Raport napisany przez AI – bez poprawek – za 200 tys. zł. Polacy masowo biegle posługują się językiem mandaryńskim.

Raport napisany przez AI bez poprawek za 200 tys. zł? Ministerstwo wydało komunikat, rodzą się kolejne pytania

20.08.2026 nczas/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-ministerstwo-wydalo-komunikat-kolejne-pytania

polakow portret wlasny
NCZAS.INFO | Okładka raportu „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska” / fot. X / Sebastian Meitz

Sebastian Meitz z think-tanku Instytut Sobieskiego zajął się raportem „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska”.

Wiele wskazuje na to, że to wygenerowany przez AI dokument bez poprawek, za który zapłaciliśmy poprzez Ministerstwo Sportu i Turystyki 200 tys. zł. Dowiedzieć się z niego możemy m.in., że Katowice to miasto w północnym centrum Polski, a Polacy masowo biegle posługują się językiem mandaryńskim. Samo ministerstwo zaprzecza, by raport był zamówiony, ale rodzi to kolejne pytania.

Raport przygotowały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego. Wpisani jako autorzy są dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polska i jej zespół, w którym są m.in. osoby z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Meitz zwrócił uwagę na mnogość błędów merytorycznych, jak i językowych w raporcie za 200 tys. zł. W raporcie napisano np., że Katowice to miasto w „północnym centrum” Polski albo o tym, że Polska miała pięciu noblistów, choć faktycznie było ich siedmioro. Twierdzono też, że Polacy płynnie posługują się językami obcymi, a poza angielskim najczęściej spotykane są: francuski, niemiecki i mandaryński.

Także przypisy się rozjeżdżają.

„Czy Państwo też numerujecie w swoich pracach przypisy 1, 2, 3, 41, 517, 6, 7 (pusty), 8 (pusty), 9 (pusty), 105, 116, 127, 138, 149, 1510, 1611, 1712, 18 (pusty), 19 (pusty), 2013… Nie? Dziwne” – napisał Meitz, udostępniając screena z raportu.

W bibliografii z kolei pojawiają się zwroty używane w opracowaniach anglojęzycznych.

Zadeklarowana w materiale metodologia bywa różna, zależnie od fragmentu. W jednym miejscu twierdzi się, że przebadano 35 grup fokusowych, a w innym miejscu, że grup było cztery.

Podobnie z godzinami nagrań. Raz mowa o 180, a w innym o ponad 40.

Jeszcze inną kwestią jest język. Ewidentnie przeplatany jest angielskimi wtrąceniami. A momentami wygląda, jakby AI próbowało napisać coś po polsku, ale ostatecznie się rozmyśliło. Wskazano na takie frazy, jak np. zabytowany przez Meitza fragment „HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”. Innym przykładem jest „pracowitość i reziliencje”, co – jak podaje wp.pl – może odnosić się do „resilience”. Albo „ponad-partyjne, bi-partisan”.

„Mamy panią profesor, w randze Sekretarza Stanu, z funkcją pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska. Mamy też raport, w którym jest wskazana jako kierownik merytoryczny projektu i autor raportu. Mamy również 200 000 złotych, jakie Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało Stowarzyszeniu Konferencje i Kongresy w Polsce na realizację zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r. Ja, po lekturze tego raportu, mam też bardzo dużo pytań” – podsumował Sebastian Meitz.

Jak się okazuje, ministerstwo sportu nie przyznaje się do zamówienia raportu.

„Prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki. MSiT podpisało umowę z wykonawcą (tj. Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy) podstartegii turystycznej Marka Polska. Wykonawca został wybrany w ramach konkursu po złożeniu stosownej oferty. Głównym przedmiotem umowy było przygotowanie obszernego opracowania 'Strategia Marki Polska’, a także przeprowadzenie badań (wywiadów pogłębionych, badań focusowych, warsztatów Design Thinking), organizacja konferencji 'Przyszłość Marki Polska’, organizacja warsztatów eksperckich i paneli dyskusyjnych oraz udziału ekspertów w tworzeniu podstrategii. Wykonawca przedstawił sprawozdanie z realizacji umowy wraz z dowodami realizacji poszczególnych punktów. MSiT przyjęło rozliczenie umowy na poziomie 179 738,19 zł. Przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków MSiT jest nieprawdziwa” – napisano na oficjalnym profilu na X resortu.

To jednak rodzi kolejne pytania, które zadał Meitz.

„Czy zechcą Państwo w takim razie wyjaśnić, w jakim charakterze w prezentacji raportu, o którym mowa powyżej, która odbyła się 25 listopada 2025 roku w ALK w Warszawie, uczestniczył Pan Minister @piotr_borys? Raportu, który, przypomnę, jasno wskazuje, że projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków MSiT na podstawie konkretnej umowy. Oraz dodatkowo, czy i jakie kroki zamierzają Państwo podjąć wobec podniesionej w powyższym oświadczeniu kwestii, że zamieszczona w raporcie informacja o realizacji projektu w ramach zadania dofinansowanego ze środków publicznych jest nieprawdziwa?” – zapytał Sebastian Meitz.

x

Źródło:X / wp.pl / nczas.info

===========================

a 24 08 dostałem taki mail, no to go dodaję:

Szanowni Państwo,

w Państwa serwisie ukazał się artykuł https://www.dakowski.pl/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-polacy-masowo-biegle-posluguja-sie-jezykiem-mandarynskim/, w którym znajduje się nieprawdziwa informacja, iż Raport przygotowały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego.

Pragnę zaznaczyć, że Akademia Leona Koźmińskiego nie opracowywała raportu „Polaków Portret Własny” ani zawartej w nim analizy, nie uczestniczyła w analizie danych oraz nie odpowiadała za przygotowanie ani publikację dokumentu. W samym dokumencie Akademia Leona Koźmińskiego nie została wskazana jako autor, współautor ani podmiot uczestniczący w przygotowaniu raportu.

W związku z powyższym zwracam się z żądaniem niezwłocznego usunięcia nieprawdziwej informacji z artykułu oraz ze wszystkich publikacji, w których została ona powielona, a w razie potrzeby zamieszczenia korekty: Akademia Leona Koźmińskiego nie uczestniczyła w przygotowaniu ani publikacji raportu «Polaków Portret Własny», nie prowadziła analizy danych i nie ponosi odpowiedzialności merytorycznej za ten dokument”.

Proszę o niezwłoczną aktualizację Państwa publikacji.

Serdeczności

Paulina Łukaszuk

Rzecznik prasowy, Akademia Leona Koźmińskiego

III RP? Jest jedną wielką aferą. Też film Marii Wiernikowskiej.

III RP? Jest jedną wielką aferą

Autor: CzarnaLimuzyna , 3 stycznia 2025

Prawie każda afera III RP została zamieciona pod dywan lub przeskalowana do rozmiarów proporcjonalnych dla inteligencji i wyobraźni opinii publicznej. To co zostało w jej pamięci jest na tyle zagmatwane i przygniecione codziennym chaosem, że ciąg dalszy tych samych i podobnych przestępstw przebiega bez większych zakłóceń.

Nikt nie lubi bałaganu w dekoracjach. Praca z marionetkami, przynajmniej do momentu polubienia przez tłum, też jest czasochłonna. Aktualnie mamy, ciut większy niż zazwyczaj, rozgardiasz w Symulakrum  (moje ulubione słowo). Targowica w teatralnym rozkroku, trzeba mimo wszystko docenić ten rodzaj szpagatu, walczy o obsadę aktorską w Pakamerze – z jednej strony pretendent skompromitowany przez aktualnego fircyka Dudę, który powiedział, że nowy kandydat ma takie same poglądy jak on sam, a z drugiej…

Parafrazując nieco sztampowy opis możemy rzecz opisać tak: „Fircyk, pustak, świstak, kawaler modny, petit-maître” – postać występująca w polityce okresu „Zrównoważonego rozboju”. Charakteryzuje się bezrefleksyjnym wpasowaniem się w tryby „mądrości etapu”, rozrzutnością na kredyt. Fircyk polityczny nie jest postacią wykreowaną przez politycznych publicystów, lecz przeniknął do polityki z prawdziwego życia.

Opis ten bardziej pasuje do kandydata drugiego, jawnie antypolskiego, który nagle od momentu rozpoczęcia kampanii zaczął utrwalać na taśmie filmowej swoje zmagania w trudzie niełatwego procesu przechodzenia z „nowoczesnego satanizmu” na „zaściankowy katolicyzm”.

Kandydat pierwszy pomimo że trenuje boks, od samego początku kampanii tańczy na linach nie zadając żadnych ciosów – milcząc o sprawach najważniejszych. Oczami wyobraźni widzę jego wyborczy baner:  „Milczę dla Polski”. Nic o natychmiastowej likwidacji „zielonych przekrętów, nic o potrzebie natychmiastowej deportacji z Polski każdego rodzaju nachodźców ze wschodu i zachodu, nic ekshumacji w Jedwabnem i Wiźnie. Można bardzo długo wymieniać listę spraw przemilczanych.

Wyobraźnia kreuje kolejny baner z hasłem: „milczenie buduje zgodę i porozumienie” , z obrazem podających sobie dłonie – nawróconym nagle na Polskę i katolicyzm –Trzaskowskim i nowoczesnym patriotą, „politycznie roztropnym” – Nawrockim. „Dasz Bór” mówi jeden, a drugi odpowiada: „Nasz Mur”.

W takich to okolicznościach „kanał zero” wyemitował materiał retrospektywny wzbogacający kontekst „trzeciej ERP” z Marią Wiernikowską, która swego czasu przekroczyła granicę traktując pewne tematy zbyt na serio, ponosząc wiadome konsekwencje.

*  *  *

Jeszcze ci powiem, że te wszystkie „dziennikarstwa śledcze” są dla mnie podejrzane. Mam wrażenie, że te materiały z dobrze poinformowanych źródeł są bardzo dobrze przez te źródła kontrolowane, a dziennikarz ma służyć tylko jako tuba żeby ujawnić jakiś przeciek kontrolowany – w odpowiednim momencie zwodować temat.

Maria Wiernikowska

Operację MOST, ewakuację Żydów z ZSRR przez Polskę do Izraela, przy użyciu jednostki GROM, sfinansował Mosad płacąc… polskimi pieniędzmi

Wąglika wyprodukował jakiś wariat, profesor pracujący dla Armii USA, ale tak się złożyło, że dzień przed planowanym zeznaniem popełnił samobójstwo

O znajomych Andrzeja Leppera, o ludziach służb, biznesmenach, „ikonach transformacji ustrojowej”, o aferze Rywina- Michnika, o więzieniu CIA w Starych Kiejkutach, o prywatnej firmie wojskowej dbającej o bezpieczeństwo zaplecza życia politycznego i gospodarczego, o aferze FOZZ.

Film jest ustawiony od afery FOZZ, lecz kto ma ochotę może wysłuchać całość. Końcowy fragment filmu mimo “dobrej miny” Wiernikowskiej odbieram jako gorzkie pożegnanie z zawodem dziennikarza w III RP. Wielu normalnych dziennikarzy ma wilczy bilet i “orze jak morze” poza politycznie uległym mainstreamem.

Tagi:gnijąca III RP, Maria Wiernikowska