Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” stwierdza, że ​​prawdziwym celem są krytycy Izraela

Caitlin Johnstone

Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” jasno daje do zrozumienia, że ​​prawdziwym celem są krytycy Izraela

Australijska „wysłanniczka ds. antysemityzmu” Jillian Segal opublikowała podręcznik, w którym jednoznacznie wyjaśnia, że ​​jej urząd nie istnieje po to, aby chronić australijskich Żydów przed dyskryminacją, lecz by tłumić krytykę państwa Izrael.

Caitlin Johnstone

26 kwietnia 2026 r.

Australijska „wysłanniczka ds. antysemityzmu” Jillian Segal opublikowała podręcznik , w którym jednoznacznie wyjaśnia, że ​​jej urząd nie istnieje po to, aby chronić australijskich Żydów przed dyskryminacją, lecz by tłumić krytykę państwa Izrael.

Jakkolwiek źle sobie to wyobrażasz, jest jeszcze gorzej. Podręcznik, który ma zostać oficjalnie wydany pod koniec tego tygodnia pod tytułem „Zrozumieć antysemityzm w Australii”, wyraźnie utożsamia antysemityzm z antysyjonizmem, stwierdzając na przykład, że „antysemityzm i antysyjonizm są wyrazem nienawiści do Żydów” i twierdząc, że oskarżanie Izraela o „apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo” jest antysemickie.

Dlatego też oficjalne stanowisko wyznaczonego przez rząd Australii autorytetu w dziedzinie antysemityzmu jednoznacznie wskazuje, że sprzeciwianie się rasistowskiej ideologii politycznej leżącej u podstaw współczesnego państwa Izrael jest przejawem nienawiści i zniewagi wobec Żydów i ich religii.

Kiedy więc Australijczycy słyszą, jak Jillian Segal i urzędnicy państwowi mówią o wzroście „antysemityzmu” w naszym kraju i o konieczności podjęcia radykalnych środków w celu jego powstrzymania, ważne jest, aby jasno powiedzieć, że właśnie o tym „antysemityzmie” mówią. Mówią o krytyce Izraela.

========================================================

Przejrzyjmy razem podręcznik i zwróćmy uwagę na kilka interesujących fragmentów. Zgoda?

Przedmowa do podręcznika podkreśla wagę poparcia przez rząd Australii roboczej definicji antysemityzmu , opracowanej przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA), która spotkała się z krytyką na całym świecie ze względu na łączenie krytyki Izraela z nienawistnymi działaniami wobec Żydów. Zgodnie z definicją IHRA, twierdzenie, że Izrael jest przedsięwzięciem rasistowskim, lub porównywanie nadużyć Izraela do nazistowskich Niemiec jest uważane za antysemickie – oba te stwierdzenia są w pełni uzasadnioną krytyką, która powinna być podnoszona znacznie częściej. Znaczna część podręcznika opiera się na założeniach definicji IHRA.

Biuro Segala oświadcza, że ​​podręcznik „ma być praktycznym źródłem informacji dla szkół, uniwersytetów, urzędników państwowych, organizacji społecznych i każdego, kto chce zrozumieć współczesny antysemityzm”.

Biuro Segala twierdzi, że antysemityzm „zmieniał się” na przestrzeni wieków – od oszczerstw rytualnych i oskarżeń o „zabójstwo Chrystusa” w średniowieczu po rasizm nazistowskich Niemiec. Obecnie przekształcił się w taki sposób, że „antysemickie stereotypy są przekazywane i uzasadniane w języku praw człowieka i argumentów prawa międzynarodowego”.

„Na przykład, czasami Żydów określa się etykietą i zniesławia, nazywając ich 'osadnikami-kolonialistami’, 'ciemiężycielami’ i symbolem globalnego systemu dominacji, który 'najwyraźniej dopuszcza nawet mordowanie Żydów jako Żydów’” – oznajmia wysłannik.

Czy dostrzegasz, jak temat został postawiony w jednym szeregu, aby połączyć średniowieczne przesądy dotyczące Żydów z całkowicie uzasadnioną krytyką współczesnego państwa Izrael? Według Specjalnego Wysłannika Australii ds. Zwalczania Antysemityzmu, krytykowanie Izraela „językiem praw człowieka i argumentów prawa międzynarodowego” niczym istotnym nie różni się od stwierdzenia, że ​​Żydzi piją krew chrześcijańskich dzieci.

To jest ewidentne, kompletne szaleństwo.

„Uzasadniona krytyka Izraela nie jest antysemicka” – przyznaje wysłannik, po czym całkowicie neguje to ustępstwo w dalszej części tekstu. „Istnieje jednak wiele przykładów antysemickich obrazów, tropów, teorii spiskowych i propagandy (nawiązujących do średniowiecznych mitów), które znalazły swoje miejsce w dyskursie antyizraelskim. Coraz częściej używa się również słowa „syjonista” (lub jego odmian) jako przykrywki lub substytutu słowa „Żyd”.

To jest całkowicie zmyślone. Twierdzenie, że krytycy nadużyć Izraela używają słowa „syjonista”, mając na myśli „Żyda”, to po prostu coś, co apologeci Izraela zaczęli głosić bez żadnego uzasadnienia kilka lat temu. Nie mają żadnych dowodów na poparcie tego twierdzenia poza częstotliwością i siłą, z jaką je głoszą. 

Wysłannik definiuje syjonizm jako „wiarę w to, że naród żydowski ma prawo do samostanowienia w ojczyźnie swoich przodków”, co w najlepszym razie jest mylące. Syjonizm nie jest tym. Syjonizm to to, co widzimy dzisiaj. Ludobójstwo, apartheid, czystki etniczne oraz nieustanne wojny i nadużycia. To jest syjonizm, czego dowodem jest materialna rzeczywistość. Najlepszą definicją syjonizmu są jego realne przejawy. Syjonizm to to, jak wygląda, gdy dajesz syjonistom wszystko, czego chcą.

„Nowa odmiana negowania antysemickich okrucieństw pojawiła się w następstwie ataków terrorystycznych Hamasu z 7 października 2023 roku – najbardziej śmiercionośnego dnia dla Żydów od czasów Holokaustu” – pisze wysłannik. „Co niepokojące, niektóre osoby spotkały się z zaprzeczeniem, minimalizowaniem, usprawiedliwianiem i przeinaczaniem – co przypomina negowanie, minimalizowanie i przeinaczanie Holokaustu”.

Biuro Segala twierdzi, że mówienie o rażących lukach fabularnych w narracjach o masowych gwałtach , ściętych niemowlętach i niemowlętach pieczonych w piecach 7 października, lub mówienie o dużej liczbie Izraelczyków zabitych przez Siły Obronne Izraela na mocy Dyrektywy Hannibala, lub „usprawiedliwianie” ataku poprzez wskazywanie na potworne nadużycia ze strony Izraela , które do niego doprowadziły, jest przejawem antysemityzmu.

