Terapia śmierci
Marek Wojcik 02.10.2026 r. world-scam/terapia-smierci
Kiedy w sierpniu 2020 roku 38-letni Andy Hodge z Kentucky złamał nogę, była to tragedia dla tego ojca samotnie wychowującego trójkę dzieci i dla jego rodziny. Nic nie wskazywało na to, że to był dopiero wstęp do znacznie większego dramatu.
Złamanie w kostce było bardzo poważne i wymagało skomplikowanej operacji.
Prawdziwą jednak tragedię zapoczątkował powszechnie stosowany wówczas test na jedynie słuszną chorobę paraliżującą strachem cały świat. Test PCR, który nie jest żadnym testem zdrowia pacjenta, a jedynie fałszywym pretekstem rozpowszechniania paniki przed przemianowaną na kowid grypą, okazał się wyrokiem śmierci.

Szokującego wywiadu dla The Defender udzieliła jego siostra Elie. Można go przeczytać w poniedziałkowym artykule: Szukał pomocy z powodu złamanej nogi, która nie chciała się zrosnąć. Szpital leczył go z powodu COVID-19, a następnie stwierdził śmierć mózgu. Źródło.
Nie będę tym razem niczego cytował – przeczytajcie sami, jak traktuje pacjentów służba zdrowia. Medycyna pourazowa o ile wiem, jest jedyną dziedziną, w której lekarze zajmują się leczeniem prawdziwych przyczyn choroby, czyli urazów. Chirurdzy na tych oddziałach nie zajmują się walką z medycznymi fantomami w postaci wirusów, których patogenność nigdy nie została wykazana, albo walką z cyferkami pochodzącymi z laboratorium opartą na zmyślonych, ale powszechnie reklamowanych przez farmację tezach.
Jeżeli należysz do tych, którzy przechwalają się, że chorowali na wyświechtaną medialnie pseudochorobę zwaną korona, muszę cię rozczarować – to była zapomniana na dwa lata grypa. Wcale nie mniej groźna. Miałeś zaburzenia zmysłu smaku i węchu? Oczywiście, że miałeś. Większość studentów medycyny diagnozuje u siebie choroby, o których właśnie się uczą, wykrywając bezbłędnie u siebie wszelkie jej objawy. Korona była jedyną znaną dysfunkcją bez żadnych objawów. Jedynym autentycznym symptomem plandemii była bezrefleksyjna wiara w werdykt testu PCR.
Spotkałem się z zarzutem, że moje artykuły mogą kogoś odwieźć od korzystania z usług medycznych. Mogą, bo to jest kwestia wiary.
Wyznawcy religii medycznej, czyli przede wszystkim terapii trucizną zwanej dla niepoznaki lekarstwem, powinni zapoznać się ze strategią lemingów, polegającą na naśladowaniu otoczenia oraz z jej skutkami.

Prawdopodobnie, kiedy jeszcze Andy żył pobrano jego organy. Nikt nie przejmował się straszliwym niebezpieczeństwem zarażenia się zmyślonym kowidem dla pobierających organy oraz dla odbiorcy. W każdym razie, przedstawiciele zakazanej w bieżącym roku organizacji zajmującej się dostarczaniem organów Network for Hope, wielokrotnie „troszczyli się” o stan jego potencjalnych materiałów transplantacyjnych – business as usual – czyli standardowe w takim przypadku działanie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com