TAJNE UMOWY NADAL W CENIE
Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/tajne-umowy-nadal-w-cenie
Środek sezonu ogórkowego. Polacy wypoczywają od codziennego znoju, politycy opuścili sejmowe ławy, media donoszą o rakiecie, która zaatakowała pole uprawne w powiecie biłgorajskim lub odnotowują kolejne pożary rozprzestrzeniające się po całej Europie. Z ociąganiem, wiedząc, że informacje i tak docierają do ludzi za pośrednictwem Internetu, pokazują zmasowany, dobrze skoordynowany atak migracyjny na Hiszpanię, ale nie starają się wyciągać z tego wniosków, unikają rzetelnej dyskusji na temat przyczyn i ewentualnych konsekwencji tych wydarzeń, także dla naszej przyszłości. Tymczasem, kilku dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia zauważyło, że władze państwa polskiego po raz kolejny zawarły, z pominięciem drogi konstytucyjnej, umowę o niezwykłej wadze. Nie opadły jeszcze na dobre emocje związane z kolejną rocznicą Powstania Warszawskiego, a dowiadujemy się, że reprezentujący Polskę minister obrony narodowej podpisał ze swym niemieckim odpowiednikiem tajną umowę o współpracy w dziedzinie obronności! Chciałoby się powiedzieć, pakt bezprecedensowy, ale przecież byłaby to nieprawda, ponieważ jego poprzednik z opozycyjnego chwilowo ugrupowania uczynił to samo w roku 2016, łamiąc i wtedy polskie prawo, a Polacy dowiedzieli się o tym dopiero po kilku latach. Polecam zapoznanie się z materiałem, który odsłania zagrożenia, jakie dla nas płyną z tego powodu.
Poniżej przypominam urywki jednego z rozdziałów książki „Requiem dla Amelii Earhart”, której tytuł może sugerować, że nic nie mówi o sprawach, które poruszyłem wcześniej. A jednak mówi całkiem sporo, bo one wszystkie mają wspólny mianownik.
„W jednej z pierwszych książek starałem się opisać, jak doszło do powstania organizacji mającej na początku XXI wieku sterroryzować cały świat. Pisałem: ‘W 1928 roku, Egipcjanin Hassan Al-Banna założył nacjonalistyczną grupę o nazwie Bractwo Muzułmańskie. Banna zauroczony był poglądami człowieka, który niedługo potem odcisnął tragiczny ślad w historii świata. Tym osobnikiem był Adolf Hitler. Banna pisywał nawet do niego wiernopoddańcze listy. Już wkrótce Bractwo stało się swego rodzaju odnogą niemieckiego wywiadu.
Nacjonalizm arabski miał z niemieckim nazizmem coraz więcej wspólnego, a niechęć obu ideologii wzbudzali zarówno żydzi, jak i elementy zachodniej kultury. Niemcy wspierając działalność Bractwa w Egipcie, wzmacniali de facto piątą kolumnę egipskiej armii. Na wieść o wybuchu wojny Bractwo złożyło zapewnienie wywołania powstania i pomocy oddziałom generała Rommla.
Bractwo rosło w siłę. Powstała nawet sekcja palestyńska, której szefem został wielki mufti Jerozolimy. Współtworzył on międzynarodową dywizję SS składającą się z arabskich nazistów. Dywizja ta, o nazwie Muzułmańskiej Dywizji Handzar, miała w swych ambitnych planach podbicie całej Afryki. Po wojnie Bractwo znalazło się na indeksie, a wywiad brytyjski wyłapał jego najaktywniejszych członków. Jednak, jak to w wywiadowczym zwyczaju bywa, postanowiono ich wykorzystać. Trafili do Egiptu, gdzie przez trzy lata szkolono ich do wykonywania zadań specjalnych. Brytyjczycy zamierzali wykorzystać grupę do walki z nowo tworzącym się państwem Izrael. Brytyjczyków wspierał w tych działaniach wywiad francuski, który uwolnił wielkiego muftiego i wysłał go również do Egiptu.
