Dziecko z Brochowa żyje. Aborterzy są wściekli!

Dziecko z Brochowa żyje. Aborterzy są wściekli!

28 października, 2026 ratujzycie/dziecko-z-brochowa-zyje-aborterzy-sa-wsciekli

Dziecko, które było zagrożone zabiciem w 36. tygodniu życia płodowego we wrocławskim Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza, przeżyło. Dzięki wysiłkom Ludzi Dobrej Woli udało się ocalić malucha przed śmiercią. Fakt ten wywołał prawdziwą falę nienawiści środowisk wrogich życiu, które żądają krwi! Teraz domagają się informacji, dlaczego dziecko nie zostało zabite i chcą zrobić krzywdę każdemu, kto pomógł temu dziecku.

Nie ujawnimy naszych źródeł, a po tym, jak odbywa się ich poszukiwanie, wiemy też, że nikt ich nie znajdzie. Każdy informator, który zgłasza się do Fundacji – a jest ich co miesiąc bardzo wielu – jest całkowicie bezpieczny.

Ale już sam fakt, że aborcjoniści podnoszą alarm, że dziecko nie zostało zabite i chcą nękać tych, którzy je uratowali – wiele mówi o tych zdegenerowanych środowiskach..

Dziecko ocalone przed brutalnym morderstwem

Maluch, którego aborcja była zaplanowana w Brochowie, przeżył. Jego matka żądała zabicia dziecka przed przerwaniem ciąży, co jest niedopuszczalne w polskim prawie. Do morderstwa nie doszło. Matce zaproponowano zakończenie ciąży poprzez wydobycie żywego dziecka. Wtedy dziecko może urodzić się, a potem odejść spokojnie i z godnością, otoczone troskliwą opieką. Zamiast stać się ofiarą okrutnego, bolesnego mordu zleconego przez własną matkę. 

Wiadomość o uratowanym życiu powinna wzbudzać –  i u wszystkich normalnych ludzi wzbudza – ulgę. Wśród przedstawicieli środowisk proaborcyjnych wywołała jednak falę hejtu, skierowanego przeciw temu dziecku, Fundacji Życie i Rodzina i wszystkim, którzy pomogli uratować dziecko. 

Wściekłość aborcjonistów

Nie było aborcji? Jesteśmy wściekli! Tak można by podsumować reakcję proaborcyjnych polityków i aktywistów. Wygrażają Fundacji, wygrażają osobom zaangażowanym w ratowanie dziecka, że wyciągną wszystkie możliwe konsekwencje. To prawdziwy wybuch nienawiści! Lewacka poseł Katarzyna Kotula zapowiedziała złożenie zawiadomienia do Prokuratury na działania naszej Fundacji. O czym będzie zawiadomienie? Że podjęliśmy kroki, aby uratować maleńkiego pacjenta przed zabiciem! W aborcyjnej logice ściganiu mają podlegać nie ci, którzy zabijają, ale ci, którzy ratują!

Promotorzy aborcji chcą śmierci dzieci. A paradoks zaistniałej sytuacji jest wprost porażający. Oto Gizela Jagielska, która zrobiła śmiertelny zastrzyk z chlorku potasu małemu Felkowi w Oleśnicy, nie ma w związku z tym żadnych problemów. W zamian za to środowiska aborcyjne chcą zniszczyć każdego, kto pomógł zapobiec egzekucji na innym dziecku, w podobnym wieku. Tak właśnie działa nasze państwo: sprzyjające aborterom, a zwalczające obrońców życia.

***

Dziecko z Brochowa to kolejne dziecko bezpośrednio uratowane przed aborcją, po dziecku Gruzinki Leli , które uniknęło śmierci w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie w lutym bieżącego roku. Wtedy też udało się uratować malucha przed śmiercią. I to także wywołało nieopanowaną wściekłość aborcjonistów. Fundacja Życie i Rodzina nie przestanie działać w obronie dzieci. Bez względu na to, co myślą o nas wrogowie życia! A żaden urzędnik i żaden prokurator nie wyciągną z nas informacji, które mogłyby zaszkodzić komukolwiek, kto ratuje dzieci przed aborcją.