Gdzie się nabywa takie poglądy?
Autor: CzarnaLimuzyna, 17 października 2026
Dwa plus dwa nie równa się cztery, nie jest to prawdą, lecz kwestią kariery, którą dziś robią wszystkie zawody, od tego zależą przecież dochody.
Większość w Senacie ucieszyła się z projektu faszystowskiej ustawy wdrażającej unijne blokowanie prawdziwych treści. Gawiedź usłyszała wersję o usługach cyfrowych (DSA) dających możliwość zablokowania “nielegalnych treści” w internecie.
Jak wiemy, nie wszystkie treści można dziś zmieścić w poprawnej (czytaj fałszywej) wersji rzeczywistości – nie wszystkie przestępstwa popełnione przez „gości”. Nie wszystkie kradzieże, nie wszystkie zdrady.
Tymczasem, rozgrzany Senat chce, by cenzura została jeszcze bardziej zaostrzona i weszła w życie jak najszybciej. Przypomina to pomysł obdarowania małpy brzytwą. „Małpą” w tym przypadku ma być urzędnik III RP podatny jak marionetka na wszelkie propagandowe bodźce, a „brzytwą” administracyjna cenzura Internetu, bez wyroku sądowego i tylko na podstawie „poglądów”. Pytanie zasadnicze brzmi: gdzie się nabywa takie poglądy?
Gdzie się nabywa takie poglądy? Z głównego ścieku? Nie można z Frondy?
Co ma być źródłem wiedzy urzędnika? Donos, polecenie przełożonego, rządowe fake newsy? O kompetencjach intelektualnych i dysfunkcjach moralnych biurokratów krążą legendy, a o poczytalności kadry świadczy niedawny fakt zaliczenia stwierdzenia o dwóch płciach do kategorii informacji nieprawdziwej mającej znamiona „mowy nienawiści” w stosunku do pozostałych niewymienionych płci.
Wedle mojej opinii, łamiąca i tak nienajlepszą przecież konstytucję, ustawa ma na celu poprawę samopoczucia i bezpieczeństwa „kłamiących razem” i ułatwienie represji w stosunku do tej wciąż lepszej części społeczeństwa, która odnosi się z niechęcią lub z obrzydzeniem do różnych rodzajów zła.
Najgorszym jednak jest to, że degeneraci przyzwyczaili opinię publiczną, że totalitaryzm stał się ponownie jedną z oficjalnie i bezkarnie głoszonych opcji. Tak właśnie wygląda fikcyjny rozdział lewicy od państwa. Rozdział zapomniany, lekceważony i niezrozumiały, a przecież zapisany w prawie w formie zakazu propagowania ideologii totalitarnych.
