Jak przeciąć pętlę cyfrowej iluzji

Jak przeciąć pętlę cyfrowej iluzji

Prof. W. Julian Korab-Karpowicz

Rzeczywistość okazała się parodią składanych ludziom wcześniej obietnic. Zamiast wolności mamy subtelną, wszechobecną formę kontroli umysłów. Zamiast prawdy – nieskończony szum, w którym najgłośniej brzmią wrogość i kłamstwo.

Każdego ranka miliony ludzi w Polsce, w Europie oraz w innych miejscach na świecie budzą się z tym samym, trudnym do zdefiniowania uczuciem. To nie jest zwykłe fizyczne zmęczenie, które mija po filiżance kawy lub przespanej nocy. To głęboki, egzystencjalny ciężar – poczucie, że świat wokół nas stał się permanentnie wrogi, niestabilny i niesprawiedliwy. Przez dekady wmawiano nam, że postęp technologiczny, globalizacja i powszechny dostęp do informacji przyniosą ludzkości wyzwolenie. Obiecano nam cyfrową agorę, na której wolne jednostki będą wymieniać myśli w poszukiwaniu prawdy.

Rzeczywistość okazała się jednak ironiczną parodią tych obietnic. Zamiast wolności otrzymaliśmy subtelną, wszechobecną formę kontroli umysłów. Zamiast prawdy – nieskończony szum, w którym najgłośniej brzmią kłamstwo i nienawiść. Ludzka cierpienie i krzywda zostały sprowadzone do roli powszedniego, algorytmicznego tła w serwisach informacyjnych. Należy przestać traktować ten stan jedynie jako dzieło przypadku, kryzys geopolityczny czy „naturalny etap rozwoju cywilizacji”. To, czego doświadczamy, to precyzyjnie zaprojektowany i bezwzględnie egzekwowany algorytm.

Współczesny świat nie jest rządzony przez karykaturalne postacie, które spotykają się w ciemnych pokojach, by knuć spiski przeciwko ludzkości. To archaiczne wyobrażenie, które mieszacze informacyjni chętnie podtrzymują, aby każdą próbę buntu i wyzwolenia ośmieszyć jako „teorię spiskową”. Prawdziwa władza ma dziś charakter bezosobowy. Kryje się za zimną architekturą algorytmów, strukturami funduszy inwestycyjnych, monopolami technologicznymi i mechanizmami rynków finansowych. To rozproszona sieć interesów, która działa według jednej, prostej zasady: maksymalizacja zysku i kontroli poprzez permanentne zarządzanie kryzysem. To aksjomat naszych czasów, który musimy wreszcie głośno nazwać po imieniu, by móc go przeciąć jednym, zdecydowanym ciosem.

Fabryka podziałów i mechanizm polaryzacji

Aby zrozumieć, jak działa ten mechanizm, na którym wspierają się elity globalne, należy przyjrzeć się surowcowi, na którym bazuje. Tym surowcem jesteśmy my sami – nasza uwaga, nasze emocje, a przede wszystkim nasz strach. W dawnym świecie bogactwo budowano na ziemi, złocie lub ropie naftowej. W XXI wieku najcenniejszą walutą stała się informacja. Algorytmy wielkich platform społecznościowych, które kontrolują cyfrowy obieg informacji, zostały zaprojektowane w jednym celu: utrzymać nas przed ekranami jak najdłużej.

Analityczne badania neurobiologiczne i beheviorystyczne bezlitośnie odkrywają bezlitosną prawdę: nic nie przyciąga ludzkiej uwagi skuteczniej niż gniew, oburzenie i lęk. Spokojna dyskusja, merytoryczna argumentacja i dążenie do kompromisu są z punktu widzenia systemu masowego zniewolenia nieopłacalne. One nie generują kliknięć, nie wywołują lawiny komentarzy, nie zatrzymują wzroku na reklamach. Dlatego system opart na cywilizacji dominacji celowo promuje skrajności. Codziennie jesteśmy karmieni spreparowanymi informacjami, które mają nas utwierdzić w przekonaniu, że nasi sąsiedzi, współpracownicy czy rodacy o odmiennych poglądach są naszymi wielkimi wrogami.

