie się na „aktualne nauczanie Kościoła”, ani tym bardziej dość fantazyjne chwyty pseudo-teologiczne (jak wyszydzenie „symetryzmu”). Wystarczy stawiać proste pytania, żądając wyjaśnień. Ktoś zapatrzony we własną genialność być może sam nie zauważa absurdalności swoich słów, ani ich konsekwencyj.

19.I.2026
ks. dr Dariusz J. Olewiński
Na prośbę inicjatorów listu otwartego

Pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci KUL przeciwko judaizacji uczelni. „Źródło zgorszenia”

Pracownicy, absolwenci,

doktoranci i studenci KUL

przeciwko judaizacji uczelni.

„Źródło zgorszenia”

20.01.2026 kul-przeciwko-judaizacji-uczelni-zrodlo-zgorszenia

Bp Mieczysław Cisło zapala świece chanukowe
Bp Kościoła katolickiego Mieczysław Cisło zapala żydowskie świece chanukowe. / Foto: kul.pl

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się uroczystość zapalenia świec chanukowych i adwentowych. List otwarty w tej sprawie wystosowali pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W połowie grudnia 2025 roku przed wejściem do Collegium Norwidianum spotkali się przedstawiciele gminy żydowskiej, hierarchowie Kościoła katolickiego oraz społeczność akademicka. Kantor Symcha Keller oraz biskup Mieczysław Cisło w swoich przemówieniach wskazywali na Chanukę jako symbol jedności ludzi „dobrych w sercu”.

Zdaniem Kellera, prawdziwy żyd i chrześcijanin „w swoim sercu noszą miłość” do Boga i „dzielą się tą miłością”.

Duchowni odnieśli się wówczas także do ataku terrorystycznego w Sydney, do którego doszło podczas trwającej Chanuki. – Dzisiaj łączymy się w szczególny sposób z narodem żydowskim – mówił bp Cisło.

List otwarty ws. Chanuki

Praktyki zapalania świecy chanukowej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nie wszystkim jednak się podobają. Pracownicy naukowi, absolwenci oraz studenci KUL skierowali list otwarty do Wielkiego Kanclerza KUL abp. Stanisława Budzika oraz Rektora ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy wyrażają w nim stanowczy sprzeciw wobec organizowania na uczelni wspólnych celebracji adwentu i Chanuki.

Podkreślają jednocześnie, że wydarzenia te nie reprezentują poglądów całej społeczności akademickiej, a ich publiczne prostowanie uznają za swój obowiązek w trosce o dobre imię uniwersytetu. Poniżej prezentujemy całą treść listu otwartego.

Jako społeczność akademicka KUL z niepokojem odnotowujemy zorganizowanie kolejnego wydarzenia mającego łączyć chrześcijańską celebrację adwentu z żydowską celebracją Chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Na wstępie, w poczuciu obowiązku do ochrony dobrego imienia KUL i nas samych oraz w duchu posłuszeństwa i szacunku wobec wychowawców i przełożonych, chcielibyśmy poinformować opinię publiczną i wyraźnie zaprzeczyć, jakoby celebracja ta odbywała się w imieniu społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wyrażała jakkolwiek poglądy religijne tejże społeczności jako całości. Dowodem na to są złożone pod tym listem podpisy pracowników naukowych uczelni, absolwentów i doktorantów, ale w głównej mierze studentów.

My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni. Wszelka aktywność nakierowana na pokojowe współdziałanie ludzi różnych wyznań i kultur nie ma prawa godzić w świętość naszej wiary, jej nadprzyrodzony charakter, jak i w świadomość o jej uniwersalnej i wyłącznej zdolności zbawczej dla każdego człowieka. We wszystko to wierzymy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Te oczywiste prawdy powinny wybrzmieć tym bardziej w obliczu niedawnych prześladowań ludności cywilnej Strefy Gazy przez jedyne na świecie państwo żydowskie, czyli Izrael. Co wymowne, akty prześladowania w tym regionie dotknęły również ludność katolicką. Inicjatywy, jak wyżej wspomniana, nie przynoszą żadnego pożytku duchowego społeczności akademickiej, a są jedynie źródłem zgorszenia dla wszystkich katolików, jak i ludzi znajdujących się poza Kościołem, zwłaszcza dla żydów. W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu. Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów.

