Siedem głębokich teologicznie treści w Litanii do Serca Jezusowego

Siedem głębokich teologicznie treści

w Litanii do Serca Jezusowego

12 czerwca 2026 Adrian Fyda pch24/7-glebokich-teologicznie-tresci-w-litanii-do-serca-jezusowego

serce2.jpg

Modląc się Litanią do Serca Jezusowego, często nie uświadamiamy sobie głębi teologicznej zawartej w jej poszczególnych wezwaniach. Każde z nich mogłoby stać się przedmiotem odrębnej refleksji, jednak w tym artykule uwaga zostanie skupiona na siedmiu wezwaniach, które autor uznaje za szczególnie bogate pod względem teologicznym. Podstawę opracowania stanowią przede wszystkim Summa Teologiczna św. Tomasza z Akwinu oraz rozważania werbisty, o. A. Biskupka.

1. Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego

Wezwanie to porusza dwie kwestie teologiczne – Synostwo drugiej Osoby Trójcy Świętej oraz fakt, że Bóg jest Przedwieczny.

W wyznaniu wiary mówimy, że Syn Boży „z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami”. Można jednak zapytać: jak Ojciec mógł zrodzić Syna, skoro Bóg jest duchem i nie ma ciała? Nie możemy próbować tego wyjaśnić na sposób ludzki. Jak zatem wyglądało to zrodzenie Syna przez Ojca? Św. Tomasz z Akwinu pisze w swojej Summie Teologicznej, że Syn pochodzi z Boskiego intelektu i dlatego nazywany jest „Słowem”, a po grecku „Logos”.

„Słowo” (…) jest właściwą nazwą osoby Syna. Oznacza bowiem pochodzenie z intelektu, a Osoba, która w Bogu pochodzi na sposób emanacji intelektualnej, nazywana jest Synem; i to pochodzenie nazywa się zrodzeniem (…). Stąd wynika, że tylko Syn jest w Bogu właściwie nazywany Słowem – wyjaśnia Doktor Anielski (ST I, q. 34, a. 2, c.).

Rozumiejąc tę prawdę teologiczną, o wiele łatwiejsze stają się słowa, od których rozpoczyna się Ewangelia według św. Jana: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, [z tego], co się stało. (…) Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1, 1-3.14).

Jak wyjaśnił św. Tomasz, tym „Słowem” jest Syn Boży, a zatem „na początku był Syn”, czyli nie było takiego momentu, żeby Syn nie istniał. Ewangelista Jan zaakcentował fakt, że „Syn Boży był Bogiem”, co jest mocną odpowiedzią na zarzuty heretyków odrzucających Jego Bóstwo. Widzimy wreszcie, że „Syn Boży stał się ciałem i zamieszkał wśród nas”, czyli przyjął ludzką naturę, narodził się z Dziewicy, a po 33 latach umarł dla naszego zbawienia.

Relacji pochodzenia Osób Boskich nie można traktować jako następujących po sobie w czasie wydarzeń. Bóg jest poza czasem i nigdy nie było takiego momentu, żeby Ojciec istniał, a Syn lub Duch nie. Wszystkie Osoby Trójcy są współistotne.

2. Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone

Serce Chrystusa – podobnie jak i cała Jego ludzka natura – zostało stworzone w momencie Jego poczęcia, czyli kiedy Maryja wypowiedziała swoje „Fiat”. Nie możemy jednak powiedzieć, że Chrystus jest stworzeniem! Stworzone zostały tylko Jego ciało i dusza, podczas gdy jako Osoba istniał od wieków i jedynie przyjął ludzką naturę. Czym był – tym pozostał, a zatem w Boskiej naturze nie cierpiał żadnej straty czy zmiany. Czym nie był – to przyjął, a mianowicie stworzoną ludzką naturę ze wszystkimi jej cechami za wyjątkiem grzechu.

Wezwanie to zawiera jeszcze jedną prawdę teologiczną – że ludzkie poczęcie Chrystusa nastąpiło bez udziału mężczyzny, za cudownym działaniem Ducha Świętego. Wyjaśnił to Maryi Archanioł Gabriel w chwili Zwiastowania:

Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,34-35).

3. Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone

Jak już wyjaśniliśmy wcześniej, tym Słowem Bożym jest Syn Boży, czyli druga Osoba Trójcy Świętej. Od momentu poczęcia w łonie Maryi Jego Boska i ludzka natura są ze sobą nieustannie złączone – i pozostaną tak na zawsze. W teologii nazywa się to unią hipostatyczną.

Zatem Serce Jezusa – tak samo jak każda inna część Jego stworzonego Ciała – jest złączona w jednej istocie z odwiecznym Synem Bożym. Serce Jezusa jest więc Sercem Boga, Jego Krew – Krwią Boga itd. Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, mającym jednocześnie Boski i ludzki intelekt oraz Boską i ludzką wolę. Te dwie natury w żaden sposób się nie zmieszały ani nie podzieliły.

4. Serce Jezusa, cnót wszystkich bezdenna głębino

Wszystkie łaski pochodzą od Boga, który jest ich źródłem. A ponieważ Dusza Chrystusa, zjednoczona z odwiecznym Synem Bożym, jest najbliżej tego źródła, dlatego otrzymuje tych łask najwięcej. Dusza Chrystusa, zjednoczona z Bogiem ściślej niż jakiekolwiek inne stworzenie rozumne, otrzymała najobfitszy wylew łaski – wyjaśnia Akwinata (ST III, q. 7, a. 9, c.).

Z łaski zaś pochodzą cnoty i dlatego Chrystus posiada je wszystkie w stopniu doskonałym. Należy też pamiętać, że Chrystus jest całkowicie wolny od grzechu, a zatem każda cnota osiągnęła w nim pełnię doskonałości. W Sercu Chrystusa znajduje się więc niewyczerpane bogactwo i niezgłębiona głębia wszelkich cnót.

Nazywając Najświętsze Serce Jezusa głębią wszelkich cnót, chcemy powiedzieć, że posiada Ono wszystkie cnoty w takiej doskonałości, iż nie potrafimy pojąć ich wielkości ani zmierzyć ich głębi. Nie ma takiej cnoty – choćby najtrudniejszej do praktykowania i najrzadszej wśród ludzi – której by w Nim nie było; nie ma takiej, która nie byłaby w Nim obecna w całej możliwej doskonałości, bez żadnej skazy czy braku – wyjaśnia o. A. Biskupek SVD.[1]

5. Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał

Chrystus przez całe swoje ziemskie życie doskonale wypełniał wolę Ojca. W sposób szczególny objawiło się to podczas modlitwy w Ogrójcu. Pomimo świadomości zbliżającej się męki i towarzyszącego jej ogromnego cierpienia, którego przejawem był krwawy pot, pozostał bezwzględnie posłuszny Ojcu. Choć prosił o oddalenie nadchodzącej męki, jednocześnie całkowicie poddał się Jego woli: Odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26,39).

Chrystus był również najdoskonalszym obrazem Boga – „odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr 1,3). Do Apostoła Filipa powiedział: Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 14,9).

Nic więc dziwnego, że w Chrystusie Ojciec sobie bardzo upodobał. Pismo Święte potwierdza to dwukrotnie – w scenie Chrztu w Jordanie, a następnie podczas Przemienienia na Górze Tabor. W każdej z tych sytuacji Bóg Ojciec przemówił z obłoku słowami: Ten jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie (Mt 3,17), podczas Przemienienia dodając: Jego słuchajcie! (Mt 17,5).

Ojciec ma również upodobanie w Jezusie, ponieważ otrzymuje od Niego nieskończoną chwałę, jaką Jezus oddaje Mu jako Głowa rodzaju ludzkiego. Choć już najmniejszy czyn Syna Bożego zawiera w sobie pełne i wystarczające zadośćuczynienie za grzechy świata, Jezus – aby jeszcze bardziej uwielbić Ojca – ofiarował samego siebie na krzyżu jako Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. W ten sposób Jezus oddaje Ojcu to, czego ludzie Mu odmówili i czego, nawet gdyby nigdy nie zgrzeszyli, nie mogliby Mu dać: nieskończony hołd i chwałę – przypomina o. Biskupek.[2]

6. Serce Jezusa, pożądanie wzgórz wiekuistych

Odkąd pierwsi rodzice zgrzeszyli przeciw Bogu i zostali wypędzeni z raju, niebo stało się dla nich zamknięte. Sprawiedliwi Starego Testamentu nie mogli więc zaraz po śmierci cieszyć się oglądaniem Boga twarzą w twarz, lecz trafiali do otchłani – czyli Piekieł – gdzie czekali na przyjście Zbawiciela.

Rozkazując Adamowi i Ewie opuszczenie raju, Bóg zapowiedział jednocześnie mającego nadejść Mesjasza, co Kościół określa jako Protoewangelię. Były to słowa skierowane do węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15).

Spełnienie pragnienia ludzkości nastąpiło w noc betlejemską, kiedy to narodził się Zbawiciel Świata. Z kolei 33 lata później, Chrystus po swojej śmierci na krzyżu „zstąpił do piekieł”, aby wyprowadzić stamtąd sprawiedliwych czekających na otwarcie bram raju. Stąd też mówimy, że Chrystus był odwiecznym upragnieniem świata.

Łacińska wersja tego wezwania brzmi dokładnie: desiderio collium aeternorum, czyli „pożądanie wzgórz wiekuistych”, co możemy również spotkać w starych modlitewnikach w języku polskim. Jest to piękna poetycka personifikacja odwiecznych wzgórz, którą wyjaśnia o. Biskupek: Wzgórza i góry powstały przed człowiekiem i były świadkami pierwotnej harmonii oraz piękna stworzenia, szczęścia pierwszych rodziców w raju. Widziały także ruinę i nędzę, jakie grzech sprowadził na świat. (…) Lecz wszystko to zostanie przemienione, gdy przy końcu czasów wszystko zostanie odnowione w Chrystusie.[3]

Świat oczekiwał więc nie tylko pierwszego przyjścia Chrystusa, w którym otworzył On bramy raju, lecz czeka również na Jego powtórne przyjście, kiedy na zawsze usunie On grzech i śmierć. Opowiada o tym Księga Apokalipsy św. Jana:

I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: „Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21,3-4).

7. Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich świętych

Dla ludzkiego rozumu może to być trudne do zrozumienia, w jaki sposób Święci przebywający w niebie, choć nie mają oczu, to jednak oglądają Boskie Oblicze i rozkoszują się Nim. Rzeczywiście, dusza traci zdolność wzroku w chwili śmierci, czyli gdy odłącza się od ciała, a odzyska ją na nowo dopiero podczas zmartwychwstania umarłych na końcu czasów. Będąc oddzieloną od ciała zachowuje jednak dwie własności ludzkiej natury: intelekt i wolną wolę. I to właśnie dzięki intelektowi dusze w niebie mogą komunikować się z Bogiem. Pomimo braku oczu, widzą Boga „twarzą w twarz” poprzez wizję intelektu, która w teologii nazywa się wizją uszczęśliwiającą (łac. visio beatifica). Również za pomocą intelektu dusze zbawionych mogą zanosić Bogu modlitwy za nas – bo za siebie już modlić się nie muszą.

Dusze te widziały i widzą boską istotę poprzez intuicyjną wizję, a nawet twarzą w twarz, bez pośrednictwa jakiegokolwiek stworzenia jako przedmiotu widzenia; raczej boska istota objawia się im bezpośrednio, wyraźnie, jasno i otwarcie, i w tej wizji cieszą się boską istotą – pisał papież Benedykt XII w konstytucji „Benedictus Deus” w 1336 r. Z kolei św. Grzegorz Wielki wyjaśnił, że dusze zbawionych, patrząc na oblicze Boże, widzą w Nim inne stworzenia i wydarzenia dziejące się na świecie. Wiedzą zatem i to, że prosimy ich o pomoc.

Adrian Fyda


[1] https://www.catholictradition.org/Classics/heart-jesus.htm

[2] https://www.catholictradition.org/Classics/heart-jesus6.htm

[3] https://www.catholictradition.org/Classics/heart-jesus8.htm