Wysłannik pisze o znaczeniu „niezłomnego sprzeciwiania się antysemityzmowi maskującemu się jako »antyrasizm«”, podkreślając stanowisko IHRA, że przedstawianie Izraela jako przedsięwzięcia rasistowskiego jest przejawem nienawiści wobec Żydów. Ulotka z hasłem „Nie chcemy waszych dwóch państw. Chcemy wszystkich 48” jest oznaczona etykietą „antysemicka, ponieważ jest tylko jedno państwo żydowskie”.

Biuro Segala ostrzega przed niebezpieczeństwami „inwersji Holokaustu”, czyli sytuacji, w której „Izrael i Żydzi są przedstawiani jako sprawcy masowych okrucieństw i ludobójstwa, przypominający nazistów”. Jest to złe, ponieważ „służy demonizacji i delegitymizacji Izraela, Izraelczyków i Żydów”.

==========================================

Żeby było jasne, każda istotna instytucja humanitarna na świecie stwierdziła, że ​​Izrael jest winny ludobójstwa w Strefie Gazy. Do tych grup należą:

1. Niezależna Międzynarodowa Komisja Śledcza Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Okupowanych Terytoriów Palestyńskich

2. Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Ludobójstwa

3. B’Tselem (izraelska organizacja)

4. Lekarze na rzecz Praw Człowieka – Izrael (inna izraelska organizacja)

5. Amnesty International

6. Lekarze bez Granic

7. Europejskie Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka

8. Human Rights Watch

9. Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka

10. Instytut Lemkina ds. Zapobiegania Ludobójstwom

Lista instytucji humanitarnych, które twierdzą, że Izrael NIE dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy, obejmuje:

1. Nikt

2. Nikt

3. Zero

4. Nic

5. Nada

6. Nic

7. Słodka cholera

8. Całkowita nieobecność

9. Przysiad Diddly

10. Bupkis

To nie jest jakaś marginalna teoria spiskowa. To całkowicie udowodniony i całkowicie niepodważalny fakt. Specjalny wysłannik Australii ds. walki z antysemityzmem twierdzi, że fakty są antysemickie.

Oto kilka przykładów podanych w podręczniku, które stanowią jaskrawy przykład zbrodni antysemickiej, jaką jest „odwrócenie Holokaustu”:

 — Plakaty z napisami „Brawo, Hitler byłby dumny” i „To samo gówno, inny dupek”, ten drugi z wizerunkami Hitlera i Netanjahu. Oba plakaty zawierały analogie nazistowskie do Izraela.

 — Trzy transparenty przedstawiające Hitlera zdejmującego maskę i odsłaniającego twarz Netanjahu, nawiązujące do analogii nazizmu i Izraela, na głównych drogach.

 — Graffiti przedstawiające Gwiazdę Dawida, znak równości i nazistowską swastykę, a także kolejne graffiti z napisem „Zakończmy ludobójstwo” na głównej drodze.

Mamy wierzyć, że twierdzenie, że państwo, które prowadzi liczne wojny agresywne, jednocześnie masowo mordując ludzi ze względu na ich przynależność etniczną, jest w jakiś sposób podobne do innego państwa, które dopuszczało się takich czynów, powinno być zbrodnią z nienawiści. Nie wiem jak ty, ale ja uważam to za głupie.

Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” twierdzi, że twierdzenie, iż definicja antysemityzmu IHRA przemilcza krytykę Izraela, jest antysemickie, argumentując, że „twierdzenia, jakoby wiodąca światowa definicja antysemityzmu — która odzwierciedla doświadczenia życiowe narodu żydowskiego na całym świecie — została stworzona w celu celowego przemilczenia krytyki, nawiązują do antysemickich stereotypów żydowskiej władzy i kontroli”.

To prawda, dzieciaki: nie możecie krytykować Izraela, bo to antysemityzm, a jeśli narzekacie, że wasze wypowiedzi są tłumione, to również jest antysemityzm.

W podręczniku znajduje się hipotetyczna rozmowa grupowa w biurze, w której współpracownik wypowiada stwierdzenie : „Ale co z ludobójczym, rasistowskim projektem syjonistycznym, który uciskał Palestyńczyków? Syjonizm to ideologia supremacji wymyślona przez Theodore’a Herzla. Dokonali tego poprzez apartheid i czystki etniczne”.

„To jest antysemickie” – argumentuje podręcznik, odrzucając całkowicie prawdziwe stwierdzenie jako „sowiecką propagandę antysemicką” i dodając, że „było antysemickie, ponieważ zawierało stwierdzenia oskarżające Izrael o apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo”.

Twierdzenie, że oskarżanie Izraela o apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo jest przejawem antysemityzmu, jest jasnym przyznaniem, że celem Segala jest stłumienie wszelkiej krytyki Izraela.

Jeśli to nie jest dla Ciebie wystarczająco jasne, podręcznik kończy się stwierdzeniem, że nie da się oddzielić antysemityzmu od antysemityzmu:

„Próba oddzielenia 'antysemityzmu’ od 'antysyjonizmu’ ignoruje historię dezinformacji, dezinformacji i antysemickiej propagandy, które ukształtowały narracje o Izraelu i syjonizmie” – twierdzi wysłannik. „Ignoruje również realną i praktyczną rzeczywistość, że wszędzie tam, gdzie te narracje antysyjonistyczne były propagowane, skutkowały one dyskryminacją, nękaniem, oczernianiem, nienawiścią i krzywdą wobec Żydów. Na przykład, kampania antysyjonistyczna w Polsce w 1968 roku doprowadziła do wysiedleń i przymusowej emigracji tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego”.

„Antysemityzm i antysyjonizm są wyrazem nienawiści wobec Żydów” – podsumowuje podręcznik.

No i to tyle. To wyjaśnia sprawę.

================================================================

W podręczniku wielokrotnie przytaczane są odczucia australijskich Żydów, uznając je za niezwykle ważne i o wiele pilniejsze niż ludobójstwo, apartheid, czystki etniczne i wojny o ogromnych konsekwencjach geopolitycznych.

„Czuję się bardziej odizolowany… Mam wrażenie, że żyję życiem Żyda z przeszłości, a nie Żyda sprzed dwóch lat” – czytamy w cytacie anonimowej osoby pochodzenia żydowskiego.

„Jestem po prostu bardzo smutny, że muszę uczyć moje dzieci, jak mają reagować, gdy ktoś na nie krzyczy na ulicy” – czytamy w innym wpisie.

„Cisza ze strony przyjaciół, których znałam niemal całe życie, ciągłe publikowanie antysemickich obelg i publiczne rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji były druzgocące i napawały mnie strachem przed tym, co może się wydarzyć. Od 7 października, kiedy rozmawiam z kimś, kto nie zaoferował mi żadnego wsparcia, często zadaję sobie pytanie: »czy mnie ukryli?«, co jest strasznie smutną sytuacją w naszym pięknym kraju, w którym zawsze czułam się bezpiecznie” – czytamy w innym artykule.

„Wykładowca na moich zajęciach na uniwersytecie wypowiadał się o charakterze antysemickim w sposób bardzo swobodny, przez co czułem się wyjątkowo nieswojo i niepewnie. Teraz denerwuję się, wchodząc na zajęcia” – czytamy w innym wpisie.

„Ciągłe konfrontowanie się ze ślepą nienawiścią wobec mojego ludu i miejsca, z którego pochodzę, było bardzo bolesne. Wpłynęło to na mój nastrój, sposób, w jaki postrzegałem swoją społeczność i moje miejsce w niej, a także na moje codzienne funkcjonowanie” – czytamy w innym tekście.

Praktycznie nic nie mówi się o prawdziwych ofiarach. Zamordowanych, przesiedlonych i terroryzowanych ofiarach izraelskich okrucieństw w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, w Libanie i Iranie. O sierotach wojennych. O dzieciach po amputacjach i ofiarach poparzeń, operowanych bez znieczulenia. O Palestyńczykach gwałconych i torturowanych w izraelskich więzieniach. O ludziach, którzy będą nosić ze sobą fizyczne i psychiczne rany po Holokauście do końca życia.

Jillian Segal nie uważa ich za istotne. Prawdziwym kryzysem, jej zdaniem, jest to, że ludzie mówią o tych sprawach i denerwują australijskich Żydów.

Absolutnie psychotyczny. Nie możemy pozwolić, by nasz kraj był dalej ciągnięty w tym kierunku.

Im bardziej morderczy staje się Izrael, tym więcej słyszymy i czytamy o „antysemityzmie”

Im bardziej morderczy staje się Izrael,

tym więcej słyszymy o „antysemityzmie”

Caitlin Johnstone 30 marca 2026 r.

Czytanie Tima Foleya :

.youtube-nocookie.com/embed

caitlinjohnst-one/the-more-murderous-israel-gets

Zawsze, gdy Izrael zabija masę cywilów, zachodnie media zaczynają publikować artykuły o „antysemityzmie” i nastrojach anty-żydowskich.

Żydzi zaczynają się zastanawiać: Czy gdziekolwiek jest bezpiecznie? ” – głosił niedawno nagłówek w „The Wall Street Journal” z podtytułem „Znów jak w latach 30. XX wieku”. Wrogość wobec Żydów rośnie w krajach zachodnich, gdzie w ostatnich dekadach czuli się oni bezpiecznie.

Artykuł w The Atlantic zatytułowany „ Grzeczny pogrom w Kanadzie ” w dziwaczny sposób próbuje dowodzić, że „tolerancja dla fanatyzmu” w jakiś sposób „eliminuje Żydów z życia publicznego”.

Nagłówek w „Washington Examiner” głosi, że „ żydowscy wyborcy czują się 'politycznie bezdomni’, w obliczu wzrostu antysemityzmu po obu stronach ”.

Nagłówek w The Telegraph głosi, że „ Wielu Żydów wyczuwa w Wielkiej Brytanii w latach dwudziestych XXI wieku przerażające echa Niemiec z lat 30. XX wieku ”.

Zbrodniarz wojenny Tony Blair pisze artykuł dla The Free Press zatytułowany „ Dlaczego Zachód nie potrafi powstrzymać antysemityzmu ”.

[============================================

Frances „Cassandra” Coppola@Frances_CoppolaFrances_Coppola

What about 92 million people in Iran, 5 million people in Lebanon, 2.7 million people in the West Bank, and 2 million people in Gaza? Is anywhere safe for them?

The Wall Street Journal @WSJWSJ

A new Middle East war sparks another surge in antisemitism. Jews begin to wonder: Is anywhere safe? https://t.co/Fzook2jYxR

13:30 · 27 marca 2026 · 28,6 tys. wyświetleń Views


16 odpowiedzi Replies· 763 reposty Reposts· 2,65 tys. polubień Likes

=================================================

Tymczasem w rzeczywistości ludzie są bezlitośnie mordowani w Iranie, Libanie i Palestynie przez Izrael i jego sojuszników. Im bardziej obrzydliwe to się robi, tym bardziej agresywne staje się trollingowe zamartwianie się o „antysemityzm”.

W magazynie Jewish Chronicle ukazał się artykuł Maureen Lipman zatytułowany „ Czy świat ma pojęcie, jak zmęczony jest naród izraelski? ”, z podtytułem „Pewien bliski przyjaciel powiedział mi, że jego wnuki musiały wejść do swojego bezpiecznego pokoju ponad 200 razy od początku obecnej bitwy”.

„BBC i reporterzy na całym świecie nie zaglądają do schronisk, gdzie dzieci są uczone kłaść się na podłodze, gdy zawyją syreny” – pisze Lipman. „Nie informują też o zamknięciu szkół. Większość izraelskich dzieci opuszczała lekcje każdego dnia od czasu pandemii COVID-19. Czy media w ogóle zdają sobie sprawę z lęku przed osobami starszymi w Izraelu?”

Absolutnie niewiarygodne. Pisze tak, jakby Izraelczycy byli jedynym narodem na Ziemi, którego kraj jest bombardowany. Tylko syjoniści mogliby zrzucać bomby na sąsiednie narody każdego dnia przez lata, a potem mówić: „NIKT NA ŚWIECIE NIE MOŻE SOBIE WYOBRAZIĆ, JAK TO JEST ŻYĆ W STRACHU PRZED NALOTAMI!”

keewa 🇵🇸@keewakeewa

We do not care Maureen, not an ounce

12:39 · 26 marca 2026 · 680 tys. wyświetleń Views


3,22 tys. odpowiedzi Replies· 5,81 tys. repostów Reposts· 36 tys. polubień Likes

===============================================

Zachodni dziennikarze są pod tak ogromną presją, by poprawić wizerunek Izraela i promować izraelskie interesy informacyjne, że Associated Press opublikowała właśnie artykuł redakcyjny zatytułowany „ AP nazywa atak Izraela na Liban inwazją. Co to oznacza i dlaczego ma to znaczenie? ”, uzasadniając swoją decyzję o nazwaniu tego, co jest ewidentnie i bezsprzecznie inwazją, tym, czym jest.

Nigdy nie widzieliście, żeby zrobili to z Ukrainą. Nigdy nie widzieliście, żeby media długo debatowały nad tym, jak to nazwać, a potem publikowały artykuły w stylu: „Będziemy to nazywać rosyjską inwazją, jesteśmy prawie pewni, że tak się to nazywa, proszę, nie gniewajcie się na nas!”. Tak bardzo boją się zwolenników Izraela i jak bardzo czują presję, by bez względu na wszystko trzymać się imperialnej linii.

W tym samym czasie w izraelskiej prasie pojawiają się artykuły redakcyjne takie jak ten w The Jerusalem Post zatytułowany „ Długoterminowa deradykalizacja w Strefie Gazy napotyka poważne przeszkody ”, w którym autorzy wprost postulują całkowite oczyszczenie etniczne terytorium palestyńskiego.

Autor artykułu, Martin Sherman, odrzuca twierdzenia, że ​​ludność Gazy można „zde-radykalizować” – tak jakby problemem była radykalizacja Palestyńczyków, a nie radykalna ideologia polityczna ludzi, którzy prowadzą wobec nich kampanię eksterminacji. Zamiast tego, argumentuje Sherman, wszyscy muszą zaakceptować „surową rzeczywistość”, że jedynie aneksja i czystki etniczne mogą doprowadzić do trwałego pokoju w Strefie Gazy.

=========================================

Niall Stanage@NiallStanageNiallStanage

To be clear, this is an opinion column in a major Israeli newspaper advocating ethnic cleansing.

The Jerusalem Post @Jerusalem_PostJerusalem_Post

Opinion: The only way Israel can govern the Gaza Strip without becoming an external oppressor of “another people” is to remove “the other people” from the confines of the Gaza Strip itself. https://t.co/akqvURrJfm

3:07 · 29 marca 2026 · 1,05 mln wyświetleń Views


========================================

„Jedynym sposobem, w jaki Izrael może zagwarantować, jak Strefa Gazy będzie rządzona i kto będzie nią rządził, jest rządzenie nią samemu” – pisze Sherman. „Co więcej, jedynym sposobem, w jaki Izrael może rządzić Strefą Gazy, nie stając się zewnętrznym ciemiężycielem »innego narodu«, jest usunięcie »innego narodu« z granic samej Strefy Gazy”.

===================================

“This is not radical right-wing radicalism. It is merely sound and sober political science,” Sherman writes.

If it isn’t right-wing radicalism to advocate the mass purge of a colonized indigenous population from their homeland for being the wrong ethnicity, then right-wing radicalism does not exist. That’s pretty much as right-wing extremist as it gets.

And this is an entirely mainstream Israeli publication.

If anyone on earth needs to be deradicalized, it’s the Israelis and their supporters.

Św. Szymon z Trydentu: Sąd nie doszukał się ani “antysemityzmu”, ani “nienawiści rasowej…”

Sąd nie doszukał się

ani “antysemityzmu”,

ani “nienawiści rasowej…”

Date: 12 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/sad-nie-doszukal-sie-ani-antysemityzmu-ani-nienawisci-rasowej/

PRZECZYTAĆ NAJPIERW:

https://babylonianempire.wordpress.com/2025/09/27/prokuratura-zazadala-6-miesiecy-wiezienia-dla-autora-obrazu-przedstawiajacego-sw-szymona-z-trydentu

„Antysemicki obraz i nienawiść rasowa w mediach społecznościowych”: malarz Giovanni Gasparro z Bari uniewinniony bez zastrzeżeń

===============================================

Malarz Giovanni Gasparro z włoskiego Bari został całkowicie uniewinniony od zarzutów propagandy i podżegania do przestępstwa z powodu dyskryminacji rasowej, etnicznej i religijnej. Sprawa sądowa, która wynikła z kilku komentarzy opublikowanych na jego stronie na Facebooku w związku z obrazem „Męczeństwo św. Szymonka z Trydentu”, zakończyła się stwierdzeniem bezzasadności oskarżenia.

Wcześniej prokuratura w Bari wniosła o skazanie Gasparro na sześć miesięcy pozbawienia wolności, z uwzględnieniem okoliczności łagodzących. Według oskarżenia, odpowiadając niektórym użytkownikom mediów społecznościowych, artysta miał rozpowszechniać idee uznawane za antysemickie, wpływając w ten sposób na debatę internetową i prowokując podobne komentarze ze strony niektórych obserwujących.

W centrum kontrowersji znalazł się obraz namalowany w 2020 roku przez artystę, przedstawiający męczeństwo Szymonka z Trydentu, dziecka, które zaginęło w nocy 23 marca 1475 roku i zostało znalezione martwe około miesiąc później. Twórca nawiązał do historycznego opisu wydarzeń, przedstawiając dziecko z raną w boku, otoczone członkami społeczności żydowskiej zbierającymi krew spływającą z rany.

Historia Szymonka była przedmiotem kultu religijnego przez wieki: dziecko było uznawane za błogosławione przez Kościół Katolicki aż do 28 października 1965 roku, kiedy to w kontekście Drugiego Soboru Watykańskiego kult ten został oficjalnie zniesiony. W trakcie procesu obrona argumentowała, że dzieło Gasparro wpisuje się w tradycję ikonograficzną, a także wolność artystyczną i historyczną, nie stanowiąc żadnego podżegania do nienawiści lub dyskryminacji. Sędziowie przyjęli to stanowisko, uznając, że zarzucane czyny nie stanowią przestępstwa.

Wyrokiem uniewinniającym zakończyła się zatem sprawa sądowa, która wywołała szeroką debatę na temat sztuki, historii i wolności słowa. Sąd orzekł, że działalność artysty, łącznie z zakwestionowanymi komentarzem, nie stanowi przestępstwa..

INFO: quintopotere.it/quadro-antisemita-e-odio-razziale-sui-social-il-pittore-barese-giovanni-gasparro-assolto-con-formula-piena/

Pogaduszki dyrektora żydowskiego muzeum z antykatolickim modernistą

Pogaduszki dyrektora żydowskiego muzeum z antykatolickim modernistą

Autor: CzarnaLimuzyna, 5 marca 2026

… o prawicowym i chrześcijańskim antysemityzmie

Dwa dni temu w radiu RMF doszło do rozmowy pomiędzy redaktorem Tomaszem Terlikowskim a dyrektorem „Muzeum Polin”, Dariuszem Stolą. W trakcie pogawędki pojawiły się słowa użyte w niepełnym lub nieprawdziwym znaczeniu, ale najgorszym jest fakt ich połączenia z fałszywym desygnatem.

Pojęcia i sformułowania o niepełnym lub fałszywym znaczeniu (użyte w rozmowie)

  • Żydzi polscy
  • Żydzi
  • Antysemityzm
  • Prawicowy antysemityzm jest silniejszy od lewicowego
  • Prawicowy (antysemityzm) jest zakorzeniony w setkach lat nauczania kościołów chrześcijańskich
  • Antysemityzm Grzegorza Brauna. To jest antysemityzm tradycyjny, umiejętnie wykorzystujący nowoczesność. Na przykład takie środki komunikacji, których generał Moczar jeszcze nie dysponował, ani Roman Dmowski.

Wielu ludzi staje się antysemitami, dlatego że poparło Grzegorza Brauna, z innego powodu być może.

„Żydzi polscy” – sformułowanie użyte na samym początku rozmowy w nazwie „Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN”. Określenie polscy oznacza Żydów mieszkających na terenach Rzeczpospolitej, ale to nie jedyny aspekt związany z tą nazwą. Z literatury historycznej m.in. z książki dr Ewy Kurek „Poza granicą Solidarności” opartej na żydowskich i polskich źródłach wynika, że w Polsce byli nie tylko polscy, ale również antypolscy Żydzi, żyjąc w izolacji od polskiego społeczeństwa i nie identyfikując się z Polską jako ojczyzną – kolaborując z zaborcą, a potem z sowieckim okupantem.

Kolejnym aspektem jest pogląd, usilnie wmawiany Polakom, że współcześni Żydzi, nie mający żadnych związków z Polską mają jakieś nadzwyczajne prawo do osiedlania się w Polsce. Nie mają. O prawie do osiedlenia się w Polsce powinien każdorazowo decydować Gospodarz czyli Polacy, a nie sprzedajne polityczne opcje realizujące obce racje stanu, czyniąc z Polski kolonię.

„Żydzi”. Żydzi? Żydzi aszkenazyjscy? Potomkowie Żydów z Palestyny wśród których są dzisiejsi Palestyńczycy czy może potomkowie Chazarskich plemion nieżydowskich – dominujących w Izraelu? A może żydzi religijni o antysyjonistycznych poglądach, twierdzący, że Izrael jest satanistycznym tworem?

„Antysemityzm”. Antysemityzm czyli co? Niechęć i krytyka żydowskiego rasizmu? A może antysemityzm pojmowany jako nienawiść do semitów –  mieszkańców Palestyny? Piszę tak, bo inne – oderwane od realiów definicje, prócz antysemityzmu niemieckiego z czasów II Wojny Światowej, są wyraźnie rozdęte aż do granic absurdu.

Prawicowy (antysemityzm) jest zakorzeniony w setkach lat nauczania kościołów chrześcijańskich

Myślę, że powyższa brednia powinna zmobilizować katolicki Episkopat, a także, być może, katolickich polityków, do zdecydowanej reprymendy.

Ogólnie, panowie Stola i Terlikowski spijali sobie z dzióbków podobne „mądrości” wśród których nieoczekiwanie znalazła się prawdziwa wzmianka o żydowskich faszystach – we współczesnym Izraelu oraz w faszystowskich Włoszech.

Ponad 2000 włoskich wykładowców podpisało dokument przeciwko projektom ustaw uznających krytykę Izraela za przestępstwo

Ponad 2000 włoskich wykładowców podpisało

dokument przeciwko projektom ustaw

uznających krytykę Izraela za przestępstwo

Date: 16 dicembre 2025 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/ponad-2000-wloskich-wykladowcow-podpisalo-dokument-przeciwko-uznaniu-krytyki-izraela-za-przestepstwo

Włoski świat akademicki mobilizuje się przeciwko projektom ustaw, które mają na celu przekształcenie operacyjnej definicji antysemityzmu Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Ofiarach Holokaustu (IHRA) w normę prawnie wiążącą. W ciągu zaledwie kilku godzin zebrano 2031 podpisów profesorów i naukowców pod apelem o wycofanie projektów ustaw podpisanych odpowiednio przez Graziano Delrio (lewacka Partia Demokratyczna) i Maurizio Gasparri’ego (prawicowa Forza Italia) oraz o cofnięcie decyzji o przyjęciu przez Włochy definicji IHRA w roku 2020.

Według sygnatariuszy „definicja antysemityzmu IHRA” grozi uznaniem krytyki państwa Izrael i syjonizmu za przestępstwo antysemityzmu, a zatem „stanowi ogromne zagrożenie dla naszej wolności akademickiej oraz dla nauczania”. Wśród sygnatariuszy są znani naukowcy, tacy jak Angelo d’Orsi i Donatella Della Porta, a także liczne stowarzyszenia akademickie i naukowe. https://docs.google.com/document/u/0/d/1YyUjMyjVoZc5aZ23fUyoCKVLsZswkCgrMO2F83eihV8/mobilebasic

Projekt ustawy przedstawiony przez senatorów Partii Demokratycznej, z Graziano Delrio jako pierwszym sygnatariuszem, w połączeniu z podobnym tekstem autorstwa Maurizio Gasparriego z partii Forza Italia, który natychmiast wyraził zgodę na przyjęcie tekstu dwupartyjnego, ma na celu wprowadzenie prawnie wiążącej definicji antysemityzmu do naszego systemu prawnego.

Sercem rozporządzenia jest przyjęcie definicji operacyjnej IHRA, podzielanej również przez inne kraje europejskie i instytucje międzynarodowe, która obejmuje jako przykłady antysemityzmu również niektóre formy radykalnej krytyki państwa Izrael lub syjonizmu, jego ideologii założycielskiej.

Definicja IHRA opisuje antysemityzm jako “pewne postrzeganie Żydów, które może być wyrażone jako nienawiść do Żydów; werbalne i fizyczne przejawy antysemityzmu są skierowane przeciwko osobom pochodzenia żydowskiego lub nieżydowskiego i/lub przeciwko ich mieniu, instytucjom społeczności żydowskiej i miejscom kultu”. Takie podejście grozi wprowadzeniem pojęć pozaprawnych do prawa karnego i rozszerzeniem zasięgu zastosowania prawa na legalne wypowiedzi i analizy dotyczące polityki suwerennego państwa.

W tekście apelu, sygnatariusze otwarcie mówią o niebezpiecznym skoku jakościowym: w naszym systemie prawnym nie ma precedensu, w którym krytyka państwa byłaby karalna. Wskazują również na wprowadzenie do prawa pozytywnego niejasnej i politycznie zorientowanej definicji, nieodpowiedniej jako parametr prawny, zwłaszcza w obszarach badań i nauczania. Argumentują, że ustawy Gasparri-Delrio nie wzmacniają walki z antysemityzmem, ale osłabiają jej wiarygodność, myląc antyżydowską nienawiść z politycznym sprzeciwem i generując efekt zastraszenia.

Dokument tłumaczy, że IHRA jest promowana za pomocą ogromnych wysiłków dyplomatycznych przez Izrael, „który używa jej jako narzędzia do ochrony poważnych naruszeń prawa międzynarodowego i praw człowieka, których się dopuszcza”. W związku z tym pojawia się wola uciszenia głosów krytycznych oraz wiedzy w wielu dziedzinach studiów i przestrzeniach uniwersyteckich, które były jednym z filarów sprzeciwu wobec niszczenia ludności Gazy i współudziału naszego rządu w zbrodniach Izraela”.

Zagrożenie nie jest abstrakcyjne: jest to zagrożenie autocenzurą prewencyjną, dozorem wiedzy, ograniczeniem swobód konstytucyjnych w imię ochrony, która może i musi być zagwarantowana za pomocą już istniejących instrumentów prawnych.

W szczególności, zdaniem składających petycję, stosowanie kategorii analitycznych takich jak „kolonializm osadniczy”, „czystki etniczne” czy „apartheid” w kontekście akademickim może zostać błędnie zrozumiane jako dyskryminacja karalna, właśnie dlatego, że jest to zawarte w definicji antysemityzmu, którą projekt ustawy chciałby przyjąć. Jest to nowy scenariusz, w którym krytyka polityki państwa może być traktowana na tym samym poziomie, co przejawy nienawiści rasowej.

Polityczna reakcja na ustawę była zróżnicowana. Również w samej Partii Demokratycznej podniosły się głosy przeciwko – uznawanemu za niewłaściwe – utożsamianiu antysemityzmu z krytyką Izraela.

Podpisy zebrane w ciągu zaledwie kilku godzin pod apelem akademickim świadczą o intensywności debaty, która z pewnością nie zakończy się wraz z wejściem ustawy do porządku obrad parlamentu. Stawką jest nie tylko źle napisany akt prawny, ale sama idea demokratycznej przestrzeni publicznej: miejsca, w którym wiedza nie powinna prosić o pozwolenie, ani też krytyka nie może być uznawana za przestępstwo.

INFO: https://www.lindipendente.online/2025/12/15/oltre-duemila-docenti-firmano-contro-i-ddl-che-criminalizzano-le-critiche-a-israele/

Pułapki „Strategii Przeciwdziałania Antysemityzmowi” – adwokat ujawnia zagrożenia dla Polaków

Pułapki Strategii Przeciwdziałania Antysemityzmowi – adwokat ujawnia zagrożenia dla Polaków

Agnieszka Piwar 2025-11-24 https://piwar.info/pulapki-strategii-przeciwdzialania-antysemityzmowi-adwokat-ujawnia-zagrozenia-dla-polakow/

Po fiasku próby wdrożenia ustawy Bodnara o tzw. „mowie nienawiści”, ekipa Donalda Tuska szykuje nowy sposób ograniczania wolności słowa Polaków. Chodzi o projekt uchwały rządu przewidujący przyjęcie dokumentu „Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025–2030”.

W związku z tym nasuwają się liczne pytania. Na początek: czym różni się ustawa od uchwały?

Paweł Czuga, adwokat: –
 „Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025–2030” (którą dalej będę nazywał „Strategią”) to projekt uchwały Rady Ministrów, a nie ustawy. W przeciwieństwie do ustawy, uchwały Rady Ministrów nie są prawem powszechnie obowiązującym. Mają charakter wewnętrzny i obowiązują tylko jednostki organizacyjnie podległe Radzie Ministrów, o czym mówi art. 93 ust. 1 Konstytucji. Na temat tego czym jest „podległość organizacyjna” można by zrobić cały wykład z prawa konstytucyjnego. W każdym razie konia z rzędem temu kto dokładnie wskaże wszystkie jednostki organizacyjne podległe Radzie Ministrów.

Jestem jednak przekonany, że wielu adresatów Strategii np. policja, prokuratura, sądy i szeroko pojęte szkolnictwo nie jest podległe Radzie Ministrów, stąd już tylko z tego powodu taka uchwała byłaby w znacznej części nieważna! Czy znajdzie się w Polsce 50 posłów lub 30 senatorów, którzy złożyliby odpowiedni wniosek do Trybunału Konstytucyjnego? Niestety wątpię.

Czy omawiana Strategia może ograniczać wolność słowa i debatę publiczną np. poprzez penalizowanie krytyki polityki Izraela lub opinii o wydarzeniach historycznych?

– Jeśli potraktować by Strategię jako okólnik do organów władzy państwowej (co byłoby sprzeczne z powołanym przepisem Konstytucji), to w oczywisty sposób ograniczałaby ona wolność słowa i debatę publiczną, już choćby tylko z tego powodu, że postuluje przyjęcie definicji antysemityzmu stworzoną przez żydowską organizację IHRA (Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście). Według rzeczonej definicji:

Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej.”

Ta definicja jest tak szeroka, że rzeczywiście umożliwiałaby penalizację krytyki Izraela np. w zakresie palestyńskiego ludobójstwa czy odpowiedzialności Żydów za rewolucję październikową i bolszewickie zbrodnie. Czy postrzeganie Żydów przez pryzmat ww. wydarzeń może być pozytywne? Jako praktyk mogę natomiast stwierdzić, że – z uwagi na nieostrość ww. definicji – odpowiednia interpretacja negatywnego postrzegania jako możliwej nienawiści, to już w zasadzie formalność.

Pasuje tu jak drut bon mot Voltair’a:

„By odkryć, kto tobą rządzi, po prostu sprawdź, kogo nie wolno ci krytykować.”

Tu jednak ważna uwaga – w Polsce nie istnieje (przynajmniej na razie) przestępstwo „antysemityzmu”. Mamy za to art. 257 kodeksu karnego, który zakazuje m.in. publicznego znieważania grup ludności albo poszczególnych osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu ich bezwyznaniowości.

Przepis ten chroni wszelkie nacje: Polaków, Żydów, Eskimosów itd. Projektowana uchwała de facto wprowadza więc nadrzędność Żydów w stosunku do innych nacji. Taką nadrzędność Żydów z publicystycznego punktu widzenia można różnie nazywać – to jest zadanie dla dziennikarzy i publicystów. Z prawnego punktu widzenia jest to natomiast sprzeczne z art. 32 ust. 1 Konstytucji (zasada równości wobec prawa), zaś dla normalnego Polaka po prostu dziwne – to tak jakby mój gość w moim domu miał więcej praw niż ja – gospodarz.

Czy definicje „antysemityzmu” są tak szerokie, że mogą obejmować legalne wypowiedzi lub publikacje historyczne, w tym krytykę działań państwa izraelskiego?

– W polskim porządku prawnym nie ma legalnej definicji antysemityzmu. Sądy w tym zakresie (np. w procesach o zniesławienie kogoś określeniem „antysemita”), sięgają do definicji z encyklopedii PWN, wg której antysemityzmem jest wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia żydowskiego. To sensowna definicja bo zakłada, że niechęć/wrogość musi być bezpodstawna. Strategia chce rozszerzyć tą definicję wg propozycji IHRA, co samo w sobie budzi zastrzeżenia choćby z uwagi na fakt, że to Żydzi (zainteresowani) ustalają kto jest antysemitą.

To tak jakby – i proszę to potraktować tylko jako publicystyczną metaforę – mafia ustalała kodeksową definicję zorganizowanej grupy przestępczej. Powyższe zastrzeżenia nie są bezpodstawne – w Internecie znajdziemy setki dowodów na to, że Izrael używa „antysemityzmu” jako bicza na wszelką krytykę. Polecam wywiad z Szulammit Alloni (deputowaną do Knesetu i ministrem), która publicznie przyznała, że „Antysemityzm to sztuczka, zawsze jej używamy. Wspominamy Holocaust i nazywamy ludzi antysemitami, jeśli krytykują Izrael.”

Czy dziennikarze, nauczyciele lub obywatele będą zmuszeni do samocenzury swoich opinii o sytuacji w Palestynie z obawy przed konsekwencjami prawnymi?

– Ta samocenzura działa już od dawna, ponieważ nie od dziś władze IV RP „grożą” sankcjami karnymi za wypowiadane w przestrzeni publicznej treści. Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nazywa to „efektem mrożącym”. Jego istota polega na tym, że dziennikarze czy inne osoby, które chciałyby zabrać głos w drażliwych kwestiach (np. ludobójstwo w Palestynie), nie robią tego z obawy przed poniesieniem przykrych konsekwencji. Tego rodzaju autocenzura nie tylko ogranicza wolność słowa poszczególnych osób, ale ma również negatywny wpływa na debatę publiczną i utrudnia społeczeństwu realizację prawa do otrzymywania informacji. To nie jakieś moje wymysły, ale stanowisko Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z dn. 21/02/2019 (choć akurat w sprawie, w której Jarosław Kaczyński oskarżał o zniesławienie „Gazetę Wyborczą”).

Jakie mechanizmy ochrony przewidziano dla osób krytykujących działania państwa izraelskiego w kontekście praw człowieka, aby nie stały się ofiarami nadużyć?

– Koniec końców każdy obywatel korzysta z ochrony sądowej. Na szczęście w Polsce jest wielu porządnych i uczciwych sędziów, którzy takiej ochrony udzielą. Uświadomienie tego faktu (który może wydawać się poczciwą oczywistością), dało mi wiele do myślenia na temat „zamachu” na sądy, który rozpoczął się za czasów władzy PIS i trwa nadal.

Niestety nie każdy ma jednak czas, cierpliwość, nerwy i pieniądze, żeby „chodzić po sądach”. A szkoda, bo gdyby Polacy byli chociaż na tej płaszczyźnie bardziej waleczni, władza wykonawcza być może zastanowiłaby się dwa razy zanim podejmie kroki sprzeczne z prawem.

Co ciekawe (i cyniczne) Strategia przewiduje „gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc.”. Ta ochrona będzie obejmować – jak można zakładać – „tych właściwych” historyków.

Jakie realne ryzyka grożą dziennikarzom, nauczycielom i organizacjom społecznym – czy mogą być ścigani lub karani za publikacje, które formalnie nie łamią prawa, ale mogą zostać uznane za „antysemickie”? Przykładowo, czy za stwierdzenie faktu, że żydowscy funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa w czasach stalinowskich mordowali Polaków, można ponieść konsekwencje prawne?

– Jeżeli ktoś „formalnie” nie łamie prawa to nie powinien być ani ścigany ani karany – to oczywiste. Strategia zawiera jednak niepokojące cele jak np.:

Zwiększenie liczby wszczynanych przez Policję dochodzeń oraz prowadzonych przez Prokuraturę postępowań dotyczących przestępstw o charakterze antysemickim poprzez zwiększenie świadomości i wiedzy wśród policjantów i prokuratorów na temat specyfiki takich przestępstw, uzyskiwanych dzięki właściwym szkoleniom, dystrybucji materiałów informacyjnych oraz kontaktom z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce.”

albo

Podnoszenie świadomości sędziów na temat charakterystyki i wagi przestępstw o charakterze antysemickim w praktyce orzeczniczej sądów polskich poprzez przeprowadzenie właściwych szkoleń oraz dystrybucję materiałów informacyjnych“.

Ja to rozumiem w ten sposób, że – jak można przypuszczać wg autorów Strategii – taki np. prokurator pomimo 5 lat studiów, 3 lat aplikacji prokuratorskiej, co najmniej roku asesury i jakiegoś tam doświadczenia zawodowego, dalej nie wie, kiedy ktoś popełnia przestępstwo z art. 257 k.k. przeciwko Żydom, ale autorzy Strategii już mu to tak wytłumaczą, że w końcu się dowie.

Czy w ramach wdrażania Strategii przewidziano współpracę z zagranicznymi organizacjami i fundacjami – i jakie mogą być tego konsekwencje dla suwerenności Polski?

– Tak. Strategia zakłada:

  1. badania nad Zagładą (pisownia oryginalna) i współpracę międzynarodową w tej kwestii,
  2. podejmowanie współpracy międzynarodowej w obszarze wymiany wiedzy i doświadczeń orzeczniczych, w tym przede wszystkim dobrych praktyk w zakresie ścigania „antysemityzmu”
  3. podejmowanie współpracy międzynarodowej w obszarze monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim, skupionej na wymianie dobrych praktyk oraz uzyskiwaniu danych porównawczych,
  4. wspieranie inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie zaprzeczaniu/zniekształcaniu Holokaustu w sieci, w tym ściślejsze współdziałanie w ramach UE i organizacji międzynarodowych nad stworzeniem nowych, skutecznych mechanizmów przeciwdziałania tym zjawiskom oraz potencjalnych zagrożeń związanych z dezinformacją lub będących konsekwencją rozwoju AI,
  5. międzynarodową współpracę w ramach ochrony miejsc pamięci.

Co do drugiej części pytania – to znasz lepszych fachowców, którzy lepiej niż ja wytłumaczą, że taka wszelka „międzynarodowa” współpraca w tym zakresie godzi w naszą suwerenność. O tym jak działa taka np. Open Society Fundation Georga Sorosa (nomen omen Żyda), napisano i powiedziano już chyba dość. Z resztą wszędzie, gdzie próbowano zakazać się zagranicznego finansowania organizacji pozarządowych albo chociaż te kwestie poddać kontroli zaraz „oddolnie” powstawały protesty społeczne. Żeby nie sięgać daleko – kazus słowackiej ustawy o przejrzystości finansowania organizacji pozarządowych i próby „wywrócenia” rządu Roberta Fico. To daje do myślenia.

Tymczasem na hebrajskojęzycznych stronach internetowych trwa intensywna kampania zachęcająca obywateli Izraela do osiedlania się w Polsce (m.in. wskazuje, jak uzyskać polskie obywatelstwo i paszport). Czy w kontekście „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi” działania te mogą prowadzić do sytuacji, w której Polacy tracą realny wpływ na swoje państwo, a priorytetowe traktowanie jednej grupy wyznaniowej lub narodowej wzmacnia zewnętrzne wpływy?

– To świetne pytanie. Odpowiem tak: a może to nie jest przypadkowa koincydencja? Polakom może nie spodobać się masowy napływ osób cywilizacyjnie i kulturowo nam obcych. Krytyka takiej migracji doskonale pasowałaby do ww. definicji IHRA, tj. jako określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich.

Na koniec warto także wspomnieć o jeszcze jednej kwestii – finansowej. Kto zapłaci za te wszystkie, szkolenia, międzynarodowe konsultacje, granty (to słowo pada w Strategii aż 3 razy), itp. Państwo Izrael? Gminy żydowskie? Czy naprawdę w Polsce nie ma ważniejszych problemów, na które powinno się przeznaczyć pieniądze podatnika? To oczywiście pytanie retoryczne.

Dziękuję za podzielenie się prawniczą wiedzą i spostrzeżeniami.
Rozmawiała Agnieszka Piwar

Kiedyś Hitler i Stalin, a dziś Izrael, ratują Polskę przed antysemityzmem

Tadeusz Płużański: Kiedyś Hitler i Stalin, a dziś Izrael, ratują Polskę przed antysemityzmem

08.08.2025 https://www.tysol.pl/a144881-tadeusz-pluzanski-kiedys-hitler-i-stalin-a-dzis-izrael-ratuja-polske-przed-antysemityzmem

Mianowany przez tuskową koalicję 13 grudnia na dyrektora Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz chciał „naukowo” rozmawiać o zwrocie dóbr kultury Niemcom. Po ujawnieniu skandalu dyrektorem pozostał.

Szok. Ilustracja poglądowa Tadeusz Płużański: Kiedyś Hitler i Stalin, a dziś Izrael, ratują Polskę przed antysemityzmem

Jedyne konsekwencje, jakie wyciągnięto, to pozbawienie rzeczonego naukowca, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego, tytułowanego „niemcoznawcą” – stanowiska pełnomocnika MSZ do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej (oficjalnie to stanowisko zostało zlikwidowane).

„Pamiętacie jak szef Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz miał odwołać konferencję na temat zwrotu dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców, bo była „niewygodna” dla strony niemieckiej? To jeszcze nic – okazuje się, że planował zorganizować seminarium nt. zwrotu dóbr kultury… przez Polskę!”