W związku z zagrożeniem dobrego imienia naszej uczelni wśród opinii katolickiej, jak i niechrześcijańskim charakterem wydarzenia, z synowską pokorą i wiernością prosimy Waszą Ekscelencję o reakcję, mającą na celu położenie kresu patronatowi naszej uczelni nad wszelkimi niekatolickimi uroczystościami mogącymi budzić zgorszenie wśród wiernych, a Waszą Magnificencję o uporządkowanie stosunków wewnątrz uniwersytetu, aby poszczególne wydarzenia i organizacje nie budziły wątpliwości, co do wypełniania postanowień statutowych naszej uczelni.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” J 14, 6

Pod listem otwartym podpisało się łącznie 37 osób:

  • prof. Ryszard Zajączkowski,
  • prof. Zbigniew Pańpuch,
  • mgr Piotr Knap,
  • ks. mgr Andrzej Fichuk,
  • mgr Miriam Barczyk,
  • mgr Klaudia Rams-Kowalczyk,
  • mgr Michał Stefaniak,
  • mgr Miłosz Jaroszewicz,
  • Amelia Wyrzykowska,
  • Dariusz Kisiel,
  • Kacper Bigos,
  • Karolina Wojtal,
  • Krystian Kowalski,
  • Jan Hornowski,
  • Jowita Sobczyńska,
  • Oliwia Reczko,
  • Katarzyna Lisiecka-Chmielewska,
  • Kacper Banaszkiewicz,
  • Adam Nowak,
  • Milena Raczyńska,
  • Kacper Maliszewski,
  • Katarzyna Winiarz,
  • Franciszek Stachura-Baran,
  • Aleksandra Kisiel,
  • Michalina Maciaszek,
  • Wiktor Kazimierz Wisiorek,
  • Barbara Ćwiklińska,
  • Konrad Babiarz,
  • Miriam Wójcicka,
  • Adam Piętka,
  • Wiktor Jaskowski,
  • Filip Gralewski,
  • Łukasz Mazur,
  • Dominik Karbowniczak,
  • Filip Blacha,
  • Justyna Nosal,
  • Zuzanna Kotlarz.

Żydowski Uniwersytet Lubelski. „Musimy kłaść nacisk na poznawanie tego judaizmu, jakim jest on dzisiaj”. Centrum im. Ks. Trzeciaka w przygotowaniu??

Żydowski Uniwersytet Lubelski. „Musimy kłaść nacisk na poznawanie tego judaizmu, jakim jest on dzisiaj”

23.01.2025 https://nczas.info/2025/01/23/zydowski-uniwersytet-lubelski-musimy-klasc-nacisk-na-poznawanie-tego-judaizmu-jakim-jest-on-dzisiaj/

Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz chanukija
Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz chanukija. / Foto: LLEW, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons/Pixabay (kolaż)

Relacje chrześcijańsko-żydowskie w ostatnich latach znacznie się poprawiły, dlatego ten międzyreligijny dialog należy kontynuować podkreślili w środę uczestnicy obchodów Dnia Judaizmu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Ten dialog jest zawsze bardzo ważny, ale szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy mamy tyle wojen, nienawiści, niepokojów, tyle podziałów między ludźmi, powinniśmy budować to, co nas łączy – powiedział metropolita lubelski abp Stanisław Budzik.

Podkreślił, że chrześcijan i żydów łączy wiele, a wzajemnemu porozumieniu służy ten obchodzony już od 28 lat Dzień Judaizmu w Kościele katolickim, który gromadzi coraz więcej uczestników i podejmuje coraz to nowe tematy. Wskazał na funkcjonujące na KUL Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela, które – jak zaznaczył – „otwiera na ten dialog, żeby go pogłębiać i żeby przynosił dobre owoce pokoju i pojednania”.

[Czemu nie ma Centrum im. Ks. Trzeciaka?? md]

W ocenie rabina i kantora Symchy Kellera w ciągu ostatnich lat dokonał się „gigantyczny postęp” w relacjach chrześcijańsko-żydowskich. Wspominał on, że kiedy w 1992 roku objął funkcję rabina Łodzi o wzajemne porozumienie było bardzo trudno, jak twierdził, głównie z powodu dużych braków podstawowej wiedzy o tym, co dzieli i co łączy obie te religie.

– Obecnie wiedza jest dużo większa i to jest bardzo widoczne. Ja często biorę udział w spotkaniach w małych miejscowościach i to jest piękne, że z ludźmi się tam rozmawia, oni zadają pytania. Te uprzedzenia są widocznie mniejsze i zamienia się to w chęć wzajemnego poznawania – powiedział.

Żydowski Uniwersytet Lubelski. Zapalili świece chanukowe.

