Segregacja sanitarna i inwigilacja pracowników dzisiaj na Komisji Zdrowia. W oparach absurdu.

Dziambor krytykuje skandaliczną ustawę

W środę 5 stycznia na Komisji Zdrowia odbędzie się wysłuchanie publiczne projektu tzw. ustawy o segregacji sanitarnej. Artur Dziambor z Konfederacji skomentował sprawę w „Salonie politycznym trójki”.

Projekt, który będzie przedstawiony w środę zakłada możliwość segregacji sanitarnej i inwigilacji medycznej pracowników. Pracodawca zyskałby możliwość żądania od pracownika informacji, czy jest zaszczepiony na covid i ewentualnego przeniesienia takiego pracownika na inne stanowisko. Konfederaci przewidują, że skończy się to zwolnieniami pracowników.

Artur Dziambor, lider struktur partii KORWiN na Kaszubach i były przedsiębiorca, zwrócił na to uwagę w „Salonie politycznym trójki”.

– Ta ustawa dość gładkim językiem napisana między wierszami mówi o tym, że pracodawca będzie mógł zwolnić pracownika, który jest niezaszczepiony – powiedział przedstawiciel wolnościowego skrzydła Konfederacji.

Dziambor wskazał, że „pracodawca może wysłać pracownika na stanowisko odosobnienia, jeżeli jest niezaszczepiony albo wysłać go na urlop, na którym będzie musiał przemyśleć swoją nieodpowiedzialną postawę”.

– Każdy pracodawca będzie się bronił, po prostu pozbywając się problematycznego pracownika. Wie o tym każdy, kto zatrudnia ludzi, że to tak właśnie będzie wyglądało – tłumaczył.

Pytany o „możliwość przeniesienia pracowników na inne stanowiska” przypomniał, że przecież w bardzo wielu zawodach jest to po prostu niemożliwe.

Gdyby nauczyciel był niezaszczepiony, a byłby przymus zaszczepienia nauczyciela, to co się z takim nauczycielem zrobi? Zrobi się z niego nocnego stróża? – pytał.

– To w praktyce wygląda zupełnie inaczej, niż sobie panowie posłowie wyobrażają świat, szczególnie gdy mówimy o posłach, którzy się podpisali pod tą ustawą. Wielu z nich jest w parlamencie od 20 lat, więc oni w ogóle nie wiedzą, co to znaczy pracować w normalnej firmie –
dodał.

Poseł z Gdyni stwierdził, że paszporty covidowe są z kolei bezużyteczne.

– Od samego początku mówiliśmy, że te „paszporty covidowe” nie powinny w ogóle istnieć. Nigdy nie istniało nic takiego wobec innych chorób. Nawet dziś mamy kalendarz obowiązkowych szczepień dla dzieci, ale gdyby przypadkiem dziecko nie zostało zaszczepione w terminie to nie ma żadnych konsekwencji. Są kary administracyjne, ale nie tak skuteczne, żeby ludzi zmusić do szczepienia dzieci. Dziecko dalej może wejść do restauracji, nie mają problemów – mówił poseł.

– Tymczasem Covid jest chorobą najbardziej popularną wokół, której stworzone są obostrzenia i całe prawa są do tego dostosowywane. Żyjemy w oparach absurdu i dlatego od samego początku mówi, że powinniśmy z nich wyjść – podsumował Dziambor.

Prof. Piotr Kuna: „Z punktu widzenia naukowego certyfikaty nic nie dają”

Uważa, że ich wprowadzenie ma na celu pośrednie przymuszenie ludzi do „dobrowolnego” zaszczepienia się.

W rozmowie z portalem dorzeczy.pl prof. Kuna skomentował m.in. najnowsze obostrzenia, restrykcje, nakazy i zakazy.

Wprowadzone obostrzenia mogą chwilowo zmniejszyć liczbę zakażeń, ale w niewielkim stopniu. Nie ma dowodów, żeby gdziekolwiek na świecie zadziałały tego typu ograniczenia. Prawda jest taka, że prędzej czy później wszyscy się zetkniemy z wirusem – mówi lekarz.

Dodaje, że w ostatnich dniach liczba zakażeń spadła o ok. 10 proc. tydzień do tygodnia. Spadki są zauważalne, choć nie takie, jakich wszyscy byśmy sobie życzyli.

W kwestii surowszych obostrzeń czy nawet lockdownu prof. Kuna wskazuje, że „możemy opierać na dowodach w postaci statystyk”.

Kraje, które zastosowały restrykcyjny lockdown – za wyjątkiem Chin, które są szczególnym przykładem – mają najwyższy odsetek nadumieralności i zgonów nadmiarowych wobec COVID-19 na świecie. Państwa stosujące miękkie metody walki z wirusem mają najmniej nadmiarowych zgonów i najmniejszy procent generalnie wszystkich zgonów w stosunku do innych państw. Warto się temu przyjrzeć i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego twardy lockdown w sensie populacyjnym nie przynosi efektów? Owszem, może coś zmienić pod względem liczby zakażeń, jednak dla mnie jako lekarza, to nic nie znaczy. Może okazać się, że będzie więcej zgonów w innych obszarach. Trzeba patrzeć na ten problem w sposób kompleksowy i holistyczny – wskazuje profesor.

Prof. Kuna mówi także, że wprowadzanie paszportów covidowych nie ma z naukowego punktu widzenia sensu, gdyż zaszczepieni także przenoszą wirusa.

Z punktu widzenia naukowego certyfikaty nic nie dają. Mogą chronić osoby niezaszczepione, jednak to nie ma nic wspólnego z osobami zaszczepionymi. Podam kolejny przykład. Posiadamy dane, z których wynika, że niektóre szczepionki w ogóle nie chronią przed zakażeniem wariantem Omikron, a nawet te najlepsze chronią w zaledwie 40 proc. Oczywiście osoby zaszczepione też się będą zarażały i będą przenosić wirusa. Certyfikaty są pewnego rodzaju sposobem przymuszenia niezaszczepionych do podjęcia decyzji o zaszczepieniu, a nie rzeczywistym działaniem mającym na celu walkę z pandemią – mówi w rozmowie z dorzeczy.pl prof. Kuna.

https://nczas.com/2021/12/15/prof-kuna-mowi-wprost-z-punktu-widzenia-naukowego-certyfikaty-nic-nie-daja/ 15 grudnia 2021

prof. Piotr Kuna, kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych UM w Łodzi.