Jesteśmy rodzicami. To my odpowiadamy za to, co jedzą nasze dzieci – i to my płacimy za obiady w szkolnej stołówce. PODPISUJĘ PROTEST przeciwko planetarnemu IDIOTYZMOWI.

dajciedzieciommieso.pl

Jolanta Sobierańska-Grenda
Minister Zdrowia,

Barbara Nowacka
Minister Edukacji Narodowej

Szanowne Panie Minister,

jesteśmy rodzicami. To my odpowiadamy za to, co jedzą nasze dzieci — i to my płacimy za obiady w szkolnej stołówce.

Od 1 września obowiązuje rozporządzenie, które mówi nam, że nasze dziecko może dostać obiad z mięsem najwyżej dwa razy w tygodniu, a w jeden dzień dostanie posiłek wyłącznie roślinny — bez względu na to, czy tego chcemy.

Nikt nas o to nie zapytał.

Nie jesteśmy przeciwni zdrowemu jedzeniu. Rozumiemy ograniczenia cukru, soli czy popularyzację warzyw. Ale nadwaga polskich dzieci nie bierze się z kotleta na obiad. Karanie za świeże mięso nie rozwiąże tego problemu.

Nasze dzieci rosną. Potrzebują białka, żelaza i witaminy B12 w formie, którą organizm przyswaja najlepiej. Kuchnie szkolne nie dostały na tę zmianę ani jednego szkolenia, ani jednej złotówki. Boimy się, że w praktyce zamiast wartościowych posiłków na stoły trafią posiłki, których dzieci po prostu nie zjedzą obiadu. Dla części z nich to jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia.

Dlatego wnosimy o:

  1. Zapisanie w rozporządzeniu, że dwa obiady mięsne w tygodniu to minimum, a nie maksimum — tak jak przy rybie i strączkach użyto już słów „co najmniej”.
  2. Żeby danie wyłącznie roślinne było w stołówce dostępne, a nie obowiązkowe.
  3. Zagwarantowanie dziecku, którego rodzice tego chcą, posiłku z produktami odzwierzęcymi każdego dnia — na tych samych zasadach, na jakich zagwarantowano danie roślinne.
  4. Realne rozmowy z rodzicami i radami rodziców, zanim ktoś znowu zdecyduje za nas.

Nie chcemy odbierać nikomu wyboru. Chcemy tylko, żeby nam go nie odbierano.

PODPISUJĘ PROTEST

Barbara Nowacka i przekreślony talerz z kotletem

Rząd ogranicza mięso dzieciom – wbrew ich zdrowiu!

Od 1 września obiad z mięsem może pojawić się w szkolnej stołówce tylko dwa razy w tygodniu. Jeden dzień jest obowiązkowo wegański – dla wszystkich, bez wyjątku.

A dzieci rosną. Potrzebują pełnowartościowego białka, żelaza, cynku i witaminy B12 – w formie, którą organizm faktycznie przyswaja.

Kuchnie szkolne nie dostały ani szkoleń, ani pieniędzy. Zamiast strączków na talerzu wyląduje makaron.

Protestujemy przeciwko absurdalnej wojnie rządu z mięsem. Wojnie, na której cierpią nasze dzieci!

PODPISUJĘ PROTEST