Żydowski Uniwersytet Lubelski. Przedstawiciele Kościoła katolickiego zapalili świece chanukowe [FOTO/VIDEO]

2.01.2025 https://nczas.info/2025/01/02/zydowski-uniwersytet-lubelski-przedstawiciele-kosciola-katolickiego-zapalili-swiece-chanukowe-foto-video/

Bp Mieczysław Cisło zapala świece chanukowe
Bp Kościoła katolickiego Mieczysław Cisło zapala żydowskie świece chanukowe. / Foto: kul.pl

Zapalenie świec chanukowych obok Betlejemskiego Światła Pokoju było głównym elementem symbolicznej ceremonii w czwartek przed rzekomo Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. Towarzyszyła temu modlitwa żydów i chrześcijan połączona z wezwaniem do… szerzenia pokoju.

Ceremonia pod nazwą „W blasku Betlejemskiego Światła Pokoju i Świateł Chanuki. Orędzie Pokoju i Nadziei z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II” została zorganizowana przed wejściem do Collegium Norwidianum KUL, przy jednej z głównych ulic Lublina – Alejach Racławickich. Kolejne świece chanukowe zapalali przedstawiciele społeczności uniwersytetu, gminy żydowskiej i Kościoła katolickiego.

Warto zaznaczyć, że żydowskie świece chanukowe zapalali m.in. przedstawiciele Kościoła katolickiego. Przypomnijmy, że w jednym z najnowszych nagrań abp Jan Paweł Lenga odniósł się do – de facto – obchodzenia chanuki przez katolików.

– Widziałem różne kościoły w różnych częściach świata, tego nie było. To dzisiaj stało się modne, tym bardziej że chanukije proponują nie prawdziwi żydzi, którzy uznają Torę, uznają, powiedzmy, pięcioksiąg Mojżesza – a jak by uznawali pięcioksiąg Mojżesza, to powinni byliby uznać dziesięć przykazań Bożych (…), tak samo jak katolicy i wykonywać je – powiedział.

– Ale dziesięć przykazań Bożych nie zobowiązuje talmudystów i nie zobowiązuje ich Tora. Dlatego te wszystkie świeczki, które były niegdyś ważne dla narodu izraelskiego, który był prowadzony przez Boga – w Jerozolimie mieszkał Bóg, w tej świątyni ichniej. I kiedy oni doprowadzili do takiego stanu, że już nie podporządkowali się Boga rządom, a próbowali rządzić po swojemu, kiedy mieli już w raju – nie oni, ale człowieczeństwo – obiecanego Jezusa Chrystusa, który przyjdzie i zmiażdży głowę diabłu, to oni tego Chrystusa, który przyszedł, nie przyjęli – wyjaśniał.

– Wszystkie te chanuki i wszystkie te zaproszenia to mogą wyjść z tego prywatnego charakteru – proszę bardzo, chodźcie w gości jeden do drugiego, nie ma problemu. Ale robić z kościołów święta żydowskie Starego Testamentu, wracać do tego, że Żydzi czekają na swojego mesjasza – niech czekają, my już Jego mamy. Proponujcie Jego – apelował.

Przedstawiciel gminy żydowskiej, rabin i kantor Symcha Keller powiedział, że czwartek to dzień kończący żydowskie święto Chanuka, a świece przed KUL zapalane są symbolicznie jako znak nadziei.

– Ta nadzieja dotyczy pokoju, aby pokój był w Izraelu, w Palestynie, na Ukrainie. (…) Róbmy wszystko co możemy na rzecz pokoju. Zapalajmy te światła, gdzie się tylko da, z życzeniem, z całego serca, pokoju dla wszystkich ludzi na całym świecie – powiedział Keller. Nie wspomniał jednak, kto przyczynia się do braku owego pokoju w Palestynie.

Były przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem bp. Mieczysław Cisło twierdził, że judaizm stanowi korzenie chrześcijaństwa, a zapalone świece chanukowe to znak solidarności z narodem żydowskim.

– To światło Chanuki ma prawo też do murów naszego parlamentu, tak jak choinka, opłatek, kolędy, dlatego że my jesteśmy z tej wielokulturowej Rzeczypospolitej, gdzie naród żydowski współtworzył nasze dzieje – powiedział bp Cisło.

Skandale na KUL. Co robił tam prof. Zbigniew Izdebski?

Chmielewski: Skandale na KUL. Co robił tam prof. Zbigniew Izdebski?

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/skandale-na-kul-co-robil-tam-prof-zbigniew-izdebski/

(PCh24TV)

Katolicki Uniwersytet Lubelski nie przestaje oburzać. Poważne „odloty” byłych rektorów Katedry Etyki, rezygnacja ze ściśle katolickiego charakteru Collegium Medicum, doktorat honoris causa dla Chantal Delsol… A to jeszcze nie wszystko. Niedawno na uczelni w prominentnej roli pojawił się też prof. Zbigniew Izdebski, koordynator zespołu opracowującego tzw. edukację zdrowotną Barbary Nowackiej. Co tak właściwie dzieje się w Lublinie?