Sztuczna polaryzacja społeczeństwa to arcydzieło inżynierii społecznej dzisiejszych elit światowych. Skłóconym, przerażonym i podzielonym na zwalczające się plemiona społeczeństwem rządzi się najprościej, podobnie jak skłóconymi i walczącymi ze sobą Słowianami. Ludzie, którzy nieustannie kłócą się ze sobą o kwestie światopoglądowe, historyczne, kulturowe czy polityczne, nie mają wyższej wizji, by spojrzeć ponad, w górę i zobaczyć, kto ciągnie za sznurki tej marionetkowej sceny. Podczas gdy podzielona ludzkość siły w bratobójczych walkach i sporach, ukryta elita finansowa i informacyjna transferuje globalny kapitał, ogranicza swobody obywatelskie oraz monopolizuje kolejne sektory życia.

Gdy prawo staje się narzędziem ucisku

W tym perfidnym układzie sił tradycyjne instytucje państwowe, które z założenia miały chronić obywateli i stać na straży sprawiedliwości, zostały w dużej mierze skorumpowane lub zredukowane do roli wykonawców woli silniejszych. Prawo przestało być tarczą dla słabych, a stało się mieczem w rękach korporacyjnych i politycznych gigantów. Patrząc na to z perspektywy historycznej i prawnej, dostrzegamy przerażający proces: normy prawne są celowo komplikowane i zamieniane w nieczytelny labirynt, w którym odnaleźć mogą się wyłącznie ci, których stać na armie najlepiej opłacanych prawników.

Widzimy to na każdym kroku. Mały, lokalny przedsiębiorca jest niszczony przez biurokrację i bezwzględne kontrole za najmniejsze uchybienie, podczas gdy globalne korporacje legalnie unikają opodatkowania, transferując miliardy dolarów do rajów podatkowych. Obywatel domagający się prawdy jest inwigilowany i uciszany, podczas gdy instytucje odpowiedzialne za dezinformację na masową skalę zasłaniają się wolnością słowa lub tajemnicą korporacyjną. To nie jest błąd w systemie. To jest system w pełnej krasie.

Ta niesprawiedliwość rodzi potężny gniew, który elity potrafią jednak doskonale kanalizować. Zamiast pozwolić, by ten gniew uderzył w źródło ucisku, system przekierowuje go na kolejne mniejszości, inne grupy społeczne czy zewnętrzne zagrożenia. W ten sposób pętla cyfrowej iluzji zaciska się coraz mocniej. Ludzie dobrowolnie oddają swoje prawa i wolności w zamian za obietnicę bezpieczeństwa – bezpieczeństwa przed zagrożeniami, które ten sam system najpierw sztucznie wykreował.

Prawda jako miecz i tarcza

Stajemy dziś przed pytaniem: jak walczyć z przeciwnikiem, który dysponuje nieskończonym kapitałem, kontroluje infrastrukturę technologiczną i posiada monopol na dystrybucję informacji? Odpowiedź brzmi: należy uderzyć tam, gdzie system jest najbardziej wrażliwy – w jego globalną narrację. Każda tyrania, nawet ta najbardziej nowoczesna i cyfrowa, opiera się na jednym fundamentalnym warunku: posłuszeństwie i wierze rządzonych w nienaruszalność panującego porządku. Gdy ludzie przestają wierzyć w kłamstwo, system zaczyna pękać od środka.

Naszą bronią jest celne pióro, przenikliwa myśl, jasne zrozumienie, uczciwe i trafne słowo, zamienione w rycerski miecz prawdy. Do tej walki musimy wnieść intelektualną elegancję i szlachetny styl, który potrafi przebić się przez mur apatii. Musimy pisać językiem faktów, chłodnej logiki i empatii dla ofiar globalnego systemu. Każdy tekst, każdy ujawniony dokument, każde obnażone kłamstwo algorytmu to cios zadany prosto w serce cyfrowej iluzji.

To nie jest czas na dyplomatyczne półśrodki czy litość dla struktur, które bez mrugnięcia okiem niszczą ludzkie życia dla słupków poparcia czy wykresów giełdowych. Musimy działać z żelazną konsekwencją. Prawda oparta na twardych, niepodważalnych danych to jedyna siła, której elity informacyjne nie potrafią przekupić ani kontrolować. Mogą nas cenzurować, mogą blokować nasze konta, ale nie potrafią wymazać prawdy, która raz zakorzeniła się w ludzkich umysłach.

Higiena cyfrowa i wezwanie do działania

Sam opis problemu, choćby najbardziej płomienny, nie wystarczy. Prawdziwa rewolucja informacyjna wymaga twardej logistyki i pragmatycznego planu działania. Każda strategia musi mieć swoje przełożenie na rzeczywistość. Jeśli chcemy odciąć ukrytą elitę od jej źródeł władzy, musimy przestać karmić system naszą uwagą i naszymi danymi.