Kiedy okazało się, że plany spaliły na panewce, Brytyjczycy przekazali swe muzułmańskie aktywa rodzącej się służbie wywiadowczej USA. CIA postanowiła wykorzystać arabskich nazistów, na terenie Środkowego Wschodu, w formie przeciwwagi dla arabskich komunistów, pozyskanych przez Związek Sowiecki. Pomysł nie spodobał się władzom egipskim i Gamal Abdel Naser, ówczesny przywódca tego państwa wydał polecenie likwidacji członków Bractwa. I tak, w latach 50. Egipt przestał być bezpiecznym dla nich miejscem. Ratując sytuację, CIA przerzuciła ocalonych z czystki do Arabii Saudyjskiej. Duchowi przywódcy Bractwa rozpoczęli wkrótce w tamtejszych szkołach religijnych nauczanie zasad opartych na zlepku ideologii nazistowskiej z islamskim wahhabizmem. W jednej z tamtejszych medres, z ogromnym zainteresowaniem nauk tych wysłuchiwał młody Arab, o którym w przyszłości miał usłyszeć cały świat. Nazywał się Osama Bin Laden. Kiedy w roku 1979 Sowieci wkroczyli do Afganistanu, amerykańskie służby specjalne zdecydowały o wysłaniu im w sukurs swych bojowników z Arabii Saudyjskiej.
Z uwagi na złe konotacje ideologiczne Bractwa, postanowiono zmienić ich wizerunek. Nowi pomagierzy Ameryki przyjęli nazwę Maktab al-Khadamat al-Mujahidin (mudżahedini). I to oni wykrwawili sowieckich żołnierzy w niedostępnych afgańskich górach. Wkrótce po tym przestali być potrzebni. Arabia Saudyjska, z pewnością wypełniając wolę Ameryki, nie miała już ochoty dłużej ich gościć i zamknęła przed nimi drzwi. W zamian za spokój na swym terenie zobowiązała się jednak wspierać ich finansowo. Tak brzmi wersja oficjalna, jednak jestem pewien, że szykując nowe przedsięwzięcie, należało odciąć wszelkie związki Bractwa z Arabią Saudyjską, państwem bądź co bądź przyjaznym USA i umiejscowić arabskich terrorystów, przynajmniej w społecznej świadomości, w innym kraju. Animatorzy wywiadowczych gier postanowili część z nich po prostu uśpić, zachowując pełną nad nimi kontrolę, co miało się przydać w różnych jeszcze misjach. Tego, że takie zadania nadal spełniają, dowodzi fakt powstania z członków radykalnego odłamu Bractwa organizacji Hamas, a jak już podkreślałem niejednokrotnie, przeświadczony jestem, że ojcem chrzestnym tego tworu jest Izrael. Skoro przez tyle lat służby specjalne tak wielu różnych państw przekazywały ich sobie z ręki do ręki, podejrzenie to wydaje się być w pełni uzasadnione. Osama Bin Laden, który po tajemniczej śmierci swego mentora Azzama, zaczął odgrywać pierwsze skrzypce w Bractwie, powołał do życia Al Kaidę. Musiało być na nią zapotrzebowanie i pomału przygotowywano zręby nowej organizacji. Tak oto powstała Baza. Baza dla kolejnego zadania militarnego. Baza dla wydarzeń 11 września 2001 roku i wszystkich późniejszych konsekwencji tego dnia.’