14 listopada rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski otrzymał nagrodę im. Księdza Idziego Radziszewskiego. Nagrodę przyznaje Zarząd Towarzystwa Naukowego KUL. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby wybór osoby, która wygłosiła laudację. Był to prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog i pedagog, człowiek powiązany z wieloma międzynarodowymi organizacjami promującymi niekatolicką wizję seksualności – a zarazem koordynator zespołu ds. nowego przedmiotu w polskiej szkole, czyli edukacji zdrowotnej.

22 listopada tego roku Konferencja Episkopatu Polski wydała oficjalne stanowisko w sprawie przedmiotu edukacja zdrowotna. W stanowisku tym stwierdzono jednoznacznie, że nowy przedmiot jest sprzeczny z polską konstytucją i zawiera również deprawujące elementy. Przeciwko temu samemu przedmiotowi od tygodni protestują polscy katolicy; 1 grudnia duża manifestacja odbyła się na Placu Zamkowym w Warszawie.

Przed zagrożeniami płynącymi z permisywnej edukacji seksualnej – a to właśnie jest elementem tzw. edukacji zdrowotnej – przestrzegali wówczas eksperci z kilku krajów: Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii i Chorwacji. Niekatolicki charakter tego przedmiotu jest ewidentny dla każdego, kto przeczyta propozycję Barbary Nowackiej. Przedstawianie seksualności w oderwaniu od małżeństwa, hedonizm, normalizacja genderyzmu, antykoncepcji, a potencjalnie nawet aborcji… Nic dziwnego, że biskupi ostro ten przedmiot skrytykowali.

Dlaczego jednak koordynator zespołu, która opracował program edukacji zdrowotnej, wygłosił na KUL laudację rektora? Ktoś mógłby powiedzieć, że 14 listopada nie było jeszcze oficjalnej stanowiska KEP w tej sprawie. To prawda; ale o samym przedmiocie mówiono już od dawna – jego treść była poddawana ostrej i drobiazgowej krytyce w wielu mediach.

Co więcej profesor Zbigniew Izdebski to nie jest bynajmniej anonimowa postać. Obszerne dossier na jego temat przygotowała niedawno Fundacja Pro-Prawo do Życia.

W materiale czytamy, że Izdebski jest współpracownikiem WHO – organizacji, która opracowała permisywne standardy edukacji seksualnej, które nie tak dawno w Warszawie próbował wdrażać w życie Rafał Trzaskowski. Ten sam „uczony” [cudzysłów – md] współpracuje też z Instytutem Kinseya – jednostką badawczą założoną przez amerykańskiego badacza, który posługiwał się wielokrotnie krytykowaną metodologią i korzystał z informacji przekazywanych przez czynnych pedofilów. Izdebski został też odznaczony przez  Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Naukowych Badań nad Seksualnością (DGSS). Jednym z prezesów tej organizacji był Helmut Kentler, psycholog i seksuolog, który promował „eksperyment” polegający na przekazywaniu dzieci odebranych rodzinom przez Jugendamty w ręce pedofilów. Kentler wiedział, że będzie wiązać się to z gwałtami, ale uważał, że może to mieć dobry wpływ wychowawczy.

W specyficznym świecie seksuologii prawdopodobnie mało który uczony może uniknąć takich czy innych powiązań ze skompromitowanymi instytucjami, bo nauka ta jest w dużej mierze oparta na działalności wyjątkowo szemranych podmiotów. Zbigniew Izdebski może osobiście mieć całkowicie odmienne poglądy na wiele spraw, niż Kinsey czy Kentler. Był wprawdzie uczniem i współpracownikiem Andrzeja Jaczewskiego, człowieka, który – jak przypomina Fundacja Pro-Prawo do Życia – bagatelizował fotografowanie nagich dzieci, postulował niekaralność dobrowolnych kontaktów seksualnych z dziećmi od 9. roku życia i przekonywał, że pedofile mogą być dobrymi wychowawcami (później się od tego odcinał); sam Izdebski jest znany ze zdecydowanej krytyki pedofilii. Tak czy inaczej, jego środowiskowe powiązania są – siłą rzeczy – kontrowersyjne; natomiast jego poglądy na temat edukacji seksualnej – po prostu otwarcie niekatolickie. Dlatego powierzenie Izdebskiemu misji wygłoszenia laudacji rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego budzi ogromne zdziwienie.

A może lepiej: budziłoby, gdyby nie wcześniejsze skandale związane z KUL.

Przypomnijmy. 1 września 2024 roku na KUL zaczęło działać Collegium Medicum. Ma dwóch prorektorów: kardiologa prof. Macieja Banacha oraz kardiochirurga prof. Michała Zembalę. Przed rozpoczęciem prac Banach i Zembala mówili o swoich planach w rozmowie z portalem „Rynek Zdrowia”. Zembala przekonywał, że Collegium Medicum na KUL musi „pokazać dokonania, wiedzę i doświadczenie współczesnej medycyny w takich obszarach, które dla Kościoła bywają trudne” i wymienił wprost „wspomaganie rozrodu, in vitro, terapię uporczywa”. Banach deklarował z kolei, że jednostka będzie nauczać „medycyny opartej na faktach” i Collegium Medicum „w żaden sposób nie może i nie będzie się różnić od innych”, bo – jak deklarowali już obaj – należy uczyć medycyny „bez względu na światopogląd”.

W październiku tego roku doktorat honoris causa KUL otrzymała z kolei francuska filozof prof. Chantal Delsol, autorka słynnej książki „Koniec świata chrześcijańskiego”. Jej zasadniczą treścią jest postulat rezygnacji z kontrrewolucyjnej walki o cywilizację chrześcijańską i pogodzenie się z dominacją liberalizmu.

W ostatnich latach skandale wywoływali też dwaj byli kierownicy Katedry Etyki KUL, księża profesorowie Andrzej Szostek i Alfred Wierzbicki. W 2020 roku podpisali niesławny „Apel zwykłych księży”, który stanowił wyraz poparcia dla protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uśmiercania chorych dzieci nienarodzonych. Pomimo krytyki, obaj bronili swojego negatywnego stosunku do wyroku TK. Nie można w tym kontekście nie zapytać, jaką etykę wykładali przez lata swoim studentom: katolicką czy raczej liberalną…

By nie pozostawić wątpliwości: na uczelni działa mnóstwo w pełni katolickich uczonych, którzy dokładają wszelkich starań, kształcąc studentów zgodnie z nauczaniem Kościoła. Nie można jednak zamykać oczu na narastające problemy. Biorąc je wszystkie pod uwagę trudno o inną reakcję, niż wyrażenie poważnego niepokoju o dalszy kurs Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Nagromadzenie faktów nie pozwala mówić o incydentach; chodzi raczej o strukturalną penetrację uczelni przez myślenie obce duchowi katolickiemu. Można mieć nadzieję, że polscy biskupi nie będą wobec tego bezczynni i skorzystają z przysługujących im uprawnień nadzorczych, przekierowując KUL na właściwe tory.

Paweł Chmielewski

Skandal na KUL. Boją się książki „Wołyń bez mitów”.

Szanowni Państwo, z przykrością informujemy, że od dzisiaj nie znajdziecie nas na Katolickich Targach Książki w Lublinie, odbywających się w holu Collegium Jana Pawła II na „Katolickim” Uniwersytecie Lubelskim, na których mieliśmy stoisko.

Dziś rano zostaliśmy wyrzuceni z targów.

Cały czas czekamy na podanie oficjalnej przyczyny. Nieoficjalnie przekazano nam, że powodem była ekspozycja książki „Wołyń bez mitów”. Decyzję przekazał nam Prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich, a kierownictwo KUL wysłało dwóch „pomocników”, którzy mieli dopilnować, abyśmy niezwłocznie opuścili teren uczelni. W związku z tym musieliśmy odwołać wizyty Leszka Żebrowskiego, Piotra Plebaniaka, dr Ewy Kurek oraz dr. Leszka Pietrzaka, którzy mieli być na naszym stoisku.

Od wielu lat uczestniczymy w targach książki, a z taką sytuacją spotkaliśmy się po raz pierwszy. Szczególnie oburzający jest fakt, że próba kneblowania ust nastąpiła na Uniwersytecie, z definicji mającym być forum wymiany i ścierania się myśli. To, że dochodzi do tego na uczelni mającej w nazwie „katolicki” i odwołujący się do spuścizny św. Jana Pawła II, jest wprost niewyobrażalne. Kryjącym się w cieniu władzom uczelni dedykujemy słowa jej patrona: „Nie lękajcie się”.

