Pożegnanie z Międzymorzem

Pożegnanie z Międzymorzem

Jan Engelgard

W prowadzonym przez  prof. Andrzeja Nowaka (już jako redaktora emeritusa) periodyku „Arcana”, który od samego początku propagował różne prometejskie i mesjanistyczne koncepcje polskiej polityki wschodniej, czytam:

„Obalenie  prorosyjskiego  prezydenta Ukrainy, Wiktora Janunkowycza, otworzyło przed Warszawą wielką okazję do zbliżenia z Kijowem. W chwili obecnej jest oczywiste, że te nadzieje się nie spełniły. Piszemy to z żalem, albowiem idea Intermarium była i jest nam bliska, czego daliśmy niejednokrotnie wyraz, także na tych łamach. Osią Intermarium, które obejmuje całą przestrzeń post-Jagiellońską, czyli Kraje Bałtyckie, Białoruś, Ukrainę i Polskę, siłą rzeczy muszą być te dwa ostatnie państwa. Bez ścisłej współpracy Warszawy i Kijowa o żadnym Intermarium mowy być nie może”.

I dalej: „Naszym zdaniem, przyjmując to stanowisko [gloryfikacji OUN-UPA] rząd w Kijowie nie tylko grzebie możliwości ścisłej współpracy z Warszawą, ale wyłącza się poza nawias narodów cywilizowanych, w zachodnim tego słowa znaczeniu”. Sam prof. Andrzej Nowak w tym samym numerze „Aracanów” ubolewa, że nie mamy sensownego traktatu  Ukrainą, a jej elity są zapatrzone w Brukselę i Berlin.

A więc – odwrót od „wielkiej” koncepcji budowy potężnego antyrosyjskiego bloku zwanego Międzymorzem, którego osią miał być sojusz polsko-ukraiński? To miało dać Polsce pozycję niemal mocarstwa regionalnego. Dzisiaj politycy i publicyści lansujący tę utopię – albo milczą, albo tak jak tutaj wylewają swoje żale. Myśl narodowa od zawsze przestrzegała przed ukraińskimi mirażami. Owszem, byli też tacy w obozie narodowym, którzy temu mirażowi ulegali, ale zawsze stanowili mniejszość i traktowani byli jako odstępcy od linii zasadniczej. To zdumiewające, że mimo tylu nauczek i lekcji – ta chora idea wciąż się tli i rozpala umysły a zwłaszcza emocje tak wielu ludzi, wydawać by się mogło poważnych.

Dzisiaj problem polega nie na tym, jak z Ukrainą iść na Moskwę i zbudować wielki blok Międzymorza pod naszym przewodem, ale jak zneutralizować wielkie zagrożenia dla Polski z racji istnienia zbyt silnej i szowinistycznej Ukrainy. Im szybciej to epigoni idei Międzymorza zrozumieją, tym lepiej. W naszej tradycji politycznej były koncepcje i projekty, które skutecznie, całymi latami, były usuwane z polskiej świadomości. Teraz widać jak nigdy przedtem, że są one wciąż aktualne i bardziej przydatne niż miraże rusosfobicznych obsesjonatów. Wystarczy tylko po nie sięgnąć.

Jan Engelgard