Koniec hegemonii USA

Koniec hegemonii USA

======================================

Do polskiej opinii publicznej nie dochodzi fakt, że przegrana Stanów Zjednoczonych w Zatoce Perskiej zmienia układ sił na świecie. [Zależy, kto co wybiera do czytania. md]

Iran pokazał, że można skutecznie przeciwstawić się potężnemu państwu i obronić swój kraj. Tak więc czy możemy twierdzić, że nastąpił koniec hegemonii USA na świecie? – pyta Piotr Szlachtowicz prowadzący wywiad z prof. Adamem Wielomskim:

Amerykańska mocarstwowość kruszy się już od lat – odpowiada profesor. – Wynika to z osłabienia ekonomicznego, które wpływa na relatywne zmniejszenie wydatków militarnych. Mało o tym w Polsce wiemy, bo ciągle karmimy się mitami o potędze państwa zza Oceanu. Jest tak, że wydatki militarne USA podawane w dolarach wskazują na ich ogromną przewagę, podczas gdy uwzględniając wartość nabywczą tych dolarów okazuje się, że wynoszą tyle co łączne wydatki Rosji i Chin.

Iran wydaje nieporównywalnie mniej od Stanów Zjednoczonych, a jednak skutecznie walczy o swą niezależność. Zmieniło się pole walki, sposoby walki, co pokazała wojna rosyjsko-ukraińska. Amerykanie nie wyciągnęli wniosków z przebiegu tej wojny i byli przekonani, że ich przewaga nad Iranem jest gigantyczna. W istocie ich broń pancerna nie może nic zdziałać, gdy przeciwna strona stosuje rakiety i drony.

Znaczna odległość Teheranu od Waszyngtonu też ma znaczenie w tej walce. Niełatwo jest przemieścić duże ilości ciężkiej broni z Ameryki nad Zatokę Perską. Trudno wejść do kraju górzystego zamieszkałego przez zdecydowanych i walecznych obrońców. I jeszcze brak broni w US-army, bo ta się wyczerpuje, a produkcja trwa miesiącami. To skutek neoliberalnej polityki gospodarczej, która wyprowadziła produkcję z USA do krajów, w których jest tania siła robocza.

Z każdym dniem Amerykanie ośmieszają się, a Iran zyskuje na prestiżu. W zamierzeniu Trumpa wojna 3-dniowa trwa już dwa miesiące i na razie końca nie widać. Tydzień temu skończył się rozejm, a agresorzy przedłużają go jednostronnie. Zabrakło im po prostu rakiet, nie mają czym strzelać. Produkcja nie nadąża za potrzebami. Donald Trump ‚nie ma żadnych kart’  czy może ‚nie ma mocnych kart’.

Także Izrael ponosi klęskę, zarówno militarną, jak i wizerunkową. Państwo, które ‚leży, gdzie chce’  straciło atut, który był mu przynależny od początku jego istnienia, tj. holocaust. Wcześniej powstrzymywało to wielu ludzi od krytyki wielu wątpliwych czynów rządu, by nie narażać się na zarzuty antysemityzmu. Teraz można śmielej nazywać rzeczy po imieniu, nazywać ludobójstwo ludobójstwem.

Jak długo będzie jeszcze trwała wojna w Zatoce Perskiej? – pyta Piotr Szlachtowicz. – Trudno przewidzieć – odpowiada prof. Adam Wielomski. Gospodarka światowa jeszcze się trzyma. USA sprzedają ropę, ale koncerny naftowe nie zwiększają produkcji i podwyższają ceny. Jest możliwe, że Trump zabroni eksportu i wtedy nastąpi drastyczny spadek podaży na świecie.

Zostanie wtedy na placu jeden poważny dostawca: Władimir Putin, który czeka na ten moment. Będzie mógł dyktować nie tylko ceny, ale może pozwolić sobie na dydaktyzm w stosunku do kupujących: „Tym sprzedam, a wam nie sprzedam, bo byliście niegrzeczni”. Europa zostanie na lodzie. O Polsce nie będziemy tu wspominać, by nie psuć Czytelnikom dobrego humoru.

Napisał: Zygmunt Białas