Stawiają pomniki ludzi związanych z germanizacją Śląska. „Niemieckie znakowanie terenu”

Pomnik Guido Henckela von Donnersmarcka w Świętochłowicach, fot. FB

Stawiają pomniki ludzi związanych z germanizacją Śląska. „Niemieckie znakowanie terenu”

19 sierpnia 2026

Na Śląsku trwa akcja honorowania niemieckich polityków związanych z okresem germanizacji regionu – alarmuje dr Wacław Jan Kroczek. Publicysta wskazuje na pomniki stawiane w Bytomiu, Rybniku i Świętochłowicach oraz zarzuca zaangażowanie w te działania środowisk separatystycznych i polityków Koalicji Obywatelskiej. „Nie każdy zasługuje na pomnik. Zwłaszcza w kraju, który tyle wycierpiał przez imperialną politykę germanizacyjną” – podkreślił.

Dr Wacław Jan Kroczek, lekarz i publicysta znany z krytycznego stosunku do śląskiego separatyzmu, zwrócił we wtorek uwagę na pojawiające się w śląskich miastach pomniki upamiętniające niemieckich polityków. Jego zdaniem działania te składają się na szersze zjawisko, które określił mianem „niemieckiego znakowania terenu”.

„Trwa niemieckie ZNAKOWANIE TERENU na Śląsku wspierane przez polityków rządzącej KO i separatystów z organizacji Schlesischer Verein postaciami z czasów słusznie minionych – za pieniądze polskich podatników. I to wszystko w ciągu ostatniego zaledwie roku” – napisał Kroczek na platformie X.

Publicysta podkreślił, że jego zastrzeżenia nie dotyczą upamiętniania twórców kultury, lecz osób związanych z niemiecką polityką na Śląsku.

„To nie są pomniki pisarzy, kompozytorów ani filozofów. To są pomniki niemieckich POLITYKÓW, którzy odpowiadają za politykę germanizacji na tych terenach” – zaznaczył.

Kroczek wskazał w tym kontekście na Bytom, Rybnik i Świętochłowice, gdzie – jak napisał – honorowani są dawni niemieccy burmistrzowie. Szczególnie krytycznie odniósł się do upamiętnienia księcia Guido Henckel von Donnersmarcka, jednego z najpotężniejszych przemysłowców Cesarstwa Niemieckiego.

Według Kroczka działalność Donnersmarcka należy rozpatrywać nie tylko w kontekście niemieckiej polityki na Górnym Śląsku, ale również warunków pracy w należących do wielkich przemysłowców zakładach.

„Jego przedsiębiorstwa zatrudniały tysiące robotników, a ich historia obejmuje również pracę w niebezpiecznych warunkach, konflikty płacowe, strajki, skrajny wyzysk i pracę nieletnich” – napisał.

Kroczek przypomniał także o bliskich relacjach Donnersmarcka z kanclerzem Ottonem von Bismarckiem. W swoim wpisie szeroko odniósł się do XIX-wiecznych sporów dotyczących ograniczania pracy dzieci i kobiet w niemieckim przemyśle, wskazując, że Bismarck sprzeciwiał się dalszemu rozszerzaniu przepisów ochronnych.

Szczególne zastrzeżenia publicysty wzbudził sposób, w jaki doszło do postawienia jednego z pomników. Według niego wykorzystano do tego procedurę budżetu obywatelskiego. Kroczek zakwestionował przejrzystość tego mechanizmu i postawił szereg pytań dotyczących m.in. weryfikacji oddawanych głosów, możliwości kontroli głosowania papierowego i elektronicznego oraz audytu systemów informatycznych.

„Łatwo im teraz powoływać się na tezę, że Donnersmarcka honorować chcieli sami mieszkańcy. Tymczasem ścieżka głosowania w BO jest wyjątkowo mało przejrzysta” – ocenił.

Jednocześnie zastrzegł, że nie przesądza o istnieniu celowego działania wymierzonego w polską państwowość. Zaapelował jednak o dokładniejsze zbadanie sposobu przeprowadzania głosowań nad budżetami obywatelskimi w śląskich samorządach.

„Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, ale uważam, że należy się przyjrzeć jak w poszczególnych miastach na Śląsku wyglądają głosowania w Budżecie Obywatelskim i dlaczego konkretne projekty przechodzą, a następnie mogą liczyć na wyjątkowo mocną promocję medialną, a inne nie” – napisał.

Zdaniem Kroczka coraz bardziej widoczne jest podobieństwo między poszczególnymi inicjatywami upamiętniającymi niemieckie postacie polityczne.

„Coraz bardziej prawdopodobne i widoczne staje się skoordynowanie akcji stawiania pomników niemieckich polityków na Śląsku, co samo w sobie należy uznać za niepożądane, tym bardziej, że postacie te miały swój udział w polityce germanizacyjnej regionu” – stwierdził.

Publicysta zakończył wpis oceną, że samo historyczne znaczenie danej osoby nie oznacza, iż powinna być ona honorowana monumentem.

„Nie każdy zasługuje na pomnik. Zwłaszcza w kraju, który tyle wycierpiał przez imperialną politykę germanizacyjną i kapitalistyczny wyzysk społeczny” – podkreślił.

Kroczek już wcześniej nagłaśniał przypadki, które jego zdaniem świadczą o problemie z niemiecką i separatystyczną symboliką na Śląsku. Jak informowaliśmy, w sierpniu zwrócił uwagę na regularną dewastację pomnika Powstańców Śląskich w Wierzchach na Opolszczyźnie. Na monument naklejano napisy „Oberschlesien”, a podczas jednego z incydentów zrzucono ustawione przy nim polskie flagi. Sprawę zgłoszono policji.

W styczniu Kroczek komentował również Marsz na Zgodę organizowany przez środowiska autonomistyczne. Zwracał wtedy uwagę na eksponowanie niemieckiej flagi, symboliki Schlesischer Verein i herbu dawnej niemieckiej prowincji Górny Śląsk oraz na pojawiające się podczas wydarzenia hasło o „polskich koncentracyjnych lagrach”.

Kresy.pl