„Zginę, ale nie zdradzę”. Dla Polski zapłaciła najwyższą cenę

„Zginę, ale nie zdradzę”. Dla Polski zapłaciła najwyższą cenę

28 sierpnia 2026 pch24/zgine-ale-nie-zdradze-dla-polski-zaplacila-najwyzsza-cene

Inka fot IPN.jpg
Żołnierze 4. szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK. Białostocczyzna, lato 1945 r. Fot. IPN

W lipcu 1946 roku Danuta Siedzikówna ps. „Inka” trafiła do więzienia UB przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Po brutalnym śledztwie i pełnym fałszerstw procesie zaledwie 18-letnia polska patriotka została skazana na śmierć. Wyrok przez rozstrzelanie wykonano 28 sierpnia na terenie miejscowego  więzienia UB.

Zanim kula odebrała jej życie, zdążyła zawołać: „Niech żyje Polska!”. Śmierć Inki od 80 lat przynosi obfity plon.

Danuta Siedzikówna przyszła na świat w miejscowości Olchówka niedaleko Narewki. Lata dziecięce przeżyła wraz z rodzicami i dwiema siostrami w leśniczówce Guszczewina. Jej ojciec był leśniczym, który bardzo aktywnie uczestniczył w życiu społecznym. Cała patriotyczna rodzina Siedzików była związana ze służbą leśną.

Ojca Wacława Siedzika w roku 1940 Sowieci wywieźli na Sybir. Wprawdzie udało mu się opuścić Rosję Sowiecką z armią gen. Andersa, ale wkrótce potem zmarł z wycieńczenia. Mamę „Inki” – Eugenię, Niemcy za działalność konspiracyjną w AK, rozstrzelali w roku 1943. Prawdopodobnie w lesie grabowieckim w okolicach Białegostoku. Niemcy zamordowali w tym lesie około 11 tysięcy osób. Pannami Siedzikównymi zajęła się babcia Aniela, do której, w przedśmiertnym liście „Inka” zwróciła się słynnymi już dziś słowami: „Zachowałam się jak trzeba”.

Danka wraz z siostrą w grudniu roku 1943 wstąpiła do AK. Ostatnim oddziałem, w jakim służyła jako sanitariuszka, była 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej dowodzona przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. – Inka była bardzo odważną dziewczyną. Pamiętam jak mi mówiła: „Józek, ja nigdy nie zdradzę. Zginę, ale nie zdradzę”. Dotrzymała słowa – wspominał swą koleżankę ze wspomnianej tu formacji kapitan Józef Rusak, ps. „Bylina” (1920 – 2021).

18-letnia Danuta w lipcu 1946 r. trafiła do więzienia UB przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Po brutalnym śledztwie i pełnym fałszerstw procesie „Inka” została skazana na śmierć. Wyrok przez rozstrzelanie, wykonano w gdańskim więzieniu UB. W chwili przed śmiercią zawołała jeszcze: „Niech żyje Polska!”.

W roku 2015 IPN (zespół pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka) odnalazł szczątki „Inki” na cmentarzu w Gdańsku. 28 sierpnia 2016 odbył się uroczysty państwowy pogrzeb Danuty Siedzikówny. Według woli rodziny, która po wojnie zmuszona była do przeniesienia się z Podlasia na Pomorze Gdańskie, spoczęła na cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku.

Postać sanitariuszki Danuty Siedzikówny coraz częściej inspiruje m.in. instytucje samorządowe czy państwowe do nadawania jej imienia ulicom, skwerom, szkołom, stawiania jej pomników. Władze samorządowe Białegostoku jednej z miejskich ulic odebrały imię agenta wywiadu sowieckiego Teodora Duracza, a uczyniły jej patronką „Inkę”. W Białymstoku jest też jej pomnik.

Znana jest akcja „Serce dla Inki”. Narodziła się, gdy na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnaleziono szczątki młodej bohaterki. Akcja ta, której pomysłodawcą i koordynatorem jest salezjanin ks. dr hab.Jarosław Wąsowicz, polega na zbieraniu od darczyńców biżuterii srebrnej, aby później móc ją przetopić na srebrne serca. Są one umieszczane w kościołach wraz z tablicami pamiątkowymi. Ksiądz Jarosław poświęcił też dzielnej sanitariuszce książkę pt. „Danuta Siedzikówna ps. „Inka” (1928 – 1946). Pamięć i tożsamość”.

W grupie bohaterów, jakimi są Żołnierze Wyklęci, szczególne miejsce zajmuje sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danuta Siedzikówna „Inka”. Ta skromna dziewczyna, która zginęła w komunistycznych kazamatach w Gdańsku przy ulicy Kurkowej, staje się dla młodzieży współczesnej bardzo wyrazistym znakiem patriotyzmu i bohaterstwa – powiedział nam kapelan Prezydenta RP.

Adam Białous

*****

Relacja Bruna Tymińskiego, wujka „Inki”, żołnierza AK (1924 – 2020) o ostatnich miesiącach życia Danusi Siedzikówny.

„To było w listopadzie roku 1945. Ona wówczas, po rozwiązaniu przez Łupaszkę 5. Brygady AK, co miało być tylko na okres zimy, ukrywała się gdzieś w jej rodzinnych stronach i zachorowała na zapalenie płuc. Wtedy przyjechała do mnie, do Białegostoku, gdzie wówczas mieszkałem na stancji i uczyłem się w liceum. Miała 40-stopniową gorączkę. Mieszkała u mnie około 10 dni, a że nie było tu jej jak u lekarzy leczyć, bo mogła wpaść w ręce UB, domowymi sposobami kurowała ją gospodyni tej stancji.

Później odwiozłem Dankę do mojej matki, a jej babci, która mieszkała wówczas w Nierośnie koło Dąbrowy Białostockiej. Danusia zaczęła nawet chodzić do gimnazjum w Nierośnie, gdzie jej babcia Helena Tymińska wtedy nauczała języków obcych. Jednak około Świąt Bożego Narodzenia UB aresztowało w Białymstoku Wiesię, siostrę Danki. Przyszła wtedy do mnie na stancję do Białegostoku jakaś pani i powiedziała: „proszę zawiadomić Dankę, że Wiesię aresztowano”. Dlatego pojechałem zaraz z Białegostoku do Nierośna, żeby ostrzec Dankę by uciekała z Nierośna i gdzieś się ukryła, bo Wiesia na torturach mogła przecież powiedzieć UB, gdzie jest Danka. Kiedy jej to tylko przekazałem, wówczas Danka od razu spakowała się i wyjechała. Umówiliśmy się wtedy na spotkanie w październiku 1946 u mojego znajomego w Gdańsku.

Potem okazało się, że Danka pod nazwiskiem Obuchowicz podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w powiecie ostródzkim. Napisała nawet w tym okresie do Nierośna do swojej babki Heleny Tymińskiej kilka pocztówek. Słała w nich pozdrowienia i życzenia świąteczne. Miałem też informacje, że nawiązała kontakty z oddziałem podziemia operującym na terenie Pomorza Gdańskiego.

Do tego naszego październikowego spotkania w roku 1946 w Gdańsku oczywiście nie doszło, bo Danka już wówczas nie żyła. Ale ja o jej zamordowaniu przez UB dowiedziałem się z gdańskiej gazety, dopiero właśnie w październiku. To był dla mnie bardzo ciężki cios”.

Not. AB

61791.jpg

IPN szuka szczątków żołnierzy pierwszego oddziału bohaterskiej sanitariuszki „Inki”

We wtorek we wsi Podborowisko (woj. podlaskie) rozpoczęły się prowadzone przez IPN poszukiwania szczątków 10 żołnierzy z oddziału ppor. Stanisława Wołoncieja ps. „Konus”. Był to pierwszy oddział, w którym służyła, jako sanitariuszka, Danuta Siedzikówna „Inka”. Został on rozbity na łąkach wsi. W nierównej walce 20 żołnierzy oddziału ze 100 funkcjo…Czytaj dalej