O ryzyku i prawach robactwa
Posted by Marucha w dniu 2026-09-17 marucha/o-ryzyku-i-prawach-robactwa
W jaki sposób zabetonować mózgi? To bardzo proste, trzeba wypuścić na rynek, wprost pod nogi nieprzygotowanej, albo oszukanej publiczności, produkty zrobione ze złą intencją, fałszywe i zawierające duży ładunek podłego oszukaństwa.
Następnie odciąć tę publiczność od możliwości dyskusji o tym co widzi, a zamiast tego lansować hasło – o gustach się nie dyskutuje. I koniec. Załatwione. O gustach się nie dyskutuje, dlatego każdy bałwan, bądź bałwanka, może rozwodzić się o opisanych tu, w pierwszych linijkach podstępach i dewastacjach ile tylko chce.
Obejrzałem wczoraj czołówkę i może z pięć minut pierwszego odcinka nowego serialu „Lalka”. Tu właśnie zastosowany został ten mechanizm. Serial pobije rekordy popularności, bo jest eksperymentem socjologicznym zrobionym z wielką premedytacją i wymierzonym w dobrze już oczadziałe mózgi wariatek, które obejrzą go tylko dlatego, żeby zobaczyć jak arystokracja znęcała się nad szlachetnym, prostym ludem.
Przy oglądaniu, rzecz jasna, nic poza tą wewnętrzną projekcją, nie będzie dla tych ludzi widoczne. Wiem to na pewno, bo dziś z rana przeczytałem komentarz jednej pani na iksie, która napisała, że serial świetny, albowiem ukazuje jak mieszczaństwo niszczyło chłopów (czy coś podobnego). Pani obejrzała cały odcinek, nie zauważyła, że nie ma tam chłopów, nie ma też mieszczaństwa, widziała tylko swoje wewnętrzne wizje, które z jakiegoś powodu się w jej głowie pojawiają. Serial je tylko uwolnił i ona natychmiast musiała o tym opowiedzieć.
Dyskusja zaś zaczęła toczyć się wokół tego czyśmy wszyscy są z chłopów, czy nie z chłopów. Kapujecie? Po obejrzeniu serialu „Lalka”! Szkolnictwo powszechne powinno być natychmiast zakazane, albowiem produkuje ono oślepłe na wszelkie niuanse, egotyczne potwory, które potrafią jedynie demonstrować swoje duchowe ubytki.
Nie łudźcie się, że ten serial to emanacja inwalidztwa intelektualnego i kulturalnego reżysera i scenarzysty. O nie!!! On to zrobił specjalnie, okradł społeczeństwo z pieniędzy przeznaczonych na kulturę, żeby wysmażyć ten kotlet z podeszwy od kolejarskiego buciora. I teraz wszystkie pretensjonalne Walkirie, zamieszkujące doliny polskich rzek i stoki pagórków, będą to przeżuwać, a następnie emitować gazy po pobieżnym strawieniu każdego kawałka. Owe gazy zaś będą miały właściwości duszące i paraliżujące.
Niektórych już sparaliżowało. Widać to na iksie, słowa nie mogą z siebie wydusić, a to dopiero pierwszy atak, szykuje się drugi, czyli film kinowy z Dorocińskim w roli Wokulskiego. Przy okazji, stoczyłem wiele potyczek polemicznych, o to ile lat miał Rzecki. Prusowi trochę się pochrzanił wiek głównych bohaterów, bo czyniąc Wokulskiego 35 latkiem, uczynił Rzeckiego 40 latkiem, co oczywiście nie było możliwe, ale tak jest w tekście – stary subiekt, czterdziestoletni pan Ignacy Rzecki. Mniejsza o to. Obydwie ekranizacje „Lalki” to desant kosmitów. Pierwsze ofiary już są.
Nie można jednak wykluczyć, że obsada serialu to po prostu jakaś klika rodzinno-partyjna, która upasie się na tym gniocie, stanowiącym kolejny etap niszczenia naszego szlachetnego i myślącego o sprawach wzniosłych narodu. Nie oglądajcie tego. Wzywam Was wszystkich, jak tu stoicie, nie oglądajcie tego szajsu, bo co byście potem nie powiedzieli obróci się to przeciwko Wam.
Zamiast tego zacznijcie czytać książki, które tu polecam, i które wydaję. Mówię to wprost, bo wobec takiego chamstwa i takiej dewastacji, nie ma już co się opierniczać i nie ma co niuansować wypowiedzi. To jest noc żywych trupów, a my siedzimy zamknięci w składziku na miotły i patrzymy, jak te nieboszczyki poprzebierane za Łęcką i Wokulskiego latają tam po placu.