Pierwszym krokiem jest budowa całkowicie niezależnych, zdecentralizowanych kanałów dystrybucji wiedzy. Musimy wyjść poza platformy kontrolowane przez cyfrowych monopolistów. Czas na powrót do bezpośredniej komunikacji, do szyfrowanych sieci, do niezależnych wydawnictw i lokalnych grup dyskusyjnych. Musimy stworzyć alternatywną infrastrukturę informacyjną, której nie da się wyłączyć jednym kliknięciem w kalifornijskiej czy pekińskiej serwerowni.

Drugim krokiem jest radykalna higiena cyfrowa. Świadome odrzucenie sensacji, bojkot mediów żywiących się nienawiścią i polaryzacją, a zamiast tego wspieranie rzetelnego, niezależnego dziennikarstwa śledczego. Prawdziwa suwerenność zaczyna się w umyśle – w odmowie uczestnictwa w spektaklu strachu. Kiedy odmawiamy nienawiści wobec drugiego człowieka tylko dlatego, że podsunięto nam taki algorytmiczny skrypt, system traci swoją niszczycielską moc.

Kairos to termin, który w starożytnej Grecji oznaczał „właściwy”, „odpowiedni” lub „najlepszy” czas na działanie. Ten krytyczny, ulotny punkt zwrotny, w którym los stwarza okazję, nadszedł Teraz. Czasu mamy dokładnie tyle, ile potrzeba na przeciwstawienie się cyfrowej manipulacji i zmobilizowanie intelektualnych sił cywilizacji doskonałości, czyli prawdziwej spuścizny cywilizacyjnej Zachodu i całego świata.

Prof. W. Julian Korab-Karpowicz

Julian Korab-Karpowicz jest profesorem Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie oraz autorem wielu książek, w tym monografii Realizm polityczny: Ewolucyjna teoria stosunków międzynarodowych (Scholar 2026).

Myśl Polska, nr 35-36 (30.08-6.09.2026)

Piramida informatyki jest odwrócona, stoi [jakoś] na swym czubku. [Rozszerzone].

Piramida informatyki jest odwrócona, stoi [jakoś] na swym szczycie. [Rozszerzone].

Mirosław Dakowski 10 sierpnia 2026

Stwierdzono, że w jakimś dziale przesyłu informacji między ludźmi – ponad 90%, to jest porno.

Ogólnie, podobno 90% informacji w ogóle przesyłanych to są informacje tajne lub wojskowe.

Ja wykażę, że obecnie ponad 99% informacji przesyłanych jest całkowicie zbędna.

Bo dubluje, przesyła po raz czwarty lub dziesiąty te same dane, które po zatem tak naprawdę są w ogromnej większości śmieciem, bełkotem.

Te miliony tak zwanych informatyków, by wykazać swoją przydatność, budują kolejne nakładki do nakładek od dawna istniejących programów. To się nazywa patchwork, a jest ciężką pracą, zresztą dobrze opłacaną, a nie tylko zbędną, ale zdecydowanie szkodliwą.

W latach 60 zeszłego wieku badaliśmy w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku bardzo ciekawe zjawisko, mianowicie potrójne rozszczepienie jąder. Sami projektowaliśmy i budowali niskoszumowe przedwzmacniacze i wzmacniacze, bo takich nigdzie na rynku, czy w Sowietach czy na Zachodzie nie było. Używaliśmy najpierw 14-to kanałowy analizator amplitud, potem udało się zakupić stu-kanałowy. Dopiero skierowanie naszego szefa, który był partyjnym, na tak zwanego popa [sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjne – to dla młodzieży] całego Instytutu Badań Jądrowych, pozwoliło nam dzięki jego wpływom, na uzyskanie, kupionego z USA analizatora 1600 kanałowego. Rozbudowaliśmy go, już informatycznie, do ponad 2,5 miliona kanałów.

Ale dostępny wtedy komputer Skip, miał tylko 1024 komórki czynne, czyli słowa, oraz bęben średnicy około 40 cm, w którym było 4 tysiące słów, oczywiście bardzo wolno dostępnych, bo bęben kręcił się mechanicznie.

A obecnie każdy dureń ma telefon komórkowy z miliardami bajtów. Czy stał się przez to, już nie powiem miliardy razy, ale choćby odrobinę mądrzejszy? Czytamy, że IQ we wszystkich krajach stale i szybko maleje.