Ludobójstwo wołyńskie jest niezaprzeczalnym faktem, a jego skala i okrucieństwo do dzisiaj budzi przerażenie. Pamięć o ofiarach jest nie tylko obowiązkiem, jest koniecznością, choćby by taka zbrodnia nigdy więcej się nie powtórzyła, a domaganie się chrześcijańskiego pochówku dla niepogrzebanych jest na wskroś katolickie. Zamilczanie tego bolesnego tematu w imię fałszywie pojmowanej poprawności politycznej jest czymś gorszym niż błąd – jest podłością.

Jako zespół Capital deklarujemy, że nie ulegniemy tej nienawistnej kampanii wykluczania i dalej będziemy kontynuować naszą misję. Jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani do pracy i tworzenia nowych projektów. Nadal też będziemy współpracować ze Stowarzyszeniem Wspólnota i Pamięć, której to współpracy owocem jest zakazana od dziś na KUL książka „Wołyń bez mitów”.

Capitalbook

KUL: Kultowy Uniwersytet Ludowy im. rabina Abrahama J. Heschela?

Nowe centrum dialogu na KUL im. rabina Abrahama J. Heschela

CzarnaLimuzynahttps://www.ekspedyt.org/2022/10/30/nowe-centrum-dialogu-na-kul-im-rabina-abrahama-j-heschela/

Złośliwi twierdzą, że to nic innego jak kolejna „jaczejka”, inni wskazują na oficjalny szyld, a na nim czytamy: Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich.

Na pewno znajdą się tacy, którzy powiedzą, że Żydzi nie mieli z tym nic wspólnego, bo sekcje dętą i rytmiczną obsadzili urzędujący na KUL moderniści. Pierwsze skrzypce ma grać “nieśmiertelny rabin” Abraham J. Heschel. 

Niestety, jak głosi stare porzekadło, ”diabeł tkwi w konfiturach”, i właśnie podobny szczegół przykuł moją uwagę.

Już na wstępie, ks. prof. Mirosław Kalinowski powołując się na Jana Pawła II, oświadczył: „rozpoznajemy w religii judaistycznej naszych starszych braci w wierze”.

Od razu rzuca się w oczy, że rektor KUL nawiązuje w ten sposób do fałszywego cytatu z papieża, który, przypomnijmy, nic takiego nie powiedział. Prawdziwy cytat  i jego wykładnia brzmią następująco:

Zaczynając od wykładni…

Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze

przechodzę do prawdziwego cytatu:

Ks. prof. Waldemar Chrostowski, były konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego w rozmowie z tygodnikiem “Idziemy” cytuje prawdziwą wypowiedź papieża Jana Pawła II i objaśnia:

„Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. I to jest właśnie ów wielki teologiczny błąd, który oznacza poważne zafałszowanie wypowiedzi papieskiej i wypaczenie samych podstaw teologicznych relacji chrześcijańsko-żydowskich.

Współczesny judaizm, czyli judaizm rabiniczny bądź talmudyczny, jest traktowany przez większość chrześcijan, co gorsza przez wielu teologów chrześcijańskich, jako religia Starego Testamentu. Sądzą oni, że współczesna religia żydowska jest kontynuacją religii biblijnego Izraela. W związku z tym twierdzą, że stanowi proste przedłużenie wiary i pobożności Starego Testamentu, co sprzyja traktowaniu chrześcijaństwa jako swoistej na nim narośli. Tymczasem, o czym doskonale wiedzą Żydzi, a często nie chcą wiedzieć teologowie chrześcijańscy, współczesny judaizm nie jest zwyczajną kontynuacją religii biblijnego Izraela! Na jej glebie wyrosły dwie religie: ta, która uznała Jezusa za Mesjasza, czyli chrześcijaństwo, oraz ta, która tego nie uczyniła i w dużej mierze ukształtowała się w konfrontacji z chrześcijaństwem, czyli judaizm rabiniczny.

Wrócę teraz do wypowiedzi ojców założycieli Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela

Ks. prof. Mirosław Stanisław Wróbel, dyrektor Centrum powiedział, że głównym celem relacji katolicko- żydowskich jest “po pierwsze docieranie do samoświadomości kościoła…”

A ja myślałem, że jedną z podstaw samoświadomości kościoła są słowa Chrystusa: “Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”. (Mt 28,19-20)

Patron Centrum, rabin Heschel był według dyrektora ks. prof. Mirosława Stanisława Wróbla „promującym duchowość, a z drugiej strony poetą, wybitnym znawcą ludzkiej duszy”

Zastanowiło mnie co to znaczy „z drugiej strony”. 6 lat temu modernistyczny Deon napisał o rabinie, że był duchowym przewodnikiem ludzi różnych wyznań. O skuteczności takiego przewodnictwa z punktu widzenia tradycyjnej nauki Kościoła Katolickiego świadczyłaby duża liczba nawróceń na wiarę katolicką, ale nikt o tym nie pisze…

Stanisław Gądecki, Arcybiskup Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski pisząc z okazji powołania Centrum list, wspomina o deklaracji Nostra aetate.

