Z rzyci Homokomando … : „Oświadczam, że Maciej Liskowacki jest gwałcicielem, i zrobię wszystko żeby poszedł siedzieć.”

Z rzyci Homokomando … „Oświadczam, że Maciej Liskowacki jest gwałcicielem, i zrobię wszystko żeby poszedł siedzieć.”

Przez wiele dni miał być kryty przez Linusa Lewandowskiego, aktywistę znanego z Parad Równości i wiążącego przyszłość z polityką.

Stropdsneo28lu8f 8tm061.g9443c45oi6l4d35131724ggf30z42146gl0  ·

Odpowiedź Linusa na artykuł w Dużym Formacie

Linus Lewandowski

Stropdsneo28lu8f 8tm061.g9443c45oi6l4d35131724ggf30z42146gl0  ·

Oświadczenie, w związku z publikacją w Dużym Formacie.

11 września 2022 r., niedziela. Jest 4:21 nad ranem. Dzwoni do mnie Maciej L., mój przyjaciel.

Mówi, że „coś zepsuł”. Mówi, że umówił się z Rafałem (używam imion z artykułu), z anonimowego konta, na seks w kominiarce, w klimacie BDSM. Że po wejściu do mieszkania podał mu aspirynę, twierdząc że to kokaina. Że po seksie zdjął kominiarkę, przystawił Rafałowi pistolet do głowy, strasząc go że go rozpierdoli. I że zrobił to z zemsty.

Jest godzina 20:04. Pisze do mnie Rafał. Że chodzi o jednego z członków Homokomando. Odpowiadam że wiem o sprawie, jestem nią załamany. Oferuję Rafałowi wsparcie psychologiczne z budżetu Homokomanda. „To przemoc seksualna ze strony członka zarządu organizacji, organizacja musi za to odpowiadać.” – piszę.

20:25. Dzwonię do Macieja L. Mówię mu jasno, że to był gwałt. Że powinien się zgłosić na policję. Ten odpowiada, że chciał popełnić samobójstwo.

Miał już kiedyś próbę samobójczą, wiem że nie kłamie. Przekonuję go, by tego nie robił. Że musi wziąć odpowiedzialność za swój czyn, ale nie w ten sposób.

Poniedziałek, 0:50. Monika pisze do mnie: „Linus. Jednak mamy problem.” Śpię, odczytuję dopiero rano. O 10:29 dzwonię, nie odbiera. Odpisuję „Zadzwoń jak będziesz mogła”. Nie odpowiada.

Poniedziałek, 11:18. Tomasz Sarosiek zakłada konwersację z Moniką Dąbrowską, Marcinem Jaworkiem i mną. Monika mówi, że chce spotkania. „Dziś o 18?” – piszę, bo wszyscy są w pracy. Akceptują.

11:45. Dzwonię do Macieja L. Proszę go o złożenie rezygnacji z członkostwa w Homokomandzie. Nie jest w stanie rozmawiać.

18:00. Spotkanie zdalne Tomasza, Moniki, Marcina i mnie. Tomasz i Monika domagają się natychmiastowego wyrzucenia Macieja L. i rozwiązania zarządu. Monika mówi, że wstydzi się, że broniła wcześniej kogoś takiego. Chodzi o sytuację z Katarzyną. Że całym swoim aktywizmem walczyła z przemocowcami, a jak przyszło co do czego, to chroniła przemocowca.

Zapada decyzja, żeby wezwać Macieja L., zrobić posiedzenie zarządu, i usunąć go z grona członków stowarzyszenia. Zgodnie z wolą zebranych, dzwonię do Macieja L., i proszę go o połączenie się ze spotkaniem. Odpowiada, że nie może, bo siedzi na kiblu. Że może za 40 minut.

19:46. Zdalne posiedzenie zarządu stowarzyszenia. Maciej L. wchodzi, ze słowami „Tak jak mnie prosiliście, składam rezygnację z członkostwa w stowarzyszeniu.” Po krótkim oświadczeniu, rozłącza się. Monika pyta, co tu się wydarzyło. Odpowiadam, że prosiłem Macieja o złożenie rezygnacji, bo dorosły człowiek sam bierze odpowiedzialność za swoje czyny, a nie czeka aż go ukarają. Że mimo wszystko jest moim przyjacielem, i nie mogę go zostawić w tej sytuacji, muszę mu pomóc, wskazywać właściwą ścieżkę. Po tym – Tomasz i Monika złożyli rezygnacje z członkostwa w stowarzyszeniu, i napisali o tym na Facebooku.

