„Zielony Ład” kosztem krwi i śmierci dzieci.

gloria.tv/post/E

Zielony Ład na plecach dzieci.

Europa lubi dziś mówić o moralności. O ratowaniu planety. O „zielonej transformacji”, która ma uczynić świat lepszym, czystszym i bardziej humanitarnym.

Politycy fotografują się przy elektrycznych samochodach, korporacje zmieniają logotypy na zielone, a celebryci pouczają zwykłych ludzi, że powinni ograniczyć emisję CO₂. Wszystko wygląda pięknie — dopóki nie spojrzymy pod ziemię w Kongu.

Tam nie ma konferencji klimatycznych. Nie ma ekologicznych sloganów. Są za to dzieci schodzące do prymitywnych szybów po kobalt — metal niezbędny do produkcji baterii litowo-jonowych. To właśnie dzięki niemu europejski kierowca może z dumą powiedzieć, że jeździ „zeroemisyjnym” autem.

Tyle, że ta rzekoma czystość ma kolor czerwonego pyłu i dziecięcej krwi.
Kilkunastoletni chłopcy kopią gołymi rękami w niestabilnych tunelach. Dziewczynki taszczą worki cięższe, od nich samych.

Bez masek, bez zabezpieczeń, bez szkoły. Za kilka dolarów dziennie. Część z nich ginie pod ziemią. Inni powoli zatruwają organizm toksycznym pyłem. To nie są wyjątki. To fundament współczesnej „zielonej rewolucji”.

Do tej listy trzeba dziś dopisać jeszcze lit — „białe złoto” zielonej transformacji. Bez niego nie byłoby baterii do samochodów elektrycznych, magazynów energii ani całej opowieści o przyszłości bez paliw kopalnych. I znów słyszymy tę samą historię: dla dobra planety trzeba wydobywać więcej, szybciej i taniej.

Tyle że za ekologicznymi sloganami kryją się wysuszone rzeki Ameryki Południowej, zdewastowane krajobrazy i społeczności, którym odbiera się wodę potrzebną do życia.
W Chile, Argentynie czy Boliwii gigantyczne ilości wody pompowane są do przemysłowego wydobycia litu, podczas gdy miejscowi rolnicy patrzą, jak ziemia zamienia się w pustynię.

Zielona energia dla bogatych państw coraz częściej oznacza ekologiczne i społeczne koszty przerzucone na biedniejsze regiony świata.
Oczywiście europejskie elity powiedzą, że „pracują nad standardami”, że „monitorują łańcuch dostaw”, że „sytuacja jest skomplikowana”. Jak wygodne.

Gdy trzeba nakładać podatki klimatyczne na własnych obywateli — decyzje zapadają błyskawicznie. Gdy trzeba odpowiedzieć za dzieci harujące przy wydobyciu surowców dla ekologicznego przemysłu — nagle wszystko staje się trudne i niejednoznaczne.

Największa hipokryzja polega jednak na czymś innym. Zielony Ład sprzedawany jest Europejczykom jako projekt etyczny.

Jako moralna wyższość nad światem opartym na „brudnej energii”. Tymczasem cała ta moralność kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się afrykańska kopalnia.


Europa eksportuje brud poza własne granice, a potem ogłasza się zbawcą planety.
To nie jest żadna ekologiczna utopia.

To kolonializm w nowym opakowaniu. Dawniej Europa potrzebowała kauczuku, złota i diamentów. Dziś potrzebuje litu i kobaltu.

Zmieniły się hasła reklamowe, ale mechanizm pozostał ten sam: bogaty świat buduje swoje wygodne sumienie na cierpieniu najbiedniejszych.
To właśnie największy paradoks współczesnej ideologii klimatycznej: w imię ratowania środowiska tworzy się nową gorączkę surowcową na gigantyczną skalę.

Potrzeba coraz więcej kopalń, coraz więcej metali ziem rzadkich, coraz większej eksploatacji natury. Zielony Ład miał podobno ograniczyć rabunkową gospodarkę wobec planety.

Tymczasem często jedynie zmienia rodzaj rabunku — z ropy i węgla na lit i kobalt.



I warto zadać pytanie, którego wielu boi się wypowiedzieć głośno: ile dziecięcych dłoni potrzeba, żeby europejski polityk mógł ogłosić kolejny sukces klimatyczny?

