Było sobie kiedyś poczucie śmieszności…

Było sobie kiedyś poczucie śmieszności…

Date: 27 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/bylo-sobie-kiedys-poczucie-smiesznosci

FOTO: Obraz „Sen rozumu rodzi potwory” – Francisco Goya, rok 1797.

============================================

Był sobie kiedyś dość surowy sędzia, który wydawał wyroki także wtedy, gdy nie otrzymał wcześniej żadnego pozwu. Nie orzekał w sądzie, nie posiadał jakiejkolwiek nominacji i nie potrzebował kodeksów. Nazywał się „poczucie śmieszności”.

Był to sędzia powszechnie znany, który z reguły powstrzymywał ludzi dorosłych przed zachowywaniem się jak dzieci, intelektualistów przed pisaniem zbyt oczywistych bzdur, a polityków przed obiecywaniem rzeczy nieosiągalnych – bez choćby cienia rumieńca. Nie czynił ludzi lepszymi, ale przynajmniej zmuszał ich do zachowania odrobiny przyzwoitości i godności.

Nie wiadomo kiedy, ale nagle jakby umarł. Nie potrafię powiedzieć, kiedy to się stało. Być może owego dnia, w którym uznaliśmy, że wyśmiewanie absurdów lub rzeczy głupich jest cięższą winą niż ich głoszenie.

Od tamtej pory przydarzyło się chyba wszystko.

Mieliśmy okazję zobaczyć “mężczyzn” rodzących dzieci, “kobiety” z jabłkiem Adama, Szekspira skorygowanego, bo był niewystarczająco inkluzywny, bajki przerobione tak, by nie urazić wilka, uniwersytety, na których uczy się odmiany zaimków zgodnie z «językiem inkluzywnym», lecz nie uczy się koniugacji czasowników, firmy, które poświęcają więcej czasu na szkolenia dotyczące «różnorodności płci» niż na jakość produktów, księży, którzy uważają, że jedynym grzechem prawdziwie godnym potępienia jest przestrzeganie Katechizmu oraz autentyczne głoszenie Ewangelii.

Każda nowość została przedstawiona jako “osiągnięcie cywilizacji“. Ten, kto odważył się choćby uśmiechnąć w tej sprawie, był natychmiast oskarżany o to, że jest zacofany, bezduszny, głupi – ponieważ nie zrozumiał złożoności owego zjawiska – zaś w “ciężkich” przypadkach – o to, że jest niebezpiecznym przestępcą, którego należy surowo ukarać.

Choć przecież, poczucie śmieszności pełniło niezwykle cenną funkcję społeczną. Strach przed byciem wyśmianym powstrzymywał przez wieki mnóstwo ludzi przed mówieniem lub robieniem idiotyzmów. Był to naturalny środek przeciwdziałający nadmiernemu ideologizowaniu. Jeśli jakaś teoria nie była w stanie obronić się przed śmiechem, prawdopodobnie nie zasługiwała na upowszechnianie, a tym bardziej na traktowanie jej poważnie.

Dziś, dzieje się coś odwrotnego. Jeśli jakaś teoria wywołuje śmiech, problemem nie jest owa teoria, lecz ten, kto się z niej śmieje. Co więcej, im bardziej jest ona śmieszna i absurdalna, tym bardziej traktuje się ją poważnie, podczas gdy wyśmiewanie się z niej uważane jest za najgorsze z przestępstw.

Nie wolno żartować, nie wolno podkreślać sprzeczności w niej zawartych, bo ktoś mógłby poczuć się “urażony”. Poczucie humoru, które przez wieki było najskuteczniejszą bronią przeciwko fanatyzmowi i przeciwko władzy, jest obecnie uważane za formę przemocy.

Zadziwiające. Wielkie ideologie XX wieku często bardziej obawiały się satyry niż demonstracji ulicznych. Reżim może przetrwać protesty, ale rzadko kiedy przetrwa, gdy staje się przedmiotem drwin. Dlatego totalitaryzmy nigdy nie darzyły sympatią tych, którzy sprawiali, że ludzie się śmiali.

Dzisiaj, we współczesnych tzw. demokracjach, mechanizm, o którym mowa wydaje się funkcjonować podobnie jak w najgorszych dyktaturach. Nie odpiera się argumentów tych, którzy wskazują na absurdalność czegoś, lecz usiłuje się raczej uniemożliwić im to, oskarżając ich o brak wrażliwości, tolerancji lub szacunku, jeśli nie wręcz o podżeganie do nienawiści. Skutkiem tego jest całkowite zaniknięcie granicy między tym, co poważne, a tym, co groteskowe.

Każdego ranka czytamy informacje, które jeszcze trzydzieści lat temu wydawałyby się scenariuszem filmu „Potwory” w reżyserii Dino Risiego. Tyle że nikt już się z nich nie śmieje, bo tłumaczy nam się, że wszystko to jest “potwornie” poważne. it.wikipedia.org/wiki/I_mostri

Chesterton zauważył, że kiedy ludzie przestają wierzyć w Boga, kończą na tym, że tracą zdrowy rozsądek. Prawdopodobnie, dotyczy to również poczucia śmieszności. Kiedy cywilizacja traci poczucie śmieszności, z czasem grozi jej utrata poczucia rzeczywistości i w końcu zaczyna traktować poważnie każdy absurd. A cywilizacja, która nie potrafi już śmiać się ze swoich szaleństw, jest skazana, prędzej czy później, na to, by doświadczyła ich skutków na własnej skórze.

INFO: aldomariavalli.it/cera-una-volta-il-senso-del-ridicolo