Kupujcie książki Kliniki Języka, bo wydawnictwo to na pewno nie chce Was oszukać. To sprawa pierwsza i najważniejsza. Książki, które wystawiam, albo wydaję poruszają problemy istotne w naszej historii, ale często nie nadające się do popularyzacji, bo nie ma w nich miejsca na zakochanych wariatów, co szastają pieniędzmi, ani na zdeprawowane kurewki. A tylko z podobnych tym bytom istot składa się widownia seriali, takie mam wrażenie, po przeczytaniu tego co się wczoraj wyrabiało na iksie.
Wczoraj wstawiłem do sklepu biografię Iwana Bohuna, świetną…nawet jeśli z pewnymi tezami nie będziemy się zgadzać, należy ją przeczytać. Iwan Bohun, człowiek, który ocalił resztki wojska zaporoskiego pod Beresteczkiem, był przedmiotem zainteresowania „Gazette de la France”, która śledziła jego losy. To jest dziś nie do pomyślenia, bo ludzie próbujący takiego Bohuna udawać dzisiaj, niech za przykład posłuży Palikot, nie trafiają nawet na łamy „Życia chełmskiego” i „Panoramy Mazowsza”, albowiem ich wyczyny i aspiracje nikogo nie obchodzą.
A reporter „Gazette de la France” opisywał jakimi meandrami płynęło życie pułkownika Bohuna. Nie złożył on, na przykład, przysięgi na wierność carowi. Co już powinno postawić wszystkich do pionu, albowiem oznacza to iż jego poczynania przeciwko Rzeczpospolitej, choć do pewnego momentu zgodne z polityką Moskwy, były jednak inspirowane z innego ośrodka. Poza wszystkim, zawsze warto zapoznać się z inną optyką, dobrze znanych zjawisk i faktów z historii po wielokroć omawianej i komentowanej.
Jak się komuś nie podoba Bohun, będzie mógł sobie poczytać o życiu i męczeńskiej śmierci Jozafata Kuncewicza, bo jego biografię właśnie dziś wstawiam do sklepu. Znajdziecie w niej także historię Unii Brzeskiej oraz wszystkie zawiłości związane z polityką wschodnią Rzeczpospolitej za Zygmunta III. Jest to bowiem kolejna już nasza książka, po „Dymitrze Samozwańcu” i „Marynie Mniszchównie”, która ilustruje polityczne, ekonomiczne i religijne problemy z czasów najważniejszego panowania w całej historii Rzeczpospolitej.
Będą kolejne książki „zygmuntowskie”. Wszystko dlatego, że Hubert, w pocie czoła, rysuje kolejny tom komiksu o królu Zygmuncie i razem tworzyć to będzie pewną całość, powiązaną dość luźno, ale jednak powiązaną.
Nie mamy takiego budżetu, jak reżyser Maślona, który zrobił z „Lalki” dzieło przeznaczone dla żeńskiego aktywu partyjnego w Korei Północnej, a szkoda bo dopiero byśmy się pobawili. No, ale taki los, nie zmienię tego. Niech nasze biedne państwo nadal utrzymuje tę zgraję deprawatorów i oszustów. My sobie tu jakoś, prawda, poradzimy przy pomocy wiernych czytelników.
Chciałbym też, żeby wszyscy zwrócili uwagę na okładki naszych książek. Tę ostatnią robił Rafał, uważam że jest świetna.
Dotarło też wreszcie do mnie, dlaczego ludzie tak nienawidzą dobrych okładek i w ogóle grafiki? Ponieważ jej obecność kreuje nowe zupełnie hierarchie i nową wrażliwość, za którą chamstwo nie nadąża. Dlatego ono się denerwuje i pluje na podłogę, a potem rozciera plwocinę butem.
Chamstwu chodzi o to, żeby nie było niczego i żeby pokazywać w filmie i serialu, nieważne czy to „Lalka” czy „Ogniem i mieczem”, czy „Czterdziestolatek”, wyłącznie problemy emocjonalne żeńskiego aktywu partyjnego. Trend ten jest widoczny wszędzie, nie tylko w Netflixie, ale także na okładach książek Miłoszewskiego i Dehnela.
Przy tym wszystkim ludziom tym wydaje się, że kogoś przechytrzyli. To jest coś nieprawdopodobnego. Nie dotykajcie tego nawet kijem. Bo nie wiadomo czy coś na Was nie przeskoczy.
Popatrzcie lepiej jak fantastyczną metaforą okoliczności życia i śmierci Jozfata Kuncewicza jest okładka jego biografii wykonana przez Rafała. No i przeczytajcie biografię Bohuna, bo te książki się przecież łączą.