Wtorek, 12:26. Informuję Rafała, że Maciej L. nie jest już członkiem Homokomanda; a także że zapewnimy mu pomoc prawną w zgłoszeniu i prowadzeniu sprawy.

Wtorek i środa. Widzę się z Maciejem, rozmawiamy. Jest roztrzęsiony, rozumie co zrobił, i że to ma konsekwencje, że zrobi co należy. W nocy śpi u mnie na kanapie, bo boję się że sobie coś zrobi. W środę odprowadzam go do szpitala psychiatrycznego. Z perspektywą, że mogą go w nim zatrzymać, ze względu na myśli samobójcze. Nie robią tego, przepisują mu leki.

Rozmawia z prawniczką. Mówi jej, że mnie okłamuje.

Czwartek, 17:20. Maciej L. publikuje oświadczenie na Facebooku, napisane z prawniczką. Publicznie wypiera się gwałtu, i zrzuca winę na ofiarę.

Czwartek, 17:51. Publikuję oświadczenie: „Oświadczam, że Maciej Liskowacki jest gwałcicielem, i zrobię wszystko żeby poszedł siedzieć.”

—————

9 minut później zaczyna się walne zgromadzenie stowarzyszenia. Jestem załamany, proszę Tomasza by wrócił do zarządu (by zarząd miał minimalną liczbę członków), a następnie składam wniosek do zarządu o odwołanie mnie, i głosuję za. Jednomyślnie zostaję odwołany.

—————

Karolina Gierdal, prawniczka Rafała: „28.09 złożyłam zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 197 par. 1 kk, na szkodę mojego klienta”.

—————

Kilka miesięcy wcześniej.

Damian Maliszewski poznaje mnie i Macieja L. na wydarzeniu kulturalnym. Maciej L. podpada Damianowi niemiłym zachowaniem. Później, Damian kłóci się ze mną w komentarzach na moim profilu, okazuje się bi-fobem. Nie mając więcej argumentów, przechodzi do ad personam. Wypomina Maciejowi L., nie biorącemu udziału w dyskusji, wspomniane zdarzenie publicznie w komentarzach na moim profilu, oskarżając o pijaństwo, i strasząc, że dowiedział się też czegoś znacznie gorszego. Wyrzucam go z mojego profilu.

Tomasz nie pochwala mojego stanowczego, i mało kulturalnego, zachowania, i umawia się z nim na spotkanie. Dowiaduje się, że ponoć ktoś z HK miał zrobić coś złego w Hiszpanii. Żadnych szczegółów więcej.

Pytamy kilka osób, czy ktoś coś wie – nikt nic nie wie. Maciej L. nigdy w Hiszpanii nie był. Zamykamy sprawę, jako bezpodstawne oskarżenia – wiedząc też z innych źródeł, z innych organizacji, że Damian Maliszewski ma skłonności do robienia afer z niczego. Marcin Jaworek, zgodnie z decyzją zarządu, na prośbę Macieja L., pisze oświadczenie: „Jest nam bardzo przykro, że Maciej padł ofiarą pomówień (…). Niestety każdy z nas może paść ofiarą pomówień i manipulacji z zewnątrz, ważne byśmy zachowali spokój i wyjaśnili sytuację do końca”.

O szczegółach sprawy dowiemy się dopiero z opublikowanego artykułu.

Damian otrzymuje od kogoś screenshota oświadczenia Marcina. Jest oburzony. Dzwoni i pisze do wielu osób, które kojarzy z Homokomanda, prosząc je o szczegóły jakichkolwiek wydarzeń, które mogłyby przedstawić Homokomando w złym świetle.

Większosć osób mu odmawia, informując nas o tym. Katarzyna nie odmawia. Jest osobą, która pomagała nam na początku działalności stowarzyszenia. Zdecydowaliśmy się zlecić jej wykonanie kilku dzieł. Niestety – efekty jej pracy były niezgodne ze sztuką. Nie mogąc wydawać majątku darczyńców na źle wykonane rzeczy, odmówiliśmy odbioru części dzieł. I rozpętała się awantura.

