Mirosław Dakowski
Uważacie Koledzy, że o tym już można nie tylko rozmawiać, ale i publikować? Spróbuję.
W latach 60-tych zeszłego wieku na jakiejś konferencji z fizyki jądrowej w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej poznałem młodego rosyjskiego fizyka i matematyka.
Przypadliśmy sobie do gustu, więc długo w noc piliśmy. Przecież bez tego nie ma w Rosji porządnej rozmowy.
Ale, jak to młodzi i jurni fizycy, nie dyskutowaliśmy o wdziękach Maryny, lecz o przyszłości matematyki i fizyki.
Ja opowiadałem mu o marzeniach i planach lotów w Układzie Słonecznym. Wtedy pracowałem głównie nad silnikiem jonowym. Chciałem bowiem lecieć na księżyce Saturna. A perspektywę wleczenia się, co najmniej miesiącami, może latami, przy użyciu paliwa chemicznego odrzucałem ze względu na groźbę promieniowania kosmicznego. No i nudę w czasie tak długiego lotu. Wtedy loty w obrębie Układu Słonecznego wydawały się być tuż za horyzontem. Jest jak dotąd niepojęte, czemu tak Sowiety, jak i USA nagle zahamowały w latach 70-tych „wyścig kosmiczny”.
Sasza zaś opowiadał z zapałem o tym, że torpedy i w ogóle pociski nie muszą się wbijać przy wielkich prędkościach w twarde: wodę czy powietrze, ale mogą być wciągane przez bąbel kawitacji [„pustkę”]. Powiedziałem: z tym pomysłem powinieneś się zwrócić do wojska, na pewno dadzą pieniądze i warunki pracy. Wypiliśmy. „No właśnie, tych warunków chciałbym uniknąć”.. . I zamilkł.
Poszliśmy spać, bo niedługo rozpoczynała się ciekawa poranna sesja konferencji. Ku satysfakcji sowietów udało im się ściągnąć paru Noblistów. Ale tych już nie stać było na wielkie prace oryginalne, zadowalali się świetnymi referatami przeglądowymi.
Więcej go nie spotkałem, a jego publikacji już nie znajdowałem.
————————————
W latach 70-tych zeszłego wieku, jak i wcześniej, Zachód, a szczególnie USA utrzymywały ścisłe embargo na aparaturę i materiały mogące mieć znaczenie militarne w Obozie Pokoju i Zwycięskiego Socjalizmu. PRL do tego obozu oczywiście należał.
Ale…. Coraz więcej prac polskich uczonych znajdowało uznanie wśród kolegów na Zachodzie. Już mogli oni też przyjeżdżać na konferencję czy z wykładami do tego najweselszego baraku w naszym obozie. A Polscy matematycy, fizycy i podobni bardzo potrzebowali w swojej pracy potężnych mocy obliczeniowych. Sowieci mieli BESM 6, który był wierną kopią chyba któregoś z IBM 360. Ale wtedy sowiecka kopia była jeszcze na lampach, gdy IBM na tranzystorach i początkowych układach scalonych. W Dubnej musieliśmy dzielić duże programy na kawałki, bo przy dłuższym liczeniu szansa, że maszyna [BESM-6] nie wysiądzie w trakcie liczenia dużego programu była bardzo mała. Moja grupka musiała czy chciała, między innymi odwracać macierze, co wymagało ogromnej mocy obliczeniowej.
W Polsce byli jednak profesorowie, niektórzy nawet kandydaci na Nobla, którzy pielęgnowali bliskie kontakty z członkami Biura Politycznego, nawet towarzyskie. I tak, rada w radę, uzyskano zgodę w USA [? Kongres? CIA? nie wiem], by jakiś potężny komputer jednak sprzedać PRL -owi. Po jakimś czasie podobno przyszedł do Polski… Ale… Po kilku miesiącach jakby się zdematerializował, i mówić już o tym nie wypadało, nie było zbyt bezpiecznie.
Wiele lat później dowiedziałem się, że zjawisko to nie było zdematerializowaniem, lecz teleportacją. Części zjawiły się mianowicie w jakimś jaszczykie o nieznanym mi, oczywiście , numerze [Ящик…] – to numer skrzynki pocztowej, po cywilnemu zaś w Iwańkowie, czyli w Fabryce Wózków Dziecięcych [Завод детских колясок]. Sądzę, że stało się to ku cichej radości amerykańskich Obrońców Pokoju.