Programowaliśmy w językach FORTRAN oraz ALGOL, które bezpośrednio tłumaczyły rozkazy na język maszynowy. Dlatego, mimo ubożuchnej strony technicznej, duże problemy matematyczne można było rozwiązać w rozsądnym czasie.

Myśmy wtedy odkryli, zbadali i przekazali do środowiska fizyków rozszczepienia zjawisko emisji kilkudziesięciu izotopów lekkich pierwiastków z szyjki rozszczepiającego się jądra. Jak dotąd, zjawiska te nie zostały jeszcze wyjaśnione przez pełną teorię rozszczepienia. A „postępy informatyki” galopują.

Obecnie, przy maszynach miliony razy szybszych, i miliardy razy większej pamięci, rozwiązywanie takich problemów nie jest łatwiejsze. A często nawet trudniejsze. Wszystkie systemy operacyjne plączą się w dżungli swego skomplikowania i nakładek do nakładek. Próbował zrobić system od podstaw Linux, ale też ugrzązł w nakładkach.Przy obecnym skomplikowaniu systemów chyba nie maja już wyjścia, może poza systemami do konkretnych zadań. Prześcigają się w teraflopach komputerów, ale drogi do prostoty już chyba nie znajdą.

Przykład: Starsza część [z lat 2007 do spalenia] mojego Portalu uległa zniszczeniu, mimo że dwa równoległe serwery stały u mnie w domu na półce. Dyski zostały spalone w odstępach paru tygodni, a nikt obcy do domu nie przychodził. Część z tych starych artykułów dobrzy ludzie odzyskali z jakiej chmury i umieściłem je w Archiwum.

Chciałem się dowiedzieć, na ile to archiwum jest wykorzystywane, więc poprosiłem o licznik wejść. Okazało się, że jest kilka programów, które można by wykorzystać, każdy po kilkadziesiąt czy więcej megabajtów, ale one jakoś nie dały się dostosować do mojego portalu.

A tymczasem programik taki wygląda następująco:

X = 0; przy każdym wejściu na archiwum :X = X + 1. I tylko w razie żądania „pokaż” wynik jest pokazywany. Koniec.

Tylko, że w obecnych w systemach taki programik nie może zostać zainstalowany.

——————————————-

W pracy na portalu internetowym ciągle natykam się na żądanie [sic!!], abym pobrał nową wersję jakiegoś tam kolejnego programu. Ci durnie, którzy takie nakładki produkują, widocznie nie są umotywowani, by sprawdzić czy nowa wersja nie psuje poprzedniej. A zwykle psuje. Wymuszają „aktualizacje”, które zamiast być ulepszeniami, zabijają poprzednie, znane i dobre wersje. A jednocześnie jest gwarancja, że są w nowym wariancie pluskwy [bugs], usuwane pracowicie po jakimś czasie na interwencje wściekłych użytkowników. Poza sprawą przyłączania zbędnych treści jest też sprawa przerośniętego, oczywiście zbędnego oprogramowania.

I te setki milionów [chyba? może więcej?] nieszczęsnych informatyków tona, szarpią się w lawinie absurdów.

Jak przykro uzmysłowić sobie te wszystkie łatki naszyte na inne łatki w tysiącach czy setkach tysięcy. Czy chodzilibyśmy w takim kubraku, gdybyśmy to widzieli? Czy byłby wart cerowania? Przecież dawno oddalibyśmy zbieraczom starych łachów.

Jak nieskończenie daleko im do skomplikowania któregokolwiek żywego organizmu, cudu racjonalnego projektu.

Poza tym mnie, który starałem się wprowadzić w Polsce i w Europie poszanowanie energii, czyli po prostu łatwe, tanie i znaczne zmniejszenie jej zużycia, obecnie boli i śmieszy, że rozbudowywane serwerownie podobno potrzebują już do 10% stworzonych, tj. wygenerowanych przez człowieka energii. elektrycznej Czy można o kimś takim powiedzieć że jest homo sapiens?

Dlatego też widzę i pokazuję, że eksponencjalne rozbudowywanie potęgi informatycznej jest budowaniem odwróconej piramidy, to jest stojącej na swoim czubku.

Jak myślicie, czym to się może skończyć?

Otóż niewątpliwie, i to w bliskim czasie, musi się skończyć totalną katastrofą.

Przed paroma tysiącami lat Babilończycy budowali wieżę Babel. Ale byli jeszcze na tyle rozsądni, że budowali ją w kształcie piramidy. Zgrzeszyli pychą i ateizmem, więc się zawaliła.