– przypomniał poseł PiS Radosław Fogiel.

Dr Michał Bilewicz

Ale prócz prof. Ruchniewicza jest jeszcze dr Bilewicz. Przybliżmy postać: Michał Bilewicz – psycholog społeczny, były redaktor naczelny pisma „Jidełe”, redaktor „Słowa Żydowskiego” oraz członek zespołu „Krytyki Politycznej” (w tym lewackim tytule opublikował w 2002 r. skandaliczny artykuł „Mit <>” – jakoby zjawisko robienia interesów na ofiarach Zagłady nie istniało).

Teraz pan doktor – psycholog społeczny wpisał się w myślenie profesora – niemcoznawcy:

„Co jest skandalicznego w tym, żebyśmy po ponad osiemdziesięciu latach oddali Niemcom manuskrypt 'Najstarszego programu systemu niemieckiego idealizmu’? Dlaczego to dzieło, spisane przez Hegla, autorstwa Hölderlina bądź Schellinga, ma spoczywać akurat w archiwach Jagiellonki?”

Czyli nie Niemcy mają nam zwracać zagrabione dobra kultury, tylko my Niemcom!

Dr Bilewicz swoje niemcoznawstwo ujawnił już ponad dwa lata temu:

„Polska (…) jest winna Niemcom przeprosiny za wszystkie obelgi i oszczerstwa, jakie pojawiały się w mediach publicznych w ostatnich latach. Za notoryczne znieważanie flagi Republiki Federalnej Niemiec i za dyskryminację mniejszości niemieckiej”.

Prof. Ruchniewicz mógłby – za zbieżność poglądów – nagrodzić dr. Bilewicza zatrudnieniem w Instytucie Pileckiego. Tylko wtedy rtm. Witold Pilecki – patron Instytutu – podwójnie przewróciłby się w bezimiennym dole śmierci, do którego wrzucili go komunistyczni oprawcy. Bo bohaterski rotmistrz walczył i z niemieckimi nazistami, i sowieckimi komunistami.

Polska uratowana przed antysemityzmem przez Hitlera i Stalina

Ostatnio dr. Bilewicz dał się poznać nie tylko jako niemcoznawca, ale jako sowietolog, rozmawiając z funkcjonariuszką TVP Info w likwidacji Dorotą Wysocką-Schnepf (tą od męża dyplomaty i teścia mordercy). Funkcjonariuszka Wysocka-Schnepf jako nie-historyk oceniła Rzeczpospolitą przed 1939 r.:

„Wtedy ta brunatna fala zalała nas z zewnątrz, a dzisiaj to bulgocze trochę tutaj u nas, w środku. Znaczy nie trochę, tylko, no, niestety, bardzo mocno bulgocze”.

Czyli dzisiejsza Polska – rozkminiając słowa medialnej funkcjonariuszki – sama z siebie, a nie inspirowana zewnętrznie, jest antysemicka. No i co na takie dictum miał powiedzieć Michał Bilewicz? Idealnie wpisał się w brednie, twierdząc, że przedwojenna Polska degenerowała się i „takie obozy jak w Brześciu czy potem w Berezie Kartuskiej” mogły stać się „pewną normą”, „masowym zjawiskiem”.

Ale funkcjonariuszka TVP w permanentnej likwidacji, mimo aprobaty dla swojej tezy, postanowiła ciągnąć temat:

„Przemoc przyszła z zewnątrz i nie chcę powiedzieć, że uratowała nas przed nami samymi, bo byłoby to bardzo obrazoburcze, ale może uniknęliśmy tych pokus”.

Czyli Polska uniknęła „pokus” dzięki Hitlerowi i Stalinowi, którzy dokonali IV rozbioru naszej Ojczyzny.

Karol Nawrocki zaatakowany przez Times of Israel

Bliźniacze de facto poglądy prof. Krzysztofa Ruchniewicza i dr Michała Bilewicza zdaniem eurokołchozowych, niemcoznawczych „elit” mają być atutem wobec problemu, jaki owe „elity” streszczają w personaliach: Karol Nawrocki.

Problemem prezydent Nawrocki jest nie tylko dla koalicji 13 grudnia, ale np. dla internetowej gazety „Times of Israel”. Ta w artykule o znamiennym tytule: „Konserwatywny rewizjonista Holokaustu Karol Nawrocki zaprzysiężony na prezydenta Polski” napisała:

„Konserwatysta Karol Nawrocki, który uczynił rewizjonizm Holokaustu częścią swojej kampanii, został w środę zaprzysiężony na nowego prezydenta Polski, co może skierować kraj na bardziej nacjonalistyczny kurs i rzucić cień na żywotność centrowego rządu premiera Donalda Tuska”.

Niemcy, Rosjo – ratujcie Donalda!

Dramatyczny wzrost antysemityzmu na świecie ! Jeżozwierz zaatakował Izraelczyka. Wbił w niego 41 kolców !!

Jeżozwierz zaatakował Izraelczyka. Wbił w niego 41 kolców

Cezary Faber 20 sierpnia rmf/jezozwierz-antysemitnik

​Mieszkaniec północnego Izraela został zaatakowany przez jeżozwierza, który wbił w niego 41 ostrych kolców – poinformował portal Ynet. Mężczyzna trafił do szpitala.

Jeżozwierz zaatakował Izraelczyka. Wbił w niego 41 kolców

Jeżozwierz (zdjęcie ilustracyjne)/Shutterstock

Do wypadku doszło w weekend w położonej w północnym Izraelu miejscowości Chacor ha-Gelilit. Ofiarą jeżozwierza padł niejaki Szalom Junasi.

W rozmowie z portalem Ynet mężczyzna relacjonował, że zobaczył biegnące w jego kierunku zwierzę. Próbował uciekać, ale potknął się i wtedy jeżozwierz skoczył na niego, a następnie wbił w niego bardzo ostre kolce.

Próbowałem się bronić i moje ręce przeszyły kolce – 41 kolców w rękach i nogach. Myślałem, że umrę – powiedział Junasi.

Życie przynosi różne niespodzianki, spotkałem bardzo urocze zwierzę, ale nie wiedziałem, że ono może być tak agresywne – zaznaczył.

Pierwszy raz spotkałem się z tak poważnymi ranami zadanymi przez jeżozwierza. To niebezpieczne urazy, kolce są ostre jak noże, uszkodziły nerwy – powiedział lekarz zajmujący się ofiarą zwierzęcia.

To bardzo niecodzienny wypadek, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem – dodał ratownik medyczny, który jako pierwszy pomagał zranionemu mężczyźnie.

Jeżozwierz musiał poczuć się zagrożony

Jeżozwierze, prowadzący nocny tryb życia roślinożercy, są największymi gryzoniami zamieszkującymi Izrael. Ich ciało pokrywają służące do obrony przed napastnikami kolce osiągające długość nawet 50 cm.

Gdy jeżozwierz czuje się zagrożony, podnosi kolce, odwraca się tyłem lub bokiem do przeciwnika i szarżuje, wbijając w niego kolce.

Źródło: RMF24/PAP