Okiem Polaka

CIEMNA STRONA POJAZDÓW ELEKTRYCZNYCH. KRWAWY KOBALT. DZIECI – GÓRNICY.

Z biedaszybów do salonów czyli jazda z prądem

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Gospodarka, Kontrowersyjne, Polecane, Polityka, Polska, Świat, Ważne AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/07/24/z-biedaszybow-do-salonow-czyli-jazda-z-pradem/

Jeśli pracownik umiera, firmy nie zgłaszają tego rządowi. Chowają taką osobę, ukrywają zwłoki i przekupują rodzinę, aby milczała”.

To twój samochód elektryczny, który zabija ludzi, zanim jeszcze wyjedzie na drogę. Czy pisałeś się na to?”

−∗−

Tłumaczenie transkrypcji materiału wideo z serwisu Forbidden Knowledge TV na temat ciemnej strony produkcji pojazdów elektrycznych. Zachęcam nie tylko do lektury tekstu, ale również do obejrzenia samego filmu ze względu na grafikę z danymi. //AlterCabrio

________________***________________

Ciemna strona pojazdów elektrycznych

Palki Sharma z WION z New Delhi w Indiach to świetne źródło prawdziwych wiadomości, a ten odccinek jest świetnym przykładem. Kilka minut oglądania małych dzieci kruszących skały dla przemysłu kobaltowego może na dobre zniechęcić cię do posiadania pojazdu elektrycznego.

Mówi: „Pod lśniącą powierzchnią EV kryje się historia krwawych baterii [blood batteries]. Te samochody są przyczyną łamania praw człowieka, skrajnego ubóstwa i pracy dzieci…”

„Połowa wyprodukowanego kobaltu trafia do samochodów elektrycznych. Mówimy o 4 do 30 kilogramów kobaltu na baterię. Ten metal znajduje się na całym świecie… ale 70% całkowitej podaży pochodzi z jednego kraju… Demokratycznej Republiki Konga”.

„Przyjrzyjmy się temu krajowi. DR Kongo jest drugim co do wielkości krajem Afryki. Jego PKB wynosi około 49 miliardów dolarów… Wydobycie kobaltu w Kongo dzieli się na dwie kategorie: wydobycie przemysłowe lub na dużą skalę oraz wydobycie rzemieślnicze lub na małą skalę”.

„Jaka jest różnica między tymi dwoma? Kopalnie rzemieślnicze są nieuregulowane. Tutaj nie obowiązują przepisy prawa pracy. Podobnie jak protokoły bezpieczeństwa. Kopalnie te produkują od 20% do 30% kongijskiego kobaltu. W tych kopalniach pracuje około 200 000 górników. Co najmniej 40 000 z nich to dzieci, niektóre nawet sześcioletnie”.

„Te dzieci codziennie ryzykują śmiercią. Wchodzą do pionowych tuneli, większość z nich jest zbyt wąska, aby dorośli mogli się w nich pomieścić. To jak piec. Dzieci kopią kobalt w nieludzkich warunkach, czasem mają łopaty, ale najczęściej kopią gołymi rękami”.

„Nie mają masek, rękawiczek, ubrań roboczych, a czasami mają tlenu tylko na 20 minut, ale te małe dzieci kopią godzinami. Po wydobyciu kruszą skały. Myją je i niosą swoje znaleziska na targ, aby znaleźć kupca”.

„Ile te dzieci zarabiają? Czasami ledwie jednego dolara. Kobalt to wielomiliardowy przemysł. Szacuje się, że do 2027r. będzie wart 13,63 miliarda dolarów, ale pieniądze te nigdy nie dotrą do dziecka, które wyszukuje i wydobywa metal”.

„W dotkniętym biedą Kongo nawet jeden dolar wart jest zaryzykowania życia. Wielu ginie, próbując zarobić te pieniądze… Według szacunków co roku w Kongo ginie 2000 nielegalnych górników. Wielu cierpi z powodu trwałego uszkodzenia płuc, infekcji skóry i urazów zmieniających życie. W 2019 roku kilka rodzin z Kongo złożyło pozew. Wskazali firmy takie jak Tesla, oskarżyły je o podżeganie i przyczynianie się do śmierci i okaleczenia dzieci…”

Zapotrzebowanie [na kobalt] potroiło się w ciągu ostatniej dekady. Oczekuje się, że do 2035r. ponownie się podwoi. Popyt napędzają pojazdy elektryczne. Obecnie na drogach jeździ ponad 6,5 miliona pojazdów elektrycznych. Do roku 2040 ta liczba osiągnie 66 milionów, czyli 66 milionów pomnożone przez 30 kilogramów kobaltu. Policzcie sami”.