[A te egipskie – zbudowane podstawami na ziemi, na fundamentach – stoją twardo już wiele tysięcy lat]

Obecni Sataniści są na tyle ślepi i pełni pychy, że budują ją, ale odwróconą.

Obyśmy zdążyli uciec przed jej złomami, gdy będzie się zwalić.

Prośba o prosty program „mowa → tekst”

Prośba o prosty program „mowa → tekst”.

MD

Miałem do wpisywania artykułów rozszerzenie na chromium. „speechnotes”. Stabilny, łatwy w obsłudze.

Ze dwa miesiące temu jakiś idiota go „poprawił” – więc jest niedostępny.

Szukaliśmy więc innego – stąd to podkulawienie Strony w połowie listopada – nie było czasu i sił na poszukiwanie dobrych tekstów.

Poradzono nam SpeechNote , ale ta cholera mimo że jest zainstalowana oraz pobrane pakiety językowe PL nie działa. Sam mikrofon w laptopie przetestowaliśmy i działa . A widzę, jakie to q… jest długie i skomplikowane. Na wszystkie języki świata..

Mam Linux 13

=========================

Krzyś:

zle napisales – speechnote dziala w sensie, że jest poprawnie zainstalowany z bibliotekami PL

Pożar jednego budynku w Kairze sparaliżował cyfrową infrastrukturę Egiptu.

Tragiczny pożar w siedzibie Telecom Egypt

sparaliżował cyfrową infrastrukturę kraju

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/tragiczny-pozar-w-siedzibie-telecom-egypt-sparalizowal-cyfrowa-infrastrukture-kraju

Tragiczny pożar, który wybuchł w poniedziałek 7 lipca 2025 roku w siedzibie Telecom Egypt w centrum Kairu, nie tylko pochłonął życie czterech pracowników, ale także ujawnił krytyczną podatność egipskiej infrastruktury telekomunikacyjnej. Płomienie, które strawiły 10-piętrowy budynek Ramses Central, doprowadziły do bezprecedensowego paraliżu cyfrowych usług w całym kraju, zmuszając władze do podjęcia nadzwyczajnych środków zaradczych.

Pożar rozpoczął się na siódmym piętrze budynku około godziny 17-tej czasu lokalnego i szybko rozprzestrzenił się na kolejne kondygnacje. Czterej pracownicy firmy zginęli z powodu zatrucia dymem, pozostając na swoich stanowiskach do ostatnich chwil, próbując chronić kluczową infrastrukturę telekomunikacyjną. Dodatkowo 27 osób zostało rannych, w tym strażacy uczestniczący w akcji gaśniczej. Wstępne dochodzenie wskazuje na zwarcie elektryczne jako prawdopodobną przyczynę tragedii.

Konsekwencje pożaru okazały się katastrofalne dla egipskiej gospodarki. Budynek Ramses Central obsługuje około 40 procent ruchu telekomunikacyjnego w kraju, co spowodowało natychmiastowe zakłócenia w działaniu Internetu, telefonii komórkowej i stacjonarnej. Według organizacji NetBlocks, monitorującej globalną łączność internetową, krajowa przepustowość spadła do zaledwie 62 procent normalnego poziomu. Awaria dotknęła wszystkich głównych operatorów: Vodafone, Orange, WE oraz Etisalat.

Efekt domina szybko objął sektor finansowy. We wtorek rano Egipska Giełda Papierów Wartościowych (EGX) podjęła bezprecedensową decyzję o zawieszeniu handlu na cały dzień. Systemy elektroniczne giełdy nie były w stanie wyświetlać danych cenowych ani przetwarzać transakcji. Bankomaty przestały działać, a płatności kartami były niemożliwe. Bank Centralny Egiptu w trybie awaryjnym podwoił dzienny limit wypłat gotówkowych z 250 tysięcy do 500 tysięcy funtów egipskich, aby złagodzić chaos w systemie bankowym.

Minister telekomunikacji Amr Talaat zapewnił, że pełne przywrócenie usług nastąpi w ciągu 24 godzin poprzez przekierowanie ruchu przez alternatywne centrale. Podkreślił jednak, że sama centrala Ramses pozostanie wyłączona z użytku przez kilka dni. Incydent wywołał pilną debatę o konieczności decentralizacji i zwiększenia redundancji w egipskiej infrastrukturze telekomunikacyjnej, szczególnie w kontekście rosnącej cyfryzacji gospodarki kraju.

Źródła: