Jak ośmiorniczki zmieniły się w ośmiornicę

Jak ośmiorniczki zmieniły się w ośmiornicę.

Izabela BRODACKA

Od dawna przedstawiciele niezwykle ważnych i wartościowych społecznie zawodów, nauczyciele i lekarze zarabiali grosze. To się radykalnie zmieniło. Obecnie tylko nauczyciele pozostali biedakami. Lekarze zarabiają znakomicie. Jeśli Państwo nie pamiętają, to uprzejmie przypomnę, że pensje lekarzy wystrzeliły w kosmos, w okresie fałszywej pandemii, w wyniku decyzji premiera Morawieckiego. Z osób piastujących publiczne stanowiska najlepiej zarabiają: sekretarz generalny ONZ, szef NATO i prezydent Stanów Zjednoczonych.

Jednak znacznie od nich lepiej zarabia dwudziestoośmioletni młodzieniec z Warszawy, lekarz bez specjalizacji. W zeznaniu podatkowym za rok 2025 ujawnił dochody w wysokości około 1 600 000 złotych! Ten szczęśliwiec jest politykiem Koalicji Obywatelskiej, radnym dzielnicy Ursus, dyrektorem Oddziału SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Nazywa się Dawid Kacprzyk. W kampanii wyborczej do samorządu otrzymał mocne poparcie partii i osobistą pomoc posła Arłukowicza, który roznosił jego ulotki i publicznie się z nim fotografował. Oczywiście, gdy wybuchła afera pazernego doktorka, pan poseł za Św. Piotrem oznajmił: „Nie znam tego człowieka”.

Dziennikarze niezależnej, nowej Telewizji Kanał Zero, zaczęli badać jak jest zorganizowany szpital, w którym tak dobrze płacą i otworzyli nie puszkę, a wielką beczkę Pandory, z której, po jej otwarciu, obrzydliwie cuchnie.

Okazało się bowiem, że w tym szpitalu, bynajmniej nie na peryferiach, urządzono szybką ścieżkę badań diagnostycznych i leczenia swojaków z Koalicji Obywatelskiej. Integralną częścią tego medycznego luksusu dla politycznej kasty KO, był elegancki salon VIP. To oczywiste, poseł, czy inny senator nie będzie przecież siedzieć kilku, czy kilkunastu godzin w ciasnej i tłocznej poczekalni z pospólstwem. Redaktor Patryk Słowik, który ujawnił tę gigantyczną, a charakterystyczną dla elity rządzącej aferę dysponuje listą prominentnych beneficjentów. Nie ujawnia ich jednak oczekując aż zrobi to prokuratura stawiając im zarzuty. A jak prokuratura ich nie ujawni, zrobi to redaktor Słowik. Ten scenariusz jest prawdopodobny.

Dotychczas poznaliśmy tylko jedną uczestniczkę szpitalnego saloniku VIP i beneficjentkę badań bez kolejki. Jest nią pani poseł kilku kadencji, będąca członkiem naszego parlamentu od kilkunastu lat, pani Pępek, która sama się ujawniła. Nie znają Państwo tej damy? Ja też nie. To jak tłumaczyła korzystanie z badań poza kolejką, w której długo czekają zwykli pacjenci, świadczy o tym, że ona nie jest najostrzejszą kredką w parlamentarnym piórniku i tłumaczy dlaczego niczego nie robi w Senacie. Nie widzi bowiem w pomijaniu kolejki niczego karygodnego. To może lepiej, że ona niczym w Senacie się nie zajmuje.

Afera Warszawskiego Szpitala Południowego zatacza coraz większe kręgi. W Kanale Zero, w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim, wystąpił doktor Emil Jędrzejewski, chirurg z kilkudziesięcioletnim stażem, mający najwyższy stopień specjalizacji medycznej, bardzo ceniony w środowisku medycznym fachowiec, były ordynator Oddziału Chirurgicznego Warszawskiego Szpitala Południowego. Poważny mężczyzna, pułkownik wojska.

Właśnie, były ordynator. Został bowiem zwolniony z pracy po tym jak napisał do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o tym, że w szpitalu bardzo źle się dzieje, a pan ordynator SOR , bez potrzebnych kompetencji, fatalnie zarządza tym newralgicznym z punktu widzenia funkcjonowania szpitala, oddziałem. Doktora Emila Jędrzejewskiego zwolniła Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, odpowiedzialna w stolicy za opiekę zdrowotną, a prywatnie koleżanka partyjna i osobista Dawida Kacprzyka.

Podczas tego wywiadu doktor Jędrzejewski był bardzo powściągliwy, wypowiadał się bardzo ostrożnie. Pomimo tego padły z jego ust oskarżenia najcięższego kalibru, jakie mogą spotkać lekarza. Powiedział bowiem, że z winy lekarza Kacprzyka i w wyniku jego niekompetencji, umierali ludzie. Opowiedział ponadto o procederze podrabiania, fałszowania kart zgonu.

A jedna z historii mogła przerazić nawet człowieka o najmocniejszym układzie nerwowym. Powiedział bowiem, że zdarzyło się na tym SORze, że po wielu godzinach oczekiwania zmarł pacjent. Po czym dla ukrycia faktu nieudzielenia mu pomocy, zlecono wykonanie tomografii komputerowej nieboszczykowi.

Nazajutrz po tym wywiadzie, pan doktor Emil Jędrzejewski zostaw wezwany w charakterze świadka do prokuratury, żeby złożył zeznania. Pod prokuraturą czekał na niego tłum dziennikarzy i fotoreporterów. Ci z mediów rządowych agresywnie i arogancko wykrzykiwali ponawiając pytanie czy ma dowody na swoje oskarżenia. Było oczywiste, że funkcjonariusze mediów reżimowych dostali instrukcje, że trzeba zaatakować, przestraszyć i spostponować sygnalistę, który odważył się ujawnić afery ich politycznych mocodawców. Pan doktor nie odpowiedział dziennikarzom ani prokuratorowi na żadne pytanie. Powiedział, że będzie odpowiadał na nie w obecności swego obrońcy.

Rzecznik prokuratury łamiąc prawo poinformował o odmowie składania zeznań przez świadka. Pan doktor Emil Jędrzejewski był wezwany do prokuratury w charakterze świadka, nie oskarżonego. Tylko w przypadku oskarżonych prokuratura ma prawo wydawać takie oświadczenie. Nota bene, nawet oskarżony ma prawo do odmowy składania zeznań, nie musi oskarżać sam siebie.

Premier Tusk oświadczył, jeszcze przed przesłuchaniem, że pan doktor Jędrzejewski nie jest świadkiem wiarygodnym. Zdaniem premiera, agresywny patol Jacek Murański, kryminalista i człowiek skazywany za fałszywe oskarżenia, „to postać znana i wiarygodna”. Pan doktor tak pochlebnej oceny od premiera nie otrzymał. Osobą Dawida Kacprzyka prokuratura się nie interesuje. Nie chce go przesłuchiwać. Ale on jest ostrożny i przewidujący. Zatrudnił już do własnej obrony słynnego mecenasa, Jacka Dubois, który w jawny i otwarty sposób sprzyja Koalicji Obywatelskiej. Ba, z jej nadania jest funkcjonariuszem KO, zastępcą Przewodniczącego Trybunału Stanu.

I czego jeszcze Państwo nie rozumiecie?