Nie bójmy się wirusów
world-scam/nie-bojmy-sie-wirusow
Zasadnicze pytanie: co trzeba udowodnić, że wirusy istnieją i powodują choroby czy że ich nie ma? Powiedzmy, że wyodrębniłem u chorego pacjenta próbkę substancji międzykomórkowej, nazwałem to trucizną (po łacinie virus) i zakomunikowałem całemu światu, że od dzisiaj uznamy to za przyczynę choroby, na którą cierpiał ten pacjent.
Od razu podniosą się głosy: gdzie masz dowody? I słusznie. Jednak kiedy zamiast dowodów mam praktycznie nieograniczoną kwotę pieniędzy do zainwestowania w przyszły, wyjątkowo lukratywny interes – co mógłbym wtedy zrobić, żeby przekonać niedowiarków, że to ta trucizna powoduje chorobę? Stworzyłbym własne laboratorium badawcze i zatrudnił hochsztaplerów, którzy są w stanie udowodnić wszystko, nawet to, że ich przodkami były szympansy. Przekupiłbym grono szacownych naukowców, którzy dopasowaliby program studiów medycznych do mojej teorii. Wykupiłbym większościowy udział w największych stacjach medialnych i uzależniłbym pozostałe od reklam, które bym sponsorował.
Stworzyłbym agenturę, której zadaniem byłaby operacja psychologiczna wywołująca przez media strach przed chorobą, nad którą pracuję oraz zleciłbym innej firmie badawczej stworzenie odtrutki na znalezioną truciznę. Właśnie opowiedziałem skróconą historię wirusa, wirusologii oraz szczepionek.

Jaka jest więc odpowiedź na zadane na początku pytanie? Odpowiedź zależy od twoich możliwości wpływania na świadomość mas. Jeżeli możesz każdą brednię przedstawić światu jako niepodważalny dogmat, to przedstawienie dowodu na to, że kłamiesz, spada na oponentów.
Model teorii wirusowej jest błędny. Teoria patogenów to marketing, którego podstawą jest uczucie strachu. Marketing toksycznych leków i szczepionek na tysiącach tak zwanych odrębnych chorób, z których każda rzekomo jest wywoływana przez inny zarazek. Medycy nie potrafili wyleczyć swoich pacjentów. W poszukiwaniu brakującego ogniwa wymyślili maleńkie cząsteczki, których nikt nigdy nie widział. Nikt nigdy ich nie wyizolował.
Mamy to! To jest nasze wielkie odkrycie! Wymówka na niepowodzenie leczenia. Zapoczątkowało to miliony wysiłków, aby zapewnić wszystkich, że wirusy są prawdziwe. Marketing i podszywanie się pod naukę.

Skoro nie mogę decydować o publikacjach w mainstreamowych mediach poza tym blogiem, który jest czytany każdego miesiąca przez ponad 300 tysięcy odwiedzających, pozostało mi przedstawić dowody nieistnienia wirusów jako przyczyny chorób. Ponad pięć lat temu opublikowałem artykuł zatytułowany: Czy wirusologia to nauka? Dzisiejszy artykuł podejmuje ten wysiłek obnażania „wiralnych” kłamstw.
Teoria terenu: nie łapiemy chorób, my je wytwarzamy.
Teoria zarazków: choroba jest wynikiem ataku armii patogenów.
Termin „teoria terenu” został wypromowany przez Claude’a Bernarda (1813–1878) i Antoine’a Bechampa (1816–1908) już w XIX wieku, a jego ogólne założenia były dobrze znane, rozwijane, przestrzegane – a co ważne, szanowane – aż do pierwszych dekad XX wieku.
Promotorzy teorii zarazków wykorzystali wpływy polityczne i finansowe (czyli wpływy przemysłu farmaceutycznego), aby podtrzymywać debatę w badaniach medycznych przez około 70-80 lat, aż teoria zarazków zdominowała środowisko medyczne.
Udało im się również znacząco zdyskredytować jako „alternatywne” skądinąd szanowane teorie medyczne, takie jak homeopatia itp. Fragment opracowania Michaela McKay z roku 2023: Czy wirusy są prawdziwe? Źródło.
Michael McKay przeszedł na emeryturę z branży finansowej w 2014 roku. Następnie wrócił na studia i obecnie doradza we wdrażaniu strategii poprawy zdrowia i samoopieki.
Prawdziwy postęp w dziedzinie ochrony środowiska i medycyny nigdy nie będzie wynikał z cenzury, ale z ciekawości – tej samej cechy, która zbudowała samą cywilizację. Źródło.
Utrzymanie całego świata przez tak długi okres w wirusowym kłamstwie wymagało i nadal wymaga olbrzymich nakładów na finansowanie i ochronę narracji poprzez cenzurę. Nie były to zmarnowane pieniądze, zwróciły się wielokrotnie także w formie cichej depopulacji ludzkości. Przecież, gdyby służby zdrowia podążała za autentyczną i nieskorumpowaną nauką, mielibyśmy dzisiaj społeczeństwo ludzi zdrowych. Choroby powinny być wyjątkiem, a nie regułą. Jeśli chcecie dzisiaj znaleźć zdrowego człowieka, to poszukajcie wśród rdzennego plemienia Tsimane żyjącego w boliwijskiej Amazonii. Badania kardiologiczne wykazały, że mają oni najzdrowsze serca i naczynia krwionośne na Ziemi.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com