Gdy rządowa antypolska propaganda zastępuje wiedzę. Przypadek Urszuli Zielińskiej, zielonej w wiedzę

Gdy rządowa antypolska propaganda

zastępuje wiedzę.

Przypadek Urszuli Zielińskiej

Podcast Paragrafizm


https://www.salon24.pl/u/podcast-paragrafizm/1475429,gdy-rzadowa-antypolska-propaganda-zastepuje-wiedze-przypadek-urszuli-zielinskiej-i-nieoplacalnej-zeglugi-srodladowej

Przykład walki Partii Zielonych tworzącej rząd Donalda Tuska to klasyka gatunku gdzie w imię ideologicznych bzdur i prywatnych interesów członków rządu niszczone jest polska gospodarka – tu sektor transportu śródlądowego

Gdy rządowa antypolska propaganda zastępuje wiedzę. Przypadek Urszuli Zielińskiej i „nieopłacalnej” żeglugi śródlądowej

Zapewne wszyscy zdążyli już zapomnieć niemądre wypowiedzi Wiceminister w rządzie Donalda Tuska które spotkało się z oburzeniem ekspertów, jakie przybrało postać Oświadczeni Związku Absolwentów Szkół Zawodowych Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu, które oburzone środowisko TŻŚ wydało po „występie” Urszuli Zielińskiej i tu trudno je nazwać zwykłą polemiką po prostu. To raczej desperacka próba obrony elementarnych standardów debaty publicznej przed czymś, co eksperci nazywają wprost: skrajną ignorancją podaną w opakowaniu rządowej propagandy.

W mediach krąży wywiad z wiceminister Klimatu i Środowiska, w którym pani Zielińska z powagą godną profesora hydrotechniki ogłasza, że żegluga śródlądowa w Polsce jest skazana na zapomnienie. I że „Europa odchodzi od transportu wodnego, bo się nie opłaca”. Padają też inne rewelacje: polskie rzeki mają być „zabetonowane”, ryby „nie mają wody”, a barki… są rzekomo tak ciężkie, że „nie utrzymują się na wodzie”. W normalnym kraju takie słowa byłyby klasycznym przykładem kabaretowej satyry na polityka nieprzygotowanego do rozmowy. W Polsce 2025 brzmią jak oficjalne stanowisko rządu, które może stać się podstawą decyzji wpływających na całe gałęzie gospodarki.

Chciałoby się powiedzieć głupota tej Zielonej „Damy” sięgnęła dna rzeki.

Absolwenci szkół żeglugowych piszą wprost: to obraża branżę. I mają rację. Ale problem nie leży tylko w tym, co Zielińska powiedziała – lecz że ktoś taki mówi to jako członek rządu odpowiedzialnego za strategiczne decyzje dotyczące klimatu, infrastruktury i transportu.

Jako dziennikarka od lat zajmująca się obnażaniem rządowej propagandy powiem to jasno: to nie jest wpadka, to jest system. System, w którym polityczny aktywizm i ideologia ( owa Dama należy do partii Zielonych w Polsce ) zastępują wiedzę, dane, analizy i rzeczywistość. System, który potrzebuje takich „eksperckich” narracji, aby uzasadnić z góry założone tezy – najczęściej sprzeczne z interesem państwa.

Twierdzenie tez o rzekomej „nieopłacalności” żeglugi jest nie tylko błędne – ono jest absurdalne w świetle tego, co robią kraje, które naprawdę rozumieją logistykę. Niemcy, Holandia, Francja, Belgia – wszyscy inwestują miliardy euro w modernizację dróg wodnych. Ren, który według Zielińskiej „odrzuca transport rzeczny”, pozostaje jedną z najintensywniej eksploatowanych arterii wodnych na świecie. W samych Niemczech w 2023 roku przewieziono drogami wodnymi ponad 180 milionów ton ładunków. Ciężarówki i koleje nie są w stanie zastąpić tej przepustowości bez gigantycznych kosztów i paraliżu infrastruktury.

Europa nie odchodzi od żeglugi. Europa odchodzi od amatorszczyzny, której modelowym przykładem jest wiceminister rządu Donalda Tuska . I właśnie dlatego słuchanie takich rewelacji od wiceminister odpowiedzialnej za klimat jest tak groteskowe. Ale tu idzie o coś więcej jest to niebezpieczne dla Polski i dla jej rozwoju.

Polskie rzeki nie są ani zabetonowane, ani przeinwestowane. Są – i to mówią wszyscy eksperci – jednymi z najmniej uregulowanych w Europie. A barki „za ciężkie, by utrzymać się na wodzie”? Trudno stwierdzić, czy to przejęzyczenie, czy brak elementarnego zrozumienia fizyki na poziomie szkoły podstawowej. Czy też jak twierdzą inni głupota lub polityczne wyrachowanie.

To jednak nie był żart. To była poważna niestety wypowiedź osoby współtworzącej politykę klimatyczną państwa.

Ten przypadek pokazuje, w jakim kierunku dryfuje państwo, kiedy resorty obejmują ludzie kierujący się ideologią zamiast wiedzą. Wiceminister nie reprezentuje siebie – reprezentuje rząd i jego światopogląd. Dlatego słowa o „zapomnieniu o żegludze śródlądowej” należy traktować nie jako wygłup, lecz jako zapowiedź realnych decyzji. Decyzji, które mogą: uderzyć w polską logistykę, zwiększyć koszty transportu, przerzucić ruch na drogi, pogłębić zależność od transportu ciężarowego, osłabić konkurencyjność portów i wyhamować strategiczne inwestycje.

To nie są błahostki. To strategiczne kwestie gospodarcze. I tu stawka idzie o coś więcej niż o zwykłą banalną głupotę Minister Zielińskiej.

Związek Absolwentów Żeglugi Śródlądowej protestuje, bo nie ma zgody na to, aby los wielkich gałęzi transportu zależał od polityków, których wiedza kończy się na memach z mediów społecznościowych. Bo Polska potrzebuje polityków odpowiedzialnych, którzy wiedzą, że transport rzeczny to: najtańszy, najbardziej ekologiczny, najstabilniejszy energetycznie i najbardziej efektywny przy dużych tonażach sposób przemieszczania ładunków.

A nie na rząd kabaretowy w stylu, który chce transport wodny wykreślić z mapy transportowej Polski bo „barki są ciężkie”.

Tak wygląda „mądrość” w wydaniu rządowej propagandy – i dobrze, że branża mówi temu jasno: NIE.

I tu nie idzie o wypowiedzi ekspertów : życie jak to nagranie ( z kanału w środku miasta gdzie co warte odnotowania załoga zapewne jest polska, gdyż na barce stoi samochód na polskich numerach rejestracyjnych) pokazujące transport rzeczny w Berlinie wykazuje, iż działania tej minister mają charakter antypaństwowy. Bo przecież nie chcemy uważać że Minister rządu w Polsce jest niemądry ?

https://portalwarszawski.com.pl/2024/07/28/aktualnosci/tylko-u-nas-absolwenci-zeglugi-srodladowej-reaguja-na-madrosci-zielinskiej