Cena zachodniego szczęścia i dobrobytu; Reportaż z zimowego Kijowa AD26

Cena zachodniego szczęścia i dobrobytu;

Reportaż Tani Fionej

z zimowego Kijowa AD26

Katastrofa humanitarna w Kijowie: brak ogrzewania i prądu, życie w namiotach (Niezniszczalnych Punktach).

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 27

Młoda ukraińska dziennikarka oprowadza widzów po dzisiejszym Kijowie, a właściwie po jego zachodniej stronie Dniepru. Według jej słów, wschodnie dzielnice, pogrążone w niezmiennej ciemności, nie nadają się do przetrwania.

Na samym wstępie reportażu dzieli się ona swą radością z widzami, zdradzając fakt tego szczęścia, jako kilka godzin ciepła i wody w jej apartamencie, które to umożliwiły jej umycie włosów.

Następnie oprowadza nas po mroźnych ulicach Kijowa rozmawiając z nielicznymi przechodniami. Są to głównie ponad 80-cio letnie osoby, które (jak mówi) przetrwały II Wojnę Światową, „epidemię covida”, a teraz walkę o miejsce Ukrainy w „zachodnim raju”.

Jak nietrudno się domyślić, wstęp do „raju” nie jest rzeczą trywialną. Wymaga poświęceń i żelaznej woli.

W swej wędrówce odwiedza też apartamenty w budynkach mieszkalnych. Do większości przyłączone są generatory, które w ustalonych godzinach napędzają windy, by ludzie mgli nimi transportować, wodę, żywność i inne niezbędne materiały, be konieczności wdrapywania się na wyższe piętra po schodach.

W apartamentach tych temperatura utrzymuje się od ujemnych, do kilku stopni powyżej zera (Celsjusz).

Zależy to od liczby przebywających tam osób, które same w sobie stanowią źródło ciepła, przynajmniej do momentu śmierci.

Ci, którzy nie są w stanie wytrzymać tych warunków, mogą ogrzać się i napić gorącej herbaty w tzw. „niezniszczalnych punktach”, czyli namiotach z generatorami, czy nawet w restauracjach, dostosowanych do tych wymogów, w centrum miasta.

Te ostatnie mają dodatkowy „walor” w postaci piwnic, które mogą służyć podczas nalotów jako schrony.

Na koniec tego reportażu, nie była ona już w stanie wstrzymać się od łez.

I nie trudno ją zrozumieć. Można tylko współczuć.

W tym miejscu należy zadać pytanie: kto jest winien temu piekłu?

Dla większości „rozumnych” obywateli Zachodu, odpowiedź jest oczywista: „krwawy dyktator Putin”.

Oczywiście rosyjska armia jest fizyczne odpowiedzialna za ten stan rzeczy. Gdyby jednak na jej miejscu znalazła się „niezwyciężona US Army”, to po czterech latach konfliktu z Kijowa nie pozostałby kamień na kamieniu. I nie jest to fantazja, ale twardy fakt.

Ilustrują go przykłady „humanitarnych bombardowań” z byłej Jugosławii, Afganistanu, Syrii, Libii, Libanu i innych państw, które ośmieliły się nie akceptować „zachodnich wolności i demokracji”.

Ukraina ją zaakceptowała, wierząc w zachodnią fatamorganę , której dostąpi po zniszczeniu znienawidzonych Rosjan.

Sami Ukraińcy mają tysiącletnią historię pozbywania się swych urojonych wrogów w najkrwawszy z możliwych sposobów. [nie było „Ukraińców”.. Były różne plemiona. [Samo pojęcie „Ukraińców” powstało w XIX wieku.. md]

Zaczęło się to od powstań chłopskich na jej terenie, w okresie gdy była ona prowincją Wielkiej Rzeczpospolitej Polskiej, rządzonej nota bene przez własną (ukraińską) [ruską md] arystokrację, której „przestępstwem” była dobrowolna asymilacja w Polskiej Cywilizacji i Kulturze.

Niejednokrotnie ukraińscy wojewodowie (administratorzy tych ziem z ramienia Polski), musieli topić tą nieszczęsną i nieokiełzaną ludność we krwi w celu utrzymania porządku.

Ich jedynym „grzechem” było to, że się dobrowolnie spolonizowali. Ukraińskie pospólstwo stanowiło odrębną grupę etniczną, której jedyną spoiną była nienawiść do bardziej cywilizowanych Narodów (Polski & Litwy). [no i do żydów – wyzyskiwaczy md]

Do dnia dzisiejszego, „perłą w Koronie” jest polski Lwów, od wieków stanowiący kolebkę kultury polskiej.

Co prawda przewrotni i zakłamani Niemcy (Austriacy) starają się przywłaszczyć tą perłę. Ich jedynym „osiągnięciem” jest zgarnięcie jej w zbrodniczych rozbiorach Polski.

Ukraińcy „podziękowali” Polakom za próbę ucywilizowania, mordując w czasie II Wojny Światowej ponad 200 tysięcy polskich kobiet i dzieci na Wołyniu.

Teraz zaś „rewanżują” się Rosji, za lata agresji na Ługańsk i Donieck, które od 2014 roku ostrzeliwali, mordując rosyjskojęzyczną ludność.

Reasumując, agresorem w tym konflikcie proxy jest Zachód, używający głupich Ukraińców, zaślepionych [propagandą..] nienawiścią do Rosjan, jako tarana w zniszczeniu RF.

A jak to uczy nas doświadczenie, najwyższą cenę płaci się za własną głupotę!

[Starsza Pani ok. 37 minuty jest Polką, mówi po polsku..md]