Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!
Gdy aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu otwierały ośrodek Abotak w Warszawie pod Sejmem, ogłosiły, że „w tym miejscu prawo nie obowiązuje”. Dziś idą krok dalej – oczekują, że Miasto Stołeczne Warszawa bezprawnie zdusi protesty prolife pod rzeźnią. A Prezydent Miasta Rafał Trzaskowski obiecuje im, że to zrobi.
To było 1 sierpnia – jak w każdą I i III sobotę miesiąca, pod ośrodkiem aborcyjnym na ul. Wiejskiej odbywał się Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji, a przed nim i po nim obrońcy życia manifestowali za życiem. Akcja informacyjna o tym, co dzieje się w środku pseudoprzychodni, porusza ludzi, ale wciąż potrzeba jej więcej, aby uświadomić o tym, jak wielką zbrodnią jest aborcja i aby odstraszyć jak najwięcej klientek na tabletki poronne.
Aborterki z Abotaku jak zwykle zachowywały się prowokacyjnie i agresywnie, bo psuliśmy im krwawy biznes. W pewnej chwili drugą stroną ulicy przechodził Rafał Trzaskowski ze swoimi asystentami. Kobiety dopadły go i zaczęły mu zadawać pytania, dlaczego „pozwala” na protesty pod ich ośrodkiem.
Tymczasem wolność zgromadzeń zagwarantowana jest w Konstytucji. Podobnie zresztą jak ochrona życia każdego człowieka, z której obecna władza kpi sobie w najlepsze, tolerując centrum aborcyjne w samym środku Warszawy.
Ale dla aborterów nie ma czegoś takiego jak prawa i wolności – dla nich liczą się tylko pieniądze, które zarabiają na zabijaniu dzieci. Dlatego aktywistki ADT otwarcie zażądały od Trzaskowskiego, aby pozbył się obrońców życia z Wiejskiej. Taki jest zawsze ostateczny cel morderców dzieci: zabijać jak najwięcej, a opór ludzi dobrej woli – stłamsić. Zamiast wolności marzy im się cenzura na ulicy, a wszystko po to, aby skuteczniej realizować swoje cele biznesowe.
Szanowny Panie,
Dziś piszę do Pana, bo Rafał Trzaskowski obiecał aborterkom, że zlikwiduje nasze protesty. „Ja tam wyślę swoich ludzi” – zapowiedział, a nagranie znalazło się już na wielu proaborcyjnych kontach. Panuje wielka radość, że Prezydent Warszawy wreszcie uciszy proliferów.
Czy to nie paradoks? Od półtora roku działa nielegalna pseudoprzychodnia, a jej właścicielki aktywnie pomagają w aborcji, uczą, jak ją robić i promują ją. Ogłaszają, że przyjmują nawet ciężarne nastolatki i wspierają je w zabiciu ich dzieci, organizują też przemyt środków poronnych z innych krajów UE i
Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!
Gdy aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu otwierały ośrodek Abotak w Warszawie pod Sejmem, ogłosiły, że „w tym miejscu prawo nie obowiązuje”. Dziś idą krok dalej – oczekują, że Miasto Stołeczne Warszawa bezprawnie zdusi protesty prolife pod rzeźnią. A Prezydent Miasta Rafał Trzaskowski obiecuje im, że to zrobi.
To było 1 sierpnia – jak w każdą I i III sobotę miesiąca, pod ośrodkiem aborcyjnym na ul. Wiejskiej odbywał się Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji, a przed nim i po nim obrońcy życia manifestowali za życiem. Akcja informacyjna o tym, co dzieje się w środku pseudo-przychodni, porusza ludzi, ale wciąż potrzeba jej więcej, aby uświadomić o tym, jak wielką zbrodnią jest aborcja i aby odstraszyć jak najwięcej klientek na tabletki poronne.
Aborterki z Abotaku jak zwykle zachowywały się prowokacyjnie i agresywnie, bo psuliśmy im krwawy biznes. W pewnej chwili drugą stroną ulicy przechodził Rafał Trzaskowski ze swoimi asystentami. Kobiety dopadły go i zaczęły mu zadawać pytania, dlaczego „pozwala” na protesty pod ich ośrodkiem.