Chciałbym w tym miejscu podkreślić bardzo ważną rolę Rabina Profesora Abrahama Joshuy Heschela, Patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego istotny wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate.

Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej.

Ad multos annos! Szalom!

Tyle z listu Przewodniczącego KEP.

Obawiam się, że w tym, jak i w wielu podobnych dziełach umoczył swoje szpony wybitny eklektyk i entuzjasta dialogu z katolicyzmem, prof. Diabelski.

________________________________________________

Nostra Aetate, niezbyt chwalebny dokument II Soboru Watykańskiego – “Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich”. Twórcami tego dzieła byli: Gregory Baum, ówczesny katolicki teolog, mający już za sobą pierwsze kontakty homoseksualne. Stał się w ciągu dwóch następnych dekad zwolennikiem marksistowskiej teologii wyzwolenia, a także osobą czerpiącą inspirację dla swoich poglądów z dzieł socjologów z obszaru oddziaływania Szkoły Frankfurckiej. W 1986 r. zaatakował encyklikę Pawła VI. – Humanae Vitae. Na ostateczny kształt dokumentu mieli także wpływ członkowie środowisk żydowskich, w tym żydowskiej masonerii – B’nai B’rith, z którymi konsultował się kard. Bea.

Postępująca judaizacja kościoła posoborowego – żydowskie Centrum na KUL-u

Postępująca judaizacja Kościoła – żydowskie Centrum na KUL-u

Dla formalności i z obrzydzeniem umieszczamy List Przewodniczącego KEP-u o utworzeniu żydowskiego Centrum na KUL-u.

Zdradliwi aparatczycy wraz z agentami żydowskimi, zagnieżdżeni w strukturach kościelnych i judaizujący od kilkudziesięciu lat Kościół, dzisiaj nie wstydzą się nawet tego – ba, chlubią się tym – że rewolucyjna deklaracja soborowa Nostra aetate to dzieło żydowskich autorów, a posoborowy Główny Burzyciel – Jan Paweł II – stał się „wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim”.

Red.

List Przewodniczącego KEP z okazji inauguracji Centrum im. Abrahama J. Heschela na KUL

Powstanie Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela jest realizacją deklaracji soborowej Nostra aetate i nauczania Kościoła wyrażonego przez kolejnych Papieży – napisał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w liście z okazji inauguracji Centrum im. Abrahama J. Heschela na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II.  

Przewodniczący Episkopatu w liście przesłanym na ręce rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego podkreślił, że inauguracja Centrum im. Abrahama J. Heschela w październiku 2022 roku, gdy obchodzimy 60-lecie otwarcia Soboru Watykańskiego II, ma znaczenie symboliczne. Przypomniał, że to właśnie na tym Soborze została wydana deklaracja Nostra aetate, która „do dziś jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia w kształtowaniu relacji katolicko-żydowskich”. Przewodniczący Episkopatu podkreślił w liście m.in. ważną rolę rabina Abrahama Joshuy Heschela, patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego  wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate. „Deklaracja soborowa Nostra aetate wiele zawdzięcza otwarciu na dialog profesora Heschela oraz jego mądrości” – czytamy w liście.

Zaznaczył też, że Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela zostało powołane na uniwersytecie, który w swojej nazwie przywołuje Jana Pawła II – niezwykle ważną postać w dialogu katolicko-żydowskim. „To właśnie św. Jan Paweł II wniósł do Kościoła szczególną wrażliwość na problematykę żydowską. Papież Polak jest do dziś wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim” – napisał Przewodniczący Episkopatu, przywołując m.in. fakt, że Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który modlił się razem z rabinem o pokój oraz pierwszym papieżem, który wszedł do synagogi i który odwiedził niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. „To właśnie św. Jan Paweł II – w czasie, gdy przygotowywaliśmy Pierwszy Dzień Judaizmu w Polsce w 1998 roku – zdecydował, aby jego hasło brzmiało: >>Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm<<” – dodał abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił też, że w ostatnim czasie również Benedykt XVI i Papież Franciszek „bardzo rozwinęli relacje katolicko-żydowskie, co stanowi przykład dla całej wspólnoty Kościoła katolickiego”.

W imieniu Konferencji Episkopatu Polski abp Gądecki podziękował rektorowi KUL za powołanie do istnienia Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich oraz życzył, aby działalność Centrum Heschela zaowocowała „budowaniem i pogłębianiem dobrych relacji katolicko-żydowskich na płaszczyźnie nauki, edukacji i kultury w wymiarze międzynarodowym”. „Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej” – dodał.

