Obiecana przepaść

Obiecana przepaść

Autor: CzarnaLimuzyna , 12 kwietnia 2024 ekspedyt

Podobno Polska w błyskawicznym tempie odzyskuje należne jej miejsce w szeregu. Bardziej spostrzegawczy już zauważyli, że nie jest to szereg ani kolejka.

Miejsce w którym aktualnie się znajdujemy przypomina urwisko z którego po trochu osypuje się ziemia, a stopy powoli tracą grunt. Bardziej dociekliwi opisują konsystencję nowego politycznego fundamentu jako nazbyt bagnistą. Pesymiści! Obiecano nam równość, a więc zostaniemy wciągnięci wszyscy na równą głębokość. Najgorsi są katolicy, którym obiecana przepaść kojarzy się z piekielną czeluścią.

Jeden z moich ulubionych poetów pisał:

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać

Kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

Kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

Dziś jesteśmy w bardziej zaawansowanym stadium- podniosły rytuał aborcji, chanukowe świece, marsze pedofilów, kolory wymieszane… jak do tego doszło? Straciliśmy po prostu czas. Bardzo dużo czasu bezpowrotnie utraconego w rytmie demokratycznego wahadła. Głupcy wierząc w demokrację zapominają o Bogu.

grafika w ikonie wpisu: Ana Kapor “poza czasem”

=============

Z tej nadarzającej się okazji zacytuję jeden felieton na ślad którego trafiłem u prof. Dakowskiego. Chodzi o historię naszej głupoty.

[A ja re-kopiuję, bo “pamięć mamy DOBRĄ” – ALE KRÓTKĄ. md]

Polska u bram piekielnych

Dr Ignacy Nowopolski

Kiedy to we wczesnych latach 90 tych przyuczano Polaków do zachodniej „wolności, demokracji i wolnego rynku”, niejednokrotnie treserzy „nagradzali” pospólstwo pochwałami ze słownika dla kretynów, przykładowo, „klepiąc werbalnie” ich po plecach, stwierdzeniem, że III RP jest „prymusem” w szkole „zachodnich wartości”.  W miarę upływu czasu, obywatele III RP dorośli do tych „pochwał”.

Po kilku latach chaosu, spowodowanego koniecznością „umocnienia zachodniej demokracji i pluralizmu”, pozbyto się, ze sceny publicznej, w taki czy inny sposób, tych nielicznych, którzy ciągle nie chcieli, lub nie mogli pojąć, o co tak naprawdę w cyrku  „zachodnich wartości” chodzi, a mianowicie o przekazanie za pomocą pseudodemokratycznych rytuałów, całej autentycznej władzy politycznej, gospodarczej i (o zgrozo!) duchowej, globalnej oligarchii finansowej, czyli wyrażając się kolokwialnie, apostołom szatana.

Scena polityczna została z grubsza uporządkowana według „najlepszych standardów amerykańskich” w dwubiegunowy system bloku „pro narodowego” i „pro-europejskiego”, czyli jak to się teraz w USA określa „dwupartji demokratyczno-republikańskiej”.  Przy czym, tak jak w amerykańskim, także w polskim systemie nie można uniknąć waśni pomiędzy dwoma blokami, w końcu każda klika ma swoje partykularne interesy, ale zasadnicze sprawy w tzw. „porozumieniu ponad podziałami” idą utartym torem, ku zadowoleniu apostołów szatana.

W przypadku III RP, dla sprawności funkcjonowania takiego amerykańskiego systemu, potrzebny był jeszcze jeden element, a mianowicie kolaboracja Polskiego Kościoła Katolickiego, który podobno zawsze był z Narodem!  Jednak dzięki „intelektualnej  giętkości” polskiej hierarchii kościelnej, udało się pogodzić te dwa wzajemnie wykluczające się postawy i to nawet do ekstremum aktywnej współpracy w covidowej „plandemii” w III RP!  Taka harmonia i zrozumienie graczy społeczno-politycznych musiało spowodować głębokie konsekwencje w odniesieniu do psyche społeczeństwa.

Po z górą 30 latach funkcjonowania w „wolności, demokracji, tolerancji, wolnym rynku i wartościach europejskich”, przeciętny „Polak” nie pojmuje nawet tak fundamentalnych wartości jak: prawda i kłamstwo, wolność i niewola, zło i dobro, honor i zaprzaństwo, uczciwość i złodziejstwo, patriotyzm i renegactwo. Itd.,itd.,itd.,.

Nawet w PRLu ludzie, włączając w to członków komunistycznej partii, rozumieli ich znaczenie, choć w większości nie stosowali się doń.

Dziś żadnych krępujących restrykcji  nie ma, no może za wyjątkiem obowiązku akceptacji zboczeń seksualnych i prymatu miłości międzyrasowej przez polskie „panie euro wędrowniczki”.

W zakresie gospodarczym szerzy się zwyczaj pełnej kolaboracji administracji i publicznych/prywatnych korporacji w dalszym nieustannym rabowaniu polskiego mienia.

W polityce, normą stało się polsko-banderowskie „braterstwo broni” i masowe przekształcenie się „Polaków” w polskojęzycznych volkseuropejczyków, z kulminacją w postaci zainstalowania następcy gubernatora Hansa Franka, germańskiego gauleitera III RP, Donalda Tuska na stanowisko „premiera III RP”.

Reasumując, w każdej bez wyjątku dziedzinie, III PR dzierży dumnie tytuł „prymusa” wśród „wielkich nacji Zachodu”, ale niestety ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami.  WITAJCIE U BRAM PIEKŁA!

_____________________________________________________________

grafika w ikonie wpisu: Ana Kapor “poza czasem”