Już kiedyś pisałem, jak to z Piotrkiem D., już pracując w Dubnej, poznaliśmy piękne, urocze ale i inteligentne dziewczęta. Był to czas, gdy Algieria muzułmańsko- komunistyczna wyzwoliła się spod gniotu i wyzysku Francuzów. Więc Francuzi przestali pić świetne wina z plantacji, które wcześniej posadzili i pielęgnowali w Algierii. Związek Radziecki przyszedł towarzyszom algierskim z pomocą, i tak w sowietach pojawiło się doskonale wino „alżyrskoje„. Nie wszędzie oczywiście, ale w Miasteczku Atomowym tak. Po drugiej butelce te miłe dziewczęta powiedziały nam, że są matematyczkami. A pracują w Iwankowie w Fabryce Wózków Dziecięcych. I programują optymalizację kształtu dysz wylotowych.[—-].
Minęły lata.
W ostatnich latach rozeszły się opowieści, w dużej części na pewno propagandowe, o rosyjskich pociskach sterowalnych osiągający prędkość Mach 8 do 12, czyli wielokrotnie przekraczających prędkość dźwięku. Kindżał, Cyrkon, Awangard oraz Oriesznik.
Dowiedzieliśmy się też o torpedzie Posejdon. Ze skąpych oczywiście danych propagandowych, ujawnionych przez Rosjan wynikało że tak w rakietach, m. inn. Буревестник, i jak i torpedach Posejdon zastosowano bąbel kawitacyjny zmniejszający radykalnie opory środowiska. Zainteresowało mnie to tak ze względu na tę kawitację i Saszę, jak i przez wiadomość że projekty te przez wiele lat były rozwijane w Iwańkowie koło Dubnej. Widać, że na początku każdego takiego pomysłu musi być jakiś genialny wariat. A i spece od rozszczepienia są pod ręką, tuż za Wołgą.
Podaję skrót wiadomości z Viki i meRdiów:
Status-6 Posejdon (kod NATO: Kanyon) to rosyjski, strategiczny bezzałogowy pojazd podwodny o napędzie jądrowym. Może przenosić głowicę termojądrową w celu niszczenia portów i miast przybrzeżnych za pomocą fal tsunami oraz skażenia terenu.
Cechy techniczne
- Napęd: jądrowy, dający niemal nieograniczony zasięg.
- Głębokość: do 1000 metrów, co utrudnia wykrycie i zniszczenie.
- Prędkość: ok. 100 km/h (54 węzły) lub więcej, dzięki kawitacji.
- Głowica: termojądrowa o mocy od kilkudziesięciu do 100 megaton.
- Nosiciele: specjalnie przystosowane okręty podwodne, m.in. K-329 Biełgorod.
- ====================================
- Buriewiestnik (ros. 9M730 Буревестник) – rosyjski pocisk manewrujący w powietrzu, z napędem jądrowym
Głównym znanym rosyjskim pociskiem z napędem jądrowym jest 9M730 Buriewiestnik. Jest to strategiczny pocisk manewrujący o napędzie atomowym, który ma w założeniu zapewniać nieograniczony zasięg i możliwość omijania obrony przeciwrakietowej.
Charakterystyka techniczna
- Zasięg: Teoretycznie nieograniczony (napęd jądrowy pozwala na krążenie w powietrzu przez długi czas).
- Profil lotu: Lot na bardzo niskiej wysokości (od 25 do 100 metrów) z prędkością poddźwiękową (850–1300 km/h).
- Uzbrojenie: Przystosowany do przenoszenia głowicy jądrowej lub termojądrowej.
- Zagrożenie radiacyjne: Ze względu na otwarty obieg reaktora jądrowego w silniku, pocisk – nawet bez głowicy bojowej – powoduje skażenie radioaktywne na trasie przelotu. [No i oczywiście – w celu !! md]
- Istnienie systemu po raz pierwszy publicznie zapowiedział prezydent Władimir Putin w marcu 2018 roku.
- Rozwój technologii napotkał na ogromne trudności techniczne i katastrofy. W 2019 roku doszło do wybuchu podczas prac nad silnikiem tego typu na poligonie wojskowym w Nienoksie (obwód archangielski), co spowodowało skażenie radioaktywne.
- Powtarzać chyba warto:
- Otóż z rozbawieniem przeczytałem niedawno, że oba te projekty były przez lata rozwijane w Iwankowie koło Dubnej.
Zaś dla fizyka rozszczepienia, analityka zbrodni w Czarnobylu i Fukushima, to wiadomości piekielne.