Katarzyna czuła się skrzywdzona przez naszą organizację. Dlatego zdecydowała się spotkać z Damianem Maliszewskim. To miała być luźna rozmowa, nie wywiad – jednak w połowie rozmowy Katarzyna spytała, czy on tego przypadkiem nie nagrywa – i dowiedziała się, że owszem, nagrywa. Nie zgodziła się na publikowanie jej wypowiedzi ani danych. Przyznała że nie mówiła całej prawdy. W odpowiedzi – straszył ją, a finalnie rozmowę w artykule opisał.

Przywołał m.in. tezę, że dała pod stołem tysiąc złotych kierowcy. Jej sytuacja w tamtym czasie nie pozwalała na wyjęcie sobie z kieszeni tysiąca złotych. Dlatego właśnie podpisaliśmy z nią umowę. I nie, nie oddawałem jej żadnych pieniędzy, to czyste pomówienie.

Do innych jej wypowiedzi nie będę się odnosił, też z szacunku do niej – nie są autoryzowane, nie są zgodne z prawdą, i nie powinny znaleźć się w artykule.

Sprawą Damiana Maliszewskiego zajmuje się Rada Etyki Mediów.

—————

Mateusz (imię z artykułu) na sesji zdjęciowej zachowywał się niewłaściwie wobec jednej z modelek, i został za to przywołany do porządku przez Macieja L. i Monikę, także obecnych na sesji. Sesja była zorganizowana przez Homokomando, które ponosiło koszty najmu sali i materiałów (farb etc); modelki_le i fotografki_owie zgodzili się pracować pro bono i podpisali stosowne umowy. Żadne zdjęcie z sesji nie zostało sprzedane, bo też nie taki był cel sesji.

Później, Mateusz sprowokowany działaniem Damiana, zasugerował w konwersacji wewnętrznej by „Zdyskredytować Damiana przed pojawieniem się artykułu, dać mu przed tym ostrzeżenie, że albo odpuści, albo jego dobre imię zostanie zmieszane z błotem”. Odpisałem mu, że „nie przystoi nam się tak zachowywać.” Kontynuował jednak niewłaściwe zachowanie, i został za to usunięty dyscyplinarnie ze stowarzyszenia.

Kilka dni później dostałem anonimowy telefon z groźbą śmierci – jak się potem przyznał, z jego inspiracji. Sprawa została zgłoszona na policję.

—————

Rachunkowość Homokomanda jest prowadzona zgodnie z ustawą o rachunkowości, a sprawozdanie za 2021 zostało przyjęte przez walne zgromadzenie członków. Jedynymi członkami zarządu otrzymującymi pieniądze ze stowarzyszenia byli Maciej L. (za szycie opasek, projekt koszulek, i przeprowadzenie jednego projektu) i Marcin Jaworek (stałe zlecenie, 2 tys. brutto), pozostali robili wszystko pro bono. Mieli umowy.

W 2022 byliśmy na 28 marszach równości, w tym w Kaliszu, Słubicach, Miliczu. Od 25 czerwca jeździmy na nie z Tęczą Przenośną, a od 3 września z dwoma Tęczami – żeby móc być na dwóch marszach naraz. Zgłosiliśmy do budżetu obywatelskiego w Warszawie projekt przywrócenia Tęczy na Plac Zbawiciela, i wywalczyliśmy jego dopuszczenie przez urzędników. Zorganizowaliśmy cztery Biegi Równości. Złożyliśmy tęczowe wieńce na rocznicę Powstania w Gettcie, Powstania Warszawskiego, Rzezi Woli, i pamięci kobiet z ZIeleniaka. Zrobiliśmy sesję fotograficzną i wystawę „Różne twarze miłości” w Warszawie, Łodzi i Gdańsku. Prowadziliśmy lobbing wśród polityków, przekonując ich do równości małżeńskiej i innych postulatów LGBT+. Byliśmy na solidemach. Blokowaliśmy przejście graniczne z Białorusią, by wyłączyć tranzyt z Rosji.

Pieniądze wydawaliśmy głównie na przejazdy, na Tęcze, na dwie platformy na marszach, na wystawy, i na koszty prawne związane z walką o dopuszczenie do budżetu obywatelskiego.

=======================

Przez wiele dni miał być kryty przez Linusa Lewandowskiego, aktywistę znanego z Parad Równości i wiążącego przyszłość z polityką.