Koledzy polskich aborterek aresztowani w Czechach

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W drugiej części tej wiadomości przekażę najnowsze informacje o Leli, pacjentce szpitala w Olsztynie, gdzie chcą zabić jej 15-tygodniowe dziecko. Sprawa ma swoją kontynuację – spieszę przekazać Panu, co udało mi się ustalić.

Ale najpierw ważna wiadomość: koledzy polskich aborterek zostali aresztowani w Czechach. Tamtejsza policja rozbiła szajkę, która zajmowała się zabijaniem polskich dzieci – gdy matki przyjeżdżały do Czech na aborcję. Zatrzymanym grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Czeska policja i prokuratura prowadzą postępowanie dotyczące działalności placówki aborcyjnej w miejscowości Bílovec. Pracownicy kliniki, w tym 62-letni ginekolog, robili aborcje ze złamaniem nawet czeskiego – fatalnego – prawa. Tworzyli grupę, która za nic miała jakiekolwiek regulacje i nie dość że masowo mordowała polskie dzieci, to jeszcze działała jak mafia. Jedna z zatrzymanych osób usłyszała m.in. zarzut wprowadzania w błąd oraz zatajenia istotnych informacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Natomiast główny zarzut to przekraczanie terminu wykonywania aborcji (12 tygodni na życzenie i 24 tygodnie z przesłanki eugenicznej), a także niedopełnianie obowiązków informacyjnych i łamanie procedur.

Wspieram

To właśnie prawdziwa natura morderców. Oficjalnie utrzymują oni, że ratują kobiety, pomagają matkom i niosą ulgę w trudnych sytuacjach. W rzeczywistości zabijają maleńkie dzieci, są chciwi i nie istnieje dla nich żaden system wartości. Nie trzymają się żadnego prawa, nawet najbardziej permisywnego. Zawsze chcą zabić więcej i bez limitów.

Do czeskich klinik regularnie wysyła Polki Aborcyjny Dream Team, grupa polskojęzycznych feministek, które prowadzą także ośrodek Abotak na ul. Wiejskiej w Warszawie. Reklamują wyjazdy, pomagają je organizować i kontaktują z klinikami po drugiej stronie granicy. Klinika w Bilovcu miała stronę internetową w języku polskim, chwaliła się także, że część personelu porozumiewa się po polsku, więc może przyjmować matki z naszego kraju. I mordować ich dzieci.

Obecnie w rękach czeskich organów ścigania znajduje się dokumentacja dotycząca aborcji wielu pacjentek z Polski. Niektóre z nich mogą się spodziewać wezwań na przesłuchanie – na mocy przepisów, które umożliwiają współpracę organów ścigania w różnych państwach Unii Europejskiej (w tym wypadku pomiędzy Polską a Czechami).

Jak Pan myśli, jak zachowa się Aborcyjny Dream Team, gdy kobiety zaczną dostawać wezwania na przesłuchania? Czy zapewni im pomoc prawną, czy raczej umyje ręce i będzie udawać, że nie ma ze sprawą nic wspólnego? Twoje ciało, twoja sprawa – twój wyjazd, twoja sprawa. My przecież do niczego cię nie namawiałyśmy… Prawda…?

Szanowny Panie,

Zdajemy sobie sprawę, że polskojęzyczni aborterzy są częścią większej grupy, która działa na terenie wielu państw – z pominięciem prawa, obchodząc przepisy lub otwarcie je łamiąc. Już od blisko roku Fundacja Życie i Rodzina regularnie pikietuje ich ośrodek, gdzie próbują prowadzić swoją odrażającą działalność. Pokazujemy prawdę o aborcji, odstraszamy kobiety, które chcą wejść do środka i zabić dziecko tabletkami, prowadzimy publiczne modlitwy przed wejściem i nie pozwalamy zabijać dzieci w ciszy. Gdy państwo zamyka oczy na aborcyjne bezprawie, działaniami obywatelskimi zastępujemy niewydolne instytucje. Jesteśmy na pierwszej linii.

Wspieram

Tymczasem Aborcyjny Dream Team próbuje dotrzeć do szpitala w Olsztynie, bo chce zabić tabletkami dziecko Leli, Gruzinki, o której pisałam w poprzedniej mojej wiadomości do Pana. Dziecko Leli ma już 15 tygodni – nawet proaborcyjni ginekolodzy odradzają robienie samodzielnej aborcji na tak zaawansowanym etapie, jednak dla Natalii Broniarczyk i spółki to żaden problem.

Całkiem na poważnie, aborterki chcą przedostać się na oddział i przekazać tabletki z nielegalnego źródła, aby Gruzinka mogła samodzielnie je zażyć. Taka aborcja zabije dziecko i sprawi, że Lela też może umrzeć. 

Ważna informacja: w chwili obecnej Lela NIE znajduje się w stanie zagrożenia życia. Jest w dalszym ciągu hospitalizowana i poddawana presji, aby zabić swoje dziecko.

Chciałabym także, aby wiedział Pan, że do Fundacji Życie i Rodzina zgłosili się pierwsi świadkowie wydarzeń w szpitalu w Olsztynie. Osoby te w poufnej rozmowie przekazały, że o tym, jak wygląda sytuacja Leli, huczy cały oddział. I jest to sytuacja zupełnie inna niż opisywana przez lewicowe media i organizacje. Dysponuję w tej chwili kontaktami do tych osób. Jeśli dojdzie do tej aborcji, natychmiast złożymy zawiadomienie do Prokuratury, a osoby te zgłosimy jako świadków, aby zeznali, co widzieli i słyszeli na oddziale.

Wspieram

Trzymam rękę na pulsie i proszę o modlitwę, aby nikt nie zabił tego dzieciątka.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jak sam Pan widzi, Fundacja Życie i Rodzina mierzy się obecnie z potężnymi wyzwaniami. Możemy być silni, gdy otrzymujemy Pańskie wsparcie – modlitewne i finansowe. W tym wymagającym czasie – z serca za nie dziękuję.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl