Papież, UNESCO i niejaki Komeński
- 1 listopada 2026 fsspx.pl/papiez-unesco-i-niejaki-komenski

25 września 2026 r., podczas pierwszego etapu swojej podróży apostolskiej do Francji, papież Leon XIV złożył wizytę w siedzibie UNESCO w Paryżu. Wydarzenie to miało ogromne znaczenie, zwłaszcza w świetle kulturowych korzeni tej instytucji, która – jak należy przypomnieć – jest Organizacją Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury (do czego niedawno dodano komunikację i informację).
Misja UNESCO skupia się zatem w szczególności na ujednolicaniu w skali globalnej kryteriów, metod i celów w dziedzinie pedagogiki i kultury w szerokim znaczeniu. Swoimi korzeniami sięga ona dzieła postaci większości z nas nieznanej: Jana Amosa Komeńskiego, znanego pod łacińskim imieniem Comenius (1592–1670). Cóż może łączyć siedemnastowiecznego teologa protestanckiego z UNESCO? W 1957 r. odpowiedzi na to pytanie udzielił Jean Piaget1, który przewodniczył Szwajcarskiej Komisji UNESCO i przez ponad trzydzieści lat kierował Międzynarodowym Biurem Edukacji.
Piaget stwierdził, że wielkim przedsięwzięciem, któremu Comenius poświęcił całe swoje życie, było „dzieło powszechnej reformy społeczeństwa ludzkiego”, realizowane za pomocą następujących środków:
– ujednolicenie wiedzy i jej upowszechnianie dzięki udoskonalonemu systemowi szkolnemu, pozostającemu pod kierownictwem swego rodzaju międzynarodowej akademii;
– koordynacja polityczna pod kierownictwem instytucji międzynarodowych, mających na celu zapewnienie utrzymania pokoju;
– pojednanie Kościołów pod egidą tolerancyjnego chrześcijaństwa.
Krótko mówiąc: ekumenizm religijny i polityczny.
Jednak to właśnie problemom wychowania poświęcił Comenius większość swojej energii, żywiąc (słusznie) przekonanie o kluczowym znaczeniu edukacji prowadzonej już od dzieciństwa, dla powodzenia wszelkich prawdziwych reform społecznych. Z tego właśnie względu, jak przypomniał Piaget, ponad różne swoje pomysły Komeński przedkładał plan stworzenia „międzynarodowej organizacji oświaty publicznej, a w końcu projekt collegium lucis, które miało stanowić swego rodzaju międzynarodowe ministerstwo edukacji”. Pomimo nawiązania do „światła” zaczynają się pojawiać pierwsze cienie… Niezależnie od tego, „dla UNESCO to właśnie te aspekty dzieła Comeniusa są najbardziej interesujące ‒ precyzuje Piaget ‒ ponieważ pod wieloma względami czynią go jednym z prekursorów tej organizacji”.
Przejdźmy jednak do kwestii, która nas tutaj najbardziej interesuje. W 1657 r. Komeński opublikował w Amsterdamie dzieło Lux in tenebris, którego przedmowa zawiera podsumowanie podstawowych założeń jego doktryny. Oto niektóre z nich:
– papież jest wielkim antychrystem i nierządnicą babilońską (II);
– bestia, która niesie nierządnicę, to Cesarstwo Rzymskie, a konkretnie dynastia Habsburgów (III).
Można by wysunąć zarzut, że przypisywanie tak wielkiego znaczenia osobie, która w gruncie rzeczy nie ma żadnego rzeczywistego związku z tą instytucją, jest nieco przesadzone. Można by przyjąć ten argument, przyjrzyjmy się jednak temu, co UNESCO przechowuje w swoich archiwach jako „manifest” swojej filozofii i światopoglądu, który leży u podstaw jej działania. Chodzi o broszurę z 1946 r. pt. UNESCO. Its purpose and its philosophy (UNESCO. Jej cele i filozofia), którą napisał pierwszy dyrektor generalny powstałej wówczas organizacji, Julian Huxley (brat słynnego Aldousa Huxleya).
Oto co pierwszy dyrektor generalny UNESCO napisał na temat filozofii, która powinna przyświecać działaniom tej organizacji: nie może opierać „swojej perspektywy na jednej z konkurujących ze sobą teologii, wykluczając przy tym pozostałe, niezależnie od tego, czy byłby to islam, rzymski katolicyzm, protestantyzm, buddyzm, unitarianizm, judaizm czy hinduizm. (…) Nie może tego uczynić po pierwsze dlatego, że sekciarstwo jest sprzeczne z jej statusem i istotą, a po drugie z powodów czysto praktycznych: taka próba natychmiast wywołałaby zdecydowaną wrogość ze strony wielu wpływowych grup, a także doprowadziłaby do braku współpracy, a nawet wycofania się z organizacji niektórych państw. (…) Co więcej, biorąc pod uwagę, że UNESCO koncentruje się na konkretnych zadaniach w zakresie edukacji, nauki i kultury, na potrzebie wzajemnego zrozumienia między narodami świata oraz na dążeniu do pokoju i dobrobytu ludzkości na naszej planecie, należy wykluczyć perspektywę nastawioną wyłącznie lub przede wszystkim na życie wieczne” (s. 6–7).
