Jak się wiedzie Niemcom

Jak się wiedzie Niemcom

Obecne doniesienia i komentarze w mediach chwieją się niczym pijany w drodze z pubu do domu. Od entuzjazmu wywołanego prognozowanym wzrostem gospodarczym na poziomie 1,3% przechodzą do ponurego narzekania na brak surowców i taniej energii w Niemczech.

Problemy ze zbytem prowadzą do szalonego pomysłu, by wykorzystać własnych pracowników do produkcji sprzętu wojskowego – finansowanego z kieszeni społeczeństwa! Na zdjęciu: linia produkcyjna samochodów marki Audi

Przyglądając się bliżej, można dostrzec haczyk w optymizmie, który – jak się zdaje – został narzucony przez rząd. Jak podaje ‚Handelsblatt’, branża motoryzacyjna planuje czasowe wypożyczanie firmom zbrojeniowym swoich pracowników, np. inżynierów, kierowników projektów czy robotników z Audi do przedsiębiorstw takich jak Diehl, Airbus, MBDA czy KNDS. Oficjalnie podkreśla się, że wszystko odbywa się na zasadzie pełnej dobrowolności: pracownicy pozostają zatrudnieni w swoich macierzystych koncernach i otrzymują takie samo wynagrodzenie jak dotychczas.

Hasło ‚Taurus zamiast A3’ trafnie oddaje istotę sytuacji: niemiecki przemysł motoryzacyjny – niegdyś słynący z opracowywania i wytwarzania produktów cieszących się światowym popytem – ma stać się zasobem dla niemieckiego sektora zbrojeniowego. W jakim celu? Aby ratować branżę motoryzacyjną? Czy może po to, by w ogóle sprostać gigantycznym zamówieniom na drony, rakiety, amunicję i tym podobny sprzęt?

W tym kontekście nasuwa się pierwsze pytanie: w jaki sposób niemiecki przemysł motoryzacyjny ma dzięki temu odbudować utracone na świecie zaufanie i odzyskać rynki zbytu dla produktów cywilnych? Drugie pytanie: Czy rozbudowa zbrojeń nie jest w istocie systemem niedorzecznym, opartym na jak najszybszym niszczeniu efektów produkcji – systemem, który na dodatek musi być w całości opłacony przez podatników?

Trzecie pytanie: Produkcja zbrojeniowa wymaga stali, aluminium, miedzi i metali ziem rzadkich. W tym zakresie konieczny jest import. Skąd zatem mają pochodzić te surowce?

Egzystencjalne zależności

Nie wspominając już o gwałtownym wzroście cen energii – będącym skutkiem zerwania (w sposób ekonomicznie samobójczy) korzystnych umów o dostawach z Rosją poprzez nałożenie sankcji – ani o wysadzeniu gazociągów Nord Stream; sprawa ta jest przez niemiecki rząd wyjaśniana tak niedbale, jakby wcale nie chciał on wiedzieć, kto za tym stoi.

Co więcej, Niemcy zamierzają zwiększyć produkcję zbrojeniową, jednocześnie wchodząc w konflikt z Rosją i Chinami – krajami, które dysponują zarówno surowcami, jak i know-how niezbędnym do wytworzenia wielu kluczowych komponentów. W zarządach niemieckich przedsiębiorstw otwarcie mówi się o egzystencjalnych zależnościach, zwłaszcza w odniesieniu do ciężkich metali ziem rzadkich.

SEFE, dawniej Gazprom Germania, ma zostać przejęte przez niemiecki rząd

Kto chce się zbroić, nie dysponując surowcami, buduje czołgi z powietrza. Kto czyni z Chin, Rosji i krajów Globalnego Południa swoich przeciwników, a jednocześnie potrzebuje właśnie stamtąd materiałów niezbędnych do produkcji każdego pocisku, drona czy rakiety manewrującej, ten nie prowadzi polityki bezpieczeństwa – lecz uprawia sabotaż własnego państwa.

I tutaj do gry wkracza ruch pokojowy. W tym kontekście brak surowców staje się najskuteczniejszą bronią przeciwko niemieckim podżegaczom wojennym. Obnażają oni bowiem zbrojenia jako to, czym w istocie są: gigantyczną, pozbawioną jakichkolwiek fundamentów maszynką do zarabiania pieniędzy dla superbogatych beneficjentów – finansowaną z podatków, bez żadnego względu na podstawowe potrzeby większości społeczeństwa.

Rząd federalny ogłosił ‚punkt zwrotny’ (Zeitenwende), proklamując tym samym politykę samobójczą, która z pewnością skazana jest na niepowodzenie. Zbrojenia są nie do sfinansowania, nie do zrealizowania w praktyce i niemożliwe do utrzymania na dłuższą metę.

Globalne Południe przygląda i śmieje się z tego

Z perspektywy wielu krajów globalnego Południa wygląda to na podręcznikowy przykład izolacji wywołanej na własne życzenie. Państwa takie jak Indie, kraje Zatoki Perskiej, Brazylia czy RPA dokonują zakupów tam, gdzie jest tanio – w Rosji, Chinach czy USA – i słusznie nie przejmują się wcale histerycznymi potępieniami płynącymi z Brukseli i Berlina.

Brak surowców nie jest jedynie niedogodnością. Jest dowodem na to, że niemiecka polityka zbrojeń jest nieprzemyślana, niemożliwa do sfinansowania i niemożliwa do urzeczywistnienia. Stanowi również dowód na to, że pokój jest jedyną realistyczną opcją – nie tylko z powodów moralnych, ale także materialnych.

Rüstung, Seltene Erden und Frieden

globalbridge.ch/ruestung-seltene-erden-und-frieden

Napisał: Fred Schumacher

** * * * * *

ZB: Tak więc w Niemczech przebiega wszystko (na razie) spokojnie i zgodnie z prawami ekonomicznymi ‚zwija się’ coraz wyraźniej.. Bardziej żywiołowi Francuzi, tym razem uczniowie i studenci, protestują m.in. przeciwko wysokim cenom oraz ⁠erozji modelu społecznego, który – jak podaje agencja Reuters – ‌zaspokajał podstawowe potrzeby i dawał równe szanse. Demonstracje zgromadziły dziś przed południem kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Policja użyła gazu łzawiącego i starła się z demonstrantami w kilku miastach we Francji podczas jednego z najbardziej gwałtownych dni protestów w tym kraju od lat.

„TU jest Polska, nie Bruksela” – protestujący przed TK

Także w Polsce jest niespokojnie. Dziś po południu w związku z nierozwiązanym (i obecnie nierozwiązywalnym) problemem prawnym związanym z Trybunałem Konstytucyjnym zgromadzili się manifestanci przed siedzibą TK przy Alei Szucha w Warszawie. Wśród protestujących są m.in. politycy PiS oraz osoby związane z Solidarnością i Ruchem Obrony Granic. Manifestanci mają ze sobą biało-czerwone flagi i skandują patriotyczne hasła. Jest ‚gorąco’. Może uda mi się jutro opisać ten protest, który – według mnie – wykracza poza problem samego Trybunału.

Opracował: Zygmunt Białas