Czytelników bardziej tematem zainteresowanych, a ręczę, że warto, odsyłam do artykułu, będącego recenzją książki Ian’a Johnson’a, autorstwa Leslie Evans’a, zatytułowanego „Dziwna kariera Ahmada Kamala i jak pomógł CIA wprowadzić radykalny islam do Europy”. Otóż Evans pisze, o czym wspomniałem wcześniej, że protoplastami wykorzystywania radykalnego islamu dla walki politycznej, byli Niemcy, jednak kierowali oni ten oręż przede wszystkim w stronę Sowieckiej Rosji. Wysiłki Hitlera mające na celu rozszerzenie wpływów nazistowskich na sowieckich muzułmanów były kierowane przez Gerharda von Mende, byłego profesora i bojówkarza SA, który pracował dla Ministerstwa Rzeszy. Centrum tej operacji był zatem Berlin, natomiast po II Wojnie Światowej, Amerykanie postanowili wykorzystać te struktury, przenosząc centralę swych działań do Monachium. To tam postanowiono wybudować pierwszy w Europie meczet, pozyskując muzułmanów dla swoich potrzeb. Jak pisał Johnson – Amerykanie, Niemcy Zachodnie i różni islamiści przez lata rywalizowali o to, kto ostatecznie ukończy budynek i przejmie nad nim kontrolę.
Pomysł wyszedł od niemieckiego byłego nazisty, który kierował muzułmańską operacją propagandową na rzecz Hitlera podczas II wojny światowej. CIA przejęła niemiecki plan i odegrała kluczową rolę w zaszczepieniu go islamskim radykałom, którzy z kolei postrzegali go, jako szansę religijnej ekspansji. Johnson pisze, że Monachium było przyczółkiem, z którego Bractwo Muzułmańskie rozprzestrzeniło się na zachodnie społeczeństwo. Amerykański konsulat w Monachium był drugim, co do wielkości, na świecie. Służył jako punkt nasłuchowy dla wszystkiego, co było związane z ZSRR. Gerhard von Mende przeżył wojnę. W chaosie zbombardowanych Niemiec, okupowanych przez ZSRR na wschodzie oraz przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Francję na zachodzie, udało mu się ukryć i udawać akademickiego biurokratę. Już wkrótce znalazł się na liście płac brytyjskiego MI5. Dość szybko rozpoczął działalność dla służb zachodnioniemieckich i oczywiście amerykańskich. Błyskawicznie odtwarzał kontakty z byłymi radzieckimi żołnierzami muzułmańskimi i uciekinierami najróżniejszych narodowości. Nieprzypadkowo właśnie w Monachium powołano do życia dwie najbardziej znane stacje radiowe. W roku 1949 powstało Radio Wolna Europa, nadające do wszystkich krajów Europy Wschodniej, a w 1951 Radio Liberty, które nadawało na falach krótkich audycje skierowane głównie na obszar ZSRR.
Dziś, po kolejnych doświadczeniach ostatnich lat, w świetle przytoczonych wyżej materiałów, możemy chyba z lepszej perspektywy spojrzeć na kontynuację islamskiego ekspansjonizmu w Europie. Niemiecki zalew krajów europejskich imigrantami, tym razem pod egidą polityki unijnej, nie jest niczym innym, jak konsekwentną realizacją planów i działań rozpoczętych w latach 30 minionego wieku, starannie podsycanych w czasie zimnej wojny i dziś rozniecanych na nowo. My również wpadliśmy w wir polityki zmierzającej do pełnej bałkanizacji tej części świata, wsłuchując się w zagłuszane, chyba niezbyt skutecznie, wiadomości płynące do nas z tych rozgłośni przez lata, w języku polskim”.
Myślę, że warto się nad tym wszystkim pochylić, pamiętając też, że zaledwie kilka miesięcy temu podpisana została inna, tym razem niemiecko-ukraińska umowa o partnerstwie strategicznym. A moją książkę (także w formie ebook) polecam również z tego powodu, że przedstawiam w niej, jako pierwszy i jak dotąd jedyny badacz tajemnicy zaginięcia Amelii Earhart powody, dla których rząd Stanów Zjednoczonych nie jest nadal zainteresowany jej rozwikłaniem.
Na stronie amerykańskiego Stowarzyszenia Poszukiwaczy Amelii Earhart poleca ją jego lider – Mike Campbell, były rzecznik Sił Powietrznych USA, dziennikarz i autor książek na temat tej jednej z największych zagadek lotniczych w historii świata.
Sławomir M. Kozak
jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się
Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv