Szokujący proces dobiega końca. Ukrainka udostępniała dzieci pedofilom, biła i podawała zwierzęce odchody do jedzenia

W Polsce trwa proces 56-letniej Ukrainki Switłany P., dla której prokurator domaga się 15 lat pozbawienia wolności. Zarzuca się jej m.in., że biła dzieci z domu dziecka po genitaliach, wykorzystywała je seksualnie i udostępniała pedofilom oraz podawała do jedzenia zwierzęce odchody.
Sprawa dotyczy wydarzeń na Ukrainie. Switłana P. prowadziła rodzinny dom dziecka. Wraz z podopiecznymi uciekła do Polski zaraz po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę.
Trafiła do Poznania. Wówczas dzieci będące pod jej opieką postanowiły zgłosić, czego doświadczały na Ukrainie pod opieką 56-latki. Okazuje się, że mowa o wybitnej patologii.
– Poniżała, zastraszała, zmuszała do wielogodzinnego stania w kącie, czy jedzenia zepsutych pokarmów. Ograniczała im także dostęp do jedzenia, picia i toalety – wyliczyła na sali rozpraw podczas ostatniego dnia procesu prok. Nina Tybinkowska-Sepsiak z Poznania.
Ukrainka miała też bić dzieci krzakiem z kolcami, gałęziami oraz tłuczkiem do mięsa. Wyrywała również dzieciom włosy i wkładała do ust brudne pieluchy.
„Jeden z chłopców miał być bity po penisie i przywiązywany do drążka, pianina, a na talerzu do jedzenia miał podawaną… psią kupę” – podał „Super Express”.
Kobieta miała też zapraszać pedofilów i udostępniać im dzieci. Te faszerowano lekami. Nieraz budziły się obolałe i bez bielizny.
„Ukrainka sama również miała molestować dzieci, m.in. kazała się lizać po miejscach intymnych” – czytamy na se.pl.
Proces Switłany P. trwał trzy lata. Ukrainka przekonywała, że jej placówka na Ukrainie była pod „specjalną obserwacją” i żadne dziecko nigdy nie skarżyło się na warunki w jej domu. Twierdziła, że na Ukrainie „nikt nie zauważył niczego złego, niczego mi nie zarzucano”.
Według jej zeznań, dzieci chodziły czyste i zadbane do szkoły. Ona zaś stworzyła dla dzieci azyl, w którym czuły się bezpiecznie.
Przyznała się jednak do bicia dzieci oraz że miała nie poświęcać im „zbyt dużej uwagi”. Jej obrońca, mec. Jędrzej Kwiczor kwestionował zeznania dzieci, które dopiero po przyjeździe do Polski opowiedziały obcym ludziom, co je spotkało.
„W Sądzie Okręgowym właśnie zakończył się proces w tej sprawie. Prokuratura domaga się 15 lat więzienia dla Ukrainki. Ona sama poprosiła o sprawiedliwy wyrok. Sąd ogłosi go 7 września” – napisała redakcja SE.