W ostatecznym rozrachunku, jak twierdzi Huxley, naczelną zasadą UNESCO powinien być „humanizm ewolucyjny”. Takie podejście „nie tylko ukazuje miejsce człowieka w przyrodzie i jego relacje z resztą świata widzialnego (…) ale pozwala nam również odróżnić tendencje pożądane od tych, które nie są pożądane, oraz wykazać istnienie postępu w kosmosie. Co więcej, przedstawia ono człowieka jako jedynego strażnika przyszłego postępu ewolucyjnego i dostarcza nam ważnych wskazówek dotyczących dróg, których należy unikać, oraz tych, którymi należy podążać, aby ten postęp osiągnąć. Perspektywa ewolucyjna (…) ukazuje pochodzenie i biologiczne korzenie naszych ludzkich wartości (…) jest ono niezbędne, abyśmy w obecnym chaosie sprzecznych tendencji mogli dostrzec te nurty, działania i metody, które UNESCO powinno eksponować i wspierać” (s. 7–8).
Krótko mówiąc: do czego mielibyśmy jeszcze potrzebować Boga, skoro nauka daje nam klucz do tajemnic i pozwala panować nad naturą? I jak moglibyśmy faworyzować jakąś religię kosztem wszystkich innych, skoro możni tego świata wskazują indyferentyzm jako drogę, którą należy podążać?
I oto dziś papież odwiedza UNESCO. Papież wkracza do siedziby tych, którzy swojego „duchowego przodka” i „prekursora” widzą w Komeńskim ‒ protestancie, który dążył do tego, by religie świata rozpłynęły się w synkretycznej mieszaninie pozbawiającej je jakiejkolwiek odrębnej tożsamości; gnostyku, który pragnął, by papiestwo zniknęło z powierzchni ziemi. Papież odwiedza tych, którzy czynią z indyferentyzmu religijnego swoją gwiazdę przewodnią; podobnie tak jak Emmanuel Macron, który kilka godzin wcześniej w Pałacu Elizejskim mówił o powinności republiki w zakresie ochrony „prawa wszystkich do wiary lub do niewiary”. Cóż zatem powie papież Leon XIV w UNESCO?
Przemówienie pełne wezwań do pokoju i sprawiedliwości, do rozwagi i nadziei, do miłości bliźniego… Przemówienie, w którym jednak trudno doszukać się wiary i w którym, nawet gdy wspomina się o Panu Bogu, czyni się to po dodaniu zwyczajowego już zastrzeżenia o relatywistycznym wydźwięku: „Dla wiary chrześcijańskiej tajemnica człowieka znajduje najpełniejsze światło w Chrystusie”. I konsekwentnie, gdy mowa o budowaniu pokoju, w wypowiedzi pojawia się liczba mnoga: „tradycje religijne odgrywają niezastąpioną i niezbędną rolę w kulturze, religie zaś wyrażają nasze pytania o początek i kres życia, pomagając odkrywać pierwotny i ostateczny sens istnienia, który znajduje odzwierciedlenie w codziennych wyborach. (…) ludzkość jednoczy się we wspólnym poszukiwaniu sensu i zmierza ku przeznaczeniu, którym nie jest śmierć. Nie podążamy ku nicości. Dlatego dusza ludzka, pozostając w relacji z Bogiem, jeszcze wyraźniej odczuwa wezwanie do budowania pokoju poprzez przymierze między narodami, które uznają się za dzieci jednego Ojca oraz za braci i siostry”.
Lecz, Ojcze Święty, kim jest ten Ojciec? Czy ma jedno imię? Czego od nas oczekuje, abyśmy mogli osiągnąć to „przeznaczenie, którym nie jest śmierć”? Czy możemy wybrać dowolną religię świata, czy też żąda, żebyśmy czcili Go „w duchu i w prawdzie”? Czy Bóg może obdarzyć pokojem narody, które łamią prawo naturalne i znieważają wiarę katolicką?
Ojcze Święty, jakaż żarliwość rozgorzałaby na nowo w sercach katolików, gdybyś odpowiedział choćby na jedno z tych pytań! Jakąż radość odczuliby twoi synowie, słysząc ponownie z ust najwyższego pasterza, że „tego rodzaju wylew zła dlatego nawiedził świat cały, gdyż bardzo wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”, oraz że „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”2
Vincenzo Gubitosi
Źródło
Przypisy
- 1Por. Jean Piaget, L’actualité de Jean Amos Comenius, [w:] Jean Amos Comenius 1592–1670. Pages choisies, UNESCO, Paris 1957, s. 11–33; tekst tego wstępu przedrukowano w czasopiśmie Międzynarodowego Biura Edukacji UNESCO „Perspectives”, 1993, t. 23, nr 1–2, s. 175–199 (cytaty pochodzą z tego wydania). ↩︎
- 2Pius XI, encyklika Quas primas. ↩︎