„Oczekuje się, że do 2050r. zapotrzebowanie na produkcję kobaltu wzrośnie o 585%. Rodziny z Kongo chcą przezwyciężyć tę falę biedy. Wysłanie dzieci do kopalni nie jest dla nich wyborem, ale koniecznością. Te dzieci w końcu pracują jako górnicy na małą skalę [bieda szyby] lub pracownicy nieformalni. Nie są zatrudnieni przez żadną firmę, ale kilka firm ustawia się w kolejce, aby kupić ich znaleziska.

„Widzisz, taniej jest kupić kobalt od dziecka niż w oficjalnej kopalni, a kto lepiej rozumie biznes niż Chiny? Większość z tych firm zajmujących się krwawymi bateriami pochodzi z Chin. Dominują w globalnym łańcuchu dostaw kobaltu. Chiny posiadają do 50% produkcji metalu. Kontrolują około 80% rafinacji kobaltu”.

„W ciągu ostatnich 15 lat chińskie podmioty wykupiły działające w Kongo firmy wydobywcze z Ameryki Północnej i Europy. Dziś chińskie firmy są właścicielami 15 z 19 kopalń przemysłowych w tym kraju”.

„W zamian za kongijski kobalt Chiny obiecały temu krajowi miliardowe inwestycje w infrastrukturę, szkoły i drogi”.

„Teraz Kongo jest kolejnym przykładem tego, że historie z udziałem Chin nigdy nie kończą się dobrze. Dzisiaj Chiny wpuszczają krwawy kobalt do łańcucha dostaw pojazdów elektrycznych. Chińskie firmy kupują kobalt od dzieci, zachęcając je do udziału w handlu krwawymi bateriami”.

„Jednym z największych przetwórców kobaltu w Kongo jest firma CDM czyli Congo Dongfung Mining. Jest spółką zależną chińskiej firmy Xiang Huayou Cobalt. Oczywiście Huayou dostarcza kobalt producentom samochodów elektrycznych, takim jak Volkswagen. 40% kobaltu Huayou pochodzi z Konga. W 2016 roku chińska firma została wezwana do wyjaśnień przez organizację pozarządową. Zostali uznani za beneficjenta pracy dzieci”.

„Huayou obiecał uporządkować swoją działalność, ale czy coś się zmieniło? Raporty napływające z terenu budzą poważne wątpliwości. To jedna z części historii.

W wielkich chińskich kopalniach jest też krew. Tam pracownicy są maltretowani, dyskryminowani, bici i zmuszani do pracy bez umów i wystarczających racji żywnościowych”.

„Jeden z pracowników powiedział mediom, cytuję: «Jeśli pracownik umiera, Chińczycy nie zgłaszają tego rządowi. Chowają taką osobę, ukrywają zwłoki i przekupują rodzinę, aby milczała»”.

„To twój samochód elektryczny, który zabija ludzi, zanim jeszcze wyjedzie na drogę. Czy pisałeś się na to?”

„Najwięksi światowi producenci samochodów są współwinni tych przestępstw. Mówię o firmach takich jak Tesla, Volvo, Renault, Mercedes-Benz, Volkswagen. Wszyscy oni pozyskują kobalt z chińskich kopalń w Kongo…”

„Podobnie jak twierdzenie, że samochody elektryczne są czyste, te samochody są napędzane brudną energią, krwawymi bateriami i nie jest to rozwiązanie klimatyczne. To łamanie praw człowieka i te dwie rzeczy nie mogą współistnieć”.

„Rozwiązanie klimatyczne nie powinno odbywać się kosztem ludzkiego życia. Krótko mówiąc, pojazdy elektryczne muszą przejechać wiele kilometrów, zanim ktoś będzie mógł twierdzić, że są czyste”.

__________________

The Dark Side of Electric Vehicles, Alexandra Bruce, July 24, 2022