Tymczasem wolność zgromadzeń zagwarantowana jest w Konstytucji. Podobnie zresztą jak ochrona życia każdego człowieka, z której obecna władza kpi sobie w najlepsze, tolerując centrum aborcyjne w samym środku Warszawy.
Ale dla aborterów nie ma czegoś takiego jak prawa i wolności – dla nich liczą się tylko pieniądze, które zarabiają na zabijaniu dzieci. Dlatego aktywistki ADT otwarcie zażądały od Trzaskowskiego, aby pozbył się obrońców życia z Wiejskiej. Taki jest zawsze ostateczny cel morderców dzieci: zabijać jak najwięcej, a opór ludzi dobrej woli – stłamsić. Zamiast wolności marzy im się cenzura na ulicy, a wszystko po to, aby skuteczniej realizować swoje cele biznesowe.
Szanowny Panie,
Dziś piszę do Pana, bo Rafał Trzaskowski obiecał aborterkom, że zlikwiduje nasze protesty. „Ja tam wyślę swoich ludzi” – zapowiedział, a nagranie znalazło się już na wielu proaborcyjnych kontach. Panuje wielka radość, że Prezydent Warszawy wreszcie uciszy proliferów.
Czy to nie paradoks? Od półtora roku działa nielegalna pseudo-przychodnia, a jej właścicielki aktywnie pomagają w aborcji, uczą, jak ją robić i promują ją. Ogłaszają, że przyjmują nawet ciężarne nastolatki i wspierają je w zabiciu ich dzieci, organizują też przemyt środków poronnych z innych krajów UE i przechowują je gotowe do użycia na zapleczu swojego lokalu. W tym czasie organy ścigania śpią. Policja i Prokuratura nie zajmują się łamaniem prawa o ochronie życia, a władze samorządowe nie robią nic, aby zamknąć centrum aborcyjnej przestępczości.
I właśnie wtedy dobrzy ludzie protestują i nagłaśniają sprawę – zastępując w ten sposób niedziałające instytucje państwa. I to działania tych ludzi są solą w oku Rafała Trzaskowskiego.
Krótko po zobaczeniu nagrania z Trzaskowskim rozmawiałem z działaczami Fundacji, którzy prowadzą protesty #StopABOTAK. Wiem, że nie odejdą stamtąd po dobroci. Szykuje się zatem rozgrywka, w której miasto zamierza skierować całą swoją siłę przeciw proliferom i osłonić w ten sposób morderczynie dzieci.
Nie cofniemy się.
Abotak musi zostać zamknięty.
Już teraz jest on projektem nieudanym – a to wszystko dlatego, że dzięki działaniom Fundacji potencjalne klientki po prostu boją się do niego wchodzić, a jego sponsorzy się wycofują. Wywieszone przed wejściem zdjęcia z aborcji i ciągłe oblężenie placówki – powoduje, że Abotak nie jest spokojną przystanią dla planujących morderstwo. Jest punktem, który zogniskował wokół siebie jedną z największych kampanii antyaborcyjnych ostatnich lat.
Z bezsilności aborterów i ze skuteczności działań prolife rodzi się frustracja feministek. I dlatego Rafał Trzaskowski planuje nas uciszyć. On już wybrał, za czym się opowiada. Ale my też. Jesteśmy gotowi stawić każdy opór, gdy dojdzie do prób cenzury pod krwawą rzeźnią.
Proszę – niech Pan udostępni ten mój list dalej – Znajomym, Rodzinie, swojej Wspólnocie. Niech jak najwięcej osób zobaczy, jak prezydent Stolicy współpracuje z aborterami. Im więcej świadków, tym trudniej będzie nas rozgonić. Potrzebujemy teraz Waszej solidarności.
Trzymamy się dzięki Pańskiemu wsparciu.
Z wyrazami szacunku,
Krzysztof Kasprzak Fundacja Życie i Rodzina www.RatujZycie.pl |
PS – Gdy zabraknie argumentów, pojawia się argument siły. Prezydent miasta ma władzę nie po to, by wybierać, kto może wyrażać poglądy i korzystać ze swoich wolności. A jednak Trzaskowski planuje działania przemocowe wobec tych, którzy bronią dzieci przed aborcją.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/