BP KEP

Publikujemy pełny tekst listu:

Warszawa, dnia 17 października 2022 roku

Magnificencjo,
Czcigodny Księże Rektorze,

Z radością przyjąłem przedstawioną mi przed rokiem inicjatywę utworzenia ośrodka naukowo-edukacyjnego poświęconego relacjom katolicko-żydowskim na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Cieszę się, że ta inicjatywa ma już swój konkretny wyraz w postaci Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela na KUL.

Można powiedzieć, że inauguracja Centrum im. Abrahama J. Heschela w październiku 2022 roku, gdy obchodzimy 60-lecie otwarcia Soboru Watykańskiego II, ma znaczenie symboliczne. To właśnie na tym Soborze została wydana deklaracja Nostra aetate, która do dziś jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia w kształtowaniu relacji katolicko-żydowskich. Deklaracja ta przypomina, że z żadną inną religią Kościół katolicki nie pozostaje w tak bliskiej relacji, ani z żadnym innym narodem nie łączy go tak ścisła więź, jak z judaizmem. „Kościół Chrystusowy uznaje, że początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków” (Nostra aetate, 4). Właśnie te więzy duchowe między katolikami i wyznawcami judaizmu zobowiązują do wzajemnego poznawania się, także w wymiarze akademickim, i braterskich relacji (por. Tamże).

Chciałbym w tym miejscu podkreślić bardzo ważną rolę Rabina Profesora Abrahama Joshuy Heschela, Patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego istotny wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate. Jego wieloletnia współpraca ze katolikami w Europie i Stanach Zjednoczonych, spotkania z Papieżem Pawłem VI, liczne kontakty z kardynałem Augustynem Beą zaowocowały ogromnym zaangażowaniem Rabina w tworzenie dokumentu. Deklaracja soborowa Nostra aetate wiele zawdzięcza otwarciu na dialog profesora Heschela oraz jego mądrości.

Pragnę zaznaczyć jednocześnie, że Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela zostało powołane na uniwersytecie, który w swojej nazwie przywołuje inną niezwykle ważną postać w dialogu katolicko-żydowskim. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, otwierając Centrum, podejmuje także spuściznę duchową swego dawnego Profesora i Patrona. To właśnie św. Jan Paweł II wniósł do Kościoła szczególną wrażliwość na problematykę żydowską. Papież Polak jest do dziś wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim. Był pierwszym papieżem, który modlił się razem z rabinem o pokój, pierwszym papieżem, który wszedł do synagogi i który odwiedził niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Jan Paweł II jako pierwszy papież modlił się pod Murem Płaczu, prosząc Boga o wybaczenie i wzajemne braterstwo. Podkreślał również, że antysemityzm jest grzechem. To właśnie św. Jan Paweł II – w czasie, gdy przygotowywaliśmy Pierwszy Dzień Judaizmu w Polsce w 1998 roku – zdecydował, aby jego hasło brzmiało: „Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm”.

Postawa Papieża Polaka i jego konsekwentne nauczanie w procesie zbliżenia między naszymi dwoma religiami i narodami nie miało sobie równych w dotychczasowej historii i stało się inspiracją dla Kościoła w Polsce. W ostatnim zaś czasie Benedykt XVI i Papież Franciszek bardzo rozwinęli relacje katolicko-żydowskie, co stanowi przykład dla całej wspólnoty Kościoła katolickiego. Powstanie Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela jest więc realizacją deklaracji soborowej Nostra aetate i nauczania Kościoła wyrażonego przez kolejnych Papieży.

W imieniu Konferencji Episkopatu Polski dziękuję ks. prof. Mirosławowi Kalinowskiemu, Rektorowi KUL za powołanie do istnienia Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Życzę Księdzu Rektorowi, Pracownikom Centrum i Wspólnocie Akademickiej, aby działalność Centrum Heschela zaowocowała budowaniem i pogłębianiem dobrych relacji katolicko-żydowskich na płaszczyźnie nauki, edukacji i kultury w wymiarze międzynarodowym. Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej.

Ad multos annos! Szalom!

+Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

_____________________
Jego Magnificencja
Ksiądz prof. Mirosław KALINOWSKI
Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

Za: Konferencja Episkopatu Polski (17-10-2022) | https://episkopat.pl/list-przewodniczacego-kep-z-okazji-inauguracji-centrum-im-abrahama-j-heschela-na-kul/

Wesprzyj naszą działalność